Dodaj do ulubionych

Wyjechać za granicę czy zostać

23.09.06, 13:00
Ja nie zastanawiałam sie ani minuty. Razem podjęliśmy decyzję wyjazdu za
granicę. Jesteśmy tu już 8 miesięcy. Oczywiście, tęsknimy za krajem i
rodziną, ale przynajmniej jesteśmy razem i to jest najwazniejsze.
Obserwuj wątek
      • mamuskawiki ja zostałam 27.09.06, 14:50
        i nie żałuję. długo zastanawialiśmy się nad wyjazdem (my + córcia), mamy
        podwójne obywatelstwo, więc jeszcze przed wejściem do UE nie mielibyśmy problemy
        z pracą legalną . zostaliśmy. nie żałujemy. kończę studia, mamy firmę. póki co
        pracujemy nad zdolnością kredytową na mieszkanie. i wierzymy w lepsze jutro.
          • marklips Mozesz wracać lub?!Od kiedy trzeba pytac czy mozna 27.09.06, 20:12
            mr perfekt2 napisal a ja komentuje:
            Możecie wracać kelnerzy i sprzątaczki!
            Już niedługo zasiłki dla was popłyną
            szerokim strumieniem.Koniec cytatu.
            ___________________________________
            Bravo,tylko nie za wczesnie,prosze
            bowiem denucjant z US,
            mr_perfekt_2,chce was przed 2007 rokiem,
            przekonac o podwojnym opodatkowaniu..
            __________________________________
            Zadna Partia w Polsce nie odgrywa roli,
            to zalatwiaja lobysci z zachodnich
            koncernow,wiec w koncu przestancie
            mlodziezy bajki opowiadac.To samo w EU...
            _______________________________
            Prywatna sprawa kazdego czlowieka,jest
            jego decyzja,gdzie,kiedy,dlaczego i po co.
            _______________________________
            Mozemy pisac 100.000 komentarzy,co jest
            dla reklamy i "klickow" znakomite,
            ale nie podwazajcie konstytucji Polski
            i nie bluzgajcie na Konstytucje USA.
            ___________________________________
            Dla wielu nie ma zelaznego listu,
            aby mogli powrocic a dla wielu Polakow
            i EU,ze wszystkich krajow,obywateli,
            tak jak w USA,masz prawo do zmiany
            pobytu czy miejsca zamieszkania.

            Dla dzieci,tam gdzie jest lepiej.
            • inzynier2 Dobry artykul i trafna opinia psychologa 28.09.06, 02:44
              Bylem w podobnej sytuacji. Moje dzieci mialy 6 i 8 lat. Wyjechalem sam. Po roku
              zona jednak dolaczyla do mnie z dziecmi. Najpierw stosunki miedzy nami byly
              znacznie lepsze niz w Polsce, bo razem walczylismy aby kupic dom i wyksztalcic
              dzieci. Gdy sytuacja materialna osiagnela tutejszy sredni poziom, to zona
              wymagania znow wzrosly a chec do pracy zarobkowej zniknela. W efekcie
              rozwiedlismy sie, zona (byla) wrocila do Polski, dzieci wyksztalcily sie i sa
              juz samodzielne. A moja byla zona nabrala ochoty, ze moze wrocilbym do niej na
              emeryture do Polski. Jej emerytura jest z 5x nizsza niz moja, a ceny w Polsce
              nie sa duzo nizsze niz na zachodzie.

              Resumujac - zyc mozna i w Polsce i na Zachodzie. Pieniadze to nie wszystko, a z
              glodu nikt nie umiera ani tu ani tam. Krytyczna jest jakosc stosunkow miedzy
              mezem i zona co podkreslila psycholog. Ale jak je naprawic - na to nie mam
              magicznej recepty. Dobrze jest miec wspolny cel w zyciu - ktorym w ich przypadku
              jest dobro wspolnych dzieci. Powinni dobrze pomyslec i porozmawiac o przyszlosci
              swoich dzieci - gdzie uwazaja bedzie im lepiej sie zylo.
    • babsee Re: Wyjechać za granicę czy zostać 26.09.06, 22:46
      Ale co tak naprawde pcha tam ludzi?
      kasa
      troche mało..jak na totalne przemeblowanie świata.
      Moze ja jestem niedzisiejsza?Pogoń za pieniadzem jest dla mnie..żenująca? nie
      pojade za granice znając jezyk w stopniu komunikatywnym bo przepraszam co
      mialabym tam robić?Myć kible?w zyciu!nie po to sie kształciłam.
      Byc moze gdybysmy byli bez pracy,albo ja nie mialabym pracy a tym samym nic do
      stracenia-moze i bym pojechala.Ale tak?nie widze argumentów.
      Emigracja to "mieć czy być?".jak narazie jestem na etapie "być"
      • szekielka Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 00:52
        >>Ale co tak naprawde pcha tam ludzi?
        >>kasa
        >>troche mało..jak na totalne przemeblowanie świata.

        Nie tylko kasa, ale zupelnie inne zycie. Uczynni i usmiechnieci ludzie dookola,
        sprawna sluzba zdrowia, uczciwe podatki, dobre i bezpieczne drogi. Mnostwo
        drobnych rzeczy, ktore czynia zycie latwiejszym.

        >>Moze ja jestem niedzisiejsza?Pogoń za pieniadzem jest dla mnie..żenująca? nie
        >>pojade za granice znając jezyk w stopniu komunikatywnym bo przepraszam co
        >>mialabym tam robić?Myć kible?w zyciu!nie po to sie kształciłam.

        Oj, cos sie chyba slabo ksztalcilas, skoro ten "komunikatywny" jezyk jest dla
        Ciebie bariera! Znam wielu ludzi wyksztalconych w Polsce i pracujacych w swoich
        zawodach. Ale to ludzie naprawde wyksztalceni...

        >>Emigracja to "mieć czy być?".jak narazie jestem na etapie "być"

        To sobie "badz". Ale niech Ci sie nie wydaje, ze to jakis szczegolny powod do
        dumy. Ci, ktorzy wyjechali tez "sa".
        • babsee Re: szekielka 27.09.06, 10:01
          Nie rozumiem po co ten sarkazm i złośliwość..masz jakis problem ze sobą?
          ja mam wokól siebie uśmiechnietych ludzi i mnostwo dobrych rzeczy ktrore czynią
          świat łatwiejszym i piękniejszym.Mam korzenie swoje i rodzine-cala na szczęście
          ale niezwykle wiekowa.Tak sie skalad ze jesetśmy mocno ze soba zżyci i ja na
          razie nie wyobrazam sobie zostawić ich.
          Dwa;rozumiem ze tytuł prawnika, certyfikat ZDaF z niemieckiego i angielskim na
          poziomie komunikatywnym to dla Ciebie malo..mi wystarcza absolutnie.
          Trzy: moje "być" to jest powód do dumy.Bo jak czytam historie w necie(ktorych
          tysiące)o ludziach z tytulem magistra jak stoją na zmywaku,sprztają chaty
          Niemcom, zbierają szparagi w Hiszpanii,lub tez :majsterkuja, tapetują,są na
          kasie w hipermarkecie itp. io tych co maja prace w zawodzie( tych jest
          zdecydowanie mniej)to nie podziwiam ich za to.nie neguję ich wyboru.Aler nie
          uważam by wybrali "być" i by ich wybor był "jakimś szczególnym powodem do dumy".

