Dodaj do ulubionych

rozwod rodzicow a male dziecko

15.09.03, 23:49
czy ktos posiada juz bolesne knsekwencie decyzji "nie mozemy byc razem"
Jak o tym rozmawiac z dzieckiem. Jak z doroslym? Czy probowac zawijac w
slowa , by bol byl jak najmniejszy i czekac az dziecko samo pouklada te
klocki.
Jak wysposrodkowac miedzy uczciwoscia ktora sie dzicku nalezy a bolem jaki
ona sprawi.
Ktos moze podzielic sie doswiadczeniami (dzieko sztuka jedna ale jaka!!!!
piecio-wiosenna)
Edytor zaawansowany
  • joa_boa 16.09.03, 20:18
    Rozmowa powinna być wtedy, kiedy juz sprawa jest postanowiona i nieodwołalna.
    bardzo jasno trzeba powiedzieć - Mama i tata nie będą mieszkać razem. I ze to
    nie z winy dziecka, i że nie na próbę. Wyraźnie - warunki jakie ustalicie co do
    kontaktu dziecka z rodzicem, z którym dziecko nie bedzie mieszkać. Dziecko
    sobie poradzi, bylebyście wy sie nie żarli i nie uzywali dziecka jako monety
    przetargowej. Ważne,żeby nie zawieść jego (jej) zaufania - i przychodzic wtedy,
    kiedy jest dzień odwiedzin, pamietać o urodzinach, gwiazdce, itp. Piszę, bo
    wiem - moi rodzice rozstali sie jak miałam 3 lata. To nie jest bez wpływu na
    mnie i teraz (33), ale forma rozstania i kontaktów z ojcem po rozwodzie
    rodziców były na tyle poprawne, że nie myśle o tym jako o katastrofie i końcu
    świata.
  • amyk 16.09.03, 21:57
    No tak.... mam to za sobą. Michał mial 9 lat kiedy rozpadlo się moje
    małżeństwo.
    Były dlugie rozmowy, tłumaczenia (spacery z psem po parku i długie dyskusje)-
    rozmawiałam z nim szczerze jak z dorosłym (no prawie - starałam się dopasować
    słowa do wieku ). Odpowiadałam na wszyskie pytania, choćby najgłupsze.
    Z moich ust padło nawet (zadane z ciężkim bólem serca pytanie) - czy chce być
    ze mną czy z tatą i ja uszanuję jego decyzję - wybrał na szczęście mnie.
    Nigdy nie nastawiałam go przeciwko ojcu i jego miłosci do ojca - nawet jak
    między nami było bardzo żle (dla ex Michal byl kartą przetargową, przekupywał
    go słodyczami , prezentami itp..). A Michał im mniej go widzial tym bardziej
    go kochał. Trzymałam się ustalonych reguł odwiedzin (2 soboto/niedziele w m-
    cu)- które z czasem i tak uległy pewnym modyfikacjom z przyczyn praktycznych.
    Nigdy też, nie nastawiałam go przeciwko nowej prawie- rodzinie mojego ex .
    Wręcz przeciwnie - tłumaczylam ,że ma się cieszyć i polubić (to tak w wielkim
    skrócie) - co też się stało i z tego się bardzo osobiście cieszę.(Przyjaźni
    sie z dzieciakami konkubiny mojego ex - są w prawie tym samym wieku)
    Oczywiście nie bylo bezproblemowo - wiem, że bardzo przeżywał ten trudny
    ostatni okres naszego małżeństwa , że bardzo przeżyl nasze rozstanie , opuścił
    się w tym czasie w nauce, trochę też na początku wykorzystywał zaistniałą
    sytuację.
    Z perspektywy czasu - wydaje mi się że wybrałam dobrą drogę. Najgorszy okres
    dojrzewania przebrneliśmy jakoś bez większych problemów.
    Dla mnie jest ważne że mamy ze sobą dobry kontakt, że on ma swoje pasje -
    które rozwija , że w wakacje od 3 lat dorabia sobie do kieszonkowego itd.. w
    październiku zaczyna studia. W przyszłym roku kończy 20 lat.
    Rozumie moją decyzję o rozstaniu - z czasem, zobaczył wady taty i doświadczył
    ich na własnej skórze - i z czasem też docenił spokój i psychiczny komfort
    nowej sytuacji.

    Pozdrawiam AniaZ

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.