• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

pomysł na biznes rodzinny... Dodaj do ulubionych

  • 10.09.06, 22:00
    jakie macie pomysły na biznes rodzinny, żeby zadużo nie zainwestowac na
    początek a interes wypalił.
    Zaawansowany formularz
    • 10.09.06, 22:03
      Malowanie obrazków na szkle i sprzedawanie w szkolnym sklepiku... ;DD


      --
      Julia - 2 października 2003; Daria i Łukasz - 21 sierpnia 2004 smile
      ---
      www.ibulka.blox.pl -
      zapraszamy na naszego bloga smile Nowa notka z 8 września 2006 roku!
    • 10.09.06, 22:04

      mozecie rodzinnie zbierac puszki
    • 10.09.06, 22:07
      lepiej znajdz pomysł na własny interes....
      ...z rodzina to tylko przemysł fotograficzny..smile)
    • 10.09.06, 22:16
      to moze inaczej zapytam: biuro rachunkowe, czy może co związane ze sprzedaża?
    • 10.09.06, 22:18
      albo jeszcze inaczejsmile))) jakie Wy macie biznesy, co sie opłaca w dzisiejszych
      czasach żeby jako tako na tym wychodzicsmile
    • 10.09.06, 22:22
      mandosia1 napisała:

      > jakie macie pomysły na biznes rodzinny, żeby zadużo nie zainwestowac na
      > początek a interes wypalił.


      Proszę Pani, takie rzeczy to tylko w Erze... wink))))))))
      --
      Gosia i... Najedzony filozof wink
      Aniele Boży, Stróżu mój...
    • 10.09.06, 22:25
      mandosia1 napisała:

      > jakie macie pomysły na biznes rodzinny, żeby zadużo nie zainwestowac na
      > początek a interes wypalił.

      Puszczac sie mozna.
      Biznes wprawdzie nie rodzinny ale małe nakłady a interes zawsze wypala
      wink

      a z rodzinnych to wychodzi tylko spadek...
      • 11.09.06, 07:19
        > Puszczac sie mozna.
        > Biznes wprawdzie nie rodzinny
        bywa rodzinny, jak najbardziej, są mężowie stręczocy własne żony, ale zdaje się
        że autorce wątku o poważne odpowiedzi chodziło.

