Dodaj do ulubionych

Mówicie "kocham" dzieciakom?

18.09.14, 20:57
Kieruję pytanie do panów mających dzieci - czy mówicie swoim pociechom, że je kochacie? Ja NIGDY od taty tego nie usłyszałam, mimo że wiem, że tak jest. Trochę żałuję, że rodzice (mimo całej swojej fajności) byli mało wylewni, u nas w domu się takich rzeczy nie mówiło.
Edytor zaawansowany
  • gzesiolek 18.09.14, 22:40
    No pewnie... zreszta jak tu nie powiedziec dziecku ze sie go kocha... skoro samo przychodzi przytula sie ze slowami "Ja kocham tatusia... bardzo bardzo..."... Przeciez najwiekszego twardziela taki slodziak zmiekczy wink zwlaszcza corcia wink
  • bazyli001 19.09.14, 20:29
    Moja jeszcze nie bardzo rozumie przesłanie, ale mówię jej codziennie i będę mówił też jak będzie większa.
  • anagat1 20.09.14, 16:44
    Grzesiolek.. Twoja corcia Ci mowi, bo to Ty ja tego nauczylessmile Ja nigdy nie mowilam rodzicom , ze ich kocham.. Dopoki nie bylam juz dorosla i dojrzala. Wtedy otwarcie 'pokochalam' mame, a znienawidzilam ojca.

    Mojemu dziecku mowie, ze go kocham x razy dziennie. Mezowi tez. Nie chce powtorki z dziecinstwa.
  • anagat1 20.09.14, 16:45
    No i moj maz tez mowi synowi, ze go kocha, ze jest z niego dumny i takie tam ..
  • chipster 26.09.14, 20:45
    ja już jestem starszy, nie pamiętam, żebym słyszał takie słowa od rodziców. Czytałem kiedyś artykuł nt temat i wiem, jakie to ważne. Nie mam swoich dzieci i nie będę miał, ale na pewno rekomendowałbym mówienie tych słów an co dzień swoim dzieciom oraz okazywanie im czułości na maxa. Czym skorupka na starość......choć nie kierowałbym się takim czystym wyrachowaniem.
  • ylli 27.09.14, 18:35
    Przyszło do głowy że można by odwrócić pytanie. Czy mówicie swoim rodzicom ze ich kochacie. Bo ja przyznaje się że pewnie ostatni raz mi się zdarzyło gdy mój wiek był jednocyfrowy a dzisiaj dobijam 30tki.

    Dzieci nie mam i niestety ich mieć nie będę, ale myślę że nie miałbym z tym problemów.
  • aszuelka 27.09.14, 21:41
    Ja jestem dumna ze swoich dzieci, bo mówiąc im w dzieciństwie "kocham" nauczyłam je tego i teraz cudownie mi się odwzajemniają- często to słyszę z ich ust. To bardzo piękne jest.
  • paraplu 27.09.14, 23:35
    Oczywiscie, ze tak. Mowie to swoim blizniakom codziennie, mowie to mezowi, mowie swemu bratu. Rodzicom okazjonalnie - wznoszac toast np. U nas w domu nie bylo zwyczaju mowienia kocham - moja ukochana, juz niestety zmarla babcia tez mi nie mowila kocham, ani ja jej, ale byla zawsze moim aniolem, moim najukochanszym czlowiekiem i okazywalysmy sobie czulosci, mowilam jej jak wazna jest w moim zyciu, jak jestem jej wdzieczna za wszystko, jak tesknie do niej. Rodzicom tez. milosc to nie slowo kocham. Milosc to akceptacja, szczegolnie jesli masz inny poglad niz Twoje dziecko. Tylko wtedy slowo kocham ma znaczenie. Ale jesli czujesz sie w kregu najblizszych kochany - to mowia ci kocham czy nie mowia - nie ma zadnego znaczenia. Bo ty i tak wiesz, ze jestes kochany.
  • maqivara 28.09.14, 20:26
    Bez przesady, jedni rodzice mówią inni nie. I tyle.
  • nigolla 29.09.14, 18:51
    a gdzie jest przesada ukryta, bo nie dostrzegam?
  • nik0p0l 30.09.14, 13:57
    Ja czekałem na to 36 lat. Po dwóch wspólnie wypitych winach Ojciec się przełamał. Rozpłakałem się wtedy.
    Dlatego swojej córce codziennie mówię, że ją kocham.
    Ale synom też to trzeba powtarzać, nie staną się przez to mięczakami.
  • theorema 30.09.14, 18:03
    nawet jakby mi powiedział...to bym nie uwierzyła. Nigdy tego nie czułam, przeciwnie, namacalnie wręcz, każdego dnia miałam dowody, że jest inaczej. Może nie umiał tego okazać, może jego miłość polegała na dbaniu o byt rodziny, niemałym wysiłkiem. Może stawianie wymagań, sarkastyczne uwagi, egzekwowanie posłuszeństwa to też miłość, tylko taka męska, szorstka? Nie wiem. Myślę, że samo mówienie nie jest wiele warte. Mi różni mężczyźni opowiadali o miłości - dziś dochodzę do wniosku, że żaden mnie nie kochał. Wolałabym to czuć, niż słyszeć. Z dziećmi chyba jest podobnie. Jeśli cały czas czują, że nie spełniają oczekiwań rodziców, widzą, że są powodem kłótni między nimi, to takie słowa odbiorą zawsze jako fałsz.
  • urbus 01.10.14, 11:06
    Mój tata rzadko mówił kocham, ale z jego zachowania, gestów, to jak się nami zajmował i jak o nas dbał było widać i dało się odczuć, że kocha nas najmocniej na świecie. Ja mówię swojemu dziecku kocham Cię codziennie nie tylko słowami ale i zachowaniem. Mąż (na marginesie już były) często naszemu dziecku mówi kocham, ale z zachowania tego nie widać. Wtedy dla mnie to jest obłudne - mówi a potrafi przez pół roku nie przychodzić do dziecka, mówi mu ze go kocha a krzywdzi go. Dlatego dla mnie ważniejsze od słów są gesty.
  • nigolla 01.10.14, 19:20
    urbus napisała:

    > Mój tata rzadko mówił kocham, ale z jego zachowania, gestów, to jak się nami za
    > jmował i jak o nas dbał było widać i dało się odczuć, że kocha nas najmocniej n
    > a świecie. Ja mówię swojemu dziecku kocham Cię codziennie nie tylko słowami ale
    > i zachowaniem. Mąż (na marginesie już były) często naszemu dziecku mówi kocham
    > , ale z zachowania tego nie widać. Wtedy dla mnie to jest obłudne - mówi a potr
    > afi przez pół roku nie przychodzić do dziecka, mówi mu ze go kocha a krzywdzi g
    > o. Dlatego dla mnie ważniejsze od słów są gesty.

    heh zawsze mi to mowi moj narzeczony jak narzekam, że nie slysze od niego nigdy tych dwoch waznych slow smilesmilesmile
  • optimistic 02.10.14, 08:36
    Ja mówię - chcę synowi dać to, czego sam od swojego ojca nie otrzymałem.
    I pięknie się odwdzięcza mówiąc "ja tes cie tocham tatusiu" smile
  • moo-n 02.10.14, 08:41
    Zawsze mnie śmieszyło jak oglądałam w jakichś amerykańskich filmach czy sitcomach te rzucane często i z byle powodu 'kocham cię' brzmiące jak pusty slogan i dodatek do kanapki na śniadanie.Widać i nas zaczyna być podobnie.
    Dawniej ojcowie ani dzieciom, ani mężowie nawet żonom tego nie mówili, a potrafili z nimi zgodnie i odpowiedzialnie przeżyć całe życie ciężko pracując, czasem z narażeniem życia.Wiedzieli po co zakładają rodzinę.
    Dziś mówią 'kocham cię' a za rok się rozwodzą, a, że dzieci cierpią, to nic, przyzwyczają się przecież można znaleźć wyjście i zorganizować odwiedziny wedle wskazań sądu.Obłuda dziś na każdym kroku, nawet uśmiech pani sprzedawczyni w sklepie na do widzenia nie jest szczery.
  • gzesiolek 03.10.14, 16:45
    A co ma piernik do wiatraka...
    To ze ktos mowi nie oznacza, ze nie czyni, a to ze ktos czyni nie znaczy ze nie moze mowic...
    A jak ktos nie czyni a mowi... to wina jest po stronie czynienia a nie mowienia...

    Poza tym skad wiesz, czy usmiech Pani sprzedawczyni jest szczery czy szczery nie jest?
    Lepiej czul(a)bys sie w przypadku grymasu zniecierpliwienia i tak naturalnego w minionej epoce "Czego?"

    Uprzejmosc, chocby nieco naciagana nie jest niczym zlym... inne czyny, szkodzace, chowane za ta uprzejmoscia moga dopiero czyms zlym byc...

    Nie obraz sie, ale odnosze wrazenie jakbys widzial(a) na swiecie samo zlo i wszelkie przejawy serdecznosci traktowal(a) jako "falsz"... Moze zle odczytalem Twe slowa, ale wyluzuj... Nie szukaj problemow gdzie ich nie ma (np. w mowieniu "kocham")
  • szamanta 03.10.14, 14:04
    Mój maż ode mnie stokrotnie więcej razy mówi dzieciom "kocham cie' Ja własne uczucia , miłość częściej wykazuje czynami niż słowem. Mowa ciała i moje czyny same za siebie mówią, ale nie znaczy , że w ogole dzieciom nie mowie ze są kochane, oczywiście ze mowie, lecz porównując męża do mnie ojciec o wiele częściej to wygłasza. Ja nie mam takiej potrzeby aby kilkadziesiąt razy dziennie o tym mówić, mąż ma
  • gzesiolek 03.10.14, 14:58
    Niezle skrajnosci... tutaj mowa o w ogole mowieniu, a Ty przedstawiasz sytuacje o mowieniu "kilkadziesiat razy dziennie"...
    Ja pewnie mowie z kilkanascie/moze kilkadziesiat razy ale na rok... nigdy wczesniej sie nad tym nie zastanawialem...
    No i mowienie nie zastepuje czynow, ale jest ich uzupelnieniem...
  • szamanta 03.10.14, 16:02
    No to u nas nie ma tego "w ogóle mowienia"
    Pisalam ze częstotliwość moja a męża jest dosyć zauważalna a raczej zaslyszalna. On co chwila i mowi i czynami to objawia, ja raczej nie jestem wylewna słownie ,ale w uczuciach nie skąpie , choć dziejami same z siebie jakoś nie lubią się przytulać ,ani buziaków dawać
  • szamanta 03.10.14, 16:03
    >choć dziejami* same z siebie jakoś nie lubią się przytulać ,ani buziaków dawać

    choć DZIECIAKI *
  • nigolla 03.10.14, 15:32
    wydaje mi sie, że mówienie, ale rzadko, np właśnie kilkanaście razy w roku ma większą moc i wydźwięk niż mowienie tego kilkadziesiat razy dziennie
  • klinkierzg 04.10.14, 20:28
    Mówię, chociaż nieczęsto. Rodzice chyba rzadko mi mówili.
    --
    www.nvc.zgora.pl/
  • superzielona120 05.10.14, 19:12
    ojcowie powinni mówić kocham cie do dziecka i okazywać mu tą miłość, przytulić, połaskotać, pośmiać się, kupić czasem czekoladę, pójść do kina z dzieckiem - taka zdrowa relacja. Jestem kobietą, mój ojciec nigdy w życiu mi czegoś takiego nie powiedział, nigdy nie przytulał, nigdy się ze mną nie bawił, nigdy nie był ze mną w kinie, nigdy w zyciu nie dał mi żadnego prezentu na urodziny, ojciec jest taki zimny jak lód, to jakiś koszmar, już jestem dorosła, ale na myśl o ojcu mam mdłości nie znoszę go, wiem, że nie powinnam tak mówić, bo to mój ojciec ale on traktował nas - swoje dzieci jakbyśmy nie istnieli, nie rozmawiał z nami, nie bawił się, mieszkał z nami w jednym mieszkaniu, ale nie interesowaliśmy go wcale, nawet nie wiedział gdzie chodzę do szkoły i ile mam lat...co za porażka. Na samą myśl o ojcu mnie mdli. Kochajcie swoje dzieci i zwracajcie na nie uwagę, rozmawiajcie z nimi, bawcie się, dajcie im cos od siebie. Moja mama zawsze się ze mną bawiła, chodziła ze mną na spacery, kupowała lalki na urodziny, czasem lizaki jak wracała z pracy, przytulała mnie, mogłam ją poprosić o cos np. kredki i blok to mi kupiła bez okazji, mam 25 lat a zawsze jak widzę mamę to sie do niej przytulam, mówię jej, że ja kocham bo naprawde kocham, daję buziaka. Moja kuzynka ma takich fajnych rodziców, że i mój wujek i moja ciocia byli dla niej jak moja mama dla mnie. I naprawdę byłam z szokowana jako dziecko pamiętam jak widziałam, że ona siada na kolanach u wujka, albo rzuca mu się na szyję i krzyczy kocham cię tatusiu jak wracał z pracy, albo mówi chodź ze mną tato na basen jutro. Ja takiej relacji nigdy nie miałam i byłam zdziwiona, bo byłam wtedy dzieckiem, że można z ojcem mieć taką relację. Teraz mam jakąś niechęć do mężczyzn, w każdym widzę mojego ojca, nie umiem sobie zycia ułożyć, uważam, że ojciec zniszczył tym zimnym podejściem mi życie, jakby go nie było to przynajmniej nie czułabym, że ktoś mnie ignoruje całe moje życie, a tak to siedział w domu i traktował mnie jak powietrze.. Dziwny człowiek. Naprawdę na sama myś o posiadaniu męża mam drgawki z przerażenia, więc chyba to wina ojca, szczególnie, że moje rodzeństwo jest starsze ode mnie i jeszcze nikt sobie nie ułozył zycia z drugą osobą, więc to musi być kwestia zimnego wychowania przez ojca. Ta moja kuzynka o której pisałam już w wieku 19 lat poznała chłopaka, potem jak miała 23 wzięła ślub i sa super zgraną parą. I zazdroszczę jej że ona potrafi mwić do męża kocham cię, tęsknię za tobą, bo ja do żadnego faceta tak nie umiałam, wszystkich traktowałam zimno, z dystansem, wyśmiewałam ich wady, nic dziwnego że mnie zostawiali, byłam dla nich jak mój ojciec dla mnie...
  • gzesiolek 05.10.14, 19:36
    Nie zazdroszcze... choc wg mnie pierwszym krokiem dla Ciebie bedzie odciecie sie od przeszlosci... nie mozesz tlumaczyc swoich dzisiejszych niepowodzen czy czynow "nieobecnoscia" i zlym podejsciem ojca...
  • superzielona120 05.10.14, 21:05
    staram sie zapomniec o tym, ale dlaczego nie mogę tłumaczyc moich niepowodzeń zchowaniem ojca??? przeciez on mi pieknie spaczył psychikę! Wiadomo, że pracuję nad sobą, żby być miła, uśmiechać się etc. ale jednak charakteryzuje mnie chłod emocjonalny, nawet dobrym znajomym nie mówię, że tęsknię za nimi, czy, że mi ich brakuje, nie przytulam ludzi, nawet jakos mi głupio całować jak składam życzenia, bo mój ojciec nigdy nie całował nikogo składając zyczenia. Jestem jak mój ojciec, małpuję go. Ja mam tendencje do małpowania różnych ludzi, z kim przestaję taka się staję zawsze tak mam. Dlatego mówię, żeby ojcowie dawali dzieciom poczucie bezpieczeństwa, troszczyli sie o dzieci, dbali o nie, czytali im, bawili się z nimi, to wpłynie dobrze na dziecko. z tego co widzę to prawie 100% facetów których znam takich jest, że dbają o swoje dzieci i są kochani. Tylko czasem sa wyjątki i to jest złe. pozdrawiam
  • gzesiolek 06.10.14, 09:48
    Po prostu dlatego, ze nie wyjdziesz z tego majac taka latwa kotwice... a to wina ojca...
    Cokolwiek Ci nie wyjdzie, cokolwiek zrobisz nie tak itd itp... Wygodne, ale nie dajace podstawy na wyjscie... Bierzesz sprawy w swoje rece i nie ma ojca, Twoja psychika, doswiadczenie, uczucia i decyzje, sa tylko Twoje i od Ciebie w duzej mierze zalezy czy i jak bedziesz kochala i bedziesz kochana... Wpuszczajac do tego caly czas Twojego ojca ("to jego wina") nigdy sie od niego tak naprawde nie uwolnisz... Rozumiesz co mam na mysli?
  • superzielona120 06.10.14, 17:26
    no rozumiem, że w pewnym sensie daję sobie pozwolenie na takie zachowania, bo tłumaczę się, że jest to wina ojca wink Dzięks za inne spojrzenie na sprawę ;* Ale mam sobie mówić, że to moja wina? Żeby podjąć jakieś decyzje o zmianie zachowania, czy mówić sobie, że po prostu tak się stało i nikt nie jest winny??? No wiem, że sprawy trzeba wziąć w swoje ręce, ale ja jakoś nie umiem wykrzesać z siebie takiej troski, uczuciowości żeby kogoś właśnie przytulić, podziękować za coś, mieć jakąś więź głębszą.Trzeba by było poćwiczyć i się postarać wink Wszystko na dystans powierzchownie, bez emocji, bez problemu za to i otwarcie mówię innym jakie mają wady, czym przysparzam sobie wiele problemów wink, a ich opinią o mnie sie szczególnie nie przejmuję, ścieka to po mnie jak po kaczce wink Taka jestem jakaś zimna i zdystansowana, ale sie staram nie rozwścieczać ludzi, bo naprawdę lubię ludzi wink
  • gzesiolek 09.10.14, 10:53
    Wiem, ze latwo mowic, ale w rozwoju zawodowym nauczylem sie jednej rzeczy "uwolnij sprawe od winy..." Wazniejsze od znalezienia winnego jest jak najszybsze i najlepsze rozwiazanie... Dzialac nie rozstrzasac...
    To, ze cos nie wychodzi nie musi byc z gory oceniane jako "ze ktos winny i dlaczego", ale powinno byc oceniane z punktu "co mozna bylo zrobic inaczej..."
    Poza tym, to ze jestes jaka jestes wcale nie oznacza, ze cos jest z Toba nie tak... Oceniaj swoje czyny a nie siebie. Moze po prostu nie trafilas na osobe ktorej Twoje wady nie przeszkadzaly, bo nie ma ludzi bez wad, sa ew. tacy ktorzy sie do swoich nie przyznaja (a Ty chwala Bogu do nich nie nalezysz)... Trzymaj sie cieplo i trzymam kciuki abys znalazla kogos kto Cie pokocha taka jaka jestes, a Ty odwzajemnisz to z cala namietnoscia wink
  • heniek.8 05.10.14, 20:50
    trolla to ja wyczuję na milę smile
  • egon26 06.10.14, 09:20
    Nie pamiętam jak to było z moim ojcem w zasadzie jest bardzo wylewny, do obcych opowiadał że nas kocha więc pewnie nam to też mówił. Jednak ta miłość można by rzec że z drugiego gatunku byławink
    Więc może lepiej czuć że jest się kochanym a nie słyszeć tego niż słyszeć mimo że wszystko temu zaprzecza.
    Ja moim synom mówię i myślę że czują że to prawda.
    Mami dawno już nie mówiłem ale zawsze jak u niej jestem staram się ją przytulic i cmoknąć w policzek na *do widzenia*. Ale by powiedzieć *kocham* jakoś nie ma okazji faktycznie.
  • nigolla 06.10.14, 18:55
    egon26 napisał:

    > Nie pamiętam jak to było z moim ojcem w zasadzie jest bardzo wylewny, do obcych
    > opowiadał że nas kocha więc pewnie nam to też mówił. Jednak ta miłość można by
    > rzec że z drugiego gatunku byławink
    > Więc może lepiej czuć że jest się kochanym a nie słyszeć tego niż słyszeć mimo
    > że wszystko temu zaprzecza.
    > Ja moim synom mówię i myślę że czują że to prawda.
    > Mami dawno już nie mówiłem ale zawsze jak u niej jestem staram się ją przytulic
    > i cmoknąć w policzek na *do widzenia*. Ale by powiedzieć *kocham* jakoś nie ma
    > okazji faktycznie.


    okazji to jest dużo, ale serce nieśmiałe chyba smile
  • vichta 08.10.14, 19:20
    Ja nie uslyszalam tego nigdy od ojca, bo rodzice nie mieszkali razem. Od mamy tez nie. Moja mama mnie nie kochala, ona sie dla mnie poswiecala. Roznice zrozumialam bedac osoba mocno pelnoletnia. Ja nigdy nie mialam oporow, zeby powiedziec to swojemu synowi.

    Taka historia z zycia wzieta...
    Mialam sasiada, ktory przyjezdzal na dzialke obok domu, w ktorym mieszkalam. Pan przed 70-ka przyjezdzal z zona, chora na Alzheimera, w zaawansowanym stadium. Wymagala totalnej opieki, karmienia, mycia, itp. Jednak sasiad przyjezdzal z nia prawie codziennie, zeby przebywala na swiezym powietrzu. Potem przestal, bo zona juz nie byla w stanie wstac z lozka. Na dzialke przyjezdzal tylko na chwile do psa. Jego uczucia wzgledem niej bylo widac przy pierwszym spojrzeniu. Ale kiedys w rozmowie ze mna stwierdzil, ze on nigdy zonie nie powiedzial, ze ja kocha. Kiedy zmarla, zwierzyl mi sie, ze przez 20 lat tylko wydawalo mu sie, ze byl przygotowany na jej smierc. Czlowiek pelen wigoru... Zmarl kilka miesiecy pozniej...

    Naprawde slowa nie sa az tak wazne, ale niektorzy na nie czekaja...
  • nn33 19.10.14, 19:55
    Owszem masz rację , że same słowa może nie są aż tak ważne ale wtedy trzeba je zastąpić choć by gestami czymkolwiek aby druga osoba wiedziała , że jest kochana . A czy powiedzenie tego słowa jest takie trudne? Nie rozumiem w czym problem
  • robex888 14.10.14, 09:30
    Pewnie, że mówię. To normalne
  • nn33 19.10.14, 19:50
    Ja bardzo kochałem mego ojca i właśnie dla tego bardzo mi brakowało tego słowa kocham cię choć gdzieś tam głęboko w podświadomości wierzyłem , że mnie kocha tylko czy na pewno? Mam 43 lata a jednak żałuję , że nigdy tych słów nie usłyszałem i już nie usłyszę. Dla tego mojej córce mówiłem , że ją kocham czy , że jestem z niej dumny , nawet jak się dziwiła dlaczego to mówię to wiem , że kiedyś tam , może jak mnie już nie będzie to jednak te słowa zostaną z nią. I nie chodzi o to przecież aby to gadać w kółko Ale tyle razy aby nie zapomniała. Naprawdę warto. To samo tyczy się matek , od matki też nie usłyszałem tego i pewnie nie usłyszę choć ja jej mówiłem , że ją kocham
  • madziulka987 19.10.14, 20:01
    mi się wydaje że te słowa powinno jak najcześciej słyszeć każde dziecko i samo uczyć się je mówić. Jest to w końcu forma wyrażania uczuć i emocji. Mężczyźni wolą czyny niż słowa, jednak kobiety potrzebują werbalnie usłyszeć że są kochane. Mój synek ma 4 lata każdego dnia po 10 razy słysze jak mówi że mnie kocha i tate i kotki. Już w takim wieku mężczyzna musi byc tego nauczony. W końcu okres nauki miłosci w ich wychowaniu trwa do około 6 roku życia.
  • madziulka987 24.10.14, 15:39
    zauważyłam jeszcze jedną rzecz. Od jakiegoś czasu zaczęłam zwracać partnerowi uwagę, że za mało czułości mi okazuje. Może bardziej tego potrzebowałam bo przechodziłam ciężki okres. Po rozmowie doszliśmy do wniosku, że chyba nikt go tego nie nauczył. Gdy był mały spędzał czas głównie z matką, potem rodzice się rozwiedli. Nie widział uczuć i czułości ze strony najbliższego mężczyzny, więc się nie nauczył. Warto aby faceci móli swoim synom że ich kochają i dużo ich przytulali, ważne są też wspólne pasje. To zaprocentuje w przyszłości. Powodzenia panowie
  • heniek.8 24.10.14, 19:09
    nie traktuj tego jako zarzut, ale patrzysz na to egocentrycznie. z punktu widzenia Twojego męża to nie on daje za mało, tylko Ty wymagasz za dużo tego okazywania czułości

    (tzn. on ma prawo uważać siebie za normę, a też nigdzie nie jest obiektywnie zapisane ile to jest "norma").

    uważasz że on powinien dawać więcej bo Ty taka jesteś, a nie wpadniesz na pomysł żeby wymagać mniej, bo on taki jest.

    po takiej rozmowie "dyscyplinującej" jest szansa na okresową "poprawę" (z Twojej pespektywy) ale dla niego jest to zapewne męczące (nawet jeżeli nie zdaje sobie z tego sprawy) i kiedyś powróci do starych ścieżek
  • nn33 25.10.14, 12:31
    A więc sztuka kompromisu
  • madziulka987 25.10.14, 18:08
    kompromis jest ważny w związku. Nie przecze, jednak po paru latach związku, jak jesteśmy coraz starsi i coraz dojrzalsi zwracamy na inne aspekty niż kiedyś w kwestii "dopasowania". Każde z nas potrzebuje czegoś innego a drugie skoro kocha stara się dać jak najwięcej z siebie żeby ta druga osoba była szczęśliwa. Już oboje wprowadziliśmy wiele zmian, na lepsze.
    Chodzi mi bardziej o kwestie tego że młodzi chłopcy w pierwszych latach życia potrzebują wzorca miłości, bo właśnie wtedy się jej uczą. Może im to znacząco ułatwić funkcjonowanie w dorosłym życiu, w związkach, w kontaktach z innymi ludźmi i w społeczeniństwie. Jeśli natomiast z różnych powodów takiego wzorca nie ma mogą pojawić się rozmaite problemy natury emocjonalnej i psychologicznej.
  • ali-zia 30.10.14, 21:05
    Myślę, że trzeba zaakceptować ten fakt. Nie masz wszakże wpływu na decyzje drugiego człowieka, ale masz wpływ na Twoje postępowanie...Mów zatem dzieciom kocham Cię- zawsze wtedy, gdy to poczujesz...Alicja Poznań
  • tristan222 31.10.14, 11:20
    Moja dziewczyna jest w ciąży i mówię jej do brzucha: kocham cię;P
  • gzesiolek 31.10.14, 12:29
    Uwazaj ja kiedys w ucho tak pieta od najmlodszej dostalem, ze az zadzwonilo... chyba tez w brzuchu wyrazila uczucia...
  • tristan222 31.10.14, 13:08
    Haha, fajnie, ja jeszcze nie dostałem;p ale podobno raz się poruszył w środku bo to synek
  • madziulka987 01.11.14, 18:03
    to mów dużo do niego, nasz drugi uwaktywnia się w brzuchu jak tylko tata zaczyna mówić. Jakby przez brzuch reagował na jego głos i próbował się wyrwać smile

    --
    Czasem tu wpadam - zaradnakobieta.pl

    Uśmiechnij się smile
  • gzesiolek 17.11.14, 12:35
    U nas przy drugim dziecku mialem w pewnym momencie zakaz mowienia do brzucha czy dotykania ciepla reka, bo sie "motorek" wlaczal wink
  • koniczy-nka 20.11.14, 12:07
    Moi rodzice też mi tego nie mówili, choć wiem że mnie kochają. Za to ja i mąż ciągle powtarzamy dzieciom, że je kochamy i że są dla nas najważniejsze na świecie smile
  • kazik12groszy 07.01.15, 13:56
    codziennie smile
    --
    5 dowodów na to, że ocieplenie domu się opłaca
  • jpy1 10.01.15, 00:03
    Oczywiście. Mówię to 18 latkowi i 5 latkowi.

    --
    Ma­leń­kie dziec­ko, gdy jest mal­tre­to­wa­ne, wy­pra­co­wu­je me­cha­nizm obron­ny - chce być nie­wi­dzial­ne. Nie pła­cze, nawet jak jest głod­ne i ma mokro. Nie na­wią­zu­je kon­tak­tu wzro­ko­we­go. Pa­nicz­nie boi się do­ty­ku, któ­re­go roz­pacz­li­wie po­trze­bu­je. Chce znik­nąć opie­ku­nom z pola wi­dze­nia. Ina­czej bro­nić się nie po­tra­fi.
  • cfaniaczka00 11.01.15, 00:20
    Codziennie,po "X" razy.... Póki co młoda i tak nie rozumie do końca znaczenia tego słowa, ale i tak już wie, że jest to coś mega pozytywnego. Kiedyś mam nadzieję, że tą miłość będzie potrafiła odczytać bardziej w moich czynach, niż słowach, jednak na pewno i tak będę jej to werbalnie przypominać.
  • tatanafroncie 12.01.15, 11:11
    Zapewnianie dzieciaka, że się go kocha jest ważne. Potem samemu dziecku łatwiej jest miłość okazywać i podawać ją dalej. Poza tym, dlaczego tatusiowie mają tego nie mówić? W końcu to prawda, a dzieciaki chcą prawdy. Niby to tylko słowa, ale przecież od nich można wiele zacząć smile Ja swoje dziecko kocham i staram się, by wiedziało to w rankiem, w południe czy o trzeciej w nocy, gdy tulę je już od godziny bo beczy. Niech wie, niech czuje wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka