Dodaj do ulubionych

A gdyby tak bajke-rymowanke?

IP: *.* 30.08.01, 19:19
Idąc za ciosem...Mam propozycje zabawy: moze napisalibysmy wspolnymi silami bajke-rymowanke dla dziecka?Proponuje jako zasade przyjac, ze kazdy moze dopisac max. jedną 4-wersową zwrotke.Co Wy na to?
Edytor zaawansowany
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 30.08.01, 19:25
    Świetny pomysł! Każdy albo prawie każdy te 4 wersy zrymuje. Ale może już nie o wilku ;-)Zaczynaj Jena :-)-
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 30.08.01, 21:05
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodz tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 30.08.01, 22:00
    Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 30.08.01, 22:14
    O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Zyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 30.08.01, 22:34
    Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 07:44
    Okręt - charakter wojskowy - pozwoliłam sobie zmienić na statek rybacki:Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynie
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 08:12
    Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia,które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.
  • Gość edziecko: YennaM IP: *.* 31.08.01, 12:07
    Az któregos razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego swita.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 13:01
    Uwaga Przemoc.....On psa swego karmil kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalal kriwa dzieci co ranoI więcej nie powiem coz robil ow czlowiekWszak to opowiesc taka na dobranoc...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 13:19
    Zebrałam wszystko do kupy, żeby łatwiej było zapanować nad rozbiegającymi się pomysłami. I dorzuciłam znowu coś o statku - w końcu od morza się zaczęło.A oto stan na godż: 14.19Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi
  • Gość edziecko: YennaM IP: *.* 31.08.01, 13:24
    Totalny odjazd! Mojemu dziecku-poki co- strasznie sie podoba :)))))))))))PozdrawiamYennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 13:42
    Za Wiesią może już dodawajmy swoje zwrotki do całościNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkały.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 15:52
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 21:20
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 13:37
    uuuuhuuhuuuuuuuuuuu....zawiało grozą...Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkały.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 21:22
    Ponownie przesyłam, bo mój post pojawił się w złej kolejności. Swoją drogą świetny pomysł i jakiż efekt :D !!!Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 21:25
    Nanosze poprawke, bo zjadlam jedno slowo i jest troche bez sensu..Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 22:07
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 22:15
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 22:29
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 31.08.01, 22:38
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny
  • Gość edziecko: Magdalena_mama_Gaby IP: *.* 01.09.01, 09:13
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 01.09.01, 16:28
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 01.09.01, 18:44
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal popłynęła w dal okręctem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 01.09.01, 18:53
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal płynęła w dal okrętem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa Po morzu dalekim, gdzie straszne otmętytam falą niesiony moj okręt zaklęty, na pokładzie martwym rządzi cisza głuchataka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 09:56
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Zjadł panicz, a słońce przesłoniła chmuraJuż wieczór – zapłakał – zamiast szat znów pióra,Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 12:27
    Rany Boskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wy to osobiście? Bym coś dopisała, ale wrodzony brak talentu poetyckiego mi nie pozwala...Chętnie zilustruję natomiast, jak tylko da sie to odczytac na forum...ebe
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 13:56
    A potem zostanie wydrukowane w Dziecku, prawda moderatorki i moderatorzy? :bounce: Prawda, że zostanie, prawda? :bounce:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 14:00
    Wiesiu,myślimy jednocześnie.Wydrukują, napewno wydrukują. :bounce:Anja
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 13:58
    No BAA!!!!!!!!!!:)Ebe to zrób ilustracje. Można je przecież zeskanować i wysłać. Wyjdzie z tego niezła książeczka.Anja :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 20:17
    Zachęcona wizjami druku ;) piszę kolejne wersiki :D ./lekka poprawki we własnej zwroteczce/Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal płynęła w dal okrętem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa Po morzu dalekim, gdzie straszne otmętytam falą niesiony moj okręt zaklęty, na pokładzie martwym rządzi cisza głuchataka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 20:26
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchachodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywawszystko wina czarów tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce...Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Aż któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, by opowieść się działaKruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniałonocą ludzką postać przybierał na nowowpół duch, wpoły upior, zgodnie z wiedźmy wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by zły czar ze mnie zdjęłaco by z wielkiej miłości ze mną w dal płynęła w dal okrętem pustym co po morzu pływapokład statku tylko raz na rok odżywa Po morzu dalekim, gdzie straszne otmętytam falą niesiony moj okręt zaklęty, na pokładzie martwym rządzi cisza głuchataka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 03.09.01, 21:06
    to ja tez troche zmienie w swoich zwrotkachsmileNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścić\r\nCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie?
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 07:24
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 09:59
    Przepraszam ,wkleiłam mój ciąg dalszy w nieodpowiednie miejsce:A teraz jak należy :Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą niesiony w dal okręt zaklęty, mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz na rok ożywa.Wszystko wina czarów - tych z wielkiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz na rok ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Zjadł panicz, a słońce przesłoniła chmuraJuż wieczór – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 13:02
    Poprawilam co-nieco w swoich strofkach. I zmienilam wieczor na ranek, by sie zgadzalo z klatwa z wczesniejszej zwrotki :) Moglam, wiesiu? Pozdrawiam serdecznieYMNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Zjadł panicz, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła...Czy to jawa była, czy moze zasnęła?
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 13:22
    YennaM napisała/ł:> Poprawilam co-nieco w swoich strofkach. I zmienilam wieczor na ranek, by sie zgadzalo z klatwa z wczesniejszej zwrotki :) Moglam, wiesiu? Ale narobiłam, byłam pewna , że to na noc królewicz zmieniał się w kruka- dlatego po kolacji miały mu wyrosnąć pióra. A teraz wyszło , że dałam mu kolację na śniadanie. Jestem zrozpaczona. Spróbuję zebrać myśli. Poza tym, gdy chmura coś zasłania to się robi jasno, a nie ciemno. Spróbuję to jakoś odkręcić- chyba , że autorka zgodzi się aby królewicz był w ludzkiej postaci za dnia. Tylko czy to się będzie zgadzało z przybyciem do wioski w postaci króka. Ojej, ale narobiłam :cry: Ratunku :cry:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 13:34
    Z tej rozpaczy kruka przez "ó" napisałam. Ale powoli ochłonęłam - i nich tak zostaie , chyba, że Yenno, zamiast "Zajdł panicz" lepiej będziej "Czas płynął" -przynajmniej będzie pretekst na ten ranek. Ale ty zadecyduj. Chcesz to zmienić na "Czas płynął", to zmień , a jak nie - to nie.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 13:37
    Pozostawiam decyzje Twemu uznaniu :) YM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 05.09.01, 17:11
    Ok, wiesiu. Poniewaz ten maly rozgardiasz chyba spowodowal przestoj w pisaniu bajeczki - wprowadzam sugerowana zmiane :)Pozdrawiam serdecznieYennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 13:34
    Wiesiu: proponuje przerobic w takim razie bajke tak, zeby krolewicz za dnia byl krolewiczem :) Czy jak Cie wena natchnie :) Strofka z klatwa krukowo-upiorowo-czasową jest moja wiec spokojnie mozesz ja uaktualnic na potrzeby klatwy :) A co za tym idzie - na potrzeby dalszych strofek :) Ino wydaje mi sie, ze w ktorejs zwroce (nie mojej ) krolewicz tez cos robi jakas pora. Jaka? Nie wiem. Zglupialam :)Pozdrawiam :)YM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 13:58
    > Strofka z klatwa krukowo-upiorowo-czasową jest moja wiec spokojnie mozesz ja uaktualnic na potrzeby klatwy :) A co za tym idzie - na potrzeby dalszych strofek :) Ino wydaje mi sie, ze w ktorejs zwroce (nie mojej ) krolewicz tez cos robi jakas pora. Jaka? Nie wiem. Zglupialam :)To może ja sobie na dziś odpuszczę , bo też zgłupiałam. Ale to ja narozrabiałam z tymi porami doby i moje trzeba dostosować do reszty. Na chwilę obecną niech zostanie jak jest (ewentualnie "Czas płynął" w miejsce "Zjadł panicz"), a może kotś inny wymyśli lepsze rozwiązanie. Boję się mieszać, bo jak w jednym miejscu coś ruszę, to może za tym pójść lawina niekonsekwencji. KvM może pomożesz nam podjąć męską decyzję - wszak Ty zacząłeś wierszowanki na forum?
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 05.09.01, 17:18
    Zredagowana odrobine wersja bajeczkiNa morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 07:38
    Droga ebe!Może i redaktorzy przychylą się do naszych próśb i nasza bajka-rymowanka pojawi się na stronach edziecka. Mam więc propozycję: zajmij się już od zaraz ;) rysunkami. Ja w tej kwestii nie mam nic do powiedzenia /albo raczej do namalowania :D /.Pozdrawiam :hello:P.S. Czy nie milej nam będzie poczytać maluchom własne dzieło???
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 11:53
    Jak Boga kocham, ze zrobię...Wprawdzie nie mam skanera, ale moze co Wiesia poradzi....?????!!!!!!!!!!ebe
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 12:17
    Skaner się znajdzie. Obiecuję.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 09:06
    Może by tak przywrócić ten wątek na emamę? Przecież to jak najbardziej emamowy temat. Tu część osób niezainteresowanych polityką nie zagląda wcale :cry: i traci szansę uczestnictwa w zabawie. Taki ze mnie agitator , że na emamie z koleji zachęcam do włączenia się tutaj :ouch:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 09:37
    Myślę, że to dobry pomysł. Na "kuchni" agituję za drukiem bajki, ale o przeniesienie wątku trzeba spytać YennęM, to jej pomysł /z czałym należytym szacunkiem :D /.Pozdrawiam :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 12:29
    Przenoscie wątek na eMame :))))YennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 04.09.01, 14:02
    Dziewczyny, ale CZAD!!!!!!!!!!!!!!!!! :crazy: Przeczytałam jednym tchem i ... nie chce mi się wierzyć, tak sobie to napisałyście?!?!??! SUPER! Zupełnie jak z "Karnawału Dziadowskiego" (to taki zbiór ludowych - i nie tylko- przypowieści, bajek, pieśni, baśni itd. itp. wierszem spisanych...).Mogę też "plastycznie" dołączyć???EWA
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 07:32
    Ewa!Bierz się do roboty! Ale zdolne te emamy :D !!!Pozdrawiam :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 07:47
    Dziewczyny!Jako, że jestem nauczycielką zaczęły mi się niechciane obowiązki. Ale jak dzisiaj zobaczyłam efekty nie mogłam sobie podarować choć zwroteczki.Aha!!! Marcin poparł pomysł druku. Będziemy sławne ;) .Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 07:53
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe. Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 08:10
    Może spróbujemy jakoś utorować treść, bo zaczynają się pojawiać niekonsekwencje:1. Nasz królewicz by okrutnym człowiekiem i miał sobie zasłużyć na zdjęcie klątwy poprzez spłacenie długów życia. Może więc ostudźmy trochę uczucia naszej bohaterki, bo ta miłość "od pierwszego wejżenia" nie daje szansy królewiczowi na poprawę. A może ona jeszcez nie wie, jaki z niego łobuz?2. Kruk przybył do wioski ze sługą - coś z nim trzeba zrobić3. Statek być może był statkiem pirackim? - w końcu i taki etap królewicz ma za sobą - to też trzeba jakość uporządkować4. W któymś momencie słuchające dzieci "poznały już kruka, ale o tym nie wiedziały" - może były jego ofiarami? szczerze mówiąc na ten wątek nie mam żadnego sensownego pomysłu5. Pokład statku raz w roku ożywa- nie mozna tego zostawić bez wyjaśnienia
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 08:50
    100% racji Wiesiu! Jak wrócę ze szkoły to nad tym popracuję. :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 12:43
    spróbuje uporzadkowac wątek okrętowo-piracki...Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga, w mych grzechach tak bezwzględni słudzy,ze snu kamiennego raz w roku sie budzi. "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 13:13
    Chylę czoła za rozplatanie wątku ze statkiem i piratami.Teraz jeszcze ten sługa co zaszedł do wioski nam został... Nie rozumiem jednak tego zdania:"Załoga, w mych grzechach tak bezwzględni słudzy,"Przyćmiło mi rozum czy co?
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 13:27
    ok, ok...mi przycmilo :))))))))))jakos durnie to brzmi, fakt :)moze wiec tak:"załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą"ok?I sługę mamy z głowy :)YMUjednolicam:Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 16:20
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. "Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 16:50
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewcze chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Biedne dziewczę myśli jak pomóc KrukowiCzuje, że kocha a jej śpiew go wyzwoliCzeka więc dzień cały, bracia widzą zmianęBoją sie o siostrę, to ich szczęście całe. Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 16:56
    Skasowałam jedną moją zwrotkę bo w rezultacie poprawek nie pasowała ;) . Efekt końcowy prezentuję do dyskusji.Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodź tu do mnie dziecię i nastawiaj ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 19:23
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 19:43
    Już Brzechwa pisał:"Płynie okręt przez odmęty, Nie zwyczajny - lecz zaklęty"...W związku z czym mała poprawka: odmętyOtmęt to nazwa miejscowości!Pozdr. P.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 20:17
    Na morzu dalekim, gdzie straszne otmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne otmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno otmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 21:03
    Poprawiam te odmęty... Swoja droga - cale zycie czlowiek sie uczy :)Aaaaa... Nawiązanie bylo calkowicie swiadome :)Pozdrawiam :)YMNa morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 10.09.01, 17:12
    Jakiś przestój w pisaniu bajeczki? Mamy, bierzmy się do roboty!!! Tyle nas tu zdolnych :D .Ja klecę dalszy ciąg...Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna Nie wie panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki panny, ona przerażonaDla Kruka niestety to za dobra żona
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 10.09.01, 18:16
    > Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty> płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.> Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...> Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...> > Zebrały się więc dziatki w koło> główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,> Każda buzia spragniona bajeczki> Ale nie tej o kotku co palił fajeczki....> > O okręcie pustym co po morzu pływa,> pokład statku tylko raz w roku ożywa.> Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...> Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.> > Dziewczyna była skromna acz serce złote miała> I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,> Delikatne dłonie ciężko pracowały> Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.> > Jej wioska - na kraju morskiego urwiska> o które co chwila fala się rozpryska> i statek rybacki czasami zawinie; > mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynie> > Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,> Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.> Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, > Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.> > Więc któregoś razu do wioski zawitał> królewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.> Zaklęty on w zwierze był postury podłej -> to kara za czyny człowieka niegodne...> > On psa swego karmił kromka sierocie wyrwana> I buty swe kalał krwią dzieci co rano> I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek> Wszak to opowieść taka na dobranoc...> > Dla ludu swojego był okrutnym katem> Król- ojciec go wygnał - został więc piratem,> Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługi> Przybił brzegów wioski spłacić życia długi > > Przerażone dziatki oczka przymrużyły> Buźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,> - OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkały> Bo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkały> > On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi> Wielu go widziało, gdy się ranek budził> Dzieci mu w zabawie piórka wyrywały> Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały> > Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.> Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,> nocą ludzką postać przybierał na nowo -> wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... > > Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie> A królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie> Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica> Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" > > Dziewczę przestraszone upiora widokiem> pomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,> Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska> gdy nagle brzydota upiora pryska. > > Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urody> Po policzku spływają mu jeszcze krople wody> "Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona> W głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" > > Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna> Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.> Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny> Lecz chłopak robotny jak słowik poranny > > "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze> Widzę, żeś z daleka umęczony srodze"> Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpi> Że próg Panny domu na długo przestąpi. > > Dziewczyna strawę podając z ukłonem> spytała co go sprowadza w te stronę.> "Szukam w podróży mej wybawienia> Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" > > I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,> by z wielkiej miłości ze mną popłynęła > w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...> Pokład statku tylko raz w roku ożywa...> > Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...> Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.> Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -> taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... > > Snuję się samotny po statku przeklętym;> ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.> Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałą> i na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.> > Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.> W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.> Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą > ze snu kamiennego raz w roku się budzą. > > Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewie> mój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie> W głosie panny dobrej, która serce skruszy> Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy> > Żem życie niegodne człowieka prowadził> Zmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził> Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę> Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę> > Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieści> samo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścić> Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.> Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? > > Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodzi> Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi> Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winy> Nigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny > > Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura> Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra> Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła> W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła > > Zerwał się do lotu, poszybował cicho.> Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;> serce szybko bije, krew z lic odpłynęła...> "Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" > > Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...> Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie.> "Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?> Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,> > Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach> ta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.> Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winy> taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"> > Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki> Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki> Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie> Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie > > Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi> Wielu go widziało, gdy się ranek budził> Dzieci mu w zabawie piórka wyrywały> Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały> > Świtem wczesnym Panicz zamieniony w kruka > ze statku wzlatywał by rozbitków szukać> I by z morskiej toni topielców ratować> - tak Kruk postanowił cicho pokutować> > Spośrod ocalałych dzięki niemu ludzi> Wielu go widziało, gdy ranek sie budził.> I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - > łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... > > Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół> Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół> Aż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczyna> Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna > > Nie wie panna biedna, cóż począć powinna> Kruk odkupił winy, a cóż ona winna> Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła> Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła> > Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego> Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?> Pewny ręki panny, ona przerażona> Dla Kruka niestety to za dobra żonaTakie straszne Kruka dzieje,że aż dziewczę bieży w kniejęPłakać poszła tam do wróżki,swej cioteczki, wiernej druszki.Jakież było jej zdziwienie gdy cioteczka na wspomnienieKruka miotać się poczęła wielceprzypomniawszy o butelce\
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 10.09.01, 19:00
    Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna Nie wie panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki panny, ona przerażonaDla Kruka niestety to za dobra żona Takie straszne Kruka dzieje,że aż dziewczę bieży w kniejęPłakać poszła tam do wróżki,swej cioteczki, wiernej druszki.Jakież było jej zdziwienie gdy cioteczka na wspomnienieKruka miotać się poczęła wielceprzypomniawszy o butelceCo w zaklęciach od lat byładuszę Kruka tam więziłaNa to, rzecz to niesłychana,dziewka zbladła niczym ścianaZrozumiała dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest na dary, najcenniejszy spadekŻe los kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty Przewidziała cioteczka-wróżka już przed latyJakie życie dla Panny - mówić już nie chciałaGłos przepiękny w darze za to wróżka dałaBy odczynić czary na Kruka rzuconeBy Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 10.09.01, 20:21
    Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętypłynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w kołogłówki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczki....O okręcie pustym co po morzu pływa,pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiskao które co chwila fala się rozpryskai statek rybacki czasami zawinie; mieszkańcy wieść snują o owej dziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka, Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałkrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -to kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co ranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratem,Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły,- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkałyBo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w kruka zamieniał gdy dniało,nocą ludzką postać przybierał na nowo -wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiempomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem,Drży cała biedulka, w głąb izby się wciskagdy nagle brzydota upiora pryska. Widzi dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu jeszcze krople wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona" Lecz dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów dziewki, słucha i nie wątpiŻe próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemspytała co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,by z wielkiej miłości ze mną popłynęła w dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąi na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewiemój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędęDziewczę zasłuchane w dziwnej opowieścisamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodziStacić takie dziewczę chyba się nie godziŚpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmuraJuż ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydłaW miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachta miłość nie jest radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winytaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie piórka wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w kruka ze statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować- tak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy dziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna Nie wie panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki panny, ona przerażonaDla Kruka niestety to za dobra żona Takie straszne Kruka dzieje,że aż dziewczę bieży w kniejęPłakać poszła tam do wróżki,swej cioteczki, wiernej druszki.Jakież było jej zdziwienie gdy cioteczka na wspomnienieKruka miotać się poczęła wielceprzypomniawszy o butelceCo w zaklęciach od lat byładuszę Kruka tam więziłaNa to, rzecz to niesłychana,dziewka zbladła niczym ścianaZrozumiała dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest na dary, najcenniejszy spadekŻe los kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty Przewidziała cioteczka-wróżka już przed latyJakie życie dla Panny - mówić już nie chciałaGłos przepiękny w darze za to wróżka dałaBy odczynić czary na Kruka rzuconeBy Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę Z biciem serca wraca panna do wioskiO pobycie w niej Kruka słyszy już pogłoskiPrzybył panicz, z nim sługa doświadczony losemDziewczę strawę gotuje i nuci półgłosemPanicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w niebowzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niegoLeci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 11.09.01, 09:13
    Wydaje mi się, że rytm tych zwrotek (napisanych przez KvM) trochę nie pasuje do reszty. Nie jestem znawcą, ale to chyba się liczy zgłoskami (?): wiersz dziewczyn jest więcej zgłoskowy niż KvM i to razi. Nie wiem czy jasno to wytłumaczyłam, ale lepiej (dla czytelnika - ja nim też jestem!) byłoby to przerobić...EWA
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 11.09.01, 09:19
    No masz rację - nie zauważyłem tego. Przerobić byłoby mi trudno nie zmieniając sensu - talent ze mnie żaden, więc może je wykreślić?
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 10:39
    >KvM napisała/ł:>Przerobić byłoby mi trudno nie zmieniając sensu - talent ze mnie żaden, więc może je wykreślić?do KvM:Dopisano już ciąg dalszy więc treść ,którą zaproponowałeś musi zostac. Jeśli pozwolisz mogę przerobić twoje zwrotki na dwunastozgłoskowiec.do Anji:Mam propozycję małej korekty w zwrotce o przestraszonych dzieciach - obecnie w ostatniej linijce powtarza się końcówka -ały, która zresztą jest koncówką z poprzedniej linijki. Czy zgodzisz się na zmianę w celu rozbicia monotonnego rytmu oraz usunięcie jednej sylaby z przedostatniej linijki -wtedy będzie wszędzie równy dwunastozgłoskowiec : >- OOO jaki straszny stwór? - zgodnie wyjąkały>Bo nie wiedziały jeszcze, że go już spotkałyproponuję zastąpić: - co za straszny potwór? -zgodnie wyjąkały, nie miały pojęcia, że już go widziałyDo Magdy:w następnej zwrotce w wersie :"dzieci mu w zabawie piórka wyrywaly" proponuję piórka zastąpić piórami - wszak duże i brzydkie to było ptaszysko.Mam nadzieję, że nie uraziłam waszych talentów tymi uwagami.Samozwańczy Korektor Redakcyjny
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 11:24
    Załozyłam sobie ,ze się zgodzisz na przerobienie Twoich zwrotek na dwunastozgłoskowiec i oto moja propozycja. Może być?Jedna tylko wątpliwość piszemy "Kruka" czy "kruka" - na razie brak konsekwencji w tej kwestiiTakie straszne były tego Kruka dzieje-dziewczę zagubione bieży prosto w kniejęPoszła się wypłakać do znajomej wróżkiCioteczki dalekiej, a swej wiernej drużkiJakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłoch wdadłwszy miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie o pewnej butelceO butelce co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziłaNie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dzwięk taki dziewczę zbladło niczym ściana
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 11:49
    Super, Wiesiu... :)Moze ujednolicmy tego Kruka na Kruka..I moze warto byloby sie zastanowic, czy Dziewczyne nie potraktowac z wielkiej litery, przyjmujac, ze to swego rodzaju, imie bohaterki?Co Wy na to?YennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 12:14
    >YennaM napisała/ł:> I moze warto byloby sie zastanowic, czy Dziewczyne nie potraktowac z wielkiej litery, przyjmujac, ze to swego rodzaju, imie bohaterki?Słusznie. Przy okazji mam prośbę -jesli będziesz wprowadzać te WIELKIE LIETRY to może od razu i pozostałe korekty za jednym zamachem, żeby nie wprowadzać za dużo zamieszania w tym wątku, dobra?Ponieważ zbliżamy się do końca bajeczki, to wszelkie inne pomysły korekt są mile widziane.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 12:52
    Ok, wiesiu...Ale zrobie to wieczorem, oki?Wszystko ujednolice i naniose Twoje poprawki.Nad Wroclawiem zanotowano brak cisnienia...Pije druga (!?) kawe, a nadal mnie przyciska do podłoża...Heh...YennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 11:40
    gdyby w moich zwrotkach byly jakies niezgodnosci- poprawiaj :)YennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:12
    Dziewczyny!Zgadzam się ze wszelkimi sugestiami! Pozwoliłam sobie wyręczyć YennęM w pracy zmieniając również zwrotki KvM, piórka na pióra i wersik: "Co za straszny potwór?" -zgodnie wyjąkałyNie miały pojęcia, że już go widziałyDodatkowe sugestie:1) pisanie każdego wersu od dużej litery2) brak na końcu wersów znaków interpunkcyjnych /z wyjątkiem wykrzykników/3) wypowiadane przez bohaterów słowa piszmy w cudzysłowiuMogłam ;) ?Magda :hello:Na morzu dalekim, gdzie straszne odmętyPłynie falą gnany w dal okręt zaklętyMgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głuchaChodźcie tutaj dzieci i nastawcie uchaZebrały się więc dziatki w kołoGłówki wtuliły w podusie i zerkały wesołoKażda buzia spragniona bajeczkiAle nie tej o kotku co palił fajeczkiO okręcie pustym co po morzu pływaPokład statku tylko raz w roku ożywaWszystko wina czarów z ojcowskiej miłościŻyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosceDziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawałaDelikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznałyJej wioska - na kraju morskiego urwiskaO które co chwila fala się rozpryskaI statek rybacki czasami zawinie Mieszkańcy wieść snują o owej DziewczynieZawsze uśmiechnięta, dobra i pogodnaŻycia, które wiedzie naprawdę niegodnaSiedmiu braci przy niej i matka staruszka Przytul się dziecino i nastawiaj uszkaWięc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świtaZaklęty on w zwierze był postury podłej To kara za czyny człowieka niegodneOn psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci coranoI więcej nie powiem cóż robił ów człowiekWszak to opowieść taka na dobranocDla ludu swojego był okrutnym katemKról- ojciec go wygnał - został więc piratemZaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyłyBuźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły"Co za straszny potwór?" -zgodnie wyjąkałyNie miały pojęcia, że już go widziałyOn w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie pióra wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyAle wróćmy do bajki, aby baśń się działaKruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniałoNocą ludzką postać przybierał na nowo Wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbieA Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbieTa go widzi - rumieniec zalewa jej licaTen zaś rzecze "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiemDrży cała biedulka, w głąb izby się wciskaGdy nagle brzydota upiora pryska Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszonaW głowie chłopca myśl jedna "Toż to dla mnie żona" Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujnaWszak ożenek z Paniczem to przygoda bujnaNie uroda zaś istotna dla poczciwej PannyLecz chłopak robotny jak słowik poranny"Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodzeWidzę, żeś z daleka umęczony srodze"Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpiZe próg Panny domu na długo przestąpi Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała co go sprowadza w tę stronę"Szukam w podróży mej wybawieniaLudowi muszę dowieść żem godzien lubieniaI szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęłaBy z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływaPokład statku tylko raz w roku ożywa\r\nPo morzu dalekim, gdzie straszne odmętyTam falą niesiony moj okręt zaklętyNa pokładzie martwym rządzi cisza głucha Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka Snuję się samotny po statku przeklętymNi ducha, ni ptaka, nic jeno odmętyWiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białąKrew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziłaW krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siłaZałoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewieW głosie Panny dobrej, która serce skruszyNie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszyŻem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą Pannę zdobędę"Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSamo nie wie jeszcze, co chłopcu obwieścićCzuje dziwnie ciepłe serca kołatani.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, chłopak wzrokiem wodz.Stacić takie dziewczę chyba się nie godz.Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej Dziewczyny Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura"Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióraUsta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydł.W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cich.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzykąSerce szybko bije, krew z lic odpłynęła"Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... krucze piórko znalazła na łonieDziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie"Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystańKrew splamiła twą duszę, krew na twoich rękachTa miłość nie jest radością, lecz jest mą udrękąMoj śpiew Cię wybawi, ale odkup winyTaką cenę mieć będzie zbawczy śpiew Dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne rankiNie przybywa Kruk do wioski, do swojej KochankiDziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycieWie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludziWielu go widziało, gdy się ranek budziłDzieci mu w zabawie pióra wyrywałyPłoszyły z gałęzi, kamieniem trafiałyŚwitem wczesnym Panicz zamieniony w KrukaZe statku wzlatywał by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratowaćTak Kruk postanowił cicho pokutowaćSpośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budziłI choć męki ofiar klątwę sprowadziły Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły Mijały tygodnie, wieść niosła się wokółŻe ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy DziewczynaTu kolejny się rozdział bajeczki zaczynaNie wie Panna biedna, cóż począć powinnaKruk odkupił winy, a cóż ona winnaŻe wybrał ją właśnie by czar odmieniłaWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miłaSerce jego nieczyste, pełno łez przez niegoZapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny, ona przerażonaDla Kruka, niestety to za dobra żona Takie straszne były tego Kruka dziejeDziewczę zagubione bieży prosto w kniejęPoszła się wypłakać do znajomej wróżkiCioteczki dalekiej, a swej wiernej drużkiJakież przeogromne było jej zdziwienieGdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie W popłoch wpadłwszy miotać się poczęła wielce Przypomniała sobie o pewnej butelceO butelce co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziłaNie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dzwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest na dary, najcenniejszy spadekŻe los Kruka zawiedzie w pró
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:12
    g jej właśnie chaty Przewidziała cioteczka-wróżka już przed latyJakie życie dla Panny - mówić już nie chciałaGłos przepiękny w darze za to wróżka dałaBy odczynić czary na Kruka rzuconeBy Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę Z biciem serca wraca Panna do swej wioskiO pobycie w niej Kruka słyszy już pogłoskiPrzybył Panicz, z nim sługa doświadczony losemDziewczę strawę gotuje i nuci półgłosemPanicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niegoLeci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 10.09.01, 18:16
    r\nCo w zaklęciach od lat byładuszę Kruka tam więziłaNa to, rzecz to niesłychana,dziewka zbladła niczym ściana.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 06.09.01, 12:30
    Postrofowana przez Wiesię na privie, oświadczam:1. Będę rysować przez weekend a potem na bieżąco2. Ewa oczywiście , jeśli moje zdanie ma jakieś znaczenie, moze dołączyć, bo dlaczego by nie - konkurencja mi absolutnie nie przeszkadza. I`m the best!!!!!!!Żartowałam oczywiście. 3. Innych też mile widzę4. Krytyki nie zniosę............ebe
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:03
    Tekst po korektach. Kazdy wers zaczyna sie od wielkiej litery. Bohaterowie sa pisani rowniez wielkimi literami, a kontrowersyjne zwrotki nieco poprawione, zgodnie z sugestiami wiesi. Zmienilam tez troche interpuncje - bardzo wiec prosze o przejrzenie tekstu i poprawienie tego, co zepsulam poprawkami (niekoniecnie musialam beziterpunkcyjny tekst zrozumiec zgodnie z intencjami Autora).Pozdrawiam serdecznie.YennaMNa morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nastawcie ucha...Zebrały się więc dziatki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miałaI codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowałyAby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryskaI statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierze był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromka sierocie wyrwanaI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyły,Buźki rozdziabiły i bliżej Mateńki się wtuliły."Co za straszny potwór?" -zgodnie wyjąkały,Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upior, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piekna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu jeszcze krople wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w te stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony moj okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy.Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę...Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSamo nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to mozliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie Dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła. Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał sie muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym moze zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swa twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym spiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Moj śpiew Cie wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie. Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośrod ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek sie budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Ły tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni Kruk to, ni Sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłoch wdadłwszy miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dzwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała dziewczyna, że to nie przypadek...Że to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kru
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:14
    Kurcze, Yena. Ale numer. Ja chciałam Cie wyręczyć i zrobiłam korektę. Co teraz????Magda
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:16
    Niech dziewczyny przejrza i niech stwierdza, jak im sie bardziej podoba :)Ja sie przy swoim nie upieram :)YennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:19
    Ja tym bardziej!!! Chylę głowę przed Pomysłodawczynią :D !Magda :hello:P.S. A swoją drogą, niezły zbieg okoliczności!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:22
    Ech... Takie dzis cisnienie bylo, ze nie chcialo mi sie zabierac za te bajeczke :)Dobrze wyczulas intencje, Magdo :)Zrobilam korekte, bo mi jakos glupio bylo nie dotrzymac obietnicy :)YM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:29
    No więc zobaczmy, co powiedzą Dziewczyny. Ja i tak jestem z siebie dumna ;) . Tyle moich zwroteczek się pojawiło w bajeczce :D !!!Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:35
    Nie przypuszczalam, ze tyle napisze tej bajeczki...YM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:36
    Bo i pomysł był świetny!!!Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:41
    przede wszystkim dobra zabawa :)
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 07:12
    Właśnie biorę się za zrobienie wersji kompromisowej tj. trzykropki miejscami, cudzysłowy wszedzie i poprawienie paru literówek, które wdarły się do wersji Magdy. Informuję o tym ,aby znowu się nie okazało, że jednocześnie kilka osób pracuje nad tym samym.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 09:33
    Oto kompromisowe rozwiązanie. Są znaki przestankowe,bo na e-mamie dostałam potweirdzenie ,że powinny być. Literówki, mama naddzieję zostały zlikwidowane. W paru miejscach wprowadziłam drobne zminay dla poprawy rytmu strofy i oczywiście zostawiłam analogiczne zmiany, które zaproponowała Magda. Bohaterów zostawiłam z dużej litery, za wyjątkiem sytuacji, w ktorej słowo "panna" czy "chłopak" ma sens ogólny -mam nadzieję ,że udało mi się zachować w tym względzie konsekwencję- choć proszę o sprawdzenie, bo dużo tego.No i trzeba naszą Pannę wsadzić na okręt, by "z wielkiej miłości z nim popłynęła". Tylko co z jej braćmi i matką -staruszką? Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyły,i bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiemDrży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę"Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę...Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruk
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 10:33
    No to przygotowuję panne do wypłynięcia z naszym Królewiczem...Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi Przerażone dziatki oczka przymrużyły,i bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiemDrży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody"Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę"Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia" I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradziłŁaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę...Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioskiO pobycie w Kruka słyszy już pogłoski.Przyby
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 11:38
    nie bralam udzialu w pisaniu (ze wzgledu na brak inwencji tworczej heh) ale sie wtrace apropo przeniesienia do emamy - faktycznie byloby duzo lepiej gdyby bajka tam sie pojawila ale skoro szefostwo forum nie reaguje na nasze postulaty to moze poprostu skopiowac ostatnia wersje bajki i wpisac ja w nowym poscie na emami - oczywiscie informujac ze pisania ciag dalszy odbywac sie bedzie na emami ?? - to taka sugestia do tworcow :)a wogole to bajka jest sliczna - z zapartym tchem czekam co dalej :)Wika
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 11:45
    >Wika napisała/ł:> moze poprostu skopiowac ostatnia wersje bajki i wpisac ja w nowym poscie na emami - oczywiscie informujac ze pisania ciag dalszy odbywac sie bedzie na emami ?? - to taka sugestia do tworcow :)Na e-mamie informowałyśmy już parę razy o tym ,że poszukujemy współpracowników. Ale wygląda na to, że niektóre osoby "z zasady" nie zaglądają na to forum i w efekcie pewne tematy się powielają - ostatnio komentarze do wydarzeń w Ameryce są też na e-mamie, a polityka miała być stamtąd usunięta - z tego przecież powodu powstał Salon. Skoro jednak ktoś się upiera i nie chce tu zajrzeć , "bo nie" to nie czuję się upowazniona na siłę im wciskać temat, o którym już kilkakrotnie było wspominane...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 13:38
    oki oki ja tylko tak - nic nikomu wciskac nie chcialam :)Wika
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 13:45
    Wika, skoro już tu jesteś to może jakieś uwagi, poprawki, albo i malutka zwroteczka, co? A wtedy będziesz "współtwórcą". To prostsze niż się wydaje - spróbuj.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 14:46
    Wiesiu!Dzięki za korektę. Znalazłam pojedyncze przeoczenia i poprawiłam. Zmieniłam: I na skrzydłach flagi straszy /zamiast strasznej/ czaszką białą.Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 16:42
    nie wiatr mial byl straszny, ino flaga :) na ktorej wiatr sobie tanczyl... miała być straszna ową piracką czaszką.ale moze niejasno napisalam...chcialam ot, taka mala metaforke... ale jesli ona niezrozumiala...Coz...Autorka flagi, znaczy sie YM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 16:59
    Alem głupia! Nic się nie znam na poezji! Dobrze, że to dla dzieci ;) .Przepraszam Autorkę, zmieniam w mig!!!Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właś
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 17:57
    z pewna niesmiałością po przerwie.... ;)Anjaz Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wi
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 18:30
    Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi strasznej czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek – zapłakał – zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, W popłochu miotać się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę stra
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 18:30
    wę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - krzyknął w niebogłosy "Toż to cud!Wracam do domu ochraniać mój lud.Ty jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 17:57
    oski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - krzyknął w niebogłosy "Toż to cud""Wracam do domu ochraniać mój ludTy jesteś godna mojego tronuA wiernym Ci Pani będę do zgonu"
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 18:17
    Nie, nie... Jesli jest nieczytelne - niech zostanie ze zmiana...Po prostu zaczelam sie zastanawiac nad moja maniera do udziwniania zdan ;)Pozdrawiam serdecznieYM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 18:32
    Wiesz, może Wiesia zaradzi? Będzie obiektywną stroną w tej sprawie. Cóż!!! Bajeczka zmierza ku końcowi. I myślę, że to Ty Yenno powinnaś ją zakończyć!Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 19:07
    Ech, Magdo...Muza mnie opuscila ;)A tak naprawde to mysle, ze trzeba rozwiazac jeszcze kwestie odczarowania zakletego okretu... I trzeba wyjasnic szanownemu czytelnikow, ze spiew Panny zbawienny jest rowniez dla Piratow. Dwunastozgloskowcem ;)Pomysle nad tym, gdy cisnienie wroci do normy, bo poki co wegetuje na granicy snu i jawy ;) PozdrawiamYennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 19:12
    Czekam z niecierpliwością żądna /tak to się pisze????/ nowych zwrotek :D > Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 14.09.01, 20:54
    Na początek wyjaśnię moje dzisiejsze milczenie - cały dzień byłam w delegacji. A teraz do rzeczy: Fajnie , że Anja dopisała się ( myślę , że w odpowiedzi na apel na e-mamie) i mam nadzieję , że nie obrazi się za drobną korektę dla poprawy rytmu i ilości zgłosek w jej zwrotce. Przy okazji zauważyłam ciekawe zjawisko - nie zawsze musi być dwanaście zgłosek - czasem przy trzynastu lub jedenastu jest równie dobrze lub jeśli zachowa się jednolity rytm. Dlatego też "wydłużyłam" jedną linijkę w zwrotce o cioteczce i butelce, no i zastąpiłam słowa "miotać się" bardziej odpowiednimi do sytuacjiJeśli chodzi o flagę "straszną" ,to choć brzmi to bardziej poetycko, to wiatr straszący jest chyba bardziej czytelny, zwłaszcza dla młodego odbiorcy- tak więc proponuję aby wiatr straszył czaszką na fladze.Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Ta
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 14.09.01, 21:11
    Ok, ok... Niech straszy :)Jeszcze jednego mi brakuje:jakiegos lagodnego przejscia miedzy tymi strofkami ( kontekscie o wiele wczesniej pojawiajacej sie strofki, ze Krolewicz przybyl do wioski:Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewicaJak myslicie? Moze daloby sie przejscie z watku do watku jakos zlagodzic?PozdrawiamYennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 14.09.01, 21:55
    Mam pustkę w głowie. Yenna, Wiesia, pomocy!!!Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 14.09.01, 22:05
    Magda, ja dzisiaj wypadam z zabawy... Glowa mnie boli, maly po szczepionce mi sie rozgoraczkowal i poplakiwal caly dzien... Rece mam do ziemi, a kregoslupa nie czuje.Intelekt umarl.Cholerny Hib...Pozdrawiam.YennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 15.09.01, 08:54
    Pokusilam sie o dopisanie w srodku opowiesci dwoch strofek:"Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca sie zamienił;Blady dziwnie, jak upor sie po wiosce błąka -Zajrzał w okna chatki - tu panna sie krząta.Przy stole dziateczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga"W ten sposob sprobowalam jakos lagodniej przejsc z opowiesci o klatwie do opowiesci o przygodach [ ;) !]krolewicza i dziewczyny. Ja bym jeszcz zmienila moze kolejnosc zwrotek (chodzi mi o to, ze opowiesc jest zbyt "poszatkowana, rozbiegana, za malo spojna)... Pomysle nad tym. No, chyba, ze Wy mnie wyreczycie ;)Na co po cichu licze ;)Rozleniwiona do granic nieprzyzwoitosciYennaMNa morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej miłości...Żyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca sie zamienił;Blady dziwnie, jak upiór się po wiosce błąka -Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dziateczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stacić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna bi
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 17.09.01, 13:22
    Znowu zamieszałam w zwrotce o cioteczce i butelce ( ostatni już raz) i pozwoliłam sobie zmienić nieco trzecią zwrotkę, bo te "czary z miłości" trudne były do zrozumienia. Dalej pomyślałam, że pasowałoby wytłumaczyć na czym ta mądrość polegała: ano na tym , że królewicz pod postacią Kruka też był obiektem prześladowań ze strony dzieci , które mu wyrywały pióra i atakowały kamieniami. To pomogłoby mu zrozumieć cierpienie i nabrać współczucia dla innych. I już chciałam ten wątek wpleść, ale...nie pasuje do następnej zwrotki, w której jest przejście do opisu dziewczyny. Ponieważ jednak Yenna miała pomysł by przemieszać kolejność zwrotek, to może gdzieś takie wyjaśnienie będzie pasowało? Dziś siedzę w domu z chorym dzieckiem ,dlatego zajrzę tu ponownie dopiero późnym wieczorem. Może o tego czasu coś podsuniecie?- tj. mogę to objaśnienie "zrymować" jeśli będę wiedzieć czy i gdzie da się to wstawić.Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłościŻyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa swego karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Dla ludu swojego był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie miały pojęcia, że już go widziały.On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił;Blady dziwnie, jak upiór się po wiosce błąka -Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dziateczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Po morzu dalekim, gdzie straszne odmęty...Tam falą niesiony mój okręt zaklęty.Na pokładzie martwym rządzi cisza głucha -Taka klątwa straszna spadła na mnie - Kruka... Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?\
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 18.09.01, 13:37
    Zamieniłam kolejność dwóch zwrotek i wprowadziłam drobną korektę (zwrotki informujące o przyczynie zaklęcia i przestraszeniu dzieci słuchających bajki)- tak jest bardziej logicznie. Poza tym w zwrotce ósmej o strasznych czynach królewicza doprowadziłam pierwszą linijkę do dwunastozgłoskowca, ale...linijka trzecia i czwarta tej zwrotki mają niezgodny rym :(I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...),co razi o tyle , że wszystkie pozostałe zwrotki są rymowane parami. Brak mi jednak pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Usunęłam też jedną z wprowadzonych ostatnio przez Yennę zwrotek środkowych, bo pewne treści zaczęły się niepotrzebnie powielać .Należałoby też podkreślić fakt, że Panna świadomie zaśpiewała aby odczarować Kruka, bo na razie wygląda na to, że coś sobie przypadkiem nuciła pod nosem podczas gotowana i wystarczyło. A może zaczęła półgłosem, a potem rozśpiewała się na dobre i dedykowała tę pieśń królewiczowi?Na koniec prośba do Yenny -twoje zwrotki są bardzo "Mickiewiczowskie": dziewka, nieboga, strawa, warzyć, mateńka - to tylko przykłady typowego słownictwa, zaś zwrotki KvM przerobione zresztą przeze mnie i parę jeszcze innych ma bardziej nowoczesne słownictwo. Może masz jakiś pomysł aby ujednolicić styl - tj. dodać trochę archaizmów do innych zwrotek albo ująć ich z twoich. A może jakoś to uśrednimy?Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłościŻyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wedziały przecież , że już go widziały.Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. On w Kruka zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił;Blady dziwnie, jak upiór się po wiosce błąka -Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dziateczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone upiora widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi Dziewczę młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic jeno odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Żem życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Panna strawę nakłada, Chłopak wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, a księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły...
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 18.09.01, 15:53
    Dorzuciłam "wzmocnienie" śpiewu Panny, aczkolwiek nie do końca jestem zadowolona z dwóch ostatnich linijek tego "wzmocnienia". Jeśli ktoś potrafi to poprawić - będę wdzięczna. Mimo obietnicy zmieniłam znowu zwrotkę o butelce, bo nadal w niej zgrzytało. Częściowo ten zgrzyt był spowodowany zwrotką trzynastogłoskową zaraz za nią - pozwoliłam sobie więc na wycięcie jednej sylaby z wersów tej zwrotki. Przede wszystkim jednak zmieniłam zawartość butelki, tak aby było logiczniejsze przejście do następnej zwrotki no i poprawiłam rytmikę wersów. Aha, jeszcze jedno: dziewczę to rodzaj żeński czy nijaki? Bo końcówki czasowników po tym słowie mamy "w cały świat" - raz żeńskie raz nijakie. Oto ostatnia wersja:Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal okręt zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki w koło,Główki wtuliły w podusie i zerkały wesoło,Każda buzia była spragniona bajeczki,Ale nie tej o kotku, co palił fajeczki....O okręcie pustym, co po morzu pływa.Pokład statku tylko raz w roku ożywa.Wszystko wina czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłościŻyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna była skromna acz serce złote miała,I codzień biednym ludziom uśmiech rozdawała,Delikatne dłonie ciężko pracowały,Aby dziatki w domostwie głodu nie zaznały.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież , że już go widziały.Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem.Zaklęty w Kruka, na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił;Blady dziwnie, jak upiór się po wiosce błąka -Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone ptaszyska widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". Lecz Dziewczyna choć uboga - niegłupia i czujna,Wszak ożenek z Paniczem to przygoda bujna.Nie uroda zaś istotna dla poczciwej Panny,Lecz chłopak robotny jak słowik poranny. "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal okrętem pustym, co po morzu pływa...Pokład statku tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął aż księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do wioski, do swojej kochanki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Lecz Panicz-Kruk zaklęty błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Tak niezrozumiałe były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wr
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 18.09.01, 15:53
    óżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:W której wnętrzu głos piękny i czysty schowała- Dla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, wieść to niesłychana!Słysząc to Dziewczyna zbladła niczym ściana -Zrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie""Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce"Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 18.09.01, 16:33
    Uwspolczesnijcie, prosze.Dziewcze jak kurcze - moim zdaniem rodzaj nijaki, ale nie jestem pewna.Przerpaszam, ale teraz nie jestem za bardzo w stanie zajac sie bajeczka - maly zaczyna chodzic a ja mam wode z mozgu.PozdrawiamYennaM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 13:17
    Próbowałam sobie przeczytać na głos ostatnią wersję i:1)...w każdym miejscu gdzie nie było dwunastozgłoskowca, głos się "zacinał". Dlatego, za ciosem postanowiłam wnieść poprawki do każdej linijki o innej ilości sylab. Niestety, czasami powoduje do zmianę treści. Dlatego w niektórych miejscach nie mogłam się zdecydować na ostateczną propozycję i podałam dwie do wyboru -no chyba , że wymyślicie coś jeszcze innego. Tam gdzie są te dwie propozycje podałam je w jednej linijce rozdzielając je znakiem /. 3) Gdzieniegdzie z innych też powodów dałam propozycje do wyboru rozdzielając je znakiem/ ( nieco inna treść, albo dla uniknięcia powtórzeń)2) Dla ujednolicenia zamieniłam "okręt" na "statek", zwłaszcza , że okręt jest wojenny, a my mamy piracki, w konsekwencji aby słowo "statek -statku" nie powtarzało się w jednej strofie- w kilku miejscach zastąpiłam słowem "jego"3) Zamieniłam kolejność dwóch zwrotek na początku ( piątej i szóstej) - tak jest chyba prościej4) Usunęłam jedną zwrotkę, która nie była niezbędna dla akcji , a wprowadzała nieco zamieszania - tę ,gdy panna myśli , że przydałby się "chłopiec robotny" 5) Na pewno trzeba coś zrobić po trzeciej zwrotce- to jedno urwane zdanie do czegoś przyczepić 6) Inne uwagi - bezpośrednio w tekścieA teraz całość:Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Główki na podusiach zerkały wesoło,/ Oczka ciekawe zerkały wesołoKażda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłościŻyła raz Dziewczyna w bardzo biednej wiosce.Dziewczyna skromna, co serce złote miała, / Co skromna była i serce złote miałaA ludziom dokoła uśmiech rozdawała / I ludziom dokoła uśmiech rozdawałaDelikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież , że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król- ojciec go wygnał - został więc piratem. /Król ojciec go wygnał/ wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka/ Teraz w kształcie Kruka,/ Pod postacią Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił;Blady dziwnie, jak upiór się po wiosce błąka - / KTO jest podmiotem w tym zdaniu?Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone ptaszyska widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i dobro na nowo czuł będę, / Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będęGdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął aż księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do drzwi swojej wybranki Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie! Świtem wczesnym Panicz zamieniony w Kruka / Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka (ta propozycja wynika z tego , że wycięłam zwrotkę, w której były wersy powtarzające się i tak dwukrotnie w tekście, a słowo "tymczasem" daje połączenie z poprzednią )Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły -
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 13:17
    Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona.../ Ona przestraszona.../ Ona zagubiona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Tak niezrozumiałe były Kruka dzieje-/ Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:W której wnętrzu głos piękny i czysty schowała- Dla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, wieść to niesłychana!Słysząc to Dziewczyna zbladła niczym ściana / Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie""Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce"Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 18.09.01, 13:37
    Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 17.09.01, 13:22
    r\nWszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 15.09.01, 08:54
    edna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przerażona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Takie straszne były tego Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 15.09.01, 09:36
    Wiesiu oczywiście ze się nie obrażam. Opuściła mnie troche wena ostatnio, tak wiele sie dzieje - a poza tym szczerze nie znam sie na tych zgłoskowcach. Całusy Anja
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 14:18
    Wiesiu! Podzielam uwagi. Ja wybrałabym co następuje. No i może propozycja: weźmy się w garść i finiszujmy powoli. Chciałabym już widzieć całość!Oto zmiany:-dodałam zwrotkę do tego pojedynczego wersiku-tam gdzie nieznany był podmiot - sprecyzowałam w miarę możliwościNa morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawałaDelikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił.Chłopak blady dziwnie, jak upiór się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone ptaszyska widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urodyPo policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemSpytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął aż księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony , a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do drzwi swojej wybranki Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokółAż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:W której wnętrzu głos piękny i czysty schowała- Dla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, wieść to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 17:53
    Rewelacja :)A moze by tak dopisac zwrotke o weselu z tradycyjnym (ale dwunastozgloskowym) zakonczeniem: i ja tam bylem? ;)Pozdrawiam :)YennaMPS Moze uda mi sie wieczorkiem jakas strofke skrobnac :)
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 18:41
    Yenna!Jak już wcześniej apelowałam, koniec należy do Ciebie ;) . Tak całkiem serio, to niezła ta bajeczka. Jak Gaba dorośnie i zrozumie, będzie ze mnie dumna :D !Magda :hello:P.S. Wyślę apel do Ebe w sprawie rysunków.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 18:52
    Aha! Jeszcze rzuciła mi się w oczy pewna nieścisłość. Mianowicie jest zwrotkaWięc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty on w zwierzę był postury podłej -To kara za czyny człowieka niegodne...To zwierzę postury podłej to z krukiem ma niewiele wspólnego, więc może:Więc któregoś razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka i wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...Nie rzuca mnie to na kolana, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy.Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 19:56
    Takie mi sie zakonczenie napisalo :) Do ewentualnej przerobko-poprawki :)YennaMWyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co uslyszałam - Wam opowiedziałam
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 21:12
    Yenna!Teraz to ja stwierdzę: REWELACJA!!! Niski ukłon w stroną pomysłodawczyni. Pomysł z bajeczką był trafiony w 10!!!Magda :hello:Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka i wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dziatki oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wpół duch, wpoły upiór, zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił.Chłopak blady dziwnie, jak upiór się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone ptaszyska widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonemZapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Krew ofiar przekleństwo na mnie sprowadziła.W krwi ofiar niewinnych drzemie straszna siła.Załoga-piraci wraz z mym wiernym sługą Ze snu kamiennego raz w roku się budzą. Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął aż księżyc przesłoniła chmura.Już ranek - zapłakał - zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"Tymczasem mijają dzionki, chłodne ranki...Nie przybywa Kruk do drzwi swojej wybranki Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:W której wnętrzu głos piękny i czysty schowała- Dla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, wieść to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z bi
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 21.09.01, 09:03
    Dziewczyny!Dajcie znać, czy to już wersja ostateczna, bo Ebe robi rysunki do tej właśnie wersji. Jeśli nie, to wprowadźcie szybko ulepszenia i miejmy już gotową bajeczkę.:D !Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 21.09.01, 09:38
    Magda wybacz, ale jest jeszcze jedna niekonsekwencja - dlatego poprzednio pytałam KTO "był blady dziwnie". Z tekstu wynika, że przy chatce Dziewczyny pojawił się sługa (człowiek) z ptakiem na ramieniu. Na przyzbie przycupnął chyba ptak - ja tak to zrozumiałam. Dopiero potem "brzydota upiora ( ptaszyska) prysła". Dlatego chłopak nie mógł być "blady dziwnie". Chyba, że nasz bohater miał trzy wcielenia: Chłopca, Kruka i upiora -ale to z kolei stało by w sprzeczności z cała resztą bajki. Poniżej fragment , o który mi chodzi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z krukiem na ramieniu...Ptak z zachodem słońca w chłopca się zamienił.Chłopak blady dziwnie, jak upiór się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,A Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone ptaszyska widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona".
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 21.09.01, 09:56
    No jasne!!! Teraz to widzę. Kurcze, pewnie i nasze pociechy /te starsze/ by to wyłapały ;) . Trzeba coś z tym zrobić. Pomyślę.Magda :hallo:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 21.09.01, 10:04
    Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,Który o zachodzie w chłopca się zamienia. lub: Co z zachodem słońca w chłopca się zamienia./nie wiem, czy jasne jest to, że w chłopca zmienia się Kruk a nie starzec ;) /- tutaj skasowałam mylną zwrotkę /nie wiem, czy mogłam i czy będzie to miało sens/Dziewczę nic nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Dziewczę przestraszone ptaszyska widokiemPomyślało iż zwidy je naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota upiora pryska...Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona".
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 22.09.01, 14:45
    Odtrąbiono koniec, a tu końca nie ma. Myślę , że warto jeszcze troszkę dopracować tę bajkę, bo błędy nadal są. 0) Myślę, że szkoda kasować tej zwrotki z upiorem, bo nadaje płynność tekstu, na szczęście można ją łatwo przerobić by uniknąć upiora -i tak zrobiłam; konsekwentnie usunęłam zresztą upiora z pozostałych miejsc bajki1) Nadal w zwrotce 8 w ostatnim wierszu rym jest niezgodny z rodzajem rymów w całej bajce ( parzysty aa bb)- gdy czytałam to na głos osoba postronna stwierdziła, że to zgrzyta2) Ebe zwróciła mi uwagę , że w naszej bajce brak jest czegoś co można by nazwać punktem kulminacyjnym czy też "szybką akcją" - nie wiem czy w obecnej sytuacji da się jeszcze coś na to zaradzić? W tej kwestii mam kompletną pustkę - może te wieści o ratowaniu tonących wzmocnić ratowaniem rybaków - mieszkańców wioski?3) W drugiej części bajki wystąpiły w dwóch miejscach powtórzenia słownictwa dlatego wymieniłam słowa początkowe sąsiadujących ze sobą zwrotek - były to słowa "tymczasem", "mijały" i "Dziewczę"; w jednym z tych miejsc dałam dwie propozycje do wyboru. Propozycje do wyboru rozdzielone znakiem / są też w kilku innych miejscach4) Jedną zwrotkę (to już trzecia na moim sumieniu) usunęłam, bo wprowadzała jeszcze jeden niedokończony wątek- wynikało z niej , że sługa budził się raz do roku, co bardzo rozciągnęłoby kolejne wizyty naszych bohaterów i też wymagało jakiegoś zakończenia .Choć może jakaś nowa akcja będzie jednak wymagała jej przywrócenia?5) No i jeszcze jedna "gruba" sprawa - w szkole mnie uczono, że przy pisaniu należy trzymać się jednej konwencji czasowej, tj. albo narracja jest w czasie przeszłym albo teraźniejszym, a u nas -trochę tak , trochę siak. I co Wy na to?Oto ostatnia wersja :Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Ich oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka bo wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dzieci oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wszystko to się działo zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,Co z zachodem słońca w chłopca się zamieniaStarzec razem z ptakiem po wiosce się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Ona przestraszona ptaszyska widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota zwierza tego pryska.../ Gdy nagle brzydota ptaka tego pryska (ale wtedy w jednej zwrotce mamy ptaszysko i ptaka - ale jakoś chcę się pozbyć stąd upiora)Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona/ zadziwiona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna strawę podając z ukłonem/ Dziewczyna kolację podając z ukłonem (może by tak uwspółcześnić słownictwo, bo maluchy mogą mieć problemy ze zrozumieniem?)Zapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, aż księżyc przesłoniła chmura."Już ranek"- zapłakał - "zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"I tak upływały dni i chłodne ranki... /I dalej płynęły dni i chłodne ranki...Nie przybywał Kruk do drzwi swojej wybranki Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratowa
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 22.09.01, 15:50
    Proponuję aby ustalić jednego redaktora, który będzie dbał o spójność i inne sprawy ;-)
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 22.09.01, 21:38
    To ja się chyba nim mianowałam :O :what: Ale wszyscy mogą coś dodać i porawić, a tak swoją drogą mam już siebie dosyć-od tygodnia poprawiam poprawki poprawek i ciągle mi coś nie pasuje. Do wersji wysłanej kilka godzin temu znowu dodałam parę przeróbek , wszystkie komentarze ponawiam , bo są nadal aktualne.0) Myślę, że szkoda kasować tej zwrotki z upiorem, bo nadaje płynność tekstu, na szczęście można ją łatwo przerobić by uniknąć upiora -i tak zrobiłam; konsekwentnie usunęłam zresztą upiora z pozostałych miejsc bajki1) Nadal w zwrotce 8 w ostatnim wierszu rym jest niezgodny z rodzajem rymów w całej bajce ( parzysty aa bb)- gdy czytałam to na głos osoba postronna stwierdziła, że to zgrzyta2) Ebe zwróciła mi uwagę , że w naszej bajce brak jest czegoś co można by nazwać punktem kulminacyjnym czy też "szybką akcją" - nie wiem czy w obecnej sytuacji da się jeszcze coś na to zaradzić? W tej kwestii mam kompletną pustkę - może te wieści o ratowaniu tonących wzmocnić ratowaniem rybaków - mieszkańców wioski?3) W drugiej części bajki wystąpiły w dwóch miejscach powtórzenia słownictwa dlatego wymieniłam słowa początkowe sąsiadujących ze sobą zwrotek - były to słowa "tymczasem", "mijały" i "Dziewczę"; w jednym z tych miejsc dałam dwie propozycje do wyboru. Propozycje do wyboru rozdzielone znakiem / są też w kilku innych miejscach4) Jedną zwrotkę (to już trzecia na moim sumieniu) usunęłam, bo wprowadzała jeszcze jeden niedokończony wątek- wynikało z niej , że sługa budził się raz do roku, co bardzo rozciągnęłoby kolejne wizyty naszych bohaterów i też wymagało jakiegoś zakończenia .Choć może jakaś nowa akcja będzie jednak wymagała jej przywrócenia?5) No i jeszcze jedna "gruba" sprawa - w szkole mnie uczono, że przy pisaniu należy trzymać się jednej konwencji czasowej, tj. albo narracja jest w czasie przeszłym albo teraźniejszym, a u nas -trochę tak , trochę siak. I co Wy na to?Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Ich oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka bo wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.I więcej nie powiem cóż robił ów człowiek,Wszak to opowieść, taka na dobranoc...Przerażone dzieci oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wszystko to się działo zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,Co z zachodem słońca w chłopca się zamieniaStarzec razem z ptakiem po wiosce się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Ona przestraszona ptaszyska widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota zwierza tego pryska.../ Gdy nagle brzydota ptaka tego pryska (ale wtedy w jednej zwrotce mamy ptaszysko i ptaka - ale jakoś chcę się pozbyć stąd upiora)Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona/ zadziwiona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna podając strawę z ukłonem/ Dziewczyna podając kolację z ukłonem (może by tak uwspółcześnić słownictwo, bo maluchy mogą mieć problemy ze zrozumieniem?)Zapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, aż księżyc przesłoniła chmura."Już ranek"- zapłakał - "zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"I tak upływały dni i chłodne ranki... /I dalej płynęł
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 23.09.01, 08:43
    Tak więc wprowadziłam i ja kilka poprawek. Nie mam jednak pomysłu na jakąś akcję zgodnie z sugestiami Ebe.Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Ich oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka bo wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.Co więcej robił ów człowiek nie powiem,To z bajki każde z was dzieci się dowie. /no i teraz pasuje gdzieś umieścić zwrotkę o podłych czynach Kruka i może to byłaby jakaś "forma akcji"/Przerażone dzieci oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wszystko to się działo zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,Co z zachodem słońca w chłopca się zamienia.Starzec razem z ptakiem po wiosce się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Ona przestraszona ptaszyska widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota ptaka tego pryska /ptak może i się powtarza, ale lepsze to niż zwierz, który raczej kojarzy się z czymś większym niż kruk ;) /Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona. /lepiej niż zadziwiona, bo w poprzedniej zwrotce drżała i wciskała się w głąb izby ;) /W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna podając kolację z ukłonem /strawa powoduje, że wers ma 11 zgłosek, więc kolacja jest dużo lepsza/Zapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, aż księżyc przesłoniła chmura."Już ranek"- zapłakał - "zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"I tak upływały dni i chłodne ranki... Nie przybywał Kruk do drzwi swojej wybranki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się poradzić do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć oraz cieszyć się poczęła wielce I opowiedziała o pewnej butelce,W której to głos piękny i czysty schowałaDla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, rzecz to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 23.09.01, 11:12
    A moze by tak bracia bohaterki wyplyneli w morze lowic ryby i tam jakies straszne moskie zwierze (wieloryb, rekin, kalamarnica, konik morski - hihi, glupi zart ;) ) zaatakowalo ich kuter?I na przyklad w momencie kulminacyjnym, gdy prawie wszysy toną, lub prawie sa pozarci przez bestie zjawia sie bohater na statku (bo noc) i probuje walczyc z potworem, ratuje rozbitkow, ale ze swiatem zmienia sie w ptaka a statek znika... A bracia nie wiedza, czy im sie to snilo, czy nie. I tylko szczatki statku potwierdzaja straszliwa prawde? ;)Rany, jaki idiotyzm... :)Pozdrawiam :)YennaMMoze uda mi sie to wierszem, jesli znajde troche czasu :)A moze Wy sprobujecie, albo wymyslicie cos lepszego? :)
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 23.09.01, 11:14
    hihihi :) wlasnie sobie wyobrazilam, jak monstrualny konik morski pozera siedmiu braci :)I spadlam ze smiechu z krzesla :)hihihihi :))))))))))))Chyba sie dzis nie nadaje do pisania rzewnej bajki wierszem ;)YM
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 23.09.01, 11:53
    Yenna! Niezły ten konik. Nasza bajeczka przybrałaby komiczny charakterek ;) .Magda :hello:
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 24.09.01, 11:34
    Niewiele wprowadzam, ale zawsze. Przede wszystkim mam prośbę: zostawmy wątki żartobliwe typu konik morski dla następnej bajki, żeby nie popsuć klimatu tej.Myślę, ze ratowanie braci Panny wprowadziłby wątek zbyt osobisty i zakłóciło kompletnie obiektywizm bohaterki i po co wtedy jej rozterki, wizyta u cioteczki itd. – ratowanie mieszkańców wioski byłoby bardziej neutralne. Wracam do poprzednich moich uwag- kwestia konwencji czasowej i uwspółcześnienia słownictwa, z tym drugim trochę sobie już poradziłam – zamieniłam "jeno" na "tylko", ale co zrobić z „przyzbą” ,”snadniejszą” itd.? Wiem, że to ładnie, romantycznie i stylowo... tylko, że dzieci mogą mieć problemy ze zrozumieniem, a ta bajka dla nich chyba... Oczywiście trochę tego słownictwa musi zostać, ale może macie jakieś pomysły aby przynajmniej miejscami uczynić tekst bardziej zrozumiałym dla małego czytelnika żyjącego w XXI wieku.Sama nie wiem, czy akcja w miejscu proponowanym przez Yennę nam wyjdzie, jeśli jednak nie to nie ma uzasadnienia dla przerażenia dzieci w następnej zwrotce. Dlatego na razie zostawiam to bez decyzji.Mam jeszcze jedną propozycję – ten wątek stał się baaaardzo długi i trudny przy przewijaniu, a osoby nie uczestniczące mogą być kompletnie zagubione –może by tak założyć nowy wątek pt. bajka rymowanka –2 zaczynając od poniższej wersjiNa morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Ich oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka bo wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.Co więcej robił ów człowiek nie powiem,To z bajki każde z was dzieci się dowie. /no i teraz pasuje gdzieś umieścić zwrotkę o podłych czynach Kruka i może to byłaby jakaś "forma akcji"/Przerażone dzieci oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wszystko to się działo zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,\r\nCo z zachodem słońca w chłopca się zamienia.Człek ów razem z ptakiem po wiosce się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Ona przestraszona ptaszyska widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota ptaka tego pryska Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona. / Yenna napisała :lepiej niż zadziwiona, bo w poprzedniej zwrotce drżała i wciskała się w głąb izby, a ja myślę , że przestraszyła się ptaka gadającego po ludzku, a nagle pojawiająca urodą młodzieńca raczej powinna być „zadziwiona” /W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna podając kolację z ukłonem Zapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Łaskę ojca i miłość na nowo czuł będę,Gdy mimo życia byłego, dobrą pannę zdobędę..."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej dziewczyny "Czas płynął, aż księżyc przesłoniła chmura."Już ranek"- zapłakał - "zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"I tak upływały dni i chłodne ranki... Nie przybywał Kruk do drzwi swojej wybranki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowi
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 24.09.01, 12:10
    Jeszcze w tym wątku, bo nie wiem, czy zgodzicie się na rozpoczęcie nowego- kolejna zwrotka , w której nie było dwunastozgłoskowca do porawki...Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Ich oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka bo wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.Co więcej robił ów człowiek nie powiem,To z bajki każde z was dzieci się dowie. /no i teraz pasuje gdzieś umieścić zwrotkę o podłych czynach Kruka i może to byłaby jakaś "forma akcji"/Przerażone dzieci oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wszystko to się działo zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,Co z zachodem słońca w chłopca się zamienia.Człek ów razem z ptakiem po wiosce się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Ona przestraszona ptaszyska widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota ptaka tego pryska Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze przestraszona. / Yenna napisała :lepiej niż zadziwiona, bo w poprzedniej zwrotce drżała i wciskała się w głąb izby, a ja myślę , że przestraszyła się ptaka gadającego po ludzku, a nagle pojawiająca urodą młodzieńca raczej powinna być „zadziwiona” /W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna podając kolację z ukłonem Zapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Gdy serce niewinne dziewczyny zdobędę zdobędę,Łaskę ojca i miłość znowu czuł będę." (w tych linijkach wprowadziłam zmiany aby uzyskać dwunasozgłoskowiec)Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł snadniejszej/ zacniejszej(bardziej zrozumiałe słowo?) dziewczyny "Czas płynął, aż księżyc przesłoniła chmura."Już ranek"- zapłakał - "zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"I tak upływały dni i chłodne ranki... Nie przybywał Kruk do drzwi swojej wybranki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione biegnie prosto w knieję...Poszła się poradzić do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć oraz cieszyć się poczęła wielce I opowiedziała o pewnej butelce,W której to głos piękny i czysty schowałaDla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, rzecz to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka p
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 24.09.01, 13:09
    Wiesiu!Przyznaję, że z ta zamianą "zadziwiona" na "przestraszona" to moja /Magdy/ niefortunna decyzja :D . Co do zamiany "snadniejszej" w pełni się zgadzam, po prostu podczas pisania tak jakoś mi się nasunęło. Jeśli chodzi o nowy wątek- jestem za. Faktycznie za dużo już tu przewijania. Myślę, że go zapoczątkujesz!Na morzu dalekim, gdzie straszne odmęty,Płynie falą gnany w dal statek zaklęty.Mgła zasnuła pokład, wszędzie cisza głucha...Chodźcie tutaj dzieci i nadstawcie ucha.Zebrały się wszystkie dzieciaczki wokoło,Ich oczka ciekawe zerkały wesoło.Każda buzia była spragniona bajeczki,Lecz nie tej o kotku, co palił fajeczki...A o statku pustym, co po morzu pływa.Pokład jego tylko raz w roku ożywa.Wszystko sprawą czarów z ojcowskiej mądrości...W której tyleż żalu było co miłości.I o dobrej Pannie, co w rybackiej chatceMieszkała wraz z braćmi, pomagała matce.I o tym jak los jej nagle się odmienił,Gdy do wioski Kruk przybył pewnej jesieni.Dziewka skromna była, serce złote miała, I ludziom dokoła uśmiech rozdawała.Delikatne dłonie ciężko pracowały,By dzieci w domostwie głodu nie zaznały.Zawsze uśmiechnięta, dobra i pogodna,Życia, które wiedzie naprawdę niegodna.Siedmiu braci przy niej i matka staruszka... Przytul się dziecino i nadstawiaj uszka.Jej wioska - na kraju morskiego urwiska,O które co chwila fala się rozpryska,I statek rybacki czasami zawinie; Mieszkańcy wieść snują o owej Dziewczynie...Któregoś więc razu do wioski zawitałKrólewicz zaklęty, wraz z nim jego świta.Zaklęty był w Kruka bo wiódł życie podłe... To kara za czyny człowieka niegodne...On psa karmił kromką sierocie wyrwanąI buty swe kalał krwią dzieci co rano.Co więcej robił ów człowiek nie powiem,To z bajki każde z was dzieci się dowie. /no i teraz pasuje gdzieś umieścić zwrotkę o podłych czynach Kruka i może to byłaby jakaś "forma akcji"/Przerażone dzieci oczka przymrużyły,I bliżej Mateńki szybko się wtuliły."Co za straszny potwór?"- zgodnie wyjąkały;Nie wiedziały przecież, że już go widziały.On w Kruka postaci błąkał się wśród ludzi -Wielu go widziało, gdy się ranek budził.Dzieci mu w zabawie pióra wyrywały,Płoszyły z gałęzi, kamieniem trafiały.Ale wróćmy do bajki, aby baśń się działa.Kruk-Królewicz się w Kruka zamieniał gdy dniało,Nocą ludzką postać przybierał na nowo -Wszystko to się działo zgodnie z ojca wolą... Dla ludu królewicz był okrutnym katem.Król ojciec go wyklął gdy został piratem. Teraz w ciele Kruka na ramieniu sługiPrzybił brzegów wioski spłacić życia długi. Statek zacumował w porcie wzdłuż urwiska.Po trapie do wioski zszedł dziwny mężczyzna:Starzec odzian obco, z Krukiem na ramieniu,Co z zachodem słońca w chłopca się zamienia.Człek ów razem z ptakiem po wiosce się błąka.Zajrzał w okna chatki - tu panna się krząta.Przy stole dzieciaczki i matka-nieboga.Izba schludna jest, czysta, lecz bardzo uboga.Dziewczę nieświadome krząta się po izbie,Kruk-Królewicz zmęczony przycupnął na przyzbie.Ta go widzi - rumieniec zalewa jej lica.Ten zaś rzecze: "Co tu robi tak piękna dziewica?" Ona przestraszona ptaszyska widokiemPomyślała iż zwidy ją naszły ze zmrokiem.Drży cała biedulka, w głąb izby się wciska...Gdy nagle brzydota ptaka tego pryska. Widzi teraz młodzieńca niezwykłej urody.Po policzku spływają mu kropelki wody."Witaj Panie w mym domu" - rzecze zadziwiona.W głowie Chłopca myśl jedna: "Toż to dla mnie żona". "Zachodźże Paniczu, odpocznij po drodze.Widzę, żeś z daleka umęczony srodze".Chłopak rad słów Dziewki, słucha i nie wątpi,Że próg Panny domu na długo przestąpi. Dziewczyna podając kolację z ukłonem Zapytała, co go sprowadza w tę stronę."Szukam w podróży mej wybawienia -Ludowi muszę dowieść żem godzien lubienia. I szukam dziewczyny by czar ze mnie zdjęła,By z wielkiej miłości ze mną popłynęła. W dal statkiem mym pustym, co po morzu pływa...Pokład jego tylko raz w roku ożywa...Snuję się samotny po statku przeklętym;Ni ducha, ni ptaka, nic tylko odmęty.Wiatr tańczy na grzbiecie z falą rozszalałąI na skrzydłach flagi straszy czaszką białą.Czary swe okrutne rzucił na mnie w gniewieMój ojciec - Król wielki, pomoc dla mnie w śpiewie,W głosie panny dobrej, która serce skruszy,Nie pozwoli dłużej błąkać się wśród głuszy. Jam życie niegodne człowieka prowadziłZmieniając mnie w Kruka - ojciec tak zaradził.Gdy serce niewinne dziewczyny zdobędę,Łaskę ojca i miłość znowu czuł będę."Dziewczę zasłuchane w dziwnej opowieściSama nie wie jeszcze, co Chłopcu obwieścić...Czuje dziwnie ciepłe serca kołatanie.Ach czy to możliwe? Czy to jest kochanie? Ona strawę nakłada, a On wzrokiem wodzi,Stracić takie dziewczę chyba się nie godzi."Śpiew jej mnie uleczy, wybawi od winyNigdzie bym nie znalazł zacniejszej dziewczyny."Czas płynął, aż księżyc przesłoniła chmura."Już ranek"- zapłakał - "zamiast szat znów pióra.Usta w dziób się zmienią, twarz nagle pobrzydła,W miejsce nóg mam szpony, a u ramion skrzydła!" Zerwał się do lotu, poszybował cicho.Dziewczynie szum skrzydeł zdawał się muzyką;Serce szybko bije, krew z lic odpłynęła..."Czy to jawa była, czym może zasnęła?" Ale nie... Krucze piórko znalazła na łonie...Dziewczyna zrozpaczona swą twarz skryła w dłonie."Pomóc ludzką postać mym śpiewem odzyskać ?Królewiczu, złą chyba wybrałeś dziś przystań,Krew splamiła twą duszę, krew na twoich rękach,Ta miłość nie radością, lecz jest mą udręką.Mój śpiew Cię wybawi, ale odkup winy -Taką cenę mieć będzie zbawczy śpiew dziewczyny"I tak upływały dni i chłodne ranki... Nie przybywał Kruk do drzwi swojej wybranki.Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione biegnie prosto w knieję...Poszła się poradzić do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć oraz cieszyć się poczęła wielce I opowiedziała o pewnej butelce,W której to głos piękny i czysty schowałaDla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, rzecz to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czar
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 24.09.01, 13:09
    y na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę.Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Rozgląda się wokół i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu odzyskać mój lud.Ty jedyna jesteś godna mego tronu,A wiernym Ci Pani będę aż do zgonuI matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 24.09.01, 12:10
    rzed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę.Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Rozgląda się wokół i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu odzyskać mój lud.Ty jedyna jesteś godna mego tronu, A wiernym Ci Pani będę aż do zgonuI matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 24.09.01, 11:34
    nę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione biegnie prosto w knieję...Poszła się poradzić do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć oraz cieszyć się poczęła wielce I opowiedziała o pewnej butelce,W której to głos piękny i czysty schowałaDla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, rzecz to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę.Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Rozgląda się wokół i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu odzyskać mój lud.Ty jedyna jesteś godna mego tronu, A wiernym Ci Pani będę aż do zgonuI matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 23.09.01, 08:43
    laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę.Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Rozgląda się wokół i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu odzyskać mój lud.Ty jedyna jesteś godna mego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu./A wiernym Ci Pani będę aż do zgonu. /wydaje się być bardziej zrozumiałe dla małego czytelnika lub słuchacza/I matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 22.09.01, 21:38
    y dni i chłodne ranki...Nie przybywał Kruk do drzwi swojej wybranki Dziewczę zasmucone, płacze w kącie skrycie.Wie, że nie powinna, lecz kocha nad życie!Tymczasem o świcie Panicz w ciele Kruka Ze statku wzlatywał, by rozbitków szukaćI by z morskiej toni topielców ratować -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się poradzić do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć oraz cieszyć się poczęła wielce I opowiedziała o pewnej butelce,W jej wnętrzu głos piękny i czysty schowała / W której to głos piękny i czysty schowałaDla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, rzecz to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Rozgląda się wokół i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud./ przeprosić/ odzyskać/ przebłagać mój ludTy jedyna jesteś godna mego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!le wszyscy moga i powinni poprawiać.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 22.09.01, 14:45
    ć -Tak Kruk postanowił cicho pokutować.Spośród ocalałych dzięki niemu ludziWielu go widziało, gdy ranek się budził.I choć męki ofiar klątwę sprowadziły - Łzy tych ocalałych krew mu z dłoni zmyły... Mijały tygodnie, wieść niosła się wokół,Że ludzi ratuje ni kruk to, ni sokół.Aż nowinę w swej wiosce posłyszy Dziewczyna...Tu kolejny się rozdział bajeczki zaczyna ...Nie wie Panna biedna, cóż począć powinna?Kruk odkupił winy, a cóż ona winna?Że wybrał ją właśnie by czar odmieniła?Wszak żeniaczka z kimś takim nie jest dla niej miła.Serce jego nieczyste, pełno łez przez niego,Zapłacił za swe grzechy, ale w imię czego?Pewny ręki Panny... Ona przestraszona...Dla Kruka niestety to za dobra żona. Zastanawiające były Kruka dzieje-Dziewczę zagubione bieży prosto w knieję...Poszła się wypłakać do znajomej wróżki -Cioteczki dalekiej, a swej wiernej drużki.Jakież przeogromne było jej zdziwienie,Gdy cioteczka owa na Kruka wspomnienie, Tańczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniawszy sobie o pewnej butelce:W której wnętrzu głos piękny i czysty schowała- Dla Panny od dawna w ukryciu go miałaAż trudno uwierzyć, wieść to niesłychana!Na wieść tę Dziewczyna zbladła niczym ścianaZrozumiała zaraz , że to nie przypadekŻe to dar nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka wiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka przed laty.Jakie życie dla niej - mówić już nie chciała.Głos przeczysty w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Rozgląda się wokół i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud./ przeprosić/ odzyskać/ przebłagać mój ludTy jedyna jesteś godna mego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 21:12
    ciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie.Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, Czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce."Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ociera rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedyna jesteś godna mego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie też schronienie,Braciom dam ja jadło, grosza i odzienie.Nigdy już nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa." Wyprawiono zatem wielkie weselisko -Byłam zaproszona, wiec widziałam wszystko.Miód i wino piłam, tortu skosztowałam,I co usłyszałam - Wam opowiedziałam!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 20.09.01, 14:18
    na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę obiad gotuje i nuci półgłosem.Głos się jej podnosi, coraz czystsze tony:Chłopiec siedzi i patrzy w nią jak urzeczony,I czuje się jakby już się znalazł w niebieA Ona dodaje "Ta pieśń jest dla Ciebie""Nie wiedziałam długo czy mam to uczynić, czy za zbrodnie straszne nadal Ciebie winić,Lecz czyny Twe dzielne zmiękczyły me serceŚpiewam więc dla Ciebie radując się wielce"Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 14.09.01, 20:54
    ńczyć i radować się poczęła wielce - Przypomniała sobie bowiem o pewnej butelce:O butelce, co zaklętą od lat wielu byłaI w swym wnętrzu duszę Kruka uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął - zostało pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem. "O Pani" - zakrzyknął "Toż to szczery jest cud!Wracam wreszcie do domu ochraniać mój lud.Ty jedna jesteś godna mojego tronu,A wiernym Ci Pani będę ja do zgonu.I matka Twa u mnie znajdzie schronienie,Braciom dam jadło, grosz i odzienie.Nigdy nie wróci Kruka marna postać,Tylko żoną mą Panno zechciej proszę zostać!"Słowa te miłe dla ucha Dziewczyny,Kruk spełnił warunek i odkupił winy.Żoną jego zostać - pomóc braciom, matceI nie mieszkać dłużej już w rybackiej chatce...O tym też rozmyśla, lecz go i miłuje...Panicz doń podchodzi i w dłoń ją całuje."Zostań żoną Kruka niewiasto przecudna.Wszak mnie kochasz, powiedz czy nadzieja złudna?""Kocham Cię nad życie, żoną Twą zostanę!I popłynę z Tobą w Twe dalekie kraje.W dal okrętem Twoim, co po morzu pływaI którego pokład na nowo odżywa."
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 16:59
    nie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 14:46
    .Z biciem serca wraca Panna do swej wioski.O pobycie tam Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWzbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 10:33
    ł Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła! Panicz się rozgląda i oczom nie wierzy:Ptak zniknął, zostawił pióro wśród talerzy;Sługa łzy radości ocieka rękawem,Pewnie razem odpłyną z wioski tej niebawem.
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 13.09.01, 09:33
    a uwięziła.Nie do wiary, toż to rzecz jest niesłychana!Na dźwięk taki Dziewczę zbladło niczym ściana -Zrozumiała Dziewczyna, że to nie przypadekŻe to dar jest nad dary, najcenniejszy spadek.Że los Kruka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do swej wioskiO pobycie w Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła!
  • Gość edziecko: guest IP: *.* 12.09.01, 21:03
    ka zawiedzie w próg jej właśnie chaty -Przewidziała cioteczka-wróżka już przed laty.Jakie życie dla Panny - mówić już nie chciała.Głos przepiękny w darze za to wróżka dała,By odczynić czary na Kruka rzucone,By Królewicz ją właśnie mógł pojąć za żonę .Z biciem serca wraca Panna do wioski -O pobycie w niej Kruka słyszy już pogłoski.Przybył Panicz, z nim sługa doświadczony losem...Dziewczę strawę gotuje i nuci półgłosem.Panicz w pieśń wsłuchany nie widzi jak w nieboWbił się Kruk przed chwilą uwolniony z niego.Leci w górę, krakaniem wieść niosąc dokołaŻe czar ojca przeminął, nowina wesoła!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.