• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Małżeństwo i schizofrenia Dodaj do ulubionych

  • 08.09.08, 12:24
    Nie, nie jestem lekarzem by stwierdzać takie rzeczy, ale jak można ocenić takie historie.
    Historia nr. 1
    Mam wyjazd zawodowy w którym będę potrzebował samochodu. Nie na dojazd do tej pracy, ale w pracy. M. innymi muszę kilka razy wyprzedzić kolumnę samochodów by przyjechać przed nią (na dość krótkim odcinku ruchliwej drogi).
    Do pomocy przyjeżdża kolega nastoletnim (?), rozlatującym się Tico na gaz. Żona sugeruje abyśmy pojechali jego samochodem, bo ona "musi" pojechać na pokaz tańca i nie ma czym. Ma pretensje do mnie, że kolega nie przyjechał lepszym samochodem (ma drugi, ale wg kolegi był w serwisie - zresztą też ma żonę i w sumie nie musi mi się tłumaczyć). To wszystko przy koledze. Mi jest głupio, że stawiam chłopaka w takiej sytuacji.
    Na drugi dzień żona uświadamia mnie, że w sumie to ona ma antymaterialistyczne podejście i nie potrzebuje dóbr materialnych do życia. Przypominam sytuację z samochodem. Mówi mi, że nie ona nie potrzebuje samochodu, ona tylko nie miała czym dojechać, a jej zależało. No jasne..

    Historia 2
    W sumie wykluła się na bazie pierwszej. Rozmowa zeszła na uczciwość w małżeństwie. Większość znanych mi facetów nigdy nie było uczciwych względem swoich żon. Ci którzy byli są już po rozwodzie. Mnie pewnie czeka to samo. Przez naście lat małżeństwa traktowałem żonę jak człowieka. Nigdy jej nie okłamałem, czasem mówiłem nawet o bolesnych sprawach jasno uczciwie, tak jak je czułem i rozumiałem. Parę razy przyłapałem żonę na kłamstwach. Niby drobnych (skłamała, że nie kupiła słodyczy np.). Dziś przyłapałem ją na grubym kłamstwie, do którego się ostatecznie przyznała. Umówiła się z prawnikiem, mi wpierała że idzie do psychologa. Oczywistym jest dla mnie, że idzie rozmawiać o rozwodzie, choć ona twierdzi inaczej. Najciekawsze jest jednak to, że gdy jej powiedziałem, że być może powinienem traktować ją nie jak człowieka (tzn oszukiwać, nie mówić, że coś robi źle itp.), lecz jak kobietę to się na mnie prawie obraziła. Jak rozumiem wymaga ode mnie szczerości (za którą chce się ze mną rozwieść) i jednocześnie uważa że w porządku jest okłamywanie mnie już nie tylko w drobnych, ale też w poważnych sprawach.
    Edytor zaawansowany
    • 08.09.08, 12:28
      a według ciebie kobieta to nie człowiek? W takim razie nie mam ci
      nic do powiedzenia.
      --
      ---
      "Kobiety stworzone się po to, by je kochać, a nie rozumieć" Oscar
      Wilde
      • 08.09.08, 12:30
        Pomyśl chwilę...
        • 08.09.08, 12:34
          wpadłeś chhłopie..pisząc na e-matce stwierdzenie " że traktowałeś
          zone jak człowieka"...no podziwiam odwage...przenosnia przenosnia,
          ale bardziej rozsądnie dobierałabym słowa...
        • 08.09.08, 12:35
          Ale co konkretnie miałeś na myśli? Jak się traktuje kobietę a jak człowieka?
          Jeśli to jakiś skrót myślowy to ja go nie zrozumiałam.
          • 08.09.08, 12:38
            Dla mnie jest oczywiste, że się jest szczerym, uczciwym, lojalnym. Nie kłamie
            się nawet w trudnych sytuacjach. Może ja mam mylne pojęcie na temat
            człowieczeństwa po prostu.
            • 08.09.08, 12:44
              To wg Ciebie cechy człowieczeństwa. A napiszesz cechy kobiecości?
              • 08.09.08, 12:51
                Nie wiem. Taki mądry to ja nie jestem. Mam tylko niejasne wrażenie, że kumpel
                który się z żoną doskonale dogaduje i jest wraz z nią zadowolony z małżeństwa
                nie mówiąc żonie o tym, że ją wiele razy zdradził traktuje ją właśnie jak
                kobietę, a nie jak człowieka. Uważa, że żonie nie należy się trudna prawda, ale
                dobre słowo.
                Ja tymczasem mówiłem wprost o wielu trudnych rzeczach. Oczywiście żony nie
                zdradzałem. Ba, być może jakbym zdradzał, to w naszym małżeństwie też byłoby o
                wiele lepiej. Jakoś jednak nie mam ochoty tego sprawdzać.
    • 08.09.08, 12:33
      szara.sowa napisał:

      > Przez naście lat
      > małżeństwa traktowałem żonę jak człowieka.


      > Najciekawsze jest jednak to, że gdy jej powiedziałem, że być
      może powini
      > enem traktować ją nie jak człowieka (tzn oszukiwać, nie mówić, że
      coś robi źle
      > itp.), lecz jak kobietę to się na mnie prawie obraziła.


      Szara Sowo - przeczytaj swój post i ty pomyśl. I chociaż ja również
      nie jestem lekarzem to obstawiam, że masz jednak tę schizofrenię.
      --
      ---
      "Kobiety stworzone się po to, by je kochać, a nie rozumieć" Oscar
      Wilde
    • 08.09.08, 12:38
      ale nie rozumiem, co to ma wspolnego ze schizofrenia?
      --
      Mikołaj 6.11.2007r
      • 08.09.08, 12:40
        według niektórych teorii podstawowym objawem schizofrenii było rozszczepienie
        (gr. schisis) pomiędzy myśleniem i emocjami,

        To właśnie tu dostrzegam. Co innego emocje, a co innego fakty. Dla żony nie do
        pomyślenia jest bym ją okłamał, ale jej kłamstwa są dla niej całkowicie
        naturalne. Ba twierdzi, że ją do nich zmuszam.
        • 08.09.08, 12:55
          po prostu kobieta sie czepia i tyle. a moze szuka pretekstu do
          rozstania?
          --
          Mikołaj 6.11.2007r
          • 08.09.08, 12:57
            Również bynajmniej nie sugeruję choroby. Jednak doświadczam tak często tej
            niespójności w działaniu i mówieniu, że po prostu nie wiem co o tym myśleć.
            • 08.09.08, 13:06
              zona w stosunku do Ciebie, moze nie byc w porzadku. oklamuje Cie,
              kreci... dlatego tez Ciebie podejrzewa o to samo. znam takie
              przypadki, niestety... i nie sa to w zadnym wypadku osoby chore na
              schizofrenie.
              --
              Mikołaj 6.11.2007r
              • 08.09.08, 13:08
                Nie, żona mnie nie podejrzewa jakoś namolnie. Ja sam jej wprost powiedziałem, że
                chyba powinienem się zacząć inaczej zachowywać.
    • 08.09.08, 12:39
      Prawdopodobnie słusznie podejrzewasz u siebie schizofrenię, jak
      najszybciej skontaktuj się ze specjalistą.
      • 08.09.08, 12:40
        czy tylko ja nic nie rozumiem z tego wywodu??
        --
        *D.A.T.
        Tymix
        • 08.09.08, 12:43
          zebra nie przejmuj się. Nie ty jedna nie rozumiesz. Podejrzewam, że
          autor również nie rozumie smile
          --
          ---
          "Kobiety stworzone się po to, by je kochać, a nie rozumieć" Oscar
          Wilde
          • 08.09.08, 12:51
            margotka28 napisała:

            > zebra nie przejmuj się. Nie ty jedna nie rozumiesz. Podejrzewam, że
            > autor również nie rozumie smile

            Nie, autor doskonale rozumie.
            Autor tylko ma za pusto w łebku aby stuknąć się w niego i wynieść COKOLWIEK z
            odpowiedzi na swoje poprzednie wątki - może echa i pogłosu roznoszącego się po
            okolicy się boi.

            Najpierw robił z żony nieużytą leniwą babę, która nie jest w stanie to
            zrozumieć. Kolejny krok to zrobienie z niej osoby chorej psychicznie, co by
            zastraszyć, że w razie rozwodu nie dostanie prawa do ciągłej opieki nad dziećmi.



            --
            "Do jaskini trollu, bo nadchodzi drużyna pierścienia" - by krc0
    • 08.09.08, 12:57
      A ja rozumiem ten wywód... Mam nadzieję, że tym samym nie
      zdiagnozujcie u mnie schizofrenii wink. Nie wiem co autor miał na
      myśli pisząc, że traktuje żonę jak człowieka, ale mogę napisać, że
      ja też traktuję (w odróżnieniu od niektórych znajomych) swojego męża
      jak człowieka. Polega to np. na tym, że nie wnoszę do domu cichaczem
      nowych ciuchów, kosmetyków itp. a potem nie wpieram mu, że przecież
      mam je już dawno, jak coś chcę od niego to mówię wprost, a nie robię
      podchodów, jak się obrazi a miał rację to przepraszam, a nie stosuję
      cichych dni, bo żona ma zawsze rację itp.

      Co do uczciwości... dla mnie nie jak ma uczciwości, to nie ma
      związku!
      • 08.09.08, 12:58
        Aaa, zapomniałm napisać, że moja odpowiedź tyczy tego tylko
        konkretnego wątku, bo wczytałam się w inne wątki i nie wiem, co
        autor pisał wcześniej.
        • 08.09.08, 13:00
          No kurcze, miało być NIE wczytałam się w inne wątki ...
      • 08.09.08, 13:01
        No właśnie, m. innymi o to chodzi. Na jednym z hobbystycznych forów
        internetowych znalazłem kiedyś wątek w stylu "jak powiedzieć żonie o nowym
        zakupie". Byłem szczęśliwy, że ja nie muszę stosować takich sztuczek, podchodów
        jak 99% facetów. Jeśli kupowałem coś wyłącznie dla siebie, to starałem się po
        prostu wygospodarować podobną kwotę na indywidualne potrzeby żony.
    • 08.09.08, 13:03
      Traktujesz żonę jak ubezwłasnowolniony przedmiot i jeszcze się dziwisz, że do prawnika poszła? Bardzo dobrze zrobiła i miała prawo ci o tym nie mówić.

      A skoro stawiasz na jednej szali zdradzanie małżonka oraz kłamstwo w sprawie cukierków, to ja ci radzę, żebyś się dobrze zastanowił nad stanem własnej psychiki i czym prędzej umówił z odpowiednim lekarzem. Możesz nawet nie mówić o tym żonie smile.
    • 08.09.08, 13:04
      To znowu ty?
      Odpowiedź na wszystkie swoje problemy dostałeś tu już poprzednim razem. Zgłoś
      się jak najszybciej do specjalisty celem dobrania dawki leków.

      --
      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
      Forum Avon
      • 08.09.08, 13:13
        Może również rozważyć założenie foliowej torebki na głowę.
    • 08.09.08, 15:17
      twardo stoisz na stanowisku ze kobita sobie uroila. Faktycznie sposob w jaki
      opisujesz siebie wskazuje na to ze tylko skonczona idiotka porzucalaby Chodzacy
      Ideal. Traktuje zone jak czlowieka anie jak kobiete ho ho laskawca. Byc moze ona
      zdala sobie sprawe ze zamiast Przewodnika w Tym Zlym i Strasznym Swiecie, Ktory
      Wie Co Dla Niej Dobre, oraz Chodzacego Idealu- potrzebuje po prostu faceta,
      partnera i przyjaciela?
      Chodzenie do prawnika uwazam za calkiem sluszny i zdrowy objaw. Znajomosci z
      prawnikiem moze dziewczyna zawsze nie wykorzystac a pozew mozna zawsze podrzec.
      Moim zdaniem to sygnal dla ciebie ze ona jest zdeterminowana. A co ty z tym
      zrobisz to twoja sprawa.

      Ciekawi mnie natomiast co innego- jak mylisz dlaczego twoja zona siega po takie
      srodki? Nigdy nie jest tak, ze tylko jedna strona winna jest rozpadu. Czytajac
      ciebie mozna odniesc wrazenie ze twoja wina jest to ze:
      1. chciales zone nieba przychylic
      2. spelnales jej zachcianki
      3. byles na kazde skinienie
      4. zaharowywales sie po uszy w pracy a nastepnie w domu zajmowales sie dziecmi
      jak szatan
      5. no w ogole zona byla dla ciebie priorytet.
      6. Dawales tyle kasy ile mogles
      7. a nawet wiecej
      8. oraz traktowales ja jak czlowieka, byles szczery, pelen szacunku.

      czy o czyms zapomnialam?


      moze po prostu postanowila zrezygniwac z mitomana?
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
      • 08.09.08, 15:26
        Już Ci kiedys napisalam,że jesteś Trol przez wielkie T ,a
        schizofrenii twoja żona napewno nie ma i nie szukaj na forum
        kogolwiek kto by ci podsunął dodatkowe argumenty na to byś mógł
        sobie spojnie trolować.Szkoda mojego czasu dla Ciebie.Jestes
        załosny ,a twierdze tak na podstawie twoch wątków ,które
        zkladasza.Biedny, stłamszony mężczyzna z żona jędzą u
        boku.Okłamywany i tłamszony.Boszzzz litości.
      • 08.09.08, 18:26

        > czy o czyms zapomnialam?

        tak

        9. byłeś tak wspaniale szczery, że nawet mówiłeś żonie o pani z kiosku, że
        chciałbyś ją przelecieć, ale jako wspaniały mąż - pozostawisz to sobie w sferze
        niespełnionych marzeń.






        --
        Paweł

        Mojedziecko powiedziało smile
        • 08.09.08, 19:11
          serio był w tamtych watkach taki motyw czy to wymysliłas no poczekaniu? bo watka
          czytałam z zapartym tchem ale tego motywu nie pomne...
          • 09.09.08, 09:10

            o pani z kiosku nie było, ale o pełnej "szczerości" ze strony męża w
            każdej sferze życia - owszem wink





            --
            Paweł

            Moje dziecko powiedziało smile
    • 08.09.08, 15:32
      albo idiota
      albo chory psychicznie

      tak czy inaczej nie rozumiem nic z tego belkotu. dla mnie to jakies
      nierzeczywiste wydumane problemy.
      --
      12 kilo czystego szczęścia proszę
      *
      Liwia
    • 08.09.08, 16:00
      > Nie, nie jestem lekarzem by stwierdzać takie rzeczy, ale jak można ocenić takie
      > historie.

      Jak to jak? Jesteś nienormalny. Zwłaszcza, że w poprzednich wątkach dostałeś
      sporo rozsądnych rad i jak widać nic nie dotarło. Możliwe, że w szarej
      substancji pod czaszką coś nie styka, ale bądź dobrej myśli - w przypadku
      podjęcia terapii masz szansę z tym żyć.

      > Parę razy przyłapałem żonę na kłamstwach. Niby drobnych (skłamała, że nie kupi
      > ła słodyczy np.).

      No nieźle. To niby ta żona mająca kasę bez ograniczeń na swe rozrywki i niczym
      nieskrępowaną swobodę? I musi się kryć z wydatkami na s.ł.o.d.yc.z.e.???????????


      > Dziś przyłapałem ją na grubym kłamstwie, do którego się ostat
      > ecznie przyznała. Umówiła się z prawnikiem, mi wpierała że idzie do psychologa.

      Ja się jej nie dziwię - biorąc pod uwagę, co tu o sobie w kolejnych wątkach SAM
      napisałeś, nietrudno się domyślić, jak po świńsku i w przekonaniu o własnej
      aureoli (czyżby jednak schizofrenia?) być jej to próbował uniemożliwć. Mam
      nadzieję, że nieszczęsna kobieta rzeczywiście próbuje się przygotować do rozwodu
      w sensowny sposób i oby jej się udało.


      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • 08.09.08, 16:16
        Lecz się. Żonie radzę skopiowac posty i dostac bez problemu rozwod z
        orzeczeniem o winie - Twojej.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • 08.09.08, 16:28
          Gdyz sady sa sfeminizowane i nie siedza w nich ludzie lecz kobiety?
          smile)
          --
          opsesyjna.blox.pl/html
          przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
          następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
          • 08.09.08, 19:01
            Nie, gdyż są sfeminizowane tylko gdyż można powołać biegłych, którzy
            orzekną w kwestii zdrowia psychicznego pana.
    • 08.09.08, 16:29
      Umówiła się z prawnikiem, mi wpierała że idzie do psychologa.

      A jak się o tym dowiedziałeś?
      • 08.09.08, 16:44
        Miała taki wpis w kalendarzu na dzień dzisiejszy.

        Drogie Panie.
        Mam wrażenie, że nie dopuścicie do głosu myśli, że Wasi mężowie, czy partnerzy
        traktują swoje żony (czyli Was) tak jak większość moich znajomych. Cóż, żony
        tych moich znajomych też takich myśli do głosu nie dopuszczają... Czują się
        szanowane (bo nie słyszą słowa krytyki), czują się kochane (bo nie wiedzą, że
        mąż sypia z inną, albo siedzi w pracy do 21 byle do domu za wcześnie nie wrócić)
        i tak mógłbym długo podawać przykłady z życia wzięte. Po co? Wy wolicie życie w
        świecie iluzji, która tylko czasem pryska jak mąż się da przyłapać z kochanką.
        Oczywiście, że tak nie jest w 100% przypadków. Niestety nie znam żadnego
        rzeczywiście szczerze i uczciwie się traktującego małżeństwa. Myślałem, że mojej
        jest wyjątkowe. Niestety nie było (bo byłem i tak okłamywany).
        Żałosne prawda?


        • 08.09.08, 16:47
          To Ty grzebiesz w prywatnym kalendarzu żony? Pozwoliła Ci na to? Czy tez jest on
          ogólnodostępny i każdy ma prawo tam zaglądać?
          --
          Pozdrawiam.
          www.pajacyk.pl/index.php
        • 08.09.08, 16:48
          Żałosne - masz święta rację.Żałosne jak cholera jest to,ze jestes
          tak ograniczony ,ze poza czubek własnego nosa nie jestes w stanie
          dalej zajrzeć.Acha , a kto dał ci panie kryształowy prawo zagladac
          do kalendarza żony?
          • 08.09.08, 16:57
            Leżał na stole. Moja żona zagląda do wszystkich moich rzeczy jeśli ma na to
            ochotę. Ja nie mam przed nią nic do ukrycia.
            • 08.09.08, 17:01
              Ale ja nie pytam, gdzie zagląda Twoja żona - zgadzasz się, Twoja sprawa. Pytam,
              czy żona dała Ci prawo do zaglądania do jej kalendarza? Czy jasno wyartykułowała
              taką zgodę?

            • 08.09.08, 17:02
              Acha i to,że leżał na stole upoważnia cie do tego żebyś do niego
              zagladał????????????????A swoja drogą może leżał na stole, by
              udowodnic ci ze jesteś straszny pa....t i kryształowa banka twojego
              wizerunku pryśnie.Hahahah i dobrze ci tak.Ja to bym na twoim miejscu
              zastanowiła się co dalej....Mam nadzieję ,że kopnie cie w zad...
          • 08.09.08, 17:02
            gabrysiu alez to oczywiste- przeciez malzonkowie ie maja przed soba tajemnic
            --
            opsesyjna.blox.pl/html
            przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
            następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
            • 08.09.08, 17:04
              i własnej prywatności.To fakt , przepraszam zapomniałam sad(
            • 08.09.08, 17:07
              nie mieli...
              • 08.09.08, 17:13
                Nie odpowiedziałeś. Czy żona jasno pozwoliła Ci zaglądać do swojego kalendarza?
                Czy tylko wyszedłeś z założenie, że powinna Ci pozwolić, bo nie macie przed sobą
                tajemnic?
              • 08.09.08, 17:17
                nawet gdyby podeszła i się przedstawiła z imienia...

                --
                'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • 08.09.08, 16:49
          Tak sobie czytam wszystkie Twoje wypowiedzi, łącznie z poprzednimi wątkami i
          dochodzę do wniosku, że dal Ciebie żona nigdy nie była pełnoprawnym człowiekiem,
          a czymś pomiędzy służącą a osobą do towarzystwa.
          --
          Pozdrawiam.
          www.pajacyk.pl/index.php
        • 08.09.08, 16:50
          Właśnie, co z tym kalendarzem? Czy żona upoważniła Cię do zaglądania do niego?
        • 08.09.08, 17:08
        • 08.09.08, 17:19
          >Niestety nie znam żadnego rzeczywiście szczerze i uczciwie się >traktującego
          małżeństwa. Myślałem, że mojej jest wyjątkowe. Niestety >nie było (bo byłem i
          tak okłamywany).



          Ty naprawdę uważasz, że twoje małżeństwo okazało się nieidealne wyłącznie
          dlatego, że TY BYŁEŚ OKŁAMYWANY?

          Buahhhahahhaha, no skonam. Skonam i będziecie mi wieńce na nagrobku układać,
          szanowne koleżanki z forum.

          --
          "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
          • 08.09.08, 17:31
            No nie Kotula, nie zapominaj o kalibrze tych kłamstw. W końcu żona kupowała
            _słodycze_ bez opowiadania się panu mężowi i jeszcze potraktowana przesłuchaniem
            miała czelność się wyprzeć (pewnie budżet na cukierki o 10 zł/m-c przekroczyła i
            wiedziała, co za to grozi...)

            Ja Ci wieńca nie ułożę, bo mam opad rąk tak, że niżej nie można.

            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
            • 08.09.08, 17:33
              iwoniaw napisała:


              > Ja Ci wieńca nie ułożę, bo mam opad rąk tak, że niżej nie można.

              To kładź się obok. Może Wieczna nam przyniesie wiązankę...


              --
              Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
              u psychiatry.
            • 08.09.08, 17:43
              nie śmiejcie się
              kupowanie słodyczy to poważne przestępstwo
              sama prędzej się przyznam do kremu za pięć stów niż do paczki Haribo
              zjedzonej ukradkiem
              i nigdy nie pozwalam niczego szukać w mojej torebce, bo może znaleźć
              papierki od śliwek w czekoladzie na ten przykład
              • 08.09.08, 17:50
                > nie śmiejcie się

                Jakże się mamy nie śmiać, skoro nasi mężowie oszukańczo udają, że wszystko z
                nami w porządku i dlatego nie sprawdzają paragonów ze spożywczaka w poszukiwaniu
                nadużyć? Mój np. w ogóle nie jest zainteresowany dzieleniem ze mną tajemnicy,
                czy aby nie zeżarłam tabliczki czekolady pod jego nieobecność...

                > i nigdy nie pozwalam niczego szukać w mojej torebce, bo może znaleźć
                > papierki od śliwek w czekoladzie na ten przykład

                Czekaj, czekaj - jak to nie pozwalasz? To nie wiesz, że warunkiem miłości,
                zaufania i w ogóle związku szczęśliwego jest wywalanie na widok współmałżonka
                nie tylko torebki, ale i kalendarza i aż się boję zapytać o zawartość kosza na
                śmieci...


                --
                'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                • 08.09.08, 17:53
                  > aż się boję zapytać o zawartość kosza na
                  śmieci...


                  Toż w koszu najwięcej dowodów zbrodni można znaleźć!!!
                  Skórki od bananów, papierki od cukierków, sreberko od czekolady, puszka po
                  zjedzonych ukradkiem nieujętych w budżecie sardynkach...
                  Straszne. Okropne.

                  --
                  Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
                  u psychiatry.
                  • 08.09.08, 18:41
                    możecie się śmiać, ale żona ukrywa słodycze przede mną nie dlatego, że ma na nie
                    wydzielony budżet, ale dlatego, że je zjadam.
                    • 08.09.08, 18:47
                      szara.sowa napisał:

                      > możecie się śmiać, ale żona ukrywa słodycze przede mną nie dlatego, że ma na
                      nie wydzielony budżet, ale dlatego, że je zjadam.

                      Umarłam po raz drugi.

                      Biedaczku, jak ty wytrzymujesz z taką żoną? Nie dość, że leniwa, nieużyta,
                      kłamliwa, to jeszcze słodycze ci wydziela i ukrywa przed tobą?
                      Normalnie nic, tylko pomnik za życia postawić. Granitowy.


                      --
                      "Do jaskini trollu, bo nadchodzi drużyna pierścienia" - by krc0
                      • 08.09.08, 18:57
                        Sikam... pewnie biedna kobiecina chciała chociaż raz sama zjeść 10
                        dkg krówek albo ciastko. Też bym chcowała jakby ktoś mi non stop
                        wyżerał.
                      • 08.09.08, 21:30
                        pomnik z krowek smile
                        --
                        opsesyjna.blox.pl/html
                        przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                        następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
                        • 08.09.08, 21:38
                          wieczna-gosia napisała:
                          > pomnik z krowek smile

                          O, masz rację - z tych obłudnie ukrywanych przez lata krówek. Taki mały, maleńki
                          pomniczek z wymowną symboliką - temu, co umęczon za żywota, cierpiącym
                          Weltschmerz okrutny przez nieużyte babsko, co mu krówki za srebra rodowe chowało.


                          --
                          Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę
                          u psychiatry.
                          • 08.09.08, 21:55
                            dodajmy jeszcze - pomnik z krówek z miętkim podbrzuszem
                            a nawet ciągnącym się

                            PS. do kosza nigdy nie wyrzucam dowodów zbrodni, ewentualnie płaskie
                            opakowania po gorzkiej czekoladzie Lindta, ale wtedy zawsze głęboko je
                            wciskam
                    • 08.09.08, 19:17
                      To jak w końcu z tym kalendarzem? Pozwoliła Ci czy sam uznałeś, że masz prawo?
                      • 08.09.08, 19:21
                        No przecież leżał, nie? Jak leżał to każdy mogł zajrzeć i on zajrzał
                        właśnie.
                        • 08.09.08, 19:24
                          Każdy kulturalny człowiek nie zajżałby. Ale rozumiem ironię.Tylko że ja
                          chciałabym poznać opinię szarej.sowy na temat grzebania w prywatnym kalendarzu
                          żony. A on najwyraźniej nie ma odwagi odpowiedzieć.
                          • 08.09.08, 19:25
                            Ja też bym chciała poznać opinię pana.
                          • 08.09.08, 19:26
                            ale mi brak kultury tongue_out no i mam pozwolenie - tylko czasem zakaz dostaje jak sie
                            pokłucimy tongue_out
              • 08.09.08, 21:33
                aluc napisała:

                > nie śmiejcie się
                > kupowanie słodyczy to poważne przestępstwo
                > sama prędzej się przyznam do kremu za pięć stów niż do paczki Haribo
                > zjedzonej ukradkiem
                > i nigdy nie pozwalam niczego szukać w mojej torebce, bo może znaleźć
                > papierki od śliwek w czekoladzie na ten przykład

                aluco droga- jako niezona nie wiesz co to ozywczy i totalny brak tajemnic i
                prywatnosci w prawdziwym zwiazku. Poza tym mniemam, ze twoj niemaz utrzymuje cie
                w poczuciu falszywego szczescia nie mowiac ci prawdy, pracujac po nicach i
                obracajac sekretarke w zasdzie nawet trudno powiedziec czy na boku, gdyz nie
                zaobroczkowalas pana, wiec technicznie rzecz biorac nie masz do niego wiekszych
                praw niz owa sekretarka. No przykro mi tak to wyglada.....
                --
                opsesyjna.blox.pl/html
                przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
                • 08.09.08, 22:00
                  gosia, ja to ja - ale pomysł jakie to dla niego musi być straszne -
                  nawet nie może mieć kogoś nielegalnie i na boku

                  a ze mną nawet rozwieść się nie może za to Haribo

                  a jakby walnął tu posta jako biały_kruk albo inna kungfu_panda, to
                  by mu wredne baby napisały, że było się żenić, to wtedy mógłby mieć
                  wąty do Haribo - a tak to spad na szczaw

                  w mordę jeża, od jutra pełna szczerość, a papierki po czekoladkach
                  do kieszeni mu zacznę podrzucać
        • 08.09.08, 18:43
          >Wy wolicie życie w
          > świecie iluzji, która tylko czasem pryska jak mąż się da przyłapać z kochanką.<
          No cóż, Wy też wolicie żyć w świecie iluzji. Mogłabym przytoczyć tu parę
          przykładów (łącznie z Twoimi postami). Wiesz, mój facet też przyłapał mnie na
          wielkim kłamstwie. Według niego miałam być szczera (wtedy nawet z domu bym nie
          wyszła), bo zamiast powiedzieć otwarcie, że idę zgłosić na policję sprawę o
          znęcanie się psychiczne i fizyczne, powiedziałam, że idę do lekarza (byłam, ale
          po obdukcję) - strach robi swoje niestety. Mój facet też twierdzi, że on mi
          nieba przychyla, jest cudownym partnerem itd.itp. tylko to ja jestem ta zła,
          niedobra, psychicznie niezrównoważona. Poszedł wraz ze mną do psychiatry, gdyż
          taki był pewny tego, że to ja jestem winna złu całego świata i jego ciężkiej
          doli. Skończyło się na leczeniu - on bierze tegretol na tą swoją "normalność".
          Zgłoś się do lekarza, oby za późno nie było. Możliwe, że masz jeszcze szansę na
          uleczenie.
          --
          Partner Leń i Egoista
          • 08.09.08, 18:47
            Wiesz, tylko w naszym wypadku to akurat moja żona się na mnie z pięściami
            rzucała... No nie wiem może faktycznie powinienem się leczyć.
            • 08.09.08, 18:54
              Ależ skąd ja to znam tongue_out Ja też jestem taka drapieżna i rzucam się na mojego
              faceta, a na policję poszłam, bo sobie coś uroiłam. Ślady przemocy też sama
              sobie zrobiłam, żeby jego udupić. On to przecież prawdziwy facet i na kobietę
              ręki nie podniesie (no, podnosić rękę to rzeczywiście rzadko podnosi big_grin ). Nie
              ma to jak biedny, filigranowy człowieczek pod batem herod baby - coś według
              starej piosenki, jak to zła baba wałkowała swego chłopinka wałkiem do ciasta
              (pamięta jeszcze ktoś tą piosenkę ? ).
              --
              Partner Leń i Egoista
              • 08.09.08, 19:03
                Ja pamiętam!
                Chyba tę panią rozumiem... pan powinien się cieszyć, że mu nie
                dosypała trutki do herbaty.
    • 08.09.08, 16:32
      kup żonie samochód, jakżeś taki ludzki pan
      albo raczej oddaj swój, w tym stanie nie powinieneś prowadzić
    • 08.09.08, 16:38

      To zaawansowana schizofrenia. Twój przypadek szara sowo, jest raczej
      nieuleczalny, ale odpowiednie tabletki mogą złagodzić niektóre skutki i może
      wówczas łatwiej by się żyło ludziom wokół ciebie.

      Spróbuj - pierwsza wizyta u specjalisty jest za darmo.









      --
      Paweł

      Mojedziecko powiedziało smile
    • 08.09.08, 16:42
      o matko, chyba mam schizofrenie bo nic a nic nie rozumiem, A zwłaszcza nie
      rozumiem jak kolega miał ci pomóc wyprzedzic kolumnę samochodów i że jeszce
      przyjechał ci pomóc, no, no ,nosmile))))))))))))0
    • 08.09.08, 17:02
      Sowa, nie będę się czepiać o "traktowanie żony jak człowieka " a powinnam.
      Powiem tyle, problem masz i Ty i ona. Ty z okazywaniem szacunku, ona z
      osobowością. Od mitomanii do schizofrenii jest b. daleka droga. Można być
      zatwardziałym kłamczuchem i nie być chorym na schizofrenię, można być chorym na
      schizofrenię i ani razu nie skłamać... Także z przypisywaniem chorób o podłożu
      psychicznym radziłabym być ostrożna, Zwłaszcza osobie która nie ma o diagnozie
      bladego pojęcia.
      Poza tym co Ci zależy czy chodzi do prawnika czy do psychologa. Dowiesz sie jak
      będzie trzeba. Czy Ty ją kochasz? Tak szczerze? Czytając Twoje posty odniosłam
      takie sobie wrażenie.
      --
      Max

      Ktoś
    • 08.09.08, 17:11
      PS. Fakt, że twoja żona poszła do prawnika od rozwodów, raczej świadczy o jej
      stuprocentowym zdrowiu psychicznym. Też bym z takim grzybem jak ty nie wytrzymała.
      --
      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
      Forum Avon
      • 08.09.08, 17:16
        kompletnie nie kumam - schiza jak z Joyce'a
        • 08.09.08, 17:25
          No, nie żartuj, Joyce'owi pisanie wychodziło.

          --
          Loitering with content.
          • 08.09.08, 17:31
            sanciasancia napisała:

            > No, nie żartuj, Joyce'owi pisanie wychodziło.
            >
            yyyyyyyy, wiem (Nobelek), ale ja konkretnie o strumieniu
            świadomości, który jest dla mnie nie do przejścia big_grinDDDDDDD
            • 08.09.08, 17:33
              Ja bym to określiła raczej strumieniem nieświadomości wink
              --
              Loitering with content.
              • 08.09.08, 17:53
                Bingo!!! albo projekcją podświadomości samczejsmile
          • 08.09.08, 17:37
            Sowo- a Ty jesteś prawdziw (y?a?)smile
            Do tej pory byłam przekonana, ze to kobiety skłonne są wylewac tu
            swoje zale i dzielic się radościami na takim forumsmile

            Historia z autem- a nie mozna było na kompromis iść?- nie mogłes
            zapytac przyjaciela, czy nie pozyczy go Twojej Żonie?- w końcu to
            starsze autko...( zastanawia mnie, jak on daje sobie radę, gdy musi
            wyprzedzic kolumnę samochodówsmile

            Kłamstwo Żony....przyznałes, ze okłamała Cię pierwszy raz (o tych
            słodyczach to zapewne żart, jak mozna takie bzdury pamietac-
            Wracając do Jej kłamstwa...czy nie zastanowiło Cię, jak ona musi się
            Ciebie bac, ze nie chce Ci powiedzieć prawdy?

            Co Ty Jej zrobiłeś, ze teraz tak bardzo boisz się jej spotkania z
            prawnikiem? smile (nawet fakt, ze byłby to przystojny mężczyzna nei
            usprawiedliwia Twojego oburzeniasmile
            Czytam Twoje inne wypowiedzi i domniemywam, ze Twoja Żona jest
            piękną kobietą, mądrą- bo świetnie wychowała trójkę dzieci, zapewne
            bardzo Cię kochała, skoro troje dzieci macie...i ..i myślę, ze masz
            w sobie poczucie winy.
            Twoja wizyta na forum.....czy Twoja Żona czytuje to forum?
            Dlaczego przyszedłes tutaj?..jaki masz cel?...chcesz tylko wyżalac
            się?...szukasz rad?...czekasz na oceny?
            Nie lepiej od razu do profesjonalnego terapeuty?
            Zauważ, ze nie tylko jedna osoba mowi Ci, ze masz problem ze swoją
            duszą...to nie jest problem agonii związku, tylko taki, ze to Ty
            zabijasz ten związek.
            Nie wiemy o Tobie nic, mamy tak różne charaktery, a wszystkie
            jesteśmy zgodne, ze problem siedzi w Twoim charakterze...pora byś
            wyciągnął wnioskismile




            Traktowanie Żony- Żona ma zawsze względy specjalnesmile- nie musisz Jej
            czcić, wystarczy, ze będziesz traktował Ją godnie.
    • 08.09.08, 17:31
      Ty masz człowieku problem ale w pisaniu i rozumieniu. Pewnie stąd
      problemy w relacjach z żoną. Jeżeli ty do niej mówisz tak jak teraz
      do nas piszaesz, to nie dziwię się że się nie rozumiecie... Masakra.
      Jesteś zbyt skomplikowany jak dla mnie.
      Poza tym jest cała masa spraw, które można załatwiac u prawnika, nie
      tylko idzie się do niego po rozwód. I jeżeli masz jakiś problem, to
      najpierw i przede wszystkim pogadaj sensownie z zoną. Ona rozwieje
      twoje wątpliwości.

      Ach, cóż za zaszczyt ze określasz ją mianem człowieka... no
      comment...
    • 08.09.08, 18:18
      Ale odpowiedzi prostej i jasnej odnośnie kalendarza nie dostałam...
      • 08.09.08, 18:40
        Nie chcę się wgłębiać, ani tym bardziej nie znam poprzednich wątków
        autora, ale wspolnota jajników to tutaj działa lepiej, niz
        gdziekolwiek indziej smile)))Facet, powiem Ci tyle, że kompletnie nie
        masz podejścia do kobiet i nie rozumiesz ich. Może jednak jest jakaś
        odrobina prawdy w tym , że czasami lepiej jest mówić to, co partner
        (-ka) chciałby (-aby) usłyszeć...
        • 08.09.08, 19:05
          To nie jest wspólnota jajników tylko trafne rozpoznanie wybitnie
          toksycznego pana. Albo trolla. Albo kolejnego projektu badawczego,
          który zapewne czemuś służy.
          Są takie kody po których można świra rozpoznać z daleka nawet jeśli
          posługuje się poprawną polszczyną i sprawia wrażenie zrównoważonego.
          • 08.09.08, 20:25
            komentarze macie super smile szkoda, ze juz tylko poszydzic mozna, bo nic do pana
            nie dociera...


            a z panem jest niehalo na bank, porazila mnie wizja swiata w jakim zyje -
            wszyscy faceci klamia, wszystkie kobiety to zyjace zludzeniami kretynki..
            bardziej mi to projekcje swojego podejscia wyglada, niz na autentyk, bo nawet
            trudno mi uwierzyc, ze w calym otoczeniu nie widzi normalnych malzenstw...

            --
            "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
    • 08.09.08, 19:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • 08.09.08, 21:14
      Facet, jeżeli nie jesteś Trollem, a ciągle mam nadzieję, że jednak
      jesteś, to życzę Twojej żonie, żeby się szybko z Tobą rozwiodła,
      wyprowadziła na drugi koniec świata-z dziećmi-i zaczęła nowe życie z
      kimś zdrowym psychicznie. Jeżeli pomieszka z Tobą jeszcze pół roku,
      to tyle z tego życia będzie miała, że ją pośmiertnie na ołtarze
      wyniosą.
      Zaniosłabym wiązanki na grób Kotuli i Iwoni, ale obie ręce i nogi
      mam zajęte szukaniem szczęki, która po przeczytaniu postu Pana SS
      (jakiż wiele mówiący skrót!) najpierw opadła mi na podłogę, a potem
      przeleciała do piwnicy.
    • 08.09.08, 21:15
      He, he..nie znasz ludzi..tfu..kobietwinkP
      Ludzie nie chcą słuchać prawdy, wolą usłyszeć to, co uważają za
      prawdę. Prawda wymaga samokrytycyzmu, boli i rozczarowuje...

      Wiesz, dziwi mnie trochę, że Twoja żona, dorosła kobieta, ukrywała
      przed Tobą fakt kupienia słodyczy- dlaczego okłamała Cię w tak
      drobnej sprawie? Myślałeś o tym?winkP


      --
      "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
      intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

      Magdalena Środa
    • 08.09.08, 21:37
      Jestes winy tej calej sytuacji gdyz:
      1. kochasz zone nad zycie
      2. spelniasz jej zachcianki
      3. stawiasz ja ponad rodzina
      4. dajesz jej obecnie szanse samorealizacji
      6. jestes robotny ponad miare
      7. po poludniu czas poswiecasz dzieciom
      8. dajesz zonie kase
      9. jestes na jej kazde skinienie
      10 traktujesz ja jak czlowieka

      ona zas:
      1. czepia sie
      2. ma bezpodstawne rzadania
      3. ie chciala laptopa a potem chciala
      4. siedzi w domu i sie opitala gdyz trojka dzieci to sam miodek
      5. rzuca sie z piesciami na ciebie


      no ja nie wiem jak ona konfrontacji z taki Spizem wytrzymuje ale ja to bym sie
      pociela i wpadla w katatonie......
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
      • 08.09.08, 21:44
        Zapomniałaś Gosiu o:
        11. <mąż> w praktyczny sposób błyskotliwie pokonuje niedogodności małego mieszkania (a zwłaszcza małego przedpokoju)

        i

        6. <żona> śmie gardzić kartą do firmowego konta, które jest przeważnie puste
        7. uważa, iż szafka na buty nie służy do przechowywania pod nią butów (ale to może w kategorii "czepia się", hmmm)



        --
        "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
        • 08.09.08, 21:56
          mama_kotula napisała:
          > 6. <żona> śmie gardzić kartą do firmowego konta, które jest
          przeważnie
          > puste
          Taki zaharowany, kompetentny (we wszytskim-omnipotentny po prostu)
          biznesmen, a firma ma puste konto? Jak ten facet nie jest Trollem,
          to ja nim jestem.
          • 08.09.08, 22:09
            Jeśli nawet SS nie jest Trollem, to zapewne pisze swoje posty ze
            szpitala psychiatrycznego, chcąc się upewnić, że lekarze postawili
            mu prawidłową diagnozę.
            • 09.09.08, 10:14
              Jeden taki koleś był też kiedyś na Samodzielnych, podobnie pisał nawet (widać
              tak się to zaburzenie objawia), też jakieś takie długaśne posty a la strumień
              (nie)świadomości, identycznie się przedstawiał jako idealny mąż i ojciec,
              wyliczał jakie to dobre gesty popełniał w kierunku swojej małżonki i jaką to ona
              była materialistką. Tylko tam małżonka już od niego zwiała, byli w trakcie
              rozwodu, a potem jeszcze okazało się, że panu parę razy zdarzyło się maznąć
              małżonkę (miała obdukcję, więc raczej nie lekko maznął), oraz był harcerzykiem
              bez pracy, zajęcia i grosza przy duszy.
              --
              Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
              Forum Avon
      • 09.09.08, 15:20
        No tak, daje żonie kasę - kartę do pustego konta wszak kobieta ma. A jak
        dostanie jakies pieniądze, to bezczelnie kupuje słodycze i niepomna, że w
        małżeństwie jest wspólnota majątkowa, potrafi zeżreć _cały_ batonik princessa. W
        sprawie korzystania z samochodu, laptopa oraz mieszkania (pamiętna kwestia
        szafki na buty, co do której mąż bardzo się z opinią małżonki liczył...) to
        chyba oczywiste, że mąż wie lepiej, czego żona potrzebuje, nie?

        Nie należy też zapominać, że żona ma swobodę godną pozazdroszczenia - jak już
        pan mąż ustali jej grafik, kiedy i na ile może wyjść, to już tylo pozostaje się
        opowiedzieć dokąd, zyskać akceptację i - voila!

        Normalnie wypas ma kobieta że hohoho...



        --
        "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
        mniej awanturujący."
        • 09.09.08, 15:27
          axha zapomnialam takze o motywacji- on jej kaze siebie utrzymac bo ona bez
          twardej reki i rzucenia na gleboka wode nie umie- tak bylo z saochodem, teraz z
          dzialalnoscia....
          czy to nie dziwne ze sama umiala sie umowic na rozmowe z adwokatem i w dodatku
          nasciemniac ze idzie do psychologa?
          --
          opsesyjna.blox.pl/html
          przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
          następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
          • 09.09.08, 15:37
            bo mnie to interesuje bardzo.

            --
            Kochaj mnie
    • 11.09.08, 09:45
      O ile w pierwszym wątku jeszcze wierzyła, że masz dobre intencje i
      szukasz rady na tym forum, by móc zrozumieć lepiej duszę kobiety, o
      tyle po kolejnych jawisz mi się jako wyjątkowa perfida.

      Na prawdę jest mi wyjątkowo szkoda Twojej żony, ale jeszcze bardziej
      dzieci, bo nie wierzę, że ten pruski dryl ograniczasz tylko do
      kontaktów z nią.

      Jakie kompleksy starasz się w sobie zagłuszyć takim przedmiotowym
      traktowaniem innych?

      A o uczciwości małzeńskiej wykłady sobie daruj, bo nie masz o niej
      bladego pojęcia.

      --
      "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
      Koni i Kornelka
      zapraszam na forum Pędraki 2004
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.