Dodaj do ulubionych

Mama ma pytanie do tatusiów:)

17.10.09, 21:29
Hej wszystkim facetomsmile Mam do was pytanie,w grudniu będe rodzić i
zastanawiam się nad porodem rodzinnym,mój facet chciałby być przy
mnie mi też bardzo by nad tym zależało,miałabym w nim wsparciesmile
Ale ostatnio powiedział że nie spojrzałby jak dzidziusiowi wychodzi
główka bo mogłoby to mu "obrzydzić" mnie. Jak to jest z wami
facetami? Co o tym myślicie? Jak wy na to patrzycie?
Edytor zaawansowany
  • jaremax 18.10.09, 11:52
    Śmiem sądzić , że jesteś na zw. lekarskim więc masz duuuużo czasu wink
    Weż poświęć 10 min. i przejżyj nasze for. Jest tam wątek a może
    kilka na ten właśnie temat. Nie leć na łatwiznę wink.Pzdr.
  • tomek.sawyer 18.10.09, 14:25
    Jest taki dowcip. Mocny!
    Bycie przy porodzie jest taką rekompensatą dla tych ojców, którzy nie byli przy
    poczęciu ;o)

    Jak był przy poczęciu i nie chce być przy porodzie, to uszanuj jego decyzję.
    Może dojrzeje, może nie. To jest bardzo fizjologiczna sprawa i nie wszystkim
    musi się to podobać.
    Ważne, żeby był dla ciebie wsparciem, nawet jak będzie w pokoju obok albo przed
    porodówką.

    --
    Nie ma bata- moja będzie najbliżej!
  • purpurowa_komnata 19.10.09, 14:47
    Jest taki dowcip. Mocny!
    > Bycie przy porodzie jest taką rekompensatą dla tych ojców, którzy
    nie byli przy
    > poczęciu ;o)

    dowcip kiepski...
    Jal mawiał mój matematyk-jak się facet nie bał iść do łóżka z
    kobietą- to i na porodówkę nie powinien się bać pójsć...
    Fakt masz rację i seks i poród To jest bardzo fizjologiczna sprawa i
    nie wszystkim
    > musi się to podobać.wink
    A co do reszty nie zmuszać bo nie każdy jest na to gotowy.


    --
    17.06.2009smile
  • purpurowa_komnata 19.10.09, 14:50
    A i jeszcze gratulacje z okazji urodzin drugiego synka wink
    --
    17.06.2009smile
  • aniadmowska 14.01.10, 16:45
    http://www.suwaczki.com/tickers/ibm2wn15mtdzz1wp.png

    A ja sie pochwale moim mezemsmilebyl od samego poczatku ze mnasmilenawet pepowine
    przeciał.był wspaniałysmileuspokajał mnie,mowił co sie dzieje itd.byl nawet przy
    szyciu kroczasmilea potem był z niuniem jak go badalismile
    Kocham Was moi mezczyzni;*
  • araceli 20.10.09, 14:52
    tomek.sawyer napisał:
    > Ważne, żeby był dla ciebie wsparciem, nawet jak będzie w pokoju obok albo przed
    > porodówką.

    Jakim wsparciem jest facet w pokoju obok????
  • tomek.sawyer 20.10.09, 20:58
    Takim, że jest? Że nie będzie latał po pokoju/sali szpitalnej z aparatem, żeby
    fotografować krocze kobiety? Że szanuje wolę kobiety, która woli żeby był w
    pokoju obok? Że przy porodzie ważniejsza jest dobra położna od nieznającego się
    na rzeczy faceta? Itd.
    Ważne jest w obecności/nieobecności przy ostatniej fazie porodu to, żeby obie
    strony wiedziały czego chcą. A jak kobieta zmusi faceta, do tego żeby był,
    chociaż nie chce, to potem nie płaczcie na forach, że mąż po porodzie się
    zmienił. Wykreowana została moda na obecność faceta przy porodzie (nawet, kuźwa,
    w Holland'owym Janosiku była taka scena - już to kuźwa widzę, że w 18 wieku
    faceci asystowali przy porodach - może owiec, albo krów) i niektórzy się
    zmuszają, bo co koleżanki żony sobie pomyślą.

    --
    Nie ma bata- moja będzie najbliżej!
  • araceli 21.10.09, 00:48
    tomek.sawyer napisał:
    > Takim, że jest?

    To równie dobrze może ją wspierać będąc w domu. Co za różnica? Nie mówimy o kreowaniu mody tylko o wsparciu, którego wybór formy powinien należeć do kobiety (jako potrzebującej wsparcia).
  • tomek.sawyer 21.10.09, 19:56
    Dla niektórych kobiet ważniejsze jest, że ktoś czuwa i nie wpieprza się do
    roboty innych. Sorry, ale takie jest moje zdanie. Nie znam się na porodach i
    żaden facet nie będzie się znał bo nikt z nas tego nie przeżył. Jeżeli dla mojej
    żony było ważne to, żebym był przy niej, ale chciała rodzic tylko z położną to
    jest to święte.
    I nie zmuszajcie facetów, którzy sami nie są przekonani, do czegoś tak bardzo
    intymnego jak, jak poród.


    --
    Nie ma bata- moja będzie najbliżej!
  • mini-menstruacja 22.10.09, 09:11
    "Nie znam się na porodach..."

    No co Ty ???!!!
    Nie wierzę....
    A odniosłam wrażenie, że jesteś specjalistą
  • araceli 22.10.09, 11:07
    tomek.sawyer napisał:
    > Nie znam się na porodach i
    > żaden facet nie będzie się znał bo nikt z nas tego nie przeżył.

    A kobiety to specjalistki - normalnie każda z nas rodzi codziennie big_grin

    > I nie zmuszajcie facetów, którzy sami nie są przekonani, do czegoś tak bardzo
    > intymnego jak, jak poród.

    Tomku - większość kobiet nie jest 'przekonana' do porodu. Dla nas to też nic przyjemnego. I właśnie dlatego czasem potrzebujemy WSPARCIA. W związku są takie momenty, że dla dobra drugiej osoby trzeba zrobić coś, do czego nie jest się 'przekonanym'. I to bez 'zmuszania'.

    Ale właśnie tacy 'męscy' są współcześni faceci - będzie fuj więc radź sobie kochanie sama smile
  • lineczkaa 15.12.09, 12:53
    araceli napisała:

    >
    > To równie dobrze może ją wspierać będąc w domu. Co za różnica?
    >
    Kolosalna. Być w pobliżu kilku metrów a kilku kilometrów jednak robi
    różnicę. Może w razie konieczności szybko przyjść, pójść za dzieckiem
    na noworodki, kiedy kobieta jest poddawana dalszym zabiegom
    poporodowym. To bardzo dużo.

    --
    -Przepraszam, czy mogłaby pani otworzyć pianino?
    -A umie pan grać?
    -Ależ proszę pani, skończyłem szkołę muzyczną!!!
    -... to jest fortepian.
  • mini-menstruacja 22.10.09, 09:23
    "To jest bardzo fizjologiczna sprawa i nie wszystkim
    musi się to podobać..."

    No mnie się na przykład w ogóle nie podoba taka "fizjologiczna" sprawa !!!!
    Tym bardziej, że mam to osobiście przechodzić

    Patrzenie to raczej taka tam rekreacja w porównaniu z wysiłkiem i bólem porodu.
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Pochylam się ze współczuciem nad Twoim lękiem i wewnętrzną niezgodą na
    "zmuszanie" i tak styranych życiem mężczyzn do patrzenia na takie okropności.
    Natura w końcu stworzyła Was do wyższych celów i rozkoszowania oczu pięknem tego
    świata.

    Nawet nie wyobrażam sobie jak wielkie poczucie niesprawiedliwości musi powodować
    u ciebie ta wielka niegodziwość kobiet życzących sobie obecności ojca dziecka
    przy porodzie.

    Mimo to uważam, że absencja ojca przy porodzie dopuszczalna powinna być - TYLKO
    ZE WSKAZAŃ MEDYCZNYCH !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • dark_man_x 18.10.09, 16:08
    Mężczyzna w trakcie ostatniej fazy porodu rodzinnego stoi z boku kobiety, trzyma
    ją za rękę, podtrzymuje głowę, czy też "pomaga oddychać". Nie ma więc
    konieczności, żeby spoglądał bezpośrednio na łono kobiety.
    Ja bym powiedział tak - to nie jest tak, że bycie na porodzie rodzinnym jest
    kwestią jedynie frajdy i "przygody" faceta. Bardziej należy podkreślić, że facet
    na porodzie po prostu się przydaje. W sytuacji, w której poród może trwać nawet
    do kilkunastu godzin, kobieta potrzebuje wsparcia (podanie czegoś, rozmowa dla
    odstresowania, przytulenie, opieprzenie położnej, gdy za rzadko przychodzi itp.).
    A że większość facetów generalnie boi się uczestnictwa w porodzie, to wyszukują
    najróżniejsze powody, dla których rzekomo nie mogą, czy nie powinni uczestniczyć
    w porodzie.
  • caramel.macchiato 19.10.09, 11:30
    Mnie się wydaje, że to też jest kwestia odporności. Common knowledge jest taka,
    że mężczyźni są mniej odporni na takie widoki (również na ból).
    Osobiście chciałbym być przy mojej żonie, jeśli by rodziła naturalnie. Być może
    będę miał szansę być przy żonie podczas cesarki. I też tego chcę. Pamiętaj
    jednak, że to bardzo indywidualna kwestia.
  • a_weasley 20.10.09, 10:35
    Sandra246 napisała:

    > zastanawiam się nad porodem rodzinnym,
    > mój facet chciałby być przy
    > mnie mi też bardzo by nad tym
    > zależało,
    <ciach>
    > nie spojrzałby jak dzidziusiowi wychodzi
    > główka bo mogłoby to mu "obrzydzić" mnie.
    > Jak to jest z wami facetami? Co o tym
    > myślicie? Jak wy na to patrzycie?

    Zakładając, że istotnie oboje CHCECIE rodzinnego, nie zaś Ty BARDCO CHCESZ, a on
    się na takowy ZGADZA (doprawdy wielkiej asertywności trzeba, żeby się nie
    zgodzić na to, czego bardzo chce ukochana kobieta, a jeszcze w ciąży), macie
    komfortową sytuację, bo oboje chcecie tego samego. Równie komfortową sytuację
    mieliśmy my, bo anim ja spragniony takich widoków, ani żona nie życzyła sobie mi
    ich prezentować. Uważaliśmy oboje od zawsze, że poród to babska sprawa, ba,
    obojeśmy to tak właśnie werbalizowali.
    Widok ten ani specjalnie fascynujący, ani powabny, owszem wiele par ma potem
    kłopoty w życiu seksualnym. Krew lejąca się na żywo i z bliskiej osoby to
    zupełnie co innego niż wróg patroszony w strzelance i nie każdy to dobrze znosi,
    nie każdy chciałby, żeby go ukochana kobieta widziała mdlejącego czy
    słaniającego się, rodząca kobieta również ma i bez tego dość kłopotów.
    W przypadku główki jakoś mu się też nie dziwię, przyzwyczaił się, że to miejsce
    służy do wkładania, a nie do wyjmowania wink
    Jeśli oboje chcecie, Bóg z wami. Jeśliby jednak on takiej chęci nie miał, MSZ
    nierozsądnie by było naciskać.

    Tak przy okazji - czy istnieje coś takiego jak poród towarzyski? Tzn. żeby nie
    mąż, tylko ktoś bliski płci żeńskiej?

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • wjw2 20.10.09, 15:24
    > Krew lejąca się na żywo i z bliskiej osoby to
    > zupełnie co innego niż wróg patroszony w strzelance i nie każdy to
    dobrze znosi


    Ło maaatko, widać, że nie masz pojęcia o tym, jak wygląda poród
    rodzinny. Ta krew tryskajaca po ścianach sali porodowej, bryzgająca
    na lekarza i położną....


    Nie ma "porodu towarzyskiego", jest poród rodzinny tzn, towaszyszy
    rodzącej jedna osoba, nikt tej osoby nie legitymuje i nie pyta o
    powinowactwo. Moze to być mama, przyjaciółka etc
  • wjw2 20.10.09, 15:25
    towaRZyszy, oczywiściesmile
  • a_weasley 20.10.09, 16:29
    Wjw2 napisała:

    > Ło maaatko, widać, że nie masz pojęcia o tym,
    > jak wygląda poród rodzinny. Ta krew tryskajaca
    > po ścianach sali porodowej, bryzgająca
    > na lekarza i położną....

    Może i nie mam. Swoje słyszałem, widziałem zdjęcia z takiego, w którym rodzącej
    pękło spojenie łonowe, ale widocznie to były fotomontaże.

    > Nie ma "porodu towarzyskiego", jest poród
    > rodzinny tzn, towaszyszy rodzącej jedna osoba,
    > nikt tej osoby nie legitymuje i nie pyta o
    > powinowactwo.

    Aha, czyli poród rodzinny obejmuje w szczególności to, o co pytałem. Dzięki za
    informację.

    --
    Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
    - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
    (Wiktor Suworow)
  • karla134 20.10.09, 17:55
    wjw2 napisała:

    > > Krew lejąca się na żywo i z bliskiej osoby to
    > > zupełnie co innego niż wróg patroszony w strzelance i nie każdy to
    > dobrze znosi
    >
    >
    > Ło maaatko, widać, że nie masz pojęcia o tym, jak wygląda poród
    > rodzinny. Ta krew tryskajaca po ścianach sali porodowej, bryzgająca
    > na lekarza i położną....
    >
    >
    Bez przesady,jaka krew po ścianach!!! Na litośc... tak strasznie nie jest i
    przestań pisać takie bzdety i straszyć innych fakt że krew się trochę poleje i
    nie tylko krew ale tak już jest.
    Przecież kto rodził to chyba wie w czym rzecz, prawda drogie mamy?
  • wjw2 21.10.09, 09:32
    nie dostregłaś ironii w mojej wypowiedzi....


    Co do poródów rodzinnych, partner/mąż nie jest przy porodzie by
    zaglądania rodzącej w łono tudzież do badania rozwarcia, etc.
    Partner ma być u wezgłowia rodzącej, ma ją wspierać, trzymać za
    rękę, masować plecy, ocierać pot z czoła, ma być po prostu

  • karla134 21.10.09, 10:30
    no właśnie nikt nie każe mu tam zaglądać tylko boją się najzwyczajniej w świecie taka wymówka tchórze!!!
    Mnie tam nikt nie wspierał sama się męczyłam sad ale do...było akurat dwoje poj..na przyroda big_grin
  • sandra246 21.10.09, 11:52
    no tak wszyscy macie racje..ale nie wydaje wam się że poród to już
    za dużo dla faceta?? Nieraz widział mnie na kibelku,czy..leżącą w
    łóżku chorą spoconą od gorączki. Może pewne rzeczy powinny kobiety
    zachować dla siebie,i żeby jednak facet ich nie oglądał w takim
    momencie
  • sandra246 21.10.09, 11:53
    A wy tatusiowe byliście przy porodzie? Jak to wyglądało z waszego
    punktu widzenia?
  • a_weasley 21.10.09, 12:57
    Sandra246 napisała:

    > nie wydaje wam się że poród to już
    > za dużo dla faceta??

    Przede wszystkim nieważne, co się wydaje kobietom, skoro problem dotyczy
    facetów. W przypadku wrażeń za dużo/za mało to kwestia subiektywna. Znam
    normalną, silną, dzielną dziewczynę, która za żadne pieniądze nie wyjdzie na
    balkon na piątym piętrze. Bo się boi. Mógłby ktoś zapytać: czy wyjście na balkon
    na piątym piętrze to za dużo dla kobiety?

    --
    Papierosy bez nikotyny
    Kawa bez kofeiny
    Piwo bez alkoholu
    Seks bez orgazmu
  • anekd 19.11.09, 22:32
    Ja rodziłam z mamą, nie było problemu. Mąż niestety marynarz, akurat
    w morzu był, ech..
  • frisky2 28.10.09, 16:31
    A co to za problem. MOże akurat w tym momencie nie patrzeć.
    Kurczę, kobiety mogą naijntymniejsze szczegóły nie tylko ze swego życia, ale też
    z życia swoich bliskich publicznie roztrząsać.
    --
    frisky2
  • w.i.l 10.11.09, 16:10
    obecność współmałżonków przy operacji drugiej strony?
    Np. przy usuwaniu wyrostka robaczkowego z jamy brzusznej?
  • ewrzostar 12.11.09, 15:42
    Obowiazkowa nie, ale jednak obecnosc najblizszej Ci osoby ma niebagatelne
    znaczenie w przezywaniu zwlaszcza bolu.
    Mialam bardzo wazna operacje, przez trzy dni chodzilam polprzytomna i na
    prochach. Maz (wtedy jeszcze niemaz) zwolnil sie z biura, ale pracowal zdalnie
    ze szpitala, jednoczesnie trzymajac mnie mocno za reke. Oczywiscie, po operacji,
    nie w trakcie wink
    Porod mielismy razem i drugi porod takze bedzie wspolny.
    Nie wyobrazam siebie sama z bolem. On siebie tez nie. Poki co nie mielismy
    okazji, ale gdyby musial przejsc cos podobnego - to sprawa dla nas jest oczywista.
    Samotnosc plus bol - juz chyba lepiej umrzec.
  • gugusz 15.11.09, 12:13
    mama pisze:
    mój mąż był przy porodzie
    za bardzo się nie przejął tym co się działo ale:
    a) przez to, że był obsługa pielęgniarki i lekarz byli mili (przed przyjściem
    męża trak pięknie nie było...)
    b)mimo, że za bardzo nie pomagał (nie ocierał mi głowy, nie dawał pić, ani nawet
    nie rozmawiał wink)))) to był i sama jego obecność mi pomagała
    c) i za to bardzo bardzo mu dziekuję

    A poza tym poród to może nie miłe przeżycie dla panów jak 9 miesięcy wcześniej,
    ale bardzo pouczające (przynajmniej dla większości) dla panów. może niektórzy po
    tym przeżyciu docenią swoje kobiety jak i staną się od początku prawdziwymi ojcami

    ps. jeśli chcesz być prawdziwym facetem jak "rambo" musisz być przy porodzie.
    prawdziwy facet się nie łamie ;wink))

    NIE ZAUWAŻYŁAM ABY FAKT OGLĄDANIA PRZEZ MOJEGO MĘŻA WYCHODZĄCEJ GŁÓWKI Z MOJEGO
    KROCZA WPŁYNĄŁ NA NASZE ŻYCIE SEKSUALNE
  • lukka74 19.11.09, 12:07
    1. Przy porodzie syna nie byłem. Jesteśmy rodzicami adoprowanego
    dziecka.

    2. Gdy moja żona była w ciąży nie wyobrażałem sobie nie towarzyszyć
    jej podczas porodu.

    3. Starałbym się na wszelki wypadek nie oglądać wychodzącej główki.

  • des4 25.11.09, 14:20
    przy obu porodach żony nie byłem, oboje tak chcieliśmy...

    po obu porodach, po upewnieniu się, że wszystko jest ok. upijałem
    się z radości w gronie najblizszych kumpli...

    --
    "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
    imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
    postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
    cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
    Fareed Zakaria
  • yorgi62 11.12.09, 12:51
    to namów męza zeby jednak byl. W ostatniej fazie porodu facet raczej nie gapi
    sie na krocze a jak juz wychodzi glowka to zazwyczaj wszystko idzie szybko ze
    nikt sie ze szczegolami nie przyglada. On wtedy ma stac kolo twojej glowy i
    trzymać cie za reke lub zwilzac wargi. Jego najwazniejsza funkcja przy porodzie
    jest zapewnienie ci komfortu takze dlatego ze połozne i lekarze potrafia byc
    niezwykle obcesowi i niegrzeczni. Jak taki facet warknie do poloznej "tylko
    grzecznie prosze" to one sie od razu lepiej pilnuja. Albo bedzie pilnowal zebys
    nie lezala pol godziny z kroczem na wirzchu tylko cie przykryje bo polozne
    zapominaja.

    moze lepszym wyjsciem byl by kolezanka albo kuzynka albo siostra jezeli on jest
    taki delikatny
  • ada828 11.12.09, 22:44
    Uściślijmy. Poród rodzinny nie oznacza, że parter ma patrzeć w krocze. ja miałam
    poród rodzinny, ale kiedy wiedziałam że wszystko jest OK, to poprosiłam męża o
    wyjście z sali. Poród rodzinny oznacza tylko, ze osoba wskazana ma
    nieograniczony dostęp na salę porodową. I tyle. Sprawą rodzącej jest, co z tym
    przywilejem zrobi.

    W trakcie porodu mój mąż wyszedł, bo go o to poprosiłam. Poród się przedłużał,
    więc dzwoniłam na jego komórkę, by wrócił. Cały czas telefon był zajęty, bo
    rozmawiał z kuplami, jak mu się dziecko rodzi. Po czym doszłam do fazy, kiedy
    najważniejsze było dziecko i po wszystkim.
  • maly_ksiaze 25.12.09, 22:06
    Hejkasmile

    Byłęm przy porodzie cały czas. Przy skurczach partych patrzyłem w
    krocze jak sobie mały radzi z wychodzeniem na ten świat -
    jednocześnie trzymałem nogę żony na moim biodrze(drugą trzymała
    położna)(ostatnia faza porodu musiała być w pozycji leżącej ze
    względu na niezbędny monitoring - poród podwyższonego ryzyka). W
    niczym nie obrzydziło mi to żony - sama natura i pięknosmile - przy
    okazji dodam, że "parłem" razem z źonasmile. Myślę, że nie masz się co
    bać a mądry facet i do tego jak kocha to z pewnościa da sobie radę z
    takim widokiem, w którym naprawdę nie ma nic strasznego"_

    Pozdrawiam świateczniesmile

    M
    --
    "Mężczyźni różnią się od kobiet.Obie płcie są sobie równe jedynie ze
    względu na wspólną przynależność do Homo sapiens.Utrzymując,że ich
    skłonności,uzdolnienia,czy zachowania są takie same,budujemy
    społeczeństwo oparte na biologicznym i naukowym kłamstwie"
  • mini-menstruacja 12.01.10, 11:52
    Tak nie na temat Twojej wypowiedzi tylko cytatu pod.

    Inne są zachowania a nawet uzdolnienia i wynika to tylko i wyłącznie z
    wychowania, oczekiwań i przykładów jakie dajemy dzieciom od pierwszych chwil
    życia. Nie z "genów" czy innych biologicznych przyczyn. Kobiety mogą częściej
    być mniej stabilne emocjonalnie ze względu na częstsze i gwałtowniejsze niż u
    mężczyzn wahania hormonów w trakcie płodnej części życia.
    I tyle.
    P.S.( mężczyźni wahań hormonalnych doświadczają w trakcie dojrzewania i
    sporadycznie w trakcie andropauzy )
    Pozro
  • maly_ksiaze 14.01.10, 20:50
    @ mini-menstruacja
    "wynika to tylko i wyłącznie z
    wychowania, oczekiwań i przykładów jakie dajemy dzieciom od
    pierwszych chwil życia. Nie z "genów" czy innych biologicznych
    przyczyn. Kobiety mogą częściej być mniej stabilne emocjonalnie ze
    względu na częstsze i gwałtowniejsze niż u mężczyzn wahania hormonów
    w trakcie płodnej części życia."

    Hmmmmm, hmmmmmsmile To te wahania hormonów biorą się z wychowania,
    oczekiwań czy przykładów , czy też ze wszystkich naraz? No bo skoro
    nie z biologicznych przyczyn..to...??
    Polecam do poczytania książkę: Arystoteles "Logika",

    Pozdrosmile

    P.S. Sorrka resztę za rozbudowywanie offtopica...
    --
    "Mężczyźni różnią się od kobiet.Obie płcie są sobie równe jedynie ze
    względu na wspólną przynależność do Homo sapiens.Utrzymując,że ich
    skłonności,uzdolnienia,czy zachowania są takie same,budujemy
    społeczeństwo oparte na biologicznym i naukowym kłamstwie"
  • mini-menstruacja 14.01.10, 21:58
    Podałam przykład hormonów jako jedynej biologicznej różnicy mogącej mieć wpływ
    na zachowanie czy samopoczucie psychiczne. Wam ich wahania też się zdarzają (
    stąd brak równowagi emocjonalnej u nastolatków ).
    Natomiast hormony nie mają nic wspólnego z intelektem, zdolnościami umysłowymi itp.
    No chyba, że chodzi o takie zdolności jak podnoszenie ciężarów. Rzeczywiście
    biologicznie mężczyźni lepiej są przystosowani do wszelkich prac fizycznych z
    myciem garów i mopowaniem podłogi włącznie.
    Na resztę ma wpływ tylko i wyłącznie wychowanie, przykłady, oczekiwania i ogółem
    kształtujące nas środowisko.
  • w-wroclaw 29.12.09, 16:49
    Witaj
    Twój mąż nie musi wcale zaglądać Ci między nogismile)) musi jednak wiedzieć, że
    podczas porodu jest strasznie gorąca i są wszystkie zapachy świata!!!! czy to
    zniesie to zależy od niego. Widok wysiłku kobiety i przyjście na świat krasnala
    pozostawiło we mnie coś czego nie zapomnę do końca życia i od początku buduje
    wież między ojcem a dzieckiem.Ja polecam... nawet przecinałem pępowinęsmile
  • winniepooh 30.12.09, 17:05
    sandra246 napisała:

    > ostatnio powiedział że nie spojrzałby jak dzidziusiowi wychodzi
    > główka bo mogłoby to mu "obrzydzić" mnie.

    dyplomata


    --
    Jaką wartość ma cywilizacja nieumiejąca zrobić grzanki zgodnie z
    zamówieniem? (Haruki Murakami)
  • nawalonych7krasnali 11.01.10, 01:44
    Może i ja coś wtrącę, choć to stary wątek. Rozdzielmy dwie sprawy. Obecność przy
    porodzie to jedno, a patrzenie jak wyłazi brudna zakrwawiona główka, obrzydliwa
    jak nie wiem co, z pomiędzy rozciętego krocza, również pewnie niezbyt czyste.
    Jeśli chcesz aby facet puszczał pawia za każdym następnym kiedy spojrzy Ci w
    krocze to Twoja sprawa, ale jemu może zostaw wolną wolę. Ekshibicjonizm Ci w
    głowie? To może to zrób w bardziej apetyczny sposób.
  • mini-menstruacja 11.01.10, 21:13
    A ja się boję, że jak wyjdzie ze mnie "brudna, zakrwawiona główka, obrzydliwa
    jak nie wiem co, z pomiędzy rozciętego ( MOJEGO !!! ) krocza" to będę puszczać
    pawia przy każdej myśli o seksie i na widok każdego faceta. Masz rację.
    Nieapetyczne to wszystko.
  • pyska_1983 11.01.10, 21:47
    Jeśli ktoś, kto uważa, że rodzące się dziecko, które chyba z powietrza się nie
    wzięło, jest brudne i obrzydliwe, to chyba czas się nad takimi swoimi
    przemyśleniami zastanowić przed bzykaniem???
    Wiadomo, że nie będzie od razu ubrane i przewinięte, ale to, co piszecie to
    gruba przesada.
    Ja rodziłam 4,5 miesiąca temu i mam wrażenie, że nie dałabym rady bez Niego.
    Był, rozmawiał, a moje miejsca intymne były przykryte, więc w czym problem?
    Podczas porodu trzymał mi głowę i liczył, co też mi bardzo pomogło, bo
    wiedziałam, ile jeszcze muszę wytrzymać. I nadal nic nie widział...
    A wspomnienie zostaje na całe życie... no i to przecięcie pępowiny smile
    Więc nie rozumiem zupełnie, jak kobieta w ciąży (o ile dobrze pamiętam) może
    uważać, że ma obrzydliwą główkę w sobie i pewnie całą resztę też, bo przecież
    tak samo będzie "brudna". Czytałam Twoje wypowiedzi i mam wrażenie, że cała ta
    ciąża i poród to jakieś straszne przeżycie dla Ciebie, tylko czy aby nie za
    późno na takie przemyślenia?
    A krocze Ci zszyją i po wszystkim - wszystko zostanie na miejscu, no chyba że
    nie chcesz rozcięcia i wolisz sama pęknąć - to już byłoby obrzydliwe (zresztą o
    tym napisałam Ci już na innym wątku, w którym o tym pisałaś). Przecież przy tym
    już faceta nie ma, jest z dzieckiem i obdzwania wszystkich znajomych i rodzinę smile.
    Poród to wspaniałe przeżycie, które mimo bólu bardzo wiąże ze sobą ludzi.
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • mini-menstruacja 12.01.10, 11:13
    "Jeśli ktoś, kto uważa, że rodzące się dziecko, które chyba z powietrza się nie
    wzięło, jest brudne i obrzydliwe, to chyba czas się nad takimi swoimi
    przemyśleniami zastanowić przed bzykaniem??? "

    My darling,
    ja się z Tobą zasadniczo zgadzam. Noworodki są przeważnie obrzydliwe dla mężczyzn.
    Przeczytaj jeszcze raz mój post i spróbuj doszukać się sarkazmu jeśli za
    pierwszym razem ci się nie udało.

    Ciąża nie jest dla mnie "strasznym przeżyciem".
    Ale nie będę udawać przecież, że jest przyjemnym skoro nie jest.
    Zachowanie męża czy też partnera ma ogromny wpływ na to jak kobieta przechodzi i
    odbiera swoją ciążę. Dobrze byłoby, więc, trochę wyedukować Szanownych Panów aby
    zrozumieli jak wiele od nich zależy i przestali w końcu uprawiać politykę
    UMYWANIA RĄK.
    "Ciąża jest kobiecą sprawą - nie interesują mnie szczegóły, poród jest
    obrzydliwy - nie będę na to patrzeć, nie muszę brać udziału w pielęgnacji
    dziecka żeby być dobrym ojcem " - oto właśnie przykłady takiej polityki.

    Swoją drogą dlaczego mężczyzny ma nie być przy zszywaniu skoro ja MUSZĘ przy tym
    być ? A może wcale nie chcę takich doznań ?
    Ojciec mojego dziecka nie ma ochoty być przy porodzie. Uważa, że to będzie dla
    niego straszne doświadczenie. Jednocześnie oczekuje ode mnie abym rodziła
    naturalnie. Sama.
    Jak skonstruowana jest jego psychika i jakie wychowanie wpłynęło na to, ze do
    głowy mu nie przyjdzie, że dla mnie to będzie tym bardziej straszne
    doświadczenie ? Dlaczego wymaga ode mnie dużo więcej niż od siebie ? Dlaczego
    wydaję mu się to normalne, że ja się męczę a on nie musi ? Dlaczego on ma prawa
    a ja obowiązki ?
    Prawda jest taka, że kobiety same wychowują w ten sposób synów i wszyscy
    jesteśmy odpowiedzialni za to, że dzisiejszy tzw. "mężczyzna" to skończony
    mięczak, oferma i egoista.

    Nie zamierzam rodzić przezpochwowo. Nie rajcują mnie tego typu doznania. Nie mam
    ochoty być silniejsza od mojego mężczyzny. W końcu jestem "płcią słabszą" i
    domagam się prawa do bycia słabszą niż mężczyzna. Moje dziecko przyjdzie na
    świat poprzez cesarskie cięcie.
    A chłop niech się nauczy opiekować dzieckiem przez pierwsze dni mojej
    rekonwalescencji.

  • nawalonych7krasnali 12.01.10, 15:23
    Tłumaczę powtórnie tobie i wszystkim z odpieluszkowym zapaleniem mózgu. Dziecko nie jest brudne i obrzydliwe, i takiego nie nosi matka w sobie, ale czyste się nie rodzi.

    Wątek jest o towarzyszeniu rodzącej matce - czego nie obalam, jedynie mówię o niechęci patrzenia w tamte strony. Sama też wspomniałaś, że nikt nie patrzył Ci na krocze, bo było zasłonięte, a facet przebywał blisko twojej twarzy, a nie odwłoka. I prosze nie tłumaczyć skąd się biorą dzieci, bo to nie ten wątek. Teraz dla ciebie istnieje tylko jedno TWOJE DZIECKO i ta przypadłość długo będzie cie trzymać. I jak widać pozbawia też trzeźwej oceny sytuacji.

    A jeśli ty widzisz coś pięknego w naciętym kroczy i pomazanym sinym dziecku, a w momencie przecinania pępowiny dostałaś orgazmu to wiec, że są tacy co mają inne poczucie estetyki i piękna - również piękna macierzyństwa.

    Napisałem dokładnie taki sposób towarzyszenia rodzącej jak Ty opisałaś w swoim przypadku, a za taki pogląd mnie atakujesz, z zaczęciem zastanowienia się nad bzykaniem włącznie. Swoją troskliwość zarezerwuj dla swojego dziecka.

    Świerze Mamy, zanim coś wklepiesz na forum wyjmij dziecko, które masz między sobą, a monitorem, bo nawet nie widzisz co czytasz!
    --
    www.nawalonych7krasnali.za.pl
  • madzioreck 12.01.10, 15:50
    pyska_1983 napisała:

    > Ja rodziłam 4,5 miesiąca temu i mam wrażenie, że nie dałabym rady bez Niego.
    > Był, rozmawiał, a moje miejsca intymne były przykryte, więc w czym problem?
    > Podczas porodu trzymał mi głowę i liczył, co też mi bardzo pomogło, bo
    > wiedziałam, ile jeszcze muszę wytrzymać. I nadal nic nie widział...

    Właśnie. Nie widział. Proponuję rozdzielić dwie rzeczy: towarzyszenie kobiecie
    przy porodzie to jedno, piękna sprawa. Ale znam osoby, które najchętniej
    widziałyby kamerę lub aparat fotograficzny bezpośrednio między nogami rodzącej.
    Widzisz różnicę, prawda?
    Ja rozumiem, że dla kogoś poród może być pięknym przeżyciem, że dla matki jej
    dziecko jest najpiękniejsze, nawet umazane tymi wszystkimi wydzielinami, ale
    widok rodzącego się dziecka + zakrwawionego i (brrr) naciętego krocza to
    naprawdę nie jest najpiękniejszy widok na świecie. Czyli zależy, od której
    "strony" się towarzyszy.
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Moja ulubiona biżu smile
  • pyska_1983 12.01.10, 20:19
    Nie obrażaj mnie, bo ja tego nie robię, a do orgazmu to nigdy nie było mi tak
    daleko.
    Po prostu uważam, że ja nie mogę zrezygnować z żadnych aspektów bycia rodzicem,
    od ciąży i PORODU zaczynając. Więc skoro to naprawdę nie wiąże się z żadnymi
    obrzydliwymi widokami, no chyba, że ktoś bardzo chce, to nie rozumiem po prostu,
    dlaczego niektórzy tatusiowie takie prawo sobie dają mimo innej woli kobiety.
    Jeśli oboje tak uważają, to co innego, ale jeśli kobieta chce, żeby Jej facet
    towarzyszył, to powinien to zrobić.
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • nawalonych7krasnali 13.01.10, 16:37
    Jeśli niby żyjemy w tak niepowtarzalnie tolerancyjnym kraju, to czemu się
    narzuca komuś sposób w jaki co ma robić i w dodatku krytykować go za to, że nie
    robi tak jak JA!!!!
    Masz inne zdanie to je wypowiedz, nie umiesz się zachować, to również są dwie
    możliwości: jeśli taka natura tej osoby to ci odpuści, albo odda tym samym. Ktoś
    się poczuł nieswojo? - bardzo dobrze, taki miałem zamiar, bo ja też się tak
    poczułem.

    Jeśli oboje dogadaliście się jak się zachować podczas porodu to gratulacje
    dobrego związku, bo nawet rozmową trzeba zasygnalizować nawet brak ochoty na sex
    i jeśli para dogada się i zrozumie jest GIT. Rozmowa i sposobność do kompromisów
    to 99% udanego związku.

    Jeśli są osoby, które nie tolerują widoku krwi, to nie zmuszajcie ich do tego. A
    gadka, że kobieta nie chce być, a musi jest dla mnie żenująca. Osoby nie
    znoszące widoku krwi bez względu na płeć też chodzą na badania krwi np i też
    wtedy nie mają wyjścia.

    Jeśli wychodząca główka dziecka, umorusana w wydzielinach i krwi, z cerą jeszcze
    plamiastą często, z naciętym kroczem, a często też fizjologicznymi ozdobnikami
    jest piękne (rzecz gustu, a o nich się nie dyskutuje...) to czemu piękno
    macierzyństwa nie jest tak przedstawiane przez artystów, co nie poznali się na
    pięknie?
    --
    www.nawalonych7krasnali.za.pl
  • pyska_1983 13.01.10, 17:02
    Ty widzisz poród tylko w ten sposób, ale nikt Ci nie każe stać z głową w kroczu.
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • nawalonych7krasnali 13.01.10, 22:32
    O to chodzi! Więc jeśli sam TAM chcę dobrowolnie się znaleźć to znaczy, że nie życzę sobie oglądania wystającej główki, a tym bardziej czytania szczegółowych opisów wyglądu i przekonywań, że jakież to piękne.
    Jeśli z żoną dojdziemy do takiego porozumienia, to będę właśnie w drugim końcu całej akcji. Pod warunkiem, że będzie chciała żebym tam był.
    Bo niestety, te przekonane o tym niepowtarzalnym pięknie nie przyjmują do wiadomości, że niektóre sobie nie życzą wspólnego porodu. I nie mam zamiaru używać argumentów, że będę, bo laski na forum mówię, że TOBIE się będzie podobało...
    Normalnie muszę strzelić se kielona, bo jeszcze mi nie przeszło...
    --
    www.nawalonych7krasnali.za.pl
  • pyska_1983 14.01.10, 10:56
    To chyba coś źle zrozumiałeś lub niedoczytałeś... wiadomo, że jeśli kobieta nie
    chce to nie i już. I Masz dziwną manię wkładania mi w głowę myśli, które mi
    przez nią nie przeszły. Ja wyraźnie piszę co myślę i nie przeinaczaj proszę
    moich wypowiedzi, bo bardzo mijasz się prawdą.
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • demonii.larua 14.01.10, 11:15
    Pyska, ale poród może być piękny jedynie pod względem emocjonalnym smile
    Pod względem wizualnym jest paskudny i nic tego nie zmieni smile

    --
    Najlepsi!
  • pyska_1983 14.01.10, 13:27
    Tak zgadzam się, dla mnie pod każdym względem był trudny (z komplikacjami) i nie
    chciałabym jeszcze raz tego przeżywać. Ale mimo to rodzi się NASZE dziecko, nie
    tylko moje. Ja tam bym sobie po prostu nie dała rady, przynajmniej takie mam
    wrażenie, gdybym była sama z tym całym personelem dookoła.
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • demonii.larua 14.01.10, 13:49
    Każdy jest trochę inny, rodząc ostatni raz (w kucki i na siedząco - wszyyystko
    widziałam, dotykałam główki itp) nie życzyłam sobie towarzystwa męża (wcześniej
    nie zdążył i też nie żałuję, bo skupiałam się tak na porodzie, że jego
    towarzystwo byłoby dla mnie irytujące). Do towarzystwa miałam położną
    (rewelacyjną tak na marginesie), ale nawet gdybym wcześniej (wg planu przy
    starszych dzieciach) miała towarzystwo męża w życiu nie przyszłoby mi do głowy,
    żeby oglądał on wychodzącą główkę (podobnie jak mąż autorki wątku), to naprawdę
    nie jest ładny widok smile
    --
    Najlepsi!
  • pyska_1983 14.01.10, 14:11
    Ależ ja się z tym zupełnie zgadzam, tylko nie wiem, czy ja tak to źle tłumaczę,
    bo wychodzi na to, że w rezultacie mamy podobne poglądy.
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • nawalonych7krasnali 17.01.10, 14:47
    demonii.larua napisała:

    > Pyska, ale poród może być piękny jedynie pod względem emocjonalnym smile
    > Pod względem wizualnym jest paskudny i nic tego nie zmieni smile
    >

    PODPISUJĘ SIĘ POD TYM REKAMI, NOGAMI I WSZYSTKIMI CZŁONKAMI!!!!!!!!!!!!!!!
    --
    www.nawalonych7krasnali.za.pl
  • mini-menstruacja 20.01.10, 11:37
    Krasnale. Was aż siedmiu i każdy taki sam mięczak wink
    No i cóż, że widok jest fuj fuj ? Wasze krasnoludkowe oczęta stworzone są,
    rozumiem, jedynie do pięknych widoków ?
    Kobieta podczas porodu ma do czynienia nie tylko z "brzydziutkimi widoczkami"
    czy "zapaszkami" (nie dla wrażliwych krasnoludkowych nosków)ale też z potężnym
    bólem, nieludzkim wysiłkiem, przerażeniem jakiego rozpuszczona przez mamusie
    płeć wasza, prawdopodobnie, za życia nie dozna.

    I ty chcesz ją z tym zostawić bo widoki mogą okazać się mniej apetyczne niż
    silikonowa lala z reklamy wymuskana w Photoshopie ?

    Skoro taki z ciebie "bohater" i rycerz swojej damy, którą chcesz zostawić samą w
    TAKIM momencie - to rzeczywiście, lepiej żebyś poszedł wtedy do galerii sztuki
    nacieszyć swoją wrażliwą duszyczkę widokami na miarę swojej subtelnej delikatności.

    Żeby było sprawiedliwie muszę przyznać, że to wina kobiet, że mamy świat pełen
    chłoptasiów-estetów-skończonych oferm. Matki same tak wychowują chłopaków. Nasze
    babcie celowały w wychowaniu jak najdoskonalszego Samczego Piotrusia-Pana
    (egoista co babie potrafi przyłożyć). Matki wychowywały już tylko Piotruisa-Pana
    (egocentryk). A najmłodsze dziewczyny, nie wiedzieć czemu, wybierają teraz
    (chyba - bo taki model jest obecnie lansowany) jakiegoś wydepilowanego, chudego,
    zniewieściałego, stwora-intelektaualistę w powyciąganym sweterku, kobiecej
    apaszce i z torebką na ramieniu (co to jest - nie wiem, i ciekawa nie jestem co
    z niego wyrośnie )

    No i jak tu od takiego wymagać odwagi, męstwa i wsparcia w trudnych chwilach ?
  • madzioreck 26.01.10, 03:03
    A Ty przeczytałaś wypowiedzi krasnala? Gdzie napisał, że jest przeciwny samej
    obecności przy porodzie?
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Moja ulubiona biżu smile
  • nawalonych7krasnali 29.01.10, 13:33
    mini-menstruacja napisała:

    > I ty chcesz ją z tym zostawić bo widoki mogą okazać się mniej apetyczne niż
    > silikonowa lala z reklamy wymuskana w Photoshopie ?
    >
    > Skoro taki z ciebie "bohater" i rycerz swojej damy, którą chcesz zostawić samą
    > w
    > TAKIM momencie - to rzeczywiście, lepiej żebyś poszedł wtedy do galerii sztuki

    Tak jak już Ci odpisano, to najpierw przeczytaj moje wypowiedzi, odwiedź
    wikipedię żeby rozjaśnić Twoje szare zakamarki, wytęż siły nad próbą zrozumienia
    i nie odpisuj bzdur.
    Pozdrawiam

    --
    www.nawalonych7krasnali.za.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.