Dodaj do ulubionych

Odmowa przyjecia chorego dziecka :-(

03.04.09, 17:29
Synek(4miesiace)cala noc miał kaszel,lekki katarek a rano doszła do
tego wysoka temperatura(39.2).Od urodzenia leczymy i szczepimy go w
Enel-medzie,przez te 4 miesiące wydalismy tam na wizyty,badania i
szczepienia przeszlo juz 4000zł. Dzisiaj pojechałam tam do
pediatry,aby lekarz zbadał malucha i ku mojemu zaskoczeniu
usłyszałam ze moj pediatra niemozenas przyjac,poniewaz wizyte trzeba
zarezerwowac kilka dni wczesniej(no tak,wróżką jestem i miałam
wiedziec ze synek zachoruje!) zapytałam wiec gdzie mam sie udac bo
dzieciak okropnie był rozpalony a tu usłyszalam "prosze gdzies
indziej poszukac dostepnego lekarza" normalnie az mnie nerwy
poniosły!! Taka bylam wsciekła ze gdyby nie mąż to dalej bym im
sypała piorunkami uncertain oczywiscie wyciagnełam Synka karte i juz do
nich za Chiny nie pojade! Ok,gdyby było mało,podjechalismy na
pogotowie a tam miła pani w okularach oswiadczyła ze akurat pediatra
dzieciecy u nich nie przyjmuje-durne?!? a dwa pietra wyzej jest
oddział dzieciecy(kolezanka jest tam połozna) to ciekawe kto leczy
te dzieciaki-ginekolog?! Zadzwoniłam i dopiero kolezanka załatwila
mi wizyte w domu u pediatry jej dzieci. Dziecko dostalo antybiotyk i
teraz juz brak sladu po goraczce i kaszelku,spi spokojnie(oby tak
dalej).Tak sie zastanawiam. A co gdyby dziecko potrzebowało
natychmiastowej pomocy? czy ta nasza sluzba zdrowia wszedzie
(publicznie i prywatnie) jest taka chetna do pomocy? Rozumiem
dorosły,poczeka ale takie malenstwo nie.Czy tez miałyscie takie
sytuacje ze swoimi dziecmi? Szukam teraz nowego pediatry,najlepiej
na Targowku-moze polecicie jakas dobra doktor?? Dziekuje z gory!!!
Edytor zaawansowany
  • 03.04.09, 17:35
    Ja bym tak tego nie zostawiła i na tą przychodnię bym jakiś donos napisała, bo
    jak dla mnie jest to sytuacja nie do zrozumienia.
  • 03.04.09, 17:39
    chcialam kupic chleb. Poszlam do sklepu obuwniczego, a tam bezczelna
    sprzedawczyni nie chciala mi sprzedac tego chleba... trzeba bedzie
    napisac donos na ten sklep, bo przeciez sklep to sklep i jakim
    prawem nie sprzedal mi chleba???Jak dla mnie jest to sytuacja nie
    do zrozumienia...
  • 03.04.09, 17:48
    mruwa9 napisała:

    > chcialam kupic chleb. Poszlam do sklepu obuwniczego, a tam
    bezczelna
    > sprzedawczyni nie chciala mi sprzedac tego chleba... trzeba bedzie
    > napisac donos na ten sklep, bo przeciez sklep to sklep i jakim
    > prawem nie sprzedal mi chleba???Jak dla mnie jest to sytuacja nie
    > do zrozumienia...

    No cóż, ale ona nie poszła do szpitala na oddział dermatologii ani
    do kliniki leczenia uzależnień... Tylko tam, gdzie przyjmuje
    pediatra, leczący jej dziecko.

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • 03.04.09, 17:36
    Nie obraz sie, ale za rozwiazanie problemu zabralas sie od d..y
    strony i to, co przezylas, bylo , IMHO do unikniecia, gdybys troche
    logiczniej pomyslala i byla lepiej logistycznie przygotowana do
    takich akcji. A wiec- wczesniej w swojej przychodni (enelmed czy
    jakakolwiek inna) dowiedzialla sie, gdzie nalezy sie zglosic w razie
    naglego zachorowania, na widocznym miejscuuw domu powiesila numery
    telefonow punktow pomocy doraznej w dni powszednie oraz w dni
    swiateczne, noca etc. I zamiast jezdzic z dzieckiem od Annasza do
    Kajfasza (no, jesli na pogotowiu nie ma pediatry, to Ci go przeciez
    nei wyczaruja?), zaczac od telefonu do wlasciwej przychodni i
    nastepnei jazdy pod wlasciwy adres, tam, gdzie pomoc bedzie mogla
    byc udzielona.
  • 03.04.09, 17:45
    Dokładnie. Ja zamiast tłuc sie z dzieckiem po mieście zamawiam
    wizyte domowa- pediatra przyjeżdża mi do domu- w ramach abonamentu.
  • 03.04.09, 17:46
    Tylko ze w enel-med pediatra jest dostepny przez 24h płacisz i masz
    a w nagłych przypadkach tez przyjmuja bez kolejki.wiec nie wiem
    czemu odmowili sad( a co do szpitala-mojej sasiadki dzieciak wypadl
    z kołyski,pobiegla z nim na to pogotowie(gdzie ja bylam bo szpital
    jest blisko bloku)i dziwne ze pediatre sciagneli w 2 minuty z
    oddziału... to mi ciezko zrozumiec sad((
  • 03.04.09, 17:48
    kasienka0404 napisała:

    > Tylko ze w enel-med pediatra jest dostepny przez 24h płacisz i
    > masz

    A zapytalas o mozliwosc wizyty u innego, niz Twoj, pediatra? Bo nie
    sadze, ze kazdy wybrany pediatra ma 24/7 dyzur.

    > a co do szpitala-mojej sasiadki dzieciak wypadl
    > z kołyski,pobiegla z nim na to pogotowie(gdzie ja bylam bo szpital
    > jest blisko bloku)i dziwne ze pediatre sciagneli w 2 minuty z
    > oddziału... to mi ciezko zrozumiec sad((

    Ciekawe czemu... O! Moze dlatego, ze pogotowie to od naglych
    przypadkow jest, a nie od przyjmowania przeziebionych dzieci w
    srodku dnia?

    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 03.04.09, 20:04
    Widzisz różnicę między dzieckiem, które wypadło z kołyski, a takim, które ma
    gorączkę i kaszel od kilkunastu godzin?
    Antybiotyk był na 90% niepotrzebny. Objawy klasycznej wirusówki.
  • 03.04.09, 23:20
    maga_luisa napisała:

    >
    > Antybiotyk był na 90% niepotrzebny. Objawy klasycznej wirusówki.

    Lol. Antybiotyk działa tylko na bakterietongue_out


    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • 03.04.09, 23:29
    virtual_moth napisała:

    > maga_luisa napisała:
    >
    > >
    > > Antybiotyk był na 90% niepotrzebny. Objawy klasycznej wirusówki.
    >
    > Lol. Antybiotyk działa tylko na bakterietongue_out

    Ale o co Ci chodzi?
  • 04.04.09, 08:51
    Moze o to, ze u tak malego dziecka infekcje rozwijaja sie blyskawicznie i latwo
    o powiklania.
    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 03.04.09, 17:43
    Te wielkie cenra medyczne kazą sie bawić we wrózke i przewidziec że
    dziecko ci zachoruje. ja w takim centrum ( mam abonament) korzystam
    z porad specjalistów a pediatre niezawodnego mam na nfz.
  • 03.04.09, 18:22

    > Te wielkie cenra medyczne kazą sie bawić we wrózke i przewidziec że
    > dziecko ci zachoruje.

    Nie, nie każą. Szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi. Mam abonament w LIMie i
    stałą lekarkę (która nota bene zawsze jest dla swoich pacjentów pod telefonem
    pryw. bez żadnych dodatkowych kosztów), ale jak trzeba, to: a) wzywam wizytę
    domową do dziecka b)w razie konieczności mała jest przyjmowana w zasadzie od
    ręki, w zależności od stopnia choroby albo od razu albo po 15 - 20 minutowym
    oczekiwaniu.

    Teraz mieszkam za granicą, abonament w LIMie mam cały czas i jak tylko mam
    wątpliwości dotyczące leczenia tutaj, to dzwonię i konsultuję się w każdej
    sprawie z tamtejszymi lekarzami każdej specjalności. Nikt nie robi mi absolutnie
    żadnych trudności.
    Dlatego nie wiem, co spowodowało, że Cię z dzieckiem jednak nie przyjęto,
    chociazby do innego lekarza, bo być może akurat u Twojego było na raz takich
    przypadków kilka właśnie.
    Zamiast bez sensu awanturować się, powinnaś zapytać normalnie i rzeczowo, albo
    jak ty nie możesz, to przynajniej Twój mąż.

    A poza tym zorganizowanie telefonów nagłej potrzeby to w domu z małym dzieckiem
    PRIORYTET!!!!!!!!!!!!!!!
  • 03.04.09, 18:40
    kiraout napisała:

    > Dlatego nie wiem, co spowodowało, że Cię z dzieckiem jednak nie
    > przyjęto, chociazby do innego lekarza, bo być może akurat u
    > Twojego było na raz takich przypadków kilka właśnie.

    Bo nie ma tam abonamentu. Bo chciala isc do swojego pediatry TU i
    TERAZ.

    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 03.04.09, 18:43
    Racja, oczywiście, ze pierwszeństwo mają osoby z abonamentem. Po to go opłacają
  • 04.04.09, 08:38
    Przez pierwsze trzy lata życia naszej córki miałam abonament w LIM.
    Na początku było OK, ale pod koniec zamówić wizytę pediatry
    przestało być tak łatwo. Nie raz musiałam się na centrali kłócić, bo
    wykręcali się jak mogli, chcieli udzielać porad przez telefon itp.
    Często najpierw proponowali, żeby "poczekać aż się infekcja
    rozwinie". A ja niestety chodziłam do pracy i żeby móc sobie czekać,
    aż się infekcja rozwinie potrzebowałam zwolnienia lekarskiego. Nawet
    jeśli się udało tą wizytę umówić to trzeba było czekać np. 8 godzin
    i dziecko było badane o 22:00.
  • 03.04.09, 17:50
    Abonament? nie... nie mieszkam na stałe w stolicy, wiec za wszystkie
    wizyty,badania,szczepienia płacimy indywidualnie.
  • 04.04.09, 11:02
    kasienka0404 napisała:

    > Abonament? nie... nie mieszkam na stałe w stolicy, wiec za
    wszystkie
    > wizyty,badania,szczepienia płacimy indywidualnie.

    Nie wiadomo po co.
    Abonament rodzinny kosztuje ok. 350 zł, można go wypowiedzieć za 1-
    mies. okresem wypowiedzenia w razie wyprowadzki.

    Coś mi to śmierdzi konkurencją Enel-medu (bezsensownie wysokie
    koszty, latanie z dzieckiem bez sprawdzenia gdzie pojechać), chyba
    że naprawdę zdarzają się tak głupi pacjenci.

  • 03.04.09, 17:49
    4000 tysiaki ? Czyli tysiąc miesięcznie, cos chorowitytongue_out

    mniejsza, wg mnie powinni przyjąć, ale ty też powinnaś powiedzieć że poczekasz
    pod gabinetem może ktos sie spóźni na wizyte to wtedy wejdziesz. Nie powinni
    robić problemu zwłaszcza jak lekarz też nie miałby nic przeciwko.

    --
    Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
  • 03.04.09, 18:15
    Wykup sobie abonament, wyjdzie ci taniej. To prywatna przychodnia, nie maja
    obowiązku przyjmowac wszystkich.
  • 03.04.09, 18:22
    Nie wiem co to enelmed, bo ja z zadupia. U nas na prowincji lekarze pediatrzy
    przyjmują w przychodni w określonych godzinach, poza tymi godzinami jest
    pogotowie. Nigdy mi sie nie zdarzyło, żeby odmówiono zbadania dziecka.
    --
    http://images47.fotosik.pl/85/33fb566df0cfef38.jpg
    photo_by_exotique
    tu_nie_klikać
  • 03.04.09, 20:06
    smile
    Ja w mieście woj.Polski C też tak mam.I na odział szpitalny przyjma jak trzeba
    na proste badanie.
  • 03.04.09, 18:36
    CytatOk,gdyby było mało,podjechalismy na
    pogotowie a tam miła pani w okularach oswiadczyła ze akurat pediatra
    dzieciecy u nich nie przyjmuje-durne?!? a dwa pietra wyzej jest
    oddział dzieciecy(kolezanka jest tam połozna) to ciekawe kto leczy
    te dzieciaki-ginekolog?!


    Taa, już widzę jak lekarz dyżurujący zostawia cały oddział dzieci i w dyrdy pędzi zbadać niemowlaka z katarkiem, tylko dlatego że jego mamunia nie wie, gdzie dyżuruje pediatra tongue_outtongue_out

    --
    Write in C
  • 03.04.09, 21:54
    e_r_i_n napisała:
    > A powinien. W koncu w tym szpitalu jest oddzial POLOŻNICZY wink

    Już walić to, że jest położniczy.

    Na pogotowiu lekarz dyżurny jest. Inna sprawa, jaki to lekarz. Bywa, że laryngolog, bywa, że chirurg, bywa że internista, lekarz rodzinny, ba - nawet ginekolog się zdarza. Czasem pediatra.

    Odnosząc się do tego: "Ok,gdyby było mało,podjechalismy na
    pogotowie a tam miła pani w okularach oswiadczyła ze akurat pediatra
    dzieciecy u nich nie przyjmuje-durne?!?" - no ogólnie to durne, bo fajnie by było, jakby pediatra na pogotowiu był (bo z reguły lekarze innych specjalności nie bawią się zbytnio w badanie dzieci, zwłaszcza niemowląt, tylko z marszu wypisują skierowanie do szpitala na izbę przyjęć dziecięcą). No ale póki co, to nie ma, jest inny lekarz, który ma dyżur w danym momencie. Domaganie się, aby pediatra z oddziału rzucał wszystko i leciał 2 piętra niżej na pogotowie, bo przyszło dziecko z katarkiem i kaszlem, jest śmieszne.

    --
    Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą, Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą. - by czekolada_orzechowa
  • 03.04.09, 22:39
    Zawsze w wyjątkowych sytuacjach można jechać z dzieckiem do szpitala na izbę
    przyjęć.Ja tak zrobiłam kiedy synek zachorował, a nie było możliwości żeby
    dostać się do pediatry - wieczór, przychodnia czynna do godziny 19. Bez problemu
    dziecko zbadali, nie było konieczności hospitalizacji to przepisali leki, a do
    pediatry poszłam już tylko na kontrolę.
  • 03.04.09, 22:42
    CytatZawsze w wyjątkowych sytuacjach można jechać z dzieckiem do szpitala na izbę przyjęć.

    Z tym, że najpierw zadzwonić i się upewnić, czy przyjmie - bo nie w każdym szpitalu dzieci są przyjmowane na izbie od ręki. Dzieci do roku przeważnie są przyjmowane, dzieci starsze (nie nagłe przypadki oczywiście, ale te wszystkie katarki i kaszelki od rana) mogą już być odesłane do całodobowej poradni, jeśli takowa jest i funkcjonuje.

    --
    Write in C
  • 03.04.09, 22:57
    mama_kotula napisała:

    > mogą już być odesłane do całodobowej poradni, jeśli takow
    > a jest i funkcjonuje.

    Z tego, co wiem, jest obowiazek zapewnienia NPL - jesli nie w
    przychodni, to w szpitalu. Tak wiec zawsze jest mozliwosc
    skorzystania z pediatry bez koniecznosci zawracania tyłka na
    pogotowiu.


    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 03.04.09, 18:53
    > Taa, już widzę jak lekarz dyżurujący zostawia cały oddział dzieci
    i w dyrdy pęd
    > zi zbadać niemowlaka z katarkiem, tylko dlatego że jego mamunia
    nie wie, gdzie
    > dyżuruje pediatra tongue_outtongue_out


    hie hie hie
    to jest wlasnie kwintesencja postawy pt widze tylko czubek wlasnego
    nosa big_grin big_grin
  • 03.04.09, 21:48
    Cytatto jest wlasnie kwintesencja postawy pt widze tylko czubek wlasnego nosa big_grin big_grin

    A możesz sprecyzować, co konkretnie masz na myśli?
    Lekarza dyżurnego obowiązkiem jest: obsługa izby przyjęć dziecięcej (jeśli takowa jest), opieka nad dziećmi na oddziale na którym dyżuruje, konsultacje na cito na innych oddziałach (typu chirurgia). W innych przypadkach NIE MA PRAWA opuścić oddziału podczas dyżuru, jeśli to robi, to na własną odpowiedzialność - czyli jeśli podczas jego nieobecności coś się wydarzy, to on osobiście za to beknie. Znaczy, za niedopełnienie obowiązków służbowych.

    --
    Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą, Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą. - by czekolada_orzechowa
  • 03.04.09, 22:45
    nie zrozumialas. Wlasnie chodzilo mi o to samo, o czym piszesz-
    oczekiwanie ze lekarz opusci oddzial dzieciecy by pobiec do
    rozhisteryzowanej matki dziecka z temperaturka to jest widzenie
    czubka wlasnego nosa big_grin big_grin

    ps. jakbym ja poszla do przychodni i zazadala a lekarza do dziecka
    ktorezalediwe kilka godzin temu zaczelo goraczkowac toby mnie chyba
    w kaftan bezpieczenstwa zamotali big_grin big_grin. U nas NIE przyjma dziecka z
    katarem czy goraczka przed uplywem 3 dni ( o ile nie ma sytuacji
    naglej , wymagajacej ostrego dyzuru ofkoz).

  • 03.04.09, 22:49
    Heh, no nie do końca wiedziałam kogo się tyczy ten tekst o czubku nosa i wolałam się upewnić i zasekurować, bo wszakże wiadomo, że lekarz to ma niezależnie od okoliczności, teges panie dzieju, życie ratować... (ratowanie życia rozumiane tak: 23:00, telefon "pani doktor, bo on ma biegunkę, przyjmie pani?" - "od kiedy ma tę biegunkę?" - "a już trzeci dzień będzie...").


    --
    Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą, Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą. - by czekolada_orzechowa
  • 03.04.09, 22:53
    mama_kotula napisała:

    bo wszakże wiadomo, że lekarz to ma niezależnie od
    > okoliczności, teges panie dzieju, życie ratować...


    ano wlasnie...tu ktos zasugerowal (gdzies pare pieter powyzej) ze
    taki przypadek jak opisany przez autorke to przypadek nagly
    no luuudzie jak temperatura i zwykla infekcja jest przypadkiem
    naglym to czym jest na przyklad udar albo zawall serca?
  • 03.04.09, 23:05
    no dobra, przeoczylam ze dziecko ma zaledwie 4 miesiace. To nieco
    zmienia postac rzeczy, faktycznie u takich malych dzieci nalezy
    reagowac szybciej. Ale tez nie jest to przypadek kwalifikujacy sie
    do kategorii naglych.
  • 04.04.09, 08:53
    Uważam że u tak małego dziecka nie należy długo zwlekać z wizytą u lekarza. Tyle
    w temacie.
    --
    ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
  • 03.04.09, 18:48
    Nie, nie miałam takich sytuacji.
    Przychodnia państwowa z 4 pediatrami na zmianie. Jak rozwija się choroba to się zapisuję. Na "już" czasem (szczególnie w sezonie) nie ma miejsc, ale pielęgniarki upychają na jakąś godzinę z ostrzeżeniem że trzeba będzie czekać. Jak "nasz" pediatra nie przyjmuje to idziemy do innego. W weekendy jest dyżur. A w nocy to wiadomo-ostry dyżur w szpitalu.

    Wiem, że 4 miesięczniak to maluch, ale od pierwszego dnia lekkiego katarku, kaszlu i zbijalnej temperatury, to nie jest powód do paniki i antybiotyku. Przynajmniej dla mnie.


    http://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttp://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
  • 03.04.09, 19:31
    Tyle to my płacimy w enel za całą rodzinę. Za rok. I za złotą kartę.

    No dobra, trochę więcej, ale tylko trochę. I nie ma, że nie ma. Zawsze na wizytę domową przyjeżdżają, przypuszczam, że do drobnej pierdoły też, nie ma żadnych dyskusji.

    a jeśli mieszkasz poza ich "zasięgiem" dojazdu, to bez sensu sobie przychodnię wybrałaś.
  • 03.04.09, 19:50
    Mi na wizyte domowa na straszne zadoopie przyjeżdzaja. No ale to w
    ramach abonamentu.
  • 03.04.09, 20:33
    Targanie 4-miesiecznego niemowlaka z katarem, kaszlem i temp. 39.2C
    po jakichkolwiek lekarzach powinno byc karane dodatkowymi 7 latami
    smazenia w piekle i to na wolnym ogniu! A juz podanie antybiotyku
    temuz wlasnie niowlakowi z taki objawami przez dopadnietego w koncu
    lekarza to kolejne przestepstwo kwalifikujace sie do interwencji
    Lucyfera! Czy naprawde nikt nie wie jak postepowac z podziebionym
    niemowlakiem? Jest Internet, sa biblioteki, sa nawet czasem madrzy
    lekarze - a i tak sie te dzieciaki meczy, dreczy i krzywdzi! Na
    pewne sprawy jednak ewidentnie zaden antybiotyk nie pomoze sad
  • 03.04.09, 21:28
    W przychodni, w której miałam wykupiony abonament, na wizytę z gorączkującym
    niemowlęciem miałam czekać trzy dni, a pewnego razu dziecka mi nie przyjęto,
    bo... w przychodni nie było prądu.

    Zmieniłam przychodnię na prywatną na umowie z NFZ, jeśli dzieje się coś złego,
    jadę nawet nie dzwoniąc wcześniej i ZAWSZE jestem przyjęta. Teraz oczywiście
    odróżniam zwykłą wirusówkę czy zaostrzenie astmy od zapalenia oskrzeli, ale
    zanim się tego nauczyłam - nigdy nie powiedziano mi, że pojechałam bez sensu (a
    nasza dr szczera jest).
    --
    Spotkania Małżeńskie

    On nie jest winny, on jest inny.
  • 03.04.09, 23:05
    wiesz co, konsultacja lekarska goraczkujacego niemowlecia ponizej 6.
    miesiaca zycia na pewno nie jest bledem, ale chodzi o to, zeby
    szukac pomocy tam, gdzie mozna ja uzyskac, a nie jezdzic pod
    zupelnie chybione adresy.
  • 04.04.09, 08:09
    mruwa9 napisała:

    > wiesz co, konsultacja lekarska goraczkujacego niemowlecia ponizej 6.
    > miesiaca zycia na pewno nie jest bledem, ale chodzi o to, zeby
    > szukac pomocy tam, gdzie mozna ja uzyskac, a nie jezdzic pod
    > zupelnie chybione adresy.

    o ile zrozumialam autorka pojechala do swojego stalego pediatry, do przychodni,
    gdzie jest stalym pacjentem

    jezeli przychodnia kaze sie zapisywac z niemowletami z tygodniowym
    wyprzedzeniem, to ja bym miala w nosie taka przychodnie

    bo jak sie dzieje to sie dzieje juz, no dzien moge poczekac
    ponad trzydziesci dziewiec u malego niemowlaka to nie jest katarek

    po raz kolejny przekonuje sie, ze na moim zadupiu sluzba zdrowia bywa na wyzszym
    poziomie niz w drogich prywatnych warszawskich osrodkach
    przychodnia czynna codziennie do 17 czy 18
    i zawsze jest jakis pediatra
    jak nie ma mojego, przyjmie mnie inny
    czasem tylko trzeba troche odczekac w kolejce
    a czesto tez nie
    skoro to ich pacjentka mogli wskazac inna opcje
    co moze zrobic przerazona matka rozpalonego czteromiesieczniaka
    ja w zeszlym roku z taka temperatura trafilam na oddzial, zajeli sie mna juz i
    natychmiast i jeszcze na konsultacje wyslali
    nie wypuscili dopoki nie znalezli przyczyny i nie przepisali stosownych lekow
    chociaz zapewne w mysl tych wpisow zawsze sa gorsze przypadki
    a ja dorosla kobieta jestem, nie czteromiesieczna
    nie dalej jak w zeszlym roku bylo o niemowleciu ktorego odeslano z powodu braku
    skierowania, dziecko zmarlo bo w pore nie udzielono pomocy
    ilez wtedy bylo o glupich przepisach i nieludzkim podejsciu
    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/eb/12/4843.gif
  • 04.04.09, 09:43
    moofka napisała:

    > o ile zrozumialam autorka pojechala do swojego stalego pediatry,
    > do przychodni, gdzie jest stalym pacjentem

    No wiec wlasnie zle zrozumialas - autorka jezdzi do tej przychodni
    tylko w razie potrzebny. Nie zapisala sie jako stala pacjentka -
    tzn. nie placi abonamentu.

    > po raz kolejny przekonuje sie, ze na moim zadupiu sluzba zdrowia
    > bywa na wyzszym poziomie niz w drogich prywatnych warszawskich
    > osrodkach przychodnia czynna codziennie do 17 czy 18
    > i zawsze jest jakis pediatra
    > jak nie ma mojego, przyjmie mnie inny
    > czasem tylko trzeba troche odczekac w kolejce
    > a czesto tez nie

    Moofka, ale to jest tez norma w Warszawie i innych miastach (w
    drogich prywatnych, niepublicznych z kontraktem i normalnych,
    publicznych). Ale jak sie korzysta z uslug przychodni nie stajac sie
    jej stalym pacjentem (a oczywiscie taka stalosc to kasa dla
    przychodni na ciagle fukncjonowanie - czy to z abonamentu, czy
    kontraktu), to niestety trzeba sie liczyc z odeslaniem z kwitkiem.

    > skoro to ich pacjentka mogli wskazac inna opcje
    > co moze zrobic przerazona matka rozpalonego czteromiesieczniaka

    No wlasnie ja zapytalam, ale sie w gaszczu postow pewnie zgubilo -
    czy zapytala w przychodni, czy moze isc do innego lekarza, skoro jej
    ma full?

    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 03.04.09, 21:56
    mam abonament w LIM-ie - jak dzieci są chore - wzywam wizyty domowe
  • 04.04.09, 00:01
    Następną razą zanim będziesz się włóczyć z gorączkującym dzieciem po
    mieście i co rusz zawracać doopę jakiemuś lekarzowi zaopatrz się
    wcześniej w tablicę korkową i wywieś na niej numery telefonu do
    dwóch, trzech lekarzy. Zadzwonisz, zapytasz i w razie czego
    pojedziesz i Ci dzieciaka zbadają.

    Mieszkam na Śląsku i jestem zaopatrzona w trzy takie numery: dwa do
    lekarzy, którzy przyjeżdżają na wizyty domowe. Jeżeli mają dyżur w
    szpitalu i nie mogą przyjechać dzwonię do całodobowej przychodni
    (pod którą podlega moja przychodnia rejonowa) gdzie ZAWSZE dyżuruje
    pediatra i telefonicznie ustalam co robić. Jak trzeba, to pakuję
    dziecia w samochód, ewentualnie w taksówkę i niemal z marszu mój
    dzieć jest obsłużony, nawet w środku nocy. Obok jest nawet
    całodobowa apteka.
    --
    Kliknij w smoczka wink Dziękuję!
    http://tinyurl.com/5al7wo/.gif
  • 04.04.09, 08:51
    Nasza doktorka nie ma wizyt domowych. Przyjmuje tylko kilka godzin dziennie i od
    piątku 12 do poniedziałku rano jej nie ma. I mamy przykaz od niej żeby potem
    walić do szpitala dziecięcego. Tam na dyżurze przyjmuje kilku pediatrów i nie
    trzeba być umierającym żeby dostać pomoc.
    --
    ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
  • 04.04.09, 09:09
    1. Kaszel i 39 stopni gorączki u niemowlecia (4 miesiace) to nie jest - jak
    niektore uprzejme były pisac - "katarek", tylko sytuacja alarmujaca.
    2. Matka, ktorej dziecko (czteromiesieczne) jest bardzo chore (bo jest) ma prawo
    zlapac je pod pache i wieźc do lekarza, który stale je leczy. To jest absolutnie
    normalny odruch.
    3. Pomysl, zeby kilka dni wcześniej rejestrowac wizyte u pediatry z chorym
    zakaźnie niemowleciem jest groteskowy. I to przychodnia powinna zadbac o
    poinformowanie matki, jak ma postąpic w razie naglej choroby dziecka - bo im
    młodsze dziecko, tym bardziej liczy sie czas. Matka tego moze nie wiedziec -
    opieka zdrowotna owszem.
    Dziecko w tym wieku moze zwyczajnie umrzec, z powodu "katarku", zanim zostanie w
    ogóle zbadane.
    4. Wasze sakrastyczne uwagi i pouczenia są tu najdelikatniej mowiac nie na
    miejscu. Nie wiem, co powoduje, ze nie jestescie w stanie albo nie chcecie
    potawic sie w sytuacji matki, ktorej czteromiesieczniak jest bardzo chory, a
    odmawia mu sie pomocy.

    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 04.04.09, 09:37
    1. Ok
    2. Oczywiście
    3. Przychodnia pewnie dba o tych, ktorzy sa jej stalymi pacjentami -
    czyli ja utrzymuja regularnie. Ci, ktorzy sa tam sporadycznie,
    powinni wiedziec, ze wizyty sie umawia z wyprzedzeniem. I skoro
    lekarz stale leczacy dziecko jest niedostepny, isc do innego.
    4. Dla mnie podstawą po urodzeniu dziecka bylo 'obcykanie'
    opcji 'pomoc lekarska w dzien, nocy i swieta'. Czyli zapisanie do
    przychodni, sprawdzenie, gdzie w razie czego mam isc po jej
    zamknieciu itd. Wtedy jest stres o zdrowie dziecka, ale nie ma o to,
    ze nie ma kto go zbadac.
    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 04.04.09, 10:11
    1.nikt (prtzynajmniej nie ja) nie kwestionuje sensownosci
    konsultacji lekarskiej w sytuacji takiej, jak powyzsza.
    2. Matka KAZDEGO dziecka ma OBOWIAZEK dowiedziec sie, nauczyc sie,
    co zrobic w razie naglego zachorowania czy wypadku. A wiec przy
    okazji bilansu czy szczepienia spytac pielegniarki, rejestratorki
    czy lekarza, kto i gdzie udziela pomocy w dni powszednie i w
    swiateczne czy w nocy. Spisac sobie telefony i adresy DUZYMI
    LITERAMI, powiesic w domu na widocznym miejscu. Kazda przychodnia
    POZ musi albo sama organizowac taka pomoc, albo zakontraktowac
    opieke medyczna nad swoimi pacjentami w razie naglego zachorowania
    poza godzinami pracy, w innej placowce.
    3. W razie naglego zachorowania ZADZWONIC pod zapisany numer
    telefonu i zarejestrowac sie telefonicznie lub upewnic sie, ze
    dziecko zostanie przyjete. Pojechac pod KONKRETNY adres, a nie
    jezdzic po calym miescie, obwiniajac caly swiat za wlasna
    nieprzytomnosc. Tak, jak pisalam w przykladzie powyzej, kazdy wie,
    ze chleba w sklepie obuwniczym sie nie kupi. Logiczne. Takoz pomocy
    pediatrycznej w szpitalu ginekologicznym czy na dermatologii tez sie
    nie uzyska.
  • 04.04.09, 10:53
    mruwa9 napisała:

    > 1.nikt (prtzynajmniej nie ja) nie kwestionuje sensownosci
    > konsultacji lekarskiej w sytuacji takiej, jak powyzsza.

    No, ja tu widziałam kilka postów na temat tego, że "klasyczna
    wirusówka" i że za ciagniecie takiego dziecka do lekarza to się
    mamusi należy to i owo.
    Według mnie każda wysoka gorączka u tak małego dziecka jest do
    konsultacji, z trzylatkiem mogę sobie poczekać na rozwój wypadków...

    Z resztą sie zgadzam, aczkolwiek jestem sobie wyobrazić, że osoba,
    która na co dzień mało ma do czynienia ze służbą zdrowia moze
    (naiwnie) założyć, że pojedzie do przychodni (pediatrycznej, jakby
    nie było) i zostanie przyjęta z chorym niemowlakiem wink

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • 04.04.09, 10:53
    > 2. Matka KAZDEGO dziecka ma OBOWIAZEK dowiedziec sie,

    Po pierwsze, wszystkie jesteście idealne. Po drugie, to że w Polsce można być
    odsyłanym z jednego miejsca na drugie bez diagnozy doświadczyłam sama. A należę
    do osób które najpierw szukają lekarza a dopiero potem się rozpakowują.
    Gratuluje dobrego samopoczucia.
    --
    ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
  • 04.04.09, 11:28
    mruwa9 napisała:

    > Tak, jak pisalam w przykladzie powyzej, kazdy wie,
    > ze chleba w sklepie obuwniczym sie nie kupi. Logiczne. Takoz
    pomocy
    > pediatrycznej w szpitalu ginekologicznym czy na dermatologii tez
    sie
    > nie uzyska.

    Jednakowoż na ginekologii i dermatologii nie była (chyba, że coś mi
    umknęło).
    Kontynuując sklepowe porównanie - to jakbyś poszła do spożywczego po
    sól i się dowiedziała, że sorry, ale sól to trzeba było sobie
    zamówić 3 dni temu, to by sprowadzili. A tak nie sprowadzają, bo im
    bez sensu na półkach zalega. No a żeby dodać sytuacji
    nieprzewidywalności, załóżmy, że poszłas do apteki po stoperan czy
    inną smecte wink

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • 04.04.09, 14:08
    z pediatrą z wieloletnim doswiadczeniem, w tym głownie dzieci najmlodsze, tak do
    roku: jesli czteromiesieczniak ma wysoka gorączke i kaszle, to lekarz ma rzucic
    wszystko i bez wzgledu na okolicznosci
    formalno-finansowo-rejestracyjno-cholerawiejakie zbadac dziecko.
    Nawet gdyby jego matka byla osoba skrajnie nieodpowiedzialną - to nie ma nic do
    rzeczy.

    A matka byc moze ufa przychodni, gdzie wszyscy są mili, uprzejmi i sprawiaja
    wrażenie, ze zależy im na zdrowiu jej dziecka - nie dziwie się, ze uzanala, ze
    kiedy dziecko jest naprawde chore zostanie natychmiast przyjete. Że przychodnia
    jest miejscem, w ktorym zostanie jej i jej dziecku udzielona pomoc - jakby co.
    Przekonala sie, ze przychodnia jest przedsiebiorstwem nastawionym na osiaganie
    zysku. Nie byłoby w tym nic zlego, gdyby pracujacy tam ludzie umieli patrzec
    dalej niz dwie godziny do przodu - to dziecko moglo miec zapalenie płuc i moglo
    nie doczekac pomocy. Nie sądzę, by zyski odsylajacego je przedsiebiorstwa w tych
    okolicznosciach gwaltownie wzrosły.


    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 04.04.09, 19:25
    na wstępie, tez mam abonament w enel medzie i jestem bardzo
    zadowolona (miałam tez rownoczesnie w lux medzie, teraz mam w limie.
    dla wyjasnienia nie jezdze od jednej placówki do drugiej dla
    porownania smile, firmy nam sponsorują).
    rozumiem, ze mozna spanikowac przy tak małym dziecku ale najpierw
    dzwoni sie do przychodni( to tylko kilka min.skoro rodzice pojechali
    razem do pediatry to mama ubierala a tatus mógl w tym czasie uzykac
    niezbedne informacje).tam z pewnoscia matka by sie dowiedziała, ze
    nie ma miejsc u pediatry prowadzącego dziecko i czy są u innego.
    jesli by były u innego zostałaby przez niego przyjeta. jesli nie ma
    u innego to moglaby telefonicznie otrzymac info czy zostanie
    przyjeta a jesli nie to co ma robic dalej.pewnie byłby lekarz, ktory
    by przyjechał na wizyte domową. w naglej sytuacji, gdy obawia sie o
    zycie dziecka liczy sie aby dziecko obejrzal po prostu lekarz i
    ocenił czy jest zagrozenie dla zdrowia i zycia. a ze nie jest to
    pediatra prowadzacy to coż, trudno. na nastepny dzien rezerwuje sie
    do niego wizyte, skoro tylko on budzi zaufanie matki.
    nie raz zdarzało sie, ze nie bylo miejsc u mojego lekarza (sama
    sobie wybrałam najbardziej obleganego). wiec albo decydowalam sie na
    innego a gdy nie bylo miejsca u zadnego bylam informowana o
    mozliwosci wizyty domowej.
    rozumiem, ze to wiekszy koszt niz wizyta w placówce ale autorke
    postu raczej stac.

    raz bylam w sytuacji gdy uznalam, ze dziecku potrzebna jest
    natychmiastowa pomoc. zadzwoniłam po karetke do lux medu. po prostu
    wiedzialam, ze pomoc bedzie od razu. nie trenowałam na tą
    okolicznosc jazdy gdzie popadnie i tracenia czasu na dzwonienie.
    taki kontakt trzeba miec w widocznym miejscu, zeby w chwili
    zdenerwowania nie tracic glowy i czasu na szukanie.

    --
    miśki
  • 04.04.09, 19:28
    > dzwoni sie do przychodni

    Ja kiedyś do swojej dzwoniłam pół godziny i zrezygnowałam.
    --
    ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
  • 04.04.09, 19:36
    w enel medzie nie czeka sie na połaczenie przez pól godz.
    --
    miśki
  • 05.04.09, 09:45
    gosiapal napisała:

    > w enel medzie nie czeka sie na połaczenie przez pól godz.

    A w LIM-ie już można. Właśnie się przymierzam do wystosowania
    pytania, czy zamierzają coś z tym zrobić.
    --
    tak się tańczy
  • 06.04.09, 13:48
    lekarz ma rzucic
    > wszystko i bez wzgledu na okolicznosci
    > formalno-finansowo-rejestracyjno-cholerawiejakie zbadac dziecko.

    No to ja ci napiszę jak to wyglądało w naszym przypadku.

    W wielką sobotę o 18:00 zgłosiłam się do izby przyjęć szpitala przy Litewskiej w
    Warszawie z 6 tygodniowym kaszlącym dzieckiem. Dziecko zaczęło kaszleć 2 godziny
    wcześniej, zadzwoniłam na komórkę do naszej pediatry, która wyjechała już na
    święta i doradziła nam zgłoszenie się do szpitala w celu osłuchania. Po ok
    godzinie oczekiwania na IP weszliśmy do gabinetu, tam lekarz odmówił zbadania
    dziecka a pielęgniarka wpisała nam do książeczki adres przychodni całodobowej i
    wyprosiła nas z gabinetu. Mąż zrobił tam mega aferę na pół szpitala, ale
    ponieważ pediatra twierdził, że to nie jego sprawa w końcu z dyżuru zszedł
    laryngolog i osłuchał nam dziecko. To negatywne doświadczenie.

    W 2008 roku zadzwoniłam do LIM-u, że mam w domu 8 tygodniowe kaszlące niemowlę.
    Wizyta domowa - oczekiwanie do 6 godzin, Pani stwierdziła że to za długo dla
    takiego malucha - poza kolejnością przyjął dziecko pediatra pulmunolog. To
    pozytywne doświadczenie.

    Na Litewskiej moja noga więcej nie postała i mam nadzieję, że nie postanie.
    Przenieśliśmy się trochę na północ i mam najbliżej do Dziekanowa Leśnego. Z IP
    tego szpitala nie odesłano mnie nigdy z kwitkiem.
  • 06.04.09, 14:02
    osa551 napisała:
    > Po ok
    > godzinie oczekiwania na IP weszliśmy do gabinetu, tam lekarz
    odmówił zbadania
    > dziecka a pielęgniarka wpisała nam do książeczki adres przychodni
    całodobowej i
    > wyprosiła nas z gabinetu.

    A jakieś dziesieć lat wczesniej mojego półtoramiesięcznego syna, nie
    chciano z tego szpitala wypuścić, bo miał lekki katarek. Chciano
    podłączyć go dożylnie do antybiotyku, żeby przypadkiem nie dostał
    zapalenia płuc.
    Zmieniły sie instrukcje pewniewink

    --
    tak się tańczy
  • 06.04.09, 14:20
    > A jakieś dziesieć lat wczesniej

    Nawet nie 10, bo opisywana sytuacja miała miejsce w 2003 roku. Po tym fakcie
    uparłam się na abonament w LIM-ie. Pewnie zależy na jakiego lekarza się trafi.
  • 06.04.09, 14:28
    Pewnie tak. Ja też tego szpitala nie lubię i staram się trzymać z
    daleka. LIM - jak się już człowiek tam dodzwoni, jest bardzo ok.
    --
    tak się tańczy
  • 04.04.09, 22:06
    Ech, jak ja sobie cenię służbę zdrowia w UK.
    Mam tylko jeden numer do zapamietania - na NHS 24, gdzie całą dobę dyżurują
    pielęgniarki i lekarze, którzy pomagają zdecydować czy potrzebna jest
    natychmiastowa pomoc czy nie. Jeśli tak, to dokładnie mówią, gdzie jechać i
    upewniaja się czy masz jak dojechać. Na miejscu już mają wszystkie moje dane,
    informacje o chorobie i czekają na mnie. Nie ma jeżdżenia od Annasza do
    Kajfasza, ani nie ciągam dziecka po przychodniach gdy nie ma potrzeby. A
    najzabawniejsze to, że choćby się zaprzeć, to nie da się nic wydać, chyba że na
    dojazdy i witaminki.
  • 04.04.09, 22:19
    beamek8 napisała:
    > Ech, jak ja sobie cenię służbę zdrowia w UK.
    > Mam tylko jeden numer do zapamietania - na NHS 24, gdzie całą dobę
    dyżurują
    > pielęgniarki i lekarze, którzy pomagają zdecydować czy potrzebna
    jest
    > natychmiastowa pomoc czy nie. Jeśli tak, to dokładnie mówią, gdzie
    jechać i
    > upewniaja się czy masz jak dojechać. Na miejscu już mają wszystkie
    moje dane,
    > informacje o chorobie i czekają na mnie.

    U mnie jest podobnie. A jak jest swieto, noc czy cos w tym stylu to
    nawet leki daja te ktore sa konieczne do natychmiastowego podania,
    bo niestety aptek calodobowych tu nie ma smile
  • 04.04.09, 23:22
    Ja jeśli chodzi o badania dzieci korzystam z państwowej służby
    zdrowia.Raz też spotkałam się w przychodni z tym, że pani mi chciała
    zarejestrować chorego niemowlaczka na następny dzień. Była mała
    awanturka i przyjęli.Teraz nie ma problemu . Staram się być
    zorientowana gdzie przyjmuje pediatra w razie nagłych zachorowań po
    godz 18.00 , czy w wolne dni,jak nie jestem zorientowana to dzwonię
    na pogotowie i pytam. Teraz mamy czynną jedną przychodnię w mieście
    całą dobę 7 dni w tygodniu i szpital nie przyjmuje nagłych
    zachorowań ambulatoryjnie, chociaż raz mi się zdarzyło jak jeszcze
    nie wiedziałam, że już nie ma w szpitalu ambulatorium i też nas
    przyjęli. Poza tym staram się zawsze w apteczce mieć podstawowy
    zestaw leków na przeziębienie dla dzieci- coś na gorączkę, syropek
    na kaszel, wit C, calcium, pomagają przetrwać czas zanim nie
    dostaniemy się do naszej pediatry.Pytałaś w szpitalu, przychodni
    gdzie w takim razie masz się udać z dzieckiem? Nie dziwię się , ze
    się martwiłaś u mojej mlodszej z takiej infekcji dwa dni po wizycie
    u pediatry rozwinęło się zapalenie płuc więc jako matka też jestem
    zdania, że "lepiej dmuchać na zimne". Na takie sytuacje dobrze
    działa zapytanie " kto odmówił udzielenia pomocy, bo w razie czego
    chciałabyś wiedzieć ", hmm a może trzeba było iść bezpośrednio do
    lekarza w przychodni i spytać czy Cię przyjmie.
    www.niunie.babies.pl
  • 05.04.09, 21:31
    Jestem kolezanka kasienki. To co niektorzy pisza jest wprost
    nienormalne. Dziewczyna mieszka w dwoch miastach dlatego nie
    wykupuje pakietow,chodzi prywatnie w tym miescie,w ktorym danego
    dnia jest. W stolicy wybrala akurat ta poradnie dziecieca bo to
    jedna z najlepszych,wczesniej konsultowala sie z ta poradnia,tam tez
    dziecko mialo karte.Kiedy zapisywala dzieciaka powiedziano jej ze sa
    dostepni przez 24h,niewazne czy dziecko jest zdrowe czy chore.
    Dodzwonic sie do nich nie mogla wiec zabrala do przychodni
    dziecko.to dosłownie przejscie na druga strone ulicy!wiec nie
    włoczyla sie z chorym dzieckiem po miescie! Co najlepsze z tego jak
    rozmawialam z jej mezem dziecko dostało antybiotyki.Zbily goraczke i
    dziecko spało.Lekarz dał skierowanie do szpitala.Niestety jak tylko
    wrocili do domu dziecko zasnelo(w miedzy czasie ona pakowala ubranka
    malca) a kilka minut pozniej zostało do dziecka wezwane
    pogotowie.nie jestem w stanie wyobrazic sobie jak 4miesieczne
    dziecko wyglada majac 39.5 stopni goraczki!!!! ale wlasnie tyle
    mialo jak przyjechalo pogotowie.Dzieciak jest w szpitalu,ma ostre
    zapalenie płuc,nie moze sam oddychac.dodatkowo sa jakies zmiany w
    mozgu,chyba to zostało spowodowane ta wysoka goraczka. Tata
    dzieciaka mowil ze juz sprawa jest zgłoszona tam gdzie trzeba i za
    odmowe przyjecia chorego,tak małego dziecka poniesie ktos
    odpowiedzialnosc.Do dziecka jest sprowadzony lekarz z innego miasta
    ktory stwierdził ze gdyby dziecko otrzymalo natychmiast pomoc,byloby
    w domu ale niestety czas zrobił swoje.

    Tak mysle sobie,bylo tutaj mnostwo negatywnych komentarzy.Ale
    pomyslcie inaczej. Niewaznew jakim miescie sie jest,jesli z tak
    małym dzieckiem jest cos nie tak,to powinno ono dostac jak
    najszybsza pomoc lekarska! I moja rada.. nastepnym razem zastanowcie
    sie zanim cokolwieknapiszecie.
  • 05.04.09, 22:28
    Wyrazy szczerego współczucia dla dziecka i mamy.
    Mam nadzieję, że biedaczysko ozdrowieje jak najszybciej.

    Niemniej jednak uważam, że nikt tu nikomu nie chciał sprawić przykrości zgryźliwymi komentarzami, a raczej zwrócić uwagę na elementarne błędy w postępowaniu, których jest tu mnóstwo - naprawdę mnóstwo! Może ktoś, kto jeszcze nie miał takich doświadczeń, przeczyta i wyciągnie wnioski. Naprawdę, nie sądzę, żeby ktokolwiek miał zamiar dokopywać autorce.

    Ale:
    1. Jeśli się chodzi bez pakietów do sieciówek warszawskich, to trzeba się liczyć z tym, że jest się na końcu kolejki, a pierwszeństwo mają abonamentowcy. Wiem, bo sama tak robiłam, aż wreszcie abonament zaczęłam wykupować i sytuacja zmieniła się diametralnie. Dodatkowo ten pakiet za rok i za całą rodzinę (!) naprawdę kosztuje tyle, ile ona wydała w trzy miesiące. I uważam, że lepiej już chodzić do NFZ-owych niż do sieciówek bez abonamentu, naprawdę. Szczególnie z dzieckiem.

    2. Nie wierzę, że do Enelu nie można się dodzwonić na żaden numer. No, nie wierzę i już. Ktoś tu ściemnia.

    3. Jeśli lekarz daje skierowanie do szpitala, to się WIEZIE DZIECKO DO SZPITALA. Tego matka dziecka nie zrobiła, a teraz pojawia się informacja, że powinna była. A jeśli się jednak NIE WIEZIE, to się samemu za to bierze odpowiedzialność. Wiem, bo zrobiłam tak dwa razy - i gdyby się nie-daj-bóg coś wówczas stało, to miałabym do siebie pretensję, a nie do lekarza, który mi dał skierowanie do szpitala!

    To są ważne sprawy. Nikt tego nie pisze złośliwie. Ta wiedza komuś się może przydać.
  • 05.04.09, 22:40
    A moze by tak wyhamowac, przynajmniej poki dziecko nie wyzdrowieje?

    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 05.04.09, 22:49
    Może masz rację.
    Jeśli moje wejście było niegrzeczne, przepraszam.
  • 05.04.09, 23:51
    Co najlepsze z tego jak
    > rozmawialam z jej mezem dziecko dostało antybiotyki.Zbily goraczke
    na litośc boską antybiotyki nie "zbijają" goraczki tylko leki
    przeciwgoraczkowe albo chłodna woda!
    Lekarz dał skierowanie do szpitala.Niestety jak tylko
    > wrocili do domu dziecko zasnelo(w miedzy czasie ona pakowala
    ubranka
    > malca) a kilka minut pozniej zostało do dziecka wezwane
    > pogotowie
    czyli rodzice powinni byc oskarżeni za narażenie życia i zdrowia
    dziecka, lekarz dał skierowanie do szpitala a oni pojechali do
    domciu i pakowali ubranka... żenada i bezmózgowie,
  • 06.04.09, 07:21
    1. Ludzie mowią, że "antybiotyk zbil gorączkę", a nawet znalam panią
    (wyksztalcenie wyzsze humanistyczne), ktora "zbijala" gorączke doxycykliną (nie
    wiem, jak sie toto pisze)trzymana w domu wlasnie na wypadek gorączki. Byc moze
    lekarze, przepisujac antybiotyki czy jakiekolwiek inne leki powinni wyjasniac
    chorym, jak to dziala (a jak nie). Ale wiekszosc lekarzy w Polsce nie wyjasnia
    chorym niczego.
    Poza tym tu naprawdę nie czas i miejsce na robienie ze "zbijania goraczki
    antybiotykami" sprawy.
    2. Gdyby lekarz dajac skierowanie jasno i wyraźnie powiedzial matce, ze ma
    natychmiast jechac do szpitala, zapewne tak by postąpila.
    Mozliwe tez, ze lekarz wydal skierowanie z komentarzem, ze to "gdyby sie
    pogarszało".
    3. Dobry lekarz powinien byc tez dobrym psychologiem-praktykiem. I jest, właśnie
    tym sie roznią dobrzy lekarze od konowałów.
    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 06.04.09, 07:28
    > 3. Dobry lekarz powinien byc tez dobrym psychologiem-praktykiem. I jest, właśni
    > e
    > tym sie roznią dobrzy lekarze od konowałów.

    nangaparbat3, tu na forum to raczej rodzic powinien wiedzieć wszystko a lekarz
    to tylko doradca który i tak niewiele wie. A z drugiej strony większość rodziców
    to panikarze którzy zawracają dupę lekarzowi. NO cóż, cokolwiek nie powiesz to
    wdepniesz.

    Przy tak małym dziecku i takiej gorączce powinno z marszu być przyjecie do
    szpitala.
    --
    ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
  • 06.04.09, 07:52
    Tylko ze bedac u lekarza dzieciak juz niemialgoraczki bo spadła.
    Lekarka napisala na wszelki wypadek to skierowanie do szpitala gdyby
    cos bylo nie tak,nie kazala jechac do szpitala bo myslala ze
    antybiotyk pomoze a szpital mamy wolnym spacerkiem 3minutki od
    domu.Bedac w domu dzieciak spokojnie spał a ona pakowala torbe(w
    razie czego).Nagle okazalo sie ze dzieciak jest rozpalony.Lekarz nie
    powiedzial ze maja natychmiast jechac do szpitala! Godzinke temu jak
    wychodzilam do pracy widzialam sie przy wyjsciu z tata dziecka,jest
    mała poprawa smile)

    A teraz pomyslcie...Jestescie u rodziny w obcym miescie,nagle wasze
    4 miesieczne dziecko zle sie czuje,co Wy byscie zrobily gdyby jakis
    lekarz i na pogotowiu odmowiono wam przyjecia dziecka?? tylko tutaj
    jest ta roznica ze ona udala sie do pediatry ktory leczy malca od
    narodzin... sad( ja sobieniepotrafie wyobrazic co bym zrobila gdyby
    moj lekarz do ktorego chodze od 1,5 roku nagle oswiadczyl,ze nie
    moze przyjac mojego chorego dziecka.(sorki za bledy ale jestem w
    pracy uncertain
  • 06.04.09, 08:52
    Najważniejsze, ze jest lepiej. Pozdrow Kasienke smile
    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 06.04.09, 08:55
    >
    > A teraz pomyslcie...Jestescie u rodziny w obcym miescie,nagle wasze
    > 4 miesieczne dziecko zle sie czuje,co Wy byscie zrobily gdyby jakis
    > lekarz i na pogotowiu odmowiono wam przyjecia dziecka??

    W państwowej przychodni albo na pogotowiu po prostu poprosiłabym o odmowę na
    piśmie - działa cuda.
    --
    Dzieciaki ze szkół muzycznych
  • 06.04.09, 08:55
    czytajac ten watek pomyslalam, ze forum sluzy glownie do okazywania wlasnej
    wyższosci -
    I ja rozumiem, sama tez nie jestem bez winy, ale czasem chyba warto zwrocic
    uwage na okolicznosci, tu akurat wyjatkowo dramatyczne, i dopiero potem podjac
    decyzje - okazac wyzszosc czy empatie.
    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 06.04.09, 09:36
    To nie wyzszosc chodzi, a wlasnie o zabezpieczenie sie przed
    podobnymi sytuacjami.
    Logiczne, ze przy chorobie dziecka jest sie skolowanym,
    zestresowanym itd. Dlatego TRZEBA na wszelki wypadek opracowac sobie
    wersje postepowania w sytuacji krytycznej, zeby potem w panice nie
    szukac osoby, ktora dziecku pomoze.

    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 06.04.09, 09:41
    To wtedy warto na TYM watku wesprzec matkę, a założyc osobny z dobrymi radami
    Gotowych na Kazdą Okolicznosc i Nieomylnych..

    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 06.04.09, 09:46
    Nie ironizuj, prosze.
    Wlasnie dlatego, ze choroba dziecka to cos paskudnego, akurat w tym
    temacie trzeba sie zabezpieczyc. Kropka. Nie jest to nieomylnosc.
    A ten watek nie byl o tym, ze dziecko chore i matka wariuje i o
    wsparcie prosi. Byl o tym, ze zli i niedobrzy nie przyjeli chorego
    dziecka. Nie przyjeli, bo sie rodzice troche od d.. strony do tego
    zabrali.
    --
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 06.04.09, 19:18
    Chyba masz racje, przepraszam.

    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 08.04.09, 22:30
    e_r_i_n napisała:

    > Nie ironizuj, prosze.

    erin

    przecież do tej pory Ty oraz kilka innych idealnych matek
    ironizowałyście ile sie da i jechałyście po dziewczynie jak po łysej
    kobyle - autorkę watku przepraszam za porówanie
    >

    --
    Trautlusia
  • 09.04.09, 08:49
    e_r_i_n napisała:

    > No i? Masz jakąś misję, że wyciągasz kawałki dyskusji NIE Z TOBĄ
    > sprzed paru dni?

    Misję - NIE ... ale udało mi sie wstrzelić idealnie w 100 (setkę)smile



    --
    Trautlusia
  • 06.04.09, 14:36
    Dziecku zycze zdrowia.
    Abonament nie wyklucza korzystania z pomocy lekarskiej poza danym
    miastem. Z reguły przychodnie abonamentowe maja podpisane umowy
    nawet z przychodniami w małych miastach o duzych nie wspomne.
  • 08.04.09, 00:56
    Strasznie to przygnębiające, że w Polsce na przyzwoitą opiekę zzdrowtną (nie
    mówimy tu przecież o luksusach) mogą liczyć tylko ludzie na tyle zamożni lub
    zdeterminowani żeby płacić wysoki abonament. Jeszcze chwila i będziemy mieli jak
    w Ameryce.
  • 08.04.09, 02:39
    beamek8 napisała:

    > Strasznie to przygnębiające, że w Polsce na przyzwoitą opiekę zzdrowtną (nie
    > mówimy tu przecież o luksusach) mogą liczyć tylko ludzie na tyle zamożni lub
    > zdeterminowani żeby płacić wysoki abonament.

    Gadanie. Chodzę do przychodni w ramach NFZ, jak trzeba, to wzywam panią doktor
    na prywatną wizytę, i już. A jak nie mam pieniędzy, dzwonię do informacji o
    dyżurach, i tam nawet w środku nocy udzielają przytomnej odpowiedzi.
    Kiedyś tego nie wiedziałam - dzwoniłam na pogotowie i zawsze jakiś pediatra się
    znalazł i doradził. Erin ma rację, trzeba zacząć od myślenia, nie od nerwowego
    biegania, nawet w stresie.
    --
    ...urodziłem się innym rodzicom...

    Zabudowany biustonosz, łomatko. Jak mnie prawnuki ubiorą do trumny w coś takiego, to będę je straszyć po nocach. by Mary_lu
  • 08.04.09, 11:34
    beamek8 napisała:

    > Strasznie to przygnębiające, że w Polsce na przyzwoitą opiekę
    > zzdrowtną (nie mówimy tu przecież o luksusach) mogą liczyć tylko
    > ludzie na tyle zamożni lub zdeterminowani żeby płacić wysoki
    > abonament.

    Bez przesady. Podstawowych lekarzy 'załatwiam' na NFZ w
    niepublicznej przychodni i nie narzekam. Ostatnio nawet pogadałam
    sobie szczerze z panem kierownikiem tejże, coby mu zasugerować pewno
    zmiany - i wprowadził je, sprawdziłam. I działają smile (chodzi
    konkretnie o zostawianie na kazdy dzien dwoch-trzech 'numerkow' dla
    dzieci chorych bez planu wink - bo teraz bywalo tak, ze pediatra mial
    full 3 minuty po otwarciu przychodni).

    Watek jest tylko o tym, ze w spokojnym czasie, dla SWOJEGO SPOKOJU,
    warto sie zorientowac, gdzie sie po pomoc udac. Wtedy, majac
    pewnosc, ze tutaj mamy pomoc w dzien, a tam w nocy, mozna tupnac
    noga i sie nie dac splawic.


    --
    NAJLEPSZY FILM O 1%
    MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!
    Bliżej niż dalej
  • 08.04.09, 07:05
    Czteromiesięczne dziecko z gorączka 39,2 powinno być niezwłocznie zobaczone
    przez pediatrę, to nie ulega watpliwości, ale ..........
    Bywa, że na forum temperatura 39,2 w realu jest znacznie niższa i objawy nie są
    wcale takie dramatyczne.
    Moja matka jest pediatra, bardzo doświadczonym, drogim, załatwia równiez wizyty
    domowe w nocy. ok 2.00 telefon - dziecko kilkumiesięczne ma wysoka gorączke,
    drgawki, majaczy, a w szpitalu nie chcieli nawet spojrzeć. Mama wsiada do
    samochodu i zastaje: 6 miesięczne dziecko, z katarem, nieco marudzące bo
    rozbudzone, osłuchowo czyste. W pokoju duszno, atmosfera nerwowa, stan
    podgorączkowy. Rodzina domaga się antybiotyku i bóg wie czego.
    Dziecko powinno być zobaczone przez pediatrę, ale niekoniecznie w środku nocy.
    Ta sama historia widziana przez dwie rózne osoby.
  • 08.04.09, 08:35
    protozoa napisała:

    > Czteromiesięczne dziecko z gorączka 39,2 powinno być niezwłocznie
    zobaczone
    > przez pediatrę, to nie ulega watpliwości, ale ..........
    > Bywa, że na forum temperatura 39,2 w realu jest znacznie niższa i
    objawy nie są
    > wcale takie dramatyczne.

    Bywa też, że ślimaki pojawiają sie na wiosnę, bywa... Ale jaki to ma
    zwiazek z opisaną sytuacją?

    > Moja matka jest pediatra, bardzo doświadczonym, drogim, załatwia
    równiez wizyty
    > domowe w nocy. ok 2.00 telefon - dziecko kilkumiesięczne ma wysoka
    gorączke,
    > drgawki, majaczy, a w szpitalu nie chcieli nawet spojrzeć. Mama
    wsiada do
    > samochodu i zastaje: 6 miesięczne dziecko, z katarem, nieco
    marudzące bo
    > rozbudzone, osłuchowo czyste. W pokoju duszno, atmosfera nerwowa,
    stan
    > podgorączkowy. Rodzina domaga się antybiotyku i bóg wie czego.
    > Dziecko powinno być zobaczone przez pediatrę, ale niekoniecznie w
    środku nocy.
    > Ta sama historia widziana przez dwie rózne osoby.

    No ale o czym to świadczy tak w zasadzie i co ma do rzeczy? Dziecko
    trafiło do szpitala z zapaleniem płuc, więc raczej nie miało tylko
    katarku...

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • 08.04.09, 08:34
    ze źródeł bardzo dobrze poinformowanych wiem, że firmy medyczne o
    klienta indywiudalnego, nieabomentowego mają dbać tak, by
    przychodził jak najczęściej i tak się nim mają zajmować
    zaś pacjent abonamentowy ma być utrzymany, ale leczony jak
    najmniejszym kosztem, tak by swą osobą nie zawracał głowy

    i tak mnie tu dziwi wasz samozachywt nad posiadaniem tych
    superabonamentów
    żeby nie było, też mam abonamentsmile
  • 08.04.09, 08:59
    A ja wieczorem siegnęlam po przypadkowa książke z półki i przeczytałam takie coś:

    "Poczawszy od roku 1848 /.../ wojażowałem po Europie i zwiedzalaem zagraniczne
    szpitale.
    /.../
    Nadszedl rok 1852 i wszystko sie zmieniło. Bylem akurat w Montpellier, gdzie
    przygotowywalem sie do doktoratu, gdy oto nagle, jak grom z jasnego nieba,
    dosiegla mnie wiadomosc z kraju: w Warszawie wybuchła cholera!
    Wiesci byly przerazajace: cholera atakowala ponoc z niespotykana dotad
    zajadloscią, ludzie umierali jak muchy, zawodziły wszelkie srodki, lekarze byli
    bezradni całkowicie...
    Nie czekalem na potwierdzenie hiobowych doniesień. spakowalem manatki i
    wyruszylem do Warszawy. Wyruszyłem?Nie /.../, ja gnałem na łeb na szyję, jakby
    sie paliło."
    M. Łyskanowski: Zapiski warszawskiego konsyliarza.

    Nie wiem czy wszystkie wiecie, że wciąż zdazraja się przypadki odmowy leczenia
    osoób zakazonych HIV (te wiec sie nie przyznają, co dopiero powoduje pewne
    zagrozenie, wciąż jedna minimalne, a w porównaniu z zakazeniem cholerą -
    własciwie żadne).

    To mi sie skojarzyło w zwiazku z etosem zawodu lekarza, o ktory gdzies sie w tym
    watku ocieramy. (Uwaga dla milosniczego logiki i koherencji).

    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • 08.04.09, 09:32
    W kontekście tego cytatu, czego Ty nanga oczekujesz od lekarza?
    Dowolnego, przypadkowego lekarza, będącego w swoim miejscu pracy - oddziale
    szpitalnym, pierwszej z brzegu przychodni, lub prywatnie - na kolacji w knajpie
    albo na spacerze z dzieckiem?
    Innymi słowy - co dla Ciebie, współcześnie, oznacza wspomniany etos?
  • 08.04.09, 11:01
    no nie wiem w sumie jak to możliwe bo u mnie w przychodni nie ma mowy o czymś
    takim.nawet rozmawiałam z kilkoma mamami i jest tak ,ze bez względu na to o
    której przyjdziesz z dzieckiem do przychodni to ktoś cię przyjmie.Nawet jak
    rejestracja oficjalnie nie działa wystarczy powiedzieć lekarzowi,że się jest i
    on wtedy prosi o przyniesienie karty i pielęgniarki nie dyskutują.podobnie na
    zdrowej stronie można sobie wpaść z pytanie czy na ważenie bez zapowiedzi
    --
    02.08.2008 Oliwka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.