        Znam rodzinnie prowadzone firmy z brańży księgarskiej, handlowej, usługi z
        zakresu gastronomii i budownictwa.
        Musicie pomyśleć, po prostu co możecie robić. Bo łatwiej dopasować
        swojemożliwości do pomysu, niż znaleźć plan i potem samemu się do niego
        dostosowywać.
        A tak calkiem bez zaplecza finansowego będzie trudno. No chyba, że
        zarejestrujesz się jako bezrobotna i wystąpisz o dotację. Teraz zdaje się
        urzędy pracy ok. 12 tys. zł bezwrotnej dotacji na rozpoczęcie działalności
        dają. Trzeba mieć jednak plan, pomysł. I dowiedzieć się, czy UP w Twoim mieście
        środkami na dotacje dysponuje...
        --
        Kryminały i sensacje
        • 11.09.06, 07:20
          > bywa rodzinny, jak najbardziej, są mężowie stręczocy
          przez ą miało być...
          --
          Kryminały i sensacje
    • 11.09.06, 09:17
      To ja Ci powiem jaki my mamy.Moj maz zajmuje sierobieniem bram, plotow ,
      mebli , konstrukci i to wszytsko w metalu.Sama tez mam zamiar sie nauczyc
      spawac ;PAle to raczej dla facetow .Mnie sie marzy otworzenie wlasnej knajpki
      od baardzo dawna co nie jest wykluczone.Tylko , ze w takich przypadkach trzeba
      bardzo duzej sumy pieniedzy.
      • 11.09.06, 09:19
        I nie tylko rodzinny , bo zatrudnia kilka obcych osob walczac w ten sposob z
        bezrobociem! ha!:F;P
        • 11.09.06, 09:29
          powiem wam jak moja kuzynka rozkręciła swój biznes. zaczynałą pracowac u kogoś
          na bazarku sprzedając majeteczki, skarpetki, staniczki. Po jakimś roku
          zrezygnowała i zaczęłą sama kupowac skarpetki majteczki staniczki. Teraz po
          kilku latach, ma swoje 3 stanowiska, ogromne mieszkanie, świetny samochód. Tylko
          to jest w małej mieścinie, gdzie można sobie miec miejsce na bazarku. W
          warszawie taki biznes ? miejsce do wynajęcie kilka tys, z
          klientami-wiadomo-kupują wszystko w hiper super marketach....
          • 11.09.06, 09:50
            male miescny maja swoje plusy i minusy.Ja jestem z takiej miesciny.Plusem jest
            napewno cena lokali.Jak chcesz wynajac lokal to placisz mniej niz w dozych
            miastach.A minusem(bardzo wielim) jest to ze w takiej wiosce trzeba sie liczyc
            z plajta.Jest malo ludzi a tym samym mniej klientow.Moi tesciowie mieli sklep ,
            mysliwski , wlasnie tu gdzie mieszkam .Zwineli interes bo mieli tylko stalych
            klientow , a byl to sklep sezonowy.Nie starczylo na oplaty za lokal.Sklep byl
            kilka lat ...i tak dlugo.Dla porownania ten sam sklep w wiekszym miescie , w
            Opolu ma sie swietnie , na brak klientow nie naekaja.
            • 11.09.06, 10:18
              a my zyjemy juz z wlasnego biznesu od 4 lat.firma z kazdym rokiem sie rozwija i
              ma coraz wieksza renome.moj maz zaczynał od wynajmowanego lokalu w ktorym
              prowadzil warsztat samochodowy zajmujacy sie glownie klimatyzacjami
              samochodowymi i wlektryka.po 2 latach postawil wlasny budynek i samodzielnie go
              wyposarzyl,przyjelismy do prtacy mechanika i tym samym firma poszerzyła swoje
              uslugi .w tym roku dolaczyl do nas jeszcze jeden mechanik a w ciągu roku
              szkolnego przychodza tez uczniowie na praktyki z pobliskiej szkoly mechaniki
              pojazdowej
              --
              chciałam iśc do nieba ale w piekle tylu znajomychwink
              • 11.09.06, 10:22
                I oby tak dalejsmile
              • 11.09.06, 10:26
                wyposazenie takiego warsztatu to spory wydatek ,urządzenia sa bardzo
                drogie.firma wymaga ciąglych inwestycji w tym roku budujemy jeszcze jedno
                stanowisko. maz cale zycie marzył by byc niezaleznym od szefa.teraz to on nim
                jest.moze pozwolic sobie na wyjazd chociazby na dorsze tak jak teraz i nikogo
                nie musi prosic o urlopwink))nam sie udalo choc ja na poczatku bylam bardzo
                sceptycznie nastawiona.w poprzedniej firmie maz sporo zarabial a juz wtedy
                mielismy dwoje dzieci na utrzymaniu.balam sie ze biznes nie wypali i ze tym
                samym stracimy oszczednosci.ale bylo wartowinkjedyny minus jest taki ze meza
                często nie ma w domu poniewaz ciagle jest cos do zalatwienia.ale zapewnia mnie
                ze jeszcze ze dwa lata i do firmy bedzie tylko wpadal sprawdzic czy wszystko
                gra.i oby tak bylo.
                --
                chciałam iśc do nieba ale w piekle tylu znajomychwink
                • 11.09.06, 10:29
                  A powiedz mi prosze, po jakim czasie interes zaczął zarabiac na siebie a po
                  jakim na Was?tzn. po jakim czasie bez problemu oplasaliscie skladki na ZUZ
                  itp. a po jakim mieliscie na cos wiecej niż chleb z maslem?
                  • 11.09.06, 10:36
                    mniej wiecej po roku juz spokojnie zylismy do pierwszego do pierwszegowink)))na
                    samym poczatku bylo bardzo krucho szczegolnie pierwszy sezon zimowy był
                    ciezki.ale zima ma to do siebie ze prawie w kazdej branzy jest wtedy
                    cięzej.przyjmuje sie ze prawdziwe zyski wlasny biznes zaczyna przynosic po
                    trzech latach działalnosci.i mniej wiecej tak wlasnie jest w naszym
                    przypadku.waznym elementem jest reklama i my reklamowalismy sie gdzie sie
                    tylko dalo.szybko przynioslo to oczekiwane rezultaty.
                    --
                    chciałam iśc do nieba ale w piekle tylu znajomychwink
                    • 11.09.06, 12:08
                      Ojciec znajomego robi nagrobki, smutny biznes, ale opłacalny........
    • 11.09.06, 12:19
      Ot!Moj znajomy ze studiow, po obronie pracy magisterskiej tez otworzyl zaklad
      pogrzebowy.Pracuje w nim zona-przyjmuje zlecenia i zalatwia urzedy, on-
      cmentarz i syn-wozi zwłoki i ubiera...Brr...ale biznes jest rodzinny.
      • 11.09.06, 12:26
        a ja uwielbiam ten film "szesc stop pod ziemia" traktuje wlasnie o rodzinnym
        biznesie pogrzebowym.no i ten humorwinkbajka.ale w realu za nic w
        świecie.chybabym zeszla na zawal serca prędzej.
        --
        chciałam iśc do nieba ale w piekle tylu znajomychwink
    • 11.09.06, 13:31
      to zależy na czym się znasz. Znam małżeństwo które zaczynalo od szycia worków-
      takich dla rolników, wypaliło i dzisiaj nie muszą martwić się o kasę.
      Inni znajomi mają pracownię reklamową, jeszcze inni małą firmę zajmującą się
      zielenią w biurowcach i prywatnych domach.
      • 11.09.06, 13:34
        a właśnie mi się przypomniało,że szwagierka mieszkająca w malutkim miasteczku
        wraz ze swoją mamą otworzyła lumpeks. Świetnie prosperuje.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.