Dodaj do ulubionych

jak przewinelybyscie niemowle w pociagu?

11.01.09, 10:30
przebrnelam przez polowe dyskusji na fk bo wiecej nie dalam rady o przewijaniu
dziecka w pociagu
pojawila sie tam swiatla teza ze najbardziej odpowiednim miejscem do tego jest
podloga w toalecie - nalezy byc przygotowanym i miec podklad zeby rozlozyc go
na podlodze big_grin
no ja zasadniczo dobrego rozwiazania nie widze
ale z niemowlakiem do sracza w pkp bym nie weszla
psze-nig-dy wink
Obserwuj wątek
    • dlania Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 10:35
      Do sracza? A po co? Co ja sobie tam zrobie z tym niemowlakiem? Przytrzymam nad
      dziura i potrzepie, żeby sie gówienko odlepiło?wink
      Przebierałam niemowlaka w pociągu na siedzeniu, na podkładzie, nawet z takiej
      wielkiej śmierdzącej kupy, że sama omal nie zemdlałam. Przedział dla matki z
      dzieckiem był, aże siedzieli tam i bezdzietni to ich problemwink Ale nikt nie uciekł.
      --
      http://www.gify.org/bazagif/krowy/bovi021.gif
      "Gdyby nie Internet nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów" [S. Lem]
      (sygnaturka ukradziona od Wilmy.Flinstone)
    • kropkacom Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 10:36
      > ale z niemowlakiem do sracza w pkp bym nie weszla
      > psze-nig-dy wink

      Nigdy. Fuj! To już wolę zniesmaczyć kilkoro ludzi niż kłaść małe na podłodze w
      kibelku PKP (nawet na podkładce). No i może bym poszła przewinąć do przedziału
      gdzie siedzi konduktor smile)
      --
      Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
      • sir.vimes Ja dokładnie tak zrobiłam:) 11.01.09, 10:42
        A tak poza tym to jadąc z niemowlakiem starałam się by mieć przesiadkę po drodze
        i przewijać na dworcu, przy okazji napić się kawki, pospacerować te 15 minut.
        Jakichś potwornie długich podróży z niemowlakiem nie uskuteczniałam. Jak
        jechałam dalej to obowiązkowo też nocleg po drodze - nie wyobrażam sobie np.
        podróży z Warszawy do Pragi bez noclegu, nawet z 5 letnim dzieckiem. Ale brak
        przewijaka w 1 klasie PKP był dla mnie niejakim szokiem - wcześniej zawsze
        jeździłam druga i sądziłam, że 1 klasa jednak czymś się różnismile)))
        • angazetka Re: Ja dokładnie tak zrobiłam:) 11.01.09, 10:55
          > wcześniej zawsze
          > jeździłam druga i sądziłam, że 1 klasa jednak czymś się różnismile)))

          Różni się. Ceną smile
          Swoją drogą, przewijanie dziecka w przedziale dla rodziców z
          dziećmi - jak najbardziej (jak tam siedzę mimo bezdzietności, moja
          strata). Ale jakby mi ktoś to zaczął robić w przedziale "dla
          każdego", byłabym umiarkowanie szczęśliwa. Chociaż dobrego wyjścia
          nie widzę, bo do toalety PKP to się sama boję wchodzić.
          • kropkacom Re: Ja dokładnie tak zrobiłam:) 11.01.09, 11:00
            > Ale jakby mi ktoś to zaczął robić w przedziale "dla
            > każdego", byłabym umiarkowanie szczęśliwa.

            Jeździłam pociągami i nie pamiętam tych przedziałów dla matek z dzieckiem. Nawet
            w Intercity poinformowano mnie że dla matek nie ma (jest jakiś specjalny ale tak
            się chyba nie nazywa). No i jeśli są to ile na pociąg jest tych przedziałów?
            Pytam bo czasami nic innego niż przedział dla każdego nie pozostaje.
            --
            Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
          • sir.vimes No bo dobrego wyjścuia nie ma 11.01.09, 11:01
            Szczególnie , ze wielu pociągach zlikwidowano normalne przedziały i zrobiono
            takie idiotyczne tramwaje. Kiedyś na niektórych trasach bez trudu można było
            znaleźć opusty przedział i robić tam co się komu podoba - w takim "tramwaju"
            nawet jak są 4 osoby i tak masz poczucie bycia w miejscu publicznym.
              • sir.vimes No jakże to? 11.01.09, 11:12
                Ja nie znoszę. Kiedyś mogłam uciec przed ludźmi choćby na korytarz- teraz nie ma
                opcji.

                A kiedyś jak wracałam o 4 rano do Wawy ktoś po imprezowy puścił pawia. Masakra.
                Nie było gdzie uciec przed "zapachem". Kiedyś to były pociągi...;P
                • angazetka Re: No jakże to? 11.01.09, 11:18
                  Na pewno mówimy o tym samym wynalazku? Ja mam na mysli takie nowe
                  wagony, gdzie masz dwa rzędzy siedzeń (dwa siedzenia z lewej,
                  przejście, dwa z prawej). I jest bosko, bo masz tylko jedną osobę
                  przy sobie (albo wcale), pasażerów ze swojego pionu nie widzisz, a
                  tych po drugiej stronie - tylko kątem oka. Bardziej od ludzi nie
                  uciekniesz w warunkach PKP.
                  • sir.vimes Re: No jakże to? 11.01.09, 11:32
                    Chyba o tym samym... Tylko ja to widzę inaczej - przedział długi jak kiszka, z50
                    osób w tym samym przedziale, brak korytarza, gdzie się nie obrócisz - ludzie ;P
                    Żadnej szansy an zgaszenie światła nawet jeśli jest środek nocy, żadnej szansy
                    na pusty przedział- bo i jak, jeśli wagon to przedział? Każdy ma swoją wizję
                    idealnego pociągu - nawet dwie aspołeczne jednostki jak widać mogą mieć różne ;P
                    Może powinny jeździć maksymalnie zróżnicowane składy? 11.50 - tramwaj, 12.15 -
                    normal. smile
    • mathiola Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 10:51
      jeździłam w przedziałach dla matek z dzieckiem (zazwyczaj okupowane przez
      niematki i nieojców) i miałam głęboko gdzieś, czy kogoś zniesmaczy widok
      przewijanego dziecka.
      Ale ja w ogóle mam gdzieś odczucia innych w tym względzie. Mam dzieciaka nie
      przewinąć, nie nakarmić, bo jakaś wrażliwa paniusia dostaje duszności na sam
      widok.... Rzeczywiście. Phi!
      --
      Nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy wink

      http://images47.fotosik.pl/35/189df0e16b357d6b.gif
    • dirgone Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 10:51
      Toalety w PKP są tak tragiczne, że sama idę tam już tylko wtedy, jak mi siki
      uszami wylatują. Bezdzietna jestem, ale z pełnym zrozumieniem podeszłabym do
      współpodrożnej przewijającej dziecko obok mnie. Wolę niemowlęcą kupę niż kanapkę
      z kiełbasą (smród kiełbasy jest dla mnie gorszy niż wymiociny).
      --
      Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im
      okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
    • mearuless Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 10:56
      2 lata temu wracalam z wakacji pociagiem i widzialam przedzialy specjalnie dla
      matek z dziecmi.
      i jesli bym podrozowala z niemowlakiem- to zapewne tam zmienilabym mu pieluche.
      czy widzialyscie podloge w kolejowej ubikacji pod koniec kursu???? porozwalany
      zuzyty papier, mocz porozlewany, bloto, smiecie!!!bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ja
      sie tam brzydzilam wchodzic w butach a jak tam polozyc dzieciaka????????
      --
      jedyna miłość która nas nigdy nie zawiedzie to -miłość własna...
    • majmajka Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 10:57
      No jesli juz to tylko w przedziale. Do toalety nigdy. Sama wole nie sikac cala droge, a o kupie nie wspomne, bo to juz masakra bylaby dla mnie. Na szczescie w dobie pampersow mozna przewijanie ograniczyc do minimum( no chyba, ze dziecko kupe robi czesto).
      Reasumujac: tylko przedzial.
      --
      www.youtube.com/watch?v=4ysAPZ3WB3A&feature=related
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45858
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37060
    • mamaivcia Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 11:04
      na podłodze w pociągu ?
      a ten ktoś kto to wymyślił, to widział jak ta podłoga może wyglądać ;P
      straszny pomysł ...
      już nie wspomnę o gabarytach tych "ubikacji"

      oczywiście, że w przedziale smile
      przeprosiłabym i tyle
      zresztą zawsze może się trafić jakaś zniesmaczona i zbulwersowana do granic
      "mrożonka" ;P

      --
      Piotruś
      -----
      nowe gg 9816300 Ivcia
    • m.i.n.e.s Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 11:16
      Najzwyczajniej w swiecie poszlabym do konduktora, jezeli nie
      znalazlby miejsca to poinformowalabym wspoltowarzyszy o koniecznosci
      przebrania dziecka.
      A czy oni beda siedziec w przedziale i sie temu przygladac, czy
      wyjda na 10 min. to juz ich sprawa.

      A wracajac do kielbasy i jajka, mialam watpliwa przyjemnosc wracac z
      tesciowa i jej kolezanka z Niemiec do Polski i na poczatku podrozy
      wyciagnely kanapki z kotletami mielonymi (z czosnkiem). Nie zapomne
      min wspoltowarzyszy.
    • kai_30 Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 11:33
      Jeździłam pociągiem z najstarszym Młodym, kiedy był niemowlęciem (no fakt, 10
      lat temu to było, ale aż tak wiele się nasze pociągi nie zmieniły, niestety).
      Trasa Poznań - Kołobrzeg najczęściej - niby tylko 5 godzin, ale jednak czasem
      przewinąć trzeba było. Zasadniczo szukałam przedziału dla matki z dzieckiem, ale
      zdarzało się tak, że ten przedział (jeden na cały pociąg) był już zajęty -
      właśnie przez matki z dzieckiem. Przewijałam Młodego w przedziale, przeprosiwszy
      uprzednio pasażerów (więc teoretycznie co wrażliwsi mogli wyjść na korytarz tongue_out).
      Z kiblem miałam problem okrutny, pamiętam, bo primo, sama się brzydziłam,
      secundo - bywało, że mocz mi faktycznie uszami tryskał, a byłam w przedziale
      sama ze śpiącym niemowlakiem. Zostawić? A jak porwą? Wziąć ze sobą? I co -
      trzymać na kolanach w pozycji na Małysza czy położyć na zafajdanej podłodze
      (wózek ani fotelik by się nie zmieścił, zresztą nawet w foteliku bleeee)?
      Pamiętam, że kiedyś miałam już myśli, żeby skorzystać z pampersa smilesmilesmile Na
      szczęście napatoczyła się konduktorka, którą poprosiłam o przypilnowanie małego.

      Reasumując - w kiblu never ever.

      --

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20721;104/st/20090508/dt/6/k/c1e4/preg.png
    • zebra12 Przewijałam dziecko nawet w kościele! 11.01.09, 12:06
      A co dopiero w pociągu! Przewijam normalnie, w przedziale. Robię to siedząc,
      nikt nawet nie wie kiedy. Zdradzić może nas tylko odór. Ale kupa śmierdzi
      również w pieluszce! Więc to i tak już nie ma znaczenia. Szybko zawijam
      zawartość i wycieram pupę pachnącymi chusteczkami. I taki zapach pozostaje. Cały
      zabieg trwa kilkanaście sekund. Przewijałam również w kościele, tramwaju i
      innych takich miejscach.
        • iwoniaw Nie wiem jak zebra 13.01.09, 14:24
          ale u mnie w mieście są i takie linie tramwajowe, że i dwie godziny jadą od
          pętli do pętli. Nawet mając w perspektywie połowę tej trasy z dzieckiem w
          śmierdzącej pieluszce (a jeszcze jak do odparzeń skłonne, to już w ogóle...)
          szukałabym sposobu...

          Co do PKP to ja bym z niemowlęciem też nie weszła do ich "toalety".
          Przewijałabym w przedziale dla matki z dzieckiem albo w normalnym, uprzedziwszy
          ew. współpasażerów (no chyba jak wrażliwi, to z czystej empatii i kultury by
          wyszli na te 3 minuty, a nie gapili się na tyłek niemowlaka i zawartość
          pieluchy?) W tramwaju łatwiej, bo wózek można postawić o wiele wygodniej, a w
          wózku to już w ogóle bez problemu się dziecko przewija.

          --
          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
          mniej awanturujący."
        • bsl no własnie po co ??:DDDDDd 18.02.09, 16:52

          --
          Miałem chęć kupić wielki dom , ale nie miałem możliwości. Miałem
          możliwość kupić kozę , ale nie miałem chęci .Wznieśmy toast za to
          żeby nasze chęci i możliwości zawsze szły w parze . smile
    • ciociacesia w przedziale na siedzonku 11.01.09, 12:12
      gdybym jechała z ludnością poprosiłabym o wyjscie jesli komus przeszkadza. kible
      w pociagach sa brudne, zawsze maja mokra podłoge, wielu pasazerów uzywa ich jako
      palarni a w dodatku jest w nich zimno jak w przedsionku, sama chodze tam z
      oporami, dziecka bym nie zabrała smile
      na szczescie jezdze na krótkiej trasie (1.5 h) i udało mi sie jak na raie miec
      przedział dla siebie, a i tak potrzeby przewijania nie było
    • elza78 Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 12:43
      co do przedzialow dla matek z dziecmi, to sa one tylko w przypadku gdy w pociagu
      nei ma miejscowek, jesli sa miejscowki przedzialu nie ma...
      ja przewijalam gruba w kiblu w foteliku samochodowym ktory zabralismy w podroz.
      kibel w pociagu jasne z nie jest to jakas elegancja francja, na podlodze bym nie
      przewinela za chiny, ale fotelik postawilam sobie na zamknietym jeszcze nie
      brudnym klopie i przewinelam w tym fotelu.

      --
      "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
      prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
    • hexella Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 14:16
      Ktoś, kto wpadł na radosny pomysł przewinięcia dziecka w pociągowej
      toalecie chyba nigdy z niej nie korzystał. Miałam ostatnio
      sposobność skorzystać z takiej atrakcji i było to jedno z
      najobrzydliwszych doświadczeń w życiu. Nie mogłam uwierzyć, że w XXI
      wieku serwuje sie pasażerom takie "przyjemności" zwłaszcza, gdy
      bilet kosztuje stówę.
      Jeśli nie mogłabym skorzystać ze specjalnego przedziału,
      przewinęłabym dziecko w zwykłym, bo jak ktoś już wyżej zauważył, dla
      mnie znacznie obrzydliwszy jest zapach kanapek z kiełbasą i
      przesiąkniętych papierochami sweterków niż niemowlęca kupa.
      --
      "Lubię ten stan- rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas"-
      Hey
      • angazetka Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 14:32
        > dla mnie znacznie obrzydliwszy jest zapach kanapek z kiełbasą i
        > przesiąkniętych papierochami sweterków niż niemowlęca kupa.

        Chciałabym jednak zauważyć, że z jakiego powodu jeść można w
        miejscach publicznych, palić (w ograniczonym zakresie) także, a
        załatwianie się publicznie jest traktowane jako nietakt. Nie widzę
        więc powodu do oburzenia, że kogos może brzydzić zmienianie pieluchy
        dziecku. Jest to konieczne, ale nieestetyczne jednak.
        • hexella Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 14:55
          angazetka napisała:

          > Chciałabym jednak zauważyć, że z jakiego powodu jeść można w
          > miejscach publicznych, palić (w ograniczonym zakresie) także, a
          > załatwianie się publicznie jest traktowane jako nietakt.


          Czy tyczy się to również niemowląt?wink
          Ależ z nich ordynusy! I za nic maja zasady savoir- vivrewink



          --
          "Lubię ten stan- rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas"-
          Hey
          • angazetka Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 15:21
            > Czy tyczy się to również niemowląt?wink

            Chodziło mi raczej o wskazanie, że jedzenie czymś się rózni od
            wydalania, a kupa niemowlęcia w swej istocie nie rózni się niczym od
            kupy osoby dorosłej, więc trudno oczekiwać, by otoczenie byłą ową
            kupą zachwycone. Może i powinno wykazać zrozumienie, ale trudno, by
            ich to nie brzydziło.
            • hexella Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 15:38
              możemy się oczywiście licytować, czy wydalane produkty przemiany
              materii są bardziej obrzydliwe od składników pokarmowych bez których
              fizjologiczna czynność jedzenia dla niektórych nie istnieje. Nie
              podważalnym jest jednak fakt, ze dziecko to człowiek i jako taki ma
              prawo do korzystania ze środków komunikacji bez względu na -nazwijmy
              to- elementy towarzyszące etapowi rozwoju.
              Chyba, ze jest się zwolennikiem teorii, że "ryby i dzieci głosu nie
              mają".
              A jesli jest się wrażliwym estetą, należy se jedwabna chusteczkę
              skropić francuska perfuma i tak zaopatrzonym podróż koleja odbywać.
              --
              "Lubię ten stan- rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas"-
              Hey
              • angazetka Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 16:13
                Nie rozumiemy się. Rozumiem problem przewijania dzieci w środkach
                masowej komunikacji. Rozumiem też problem współpasażerów, których
                widok (można uniknąć) i zapach (uniknąć trudniej) dziecięcej kupki
                raczej nie uszczęśliwia. I fajnie by było, gdyby obie strony (rodzic
                noworodka i współpasażerowie) umieli znajdować kompromis.
                • hexella Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 16:30
                  angazetka napisała:


                  I fajnie by było, gdyby obie strony (rodzic
                  > noworodka i współpasażerowie) umieli znajdować kompromis.

                  Kompromis- fajna rzecz. Co proponujesz w tej sytuacji? Bo mnie się
                  zdaje, ze tu nic wielkiego się nie wymyśli, poza uśmiechem i
                  przeproszeniem za niedogodności.


                  --
                  "Lubię ten stan- rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas"-
                  Hey
                  • angazetka Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 16:35
                    > Bo mnie się
                    > zdaje, ze tu nic wielkiego się nie wymyśli, poza uśmiechem i
                    > przeproszeniem za niedogodności.

                    Właśnie to. Plus może jeszcze uwzględnienie, czy nikt akurat nie je.
                    Plus niedziwienie się, że ludzie nie są zachwyceni.
                    A w pociągach z wagonami typu tramwaj - jednak skorzystanie z
                    pięknej, wypucowanej toalety z miejscem do przewijania dziecka.
              • sir.vimes Hexella 11.01.09, 16:34
                taki sposób myślenia uniemożliwia zmiany. Bo przecież można by dokonać jakiejś
                przemiany np w główkach decydentów z PKP ale jeśli rodzicom nie przeszkadza i
                pasażerom nie powinno to po co coś zmieniać?

                Ten sam argument o jedwabnej chusteczce z perfumą może zastosować osiłek z
                malborasem w PKPowskim kibelku tudzież pan lubiący odlewać się na
                przystanku/peronie. Przecież chyba nie chodzi o to by na siłę przewinąć w
                przedziale tylko o to że nie ma dobrego miejsca do przewijania? I tak jak ludzie
                mogą ze zrozumieniem podchodzić do sytuacji pt "robię to, nie da się inaczej" to
                mniej zrozumienia zapewne okazują postawie "zrobię tak, bo żówno obchodzą mnie
                francuskie pieski nie lubiące zapachu kupy".

                > A jesli jest się wrażliwym estetą, należy se jedwabna chusteczkę
                > skropić francuska perfuma i tak zaopatrzonym podróż koleja odbywać.
                • hexella Sir.Vimes 11.01.09, 16:51
                  sir.vimes napisała:

                  > taki sposób myślenia uniemożliwia zmiany. Bo przecież można by
                  dokonać jakiejś
                  > przemiany np w główkach decydentów z PKP ale jeśli rodzicom nie
                  przeszkadza i
                  > pasażerom nie powinno to po co coś zmieniać?


                  Będąc w podobnej sytuacji bedziesz zastanawiać się w jaki sposób
                  zmienić nastawienie PKP do pasażerów, czy przebierać dziecko, nawet
                  mając świadomość, że to nie sprawia przyjemności współpodróżującym?
                  Oczywiście mozna post factum, wszcząć jakąś bitwę, opisać rzecz całą
                  w lokalnej gazecie (jesli ma się znajomego redaktora), napisac list
                  do WO i czekać na odzew. I czekać... Aż Twoje dziecko dorosnie na
                  tyle, ze ten problem przestanie cie dotyczyć.
                  Ale w tym momencie musisz się zachować właśnie TAK, bo takie sa
                  realia i nie jest to ani moja wina, ani wina mojego dziecka.



                  --
                  "Lubię ten stan- rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas"-
                  Hey
                  • sir.vimes Re: Sir.Vimes 11.01.09, 16:58
                    Jak pisałam, jedyny raz gdy musiałam przewinąć w pociągu poszłam do konduktora.
                    I tak, de facto zastanawiałam się co można zrobić by te cholerne przewijaki
                    pojawiły się. Fakt, że odechciało mi się rozważać tej kwestii - może za mało
                    mnie dotyczyła. A może to wrodzone lenistwo;P A może warto zebrać się i
                    wystosować coś do PKP , jakiś happening zrobić? Masowo przewijać na jakiejś
                    trasie tak by dotarło, ze przewijak konieczny i nie każda matka zamurowała się z
                    dzieckiem w domu?

                    > Będąc w podobnej sytuacji bedziesz zastanawiać się w jaki sposób
                    > zmienić nastawienie PKP do pasażerów, czy przebierać dziecko, nawet
                    > mając świadomość, że to nie sprawia przyjemności współpodróżującym?

                    I czekać... Aż Twoje dziecko dorosnie na
                    > tyle, ze ten problem przestanie cie dotyczyć

                    No i moje dziecko dorośnie, będzie miało dziecko, chęć na podróż pociągiem a tu
                    dalej przewijaka nie będzie bo leniwej matce się protestować nie chciało ;PPP A
                    jeszcze gorzej jak ja za te 30 lat, sędziwa babina, będę chciała z wnuczką
                    ruszyć pociągiem w Polskę;P
            • id.kulka Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 18:14
              angazetka napisała:

              > > Czy tyczy się to również niemowląt?wink
              >
              > Chodziło mi raczej o wskazanie, że jedzenie czymś się rózni od
              > wydalania, a kupa niemowlęcia w swej istocie nie rózni się niczym
              od
              > kupy osoby dorosłej, więc trudno oczekiwać, by otoczenie byłą ową
              > kupą zachwycone. Może i powinno wykazać zrozumienie, ale trudno,
              by
              > ich to nie brzydziło.

              Ale kto tu mówi o zachwycie... mnie samą kupy moich dzieci nie
              zachwycają, trzeba mieć jakąś specjalną konsktrukcje psychiczną, by
              się nimi zachwycać wink

              --
              Kulczę blade
              Supeł Z Pętelką I Inne Historie
              kulcze@gmail.com
    • gacusia1 Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 16:49
      W zyciu nie polozylabym dziecka na podlodze w toalecie w pociagu po
      to by je przewinac!!!!!!!
      Zawsze jezdzilam w przedziale dla matki z dzieckiem i przewijalam na
      siedzeniu(podklad oczywiscie). Nawet jak jechalam w
      przedziale "zwyklym" to tez nie mialam z tym problemu. Nikt sie nie
      burzyl z pasazerow.Czyzbym szczescie takie miala?
      --
      Josh Demolka
      http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
      http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
    • vibe-b Re: jak przewinelybyscie niemowle w pociagu? 11.01.09, 17:45
      na podlodze w pociagowym wc? toz w wiekoszci wc na podlodze jest
      kilkanascie litrow uryny. Sama nie wchodze nawet jak mam buty na 10
      cm obcasie, a dziecko mialabym na pododze klasc? z tym pomyslem
      musial wyskoczyc jakis zajadly bezdzietny.
      Chyba w kazdym pociagu jest przedzial dle matki z dzieckiem?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka