Dodaj do ulubionych

Czy "za dobra" kobieta jest nudna?

10.11.10, 11:50
Czy jeśli wasze żony/dziewczyny robią dla was wiele - odnoszą po obiedzie talerz z którego jedliście, prasują wam ubrania, sprzątają ,zajmują się dzieckiem, są na każde wasze zawołanie, pamiętają o waszych urodzinach, imieninach, wstają rano, żeby zrobić wam przed pracą kawkę, siedzą z wami caly czas w domu, rezygnując z własnych kontaktów towarzyskich stają się dla was nudne? Czy takie zachowanie sprawia, że zaczynacie szukać wrażeń, kogoś, kto się wam przeciwstawi, o kogo będziecie musieli się starać - jednym słowem kochanki?
Edytor zaawansowany
  • vanityman 10.11.10, 14:23
    Przecież wiadomo, że tak. Szkoda klawiaturę wycierać.
  • drzwi_do_lasu 12.11.10, 01:57
    Tak, bo zauwaz, ze wykonujac te wszystkie czynnosci, ktore wymienilas i ktorych nie,
    brakuje jej czasu na inne, a jak tak, to jest 'uwiazana'. Jako taka jest przewidywalna, pewna, zaufana, niby dobrze, ale to jak sprawna zmywarka - przepraszam za porownanie - mozna na niej polegac. Zona nie jest od sprzatania i podawania obiadu, zona ma byc niespodzianka, inspiracja, natchnieniem, muza, odpoczynkiem i .... brakiem spokoju. rownowaga i pewnosc topia zwiazek. Musi byc zazdrosc, niepewnosc i nerw, inaczej kazdy facet ucieknie, jak nie w romans, to wNetsmile
  • a1234-5678 12.06.12, 13:27
    I powiedz, że jesteś właśnie z taką nieprzewidywalną kobietą?
  • hermina5 02.04.12, 12:21

    Jasne, że tak.

    Dodatkowo wkręcają się w kierat, który je zamęczy pewnego dnia. Ale wtedy będzie już za późno.

    A już najgłupsze z tego wszystkiego to pozbywanie się własnych znaomych i przyjaciół. W efekcie, kiedy partner zmieni zdanie, albo stanie się cokolwiek nieciekawego, nie będzie wokół takiej osoby NIKOGO!@

  • purpurowa_komnata 12.11.10, 14:47
    Nudna bo jest tylko połączeniem ruchomej zmywarki, żelazka, odkurzacza, urządzenia niańczącego dzieci....
    Przestać zachowywać się jak cyborg.
    Nikt nie szanuje urządzeń domowych- bo one mają jedynie pracować- nie czekając na nic dobrego.
    Marchewkowa-a Ty się fascynujesz miotłą?

    Nie jesteś szanowana bo sama się nie szanujesz. Nie traktujesz swojej pracy w domu jak pracy (pewnie jak przypisaną naturalną powinność)-swojego wkładu w życie rodzinne, swojego drogiego czasu.
    Pokazujesz,ze nie trzeba się z Tobą liczyć- bo i tak podstawisz talerz pod "gębę".
    --
    17.06.2009smile
  • akle2 13.11.10, 18:58
    Zauważ, że nawet jak znajdzie kochankę, to i tak nie będzie chciał aby żona się dowiedziała, bo kto będzie wtedy koło niego skakał? Kochanka zmieni się w kuchtę? Wątpliwe. A tak - ma i jedno i drugie.
  • marchewkowa77 13.11.10, 21:22
    Trzej ostatni - wielkie dzieki . Ktoś musial mi uswiadomic cos, co sama wiedzialam. I co? I zrobilam z tego uzytek. Efekt? Dzis po raz pierwszy od prawie roku zostalu przede mna otworzone drzwi do auta.
    Znajac siebie pewnie nie dlugo wytrzymam, ale wierzcie mi - postaram sie.
  • purpurowa_komnata 13.11.10, 21:26
    Marchewkowa-bardzo Ci kibicuję. Dbaj o siebie-bo o resztę rodziny już dbasz.
    --
    17.06.2009smile
  • akle2 13.11.10, 21:42
    ... i czasami załóż jakąś sexi koszulkę.
  • drzwi_do_lasu 13.11.10, 21:38
    marchewkowa, babko kochana, i tak trzymaj!
    (odpisujac myslalam, ze to jakas glupia podpucha siermieznej mamochy).
    Jak sie ciesze, ze cos to dalo i slowa nie poszly w powietrze.
    Kochaj go dalej, dbaj i wielb itd. ale... niech on nie bedzie tego pewien, niech nie mysli, ze zawsze, rozumiesz?
    Tak w skrocie: "niech koledzy twojego meza i reszta znajomychplci meskiej patrzy na ciebie z apetytem" - to wystarcza, zupelnie wystarcza, uwierz zyczliwym drzwiom.. smile
  • marchewkowa77 14.11.10, 11:50
    Jeszcze raz wielki dzięki smile
    Wiecie, to było tak, że jak byłam w ciąży nie czulam się jak....kobieta. Całą ciążę siedziałam w domu, bo już na samym początku pojawiły się problemy, on pracował, a ja to siedzenie starałam się mu wynagrodzić - gotowałam więc, dom był zawsze posprzątany i takie tam. Teraz (5 miesięcy po porodzeni) nadal czuję się nieatrakcyjna, pomimo tego, że nie mam ani grama tłuszczu (ze szpitala wracałam w kiecce zawiązanej na supeł, bo okazała się za luzna). On jakby stracił zainteresowanie moją osobą, pojawiły się telefony od "pewnej pani", dłuższe siedzenie w pracy, a wieczorami - no niestety miałam wrażenie, że to ja się proszę. I tak tworzyło się to błędne koło.
    Chciałabym żeby wszystko wróciło do normy, żeby "tamta pani" zniknęła na zawsze. Ale mam pewien problem.... wiem że różne fatałaszki czynią cuda, ale.....ja się krępuję. Tak zwyczajnie smile Mam wrazenie, ze bede przez to smieszna, zalosna i takie tam smile Czy jest na świecie facet, który może tak uważać jeśli jego żona nagle wyskoczy mu z czyms takim? Podkreślam - nie jestem sloniem, to tylko moje zaniżone poczucie wartości.
  • purpurowa_komnata 14.11.10, 12:05
    Całą c
    > iążę siedziałam w domu, bo już na samym początku pojawiły się problemy, on prac
    > ował, a ja to siedzenie starałam się mu wynagrodzić

    co mu miałaś wynagradzać?
    że to Ciebie spotkała niedogodność i konieczność zostania w domu? To przecież nie był wyjazd na wakacje na Malediwy.
    Po drugie masz zaniżone poczucie własnej wartości- i wartość upatrujesz jedynie w akceptacji męza.
    Dziewczyno -niszczysz siebie na własne życzenie...Pomyśl o sobie jak o odrębnej jednostce, która ma prawo mieć plany i marzenia nie zawsze związane z rodziną. Nie zachowuj się tak jakbyś chciała zasłużyć na miłość-no chyba,ze chcesz zostać służącą bez szacunku i prawa głosu...


    --
    17.06.2009smile
  • mumi7 16.11.10, 12:41
    Ubij na miejscu ta panią. Nie wiem, czemu nie postawisz sprawy jasno. Mój mąz, tak profilaktycznie, od zawsze wie, że jakis skok w bok odpada - albo ja, albo ktoś. Ma wybór
  • agatsu 24.05.12, 11:31
    > . Ale mam pewien problem.... wiem że różne fatałaszki czynią cuda, ale.....ja s
    > ię krępuję.

    Hej, pomyśl, że sama byś się nie chciała spotykać z zaniedbanym gościem, co to chodzi w poplamionym dresie. Wpakowanie się w odrobinę ładniejsze ubranie i wymalowane oko to nie bycie żałosną. Nie musisz przecież od razu przebierać się za tygrysicę w leginsach w koci wzorek smile na pewno są rzeczy w których wiesz że wyglądasz lepiej.
  • gnago 30.05.12, 20:40
    Zazdrość to potężne uczucie odbieraj telefony a fatałaszki chowaj w szafie ale niedbale i "schowane" przed nim
  • anet01 24.11.10, 14:01
    Nie masz co być za dobra.Czy jak byłaś za dobra tzn.sprzatałaś ,gotowałaś,zakupy,opiekowałaś sie dzieckiem czy on wtedy Cie chwalił,doceniał twój wkład?
    Jeśli nie to po co to wszystko robisz on też ma rece,też czasem potrzebujesz odpoczynku,wyjscia na spacer czy kina.On dopiero doceni Ciebie,to co robisz,jak bardzo się starasz jak przestaniesz to robić.A nie ugotuj raz obiadu powiedz że cały dzień głowa Cię boli,a nie kup chleba w któryś dzien powiedz ze zbrakło w sklepie lub że zapomniałaś myslałaś ze jeszcze jest itd.Wtedy nudna nie bedziesz.Pamiętam Cie z innego wątku,wyjdz czasem do kina ,pospacerowac po sklepach z koleżanką.Ustal to z nim ze np. 2razy w tyg on zostaje z dzieckiem a Ty wychodzisz na 3godzinki.Wtedy Ty odpoczniesz a on nie bedzie widział Cię tylko w kuchni,czy przy dziecku.Zapewniam ze dadzą sobie świetnie radę razem.Zcznij bardziej o siebie dbać tzn,maluj sie codziennie,zapisz sie na aerobic np.zmień kolor włosów wtedy on bedzie zazdrosny zacznie sie zastanawiać dla kogo takie zmiany.(nawiązujac do innego form )
    Nie warto być za dobrą znam to na swoim przykładzie,i tak nikt tego nie doceni.Nie warto robic tylko coś pod faceta lub tylko dla niego warto czasem zająć sie też sobą,swoimi sprawami.To wyjdzie Tobie na dobre,nie bedziesz miała wtedy poczucia ze robisz dla niego coś za duzo.A ten facet nie zasługuje byś robiła ąz tak wiele dla niego.Pamietaj że jesteś matką,żoną(chyba) ale też kobietą.
  • bialymisiek 13.11.10, 21:42
    Jeśli kobieta robi wszystko za faceta, a na dodatek biega ciągle jak nie z mopem to ścierką po mieszkaniu to łatwo ją zdenerwować smile Facet aby uniknąć starć lokuje się wówczas w jedynym bezpiecznym miejscu - przed telewizorem z chipsami i piwem w ręku. Po pewnym czasie kobieta zaczyna się denenrwować, że ona tylko pracuje a ten tylko przed telewizorem siedzi i tyje. No i wojna gotowa,

    Po co to? smile
  • mumi7 16.11.10, 12:21
    Czytałam twoje wypowiedzi w wątku Małżeńska kasa. Takie pytanie jest w bok, to tak, jakby w Twojej sytuacji, w tym w sytuacji przez Ciebie tu opisywanej, zadać pytanie: czy służąca jest nudna? Tyle że odpowiedź taka sama będzie-a co to ma za znaczenie, na służąca nie zwraca sie uwagi i jej nie docenia, robi, co do niej należy. Niestety, Ty ustawiłas sie w pozycji takiej służącej...;-( Musisz to koniecznie zmienić, na początek niech sam nosi sój talerz i parzy kawe - sobie i Tobie. Z czasem reszta. Poza tym wskazana jakaś grubsza awantura pt. Czy ja tu jestem twoja służącą?!? Może mąż puknie sie w łeb?
  • izak31 16.11.10, 14:15
    Marchewkowa wez zrob tak: ogól sobie czesci intymne na zero. Załoz przeswitujaca bielizne i postaraj sie aby maz to zauwazyl i nic wiecej nie kokietuj, nie zaczepiaj nic. udawaj,ze bylo to najzupelniej naturalne i nie dla niego. smile smile. jak Cie nie zaciagnie do lozka to i tak bedzie sie zastanawial smilesmile po co? na co? dla kogo?
    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • marchewkowa77 17.11.10, 09:15

    izak31 napisała:

    > Marchewkowa wez zrob tak: ogól sobie czesci intymne na zero. Załoz przeswitujac
    > a bielizne i postaraj sie aby maz to zauwazyl i nic wiecej nie kokietuj, nie za
    > czepiaj nic. udawaj,ze bylo to najzupelniej naturalne i nie dla niego. smile smile. j
    > ak Cie nie zaciagnie do lozka to i tak bedzie sie zastanawial smilesmile po co? na co
    > ? dla kogo?


    He, rada moze i dobra, ale w tym przypadku sie nie sprawdzi. Czesci intymne - jak to nazywasz - mam od dawna ogolone na zero. Pozostaje mi kite zapuscic, wtedy by zauwazyl roznice. Tylko czy pozytywnie? smile
    Mimo to wielkie dzieki.
  • marcela.w 21.03.12, 22:43
    Cóż za inteligentna rada...dawaj mu...a będziesz mogła leżeć i pachnieć . Chyba nie na tym związek partnerski polega.
  • marchewkowa77 17.11.10, 09:19
    mumi7 napisała:

    > Czytałam twoje wypowiedzi w wątku Małżeńska kasa.

    Nigdy w takim wontku sie nie wypowiadalam. Poza tym masz oczywiscie racje. I powoli wdrazam to w zycie. Na ten moment jak zjem wieczorem kolacje w pokoju po swinsku zostawiam talerze po sobie. I co? On je rano odnosi do kuchni.
    Poza tym ostatnimi dniami staram sie spoznic z obiadem. W koncu ja tez mam swoje sprawy, moge nie zdarzyc smile
  • drzwi_do_lasu 18.11.10, 05:02
    truskwakowa, ty wiesz o co kaman, ty madra babka jestes, widze, dasz sobie radesmile
    Zasada nr 1 - podobaj sie sobie
    zasada nr 2 - podobaj sie JEGO KOLEGOM.
    zasada nr 3 - zasada 1 i 2.

