Dodaj do ulubionych

"gdzie sie zes*a tam g*wno zostawi"

15.05.07, 07:54
ulubione powiedzonko mojego tatusia i pasuje jak ulał do mojego męża! nie
rozumiem jak można rano wstać wyjść do pracy, zostawić rozrzucone skarpetki
które rzucił wczoraj ("zaraz sprzątnę"), wczorajsze ciuchy rzucone byle gdzie
- żeby jeszcze gdzieś na fotel, ale nie! ja je znajduję na podłodze koło
łóżka, talerza nie wyniesie, jak sie ogoli to wody nie spóści jak oczyści
maszynke! to są drobiazgi ale ja nie jestem ptactwem domowym żeby sprzątać po
brudasie!! szczególnie że to są takie rzeczy które zajmują moment! powinien
mieć to we krwi!
mam w nosie! przestałam mu prasować koszule. tą energię zurzywam na zbieranie
po nim rzeczy. może coś to da chociaż wątpie. jest opiekuńczy miły ciepły.
bywało lepiej i gorzej jak to w małżeństwie, ale jesteśmy razem. jest ok ale
to jego bałaganiarstwo doprowadza mnie do szału!!! czy na serio tak ciężko
zebrać te okruchy z blatu po tym jak robił sobie kanapke?
--
smileKubuś
Edytor zaawansowany
  • bunny.tsukino 15.05.07, 08:06
    Ja robiłam tak:
    brudne skarpety wkładałam do aktówki. Miał obciach jak w pracy wyciągał.
    Talerze podobnie lub ewentualnie podawałam na brudnych. Jeść się mu odechciało smile
    --
    Już prorok Kononowicz mówił, że "nie będzie niczego" tongue_outPP
    by Chloe30
  • koralik12 15.05.07, 08:23
    Mój tez ma takie bałaganiarskie nawyki ale na pomysł z aktówką bym nie wpadła.
    To już wydaje mi sie chwytem poniżej pasa. Jeszcze by coś podobnego wymyślił
    żeby mnie ośmieszyć.. Ja też mam wady które mnie się wydają drobnostką a jego
    denerwują.
  • dlania 15.05.07, 08:31
    Z tym bałaganiarstwem to sie musisz z reklamacja do mamusi szanownego męża
    zwrócić. Moja teściucha to najchętniej do dzis by te skarpetki, zasmarkane
    chusteczki itd. za synalkiem zbierała.
    Trzeba go po prostu, namolnie, codziennie, z uporem go tego uczyć, skoro mamuśka
    nie nauczyła. Skutki przydą, ale lata złych przyzwyczajeń nie dadza sie wyplenic
    w tydzień.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,dlania.html
  • bea.bea 15.05.07, 08:42
    nie zwalałabym tego na tesciowa...bo sama bałaganiara jestem a matke mam
    pedantke...smile
    i zawsze mi powtarzała, ze mnie kiedys szmaciarz na ulicy porwie....

    ten typ tak ma i już....

    no z czasem mi przeszło , choc idealna nie jestem....więc mój mąz raczej na
    skarge do tesciowej nie pójdzie , bo sie kobieta starala.....

    a ze sposobów na bałaganiary, podoba mi sie pomysł z aktówką....
    i nie przejmowałabym sie wysmianiem przez kolegów...przeciez o to chodzi...no
    chyba, ze jak z pracy wróci to ci optyke przestawi, albo kieszonkowe obetnie..smile
  • dlania 15.05.07, 09:15
    He, he, moja teściowa tez jest pedantka, to własnie o to chodzi! Że ona woli za
    wszystkich sama posprzatać, bo i tak zrobi to przeciez najlepiej, niz czekac a ż
    sami to zrobia. I efekt jest, jaki jest. Jak synalek 22 lata talerza za sobą do
    kuchni nie wyniósł, to sie w 23 roku zycia bardzo zdziwił, że tak w ogóle mozna.
    Że ten talerz sam nie odfruwawink
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,dlania.html
  • e_r_i_n 15.05.07, 09:09
    sofi84 napisała:

    > mam w nosie! przestałam mu prasować koszule. tą energię zurzywam na zbieranie
    > po nim rzeczy. może coś to da chociaż wątpie.

    Zdecydowanie nie da - skoro Ty za niego to robisz, to on tym bardziej
    przestanie.


    --
    ZAGINĄŁ!

    (Przy)biegli rewidenci
  • chipsi 15.05.07, 09:19
    I tak przestanie. Przynajmniej mój przestał. Jak było posprzątane a ten coś
    nasyfił to po "delikatnej" aluzji sprzątnoł. Przestałam za nim sprzątać i efekt
    taki że żyję z prosiakiem i mieszkam w chlewie. Jak ma coś sprzątnąć to kwituje
    to stwierdzeniem że "tu i tak jest burdel". Zaczynam się już bać wchodzic do
    pokoju że się zgubię albo coś mnie zje. Mąż nic, twarda sztuka.
    --
    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
  • monia145 15.05.07, 09:16
    Dla mnie ta sytuacja jest prawie nie do rozwiązania- macie zupełnie inne
    podejście do spraw porządku. Nawet jeśli nie będziesz sprzatała po nim kilka
    dni, skarpetek zacznie przybywać na podłodze, brudnych naczyń w zlewie, to w
    końcu szlag Cię trafi i posprzatsz coby nie zarosnąć brudem i ewnetualnym
    gościom powodu do plotek nie dawać. a on na tym skorzysta- twoja frustracja zaś
    urośnie.
    Ja zrobiłabym tak, że konsekwentnie stałabym nad nim, dopóki nie sprzatnąłby po
    sobie. Przypominała i jeszcze raz przypominała. Codziennie, systematycznie
    łapała go na gorącym uczynku- bodziec i reakcja. Wiem, że to trudne, ale
    zostawianie wszystkiego i liczenie na to, że mąż w końcu się potknie o sterte
    brudnych ubrań i ją sprzątnie, zaowocuje tylko tym, że zacznie patrzeć pod
    nogi, żeby ją ominąćsmile
    --
    "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa"
  • mijaczek 15.05.07, 09:47
    polecam nie przestac prasowac a przestac prac i najnormalniej w swiecie
    zostawiac brudy tam, gdzie sa...niech acznie sie potykac o swoje brudy. na
    zasadzie "przewrocilo sie niech lezy".
    na mojego meza nestety ta forma nie dziala, bo ubran ma tyle, ze obdzielil by 10
    facetow i jak mnie w domu nie bylo miesiac to jego jedynym probleme byl za maly
    brudniak...po powrocie tydzien pralam...
    --
    currently under construction
  • arienne07 15.05.07, 10:52
    Mąż mojej kuzyki nie uważał za stosowne wkładać brudnej bielizny do kosza,
    uważał że lepsze miejsce jest w szafie, razem z czystymi. Moja kuzynka
    dostawała szału, a szafa woniała śmierdzącymi skarpetkami i przepoconymi
    koszukami. Sposób znalazła taki, że prała tylko to co w koszu na brudy. Pewnego
    dnia mężulo miał jakieś pilne wyjście i pyta jej czy mu wyprała tą niebieską
    koszulę, a ona na to: a wrzuciłeś do kosza? Nie. To skąd miałam wiedzieć, że
    brudna?
  • mathiola 15.05.07, 11:05
    łączę się bólu smile
  • osmanthus 15.05.07, 11:11
    O moim mezu piszecie ?
  • soemi 15.05.07, 11:30
    Proponuję ostrzec 2 razy prosząc o sprzątanie po sobie brudów tj wrzucanie
    skarpetek i brudów do prania, talerze do zlewu, śmieci do kosza itd Jak oleje
    to; skarpetki wyrzuć do śmieci lub (jak jesteś łaskawsza) wszystkie brudy
    wkładaj do plastykowego worka, talerze brudne składuj w kartonie. Chodzenie za
    mężem i nękanie by posprzatał nic nie da a jedynie wzmorzy złość. W końcu jest
    dorosłym człowiekiem i potrafi zrozumieć, że wszelkie smrody osobiste nie są
    przyjmene dla innych, nie wyłaczając z tej grupy żon.
    Mój jest roztrzepany, leniem jest w niedużym procencie. Ma manię rozkładania
    swoich przedmiotów po całym domu; ładowarka na parapecie, żelazko nie
    sprzatnięte, kapodaster od gitary w kuchni, zegarek w łazience i tysiące innych
    przykładów. Zrobiłam więc szufladę "wyrzywajkę" do której wrzucam wszystkie
    męża rzeczy napotkane w beszensownych miejscach. Z jednej strony to korzyść dla
    niego bo wie, że wszystko porzucone byle gdzie znajdzie w wyrzywajce, ale ja
    mam altarnatywę i nie muszę znosić nieporządku. To jeden z takich kompromisów
    małżeńskich.
    Na skarpetki w aktówce bym nie wpadła, ale pomysł świetny.
  • kropencjaa 15.05.07, 11:55
    to nie tak do końca z tym wychowaniem, to jest po prostu lenistwo i
    wygodnictwo. Mój mąż wiem, że nie lubi sprzątać po sobie, ale musi to zrobić,
    do tego czasem zrobi az nadto, bo i moje rzeczy poukłada i kuchnię do ładu
    doprowadzi. Nie pytaj kiedy to zrobi, tylko, że MA TO ZROBIC i nie za chwilę
    tylko TERAZ. Ja kiedys wielokrotnie z mordą musiałam wyskoczyc, albo szajstac
    jego koszulką tak, ze przypadkowo o jego ucho zahaczyła. Teraz chyba ogólnie
    woli jak jest spokój w domu i choćby dla niego zrobi co musi i legnie się na
    kanapie, albo zasiądzie do kompa - chyba wtedy czuje, że mu wolno tongue_out
  • kiwaczek72 15.05.07, 12:08
    przesadzacie
    prawie każdy chłop to bałaganiarz i już
    rzekłabym, że to jedna z bardziej męskich wadwink
    dorosłego faceta nie zmienię, skoro bałaganiarstwo ma we krwi
    odkąd to pojęłam, dużo przyjemniej nam sie żyjewink
    małżeństwo to spółka w końcu
    ja wygarniam jego skarpetki spod łóżka, on kosi trawnik
    ja zbieram jego porozrzucane ciuchy z całej chałupy, on naprawia dach
    ja szoruję kibel, ale jak przeciekał, to był jego ból głowy
    ot i tyle

    a jak mam PMS i mnie bardzo skręci ze złości na widok tych skarpetek, to sobie
    próbuję wyobrazić, że ich tam pewnego dnia nie znajduję...ani ich właściciela w
    łóżku...i mi przechodzi
    bo z tym całym jego bałaganiarstwem i tak go kochamsmile))

    a swoją drogą spróbujcie z rasowym pedantem wytrzymać! to dopiero jazda
    --
    Budowaliśmy, budowaliśmy i ...wybudowaliśmy! Hurrraaa!!!!!!
  • dlania 15.05.07, 12:13
    No troche masz racji...:
    "a swoją drogą spróbujcie z rasowym pedantem wytrzymać! to dopiero jazda"

    Brrrr!!!! Chyba poprosze dzis swojego lubego, żeby był łaskawy rozrzucić po
    pokoju swoje brudne skarpety i bielizn
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,dlania.html
  • sebaga 15.05.07, 13:00
    Jak dla mnie zostawianie gdzie popadnie brudnych ubrań, talerzy to nie jest
    bałaganiarstwo. Twój mąż to brudas i tyle. Może mu to powiedz.
  • sofi84 15.05.07, 13:20
    mówiłam. on mówi że przesadzam. że wraca z pracy zmęczony. i dodaje czasem że
    jak ja wróce z wychowawczego do pracy to tez znormalnieje bo mam za dużo czasu
    wolnego teraz najwyraźniej!! on zwyczajnie ma to w nosie że mu nawymyślam, od
    flej itd.!! poza tym to ja tu kurcze wypoczywam najwyraźniej!! poza tym jak
    pracowałam to też sprzątałam i też mi to przeszkadzało. tyle że mniej bo on
    wtedy syf wynosił na swoje miejsce talerz był w zlewie skarpetki w koszu a
    papierki w śmieciach itd. ja nie wiem co się zmienia w nich po ślubie!? niby
    jestem na wychowawczym mogłabym sprzątnąć już te jego porozwalane rzeczy z
    samego rana jak tylko wyjdzie. ALE co będzie jak ja też zacznę pracować i nie
    będę miała czasu siły ani ochoty sprzątać jeszcze po nim tego co powinien moim
    zdaniem sam???
    --
    smileKubuś
  • sebaga 15.05.07, 13:40
    kurde, przykre, że facet ma w nosie Twoje prośby. A co to znaczy, że i Ty
    "znormalniejesz" jak wrócisz do pracy? Spytaj go, kto w takim razie będzie
    sprzątał, jak Ty "znormalniejesz"
  • mamamonika 15.05.07, 13:43
    Dla mnie takie zachowanie to chamstwo i krańcowe wygodnictwo. Nie
    odpuściłabym...
    Praktyczne pomysły - nie zdzierżyłabym sama zostawienia rzeczy tam gdzie
    paskudnik porzucił - MNIE by to wykończyło. Brudasa pewnie nie - powiedziałby
    pewnie, że i tak jest brudno, to po co sprzątać wink))
    Zgarniałabym raczej na jakieś JEGO ulubione miejsce - bo ja wiem - fotel,
    biurko - tam gdzie na pewno nie przeoczy z odpowiednim komenrtarzem. Az do
    skutku.
    Na pewno nie robiłabym za krasnoludka ani nie głosiła kazań w posprzątanym
    obejściu. To niepedagogiczne i przeciwskuteczne.
  • sebaga 15.05.07, 13:53
    O to dobre!!! Kłaść mu te brudy tam gdzie najwięcej spędza czasu smile Może
    pomoże, a może..nie będzie mu to robiło różnicy sad No ale spróbować chyba warto?
  • eilian 15.05.07, 16:25
    Moj to tez podoby "typ", ale z czasem (3 lata) udalo mi nauczyc go paru rzeczy -
    konsekwentym napominaniem, zwracaniem uwagi, pokazywaniem, bo on ma tego typu
    przypadlosc, ze pewnych rzeczy nie widzi. Nie wiem jak to mozliwe, ale po prostu
    nie widzi, ze okruchy na blacie zostawione, ze kuchenka zafajdana, ze umywalka
    pelna odpadkow po zgolonym zaroscie, ze z przeproszeniem toaleta brudna (to mna
    najbardziej wstrzasa, brrr). Czasem nie wytrzymuje i wrzeszcze a on, dla
    swietego spokoju chyba, stara sie (przynajmniej tyle). I juz np. okruchy po
    robieniu kanapek sprzatasmile
    p.s.
    Tez czasem mam ochote zlozyc reklamacje u tesciowej, ale nie mam okazji,bo
    kontaktow nie utrzymuje prawie wcale. Choc kiedys byla taka sytuacja,
    powiedzialam wtedy (tak w powietrze, ale zrozumiala, ze to aluzja do niej), ze
    moj syn bedzie umial wszystko zrobic, posprzatac, ugotowac, uprac, itd.
    Wspomnienie jej miny wtedy poprawia mi humorsmile
  • tigra8 15.05.07, 19:56
    To im niestety zostało z czasów jaskiniowych. Jakoś muszą swój teren zaznaczyc,
    to rozrzucają skarpetki czy bieliznę osobistą - takie uwarunkowanie.
  • jagoda.li 16.05.07, 08:07
    Nie zgadzam sie że kazdy jest bałaganiarzem-mój jest bardziej uporządkowany
    odemnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.