Dodaj do ulubionych

A gdyby tak bajke-rymowanke?

IP: *.* 30.08.01, 19:19
Idąc za ciosem...Mam propozycje zabawy: moze napisalibysmy wspolnymi silami bajke-rymowanke dla dziecka?Proponuje jako zasade przyjac, ze kazdy moze dopisac max. jedną 4-wersową zwrotke.Co Wy na to?
Obserwuj wątek
                      • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 13:19
                        Zebrałam wszystko do kupy, żeby łatwiej było zapanować nad rozbiegającymi się pomysłami. I dorzuciłam znowu coś o statku - w końcu od morza się zaczęło.A oto stan na godż: 14.19Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi
                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 13:42
                          Za Wiesią może już dodawajmy swoje zwrotki do całościNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkały.
                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 15:52
                            Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą...
                            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 21:20
                              Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?"
                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 21:22
                          Ponownie przesyłam, bo mój post pojawił się w złej kolejności. Swoją drogą świetny pomysł i jakiż efekt :D !!!Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?"
                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 21:25
                            Nanosze poprawke, bo zjadlam jedno slowo i jest troche bez sensu..Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?"
                            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 22:07
                              Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska.
                              • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 22:15
                                Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona"
                                • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 22:29
                                  Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny.
                                  • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 31.08.01, 22:38
                                    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny
                                    • Gość edziecko: Magdalena_mama_Gaby Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 01.09.01, 09:13
                                      Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi.
                                      • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 01.09.01, 16:28
                                        Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia"
                                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 01.09.01, 18:44
                                          Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal popłynęła w dal okręctem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa
                                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 01.09.01, 18:53
                                            Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal płynęła w dal okrętem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa Po morzu dalekim, gdzie straszne otmętytam falą niesiony moj okręt zaklęty, na pokładzie martwym rządzi cisza głuchataka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka...
        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 04.09.01, 09:56
          Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Zjadł panicz, a słońce przesłoniła chmuraJuż wieczór – zapłakał – zamiast szat znów pióra,Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!
        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 03.09.01, 20:17
          Zachęcona wizjami druku ;) piszę kolejne wersiki :D ./lekka poprawki we własnej zwroteczce/Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal płynęła w dal okrętem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa Po morzu dalekim, gdzie straszne otmętytam falą niesiony moj okręt zaklęty, na pokładzie martwym rządzi cisza głuchataka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy"
          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 03.09.01, 20:26
            Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal płynęła w dal okrętem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa Po morzu dalekim, gdzie straszne otmętytam falą niesiony moj okręt zaklęty, na pokładzie martwym rządzi cisza głuchataka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"
            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 03.09.01, 21:06
              to ja tez troche zmienie w swoich zwrotkachsmileNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścić\r\nCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie?
              • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 04.09.01, 07:24
                Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny
                • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 04.09.01, 09:59
                  Przepraszam ,wkleiłam mój ciąg dalszy w nieodpowiednie miejsce:A teraz jak należy :Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Zjadł panicz, a słońce przesłoniła chmuraJuż wieczór – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła
                  • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 04.09.01, 13:02
                    Poprawilam co-nieco w swoich strofkach. I zmienilam wieczor na ranek, by sie zgadzalo z klatwa z wczesniejszej zwrotki :) Moglam, wiesiu? Pozdrawiam serdecznieYMNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Zjadł panicz, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła...Czy to jawa była, czy moze zasnęła?
                    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? dzień z i nocą pomieszałam IP: *.* 04.09.01, 13:22
                      YennaM napisała/ł:> Poprawilam co-nieco w swoich strofkach. I zmienilam wieczor na ranek, by sie zgadzalo z klatwa z wczesniejszej zwrotki :) Moglam, wiesiu? Ale narobiłam, byłam pewna , że to na noc królewicz zmieniał się w kruka- dlatego po kolacji miały mu wyrosnąć pióra. A teraz wyszło , że dałam mu kolację na śniadanie. Jestem zrozpaczona. Spróbuję zebrać myśli. Poza tym, gdy chmura coś zasłania to się robi jasno, a nie ciemno. Spróbuję to jakoś odkręcić- chyba , że autorka zgodzi się aby królewicz był w ludzkiej postaci za dnia. Tylko czy to się będzie zgadzało z przybyciem do wioski w postaci króka. Ojej, ale narobiłam :cry: Ratunku :cry:
                    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 05.09.01, 17:18
                      Zredagowana odrobine wersja bajeczkiNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?"
      • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 04.09.01, 07:38
        Droga ebe!Może i redaktorzy przychylą się do naszych próśb i nasza bajka-rymowanka pojawi się na stronach edziecka. Mam więc propozycję: zajmij się już od zaraz ;) rysunkami. Ja w tej kwestii nie mam nic do powiedzenia /albo raczej do namalowania :D /.Pozdrawiam :hello:P.S. Czy nie milej nam będzie poczytać maluchom własne dzieło???
    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 04.09.01, 14:02
      Dziewczyny, ale CZAD!!!!!!!!!!!!!!!!! :crazy: Przeczytałam jednym tchem i ... nie chce mi się wierzyć, tak sobie to napisałyście?!?!??! SUPER! Zupełnie jak z "Karnawału Dziadowskiego" (to taki zbiór ludowych - i nie tylko- przypowieści, bajek, pieśni, baśni itd. itp. wierszem spisanych...).Mogę też "plastycznie" dołączyć???EWA
        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - c.d. bajeczki IP: *.* 06.09.01, 07:47
          Dziewczyny!Jako, że jestem nauczycielką zaczęły mi się niechciane obowiązki. Ale jak dzisiaj zobaczyłam efekty nie mogłam sobie podarować choć zwroteczki.Aha!!! Marcin poparł pomysł druku. Będziemy sławne ;) .Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - c.d. bajeczki IP: *.* 06.09.01, 07:53
            Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe. Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie
            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - w kwestii wyjaśnienia IP: *.* 06.09.01, 08:10
              Może spróbujemy jakoś utorować treść, bo zaczynają się pojawiać niekonsekwencje:1. Nasz królewicz by okrutnym człowiekiem i miał sobie zasłużyć na zdjęcie klątwy poprzez spłacenie długów życia. Może więc ostudźmy trochę uczucia naszej bohaterki, bo ta miłość "od pierwszego wejżenia" nie daje szansy królewiczowi na poprawę. A może ona jeszcez nie wie, jaki z niego łobuz?2. Kruk przybył do wioski ze sługą - coś z nim trzeba zrobić3. Statek być może był statkiem pirackim? - w końcu i taki etap królewicz ma za sobą - to też trzeba jakość uporządkować4. W któymś momencie słuchające dzieci "poznały już kruka, ale o tym nie wiedziały" - może były jego ofiarami? szczerze mówiąc na ten wątek nie mam żadnego sensownego pomysłu5. Pokład statku raz w roku ożywa- nie mozna tego zostawić bez wyjaśnienia
          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - c.d. bajeczki IP: *.* 06.09.01, 12:43
            spróbuje uporzadkowac wątek okrętowo-piracki...Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga, w mych grzechach tak bezwzględni słudzy,ze snu kamiennego raz w roku sie budzi. "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
              • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - Yenna jesteś wielka IP: *.* 06.09.01, 13:27
                ok, ok...mi przycmilo :))))))))))jakos durnie to brzmi, fakt :)moze wiec tak:"załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą"ok?I sługę mamy z głowy :)YMUjednolicam:Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
                • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - trochu poprawilam, coby dziewczyna byla mniej przystepna, panie t IP: *.* 06.09.01, 16:20
                  Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
                  • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - próba wyjaśnienia wątku iż dzieci widziały kruka:) IP: *.* 06.09.01, 16:50
                    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe. Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie
                    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? IP: *.* 06.09.01, 16:56
                      Skasowałam jedną moją zwrotkę bo w rezultacie poprawek nie pasowała ;) . Efekt końcowy prezentuję do dyskusji.Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie
                      • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? IP: *.* 06.09.01, 19:23
                        Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły...
                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? IP: *.* 06.09.01, 20:17
                          Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna
                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - z odmętami IP: *.* 06.09.01, 21:03
                            Poprawiam te odmęty... Swoja droga - cale zycie czlowiek sie uczy :)Aaaaa... Nawiązanie bylo calkowicie swiadome :)Pozdrawiam :)YMNa morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna
                            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - ciąg dalszy IP: *.* 10.09.01, 17:12
                              Jakiś przestój w pisaniu bajeczki? Mamy, bierzmy się do roboty!!! Tyle nas tu zdolnych :D .Ja klecę dalszy ciąg...Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna Nie wie panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki panny, ona przerażonaDla Kruka niestety to za dobra żona
                              • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - ciąg dalszy IP: *.* 10.09.01, 18:16
                                > Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty> płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.> Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...> Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...> > Zebrały się więc dziatki w koło> główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,> Każda buzia spragniona bajeczki> Ale nie tej o kotku co palił fajeczki....> > O okręcie pustym co po morzu pływa,> pokład statku tylko raz w roku ożywa.> Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...> Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.> > Dziewczyna była skromna acz serce złote miała> I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,> Delikatne dłonie ciężko pracowały> Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.> > Jej wioska - na kraju morskiego urwiska> o które co chwila fala się rozpryska> i statek rybacki czasami zawinie; > mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynie> > Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,> Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.> Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, > Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.> > Więc któregoś razu do wioski zawitał> królewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.> Zaklęty on w zwierze był postury podłej -> to kara za czyny człowieka niegodne...> > On psa swego karmił kromka sierocie wyrwana> I buty swe kalał krwią dzieci co rano> I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek> Wszak to opowieść taka na dobranoc...> > Dla ludu swojego był okrutnym katem> Król- ojciec go wygnał - został więc piratem,> Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługi> Przybił brzegów wioski spłacić życia długi > > Przerażone dziatki oczka przymrużyły> Buźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,> - OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkały> Bo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkały> > On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi> Wielu go widziało, gdy się ranek budził> Dzieci mu w zabawie piórka wyrywały> Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały> > Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.> Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,> nocą ludzką postać przybierał na nowo -> wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... > > Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie> A królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie> Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica> Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" > > Dziewczę przestraszone upiora widokiem> pomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,> Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska> gdy nagle brzydota upiora pryska. > > Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urody> Po policzku spływają mu jeszcze krople wody> "Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona> W głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" > > Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna> Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.> Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny> Lecz chłopak robotny jak słowik poranny > > "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze> Widzę, żeś z daleka umęczony srodze"> Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpi> Że próg Panny domu na długo przestąpi. > > Dziewczyna strawę podając z ukłonem> spytała co go sprowadza w te stronę.> "Szukam w podróży mej wybawienia> Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" > > I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,> by z wielkiej miłości ze mną popłynęła > w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...> Pokład statku tylko raz w roku ożywa...> > Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...> Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.> Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -> taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... > > Snuję się samotny po statku przeklętym;> ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.> Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałą> i na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.> > Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.> W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.> Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą > ze snu kamiennego raz w roku się budzą. > > Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewie> mój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie> W głosie panny dobrej, która serce skruszy> Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy> > Żem życie niegodne człowieka prowadził> Zmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził> Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę> Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę> > Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieści> samo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścić> Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.> Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? > > Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodzi> Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi> Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winy> Nigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny > > Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura> Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra> Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła> W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła > > Zerwał się do lotu, poszybował cicho.> Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;> serce szybko bije, krew z lic odpłynęła...> "Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" > > Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...> Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie.> "Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?> Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,> > Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach> ta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.> Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winy> taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"> > Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki> Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki> Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie> Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie > > Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi> Wielu go widziało, gdy się ranek budził> Dzieci mu w zabawie piórka wyrywały> Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały> > Świtem wczesnym Panicz zamieniony w kruka > ze statku wzlatywał by rozbitków szukać> I by z morskiej toni topielców ratować> - tak Kruk postanowił cicho pokutować> > Spośrod ocalałych dzięki niemu ludzi> Wielu go widziało, gdy ranek sie budził.> I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - > łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... > > Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół> Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół> Aż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczyna> Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna > > Nie wie panna biedna, cóż począć powinna> Kruk odkupił winy, a cóż ona winna> Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła> Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła> > Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego> Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?> Pewny ręki panny, ona przerażona> Dla Kruka niestety to za dobra żonaTakie straszne Kruka dzieje,że aż dziewczę bieży w kniejęPłakać poszła tam do wróżki,swej cioteczki, wiernej druszki.Jakież było jej zdziwienie gdy cioteczka na wspomnienieKruka miotać się poczęła wielceprzypomniawszy o butelce\
                                • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - ciąg dalszy IP: *.* 10.09.01, 19:00
                                  Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna Nie wie panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki panny, ona przerażonaDla Kruka niestety to za dobra żona Takie straszne Kruka dzieje,że aż dziewczę bieży w kniejęPłakać poszła tam do wróżki,swej cioteczki, wiernej druszki.Jakież było jej zdziwienie gdy cioteczka na wspomnienieKruka miotać się poczęła wielceprzypomniawszy o butelceCo w zaklęciach od lat byładuszę Kruka tam więziłaNa to, rzecz to niesłychana,dziewka zbladła niczym ścianaZrozumiała dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest na dary, najcenniejszy spadekŻe los kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty Przewidziała cioteczka-wróżka już przed latyJakie życie dla Panny - mówić już nie chciałaGłos przepiękny w darze za to wróżka dałaBy odczynić czary na Kruka rzuconeBy Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę
                                  • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - ciąg dalszy IP: *.* 10.09.01, 20:21
                                    Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna Nie wie panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki panny, ona przerażonaDla Kruka niestety to za dobra żona Takie straszne Kruka dzieje,że aż dziewczę bieży w kniejęPłakać poszła tam do wróżki,swej cioteczki, wiernej druszki.Jakież było jej zdziwienie gdy cioteczka na wspomnienieKruka miotać się poczęła wielceprzypomniawszy o butelceCo w zaklęciach od lat byładuszę Kruka tam więziłaNa to, rzecz to niesłychana,dziewka zbladła niczym ścianaZrozumiała dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest na dary, najcenniejszy spadekŻe los kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty Przewidziała cioteczka-wróżka już przed latyJakie życie dla Panny - mówić już nie chciałaGłos przepiękny w darze za to wróżka dałaBy odczynić czary na Kruka rzuconeBy Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę Z biciem serca wraca panna do wioskiO pobycie w niej Kruka słyszy już pogłoskiPrzybył panicz, z nim sługa doświadczony losemDziewczę strawę gotuje i nuci półgłosemPanicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w niebowzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niegoLeci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła!
                                    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - do kVM i Anji i MAgdy IP: *.* 12.09.01, 10:39
                                      >KvM napisała/ł:>Przerobić byłoby mi trudno nie zmieniając sensu - talent ze mnie żaden, więc może je wykreślić?do KvM:Dopisano już ciąg dalszy więc treść ,którą zaproponowałeś musi zostac. Jeśli pozwolisz mogę przerobić twoje zwrotki na dwunastozgłoskowiec.do Anji:Mam propozycję małej korekty w zwrotce o przestraszonych dzieciach - obecnie w ostatniej linijce powtarza się końcówka -ały, która zresztą jest koncówką z poprzedniej linijki. Czy zgodzisz się na zmianę w celu rozbicia monotonnego rytmu oraz usunięcie jednej sylaby z przedostatniej linijki -wtedy będzie wszędzie równy dwunastozgłoskowiec : >- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkały>Bo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyproponuję zastąpić: - co za straszny potwór? -zgodnie wyjąkały, nie miały pojęcia, że już go widziałyDo Magdy:w następnej zwrotce w wersie :"dzieci mu w zabawie piórka wyrywaly" proponuję piórka zastąpić piórami - wszak duże i brzydkie to było ptaszysko.Mam nadzieję, że nie uraziłam waszych talentów tymi uwagami.Samozwańczy Korektor Redakcyjny
                                      • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - do kVM i innych raz jeszcze IP: *.* 12.09.01, 11:24
                                        Załozyłam sobie ,ze się zgodzisz na przerobienie Twoich zwrotek na dwunastozgłoskowiec i oto moja propozycja. Może być?Jedna tylko wątpliwość piszemy "Kruka" czy "kruka" - na razie brak konsekwencji w tej kwestiiTakie straszne były tego Kruka dzieje-dziewczę zagubione bieży prosto w kniejęPoszła się wypłakać do znajomej wróżkiCioteczki dalekiej, a swej wiernej drużkiJakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłoch wdadłwszy miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie o pewnej butelceO butelce co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziłaNie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dzwięk taki dziewczę zbladło niczym ściana
                                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - POPRAWKI!!! IP: *.* 12.09.01, 21:12
                                          Dziewczyny!Zgadzam się ze wszelkimi sugestiami! Pozwoliłam sobie wyręczyć YennęM w pracy zmieniając również zwrotki KvM, piórka na pióra i wersik: "Co za straszny potwór?" -zgodnie wyjąkałyNie miały pojęcia, że już go widziałyDodatkowe sugestie:1) pisanie każdego wersu od dużej litery2) brak na końcu wersów znaków interpunkcyjnych /z wyjątkiem wykrzykników/3) wypowiadane przez bohaterów słowa piszmy w cudzysłowiuMogłam ;) ?Magda :hello:Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętyPłynie falą gnany w dal okręt zaklętyMgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchaChodźcie tutaj dzieci i nastawcie uchaZebrały się więc dziatki w kołoGłówki wtuliły w podusie i zerkały wesołoKażda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczkiO okręcie pustym co po morzu pływaPokład statku tylko raz w roku ożywaWszystko wina czarów z ojcowskiej miłościŻyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosceDziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawałaDelikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznałyJej wioska - na kraju morskiego urwiskaO które co chwila fala się rozpryskaI statek rybacki czasami zawinie Mieszkańcy wieść snują o owej DziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodnaŻycia, które wiedzie naprawdę niegodnaSiedmiu braci przy niej i matka staruszka Przytul się dziecino i nastawiaj uszkaWięc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świtaZaklęty on w zwierze był postury podłej To kara za czyny człowieka niegodneOn psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci coranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranocDla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratemZaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły"Co za straszny potwór?" -zgodnie wyjąkałyNie miały pojęcia, że już go widziałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie pióra wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działaKruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniałoNocą ludzką postać przybierał na nowo Wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiemDrży cała biedulka, w głąb izby się wciskaGdy nagle brzydota upiora pryska Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna "Toż to dla mnie żona" Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujnaNie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny"Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpiZe próg Panny domu na długo przestąpi Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała co go sprowadza w tę stronę"Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubieniaI szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęłaBy z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływaPokład statku tylko raz w roku ożywa\r\nPo morzu dalekim, gdzie straszne odmętyTam falą niesiony moj okręt zaklętyNa pokładzie martwym rządzi cisza głucha Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka Snuję się samotny po statku przeklętymNi ducha, ni ptaka, nic jeno odmętyWiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białąKrew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziłaW krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siłaZałoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie Panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą Pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatani.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodz.Stacić takie dziewczę chyba się nie godz.Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej Dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura"Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydł.W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cich.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzykąSerce szybko bije, krew z lic odpłynęła"Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonieDziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie"Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystańKrew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachTa miłość nie jest radością, lecz jest mą udrękąMoj śpiew Cię wybawi, ale odkup winyTaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew Dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej KochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie pióra wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w KrukaZe statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratowaćTak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budziłI choć męki ofiar klątwę sprowadziły Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy DziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczynaNie wie Panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny, ona przerażonaDla Kruka, niestety to za dobra żona Takie straszne były tego Kruka dziejeDziewczę zagubione bieży prosto w kniejęPoszła się wypłakać do znajomej wróżkiCioteczki dalekiej, a swej wiernej drużkiJakież przeogromne było jej zdziwienieGdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie W popłoch wpadłwszy miotać się poczęła wielce Przypomniała sobie o pewnej butelceO butelce co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziłaNie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dzwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest na dary, najcenniejszy spadekŻe los Kruka zawiedzie w pró
                                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowankę? - POPRAWKI!!! IP: *.* 12.09.01, 21:12
                                          g jej właśnie chaty Przewidziała cioteczka-wróżka już przed latyJakie życie dla Panny - mówić już nie chciałaGłos przepiękny w darze za to wróżka dałaBy odczynić czary na Kruka rzuconeBy Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę Z biciem serca wraca Panna do swej wioskiO pobycie w niej Kruka słyszy już pogłoskiPrzybył Panicz, z nim sługa doświadczony losemDziewczę strawę gotuje i nuci półgłosemPanicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niegoLeci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła!
      • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 06.09.01, 12:30
        Postrofowana przez Wiesię na privie, oświadczam:1. Będę rysować przez weekend a potem na bieżąco2. Ewa oczywiście , jeśli moje zdanie ma jakieś znaczenie, moze dołączyć, bo dlaczego by nie - konkurencja mi absolutnie nie przeszkadza. I`m the best!!!!!!!Żartowałam oczywiście. 3. Innych też mile widzę4. Krytyki nie zniosę............ebe
    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - po korektach IP: *.* 12.09.01, 21:03
      Tekst po korektach. Kazdy wers zaczyna sie od wielkiej litery. Bohaterowie sa pisani rowniez wielkimi literami, a kontrowersyjne zwrotki nieco poprawione, zgodnie z sugestiami wiesi. Zmienilam tez troche interpuncje - bardzo wiec prosze o przejrzenie tekstu i poprawienie tego, co zepsulam poprawkami (niekoniecnie musialam beziterpunkcyjny tekst zrozumiec zgodnie z intencjami Autora).Pozdrawiam serdecznie.YennaMNa morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryskaI statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyły,Buźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły."Co za straszny potwór?" -zgodnie wyjąkały,Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu jeszcze krople wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy.Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę...Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSamo nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie Dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła. Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie. Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Ły tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni Kruk to, ni Sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłoch wdadłwszy miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dzwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała dziewczyna, że to nie przypadek...Że to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kru
                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - propozycja kompromisu IP: *.* 13.09.01, 09:33
                          Oto kompromisowe rozwiązanie. Są znaki przestankowe,bo na e-mamie dostałam potweirdzenie ,że powinny być. Literówki, mama naddzieję zostały zlikwidowane. W paru miejscach wprowadziłam drobne zminay dla poprawy rytmu strofy i oczywiście zostawiłam analogiczne zmiany, które zaproponowała Magda. Bohaterów zostawiłam z dużej litery, za wyjątkiem sytuacji, w ktorej słowo "panna" czy "chłopak" ma sens ogólny -mam nadzieję ,że udało mi się zachować w tym względzie konsekwencję- choć proszę o sprawdzenie, bo dużo tego.No i trzeba naszą Pannę wsadzić na okręt, by "z wielkiej miłości z nim popłynęła". Tylko co z jej braćmi i matką -staruszką? Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyły,i bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiemDrży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę"Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę...Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruk
                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - ciąg jeszcze dalszy IP: *.* 13.09.01, 10:33
                            No to przygotowuję panne do wypłynięcia z naszym Królewiczem...Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyły,i bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiemDrży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę"Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę...Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioskiO pobycie w Kruka słyszy już pogłoski.Przyby
                            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - ciąg jeszcze dalszy IP: *.* 13.09.01, 11:38
                              nie bralam udzialu w pisaniu (ze wzgledu na brak inwencji tworczej heh) ale sie wtrace apropo przeniesienia do emamy - faktycznie byloby duzo lepiej gdyby bajka tam sie pojawila ale skoro szefostwo forum nie reaguje na nasze postulaty to moze poprostu skopiowac ostatnia wersje bajki i wpisac ja w nowym poscie na emami - oczywiscie informujac ze pisania ciag dalszy odbywac sie bedzie na emami ?? - to taka sugestia do tworcow :)a wogole to bajka jest sliczna - z zapartym tchem czekam co dalej :)Wika
                              • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - do Wiki IP: *.* 13.09.01, 11:45
                                >Wika napisała/ł:> moze poprostu skopiowac ostatnia wersje bajki i wpisac ja w nowym poscie na emami - oczywiscie informujac ze pisania ciag dalszy odbywac sie bedzie na emami ?? - to taka sugestia do tworcow :)Na e-mamie informowałyśmy już parę razy o tym ,że poszukujemy współpracowników. Ale wygląda na to, że niektóre osoby "z zasady" nie zaglądają na to forum i w efekcie pewne tematy się powielają - ostatnio komentarze do wydarzeń w Ameryce są też na e-mamie, a polityka miała być stamtąd usunięta - z tego przecież powodu powstał Salon. Skoro jednak ktoś się upiera i nie chce tu zajrzeć , "bo nie" to nie czuję się upowazniona na siłę im wciskać temat, o którym już kilkakrotnie było wspominane...
                                    • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - do Wiesi IP: *.* 13.09.01, 14:46
                                      Wiesiu!Dzięki za korektę. Znalazłam pojedyncze przeoczenia i poprawiłam. Zmieniłam: I na skrzydłach flagi straszy /zamiast strasznej/ czaszką białą.Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę
                                        • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - do Wiesi IP: *.* 13.09.01, 16:59
                                          Alem głupia! Nic się nie znam na poezji! Dobrze, że to dla dzieci ;) .Przepraszam Autorkę, zmieniam w mig!!!Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właś
                                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - do Wiesi IP: *.* 13.09.01, 17:57
                                            z pewna niesmiałością po przerwie.... ;)Anjaz Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wi
                                            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 13.09.01, 18:30
                                              Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę stra
                                            • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? IP: *.* 13.09.01, 18:30
                                              wę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - krzyknął w niebogłosy "Toż to cud!Wracam do domu ochraniać mój lud.Ty jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
                                          • Gość edziecko: guest Re: A gdyby tak bajke-rymowanke? - do Wiesi IP: *.* 13.09.01, 17:57
                                            oski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - krzyknął w niebogłosy "Toż to cud""Wracam do domu ochraniać mój ludTy jesteś godna mojego tronuA wiernym Ci Pani będę do zgonu"