Mam 24 lata, od 5 lat regularnie praktykuję jogę, nigdy nie brałam tabletek
antykoncepcyjnych, odżywiam się zdrowo, nie jem sztucznych słodyczy, nie jem
wędliny i mięsa niewiadomego pochodzenia (tzn. z supermarketu). Nie mam
stresującej pracy, bo uważam, że dobre samopoczucie i zdrowie są ważniejsze od
jakichkolwiek pieniędzy. Od trzech lat staramy się z mężem o dziecko. Nic z
tego. I co? mamy jeść więcej sałaty? Błagam, ludzie, nie wypowiadajcie się na
tematy, o których nie macie zielonego pojęcia. Marzyłam o dziecku od zawsze nie
dlatego, że jestem egoistką, tylko dlatego, że chciałabym poznać człowieka,
który powstanie z tego co najlepsze we mnie i w moim mężu. Marze o tym, żeby
czuć ruchy dziecka pod sercem. Jeśli nie potraficie tego zrozumieć, wyobraźcie
sobie potężny głód. To jest sprawa instynktu, natury. Nie da się tego opanować.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.