          I ja także dziekuje tym ktorzy wyjezdzają jak ktos niżej-wlasnie dostalm 2
          podwyżke w tym rokusmile
          • mariuszdd Re: szekielka 27.09.06, 10:06
            Trzy: moje "być" to jest powód do dumy.Bo jak czytam historie w necie(ktorych
            > tysiące)o ludziach z tytulem magistra jak stoją na zmywaku,sprztają chaty
            > Niemcom, zbierają szparagi w Hiszpanii,lub tez :majsterkuja, tapetują,są na
            > kasie w hipermarkecie itp. io tych co maja prace w zawodzie( tych jest
            > zdecydowanie mniej)to nie podziwiam ich za to.nie neguję ich wyboru.Aler nie
            > uważam by wybrali "być" i by ich wybor był "jakimś szczególnym powodem do dumy"
            > .
            >
            > I ja także dziekuje tym ktorzy wyjezdzają jak ktos niżej-wlasnie dostalm 2
            > podwyżke w tym rokusmile

            Zgadza się ,bo wyjazd zarobkowy powinien być narzędziem ,a nie celem
            wyznaczonym przez redaktorów Gazety Wyborczej wink
          • kochanie464 do babsee 27.09.06, 15:31
            Nierozumiem po co zabierasz glos? Masz dobra prace i pieniadze,nie rozumiesz
            ludzi ktorym jest zle-wiec nie wypowiadaj sie.Ja gdybym miala takie
            wyksztalcenie i prace jak ty tez bym nie wyjechala.Jednak sa tacy ktorzy mimo
            wyksztalcenia musza ciezko pracowac,maja malo czasu dla rodziny i za malo
            zarabiaja .Lekarz pracujacy na 3 zmiany -przeciez to jest zagrozenie dla
            zdrowia pacjenta.Ludzie ktorzy maja dobra sytuacje materialna -sa zadowoleni ze
            swojego zycia -to jest naturalne ale przykre ze przewaznie nie rozumieja
            biednych,zmeczonych praca,zyciem.Mam wrazenie-byc moze mylne-iz jestes damusia
            z "wyzszych sfer" ktora gardzi jak to sie mowi?-nieudacznikami.
            • babsee Re: kochanie464 27.09.06, 21:39
              Chcąc odpowiedziec na pytanie :po co zabieram głos w dyskusji; musilabym napisac
              tu cale wypracowanie a nie o to chodzi.Jest wątek -a ze akurat sprawa ta jest mi
              bliska bo podlega dyskusji w moim domu, to sie wypowiadam.
              I bede sie wypowiadac nawet jesli bylabym "damusią z wyższych sfer"-moja sprawa.
              Niemniej jednak odpowiem na twoj zaczepliwy post:
              absolutnie rozumiem ludzi,ktorzy w poszukiwaniu pieniędzy wyjeżdzają za
              granice.Ktorzy nie moga znależć pracy w Polsce.Ktorzy maja ogromne klopoty
              finansowe.Ktorzy chca zarobić na mieszkanie,leki czy co tam muszą.Ktorzy nie
              posiadając kwalifikacji,mogą tu pracowac za 700 zl(tj.180 euro)jadą za granice i
              tam pracują zarabiając 1200 euro i wyżej .Którzy chcą sie realizowac naukowo.itp
              Nie rozumiem ludzi( a znam ich sporo)ktorzy mając dobre wykształcenie i mogliby
              pracowac tu,wyjezdzają i stoją na zmywaku.Nie kumam ich i tyle.Nie potepiam.Ich
              życie.
              Więc mylisz sie-mam dobrą pracę bo spełniam sie w niej intelektualnie ale
              zarobki sa na żenującym poziomie(poprawiają sie jednak).A cytując Ciebie- ja
              jestem zadowolona z życia bo jestem zdrowa i moja Rodzina też,bo mam przyjaciół,
              bo jestem na swoim, bo słońce swieci jak oszalałe od miesiąca.
              Gdybym swoje szczęscie miala mierzyć pieniedzmi-no cóż...mysle ze bylabym
              wiecznie zmartwiona.
          • szekielka Re: szekielka 27.09.06, 17:11
            Oj, cos Ci sie pomylilo. Albo w tym poscie, albo w poprzednim. Raz wypisujesz,
            ze ze swoja "komunikatywna" znajomoscia jezyka moglabys tylko "kible myc", a
            chwile potem sie przechwalasz swoimi rzekomymi osiagnieciami. W koryms
            rozmijasz sie z chyba prawda?
            • babsee Re: szekielka 27.09.06, 21:26
              Oj,chyba mi sie nie pomyliło.
              Nie napisalam ze ze swoją znajomoscia języka moglabym kible myć.Zadalam jedynie
              pytanie retoryczne podszyte sarkazmem.Z moją zanjomością jezka nie moglabym tam
              pracowac w zawodzie.Ot i tyle.
              Druge wyjasnienie,pozwolisz ze przytocze za Slownikiem Języka Polskiego PWN "
              *
              przechwałka «przesadne przechwalanie się; też: słowa, którymi ktoś
              nadmiernie chwali samego siebie»
              Ja stwierdzam fakty a nie sie "przechwalam".

              • katarzyna000 babsee 27.09.06, 23:36
                ty chyba faktycznie nie masz pojecia o czym piszesz i sama sobie zaprzeczasz,
                jak np. faktem, iz jedynie z twoja znajomoscia jez. na poziomie komunikatywnym
                nie moglabys tam pracowac w zawodzie. wybacz, ale sama doskonale wiesz, ze nie
                jezyk bylby powodem a fakt, ze polski prawnik to nie irlandzki, brytyjski czy
                niemiecki. nawet po specjalizacjach doskonale wiesz, ze mialabys nikle szanse
                na stolek prawnika w nie swoim kraju, i to jest wlasnie twoj bol. ale z drugiej
                strony poswiadcza to, jakie klepki masz na oczach i tylko wyuczony zawod jest
                dla ciebie droga ktora ciagniesz te twoje poglady. ale to, ze jest mnostwo
                innych zajec na wolnym rynku, do ktorych przydatne sa nawet polskie studia mgr
                to o tym chyba nie wiesz, bo tego nikt cie nigdy nie nauczyl, jakiejs
                otwartosci na swiat.
                ja wyjechalam kilka lat temu po studiach prawniczych i absolutnie tego nie
                zaluje, pracuje w dziale prawnym pewnego wielkiego koncernu i mam wlasnie do
                czynienia z polskim prawem na co dzien. "jestem", bo przeciez to dla ciebie
                jest wazne, i tutaj tez swieci slonce, sa przyjaciele. rodzina, jest jak na
                wyciagniecie reki, bo w dzisiejszych czasach jest cale multum ofert
                przeroznych, tanich i nietanich lotow, i widujemy sie chyba nawet czesciej, niz
                za czasow mojego bycia w kraju.
                a odnosnie twojego wywyzszonego pogladu odnosnie tych wszystkich, ktorzy sa
                zmuszeni do wyjazdow to powiem tylko tyle - sa ludzie, ktorzy zeby byc, i mowie
                tutaj o zwyklym egzystencjalnym byciu musza wyjechac, bo skoro ktos, miejac
                dzieci i zone nie moze znalezc pracy w tym pieknym kraju, "ojczyznie" to szuka
                zrodel utrzymania wszedzie, bo zaden patriotyzm i nacjonalizm jeszcze nikogo
                nie nakarmil i nigdy nie nakarmi.

                odnosnie ludzi, ktorzy mimo dobrego wyksztalcenia, dobrej posady w polsce
                wyjezdzaja to moge powiedziec tylko tyle, ze nikt nie podejmuje takich decyzji
                na pewno pochopnie, tylko rozwazajac dokladnie, jakie plusy/minusy ma
                emigracja. a spogladajac na kraj, ktory od ponad roku nie moze dojsc do
                porozumienia, kto bedzie w koncu rzadzil (ci politycy za nic nierobienie, procz
                propagandy, kasuja bardzo obfite diety a budzet na 2007 ma jeszcze wiekszy
                deficyt!, spogladajac na ministra edukacji, ktory wprowadza w system
                edukacyjny "patriotyzm", tak jakby polacy nie nalezeli i bez tego do
                najwiekszych patriotow, na fakt ze poszanowanie zawodu lekarza w tym kraju
                mozna porownac wlasnie z poszanowaniem pracy sprzataczki w reszcie europy to
                trudno sie dziwic, ze coraz wiecej b. dobrze wyksztalconych ludzi wyjezdza. bo
                do tego zeby "byc" czlowiekiem, "byc" dobrze szanowanym w swoim zawodzie i nie
                tylko, zeby "byc" w znaczeniu E. Fromma trzeba wlasnie z tej kaczolandii
                wyjechac, bo tutaj takich ludzi sie nie szanuje i nie uwaza.
                zwlaszcza, jezeli ktos ma dzieci, to jest to jak dotad jedyne rozsadne
                rozwiazanie, azeby moc zapewnic nastepnej generacji lepsze wyksztalcenie,
                lepszy start w zyciu. bo badzmy szczerzy, z nowego patriotyzmu giertycha nikt
                zadnego wyksztalcenia, poszanowania, chleba i godnego "bycia" nie moze sie
                spodziewac. a dzieki globalizacji, europeizacji, nasze dzieki beda mogly bez
                problemow zachlysnac sie "zyciem" w polsce, o ile bedzie ona za te 20 lat
                pociagala do zycia i "bycia" tak, jak dzis pociaga reszta swiata! tylko od nas
                zalezy, jakie mozliwosci sobie i swoim dzieciom na przyszlosc otworzymy.
                • marklips Re: babsee,katarzyna000 i inni w Polsce i poza. 28.09.06, 00:06
                  Hallo z Berlina.Tak pieknie jak katarzyna000,
                  napisala,nie jestem w stanie,ale grzecznosciowo,
                  potwierdzam,jej refleksje i polecam przemyslec.

                  Cieszmy sie ze istnieja szanse.
                  Nareszcie i dla wszystkich.

                  Tlumaczenie ze Polska jest biednym krajem,
                  ktory za 236 milionow,tworzy zabezpieczenia,
                  w Afganistanie,czyli jesli pieniadze na bron sa,
                  i na jej produkcje(miejsc pracy)a na projekty
                  inwestycyjne brakuje itd.

                  Tak samo z uznawaniem polskich dyplomow,
                  czy skandalicznym stanem dla nauki jezykow,
                  w polskich szkolach.Czyli niewolnictwo.

                  Protesty nie pomoga,bowiem brakuje fachowcow
                  i specjalistow w rzadzie i partiach.
                  Lobbysci mysla innymi kategoriami.

                  Sa wyjatki,naturalnie.
                  Cytuje;"bo zaden patriotyzm i nacjonalizm jeszcze nikogo
                  nie nakarmil i nigdy nie nakarmi.
                  Bravo.Dodaje co w innym komentarzu przemilczalem:
                  wspomnialem o trojce moich dzieci,jako pozytywne
                  przyklady,ale nie o jeszcze 3 ,tylko mlodszych,
                  ktore,naturalnie,mowia po polsku ale ich jezykiem,
                  ich radoscia,przepieknym dniem,kolegami,przyjaciolkami,
                  basenami,klubami sportowymi jest ich miejsce...
                  zamieszkania.Po za Polska.

                  Czy wroca?Piekny przyklad,ktos podal,jak dzieci
                  siostry wzrocily sie ...do wujka w USA,z zapytaniem
                  o inne alternatywy.
                  Powodzenia dla wszystkich,mowiacych po polsku.

                • har_ark Re: babsee 28.09.06, 05:38
                  Katarzyna ujela to fantastycznie.
                  Ja tez wyjechalem. I wcale nie mieszkam w Polsce. Jestem architektem z
                  Australii, ktory od 6 lat pracuje na Bliskim Wschodzie. Podobnie jak Polacy w
                  Polsce - ciezko bylo mi znalezc prace w Australii, slabe zarobki, ogromne
                  podatki. A chcielismy kupic dom, urzadzic sie itd. Dlatego zdecydowalismy sie
                  wyjechac - najpierw ja, potem zona z dziecmi przyjechala. I w ten sposob
                  pracuje ponad milion Australijczykow - za granica, bo jest to jedyny sposob
                  dorobic sie czegos (stawki sa trzy, cztery razy wyzsze). A patriotyzm... no
                  coz - warto sie spytac rzadu dlaczego doprowadza do takiej sytuacji, ze ludzie
                  wybieraja opuscic swoja ojczyzne, nawet taka gdzie jest slonecznie i ludzie sie
                  usmiechaja do siebie...
                  • lollypop Re: babsee 04.10.07, 16:11
                    har-ark - troche uogolniasz odnosnie australii, fakt ze architekci
                    nie maja tu za ciekawie bo wiekszosc budownictwa zalatwiaja
                    szablonowo kreslarze, ale BARDZO SIE DZIWIE ze nie mogles dorobic
                    sie tu domu??? Sorry ale wokol mnie jest pelno bardzo przecietnych
                    ludzi ktorzy dorobili sie domu pracujac jako fryzjerzy, ogrodnicy,
                    komputerowcy, pielegniarki, ekonomisci, mechanicy, dlugo moglabym
                    wyliczac. Mam kolezanki w Polsce pracujace w tym samym zawodzie co
                    ja tu i zarabiaja 1/4 mojej pensji. A ceny w Polsce - tak jak ktos
                    juz napisal, sa porownywalne.
                • babsee Re: katarzyna000 28.09.06, 11:02
                  Boze!LudzieIczytaj panna co ja pisze zanim sie przyczepisz!!
                  A niech sobie wyjezdzają kto chce i gdzie!!!Co za osobisty stosunek każdego z
                  emigrantów do watku!
                  nie mam klapek na oczach.Lubie swoj zawód i nie zamierzam go zmieniac jak
                  narazie.Nie moglabym pracowac w zawdodzie bo jak slusznie zauwazylas skonczylam
                  Polskie prawo.Byc moze w pochodnych zawodu.
                  nie mam ochoty na "inne zajęcia"
                  mam otwartośc na świat-co Ty o mnie wiesz...
                  ale czy tak trudno Wam zrozumiec,ze sa ludzie, ktorzy sa ZADOWOLENI ze zyja w
                  Polsce???????
      • klaudiamonica2703 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 14:45
        Jesli tak strasznie sie ksztalcilas, to jak jest mozliwe to, ze znasz obcy
        jezyk tylko w stopniu komunikatywanym???
        Ja wyjechalam 3.5 roku temu, pracuje w duzej firmie i stac mnie wlasciwie na
        wszystko.
        Tesknie czasem za Polska, ale taka jaka pamietam z dziecinstwa, nie za ta, jaka
        mamy teraz.
      • ooolooo Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 19:00
        Wyjazd to dla mnie byc. W naszym kraju nie moge sie realizowac w zawodzie, bo za
        pieniadze ktore mi placa nie utrzymam rodziny. Moglbym zostac i stac sie
        przedstwicielem handlowym, czyli wybrac MIEC w Polsce. Obrazasz ludzi mowiac, ze
        wybierajc wyjazd, wybieraja miec. Nauucz sie nowego jezyka i kultury, to kibli
        myc nie bedziesz. W zamian za trud nauki masz setki muzeow, koncertow,
        mozliwosci rozwoju zawodowego. Rozwoj inteletualny/zawodowy to chyba byc?
      • sid666sid Re: Wyjechać za granicę czy zostać 28.09.06, 02:49
        pytasz sie co pcha ludzi za granice?