    + to, co ktos z przedmowcow juz napisal: nie szukaj odbicia i zachwytu w jego oczach, znajdz je gdzie indziej, masz pojecie jak to dzialasmile
  • marchewkowa77 18.11.10, 11:15
    Dziekuje za uznanie. Z 5-miesieczna Niunia uwieszona na mnie nie bardzo mam pole do popisu przed kolegami itp smile Zwykle nie mam nawet czasu, zeby sie pomalowac (malowanie wsrod ryku to zerowa przyjemnosc). Paznokcie probowalam kilka razy, to zanim wyschly musialam Niunie wziac, bo perswazje nie pomagaly. Powoli musze wyjsc na prosta, uwierzyc w siebie na nowo. Moze jak zaczne przesypiac noce i nie bede miala mega sincow pod oczami to uwierze, ze moge sie podobac i bede mogla smialo spogladac ludziom (facetom) w twarz.
  • drzwi_do_lasu 22.11.10, 01:18
    jakos mocno mi sie wydaje, ze i bez tych paznokci, i bez tego 'malunku' spokojnie bys mogla, tylko o tym nie wiesz.
    A paznokcie maluje sie na noc. Jak juz wszyscy spia i nic od czlowieka nie chca (french, 5 warstw), a normalne, dwukrotne pokrycie przecietnym lakierem wymaga 20 minut schniecia. Gdy bardzo sie obawiam, ze rece moga stac sie potrzebne mimo zachowania wszystkich srodkow ostroznosci - maluje je raz wieczorem, rano - drugi raz, a utwardzacz wieczoremsmile

    Wiesz, kapitalne w tobie jest to, ze (tak mi sie wydaje przynajmniej) ze czujesz, jestes madra i wiesz (inaczej reagowalabys alergicznie na tego typu rady, zaslaniajac sie popularnym i utarlym: a nie moge, a dzidzia, a tatus, a ja tak nie moge. Bo to standard.
    A ty chcesz, i nie ugrac dla siebie, czy zwyciezyc, chcesz, zeby bylo dobrze, tak zwyczajnie, po prostu. Nie ....dolnieta mamuska, tylko normalna, kochajaca kobieta.

    Trzymam kciuki.
  • marchewkowa77 29.11.10, 11:14
    drzwi_do_lasu napisała:

    > jakos mocno mi sie wydaje, ze i bez tych paznokci, i bez tego 'malunku' spokojn
    > ie bys mogla, tylko o tym nie wiesz.
    > A paznokcie maluje sie na noc. Jak juz wszyscy spia i nic od czlowieka nie chca
    > (french, 5 warstw), a normalne, dwukrotne pokrycie przecietnym lakierem wymaga
    > 20 minut schniecia. Gdy bardzo sie obawiam, ze rece moga stac sie potrzebne m
    > imo zachowania wszystkich srodkow ostroznosci - maluje je raz wieczorem, rano -
    > drugi raz, a utwardzacz wieczoremsmile
    >
    > Wiesz, kapitalne w tobie jest to, ze (tak mi sie wydaje przynajmniej) ze czujes
    > z, jestes madra i wiesz (inaczej reagowalabys alergicznie na tego typu rady, za
    > slaniajac sie popularnym i utarlym: a nie moge, a dzidzia, a tatus, a ja tak n
    > ie moge. Bo to standard.
    > A ty chcesz, i nie ugrac dla siebie, czy zwyciezyc, chcesz, zeby bylo dobrze, t
    > ak zwyczajnie, po prostu. Nie ....dolnieta mamuska, tylko normalna, kochajaca k
    > obieta.
    >
    > Trzymam kciuki.


    Wlasnie do mnie dotarlo....ze Ty jestes kobieta! Heh, rady jakich udzielalas moim zdaniem mogl udzielic tylko facet, byly jakies takie..... no "faceciarskie" smile
    Kurcze, zaskoczenie nieziemskie.
    Wielkie dzieki.
  • anet01 24.11.10, 14:07
    Też byłam za dobra czasem nadal jestem ale juz sie ograniczam ,kontroluje.Potem tego żałowałam i żałuje.Pamietaj ze Ty jesteś kobietą a nie służącą.Jak chce służącą to za nia trzeba sporo zapłacić.Nie warto tak bardzo sie starać ,i tak nic zapewne z tego nie masz?
  • anet01 24.11.10, 14:09
    docenia te twoje starania?watpie?
  • anet01 24.11.10, 14:10
    Nie masz co być za dobra.Czy jak byłaś za dobra tzn.sprzatałaś ,gotowałaś,zakupy,opiekowałaś sie dzieckiem czy on wtedy Cie chwalił,doceniał twój wkład?
    Jeśli nie to po co to wszystko robisz on też ma rece,też czasem potrzebujesz odpoczynku,wyjscia na spacer czy kina.On dopiero doceni Ciebie,to co robisz,jak bardzo się starasz jak przestaniesz to robić.A nie ugotuj raz obiadu powiedz że cały dzień głowa Cię boli,a nie kup chleba w któryś dzien powiedz ze zbrakło w sklepie lub że zapomniałaś myslałaś ze jeszcze jest itd.Wtedy nudna nie bedziesz.Pamiętam Cie z innego wątku,wyjdz czasem do kina ,pospacerowac po sklepach z koleżanką.Ustal to z nim ze np. 2razy w tyg on zostaje z dzieckiem a Ty wychodzisz na 3godzinki.Wtedy Ty odpoczniesz a on nie bedzie widział Cię tylko w kuchni,czy przy dziecku.Zapewniam ze dadzą sobie świetnie radę razem.Zcznij bardziej o siebie dbać tzn,maluj sie codziennie,zapisz sie na aerobic np.zmień kolor włosów wtedy on bedzie zazdrosny zacznie sie zastanawiać dla kogo takie zmiany.(nawiązujac do innego form )
    Nie warto być za dobrą znam to na swoim przykładzie,i tak nikt tego nie doceni.Nie warto robic tylko coś pod faceta lub tylko dla niego warto czasem zająć sie też sobą,swoimi sprawami.To wyjdzie Tobie na dobre,nie bedziesz miała wtedy poczucia ze robisz dla niego coś za duzo.A ten facet nie zasługuje byś robiła ąz tak wiele dla niego.Pamietaj że jesteś matką,żoną(chyba) ale też kobietą.
  • anet01 25.11.10, 10:48
    Pamiętaj że jeśli człowiek jest za dobry to czesto jest wykorzystywany w pracy ,w szkole przez męza/żone.Ten za dobry człowiek jest za zawyczaj słabszy ,jest gotowy zrobić wszystko dla innech twój mąż już sie nauczył \ze i tak Ty po nim sprzatniesz naczynia po obiedzie i on tego robić nie musi.Nie ucz go tego,nie warto być aż tak dobrym.
  • perfecta92 02.04.12, 09:13
    Mi kiedyś powiedział wprost, że robił co robił bo wiedział że i tak co by się nie stało ja go przyjmę z otwartymi ramionami i dalej będzie moim oczkiem w głowie.
  • kotkowa 26.11.10, 14:50
    A czy dla Ciebie mąż, który jest "za dobry" jest nudny? Moim zdaniem NIE. Nie o to chodzi. Chodzi o pozostałe rzeczy. Czy w związku jest fajnie, partnersko, czy robi się fajne rzeczy razem, czy nie jest nudno, czy ludzie razem dbają o atmosferę. Wtedy nie ma czegoś takiego jak bycie "za dobrym". Wtedy dobro jest naturalne.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
  • drzwi_do_lasu 27.11.10, 03:56
    kotkowa-->
    mechanizm jest zawsze ten sam: nie wywarza sie otwartych drzwi.
    (nie walczy sie o to, co juz zdobyte, o to 'co wiem, ze moje na zawsze juz' mniej sie dba, o ile w ogole). Jesli cos jest, jak regal w pokoju, to jest i nie trzeba specjalnych wysilkow pielegnacyjnych. A zeby sie starac, trzeba miec bodziec. Jakis. I jesli ktos mysli, ze potencjalne prawdopodobienstwo utraty w opozycji do tego, co napisalam na wstepie, tkwi w mega bledzie.
  • kotkowa 30.11.10, 15:55
    Rzeczywiście czasem trzeba sobie uświadomić z całą mocą, co można stracić. Czego się nie docenia. Ja sobie to uświadomiłam i nigdy nie powiem, że dobroć w związku jest czymś nudnym. Nudne są niepotrzebne nerwy, samotność, durnowate gierki. Szkoda życia po prostu.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
  • marchewkowa77 02.12.10, 12:44
    'drzwi_do_lasu ma racje.
    mnie moj partner traktuje jak kogoś, o kogo nie trzeba się juz starac, bo ja i tak bede. staralam sie, zeby po powrocie do domu z pracy mial ciepla, rodzinna atmosfere, jemu najwyrazniej nie bylo tego potrzeba. wracal do domu i wiedzial, ze ja bede. zawsze. a on potrzebowal adrenaliny, potrzebowal niepewnosci, potrzebowal jakiegos bodzca, ktory by mu usiwadomil, ze musi sie o mnie starac, bo jesli nie bedzie, to ktos mu mnie skradnie.
    przez kilka dni udalo mi sie stworzyc mu atmosfere niepewnosci. wtedy bylo inaczej. znow zaczal sie mna interesowac, przytulac spontanicznie, potem wszystko znow wrocilo do normy. bo i mi skonczyly sie pomysly i chec na stwarzanie mu "niepewnosci". zreszta.....to i tak bylo glupie smile przeciez ja i tak nie chcialabym od niego odejsc, wiec po co to wszystko, po co szukanie jakiejs znajomosci na sile, wykorzystywanie innej osoby do swoich gierek. na dluzsza mete nie potrafilabym tak udawac. jestem po prostu inna. bardzo latwo mnie zranic, wszystko biore do siebie, kazde slowo krytyki pod moim adresem urasta do rangi.... nie wiem.... do bardzo wysokiej rangi. nie wiem, sa tacy, ktorym udaje sie pielegnowac zwiazek latami. u mnie po dwoch latach bycia razem wszystko sie zmienilo i nie chce wrocic to etapu kiedy to staralismy sie o siebie. i to na pewno nie tylko on jest winien, po prostu widocznie jak mi zaczyna zalezec to staje sie "toksyczna" i tyle.
  • perfecta92 02.04.12, 09:16
    marchewkowa77 napisała:

    > 'drzwi_do_lasu ma racje.
    > mnie moj partner traktuje jak kogoś, o kogo nie trzeba się juz starac, bo ja i
    > tak bede. staralam sie, zeby po powrocie do domu z pracy mial ciepla, rodzinna
    > atmosfere, jemu najwyrazniej nie bylo tego potrzeba. wracal do domu i wiedzial,
    > ze ja bede. zawsze. a on potrzebowal adrenaliny, potrzebowal niepewnosci, potr
    > zebowal jakiegos bodzca, ktory by mu usiwadomil, ze musi sie o mnie starac, bo
    > jesli nie bedzie, to ktos mu mnie skradnie.
    > przez kilka dni udalo mi sie stworzyc mu atmosfere niepewnosci. wtedy bylo inac
    > zej. znow zaczal sie mna interesowac, przytulac spontanicznie, potem wszystko z
    > now wrocilo do normy. bo i mi skonczyly sie pomysly i chec na stwarzanie mu "ni
    > epewnosci". zreszta.....to i tak bylo glupie smile przeciez ja i tak nie chcialaby
    > m od niego odejsc, wiec po co to wszystko, po co szukanie jakiejs znajomosci na
    > sile, wykorzystywanie innej osoby do swoich gierek. na dluzsza mete nie potraf
    > ilabym tak udawac. jestem po prostu inna. bardzo latwo mnie zranic, wszystko bi
    > ore do siebie, kazde slowo krytyki pod moim adresem urasta do rangi.... nie wie
    > m.... do bardzo wysokiej rangi. nie wiem, sa tacy, ktorym udaje sie pielegnowac
    > zwiazek latami.

    Boże, jakby to moje palce napisały.
  • biedronka7112 09.04.12, 10:12
    Wieczna praca nad tym, żeby nie umarł.
    Jeśli zaczyna brakować pomysłów czy też człowiek nie ma siły na tę pracę - związek zaczyna umierać.

    Oczywiście, jeśli jedna osoba stwierdza niesprawiedliwość polegającą na tym, że cały czas to ta jedna osoba się stara, a druga nic nie robi, to miłość się skończyła, bo zaczęło się liczenie kto, komu i ile.

    Swoją drogą - jakież to banalne uncertain
  • po-trafie 31.05.12, 17:01
    Nie musisz generowac takiejniepewnosci uzywajac innej osoby. Wystarczy miec jakies swoje sprawy, swoje niezwiazane z nim, swoje do ktorych on nie ma dostepu, tak zeby nie mial pewnosci ze ma na ciebie, twoja uwage i czas monopol.
    Ze nie jestes jego 100% wlasnoscia bo np spacer z kolezanka, wyjscie na joge, lekcje jezyka czy basen moga mu cie zabrac. I ze on wracajac do domu wieczorem nie wie na 100% ze ten wieczor spedzacie razem, ze nie jestes nieskonczenie przewidywalna i zawsze pod reka.
  • gryziesz23 16.01.11, 20:15
    jestem kobieta i moge Ci powiedziec- tak, to jest nudne, ale kochana, zyj troche wiecej dla siebie, swoim zyciem! nie daj sie tak. moj ojciec przez takie zachowanie rozstal sie z moja mama, na koniec uslugiwania powiedzial jej, ze kota tez mozna zaglaskac na smierc...
    Ja mam zupelnie inny charakter, jestem raczej zolzowatasmile i jeszcze zaden facet ode mnie nie uciekl,
    pozdrawiam
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvtgf6ikxvzm3r.png
  • kolorowiec 27.09.11, 21:22
    Za dobra kobieta nie jest nudna. Ja mam taką i jest cudowna i wiecie ci mówi mi po 22.00???? że zrobi dla mnie wszystko w łóżku i to jest najpiękniejsze. Dzięki temu, że ona jest dla mnie taka dobra ja również staram się być dla Niej jak najlepszy.
  • suazi1 16.11.11, 22:17
    a nie najpiękniejsze.
    --
    "Ja nie zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić!!!" by pJ
  • altz 28.09.11, 21:58
    Ja może jestem dziwny, ale mnie męczy takie robienie wszystkiego przez innych.
    Sam umiem zrobić prawie wszystko. Czuję się bardzo niezręcznie, jeśli ktoś przy mnie tak chodzi, zresztą moja pani też się tak czuje, gdy ja robię za dużo, więc jest jakaś równowaga między nami. Nuda nie grozi.
    Męczy mnie za to taka kobieta, która nie potrafi usiąść, cały czas szuka zajęcia, a jak się jej pomoże, żeby odpoczęła, to wykorzystuje sytuację po to, żeby zrobić coś poza planem, bo jest okazja. To jest faktycznie chore i taka kobieta może być nudna.
  • adellante12 03.10.11, 13:50
    Czy jeśli wasze żony/dziewczyny robią dla was wiele - odnoszą po obiedzie talerz z którego jedliście, prasują wam ubrania, sprzątają ,zajmują się dzieckiem, są na każde wasze zawołanie, pamiętają o waszych urodzinach, imieninach, wstają rano, żeby zrobić wam przed pracą kawkę, siedzą z wami caly czas w domu, rezygnując z własnych kontaktów towarzyskich

    To znaczy ze najwyższy czas odstawić DRAGI
    Ponoć takie żony istnieją... Tak jak smoki i dziewice... Sranie w banie internetowo forumowe...
  • mirabillie 04.05.12, 15:32
    Co za wulgarny facet! I kobietom i mezczyznom potrzeba dobrych uczuc, dobrych stusunkow z otoczeniem, poprostu milosci, wyrozumienia..., , zeby pozniej nie zalowac...... ,bo ten czas tak szybko leci....dobrzy, madrzy potrafia
  • dwuimienny 12.10.11, 20:59
    To tak naprawdę zależy od faceta. Ja mówię nawet swojej partnerce, żeby nie robiła wszystkiego, bo źle się to dla niej skończy. I tak zazwyczaj robi więcej niż ja, ale ja też staram się pomagać (jak muszę wink)

    A tak na serio, to przewidywalność i wpadanie w pułapkę dobroci, to rzeczywiście rzeczy negatywnie wpływające na związek. Nie może być zbyt dobrze, bo jak jest zbyt dobrze, to szybko może się skończyć.
  • jolka7-p 17.10.11, 00:43
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • puch-atek 22.03.12, 16:24
    ech taka dobra żona to iluzja patriarchalnego ideału, w który co niektóre kobietki, z różnych powodów starają się wcielić. Ale nawet jeśli taki 'raj' trwa przez jakiś czas, to w końcu, zazwyczaj po tzw. przysłowiowych siedmiu latach tłustych, pada jak mur berliński. Facet który dostaje taką dobrą kobietę, albo sam jest bardzo skomplikowany, i nie potrzebuje żadnego zewnętrznego popychadła do rozwoju osobowości, albo ona musi doświadczyć takiego masochizmu zanim się zrewolucjonizuje, albo jest to zemsta samicy, która usypia i obezwładnia taką potulnością faceta, stwarzając pozory iż człowiek może być przedmiotem bezoosobowym, dając mu możność poczucia posiadania całkowitej kontroli, i uniemożliwiając w ten sposób rozwój, by w końcu zadać cios śmiertelny, który boli najbardziej, kiedy osobnik niczego się nie spodziewa, dotyka najgłębiej, poowodując długie męki i cierpienia niewinnej naiwności patriarchalnej. To też jednak służy ogólnemyu postępowi, a nie jest jedynie zemstą dla samej zemsty. Jak to mówią po angielsku, m.inn. o tzw. 'dobrej' drugiej połowie: "Too good to be true.' A kto się na ten lep daje złapać, widać na to zasługuje. Osobiście, wolę związki otwarte. Posiadanie, przedmiotowqe traktowanie drugiego/innego i ekskluzywność mono/poli gamiczna to wykwit cywilizacji patriarchalnej, których najgorliwszymi zwolennikami są zazwyczaj jego ofiary.
  • czarnana 23.03.12, 15:04
    O"święta masakro" ależ mój(moja) Przedmówca ponaopowiadał bzdetów-za przeproszeniem ...Niesamowite teorie spiskowe dziejów się ludziom lęgną w głowach-to chyba z powodu efektu cieplarnianego albo przez tę żywność GMO -nie wiem sama ...wink
    "zemsta samicy" i biedaczek pan i władca jest ofiarą-no tak,tak, a świstak siedzi nie? ..i obserwuje kiedy ta chodząca dobroć ujawni swe prawdziwe oblicze i zrobi facetowi kuku.Chm tylko na czym by owa straszliwa zemsta i owo kuku miało polegać?Na tym że raz tych talerzy nie odniesie? A potem -o zgrozo-2 razy nie pozmywa? No to rzeczywiście facet może to przypłacić śmiercią lub ciężkim kalectwem...

    Nikomu nie przyszło na myśl że może ta kobieta (co niby jest dobra tylko po to by zadac ów "cios śmiertelny") zwyczajnie kocha tego faceta i poprzez swoją dobroć pragnie mi to okazać? Tak po prostu.Ze nie chce się jej wymyślać męczących gierek (sama marchwkowa napisala-owszem zadziałało ale na chwilę, po potem skonczyły sie pomysły a w sumie to czy to jest jeszcze w ogóle ONA? Przeciez robi cos na siłe, to nie wypływa z niej samej , tylko udaje kogoś innego kim nie jest, ) chce być sobą. Ja też wiem o tym że nadmierna troska o kogoś może być męcząca i można zagłaskać kota, ale nie spychajmy całej winy na głaszczącego jedynie-bo kto głaszcze to przynajmniej kocha,zalezy mu a ten kto ma w d... to ma w d... -i co tu pomoże robienie mu cyrku z przezroczysta bielizna niby dla kogos-czy czyms takim, na dłuższą metę to także mu się znudzi.
    Ja swego czasu też dawalam swej koleżance takie rady jak Wy tutaj, gdy sypało sie jej malżeństwo i mąż nie interesował sie nią juz wcale-mówilam jej "gdy on wróci z pracy to Ty wtedy umaluj się i ubierz najseksowniejsze ciuchy ,pokręć sie w tym chwile a potem wyjdz,tak aby nie był pewien czy czasem sie nie umówilas z kimś" No i bidula, czekała na niego cały dzien, jak wrociła to zamiast podać obiad wychodziła"zrobiona na bóstwo" i łaziła po osiedlu bo nie miała gdzie iść (mieszka w Niemczech i nie ma pod nosem żadncyh koleżanek) na mrozie,z wydelkoltowaną bluzka i cienką kutreczką bo to zimą i haha,poświęcała się na maxa,no i co to dało? Nic.I tak odszedł do innej(o połowę młodszej, rockendrolowej panienki).A ta koleżanka nie była jakąś kuchenną miotła, bo dziewczyna bardzo inteligentna,wyksztalcona,po 2 kierunkach studiów,niestety uroda srednia,ale mnóstwo własnych zainteresowań ,(historia, sport,dziennikarstwo) o wszechstronnej wiedzy,miała pracę (tyle że pracowała w domu-jako tłumacz i pisała artykuły do gazet) nie była uwieszona na nim jak dziundzia.No i jak sie skonczyło? Tak że została sama, teraz cierpi a on się bawi na maxa. No niestety gdy tylko jedna osoba probuje ratować związek to nie wyjdzie z tego za wiele.
  • puch-atek 23.03.12, 17:54
    he,he,he... co kogo w kim boli ten sam ma z tym problem, choć nieuświadomiony (z lenistwa i wygody, zazwyczaj umysłowej). Skupiłaś się na jednej z możliwości, o jakich wspomniałem, i wyolbrzymiłaś tak jakbym tylko o tej jednej mówił, wsadzając mi to przy tym w gębę, tak jakbym się sam dopraszał o taki podwieczorek. Ale skoro już zaczęłaś to pozwolę sobie rozwinąć ren aspekt. Tak, tak, podstaw pod nosek miłemu, odwdzięcz się za sam byt miłego. usypiaj go 'dobrocią' swoją, zagłaskaj na cukiereczka w papierku lakjmusowym. Niektórym to wystarcza, pomimo tego iż 2/3 świata głoduje m.inn. z powodu takiej niewinnej pasywnej 'miłości'. Tak właśnie kobiety wychowały i wypieściły kiedyś swoich mężczyzn, lojalną bezkrytyczną miłością monogamiczną, mówię o cywilizacji zachodniej, do tej masakry jaką sobie i innym europejski mężczyzna stworzyli podczas dwóch wojen światowych, nie wspominając o tych religijnych czy kolonialnych wcześniejszych podbojach. A to właśnie w kontekście dominującego systemu patriarchalnego. Aż w końcu po ostatniej wojnie, kobieta jakoś przestała wierzyć - chwała nie wiem czemu, pewnie doświadczeniom, które raczyła jakoś zanalizować, może podświadomie - w świętość swojej bałwochwalczej miłości względem napuszonego pawia, reagującego wojowniczo na każde przydeptanie (wypieszczonego ) uszka. A wiesz dziecko dlaczego hitlerowiec grał sobie wieczorekiem Szopena, pieścił dzieci swoje i żonkę, a ona jego, a rano szedł do 'pracy' dobijać gwałcić, mordować, dręczyć, i/lub dopuszczać do nieludzkiego traktowania innych? I co Ty myślisz że lojalna wierność, miłość, pieszczota, za samo bycie obok, bez względu na jakość osobowości, może wystarczyć do uczłowieczania? 'Młodość durna a chmurna',i tyle. A historia lubi się powtarzać, jeśli się jej właściwie nie strawi. Liczy się rozwój osboowości, indywidualności, walka o twórcze, niezależne życie, i jakieś charytatywne udzielanie się, ażeby nie popaść w skrajność, a nie pieszczenie, doborotliwość sama. "kto nie zazna goryczy ni razu, ten nie zazna słodyczy Nieba'. "nieba' w sensie metaforycznym, radości aktywności umysłowej, twórczej. Dlatego właśnie po wojnie doświadczyliśmy rewolucji obyczajowej. Ażeby nie doprowadzić do tej samej zarozumiałej mentalności która mało co a doprowadziłaby Europę do całkowitej samodestrukcji. A Ty co, klapki chcesz nosić na oczach i skupić się tylko na wdzięcznej pieszczocie? A reszta świata won? Dobrze, wolno Ci. Ale przynajmniej nie sądź tych, którzy starają się widzeć te kwestie z nieco głębszej perspektywy. Po co od razu zrównywać do siebie, i negować inność arogancko ignorancką opinią? Zastanów się, zanim coś powiesz, bo słowa to też energia, mają konsekwencje.

    czarnana napisała:
  • prymulka1234 02.04.12, 18:13
    Hahahaahaaaha oj Puchatku Tyś chyba dawno miodku nie podjadł ch? smileMam rację smile
    Ale się uśmiałam po Twoim poście-dostarczyłeś mi bezinteresownie sporo radości-dziękuję smile
    Mialam iść w poniedzialek na kabaret MN , nie poszłam bo się rozchorowalam, ale dobrze że jesteś chociaż Ty.
    Co prawda ja już nawet nie pamietam o czym pisałam ostatnio ani o czym Ty (ale to normalne u osoby leniwej umyslowo nieprawdaż smile ale skoro się aż tak zacietrzewiłeś musiało to być coś poważnego smile Trochę mam wyrzuty sumienia, bo jak Ci jakaś żyłka peknie albo coś?
    Będzie na mnie. Propnuje więc- rozluznij pośladki Puchatku
    I żeby nie było Ci przykro że nikt zadał sobie trudu przebrnięcia przez Twój rozemocjonowany słowotoku to odpiszę Ci że :

    --nie wiem co ma do rzeczy głód w Afryce do monogamicznego małżeństwa
    (ale oczyw.wierzę Ci na słowo że coś ma.Może np gdybyśmy mieli małżeństwa poligamiczne-rozumiem że te są duzo bardziej zgodne z naturą męską a wszak cały wąt poświecony jest temu jak dogodzić szczęściu płci męskiej, tak więc może byłoby więcej dzieci-dzieki temu może i my byśmy głodowali nie tylko Afryka?Nie-czekaj wroć,-wybacz moj umyslowy niedorozwoj-mamy antykoncepcję więc konsekwencją byłoby tylko powszechne szczęście.Raj na ziemi.I nikt by sie już nie musiał martwić że jest za nudny bo mąż by miał tyle odmiany że hoho)
    --co ma Hitlerowiec do tego wątku to też rzecz jasna nie odgadnę ale liczę że mi wyjaśnisz
    (chyba ze może szedł gwałcić i zabijac bo miał nudną żonę hehe.No tak to byłby zaiste dobry powód.Jak ja bym miała dobrego męża to normalnie bym chyba została seryjną morderczynią wink nie "wyczymałabym"o nieee!
    --pominąłeś chyba marksizm i komunizm tudzież sytuację w Libanie i Korei Płn o kryzyzsie w Grecji nie wspominajac a także dziurę ozonową ,ocieplenie klimatu a także epidemie grypy A1 H1N1(rozumiem bowiem iż wszelakie nieszczęścia tego świata mają swe zródło w za dobrych żonach-ktore a pfu,buee jak mogą, są zbyt mile dla męzów.Jakby każdy statystyczny mąż dostał z rana ze dwa kopy w ryjek a w obiad dwa ciosy w brzuch, toby zaraz ten świat miał sie lepiej.Prawda Puchatku?smile
    Jak to mowią-gdy męża się nie bije to mu watroba gnije.Ot co.Jestem za.


    >" A reszta świata won?"

    -ekhm-ale o so choszi?
    Zgaduja zgadula jest fajna ale gdybyś mnie oświecił o czym do mnie rozmawiasz w ty np fragmencie to byłoby super.Ja tam resztę świata lubię pod warunkiem że puka nogi wyciera i nie przesiaduje do północy (oczywiscie Hitlerowców wywalam od progu)

    > "słowa to też energia,

    o i to jest najlepsze-jasne że energia,a przecie,tylko mi tu jaką różdżką po tyłku nie przyłóż
    chociaż..chm..może byloby fajnie ..?wink)
    haha pozdrawiam Cię Puchatku serdecznie


  • puch-atek 03.04.12, 15:02
    Prymulcia chora? Oj, biedaczka, kabaretu szukasz, radości od kogos kto dawno miodku nie miał? Albo masz omamy, albo radość Ci iluzje sprawiają. A może jednak wybierz się do lepszego doktora, który Ci to bielmo z mózgu zdejmie. W przekręcikach się lubujesz, dziecinko, widzę, czego przykładem niech Ci będzie fakt iż w poprzednim poście krytykowałem zarówno konwencjonalną monogamię, jak i poligamię (o reszczie nie warto gadać z kimś kto ma aprioryczny stosunek do inności). A jak komuś literki skaczą przed oczkami, widać kaprawymi (sama się do choroby przyznajesz - to znak dosyć pozytywny, choć tylko w sensie początkowym. Bo jeszcze trzeba wybrać własciwą terapię), albo, jak już wcześniej mówiłem, komu się coś w kimś nie podoba, ten sam ma z tym problem (odnoszę to do Twojego przytyku o 'rozemocjonowanie' gdyż wyraźnie widać iż skoro nawet przeczytać nie potrafiłaś dokładnie to o czym napisałem, nie wspominając o refleksji, to najwidoczniej bielmem emocjonalnym sama zaszłaś w jakąś urojoną ciążę). Życzę tego czego sama sobie życzyłaś (podświadomie) kierując życzenia do mnie - Zdrowia, i Słodyczy (tych mniej przemijających). Bo najwyraźniej Ci ich brakuje. A jak nie pamiętałaś o czym ja pisałem, albo Ty, a zabierasz się do pisania, to chyba tylko po to piszesz ażeby robić sobie z jajecznicy piękne WielkaNocne Jjaja. No to idź obejrzyj sobie Dobranockę.


  • aekielski 24.03.12, 06:57
    Nie ma kobiet "za dobrych", zawsze znajdą się lepsze. Niech ona o tym wie i nie podskakuje. Zrozumiała?!!!
  • prymulka1234 02.04.12, 18:18
    Nie ma kobiet "za dobrych", zawsze znajdą się lepsze. Niech ona o tym wie i nie podskakuje. Zrozumiała?!!!
    -------------
    O właśnie wink

    a jeszcze dla Puchatkowej wiadomości(choć Puchatek nieleniwy umysłowo to zapewne sam sie domysli) że prymulka to czarnana (jak na leniwa umysłowo przystało-zapomniałam swego hasła...wink
  • miroslaw_222 30.03.12, 10:31
    marchewkowa77 napisała:

    > Czy jeśli wasze żony/dziewczyny robią dla was wiele - odnoszą po obiedzie taler
    > z z którego jedliście, prasują wam ubrania, sprzątają ,zajmują się dzieckiem, s
    > ą na każde wasze zawołanie, pamiętają o waszych urodzinach, imieninach, wstają
    > rano, żeby zrobić wam przed pracą kawkę, siedzą z wami caly czas w domu, rezygn
    > ując z własnych kontaktów towarzyskich stają się dla was nudne? Czy takie zacho
    > wanie sprawia, że zaczynacie szukać wrażeń, kogoś, kto się wam przeciwstawi, o
    > kogo będziecie musieli się starać - jednym słowem kochanki?


    Jeżeli kończy się tylko na tym to TAK odpowiadam na ostatnie pytanie.
    To co wymieniłaś nie powinno mieć miejsca - same Panie sobie robią krzywdę bo już później nie mają siły ani ochoty na uczucie - zwróć uwagę > na uczucie co nie musi od razu znaczyć sex. Moja żona taka właśnie była - wszystko chciała zrobić ale była "zimną rybą" - wiec - mieszkamy ze sobą sad Niektóre Panie potrzebują kogoś kim mogą się opiekować i tylko tyle im wystarczy ale jak już ten ktoś pójdzie na bok to larum i wymówki sad

    samo życie sad

    .
  • niewidoczny82 10.04.12, 20:15
    tak takie zachowanie kobiety jest jak najbardziej OK i bardzo byłbym rad z takiej dziewczyny, bo te dzisiejsze są kompletnie do dupy i maja 2 lewe ręce za to wymagań multum
  • gownos 09.04.12, 23:04
    www.youtube.com/watch?v=JnMABiKQDkE
  • slawo84 11.04.12, 17:26
    Kilka razy przeżyłem zawód miłosny. Powiedziałem nigdy więcej. Potem związałem się z pewną dziewczyną, bo wiedziałem, że ona mnie raczej nie zostawi. Myślałem, że to wystarcza, żeby stworzyć związek. Ma charakterek i jest dość rozwydrzona trochę nieprzewidywalna- co początkowo mnie kręciło, ale błyskotliwa to ona też nie jest.
    W tym samym czasie zaczęła mnie jednak fascynować inna dziewczyna- była starsza, bardzo inteligentna, piękna, pociągająca- nie chciałem i nie potrafiłem jej dać spokoju- mogłem z nią gadać godzinami- o wszystkim dosłownie, a nawet milczeć razem też było cudnie.
    No i miała też "za dobry" charakter, za dobry jak na takiego diabła jak ja. Była prawie ideałem- jeden minus -zawsze wiedziała kiedy kłamię- ale to właśnie jej- zawsze udało się ze mnie wiele wyciągnąć i rzadko szukałem wymówek. Ani jej pytania ani troska, nigdy nie były męczące-bo to chyba kwestia umiejętnych proporcji.
    Nasza znajomość przerodziła się w ponad trzyletni romans, po czym w brutalny sposób zerwałem kontakt, bo czułem, że zaczyna mi już za bardzo na niej zależeć, a bałem się i deklaracji i odtrącenia. Po fakcie dowiedziałem się, że bardzo mnie kochała, ale nie chciała wywierać presji, żeby zostawić mi wolny wybór, bo uważała, że muszę sam dojrzeć do tego. No i dojrzałem- za późno-
    wiem, że zrobiłem najgłupszą rzecz w życiu- teraz cholernie mi jej brakuje, kocham ją- ale nic już nie zdziałam. Wybrałem bycie z tamtą swoją, z którą nie mam o czym gadać - nawet seks to za mało na dłużej. No i kicha, a mogło być pięknie.
    Na pytanie mogę powiedzieć tyle, że faceci często boją się wiązać z mądrymi i pięknymi kobietami, bo myślą, że zostaną zostawieni . Chyba nie chodzi o to, czy kobieta jest zbyt dobra, chodzi o to, co ma do powiedzenia, no i w jaki sposób- inteligentna babka nigdy się nie znudzi ani w łóżku ani przy sprzątaniu. Ja miałem już tak blisko taką właśnie i nigdy się z nią nie nudziłem, a i tak wszystko "spieprzyłem".
    Parafrazując: czasem to my faceci jesteśmy pokręceni i nie wiemy w porę czego chcemy.
  • moonwind 24.05.12, 11:04
    Moja żona taka jest, z małym wyjątkiem nie robi mi kawy przed pracą i nie zrezygnowała dla mnie ze swoich koleżanek z czego jestem zadowolony i nie widzę powodu dla którego miała by rezygnować. Ma swoją pracę zawodową za co ją bardzo szanuję. Jest super mamą. Kocham ją, staram się robić dla niej to samo i pomagać we wszystkim co robi. Co z tego jeśli ona nie pomoże mi czynnie w naprawie samochodu czy kosiarki ale przyjdzie wtedy do mnie z jakimś zimnym napojem i pogada. Uwielbiam ją za to wszystko i jak jesteśmy razem kilkanaście lat nawet przez chwile nie przyszło mi do głowy zastąpić ją kimś innym.
  • czywolno 24.05.12, 21:20
    Taka kobieta jest cudowna
    moonwind 24.05.12, 11:04 Odpowiedz

    _______________

    Jako faceta, ktory pamieta "czasy Franciszka Jozefa" - zdumiewa mnie to, ze wypowiadaja sie tu autorytatywnie kolesie, co sie urodzili niedawno, ich doswiadczenie zyciowe jest bliskie zera, uczciwymi przemysleniami na temat siebie samych i swoich "bliznich" sie nigdy w wolnych chwilach nie trudzili i nie trudza, bo wszystkie wolne chwile maja zajete, ale ci kolesie swe przekonanie o kompletnym ogarnieciu wiedzy tajemnej o zwiazku z kobieta w najdrobniejszych szczegolach demonstruja w sposob dosyc pyszalkowaty!
    I - co najciekawsze - czuja sie do wyglaszania tych opinii wystarczajaco kompetentni...

    Mialem okazje wiele razy obserwowac jak takie typy (oczywiscie juz jako "mezowie i ojcowie" lub jako "panny Krysie" z goralskich lasow) na turnusach w osrodku wczasowym czy pensjonacie zasiadali przy moim stoliku i niepomni tego, ze znalezli sie wsrod obcych, demonstrowali natychmiast niepohamowane samcze popedy i omal karkow nie skrecili wodzac z wypiekami na policzkach lubieznym wzrokiem "niepowstrzymanych zdobywcow" za kazdym przechodzacym "towarem" i bezwstydnie co i raz to popadali w niezdrowe ekscytacje: "ale laska, ale nogi, ale cyc" - jak dzieci na widok nowej zabawki.
    Przypominam, ze byli to zazwyczaj faceci zonaci i dzieciaci, ktorym niekiedy szron srebrzyl skronie...

    Na moje rutynowe i setki razy przecwiczone testowe stwierdzenie, ze facet, ktory sie ozenil z "niewlasciwa" jego zdaniem i w jego oficjalnie i otwarcie gloszonym dlugoletnim przeswiadczeniu kobieta, z ktora ma potomstwo i z ktora zamierza z takich czy innych wzgledow spedzic reszte zycia, tylko czasem "wyrywajac sie na wolnosc", zamiast uciec gdzie pieprz rosnie po co najwyzej miesiacu znajomosci - to definitywnie jest kretyn - patrzyli na mnie, jakbym im matke zabil i najczesciej do konca turnusu omijali mnie niewidzacym spojrzeniem, a ja zmienialem stolik, gdzie przeprowadzalem z napawajacym mnie nieodmiennie smutkiem sukcesem ten sam test na kolejnych eksperymentalnych szczurach!

    Z rzadka tylko trafialem na ludzi godnych tego miana, w rodzaju
    "slawo84" czy "moonwind", ale i oni czesto jakby sie wstydzili swych szczerych odruchow serca i wrodzonej spontanicznej uczciwosci mysli i slow...

    W mym dlugim zyciu widzialem rozmaite "pary", ktore od stadium poczatkowego zauroczenia i pomijania (jako "nieistotnych") coraz czesciej trafiajacych sie zgrzytow lub swiadomego niedostrzegania przywar je powodujacych, w rodzaju pociagu do trunkow czy wrodzonego chamstwa lub jawnie demonstrowanego lekcewazenia i agresji, przechodzily gladko na etap wyzwisk w rodzaju: "ty chlopski filozofie!" czy "retorycznych pytan "a od czego ja ciebie mam?!", nie mowiac juz o etapie, kiedy w codziennym wzajemnym uzyciu byly uwlaczajace epitety na wiadome litery i wyglaszanie zlowrogich pogrozek....

    Takich ludzi nie pytalem juz o nic i nie serwowalem im zadnych sklaniajacych do zastanowienia opinii o tym, ze uwlaczajac temu drugiemu uwlaczaja de facto samym sobie, gdyz z wlasnej nieprzymuszonej woli swiadomie wybrali i zadaja sie przez dlugie lata z osobnikiem, ktorego uwazaja za pomiot szatana i scierwo!
    I zastanawialem sie tylko niekiedy, jak to z nimi jest, skoro czasem, jakims dziwnym "instynktem przetrwania" wiedzeni (na pokuszenie), szukaja zapomnienia we wspolnym barlogu...

    Zawsze jednak ciekaw bylem i dalej jestem ciekaw obserwujac takie przypadki, jak wysoko lokuja samych siebie na skali "bycia czlowiekiem godnym tego miana", a przy tym oczywiscie "kulturalnym" i jak najbardziej "godnym szacunku".

    O dokonywaniu rujnacji psychicznej samych siebie i partnera oraz deprawacji i deformacji charakteru dzieci "trzymanych w tej niewoli i ponizeniu za bezsilnych swiadkow" nie ma co nawet wspominac!
  • blake_carrington 17.06.12, 18:40
    Kazda kobieta jest wizytowka mezczyzny. Jej rola nie konczy sie na rodzeniu dzieci, jest jeszcze praca oraz pasje, ktore powinna miec. Kobieta bez pasji, jest jak dzban bez ucha. Z taka kobieta bym sie nudzil.
  • lucyna_n 19.06.12, 15:11
    dzban bez ucha całkiem dobrze może pełnić swoją funkcję
    a że bez ucha to może i ciekawszy, taki nieszablonowy, wymagający kreatywnego podejścia.


    --
    verujem ne verujem
  • sakeeone 26.08.12, 15:40
    Nie, "za dobra" kobieta nie jest nudna. Uważam osobiście, że to skarb. Jeżeli taki skarb się znalazło, należy go szanować, zachwycać się nim każdego dnia i uważać, żeby nie zniknął. Dobro nigdy nie jest nudne, jest kreatywne. Kojarzy mi się z bezustannym stwarzaniem, z budowaniem. A zło? Posiada jakiś wymiar destrukcyjny, zawetowanie czegoś, znamiona niezgody, fałszu, brzydoty. Pociąga nas, owszem. Kusi, jak najbardziej. Jednak to dobro ostatecznie zdeterminowane jest do zwycięstwa. Przez zło upadamy, podczas gdy dobro dźwiga nas do góry. W związku z tym można zaryzykować stwierdzenie, które wydaje się mieć wiele wspólnego z prawdą, że zła kobieta może spowodować nasz upadek, może nas zranić, a nawet zniszczyć. Dobra natomiast ma siłę, żeby nas podnieść, uleczyć, uratować. Zatem musimy nauczyć się szanować i cenić dobro, które nas otacza teraz, żeby nie obudzić się później samemu w ciemności z poczuciem, że to, co na rzecz zła straciliśmy było najlepszą rzeczą, jaka spotkała nas życiu.
    --
    Tatusiowy Blog

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.