Pani do sprzątania, kolorowe czasopisma i strojenie wnętrz. I nawet
książki czyta! Tak, tak, znam te panie z placu zabaw, co przychodzą
ubrane jak na wesele z równie wystrojonym przychówkiem, a potem boją
się, żeby przypadkiem sobie paznokcia nie złamać podczas bujania
dziecka na huśtawce. A te biedne dzieci...też nic im nie wolno, bo
sobie pobrudzą te szpanerskie drogie ciuszki i zepsują całą
stylizację, jaką mamusia tak pieczołowicie im obmyśliła
przed "wielkim wyjściem". Pomijam fakt, że panie w szpilkach
regularnie dewastują miękką nawierzchnię placu zabaw, na który
przychodzę z dziećmi nieumalowana, bez modnej fryzury (kucyk), w
dziurawych dżinsach i wyciągniętym podkoszulku. Rozumiem, że psuję
ogólny wystrój i wrażenie estetyczne? I te moje dzieci - w używanych
ogrodniczkach, utytłane w piasku i jeszcze mają czelność śmiać się i
krzyczeć! A tu taka wielka dama nas zaszczyciła... Co za pustak,
współczucia dla małżonka, pewnie nawet w łóżku musi biedaczek
uważać, żeby nie zepsuć madame misternie ułożonych włosów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.