• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Obudzic sie w trumnie-boicie sie?

  • 23.06.08, 00:02
    Budzisz się. Jest ciemno. Podnosisz ręce. Opór. Zdajesz sobie sprawę, że
    jesteś w trumnie. Masz jeszcze 1m3, a więc pozostało ci jeszcze pół godziny
    życia. Krzyczysz, walisz rękami o wieko trumny, próbujesz się za wszelką cenę
    uratować. Jesteś już bardzo osłabiony. Teraz dopiero zdajesz sobie sprawę, że
    nikt cię nie słyszy, że nad tobą są tony ziemi. Coraz więcej śmiercionośnego
    dwutlenku węgla. W twojej świadomości rodzi się myśl, że brakuje tlenu. Powoli
    tracisz świadomość mózgu, przytomność. Umierasz....

    Już w średniowieczu wiara w duchy podsycana była opowieściami o dziwnych
    odgłosach wydobywających się z grobów lub krypt, w których spoczywali zmarli.
    W takich wypadkach najczęściej po prostu wzywano księdza, który za pomocą
    mniej lub bardziej racjonalnych praktyk odpędzał zło. Nikt nie myślał nawet o
    tym, że w grobie może leżeć i umierać wciąż żywy człowiek. Później w czasach
    rozwoju medycyny, zmarli często trafiali do prosektoriów, gdzie sporządzano
    sekcje zwłok. Takie praktyki były długo zabronione i naukowcy wykradali trupy
    z cmentarzy. I wówczas zdarzało się, że po pierwszych nacięciach wykonanych
    skalpelem, "nieboszczyk" nagle ożywał. Właściwie do końca XIX wieku wiedza
    medyczna wciąż była na tyle niedoskonała, że stan głębokiej śpiączki lub
    letargu łatwo można było uznać za zgon. Z biegiem czasu coraz częściej
    decydowano się na otwieranie grobów, z których dobiegały podejrzane odgłosy.
    Jednak strach przed pochowaniem żywcem istnieje do dzisiaj.

    Dawniej z obawy przed możliwością obudzenia się w trumnie, po śmierci kazano
    sobie odcinać głowy, wbijać w nozdrza drewniane kołki, torturować ciało.
    Bliscy często przez kilka dni przesiadywali przy zmarłym wypatrując oznak
    życia. Elżbieta Orleańska nakazywała, by po śmierci "zaciąć dwa razy brzytwą
    stopy". W Niemczech na przełomie XVIII i XIX wieku powstawały specjalne domy
    pogrzebowe, w których zwłoki pozostawały pod nadzorem aż do pierwszych objawów
    rozkładu. Trudno w to uwierzyć, ale również w dobie współczesnej odnotowuje
    się wiele przypadków przedwczesnego orzeczenia zgonu i zakopywania ludzi
    żywcem. Poniżej zamieszczamy kilka takich autentycznych historii.

    ----- Historia kobiety pogrzebanej w Niemczech jest chyba najbardziej
    wstrząsająca. Zaraz po pogrzebie, grabarze zasypujący grób usłyszeli słabe
    pukanie dobiegające z trumny. Przez 10 minut nasłuchiwali coraz słabszego
    odgłosu pukania. Kiedy ucichło całkowicie - zasypali grób.
    ----- Pechowy wypadek zdarzył się w pewnej amerykańskiej rodzinie, której to
    członkowie chorowali na wadę serca i posiadali swojego osobistego lekarza.
    Jeden z mężczyzn był aktorem występującym w teatrze. Pewnego razu podczas
    próby stracił przytomność, a przypadkowy lekarz, którego wezwano stwierdził
    zgon. Pech chciał, że akurat w tym czasie rodzinny lekarz wyjechał w podróż.
    Mężczyznę pochowano. Kiedy minęło kilka dni od pogrzebu lekarz wrócił z
    podróży, a dowiedziawszy się o szczegółach śmierci swojego pacjenta stwierdził
    duże prawdopodobieństwo nie śmierci, ale zapadnięcia w śpiączkę. Nie tracąc
    nadziei grób odkopano, a przypuszczenia lekarza okazały się trafne. Było już
    jednak za późno. Mężczyzna musiał obudzić się w trumnie, ponieważ miał
    podrapaną twarz i klatkę piersiową. Umarł na wskutek uduszenia.
    ...ale czy na pewno? ----- Relacja amerykańskiego taksówkarza jest
    nieprawdopodobna. Otóż ów mężczyzna podjechał pod wskazany adres po uprzednim
    zgłoszeniu telefonicznym. Było już późno w nocy. Taksówkarz nie musiał długo
    czekać, ponieważ po zatrzymaniu się do samochodu wsiadła młoda kobieta i
    kazała zawieźć się na cmentarz. Gdy dotarli na miejsce, kobieta szybko
    wyskoczyła z auta i pobiegła w głąb cmentarza nie zapłaciwszy za usługę.
    Mężczyzna pobiegł więc za nią, lecz nagle stała się bardzo dziwna rzecz.
    Kobieta zniknęła mu z oczu, po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Zaraz potem
    taksówkarz usłyszał przytłumiony głos dziecka dobiegający z głębi grobu. Razem
    ze ściągniętą pomocą odkopał zakopane żywcem dziecko, które kilka dni temu
    pochowano (dziecko zapadło w śpiączkę). Potem okazało się, że było to dziecko
    kobiety, która jechała taksówką. Ona sama zaś była pochowana od kilku lat na
    tym samym cmentarzu. Uratowała swoje dziecko.
    ----- Dużo szczęścia miała przywieziona do krematorium 81 - letnia kobieta.
    Leżała ona już na wózku, którym miała wjechać do pieca krematoryjnego. Kiedy
    jeden z pracowników zauważył, że poruszyła ręką, zatrzymał wózek.
    ----- Inny niesamowity przypadek dotyczy snu, który miała krewna zmarłej
    niedawno kobiety. Śniło się jej, że zmarła obudziła się w trumnie i okropnie
    się męczyła. Sprawa ta nie dawała jej spokoju, dlatego też kazała odkopać
    trumnę i ją otworzyć. Jej sen potwierdził się, gdyż zmarła kobieta leżała w
    całkowicie innej pozycji niż ją pochowano.
    ----- Tragiczny wypadek przydarzył się w przeddzień ślubu pannie młodej i jej
    matce. Spały one w jednym pokoju, a ponieważ była wówczas zima, pokój był
    ogrzewany piecem kaflowym. W dzień ślubu, ojciec panny młodej z zamiarem
    obudzenia śpiącej córki i żony wszedł do pokoju, w którym spały i zauważył, że
    żadna z nich nie daje znaku życia. Okazało się, że zatruły się czadem. Matkę
    panny młodej zdołano uratować, ale ona sama zmarła. Zamiast ślubu odbył się
    więc pogrzeb. Na cmentarzu grasowały w tym czasie hieny cmentarne (ludzie
    okradający groby). Po świeżej ziemi wywnioskowali, że ktoś był tutaj niedawno
    pochowany. Kiedy otworzyli trumnę, młoda dziewczyna miała podrapaną twarz i
    klatkę piersiową. Musiała się więc obudzić, a potem udusiła się z powodu braku
    tlenu.

    Zdarzają się także przypadki odnajdywania szkieletów czy też rozkładających
    się ciał leżących nieopodal trumny. Taki przypadek zdarzył się w USA, kiedy to
    kilkanaście lat po śmierci młodej dziewczyny otworzono duży grobowiec
    rodzinny. Szkielet dziewczyny leżał tuż przy drzwiach. Inny przykład to
    odnalezienie gnijącego ciała pewnego mężczyzny leżącego na posadzce grobowca.
    Mężczyzna najprawdopodobniej obudził się ze śpiączki cukrzycowej (lekarz
    orzekł zgon bez oglądania chorego). Zmarły miał podrapaną twarz, połamane
    paznokcie, pod którymi było mięso. Analiza zwłok wykazała także, że mężczyzna
    aby przeżyć pił swój własny mocz.

    Pogrzebanie człowieka żywcem jest związane z jeszcze innymi mrocznymi
    zjawiskami jak np. postaciami zombie, czy wampirem. W haitańskim kulcie voodoo
    używa się przecież wyciągu z pewnych roślin, które mogą spowodować pozorną
    śmierć. Ludzie są więc pochowani żywcem, dopóki nie zostaną odkopani i poddani
    środkom halucynogennym, stając się w ten sposób zombie. Podobnie ludzie
    chorzy, którym stojąca na niezbyt wysokim poziomie medycyna nie dawała szans
    na życie, byli zakopywani i zapominano o nich. Kiedy jakimś cudem nieszczęśnik
    po obudzeniu się w trumnie zdołał się wydostać, był często uznawany za wampira
    lub inną siłę nieczystą. Jeżeli uniknął egzekucji, czekało go życie na uboczu,
    z dala od ludzkich osiedli.

    Czy wobec niebezpieczeństwa pomyłki lekarskiej, która może sprawić, że
    ostatnie chwile naszego życia będziemy spędzać w trumnie, nie powinniśmy się
    jakoś zabezpieczyć przed taką ewentualnością? Czy pozbawione są sensu pomysły
    umieszczania w trumnach butli z tlenem, telefonu lub innego środka łączności z
    kimś "na górze"? A może lepiej po prostu być poddanym kremacji? W każdym razie
    jedno trzeba stwierdzić na pewno: śmierć jest nieodłączną towarzyszką naszego
    życia. Myśl o niej wywołuje nasz lęk, a jeszcze większy możemy odczuwać
    wówczas, gdy pomyślimy, że moglibyśmy znaleźć się w podobnej sytuacji, jak
    jedna z opisanych wyżej historii. A kto zaprzecza, ten kłamie.... Powziete z
    innego forum...

    Wierze i boje sie, mam z tym duzy problem, codziennie wieczorem o tym mysle i
    boje sie zasnac...
    Chyba zaczynam popadac w paranoje.
    Edytor zaawansowany
    • 23.06.08, 00:13
      Lubię takie historyjki, ale ja się za dużo Poego naczytałam.


      --
      Kto Leona ma, zawsze radę da!
    • 23.06.08, 00:22
      Świetny temat na dość późną porę,hehe.
      Ja takowych obaw nie mam,od zawsze wszyscy wiedzą,że skremować mnie mają.W jakim bym stanie-teoretycznie-nie była,trudno.
      Ale pewna znana mi starsza pani taką schize miała.Jak była jeszcze młodsza,znaczy ponad 80 lat miała,to cały czas mówiła,żeby pochować ją w grobowcu z dostępem do powietrza i czyms co umożliwi jej ewentualny kontakt z żywymi.Potem przestała tak mówić,może dlatego ze umarła mając lat 90 z dużym hakiem i po prostu zapomniała,o czym wcześniej mówiła.
      • 23.06.08, 07:39
        brrr. juz nawet snilo mi sie kiedys cos podobnego. nie chce nawet o
        tym myslec..
        • 23.06.08, 07:45
          Tak,dlatego ja kazałam się po śmierci skremować....
      • 24.06.08, 15:02
        mi nigdy taka możliwość nie przyszła do głowy.
        takie przypadki zdarzają się raz na kilka milionów , jak nie
        rzadziej, masz więc o wiele większe szanse na to,że spotka Cię coś
        gorszego...
        za to często śni mi się ,że kołdra zaczyna mnie przygniatać, i ten
        sen jest tak realistyczny, że nie da się go odróżnić z
        rzeczywistoscią.
        ale po paruy takich snach przyzwyczaiłam się, teraz już wiem że to
        sen smile
    • 23.06.08, 08:02
      Nie mysle o tym i nie boje sie. Boje sie smierci w ogole, ale czy bedzie to przezyta po raz drugi smierc pod ziemia watpie.
      --
      www.youtube.com/watch?v=j3WUHNpxov4
      youtube.com/watch?v=kjRo_CHSdt0&feature=re
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45858
      • 23.06.08, 08:05
        Nie ma to jak Kill Bill. Ona i z trumny się wydostała. big_grinDD
        --
        Mama trochę zabiegana smile
        • 23.06.08, 20:10
          O! Też mi się tak skojarzyło smile
    • 23.06.08, 08:32
      jedna ze schiz, ktore czasami mnie napadaja... do tego stopnia ze
      jak o tym mysle to mi trudno oddychac.

      tyle ze ja doskonale wiem kiedy sie tego nabawilam, ha !!
      • 23.06.08, 16:15
        • 23.06.08, 19:31
          ibulka napisała:

          > kiedy? big_grinDD
          >
          >

          ano...
          jako pachole obejrzalam film hitchcocka bodajze... ten film sie chyba skladal z
          kilku pomniejszych filmikow (mloda bylam, niekoniecznie pamietam...). jednym z
          nich byl film o kobiecie, ktora trafia do wiezienia. poczta pantoflowa dochodzi
          do niej informacja, ze grabarz wiezienny moze pomoc jej sie wydostac. odbywa sie
          to tak, ze jak mu zaplcisz, to on przemyca cie do trumny razem z trupem, ktory
          jest chowany. jest pogrzeb, a potem grabarz przychodzi na cmentarz, odkopuje
          trumne, ciebie wypuszcza, a trupa nazad chowa... i wszystko super, kobieta
          zaplacila, wszystko zgodnie z planem, a potem byly zblizenia jak ona czeka na
          tego grabarza i gada do siebie zeby juz ja uwolnil... ostatnia scena to jak
          kobieta wyjmuje zaplaniczke zeby oswietlic sobie wnetrze tej trumny bo juz nie
          moze wytrzymac i widzi ze trup, na ktorym lezy to... (tak!) grabarz... i sie
          drze, a potem jest koniec.

          brr, do dzis to pamietam... nie wiem dlaczego akurat ten film tak mi sie
          zapamietal, ale od tamtej pory schiza jesli chodzi o grzebaie zywcem pozostala ;p

          a nawiasem mowiac ta kobieta byla antypatyczna i wcale nie bylo mi jej szkoda,
          dziwie sie sama ze tak to zapamietalam...
          za to grabarz byl bardzo mily i fajny smile
          • 23.06.08, 19:48
            łomatkobosko, chętnie bym obejrzała to big_grinDDDD


            --
            Julia
            Daria i Łukasz
            lipcowy Kamilek
            • 24.06.08, 10:05
              ibulka napisała:

              > łomatkobosko, chętnie bym obejrzała to big_grinDDDD
              >
              >

              wiesz co, sama bym obejrzala z czystej ciekawosci czy to naprawde
              warte takiego zapamietania bylo smile) az poszukam, moze znajde... ?
    • 23.06.08, 08:34
      Podobno Andersen miał taką paranoję. Opracował nawet specjalny system
      sygnalizacji na okoliczność takich wypadków.
      Ja tez czasem o tym myślę i zdecydowanie wolę ewentualną, szybką (?) śmierć w
      krematorium.
      Albo niech mnie zaleją formaliną, w imię nauki smile
      --
      "Nauka o mądrości nazywa się filozofią i została wynaleziona w Grecji przez
      jednego starego kreta, który miał na imię Sokrates. Filozofia jest nauką o
      szczęściu kretów."
      >Wujek Puszkin, dobry niedźwiedź<
    • 23.06.08, 09:28
      Nie boję się, że obudzę się w trumnie.
      Takie przypadki zdarzają sie niezmiernie rzadko. Poza tym żyjemy w czasach, gdy
      medycyna jest na wysokim poziomie i znacznie łatwiej niż nawet 15-20 lat temu
      potwierdzić faktyczną śmierć człowieka.

      --
      wolę żałować błędów niż ich braku...
    • 23.06.08, 10:59
      nie boje sie, chce bys skremowana
      --
      sygnaturki nie ma...
      • 23.06.08, 11:34
        cholera, moze zastrzec sobie zawczasu ,żeby komórkę do trumny dali???
        --
        uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
        smile))
        kap, kap płyną łzy, w łez kałużach ja...sad(
        • 23.06.08, 12:56
          Niby mowia, ze komorka pod ziemia nic nie da, ale z drugiej strony na 112 to sie
          bez zasiegu mozna dodzwonic...
          Ja tez czesto o tym mysle... Jak mowie mezowi, ze chce byc skremowana po smierci
          to mowi, ze jak mi tak zalezy to moze mnie spalic juz teraz, no i jak mu
          powiedziec, ze to na powaznie? Wole obudzic sie w piecu i ginac minute czy
          kilka, niz drzec sie godzinami czy nie daj Boze kilka dni... Umieranie w meczarni.
          A tak serio to czy mozna zglosic takie oswiadzenie woli o kremacji jak o zgodzie
          na oddanie organow?
          Powyzsze mam zatwierdzone w przychodni.
          • 23.06.08, 16:16
            jak organy oddasz, to na bank się nie obudzisz, więc rozważam tą propozycję ;P


            --
            Julia
            Daria i Łukasz
            lipcowy Kamilek
          • 24.06.08, 10:17
            yoggi87 napisała:

            > Niby mowia, ze komorka pod ziemia nic nie da, ale z drugiej strony
            na 112 to si
            > e
            > bez zasiegu mozna dodzwonic...

            ciekawe co by powiedzieli na taki telefon .....z zaświatów..uncertain
            kurde ale temat....

            >--
            uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
            smile))
            kap, kap płyną łzy, w łez kałużach ja...sad(
    • 23.06.08, 13:01
      nigdy sie nad tym nie zastanawialam...
      a to co piszesz to normalnie jakis horror...smile

      chyba jednak nadal nie bede sie nad tym zastanawiac...

      mam dośc do zastanawiania w zyciu..smile
      • 23.06.08, 13:40
        tez się tego boję, więc bedę skremowana
        --
        Nasza Emilka
        • 23.06.08, 13:55
          n/t
          • 23.06.08, 16:18
            prawdopodobnie luźnej dyskusji wieczorną (i nie tylko) porą. wolisz kolejny o
            konsystencji kupek u niemowląt, albo o popękanych piętach? smile


            co do tematu, boję się bardziej samej śmierci niż obudzenia w trumnie, ale
            skremować na razie się nie dam - jestem w trakcie poważnych przemyśleń na ten
            temat ;P a jak się ktoś przewróci, i mnie z urny wysypią? to już nie pozbierają,
            i tak sobie będę leżeć na wieki, kawałek mnie tu, kawałek mnie tam... o nie, nie ;PP


            --
            Julia
            Daria i Łukasz
            lipcowy Kamilek
            • 23.06.08, 16:23
              Zawsez mozna nauczyć sie karate i wyjść z trumny jak w Kill billu wink
      • 23.06.08, 19:15
        Bo sie nie beda nadawaly?
        Zreszta myslalam, ze organy pobiera sie tylko jak ktos jest podtrzymywany pod
        respiratorem...
        Jak sobie umre i zanim przyjedzie karetka stwierdzic zgon to przeciez moje
        organy juz sie nie beda nadawac, czy jak zgine w wypadku, mozan organy z trupa
        dac komus zywemu? Moze to glupie, ale niewiem jak to jest...
        • 23.06.08, 19:49
          chyba masz rację z tym respiratorem, ale też nie jestem pewna... mówi się, że
          motocykliści to dawcy nerek, więc może jak się szybko organy zapakuje do tych
          specjalnych lodóweczek, to dadzą radę jeszcze przez kilka godzin? ;D

          nie wiem, trzeba by eksperta zapytać ;>


          --
          Julia
          Daria i Łukasz
          lipcowy Kamilek
          • 23.06.08, 19:57
            a ja czytałam wypowiedź motocyklisty, że to określenie jest mocno na wyrost, bo
            te organy po takim wypadku do niczego się już nie nadają, a najmniej do przeszczepu.
            --
            Moim zdaniem małżeństwa homoseksualne powinny mieć miejsce tylko między
            mężczyzną a kobietą.

            Arnold Schwarzenegger
            • 23.06.08, 20:09
              no, w sumie jak go tak rozmiecie po całej ulicy...


              --
              Julia
              Daria i Łukasz
              lipcowy Kamilek
              • 23.06.08, 20:29
                ..to sie w trumnie nie obudzi. Z tego co wiem, to istnieja dwie kategorie
                dawcow, ci po smierci mozgu (spod respiratora) i ci ktorym zatrzymalo sie serce.
                Kazdy kraj decyduje czy pobiera od oby kategorii czy tylko od tych spod maszyn.
                Ostatnio bylo we Francji glosno (oczywiscie z wielkimi sensacyjnymi tytulami) o
                dawcy organow ktory okazal sie byc zywy. No ale okazal sie, i przezyl, wlasnie
                dlatego ze zajmowali sie nim non stop zeby sie na dawce nadal, inaczej
                stwierdziliby zgon i po ptokach.
                --
                ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
                • 23.06.08, 20:34
                  czyli szczęście w nieszczęściu.


                  --
                  Julia
                  Daria i Łukasz
                  lipcowy Kamilek
                • 24.06.08, 10:03
                  bylo glosno o dawcy organow? no chyba cos przeoczylam, albo tytuly byly za male...
                  • 24.06.08, 17:56
                    Byly, byly "piekne" tytuly np. LeMondowski "dawca organow nie byl martwy" smile
                    --
                    ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
    • 23.06.08, 16:21
      Sama wklepałaś cały ten tekst czy go po prostu skopiowałaś? Kurcze,
      toż to na godzine klepania by było.
    • 23.06.08, 18:16
      Boje sie, gdy ogladam takie filmy albo czytam takie historyjki - nie
      doczytalam do konca, bo dostalam dreszczy smile
      • 23.06.08, 18:21
        ja też sie zastanowie jednak nad skremowaniem po tym co przeczytałam
        • 23.06.08, 19:17
          nie chcialoby mi sie tyle stukac wink
          • 23.06.08, 19:19
            zaspokojeniu mojej ciekawosci co o tym mysla inni, czy tylko ja mam takowa
            schize, czy tez sa osoby, ktore ja ze mna dziela, dla mnie jest to jak
            njabardziej realne i nie tyle boje sie smierci co wlasnie tego opisanego momentu
            "podnosisz rece, czujesz opor i zdajesz sobie sprawe, ze jestes w trumnie"
            makabra jakas!
    • 23.06.08, 19:53
      odkąd napisałam w testamencie, że mają mi po śmierci w serce wbić
      osikowy kołek - nie boję się zupełnie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.