Odmowa przyjecia chorego dziecka :-( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Synek(4miesiace)cala noc miał kaszel,lekki katarek a rano doszła do
    tego wysoka temperatura(39.2).Od urodzenia leczymy i szczepimy go w
    Enel-medzie,przez te 4 miesiące wydalismy tam na wizyty,badania i
    szczepienia przeszlo juz 4000zł. Dzisiaj pojechałam tam do
    pediatry,aby lekarz zbadał malucha i ku mojemu zaskoczeniu
    usłyszałam ze moj pediatra niemozenas przyjac,poniewaz wizyte trzeba
    zarezerwowac kilka dni wczesniej(no tak,wróżką jestem i miałam
    wiedziec ze synek zachoruje!) zapytałam wiec gdzie mam sie udac bo
    dzieciak okropnie był rozpalony a tu usłyszalam "prosze gdzies
    indziej poszukac dostepnego lekarza" normalnie az mnie nerwy
    poniosły!! Taka bylam wsciekła ze gdyby nie mąż to dalej bym im
    sypała piorunkami uncertain oczywiscie wyciagnełam Synka karte i juz do
    nich za Chiny nie pojade! Ok,gdyby było mało,podjechalismy na
    pogotowie a tam miła pani w okularach oswiadczyła ze akurat pediatra
    dzieciecy u nich nie przyjmuje-durne?!? a dwa pietra wyzej jest
    oddział dzieciecy(kolezanka jest tam połozna) to ciekawe kto leczy
    te dzieciaki-ginekolog?! Zadzwoniłam i dopiero kolezanka załatwila
    mi wizyte w domu u pediatry jej dzieci. Dziecko dostalo antybiotyk i
    teraz juz brak sladu po goraczce i kaszelku,spi spokojnie(oby tak
    dalej).Tak sie zastanawiam. A co gdyby dziecko potrzebowało
    natychmiastowej pomocy? czy ta nasza sluzba zdrowia wszedzie
    (publicznie i prywatnie) jest taka chetna do pomocy? Rozumiem
    dorosły,poczeka ale takie malenstwo nie.Czy tez miałyscie takie
    sytuacje ze swoimi dziecmi? Szukam teraz nowego pediatry,najlepiej
    na Targowku-moze polecicie jakas dobra doktor?? Dziekuje z gory!!!
    • Ja bym tak tego nie zostawiła i na tą przychodnię bym jakiś donos napisała, bo
      jak dla mnie jest to sytuacja nie do zrozumienia.
      • chcialam kupic chleb. Poszlam do sklepu obuwniczego, a tam bezczelna
        sprzedawczyni nie chciala mi sprzedac tego chleba... trzeba bedzie
        napisac donos na ten sklep, bo przeciez sklep to sklep i jakim
        prawem nie sprzedal mi chleba???Jak dla mnie jest to sytuacja nie
        do zrozumienia...
    • Nie obraz sie, ale za rozwiazanie problemu zabralas sie od d..y
      strony i to, co przezylas, bylo , IMHO do unikniecia, gdybys troche
      logiczniej pomyslala i byla lepiej logistycznie przygotowana do
      takich akcji. A wiec- wczesniej w swojej przychodni (enelmed czy
      jakakolwiek inna) dowiedzialla sie, gdzie nalezy sie zglosic w razie
      naglego zachorowania, na widocznym miejscuuw domu powiesila numery
      telefonow punktow pomocy doraznej w dni powszednie oraz w dni
      swiateczne, noca etc. I zamiast jezdzic z dzieckiem od Annasza do
      Kajfasza (no, jesli na pogotowiu nie ma pediatry, to Ci go przeciez
      nei wyczaruja?), zaczac od telefonu do wlasciwej przychodni i
      nastepnei jazdy pod wlasciwy adres, tam, gdzie pomoc bedzie mogla
      byc udzielona.
    • Te wielkie cenra medyczne kazą sie bawić we wrózke i przewidziec że
      dziecko ci zachoruje. ja w takim centrum ( mam abonament) korzystam
      z porad specjalistów a pediatre niezawodnego mam na nfz.

      • > Te wielkie cenra medyczne kazą sie bawić we wrózke i przewidziec że
        > dziecko ci zachoruje.

        Nie, nie każą. Szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi. Mam abonament w LIMie i
        stałą lekarkę (która nota bene zawsze jest dla swoich pacjentów pod telefonem
        pryw. bez żadnych dodatkowych kosztów), ale jak trzeba, to: a) wzywam wizytę
        domową do dziecka b)w razie konieczności mała jest przyjmowana w zasadzie od
        ręki, w zależności od stopnia choroby albo od razu albo po 15 - 20 minutowym
        oczekiwaniu.

        Teraz mieszkam za granicą, abonament w LIMie mam cały czas i jak tylko mam
        wątpliwości dotyczące leczenia tutaj, to dzwonię i konsultuję się w każdej
        sprawie z tamtejszymi lekarzami każdej specjalności. Nikt nie robi mi absolutnie
        żadnych trudności.
        Dlatego nie wiem, co spowodowało, że Cię z dzieckiem jednak nie przyjęto,
        chociazby do innego lekarza, bo być może akurat u Twojego było na raz takich
        przypadków kilka właśnie.
        Zamiast bez sensu awanturować się, powinnaś zapytać normalnie i rzeczowo, albo
        jak ty nie możesz, to przynajniej Twój mąż.

        A poza tym zorganizowanie telefonów nagłej potrzeby to w domu z małym dzieckiem
        PRIORYTET!!!!!!!!!!!!!!!
    • Masz abonament? Jesli nie i wykupujesz wizyty w razie potrzeby, to
      sie nie dzwic, ze nie ma miejsc na zawolanie.
      --
      MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

      (Przy)biegli rewidenci
      Bliżej niż dalej
    • 4000 tysiaki ? Czyli tysiąc miesięcznie, cos chorowitytongue_out

      mniejsza, wg mnie powinni przyjąć, ale ty też powinnaś powiedzieć że poczekasz
      pod gabinetem może ktos sie spóźni na wizyte to wtedy wejdziesz. Nie powinni
      robić problemu zwłaszcza jak lekarz też nie miałby nic przeciwko.

      --
      Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
    • Wykup sobie abonament, wyjdzie ci taniej. To prywatna przychodnia, nie maja
      obowiązku przyjmowac wszystkich.
    • Cytat Ok,gdyby było mało,podjechalismy na
      pogotowie a tam miła pani w okularach oswiadczyła ze akurat pediatra
      dzieciecy u nich nie przyjmuje-durne?!? a dwa pietra wyzej jest
      oddział dzieciecy(kolezanka jest tam połozna) to ciekawe kto leczy
      te dzieciaki-ginekolog?!


      Taa, już widzę jak lekarz dyżurujący zostawia cały oddział dzieci i w dyrdy pędzi zbadać niemowlaka z katarkiem, tylko dlatego że jego mamunia nie wie, gdzie dyżuruje pediatra tongue_outtongue_out

      --
      Write in C
      • A powinien. W koncu w tym szpitalu jest oddzial POLOŻNICZY wink
        --
        MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

        (Przy)biegli rewidenci
        Bliżej niż dalej
        • e_r_i_n napisała:
          > A powinien. W koncu w tym szpitalu jest oddzial POLOŻNICZY wink

          Już walić to, że jest położniczy.

          Na pogotowiu lekarz dyżurny jest. Inna sprawa, jaki to lekarz. Bywa, że laryngolog, bywa, że chirurg, bywa że internista, lekarz rodzinny, ba - nawet ginekolog się zdarza. Czasem pediatra.

          Odnosząc się do tego: "Ok,gdyby było mało,podjechalismy na
          pogotowie a tam miła pani w okularach oswiadczyła ze akurat pediatra
          dzieciecy u nich nie przyjmuje-durne?!?" - no ogólnie to durne, bo fajnie by było, jakby pediatra na pogotowiu był (bo z reguły lekarze innych specjalności nie bawią się zbytnio w badanie dzieci, zwłaszcza niemowląt, tylko z marszu wypisują skierowanie do szpitala na izbę przyjęć dziecięcą). No ale póki co, to nie ma, jest inny lekarz, który ma dyżur w danym momencie. Domaganie się, aby pediatra z oddziału rzucał wszystko i leciał 2 piętra niżej na pogotowie, bo przyszło dziecko z katarkiem i kaszlem, jest śmieszne.

          --
          Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą, Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą. - by czekolada_orzechowa
      • > Taa, już widzę jak lekarz dyżurujący zostawia cały oddział dzieci
        i w dyrdy pęd
        > zi zbadać niemowlaka z katarkiem, tylko dlatego że jego mamunia
        nie wie, gdzie
        > dyżuruje pediatra tongue_outtongue_out


        hie hie hie
        to jest wlasnie kwintesencja postawy pt widze tylko czubek wlasnego
        nosa big_grin big_grin
        • Cytat to jest wlasnie kwintesencja postawy pt widze tylko czubek wlasnego nosa big_grin big_grin

          A możesz sprecyzować, co konkretnie masz na myśli?
          Lekarza dyżurnego obowiązkiem jest: obsługa izby przyjęć dziecięcej (jeśli takowa jest), opieka nad dziećmi na oddziale na którym dyżuruje, konsultacje na cito na innych oddziałach (typu chirurgia). W innych przypadkach NIE MA PRAWA opuścić oddziału podczas dyżuru, jeśli to robi, to na własną odpowiedzialność - czyli jeśli podczas jego nieobecności coś się wydarzy, to on osobiście za to beknie. Znaczy, za niedopełnienie obowiązków służbowych.

          --
          Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą, Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą. - by czekolada_orzechowa
          • nie zrozumialas. Wlasnie chodzilo mi o to samo, o czym piszesz-
            oczekiwanie ze lekarz opusci oddzial dzieciecy by pobiec do
            rozhisteryzowanej matki dziecka z temperaturka to jest widzenie
            czubka wlasnego nosa big_grin big_grin

            ps. jakbym ja poszla do przychodni i zazadala a lekarza do dziecka
            ktorezalediwe kilka godzin temu zaczelo goraczkowac toby mnie chyba
            w kaftan bezpieczenstwa zamotali big_grin big_grin. U nas NIE przyjma dziecka z
            katarem czy goraczka przed uplywem 3 dni ( o ile nie ma sytuacji
            naglej , wymagajacej ostrego dyzuru ofkoz).

            • Heh, no nie do końca wiedziałam kogo się tyczy ten tekst o czubku nosa i wolałam się upewnić i zasekurować, bo wszakże wiadomo, że lekarz to ma niezależnie od okoliczności, teges panie dzieju, życie ratować... (ratowanie życia rozumiane tak: 23:00, telefon "pani doktor, bo on ma biegunkę, przyjmie pani?" - "od kiedy ma tę biegunkę?" - "a już trzeci dzień będzie...").


              --
              Muminki cię widzą, Muminki cię śledzą, Muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą. - by czekolada_orzechowa
              • mama_kotula napisała:

                bo wszakże wiadomo, że lekarz to ma niezależnie od
                > okoliczności, teges panie dzieju, życie ratować...


                ano wlasnie...tu ktos zasugerowal (gdzies pare pieter powyzej) ze
                taki przypadek jak opisany przez autorke to przypadek nagly
                no luuudzie jak temperatura i zwykla infekcja jest przypadkiem
                naglym to czym jest na przyklad udar albo zawall serca?
                • no dobra, przeoczylam ze dziecko ma zaledwie 4 miesiace. To nieco
                  zmienia postac rzeczy, faktycznie u takich malych dzieci nalezy
                  reagowac szybciej. Ale tez nie jest to przypadek kwalifikujacy sie
                  do kategorii naglych.
                  • Uważam że u tak małego dziecka nie należy długo zwlekać z wizytą u lekarza. Tyle
                    w temacie.
                    --
                    ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
    • Nie, nie miałam takich sytuacji.
      Przychodnia państwowa z 4 pediatrami na zmianie. Jak rozwija się choroba to się zapisuję. Na "już" czasem (szczególnie w sezonie) nie ma miejsc, ale pielęgniarki upychają na jakąś godzinę z ostrzeżeniem że trzeba będzie czekać. Jak "nasz" pediatra nie przyjmuje to idziemy do innego. W weekendy jest dyżur. A w nocy to wiadomo-ostry dyżur w szpitalu.

      Wiem, że 4 miesięczniak to maluch, ale od pierwszego dnia lekkiego katarku, kaszlu i zbijalnej temperatury, to nie jest powód do paniki i antybiotyku. Przynajmniej dla mnie.


      http://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttp://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
    • w enel medzie są wizyty domowe, jak nie ma pediatry w oddziale można zamówić do
      domu. nie rozumiem, czemu nie wezwałaś pediatry na wizytę domową, tylko ciągałaś
      rozpalonego niemowlaka po gabinetach?
      --
      Pozdrawiam, Ania.
      Nowe zdjęcia mojej trójcy: Antosia, Stasia i Jasia
      POMÓŻMY NELIODDYCHAĆ!!! A tu - 1% dla Neli.
    • Tyle to my płacimy w enel za całą rodzinę. Za rok. I za złotą kartę.

      No dobra, trochę więcej, ale tylko trochę. I nie ma, że nie ma. Zawsze na wizytę domową przyjeżdżają, przypuszczam, że do drobnej pierdoły też, nie ma żadnych dyskusji.

      a jeśli mieszkasz poza ich "zasięgiem" dojazdu, to bez sensu sobie przychodnię wybrałaś.
      • Mi na wizyte domowa na straszne zadoopie przyjeżdzaja. No ale to w
        ramach abonamentu.
        • Targanie 4-miesiecznego niemowlaka z katarem, kaszlem i temp. 39.2C
          po jakichkolwiek lekarzach powinno byc karane dodatkowymi 7 latami
          smazenia w piekle i to na wolnym ogniu! A juz podanie antybiotyku
          temuz wlasnie niowlakowi z taki objawami przez dopadnietego w koncu
          lekarza to kolejne przestepstwo kwalifikujace sie do interwencji
          Lucyfera! Czy naprawde nikt nie wie jak postepowac z podziebionym
          niemowlakiem? Jest Internet, sa biblioteki, sa nawet czasem madrzy
          lekarze - a i tak sie te dzieciaki meczy, dreczy i krzywdzi! Na
          pewne sprawy jednak ewidentnie zaden antybiotyk nie pomoze sad
          • W przychodni, w której miałam wykupiony abonament, na wizytę z gorączkującym
            niemowlęciem miałam czekać trzy dni, a pewnego razu dziecka mi nie przyjęto,
            bo... w przychodni nie było prądu.

            Zmieniłam przychodnię na prywatną na umowie z NFZ, jeśli dzieje się coś złego,
            jadę nawet nie dzwoniąc wcześniej i ZAWSZE jestem przyjęta. Teraz oczywiście
            odróżniam zwykłą wirusówkę czy zaostrzenie astmy od zapalenia oskrzeli, ale
            zanim się tego nauczyłam - nigdy nie powiedziano mi, że pojechałam bez sensu (a
            nasza dr szczera jest).
            --
            Spotkania Małżeńskie

            On nie jest winny, on jest inny.
          • wiesz co, konsultacja lekarska goraczkujacego niemowlecia ponizej 6.
            miesiaca zycia na pewno nie jest bledem, ale chodzi o to, zeby
            szukac pomocy tam, gdzie mozna ja uzyskac, a nie jezdzic pod
            zupelnie chybione adresy.
            • mruwa9 napisała:

              > wiesz co, konsultacja lekarska goraczkujacego niemowlecia ponizej 6.
              > miesiaca zycia na pewno nie jest bledem, ale chodzi o to, zeby
              > szukac pomocy tam, gdzie mozna ja uzyskac, a nie jezdzic pod
              > zupelnie chybione adresy.

              o ile zrozumialam autorka pojechala do swojego stalego pediatry, do przychodni,
              gdzie jest stalym pacjentem

              jezeli przychodnia kaze sie zapisywac z niemowletami z tygodniowym
              wyprzedzeniem, to ja bym miala w nosie taka przychodnie

              bo jak sie dzieje to sie dzieje juz, no dzien moge poczekac
              ponad trzydziesci dziewiec u malego niemowlaka to nie jest katarek

              po raz kolejny przekonuje sie, ze na moim zadupiu sluzba zdrowia bywa na wyzszym
              poziomie niz w drogich prywatnych warszawskich osrodkach
              przychodnia czynna codziennie do 17 czy 18
              i zawsze jest jakis pediatra
              jak nie ma mojego, przyjmie mnie inny
              czasem tylko trzeba troche odczekac w kolejce
              a czesto tez nie
              skoro to ich pacjentka mogli wskazac inna opcje
              co moze zrobic przerazona matka rozpalonego czteromiesieczniaka
              ja w zeszlym roku z taka temperatura trafilam na oddzial, zajeli sie mna juz i
              natychmiast i jeszcze na konsultacje wyslali
              nie wypuscili dopoki nie znalezli przyczyny i nie przepisali stosownych lekow
              chociaz zapewne w mysl tych wpisow zawsze sa gorsze przypadki
              a ja dorosla kobieta jestem, nie czteromiesieczna
              nie dalej jak w zeszlym roku bylo o niemowleciu ktorego odeslano z powodu braku
              skierowania, dziecko zmarlo bo w pore nie udzielono pomocy
              ilez wtedy bylo o glupich przepisach i nieludzkim podejsciu
              --
              http://avatars.kards.ru/images/avatar/eb/12/4843.gif
              • moofka napisała:

                > o ile zrozumialam autorka pojechala do swojego stalego pediatry,
                > do przychodni, gdzie jest stalym pacjentem

                No wiec wlasnie zle zrozumialas - autorka jezdzi do tej przychodni
                tylko w razie potrzebny. Nie zapisala sie jako stala pacjentka -
                tzn. nie placi abonamentu.

                > po raz kolejny przekonuje sie, ze na moim zadupiu sluzba zdrowia
                > bywa na wyzszym poziomie niz w drogich prywatnych warszawskich
                > osrodkach przychodnia czynna codziennie do 17 czy 18
                > i zawsze jest jakis pediatra
                > jak nie ma mojego, przyjmie mnie inny
                > czasem tylko trzeba troche odczekac w kolejce
                > a czesto tez nie

                Moofka, ale to jest tez norma w Warszawie i innych miastach (w
                drogich prywatnych, niepublicznych z kontraktem i normalnych,
                publicznych). Ale jak sie korzysta z uslug przychodni nie stajac sie
                jej stalym pacjentem (a oczywiscie taka stalosc to kasa dla
                przychodni na ciagle fukncjonowanie - czy to z abonamentu, czy
                kontraktu), to niestety trzeba sie liczyc z odeslaniem z kwitkiem.

                > skoro to ich pacjentka mogli wskazac inna opcje
                > co moze zrobic przerazona matka rozpalonego czteromiesieczniaka

                No wlasnie ja zapytalam, ale sie w gaszczu postow pewnie zgubilo -
                czy zapytala w przychodni, czy moze isc do innego lekarza, skoro jej
                ma full?

                --
                MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

                (Przy)biegli rewidenci
                Bliżej niż dalej
    • mam abonament w LIM-ie - jak dzieci są chore - wzywam wizyty domowe
    • Następną razą zanim będziesz się włóczyć z gorączkującym dzieciem po
      mieście i co rusz zawracać doopę jakiemuś lekarzowi zaopatrz się
      wcześniej w tablicę korkową i wywieś na niej numery telefonu do
      dwóch, trzech lekarzy. Zadzwonisz, zapytasz i w razie czego
      pojedziesz i Ci dzieciaka zbadają.

      Mieszkam na Śląsku i jestem zaopatrzona w trzy takie numery: dwa do
      lekarzy, którzy przyjeżdżają na wizyty domowe. Jeżeli mają dyżur w
      szpitalu i nie mogą przyjechać dzwonię do całodobowej przychodni
      (pod którą podlega moja przychodnia rejonowa) gdzie ZAWSZE dyżuruje
      pediatra i telefonicznie ustalam co robić. Jak trzeba, to pakuję
      dziecia w samochód, ewentualnie w taksówkę i niemal z marszu mój
      dzieć jest obsłużony, nawet w środku nocy. Obok jest nawet
      całodobowa apteka.
      --
      Kliknij w smoczka wink Dziękuję!
      http://tinyurl.com/5al7wo/.gif
      • Nasza doktorka nie ma wizyt domowych. Przyjmuje tylko kilka godzin dziennie i od
        piątku 12 do poniedziałku rano jej nie ma. I mamy przykaz od niej żeby potem
        walić do szpitala dziecięcego. Tam na dyżurze przyjmuje kilku pediatrów i nie
        trzeba być umierającym żeby dostać pomoc.
        --
        ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
    • 1. Kaszel i 39 stopni gorączki u niemowlecia (4 miesiace) to nie jest - jak
      niektore uprzejme były pisac - "katarek", tylko sytuacja alarmujaca.
      2. Matka, ktorej dziecko (czteromiesieczne) jest bardzo chore (bo jest) ma prawo
      zlapac je pod pache i wieźc do lekarza, który stale je leczy. To jest absolutnie
      normalny odruch.
      3. Pomysl, zeby kilka dni wcześniej rejestrowac wizyte u pediatry z chorym
      zakaźnie niemowleciem jest groteskowy. I to przychodnia powinna zadbac o
      poinformowanie matki, jak ma postąpic w razie naglej choroby dziecka - bo im
      młodsze dziecko, tym bardziej liczy sie czas. Matka tego moze nie wiedziec -
      opieka zdrowotna owszem.
      Dziecko w tym wieku moze zwyczajnie umrzec, z powodu "katarku", zanim zostanie w
      ogóle zbadane.
      4. Wasze sakrastyczne uwagi i pouczenia są tu najdelikatniej mowiac nie na
      miejscu. Nie wiem, co powoduje, ze nie jestescie w stanie albo nie chcecie
      potawic sie w sytuacji matki, ktorej czteromiesieczniak jest bardzo chory, a
      odmawia mu sie pomocy.

      --
      "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
      Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
      Steve Jones
      • 1. Ok
        2. Oczywiście
        3. Przychodnia pewnie dba o tych, ktorzy sa jej stalymi pacjentami -
        czyli ja utrzymuja regularnie. Ci, ktorzy sa tam sporadycznie,
        powinni wiedziec, ze wizyty sie umawia z wyprzedzeniem. I skoro
        lekarz stale leczacy dziecko jest niedostepny, isc do innego.
        4. Dla mnie podstawą po urodzeniu dziecka bylo 'obcykanie'
        opcji 'pomoc lekarska w dzien, nocy i swieta'. Czyli zapisanie do
        przychodni, sprawdzenie, gdzie w razie czego mam isc po jej
        zamknieciu itd. Wtedy jest stres o zdrowie dziecka, ale nie ma o to,
        ze nie ma kto go zbadac.
        --
        MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!

        (Przy)biegli rewidenci
        Bliżej niż dalej
      • 1.nikt (prtzynajmniej nie ja) nie kwestionuje sensownosci
        konsultacji lekarskiej w sytuacji takiej, jak powyzsza.
        2. Matka KAZDEGO dziecka ma OBOWIAZEK dowiedziec sie, nauczyc sie,
        co zrobic w razie naglego zachorowania czy wypadku. A wiec przy
        okazji bilansu czy szczepienia spytac pielegniarki, rejestratorki
        czy lekarza, kto i gdzie udziela pomocy w dni powszednie i w
        swiateczne czy w nocy. Spisac sobie telefony i adresy DUZYMI
        LITERAMI, powiesic w domu na widocznym miejscu. Kazda przychodnia
        POZ musi albo sama organizowac taka pomoc, albo zakontraktowac
        opieke medyczna nad swoimi pacjentami w razie naglego zachorowania
        poza godzinami pracy, w innej placowce.
        3. W razie naglego zachorowania ZADZWONIC pod zapisany numer
        telefonu i zarejestrowac sie telefonicznie lub upewnic sie, ze
        dziecko zostanie przyjete. Pojechac pod KONKRETNY adres, a nie
        jezdzic po calym miescie, obwiniajac caly swiat za wlasna
        nieprzytomnosc. Tak, jak pisalam w przykladzie powyzej, kazdy wie,
        ze chleba w sklepie obuwniczym sie nie kupi. Logiczne. Takoz pomocy
        pediatrycznej w szpitalu ginekologicznym czy na dermatologii tez sie
        nie uzyska.
        • mruwa9 napisała:

          > 1.nikt (prtzynajmniej nie ja) nie kwestionuje sensownosci
          > konsultacji lekarskiej w sytuacji takiej, jak powyzsza.

          No, ja tu widziałam kilka postów na temat tego, że "klasyczna
          wirusówka" i że za ciagniecie takiego dziecka do lekarza to się
          mamusi należy to i owo.
          Według mnie każda wysoka gorączka u tak małego dziecka jest do
          konsultacji, z trzylatkiem mogę sobie poczekać na rozwój wypadków...

          Z resztą sie zgadzam, aczkolwiek jestem sobie wyobrazić, że osoba,
          która na co dzień mało ma do czynienia ze służbą zdrowia moze
          (naiwnie) założyć, że pojedzie do przychodni (pediatrycznej, jakby
          nie było) i zostanie przyjęta z chorym niemowlakiem wink

          --
          Kulczę blade
          Supeł Z Pętelką I Inne Historie
          kulcze@gmail.com
        • > 2. Matka KAZDEGO dziecka ma OBOWIAZEK dowiedziec sie,

          Po pierwsze, wszystkie jesteście idealne. Po drugie, to że w Polsce można być
          odsyłanym z jednego miejsca na drugie bez diagnozy doświadczyłam sama. A należę
          do osób które najpierw szukają lekarza a dopiero potem się rozpakowują.
          Gratuluje dobrego samopoczucia.
          --
          ... Piniondze to nie fszysko ale fszysko bez piniendzy to nic ... smile
        • mruwa9 napisała:

          > Tak, jak pisalam w przykladzie powyzej, kazdy wie,
          > ze chleba w sklepie obuwniczym sie nie kupi. Logiczne. Takoz
          pomocy
          > pediatrycznej w szpitalu ginekologicznym czy na dermatologii tez
          sie
          > nie uzyska.

          Jednakowoż na ginekologii i dermatologii nie była (chyba, że coś mi
          umknęło).
          Kontynuując sklepowe porównanie - to jakbyś poszła do spożywczego po
          sól i się dowiedziała, że sorry, ale sól to trzeba było sobie
          zamówić 3 dni temu, to by sprowadzili. A tak nie sprowadzają, bo im
          bez sensu na półkach zalega. No a żeby dodać sytuacji
          nieprzewidywalności, załóżmy, że poszłas do apteki po stoperan czy
          inną smecte wink

          --
          Kulczę blade
          Supeł Z Pętelką I Inne Historie
          kulcze@gmail.com
        • z pediatrą z wieloletnim doswiadczeniem, w tym głownie dzieci najmlodsze, tak do
          roku: jesli czteromiesieczniak ma wysoka gorączke i kaszle, to lekarz ma rzucic
          wszystko i bez wzgledu na okolicznosci
          formalno-finansowo-rejestracyjno-cholerawiejakie zbadac dziecko.
          Nawet gdyby jego matka byla osoba skrajnie nieodpowiedzialną - to nie ma nic do
          rzeczy.

          A matka byc moze ufa przychodni, gdzie wszyscy są mili, uprzejmi i sprawiaja
          wrażenie, ze zależy im na zdrowiu jej dziecka - nie dziwie się, ze uzanala, ze
          kiedy dziecko jest naprawde chore zostanie natychmiast przyjete. Że przychodnia
          jest miejscem, w ktorym zostanie jej i jej dziecku udzielona pomoc - jakby co.
          Przekonala sie, ze przychodnia jest przedsiebiorstwem nastawionym na osiaganie
          zysku. Nie byłoby w tym nic zlego, gdyby pracujacy tam ludzie umieli patrzec
          dalej niz dwie godziny do przodu - to dziecko moglo miec zapalenie płuc i moglo
          nie doczekac pomocy. Nie sądzę, by zyski odsylajacego je przedsiebiorstwa w tych
          okolicznosciach gwaltownie wzrosły.


          --
          "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
          Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
          Steve Jones
          • na wstępie, tez mam abonament w enel medzie i jestem bardzo
            zadowolona (miałam tez rownoczesnie w lux medzie, teraz mam w limie.
            dla wyjasnienia nie jezdze od jednej placówki do drugiej dla
            porownania smile, firmy nam sponsorują).
            rozumiem, ze mozna spanikowac przy tak małym dziecku ale najpierw
            dzwoni sie do przychodni( to tylko kilka min.skoro rodzice pojechali
            razem do pediatry to mama ubierala a tatus mógl w tym czasie uzykac
            niezbedne informacje).tam z pewnoscia matka by sie dowiedziała, ze
            nie ma miejsc u pediatry prowadzącego dziecko i czy są u innego.
            jesli by były u innego zostałaby przez niego przyjeta. jesli nie ma
            u innego to moglaby telefonicznie otrzymac info czy zostanie
            przyjeta a jesli nie to co ma robic dalej.pewnie byłby lekarz, ktory
            by przyjechał na wizyte domową. w naglej sytuacji, gdy obawia sie o
            zycie dziecka liczy sie aby dziecko obejrzal po prostu lekarz i
            ocenił czy jest zagrozenie dla zdrowia i zycia. a ze nie jest to
            pediatra prowadzacy to coż, trudno. na nastepny dzien rezerwuje sie
            do niego wizyte, skoro tylko on budzi zaufanie matki.
            nie raz zdarzało sie, ze nie bylo miejsc u mojego lekarza (sama
            sobie wybrałam najbardziej obleganego). wiec albo decydowalam sie na
            innego a gdy nie bylo miejsca u zadnego bylam informowana o
            mozliwosci wizyty domowej.
            rozumiem, ze to wiekszy koszt niz wizyta w placówce ale autorke
            postu raczej stac.

            raz bylam w sytuacji gdy uznalam, ze dziecku potrzebna jest
            natychmiastowa pomoc. zadzwoniłam po karetke do lux medu. po prostu
            wiedzialam, ze pomoc bedzie od razu. nie trenowałam na tą
            okolicznosc jazdy gdzie popadnie i tracenia czasu na dzwonienie.
            taki kontakt trzeba miec w widocznym miejscu, zeby w chwili
            zdenerwowania nie tracic glowy i czasu na szukanie.

            --
            miśki
          • lekarz ma rzucic
            > wszystko i bez wzgledu na okolicznosci
            > formalno-finansowo-rejestracyjno-cholerawiejakie zbadac dziecko.

            No to ja ci napiszę jak to wyglądało w naszym przypadku.

            W wielką sobotę o 18:00 zgłosiłam się do izby przyjęć szpitala przy Litewskiej w
            Warszawie z 6 tygodniowym kaszlącym dzieckiem. Dziecko zaczęło kaszleć 2 godziny
            wcześniej, zadzwoniłam na komórkę do naszej pediatry, która wyjechała już na
            święta i doradziła nam zgłoszenie się do szpitala w celu osłuchania. Po ok
            godzinie oczekiwania na IP weszliśmy do gabinetu, tam lekarz odmówił zbadania
            dziecka a pielęgniarka wpisała nam do książeczki adres przychodni całodobowej i
            wyprosiła nas z gabinetu. Mąż zrobił tam mega aferę na pół szpitala, ale
            ponieważ pediatra twierdził, że to nie jego sprawa w końcu z dyżuru zszedł
            laryngolog i osłuchał nam dziecko. To negatywne doświadczenie.

            W 2008 roku zadzwoniłam do LIM-u, że mam w domu 8 tygodniowe kaszlące niemowlę.
            Wizyta domowa - oczekiwanie do 6 godzin, Pani stwierdziła że to za długo dla
            takiego malucha - poza kolejnością przyjął dziecko pediatra pulmunolog. To
            pozytywne doświadczenie.

            Na Litewskiej moja noga więcej nie postała i mam nadzieję, że nie postanie.
            Przenieśliśmy się trochę na północ i mam najbliżej do Dziekanowa Leśnego. Z IP
            tego szpitala nie odesłano mnie nigdy z kwitkiem.
            • osa551 napisała:
              > Po ok
              > godzinie oczekiwania na IP weszliśmy do gabinetu, tam lekarz
              odmówił zbadania
              > dziecka a pielęgniarka wpisała nam do książeczki adres przychodni
              całodobowej i
              > wyprosiła nas z gabinetu.

              A jakieś dziesieć lat wczesniej mojego półtoramiesięcznego syna, nie
              chciano z tego szpitala wypuścić, bo miał lekki katarek. Chciano
              podłączyć go dożylnie do antybiotyku, żeby przypadkiem nie dostał
              zapalenia płuc.
              Zmieniły sie instrukcje pewniewink

              --
              tak się tańczy
    • Ech, jak ja sobie cenię służbę zdrowia w UK.
      Mam tylko jeden numer do zapamietania - na NHS 24, gdzie całą dobę dyżurują
      pielęgniarki i lekarze, którzy pomagają zdecydować czy potrzebna jest
      natychmiastowa pomoc czy nie. Jeśli tak, to dokładnie mówią, gdzie jechać i
      upewniaja się czy masz jak dojechać. Na miejscu już mają wszystkie moje dane,
      informacje o chorobie i czekają na mnie. Nie ma jeżdżenia od Annasza do
      Kajfasza, ani nie ciągam dziecka po przychodniach gdy nie ma potrzeby. A
      najzabawniejsze to, że choćby się zaprzeć, to nie da się nic wydać, chyba że na
      dojazdy i witaminki.
      • beamek8 napisała:
        > Ech, jak ja sobie cenię służbę zdrowia w UK.
        > Mam tylko jeden numer do zapamietania - na NHS 24, gdzie całą dobę
        dyżurują
        > pielęgniarki i lekarze, którzy pomagają zdecydować czy potrzebna
        jest
        > natychmiastowa pomoc czy nie. Jeśli tak, to dokładnie mówią, gdzie
        jechać i
        > upewniaja się czy masz jak dojechać. Na miejscu już mają wszystkie
        moje dane,
        > informacje o chorobie i czekają na mnie.

        U mnie jest podobnie. A jak jest swieto, noc czy cos w tym stylu to
        nawet leki daja te ktore sa konieczne do natychmiastowego podania,
        bo niestety aptek calodobowych tu nie ma smile
    • Ja jeśli chodzi o badania dzieci korzystam z państwowej służby
      zdrowia.Raz też spotkałam się w przychodni z tym, że pani mi chciała
      zarejestrować chorego niemowlaczka na następny dzień. Była mała
      awanturka i przyjęli.Teraz nie ma problemu . Staram się być
      zorientowana gdzie przyjmuje pediatra w razie nagłych zachorowań po
      godz 18.00 , czy w wolne dni,jak nie jestem zorientowana to dzwonię
      na pogotowie i pytam. Teraz mamy czynną jedną przychodnię w mieście
      całą dobę 7 dni w tygodniu i szpital nie przyjmuje nagłych
      zachorowań ambulatoryjnie, chociaż raz mi się zdarzyło jak jeszcze
      nie wiedziałam, że już nie ma w szpitalu ambulatorium i też nas
      przyjęli. Poza tym staram się zawsze w apteczce mieć podstawowy
      zestaw leków na przeziębienie dla dzieci- coś na gorączkę, syropek
      na kaszel, wit C, calcium, pomagają przetrwać czas zanim nie
      dostaniemy się do naszej pediatry.Pytałaś w szpitalu, przychodni
      gdzie w takim razie masz się udać z dzieckiem? Nie dziwię się , ze
      się martwiłaś u mojej mlodszej z takiej infekcji dwa dni po wizycie
      u pediatry rozwinęło się zapalenie płuc więc jako matka też jestem
      zdania, że "lepiej dmuchać na zimne". Na takie sytuacje dobrze
      działa zapytanie " kto odmówił udzielenia pomocy, bo w razie czego
      chciałabyś wiedzieć ", hmm a może trzeba było iść bezpośrednio do
      lekarza w przychodni i spytać czy Cię przyjmie.
      www.niunie.babies.pl
      • Jestem kolezanka kasienki. To co niektorzy pisza jest wprost
        nienormalne. Dziewczyna mieszka w dwoch miastach dlatego nie
        wykupuje pakietow,chodzi prywatnie w tym miescie,w ktorym danego
        dnia jest. W stolicy wybrala akurat ta poradnie dziecieca bo to
        jedna z najlepszych,wczesniej konsultowala sie z ta poradnia,tam tez
        dziecko mialo karte.Kiedy zapisywala dzieciaka powiedziano jej ze sa
        dostepni przez 24h,niewazne czy dziecko jest zdrowe czy chore.
        Dodzwonic sie do nich nie mogla wiec zabrala do przychodni
        dziecko.to dosłownie przejscie na druga strone ulicy!wiec nie
        włoczyla sie z chorym dzieckiem po miescie! Co najlepsze z tego jak
        rozmawialam z jej mezem dziecko dostało antybiotyki.Zbily goraczke i
        dziecko spało.Lekarz dał skierowanie do szpitala.Niestety jak tylko
        wrocili do domu dziecko zasnelo(w miedzy czasie ona pakowala ubranka
        malca) a kilka minut pozniej zostało do dziecka wezwane
        pogotowie.nie jestem w stanie wyobrazic sobie jak 4miesieczne
        dziecko wyglada majac 39.5 stopni goraczki!!!! ale wlasnie tyle
        mialo jak przyjechalo pogotowie.Dzieciak jest w szpitalu,ma ostre
        zapalenie płuc,nie moze sam oddychac.dodatkowo sa jakies zmiany w
        mozgu,chyba to zostało spowodowane ta wysoka goraczka. Tata
        dzieciaka mowil ze juz sprawa jest zgłoszona tam gdzie trzeba i za
        odmowe przyjecia chorego,tak małego dziecka poniesie ktos
        odpowiedzialnosc.Do dziecka jest sprowadzony lekarz z innego miasta
        ktory stwierdził ze gdyby dziecko otrzymalo natychmiast pomoc,byloby
        w domu ale niestety czas zrobił swoje.

        Tak mysle sobie,bylo tutaj mnostwo negatywnych komentarzy.Ale
        pomyslcie inaczej. Niewaznew jakim miescie sie jest,jesli z tak
        małym dzieckiem jest cos nie tak,to powinno ono dostac jak
        najszybsza pomoc lekarska! I moja rada.. nastepnym razem zastanowcie
        sie zanim cokolwieknapiszecie.
        • Wyrazy szczerego współczucia dla dziecka i mamy.
          Mam nadzieję, że biedaczysko ozdrowieje jak najszybciej.

          Niemniej jednak uważam, że nikt tu nikomu nie chciał sprawić przykrości zgryźliwymi komentarzami, a raczej zwrócić uwagę na elementarne błędy w postępowaniu, których jest tu mnóstwo - naprawdę mnóstwo! Może ktoś, kto jeszcze nie miał takich doświadczeń, przeczyta i wyciągnie wnioski. Naprawdę, nie sądzę, żeby ktokolwiek miał zamiar dokopywać autorce.

          Ale:
          1. Jeśli się chodzi bez pakietów do sieciówek warszawskich, to trzeba się liczyć z tym, że jest się na końcu kolejki, a pierwszeństwo mają abonamentowcy. Wiem, bo sama tak robiłam, aż wreszcie abonament zaczęłam wykupować i sytuacja zmieniła się diametralnie. Dodatkowo ten pakiet za rok i za całą rodzinę (!) naprawdę kosztuje tyle, ile ona wydała w trzy miesiące. I uważam, że lepiej już chodzić do NFZ-owych niż do sieciówek bez abonamentu, naprawdę. Szczególnie z dzieckiem.

          2. Nie wierzę, że do Enelu nie można się dodzwonić na żaden numer. No, nie wierzę i już. Ktoś tu ściemnia.

          3. Jeśli lekarz daje skierowanie do szpitala, to się WIEZIE DZIECKO DO SZPITALA. Tego matka dziecka nie zrobiła, a teraz pojawia się informacja, że powinna była. A jeśli się jednak NIE WIEZIE, to się samemu za to bierze odpowiedzialność. Wiem, bo zrobiłam tak dwa razy - i gdyby się nie-daj-bóg coś wówczas stało, to miałabym do siebie pretensję, a nie do lekarza, który mi dał skierowanie do szpitala!

          To są ważne sprawy. Nikt tego nie pisze złośliwie. Ta wiedza komuś się może przydać.
        • Co najlepsze z tego jak
          > rozmawialam z jej mezem dziecko dostało antybiotyki.Zbily goraczke
          na litośc boską antybiotyki nie "zbijają" goraczki tylko leki
          przeciwgoraczkowe albo chłodna woda!
          Lekarz dał skierowanie do szpitala.Niestety jak tylko
          > wrocili do domu dziecko zasnelo(w miedzy czasie ona pakowala
          ubranka
          > malca) a kilka minut pozniej zostało do dziecka wezwane
          > pogotowie
          czyli rodzice powinni byc oskarżeni za narażenie życia i zdrowia
          dziecka, lekarz dał skierowanie do szpitala a oni pojechali do
          domciu i pakowali ubranka... żenada i bezmózgowie,
          • 1. Ludzie mowią, że "antybiotyk zbil gorączkę", a nawet znalam panią
            (wyksztalcenie wyzsze humanistyczne), ktora "zbijala" gorączke doxycykliną (nie
            wiem, jak sie toto pisze)trzymana w domu wlasnie na wypadek gorączki. Byc moze
            lekarze, przepisujac antybiotyki czy jakiekolwiek inne leki powinni wyjasniac
            chorym, jak to dziala (a jak nie). Ale wiekszosc lekarzy w Polsce nie wyjasnia
            chorym niczego.
            Poza tym tu naprawdę nie czas i miejsce na robienie ze "zbijania goraczki
            antybiotykami" sprawy.
            2. Gdyby lekarz dajac skierowanie jasno i wyraźnie powiedzial matce, ze ma
            natychmiast jechac do szpitala, zapewne tak by postąpila.
            Mozliwe tez, ze lekarz wydal skierowanie z komentarzem, ze to "gdyby sie
            pogarszało".
            3. Dobry lekarz powinien byc tez dobrym psychologiem-praktykiem. I jest, właśnie
            tym sie roznią dobrzy lekarze od konowałów.
            --
            "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
            Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
            Steve Jones
        • Dziecku zycze zdrowia.
          Abonament nie wyklucza korzystania z pomocy lekarskiej poza danym
          miastem. Z reguły przychodnie abonamentowe maja podpisane umowy
          nawet z przychodniami w małych miastach o duzych nie wspomne.
          • Strasznie to przygnębiające, że w Polsce na przyzwoitą opiekę zzdrowtną (nie
            mówimy tu przecież o luksusach) mogą liczyć tylko ludzie na tyle zamożni lub
            zdeterminowani żeby płacić wysoki abonament. Jeszcze chwila i będziemy mieli jak
            w Ameryce.
            • beamek8 napisała:

              > Strasznie to przygnębiające, że w Polsce na przyzwoitą opiekę zzdrowtną (nie
              > mówimy tu przecież o luksusach) mogą liczyć tylko ludzie na tyle zamożni lub
              > zdeterminowani żeby płacić wysoki abonament.

              Gadanie. Chodzę do przychodni w ramach NFZ, jak trzeba, to wzywam panią doktor
              na prywatną wizytę, i już. A jak nie mam pieniędzy, dzwonię do informacji o
              dyżurach, i tam nawet w środku nocy udzielają przytomnej odpowiedzi.
              Kiedyś tego nie wiedziałam - dzwoniłam na pogotowie i zawsze jakiś pediatra się
              znalazł i doradził. Erin ma rację, trzeba zacząć od myślenia, nie od nerwowego
              biegania, nawet w stresie.
              --
              ...urodziłem się innym rodzicom...

              Zabudowany biustonosz, łomatko. Jak mnie prawnuki ubiorą do trumny w coś takiego, to będę je straszyć po nocach. by Mary_lu
            • beamek8 napisała:

              > Strasznie to przygnębiające, że w Polsce na przyzwoitą opiekę
              > zzdrowtną (nie mówimy tu przecież o luksusach) mogą liczyć tylko
              > ludzie na tyle zamożni lub zdeterminowani żeby płacić wysoki
              > abonament.

              Bez przesady. Podstawowych lekarzy 'załatwiam' na NFZ w
              niepublicznej przychodni i nie narzekam. Ostatnio nawet pogadałam
              sobie szczerze z panem kierownikiem tejże, coby mu zasugerować pewno
              zmiany - i wprowadził je, sprawdziłam. I działają smile (chodzi
              konkretnie o zostawianie na kazdy dzien dwoch-trzech 'numerkow' dla
              dzieci chorych bez planu wink - bo teraz bywalo tak, ze pediatra mial
              full 3 minuty po otwarciu przychodni).

              Watek jest tylko o tym, ze w spokojnym czasie, dla SWOJEGO SPOKOJU,
              warto sie zorientowac, gdzie sie po pomoc udac. Wtedy, majac
              pewnosc, ze tutaj mamy pomoc w dzien, a tam w nocy, mozna tupnac
              noga i sie nie dac splawic.


              --
              NAJLEPSZY FILM O 1%
              MAZURY JEDNYM z 7 CUDÓW ŚWIATA!!!
              Bliżej niż dalej
    • Czteromiesięczne dziecko z gorączka 39,2 powinno być niezwłocznie zobaczone
      przez pediatrę, to nie ulega watpliwości, ale ..........
      Bywa, że na forum temperatura 39,2 w realu jest znacznie niższa i objawy nie są
      wcale takie dramatyczne.
      Moja matka jest pediatra, bardzo doświadczonym, drogim, załatwia równiez wizyty
      domowe w nocy. ok 2.00 telefon - dziecko kilkumiesięczne ma wysoka gorączke,
      drgawki, majaczy, a w szpitalu nie chcieli nawet spojrzeć. Mama wsiada do
      samochodu i zastaje: 6 miesięczne dziecko, z katarem, nieco marudzące bo
      rozbudzone, osłuchowo czyste. W pokoju duszno, atmosfera nerwowa, stan
      podgorączkowy. Rodzina domaga się antybiotyku i bóg wie czego.
      Dziecko powinno być zobaczone przez pediatrę, ale niekoniecznie w środku nocy.
      Ta sama historia widziana przez dwie rózne osoby.
      • protozoa napisała:

        > Czteromiesięczne dziecko z gorączka 39,2 powinno być niezwłocznie
        zobaczone
        > przez pediatrę, to nie ulega watpliwości, ale ..........
        > Bywa, że na forum temperatura 39,2 w realu jest znacznie niższa i
        objawy nie są
        > wcale takie dramatyczne.

        Bywa też, że ślimaki pojawiają sie na wiosnę, bywa... Ale jaki to ma
        zwiazek z opisaną sytuacją?

        > Moja matka jest pediatra, bardzo doświadczonym, drogim, załatwia
        równiez wizyty
        > domowe w nocy. ok 2.00 telefon - dziecko kilkumiesięczne ma wysoka
        gorączke,
        > drgawki, majaczy, a w szpitalu nie chcieli nawet spojrzeć. Mama
        wsiada do
        > samochodu i zastaje: 6 miesięczne dziecko, z katarem, nieco
        marudzące bo
        > rozbudzone, osłuchowo czyste. W pokoju duszno, atmosfera nerwowa,
        stan
        > podgorączkowy. Rodzina domaga się antybiotyku i bóg wie czego.
        > Dziecko powinno być zobaczone przez pediatrę, ale niekoniecznie w
        środku nocy.
        > Ta sama historia widziana przez dwie rózne osoby.

        No ale o czym to świadczy tak w zasadzie i co ma do rzeczy? Dziecko
        trafiło do szpitala z zapaleniem płuc, więc raczej nie miało tylko
        katarku...

        --
        Kulczę blade
        Supeł Z Pętelką I Inne Historie
        kulcze@gmail.com
    • ze źródeł bardzo dobrze poinformowanych wiem, że firmy medyczne o
      klienta indywiudalnego, nieabomentowego mają dbać tak, by
      przychodził jak najczęściej i tak się nim mają zajmować
      zaś pacjent abonamentowy ma być utrzymany, ale leczony jak
      najmniejszym kosztem, tak by swą osobą nie zawracał głowy

      i tak mnie tu dziwi wasz samozachywt nad posiadaniem tych
      superabonamentów
      żeby nie było, też mam abonamentsmile
przejdź do: 1-100 101-103
(101-103)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.