        na pewno kasa jest motywem, ale gdybym zarabial 25% co mam w uk to bym wrocil

        mycie kibli nie jest moze ambitne , ale czasami od czegos trzeba zaczac

        ja wyjechalem gdzyz chcialem zyc i pracowac w normalnych warunkach. 8h dziennie
        i do widzenia. miec mozliwosc kupienia mieszkania, samochodu. tu jest to realne,
        nie mowie ze latwe, ale realne.

        wyjechalem bo szukalem normalnosci. niczego wiecej.

        pozdro
      • croyance Re: Wyjechać za granicę czy zostać 04.10.07, 14:25
        Dla mnie emigracja byla wyborem typu 'byc'. Na pieniadzach mi nie
        zalezy. Nie wyjechalam zreszta do pracy, tylko do ukochanego
        mezczyzny, obcokrajowca. Moje zycie zmienilo sie na lepsze; poznaje
        inne kultury, innych ludzi, ogladam swiat, podrozuje, tyle bodzcow,
        tyle nowych, ciekawych rzeczy, jakby nagle swiat sie dla mnie
        otworzyl. Juz wyjezdzajac znalam jezyk biegle, teraz ucze sie innych
        jezykow, moje horyzonty sie poszerzaja.
        I nigdy nie mylam kibli. To w Polsce po skonczeniu studiow stalam na
        promocjach jogurtu i wiecznych stazach, a po wyjezdzie mam wreszcie
        prawdziwa prace (pracuje na uniwersytecie, wczesniej jako asystentka
        w wielkiej firmie).
        Teraz, kiedy wracam, moje miasto wydaje mi sie male, sprawy lokalne
        zasciankowe i wiem, jak pojecia nie mialam o niczym, nim nie
        wyjechalam (a cala rodzina wyksztalcona etc.).
      • joannach Re: Wyjechać za granicę czy zostać 04.10.07, 21:25
        > Ale co tak naprawde pcha tam ludzi?
        > kasa
        > troche mało..
        > Emigracja to "mieć czy być?".jak narazie jestem na etapie "być"


        ciebie nie pcha to nie wiesz. Uwierz, ze kasa to tylko jeden z
        aspektow... Ale wlasne ta kasa i zupelnie inny komfort zycia pozwala
        ci BYC. Bo po 8h pracy masz czas, i wlasnie kase, na wszystkie
        atrakcje , ktore czesto w Pl sa zupelna abstrakcja dla wiekszosci.
        A jesli praca to dla ciebie "mycie kibli" to troche watpliwa jest
        jakosc twojego BYCIA.
        Dla mnie praca to wlasnie szalenie stymulujace doswiadczenie, dzieki
        ktoremu moje zycie jest ciekawsze niz moglam to sobie wyobrazic i
        wiem ze kazde najsmielsze marzenie moge osiagnac. W Pl raczej nie
        znajdziesz pracy gdzie ocierasz sie codziennie o swiatowych spec. w
        dziedzinie, ustawiasz trendy , masz globalna perspektywe i staly
        kontakt z kazdym kontynentem...

        a gadka "miec czy byc" to kiepskie usprawiedliwienie malych
        oczekiwac od zycia.
        Swiat oferuje wiele wrazen ktorych nie dostaniesz w Pl

    • marklips Re: Wyjechać za granicę czy zostać?A dzieci !!!!!! 27.09.06, 02:41
      Wyjechać za granicę czy zostać?A dzieci?

      Za 15 albo za 20 lat,polskie spoleczenstwo,
      bedzie te same pytania zadawac.Czyli,ta swietna,
      bujajaca,w oblokach,infatylna,mila "Mama"
      absolutnie nie mysli o swoich dzieciach.

      Gdzie angielski,lacina w szkolach?

      Lekarz po studiach w Polsce(sa wyjatki)zarabia
      mniej niz dobra sprzataczka w Berlinie(2500-3000 Euro)
      Ta pani nie zdaje sobie sprawy o polskim
      niewolnictwie,wlasnie w Polsce.Taniej sile roboczej.

      EU chwali Polske za osiagniecia,Rzady sie w Polsce wala,
      handlarze w Polsce na czarnym rynku,sprzedaja niemowlaki,
      a ta Pani,pomimo ze napewno kocha swoje dzieci,
      nie chce sie dla ich perpektywy,poswiecic.

      To po co nie zrezygnuje z wladz rodzicielskich,
      jak ja nie intersuje przyszlosc dzieci.Despotka...

      Chyba ze chce nastepnego pokolenia niewolnikow.
      Tlumaczenie sie chora matka,jest absurdem.
      • evito czlowieku marklips gdzie ty 2000 euro za sprzat 03.12.06, 09:31
        czlowieku "markklips " gdzie ty zarobisz na sprzataniu 2000 euro 3000 , nie
        opowiadaj bajek chyba na czarno jak pracujesz dzien i w nocy . Mieszkam w
        Austrii i na czarno sprzataczka na godzine moze dostac 7.do 10 euro gora ale
        nie masz ubezpieczenia i nie placisz podatkow , jesli pracujesz 40 godzin
        tygodniowo to masz zaluzmy 400 euro razy 4 to 1600 euro gora ale tylko na czarno
        . Natomiast zadna firma za sprzatanie nie zaplaci tyle netto z podatkiem i
        ubezpieczeniem. Nie wciskaj ludziom ciemnoty. Pomarzyc bardzo dobrze jest w
        niedziele popoludniu.
        • marklips Re: czlowieku marklips gdzie ty 2000 euro za s 06.12.06, 15:18
          Hallo,
          w okreslonych punktach,masz racje,ale
          jesli sprzataczka ma koncesje na prowadzenie
          Firmy(Reinigung nach Hausfrauen Art)bez papierow
          mistrzowskich i swietne,dobre zamowienia(umowy zlecenia)
          w Firmach,ubezpieczelaniach,bankach,z maklerami od
          nieruchomosci,z wlascicielami domow czynszowych.

          Podalem przyklad kobiety(czarujacej)po polskich studiach,
          bez znajomosci jezyka niemieckiego.Ona dziala juz
          jako pracodawca.Czyli znacznie wiecej jak podales.
          Oczywiscie prywatna umowa z kasa chorych,ubezpieczenie
          od wypadku,od odpowiedzialnosci prawnej,rozliczanie
          podatkowe itd i oczywiscie czynsz za wlasne mieszkanie....

          Kazda sytuacja,tak jak kazdy z nas ,ist inna.

          Bajki czasami dla dzieci pisze,to fakt,ale te informacje
          dla innych sa rzetelne i sa zacheta,do dzialania.
    • solei13 Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 09:27
      jeśli wyjechać to tylko razem!!!Ja miałam podobny problem,chłopak wyjechał dla
      naszego dobra-zarobić pieniądze, nie pytając mnie o zdanie. Tak mnie kochał, że
      żyć beze mógł, ja sobie z tym nie poradziłam. Związek się rozpadł.
    • ergiel JA zostaję 27.09.06, 09:27
      Tu już mam własne mieszkanie, studiuję... A reszta sama mi robi miejsce. Cała
      piaskownica dla mnie. A zagranica nie ucieknie. Dziękuję Wam, że wyjeżdżacie.
      Dzięki temu nikt mi już nie proponuje pensji na początek 1200 na rękę. Dzięki
      Wam niedługo będę mógł sobie przerzucać oferty. Papa!
      • solei13 Re: JA zostaję 27.09.06, 09:32
        zgadzam się z Tobą.A poza tym wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. A żeby było
        śmieszniej często wyjeżdżają ludzie, którzy mają tu jakąś prace, stabilizację,
        ale chcą więcej, ale czy oni będą kiedyś szczęśliwi, zawsze będzie mało.
        • pestka1973 Re: JA zostaję 27.09.06, 09:51
          Dobrze napisane "jakąś", tu nie chodzi o to żeby mieć jakąś pracę i jakieś
          wynagrodzenie i jakąś stabilizację tylko żeby mieć pracę, wynagrodzenie i
          stabilizację!! Czy widać różnicę???
          • zojkaojka Re: JA zostaję, wielu wraca 27.09.06, 10:17
            Rozumiem ludzi którzy jadą na troche-dorobić ile potrzebują ,np na mieszkanie i
            wracają.Tak zrobiła większość moich znajomych. Rozumiem tych jadących czegoś
            nowego się nauczyć-i wrócić .I naukowców w dziedzinach które trudno badać w
            Polsce , że jadą na stałe. Sama wybierałam się zrobić doktorat do Londynu ,
            choroba córy to uniemożliwiła. Ale emigracji tylko dla kasy i łatwiejszego
            życia - nie rozumiem. Na ogół nawet jeśli pracuje się w zawodzie to ścieżka
            kariery jest mocno limitowana lub nie ma jej wcala. Moi znajomi lekarze wrócili
            z tego powodu.Im nie wystarczy być dobrze opłacanym za sensowną ilość godzin na
            dobe. Chcą mieć w perspektywie awans ,profesure itp.
            A wyobrażenia Polaków o życiu za granicą są tak wyidealizowane...No i poczucie
            wstydu.Ja bym się wstydziła ,to troche jakby wziąść poduszkę i pójść spać do
            sąsiadów ,bo mają wygodniejszą kanapę
    • anders76 Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 10:03
      Jak powiedział Sławomir Mrożek, "Nie wyjeżdża się dokądś, wyjeżdza sie skadś".
      zrobiłem to juz 30 lat temu i to za pozyczone pieniądze. Też jestem
      anestezjologiem. Pieniadze nie sa ważne, jeżeli sie je ma. Jak ich nie ma to
      zaczynaja decydować o postępowaniu.
      a pani reprezentuje standart , który wielokrotnie widziałem, najfajniej jest
      siedzieć w przyjemnym gniazdku za czyjeś pieniadze, mąż sie do tego idealnie
      nadaje, mozna go podkręcic na wyższe obroty w Polsce albo wysłać za granicę
      samej nie ruszając d..pska z domu. Byle kasa wpływała regularnie to i mozna
      chodzić do jakiejś tam pracy dla celów towarzyskich. Naturalnie mozna do tego
      dobudować jakąś legende o podłożu patriotycznym lub innym.
      A kiedyś mówiono "Gdzie ty Kajus tam ja Kaja".
      Przy okazji, nie chodzi li tylko o kasę, aczkolwiek jest o wiele przyjemniej
      wyjechać na 2 tygodnie egzotycznego urlopu za 1 tydzień pracy (niecały) niz
      oszczędzać 2 lata na tydzień takiego wyjazdu.
      Najważniejsze sa dobre warunki pracy, i warsztat i docenianie pracy przez
      pracodawcę, kolegów, dobry kontakt z pacjentami, warunki do rzetelnej pracy na
      wysokim poziomie, warunki do dalszego rozwoju zawodowego, atmosfera doceniania
      wysiłku przez środowidko, przez pacjenta. Mówiąc prościej, brak atmosfery
      nagonki na lekarzy, awans społeczny stosowny do wkładu pracy w społeczeństwo.
      Poza tym życie w społeczeństwie dobrze zorganizowanym, gdzie urzędnik szanuje
      petenta, gdzie nie trzeba stać w kolejkach z papierkiem w ręku i bez przerwy o
      coś prosić. Gdzie nauczyciel uczy ucznia i nie stawia pały za brak podręcznika,
      gdzie asystent na uczelni nie jest chamem krzyczącym na studenta i wiele jeszcze
      innych podobnych drobiazgów.
      No i perspektywa wykształcenia dzieci w prawdziwej szkole też jest niebanalnym
      argumentem.
      Reasumując, na podstawie 30 lat obserwacji radzę Koledze wyjechać i bardzo,
      bardzo ostroznie dozować przekazy finansowe do Polski. Jak sie rodzinka
      przyzwyczai do "dolarów" w duzych ilosciach to po co maja podejmowac jakikolwiek
      wysiłek ? Wygląda na to, ze u tej Pani liczy się tylko własna wygoda, nie ona
      pierwsza i nie ostatnia, widzi się tego bardzo dużo.
      Ostatni aspekt, właśnie wyjazdy pomagają polskim pracodawcom znaleśc więcej
      pieniedzy na lepsze pensje dla pozostajacych.
      Smutne co piszę, ale prawdziwe.
      • marklips Wyjechać za granicę czy zostać dla dzieci:anders76 27.09.06, 14:15
        Wyjechać za granicę czy zostać dla dzieci i
        dac dzieciom taka sama szanse za 15 lat,na
        takie same pytanie?
        Mialem podobna sytuacje!
        Refleksje anders76 tylko potwierdzam.

        Ex-Zonie,znajaca francuski,w dodatku jako lekarz
        internista w Bydgoszczy,sprzed 26 laty
        zaproponowalem,dla dobra dzieci,dla ich
        perspektywy,dla tych samych szans rozwoju,
        jakie mialy i maja "dzieci" w Europie zachodniej,
        wyjazd do Szwajcarii.Oczywiscie z gwarancja,
        na nostryfikacje dyplomu i prace.
        Ja z moja specjalnoscia,w innej branzy,
        mialem takie mozliwosci.
        _________________________
        Rezultat?
        _________________________
        Jedno dziecko zabralem,z Polski przez Sad Rodzinny.
        Studia w Niemczech i pomimo 3 dzieci,
        corka realizuje swoje plany.Brawurowo.

        Syn dopiero,po 17 roku przyjechal,do Berlina.
        Pomimo protestow,takze prawnych ex-zony.

        Jezyka angielskiego,uczyl sie w Polsce,
        nie informujac matki,nie wspominam
        o niemieckim.Efekt?Studia w Berlinie,
        studia w Londynie i Dyplom w UK.
        Ukarany zostal praca dr w..USA,L.A.

        Nie wspominam innej corki,ktora udalo
        mi sie jako male dziecko,"przekonac".
        Rezutat.Studia w Mannheim i juz
        w trakcie studiow,propozycje z Koncernow
        w Europie i z USA.

        Powtarzam,dzieci na polskich paszportach.
        Jedyna czarna owca,to ja na innym,bez
        pochodzenia.
        _________________________
        Najbardziej tragiczne w tej sytuacji,
        ze dzieci to zrozumialy i niestety,pomimo
        moich milych prosb,proby przekonywania
        aby sie kontaktowaly z Mama,ona zostala,
        w Polsce,samotna,smutna,rozgoryczona.
        Inni wazniejsi i srodowisko wazniejsze,
        niz wlasne dzieci..

        Argumenty dzieci?Mama nas oklamala!
        W Europie i USA kazdy ma szanse!
        Nawet dzieci i mlodziez z Polski!
        Nie chcieli byc niewolnikami i
        tania sila robocza.

        Argumenty ze pieniadze to nie jest wszystko,
        sa demagogicznym absurdem.
        Nie tylko pieniadz ale wolnosc dla siebie,
        dla decyzji,dla nastepnego pokolenia.

        Jesli macie szanse,korzystajcie.
        ___________________
        Przyklad ktory podalem-sprzataczki zarobki
        w Berlinie i lekarza w Polsce,bazuje,
        na jednoosobowej "Firmie" z Polski,
        zalozona przez ex-Ekonomistke,w Berlinie,
        ktorej dochody w Polsce,nie pozwalaly
        swojego chorego meza,w Polsce leczyc.
        _________________________________
        To moze kazdy realizowac.
        Dodatkowo na 2 dzieci,otrzymuje 310 Euro,
        rodzinnego,miesiecznie.
        _____________________________

        Podaje podobne link,o tym samym temacie,
        w GW,w Forum,pod tematem:praca;czy warto do Polski wracac..
        _______________________________________________________
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=48630828______________________________________________________
    • matijaz widział ktoś biednego lekarza? skorumpowane gnoje 27.09.06, 10:54
      jak słysze jak wszystkim doktorom jest ciężko to mi się już flaki przewracają.
      ja płacę normalnie podatki, zus zżera połowę mojej pensji a jak idę do lekarza,
      to okazuje się, że możemy pana zoperować za rok, ale nie ma problemu, za 800
      zrobimy to pojutrze. plus 100 zł za konsultację - czyli de facto umówienie się
      na konkretny termin. mam sporo znajomych wśród lekarzy, każdy ma własne auto
      (niektórzy po dwa) dom/mieszkanie bez hipoteki. ja od 5ciu lat odkładam na
      samochód, a wcale nie zarabiam najgorzej. są lekarze z powołania, ale połowa
      tego środowiska to wredne, skorumpowane indywidua. hipokryzja i żenada.
      • anders76 Re: widział ktoś biednego lekarza? skorumpowane g 27.09.06, 12:13
        Hej Matijaz !
        Mogę Ci pokazać wielu, sam takim tez byłem. Nie wszystcy narzekaja , jakieś
        5-10% ma sie nieźle i tych najbardziej widać, tzn. ich dobra materialne, bo sami
        ciagle gdzieś pracują.
        Reszta, tzn 90, 95 % ciężko walczy o przeżycie na komunistycznych jeszcza tzw.
        "pensjach".
        A ZUS to nie wynalazek lekarzy, spytaj zus-a gdzie marnotrawi Twoje składki,
        spytaj dlaczego TY płacisz za ubezpieczenie rolnika, tez z samochodami i dobrą
        willą. spytaj dlaczego nie może Ci zagwarantować operacji pojutrze, skoro jest
        taka możliwość ? Spytaj dlaczego prowadzi politykę zmuszającą lekarzy do
        opuszczania kraju ?
        Jakkolwiek byś nie oceniał środowiska lekarzy, to jest ono produktem lat
        komunizmu podtrzymywanym pieczołowicie przez wszystkie następne ekipy rządzące.

        A lekarz tez musi jeść, wychować dzieci, ubrać się. Powołaniem tego nie zapłaci,
        musi płacić złotówkami.

        PS Na samochód nigdy nie oszczędzisz do końca, to sie skończyło. Weź, tak jak na
        całym świecie, rozsądny kredyt i kup samochód użytkowy, nie "moje autko" ani
        "wypasiona brykę". Teraz znikną akcyzy i np. solidne Volvo, 7,8 lat na karku i
        20 przed sobą możesz dostać za naprawde rozsądne pieniadze na terenie Szwecji.
    • lamatha Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 12:45
      Zawsze mialam dobra prace w Polsce, zarobki wyzsze od innych czlonkow rodziny.
      Pracowalam duzo. Chec poznania swiata wygonila mnie do USA na 3 lata. Wrocilam
      i znowu mialam dobra prace. Dobra praca, dobre pieniadze, ale kosztem siebie -
      ciagle samotna. Poznalam obecnego meza, dla niego przenioslam sie za granice smile
      Mieszkam 500 km od rodziny, niby daleko ale w sumie blisko.
      Teraz kocham moje zycie. Jestem szczesliwa i wiem ze moi rodzice sa tez
      szczesliwi.
      M

      --
      koncowe odliczanie ... 2
      • hancik5 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 13:11
        Eee tam, ja nie mogłabym żyć w innym kraju. Mnie tu dobrze, mam dobre warunki
        do życia, fajną rodzinę , świetnych przyjaciół.
        Mieszkałam w Stanach dwa lata i czułam się jak na Marsie. Mam gdzieś te dużo
        lepsze zarobki, tu też mam to co potrzebuję ... Tam wszystko jest świrnięte,
        rozwalone relacje rodzinne , trzecia żona piątego męża, dziwne relacje
        przyjacielskie, to nie dla mnie....
        Ja lubię mieć duże grono fajnych przyjaciół i szeroką rodzinę.
        Pozdrawiam
    • moni761 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 13:50
      hej! Jestem tu prawie 1,5 roku... Dolaczylam do meza z nasza coreczka po
      koszmarze zycia osobno przez 18 miesiecy. Zostawilam dobra prace ... Nie
      pracuje w zawodzie, ale... Jetesmy malzenstwem ponad 8 lat i po raz pierwszy od
      jakiegos czasu sie nie martwie czy starczy mi do pierwszego. Nie zyjemy ponad
      stan, po prostu normalnie i nie czuje tej cholernej presji otoczenia. Robie to
      na co mam ochote. Nie chodzi o jakies glupstwa. Jestem osoba, ktora ma mnostwo
      pomyslow i tu moge je realizowac. prosze nie piszcie, ze znowu chodzi o kase,
      bo nie chodzi... Najwazniejsze jest to, ze JESTESMY razem i obiecalismy sobie,
      ze nigdy nie pozwolimy juz rozstac sie na tak dlugo. Tesknie..., czasem jednak
      mysle, ze czlowiek szybko przyzwyczaja sie do tego, ze zyje sie lzej i
      zapominamy jak bylo wczesniej. Na poczatku zwlaszcza bylo bardzo ciezko,
      czlowiek nic nie wie: jak szkola, lekarz, bank, urzad. Teraz mysle, ze w
      Polscejest to wszystko troche bardziej skomplikowane. Tutaj kazdy ma kredyt
      zaufania na poczatku, w Polsce jest sie z gory uznanym za winnego i oszusta.
      Tylko brakuje mi polazic jakas polna droga... w Londynie troche ciezko.
      Pozdrawiam.
    • hanna51 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 14:27
      Wyjechalismy z kraju wiele lat temu, czujac, ze mimo zmian w kraju(1989), dla
      dzieci i kariery meza bedzie to lepsze.
      Wszystko ustalalismy razem. Maz wyjachal ze starszy synem w 1989 , ja z
      dwojgiem maluchow -w 1990. Chodzilo o to, aby sie zorientowac, czy uda nam sie
      utrzymac tam z rodzina .Byl to bardzo ciezki rok dla wszystkich (panowie mieli
      wielkie klopoty z prowadzeniem domu), ja byla sama tu z dwoma przedszkolakami.
      Ale bylo jedno jasne--po roku albo ja pojade, albo oni wroca.
      Tak sie stalo i jestesmy tu do dzisiaj.
      Chlopcy pokonczyli studia w super uniwersytetach, zaczynaja zycie z zarobkami
      wiekszymi, niz ich tata ma po 35 latach pracy zawodowej na uczelniach.

      Nasz historia niestety nie jest typowa. Typowe sa rodziny, ktore sie rozpadaja,
      bo jeden wyjechal, a druga "nie mogla opuscic pracy, i dobrego zycia w
      polsce,....itp.
      Jezeli malzenstwo nie jest trwale , nie podejmuje decyzji razem, stoi przed
      ciezka proba.
      Musialam sie wyrzec wielu rzeczy, bedzo dobrze platnej pracy,rodzina-daleko,ale
      i "piekielka polskiego". Zajecia sie domem, swiadomosc , ze dzici maja
      odpowiednia opieke zrekompensowalo mi to. Sytaucja finansowa poprawiala sie z
      roku na rok, widuje rodzine regularnie .
      Moja konkluzja-----decydujcie razem, kompromis jest do znalezienia. Wyjazd da
      warunki do nauki jezykow , znalezienia pracy.Najwazniejsze-razem, bo inaczej
      rodzina sie rozpadnie.
      No i zawsze mozna wrocic, to nie wstyd( jak niektorzy mysla).
    • mamuskawiki ja zostałam 27.09.06, 14:51
      i nie żałuję. długo zastanawialiśmy się nad wyjazdem (my + córcia), mamy
      podwójne obywatelstwo, więc jeszcze przed wejściem do UE nie mielibyśmy problemy
      z pracą legalną . zostaliśmy. nie żałujemy. kończę studia, mamy firmę. póki co
      pracujemy nad zdolnością kredytową na mieszkanie. i wierzymy w lepsze jutro.
    • pan_niemota Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 21:47
      Ja się zastanawiałem długo. pewnie troche z.
      i siedze na wyspach brytyjskich. Żona z dzieckiem w Polsce. widzimy się rzadko,
      bo co kilka miesięcy, to na pewno jest problem, ale wiemy tez że mamy za co
      odnawiac mieszkanie (a jeszcze sporo zostało), spłacać zobowiazania (a tych tez
      jeszcze troche zostało)i w sumie normalnie zyć. niestety ze sobą na odległość.

      Ale jak sie chce być ze sobą, to odległość nie robi róznicy. Zawsze jest
      internet, telefon.
      I jak sie chce, to na prawde można. za jakiś czas pewnie przyjdzie pytanie co
      dalej, ale póki co trzeba spłacic zobowiazania. Przy realnym zarabianiu w kraju
      sie nie udało. Ale mam nadzieje że doświadczenie, jakiego nabieram na wyspach
      pozwoli mi - jezeli zdecydujemy sie na zycie w Polsce, a nie będziemy mieszkac
      razem za granicą - na skteczniejsze zaistnienei na krajowym rynku pracy.


      --
      zła wypowiedź? to tylko skróty myślowe
      • zojkaojka Re: Jak jechać to razem 27.09.06, 22:23
        Moich rodziców znajomi też tak żyli osobno , bo on ciągle jeszcze coś musiał
        wyremontować , kupić itp.No i 8 lat mineło ,a bardzo się kochali.Tylko dzieci
        to prawie nie znał. I jak już wrócił po tych 8 latach to ona zgineła w
        wypadku.Kurcze , życie jest by żyć ,a nie zarabiać.Więc jak już koniecznie
        emigrować to razem. A nawiązując do artykułu to argument tej kobiety- że tu ma
        mamę rozumiem.Ale postawy całościowej i jej i jego względem siebie -
        nie.Zgadzam się z panią psycholog całkiem.
        • marklips Re: Jak jechać to razem..i nawet z dziecmi... 27.09.06, 22:45
          Jak jechać to razem..i nawet z dziecmi...dla ich perspektywy.
          Za granice,do EU,USA itd.
          Oczywiscie,nigdy nie wiadomo czy te wlasne dzieci,
          zrobia dla siebie kariery,czy przekrocza pulapy
          ktore czesto sa dla "miejscowych"zarezerwowane,
          w zyciu politycznym i gospodarczym.
          Jest podobny artykul w GW:
          Wróciłeś? To się nie wychylaj (05-09)
          ________________________
          Co prawda bulwersujace komentarze jak:
          "mając dobre wykształcenie i mogliby
          pracowac tu,wyjezdzają i
          stoją na zmywaku.Nie kumam ich.."
          --------------
          pomijam bo zaprzeczaja prawdzie i sa klamliwe.
          ___________________________-
          Ludzie nie chca byc we wlasnym kraju niewolnikami.

          Jest niewielu ktorzy w Polsce,realizuja swoje plany.
          _________________________
          Zycze sobie i wam powodzenia.
          Mark Lips
      • szczepana wszystko ma dobre i zle strony 28.09.06, 08:31
        Wiekszosc marzy o dostatnim i godnym zyciu. Te marzenia spelniaja sie albo i
        nie. Kiedy wyjezdza sie z kims na pewno latwiej jest zniesc samotnosc. Wszystko
        ma swoja cene. I tak trzeba zapracowac samemu na wszystko. Zwlaszcza w Stanach.
        Jednak jedno jest pewne - zawsze i wszedzie poza Polska bede obca.
    • stan561 Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 23:01
      Wyjechalem z zona ponad dwadziescia lat temu, zaraz po studiach. Moja siostra z
      mezem zostali w Polsce. Dla mnie i dla mojej zony pierwsze lata w Stanach byly
      bardzo trudne. W tym czasie kiedy w dzien studiowalem a w nocy sprzatalem kible
      moja siostra i jej maz cieszyli sie kolejnymi tytulami naukowymi, wlasnym M4 i
      malym Fiatem. Kiedy skonczylem studia w ciagu miesiaca zaczalem zarabiac tyle
      ile moja siostra zarabiala w ciagu roku. Teraz, po dwudziestu latach nasza
      sytuacja materialna jest nieporownywalna choc moja siostra i jaj maz stale
      pracuja. Co do dzieci: Moje dzieci ucza sie w uczelni o swiatowym poziomie,
      znaja biegle cztery jezyki i sa obywatelami swiata. Dzieci mojej siostry
      zwyciesko stoczyly "boj" o indeksy w jednej z prowincjonalnych polskich
      uczelni, z obcymi jezykami u nich cienko i chca przyjechac "do wujka" na stale.
      Postaram sie zalatwic im przyjazd ale przypuszczalnie beda musialy przejsc
      przez okres studiow w dzien i kibli w nocy i zrobic amerykanskie dyplomy
      poniewaz polski dyplom niewiele jest tu warty. Za Polska nie tesknie, choc
      tesknie za rodzina, kolegami. Do Polski na stale pewnie nie wroce poniewaz zyje
      wsrod ludzi ktorzy nie maja w sobie tyle zolci, zawisci i zazdrosci co Rodacy w
      Kraju. Wszystkim, ktorzy rozwazaja plan wyjazdu zycze powodzenia, tym ktorzy
      zostaja zycze zeby pozniej tego nie zalowali.
      T.
      • inzynier2 Umiejetnosci sa istotne, a nie dyplom 28.09.06, 02:29
        stan561 napisał:
        > poniewaz polski dyplom niewiele jest w Stanach warty

        To nieprawda! Oczywiscie zalezy to od dyplomu i od czlowieka. Przyjechalem do
        Stanow 20 lat temu. Czasowa prace programisty znalazlem po 6 tygodniach, a stala
        inzyniera po 10 tygodniach. Pracuje do dzisiaj w swoim zawodzie. Nikt tutaj mi
        nie narzekal na polski dyplom. Istotne jest to co umie sie robic i jak dobrze ma
        sie ochote pracowac, a nie jaki ma sie dyplom.
    • hanna51 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 23:15
      Smutno sie to czyta.Ale jak sie poczyta dzisiejsze tytuly w wiadomosciach, ten
      bohaterski czyn jakiejs pani-----przestaje sie martwic, czy dobrze wybralismy.
      Przynajmniej nasi mlodzi nie musza wyjezdzac i miec Waszych dylematow.
    • rosemarynka Wyjechać za granicę czy zostać 27.09.06, 23:33
      Mieszkamy z mężem w Irlandii od 1.5 roku. Bardzo chciałam mieszkać w
      anglojęzycznym kraju; staraliśmy się o wizę emigracyjną do Australii, ale na
      szczęście otworzono granicę i mogliśmy zamieszkać 'bliżej' ojczyzny. Decyzję o
      wyjeździe podjęliśmy wspólnie. Najpierw jednak mąż musiał znaleźć pracę, abyśmy
      nie musieli martwić się o środki do życia. Praca 'zadzwoniła' do nas do Polski,
      i wtedy nie zwlekaliśmy ani chwili dłużej. Czuję się tu jak ryba w wodzie. Mąż
      odnosi sukcesy zawodowe. Tęsknotę za rodziną i przyjaciółmi rozwiązaliśmy
      częstymi odwiedzinami.
      Tak sobie myślę, że będąc anestezjologiem, nie trzeba wcale narażać siebie i
      rodziny na rozłąkę. Pensja lekarza ogólnego pozwala na bardzo przyzwoite życie,
      a jesli ktos ma np. drugi st. specjalizacji, to już w ogóle ptasiego mleka mu
      nie zabraknie. Z drugiej strony, decyzja o wyjedźie nie moze być przymusem... Z
      opinii zamieszczanych na różnych forach można czasem wywnioskować, że to jakieś
      skaranie boskie ta emigracja. Dla mnie to żadna emigracja. Po prostu zmiana
      miejsca zamieszkania...
      • mamaisyn1 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 28.09.06, 15:07
        no cóż przeczytałam wszystko.Ja wyjeżdżam w listopadzie do znajomych.MYśLę że
        znajdę pracę mogę myć kible na początek.TO nieistotne sama wychowuję syna za
        500zł na niewiele wystarczy.pomagają rodzice oszczędzam na wyjazd może kiedyś
        wrócę.W moim mieście mogę mieć pracę za 800zł najwyżej jak ją znajdę a
        szukałam...Na więcej mogę liczyć dojeżdżając do większego miasta czyli 1500zł
        odchodzi na dojazd 300zł mam 1200zł na czysto.Sumując niestać mnie na własne
        mieszkanie,samochód itd Banki nie chcą ze mną gadać bo za mały
        zarobek...Najważniejsze będe wychodzić do pracy rano gdy syn śpi wracam syn już
        spi,więc wole wyjechać i po roku jak się uda zabrać go.MOGę pracować po10
        godzin tak jak w Polsce byle dać mojemu dziecku wszystko co najlepsze bo go
        bardzo KOCHAM i nie chcę żebyśmy głodowali a i tak bywało...życzę powodzenia
        wszystkim
      • mamaisyn1 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 28.09.06, 15:17
        aha moja mama mówi wyjeżdżaj,przyjaciele przyjeżdżaj dobrze że Ich wszystkich
        mam.Dla mnie to duże wsparcie.Ostatnio czyli we wrześniu nie dostałam zasiłku bo
        się w urzędach nie wyrabiają macie pojęcie...ale co dziecku dać jeść to ich
        gwizda,Więc jak nas spłacą w pażdzierniku dokładam do reszty i w listopadzie myk
        myk...za lepszym życiem DLA NAS
      • mentice Re: Wyjechać za granicę czy zostać 04.10.07, 00:46
        Emigracja to byla kiedys, dzis Irlandia to jak wojewodztwo. Tanie
        bilety lotnicze, polska telewizja satelitarna. Mostow palic nie
        trzeba. Nie rozumiem tych ludzi co sie zastanawiaja czy jechac czy
        nie. Jak zatesknisz to w samolot i do Polski, po kilku dniach
        wrocisz z radoscia do Irlandii/Anglii.
    • mala_kobieta3 Re: Wyjechać za granicę czy zostać 28.09.06, 11:57
      No to i ja coś napiszę od siebie. Wyjątkowo przeczytałam od deski do deski.
      Ludzie, niech każdy robi to co lubi i na co ma ochotę. Jedni tęsknią, jedni
      mogą przenosić się bez żadnych emocji, jedno walą prosto z mostu jedni
      wypowiadają się ogródkami. Taką jedną czy druga podejrzewam że są frustratkami
      o niskiej samoocenie i taką wypowiedzią podnoszą się na duchu. Walcz Babsee i
      nie tylko dalej, a co..........nie wolno?
    • gula04 a ja mam dosc takiego zycia 28.09.06, 14:45
      Ja wyjechalam do RFN rok po maturze. Posliznela mi sie noga na uniwerku z praca
      tez bylo krucho z kasy tez zero wiec zabralam d...e w troki i pojechalam w
      wielki swiat. Najpierw pilnowalam dzieci....potem zachaczylam sie na 4 lata w
      teatrze do rezerwacji biletów,potem mialam kilka innych zajec i tak zlecialo 10
      lat. W miedzy czasie wyszlam za maz w Polsce za polaka, teraz spodziewamy sie
      dzidziusia. Wlasnie dobiega do konca ostatnia moja umowa o prace w RFN.Mam
      dosyc takiego zycia na walizkach tego pakowania sie i rozpakowywania tych
      powrotów i zycia w dwóch róznych swiatach. Dziecko w drodze wiec powiedzialam
      dosc´, najsmieszniejsze jest to ze znajomi na gg pytaja sie mnie na jak dlugo
      wracam. Ludzie tak sie przyzwyczaili do tego ze tyle lat kursuje tu i tam ze
      niebiora pod uwage faktu ze teraz inaczej musi moje zycie wygladac.
      Sa zdziwieni po co wracam, dlaczego dla meza w RFN pracy nieznalazlam ....
      paranoja.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka