Owszem,niepłodność jest problemem społecznym,ale zamiast rozwiązywać
go na siłę,lepiej chyba zacząć jakąs profilaktykę,zrozumieć
przyczyny.Tymczasem milczy się w służbie zdrowia o psychice,robi się
za to kampanię reklamową kolejnym firmom-cudotwórcom.
Myslę tak:po co jest związek z drugim człowiekiem,jesli "owoc
miłości"rodzi się przy interwencji z zewnątrz?
Czy są jakieś powazne badania nad skutkami dla psychiki
poszczególnych ojców,którzy "używani są"do rozrodczości na siłę?
Chętnie poznam takie prace naukowe.Na razie bardzo mi się to kojarzy
z weterynarią.
Bardzo,bardzo przepraszam ,jesli uraziłam ale odważyłam się
wyrazić,co naprawdę myslę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.