Dodaj do ulubionych

O macierzynstwie - oczami ksiedza (zamiast kawy)

16.06.08, 19:02
Pamietacie, dziewczyny, jak pisalam tu o dziele pewnego ksiedza
(jestem rozczarowana, bo okazal sie on byc rowniez dominikaninem, a
ci z reguly jednak gadali w miare do rzeczy)?

Mam tu fragment o macierzynstwie:

'Mezczyzna w kontaktach z malymi dziecmi, zwlaszcza jesli nie ma
wlasnych, zazwyczaj nie radzi sobie zbyt dobrze. Jesli dziecko jest
na tyle duze, ze mozna z nim porozmawiac, czuje sie w miare pewnie,
ale przy malenstwach wydaje sie zwykle lekko zagubiony. Natomiast
nie spotkalem kobiety, ktora nie potrafilaby sie odnalezc przy malym
dziecku. Wy nie musicie sie tego uczyc, macierzynstwo lezy w waszej
naturze. Adam to syn ziemi, ktos, kto jest zwiazany z materia. Ewa
to matka zyjacych. Jest zwrocona ku zyciu. Nie rzeczy, a ludzie. Nie
praca, nie tworzenie - a kochanie. (...)

Jestem przekonany, ze kobieta moze sie realizowac w zyciu zawodowym
i w kazdym innym. (...) Nie widze w tym niczego zlego. Nie zgadzam
sie natomiast z twierdzeniem, ze jest to dla kobiety jedyny wlasciwy
sposob realizowania siebie.

Wspolczesna kultura przekonuje, ze aby mezczyzni was nie krzywdzili,
musicie stac sie rownie silne, uniezaleznic sie od nich. To jest
mozliwe. Mozna byc niezalezna. Ale za cene rezygnacji ze swojej
kobiecosci, utraty czesci swojej tozsamosci.

Mysle, ze zamiast sie uniezalezniac, lepiej szukac madrych mezczyzn,
na ktorych mozna sie oprzec'

Komu sie cisnienie podnioslo? big_grin
--
'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
rejection and pain and misery and loss'
Edytor zaawansowany
  • sanna.i 16.06.08, 19:06
    Od czego miałoby się podnieść konkretnie?
    Całkiem do rzeczy pisze.
  • landora 18.10.13, 02:36
    W świetle tego, co on pisze, ja nie jestem kobietą. Przy dzieciach czuję się niepewnie, nie mam do nich podejścia. Natomiast jest nią zapewne mój mąż, który dzieci lubi i ma z nimi świetny kontakt.
  • chicarica 16.06.08, 19:09
    Nie pytam wegetarian czy schabowe soli się przed czy po usmażeniu, nie pytam
    abstynentów jakie wino do obiadu, nie pytam niepalących czy lepsze Marlboro
    czerwone czy lighty.
    Dlaczego uważasz, że na temat stosunków damsko-męskich coś życiowego i
    sensownego może powiedzieć mi zakonnik?
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • croyance 16.06.08, 19:12
    On uwaza, ze moze: napisal cala ksiazke na ten temat i uwaza sie za
    specjaliste od spraw damsko-meskich.
    --
    'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
    violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
    thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
    rejection and pain and misery and loss'
  • roksanaa22 16.06.08, 19:23
    W tym tekście nie znalazłam nic co mogłoby podnieść mi
    ciśnienie.Nawet "mądrawe"...
  • andaba 16.06.08, 19:34
    Mój mąz jest wybrykiem natury. Uwieklbia niemowlęta i wspaniale się z nimi bawi. Wraz z wiekiem dzieci jakoś przestaje się z nimi dogadywać.
  • guderianka 16.06.08, 19:37
    Zasadniczo to prawda co napisał ten ksiądz. Ciśnienie mi się nie
    podnosi.Powinno ?
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • mamamamba 17.06.08, 08:22
    mi tez nie. ot, co czlowiek to osąd.
  • kali_pso 16.06.08, 20:01
    W tym tekście nie znalazłam nic co mogłoby podnieść mi
    ciśnienie


    Znaczy się, zgadzasz się z nim?wink
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • guderianka 16.06.08, 20:02
    Zasadniczo się zgadzam-zwłaszcza,że fragment który przeczytałam
    traktuję jako opis rzeczywistości a nie rady na przyszłość
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • bri 18.10.13, 08:27
    Niezależność oznacza utratę kobiecości? Można być "prawdziwą" kobietą tylko wspierając się na mężczyźnie? Co mają do tego dzieci w tym kontekście? Skoro kobiety lepiej opiekują się niemowlętami (patrz mama Madzi) to mają im całe życie poświęcić? Niemowlęta cholera strasznie szybko rosną, żeby sobie życie dziećmi zagospodarować to trzeba by rodzić co dwa lata nowe, nie każdemu zdrowie na to pozwala. wink
  • nowi-jka 18.10.13, 10:41
    tez nie znalazłam niczego bulwersujacego, i tak w wiekszosci sie z nim zgadzam. On tam niczego nie neguje. Daje kobietom pełne prawo do kazdej sciezki zycia. Pisze ze Kobiety sa bardziej do kochania, no i tak jest jak swiat swiatem - teraz sie to próbuje wywrócic i faceci nam niewiescieja bo nic w przyrodzie nie ginie big_grin
    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • ib_k 16.06.08, 19:38
    chicarica napisała:

    > Nie pytam wegetarian czy schabowe soli się przed czy po usmażeniu,
    nie pytam
    > abstynentów jakie wino do obiadu, nie pytam niepalących czy lepsze
    Marlboro
    > czerwone czy lighty.
    > Dlaczego uważasz, że na temat stosunków damsko-męskich coś
    życiowego i
    > sensownego może powiedzieć mi zakonnik?


    Rozumiem że chodzisz tylko do takich lekarzy którzy przechorowali
    wszystkie choroby, okulistów ślepców którzy się wyleczyli, a na
    temat wina słuchasz opinii alkoholików?
    Litości! Gdyby tak opierać się tylko na badaniach empirycznych świat
    stałby w miejscu, bo każdy zaczynałby od nowa!
    Nie słyszałaś o umyśle- obserwacji, syntezie ,analizie i wyciąganiu
    wniosków?

  • chicarica 16.06.08, 20:27
    Jeśli chodzi o lekarzy, to tak, nie chodzę z chorym okiem do chirurga ani ze
    złamaną nogą do ginekologa. Chodzę do lekarza, który posiada SPECJALIZACJĘ w
    danej dziedzinie, a zatem odebrał ku temu stosowne wykształcenie.
    Powiedz mi proszę, jakie to wykształcenie z dziedziny stosunków damsko-męskich
    zdobywa się w seminarium?

    Jeśli chodzi o wina, to pytam o nie ludzi, którzy przynajmniej je PIJAJĄ.
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • ib_k 16.06.08, 20:35
    chicarica napisała:
    > Powiedz mi proszę, jakie to wykształcenie z dziedziny stosunków
    damsko-męskich zdobywa się w seminarium?

    A jakie wykształcenie w dziedzinie zaburzeń seksualnych (czy nawet
    wszelkich dewiacji)zdobywa się na studiach medycznych?
    Chcesz mi powiedzieć że młodzi adepci medycyny muszą to wszystko
    przećwiczyć?????
  • morgen_stern 16.06.08, 21:47
    > A jakie wykształcenie w dziedzinie zaburzeń seksualnych (czy nawet
    > wszelkich dewiacji)zdobywa się na studiach medycznych?
    > Chcesz mi powiedzieć że młodzi adepci medycyny muszą to wszystko
    > przećwiczyć?????

    hahha zdobyła pani pierwsze miejsce w rankingu najgłupszych argumentów w
    dyskusji forumowej. Wygrała pani frytkownicę. Do włosów łonowych tongue_out

    --
    "Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno
    z najlepszych" (W.Allen)
  • chicarica 17.06.08, 10:13
    Ale z tymi dewiacjami to o co chodzi?
    IMHO - z zaburzeniami seksualnymi i dewiacjami idzie się do"
    - seksuologa
    - psychoterapeuty
    - psychiatry (???)
    Tam w każdym razie skierowałabym swe kroki w pierwszej kolejności.

    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • ib_k 17.06.08, 16:39
    chicarica napisała:

    > Ale z tymi dewiacjami to o co chodzi?
    > IMHO - z zaburzeniami seksualnymi i dewiacjami idzie się do"
    > - seksuologa
    > - psychoterapeuty
    > - psychiatry (???)
    > Tam w każdym razie skierowałabym swe kroki w pierwszej kolejności.


    Chodzi o to że wykluczasz, iż ksiądz-zakonniki,z racji braku
    DOŚWIADCZENIA, może być specjalistą w dziedzinie stosunków kobieta-
    mężczyzna, seksuologiem czy psychiatrą!
    Nikt nikomu nie zabrania się kształcić, wielu księży jest naukowcami
    i lekarzami, znam zakonnicę która jest astronomem i zakonnika
    antropologa.
    Na szczęście nauka jest w pełni demokratyczna i sutanna nie
    zabrania się kształcić.

    PS
    Nie dyskutuję o meritum zawartym w artykule ale postrzeganiu tego
    tekstu przez pryzmat jego autora
  • bri 18.10.13, 08:31
    On jest chyba specjalistą nie tylko od stosunków damsko-męskich, ale wręcz od bycia kobietą wink
  • mama-123 16.06.08, 19:44
    A o makijazystach sl;yszalas? Tez faceci i sa dobrzy w tym, co
    robia. Po prostu potrafia popatrzec z dystansem.
    Tekst uwazam za klarowny i ma sens.
  • chicarica 16.06.08, 20:28
    Mhm... tylko, że makijażysta mnie maluje smile Nie zaufałabym natomiast poradom
    dot. makijażu usłyszanym od osoby, która w życiu szminki czy pędzla do pudru nie
    miała w ręku.
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • triss_merigold6 16.06.08, 19:49
    Nie widzę ani jednego powodu dla którego miałabym się w kwestiach
    rodzicielstwa i życia w parze kierować zdaniem bezdzietnego typa
    żyjącego w celibacie w skoszarowaniu.
    Znam parę kobiet, które miały problemy z odnalezieniem się przy
    małym dziecku, to tak na marginesie obserwacji prowadzonych przez
    bezdzietnego typa żyjącego w celibacie.
  • kali_pso 16.06.08, 19:59
    Ale za cene rezygnacji ze swojej
    kobiecosci, utraty czesci swojej tozsamosci



    A ta kobiecość to pewnie uległość, delikatność w kontakcie z drugim
    człowiekiem, uczuciowość i życie w przeświadczeniu, że mąż i
    teściowa wiedzą lepiejwinkP
    No cóż, płakać nie zamierzam po takiej nieodżałowanej straciewinkP


    Co do fragmentu o ojcostwie- ciekawe, że wszystko da się biologią
    wytłumaczyć. Jakoś temu autorytetowi w dziedzinie posłannictwa
    kobiet i mężczyzn do głowy nie przyjdzie, że gdyby w polskich
    rodzinach bardziej uczono małych chłopców wyrażania uczuć,
    opiekuńczych zachowań( typowych przecież dla małych dziewczynek-
    więc wystarczywinkP, pomocy matce w domu- wielu problemów by mozna
    było uniknąć a i ci chłopcy w późniejszym wieku, mniej by byli
    zagubieni w kontakcie z brudną pieluchą swojego dzieckawink
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • eilian 16.06.08, 20:06
    Naszykowałam się na jakieś księżowskie brednie, ale jakoś ciśnienie mi się nie
    podniosło. Według mnie jest sporo racji w tym tekście.
    Najbardziej podobało mi się ostatnie zdaniesuspicious Mysle, ze zamiast sie
    uniezalezniac, lepiej szukac madrych mezczyzn,
    > na ktorych mozna sie oprzec'

    Apropo tego, przypomniały mi się słowa, chyba JPII, o równouprawnieniu, że nie
    polega ono na tym, aby kobiety wykonywały te same prace co mężczyźni, ale na
    tym, aby praca kobiet była ceniona na równi z pracą mężczyzn.
  • nenia1 16.06.08, 20:20
    eilian napisała:


    > Apropo tego, przypomniały mi się słowa, chyba JPII, o równouprawnieniu, że nie
    > polega ono na tym, aby kobiety wykonywały te same prace co mężczyźni, ale na
    > tym, aby praca kobiet była ceniona na równi z pracą mężczyzn.

    A kto twierdził, że równouprawnienie polega na wykonywaniu tych
    samych prac, że aż papież musiał takie zawiłości tłumaczyć?
  • kali_pso 16.06.08, 20:26
    Mysle, ze zamiast sie
    uniezalezniac, lepiej szukac madrych mezczyzn,
    > na ktorych mozna sie oprzec'



    Aha, czyli uzależnienie od mądrego mężczyzny( co znaczy słowo mądry
    w tym kontekście?) ma być czyms lepszym niz uzaleznienie od głupiego?
    Nie kumam, bo to nadal jest uzależnienie- psychiczne, finansowe,
    emocjonalne nawet od najlepszego człowieka, nadal jest
    UZALEŻNIENIEM, czyli pewnego rodzaju podporządkowaniem się.

    Poza tym, co często to forum potwierdza- nigdy nie można być pewnym
    słuszności swojego wyboru- uzaleznianie swojego zycia od innego
    człowieka to jak dla mnie sport ekstremalnywinkP
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • kawka74 16.06.08, 20:28
    > Najbardziej podobało mi się ostatnie zdaniesuspicious Mysle, ze zamiast sie
    > uniezalezniac, lepiej szukac madrych mezczyzn,
    > > na ktorych mozna sie oprzec'

    Ale dlaczego mam się uzależniać od innej, równie jak ja ułomnej, zawodnej i
    momentami przygłupiej istoty?
    --
    A teraz coś z zupełnie innej beczki - "Człowiek o trzech pośladkach".
  • eilian 17.06.08, 12:15
    Ale nikt przecież nie mówi o tym, żeby się uzależniać. Chodziło chyba raczej o
    to, aby nie starać się tak usilnie być w pełni niezależną, tzn. np. pracować
    zawodowo, nawet jeśli tak naprawdę wolimy zająć się domem w imię tej właśnie źle
    pojętej niezależności, bo przecież nie mogę dopuścić, aby być "na utrzymaniu" męża.
    To słowo "zależność, niezależność" jest może nie do końca trafne, bo ja np. nie
    czuję sie uzależniona od męża, mimo, że sama nie pracuję teraz zawodowo, może
    właśnie o to chodziło autorowi. Ja przynajmniej tak to odbieram. Nie każda
    kobieta, która jest tzw. gospodynią domową, albo kurą, jak kto woli, jest
    ubezwłasnowolniona, pozbawiona szacunku męża i dzieci, robi za służącą i w ogóle
    tylko jej współczuć. Trzeba tylko faktycznie znaleźć mądrego facetasmile
  • sir.vimes 17.06.08, 12:41

    > Ale nikt przecież nie mówi o tym, żeby się uzależniać. Chodziło chyba raczej o
    > to, aby nie starać się tak usilnie być w pełni niezależną

    Fajnie, tylko ,ze osoba "nie starająca sie usilnie być w pełni niezależna" JEST
    ZALEŻNA.

    A można być niezależna - także finansowo - również jako kobieta realizująca się
    w domu.

    Np. zadbać o to by nie zostać z niczym w razie ewentualnego rozwodu.

    temat był zresztą wałkowany milion razy także na tym forum - ale jak widać nadal
    istnieja kobiety "(i księżawink dla których "niezależność" jest tożsama z jakąś
    usilną walką, wyjątkową karierą itp itd a nie zwykłą dla dorosłej , pełnoletniej
    i poczytalnej jednostki normą.
  • nenia1 17.06.08, 12:45
    No właśnie o to chodzi, o wolność wyboru, bez wartościowania
    przez innych, jaki wybór życiowy dokonany przez kobietę czy
    mężczyznę jest lepszy.
    Tymczasem w cytowanej wypowiedzi wyraźnie jest napisane:

    >Mozna byc niezalezna. Ale za cene rezygnacji ze swojej
    >kobiecosci, utraty czesci swojej tozsamosci.
    >Mysle, ze zamiast sie uniezalezniac, lepiej szukac madrych >mezczyzn, na ktorych mozna sie oprzec.
  • sir.vimes 17.06.08, 12:49
    bo kobiecość to podległość, poddanie wg tego księdza . Kobieca jest niemożność
    decydowania, kobieca tożsamość to bycie bluszczykiem owiniętym wokół drzewa a
    nie drzewem, które mocno trzyma się w ziemi.

    Na to wychodzi.

    Że ksiadz tak sobie rozumuje to dziwne nie jest. Ale , że dorosłe kobiety
    przyklaskują tym rozważaniom - już trochę dziwi...
  • nenia1 16.06.08, 20:17
    Ciśnienia mi nie podnosi, bo takie sformułowania, ze strony KK
    to norma. I tak należy się cieszyć, że dopuszczają już fakt, że
    kobieta może realizować się w życiu zawodowym. To wielki postęp.

    Cóż, możemy być niezależne, choć tracimy wtedy kobiecość, dokładnie
    nie wiadomo na czym to polega, ale chodzą słuchy, że niektórym
    kobietom rosną wąsy i grubieje głos.

  • kali_pso 16.06.08, 20:31
    I tak należy się cieszyć, że dopuszczają już fakt, że
    kobieta może realizować się w życiu zawodowym. To wielki postęp.

    Tiaaa, tylko, że według nich to ZAWSZE musi być okupione jaką
    stratą.Tej enigmatycznie brzmiącej kobiecości, rzecz jasna.
    Kobiety, które już realizuja się zawodowo, pewnie w znacznej czesci
    popukaja się w głowę, ale takie teksty mają zgubne skutki
    propagandowe- zniechęcaja do aktywności i cofają społecznie kobiety.
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • qunegunda 17.06.08, 12:25
    I tak należy się cieszyć, że dopuszczają już fakt, że
    > kobieta może realizować się w życiu zawodowym.

    moze, ale nie powinna
  • iwciab 16.06.08, 20:29
    więc ciśnienie jak najbardziej w normie
  • sir.vimes 16.06.08, 20:31
    podniosłoby mi się gdybym nie spodziewała sie mniej więcej takich rozważań...
  • mma_ramotswe 16.06.08, 20:49
    Czasem bardzo mądrze, czasem średnio mądrze, czasem głupio.

    To co zacytowałaś, według mnie jest średnie. Podoba mi sie to i nie-
    jedynym sposobei realizowania samej siebie. I podoba mi się to
    oparciu na mężczyźnie (żeby mężczyźni byli mocni aby można było się
    na nich oprzeć...).

    Nie uważam za słuszne tego o obchodzeniu się z niemowlęciem - nei
    zawsze tak bywa.
  • kali_pso 16.06.08, 21:01
    I podoba mi się to
    oparciu na mężczyźnie (żeby mężczyźni byli mocni aby można było się
    na nich oprzeć...).



    A dlaczego ci mężczyźni nie są mocni?
    Brakuje im siły, odwagi , odpowiedzialności?
    Może to tez wina tych kastrujących ich kobiet, każących wykonywać
    prace nie przeznaczone przecież przez naturę, mężczyźnie?wink
    I koło się zamyka- jak kobiety skończą z ta emancypacją( tfu, tfu),
    to ich mężczyźni ponownie okopią się tam, skąd wyrzuciły ich
    femnistki, obrosna znowu w odwagę mysli i czynów i będzie sie na kim
    oprzećwinkP
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • mma_ramotswe 16.06.08, 21:04
    kali_pso napisała:

    >
    >
    > A dlaczego ci mężczyźni nie są mocni?
    Nie, no, nie chcę generalizowac. mam szczęście mieć w domu silnego
    mężczyznę w postaci męża. Ale już ojca miałam takiego, że nikt się
    na nim nie mógł wesprzeć.
    Ja nei piszę jacy są (słąbi czy silni) - ja tylko wyrażam życzenie,
    chęć, nawet marzenie - żeby właśnie byli silni.


  • miminko 16.06.08, 21:31
    wg ksiedza?

    ojciec, ktory nie ma glowy do dzieci, czy matka oparta na ojcu?

    jak ktos radzi kobiecie, by sie oparla na mezczyznie, to owszem cisnienie mi sie
    podnosi.
  • auszrine 16.06.08, 21:53
    A mnie ten fragment zafrapował:

    >Ewa
    > to matka zyjacych. Jest zwrocona ku zyciu. Nie rzeczy, a ludzie. Nie
    > praca, nie tworzenie - a kochanie. (...)

    Nie praca? dobre sobie. Nic tylko do roboty nie chodzić, w chałupie palcem nie kiwnąć i tylko sobie leżeć (albo siedzieć) i kochać ;D
    Na plebanii/w klasztorze widać wszystko się samo robi...
  • guderka 16.06.08, 22:59
    auszrine napisała:

    > A mnie ten fragment zafrapował:
    >
    > >Ewa
    > > to matka zyjacych. Jest zwrocona ku zyciu. Nie rzeczy, a ludzie.
    Nie
    > > praca, nie tworzenie - a kochanie. (...)
    >
    > Nie praca? dobre sobie. Nic tylko do roboty nie chodzić, w
    chałupie palcem nie
    > kiwnąć i tylko sobie leżeć (albo siedzieć) i kochać ;D
    > Na plebanii/w klasztorze widać wszystko się samo robi...

    Ja to zrozumiałam inaczej. Powszechnie wiadomo,że kobieta wyraża
    emocje przez słowa a facet przez czyny (kobieta kocha, facet tworzy )
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • sir.vimes 17.06.08, 16:43
    "Powszechnie wiadomo,że kobieta wyraża
    emocje przez słowa a facet przez czyny (kobieta kocha, facet tworzy )"

    Yhy.
    pan Zenek spod sklepu tworzy a babcia koronczarka z kółka różańcowego tylko
    czuje, jasne (celowo żadnej piarki jako przykład nie przwywołuję bo wiadomo, ze
    pisarka to rzadkie dziwadłowink a babć koronczarek mniej więcej tyle samo w każdej
    wsi co panów Zenków)
  • virtual_moth 16.06.08, 22:08
    croyance napisał:


    > Mysle, ze zamiast sie uniezalezniac, lepiej szukac madrych mezczyzn,
    > na ktorych mozna sie oprzec'


    To jest oczywista oczywistosc, problem w tym, ze tych facetow jest malo, a jak
    sie trafi, to trzeba brac pod uwage, ze mu odbije w ktoryms momencie.

    Ogolnie rozbawilo mnie stwierdzenie, ze kobiety kontakt z malymi dziecmi maja w
    krwi, juz nawet moj ex idiota, biologiczny mojej corki wiecej wie o
    macierzynstwie niz ten ksiadz.
    --
    Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
    zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
  • dorianne.gray 16.06.08, 23:10
    To:

    Jestem przekonany, ze kobieta moze sie realizowac w zyciu zawodowym
    i w kazdym innym. (...) Nie widze w tym niczego zlego. Nie zgadzam
    sie natomiast z twierdzeniem, ze jest to dla kobiety jedyny wlasciwy
    sposob realizowania siebie.

    a konkretnie ostatnie zdanie, to nawet feministki tak uważają. W
    końcu nie chodzi o przymus pracy zawodowej, tylko o wolność wyboru
    drogi realizowania siebie. Co nie?

    Pan ksiądz sam na siebie pułapki zastawia.


    --
    Kto Leona ma, zawsze radę da!
  • hrabina_murzyna 16.06.08, 23:11
    Czepiasz sięsmile Bardzo mądry tekst. Popieram.
    --
    Mam nadzieję że twój syn będzie gejem albo księdzem.A właściwie to
    ci tego życzę z całego serca.(by Boania7)
  • denea 17.06.08, 08:05
    croyance napisał:

    > 'Mezczyzna w kontaktach z malymi dziecmi, zwlaszcza jesli nie ma
    > wlasnych, zazwyczaj nie radzi sobie zbyt dobrze. Jesli dziecko
    jest
    > na tyle duze, ze mozna z nim porozmawiac, czuje sie w miare
    pewnie,
    > ale przy malenstwach wydaje sie zwykle lekko zagubiony. Natomiast
    > nie spotkalem kobiety, ktora nie potrafilaby sie odnalezc przy
    malym
    > dziecku.

    A to ciekawe, bo ja znam mnóstwo kobiet, które się przyznają do
    niechęci do dzieci. Nie potrafią się przy nich odnaleźć, nie
    rozumieją ich, nie rozpływają się w zachwytach...
    Sama panicznie boję się niemowlaków i dotykania ich, jak sobie
    radziłam z własnym jest dla mnie do dziś niepojęte.
    Wśród mężczyzn też zapewne generalizowanie jest zbyt wielkim
    uproszczeniem.
    Ksiundz najwyraźniej wychwytuje z rzeczywistości to, co chce.

    Ciśnienie mi się podniosło owszem, ale nie dlatego, że uważam to za
    bzdety, ale dlatego, że mam dosyć nurtu, który gloryfikuje każde
    macierzyństwo. Oraz tego, że w kraju śpiewającym peany na cześć
    dzieciątka pod sercem rodzice chorych dzieci muszą zakładać
    fundacje, żeby je leczyć i rehabilitować, publiczne namawianie 14-
    latki do donoszenia ciąży i oddania dziecka do adopcji jest OK a
    poroniony płód uważa się za odpadki medyczne a nie człowieka, który
    zasługuje na pogrzeb.
    Wq.wia mnie bezrefleksyjny i niekontrolowany sponsoring
    meliniarstwa, demagogiczne pie.rzenie, że ulga prorodzinna to dla
    bogatych, a po co im, jeszcze dzieciaki na jakieś kursy sukinkoty
    pozapisują a biadaka na to nie stać, wq.wia mnie że tzw. ustawa
    rodzinna zapuszcza korzenie w jakiejś szufladzie. Wq.wia mnie moja
    sygnaturka i ludzie, którzy prezentują taką postawę !!!
    No. Ale się wq.wiłam ;>

    --
    "Dzieci niebite są mniej współczujące i bardziej histeryczne".
    Marek Jurek
  • joanna35 17.06.08, 08:39
    denea napisała:

    > Ksiundz najwyraźniej wychwytuje z rzeczywistości to, co chce.
    Denea, z całym szacunkiem, tak jak 3/4 tego forum z wypowiedzi
    księdza.
    Mnie zastanawia jedno - gdyby podobny tekst napisała np. Majewska -
    Opiełka, a w temacie było "oczami psychologa" jakie komentarze byłby
    wtedy? Czasami mam wrażenie, że samo słowo "ksiądz" działa na
    niektóre Panie na tym forum jak płachta na byka, a to co pisze jest
    sprawą drugorzedną skoro po raz kolejny pojawia się okazja dokopania
    kościołowi, a pośrednio "jego wyznawcom".
  • kali_pso 17.06.08, 09:15
    ..z całym szacunkiem, ale czytając ten tekst jako całość, bez
    analizy poszczególnych akapitów, rzeczywiście brzmi słodko, ciepło,
    tak prokobieco. Jednak zgadzam sie z Tobą- zalezy kto i na co ma
    nastawiony radarwink Ja, pod powłoczka tych achów i ochów nad kobietą,
    widzę to, co najczęściej pojawia sie w tekstach ludzi kościoła lub
    prawicowców- i nie ma to nic wspólnego ze sprzyjaniem dzisiejszej
    kobiecie. Wszystko można ubrać w piękne słówka i to niepokoi mnie
    bardziej niż walenie prawdy prosto z mostu w wykonaniu np.
    Giertychów czy Młodziezy Wszechpolskiej, że "kobiety do garów".

    Nie wiem, czy to dobrze czy źle, że tak własnie odbieram ten tekst,
    ale mówiąc tylko za siebie- gdyby to napisała psycholożka, moja
    reakcja byłaby taka sama.


    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • joanna35 17.06.08, 09:21
    kali_pso napisała:

    > Nie wiem, czy to dobrze czy źle, że tak własnie odbieram ten
    tekst,
    > ale mówiąc tylko za siebie- gdyby to napisała psycholożka, moja
    > reakcja byłaby taka sama.

    No to spokosmile A tak na marginesie - wierzę w Boga, ale od kościoła
    jestem daleko. I znam wielu , którzy tak mają.
  • sir.vimes 17.06.08, 09:22
    Raczej jak płachta na byka działa stare błoto opakowane w lśniące złoto.

    Nieważne czy głosi je ksiądz czy, dajmy na to, Miłka- Wrzos.
  • joanna35 17.06.08, 09:25
    sir.vimes napisała:

    > Raczej jak płachta na byka działa stare błoto opakowane w lśniące
    złoto.
    >
    > Nieważne czy głosi je ksiądz czy, dajmy na to, Miłka- Wrzos.

    Sir czytasz w moich myślachsmile, bo to właśnie ww. pani
    chciałam "użyć" jako przykładu psychologa, tylko nazwiska nie mogłam
    sobie przypomnieć.
  • sir.vimes 17.06.08, 10:02
    No to ja szczerze mówiąc wolę księdza od Wrzos - ksiądz jest dla mnie anonimowy,
    nie wiem czy wiecej bzdur popełnił czy to jednorazowy wykwit. A Miłka jest
    recydywistką w paplaniu mizoginicznych głupot ze złota wstążeczką.

    Zresztą - księdzu , jakiemukolwiek, mogę wybaczyć niewiedzę i wyobrażanie sobie
    niemowlaka jako rodzaj zagrożenia dla męskości - dorosłej kobiecie, matce, już nie.

    Szkoda tylko, ze ksiadz swoja niewiedzę ubiera w publikację...

    No - ale już odbiór i ewentualna popularnośc tego dzieła nie jest jego winą.

    bawi mnie, ze niektóre kobiety szukają w takich tekstach potwierdzenia
    normalnosci sytuacji w której się znalazły - na zasadzie: mój mąż nigdy nie
    przewinął dziecka i wolał pograć w Diablo niż poczytać książeczkę - ksiądz
    pisze, że tak męzczyna funkcjonuje, wszystko OK.

    A mniej bawi, ze powtarza księżulo starą bzdurę o "naturalnej" wiedzy kobiet co
    i jak z tym niemowlakiem robić.

    Ja to jestem szczególnie dobrym przykładem naturalnosci i oczywistości tej
    kobiecej roli - przez 2 tygodnie do mojego wcześniaka przyjeżdżał mój tata, by
    młode wykąpać. Ja się bałam a mąż stwierdził, że musi się nauczyć od eksperta.

    Tylko, ze ja z tym nie miałam problemu (tak jak z tym, ze czasem wolałam pograć
    w Diablo niż bawić się w układanie wieży z klocków). A sporo kobiet uważa, ze
    jeśli sie boją , nie wiedzą, nie lubią - to znaczy, że są wyrodne, złe i w ogóle
    zmutowane.

    Reasumując - niczego specjalnie rozsądnego od księdza nie oczekiwałam, ale zanim
    napisze nawet ksiadz pewne rzeczy powinien ugryźć się w język. Albo w pióro.

  • guderianka 17.06.08, 10:10
    Ja odnoszę wrażenie,że z kilku zdań wiele foremek zrobiło niemalże
    tekst ideologiczny, dokonało literackiej analizy i rozbioru,
    przeczytało między wierszami i w zależności od osobistej sytuacji
    wzburzyło się na poszczególne fragmenty. wink
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:18
    Mozliwe , że takie odnosisz wrażenie.

    Jednak tekst, jak każdy inny, niesie ze sobą jakieś poglądy i można wyciągać z
    niego wnioski. Bezrefleksyjne czytanie czegokolwiek i nieanalizowanie tego
    raczej nie ma sensu.
  • guderianka 17.06.08, 10:22
    > Jednak tekst, jak każdy inny, niesie ze sobą jakieś poglądy i
    można wyciągać z
    > niego wnioski.

    Tylko ,że niewiele osób potrafi wyciągać wnioski w sposób
    obiektywny. Zauważ, jak wiele interpretacji tego teksu powstało- od
    uznania go za poradnik, poprzez antykobiecy aż po w pewnym sensie
    obraźliwy. Mało kto potrafi wyjść poza swego poglądy i spojrzeć na
    tekst z dystansu. Nie wiem czy mi się to udało- nie jestem
    katoliczką, nie lubie KK i księży, uważam że wyrządza on (i oni)
    wielką krzywdę ludziom poprzez indoktrynację, jestem matką,żoną i
    kochanką -partnerką i przyjacielem-ale też kurą domową czująca
    potrzebę niezależności ALE nie odczytałam tego tekstu jako ataku na
    kobiety..
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:25
    Patrzę z dystansu.

    A dystans mam o tyle spory, ze czytałam dużo gorsze teksty.

    Co nie znaczy, ze ten jest roztropny i milusi.

    Znaczy - milusi to może i jest...
  • guderianka 17.06.08, 10:27
    Ok
    Ty patrzysz
    I dlatego widzisz w tym tekście tekst, który jest milusi i mało
    roztropny.
    Ale inne (forumki) widzą w nim feministyczne ataki kościoła
    katolickiego na niezależność kobiety
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:34
    Wątpię by ten ksiądz chciał ATAKOWAĆ kobiety.

    Jemu z pewnością wydawało się to nie-antykobiece.

    Ale - większość stereotypowych tekstów jest antykobieca. Tak jak sama kultura.
  • bri 18.10.13, 08:43
    Za siebie mogę powiedzieć, że z Wrzesińską bardzo często się nie zgadzam, na studiach pisałam nawet pracę gdzie oceniałam jej publikacje prasowe jako nieetyczne z punktu widzenia zawodu psychologa. W wykonaniu tego księdza taki tekst głównie mnie bawi, gdyby takie pierdoły głosiła publicznie psycholożka to dopiero byłabym naprawdę zdumiona i wkurzona.
  • denea 17.06.08, 09:24
    Co do zasady być może masz trochę racji wink
    Ale w tym konkretnym przypadku wydaje mi się, że zareagowałabym tak
    samo niezależnie od autora wypowiedzi - czy byłby to psycholog, czy
    pisarka, czy ksiądz. Po prostu nie uważam, że każda kobieta bez
    problemu odnajduje się w macierzyństwie i radzi sobie z dziećmi. I
    że mężczyźni są z założenia tego daru pozbawieni.

    --
    "Dzieci niebite są mniej współczujące i bardziej histeryczne".
    Marek Jurek
  • joanna35 17.06.08, 09:26
    Pomijając zacytowane zdanie to z resztą Twojej wypowiedzi i
    większości innych się zgadzam.
  • denea 17.06.08, 21:21
    No ale właściwie czemu pomijając ;> ?
    Ten ksiądz nie ma w swoim otoczeniu kobiet bojących się niemowląt ?
    Bezdzietnych ? Same Tosie z Jeżycjady, takie mamusiowate, z
    instynktem i mądrością dzieciową od urodzenia i panie
    przedszkolanki ? No nie wierzę. Więc dlaczego babski gatunek opisuje
    takimi uogólnieniami ?
    Ja generalnie nie lubię gdy ktoś twierdzi, że tylko on wie, co jest
    dla innych najlepsze i w sumie o to w tym wszystkim chodzi.
    Ale też widzę dookoła większe problemy, więc jakoś się tym w tej
    chwili nie bardzo emocjonuję.



    --
    "Dzieci niebite są mniej współczujące i bardziej histeryczne".
    Marek Jurek
  • nenia1 17.06.08, 09:43
    Ale co takiego ciekawego ksiądz mówi. Powtarza utarte slogany, stereotypy utrwalające rolę kobiety jako osoby stworzonej do kochania wszystkich i wszystkiego, która gdy zdobędzie niezależność, to utraci bliżej niedookresloną kobiecość i tożsamość.
    Najlepiej jak znajdzie silnego i mądrego mężczyznę i na nim się oprze, zamiast na być samowystarczalną osobą zdolna do utrzymania siebie z własnej pracy.
    Dla mnie to, że mam własna pracę i wystarczające środki żeby móc spokojnie żyć samodzielnie, bez wspierania się na facecie, to wolność. Rozumiesz? Mogę być z nim lub nie być dlatego że chcę i go kocham, a nie dlatego że nie mam co zrobic z sobą i z dziećmi.

    Sorry, ale znam pare kobiet, które nie odchodzą od swoich facetów tylko dlatego, że są od nich uzależnione finansowo. Państwo ma gdzieś kobiety z dziecmi, samotne matki to jedna z najbiedniejszych grup społecznych, średnie alimenty to ok. 400 zł, poczytaj tez o ściągalności alimentów, jak działa aparat prawny w przypadku gdy pan i władca postanawia ukrywac dochody, dlatego trudno by nie denerwowały takie teksty.

    Wchodząc butami w czyjeś życie, pouczając innych, należy się liczyć z tym, że nie wszystkim będą podobac się konserwatywne, często oczywiście wygodne i bezpieczne, poglądy.
    Niezgoda na coś, to nie atak, a raczej obrona, to nie kobiety piszą o swoich wyobrażeniach na temat księży i tego jak ich zdaniem radza oni sobie z własną seksualnością, godząc się na celibat wbrew naturze, ale to księża piszą na temat życia kobiet i ich wyborów, więc niech cię nie dziwi, że nie wszyscy z entuzjazmem mówią amen.

  • joanna35 17.06.08, 09:49
    Dziękuję za wykład. Nie mam problemów ze zrozumieniem słowa
    pisanegosmile i nie o wypowiedź chodziło, a o osobę.
  • en_t 18.10.13, 00:55
    Amen. Nic ująć. Bo dodać bym mogła, ale mi się nie chce pisać, bo mam popsutą klaviaturę.
  • lena99 17.06.08, 09:31
    IMHO to stek stereotypowych bzdur ubranych w ładne słówka.

    Ten "biedny" mężczyzna nie radządzy sobie z niemowlakiem,
    ta "niezależna" kobieta rezygnująca se swojej kobiecości,
    to "oparcie" w postaci mądrego faceta, bleee, kompletny bełkot.

    A ciśnienie podnosi mi się gdy czytam jak wiele kobiet uznaje ten
    artykuł za dobry. To smutne........
  • betty_julcia 17.06.08, 09:54
    Nie wypierajcie się tak na siłe swojego instynktu macierzyńskiego bo
    wszystkie jesteśmy dowodem na to ze ksiadz ma rację. Nasza obecnosć
    na tym forum chocby o tym swiadczy, jakoś ojców zamartwiających się
    kolorem kupy nie widzę ani studiujących czy kolor zielony czy rózowy
    w tym sezonie dla dziecka modniejszy.....smile
  • kawka74 17.06.08, 09:59
    Ale czy nie wynika to przypadkiem z dlatego, że kobieta z
    etykietką 'instynkt macierzyński' na czole zdejmuje te problemy
    panom z głowy?
    --
    A teraz coś z zupełnie innej beczki - "Człowiek o trzech pośladkach".
  • guderianka 17.06.08, 10:04
    > Ale czy nie wynika to przypadkiem z dlatego, że kobieta z
    > etykietką 'instynkt macierzyński' na czole zdejmuje te problemy
    > panom z głowy?


    Instynkt macierzyński to w dużej mierze bomba hormonalna, która
    zaczyna się tworzyć w ciele kobiety z chwilą , gdy ta zachodzi w
    ciążę. Ksiądz ameryki nie odkrył pisząc o tym-to są fakty medyczne.
    Dlatego też kobieta ma "instykt macierzyński"-czyli więź która
    nawiązała się w niej w wyniku procesów biochemicznych w oragnizmie.
    Dlatego tak wielu ojców odchodzi od swych partnerek, porzuca dzieci,
    nie chce się nimi zajmować. Kobiecie w wytworzeniu więzi (instynktu)
    pomaga biologia-facetom zaś czas
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:09
    Szkoda tylko, ze wiele kobiet nie czuje więzi z ciążą, a często nei czuje więzi
    nawet juz po porodzie.

    Swoja drogą, polecam "Geografię intymną kobiety" - to radosna książka, która
    rozwiewa wiele stereotypów a nie jest w żaden sposób kontrowersyjna dla osób o
    Twoim swiatopoglądzie.
  • guderianka 17.06.08, 10:12
    sir.vimes napisała:

    > Szkoda tylko, ze wiele kobiet nie czuje więzi z ciążą, a często
    nei czuje więzi
    > nawet juz po porodzie.

    Jasne,że wiele kobiet ma takie odczucia. Ale fakty (statystyki )
    mówią jasno : dziecko cześciej jest porzucane przez ojca niż przez
    matkę
    >
    > Swoja drogą, polecam "Geografię intymną kobiety" - to radosna
    książka, która
    > rozwiewa wiele stereotypów a nie jest w żaden sposób
    kontrowersyjna dla osób o
    > Twoim swiatopoglądzie.

    A jaki jest mój światopogląd wg ciebie ?



    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:19
    >
    > A jaki jest mój światopogląd wg ciebie ?
    >

    Katolicki?

    Albo około-katolicki.
  • guderianka 17.06.08, 10:24
    sir.vimes napisała:

    > >
    > > A jaki jest mój światopogląd wg ciebie ?
    > >
    >
    > Katolicki?
    >
    > Albo około-katolicki.


    Padłam big_grin

    Napisałam na ten temat w poście powyżej. Nie jestem katoliczką- a
    wręcz przeciwnie-stoję na przeciwległym biegunie wink (czytam właśnie
    geografię, która póki co zbieżna jest z moimi poglądami dotyczącymi
    macierzyństwa. Traktuje bowiem o medycznych i fizjologicznych
    uwarunowaniach (akurat łechtaczki )-ale tak samo jest z instynktem
    (powstaje w wyniku procesów chemicznych w organizmie, czysta
    medycyna)
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:32
    No patrz.

    A ja Cię odbieram jako osobę prawicoow-konserwatywn, czyli, wg mnie , o
    światopoglądzie katolickim.

    Ciekawe czemu?

    Muszę przejrzeć jakieś stare wątki... i znaleźć to, co mi nasunęło ten pomysł...

  • guderianka 17.06.08, 10:41
    Poszukaj
    Sama jestem ciekawa

    (w wątku o doradzaniu 14letniej córce w ciązy napisałam,że dla mnie
    człowiek zaczyna się w momencie poczęcia i osobiście nie dokonałabym
    abrocji ani na nią bym nie namawiała. Może stąd takie twoje
    odczucie ?)
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:43
    Może...

    ale to był świeży watek a ja już wcześniej tak myślałam. Swoja drogą - nie
    utożsamiam poglądów katolickich z byciem wierzącym bo nie o to cho.

    Wątpię by tylko o aborcję szłosmile
  • guderianka 17.06.08, 18:59
    No to już nie dojdziesz wink
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 19:54
    był taki wąt kiedyś w którym pisałaś o szykowaniu jedzenia - w tonie, ze kiedyś
    to dzieci miały kanapeczki z miłoscią od mamy a teraz 5 zet na hamburgera...

    to tak na szybko smile

    Poza tym - nie obrażaj się za ten katolicyzm.

    Wprawdzie nie zgadzam się z 90 % twoich wypowiedzi ale zapewne z wzajemnościąsmile
  • sir.vimes 17.06.08, 19:58
    a o mięsie jak było?

    nie mogę znaleźc tego wątku ale czy to nie Ty sie ze mnie naśmiewałaś , że
    dziecku powiedziałam skąd się mięso bierze?
  • guderianka 17.06.08, 20:17
    Szukaj, bo sama ciekawa jestem wink
    I nadal męczę się nad tym co to ma wspólnego z katolicyzmem wink
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 20:47
    z moją wizją światopoglądu hipotetycznego katolika - wiele.

    W ogóle pewien konserwatyzm w róznych kwestiach łaczy mi się z kat.

    Zapewne jest to ocenianie zbyt szybko ...

    konserwatyzm + stosunek do aborcji + inne - pozwala mi wyciągnąć ostrożny
    wniosek , ze mam do czynienia z światopoglądem kat.
    smile
  • guderianka 17.06.08, 21:12
    > W ogóle pewien konserwatyzm w róznych kwestiach łaczy mi się z
    kat.

    Fakt, w niektórych poglądach jestem "konserwa". Jestem też w
    niektórych poglądach radykalna. A w innych szalenie zmienna wink

    Jak chcesz przypomnieć sobie jak bardzo kat.jestem to polecam wątek
    wobbler o szatanie wink
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 22:01
    a co się wogóle stało z wobbler? dawno nic nie było jej...
  • guderianka 18.06.08, 15:31
    OObraziła się przecież
    obiecała że spada z forum i się nie pojawi no i masz..cisza
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 18.06.08, 15:34
    a ja prosiłam by wróciła...

    zawsze wracała..

    smile
  • guderianka 17.06.08, 20:16
    > był taki wąt kiedyś w którym pisałaś o szykowaniu jedzenia - w
    tonie, ze kiedyś
    > to dzieci miały kanapeczki z miłoscią od mamy a teraz 5 zet na
    hamburgera...

    a mogło tak być bo obserwuje takie obrazki na swoim podwórku
    I nie obrażam się na katolicyzm-tylko się dziwię. Dziwię się temu,że
    tak łatwo zaszufladkować człowieka w pewne ramy a chcąc uciec od
    stereotypu-często się weń wpada.
    A ja na ogół zgadzam się z twoimi wypowiedzami wink
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 20:48
    o jeżu!

    to ja jeszcze p[rzeszukam to forum bo wychodzi na to, ze za mało czytamsmile
  • yuka12 18.10.13, 11:35
    Moj wuj tak mysli. Jak ktos nie zgadza sie z pogladami PO, to pewnie jest zwolennikiem PIS smile. Tak jakby nie mozna byloby nie zgadzac sie i z jednym i z drugim i z innymi partiami tez. A poza tym byc dosc konserwatywnym w pogladach nie bedac w ogole katolikiem. Dla mnie zreszta problem macierzynstwa to nie tylko hormony, to w duzej mierze sposob wychowania dziewczynek, ktore uczy sie byc odpowiedzialnymi. Wiec w momencie powolania dziecka na swiat pomimo calej burzy hormonalnej, cielesnej i umyslowej wiele kobiet podejmuje sie roli matki ze wzgledu na odpowiedzialnosc, jaka czuja. Milosc do dziecka i u nich przychodzi z czasem. Dlatego nawet nastolatki potrafia sie wywiazywac z tego obowiazku. U chlopcow/mezczyzn jest to bardziej skomplikowane, duzo rzadziej maja wbudowane w psychike, ze ich dzialania maja wplyw na innych i ze powinni byc odpowiedzialni za wlasne czyny. Nie wiem, dlaczego tak jest i wiem, ze nie zawsze jest to zwiazane z wychowaniem (mam przyklad we wlasnym domu uncertain). A ksiadz z cytowanego tekstu niestety powiela ten meski punkt widzenia.
    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • anika772 18.10.13, 12:41
    > Swoja drogą, polecam "Geografię intymną kobiety"

    Właśnie mi przypomniałaś że lata temu pożyczyłam komuś i nigdy mi nie oddano!
  • kawka74 17.06.08, 11:16
    Jak zatem wygląda owa więź u matek adopcyjnych? Rozumiem, że w ogóle
    nie występuje ze względu na prosty brak ciąży?
    --
    Niestety, nie mam kwalifikacji do dezorientowania kotów. Mogę jednak
    polecić świetną firmę usługową.
  • sir.vimes 17.06.08, 11:18
    Ano wcale nie występuje.

    Wiadomo przecież , ze wszelkie uczucia to hormony, kumo.
  • kawka74 17.06.08, 11:53
    Czyli, jak rozumiem, adoptowane dziecko jest kochane miłością
    sztucznie wyhodowaną, względnie ułomną, okrojoną?
    --
    Niestety, nie mam kwalifikacji do dezorientowania kotów. Mogę jednak
    polecić świetną firmę usługową.
  • sir.vimes 17.06.08, 12:00
    No oczywiście.

    I ojcowie też nie kochają dzieci - hormonów odpowiednich nie mająwink

    A taki ojciec co niemowlaka tuli to mutant jest. Li i jedynie.
  • betty_julcia 17.06.08, 12:03
    Kawka, ma na pewno i pokochac może. Dlaczego uważasz ze bez
    instynktu macierzyńskiego kochać nie mozna??? Jedno z drugim nie ma
    nic wspólnego.
    Ale niezaprzeczalnym faktem jest to ze po urodzeniu dziecka lub w
    ciąży instynkt się pojawia, pojawia sie tez mleko. Mleko ktore wraz
    z adopcją dziecka się nie pojawia. To znaczy ze matka bedzie kochać
    adoptowane dziecko mniej?
    To nie jest argument.
  • sir.vimes 17.06.08, 12:08
    No fajnie.

    Tylko, że u niektórych mleko się nie pojawia.
    A u niektórych pojawia się na widok np. obcego dziecka. Także u matek
    adopcyjnych czasami pojawia się laktacja. Laktację można też wywołać (nie
    lekami)po dłuższym czasie niekarmienia. I co?

    Juz nie wspominając o tym, ze u niektórych nie pojawia się nawet minimalna chęć
    opieki nad dzieckiem - bo skąd niby brałyby się dzieci do adopcji?

    Nie warto sprowadzać macierzyństwa do fizjologii bo można się an tym przejechać.

    Badinter napisała kiedyś książkę "Historia miłosci macierzyńskiej" . Polecam

    ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/id,6627,inne.html


  • betty_julcia 17.06.08, 12:16
    Wiesz, do wysztskiego mozna znaleźć odpowiedź przeczącą. Wszystko
    mozna zanegować. Ale masz racje, są przypadki i to one potwierdzają
    regułęsmile
  • sir.vimes 17.06.08, 12:27
    tia...
  • kawka74 17.06.08, 12:56
    Dlaczego uważasz ze bez
    > instynktu macierzyńskiego kochać nie mozna???

    Jest to prosty wniosek, który można wyciągnąć z opowieści o
    hormonach i ich wszechmocy.

    To znaczy ze matka bedzie kochać
    > adoptowane dziecko mniej?

    No, na to wygląda. Zważywszy wspomnianą burzę hormonalną.

    Dla porządku dodam, że czekam na dziecko w ośrodku adopcyjnym.
    --
    Jednak nie tylko babcie opanowały miasto. Pojawiły się inne gangi,
    równie niebezpieczne, np. BOBASY PORYWACZE.
  • guderianka 17.06.08, 19:05
    Rozumiesz to co chcesz rozumieć kawko

    Hormony istnieją, instynkt istnieje, atawistyczne popędy i
    zachowania również. Zauważ ,że nie napisałam że przejawiają się u
    wszystkich w jednakowym stopniu i natężeniu.Ja nie generalizuję-w
    przeciwieństwie do ciebie, nie stawiam wszystkich pod jedną kreską.
    Stwierdzam FAKT biologiczny i wpływ pewnych procesów na zachowanie
    człowieka
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • kawka74 17.06.08, 19:17
    To może od innej strony - co skłania kobiety i mężczyzn do adoptowania dziecka,
    skoro nie dana im jest bomba hormonalna i wredna natura jakoś nie chce im pomóc?
    I ni wuja nie będzie więzi na bazie hormonalnej..?
    Jeśli instynkt macierzyński, jako sama napisałaś, jest efektem procesów
    biochemicznych, i to on skłania do zamartwiania się zupką i kupką (to już nie Ty
    napisałaś, o ile dobrze widzę), matki adopcyjne są go pozbawione i ich troska o
    dziecko będzie troską sztuczną?
    Nie nadymaj się, po prostu pytam.
    --
    Niestety, nie mam kwalifikacji do dezorientowania kotów. Mogę jednak polecić
    świetną firmę usługową.
  • guderianka 17.06.08, 19:40
    Nie nadymam się kawko, znam trochę już ciebie i twój sposób
    wyrażania ,zbytnio cię szanuję by się nadymać

    Przede wszystkim- zauważ ,że ja nie generalizuję
    Poza tym piszesz :
    co skłania kobiety i mężczyzn do adoptowania dziecka,
    > skoro nie dana im jest bomba hormonalna i wredna natura jakoś nie
    chce im pomóc
    > ?
    > I ni wuja nie będzie więzi na bazie hormonalnej..?

    No właśnie natura i tzw.instynkt macierzyński. Natura sprawia,że
    chcą mieć dziecko, kogoś kim będą mogli się opiekować i zajmować,
    kimś komu przekażą swoje mentalne geny poprzez wychowanie itp.
    Brak więzi wynikającej z wykwitu hormonów nie oznacza braku miłości.
    Na pewno wiesz, co naukowcy mówią o "chemii" miłości, o procesach
    biocehmicznych,rekacjach zachodzących w mózgu. Nie zaprzeczysz że
    takie coś istnieje. Jednak gdy zaczyna brakowac endorfin,
    partner "powszednieje", nie ma w żołądku motyli-to ma oznaczać to
    brak miłości ? Nie oznacza to tylko że nawiązana została więź ,
    która sprawia że nadal troszczymy się o daną osobę i darzymy
    ciepłymi uczuciami.

    matki adopcyjne są go pozbawione i ich troska o
    > dziecko będzie troską sztuczną?

    Matki adopcyjne mają instynkt macierzyński (a niektóre pewnie nie
    jak wiele matek biologicznych zarówno tych dobrych jak i złych), a
    troska o dziecko-wyczekane, wymarzone, wytęsknione na pewno jest.
    Przykładem choćby moja ciocia, która po 18latach starań, wielu
    poronienieniach zaadoptowała córkę, córka która jak się okazało w
    drugim roku życia, jest niepełnosprawna. Jest w niej wiele troski,
    wiele miłości ale "inaczej" dziecko traktowane jest przez ojca. Może
    dlatego,że ona AŻ tak bardzo nie chciał, nie oczekiwał?


    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • qunegunda 17.06.08, 12:33

    > Dlatego tak wielu ojców odchodzi od swych partnerek, porzuca
    dzieci,
    > nie chce się nimi zajmować.

    jak to sie ma do rezygnacji z niezaleznosci na rzecz oparcia sie na
    mezczyznie, pardon - *mądrym* wink mężczyźnie

    BTW przedstawiona tu postawa dawcow nasienia to po prostu BRAK
    ODPOWIEDZIALNOSCI, doszukiwanie sie jakichkolwiek wytumaczen czegos
    takiego jest kręceniem sznura na włąsną szyję
  • sir.vimes 17.06.08, 12:36
    zważ, że niektórym łatwiej zaakceptować , że coś takiego "ma wyjaśnienie
    fizjologiczne" niż rzeczywistość tzn, ze niektórzy ludzie są zwyczajnie podli
    lub zwyczajnie głupi.
  • guderianka 17.06.08, 19:02
    sir.vimes napisała:

    > zważ, że niektórym łatwiej zaakceptować , że coś takiego "ma
    wyjaśnienie
    > fizjologiczne" niż rzeczywistość tzn, ze niektórzy ludzie są
    zwyczajnie podli
    > lub zwyczajnie głupi.


    Niektórzy zauważają,że człowiek to zwierze, które w dużej mierze
    kieruje się w swoim zachowaniu instynktami, biologią, zewem natury
    itp
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 19:56
    Wiesz, w dużej mierze nie znaczy nigdy w 100%.

    Zresztą, jakie tam zwierzę; zwierzę to niby gorsze? bez gatunkizmu mi tu proszę
    - zwierzęta też kochają swoje dzieci.
  • guderianka 17.06.08, 20:20
    > Wiesz, w dużej mierze nie znaczy nigdy w 100%.
    >
    > Zresztą, jakie tam zwierzę; zwierzę to niby gorsze? bez gatunkizmu
    mi tu proszę
    > - zwierzęta też kochają swoje dzieci.


    jasne że nie znaczy
    Tak samo jak sformułowanie "Kobiety" w artykule księdza nie
    oznacza "wszystkie kobiety" ale generalnie kobiety jako gatunek.
    Czasem trzeba się posłużyć ogólnikowymi stwierdzeniami bo inaczej
    każda wypowiedź byłaby nietrafiona i raziła w czyjeś uczucia.Zauważ,
    jak wiele osób wpadło w tę pułapkę. Nie da się-chyba- pisać ogólnych
    tekstów w inny sposób.
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • guderianka 17.06.08, 20:21
    Zresztą, jakie tam zwierzę; zwierzę to niby gorsze? bez gatunkizmu
    > mi tu proszę
    > > - zwierzęta też kochają swoje dzieci.


    Zobacz-sama użyłaś pośpiechu myśleniowego sugerując iż pisząc o
    człowieku zwierzę mam na myśli fakt,że jest gorszy. Dlaczego tak
    pomyślałaś?
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 20:44
    bo o tym mięsie my.ślałam - tzn o wątku o mięsie
  • qunegunda 18.06.08, 15:19
    zwierzę, czy nie zwierzę...

    jak to sie ma do poszukiwania oparcia w facie????

    ptrzeciez to nonsesn polegac na stworzeniu z natury ułomnym w
    kwestii kluczowej dla przetrwania
  • paskudek1 18.10.13, 08:54
    tylko wiesz, ja mam nieodparte wrażenie (zaznaczam JA mam wrażenie), że ksiądz interpretuje ten instynkt macierzyński w oderwaniu od hormonów i ciąży jako takiej. Ot, po prostu - kobieta = macierzyństwo, instynkt, malutkie dzieci. Kobieta ma instynkt i dobrze się czuje z malymi dziećmi po prostu dlatego że ma macicę, czy ona była w cąży cz nie, nieistotne.
    --
    65FF-G to WCALE nie jest wielki biustsmile
  • sir.vimes 17.06.08, 10:06
    mi sie rozważać koloru kupy na forum. Ani w gronie znajomych. Od ewentualnych
    watpliwości w kwestii kupy jest lekarz. A tez nie przypominam sobie bym z
    lekarką omawiała z upodobaniem ten przyjemny temat.

    Naprawdę uważasz, ze fascynacja kolorem kupy lub ciuszków jest miarą istnienia
    instynktu macierzyńskiego?
  • guderianka 17.06.08, 10:09
    sir.vimes napisała:

    > mi sie rozważać koloru kupy na forum. Ani w gronie znajomych. Od
    ewentualnych
    > watpliwości w kwestii kupy jest lekarz. A tez nie przypominam
    sobie bym z
    > lekarką omawiała z upodobaniem ten przyjemny temat.
    >
    > Naprawdę uważasz, ze fascynacja kolorem kupy lub ciuszków jest
    miarą istnienia
    > instynktu macierzyńskiego?


    To do mnie ? wink
    A ja kwestie konsystencji stolca i jego koloru rozważałam-miałam
    schizę na punkcie pasożytów i swego czasu każdy kał był przeze mnie
    sprawdzany niemalże organoleptycznie wink (mąż w tym dzielnie
    sekundował wink
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:17
    > To do mnie ? wink

    Chyba do Julci - bo to ona o tym pisała, jak źle sie podpięło to przepraszam.


    Ja paranoję taką jak Ty miałam w stosunku do moich kociaków. I do nich wstawałam
    w środku nocy bez oporów, podgrzewałam karmę, słaniając się na nogach, karmiłam
    pipetą, i co tam jeszcze.

    Ale one były chore, maleńkie i bez mamysmile A moja żyleta aż takiej troski nie
    potrzebowała- zresztą, bardzo szybko nauczyła się , że w nocy się śpi a nie jesmile

  • chicarica 17.06.08, 10:20
    Raptem parę dni temu miałam na ręku 3-tygodniowe dziecko. Wciśnięto mi je bez
    pytania mnie o zgodę, potrzymałam chwilę i z ulgą oddałam. Nie odczuwałam wcale
    jakoś tej mojej macierzyńskiej natury, może dlatego że dziecko nie moje. Nie
    radzę sobie wcale dobrze z niemowlakiem, nie mam pojęcia jak toto trzymać, żeby
    nie zrobić krzywdy czy coś. I nie odczuwam wcale jakiegoś przypływu uczuć na
    jego widok, jedyne co czułam to strach żeby nie upuścić i ulgę kiedy się go
    pozbyłam. Widać nie jestem kobietą wink
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • sir.vimes 17.06.08, 10:24

    > Raptem parę dni temu miałam na ręku 3-tygodniowe dziecko. Wciśnięto mi je bez
    > pytania mnie o zgodę, potrzymałam chwilę i z ulgą oddałam.

    NIE ZNOSZĘ takich sytuacji.

    W ogóle nie przepadam za cudzymi dziećmi.

    Chyba, że są interesującymi osobami i można z nimi fajnie sie pobawić , pogadać.

    Dokładnie tak samo jak z dorosłymi - nie zachwycam się czyimś łysym wujciem i
    tak samo nie zachwycam się czyimś łysym niemowlakiem. Człowiek jak człowiek -
    dopóki nie okaże się interesujący, nie zakładam z góry, że jest ósmym cudem świata.

    Chociaż - muszę przyznać , ze widziałam w życiu kilka naprawdę mądrych niemowlątsmile
  • guderianka 17.06.08, 10:26
    >
    > > Raptem parę dni temu miałam na ręku 3-tygodniowe dziecko.
    Wciśnięto mi je
    > bez
    > > pytania mnie o zgodę, potrzymałam chwilę i z ulgą oddałam.

    hormony-a raczej ich brak wink
    Na tej samej zasadzie czułam się świetnie karmiąc piersią-ale w 3dni
    po odstawieniu sama myśl o tym,że karmiłam dziecko piersią napawała
    mnie specyficznym obrzydzeniem. Gdy karmiłam-normą i czymś ładnym
    był dla mnie widok karmiącej matki, gdy przestałam-obraz taki
    stracił na urodzie wink Hormony, fizjologia, natura
    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • chicarica 17.06.08, 10:34
    Może być. Pocieszam się, że jak się ma swoje, to te hormony działają i człowiek
    jakoś inaczej się czuje wobec własnego dziecka, niż wobec jakiegoś małego,
    ciamkającego zawiniątka które nie wiadomo co zaraz zrobi - rozpłacze się, walnie
    kupę, no paraliż normalnie. Ja pierdziu, co to za traumatyczne przeżycie było... wink
    Naprawdę, nie skręca mi się macica z zachwytu na widok każdego niemowlaka.
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • guderianka 17.06.08, 10:43
    > Naprawdę, nie skręca mi się macica z zachwytu na widok każdego
    niemowlaka.


    Mi się macica skręca i jest głodna na widok niektórych. Ale to może
    dlatego że w sercu czuję potrzebę posiadania jeszcze jednego
    dzieciaka. Wracając z dziećmi z dworu do domu podświadomie liczę do
    trzech (a mam dwie córki)

    --
    Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest
    ograniczona.

    Albert Einstein
  • sir.vimes 17.06.08, 10:49
    No ale to nie żadne hormony tylko po prostu chcesz mieć dziecko.

    jeżeli istnieje jakies instynkt macierzyński ( w co szczerze wątpię) to mój już
    się napasł jedną potworą.
  • nenia1 17.06.08, 10:45
    Ale tu nie chodzi o zaprzeczanie, ze istnieją hormony,
    ale o generalizowanie, krzywdzace zarówno mężczyzn, jak
    i kobiety. Podział na mężczyzn, skierowanych na rzeczy, jest
    tak samo krzywdzący dla nich, jak udawadnianie, ze każda kobieta
    ma z natury umiejętność zajmowania się niemowlakiem i jest ukierunkowanie na kochanie ludzi. Mężczyźni tez potrafią kochać,
    wzruszać się, opiekować sie dziećmi, niestety przez takie teksty,
    odsuwa się ich od czegoś, bo to niemęskie, nienaturalne.
    Więź z dzieckiem nie tworzy się tylko dzieki hormonom, ale poprzez wspólne przebywanie, przewijanie, kąpanie, usypianie itd.
    Mężczyzn się od tego zbyt często odsuwa, niech ruszają na polowanie
    zdobywać jedzenie, kobiety są od kochania i wszystko potrafią przy dziecko zrobić lepiej.

  • sir.vimes 17.06.08, 10:47
    nie znosiłąm tego.

    Widok matki karmiącej jest mi obojetny i był taki zawsze.

    Naomiast, jak już kiedyś pisałam, kilka razy miałam nawrót mleka na widok kociąt
    i kotki karmiacej. Może ja kotem jestem?

    Hormonami tego sie nie da wyjaśnićsmile

  • merit_p 18.10.13, 08:56
    Ja nigdy za niemowlakami nie przepadałam, żadnego naturalnego zestawu umiejętności też nie, baliśmy się z mężem tak samo tongue_out. Wcale nie zauważyłam, żeby był jakiś niezgrabny obsługowo czy niechętny, wręcz przeciwnie. Nikt mu widocznie do łba nie nakładł, że taki właśnie ma być.
  • kozica111 18.10.13, 09:29
    Tez tak miałam, póki swojego nie urodziłam.
  • ma_dre 17.06.08, 11:41
    cisnienie niby ma sie podnoscis od tego tekstu? jakiz ons liczny smile mnie tam
    sie podoba, tak ladnie o mnie pisza... buzka ksiezuniu wink

    ...niezle trzeba miec narobione w glowie zeby takie cos podnosilo cisnienie,
    jakies glebsze kompleksy? traumatyczne przezycia? wtedy wiele nie trzeba..
  • mamamonika 17.06.08, 16:47
    Ooo, to nie znał mnie wink))
    Dla mnie małe dzieci przed narodzinami własnych to była abstrakcja,
    obsługi się normalnie uczyłam, nic mnie nagle nie olśniło
    macierzyńsko.
    Kochanie nie przeszkadza mi w tworzeniu, a tworzenie w kochaniu. Do
    kitu.
  • asia06 17.06.08, 20:29
    Nie, nie podniosło mi się ciśnienie z powodu tego, że ktoś wyciąga
    jakieś wnioski i ma jakies poglądy. Wszak każdy może mieć swoje
    zdanie na każdy temat. I każdy może z tymze zdaniem dyskutować.
  • jogo2 17.06.08, 20:56
    Muszę zgodzić się z autorką. Chociaż uważam, że przez pracę obydwojga rodziców
    na pełen etat dzieciom dzieje się krzywda, to dlaczego te i wiele innych
    instrukcji skierowanych jest do kobiet, a nie do mężczyzn?

    Gdyby mężczyźni (jako gatunek, potraktowani ogólnie, podobnie jak gatunkowa
    kobieta w ww. artykule) byliby odpowiedzialni, myśleli o zapewnieniu bytu
    rodzinie, nie zdradzali, itp. to niechby i bali się tego niemowlaka przewinąć,
    to wówczas całe równouprawnienie (do latania do roboty co rano) skończyłoby się
    z końcem I wojny światowej, czy też kiedy też ono tam się zaczęło.

    Należy się opierać wyłącznie na odpowiedzialnym mężczyźnie, tylko skąd takich
    wziąć, skoro są to albo księża, albo zakonnicy, albo , no ilu jeszcze tam zostanie?

    Gdyby radę tę dałoby się wcielić w życie, to mielibyśmy taki ujemny przyrost
    naturalny, że kraj nasz stałby się drugą Szwecją pod względem gęstości zaludnienia.

    Na szczęście kobiety mają instynkt i wprawdzie wychodzą na tym bardzo , bardzo
    często jak Zabłocki na mydle, ale za to przybywa nam przyszłych płatników
    składek i możemy spać spokojnie.
  • szyszunia11 18.06.08, 23:57
    myślę, że ciśnienie podniosło się przede wszystkim tym, które czują się zagrożone w swojej niezależności i czyjaś prywatna opinia, wyrażona zreszytą delikatnie i bez żadnych nacisków natychmiast wzbudza w nich poczucie niepewności. Lub może postawiły wszystko w życiu na kartę niezależności, nie są do końca pewne czy dobrze wybrały i denerwują się jak ktoś im "psuje i mąci". Nie wyobrażam sobie innego powdu "podniesienia ćiśnienia" po przeczytaniu tego postu.
  • lubie.garfielda 19.06.08, 09:51
    Dzięki takim bzdurom faceci czują się rozrzeszeni z pomocy przy
    dziecku. Bo przecież kobieta jest po to by chodować dzieci.!!

    A ja się na to nie pisze! Wcale nie szalałam za wszystkimi obcymi
    wózkami i dzieciami. Szlak mnie trafiał jak siostra (i nasza mama)
    oczekiwały, że zajmę się siostrzeńcem. W końcu powiedziała:
    "Mam niewiele cierpliwości i wole ją zachować dla własnych dzieci"

    i tu jest uwaga dla mamuś z szalejącym instynktem opiekuńczym w
    stosunku do wszystkich małoletnich. Zanim polecicie pocieszać koleje
    obce zwróćcie uwagę jak na to reaguje... wasze własne. Moja mama
    (naprawde kochająca osoba) ze ździwieniem przyjeła fakt że byłam o
    nią zazdrosna. I to bardzo szybko poskutkowało tym... że
    znienawidziłam wszystki dzieci które były odemnie wyraźnie młodsze.
    Niestety, do dziś odczuwam tego skutki.

    więc drogie Mamy: OKAZUJCIE SWOIM dzieciom, że je kochacie...

    (chyba że nie chcecie mieć wnuków)

    --
    renowacja sygnaturki
  • kiniozaur 19.06.08, 12:34
    Bardzo piękny i mądry tekst. Wcale mi ciśnienia nie podniósł, za to
    podniósł mnie na duchu- że są tak mądrzy i rozumni księża.
  • helufpi 18.10.13, 00:42
    Aż tak, żeby się ciśnienie podniosło to nie. Ale osobiście znam kilku facetów radzących sobie wybitnie z małymi dziećmi zanim mieli swoje i kilka kobiet radzących sobie na początku bardzo tak-sobie (choć z aspiracjami i poczuciem winy w razie porażek). Wszystkie te znane mi przypadki są skorelowane z posiadaniem/nieposiadaniem młodszego rodzeństwa/małych dzieci w otoczeniu. Więc to IMHO raczej umiejętności nabyte.
    Dziwnie też ksiądz rozumie niezależność - chyba jako bycie całkiem samotną wyspą. No owszem, wtedy tracimy nie tylko część kobiecości, ale i człowieczeństwa. Ale przecież niezależność może też oznaczać, że kobieta poradziłaby sobie bez tego faceta, ale świadomie z własnej woli chce być z nim.
    No i co to znaczy "równie silne"? Chyba nie chodzi o siłę fizyczną. A psychicznie kobiety są raczej silniejsze, biorąc pod uwagę choćby skłonność do samobójstw, agresji i szeroko pojęte zdolności adaptacyjne. Więc w ogóle to jest dość mętne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.