Dodaj do ulubionych

Nazwisko - zmieniać czy nie?

  • peryklejtos 28.11.08, 09:54
    Ja zmieniłem nazwisko na nazwisko Żony, do swojego nie byłem
    specjalnie przywiązany emocjonalnie. I żyję. Każdemu kto miał z tym
    problem mówiłem żeby się od... bo to sprawa moja i Żony. Trzeba mieć
    jaja, a nie wydmuszki. Rodzina jest potrzebna, ale każdy ma swoje
    życie i zasady, które trzeba szanować.
  • fiona_apple 28.11.08, 11:52
    Amen! big_grin
    --
    Be the kind of woman that when your feet hit the floor each morning,
    the devil says "oh crap, she's up!"
  • dorcia_6 28.11.08, 10:01
    Ślub brałam 7 lat temu, nie chciałam zmieniac nazwiska,bo niby
    dlaczego? Mąż zmienił nazwisko na moje, bo chciał żebyśmy mieli
    takie samo, sam to zaproponował, zapytał przyszłego teścia o zdanie.
    Nikt z mojej ani męża rodziny nie robił żadnych uwag. Moi dziadkowie
    byli zadowoleni, że nazwisko (nieczęsto spotykane) jednak będzie
    kontynuowane. Ani razu nie żałowaliśmy tej decyzji. Pozdrawiam.
  • ignispl 28.11.08, 10:07
    A mój mąż zgodził sie przyjąć moje. Bez żadnych ansów ze strony jego rodziny. Mój tata pękał z zadowolenia. Ma same córki i tu nagle syn mu sie trafił.
    Ale fakt, rodzina była tak zaaferowana tym, że nie boerzemy koscielniaka, że taka drobnostka jak nazwisko umknęła ich uwadze.
  • siegfriedswaelderin 28.11.08, 10:28
    "Jednak prawo wkrótce się zmieni i kwestia nazwisk będzie uregulowana bardziej
    liberalnie."

    Bardzo jestem ciekawa, jak się zmieni to prawo - tzn. czy będzie możliwe nadanie
    dziecku nazwiska dwuczłonowego po obojgu rodzicach noszących nazwiska pojedyncze?
  • lew_konia 28.11.08, 10:32
    więc nie widzę problemu. Chłopak ma już 18 lat.
    Tylko dwuczłonowe nazwisko to mitręga podczas wypełniania rubryczek
    urzędowych. Po prostu praktyczniej mieć jeden człon.
  • funstein 28.11.08, 10:41
    zmiana nazwiska na nazwisko meza to gleboko madra i przemyslana tradycja.
    Wspolczesne kobiety nie widza, ze dzieci dostaja rozwolnienia, bo mama sie
    inaczej nazywa niz one.
    Wspolczense kobiety sa na tyle "niezalezne" w najgorszym tego slowa znaczeniu,
    ze potrzebuja tylko nasienia i alimentow, zeby zrealizowac swoje instynkty
    prokreacyjne.
    Nie dostrzegaja zupelnie, ze dzieci to nie lalki do zabawy,
    tylko mali ludzie, ktorzy bez ojca wyrosna albo na myslace macica
    feministki albo na na myslacych macica matki chlopcow.



    --
    "Każda prawda przechodzi przez trzy etapy. Najpierw jest wyszydzana,
    potem gwałtownie zwalczana, a w końcu zostaje uznana za oczywistą."
    Arthur Schopenhauer
  • lootek766 28.11.08, 11:29
    a coz tak madrego w tym dostrzegasz??? wystarczy, ze mezczyzna przejmie nazwisko
    zony i sprawa zalatwiona... juz te biedne dzieci, ktore sie tak zamatwiaja
    (buhaha) nie beda mialy ku temu powodow.
  • wilhelm4 28.11.08, 10:53
    Choc jestem facete´m, to jednak swietnie rozumiem te Panie,
    ktore bardziej by chcialy dwuczlonkowo. smile
  • hiacynta_1 28.11.08, 10:56
    12 lat temu gdy brałam ślub było nie do pomyślenia żeby mąż
    przyjmował nazwisko żony, jednak ja postawiłam przyszłego męża w
    sytuacji jednoznacznej, tzn. oświadczyłam kategorycznie że zostaję
    przy swoim nazwisku panieńskim a on ma wybór zostać przy swoim,
    przyjąć moje lub nazwisko dwuczłonowe. Po wahaniu przyjął moje
    nazwisko co spotkało się z dezaprobatą ze strony jego rodziny ale
    również kolegów z pracy. Poniewż mieszkamy w małym miasteczku gdzie
    mój mąż mieszka ponad 30 lat wszyscy do tej pory znają go pod jego
    nazwiskiem "kawalerskim" nawet czasmi do mnie ktoś zwraca się tym
    nazwiskiem co z uśmiechem prostuję. Nidgy nie tłumaczyłam się i nie
    mam zamiaru dlaczego tak postąpiłam.
  • alija_2 28.11.08, 11:01
    i nigdy nie widziałam innej możliwości. Mojemu mężowi zupełnie to nie
    przeszkadza (teściowej owszem, i to bardzo).
  • megas1 28.11.08, 10:58
    Wzieliśmy slub, zostaliśmy przy swoich nazwiskach a na dotatek podpisaliśmy intercyze i jest super - nie mamy do siebie o to pretensji tak chcieliśmy i rodzinie się to spodobało
  • princealbert 28.11.08, 11:09
    nikt nie zmienia nazwiska przy slubie. Kazdy ma dwa - po ojcu i po
    matce.
  • xocolat 12.12.08, 16:06
    Hiszpanki faktycznie nie mają dylematów Polek wychodzących za mąż, ale na dzieci
    przechodzą nazwiska po obu dziadkach. Na przyszłe pokolenie przekazywane są,
    więc i tak tylko nazwiska męskiej linii rodu sad
  • oleandra20 19.12.08, 02:19
    ale mozesz to zmienic, znam przypadki ze dzieciom urodzonym na Polwyspie
    Iberyjskim dawano jako pierwsze nazwisko matki a drugie ojca, i wtedy zachowuje
    sie nazwisko matki w dalszych pokoleniach. ja sama zapowiedzialam to swojemu
    partnerowi - Kastylijczykowi, ze przy ewentualnych dzieciach moje nazwisko idzie
    jako pierwsze (bo nie ma w mojej rodzinie osobnikow plci meskiej a ja jestem
    bardzo zwiazana z nazwiskiem mojego, niezyjacego juz, ojca), i nie mial
    absolutnie zadnych zastrzezen!!!
  • anulla_la 28.11.08, 11:11
    Zarówno moje panieńskie jak i po mężu łatwo przekręcić. Przy panieńskim jeszcze
    do tego czasem padały pytania skąd mam takie (nie jest polskie, ale skąd się w
    Polsce wzięło to pojęcia nie mam). A że chciałam byśmy nosili to samo
    nazwisko... Więc mam po mężu co w połączeniu z popularnym imieniem powoduje, że
    nazywam się tak samo jak moja teściowa oraz... teściowa mojej teściowej smile
    Jednak jako jedyna z tych trzech posiadam drugie imię, więc podpisuję się
    używając inicjałów obydwu imion a nie tylko pierwszego tongue_out
    Na szczęście moje relacje z teściową są w porządku i całą tą sytuacje z imieniem
    i nazwiskiem traktuję raczej na wesoło wink
  • gondra 28.11.08, 11:12
    Jedna boi sie co powiedzą urzędniczki, druga co powiedzą panie w
    przedszkolu, trzecia, ze teściowie będą krzywo patrzeć. Gratuluje
    asertywności. Że dla dziecka - żeby sie dzieciaki w przedszkolu nie
    śmiały - to jeszcze rozumiem.
  • izolada 28.11.08, 11:22
    >Jedna boi sie co powiedzą urzędniczki, druga co powiedzą panie w
    >przedszkolu, trzecia, ze teściowie będą krzywo patrzeć. Gratuluje
    >asertywności. Że dla dziecka - żeby sie dzieciaki w przedszkolu nie
    >śmiały - to jeszcze rozumiem.

    Dzieci w przedszkolu śmieją się z rudego, że rudy, z grubego, że
    gryby, z chudego, że chudy, w okularach, że w okularach itd. A do
    wszelkich inności (typu kolor skóry) przywyczajają się znacznie
    szybciej niż dorośli. Wychowując dziecko można je uczyć odwagi
    cywilnej, albo koniunkturalizmu - jak kto woli.
  • gondra 28.11.08, 11:44
    Masz rację.smile

    Mnie chodziło o to, że mały dzieciak prawdopodobnie nie będzie
    ptrafił odpowiednio zareagować, a dorosła osoba powinna umieć
    powiedzieć "a g... to Panią/Pana obchodzi" gdy ktoś jest wścibski i
    chamski.
  • izolada 28.11.08, 11:53
    gondra napisała:

    > Masz rację.smile
    >
    > Mnie chodziło o to, że mały dzieciak prawdopodobnie nie będzie
    > ptrafił odpowiednio zareagować, a dorosła osoba powinna umieć
    > powiedzieć "a g... to Panią/Pana obchodzi" gdy ktoś jest wścibski
    i
    > chamski.

    Małe dzieci w ogóle nie widzą takiego problemu, duże sobie radzą.
    Na pytanie innego dziecka dlaczego tak mama nazywa się unaczej, syn
    (nieszkolony w tej dziedzinie) odpowiedział "bo tak". Okazało się,
    że to absolutnie wystarczająca odpowiedź.
    wink
  • karla76 28.11.08, 11:21
    Długo się zastanawiałam przed ślubem nad przyszłym nazwiskiem.
    Ostatecznie pozostałam przy swoim panieńskim i jestem z wyboru
    zadowolona (lubię je a w środowisku służbowym pnę się po szczeblach
    kariery wraz z nim). Dziecko nosi nazwisko męża, niestety mąż nie
    był już taki "łaskawy" aby dzieciom przypisać moje nazwisko.
  • lanka 28.11.08, 11:41
    nie zmieniłam i nawet o tym nie myslałam. Jedynie brałam pod uwagę
    dwuczłonowe, ale USC zmieniłam zdanie i panie były niezadowolone bo
    musiały przepisywać akt.
    Moje nazwisko brzmi jak mało znane męskie imię i ładnie pasuje do
    mojego imienia, żeby było weselej dałam je na drugie imię mojemu
    synowi.
    Czyli jak on sie przedstawi podając obydwa imiona i nazwisko po ojcu
    brzmi jak dwojga nazwisk.
    Mam głęboko gdzieś panie w przedszkolu, rejestracji w szkole, żeby
    im ułatwić mówię mama XY. Najbardziej lubię hotele i pytanie w oczch
    żona czy kochanka. Raz jeden tylko na granicy w Izraelu gdzie
    przechodzi się 5 różnych kontroli, facet wział nasze paszporty i
    zadał to pytanie dlaczego. Dostał opowieść o patronie mojego rodu i
    obietnicy zachowania nazwiska, żeby nie zginęło.
  • jastis 28.11.08, 11:42
    Tez byłam zaciekła zwolenniczką nie zmieniania nazwiska. Do czasu az moj obecny partner bardzo fajnie przedstawił mi jego punkt widzenia. Zapytał a Ty jakbyś sie czuła gdybym Ci powiedział że moje nazwisko jest tylko dla moich dzieci nie dla Ciebie? Może w sumie to dowód powiedzmy "miłości" jeżeli, oczywiście świadomie, ktoś chce abyś nosiła jego nazwisko.
  • byrsie 06.12.08, 15:57
    w Hiszpanii ludzie maja dwa nazwiska - pierwsze po ojcu,drugie po
    matce (chociaz prawo juz dopuszcza mozliwosc zmiany kolejnosci
    nazwisk), i uwazam , ze to nie jest takie glupie,czlowiek sie rodzi
    i ma swoje nazwisko na cale zycie,w Hiszpanii beda sie dziwic, ze
    malzenstwo cudzoziemskie (maz i zona)maja takie same nazwiska i u
    nich to wywoluje komentarze..
  • grab31 28.11.08, 12:04
    tradycyjnie podwójne nazwisko przyjmowały panie ze znamienitych rodów, które
    wiązały się ze "zwykłymi" panami..
    i tyle na ten temat.
  • inaika 28.11.08, 12:24
    A ja mieszkam we Wloszech i tu od lat 70 kobiety nazwisk nie zmieniaja. Wrecz
    dziwnym jest jesli przyjmuje sie nazwisko po mezu lub dwuczlonowe, nie
    wspominajac juz o niemozliwosci wrecz przepisania dokumentow. Cale szczescie
    moje polskie nazwisko nie jest mocno skomplikowane i tylko nieco przekrecane
    przez Wlochow smile
  • iluminacja256 28.11.08, 12:37
    Bo zmienianie nazwiska w Polsce jest tradycja mającą wcale nie taką
    długa tradycję - wbrew pozorom smile Jadwiga Andegaweńska nei przeszla
    na Jadwiga Jagiełlowa - tradycja zmiany nazwiska jest tradycją
    rosyjskiego i pruskiego mieszczaństwa - łaczenie firm( najwczesniej
    wystepowała na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, wraz z
    zaborami objeła całośc.)
  • gondra 28.11.08, 12:33
    Czekałam aż odezwą sie zakompleksieni, szowinistyczni chłopcy i są.smile
  • socjopatka 28.11.08, 12:57
    Poniewaz moj maz nie potrafil sie pogodzic z tym, ze mialam nazwisko
    dwuczlonowe a nie jego (!!!), i ciagle robil mi o to wyrzuty,
    zlozylam pozew o rozwod i bardzo sie ciesze, ze nie jestem juz
    zwiazana z czlowiekiem, ktory okazal sie patriarchalnym przezytkiem.
    Teraz jestem z facetem, ktory nie widzi problemu, bym po slubie
    miala swoje nazwisko - on nie musi, jak niektorzy faceci na tym
    forum, pompowac swojego ego tym, ze formalnie jest wazniejsza osoba
    w zwiazku, ktora narzuca calej rodzinie swoje nazwisko. Boze, jacy
    seksowni sa mezczyzni ktorzy stawiaja na rownosc w zwiazku. Oni po
    prostu sa na tyle pewni siebie i swojej wartosci, ze nie musza
    ciagle szukac potwierdzenia siebie w ciaglym narzucaniu wymagan
    swojej partnerce.
  • iluminacja256 28.11.08, 13:10
    Prawda?

    Bo właśnie problem w tym, ze prawdziwy facet to taki, który kiedy
    słyszy, ze zona zostaje przy swoim nazwisku, nie wzywa na pomoc
    ojca, matki i tabunu ciotek, aby wybić to partnerce z głowy - bo ego
    mu cierpi, ale taki, który mówi - ok, a teraz idziemy na kregle
    ( czy co tam sobie kto chce) i nie tracmy zycia na durnotysmile

    Za takimi facetami idzie się na koniec swiata, ale niestety,
    wieszosc forumowych samców nei wychyli nosa nawet na koniec wsi...
  • brontowasik 28.11.08, 13:18
    iluminacja256 napisał:

    > Prawda?
    >
    > Bo właśnie problem w tym, ze prawdziwy facet to taki, który kiedy
    > słyszy, ze zona zostaje przy swoim nazwisku, nie wzywa na pomoc
    > ojca, matki i tabunu ciotek, aby wybić to partnerce z głowy - bo
    ego
    > mu cierpi,

    Nibyś iluminacja, acz ciemnaś jak tabaka w rogu, i szukasz problemów
    tam gdzie ich nie ma, PROBLEMEM JEST jak żona chce żeby mąz miał
    nazwisko żony,

    >ale taki, który mówi - ok, a teraz idziemy na kregle
    > ( czy co tam sobie kto chce)

    No to może niech lepiej powie "zgadzam sie, że to ja zmienię
    nazwisko na nazwisko żony, a teraz chodźmy pograć w palanta, będzie
    mi raźniej" smile smile smile smile

    i nie tracmy zycia na durnotysmile
    >
    > Za takimi facetami idzie się na koniec swiata, ale niestety,
    > wieszosc forumowych samców nei wychyli nosa nawet na koniec wsi...
  • iluminacja256 28.11.08, 15:05
    Nibys brontowasik, ale ani wasików, ani jajek.

    Na razie wytoczyłes do walki Żydów,antysemitów, feministki ,
    normalne kobiety i bóg wie co jeszcze ,a ja cię po prostu pytam:

    - po jaką cholerę cię to tak interesuje, czy jakaś baba zmienia
    nazwisko i po jaką cholere podpinasz się pod kazdy mój post?

    Napisałes sie, ze już sie ożeniłes. No to zajmij sie swoja kobiete i
    przestań wypisywać te durnoty, bo ze wszystkimi babmi na swiecie się
    nie żenisz, wiec i ich zmiany nazwisk lub brak zmian obchodzić cie
    nie powinny.

    A co do palantow - no cóż, sama sobie winna ta Twoja zona, sama...
  • skara 28.11.08, 13:10
    Od dawna wiedziałam, że nazwiska nie zmienię. I nie zmieniłam,
    zwyczajnie nie chciałam i nie miałam ochoty na wymianę dokumentow.

    Co do męża to problemu nie było, bo w kraju, z ktorego pochodzi
    kobiety nazwisk po ślubie nie zmieniają. A dzieci mają nazwisko po
    ojcu i po matce.
  • aardwolf 28.11.08, 13:18
    Dwa razy jak miałem się żenić to nalegałem żeby dziewczyna nie zmieniałą
    nazwiska i w obu przypadkach one chciały je zmienić.
    Nazwiska dwuczłonowe nie podobają mi się z tego prostego powodu, że z pokolenia
    na pokolenie ich długość rosłaby w postępie geometrycznym jest nie tylko
    niepraktyczne ale po postu od pewnego momentu niewykonalne.
    Sposób hiszpański czyli nazwiska dwuczłonowe po dziadkach to jest taki sam
    patriarchat jak nazwisko po mężu, tylko przesunięty o jedno pokolenie, więc
    tylko komplikuje sprawę a nic nie rozwiązuje.
    Wymyśliłem kiedyś własną regułę: każdy ma nazwisko dwuczłonowe, jedno po ojcu
    ojca ojca ojca ojca, drugie po matce matki matki matki matki matki.
  • lula76 28.11.08, 13:19
    urodzilam dwojke dzieci w barcelonie, moj maz jest katalonczykiem i
    sprawa nazwisk przedstawia sie nastepujaco:
    w hiszpani wszyscy maja dwa nazwiska, powiedzmy mama Miro Garcia i
    tata Figueras Rodrigez, w momencie zawarcia zwiazku nie zmienia sie
    nazwiska (!!!). dzieci otrzymuja pierwsze nazwiska rodzicow, w
    naszym przypadku dziecko nazywaloby sie Figueras Miro (nazwisko taty
    zawsze jest pierwsze).
    wydaje mi sie ze w ten sposob zaoszczedza sie tego typu dyskusji.
  • inakaro 28.11.08, 13:23
    a jak dziecko mając dwa nazwiska wychodzi za mąż lub się żeni to co
    jego dzieci maja 3 lub 4 nazwisko?
  • wrobelek0403 28.11.08, 14:49
    proponuje czytac ze zrozumieniem - PO SLUBIE NIKT NIE ZMIENIA NAZWISKA!!!!!!!
    --
    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • wrobelek0403 28.11.08, 14:51
    przepraszam to nie było do Ciebie - dziecko w hiszpanii przyjmuje nazwisko:
    pierwszy człon ojca i pierwszy człon matki.
    --
    kobieta nie umiejąca haftować nie może w pełni spełnić się życiowo...
  • pan-kabak 18.12.08, 22:30
    Chociaż dopiero w drugim pokoleniu.
    Dziecko ma nazwiska po obu dziadkach (tj. pierwsze człony
    nazwisk dziadków), a po babciach ślad znika.
  • magiciatko 04.01.09, 07:03
    Zawsze mozna sobie zazyczyc, zeby nazwisko matki bylo pierwsze. A facet w gorze
    to przestarzala pozycja, ale coz niektorzy nie potrafia inaczejsmile
  • inakaro 28.11.08, 13:20
    Ja zmieniłam. Chcę żebyśmy z mężem stworzyli jedną rodzinę, żeby to
    było nasze wspólne nazwisko, nie potrzebne nam żadne podziały nawet
    w kwesti tak błahej jak nazwisko. Moi rodzice i my z siostrą
    mieliśmy jedno nazwisko i to jakoś tak wyróżnia rodzinę, o od razu
    widać kto gdzie należy. I co z tego, że to kobieta zmienia?
    Mężczyzna buduje dom i zaprasza tam swoją ukochaną, żeby razem
    storzyć rodzinę. Wcale nie ma staroświeckich poglądów, jestem
    niezależna, prowadzę firmę, uważam, że w tej kwesti nie potrzebne są
    zmiany.
  • loola_kr 28.11.08, 13:22
    bo zawsze chciałam mieć końcówkę "ska" więc "przebieranie" nie mogło pójść na
    marne wink
  • miamamma 28.11.08, 13:31
    Chce wrocic do panienskiego nazwiska, bedac mezatka. Czy to mozliwe?

  • socjopatka 28.11.08, 13:43
    Ja to zrobilam i wiesz co? Naprawde nie bylo to trudne. Choc
    wkurzyla mnie pani w urzedzie, ktora mimo ze jest kierownikiem USC,
    zazadala bezprawnie 'zgody meza'. Musialam ja oswiecic, ze jako
    pelnoprawna obywatelka moge podejmowac decyzje w kwestii swojego
    nazwiska bez niczyjej zgody.
    Ale konkretnie: Musisz dostarczyc do USC akt slubu oraz pisemne
    uzasadnienie (napisz jak podanie, a uzasadnienie swoimi slowami),
    dlaczego chcesz zmienic nazwisko. Najlepiej jest, jak masz jakis
    spolecznie akceptowalny powod, ja np. podalam prace naukowa, ale
    wydaje mi sie, ze jesli logicznie wytlumaczysz, dlaczego nazwisko
    meza przestalo Ci sie podobac, to podanie bedzie przyjete.
    Kosztowalo mnie to w 2007 roku okolo 80 zl.

    Ja powinnam byla napisac w podaniu, ze maz zastosowal wobec mnie
    szantaz emocjonalny oraz lzy, i sie zgodzilam na przyjecie jego
    nazwisko pod ogromna psychoczna presja, ale po slubie otrzezwialam
    dosc szybko smile

    > Chce wrocic do panienskiego nazwiska, bedac mezatka. Czy to
    mozliwe?
    >
  • brontowasik 28.11.08, 13:54
    socjopatka napisała:

    > Ja powinnam byla napisac w podaniu, ze maz zastosowal wobec mnie
    > szantaz emocjonalny oraz lzy, i sie zgodzilam na przyjecie jego
    > nazwisko pod ogromna psychoczna presja, ale po slubie otrzezwialam
    > dosc szybko smile

    Skoro maż taki niedobry i szantaż przed slubem był, to po co
    wychodziałś za mąż? A jak już wyszłaś, to po co sama zmian nazwiska,
    od razu trzeba było o rozwód wystąpic. Co za głupie uzasadnienie,
    żona z nazwiskiem męza - źle jej w małżeństwie, ta sama żona po
    zmianie nazwiska - dobrze jej w tym samym małżeństwie. Psychopatko,
    masz trafnego nicka, mąż szantazem kazał ci pod nim pisać?
  • miamamma 28.11.08, 14:01
    Nie rozumiesz. To naprawde trudne zrezygnowac z wyjscia za maz,
    kiedy jest sie zwiazanym z czlowiekiem nawet, jezeli on jest taki o
    jakim pisze socjopatka.
    Jak czlowiek nie wycofal sie odpowiednio wczesnie i przekroczyl
    pewna granice, to naprawde nie latwo jest odejsc.
  • socjopatka 28.11.08, 14:12
    wiesz miamamma, tak sobie mysle, ze decyzja o wzieciu slubu z
    czlowiekiem, dla ktorego najwazniejsze bylo bysmy stworzyli rodzine
    sygnowana jego nazwiskiem, byla bledem, bo sygnalizowala to, ze jego
    poglady sa bardzo dziwaczne. Nie bylo dla niego problemem to, ze on
    traktowal tradycje bardzo wybiorczo, i walczyl o utrzymanie jedynie
    tych, ktore byly w jego interesie. Np. Oswiadczyl mi kiedys nagle,
    ze mam sie przygotowac na to, ze on mnie utrzymywal nie bedzie (tez
    jakas tam tradycja, nie?). Ja nigdy wczesniej tego tematu nie
    poruszalam, wiec mysle ze on musial jakies przemyslenia swoje na ten
    temat miec. Pierscionka z diamentem tez nie dostalam (choc nie wiem,
    jak bardzo to tradycyjne. Moja mama dostala, i chyba wszystkie
    kolezanki-mezatki tez). To byla ciezka lekcja, szczegolnie ze sama
    ja sobie zafundowalam zakochujac sie bez pamieci i niestety tracac
    zdolnosc to krytycznego myslenia o partnerze. Tak sobie mysle ze to
    byl moj wielki blad, i teraz z moim nowym partnerem bardzo duzo
    rozmawiamy na tego typu tematy, i obserwuje bardzo jego zachowanie.
    Na szczescie jak dotad, takich 'momentow' jakie mial moj byly, nie
    zauwazylam...
  • socjopatka 28.11.08, 13:32
    Ha, ha, ha. Ten caly brontowasik to mysli ze jak napisze cos
    wielkimi literami, to jest to bardziej prawdziwesmile facet, jak ktos
    tu wczesniej napisal, ty masz wydmuszki a nie jaja smile pozdrawiamsmile
  • brontowasik 28.11.08, 13:42
    socjopatka napisała:

    > Ha, ha, ha. Ten caly brontowasik to mysli ze jak napisze cos
    > wielkimi literami, to jest to bardziej prawdziwesmile facet, jak ktos
    > tu wczesniej napisal, ty masz wydmuszki a nie jaja smile pozdrawiamsmile

    Z kolei socjopatka mysli że jak napisze HA HA HA HA, to będzie to
    smieszne. Odnośnie zaś wydmuszek, to nie posuwaj się za daleko, bo
    wydmuszka kojarzyć się może nie tylko z facetem, ale równiez z
    feministką na jeden raz. Anonimowośc anonimowością, ale miej na
    uwadze, że kto wydmuszką wojuje ....
  • socjopatka 28.11.08, 13:53
    brontowasik napisał:
    dla mnie twoja wypowiedz byla jak najbardziej smieszna i zalosna. a
    ze poczucie humoru jest sprawa gustu, mialam prawo tak napisac.
    Z kolei stawianie sprawy, jakby opinia byla faktem ('PROBLEMEM
    JEST'), jest po prostu proba dodania sobie waznosci.Stad moja uwaga
    o wydmuszkach.
    I wiesz co..takie smieszne grozby to potwiedzaja moje refleksje na
    twoj temat. Jakby to powiedziala moja ciotka, podskakujesz jak pchla
    na kozuchu smile

    > socjopatka napisała:
    >
    > > Ha, ha, ha. Ten caly brontowasik to mysli ze jak napisze cos
    > > wielkimi literami, to jest to bardziej prawdziwesmile facet, jak
    ktos
    > > tu wczesniej napisal, ty masz wydmuszki a nie jaja smile
    pozdrawiamsmile
    >
    > Z kolei socjopatka mysli że jak napisze HA HA HA HA, to będzie to
    > smieszne. Odnośnie zaś wydmuszek, to nie posuwaj się za daleko, bo
    > wydmuszka kojarzyć się może nie tylko z facetem, ale równiez z
    > feministką na jeden raz. Anonimowośc anonimowością, ale miej na
    > uwadze, że kto wydmuszką wojuje ....
  • brontowasik 28.11.08, 14:04
    socjopatka napisała:

    > brontowasik napisał:
    > dla mnie twoja wypowiedz byla jak najbardziej smieszna i zalosna.
    a
    > ze poczucie humoru jest sprawa gustu, mialam prawo tak napisac.
    > Z kolei stawianie sprawy, jakby opinia byla faktem ('PROBLEMEM
    > JEST'), jest po prostu proba dodania sobie waznosci.Stad moja
    uwaga
    > o wydmuszkach.
    > I wiesz co..takie smieszne grozby to potwiedzaja moje refleksje na
    > twoj temat. Jakby to powiedziala moja ciotka, podskakujesz jak
    pchla
    > na kozuchu smile

    Pozdrowienia dla cioci, domyślam się, że mikrej postury była, a
    wujek za to taki pewnie typ zarośniętego misia? I zboczona ciotunia
    gadała tylko o jednym smile smile smile. A reszta rodziny to też socjopaci z
    nazwiskiem?


  • miamamma 28.11.08, 13:55
    A ja przyjelam nazwisko meza ponad rok temu, bo bardzo na to
    naciskal, choc tlumaczylam mu, ze to spowoduje tylko komplikacje.
    A teraz, jedynie dowod osobisty mam na swoje nazwisko. Wyjezdzajac
    po slubie za granice, musialam troche sie nameczyc, zeby wyrobic
    sobie ten dowod. A mianowicie, dzwonilam do kosciola, zeby przeslali
    moje papiery do USC, potem do USC z prosbami, zeby wydali mi szybko
    akt malzenstwa, potem na gwalt jechalam do rodzimego miasta, zeby
    zlozyc podanie o nowy dowod. Nie chcieli mi tego podania przyjac, bo
    w jakims tam ich systemie 4 dni po slubie jeszcze pod nazwiskiem
    meza nie figurowalam. Ublagalam, zeby to podanie mi przyjeli i
    przetrzymali w szufladzie do momentu kiedy w systemie pojawi sie
    moje nowe nazwisko.
    Po dowod wrocilam w Wielkiej Brytanii dopiero po 11 miesiacach. W
    tym czasie poslugiwalam sie paszportem z nawiskiem panienskim. Do
    tej pory mam ten paszport i sie nim posluguje, podobnie jak i prawem
    jazdy. Jestem wszedzie zarejestrowana pod nazwiskiem panienskim i
    nie chce mi sie fatygowac po przychodnia dentystycznej, medycznej,
    biblioteki, banku i do urzedow, zeby to zmieniac. Wole isc do pracy.
    Szkoda mi czasu na podpisywanie umow z dostawcami internetu, linii
    telefonicznej, pradu, gazu na nowe nazwisko.
    W POlsce wymienilam tylko dowod, natomiast pozostawilam wszystko co
    mam ze swoim starym nazwiskiem. W Polsce rowniez szkoda mi bylo
    czasu, kiedy tam bylam przez kilka dni, na chodzenie po gazowni,
    elektrowni, spoldzielni mieszkaniowej, wystawanie w kolejkach po to
    tylko, zeby podpisac nowe umowy ze zmienionym nazwiskiem.
    Duzo prosciej bylo w moim przypadku pozostac przy panienskiem
    nazwisku, biorac pod uwage fakt, ze kiedy jest sie w Wielkiej
    Brytanii, to prostowanie dokumentow w POlsce, zwlaszcza, kiedy ma
    sie ich sporo, jest troszeczke niewygodne. Ale to nie jest argument
    dla mojego meza, ktory, nawiasem mowiac, ma duzo mniej dokumentow na
    jego nazwisko niz ja mam.
  • socjopatka 28.11.08, 14:04
    no z dokumentami to u mnie bylo o tyle latwo, ze po slubie nie
    zmienilam zadnego, wiec jak sie juz pozbylam mojego wydmuszkowca, to
    nie mialam problemu ze zmiana z powrotem na panienskie. Ja tez
    mieszkam w UK, wiec (poza wszystkimi innymi aspektami tego problemu)
    nie chcialo mi sie meczyc z jakimikolwiek zmianami najpierw w Polsce
    a potem tutaj. A wiesz co? Koncze teraz doktorat i bardzo sie ciesze
    ze na okladce bedzie nazwisko, ktore nosilam cale zycie i z ktorym
    sie utozsamiam, a nie nazwisko meza (on z jakichs powodow bardzo
    chcial, zeby moj doktorat byl sygnowany jego nazwiskiem). Wydaje mi
    sie, ze przez to uhonoruje moich rodzicow, ktorzy byli przy mnie
    zawsze, i wspierali bezwarunkowo.
  • socjopatka 28.11.08, 14:20
    Hm, moja mama przyjela nazwisko taty, bo jej panienskie bylo
    osmieszajace i cierpiala z powodu uwag na jego temat. I ja rozumiem.
    Chociaz ja to bym chyba wolala na jej miejscu przyjac nazwisko jej
    mamy, a mojej babci.
    Ale uwazam ze kobiety powinny dzialac na zasadzie wylacznie swojego
    wyboru w tej kwestii. To ich nazwisko, one beda sie nim legitymowac,
    a nie maz, tesciowa czy pani na poczcie. I jesli kobieta z wlasnej,
    nieprzymuszonej woli bierze nazwisko meza, to ok. Denerwuja mnie
    tylko uwagi typu 'kobieta musi, bo mezczyzna chce' smile
  • dziewczynka_pawelka 28.11.08, 14:29
    Nie mam zamiaru zmieniać nazwiska. Nie jestem rzeczą, którą jakiś mężczyzna może
    podpisać swoim nazwiskiem.

    --
    Później, późnym popołudniem, gdy cienie będą dłuższe i smutniejsze niż są,
    później, przeczuwam to podskórnie, wszystko nagle utnie się, przemieli na
    proch... Jeszcze pocieszam się, że jestem, rozkoszne czując dreszcze od nadmiaru
    i żądz...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.