Dodaj do ulubionych

Cyrk a dziecko

05.04.08, 00:18
Czy wyjście z dziećmi do cyrku to słuszna decyzja?
Nie mam nic do klaunów i akrobatów ale jak starszy synek był z
dziadkami w cyrku to bardzo potem płakał że Pani biła pieska i
konika. Niedawno do nas przyjechał cyrk i dzieci chcą iść (starszy
był ostatnio jak miał 3 latka - teraz ma 6 a młodszy nie był nigdy w
cyrku) ale mam obawy. Sama wiem jak są traktowane zwierzęta w cyrku
i nie pochwalam głodzenia ani bicia zwierząt dla nauki sztuczki. Ale
nie mogę też odmawiać dzieciom zabawy a pokazy z pewnościa będą im
się podobały. Kombinuję jak tu znaleźć inną atrakcję wzamian. Czy
słusznie?
Edytor zaawansowany
  • marghe_72 05.04.08, 00:19
    Wg mnie słusznie kombinujesz.

    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • mama_kotula 05.04.08, 00:30
    Jeśli twój nick kasia.karkonosze oznacza miejsce, gdzie mieszkasz, to informuję,
    że właśnie dzisiaj w Jeleniej Górze skończył się rozkładać wypasiony lunapark i
    można nim z radością zastąpić cyrk tongue_out (a następnie zbankrutować na żetonach).

    --
    - Jak można złamać obie nogi spadając z osła? - zadumała się.
    - To się stało w górach, na wąskiej ścieżce na zboczu - wyjaśniła Agnes. - Spadł
    z sześćdziesięciu stóp.
    - Tak? - nie dowierzała Niania. - Tak. To musiał być cholernie wysoki osioł.
  • kasia.karkonosze 05.04.08, 09:01
    Mieszkam w Jeleniej ale nic o lunaparku nie wiem, o cyrku wszędzie
    gadali. Na Zabobrzu przed ZUS'em...
  • guderianka 05.04.08, 09:11
    Wizyty w cyrku (moze ze 3) wspominam z dzieciństwa bardzo dobrze. Do
    dziś pamiętam nastrój, ławki, atmosferę i swoje oczarowanie tym co
    oglądam. Jutro wybieramy się z dziećmi właśnie do cyrku(8latka i 2
    latka)
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • kasia.karkonosze 05.04.08, 10:02
    To daj znać jak teraz jest. Ja mam obawy ale cyrku za dzieciaka nie
    wspominam źle tylko kiedys poznałam dziewczynę której mama pracowała
    w cyrku jako pomoc przy zierzętach i opowiadała straszne rzeczy -
    zwierzaki są głodzone przed występami by wręcz rzucały się na
    jedzenie. Za kostkę cukru konie to nawet na głowie by stanęły gdyby
    wiedziały jak to zrobic. Najgorzej jednak mają dzikie zwierzęta.
    Podobno treserzy tygrysów itp paralizatorem częstują pupila jak nie
    ma posłuszeństwa. Koty drapieżne mają max spiłowane lub nawet
    niekiedy powyrywane pazury by nie zrobiły krzywdy. Każdy cyrk ma
    swojego weterynarza który szybko opatrza rany by nie było skarg
    podczas występu że zwierzę uszkodzenia ma. Lwom to nawet sztuczne
    futro doczepiali na grzywie by miejsc po poparzeniach nie było
    widać. Gdyby ktos z widowni zauważył jakąś ranę to afera na całego.
    Obroncy praw zwierząt i media zrobiłyby sieczkę. Najlepiej to psy
    mają bo one się uczą poprzez zabawę i chętne sa do nauki. Wprawdzie
    sporo to lat temu było ale nie sądzę by zasady tresury się zmieniły.
    W każdym razie daj znac jak było.
  • k1234561 05.04.08, 10:12
    Moja córka 7 lat nie była w cyrku ani razu.Nie z powodu przekonań
    mamy,co do traktowania zwierząt tam,tylko po prostu tak
    wyszło.Zawsze jak cyrk do naszego miasta przyjeżdżał,to albo nas nie
    było albo nie miałyśmy czasu.Przeżyć traumatycznych z tego powodu
    nie ma.
    Niemniej też uważam,że cyrk to tylko męczarnia dla zwierząt ku
    uciesze klientów i zarobkowi treserów.
    Tez się trochę nasłuchałam co tam się wyprawia aby zwierzęta nauczyć
    jakiejś tam sztuczki.Dlatego ja osobiście nie lubię chodzić do
    cyrku.Jako dziecko jednak chodziłam.
  • kasia.karkonosze 05.04.08, 10:22
    Moje dzieci pewnie bardzej byłyby zadowolone z tego jak klaun
    dostałby patelnia po nosie lub z fuzji po tyłku... Może trafimy
    kiedys do cyrku bez zwierząt.
  • lol76 10.04.08, 09:54
    Piszesz - ...Sama wiem jak są traktowane zwierzęta w cyrku
    i nie pochwalam głodzenia ani bicia zwierząt dla nauki sztuczki...
    Jezeli tak to badz konsekwentna i zwyczajnie nie chodz do cyrku!!!
    Czytajac twoj post zastanawialem sie czy ty aby nie jestes
    psychicznie niedorozwinieta...

    Cyrk jest prymitywny i starodawny. Powinien byc zwyczajnie zakazany.
    SWIAT RUSZYL DO PRZODU!!!
  • guderianka 05.04.08, 10:59
    Poinformuję co i jak
    Co do konia i kostki cukru-kilka sezonów chodziłam z dzieckiem na
    hipoterpię.Żeby płacić mniej mogłyśmy opiekować się końmi-czyścić
    je,karmić, głaskać. Konie nie były głodne-ale za każdym razem z
    jednakowym smakiem wciągały jabłka, które im przynosiłyśmy.
    Nie uważam,że pójście do cyrku, pokazanie dzieciom zwierząt, które
    widzą w telewizji tylko i na kartach ksiązki jest zbrodnią.
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • fragile_f 05.04.08, 12:57
    Konika moga zobaczyc w stadninie, psa wsrod znajomych, slonia w zoo. I chyba
    lepiej pokazywac dziecku słonia, ktory chodzi po wybiegu i je jakies galezie niz
    w kolorowym wdzianku z cekinami, stajacego na jednej nodze na stoleczku...

    --
    Fragile
  • mama_kotula 05.04.08, 12:45
    kasia.karkonosze napisała:

    > Mieszkam w Jeleniej ale nic o lunaparku nie wiem, o cyrku wszędzie
    > gadali. Na Zabobrzu przed ZUS'em...

    No to przedawnione dane.
    Na Zabobrzu przed ZUS-em jest właśnie lunapark, cyrk zwinął się w zeszłym
    tygodniu smile

    --
    "Nie wiem jakie masz doświadczenie z portalem GW ale ogólnie jest to urządzenie
    działające na ślinę i zapałki oraz szmatę umoczoną w nafcie" - Jan.Kran.
  • mama_kotula 05.04.08, 16:21
    ibulka napisała:

    > kotula, ty jesteś z Jelonki?!

    Łomatko. Zaraz się okaże, że tu połowa osób, z którymi się wzajemnie jadem
    opluwam, jest z Jelonki i okolic <rotfl>
    Zgadza się, od urodzenia z Jelonki smile

    --
    - Jak można złamać obie nogi spadając z osła? - zadumała się.
    - To się stało w górach, na wąskiej ścieżce na zboczu - wyjaśniła Agnes. - Spadł
    z sześćdziesięciu stóp.
    - Tak? - nie dowierzała Niania. - Tak. To musiał być cholernie wysoki osioł.
  • ibulka 06.04.08, 21:52
    mama_kotula napisała:

    > ibulka napisała:
    >
    > > kotula, ty jesteś z Jelonki?!
    >
    > Łomatko. Zaraz się okaże, że tu połowa osób, z którymi się wzajemnie jadem
    > opluwam, jest z Jelonki i okolic <rotfl>
    > Zgadza się, od urodzenia z Jelonki smile
    >


    jeeeeeee big_grinDDDD

    ja nie z Jelonki, ja z Wrocławia big_grin
    ale jak nie zaczniesz bloga pisać, to się do Jelonki pofatyguję i ci natłukę big_grin
    zobowiązania masz!


    --
    Julia
    Daria i Łukasz
    lipcowy Kamilek
  • mama_kotula 06.04.08, 22:23
    ibulka napisała:

    > mama_kotula napisała:
    >
    > > ibulka napisała:
    > >
    > > > kotula, ty jesteś z Jelonki?!
    > >
    > > Łomatko. Zaraz się okaże, że tu połowa osób, z którymi się wzajemnie jade
    > m
    > > opluwam, jest z Jelonki i okolic <rotfl>
    > > Zgadza się, od urodzenia z Jelonki smile
    > >
    >
    >
    > jeeeeeee big_grinDDDD
    >
    > ja nie z Jelonki, ja z Wrocławia big_grin

    Ja z Wrocławia będę już niedługo suspicious (to tłumaczy niepisanie bloga, kochana).


    --
    Agnes nie rozumiała istoty powszechnie celebrowanego macierzyństwa. Przecież to
    takie... nieuniknione. Nawet nie za bardzo trudne. Nawet koty były do tego
    zdolne. Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które
    upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy
    otrzymywały etykietkę „MATKA".
  • ibulka 06.04.08, 22:35
    mama_kotula napisała:

    > ibulka napisała:
    >
    > > mama_kotula napisała:
    > >
    > > > ibulka napisała:
    > > >
    > > > > kotula, ty jesteś z Jelonki?!
    > > >
    > > > Łomatko. Zaraz się okaże, że tu połowa osób, z którymi się wzajemni
    > e jade
    > > m
    > > > opluwam, jest z Jelonki i okolic <rotfl>
    > > > Zgadza się, od urodzenia z Jelonki smile
    > > >
    > >
    > >
    > > jeeeeeee big_grinDDDD
    > >
    > > ja nie z Jelonki, ja z Wrocławia big_grin
    >
    > Ja z Wrocławia będę już niedługo suspicious (to tłumaczy niepisanie bloga, kochana)
    > .
    >
    >

    aaaa to zwracam honor i czekam cierpliwie big_grin
    mam nadzieję, że już niedługo ;>


    --
    Julia
    Daria i Łukasz
    lipcowy Kamilek
  • koza_w_rajtuzach 05.04.08, 12:16
    kotula, dzięki za cynk. A gdzie ten lunapark się rozłożył?
    --
    Ania z Klarą smile
  • marychna31 05.04.08, 10:07
    Nie abieraj dzieci do cyrku. Za to opowiedz, że to miejsce gdzie się
    krzywdzi zwieręta, że w cywilizowanych krajach nie wpuszca się w
    ogóle cyrków ze zwierzętami, że są już tez takie miejsca w POlsce

    Opowiedz, ze to wielki wstyd i hańba, co się dzieje w cyrkach, że
    każdy pryzwoity człowiek powinien się temu preciwstawić i każdy może
    coś zrobić, żeby pomóc krzywdzonym zwierzętom.

    6 latek może np. narysować rysunek-plakat będący spreciwem wobec
    takich praktyk na zwierzętach. Możecie wspólnie napisać maila do
    władz Waszego maista z prośbą o wprowadzenie zakazu wjazdu cyrku ze
    zwierzętami na teren miasta. W tych miastach, w których cyrki mają
    takie zakazy udało się to wprowadzić włąśnie dzięki takim
    inicjatywom obywatelskim. Możecie pochodzić po necie, po stronach
    obrońców praw zwierząt (empatia, toz) i poszukać informacji na ten
    temat.

    To świetny moment na taką edukację. Wykorzystaj naturalną wrażliwość
    swojego dziecka, któe już dużo wcześniej samo zauwayło, że z cyrkiem
    ze zwierzętami jest coś nie tak. To bardzo dobry moment na
    pokazanie, ze dla naszej rozrywki i uciechy (roumiem, że dziecko
    teraz chce iśc do cyrku) nie wolno nikogo krywdzić. Jeśli wszystkie
    inne dzieci idą do cyrku można pokazać dziecku, że żeby stanąć w
    obronie słabszych, trzeba się czasem zachować inaczej niż cała
    reszta.
    Ale wartosmile
    --
    Moja myszka Mikismile
  • kasia.karkonosze 05.04.08, 10:19
    No, masz rację. Już wolę do ZOO do Wrocka pojechać.
    Do ZOO to awersji nie mam, tyle że czasem wydaje mi się że tak mało
    miejsca maja niektóre zwierzęta i tak troche dziwnie mi sie robi.
    Ale wiem ze te zwierzęta nie znaja innego życia bo w niewoli
    urodzone i nie poradziłyby sobie w naturalnych warunkach na wolności.
    Poza tym bilety wstępu do ZOO to pieniądze wydane na polepszenie
    zycia ich mieszkańców. I kierownictwa ZOO tez (jak by nie patrzeć)
  • guderianka 05.04.08, 10:56
    Byliśmy w wakcje w ZOO. Obraz nędzy i rozpaczy. Zarośnięte chwastami
    wybiegi (po pas )-i nie chodziło bynajmniej o naturę, wychudzone
    zwierzeta,zaniedbane, brudne i cuchnące wody u hipków, apatyczne
    zwierzęta nie wyglądające wcale na szczęśliwe, miś polarny szukający
    cienia gdy słońce prazyło i było 40stopni. Cud miód uncertain
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • michasia24 05.04.08, 12:13
    dokładnie, nie rozumiem "nie" - dla cyrku, ale do zoo mozna juz isc,
  • deela 06.04.08, 22:40
    > Byliśmy w wakcje w ZOO.
    gdzie? we wrocku? nie rpzypominam sobie;
    > zwierzeta,zaniedbane, brudne i cuchnące wody u hipków,
    taaa bo hipki w naturze to sie tylko w mineralnej pluskaja
    oj ludzie ludzie
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • nenia1 06.04.08, 22:47
    Napisz proszę, o którym zoo mówisz.
  • guderianka 07.04.08, 08:44
    Nie wymagam by hipek miał mineralną. Ale basen dwa razy większy od
    zwierzęcia z pływajacymi chrupkami i foliami od cukierów to
    zabójstwo na raty..
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • michasia24 09.04.08, 21:33
    dokładnie basen jest o wiele za maly i chyba od zawsze, slon tez nie ma miejsca,
    jedynie to polepszyli warunki lwu/tygrysowi (nie pamietam)
  • guderianka 10.04.08, 12:39
    Jka już pisałam mnie najbardziej zabolał widok miśka polarnego-
    chudego, żółtego, szukającego cienia w lipcowym skwarze uncertain Byliśmy
    chyba jedynymi, którzy nie szczerzyli zębów i nie robili mu zdjęć .
    Niezłe wybiegi mają małpy (ale żeby było im dobrze powinny być
    większe ). Porażką są małpy w ciasnych klatkach i za szybami uncertain
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • jk3377 05.04.08, 11:27
    bylam z moim prawie 4latkiem....wrazenia-duze, od samego
    wejscia...namiot,swiatla,muzyka..bardzo mu
    sie podobalo..nie szczegolnie interesowal sie wyczynami ludzi,caly
    czas czekal na zwierzeta...nawet gdy byl piesek,papuga to pytal
    kiedy beda zwierzeta..wink
    a zdjec narobilismy z 50 chybawink))

    uwazam,ze dziecko powinno byc choc raz w takich miejscach,zeby
    wiedzialo co to takiego i jak tam jest...teatr,kino,cyrk,muzeum itd.
    samo stwierdzi czy mu sie podoba czy nie,ale nie mozna odbierac
    nowych wrazen tylko ze wzgledu na swoje odczucia....

    nie zawsze jest to bicie zwierzat tylko
    tresura...zwierzeta "pracuja" jeszcze w innych miejscach i sa
    szkolone...wszedzie zatem sa bite??? bez przesady.........
    --
    Wiek Szymusia
    Wiek Julci
    A my-Justyna i Jacek
    CZARODZIEJKI Z INTUICJĄ*****KALISZANKIsmile
  • zuzik30 05.04.08, 12:44
    Moje dziecko wie, że w cyrku zwierzęta nie są szczęsliwe, a ponieważ
    jest zagorzałym ekologiem omijamy to miejsce z daleka. Gdybyśmy
    wszyscy bojkotowali cyrk, po prostu takie miejsca by nie istniały.
    Jeśli jest zapotrzebowanie są i igrzyska-pewnie oglądalyście Quo
    Vadis?
  • fragile_f 05.04.08, 13:01
    A myslisz, ze jak mozna wytresowac słonia albo lwa, ktory przez reszte wolnego
    czasu siedzi w klatce? Samymi smakolykami? Lew to nie papuga ani piesek..

    Zwierzeta w cyrku sa bite, glodzone i zmuszane do wykonywania czynnosci
    calkowicie niezgodnych z natura. Rozumiem uczenie sztuczek psa, bo sa psy ktore
    po prostu to lubia - jest to dla nich forma zabawy. Ale miejsce lwa czy tygrysa
    jest na wolnosci, ew. jesli jest to gatunek zagrozony i trzeba go troche
    sztucznie podhodowac - w zoo typu 'safari' - czyli kilka hektarow wybiegu.

    --
    Fragile
  • fragile_f 05.04.08, 13:07
    Nigdy w zyciu nie zabralabym dziecka do cyrku. Zwierzeta sa tam katowane,
    ubierane w jakies kretynskie cekiny, tresowane.. Juz pomijam watpliwa
    przyjemnosc wynikajaca z bycia drapieznikiem w cyrku - wyrwane pazury, bicie,
    zero ruchu..

    Poza tym wystep to dla zwierzecia wielki stres - swiatla, muzyka, krzyki ludzi,
    zamieszanie.

    Jak dla mnie dzieci moga ogladac zwierzeta w telewizji, gospodarstwie
    agroturystycznym, stadninie. Dzikie - w parku takim jak bodajze pod Praga -
    czyli wielki teren, drzewa, rozrywki - i ludzie spacerujacy za ogrodzeniem albo
    za szyba. Wtedy dziecko moze popatrzec na bawiace sie malpy, biegajace antylopy
    itp w miare naturalnych warunkach. Nie jest to ideal, ale niektore gatunki
    trzeba sztucznie rozmnazac i jakos na to zarobic.

    Do zoo z betonowym basenem dla niedzwiedzia nigdy w zyciu nie zabralabym dziecka
    - ani nie poszlabym sama.

    --
    Fragile
  • kasia.karkonosze 05.04.08, 14:26
    Daj znać gdzie jest dokładnie to ZOO (???) w okolicach Pragi - mam
    blisko więc może bysmy się z mężem i dziećmi wybrali tam na
    wycieczkę...
  • zuzanka79 06.04.08, 22:31
    My byliśmy w ubiegłym roku podczas spędzania weekendu majowego w
    Kotlinie w ZOO Safari w Dvůr Králové nad Labem. Było naprawdę
    fantastycznie. Cała nasza trójka wprost zachwycona przede wszystkim
    ilością wybiegów, różnorodnością gatunków i areałem, do tego świetna
    baza gastronomiczna. I co nas zaskoczyło – jeden z parkingów na ok.
    70 samochodów i prawie wszystkie z polskimi tablicami
    rejestracyjnymi. Polecam gorąco.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43710&w=71816265
  • czajkax2 05.04.08, 14:33
    Byłam tydzien temu w cyrku z 4,5 latką i 1,5 latka.

    Obydwie zachwycone na maksa, co w przypadku mniejszej mnie mocno
    zdziwiłosmile

    Przyznam ze ja tez dobrze sie bawiłam.

    Za rok pójdziemy znowu na 100%
    --
    Moderator przy pracy ;P
    Posadź drzewo
  • guderianka 05.04.08, 14:41
    I ile to trwalo ?
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • czajkax2 05.04.08, 14:51
    cyrk "Korona".
    pierwsza połowa ok 1 godz, pól godz przerwy i druga połowa nie
    pamiętam czy cała godzina czy mniejsmile

    Ale było naparwde świetnie. Byłam przygotowana ze wytrzymamy góra
    pierwszą połowę a potem zjazd. A na 100% byłam pewna ze dosysc
    szybko jedno z nas ewakuuje sie z młodszą, bo będzie sie nudzila.

    I tu pełne zaskoczenie - tak pełnego entuzjazmu widza jeszcze nie
    widziałamsmile

    Napawrde warto bylo pójśc.
    --
    Moderator przy pracy ;P
    Posadź drzewo
  • guderianka 05.04.08, 19:29
    U nas Zalewski będzie

    To ja też się nastawię tylko na pierwszą połowę wink
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • ibulka 05.04.08, 15:50
    poszłabym jedynie na występy klaunów i akrobatów. nienawidzę cyrku z udziałem
    zwierząt, niestety.


    --
    Julia
    Daria i Łukasz
    lipcowy Kamilek
  • roksanaa22 05.04.08, 19:51
    Byłam w cyrku raz i już nigdy więcej nie pójdę...

    Polecam wcześniej wspomniane zoo czeskie.I skalne miasteczko oboksmile
    2 tygodnie temu byliśmy w zoo w Berlinie.Brak słów opisać jak było
    fantastyczniesmile
  • deela 06.04.08, 22:17
    moje dziecko nigdy nie pojdzie do cyrku: chyba ze sami akrobaci beda, a co do
    klaunow - ja nie wiem czy oni kogokolwiek bawia
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • kminek69 06.04.08, 22:26
    dlaczego cyrk jest zły dla zwierząt a zoo już nie?...(w paru
    wypowiedziach przewinął się ten wątek)
  • deela 06.04.08, 22:36
    bo w zoo nikt nie kaze zwierzetom skakac przez durna obrecz, nikt ih nie wozi w
    miniklateczkach z miesca na miejsce: bo zoo to szansa dle zwierzat ktore
    urodzily sie w niewoli- nie mialyby szans przezyc na wolnosci, bo zoo ochrania
    ginace gatunki przez stymulowanie ich rozrodu
    a cyrk sluzy wylacznie durnowatej rozrywce
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • kminek69 06.04.08, 22:41

    a może inaczej...
    bo w cyrku nikt nie każe siedzieć zwierzętom w durnych klatkach,nikt
    nie zamyka ich na noc w mini klateczkach,cyrk to szansa dla zwierząt
    które urodziły się w niewoli.Zwierzę o dużych ambicjach nie miałoby
    szansy realizacji gdyby nie cyrk (w zoo nikt nie szkoli jego
    horeografii, dykcji itp, w zoo tylko leży bezmyślnie i daje się
    obfotografywać gawiedzi).Bo zoo służy tylko durnowatemu spędzaniu
    czasu dla rodzin,które nie mają lepszego pomysłu niż oglądanie
    zwierząt w nienaturalnych dla nich warunkach
  • deela 06.04.08, 22:54
    > a może inaczej...
    > bo w cyrku nikt nie każe siedzieć zwierzętom w durnych klatkach,nikt
    > nie zamyka ich na noc w mini klateczkach,cyrk to szansa dla zwierząt
    > które urodziły się w niewoli.Zwierzę o dużych ambicjach nie miałoby
    > szansy realizacji gdyby nie cyrk (w zoo nikt nie szkoli jego
    > horeografii, dykcji itp, w zoo tylko leży bezmyślnie i daje się
    > obfotografywać gawiedzi).Bo zoo służy tylko durnowatemu spędzaniu
    > czasu dla rodzin,które nie mają lepszego pomysłu niż oglądanie
    > zwierząt w nienaturalnych dla nich warunkach
    czy ty jestes...... azaliz udajesz?
    idz do cyrku nabijaj kabze tym oprawca, moje dziecko tam NIE POJDZIE
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • nenia1 06.04.08, 23:09
    kminek69 napisał:

    >
    > a może inaczej...
    > bo w cyrku nikt nie każe siedzieć zwierzętom w durnych
    > klatkach,nikt nie zamyka ich na noc w mini klateczkach,cyrk to
    > szansa dla zwierząt
    > które urodziły się w niewoli.Zwierzę o dużych ambicjach nie
    > miałoby szansy realizacji gdyby nie cyrk

    Jasne, nikt nie zamyka je na noc w klatkach, zwierzęta, jak już zrealizują swoje duże ambicje występując w cyrku na scenie, gromadnie idą spać do hotelu, gdzie czeka na nich szampan i kawiorsmile
  • kminek69 06.04.08, 23:27
    szampan i kawior zarezerwowany jest tylko i wyłącznie dla leniwych
    zwierząt z zoo(zawsze leżą, więc kieliszek z szampanem bardziej im
    pasuje).Cyrkówki aktywnie wypełniają swój wolny czas- basen, sauna,
    trening.
  • jowita771 10.04.08, 06:23
    Zwierzę o dużych ambicjach nie miałoby
    > szansy realizacji gdyby nie cyrk (w zoo nikt nie szkoli jego
    > horeografii, dykcji itp,

    słyszałam, że niektóre ogrody zoologiczne mają zatrudniać logopedę i
    choreografa, bo dużo zwierząt jest chętnych.
    a na mojej ulicy jest gabinet logopedy, często widzę tam psy i koty, zwierzęta
    naprawdę to lubią. w Pałacu Młodzieży w K-cach są też zajęcia z rytmiki dla
    zwierząt, jesli czyta nas jakiś zwierzak, to naprawdę polecam.
  • ibulka 06.04.08, 22:37
    kminek69 napisał:

    > dlaczego cyrk jest zły dla zwierząt a zoo już nie?...(w paru
    > wypowiedziach przewinął się ten wątek)


    bo w cyrku słonie - na przykład - muszą stawać na jednej nodze na małym
    stołeczku, albo wszystkimi nogami na takim samym stołeczku. w zoo nie muszą.
    siedzą w małych klatkach, ale tego nie widać tak bardzo, dlatego ludzie o tym
    nie wiedzą albo nie mówią, niestety.

    są na szczęście ogrody zoologiczne, w których zwierzęta mają poprawne albo dobre
    warunki. chociażby te wszystkie safari z gigantycznymi wybiegami itd.


    --
    Julia
    Daria i Łukasz
    lipcowy Kamilek
  • kotbehemot6 06.04.08, 23:15
    kminek69 napisał:

    > dlaczego cyrk jest zły dla zwierząt a zoo już nie?...(w paru
    > wypowiedziach przewinął się ten wątek)

    Może dlatego,ze w zoo , dobrym zoo, zwierzaki mają zapewnione warunki stoswne
    dla ich wymagań, mają opieke lekarską-na miejscu ,wyzywienie i nikt ich nie
    zmusza by robiły rzeczy do których nie zostały stworzone..a w cyrku...jedno co
    maja stałe to występ przed publicznością...
  • kminek69 06.04.08, 23:24
    wiesz, dla mnie i cyrk i zoo to przechowalnia zwirząt.Nie wiem czy
    zoo faktycznie jest takie dobre dla zwierzątwink to jest więzienie-z
    ładniejszymi, bądź brzydszymi celami(większymi bądź
    mniejszymi).Pingwiny, niedźwiedzie polarne smażą się w lipcowym
    słońcu na "wielkim i ślicznym" wybiegu-ach jakże one szczęśliwe być
    musząwink No i wydaje mi się,że te złe cyrki też muszą być jakoś
    kontrolowane (prawda), weterynarz też tam czasem się napatoczywink
  • kotbehemot6 06.04.08, 23:37
    Nie jestem "fanką" zoo,ale z dwjga złego wolę podziwiać je w zoo, gzdie
    faktycznie dba się o zwierzaki, traktuję zoo jako zło konieczne. Byłam w Cyrku
    kilka lat temu, wczoraj widziałam na własne oczy-tak zaniedbanych, brudnych i
    nieszcęśłiwych zwierzat nie widziałam w żadnym zoo....
  • agnen 09.04.08, 14:15
    Cyrk jest straszny dla zwierząt nie tylko przez tresurę, ale przede wszystkim
    przez warunki w jakich zwierzęta spędzają życie, ciasne klatki, ciągłe zmiany
    miejsc pobytu, okropne warunki transportu. Dlatego jestem przeciw.
  • kotbehemot6 06.04.08, 22:53
    teraz w moim mieście jest cyrk. tak się składa ,ze jest blisko targowiska, a
    byłam tam na zakupach...zwierzęta, wielbłądy trzymane w wybiegu, które uraga
    wszelkiej przyzwoitości, maleńkie-dla kur sa wieksze..generalnie obraz nędzy i
    rozpaczy. jak zobaczyłą to moja córka, to wreszcie zrozumiała moje tłumaczenia
    dlaczego do cyrku nie pójdziemy-do cyrku gdzie zwierzeta sa traktowane w tak
    nieludzki sposób....Po prostu serce się kraje jak się to widzi, nie będę nabijac
    kabzy dopóty, dopóki beda wykorzystywane zwierzaki. cenię sztukę i biegłośc
    artystów cyrkowych ale zwierzaki wole podziwiać na wolności....ewentualnie w
    dobrym zoo......
  • guderianka 07.04.08, 08:50
    Mój M był wczoraj z córką. Mała fantastycznie wspomina występy
    akrobatów, panią która kręciła 30kółkami hula-hopa. Nagra jak
    otwiera ze zdziwienia buzię. Zrobiło jej się smutno gdy zobaczyła
    jak treser lwa ciągnął za ogon sad Nie wiem jaką naukę wyciągnęla z
    tego przeżycia, jeszcze o tym nie rozmawiałam
    Wiem jedno-ludzi była MASA.Ścisk, tłok,dzieci siedziały na kolanach
    u dorosłych.Żałosne było robienie sobie zdjęć z pudlam, które nogi
    miały w błotku a na korpusach brokatowe ubranka...deszcz, ziąb,błoto
    i kolorowe stroje..10zl za zdjęcie..
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • triss_merigold6 07.04.08, 09:17
    Bylismy wczoraj, trzylatkowi się podobało, najbardziej przejęty był
    akrobacjami i żonglerką.
    Cyrki z drapieżnikami to pamiętam z dzieciństwa czyli sprzed jakichś
    30 lat. Teraz drapieżników zero, fok zero, tylko konie, kuce, psy,
    wielbłądy, zebry, kozy i 2 słonie. Woltyżerki nie było. Szczerze
    mówiąc to jak porownuję poziom skomplikowania sztuczek wykonywanych
    przez zwierzęta kiedyś a teraz to wnoszę, że metody tresury się
    nieco zmieniły. Konie, kuce i zebry głównie biegały galopkiem i się
    prezentowały, lamy i wielbłądy tak samo.
  • soemi 07.04.08, 09:26
    Ja zamierzam zabrać moją prawie 5 latkę do cyrku pierwszy i ostatni raz.
    Wszelkie akrobacje i popisy pochwalam, ale jestem przeciwna męczeniu zwierząt.
    Zamierzam również uświadomić to mojej córce dlaczego jestem przeciwna cyrkowi. I
    nic innego kombinować nie będę, i nie polecam też Tobie. Wytłumacz dziecku gdzie
    jest miejsce zwierząt, 6 latek to już rozumny dzieciaczek, a wszelkie omijanie
    tej atrakcji cyrkowej tylko wzmoże apetyt malca na przedstawienie.
    --
    Poprzyjcie rodzinną opiekę zastępczą zamiast domów dziecka!!!

    www.gazetawyborcza.pl/0,82020.html
  • angazetka 07.04.08, 10:05
    W cyrku byłam raz, jako dzieciak, więcej iść nie zamierzam. Wtedy mi
    się nie podobało, bo nudno było (nienawidzę klaunów i innych
    takich), potem jeszcze doszła do tego świadomość ekologiczna. Dzieci
    do takiego miejsca nie zabiorę, nie uważam, że pobyt w cyrku jest
    tak samo ważny, jak w kinie czy teatrze.
    Dziwię się tym, którzy uważają, że zoo jest tak samo złe jak cyrk. W
    zoo zwierzę nie musi się wygłupiać i nie jest katowane po to, by
    zapamiętało sztuczkę. Jasne, że zoo też nie jest miejscem idealnym
    dla zwierzęcia, ale bez porównania.
  • mmaupa 07.04.08, 14:31
    Trzeba poczekac az sie Cirque du Soleil u nas pokaze...

    --
    Don't panic, it's organic!
  • gorzkasweetie 09.04.08, 15:28
    Jestem nieugieta w kwestii próśb o pójście do cyrku. Co chwila leżą
    w przedszkolu ulotki cyrk reklamujące, co rusz jakiś w Warszawie
    jest. Co więcej - ulotki są dzieciom wciskane do rąk, żeby
    koniecznie rodzicom dały. Córka już wie, że do cyrku się nie
    wybierzemy, choć oczywiście za każdym razem prosi. Jednak zgadzam
    się z hasłem - cyrk jest śmieszny, ale nie dla zwierząt. Nie czuję
    potrzeby zapewniania jej atrakcji zastępczej, żeby pocieszyć że w
    cyrku nie byłyśmy. I tak coś zawsze miłego czy ciekawego w weekend
    robimy, niezależnie od ew. błagań o cyrk.
  • panistrusia 09.04.08, 17:01
    No dobra, zwierzęta zwierzętami.
    Ale co jest ciekawego/godnego pokazania dziecku w np. pani kręcącej
    trzydziestoma hula-hoopami?
  • eliot_rosewater 09.04.08, 20:03
    Podpisuję się pod wcześniejszymi postami - wybieram się ze swoim 3 latkiem do
    cyrku po to, by pokazać mu akrobatów i magików, co do zwierząt to już od kilku
    dni delikatnie nadmieniam mu, że zwierzęta w cyrku nie czują się najlepiej i nie
    powinno się ich zmuszać do "akrobacji". Robię to delikatnie, bo wiem że może się
    rozpłakać jak powiem mu o tym wprost. Ale w chcę mu pokazać to "widowisko" bo
    wszystkie dzieciaki dostały bilety w przedszkolu i nie chcę by był outsaiderem
    po weekendzie.

    Cyrk jest śmieszny - nie dla zwierząt
  • spacey1 10.04.08, 11:49
    no ale wybierajac sie z dzieckiem na akrobatów i nawet mówiąc o tym, ze
    zwierzeta sie tam zle czuja, wspierasz dzialalnosc cyrku ze zwierzetami. jesli
    ktos jest przeciw temu procederowi, nie powinien chodzic do cyrku
  • mama_kotula 09.04.08, 21:40
    panistrusia napisała:

    > Ale co jest ciekawego/godnego pokazania dziecku w np. pani kręcącej
    > trzydziestoma hula-hoopami?

    Choćby to, że to niespotykany na co dzień przykład sprawności fizycznej oraz efekt ciężkiej pracy, który w dodatku fajnie wygląda? smile))

    Z ludzi "cyrkowych" nie znoszę tylko klaunów (tak serio, to się ich panicznie boję, moje dzieci ostatnio też czują jakąś niechęć do nich - zapewne po bajce o słoniku Dumbo).

    --
    Agnes nie rozumiała istoty powszechnie celebrowanego macierzyństwa. Przecież to takie... nieuniknione. Nawet nie za bardzo trudne. Nawet koty były do tego zdolne. Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy otrzymywały etykietkę „MATKA".
  • kasia.karkonosze 10.04.08, 00:12
    Z ludzi "cyrkowych" nie znoszę tylko klaunów (tak serio, to się ich
    panicznie b
    > oję, moje dzieci ostatnio też czują jakąś niechęć do nich -
    zapewne po bajce o
    > słoniku Dumbo).

    Ja oglądałam horror "To" i tam klaun miał ostre długie zęby i dzieci
    porywał a potem je zabi... wiadomo o co chodzi
    To mnie zniechęciło do klaunów na stałe. W domu nie mam ani jednego
    klauna, tylko na zeszycie czasem jakis się znajdzie ale tyle to
    zniosę. Błe...
  • kasia.karkonosze 10.04.08, 00:16
    Albo to tytuł "Coś" był, nie pamietam juz ale bynajmniej o klaunie
    który wciagał dzieci w studzienki sciekowe. Taki hit przełomu lat 80-
    90-tych jak tylko video wyszło pamietam. I do wypożyczalni jak
    wariaci lataliśmy z bratem.
  • panistrusia 10.04.08, 12:26
    A czy to nie jest zezwierzęcanie człowieka?
    W dodatku, biadoląc nad losem zwierząt, czy wiecie, że taka akrobatka w wieku 40
    lat jest już inwalidką?
  • mama_kotula 10.04.08, 16:40
    panistrusia napisała:

    > A czy to nie jest zezwierzęcanie człowieka?
    ?????

    > W dodatku, biadoląc nad losem zwierząt, czy wiecie, że taka akrobatka w wieku
    40 lat jest już inwalidką?

    No i?
    Zwierzęta nie miały wyboru, ona wybór miała (przynajmniej teoretycznie).

    --
    - Jak można złamać obie nogi spadając z osła? - zadumała się.
    - To się stało w górach, na wąskiej ścieżce na zboczu - wyjaśniła Agnes. - Spadł
    z sześćdziesięciu stóp.
    - Tak? - nie dowierzała Niania. - Tak. To musiał być cholernie wysoki osioł.
  • panistrusia 11.04.08, 01:46
    Zezwierzęcanie - czyli odwoływanie się do najprymitywniejszych instynktów (po
    to, by napchać sobie kabzę).

    Młodziutkie gimnastyczki (już 3-4 letnie) wcale nie są lepiej traktowane niż
    pudelki.

    I czego to uczy? Ryzykuj złamanie karku, a usłyszysz 5 min braw?

  • mama_kotula 11.04.08, 08:55
    panistrusia napisała:

    > Zezwierzęcanie - czyli odwoływanie się do najprymitywniejszych instynktów (po to, by napchać sobie kabzę).

    Ja chyba jestem za głupia na twój tok rozumowania.
    Możesz przybliżyć mi, co rozumiesz pod pojęciem "najprymitywniejsze instynkty"?


    > I czego to uczy? Ryzykuj złamanie karku, a usłyszysz 5 min braw?

    Jeszcze raz napiszę, a ty czytaj głośno i wyraźnie: człowiek MA wybór. Może zrezygnować z pokazywania akrobacji i zostać fizykiem jądrowym w zacisznym laboratorium. Jeśli człowiek decyduje się na to, że chce narażać się na złamanie karku - jego brocha, nie moja. Podejrzewam poza tym, że ów człowiek musi to w jakiś sposób lubić, a właściwie to nie podejrzewam - jestem tego pewna, bo przełamywanie granic sprawności własnego ciała wyzwala taki koktajl endorfinowy, że przy tym i bzykanko się chowa. Przynajmniej u mnie tak jest. Adrenalina pomieszana z endorfiną to jest coś, co lubię najbardziej.

    Zwierzę wyboru NIE ma. Nie może w pewnym momencie stwierdzić, że od dzisiaj nie będzie występować, tylko woli spędzić resztę życia w Afryce.



    --
    "Nie wiem jakie masz doświadczenie z portalem GW ale ogólnie jest to urządzenie działające na ślinę i zapałki oraz szmatę umoczoną w nafcie" - Jan.Kran.
  • guderianka 10.04.08, 12:41
    A ty tak zakręcisz ?wink
    --
    "Nigdy nie byłem niczyim nauczycielem. I to jasna jest rzecz, że ode
    mnie nikt z nich niczego się nigdy nie nauczył, tylko w sobie sam
    każdy nosił swój skarb i tam źródło znajdował natchnienia".

    Sokrates
  • jowita771 10.04.08, 06:28
    ja cyrku nie lubię, przygnębiający jest. nawet muzyka cyrkowa źle na mnie
    działa, widok klauna też.
  • wi0la 10.04.08, 10:14
    czy w tym lunaparku są karuzele takie dla 2latka?
    choc znając mego synka będzie chciał jeździć na czymś co przyprawi mnie o
    palpitacje serca
  • mama_kotula 10.04.08, 10:33
    wi0la napisała:

    > czy w tym lunaparku są karuzele takie dla 2latka?


    Dla dwulatka jest standardowa mała karuzela ze zwierzątkami.
    Do tego dmuchana kaczka do skakania.
    Pociąg z kaczek ewentualnie też się nada.
    Na małą łańcuchową chyba jeszcze za mały smile

    No i jest parę rzeczy, gdzie możesz iść razem z młodym.

    > choc znając mego synka będzie chciał jeździć na czymś co przyprawi mnie o palpitacje serca

    Moje koniecznie chciały iść na tzw. młot i jeszcze jedno coś, co się obraca do góry nogami. Na szczęście obsługujągy wytłumaczył im, że są za niskie, a wpuszczają od 1,40m wzrostu - jakby im nie wytłumaczył, na bank obraziłyby się na MNIE, że im nie pozwalam big_grinDDDD
    Syn był niepocieszony, że nie pozwolono mu na linkach bungee poskakać - ale jak się waży 16 kilo, to zamiast skakać, wisi się big_grin

    Ogólnie może być. Tylko uwaga - przydadzą się buty w rodzaju adidasów, broń Boże obcasy czy inne eleganckie obuwie, bo błoto w tym lunaparku takie na 10 cm w głąb, a na koleinach się można zabić uncertain


    --
    - Jak można złamać obie nogi spadając z osła? - zadumała się.
    - To się stało w górach, na wąskiej ścieżce na zboczu - wyjaśniła Agnes. - Spadł z sześćdziesięciu stóp.
    - Tak? - nie dowierzała Niania. - Tak. To musiał być cholernie wysoki osioł.
  • wi0la 11.04.08, 09:56
    dzieki.
  • jkl13 10.04.08, 10:37
    Tydzień temu byliśmy z naszym 3-latkiem, był pierwszy raz. Podobało
    mu się bardzo, wytrzymał całe przedstawienie (2,5 godziny z 20-
    minutową przerwą), a należy do baaardzo żywych dzieci. Traumy
    związanej z biciem zwierząt nie miał, może dlatego, że batów czy jak
    to się fachowo nazywa prawie w ogóle nie używano.
    Akrobaci i klaun niewiele go interesowali, a pokazy ze zwierzętami i
    owszem. W przerwie zaliczył przejażdżkę na wielbłądzie i kucyku i
    już się pyta, kiedy znowu pójdziemy do cyrku smile

    ps. przedstawienie było cyrku zalewski, program 2008.
  • ola.dwa 10.04.08, 11:44
    super- u nas jest cyrk , w Hiszpanii corrida..
  • listekklonu 10.04.08, 12:11
    Cyrk ze zwierzętami to barbarzyństwo. W życiu nie zabrałabym dziecka do takiego
    miejsca. W zamian: zoo (jeśli macie jakieś przyzwoite w okolicy), lunapark,
    teatr dla dzieci (na przykład kukiełkowy).
  • myelegans 10.04.08, 14:06
    Absolutnie nie. Bylam w cyrku w dziecinstwie raz i juz wtedy bardzo
    zal mi bylo zwierzat, wcale mnie te tresury nie zachwycily,
    patrzylam tylko na baty i zyczylam sobie, zeby lew zjadl tego pana,
    klauny nie byly wcale zabawne.
    NIe bede wspierala tej instytucji, ani mojego dziecka tam nie
    zabiore.

    Jedyny cyrk w jakim bylam jako dorosla osoba to Cirque du Soleil,
    ale to klasa sama w sobie i nie powinien sie cyrkiem nazywac.
    Wrazenie do dzisiaj niezapomniane, ale malego dziecka tez bym tam
    nie wziela.
  • kakalak4 10.04.08, 16:22
    Proszę Was bardzo, przestańcie opowiadać bzdury o traktowaniu zwierząt w cyrku. Naoglądaliście się filmów pokazująych cyrki sprzed 100 lat, naczytaliście się ulotek różnje maści "ekologów" nie odróżniających eletrowni atomowej od bomby atomowej.

    Nikt dziś zwierząt w cyrku nie katuje ani się nad nimi nie znęca. Metody tresury troszkę się przez te ostatnie 100 lat zmieniły, naprawdę.

    "Zwierzeta w cyrku sa bite, glodzone (...)" - bzdura do kwadratu. Zwierzę głodzone jest agresywne, żaden treser nie pozwoliłby sobie na to. Poza wszystkim innym - za duże ryzyko.

    "...i zmuszane do wykonywania czynnosci calkowicie niezgodnych z naturą"

    A co jest "naturą" słonia? smile Poza jedzeniem i spaniem, oczywiście? Wasz problem polega na skrajnej antropomorfizacji zwierząt. Czego dowodzi kolejny cytat:

    "Rozumiem uczenie sztuczek psa, bo sa psy ktore po prostu to lubia - jest to dla nich forma zabawy."

    Przy odpowiednim podejściu dla KAŻDEGO zwierzęcia będzie to forma zabawy. Skoro można nauczyć sztuczek (bez "bicia i głodzenia") drapieżnika, jakim jest pies, to tak samo (i bardzo podobnymi metodami) można nauczyć tych sztuczek także inne zwierzę.

    Uprzedzjąc pytania: nie, nie mam nic wspólnego z "przemysłem cyrkowym", sam akurat cyrku nie lubię (trochę to taka... hmmm... "jarmarczna" rozrywka wink - natomiast szlag mnie trafia jak ludzi wygłaszają natchnione zdania o "znęcaniu się nad zwierzętami" nie mając pojecia, o czym mówią.

    Zwierzęta w cyrku "pracują" - mają konkretne zajęcie, ćwiczą nowe sztuczki, ktoś z nimi pracuje - pod tym względem są w znacznie lepszej sytuacji niż zwierzęta w zoo, które "siedzą" w klatkach. Nie wszystkie, oczywiście - ale np. niedźwiedzie to bardzo ciekawe ziwrezęta, chętne do poznawania nowych miejsc i uczenia się nowych rzeczy. W zoo śmiertelnie się nudzą. Poczytajcie troszkę o psychologii zwierząt, zamiast opowiadać dyrdymały.

    Naprawdę alektrownia atomowa to nie to samo co bomba atomowa, a cyrk to nie to samo co corrida.
  • hipopotamama 11.04.08, 08:19
    Litości!
    Jak jeszcze raz przeczytam, że zwierzęta w cyrku mają AMBICJE, a pies to taki
    sam drapieżnik jak lew to będę ryczeć uncertain

    --
    "Nauka o mądrości nazywa się filozofią i zosatała wynaleziona w Grecji przez
    jednego starego kreta, który miał na imię Sokrates. Filozofia jest nauką o
    szczęściu kretów."
    >Wujek Puszkin, dobry niedźwiedź<
  • asia_czarownica 10.04.08, 22:27
    "Zwierzęta cyrkowe"
    Szymborska Wisława


    Przytupują do taktu niedźwiedzie
    skacze lew przez płonące obręcze,
    małpa w żółej tunice na rowerze jedzie,
    trzaska bat i kołysze oczy zwierząt,
    słoń obnosi karafkę na słowie,
    tańczą psy i ostrożnie kroiki mierzą.

    Wstydzę się bardzo, ja - człowiek.

    Źle się bawiono tego dnia:
    nie szczędzono hucznych oklasków,
    chociaż ręka dłuższa o bat
    cień rzucała ostry na piasku.
  • marychna31 10.04.08, 23:30
    szkoda, co nawet widać w tym wątku, tak niewielu ludzi jest w stanie
    go zrozumieć...

    Skopiuję go sobie i za jakiś czas przeczytam mojemu synkowi.
    --
    Moja myszka Mikismile
  • vatum 11.04.08, 11:23
    Dostałam bilety do cyrku. Jadąc tam nie mogłam sobie przypomnieć jak tam jest, przecież musiałam kiedyś być itd. I oczywiście dopiero w trakcie występów powróciło do mnie to przykre uczucie, wyobrażenie jak oni szkolą te biedne zwierzęta, jak z nimi przemieszczają się z miejsca na miejsce w tych ciasnych klatkach. Bilety są koszmarnie drogie i siedząc tam myślałam, że być może dzięki widzom te biedne zwierzaki będą miały co jeść - takie złudne wrażenie, że jednak jakiś sens tego przyjścia jest.
    Tylko raz był użyty bat, do młodego słonia, który jeszcze się buntował. Ale też, co mnie bardzo zdziwiło, był lekko smagnięty i darowano mu większość zadań - być może właśnie ze względu na dzieci, nie wiem...
    Byłam z córką, mam to z głowy.
    Co roku chodzimy do Zoo. Jest taki biały miś, który tańczy, rapuje, cały czas... W przód i w tył.. Inaczej nie umie. Z cyrku właśnie.
    --
    - Mamo, zobacz, Dextel! Ja lubię Dextela!
    - Ja też lubię Dextera... smile
  • grogreg 11.04.08, 14:15
    A moze niech smarkacze wyrobia wlasne zdanie na ten temat?
    Jak jako maloletni bachor zaciagnolem rodzicow do cyrku...zobaczylem...wiecej
    nie poszedlem.
    Ale jak moje dzieciaki beda chciely pojsc to z nimi pojde.
    --
    Somebody Stop Me!!!!
  • pani.jadzia 11.04.08, 18:56
    jestem przeciwna cyrkom. watpliwa rozrywka.
  • laptopek 13.04.08, 12:13
    KASIA!!!!!!
    w cyrku sie nie bije zwierzat, to co twoje dzieci odebrały jako
    bicie konika to bylo prawdopodobnie strzelanie batem (czy jak to sie
    zwie) i zauwaz ze treser wali w podłoże i to tak strzela a nie wali
    w grzbiet konia. wina twoich rodzicow ze dziecku tego nie
    wytlumaczyli. dlatego z dziecmi oglada sie bajki i inne atrakcja ze
    gdy zauwazymy ze dziecko sie boi - bo przeciez czegos nie rozumie -
    to dorosly powinien podjac rozmowe i wytlumaczyc.
    tak jak wczesniej pisano kazdy pamieta atmosfere z cyrku, balony,
    lody, wate cukrowa. kiedys tego nie bylo na codzien wiec atrakcja
    bylo w cyrku. jesli twoje dzieci maja to na co dzien to ich to nie
    bedzie cieszylo.
    bylam ostatnio w cyrku i powiem ci ze z punktu doroslego cyrk
    wyglada zupelnie inaczej, widac pocerowane ubrania, rozpoznajesz
    artystow i treserow ktorzy w przerwie sprawdzaja bilety, sprzedaja
    napoje itp. cyrk oszczedza na czym sie da wiec na ludziach tez. a
    zarabia na tym ze klauni sprzedaja czerwone kulki na gumce na nos
    dla dzieci oraz za oplata jest zwiedzanie "zaplecza cyrku" widac
    zwierzeta, wozy artystow. mysle ze nie kombinuj tylko idz z dziecmi.
    a swoja droga wiecej przemocy jest w tv niz w cyrku.
  • laptopek 13.04.08, 12:29
    i jeszcze w sprawie BIAŁEGO MISIA który w ZOO jest ZÓŁTY, pewnie ze
    smutku i ciasnoty w klatce , hehehehe ...
    jak byscie troche czytali i interesowali sie naprawde zwierzetami to
    byscie wiedzieli ze biel misia na wolnosci bierze sie stad ze
    promienie sloneczne obijaja sie od sniegu i od futra i widzimy futro
    biale. w rzeczywistosci mis polarny jest zółty wlasnie !!!!!
  • ciociacesia 13.04.08, 12:29
    na scenie nie bije sie konika, ale na moj mały rozumek to musi byc jakis powod
    ze on reaguje na grozbe w postaci strzelenia z bata...
  • kostas6 13.04.08, 15:22

    -- po Waszych wypowiedziach mazna wnioskowac , jak znikome macie
    pojecie o cyrku.Wasza znajomoc problemu ogranicza sie wylacznie do
    tego co przeczytacie w propagandowych smiesznych czasopismach.Co to
    za bzdury o glodzeniu zwierzat ... C wy wiecie ile kosztuje
    utrzymanie tresury np tygrysow..... .masz pojecie ze jezeli masz np
    tresure pudelkow to jesli tylko raz udezysz jednego to mozesz je na
    drugi dzien poprostu sprzedac , poniewaz nie wykonaja juz zadnego
    numeru.....mozna tak wymieniac. bez konca Pracowalem w cyrku
    Zalewski jako ekwilibrysta i jesli chodzi o zwierzeta to nigdy nie
    widzialem zaddych dziwnych sytuacji zwiazanych ze zlym traktowaniem
    zwierzat..
  • kostas6 13.04.08, 15:25
    Jesli chodzi o tzw strzelanie z bata to ma ono tylko wywolanie uwagi
    zwierzatka.
    Takze nie dyskutujcie o problemach o ktorych nie macie zielonego
    pojecia.
    Pozdrawiam serdecznie
    Kosti
  • puuchatek 13.04.08, 19:46
    ciociacesia napisała:

    > na scenie nie bije sie konika, ale na moj mały rozumek to musi byc jakis powod
    > ze on reaguje na grozbe w postaci strzelenia z bata...

    Oczywiście, że reaguje. To się nazywa warunkowanie. Uczy się zwierzę okreśłonych reakcji na określony bodziec. W przypadku słynnego psa Pawłowa bodźcem był dźwięk dzwonka. Tu bodźcem jest trzask bata (konia z rzędem temu, kto RAZ W ŻYCIU zobaczy w cyrku zwierzę uderzone przez tresera batem. Bat trzaska w powietrzu. Można oczywiście wytresować zwierzę tak, aby reagowało na inny bodziec, np. na gwizdek czy pstryknięcie palcami.

    A przedmówca, który załamuje się nad stwierdzeniem że pies i tygrys to drapieżniki - można prosić o konkrety?

    Oczywiście - pies wychowywany w domu nie poluje. Oczywiście - tygrys wychowywany w zoo czy w cyrku od małego także nie poluje. Wystarczy jednak, że pies straci dom i zdziczeje - i doskonale sobie radzi z polowaniem. OK, ratlerek czy york pewnie nie wink - ale mój malamut (wychowywany w domu, z małymi dziećmi, zero agresji, w życiu nie jadł nic, co sam upolował...) jak kiedyś smyrgnął na wsi, to musiałem płacić za trzy "upolowane" kury. Pies JEST drapieżnikiem, tak samo jak kot (tak, nawet ten kanapowy pers).

    A co nieco o psychologii zwierząt naprawdę warto poczytać, zanim się zacznie biadać nad ciężką dolą zwierząt "zmuszanych do robienia rzeczy wbrew naturze".

    BTW - jestem dzieckiem z weterynarskiej rodziny, wychowałem się w domu, w ktorym zrobienie krzywdy zwierzęciu było traktowane jak ciężka zbrodnia. smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.