Dodaj do ulubionych

Co z tym zrobic?

20.01.10, 22:41
Panowie pisze tu pierwszy raz (choc czesto poczytuje Wasze
rozmyslania), bo nie umiem rozwiazac nurtujacego mnie problemu. A
mianowicie jestem juz (dopiero) 5 lat po slubie, a 2 lata temu
urodzil Nam sie syn i od tego momentu moja zona ulegla,
nieodwracalnej jak do tej pory metamorfozie, w sensie negatywnym.
Chodzi o to, ze opieka nad synem stala sie dla nij wymowka do dbania
o siebie, w sensie zarowno duchowym jak i wizualnym. Nie dba o
figure, przytyla z 10 kg, prawie nie chodzi do fryzjera czy
kosmetyczki, kiedys miala zawsze zadbane dlonie teraz nic z tego, w
ogole z zalem musze powiedziec, choc nie myslalem, ze kiedykolwiek
tak sie o niej wypowiem, ale poprostu stala sie brzydka. Dla mnie
jej piekno wizualne (oprocz licznych cech charakteru) mialo i ma
bardzo duze znaczenie. Dodam ze doobrze zarabiam i daje jej znaczne
kwoty na kosmetyki, fryzjera - zaczalem jej juz sam kupowac nowe
perfumy, balsamy, ale taki sugestywne aluzje nie docieraly.
Porozmawialismy wiec i przedstawilem jej sytuacje z mojego punktu
widzenia, na co ona wielce zbulwersowana powiedziala, ze nie widzi
problemu, dobrze jej w nowej figurze, lubi byc naturalna, a szpilek
juz nigdy nie wlozy bo zaczela sobie cenic wygode. Nie zabieram jej
juz na kolacje biznesowe, bo przy tych eleganckich kobietach (ktore
wszystkie tez sa po dziecku) wygladalaby poprostu niesmacznie, nie
wspomne o tym jak ja bym sie czul. Na dodatek kiedys interesowala
sie moda, grala w tenisa, czytala na biezaco prase, mielismy tez
wspolne pasje i hobby, a teraz nic - tylko syn, a na reszte nie ma
czasu. Powaznie zaczynam sie rozgladac za innymi kobietami, poki co
ostroznie, bo nadal ja kocham,ale nie wykluczam takiego rozwiazania,
bo nie zamierzam byc z kims kto przestal byc dla mnie partnerem
satysfakcjonujacym pod zwgledem intelektualnym i wizualnym ( co dla
mnie wazne), tylko ze wzgledu na dziecko.
Edytor zaawansowany
  • nightex 21.01.10, 00:00
    Człowieku na początku dziwie się tobie. Napisałeś że fajnie zarabiasz i w ogóle.
    Ja niestety tak nie mam i nawet nie uważam że moja żona jakoś opuściła się przez
    dziecko i obecnie drugą ciążę, ale zawsze myślałem żeby wysłać ją w ramach
    odpoczynku (a nie nabrania "urody") na tydzień czy dwa do SPA. Jeśli naprawdę
    chcesz jej jakoś dać do zrozumienia żeby zaczęła o siebie bardziej dbać to ją na
    taki tydzień czy dwa w SPA lub po prostu jej to powiedz.
    Przy okazji to dziwny jesteś skoro wstydzisz się własnej żony, jesteś dla niej
    czy dla jej urody ??
    I podziękuj jej że zajmuje się dzieckiem kiedy ty bujasz się na "kolacjach
    biznesowych". A sam weź urlop i wyślij ją na odpoczynek a nie na upiększanie jej

    Pozdrawiam,
  • miacasa 21.01.10, 12:28
    Najwyraźniej żona trofeum podnosiła samoocenę męża, a jak trofeum podupadło na
    urodzie to kolos na glinianych nogach się zachwiał. Żonę należy do ludzi
    zabierać a nie przed nimi ukrywać, a dziecko jak sądzę ma dwoje rodziców i tatuś
    też mógłby zająć się nim by zapuszczona żona udomowiona piórka odświeżyła.
  • jaad33 21.01.10, 15:27
    Pozwól, że zapytam: jak wygląda Twój udział w opiece nad dzieckiem? Nie wspomniałeś o tym ani słowem, co pozwala domniemywać, że jest to domeną wyłącznie żony. To by tłumaczyło, dlaczego nie ma czasu na nic innego. Zostałeś kiedyś na dzień, dwa z dwuletnim chłopcem i całym domem na głowie? Jeżeli nie, to nie dziwię się że piszesz to co piszesz uncertain Zostań: ubierz, nakarm, ugotuj, posprzątaj, upierz, idź na spacer, zrób zakupy, pobaw się klockami i autkami, poczytaj książeczki a na koniec wykąp i uśpij. A w międzyczasie weź prysznic, zrób sobie manicure i ekstra fryzurę, poczytaj gazetę, obejrzyj wiadomości, porozmawiaj z żoną o swoich pasjach i wyskocz z kumplami na tenisa. I nie zapomnij o założeniu czystej, wyprasowanej koszuli, krawata i lakierków. A gdy już to zrobisz, wyobraź sobie, że tak będzie wyglądał każdy twój dzień przez najbliższe dwa lata.

    W zasadzie nie dziwi mnie twoje pragmatyczne podejście do instytucji żony: zbrzydła, więc trzeba ją zamienić na nowszy model. OK, takie czasy nastały, w końcu nie ma obowiązku pozostawać przez całe życie w jednym związku.

    Ale co z synem? Alimenty mu będziesz płacił przelewami? I już?

    Mam radę dla ciebie tylko jedną: rozwiedź się jeszcze dzisiaj, najpóźniej jutro. Dla dobra całej waszej trójki i każdego z osobna.

    --
    "Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka."
  • zawszefrutella 01.02.10, 12:26
    Wiesz, mam w otoczeniu kobiety z dwójką dzieci 2 i 3 letnie, które
    mimo opieki nad maluchami, sa zadbane, maja czas na kosmetyczkę,
    fryzjerkę i jeszcze na ploteczki z koleżankami, jednej mąż pracuje
    za granicą, dzieci w przedszkolu i żłobku, a po pracy jak chce
    wyskoczyć zadbać o siebie to mama przypilnuje 2 godzinki, więc dla
    chcącego nic trudnego. Często kobiety to niezaradne łajzy które
    przed mężem udają jak to one cięzko pracują wychowując dziecko. Ja
    nie znam żadnej siedzącej w domu z dzieckiem, wszystkie moje znajome
    dzieciate pracują i doskonale sobie radzą z dziećmi i ze swoim
    zadbaniem.Czasami tych męzusiów - łosi, co mają zony lenie szkoda,
    no ale to ich wybór. Ja na miejscu autora wątku postawiłabym żonie
    ultimatum , jeżeli go kocha to zrobi wszystko by go zatrzymać, nikt
    tu nie mówi o odchudzaniu, ale np. fryzjer czy kosmetyczka to
    podstawa, "natura" juz dawno wyszła z mody.
  • kasta4 22.01.10, 13:57
    Tak zupelnie szczerze i moim zdaniem - skoro to Ci przeszkadza - nie kochasz
    jej. Ja mialam to samo po urodzeniu dziecka ale moj maz patrzyl na mnie jak na
    miss swiata. i po 2 latach dalo mi to samo do myslenia. Ale czekal, nie
    wymienial mnie i nie kupowal balsamow. Kochal!!!!!!!!!!! ja w Twoja milosc nie
    wierze. Nie mozna kochac kogos kogo nie chce sie pokazywac. Prawdziwa milosc ma
    troche inne oblicze i dotyka innych aspektow w znaczacym wymiarze - a
    przynajmniej w wiekszym wymiarze niz urody. Tyczy sie to rowniez porozumienia -
    a u was go widac nie ma. Przykro mi.
  • xiv 23.01.10, 11:25

    > Tak zupelnie szczerze i moim zdaniem - skoro to Ci przeszkadza -
    > nie kochasz jej.

    Smieszne - jak dla mnie wyglada to zupelnie w druga strone. Po prostu dostala to co chciala czyli dziecko, a cala reszta przestala byc wazna.

    --
    Xiv (de Vratislavia)
    Londyn dla każdego!
    Poradnik - doświadczenie uczy
  • antekcwaniak 23.01.10, 15:12
    Święte słowa. Stary numer wielu kobiet. Dostała co chciała i cała reszta nie ma
    już znaczenia.
    --
    יהודי
  • mr.man 23.01.10, 15:30
    odpowiadajac na korespondujacym waszemu poziomie skoro syn zostal
    poczety to on tez juz dostal to, co chcial. wspolczuje waszym
    'partnerkom', choc bardziej mi pachniecie rozwiedzionymi cynikami, albo
    sfrustrowanymi singlami.
  • adellante12 23.01.10, 15:46
    A moze po prostu nie pachniemy pantoflarzami grubych zapuszczonych
    sfrustrowanych despotek?
    Może po prostu mamy NORMALNE zony partnerki które potrafia
    budowac normalne relacje i potrafia widzieć cos wiecej niż tylko
    swoje macierzyństwo?
    Parafrazując to my współczujemy takim faceteom. Zwłaszcza jak
    nauczone przez mamusie pociechy wejdą w wiek dojrzewania. Od dziecka
    bowiem wychowane w przekonaniu ze służący "stary" jest tylko od tego
    by dzieciaczkom i mamusi zyło sie lepiej i łatwiej... Powodzeniasmile
  • mr.man 23.01.10, 16:07
    acha machoman. wiedzialem. dla komputerowych twardzieli mam tylko
    szacun i opad szczeny. lol
  • lia.13 23.01.10, 20:29
    no to może niech on się postara, aby on również stał się ważny zamiast tyko ja
    krytykować? I proponowałabym mimo wszystko zabrać ją na którąś kolację
    biznesową, może jak zobaczy inne babeczki odstawione, to jej się przypomni wink
  • sugarka 23.01.10, 12:07
    A moze potrzebuje pomocy przy dziecku? To, ze przytyla i
    niespecjalnie chce schudnac to chyba nie jest dramat. Jest mnostwo
    zaokraglonych kobiet, ktore sa zadbane i atrakcyjne! Moze kup zonie
    eleganckie i wygodne balerinki (to takie plaskie buty), kup jej
    ladna kiecke dopasowana do figury i karnet do spa na caly dzien.
    Wroci jak nowa smile

    To pisalam ja - zona ciezarna, duza, zmeczona i z kochajacym mezem
    ktory juz cieszy sie, ze po porodzie (jak dojde do siebie) bedziemy
    mogli znow chodzic wspolne na silownie smile
  • homard 23.01.10, 12:59
    Skoro tak dobrze zarabiasz najmijcie jakąś opiekunke. Sam staraj się pomóc...

    Jeśli to na niewiele się zda to czarno widzę waszą przyszłość...
  • zenia78 23.01.10, 22:49
    homard napisał:

    > Skoro tak dobrze zarabiasz najmijcie jakąś opiekunke. Sam staraj się pomóc...
    >
    > Jeśli to na niewiele się zda to czarno widzę waszą przyszłość...

    Problem chyba w tym, ze laska problemu nie widzi a nie w opiekunce.
  • senseiek 23.01.10, 18:37
    > To, ze przytyla i
    > niespecjalnie chce schudnac to chyba nie jest dramat.

    ??? Jesli to nie jest dramat, to wole nie myslec co moze byc gorszego w
    kontaktach damsko-meskich.. wink

    Trwale kalectwo? Smiertelna choroba?

    > Jest mnostwo
    > zaokraglonych kobiet, ktore sa zadbane i atrakcyjne! Moze kup zonie
    > eleganckie i wygodne balerinki (to takie plaskie buty), kup jej
    > ladna kiecke dopasowana do figury i karnet do spa na caly dzien.
    > Wroci jak nowa smile

    Tylko kobieta moze myslec, ze facetowi zalezy jak zona sie ubiera...
    Kobiety! Opamietajcie sie! SEKSOWNE EROTYCZNE CIUSZKI, SA DLA SEKSOWNYCH KOBIET!
    99.99% facetow wolaloby chuda, zgrabna dzieweczke w dresie, T-shircie itp,
    anizeli gruba z tluszczem babe w zakiecie od najlepszego dyktatora mody z Hollywood!

    To tak jakby zagrzybiony dom malowac swieza biala farba- latwo sie to robi, niby
    wyglada ok, ale wewnatrz jest jednak zgnilizna..

    Problem sie probuje rozwiazac, a nie zakryc przed oczami. To jest pojscie na
    latwizne, ktora moze zadziala na krotka mete, ale nie dlugoterminowo.

    Facet musi czuc pozadanie do swojej kobiety. A ona musi robic wszystko, zeby
    podsysac to pozadanie..
  • truscaveczka 23.01.10, 22:37
    Tylko żeby nie podessała za mocno, bo mu siniaka zrobi.

    Głupstwa mozna mówić, byle nie tonem, jakby się głosiło Jedyną
    Prawdę.

    Nie znam ani jednego mężczyzny, który lubi chude dziewczyny. A
    pytałam wielu, bo mnie ta teza, głoszona przez ćwierćinteligentów na
    forach bardzo ciekawi.
    --
    http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
    gdzieee" /by Driadea/
  • zenia78 23.01.10, 22:58
    truscaveczka napisała:

    > Tylko żeby nie podessała za mocno, bo mu siniaka zrobi.
    >
    > Głupstwa mozna mówić, byle nie tonem, jakby się głosiło Jedyną
    > Prawdę.
    >
    > Nie znam ani jednego mężczyzny, który lubi chude dziewczyny. A
    > pytałam wielu, bo mnie ta teza, głoszona przez ćwierćinteligentów na
    > forach bardzo ciekawi.
    Oj, ale wiesz jak to jest...sam nie ideal ale wymagania sa.Przypomina mi sie
    znajomy ktory na widok kazdej modelki/aktorki w tv(w rozmiarze 34) wzdycha co by
    jej zrobil...w sensie sexu...a sam...170...w pasie pewnie tez tyle samo...32
    wyglada na 45...do tego jeansy rodem ze stadionu 10lecia i rozciagniet
    tshirt...a i jeszcze zona jak bania.Pomazyc dobra rzecz!!!
  • senseiek 23.01.10, 23:15

    > > Nie znam ani jednego mężczyzny, który lubi chude dziewczyny. A
    > > pytałam wielu, bo mnie ta teza, głoszona przez ćwierćinteligentów na
    > > forach bardzo ciekawi.
    > Oj, ale wiesz jak to jest...sam nie ideal ale wymagania sa.Przypomina mi sie
    > znajomy ktory na widok kazdej modelki/aktorki w tv(w rozmiarze 34) wzdycha co b
    > y
    > jej zrobil...w sensie sexu...a sam...170...w pasie pewnie tez tyle samo...32
    > wyglada na 45...do tego jeansy rodem ze stadionu 10lecia i rozciagniet
    > tshirt...a i jeszcze zona jak bania.Pomazyc dobra rzecz!!!

    Mowicie o mnie?? smile

    Fakt. Mam teraz na sobie jeansy, ale Pepe Jeans za 550 zl..

    btw, marzenia sie pisze przez "rz" wink marzycielu..
  • memphis90 29.01.10, 18:41
    > Mowicie o mnie?? smile
    >
    > Fakt. Mam teraz na sobie jeansy, ale Pepe Jeans za 550 zl..
    >
    Eee, to ma nas, kobiety, zawstydzić, podniecić, zaciekawić? Bo nie za bardzo
    rozumiem...?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • zenia78 23.01.10, 22:53
    > 99.99% facetow wolaloby chuda, zgrabna dzieweczke w dresie

    a tu akurat to gowno prawda...to ze Ty wolisz nie znaczy,ze 99,99%...
    Jesli by tak bylo to z 50% bab by bylo bez partnera...kwestia gustu...idac ta
    droga mozna stwierdzic,ze 99,99% kobiet lubi wysokich,wysportowanych
    ,niebieskookich blondynow...bzdura
  • senseiek 23.01.10, 23:20

    > > 99.99% facetow wolaloby chuda, zgrabna dzieweczke w dresie
    >
    > a tu akurat to gowno prawda...to ze Ty wolisz nie znaczy,ze 99,99%...
    > Jesli by tak bylo to z 50% bab by bylo bez partnera...kwestia gustu...idac ta
    > droga mozna stwierdzic,ze 99,99% kobiet lubi wysokich,wysportowanych
    > ,niebieskookich blondynow...bzdura

    Kazdy dostaje tego na kogo go stac.
    Trudno, zeby pijaczek z brzuchem piwnym, bez grosza przy duszy startowal do modelki- bo by go od razu odrzucila, i wysmiala. Wiec sam podchodzi do takich kobiet u ktorych moze miec szanse.

    Widzisz teraz roznice miedzy "woleniem", a tym co mozemy realnie dostac?
    To tak samo jakby ktos mial do wyboru Ferrari, albo Fiata 125p. 99,99% bedzie wolala tego pierwszego. Ale tylko 0,01% bedzie ich stac na niego.. wink
  • memphis90 29.01.10, 18:43
    > Trudno, zeby pijaczek z brzuchem piwnym, bez grosza przy duszy startowal do mod
    > elki- bo by go od razu odrzucila, i wysmiala.
    Chyba nie za dobrze znasz i rozumiesz kobiety... No, chyba, że Twoje
    doświadczenia ograniczają się do pudelków z Manieczek- może w ich przypadku ta
    teoria się sprawdza.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • swinia_i_cham 29.01.10, 15:59
    > A moze potrzebuje pomocy przy dziecku? To, ze przytyla i
    > niespecjalnie chce schudnac to chyba nie jest dramat.

    g.. prawda. Widzisz - u faceta zeby bylo cos z figli potrzebne jest podniecenie. Jeden lubi szczuple, inny lubi kragle. Innego jeszcze kreca ogromne babki. Problem jest wtedy, gdy faceta krecila kobieta jaka poslubil, po czym ona sie kompletnie zmienila....

    Tutaj nie ma do gadania zadna wola, kochanie badz nie - jak kobieta wyjdzie poza ramy atrakcyjne dla partnera to on juz nie ma nic do powiedzenia - zaczna podobac mu sie inne, jego kobita go krecic nie bedzie.

    A potem jest ryk takich kobit, ze facet poszedl do innej... jak dla niej po urodzinach potomka potomek stal sie o kilka rzedow wielkosci wazniejszy od wlasnego faceta...
  • flasska 23.01.10, 12:56
    Jeżeli to nie podpucha i naprawdę w ten sposób rozumujesz, oto moja porada:
    Skoro tak dobrze zarabiasz, to zamiast kupować perfumy, daj na godposię. Na pewno to żonę odciąży i będzie miała czas spojrzeć w lustro. (Sam pewnie pracą domową się nie zajmiesz, bo to nie idzie w parze z biznesem.)
    A jeśli chodzi o prestiż, to kup sobie samochód, żeby się lansować - żona to człowiek, a nie akcesorium reprezentacyjne.
  • papuga01 23.01.10, 13:39
    Ja mam analogiczny problem, przy czym NIE dotyczacy on wygladu.
    Po urodzeniu dziecka (cora ma 13 miesiecy) zona zostala w domu i nie
    wraca do pracy. Doceniam ze w 100% zajmuje sie cora - ja pracuje po
    kilkanascie godzin na dobe (wolny zawod, mocno stresujaca) i nie
    moge mniej (wypadam z rynku -> niemoznosc utrzymania rodziny,
    kredyty itp).
    Ale... pozostale kwestie (poza wychowaniem cory) w domu zupelnie
    leza - zona nie gotuje (gotuje albo ja wieczorem, albo jemy to co
    dostaniemy od rodzicow w weekend), nie sprzata (nie zeby byl zupelny
    syf, ale nie ma syndromu, "zona jest w domu a nie w pracy"), nie
    prasuje moich rzeczy (nie oczekuje tego, jedynie wskazuje na fakt) -
    zajmuje sie TYLKO dzieckiem i dodatkowo ma pretensje do mnie ze nie
    pomagam jej przy dziecku.
    Moim zdaniem zona jest zupelnie niezorganizowana i na nic nie ma
    czasu.
    Na probe dyskusji w powyzszym temacie reaguje bardzo agresywnie -
    "ze ją nie szanuje, ze nie wiem jak dziecko jest zajmujace, ze nie
    mam jej pouczac. itp". Na propozycje - jedz do kolezanek, bo
    istotnie zona zyje w 4 scianach ("nie moge bo dziecko"), zatrudnimy
    gosposie ("nie bedzie mi obca baba po domu chodzila"), generalnie
    nic nie moze zrobic, "bo dziecko". Dostrzegam juz u Niej stany
    depresyjne - na propozycje chodzmy do psychologa - "nie potrzebuje,
    nie jestem wariatka".
    Nie wiem co juz mam robic - wracam do domu o 2000 i non stop
    awantury "bo ty mi nie pomagasz" - a nie moge mniej pracowac (samego
    dojazdu mam ponad 100km). To ze mam sam sobie zrobic jedzenie,
    uprasowac, "wyprawic do roboty" akceptuje (choc wolalbym troche ulgi
    np w gotowaniu), ale wieczne awantury i "niemoznosc odezwania sie w
    domu" (bo krytykuje) powoduje u mnie flustracje i oddalanie sie od
    siebie.
    Macie jakies pomysly?
  • tehuana 23.01.10, 14:19
    Moze to depresja poporodowa? Nie znam sie na tych sprawach-ale to nie
    wyglada dobrze.
  • zawsze_wolna_nilka 23.01.10, 16:27
    Panie Papugo, mam dla pana rozwiązanie- proszę zająć się przez 1
    dzień 13 miesięczną córką. Dołożę tylko ugotowanie obiadu i
    prasowanie, ale nie w godzinach drzemki dziecka, bo wtedy proszę
    zrobić sobie kapiel, pedicure i golenie (o ile pan zdąży). Nie
    sądzę, żeby dał pan radę z zakupami na 1 dzień i ogólnym ogarnięciem
    domu, więc może nie tym razem, spróbuje pan w następnym etapie.
    Uwaga! Nie przywiązuje pan dziecka do łóżeczka, zajmuje się pan nim,
    karmi, przebiera, zabawia, rozmawia i nie ogranicza eksploracji
    należnej niemowlęciu w tym wieku. Jako że jest pan nowicjuszem w tym
    temacie, oszczędzę wyznaczenia zadania, by dzień ów przebiegł po
    kilkakrotnie przerwanym śnie poprzedniej nocy, za to kolejnej okazał
    się pan zmysłowym kochankiem.

    To tyle w temacie- "Mój dzieciak własnie śmignął na nóżki, a żona
    upiera się, że nie zostawi go samemu sobie, żeby zająć się domem."

    Pozdrawiamwink
    --
    Mam zbyt wiele starokawalerskich nawyków, żeby być dobrą żoną. Nilka
  • e.i.t.h.e.l 23.01.10, 17:24
    Przecież Pan papuga ma zupełnie inny problem niż to, że jego żona nie jest atrakcyjną kochanką. Żona wydaje się być rozchwiana emocjonalnie i nie reaguje na propozycje zmiany sytuacji. Ja bym jednak doradzał, żeby spróbować nadal namówić ją na wizytę u terapeuty.
  • fenced_meadow 23.01.10, 23:02
    Co Ty wypisujesz posiadanie dziecka to nie dopust Boży tylko normalny stan rzeczy
  • zawsze_wolna_nilka 29.01.10, 19:57
    fenced_meadow napisała:

    > Co Ty wypisujesz posiadanie dziecka to nie dopust Boży tylko
    normalny stan rzec
    > zy

    Dziecko to normalny stan rzeczy, ale partner wymagajacy takiej samej
    uwagi- to już dopust Bożybig_grin
    --
    Mam zbyt wiele starokawalerskich nawyków, żeby być dobrą żoną. Nilka
  • tata_tomek 25.01.10, 09:56
    zawsze_wolna_nilka napisała:

    > mam dla pana rozwiązanie- proszę zająć się przez 1
    > dzień 13 miesięczną córką.

    Zrozum:
    = większość ojców ma świadomość, ze matczyna opieka nad dzieckiem to ciężka praca
    = większość matek nie ma świadomości, że ojcowskie zarabianie na całą rodzinę to ciężka praca

    Pozwolę sobie zacytuję siebie z innego forum:
    Kiedyś miałem taką rozmówkę z żoną (podczas jej urlopu wychowawczego czyli bezpłatnego). Zaczęła mi rzucać teksty typu "ja cały dzień prasuję ciuchy dziecka a ty przychodzisz z pracy na gotowe" ale już nie potrafiła odpowiedzieć na moje pytanie "A ile byś ich uprasowała gdybym ja nie zarobił na prąd do żelazka?".

    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • memphis90 29.01.10, 18:46
    > Zrozum:
    > = większość matek nie ma świadomości, że ojcowskie zarabianie na całą ro
    > dzinę to ciężka praca
    Wiesz, ale większość kobiet wie doskonale co to praca zawodowa...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • zawsze_wolna_nilka 29.01.10, 18:53
    > Zrozum:
    > = większość ojców ma świadomość, ze matczyna opieka nad
    dzieckiem to cię
    > żka praca
    > = większość matek nie ma świadomości, że ojcowskie
    zarabianie na całą ro
    > dzinę to ciężka praca

    Przytocz dane statystyczne, podaj wyniki badań- zrozumiem.
    Zważ, że tylko wcześnie zapłodnione małolaty nie mają doświadczenia
    zawodowego i mogą nie zdawać sobie sprawy, że praca bywa ciężka.
    Przeciętna kobieta zwykle pracowała lub pracuje, a przeciętna matka,
    która bez pomocy partnera "siedziała" w domu z dziećmi- odpoczywa
    dopiero po powrocie do pracywink

    Sęk w tym, że praca zawodowa ma całkiem inny charakter, niż
    zajmowanie się małym dzieckiem. W pracy możesz wyjść na papierosa,
    oderwać myśli od zajęć- z małym dzieckiem już nie. Dzieci
    funkcjonują na szybszych obrotach, dostosowanie się do nich jest
    możliwe, ale męczące na dłużsżą metę. Zajęcia domowe zajmują
    kilkarotnie więcej czasu, kiedy maluch plącze się pod nogami jak
    psiak- a 13 miesieczne tak własnie robią.

    Poza tym w pracy są wolne weekendy, urlopy, a przede wszystkim- noce.


    Przytoczony dialog świadczy o lekceważeniu tej kobiety. Gdyby
    uskarżała się na zmęczenie malowaniem tipsów, riposta mogłaby być
    celna, ale skoro pracuje w domu- to świństwo wypominać jej brak
    dochodów.
    Na ile oceniasz pracę swojej żony w domu? Opieka, wychowanie,
    pranie, gotowanie, prasowanie, sprzątanie, zakupy itd.?
    Mój czas okazałby się zbyt cenny na prasowanie- wolałabym zarobić
    pieniądze na prąd.

    -
    Tylko jedno z nas może wyglądać dobrze- ja albo mój dom suspicious



  • tangerka 24.01.10, 00:24
    Ze mną było podobnie jak z twoją żoną - poza opieką nad dzieckiem nie radziłam
    sobie z niczym innym a na dodatek byłam ciągle podenerwowana i sfrustrowana
    ciągle tymi samymi zajęciami. Ale wyszłam z tego jak dziecko poszło w wieku 2, 5
    lat do żłobka, teraz chodzi do przedszkola a ja odzyskałam radość życia, a co za
    tym idzie - mój mąż też. Problem polegał na tym, że zupełnie nie byłam
    przygotowana na to wszystko co wiążę się z urodzeniem dziecka: konieczność
    rezygnacji z dotychczasowego życia, niedosypianie, monotonia i odcięcie od
    ludzi, zmiany w wyglądzie, bolące piersi i karmienie itp. Nie wszystkie kobiety
    są z definicji supermatkami i supergospodyniami, niektóre w takich rolach się po
    prostu nie sprawdzają i już i lepiej dla wszystkich jeżeli wrócą do pracy a ich
    obowiązki przejmie niania, przedszkole, pani do sprzątania itp. W Polsce panuje
    przekonanie, że każda kobieta to musi być matka - polka, heroiczna kobieta
    radząca sobie ze wszystkim, bez problemów i własnych potrzeb a to jest tylko mit
    niestety ... Z twojej wypowiedzi wynika, że masz wdrukowany obraz kobiet, która
    z definicji jest od wszystkich prac domowych, wychowywania dziecka i jeszcze
    zawsze musi być uśmiechnięta i mieć ochotę na seks. To utopia, kobieta to nie
    robot domowy, może jest zwyczajnie niezorganizowana i dziecko tylko to pogłębia?
    W takiej sytuacji terapeuta jej nie pomoże, po prostu musi się wyzwolić od
    dziecka choćby na parę godzin w tygodniu aby móc pomyśleć o czymś innym, sobie
    chociażby? Mój mąż to przeczekał, choć nie było łatwo, więcej dzieci mieć nie
    chcemy, bo przekonaliśmy się że oboje kiepsko to znosimy i średnio nadajemy,
    nauczyliśmy się też trochę o sobie, wiemy jak każde z nas funkcjonuje i teraz
    jest nam o niebo lepiej ze sobą, czego i tobie życzę.
  • miacasa 24.01.10, 20:36
    złość i agresja często jest maską depresji, masz trudny orzech do zgryzienia ale
    wydajesz się być uważnym mężem i pewnie przetrwacie najtrudniejszy okres i
    przeorganizujecie się by móc odpocząć, nie poddawaj się to wszystko minie
  • metamorphosys 23.01.10, 14:28
    No niestety masz pecha.

    Trafiłeś na egzemplarz pt: "Dziecko celem mojego życia".
    Dużo bab tak ma. Celowo nie piszę "kobiet" bo prawdziwą kobietą trudno to nazwać.
    Skoro już jej się udało, że ktoś już zapłodnił to przecież już nie trzeba się
    starać, bo odniosła życiowy sukces. Przynajmniej tak zawsze mówili w jej
    rodzinnej wsi więc ona święcie w to wierzy.
    A facet?
    Facet ma przynosić pieniądze do domu i morda w kubeł.
    Co jej może zrobić?
    Przecież się nie rozwiedzie - w jej rodzinnej wsi się to nie zdarzało, ksiądz by
    wyklął z ambony w niedziele.
  • evula 23.01.10, 17:20
    metamorphosys napisał:

    > No niestety masz pecha.
    >
    > Trafiłeś na egzemplarz pt: "Dziecko celem mojego życia".
    > Dużo bab tak ma. Celowo nie piszę "kobiet" bo prawdziwą kobietą trudno to nazwa
    > ć.
    > Skoro już jej się udało, że ktoś już zapłodnił to przecież już nie trzeba się
    > starać, bo odniosła życiowy sukces. Przynajmniej tak zawsze mówili w jej
    > rodzinnej wsi więc ona święcie w to wierzy.
    > A facet?
    > Facet ma przynosić pieniądze do domu i morda w kubeł.
    > Co jej może zrobić?
    > Przecież się nie rozwiedzie - w jej rodzinnej wsi się to nie zdarzało, ksiądz b
    > y
    > wyklął z ambony w niedziele.

    Podpisuje sie pod tym "ręcami" i nogami!!!
  • borabora3 23.01.10, 14:41
    Dziecko 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu rzeczywiście uwstecznia, fajnie, jak
    ktoś może liczyć na pomoc dziadków, cioć czy opiekunki, jeśli mąż w pracy. Moim
    zdaniem najfajniejszym sposobem na wyjście żony z domu jest wysłanie jej na
    płatne zajęcia wspomagające rozwój dziecka, dzieci do lat 3 tańczą, bawią się
    pod okiem mam, które przy okazji mogą się zaprzyjaźnić i porównać, jak wyglądają
    po ciąży. Nie ma to jak swobodne przypatrzenie się 'konkurencji', na efekty
    długo nie trzeba czekać. Tak przynajmniej było w moim przypadkusmile
  • milena9 23.01.10, 14:45
    Hmm...poniekad rozumiem twoja frustracje,poniewaz zapewne czujesz ze
    zeszles na drugi plan.Urodzilam synka miesiac temu,gdyby nie pomoc
    meza przez pierwsze kilka tygodni zapewne usiadlabym i
    plakala.Pomimo ze czekalisy na maluszka ze zniecierpliwieniem
    rzeczywistosc mnie troche przerosla.Przyjscie na swiat dziecka to
    duza zmiana w zyciu kazdej kobiety.Teraz juz nie mam czasu dla
    siebie-chyba ze maly zasnie i zamiast mycia naczyn wybiore szybki
    makijaz albo szybka toalete.Trudno pogodzic obowiazki bycia zona i
    matka jednoczesnie.Jesli mam wybor pomiedzy wygodnymi dresami a
    jeansami wiesz co wybioresmile Aczkolwiek staram sie dbac o to aby moj
    maz nadal widzial we mnie atrakcyjna kobiete ale przedewszystkim
    chce tak wygladac sama dla siebie.Najlepsza chyba rada to nie
    komentuj jej"zaniedbania" poniewaz ona doskonale zdaje sobie z tego
    sprawe i pewnie jej przykro a odgryza sie bo stara
    obronic.Powinienes pomoc jej zrobnic zakupy,najlepiej nie wyreczaj
    ale robcie to wspolnie,karmienie,kapanie,spacery.A kazda chwile gdy
    maly jest nieobecny,spi sam sie bawi,poswiec na male
    czulosci,przytul ja,powiedz jak bardzo ja kochasz a ona poczuje sie
    doceniona.Ze caly ten trud nie idzie na marne i widzi ze ja za to
    szanujesz.Musi czuc w tobie oparcie i napewno sytuacja sie zmieni.Co
    do SPA to sama o tym marze ale jakby mnie maz "wyslal" to tez bym
    nie pojechala i bym sie poczula jakas brzydka.Ale jakby to bylo w
    formie prezentu,albo bysmy jechali razem lub moglabym sie wybrac tam
    z kolezanka-bylabym szczesliwa.A ostatnia rada to poprostu ja kochaj
    taka jaka jest teraz,za 5 czy za 10 lat.okazuj jej to i napewno
    twoje frustracje znikna.A co do wspolnego hobby to nadal je macie-
    potomka.Pamietaj ze dziecko bedzie szczesliwe widzac szczesliwych
    rodzicow.Wiec synka w wozek, zone za reke i na spacereksmile Zycze
    wytrwalosci,szczescia rodzinnego i milosci xxx
  • gazeta_mi_placi 23.01.10, 16:20
    >a.A co do wspolnego hobby to nadal je macie-
    > potomka.

    Dziecko to hobby? O litości! Mam nadzieję,że Twoje dziecko IQ odziedziczy po
    ojcu,ono nie jest niczemu winne.
  • milena9 23.01.10, 21:02
    do gazeta-mi-placi

    hehe IQ? dobre. Chodzilo mi o to ze dziecko jako wspolne
    zainteresowanie moze ich zblizyc,w koncu to powinien byc owoc ich
    milosci prawda? Niewiem zreszta dlaczego sie tak podniecasz i zaraz
    tu z moim IQ wyskakujesz.Uwazam ze to bylaby dla nich zdrowa forma
    spedzania czasu i odbudowywania relacji.Ale jesli masz przykre
    doswiadczenia ze swoja zona badz dziecmi to wspolczuje.Chcialabym
    tylko zaznaczyc ze tak naprawde kazdy jest inny,sa panie ktore
    naprawde daja sobie swietnie rade wykonujac 1000 obowiazkow na
    raz,dzieci sa zadbane i one same tez;ale takze sa kobiety ze slabsza
    psychika ktore niemoga dac sobie rady z wiecej niz kilkoma
    zadaniami.I to nie jest ich wina.Niebede wypowiadac sie na temat
    materializmu tych kobiet bo kazdy powinien wiedziec komu zaklada
    obraczke.Tu kuleja relacje rodzinne,gdzie wsparcie i milosc?
    (obustronne)-nie nie jestem nawiedzona.Nie bronie kobiet ktore moze
    naprawde sie zaniedbuja bo chca(nie znam takich,kazda laska chce
    wygladac atrakcyjnie)bo powinny dbac o siebie dla siebie
    przedewszystkim.Wielu panow na tym forum ma okropne poglady co do
    macierzynstwa niewiem czyja to juz wina ich braku wiedzy czy
    podejscia kobiet.Niektore superwoman namawiajace autora do skopania
    tylka zonie- niech podziekuja bogu ze sa tak inteligentne i daja
    sobie swietnie rade. A co do mojego dziecka to jesli odziedziczy IQ
    po mezu bedzie supersmile
  • pyska_1983 24.01.10, 17:40
    Póki co, to Twoje posty aż proszą się, żeby błagać Boga, żeby Twoje dziecko nie
    odziedziczyło IQ po Tobie...
    --
    Dziecko trzeba kochać takie jakie jest, z całą Jego indywidualnością, bo to żywe
    dzieło sztuki.
  • adellante12 23.01.10, 15:20
    Coś Ty chłopie zrobił....
    Jak mogłeś... Aż ciśnie sie na usta : "Wybacz mu Panie bo nie wie
    co czyni..."

    W tym kraju a zwłaszcza an tym forum nie wolno pod zadnym pozorem
    heretycznie krytykować Matki Polki Najświętszej
    Zapamietaj raz na zawsze i dozywotnio ze:
    - Matka Polka tyje - twoja wina
    - Matka Polka się zapuszcza - twoja wina
    - Matka polka gnuśnieje- twoja wina
    - Matka Polka awanturuje się - twoja wina
    - Matka Polka nie sprzata - twoja wina
    - Matka Polka nie dba o dom - twoja wina
    - Matka Polka nie dba o rodzinę - twoja wina
    - Matka Polka nie zamierza pracować -twoja wina

    Zawsze i bezwarunkowo.

    Pamietaj Matka Polka urodziła. Sam ten fakt zasługuje conajmniej na
    pomnik, dozywotnią rentę dozywotnie uwielbienie itd.
    To ze kiedyś zwiazałeś się z piekną zgrabna kobietą podzielajacą
    twoje pasje zainteresowania , ze mieliście wspólny styl zycia to nic
    nie znaczy. Jeśli chcesz nadal tego oczekiwać to znaczy ze jesteś
    wstrętną szowinistyczna męska swinią. Poza tym niedojrzałym chłopcem
    który nie dorósł do rodziny itd....
    Kochaj bezwarunkowo zgadzając się bez szemrania na wszystkie warunki
    stawiane tobie. W przeciwnym razie jedyna porada jaką otrzymasz z
    tego forum bedzie to że twoja Matka Polka Najświętsza ma wystawić ci
    walizki za drzwi. I nie dyskutuj ze to Twój dom. Ty juz nie masz
    praw. Ty juz jesteś ojcem
  • mr.man 23.01.10, 15:45
    po 76 godzinnym porodzie mojej zony powiem ci koles, ze pomnik to
    minimum nalezne kobiecie. i dodam, ze za kazdy problem w zwiazku
    odpowiadaja dwie strony.
  • adellante12 23.01.10, 16:08
    Po pierwsze - nie jestem dla ciebie zaden "koleś" takich sobie na
    swoim blokowisku poszukaj.
    Po drugie stawiaj sobie pomnik jesli chcesz to twoja sprawa.
    Po trzecie jak bedziesz juz miał troszke wiecej dzieci i troszke
    starsze to moze ci się cos wiecej rozjaśni.
  • mr.man 23.01.10, 16:19
    moj ulubiony argument - jak bedziesz mial wiecej dzieci to ... co sie
    zmieni? zostane mizoginem? twardzielem od ktorego sie skrzy w
    internecie?
  • adellante12 23.01.10, 18:40
    Zali na blokowisku nie nauczyli co to mizogin??
    Wytłumaczę więc, że mizogin to osobnik odczuwajacy niechęć do
    kobiet, wstręt, odrazę...
    Odczuwanie wstrętu do zapuszczonej zaniedbanej, tłustej baby nijak
    mizoginia nie jest.
    Bycie w zdrowym normalnym związku małżeńskim z atrakcyjna zadbaną
    kobieta też nie jest byciem macho.
    Ooops...
    Bycie zakompleksionym pantoflarzem i posiadanie w domu mastodonta-
    pijawkę jest godne szczerego współczucia, którego wyrazy składam..
  • mr.man 23.01.10, 19:22
    ano ktos, kto ja redukuje do worka z odpowiednia badz nie zawartoscia
    tluszczu i nastepnie na tej podstawie ja ocenia idealnie temu
    okresleniu odpowiada. potraktuj w podobny sposob kumpla i poczekaj na
    reakcje. zrozumiesz o czym mowa.
    nazywanie mezczyzn miekkimi pantoflarzami jest kretynska - co podkresle
    dwa razy, forma machoizmu, ktora wzbudza we mnie litosc i nic wiecej.
  • adellante12 24.01.10, 11:12
    Ty sobie bądź z workiem tłuszczu twój wybór.
    Po drugie nie nazywam mężczyzn pantoflarzami. pantoflarz to taki
    inny gatunek człowieka. Zazwyczaj zwiazany z zapuszczonym workiem
    tłuszczu bezjajecznie poddajacy się apodyktycznej dyktaturze.
    Wzbudza litość u mężczyzn i u zdecydowanej większości kobiet również.
    Wytłumacz jeszcze słowotwórco cóż znaczy pojęcia "machoizm'
    i skąd je wytrzasnąłeś? Chcesz zabłysnąć elokwencją w swojej
    bezkrytycznej szarmanckiej rycerskości? Czyżbyś jednak był
    pantoflarzykiem hipopotamowej?
    Nie zazdroszczęsmile
  • mr.man 24.01.10, 13:01
    postanowiles to jednak ciagnac tak? daje ci tylko znac, ze przeczytalem
    twe mysli i dalej mi zwisasz.
  • maxxi26 23.01.10, 16:09
    Mimo, że posiadam małego szkraba nigdy się nie zaniedbałam. Mimo
    małego dziecka spokojnie można znaleźć czas dla dziecka i dla
    siebie. drobny makijaż i ułozenie włosów to raptem 10 minut. w tym
    czasie mąż się może zająć dzieckiem. Gdy matka wyjdzie do fryzjera
    raptem raz w miesiącu na 1,5 godziny tez się dziecku nic nie stanie.
    Żadna z babc nie przyjeżdza? tłuszczyk ciązowy - zrozumiały przez -
    rok, półtora. Potem tez można coś z nim zrobić. Zaniedbania - nie
    zrozumiem. Szczególnie jak się wczesniej było super laską. pamiętam,
    jak męzowi powiedziałam, że jak przytyje za dużo - to mu dam termin
    na schudnięcie. Zbulwersował się nieco, ale potem przyznał mi rację.
    W każdym wieku można dobrze wyglądać. Trzeba się nieco postarać. Ale
    musi się chcieć. Dlatego rozumiem autora wątku. Stara się
    porozmawiać z żoną. Może jeszcze poczekaj trochę zanim zaczniesz
    szukać nowszego modelu. Postaraj się odciażyć trochę żonę wezwać
    babcię do pomocy. Może wówczas znajdzie trochę czasu dla siebie.
  • gazeta_mi_placi 23.01.10, 16:15
    >po 76 godzinnym porodzie...

    To ciekawe,bo jeżeli nic się dzieje w ciągu 48 godzin robią od razu CC.
    Coś Ci się liczby pomyliły kolego smile
    Poza tym za co ten pomnik?
  • mr.man 23.01.10, 16:22
    ...a porod zaczyna sie od czterech centymetrow rozwarcia. poza tym nie
    wszedzie na swiecie obowiazuja podobne procedury.
  • memphis90 29.01.10, 18:47
    > To ciekawe,bo jeżeli nic się dzieje w ciągu 48 godzin robią od razu CC.
    W Polsce? Gdzie?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • fenced_meadow 23.01.10, 23:06
    Jako kobieta ze smutkiem sie podpisuję
  • tata_tomek 25.01.10, 10:01
    adellante12 napisał:

    > Jeśli chcesz nadal tego oczekiwać to znaczy ze jesteś
    > wstrętną szowinistyczna męska swinią.

    Knurem, Adellante, szowinistycznym męskim knurem (świnia jest rodzaju żeńskiego) smile

    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • gazeta_mi_placi 23.01.10, 16:08
    Bardzo Ci współczuję.
    Bardzo dużo takich Pań widywałam na plaży latem: tłustych,z ohydnymi
    brzuchami,cellulitisem-a obok dziecko,przeważnie już dwu-trzyletnie.Aż żal było
    patrzeć...
    Moja rada: znajdź sobie kochankę.
    Jak żona nie docenia to kochanka doceni.A jak taka zaniedbana żona-mamuśka
    wyczuje zgrabną konkurencję to w try miga pójdzie i do fryzjera i do kosmetyczki
    i do SPA smile
    Na niektóre mamuśki działa niestety tylko druga młodsza lub ładniejsza baba smile


  • senseiek 23.01.10, 17:03
    > Panowie pisze tu pierwszy raz (choc czesto poczytuje Wasze
    > rozmyslania), bo nie umiem rozwiazac nurtujacego mnie problemu. A
    > mianowicie jestem juz (dopiero) 5 lat po slubie, a 2 lata temu
    > urodzil Nam sie syn i od tego momentu moja zona ulegla,
    > nieodwracalnej jak do tej pory metamorfozie, w sensie negatywnym.

    Szczerze mowiac wybrales sobie na zone i matke dziecka, kobiete ktora "mysli macica"- wybiera najdorodniejszego samca alfa, ktory zapewni dobre zycie jej i jej potomstwu. Dla niej juz sie nie liczysz jako mezczyzna. Ona juz nie czuje potrzeby Ci sie podobac, dbac o Twoje dobre samopoczucie- ona juz spelnila swoj cel- usidlenia sie dobrej finansowo sytuacji z dzieckiem..
    Stales sie jedynie narzedziem do przynoszenia pieniedzy do domu.
  • 4v 23.01.10, 17:23
    z tym "samcem alfa" to bym nie przesadzał. samcem alfa dla tego typu kobiet
    zwykle pozostaje tatuś. mąż jest tylko skarbonką, jak to określiłeś. mało który
    samiec alfa się na coś takiego "odważy" - zwykle to właśnie samce omega dają się
    usidlić takim babsztylom. pantoflarze z krwi i kości, którzy nie tylko ulegają
    żonce, ale i (przede wszystkim) jej rodzicom.
  • poszum 23.01.10, 20:56
    Wielu z nas maja w zyciu momenty zarowno alfowe jak i omegowe.
  • martelinka 23.01.10, 17:18
    Chryste Jezu jakie niektóre panie delikatne ... fiu fiu ... hrabianki, które jak juz się pojawia dziecko nic innego robić nie mogą. No wybaczcie, ale sama mam dziecko - aktualnie odchowane - ale przecież nie zawsze tak było !! Gyd było brzdącem, raczkującym, chodzącym ... ZAWSZE miałam czysto w domu, wyprasowane, wyprane. Jak szłam na spacer, przy tzw okazji robiłam zakupy. ITD ITP
    Kwestia planowania dnia. Może tego powinny się niektóre panie nauczyć? I owszem zgadzam się, że dziecko to wywrócenie życia do góry nogami ale nie przesadzajmy. Wszystko jest kwestią chęci.
    Zapytacie kiedy czas na odpoczynek? Wieczorem jak brzdąc idzie spać. Proste. Jak dla mnie przynajmniej.
    Pozdrawiam.
  • maxxi26 23.01.10, 17:41
    A ja pozwolę się nie zgodzić z przedmówczynią. Albo może zastanowić
    się nad jedną rzeczą. Po pierwsze - są dzieci i dzieci. Byłam u
    kolezanki, która ma dwójkę - 5 latka i roczniaka. jak rozmawiałyśmy
    (3.5 godz) dzieci ZAJMOWAŁY SIĘ SOBĄ. rzecz dla mnie nie do
    wyobrażenia - przy jednym moim energicznym chłopaku. Ale moja mama
    mówi, że takiego energicznego dziecka nie widziałanigdy, a sama
    wychowała czwórkę. Do czego zmierzam - zadbanie o siebie i opieka
    nad dzieckiem to jedno - a maszyna w postaci superwoman - pranie,
    sprzątanie, dziecko, prasowanie, zadbanie o siebie a może nawet -
    praca - to rzecz dla mnie nie do osiągnięcia. Sorry - ale nie
    zamierzam się zamęczyć i robić z siebie matki - polki- i mam panią
    do sprzątania - niech ona ogarnia bałagan. ja w tym wszstkim - chcę
    miec trochę czasu dla siebie - książka, rozwój osobisty, siłownia
    czy kosmetyczka. Oczekuję równiez wkładu od ojca - żeby nie było
    właśnie, że facet jest tylko od zrobienia dziecka. mam być
    patrnerką? Niech on będzie partnerem i tez pomaga lub zapewni pomoc.
  • martelinka 23.01.10, 17:55
    maxxi26 napisała:

    > A ja pozwolę się nie zgodzić z przedmówczynią. Albo może zastanowić
    > się nad jedną rzeczą.

    W porządku. Moja córka jest jednak wychowana tak, że jak ja coś robię dla siebie Ona zajmuje się sobą. Było tak od początku. I mam tu oczywiście na myśli początek, kiedy rozumiała co znaczy "pobaw się chwilkę bo mama coś tam coś tam ..."


    --
    >>>>Oriflame<<<< zapraszam chętnych do współpracysmile gg 4293509
  • senseiek 23.01.10, 19:23
    > A ja pozwolę się nie zgodzić z przedmówczynią. Albo może zastanowić
    > się nad jedną rzeczą. Po pierwsze - są dzieci i dzieci. Byłam u
    > kolezanki, która ma dwójkę - 5 latka i roczniaka. jak rozmawiałyśmy
    > (3.5 godz) dzieci ZAJMOWAŁY SIĘ SOBĄ. rzecz dla mnie nie do
    > wyobrażenia - przy jednym moim energicznym chłopaku. Ale moja mama
    > mówi, że takiego energicznego dziecka nie widziałanigdy, a sama
    > wychowała czwórkę.

    U kobiet logiczne myslenie przewaznie kuleje, a Ty nie wychylasz sie od tego standardu. Nie przyszlo Ci do glowy, ze Twoj syn jest sam jeden? A w pozostalych rodzinach o ktorych wspomnialas bylo od 2-4 dzieci? Co ma robic jedynak samemu? Oczywiscie narzuca sie rodzicom, zamiast zajac sie zabawa z rowiesnikami, rodzenstwem. On pokazuje doroslym swoim zachowaniem "ja istnieje, nie olewajcie mnie"..
    Zrob sobie jeszcze 3-ke dzieci i problem z glowy (wielka szkoda, ze zrobilas taka duza przerwe... dzieci powinny miec 1-2 lat odstepu od siebie, zeby sie rozumialy i chcialy ze soba bawic, bez nudzenia).

    > Do czego zmierzam - zadbanie o siebie i opieka
    > nad dzieckiem to jedno - a maszyna w postaci superwoman - pranie,
    > sprzątanie, dziecko, prasowanie, zadbanie o siebie a może nawet -
    > praca - to rzecz dla mnie nie do osiągnięcia.

    "uwielbiam" kobiety dla ktorych takie przyziemne, w dzisiejszych czasach dziecinnie latwe prace, wykonywane przez maszyny sa poza zasiegiem ich zdolnosci..
    Co bys mowila gdybys sie urodzila sto lat temu? Nie miala ani pralki, ani kuchenki gazowej, ani zelazka??
  • mr.man 23.01.10, 19:50
    > U kobiet logiczne myslenie przewaznie
    kuleje


    przewaznie, ktos kto pisze, ze u
    piecdziesieciu paru procent populacji
    wystepuje jakas cecha jest wsiowym
    medrkiem. kobiety, co potwierdzaja badania
    prowadzone w doslownie kazdym zakatku
    swiata osiagaja akademicko wiecej na
    kazdym poziomie edukacji.

    > Zrob sobie jeszcze 3-ke dzieci i problem
    z glowy (wielka szkoda, ze zrobilas ta
    > ka duza przerwe... dzieci powinny miec
    1-2 lat odstepu od siebie, zeby sie rozu
    > mialy i chcialy ze soba bawic, bez
    nudzenia).

    mala poprawka, ktos kto radzi innym ile
    powinni miec dzieci i kiedy jest nie tyle
    wioskowym medrkiem, co glupkiem.

    > "uwielbiam" kobiety dla ktorych takie przyziemne, w dzisiejszych
    czasach dzieci
    > nnie latwe prace, wykonywane przez maszyny sa poza zasiegiem ich
    zdolnosci..


    powiem ci tak, gdybys mial odrobine oleju w glowie, to gdzies po drodze
    poznalbys wiele kobiet, ktore za taki tekst kopnely by cie w jaja.
    pewnie jednak obok takich nawet nie siedziales.



  • rach.ell 23.01.10, 19:55
    tu nie chodzi o prace domowe tylko. zgadzam sie, z tym nie ma
    problemu. Jednak dziecko, jak moj syn, 17 miesieczny, wyprawia
    niesamowite wariactwa i faktycznie nie mozna go z oka spuscic bo
    moze sie zranic. ja potrzebuje mojego meza kiedy cwicze. nie
    wytrzymalabym 30 minut na rowerze treningowym przy nieustannym
    wrzasku synka, ktory zawsze wlasnie w tym czasie kiedy ja 'dbam o
    siebie' domaga sie mojej uwagi a mam dwoje, wcale nie pomaga, dra
    sie na zmiane bo nie lubia jak ja sie czym innym niz one zajmuje
    wiec bez wsparcia meza albo bym sie zaniedbala albo zwariowala.
  • sugarka 23.01.10, 20:09
    Senseiek,

    Ty jestes albo jakis niedojrzaly, albo sfrustrowany. Nie wiem gdzie
    sie chowales i z jakimi kobietami obcowales, ale dla mnie Twoje
    wywody sa zalosne, bez zadnego pokrycia w faktach, a argumenty sa
    jak u 7 latka.

    100 lat temu kobiety nie pracowaly, nie mialy praw wyborczych, itp.
    Polecam praktyke, prania, gotowania, podcierania pupy, wycierania
    smarkow, karmienia piersia, odsysania pokarmu, sprzatania, i pracy
    na caly etat. A wieczorem - maseczka, manicure, piekna bielizna i
    dobry seks.

    Nie mowie, ze nie jest to mozliwe. Bo pewnie jest. Ale trudno do
    zrealizowania bez wsparcia Partnera.

    Ale co Ty wiesz i partnerstwie?
  • maxxi26 23.01.10, 20:18
    senseiek napisał:

    >> U kobiet logiczne myslenie przewaznie kuleje, a Ty nie wychylasz
    sie od tego st
    > andardu. Nie przyszlo Ci do glowy, ze Twoj syn jest sam jeden? A w
    pozostalych
    > rodzinach o ktorych wspomnialas bylo od 2-4 dzieci? Co ma robic
    jedynak samemu?
    > Oczywiscie narzuca sie rodzicom, zamiast zajac sie zabawa z
    rowiesnikami, rodz
    > enstwem. On pokazuje doroslym swoim zachowaniem "ja istnieje, nie
    olewajcie mni
    > e"..
    > Zrob sobie jeszcze 3-ke dzieci i problem z glowy (wielka szkoda,
    ze zrobilas ta
    > ka duza przerwe... dzieci powinny miec 1-2 lat odstepu od siebie,
    zeby sie rozu
    > mialy i chcialy ze soba bawic, bez nudzenia).

    Taaa - może lepiej 6 dzieci, w małym przedszkolu będzie weselej, a
    starsze rodzeństwo zatroszczy się o młodsze i problem z głowy...
    rezczywiście masz powalające "logiczne myślenie"


    > "uwielbiam" kobiety dla ktorych takie przyziemne, w dzisiejszych
    czasach dzieci
    > nnie latwe prace, wykonywane przez maszyny sa poza zasiegiem ich
    zdolnosci..
    > Co bys mowila gdybys sie urodzila sto lat temu? Nie miala ani
    pralki, ani kuche
    > nki gazowej, ani zelazka??


    Poprosze w prezencie o taką "maszynę". Ciekawe też dlaczego w tych
    dziecinnie prostych czynnościach 70 % facetów nie chce uczestniczyć?
    szczesliwie stać mnie na to, żeby w tych banalnych czynnościach
    wyręczał mnie ktoś inny.

  • senseiek 23.01.10, 20:34
    > Taaa - może lepiej 6 dzieci, w małym przedszkolu będzie weselej, a
    > starsze rodzeństwo zatroszczy się o młodsze i problem z głowy...
    > rezczywiście masz powalające "logiczne myślenie"

    Znam pare takich rodzin. Jak 5-6 dzieci byly male to byli biedni jak przyslowiowa mysz koscielna, ale byli niezwykle radosni i szczesliwi. Zawsze sie "cos dzialo". Po wyrosnieciu, i pojsciu do pracy, sa jednymi z bogatszych ludzi- ponad 20 tys zl miesiecznie na cala rodzinke, to im wystarcza na wszystko.. wink

    Rodzice niezaleznie czy pracuja czy nie powinni oddawac dzieci do zlobka i pozniej do przedszkola, zeby dzieci jak najwiecej przebywaly z rowiesnikami, i uczyly sie zycia w spoleczenstwie. Zaowocuje to w przyszlosci, w szkole i zyciu doroslym, lepszymi kontaktami z ludzmi.

    Ja tylko daje odpowiedz na pytanie autorki "czemu moj syn ma tyle energi". On nie ma duzego wyboru: siedziec u matki i rozrabiac, albo bawic sie z rodzenstwem lub rowiesnikami.
  • maxxi26 23.01.10, 21:30
    Ależ możesz mieć dzieci ile tam sobie życzysz. Ale rozmowa nie
    dotyczyła tego, że moje dziecko ma energii za czworo, tylko że nie
    mam ochoty i nie będę sprzątać, prasować, gotować, zajmować się
    dzieckiem i wyglądac jak 100 tys dolarów bo: nie chce mi się robić
    często tak banalnych czynności, bo wolę spędzić czas z książką lub
    pograć w tenisa, a do tego stac mnie na to. A facet, który by u mnie
    w domu twierdził, że domowe roboty są takie banalne - łaskawie
    pozwoliłabym mu się nimi zająć. ja akurat mam świetną pracę i
    spokojnie mogłabym zarobić na rodzinę. Oczekiwałabym oczywiście
    faceta z odpowiednio wypracowaną muskulaturą, pachnącego i
    zadbanego - wokół co najmniej trojga dzieci, do tego szcześliwego i
    radosnego - gdy wracam z kolacji biznesowej po 20.00...
  • senseiek 23.01.10, 22:41
    > A facet, który by u mnie
    > w domu twierdził, że domowe roboty są takie banalne - łaskawie
    > pozwoliłabym mu się nimi zająć.

    Wlasnie skonczylem gotowac obiad.. smile

    > ja akurat mam świetną pracę i
    > spokojnie mogłabym zarobić na rodzinę.

    A ja nie mam pracy. Stac mnie na to.. wink
  • maxxi26 23.01.10, 23:20
    > Wlasnie skonczylem gotowac obiad.. smile

    Alez koteczku - tu nie chodzi o to, że skończyłeś sobie gotować
    obiad, bo lubisz czasami coś sobie porobić. Tu chodzi o nierealne
    oczekiwania wobec kobiet i to często samych kobiet wobec siebie. A
    facetów również.

    Moja ukochana kuzynka jest tego przykładem - ma doktorat, jest
    dziennikarką i do tego dom i męza. Sama od siebie oczekuje zbyt dużo
    i nie mogę jej przetłumaczyć, żeby sobie odpuściła bycie równiez
    PERFEKCYJNĄ PANIĄ DOMU. Niestety podupada ostatnio poważnie na
    zdrowiu. Po prostu zbyt wiele bierze na siebie...

    ja też z dziecińswa pamiętam moją własną matkę, dzieci, dom praca i
    zero marudzenia. Ale gdzie tu w tym wszytskim czas dla siebie samej?
    MOże niektórym kobietom go nie trzeba. Ja MUSZĘ mieć trochę czas dla
    siebie. Bo lubię...

    Wiem ile kosztutuje pani do sprzątania i niania - dużo. A to raptem
    8 godzin. Kiedyś mówiłam "kura domowa"... Teraz z podziwem patrzę na
    wiele kobiet, które radzą sobie ze wszystkim. Kosztem siebie. Mnie
    roboty domowe nudzą i ich nie lubię. Niezależnie od świetnego
    zorganizowania. Mój mąż tez nie lubi. Dobrze mówi, że woli mieć
    panią do sprzątania i inne pomoce, a on woli się zając tym co chce.
    Szanuję jego wybory. A przede wszytkim to, że rozumie, że ja również
    mogę tego nie lubić.
  • maxxi26 23.01.10, 23:34
    maxxi26 napisała:

    > Ależ możesz mieć dzieci ile tam sobie życzysz. Ale rozmowa nie
    > dotyczyła tego, że moje dziecko ma energii za czworo, tylko że nie
    > mam ochoty i nie będę sprzątać, prasować, gotować, zajmować się
    > dzieckiem i wyglądac jak 100 tys dolarów bo: nie chce mi się robić
    > często tak banalnych czynności, bo wolę spędzić czas z książką lub
    > pograć w tenisa, a do tego stac mnie na to. A facet, który by u
    mnie
    > w domu twierdził, że domowe roboty są takie banalne - łaskawie
    > pozwoliłabym mu się nimi zająć. ja akurat mam świetną pracę i
    > spokojnie mogłabym zarobić na rodzinę. Oczekiwałabym oczywiście
    > faceta z odpowiednio wypracowaną muskulaturą, pachnącego i
    > zadbanego - wokół co najmniej trojga dzieci, do tego szcześliwego
    i
    > radosnego - gdy wracam z kolacji biznesowej po 20.00...

    Zapomniałam oczywiście dodać, że ma mieć ochotę na sex, bo żonka
    stęskniona z pracy wróciła.... wink
  • bracialwieserce 23.01.10, 22:40

    >
    >
    > "uwielbiam" kobiety dla ktorych takie przyziemne, w dzisiejszych czasach dzieci
    > nnie latwe prace, wykonywane przez maszyny sa poza zasiegiem ich zdolnosci..
    > Co bys mowila gdybys sie urodzila sto lat temu? Nie miala ani pralki, ani kuche
    > nki gazowej, ani zelazka??

    Ja też "uwielbiam" takie odpowiedzi. Czy jeszcze potrafisz nastawić pranie czy
    jak moja 5 letnia siostrzenica uważasz, że pralka sama pierze bo tak mówią w
    reklamie!? Tylko różnica pomiędzy Tobą a nią wynosi x lat i Ty powinieneś myśleć.
  • 4v 23.01.10, 17:20
    Jeśli kobieta nie dba o siebie, to są dwie możliwości:

    1. nie ma na to czasu.
    2. nie ma na to ochoty.

    Sprawdzasz to metodą eliminacji: Jeśli nie ma na to czasu, to musisz jej ten
    czas zorganizować. Sam zajmij się dzieckiem, zabierz do dziadków, znajdź nianię,
    gosposię, cokolwiek. Coś, co odciąży Twoją kobietę od rzeczy, które skutecznie
    mogły jej przesłonić dbanie o siebie. Jeśli zacznie o siebie dbać, to znaczy że
    czas był faktycznie problemem. I wtedy niestety, ale musisz się z tym pogodzić,
    że kobieta potrzebuje mieć czas dla siebie. A to kosztuje, w myśl starej zasady
    "czas to pieniądz".

    W przypadku, gdy odciążenie nie pomoże, odpowiedź jest tylko jedna: Twoja
    kobieta jest jedną z tych samic (żeby nie napisać "suk") którym podczas
    socjalizacji wyprano mózgi. Rodzice, rodzina, być może koleżanki, ciężko
    stwierdzić. Tak czy inaczej, ona żyła tylko po to, by wydać potomstwo. Cała ta
    szopka z dbaniem o siebie była po to, by doszło do aktu prokreacji. Wszystko co
    później, się nie liczy - może być obleśnym tłustym pasztetem, ona już swoje
    zrobiła.

    Niestety, takie rzeczy to się powinno sprawdzać przed ślubem, a już na
    pewno przed dzieckiem. Bo to można bardzo łatwo sprawdzić - głównie
    rozmową i obserwacją relacji z rodziną.

    Mąż dla takiego indywiduum to tylko kasa. Całą miłość (o ile w ogóle była)
    przelewa to to na dziecko. A co w tym wszystkim najbardziej obrzydliwe, miłość
    do dziecka też jest interesowna u tego typu kobiet. Egoistyczna, często mająca
    początek w jakichś patologicznych kontaktach z własnymi rodzicami żony. To jest
    jak fala w wojsku, przechodzi z pokolenia na pokolenie.

    Współczuję Ci, chłopie (o ile faktycznie to jest pp2), i tym wszystkim naiwnym
    mężczyznom, którym braki wiedzy pozwoliły przydybać sobie takie zmory.
  • uknown 23.01.10, 22:39
    ale pierdzielisz, aż przykro czytać tych gazetowych mądrości rodem z Bravo Girl ...
  • 4v 24.01.10, 00:33
    zwykle jesteś wygadany i to nawet całkiem z sensem prawisz; czemu tym razem
    posługujesz się argumentacją trolla? jak już coś się nie podoba, to warto
    rozmawiać merytorycznie.

    jesteś facet i lubisz patrzeć tylko z pozycji faceta. krótkowzroczne z deka.
    fajne kobiety nie lubią takiego myślenia. wiesz co chcę przez to powiedzieć?
    domyśl się...
  • e.i.t.h.e.l 23.01.10, 17:48
    Wszyscy tutaj krytykują mocno tę kobietę, że niby Matka Polka, albo mężczyznę, że nie zajmuje się domem i kobieta nie ma na nic czasu. Ale przeczytałam jego post jeszcze raz i coś innego z tego wynika, przynajmniej dla mnie. Po pierwsze mężczyzna skoro kupuje żonie te balsamy, perfumy, to i do fryzjera by ja wysłał i do spa pewnie też i nianię też by pewnie zamówił, żeby kobieta odpoczęła. Natomiast co do kobiety. Trudno mi ocenić jej zaniedbanie, zapewne niejedna pani wypowiadająca się w tym wątku i pisząca, ze jak tak można, ja mam dziecko a nadal jestem zadbana, wygląda gorzej, niż żona autora wątku. Trochę za mało konkretów. Przytyła ok 10 kg. Być może wcześniej ważyła 48, teraz 56, to nie jest dużo. Do fryzjera chodzi, tylko, że rzadziej. Dłonie ma niezadbane, tzn że co? że tipsów już nie nosi, czy nie maluje paznokci na czerwono? No i nie chce nosić szpilek, woli płaski obcas lub jakiś niewielki, bo tego też dokładnie nie wiemy. I to jest obraz zaniedbania. Problem raczej w tym, że przedtem ta pani była niesamowicie zadbana i teraz nawet jeśli wygląda normalnie to dla autora wątku jest to dramat. I jest to problem głównie dla niego, bo jak czytamy, pani czuje się dobrze sama ze sobą, jest zadowolona ze swojego nowego wyglądu. To jest całkiem możliwe. Ale skoro są małżeństwem, to to, że on ma problem, znaczy też, że ona ma problem, bo to się przekłada na ich wspólne życie. Porozmawiaj z żoną, powiedz jej to co pisałeś tu, jak bardzo jest dla Ciebie ważny jej wygląd zewnętrzny, że nie chcesz jej zabierać na spotkania biznesowe, bo się jej wstydzisz i że tracisz z nią kontakt, bo nie masz o czym z nią rozmawiać (oczywiście nie tak wprost, choć może i tak...) To właśnie tu się mijacie, że jej to nie przeszkadza (jeśli tak jest naprawdę), a Tobie tak.
  • geehee 23.01.10, 18:16
    czy twój problem to nie jest przerost ambicji w kwestii wyglądu żony? tak miał
    mój kolega, który ożenił się z oszałamiającą laską, superzgrabną, doskonale
    zadbaną, zawsze z makijażem, w stylowych ciuchach i bardzo dumny pokazywał ją
    kolegom. potem urodziło im się dziecko i ona nie tyle się "zaniedbała", co
    przestała być taka "wystrzałowa": trochę przytyła, nie miała już takiej
    szczupłej talii i płaskiego brzuszka, idealnie ułożonej fryzury tylko
    praktycznie krótko obcięte włosy, zamiast długich wymalowanych paznokci krótko
    obcięte, zamiast szpilek i mini jeansy i tenisówki. nadal, moim zdaniem, była
    atrakcyjną kobietą ale nie była już tak "odstawiona" jak kiedyś i jej mąż był
    tym bardzo zawiedziony, bo wygląd jego żony był dla niego ważnym elementem w
    związku, szczycił się nim przed kolegami i pokpiwał z tych, którzy mieli mniej
    atrakcyjne partnerki. i na tym tle dochodziło między nimi do kłótni aż w końcu
    się rozwiedli. dzisiaj ona nadal jest piękną kobietą, bo dziecko odchowane, w
    wieku szkolnym, pozwala jej mieć czas dla siebie i szykuje się kolejny raz do
    wyjścia za mąż. on przerzuca się na coraz młodsze panienki i coraz częściej
    popija, nowego stałego związku nie ma. i zastanawiam się, czy ciebie nie czeka
    taki właśnie scenariusz. większość kobiet przed ślubem poświęca dużo czasu,
    energii i pieniędzy na "podkręcenie" swego wyglądu aby zdobyć samca, ale taki
    stan jest utrzymywany kosztem dużego wysiłku i dlatego nie może trwać wiecznie.
    dlatego wiele kobiet po ślubie a już na pewno po porodzie sobie "odpuszcza,
    przynajmniej trochę bo nie ma już tyle motywacji ani czasu aby wciąż utrzymywać
    taką olimpijską formę. mężowie może i są tym zawiedzeni ale zazwyczaj kochają
    swoje żony nie tylko za wygląd, więc się przyzwyczajają. gorzej wtedy gdy wygląd
    był główną motywacją mężczyzny do zawarcia związku, wtedy jest problem, ale nie
    z żoną i jej wyglądem, tylko z psychiką męża. zastanów się czy to nie twój
    przypadek.
  • e.i.t.h.e.l 23.01.10, 18:28
    Podobne wrażenie odniosłam po przeczytaniu wpisu autora.
  • truscaveczka 23.01.10, 22:41
    Dokładnie tak. Ja też tak odczytałam ten post.
    --
    [url=http://userbars.pl/Software/Userbar/10366,Kabuntu,linux,user.htm][
    img]http://img.userbars.pl/52/10366.jpg[/img][/url]
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzieee"
    /by Driadea/
  • nonameuno 23.01.10, 22:31
    że należysz do tej kategorii mężczyzn, którzy miewają żony jako ozdoby ich
    pozycji, więc one MUSZĄ być piękne bo taka jest ich rola w związku: ozdobnego
    trofeum mężczyzny i jak się z tego obowiązku nie wywiązują z różnych przyczyn
    (ciąża, dziecko, starość, choroba), to się je po prostu wymienia na nowy model.
  • uknown 23.01.10, 22:44
    Ale czy w takim przypadku żona sama sobie nie jest winna? Najpierw wygląda jak
    milion dolarów, uwodzi i rozkochuje w sobie faceta, on jest przekonany że wygrał
    los na loterii bo ma taką piękną żonę żeby jakiś czas potem przekonać się, że to
    była tylko ściema, makijaż i różne tricki aby wydać się ładniejszą niż w
    rzeczywistości! Czy w takiej sytuacji facet nie ma prawo być rozczarowany?
  • rach.ell 23.01.10, 19:41
    jestem kobieta i mam juz dwojke dzieci, jedno 17 miesiecy, drugie 3
    miesiace. dbam o siebie, cwicze codziennie i mam ciagle fajna figure
    bowiem moj maz przez cala ciaze i po, nawet przy porodzie powtarzal
    mi, ze wygladam jak fotomodelka i ze mnie pragnie, co nawet dla mnie
    zakrawalo na lekka perwersje. Bez akceptacji, milosci i wsparcia
    przy opiece nad dziecmi nie mialabym sil wziac sie za siebie. Twojej
    zonie musi byc naprawde ciezko tym bardziej, ze pewnie czuje brak
    ciebie a im bardziej brakuje jej ciebie tym bardziej odwraca sie w
    strone dziecka i cala milosc w niego inwestuje bo syn bedzie ja
    kochal zawsze, czy gruba czy bez makijazu.
  • e.i.t.h.e.l 23.01.10, 19:50
    A może jego żonie znudziło się, lub ma po prostu dość wyglądania jak super modelka i dbania o siebie aż takiego jak wcześniej (bo z tego co autor pisał, to była to bardzo ale to bardzo zadbana kobieta). Być może nawet gdyby nie było dziecka, to w pewnej chwili stwierdziłaby, że już ją nie bawi bycie reprezentacyjną na spotkaniach biznesowych męża, może znalazła inny sposób na określenie siebie jako wartościowej osoby niż tylko wygląd.
  • 3.ania 23.01.10, 19:50
    Witam!
    Niechcący weszłam na te stronę i przeczytalam wiadomość od Tadeusza.
    Jestem kobietą i sama mam dwóch synów. Zaraz po porodzie (jednym czy
    drugim), zawsze staralam się i staram wyglądać elegancko. Denerwuje
    mnie takie myślenie kobiet. Uważam, że to lenistwo. Takie kobiety
    muszą doznać szoku, by zaczęły myśleć inaczej. W takich przypadkach
    nie można się znimi szczypać. Powodzenia!!!!
  • zigzac1 23.01.10, 20:17
    Autorze watku - ile wiosen sobie liczysz?? Chyba tyle, ze wydaje ci sie, ze wyglad nie przemija. Ja wiem, ze zadbanie, a starzenie sie to zupelnie inna sprawa, ale nie chcialabym byc partnerka faceta, ktory kocha mnie za to jak wygladam.
    Jestem sporo starsza od swojego meza, rok temu urodzilam dziecko. Przed ciaza cialo bylo dla mnie fetyszem i bardzo o nie dbalam. Teraz nie mam na to czasu i sily.Kazda wolna chwilke spedzamy z mezem odpoczywajac.
    I nadal slysze, ze jestem piekna i widze milosc w jego oczach. Bo obydwoje wiemy, ze cialo przemija.
    Pomysl chwile, co czuje drugi czlowiek. Dlaczego zona nie ma sily i ochoty dbac o siebie? Moze gdybys jej powiedzial, ze jest najpiekniejsza, chcialaby wygladac dla ciebie. Ale zaznaczam - dla ciebie, a nie dla kolegow, wspolpracownikow. Moze czuje, ze jest tylko twoim snobizmem? Nie wiem, czy potrafilabym kochac kogos, dla kogo jestem przedmi0tem.
  • rach.ell 23.01.10, 20:10
    spytaj zone czasami co u synka slychac. Go chyba jednak kochasz?
  • baklar 23.01.10, 20:59

    jest jeszcze cos takiego jak wygląd mężczyzn. Zeby mężczyzna wyglądał ok
    nie musi wkładać w to tyle zabiegów, co kobieta. A mimo to nie do
    rzadkości należy, że o higienę nawet nie dba. Miałam taką "przyjemność" -
    specjalista wysokiej klasy, dowcipny , inteligentny przychodzi na
    spotkanie przepocony tak, że trudno obok wsiedzieć.Moje spostrzeżenia
    tego typu, nie ograniczają sie do jednego męzczyzny, niestety.
    Dużo się mówi o zaniedbanych kobietach, a o wiele za mało o niechlujnych
    wręcz panach, którzy narzekają na zaniedbane żony.
  • rach.ell 23.01.10, 21:08
    sluszna uwaga. to okropne jak facet smierdzi.
  • baklar 23.01.10, 21:37

    będziesz miał jeden problem z glowy.
    Powodzenia.
  • kocia_kocia 23.01.10, 22:07
    Myślę, że żona jest u kresu sił - zastanów się, czy wasze dziecko
    jest typem śpiącego aniołka czy dużo płacze, czy dużo trzeba je
    nosić itd. Zajmowanie się malutkim dzieckiem dla jednej osoby jest
    bardzo ale to bardzo energochłonne. I nikit nie po
  • mr.man 23.01.10, 21:38
    > Ciekawe bzdury piszesz

    tyle, ze dobrze uzasadnione:

    www.hepi.ac.uk/466-1409/Male-and-female-participation-and-progression-in-Higher-Education.html

    Twoje, sa pewnie owocem wysilku intelektualnego ostatnich 15 minut.


    > To ile ma sie dzieci wplywa na ich rozwoj spoleczny

    jak mi przedstawisz badania dowodzace takiej korelacji, albo wskazujace
    liczbe rodzenstwa jako dominujacy czynnik, to uwierze.

    > Poza tym ludzie posiadajacy tylko jedno dziecko, powoduja wymieranie
    naszego narodu

    a mnie wasz narod to obchodzi tyle, ile zeszloroczny snieg. W naszym
    ilosc dzieci w rodzinie jest prywatna sprawa ojca i matki.


    > Po pierwsze, zadna kobieta nie odwazyla by sie mnie uderzyc ani
    spoliczkowac.

    pewnie ze strachu.
  • senseiek 23.01.10, 23:10
    > > Ciekawe bzdury piszesz
    >
    > tyle, ze dobrze uzasadnione:
    >
    > www.hepi.ac.uk/466-1409/Male-and-female-participation-and-progression-in-Higher-Education.html

    Przejrzalem Summary pdf, i to jest jedynie dowod na to, ze w UK IDZIE NA STUDIA wiecej kobiet anizeli mezczyzn.
    I to ma byc dowod na stwierdzenie cytuje "(...) kobiety, co potwierdzaja badania prowadzone w doslownie kazdym zakatku swiata osiagaja akademicko wiecej na kazdym poziomie edukacji."??

    Jednak poprzez "osiagniecie czegos na studiach" rozumiem cos wiecej, anizeli same uczeszczanie na nie. Stad podalem przyklad Marii Curie Sklodowskiej, ktora dostala nagrode Nobla!

    W polsce na psychologie, socjologie, filologie, politologie itd itp. chodza setki tysiecy ludzi. Czy ich uczeszczanie na zajecia cos zmienia w swiecie nauki?? Czy przeklada sie to na odkrycia, wynalazki, ktore moga zrewolucjonizowac swiat?? A ich nazwiska staja sie slawne, i rozpoznawalne?


    > > To ile ma sie dzieci wplywa na ich rozwoj spoleczny
    >
    > jak mi przedstawisz badania dowodzace takiej korelacji, albo wskazujace
    > liczbe rodzenstwa jako dominujacy czynnik, to uwierze.

    Po prostu wpisz w google "jedynak psychologia", i mozesz do rana czytac o implikacjach zwiazanych z "byciem jedynakiem"..


    > a mnie wasz narod to obchodzi tyle, ile zeszloroczny snieg. W naszym
    > ilosc dzieci w rodzinie jest prywatna sprawa ojca i matki.

    "Wasz narod"? A kim Ty jestes, zeby tak mowic? Polskiego nauczylas sie jako drugiego jezyka po angielskim?

    Problem nie dotyczy tylko Polski. On dotyczy calego zachodnioeuropejskiego swiata, lacznie z ameryka polnocna.
  • mr.man 23.01.10, 23:50
    chyba nie czytas zbyt uwaznie

    15. Once within higher education, women
    are more likely to succeed and obtain a
    degree.  Table 3 below sets out the non-
    continuation rates following the year of
    entry, and shows that among both young and
    mature entrants men have a very much
    higher dropout rate than women.

    16. For those who graduate, differences in performance are observed
    with regard to the class of degree obtained, with women obtaining 56
    per cent of all first-class degrees, even though they make up less than
    50 per cent of the population for the relevant ages

    22. Although there is evidence that the introduction of GCSEs
    contributed to the deterioration in the relative participation of boys,
    it is highly unlikely that this provides the entire reason for the
    gender differences in HE participation, which is an international
    phenomenon.  Figure 4 below, from the OECD, shows how female
    participation in higher education exceeds that of males in almost every
    country in the OECD area, and this pattern is repeated in other
    countries too across the world.  So although there are undoubtedly
    country-specific reasons for the differences, the relatively poorer
    performance of men is a global phenomenon.

    i wreszcie
    17. Finally we looked at progression out of university and into
    employment.  Here the data are less good, and we had to look at surveys
    beyond the HESA information, but these too indicate sex differences.  
    In general it appears that males are more likely to be unemployed after
    graduation, but that those who are in work tend to have higher salaries
    than women
    czyli faceci sa statystycznie gorsi na kazdym szczeblu ksztalcenia ...
    po czym ida do pracy i dostaja wiecej kasy.

    co do jedynaka, to o ile nie wychowuje sie go na pustyni, to watpie aby
    to mialo jakiekolwiek znaczenie czy ma rodzenstwo czy nie.

    co do narodu, to nie podzielam po prostu twego romantycznego uczucia i
    nic mnie nie obchodzi czy ludzi przybywa, czy ubywa. moje dziecko, jest
    moje, a nie nasze.
  • senseiek 24.01.10, 01:16
    > co do narodu, to nie podzielam po prostu twego romantycznego uczucia i
    > nic mnie nie obchodzi czy ludzi przybywa, czy ubywa.

    To nie ma nic wspolnego z romantyzmem. Tylko z gospodarka. Zeby nie bylo zapasci
    i gigantycznego kryzysu, przy ktorym okazjonalne bessy jak ta aktualna, beda
    wygladaly blado to musza byc spelnione: 1) emeryci umra, co spowoduje ze nie
    beda brac pieniedzy z systemu emerytalnego albo 2) malzenstwa beda mialy
    minimalnie 2 dzieci albo 3) niedobor ludzi bialych bedzie wypelniany przy uzyciu
    czarnoskorych, arabskich, indyjskich albo chinskich imigrantow. W konsekwencji
    dlugoterminowej oznacza to znikniecie ludnosci bialej z terenow dzisiejszej
    europy. Podobnie jak homo sapiens wyparlo neandertalczykow 25 tys lat temu. A z
    blizszych nam czasow- wyparcie germanskich plemion z polski, przez slowianskie
    plemiona, albo brytowie celtow z polowy wielkiej brytanii. A pozniej sami
    zostali wyparci przez ludy saskie. Albo indian w ameryce przez imigrantow
    europejskich.

    > moje dziecko, jest
    > moje, a nie nasze.

    To tylko pokazuje jak niskie masz horyzonty.
    Zastanow sie lepiej po co rodza sie dzieci. Sa nosnikiem naszych genow, aby
    nasze zycie i smierc, nie poszla na marne.
  • adellante12 24.01.10, 11:24
    A jakich horyzontów spodziewasz się od kogos w stylu "bo u nas w
    jukej" hahhaha
    Kolejna pierdoła która w kraju nie dała rady a teraz zgrywa medrka
    z "jukej" Dobra, szkoda czasu na polemikę .
  • mr.man 24.01.10, 12:50
    chyba wkladasz mi w usta cos czego nigdzie nie napisalem? skoro tak ci
    wygodniej polemizowac mnie to zwisa.
    koledze zas odpowiadam ze nie ma dla mnie bytu okreslanego 'naszym'
    narodem, w dupie mam 'nasza' gospodarke, i jeszcze mmiej mnie obchodzi
    przyszlosc 'naszej bialej rasy'. miejsce, w ktorym mieszkam nie nic do
    rzeczy. moja rodzina to moje choryzonty i to mi wystarcza. a ze innym
    malo, to juz nie moj biznes.
  • adellante12 24.01.10, 14:55
    "...moje choryzonty..."

    Rozumiem ze nie obejmuja one słownika ortograficznego?

    Poza tym chłopcze:
    - od kilku tygodni jestes ojcem gratuluje ale oprócz zacietrzewienia
    pantoflarstwa niewiele masz w temacie do powiedzenia
    - praca na dwóch etetach zdecydowanie cię ogranicza
    - popracuj nad frustracjami bo za kilka lat bedziesz wypalonym
    wrakiem..

    Tak zadałem sobie chwilke trudu zeby prześledzić kilka twych
    idiotycznych wypowiedzi w kilku innych tematach..
  • mr.man 24.01.10, 15:33
    dzieki za wskazowki tak ortograficzne, niewatpliwie zapamietam, jak i
    zyciowe, te sa jednak nieproszone, wiec niepotrzebne i pedze dalej.
    swoja protekcjonalnosc zachowaj dla kogos, komu ona moga zaimponowac -
    jakiemus glupiemu szczylowi na 'kolacji biznesowej', dla mnie to tylko
    przejaw nadgorliwego midle managementu, cos czego oczekuje od kierwnika
    mcdonalda. buzka.
  • sugarka 23.01.10, 21:48
    Troche off topic, ale moglbys prosze rozwinac te mysl odnosnie
    liczby dzieci w rodzinie na ich rozwoj spoleczny?

    Mam zaciecie socjologiczne (ktore na pewno nie znajdzie uznania),
    ale moze bylbys uprzejmy mnie oswiecic.

    qte
    To ile ma sie dzieci wplywa na ich rozwoj spoleczny, matole.
    W tym najwazniejsze jest czy to jest jedno dziecko, czy wiecej niz
    jedno.
    Poza tym ludzie posiadajacy tylko jedno dziecko, powoduja wymieranie
    naszego narodu, klopoty finansowe panstwa w przyszlosci, z powoduje
    zwiekszania sie ilosci emerytow.
    unqte

    A tak jak juz jestesmy przy humanistach - Nobel Szymborskiej to
    pikus, he?
  • czarnula1979 01.02.10, 00:24
    oj ty biedny!!!!! (do autora postu) oszukano cie!!!! pieknosc, ktora
    pokochales okazala sie zaniedbana baba, ktora chciala sie tylko
    ustawic i miec dziecko, i po to knula i udawala zadbana do czasu, az
    cie usidlila!!!!!!!! biedaku ty!!!!!!! oszukano cie!! a teraz musisz
    sie z nia uzerac, patrzec na jej odrzydliwe cialo!!!!!!!! wstydzic
    sie pokazac jej swiatu!!!!
    wiesz co.... chyba jedynam wyjsciem bedzie zamienienie jej na nowszy
    model, no wiesz, taki SEXY, ze biznesowym kolegom miski opadna, no i
    bedzie cala dla ciebie, zadnego bachora!!!! ale bedzie fajnie ,jak
    dawniej!!!!!
    a ona... no coz pewnie w koncu sie obudzi i........ czego jej zycze
    z calego serca trafi na faceta, ktory jest jej wart i tego co
    dziennie dla niego i jego WLASNEGO dziecka robi, ktory bedzie ja
    kochal taka jaka jest. Mala jestem z toba!!!!
  • mujer82 23.01.10, 22:59
    Kobiecy punkt widzenia?
    Ona ma dość bycia na cenzurowanym bo przytyła i dość poczucia ,że jest
    nieatrakcyjna, z dala od ludzi, sama z większością opieki nad dzieckiem. Sądząc
    z tego co piszesz Ty zajmujesz się zarabianiem a ona domem i dzieckiem. To nie
    jest równowaga, to sprowadzenie żony do roli robotnika domowego czy to jej się
    podoba czy nie.
    Macie zmywarkę? Nie, to jej kup, najlepiej taką z opcją wyparzania butelek dla
    dziecka. Wtedy robienie manicure i dbanie o ręce będzie miało sens. Bez tego- to
    raczej błędne koło bezcelowych wysiłków.
    Dobrze zarabiasz? Wynajmij nianię, przynajmniej na parę godzin albo wcześniej
    wracaj z pracy i zajmij się dzieckiem, daj żonie wychodne. Na początek na
    pobycie ze sobą sam na sam i wypoczynek. Wtedy autorefleksja nad własnym
    wyglądem też ją dopadnie.
    Przytyła? To nie schudnie od perfum. Uprawiajcie sport, najlepiej razem. Rower,
    pływanie, bieganie, narty- przecież można to robić razem i wtedy to
    najskuteczniejsze. Może wyślij ją do spa z opcją konsultacji z dietetykiem ? Mój
    chłopak nie zrzędził,że tyję tylko zaraził mnie jazdą na rowerze górskim,
    bieganiem a ja jego jazdą na nartach w zimie ( bo kiedyś nie uprawiał zimą
    sportu i przybierał na wadze zimą)i dzięki temu i mamy relaks i formę przez cały
    rok.
    Kiedy ostatnio zabrałeś żonę na tańce, kolację do eleganckiej restauracji? Na
    takie okazje kobieta chce robić się na bóstwo. Bez takich wyjść, bez kontaktów z
    ludźmi z pracy nie chce się jej o siebie dbać.
    Co do fryzjera- ja też nie lubię bo wielu fryzjerów mnie skrzywdziło.
    Poszukaj w Twoim mieście dobrego salonu, z którego dużo kobiet jest
    zadowolonych-masz internet więc będzie to łatwe, najlepiej umów ją na konkretny
    termin, najlepiej ze stylistą fryzur- będzie miała frajdę i odmianę w jednym. A
    ty zajmij się wtedy dzieckiem.
    I daj jej znać,że chcesz jej pomóc poczuć się lepiej w jej ciele dla niej samej
    a nie tylko i wyłącznie dla ciebie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.