Dodaj do ulubionych

mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie!

30.11.06, 14:01
Wyszłam za lekarza - anestezjologa. Jest starszy odemnie o 9 lat. Na początku
ukladało nam sie niesamowicie dobrze, a raczej wspaniale. Mieszkamy w łodzi,
a mąż pracuje w tutejszym szpitalu. Bardzo często ma dyzury, a co za tym
idzie ja siedze sama w domu. No, nie tak do konca sama bo mamy 4 m-czna
córeczkę. Kiedy mąż wraca z pracy jest zmęczony, znudzony i nie ma czasu ani
dla mnie, ani dla córki, a gdzie pozycie malżeńskie! Czasem zastanawiam sie,
dlaczego wybralam własnie jego, myslalam, ze starszy będzie opiekuńczy,
czasem mam taka ogromna pokuse by znaleśc sobie kogoś. Tak! Niejedna mnie
potępi, ale na prawde mi ciężko, bo wy nie wiecie jak to jest z mężem
lekarzem. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
        • blum5 Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 30.11.06, 15:26
          oj wiemy wiemy. powiem ci na pocieszenie ze moj maz tez duzo pracuje. co prawda
          mieszkamy w usa, ale to jest chyba zjawisko miedzynarodowe.na poczatku tez sie
          wsciekalam jak go nie bylo, bo po dyzurach wraca zmeczony no i kladzie sie spac.
          ale troche sie juz przyzwyczailam. chociaz wczoraj mialam ten gorszy dzien, bo
          nie bylo go od 7 rano do 10 wieczorem i troche sie wscieklam bo mogl zadzwonic,
          ze wroci pozniej. (zawsze wraca o 8)ale niestety pacjenci nie wybieraja.
          dodam jeszcze ze do niego rowniez dzwonia w nocy, wiec tak naprawde to on
          pracuje non stop, weekendy ma wolne, ale co jakis czas ma weekendowy dyzur,
          gdzie pracuje za 4 lekarzy tzn opiekuje sie ich pacjentami. wtedy siedzie w
          szpitalu caaaaaaaaly weekend a ja dostaje swira. najgorszy jest ten beeper
          (pager) ktory budzi caly dom zwlaszcza w nocy. no czesto tak sie zdarza ze na
          przyklad lezymy sobie razem i jest przyjemnie, a tu nagle dzwoni ten fucking
          beeper i on musi jechac na jakas konsultacje. oj wtedy to mnie trafia szlag.
          mamy dwoje dzieci, a ja narazie siedze w domu (dorabiam tlumaczeniami) wiec
          troche dostaje swira, ale ide na studia i mam nadzieje ze jak bede miala swoje
          zajecia to nie bede sie tak wsciekac, chociaz pewnie bede.
          jak wychodzilam za maz to nie mialam pojecia ze tak to bedzie wygladalo a do
          tego ze bedziemy mieszkac w usa.
          ale zawsze cos za costezn zawod wymaga poswiecenia, niestety, a do tego maz
          duuuuzo zarabia, i tym sie pocieszam hahaha
          nie martw sie bo na pewno sie przyzwyczaisz, kwestia czasu.
          aha i jeszcze nie znosze jak mowia o mnie zona lekarza (she is doctors wife) o
          boze jak mnie to denerwuje!!!!!jestem zona czlowieka ktoremu zdarzylo sie byc
          lekarzem!!!!!!!!!!a do tego mam imie smilesmile
    • elag3 Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 30.11.06, 15:44
      A dlaczego myślisz że nie wiemy? To nie jest jedynie kwestia zawodu, choć bez
      wątpienia ma to ogromne znaczenie bo jak to sobie wyobrażasz że mąż w trakcie
      operacji spojrzy na zegarek, zdejmie rękawiczki i powie do widzenia? Wiedziałaś
      za kogo wychodzisz i musisz zrozumieć że taką ma pracę że na czas do domu nie
      wróci a że potem nie ma na nic ochoty - cóż to już inna sprawa. Może to kwestia
      temperamentu i chęci a może czasem myślami jest gdzie indziej - bo w tym
      zawodzie nie da się taż że wyłączysz komp, złożysz papierki na kupkę i za 5
      piąta włóż kapotę olej szefa i robotę a jeśli tak ktoś już ma to znaczy że nie
      powinien być lekarzem. Mój mąż jest lekarzem weterynarii i wciąż siedzi w pracy
      po godzinach a z domu wydzwania do pracy jak się czuje jego pacjent i jak trzeba
      to jedzie specjalnie do niego. życzyłabym ludziom takiej opieki. A że czasem też
      mam dość - cóż widziały gały co brały.
      --
      Jeśli czegoś nie wolno a musisz to trzeba.
    • magdusinska Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 30.11.06, 17:00
      Myślę, że to nie wina zawodu a męża. Mój jest ginekologiem, ale dajemy radę.
      Kwestia przyzwyczajenia i zorganizowania sobie czasu. No i niestety, aby
      zarobić przyzwoite pieniądze trzeba coś poświęcić. Ale ja nie narzekam. Jak mój
      wraca wieczorem to bierze prysznic, zakłada domowe ubranko, zjadamy kolację i
      mamy czas tylko dla nassmileA nocne dyżury też mnie nie męczą, bo wtedy śpię.
      Gorzej z tymi weekendowymi, ale zawsze można gdzieś wyjechać albo spotkać się z
      przyjaciółką na ploteczki.
      --
      - Jaka jest różnica między teściową a Słońcem?
      - Żadna, na jedno i drugie nie da się patrzeć...
      • pesteczka5 Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 30.11.06, 18:42
        No, coś w tym chyba jest. W dodatku, jeśli się jest nie tylko żoną lekarza, ale
        i lekarzemwink Zawód jakos człowieka naznacza, a rodzina też wymaga
        zaangażowania. Do tego dokształcanie, stres, praca w domu, no i ten pager
        obrzydły. I nikt mi nie powie, że gdzieindziej też są stresy. Oprócz zawodowych
        (bo każdy ma jakiegoś szefa, zastanawia się, czy jest wystarczająco dobry itd)
        odpowiedzialność za ludzkie życie i obciążenie różnorodnymi problemami ludzkimi
        tej skali, liczne dylematy moralne - to się niestety odbija na człowieku i jego
        rodzinie.
      • mamaszymka12 Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 30.11.06, 18:43
        magdusinska napisała:

        > Myślę, że to nie wina zawodu a męża. Mój jest ginekologiem, ale dajemy radę.
        > Kwestia przyzwyczajenia i zorganizowania sobie czasu. No i niestety, aby
        > zarobić przyzwoite pieniądze trzeba coś poświęcić. Ale ja nie narzekam. Jak
        mój
        >
        > wraca wieczorem to bierze prysznic, zakłada domowe ubranko, zjadamy kolację i
        > mamy czas tylko dla nassmileA nocne dyżury też mnie nie męczą, bo wtedy śpię.
        > Gorzej z tymi weekendowymi, ale zawsze można gdzieś wyjechać albo spotkać się
        z
        >
        > przyjaciółką na ploteczki.


        madziuniu, a skąd jestes? bo ja miałabym pytanie do Twojego męza, takie na
        priv, jeśli chodzi o temat ginekologiczny. można?
    • nesser7 Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 01.12.06, 10:21
      Moj maz tez lekarz - ginekolog.
      Wiecie, ja czasem dostaje szalu. Bardzo czesto tutaj czytam, ze najwieksze dla
      Was znaczenie ma to, czy lekarz jest dostepny w 100%. Moj maz daje nr komorki
      swoim pacjentkom, ale zawsze prosi o dzwonienie w powaznych przypadkach. No
      niestety... Niektore pacjentki w ogole nie licza sie z tym, ze lekarz ma
      rowniez zycie prywatne i dzwonia np. w niedziele o 18.00, albo w soboty i to
      ze 'smiesznymi powodami'. Ostatnio pacjentka dzownila o 21.30 i pytala czy mocz
      do analizy ma zaniesc 'pierwszy po nocy', czy inny tez moze byc...
      No wypisalam sie troche i troche mi lzej wink.

      Mnie najbardziej do szalu doprowadza to iz szpital pozwala na wybieranie sobie
      lekarza do porodu. Tak wiec nie znamy 'dnia i godziny', kiedy to moj maz jest
      wzywany do porodu. Bardzo czesto w nocy.
      Ja sama w domu z blizniakami (2,5 letnimi).
      I tez jak przychodzi z dyzuru jest bardzo zmeczony i potrzebuje tylko
      odpoczynku, a nie np. zabawy z dziecmi!

      Ja jestem stomatologiem. Pracuje 4h/dziennie i mnie to zupelnie wystarcza.
        • magdusinska Re: mój mąż lekarz - a gdzie czas dla mnie! 01.12.06, 17:46
          No a te Panie co do domu przychodzą, bo na pieczątce przeczytały i z doktorem
          one pogadać muszą, bo je tam swędzi i drapie i pigułki sie skończyły i recepta
          potrzebna. Koszmar po prostu. Ja kiedyś perfidnie jednej drzwi przed nosem
          zamknęłam i poinformowałam, gdzie pan dr przyjmuje.
          --
          - Jaka jest różnica między teściową a Słońcem?
          - Żadna, na jedno i drugie nie da się patrzeć...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka