• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy byłybyscie wkurzone gdyby Wasz mąż obsciskiwał Dodaj do ulubionych

  • 12.05.08, 11:59
    inne dziewczyny do zdjęcia? Był na spotkaniu "naszej-klasy" i po
    prostu jak zobaczyłam zdjecia na których siedzi i obejmuje laski,te
    jego łapska na brzuchu i naszyi, co prawda niby objecia
    dozdjecia,ale zrobiłam mu wczoraj straszna awanture..nie mogłam sie
    powstrzymać.A tak wogóle to jak mozna wpuszczac takie zdjęcia zeby
    wszyscy widzieli, ta dziewczyna która to zrobiła sama tez obsciskuje
    sie z innymi facetami mizdrzy sie na kolanach itp(ma męża i dzieci)
    Czy to może noramalne, wypowiedzcie się proszę
    Edytor zaawansowany
    • 12.05.08, 12:02
      nie, na mozg z zazdrosci mi jeszzce nie padlo wink
    • 12.05.08, 12:03
      Dla mnie raczej normalne.
      To dotyczy życia zanim znałam męża i takie luzackie zdjęcia by mnie
      nie zdziwiły. Towarzyszą tem zwykle żarty "zróbmy zdjecie rozwodowe".
      Sama nie miałam takiego spotkania, ale kolege mogę objąć, czemu nie?
    • 12.05.08, 12:05
      Powinnaś spakować walizkismile))
    • 12.05.08, 12:07
      sama na zdjeciach niejednokrotnie obsciskuje sie z moimi przyjaciolmi i ich
      dziewczynami smile nie widze w tym zlego smile
      --
      ViNi
      *
      ktosiek
      • 12.05.08, 12:13
        To nie były żadne przyjaciółki, tylko co najwyzej koleżanki z
        podstawówki, które juz są dojrzałymi kobietami, i obłapywanie za
        udo_nawet tylko do zdjęcia chyba nie jest normalne
        • 12.05.08, 12:15
          Masz i powód i dowód.Może wystąpić o rozwódsmile
        • 12.05.08, 12:16
          Chyba jednak jest normalne.Ja kolegów do zdję właśnie specjalnie obłapuję.Jakby mi mąż z tego powodu afery robił,to już byśmy po rozwodzoe,tyle by ich było.
          Dokładnie jak ktoś wyżej napisał-robimy"Zdjęcia rozwodowe"smile
          • 12.05.08, 15:23
            specjalnie oblapujesz? a w jakim celu? prowokacji malzonka? kogos innego? chyba
            masz jakis problem, idz z tym do psychologa, taka moja rada...
        • 12.05.08, 12:18
          o rany, to moze to o mnie? ostatnio bylam na spotkaniu klasy z podstawowki, byly
          same dziewczyny i jeden chlopak. i wszyscy razem pozowalismy do zdjec
          niejednokrotnie "obejmujac sie" za szyje badz ramiona (zeby zmiescic sie w
          kadrze). za udo nikt mnie nie lapal tongue_out
          --
          ViNi
          *
          ktosiek
          • 12.05.08, 12:27
            objęcie za ramię jest chyba powszechnie uznawane za bezpodtekstowy gest,
            dopuszczony do użytku między obiema płciami

            obejmowanie dziewczyny za brzuch (stojąc za nią z tyłu) to już dla mnie silenie
            się na pozę: "ależ jestem wyluzowany, mogę bez obciachu dotknąć kobietę w
            miejsce, które do przyjacielskiego dotykania nie służy"

            nie lubię gdy tworzy się sztuczna naturalność takich dotyków między ludźmi,
            którzy na stopie znajomości wcale nie są ze sobą blisko
            ot, przez chwilę poczuli że dobrze im się ze sobą spędziło czas
            • 12.05.08, 12:36
              > nie lubię gdy tworzy się sztuczna naturalność takich dotyków między ludźmi,

              Ja tez. I nie mowie tu o ślubnym i jego obściskiwaniu kogokolwiek. Ja normalnie
              wkurzyłabym się jakby mnie jakiś kolega z podstawówki zaczął obłapiać bo wypił
              za dużo i zgrywa luzaka. Okropność.
              • 12.05.08, 12:41
                ja tez nie lubie. ale to juz kwestia dogadania z taka osoba.
                mysle, ze awantur nie ma co z tego powodu wywolywac, a jesli rzeczywiscie jest
                to dla dziewczyny takie istotne, niech spokojnie pogada z mezem.
                --
                ViNi
                *
                ktosiek
            • 12.05.08, 12:38
              skad wiesz jak te zdjecia wygladaja? moze facet ma reke na brzuchu "laski" bo
              wlasnie obejmuje ja wpol, jak to zwykli robic ludzie pozujacy do zdjec.
              --
              ViNi
              *
              ktosiek
              • 12.05.08, 12:43
                no na przykład dla mnie, bezpodtekstowe objęcie w pasie to się kończy na boku
                ciała, a nie na przodzie
                • 12.05.08, 12:50
                  i jak to robisz - w centymetrach mierzysz granice przyzwoitosci? 20 od pempka
                  moze byc, ale 19 to juz przesada? a jak ktos ma dlugie palce smile no nie robcie
                  afery big_grin
                  --
                  ViNi
                  *
                  ktosiek
                  • 12.05.08, 12:55
                    nie mierzę, bo takie sytuacje mnie nie dotyczą
                    odległość od pępka do boku na tyle spora mi się wydaje, by na przypadkowe
                    dotknięcia palcami pianisty nawet, miejsca tam nie było

                    afery nie robię
                    każdy ma wdrukowane w głowie granice fizyczności wobec obcych i jest to jeden z
                    tematów do uzgodnienia między partnerami
                    • 12.05.08, 12:58
                      dokladnie. dlatego dziwie sie, ze autorka watku wylewa zale na forum zamiast po
                      ludzku pogadac z mezem uncertain
                      --
                      ViNi
                      *
                      ktosiek
                      • 12.05.08, 13:18
                        A kto powiedział ,ze z nim nie rozmawiałam??????rozmawiałam i to
                        długo, przeciez napisałam,ze mi powiedział,że wie,że to nie było w
                        porzadku i że jakos tak wyszło, ze w rzeczywistosci tak nie było jak
                        na zdjęciu(!!!!!!!?????????????)przeprosił mnie....ale to chyba nie
                        zmiania faktu,że takie obłapianie zbyt łatwo mu przychodzi...
    • 12.05.08, 12:09
      tak, byłabym wkurzona
      jasne są dla mnie granice fizycznego spoufalania się z drugą płcią
      • 12.05.08, 12:20
        Też bym była. Ale dla nas obojga byłby to powód do wkurzenia się i to sporego.
        Ze znajomymi obściskiwanie się za uda czy inne dwuznaczne zdjęcia zdecydowanie
        by nie przeszły ani u mnie anim u męża.
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
        • 12.05.08, 12:34
          Co zrobiłabys, jestem strasznie zła,że mój maż pozwala sobie na
          takie rzeczy..on sam wczoraj powiedziła,że mnie rozumie, i ze
          przeprasza, czyli sam wie ze to nie było normalne.... mówił,że
          zdjęcia troche zniekształacja rzeczywistośc i było wesoło iwogóle
          (haha, bardzo śmiesznesad
          I jak moge miec zaufanie do niego
    • 12.05.08, 12:33
      jest ościskiwanie i obściskiwanie.
      1. przytulenie sie w ramach pozowania do fotki- nic przeciwko...
      2. Obściskiwanie ujete na żywo w trakcie imprezy-świadczy dobitnie o cofnieciu w
      rozwoju w ramach symptomu "naszej -klasy"-zasługuje na obśmainie.
    • 12.05.08, 12:34
      ja byłabym wkurzona gdyby jakaś obca baba (koleżanka z podstawówki
      widziana po 30 latach jest jednak obca) usiadła mężowi na kolanach.
      • 12.05.08, 12:37
        jakaś zakompleksiona ta lala , bo na wszystkich wsiadał i się
        mizdrzyła,,,ja jednak nie wyobrażam sobie siadac na kolanach o
        bejmować ,nawet kolegę z podstawówki.......
        • 12.05.08, 12:42
          proponuje , nie utrzymywać , koleżeńskich kontaktów, omijac ludzi dużym
          kołem...i nosic ze sobakij długosci 1,5 metra...

          i jak sie ktos zblizy tym kijem wyznaczac odległośc...

          jezu ...wspólczuje tym wszystkim męzom...smile
          i tym kobietom, którym tylko zdrady meza w głowie.....

          przesadzasz....a ze przyznał ci rację...no a co on biedny mial innego
          powiedziec...madry jest i tyle..
          • 12.05.08, 12:52
            bea bea, tu nie chodzi o jakies zdardy i tego typu motywy, tylko sa jakies
            regułu zachowań i wybacz nie rzucam sie nie widzianemu od 15 czy 20 lat koledze
            na szyje ,a sama czułabym sie niezręcznie gdyby taki ktos zaczął mnie obłapiać
            za uda i inne części ciała...chyba ,ze bym zgłupiała i ten ktos też.
            • 12.05.08, 12:58
              ja tez sobie na to nie pozwole..smile
              ale kolezanka nie napisala, ze jej mąz zwiazany był..smile..czyli takie zachowanie
              odbyło sie za obopulną zgoda...

              chociaz kiedy była na spotkaniu mojej klasy , były usciski, ale chyba porzadne..smile


        • 12.05.08, 12:45
          > jakaś zakompleksiona ta lala , bo na wszystkich wsiadał i się
          > mizdrzyła

          ale zazdrosc cie o nia zzera...niepotrzebnie, jezeli z niej takie
          nic wink
          • 12.05.08, 12:50
            To nie zazdrosc, ale raczej wściekłośc,że taka cizie istnieja na
            swiecie.....z wygladu tez ciziasmiletyp gwiazdy -rozgwiazdy
            • 12.05.08, 12:51
              > To nie zazdrosc, ale raczej wściekłośc,że taka cizie istnieja na
              > swiecie.....z wygladu tez ciziasmiletyp gwiazdy -rozgwiazdy

              czyli seksowna?
              To zmienia postac rzeczy..
              • 12.05.08, 12:55
                jakby mu taka szra mycha usiadła, co to fryzjera widziała jeszcze w
                klasie..smile...to nawet jakby jej rece na cyckach trzymał...byłoby ok..smile
                • 12.05.08, 12:58
                  > jakby mu taka szra mycha usiadła, co to fryzjera widziała jeszcze w
                  > klasie..smile...to nawet jakby jej rece na cyckach trzymał...byłoby
                  ok..smile

                  wlasnie- jakis kocmoluch z opona wink
            • 12.05.08, 12:52
              Znasz ją czy to wszystko na podstawie kilku zdjęć?
            • 12.05.08, 12:54
              kup sobie pistolet....
              albo karnet na siłownie i do kosmetyczki..i kup pare nowych ciuchów..smile
              • 12.05.08, 12:57
                > kup sobie pistolet....
                > albo karnet na siłownie i do kosmetyczki..i kup pare nowych
                ciuchów..smile

                cos w tym jest, moj maz tez ma fote ze spotkania klasowego- siedza
                objeci z jakas tam kolezanka- to mnie nie wzruszylo- panienka deczko
                rozlazla...gdyby bylo inaczej, to kto wie, moze by cos mnie uklulo.
                • 12.05.08, 13:04
                  smile)
                  powiem tak...w mojej klasie to po 20stu latach kobietki były jeszcze ładniejsze
                  niz wtedy...i wszystkie , oprócz mnie chudsze niz w szkole...
                  i chyba dlatego panowie bali sie je obejmowac...w końcu same ryczace 40 stki
                  były..a w zyciu to taka czterdziestka, to zwykle stara rozlazła i gruba baba jest...
                  a ty taka niespodzianka..smile...pozdrawiam kolezanki i kolegów z mojej klasy...i
                  ich zony też..smile
          • 12.05.08, 12:52
            jakbym sie dowiedziała, że mój mąz na spotkaniu obsciskiwał pania w ustronnym
            miejscu, to by mi sie czerwona lampka zapalila, zwlaszcza ze on nie pije..smile

            ale do zdjecia...wzioł laske na kolana...

            a swoja droga pytanie techniczne...jak sie bierze kogos na kolana, to gdzie
            trzymac ręce.....pomijając dwa miejsca niedopuszczalne z zasady..smile?
            • 12.05.08, 13:00
              Po pierwsze;nie jestem zaniedbana szara myszką, mam duże powodzenie
              u facetów...kurde naprawde, chociaz i tak jestem niedowartosciowana,
              moze stad ta wsciekłosc.....
              Po drugie mój mąż nie tylko mój maż ja obejmuje, bo tez okropna
              laske (za szyje i gołe plecy)
              Po trzecie pisałam przede wszystkim o niej bo siadała na WSZYSTKICH
              facetach i ich obcałowywała, co dla mnei jest niesmaczne.... i
              jeszcze te wszystkie zdjecia zamieściła ONA własnei na portalu...
              • 12.05.08, 13:03
                Po trzecie pisałam przede wszystkim o niej bo siadała na WSZYSTKICH
                > facetach i ich obcałowywała, co dla mnei jest niesmaczne.... i
                > jeszcze te wszystkie zdjecia zamieściła ONA własnei na portalu...

                wiesz, ale Ty nie jestes od pilnowania JEJ cnoty....i stawania na
                strazy JEJ moralnosci- z opisu to nic takiego, widocznie ma taki
                styl- nie gwalcila tych panow na krzeslach, pewnie sami sie slinili
              • 12.05.08, 13:06
                daj spokój.....skoro baba walnieta jest, to juz jej nic nie pomoze...a ty
                niepotrzebnie swojemu chłopu suszysz głowe...widac ten ja miał,,,i tamten ja
                miał..smile

                nie watpie , ze fajna z ciebie dziewczyna...tylko pamietaj..smile..złośc ujmuje
                urody...
                wiec usmiechnij sie..smile
                • 12.05.08, 13:08
                  złośc ujmuje
                  > urody...
                  > wiec usmiechnij sie..smile

                  wlasnie- pobiegaj, opal sie, do fryzjera...
    • 12.05.08, 12:39
      nie wiem, ja sama na takie poufałości pozwalam sobie tylko z najbliższymi
      przyjaciółmi, a nie z ludźmi, których nie widziałam X lat i "żeby zdjęcia fajne
      były", co innego objąć w pasie do zdjęcia a co innego "obłapiać gdzie się da",
      swojemu mężowi na pewno awantury bym nie zrobiła, ale spytałabym czy faktycznie
      poczuł taką nagłą więź z osobą której nie widział 10 lat i o której tydzień
      wcześniej nawet nie pamiętał, że żyje smile.
      Dla mnie to ogromna poufałość i tylko na pokaz aby wszyscy zobaczyli "jaką
      byliśmy zajebistą i zgraną klasą" co innego gdy do takich zdjęć pozują 20-30
      latki a co innego łysiejący pan z brzuszkiem i dobrze po 40-stce smile
      --
      narodziłam się na nowo
    • 12.05.08, 12:59
      gdybym widziała fotki na których łapie inne kobiety za tyłek czy całuje w szyję
      to tak, byłabym ostro wkurzona.
      --
      www.suwaczek.pl/cache/44d511886f.png
      • 12.05.08, 13:08
        Hmm.Łapanie za szyję ,brzuch i uda to zwykłe koleżeństwo ? Hm
        Tak byłabym wkurzona za takie zdjęcia , podobnie jak mój M gdyby
        takowe zobaczył (inna sprawa,że jakoś nie wpadło nam do głowy
        pozować do zdjęć obłapiając innych tu i ówdzie.bleeh)
        --
        Chociaż krowie dasz kakao, nie wydoisz czekolady

        S.J. Lec
        • 12.05.08, 13:51
          Jak dla mnie - dziwny problem. Ufam mężowi, on ufa mi. A że mam
          dosyć luźne podejście do swoich znajomych, myślę że zrobienie
          takich "rozwodowych" zdjęć nie byłoby problemem (oczywiście,
          wszystko w granicach dobrego smaku, bez wulgarności). Jak tak czytam
          wasze wypowiedzi, nie tylko w tej sprawie, to myślę sobie, że my z
          moim M to jednak trochę dziwni jesteśmy - on wyjeżdża sam np na
          przystanek Woodstock czy też imprezy integracyjne, ja też mam samych
          kolegów, z którymi lubię się SAMA spotykać i np jeżdżę z nimi na
          zloty motocyklowe - i jakoś nie odczuwamy zazdrości. Dla mnie to nie
          problem, że M byłby na zdjęciach objęty z inną babeczką. Ale cóż, są
          też i takie dziewczyny, które w pozostałych kobietach "na wejście"
          wietrzą potencjalne kochanki swoich facetów. Myślę, że mają niskie
          poczucie własnej wartości oraz atrakcyjności.
          Ja też ostatnio miałam taką głupią sytuację z kolegą - ponieważ
          zostałam bez samochodu a nagle poważnie zachorowało mi dziecko
          (wieczór, sobota - większość znajomych na imprezach i już "po piwku"
          a taksówka najwcześniej za ok 2 godz.)dzwonię z prośbą, by podrzucił
          mnie do lekarza. On się zgadza, czekam - a za ok 30 min tel., że
          żona się na niego obraziła bo stwierdziła, że to kochanka jego
          dzwoni - i on nie przyjedzie. Noż takie podejście panny normalnie
          rozwala - chyba żadna "kochanka" nie wymyśliłaby równie idiotycznego
          powodu jak choroba dziecka. I dlatego wnerwiaja mnie takie
          wątki "zazdrośnic" - kobiety, pomyślcie, zanim rzucicie w tych
          waszych mężów poważne oskarżenia. Naprawdę można się kolegować z
          facetem, bez żadnych podtekstów.
          • 12.05.08, 14:00
            Koleżanko, wszytsko ok, i ja mam kolegów...ale w moim poście chyba
            nie chodzi o to....ja tez sama wychodze do knajpy i mój maz
            tez.....tu chodzi o przekroczenie pewnej granicy, czy dotykanie w
            miejsca np udo czy szyja, czy mocne pbjecie brzucha,......ja akurat
            uważam,ze do zdjecia nie trezba az tak sie spoufalać////no cóż ..

            ps. z doswiadczenia swojego tez niestety wiem,ze samotne wyjscia nie
            sa dobre dla zwiazku....
            a tej dziewczynie tez sie nie dziwię, gdyby zadzwoniła jakas
            dziewczyna,ze mam szybko przyjechac bo cos tam, ja nawet nie
            zadzwoniłabym do nikogo do faceta,który jest akurat z żona w
            domu.....a taksóweką to nie mozna pojechać?
            • 12.05.08, 14:13
              wiesz..smile moi koleszy czasem mówili...a raczki mam tu...smiletrzymając je w górze...
              na szczescie nie wiem co mieli na myśli...

              dla mnie to paranoja jakas..smile
              jak zadzwonie do kolezanki, zeby mnie podwiozła to ok...jak do jej męza, to juz
              fuj..smile

              zaproponuje podwiezienie kolezance, jestem uprzejma...a jak jej mezowi, to
              pewnie mam na niego ochote...

              stara estem i ciagle głupia..)
              • 12.05.08, 14:17
                Po to chyba sa jeszcze taksówki ,żeby z nich korzystac, oczywiście
                jak ktos kasy nie żałuje.....bo jak załuje to lepiej zawracac d....e
                jakiemus koledze, akurat siedziła w domu i sie nudził z żaona więc
                mo0ze przejechac pare kilometrów,że podwieżc laseczke.....tak,tak,to
                całkiem normalne...
                • 12.05.08, 14:18
                  Może przeczytaj jak było z taksówkąsmile
                • 12.05.08, 14:35
                  i dlatego pewnie odmówiłabyś koledze, gdyby zadzwonił i powiedział...słuchaj
                  musze jechac z dzieckiem do lekarza nie zawieziesz mnie..?

                  • 12.05.08, 14:36
                    wiesz nie dzwoni sie do pierwszego lepszego kolegi czy kolezanki....chociaz gdy
                    dziecko jest chore to nawet sasiada poprosze , zeby mi pomógł...
            • 12.05.08, 14:59
              Przecież piszę, że taksówka miała być najwcześniej za 2 godziny a
              dzieciak zwijał się z bólu! Niby mogłam dzwonić po pogotowie, ale
              uważałam, że nie był to aż taki przypadek i że sama mogę przyjechać
              do lekarza. W takiej sytuacji szukasz pomocy od razu. A że facet
              siedzi w domu z żoną to raczej normalne w sobotę (no chyba, że
              byliby razem na imprezie). I nadal uważam zachowanie tej panny za
              żenujące ...
              Samotne wyjścia w naszym przypadku nie mają wpływu na nasz związek.
          • 12.05.08, 14:09
            zgadzam sie z toba ...tez tak mam..smile
            • 12.05.08, 14:22
              Nie byłabym zadowolona a raczej lekko zniesmaczona. I nie o zazdrość tu chodzi o te konkretne osoby, ale o sam fakt - jak to juz syriana napisała - pewnej pozy, szpanu - jak dla mnie w złym guscie. Nie należę do osoób obściskujacych się ze znajomymi zwłaszcza płci przeciwnej - "obowiązkowy" pocałunek z kolegą na dzień dobry to dla mnie szczeniacko-szpanerska dziecinada którą widuję w autobusie czasem... Myślę, że każdy ma swój styl bycia - mój zakłada pewną powściagliwość "cielesną" i tego samego oczekuję od mężczyzny. Nawet tym bardziej - tak sobie wyobrażam prawdziwego mężczyznę - jego godnośc nie pozwala mu się łasić do byle kogo. I takich mężczyzn cenię.
              Oczywiście takie zdjęcia to pewnie nic poważnego w kwestii zazdrości, raczej byłobny mi przykro że mój facet uległ chęci zgrywania sie na "niewiadomoco" - ogiera??

              powiedz mu co o tym myslisz - to taka ludzka słabość...
              pozdrawiam
              • 12.05.08, 14:27
                Ja tam nie widzę w tym nic złego.
                Objęcie do zdjęcia Stojąc z tyłu i łapiąc za brzuch?Taka straszna sprawa?
                Nigdy nie bałam się różnych "przytulanek" ze znajomymi,nie uważam też tego za jakieś szpanerstwo.
                po prostu-jest fota,jest mało miejsca,ściskamy/obejmujemy się tak aby się każdy zmieścił.
                Nic zdrożnego.Nikt przecież nie trzyma ręki na moim nagim brzuchu czy udzie,nikt nie łapie za pierś.Nie ma o co burzyc piany.
                --
                Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami
                • 12.05.08, 14:29
                  tam było duzo miejsca
                  • 12.05.08, 14:32

                    Może i miejsca było dużo,ale każdy był pod wpływem(tak podejrzewam),a pod wpływem to takie hamulce"nie ruszaj,nie dotykaj,nie zbliżaj się do mnie więcej niż 50cm"puszczają.Każdy z każdytm czuje się swobodnie,jak brat z bratem/siostra z bratem,i nie patrzą czy aby przypadkiem nie dotkną jakiejś koleżanki za brzuch.
                    --
                    Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami
                  • 12.05.08, 14:37
                    wiesz co??
                    dzaj link do tych zdjeć..i wtedy kazdy ci powie czy sa one gorszace , czy niesmile
            • 12.05.08, 14:26
              A co to Sylwester był,że na taksówke tak długo niby czekac
              trzeba.....jezdze bardzo czesto taxówkami i z róznych miejsc i 2
              godziny oczekiwania jest niemozliwe, a niby na kolege to ile
              musiałaby czekac, 8 minut?
              • 12.05.08, 14:30
                Bosze bo tobie się coś nie zdarza,to znaczy innym tez nie ma prawa....
                • 12.05.08, 14:32
                  no sorry,ale taksówki nie przyjezdzają po dwóch godzinach....nie ma
                  takiej mozliwości
                  • 12.05.08, 14:33
                    Bo?
                    • 12.05.08, 14:36
                      hehe,może i nie ma takiej możliwości,ale jest możliwoś,że żona to hetera i nie można jej wszystkiego opowiedzie na luzietongue_out
                      --
                      Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami
                • 12.05.08, 14:40
                  a ja powiem jedno...tak sie rodzi ludzka znieczulica....
                  kiedy ludzie na wszystko patrza przez pryzmat zazdrości...
                  gdy mój mąz odmówił swojej kolezance popcy...nawet takiej której nie lubie,
                  toby dopiero miał awanture..
                  • 12.05.08, 14:44
                    gdyby..smile
                  • 12.05.08, 14:50
                    rzeczywiscie lepiej dzwonic po znajomego.....niz samemu wsiaśc w
                    autobus/taxe itp......co niektórzy to wygodni są i jeszcze na zony
                    kolegów złe, ze chce rzucic wszystko i leciec pomóc niezaradnej
                    koleżance, bo ta biedna, bidulka na końcu swiata mieszka....
                    • 12.05.08, 14:52
                      a po drugie jak dziecko jest naprawde bardzo chore, to chyba wzywa
                      sie lekarza,czy karetke......a nie czeka na zmiłowanie kolegów(tych
                      co nie pija akurat)
                      • 12.05.08, 14:55
                        Dziwna jesteś.
                        • 12.05.08, 14:58
                          Ze poradziłabym sobie bez wydzwaniania po kolegach?
                          doprawdy ..... rzeczywiście dziwne
                          • 12.05.08, 15:02
                            Ze uważasz,że kazdy MUSI postępować tak jak ty.
                    • 12.05.08, 14:58
                      wiesz, życze ci, zebys nigdy nie musiała nikogo prosic...bo to przeciez taki
                      wstyd...

                      a kiedy juz kogos poprosisz, bo nie beziesz miała innego wyjscia, to zycze ci by
                      osoba ci pomagajaca, miała wyrozumialego partnera...

                      bo to nie tylko chodzi o pomoc podwiezienia...ale moz i sie samochód zepsuc..i
                      trzeba bedzie zepchnąc, albo przycholować ( więc za wczasu znajdż telefon do
                      pomocy drogowej)
                      czasem trzeba przesunąc szafe, albo padnie ci prad w domu...

                      wtedy tylko telefon do wolnych...ci najwyzej pomysla , ze maja branie..

                      mam nadzieje , ze teraz juz przez ciebie przmawia złosliwośc...bo inaczej to
                      smutas z ciebie i nie dziwie sie , ze mąz lubi wesołe zdjecia..smile
                      • 12.05.08, 14:59
                        zycze milego dnia...ide do przedszkola, a pojade z sasiadem , który tez po
                        dziecko jedzie...smile...oszczedze na taksówce..smile
                    • 12.05.08, 15:00

                      co tam podwiezienie samochodem....

                      jeszcze nie daj Boże koleżanka zechciałaby, żeby kolega wymienił jej uszczelkę w
                      wannie !



                      --
                      Paweł

                      Mojedziecko powiedziało smile
                      • 12.05.08, 15:04
                        róbta co chceta, tak naprawde to nie interesuje mnie z kim i po co i
                        kogo wołacie po pomoc, wyraziłam tu swoja opnię, ale widocznie to
                        forum nie słuzy po temu......miłego dnia(z sasiadem)haha
                        • 12.05.08, 15:06
                          A jak sąsiadem jest twój mąż,któremu nie ufasz to też haha?
                          • 12.05.08, 15:06
                            dzwoń, jak to twoja ostatnia szansa, nie mam nic naprzeciwkosmile))))
                          • 12.05.08, 15:10
                            juz ktos spiewal..smile
                            jak dobrze miec sasiada
                            jak dobrze mieć sasiada,
                            on wiosna ci pomoze, jesienia zagada,
                            a zima ci pomoze przy węglu i przy koksie.....smile)


                            www.youtube.com/watch?v=0qO3IKjowhY
                            • 12.05.08, 15:15
                              jasne,jasne, sasiad to chyba normalne,ze w razie potrzeby jest to
                              najblizej "Umiejscowiona" osoba która moze udzielic pomocy....

                              ale chyba ta rozmowa nie o sąsiedzie była zdaje się........

                              niektóre wola dzwonic po kolegów a jeszcze jak jest przystojny to
                              hohohohohohsmile co tam żona, musi przeciez byc wyrozumiała, niech
                              spróbuje nie być, na lincz z nią, niedobra ta.
                              • 12.05.08, 15:16

                                No tak,
                                jeszcze by do wymiany uszczelki musiał własne gacie zdjąć wink



                                --
                                Paweł

                                Mojedziecko powiedziało smile
                                • 12.05.08, 15:19
                                  ojjj, głodnemu chleb na myslismilemoze sama mu je zdejmij
                              • 12.05.08, 15:18
                                Bo przy wyborze pomocnej osoby wiadomo stawia się na jego atrakcyjność.Jakby
                                kolega był niefajny poszłaby piechotą.
                                • 12.05.08, 15:19
                                  Boszsz ,brak słów
                              • 12.05.08, 15:19
                                a z zona sasiada to juz liczyc sie nie trzeba..tongue_out?
                                • 12.05.08, 15:22
                                  umiesz liczyc to licz na siebie,
                                  a tak na serio, jak człowiek potzrebuje pomocy to idzie po pierwszą
                                  osobe jaka jest najbliżej i niewazne czy to kobieta czy facet, no
                                  chyba że wolicie to drugie, to juz zależy....w jakiej kto jest
                                  potrzebie hehe
                                  • 12.05.08, 15:24
                                    utrudnimy..smile
                                    a jesli sąsiad = kolega...smile
                                    • 12.05.08, 15:26
                                      Co Ty masz za jazdę z tym sąsiadem ,weż wyluzuj kobieto, albo idz i
                                      sie spełnij( u tego sąsiada afkorssmile_))
                              • 12.05.08, 15:47
                                magdalenapio napisała:
                                > niektóre wola dzwonic po kolegów a jeszcze jak jest przystojny to
                                > hohohohohohsmile co tam żona, musi przeciez byc wyrozumiała, niech
                                > spróbuje nie być, na lincz z nią, niedobra ta.

                                Tiii, ale nie mierz wszystkich własną miarą tongue_out
                                I nie zakładaj, że wszystkie tutaj mają tak niskie poczucie własnej wartości i
                                tak niskie poczucie zaufania do meża jak ty tongue_out

                                Bo ty, jak mniemam, z gatunku tych, co w przypadku gdyby ją mężulo nie daj Boże
                                zdradził, to by kochance po mordzie natrzaskała, że uwiodła bezwolnego misia tongue_out
                                Bo wszystkie tylko czyhają na to cudo, zwane mężem twym, zwłaszcza że on
                                przystojny tak, że hohohohoh. Modliszki, panie dzieju. Modliszki.
                                Zamiast dzwonić po kaprawego hydraulika-emeryta na dorobku, to dzwonią po męża
                                koleżanki. Zapewne po to, aby go zgwałcić w zamian za przepchnięcie kibla, a
                                przyjmą go w powiewnym peniuarze i lateksowych stringach.
                                Puściutka jesteś, oj puściutka.



                                --
                                Agnes nie rozumiała istoty powszechnie celebrowanego macierzyństwa. Przecież to
                                takie... nieuniknione. Nawet nie za bardzo trudne. Nawet koty były do tego
                                zdolne. Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które
                                upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy
                                otrzymywały etykietkę „MATKA".
                                • 12.05.08, 15:48
                                  I założę się, że wyznajesz zasadę "żadnych koleżanek po ślubie" tongue_outPP

                                  --
                                  Agnes nie rozumiała istoty powszechnie celebrowanego macierzyństwa. Przecież to
                                  takie... nieuniknione. Nawet nie za bardzo trudne. Nawet koty były do tego
                                  zdolne. Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które
                                  upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy
                                  otrzymywały etykietkę „MATKA".
                                • 12.05.08, 15:51
                                  no proszę jak mnie koleżanka po paru postach rozgryzła, hehe
                    • 12.05.08, 15:12
                      Kasy na taksi nie żałuję. A na przyszłość, zanim zaczniesz z kogoś
                      szydzić to polecam - spróbuj zamówić taksówkę na wieczór do
                      podmiejskiej miejscowości "od ręki". Albo spróbuj tłuc się
                      komunikacją miejską z ryczącym maluchem, skoroś taka mądra. Z
                      takiego podejścia jak twoje rodzi sie właśnie znieczulica.Nie
                      polecam ci na przyszłość takiej sytuacji.
                      I to jest dopiero poważny problem a nie zdjęcie mężusia z panną na
                      kolanach.
                      Nie, nie jestem niezaradna ani "biedna bidulka na końcu świata" ale
                      wiadomo,że z reguły dzieciak rozkłada ci się w
                      najmniej "odpowiednich sytuacjach" (np. brak w danej chwili
                      samochodu czy też w święto, gdy ciężko znaleźć lekarza). Dla mnie
                      żenujące jest podejście takie, jak żony kolegi (de facto dobrego) no
                      i jak widzę twoje...
                      • 12.05.08, 15:17
                        nie szydzę, tylko po prostu wezwałabym karetkę.
                        jesli poczułas sie urazona to przepraszam,nie miałam zamiaru Cie
                        obrażać.
                        No i rozumiem tez troche zone tego kolegi, moze mieli jakies plany
                        albo po prostu wymyslił cos takiego bo niemógl rzucic czegos i do
                        Ciebie przyjechac.....
                        • 12.05.08, 15:36
                          Wiesz chyba jak działa nasza słuzba zdrowia!!! Uśmiechnięci lekarze
                          tylko czekają i z uśmiechem na ustach przyjeżdzają na każde
                          wezwanie...
                          A potem opisuje sie to w gazetach czy też np na tym forum. Wolę nie
                          ryzykować i sama jechać do lekarza.Od dawna staram się kożystać
                          wyłącznie z prywatnej służby zdrowia ale do mojej miejscowosci nie
                          przyjeżdzają, trzeba się pofatygować samemu.
                          Nie obrażam się, ale postaw się w takiej sytuacji jaką miałam ja -
                          na prawdę o wiele szybciej było pojechać do lekarza - prywatnego -
                          bo nie będę sępić z maluchem na dyżurze w szpitalu przez nie wiadomo
                          ile godzin (tak ostatnio miała koleżanka). Nigdy nie staram się też
                          nadużywać "czasu" znajomych ale bywają sytuacje, kiedy nie można
                          inaczej. Ja nigdy bym nie odmówiła pomocy nawet w mniej poważnej
                          sytuacji i wydawało mi się, że inni też tak mają. Ale cóż, człowiek
                          uczy się cały czas...
                          I tak zeszłysmy rochę z Twojego tematu... Ale moje zdanie znasz...
                          • 12.05.08, 15:42

                            Majmajko,
                            ale nie ma nawet o czym dyskutować !!!

                            Życzliwość wzajemna i pomaganie sobie w potrzebie jest domeną ludzi
                            kulturalnych. A jak widać - nie każdy musi taki być. Szkoda.... Żyłoby się wtedy
                            o wiele łatwiej...





                            --
                            Paweł

                            Mojedziecko powiedziało smile
                          • 12.05.08, 15:45
                            troche mnie poniosło, ale zrobiłas oczywiscie jak było najlepiej dla
                            Twojego dziecka....a jak się skonczylo, ten kolega nie przyjechał, i
                            jak się dalej potoczyło? mam nadzieje,że wszytsko dobrze!
                            • 12.05.08, 15:54
                              Przygnała koleżanka (choć daleko miała i sama ma małe dziecko).
                              Maluch: obustronne ostre zapalenie uszu (postępujące w piorunującym
                              tempie) plus zawalone oskrzela. I tak najbliższe dni mam z głowy...
          • 12.05.08, 15:40
            alez tu kolezance chyba nie chodzi o to czy zdradzil na tym spotkaniu, ani o
            zazdrosc o te lale co to po wszystkich moze sie dupskiem przespacerowac, ale o
            jego elementarna przyzwoitosc (o matko, narod chyba juz zapomnial co to slowo
            znaczy!)
            • 12.05.08, 15:47
              no nareszcie ktoś zakumał......dzieki, o to wlasnie chodzi...ale
              przyzwoitosc dotyczy coraz mniej osób, a co jeszcze gorsze te osoby
              nie wiedza co to wogóle jest(!!!!!)
              • 12.05.08, 15:51
                magdalenapio napisała:

                > a co jeszcze gorsze te osoby
                > nie wiedza co to wogóle jest(!!!!!)

                Piszesz o własnym męzu?
              • 12.05.08, 15:52

                Niektórzy zaś - co nam pokazał ten cały wątek -
                nie mają pojęcia, co to jest zwykła ludzka życzliwość.



                --
                Paweł

                Mojedziecko powiedziało smile
                • 12.05.08, 15:59
                  iwles napisała:

                  > Niektórzy zaś - co nam pokazał ten cały wątek -
                  > nie mają pojęcia, co to jest zwykła ludzka życzliwość.

                  A bo to jest chorobliwe.
                  Specyficzny typ pań, które męża by obsikały aby oznaczyć go, zamknęły w klatce,
                  a każdą osobniczkę płci przeciwnej, która ma jakieś koneksje z panem mężem
                  uznają za potencjalną uwodzicielkę, która chce biednego misia omotać. Siłą
                  rzeczy grono znajomych się pomniejsza, bo każda pani, z którą mąż przywita się i
                  uśmiechnie, automatycznie budzi scenę zazdrości. Działa to wyłącznie w przypadku
                  pań atrakcyjnych, te mniej atrakcyjne nie są już aż tak wielkim zagrożeniem.

                  I o pomoc poprosić nie można, bo ta pomoc zapewne ma jakiś kontekst tongue_outP i jest
                  to zapewne kontekst erotyczny.


                  --
                  Agnes nie rozumiała istoty powszechnie celebrowanego macierzyństwa. Przecież to
                  takie... nieuniknione. Nawet nie za bardzo trudne. Nawet koty były do tego
                  zdolne. Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które
                  upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy
                  otrzymywały etykietkę „MATKA".
              • 12.05.08, 16:39
                no to proszę nam wytłumaczyc..
                bo ja nie wiem...
                co to przyzwoitośc, moralnośc, zyczliwośc, wzajemne współistnienie...

                i prosze jak do blondynki...
                i proszę pisz powoli, bo mam problemy z czytaniem..smile
                • 12.05.08, 17:18
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • 12.05.08, 19:23
                    wiadomośc zostala usunieta...szkoda...

                    ale domyslam sie , ze w jasny i przystepny sposób wyjaśniłaś w niej co znaczy
                    kultura...smile

                    dziekuję...
              • 12.05.08, 23:34
                nie czytałaś mojego posta? też to zauważyłamsmile
          • 17.05.08, 08:56
          • 18.05.08, 11:48
            nie jestem bardzo tolerancyjną żoną, ale żona Twojego kolegi rzeczywiście jakis
            ekstremalny przypadek, chyba, że mąż z tych kombinujących i juz jakieś skoki na
            boki robił używając różnych dziwnych argumentów, to małzonka może przewrażliwiona.
            mój mąż ma koleżankę, która czasem do niego dzwoni, jak jest w trudnej sytuacji.
            był telefon o drugiej w nocy, mąż ją zawiózł do domu, bo nocny autobus zwiał, a
            na taksówkę nie miała. wiózł ja też do szpitala na zabieg ginekologiczny. zawsze
            potem mnie dziewczyna przeprasza, że mojego chłopa niepokoi (jego tez
            przeprasza), ale nigdy nie miałam do niej pretensji, sama męża namawiam, żeby
            jej pomagał, ma dziewczyna talent do wpadania w tarapaty, a ja mam do niej
            słabość, sowizdrzał taki, lubię takie postrzelone osoby.
    • 12.05.08, 15:03
      Myślę, że to całkiem normalne, że się wkurzyłaś, wcale się nie dziwię. Zresztą
      co to za pomysły, jak się domyślam twój mąż nie ma już 17 lat, żeby hormony mu
      buzowały, więć może nie awantura, ale ja też nie byłabym szczęśliwa na pewno...
      --
      walczmy z nietolerancją smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=3633&Itemid=0
      • 12.05.08, 15:47
        na pierwszym spotkaniu klasowym byl kolega, ktory na nastepnych juz sie nie
        pojawil. A robil zdjecia na tympierwszym wiec zadzwonilam do kolegi co sie
        dzieje. A kolega mi na to ze dostal zjoba od slubnej i ze juz sie nie pojawi bo
        sie przytulalismy i w ogole.

        Fakt przytulalysmy sie do najprzystojneijszego kolegi w klasie, jednego z dwoch smile

        Ale- moj maz widzial zdjecia z mojego aparatu i powiedzial cos w stylu "ooo to
        niezla impreza byla, wszystkie sie w nim pewnie kochalyscie?"

        nie lubei takego obsikiwiania meza badz zonyi znaczenia terenu. Jak ktos chce
        zdradzic to zdradzi i sadze ze z obiektem zdradzania zonie sie raczej zdjec nie
        pokaze. no ja bym mezowi nie pokazala zdjec kochanka nawet gdybysmy w ogole na
        sibie nie patrzyli- z obawy ze cos pokojarzy......

        odpowiadajac na pytanie zasadnicze- nie, nie bylabym zla, najwyzej odstawilabym
        scene zazdrosci w stylu "och misiu, czy ty mnie jeszcze kochasz, chodz tu
        szybciutko to ci przypomne dlaczego jestem lepsza od tych flam" i po sprawie smile

        stoje na stanowisku ze przynaleznosc nalezy pokazywac glownie sobie nawzajem
        (zalezy mi na tobie, o popatrz zazdrosna jestem) i to w taki sposob by sie to
        chcialo powtarzac smile
        --
        opsesyjna.blox.pl/html
        przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
        następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
    • 12.05.08, 21:43
      Szalenie mnie bawi, że 99% paranoidalnie zazdrosnych kobiet na tym
      forum pisze o sobie per "atrakcyjne" lub "faceci się za mną
      oglądają". Jakoś dziwnie nie wierzę.

      Odpowiadając na pytanie: nie, nie byłabym wkurzona. Raczej
      rozbawiona.
      • 12.05.08, 22:02
        jednego jestem pewna smile
        maz mnie nie wybral ze wzgledu na atrakcyjnoscsmile

        no chyba ze jest koneserem smile))
        --
        opsesyjna.blox.pl/html
        przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
        następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
    • 12.05.08, 21:54
      Powinien pojść na spotkanie obandażowany bandażem elastycznym od
      szyi do pasa, łącznie z kończynami górnymi, żeby przypadkiem,
      pozując do zdjęcia, nie dotkął jakiejś lafiryndy jednej z drugą...
      --
      Kiedy wpadam na jakiś pomysł... to jeszcze nie wiadomo, co sobie o
      niego rozbiję
      • 18.05.08, 11:53
        mathiola napisała:

        > Powinien pojść na spotkanie obandażowany bandażem elastycznym od
        > szyi do pasa

        to zasadnicza część ciała miałby do dyspozycji, ja bym obandażowała do kolan. od
        szyi oczywiście.
    • 12.05.08, 22:48
      z tego właśnie powodu zdjęcia z naszych klasowych spotkań są ekstra
      tajne i na nk nie wiszą
      obściskiwanie? u nas obściskiwanie to jedynie niewinny wstęp do
      dzikiej seksualnej orgii, która się potem odbywa
    • 13.05.08, 00:33
      i zrobilo sie cieplo. A potem bedzie jeszcze cieplej. Zatem ilosc kobiet
      odslaniajacych plecy/ramiona/dekolt i inne strategiczne rejony bedzie rosla.
      Ciezkie czasy, oj ciezkie. Podstepne wywloki, w autobusie, sklepie, na ulicy, w
      pracy, ani chybi czatowac beda na Twojego misiaczka, oblapiajac go i niby
      przypadkowo sie o niego ocierajac. Jedna cyckiem sie otrze, inna golymi plecami,
      jeszcze inna udem spod kolorowej spodnicy blysnie, albo - o zgrozo - posladkiem.
      Biada!

      Proponuje udac sie do sklepu z artykulami metalowymi, nabyc solidny lancuch i
      przykuc malzonka do grzejnika. Za duzo pokus w sezonie wiosenno-letnim, za duzo
      oblapiania, a co gorsza, rzeczony malzonek zdaje sie gustowac w tym - tfu -
      paskudztwie.

      Do grzejnika!

      --
      <lola> wiesz, ze pracuje w Media M?
      <kiniol> no...
      <lola> dzis bylam pierwszy dzien i przychodzi koles, oddajac depilator do
      reklamacji z cala twarza podrapana i drze sie po mnie dlaczego nikt mu nie
      powiedział ze nie kupuje maszynki do golenia
      • 13.05.08, 08:01
        sama się "obściskiwałam" z kolegami z LO na spotkaniu ,gdzie mojego męża nie
        było.i zdjęcia tez poszły na naszą klasę,tyle że nasze forum klasowe jest tajne
        i nikt niepowołany nie zobaczy tych zdjęć jak i tego co piszemy.
        a ja nie czuję w żaden sposób że coś złego zrobiłam no na pewno nie zdradziłam
        męża z żadnym wywłokiem rodzaju męskiego obściskując się z nimismile))
    • 13.05.08, 09:34
      Są chwile
      Gdy wolałabym martwym widzieć Cię
      Nie musiałabym
      Się Tobą dzielić nie nie
      Gdybym mogła schowałabym
      Twoje oczy w mojej kieszeni
      Żebyś nie mógł oglądać tych
      Które są dla nas zagrożeniem
      Do pracy
      Nie mogę puścić Cię nie nie
      Tam tyle kobiet
      Każda w myślach gwałci Cię
      Złotą klatkę sprawię Ci
      Będę karmić owocami
      A do nogi przymocuję
      Złotą kulę z diamentami
      --
      "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byście to chcieli dowodami obalić?!"
    • 18.05.08, 12:28

      smile
      najlepiej podaj link do tych zdjec, ocenimy, jak bardzo spoufalone
      pozy to byly smile

      zas odpowiadajac na Twoje pytanie- uwazam ze jest ok objecie za
      ramie. Obejmowanie za brzuch czy siadanie na kolanach juz nie jest
      ok. Duzo tez zalezy od kontekstu: jesli by to bylo zdjecie 20 osob,
      ktore sie obejmuja dosc scisle i maz jest jednym z nich- ok. Ale
      jesli byloby to kompozycja maz + laska we dwoje, obejmujacy sie za
      brzuchy czy siadanie na kolanach- no sorry, ale jest to juz
      przekroczenie przyzwoitosci. Wkurzylabym sie. Zreszta maz tez by sie
      wku..l gdybym jakiemus gachowi siadala na kolanach, a gach by mnie
      obejmowal za brzuch.
      Ostatni przyklad ze specjalna dedykacja dla tych hipertolerancyjnych.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.