Mam na myśli to "tabu" z in vitro. To przecież nie Aids, żeby tak
się ukrywać. Tak bardzo tym parom zależy na opinii innych? Tabu tu,
tabu tam. Tabu raka, tabu bezrobocia, tabu orientacji seksualnej,
politycznej, religijnej... A świat jest pełen prawdziwych
nieszczęść. Odnoszę wrażenie, że te pary, których dzieci są "z
probówki" zachowują się podobnie jak niektórzy geje. "Nikt nas nie
lubi, nikt nas nie akceptuje, no, w zasadzie to nie jesteśmy tego
pewni, ale na wszelki wypadek będziemy krzyczeć głośno, jakie to
społeczeństwo jest nietolerancyjne". Bo ksiądz nie ochrzci? Z tym da
się żyć! Bo rodzina będzie krytykować? Po co komu taka rodzina? GW
podejmuje temat rodziców dzieci z in vitro, jakby to był problem
byłych więźniów albo alkoholików, których społeczeństwo spycha na
margines. No bez przesady!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.