Dodaj do ulubionych

problemy z dzieckiem

29.11.14, 21:07
Witam wszystkich, postanowiłem napisać na forum z myślą że ktoś mi pomoże. Piszę o moim synu –jedynaku, bo nie dajemy sobie z żoną rady. Syn jest na tyle niesforny, że nie wiemy co z nim robić. Pracujemy bardzo długo, syn w tygodniu spędza całe dnie w przedszkolu. Oddaliśmy go bardzo szybko ponieważ sytuacja rodzinna nie pozwoliła nam dłużej siedzieć z nim w domu. Nie ukrywam, że zawsze na wszystko pozwalaliśmy synowi, bo chcieliśmy wynagrodzić mu czas który spędza bez nas. Teraz stało się to na tyle uciążliwe że nie możemy spokojnie wejść do sklepu bez kupienia zabawki, cukierka czy innych rzeczy. Zdarza mi się przyłożyć mu w pupę bo nie mogę wytrzymać jego zachowania. Czasem pomaga-czasem pogarsza sprawę. PROSIMY O POMOC!!!!!
Edytor zaawansowany
  • problemywychowawcze999 30.11.14, 12:15
    Witam Pana! wink
    Odpisuję Panu, ponieważ byłam wielokrotnie świadkiem takich zachowań u dzieci w miejscach publicznych. Owszem, uważam, że błędem jest pozwolić dziecku "na wszystko" jednak postaram się Państwu jakoś pomóc, proszę podać w jakim wieku jest dziecko? Z wspisu mogę wnioskować, że w wieku przedszkolnym? wink
    Co do kar cielesnych- jestem ich przeciwniczką, dlatego bardzo popieram pedagogikę Korczaka, który mówi że dziecko także jest człowiekiem i wymaga traktowania jak człowiek. Oczywiście staram się zrozumieć Pana-jako ojca, który w przypływie złości uderza dziecko, jednak sam pisze Pan, że to nie zawsze pomaga więc czy warto?wink Proszę nie zrozumieć mnie jako kogoś kto próbuje wmówić Panu że bicie dzieci jest niepotrzebne, ale być może lepiej zastosować inne, lepsze metody na dziecko w wieku przedszkolnym, które pozwolą mu zrozumieć, że jego zachowanie jest wyuczone? Uważam że takie jest bo Państwo właśnie na to pozwolili.
  • radoslaw807 30.11.14, 22:34
    Mój syn ma 3 lata-skończone w maju więc już nawet 3 i pół. Wiem, że wymknęło nam się spod kontroli wychowanie syna ale stwierdziliśmy że w przedszkolu nauczy się zasad.
    A bicie uważam za konieczne kiedy np. płacze na widok samochodu z wystawy. Co w takim razie innego poleci nam pani? Proszę o konkretne przykłady...
  • problemywychowawcze999 01.12.14, 09:26
    próbowali Państwo rozmawiać z kimś kto mógłby pomóc: psycholog, wychowawca dziecka w przedszkolu?

    Większość rodziców myśli właśnie jak Pan-oddam do przedszkola-tam wychowają mi dziecko i nauczą zasad. Proszę mnie nie zrozumieć źle ale nie można całego ciężaru wychowania przelać na przedszkole. Owszem to miejsce gdzie dziecko nabywa wiele umiejętności, rozwija się itp. wink Ale wydaje mi się że Państwa wkład-jako Rodziców w wychowanie dziecka jest kluczowy. wink
  • radoslaw807 01.12.14, 14:52
    Rozmawialiśmy z wychowawcą syna- zachowanie jest nieco inne w przedszkolu- tam stara się słuchać, bawi się z dziećmi, czasem zdarzają się sytuacje kłótliwe. Nie chcemy rozmawiać póki co z psychologiem, bo po co? Żeby uznał że z dzieciakiem jest coś nie tak? uncertain
  • problemywychowawcze999 01.12.14, 19:08
    Psycholog jako osoba specjalnie przeszkolona w kwestii zachowania być może poradzi Państwu jak nie ulegać dziecku, nakieruje jak pracować z dzieckiem- niekoniecznie ustali że dziecku coś dolega, być może taka rozmowa pomogłaby Państwu i synowi. wink
    Co do wymierzania kar cielesnych- Pańskiego „bicia”, tak np. Korczak wg którego się kieruję w życiu mówi o tym, żeby dziecko uczyć tak aby przystosować do dalszego-dorosłego życia. I tak np. kiedy wybierają się Państwo na zakupy- proszę wytłumaczyć małemu, że nie zawsze będzie miał to co chce, że rodzice nie zawsze mają pieniążki na samochód czy tor wyścigowy. To naprawdę nie jest trudne wink Dziecko uczone w duchu przemyślanego wydawania pieniędzy w przyszłości zacznie się z nimi liczyć, zacznie zauważać i cieszyć się z małych rzeczy czy prezentów. Proszę wdrażać dziecko do obowiązków domowych- dziecko 3,5 letnie potrafi już sprzątać np. swój pokój. Proszę, że pomagało podczas robienia posiłków- koniecznie ze swoim widelcem, nożem (plastikowym), koniecznie musi to być ustalone miejsce np. teraz robimy kolacje w kuchni, zjemy przy stole. Nie ulegamy dzieciom, które chcą tworzyć posiłek w salonie, najlepiej na podłodze. To pozwala synowi znów zawładnąć Państwem, a konieczne jest zrozumienie i łączenie miejsca z czynnością: łazienka-do korzystania z toalety, sklep- miejsce gdzie robimy potrzebne zakupy. (Owszem, można pozwolić sobie na kupienie dziecku słodyczy, które tak naprawdę nie są mu w tym wieku konieczne, lepsze będą owoce, jednak jeśli synek jest do nich przyzwyczajony, proszę zacząć mu je po prostu ograniczać i nie kupować przy każdej okazji bycia w sklepie) Jeśli chodzi o cielesność- nie jest potrzebna w wychowaniu, karą może być stanie w kącie, brak uwagi na dziecku („lekceważenie syna i jego próśb”wink i na pewno poskutkuje lepiej niż klaps. Wszystko jest kwestią wyćwiczenia przez Rodziców podanych przez mnie przykładów wink
  • radoslaw807 01.12.14, 19:20
    Czy pani rady są sprawdzone? uncertain Nad tym psychologiem zastanowimy się z żoną.
  • problemywychowawcze999 01.12.14, 19:32
    Sama zostałam wychowana w ten sposób. Przez to dziękuję rodzicom, że pozwalali mi „próbować” życia dorosłych, doceniali mnie w tym co robiłam. smile Doświadczenie z dziećmi i sprawdzanie tego sposobu wychowania pozwala mi o tym pisać.. Czas, który dziecko spędza z rodzicami jest bardzo istotny. A ile czasu Państwo poświęcają dziecku? wink Rozumiem pracę, obowiązki jednak dziecko także potrzebuje zainteresowania.uncertain I tak np. po powrocie z przedszkola proszę żeby dziecko nie zawsze bawiło się samo-proszę robić coś wspólnie: układać puzzle, budować z klocków, tworzyć posiłki o których pisałam. Owszem-zabawa swobodna też jest potrzebna, jednak poprzez wspólne spędzanie czasu pokazujemy dziecku jak bardzo jest dla nas ważne i uczymy się relacji z nim i ono z nami. Czy podane przeze mnie przykłady są dla Pana jasne czy mogę jeszcze w czymś pomóc?
  • radoslaw807 01.12.14, 19:41
    Staramy się poświęcać jak najwięcej. W tyg to ok. 3h od momentu powrotu do domu do spania a weekend oczywiście dłużej jesteśmy razem. My po prostu czasem nie wiemy co możemy z nim robić, nie potrafimy go czymś zainteresować uncertain
  • egon26 02.12.14, 13:45
    Moja rada:
    takie sytuacje w miedzy ludźmi są bardzo stresujące wiec raczej wolałbym nauczyć dziecko w domu, może nawet lekko prowokować takie sytuacje i dać dziecku do zrozumienie że nie za każdym razem może mieć to co chce. Choćby jedzenie słodyczy przed obiadem i oddawanie dzieciakowi całego swojego wolnego czasu. Na pewno mu was brakuje ale możecie czasem ustalić że robicie przerwę w zabawie itd. Wydaje mi się że warto było by mu się przeciwstawić w domu by się nauczył że wymuszanie złym zachowaniem nic mu nie daje, a może kara posadzenia na krzesło na 3 minuty też będzie niezłym pomysłem. Niestety jak dopuściliście do takiej sytuacji musicie go *spacyfikować*, obejrzyj kilka odcinków super niani - pewnie znajdziesz w internecie. Dziecko będzie szalało ale w końcu nauczy się że nie warto się stawiać.
    I nie bij dziecka bo w końcu cię ktoś o to opier...li, ja bym tak zrobił na ulicy...
  • egon26 02.12.14, 13:47
    I jeszcze jedno jak brakuje pomysłów na zabawę. Ja uwielbiałem klocki - relaksowały mnie niesamowicie, poleca
  • alama_ferka 13.01.15, 15:08
    Widzę, że Pan Radosław już tu nie zaglada, ale jakby mu się przydarzyło.

    Pewne rzeczy będa powtórzone.

    Przede wszystkim - uleganie dziecku nie zastapi mi czasu spędzonego z rodzicami. Oczywiście, mamy prace, obowiazki, nie należy sobie stawiać wymagań ponad realizacje, ale jednak powinniśmy codziennie znaleźć czas na zabawę/rozmowę z dzieckiem.

    Kary cielesne, chociaż kuszace, ucza nie tego co chcemy. Chcemy nauczyć dziecko zachowywać się prawidłowo z wewnętrznej potrzeby, a nie ze strachu. W sumie odnosi się to do wszelkich wymyślonych kar. Najlepiej jest postawić dzieci przed konsekwencjami ich czynów.

    Zabiera to dużo więcej czasu, ale opłaca się długoterminowo. Osobiście podeszłabym do tematu tak. Przed wyjściem do sklepu wytłumaczyć dokłdnie dziecku po co idziemy, może wręcz zrobić razem listę zakupów i podkreślić, że kupujemy tylko to, co jest na liście. Możemy ewentualnie wrzucić tam cukierka albo mała zabawkę, ale ZAWCZASU.

    Na zakupy najlepiej wybrać się we dwójkę, jeśli zależy nam na dokończeniu tych zakupów. Jak dziecko zacznie marudzić, wymuszać, to nie krzyczymy, nie klepiemy, tylko zniżamy się do jego poziomu i spokojnie, ale stanowczo tłumaczymy, jaka była umowa. Coś w stylu "rozmawialiśmy o tym, nie kupujemy dzisiaj żadnych zabawek. Jeśli nie przestaniesz krzyczeć/tupać to wychodzimy ze sklepu. Twój wybór". I najważniejsza część - dotrzymujemy słowa. Jeśli tłumaczenie nie skutkuje, to zostawiamy zakupy, zabieramy dziecko i idziemy do domu. Jeśli dziecko jest wystarczajaco spokojne, to możemy po drodze tlumaczyć "Mówiłam Ci, że jak będziesz krzyczeć to wychodzimy ze sklepu". Jeśli dziecko nam odpłynęło, to lepiej to zostawić na później.

    Może to być upierdliwe, że nie możemy zakończyć zakupów spokojnie, ale cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko smile

    Powodzzenia.
  • elle444 10.12.14, 15:19
    Dziecko zachowuje sie bardzo racjonalnie, bada granice, jak kazde dziecko w tym wieku. Problemem jest to, ze tych granic nie ma, a zachowanie przynosi mu kozysci.
    Z klapsami jest taki problem, ze jest to kara niekonsekwentna i nieprzewidywalna, zalezy bowiem od stanu emocjonalnego rodzicow, a nie wagi czy stopnia przewiny, czasem to samo zachowanie konczy sie klapsem a czasm nie i jaki komunikat dostaje dziecko?
    Dziecko sie zachowuje w ten sposob bo:
    1. to sie oplaca - dostaje co chce
    2. domaga sie uwagi (tą tez dostaje)
    Dziecko zawsze wymieni zabawke na uwage rodzicow. Zamiast kupowac zabawke mozna odzwierciedlic emocje dziecka np. "O! podoba Ci sie ta zabawka. Rzeczywiscie jest fajna. Denerwujesz sie, bo nie mozesz jej miec. To zrozmiale." i dowrocic uwage np. "choc zrobmy szybko zakupy i posadze cie na sloniku, ktory jest przed sklepem".
    W domu czas trzeba cwiczyc z dzieckiem szanowanie granic (zwlaszcza rodzicow). Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jak sie nie ma za duzo czasu dla dziecka, to mu sie to "rekompensuje" pozwalajac wchodzic sobie na glowe. Jak dziecko narusza fizyczne lub emocjonalne granice rodzica, powinno uslyszec komunikat: "dosyc", "nie podoba mi sie to" , "nie chce, zebys tak robil" oraz "chce zebys terazl jadl" itp. W ten sposob uczy sie rowniez wyznaczac wlasne granice.
    Z opisu wynika , ze w rodzinie jest problem z wyznaczaniem swoich granic (dziecko rzadzi) i respektowaniem cudzych (klapsy).
    No i jeszcze jedno - jak dziecko bylo rozpuszczane 3 lata, to odwrocenie tego zajmie przynajmniej tyle samo, tu nie ma innego lekarstwa jak konsekwencja, a tego nie da sie zarzyc w jednej dawce,
  • aerra 05.12.14, 14:11
    Co to znaczy czy rady są sprawdzone? I jeszcze może z gwarancją? wink
    Wybacz, ale zwaliliście sprawę totalnie, wasze dziecko jest niewychowane (i to zarówno w znaczeniu, że nie było nikogo kto by go wychowywał, jak i - co zresztą wynika z pierwszego - że zachowuje się niezgodnie ze wszelkimi normami dobrego wychowania) i nie da się teraz sprawy rozwiązać prosto i szybko. A każde dziecko jest inne i nie da się dać gwarancji co do skuteczności danego sposobu.
    Aczkolwiek wszystkie rady udzielone przez problemywychowawcze999 uważam za sensowne, tyle, że na pewno nie zadziałają z miejsca i do razu. Jeśli naprawdę chcecie wychować swojego synka, po 3,5 roku puszczenia go samopas i pozwalania mu na wszystko, to czeka was duuuużo pracy, musicie mieć dużo konsekwencji i cierpliwości.
    3,5 latek to już dość duże dziecko, rozumie bardzo dużo, ale na pewno na początku będzie to dla niego szok, że rodzice się "zepsuli" wink
    Co do zakupów - przede wszystkim ustalcie, czy faktycznie kategorycznie postanawiacie, że nie będziecie mu nic kupować. Najważniejsze to zapowiedzieć dziecku, że dziś na zakupach, nie kupujecie żadnej zabawki/słodyczy i trzymać się tego twardo - jak dziecko zaczyna histeryzować, to nie bicie jest rozwiązaniem, tylko - skoro na tych zakupach jesteście razem - jedno z was bierze dziecko pod pachę i wyprowadza ze sklepu. Drugie kończy zakupy i tyle. Koniec i kropka. A w domu, czy też od razu dziecko jest poinformowane, że za takie zachowanie jest (wcześniej ustalona) kara: brak bajki, brak zabawy itd.
    Jeśli nie chcecie tak radykalnie, to ustalcie z synkiem, że na przykład może sobie w sklepie wybrać jedną rzecz - konkretną, niewielką - książeczkę z naklejkami/bajeczkę, mały samochodzik, ostatecznie czekoladę czy inne słodycze, o ile wasze dziecko takie rzeczy jada. 1 sztuka i to pod warunkiem, że będzie się na zakupach zachowywać bez zarzutu.
  • ciotka_scholastyka 04.12.14, 09:38
    > Nie chcemy rozmawiać póki co z psychologiem, bo po co? Żeby uznał że z dzieciaki
    > em jest coś nie tak? uncertain

    Nie, ja nie wierzę, że to czytam.
    Myślenie z cyklu "nie będę się badać, bo jeszcze mi coś znajdą".
    Ra-tun-ku!!!
  • lia.13 12.12.14, 19:08
    Sorrym, ale też uważam, że w tym przypadku gadanie z psychiologiem o takich pierdołach jak "awanturowanie się malca w sklepie, bo rodzic nie chce kupić zabawki" to głupota. Psycholog przedszkolny Cię wy śmieje jak do niego z takim czymś przyjdziesz.
  • alama_ferka 13.01.15, 15:16
    W tym przypadku psycholog dziecięcy jest nie od diagnozowania problemów z dzieckiem, ale raczej wskazaniu rodzicom jak można wychować dziecko, jak stawiać granice i nie używać klapsów. Bo rodzice maja z tym problem.
  • x-troll 19.03.15, 01:38
    Jeżeli ten psycholog się tak zachowałby jak piszesz tzn ,że pomylił zawód.
  • ann.k 10.12.14, 13:55
    radoslaw807 napisał(a):

    > Nie chcemy rozmawiać póki co z psychologiem, bo po co? Żeby uznał że z dzieciaki
    > em jest coś nie tak? uncertain

    Z dzieciakiem jest wszystko tak. Natomiast wy, oboje, macie poważne problemy emocjonalne, nie potraficie sobie poradzić z własnymi emocjami, a tym bardziej z emocjami dziecka. Nie rozumiecie go, nie staracie się go zrozumieć. Jesteście niedojrzali. Więc nie ma się o co martwić. Dziecku psycholog nic nie zarzuci, wy natomiast macie przed sobą ogrom pracy.
  • lia.13 12.12.14, 19:10
    Boshh, padłam, leżę i kwiczę. Ty tak na poważnie? Ludzie kochają swoje dziecko, chcą mu wynagrodzić czas spędzony w pracy, widzą, że zapędzili się z tym w kozi róg, a ty im problemy emocjonalne wytykasz? Idź wyluzuj.
  • sapiens_h 13.12.14, 17:01
    Kochają go w najbardziej idiotyczny, zdziecinniały, niedojrzały sposób. Rodzic dojrzały kocha mądrze. Wie że dziecko należy wyposażyć w te umiejętności, które ułatwią mu dorosłe życie, zachowania, które będą akceptowalne przez otoczenie. Na razie te zapracowane dzieciaki są na równej drodze do nagłówków typu: " 20 letni syn Państwa X jest podejrzany o podpalenie 10 samochodów. Zrobił to jako protest wobec ich odmowy zakupienia mu nowego auta." Ostatnimi czasy rodzice przestali kompletnie myśleć, starają się być kolegami dziecka, a potem to pobożne życzenie: przedszkole/szkoła wychowa, przy jednoczesnym atakowaniu wychowawców: Moje dziecko jest najlepsze, czego od niego chcecie, kłamiecie, on nie jest taki, wszyscy się na nim wyżywają".
  • agak23 15.12.14, 12:03
    Psycholog jako osoba niezależna i "z boku" może zauważyć rzecz, które wam umykają. Ja poszłam z moją 5-letnią córką, bo miałam już dosyć ciągłych wybuchów złości o każdej porze dnia i nocy. Właśnie pani psycholog uświadomiła mi, że ona w ten sposób czeka na moją uwagę - nie umie sama podejść i się przytulić albo poprosić, żebym się z nią bawiła (taki skryty charakter) - ja sama miała się domyślić tego, że mnie w danej chwili potrzebuje! Starszy syn przyzwyczaił mnie do tego, że jak potrzebuje bliskości albo uwagi to przychodzi i się przytula, a ta chowała się w kącie. Rok trwało zanim tego nauczyłyśmy się obie. Ale bez pomocy kogoś niezaangażowanego nie rozwiązałabym problemu.
  • demonii.larua 01.12.14, 13:53
    > Mój syn ma 3 lata-skończone w maju więc już nawet 3 i pół. Wiem, że wymknęło na
    > m się spod kontroli wychowanie syna ale stwierdziliśmy że w przedszkolu nauczy
    > się zasad.
    A od kiedy przedszkole jest od wychowywania? suspicious

    > A bicie uważam za konieczne kiedy np. płacze na widok samochodu z wystawy. Co w
    > takim razie innego poleci nam pani? Proszę o konkretne przykłady...
    Bicie jest po pierwsze oznaką porażki rodzica, jego bezradności, po drugie jest niezgodne z prawem.
    Przykładów potrzebujesz? Do roboty się trzeba zabrać, zwyczajnie bo po 3 latach to masa pracy przed wami. Krótkofalowo nie zabierać dziecka na zakupy. Na dłuższą metę - zabrać się do uczciwej pracy nad dzieckiem.
    --
    "Zaiste cudowny umysł dziecka jest"
  • galiia 01.12.14, 20:46
    czy Pan chciałby być bity?
  • mamatin 03.12.14, 16:09
    > A bicie uważam za konieczne kiedy np. płacze na widok samochodu z wystawy.

    I jak go zlejesz to przestaje płakać?

  • 0sjana 11.12.14, 08:54
    Można zawsze oddać do domu dziecka.

    Wychowanie dostanie, w pracy się dłużej posiedzi i nikt cię nie wkurzy w czasie zakupów.

    Sorki, ale nie wierzę, że ktoś na serio ten post zamieścił.
  • lia.13 12.12.14, 19:27
    Wszyscy Ci tu pierdoły piszą. Prawda jest taka, że jesteście normalnymi rodzicami. Tylko trochę zapętlaliście się w tym wszystkim, bo aby prowadzić samochód trzeba mieć prawo jazdy, zaś aby mieć dziecko żadnych kwalifikacji nie trzeba mieć. Sam fakt jednak, że piszesz, że widzisz problem dowodzi, że jesteś bardzo dobrym, kochającym rodzicem.
    Co do sytyuuacji "ryku dziecka na widok samochodu z wystawy": Badanie granic i wymuszanie u 3,5-letniego dziecka to STANDARD.
    Rodzice powinni wprowadzić nowe zasady konsekwentnie, nie zrażac się tym, ze dziecko w sklepie krzyczy i inni ludzie robiący zakupy patrzą się na Was z dezaprobatą. Dziecku powiedzieć NIE. Gdy dzieciak kładzie się na ziemi i wali pięściai w podłogę z rykiem, należy stwierdzić stanowczo: "Ja wychodzę!" Gwarantuje, że jak 3-latek zobaczy, że odchodzisz, nie ma bata i poleci za Tobą. Możesz schować się za regałem i obserwować go z ukrycia. Młody wpadnie w popłoch i z miejsca poleci za Tobą. Żadnej traumy maluch z tego powodu mieć nie będzie, a nauka z tego doświadczenia - bezcenna. Gdy Was znajdzie za zakrętem to radość będzie tak wielka, że o zabawce niemal zapomni. Musicie być z tym konsekwentni. Może się też okazać, że nadal będzie naburmuszony, jednak numeru z płaczem nie powinien powtórzyć. Bicie jest złe, bo jak długo będziecie bić dziecko? Odpowiedź jest prosta - tak długo aż pojawi się ryzyko, że Wam odda wink Lepiej w przypływie rozpaczy i desperacji przełożyć malucha jak worek kartofli przez ramię i wynieść ze sklepu. On musi wiedziec, że to Wy rządzicie w domu. I to wcale nie jest złe, bo dzieci nie są głupie i wiedzą, że same nie przeżyją, dlatego mają atawistyczną potrzebę szukania opieki i schronienia u kogoś dorosłego (dlatego tak łatwo ulegają porywaczom, z dwojga złego wolą być z obcym dorosły niz samotnym). No nic, koniec tego smutnego tematu, tu nie o porwaniach mowa. Rad konkretnych udzieliłam wink
    Rady osoby, która 3,5-latkowi zaleca podawać plastikowy nóż do obiadu może sz sobie w buty włozyć, przydadzą się o tyle, że wyższy będziesz. Osoba taka w życiu dziecka na oczy nie widziała. 3,5-latki metalowymi nożami w przedszkolu obiad jedzą, oraz przygotowują sałatki owocowo-warzywne w ramach warsztatów kulinarnych. Po co więc dadwać mu plastikowy nóż w domu? Jest to wiedza dla mnie tajemna. Dowodzi ona jedak niezbicie, że i pozostałe rady tyle o ile są do zastosowania.
  • sapiens_h 13.12.14, 17:04
    Normalni rodzice nie muszą pisać po forach. Oni wiedzą, że istnieją granice i każdy czasami słyszy nie. Jeżeli takie podstawy są kompletną niewiadomą, to to nie jest normalne. To tak jakby ktoś kupił psa nie wiedząc, że nie wolno mu robić kupy na wycieraczce sąsiada i dopiero obcy ludzie na forum muszą mu to uświadomić.
  • problemywychowawcze999 13.12.14, 22:30
    Proszę wybaczyć ale mam do czynienia z dziećmi właśnie w wieku 3-4 latków i uwierzy mi osoba lia.13 że dzieci nie jedzą w przedszkolu metalowymi nożami, przynajmniej nie w tym wieku bo dla porównania 5-latki już tak-przynajmniej takie są moje doświadczenia. Do sałatek też wykorzystuje się noże kolorowe-plastikowe żeby przyrządzanie czegokolwiek w przedszkolu wydawało się zabawą i nauką a nie wykonywaniem poleceń nauczyciela- uważaj bo to nóż, uważaj bo ciężki, metalowy itp. Oczywiście, w domu można eksperymentować, ja dałam przykład akurat taki, bo chodziło mi ogólnie o włączanie dziecka w codzienne prace więc nie wiem czemu osoba lia.13 podważa akurat ten pomysł, każdy zrobi jak zechce. Ja tylko podałam przykład wink pozdrawiam wink
  • clavier12 19.02.15, 02:50
    wreszcie głos rozsądku.
    Mam wrażenie że na forach czatują naganiacze psychologów '). Na tej zasadzie należałoby z byle pierdołą do "specjalisty" biegać, który nauczy cię "jak żyć". Problem taki, że większość psychologów ma sama ze swoją rodziną kłopot, więc nie polecam. Rady Super Niani po incydencie z aresztem jej własnego, dorosłego super syna okazały się totalnie nietrafione.
    Już lepiej zapytać babci, ciotki czy przyjaciół. Oni będą na 100% chcieli pomóc swoim doświadczeniem, a nie tylko zarabiać na was kasę.
  • porta2 08.06.15, 10:43
    Wreszcie trafiłam na normalną wypowiedź. Przyłączam się i popieram w stu procentach. Wszyscy badają granice, w jakich mogą się poruszać, nie tylko dzieci. Wielokrotnie z naszymi Ananaskami postępowałam podobnie: po prostu zapowiadałam, że wychodzę! Reakcje zazwyczaj były natychmiastowe: dzieciak uspokajał się a wręcz przymilał, by nie wychodzić! Kilka razy jednak musiałam zostawić koszyk przy kasie i wyjść, bo i tę granicę chcieli wypróbować. No i tyle. Jedyne, co straciłam - to czas na robienie zakupów, ale to się da odpracować. Nauczka, że co zapowiem, realizuję - zazwyczaj wystarczała. Do dziś zdarza się: "kup mi to, kup mi tamto" i żebranie, ale jeśli nie ustaliliśmy przed robieniem zakupów, że coś im kupię z zabawek - po prostu nie kupuję. Może do dziś już sobie jakoś poradziłeś z problemem, ale nastaw się - że dziecko cały czas będzie próbowało na różne sposoby osiągnąć swój cel - bądź rozważny - a dziecko Tobą nie zawładnie. No i oczywiście w miarę możliwości omawiaj z nim, dlaczego postąpiłeś tak a nie inaczej. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  • ao.a 13.12.14, 01:59
    Mam trzyletnią córkę. Też jest nieco rozpuszczona ale dziecko, które słyszy konsekwentne "nie" w końcu odpuści. Pamiętam sytuację kiedy chciała na mnie coś wymusić/ jakieś zachowanie, ja odmówiłam, a ona się rzuciła na ziemię i przepłakała (to była histeria) tak z dobre 15 min, na nic zdawało się tłumaczenie. W sumie czekałam 30 min (!) aż się uspokoi. Obok nas przechodzili ludzie, większość się oglądała, część wtrącała co wcale nie pomagało. Miała wtedy może 2 lata. Obecnie też próbuje wymuszać - zabawki, słodycze. To co pomaga u nas na histerię to przytulanie ale absolutnie nie zmieniamy zdania - jak było "nie" to jest "nie". Są też stosowane kary kiedy jest baaaardzo niegrzeczna- pójście do kąta na 15-30 sekund, zakaz oglądania bajki w tv. Czasem odrobina szantażu dotycząca np. św. Mikołaja, że do niegrzecznych dzieci nie przychodzi, kiedy nie chce się ubrać sama, że nie wyjdziemy po prostu. Kara cielesna w rzeczywistości jest kompletną porażką rodzica, który nie radzi sobie z dzieckiem. Bez urazy ale tak uważam. Lepiej się odciąć od dziecka na chwilę, zamknąć w pokoju nawet, wziąć parę oddechów. Jeżeli jest to sklep, a dziecko krzyczy, można szepnąć na ucho, że np. mikołaj, nie wiem jakaś wróżka, chochlik przychodzi do grzecznych dzieci i zostawia niespodzianki (balonik?) i potem niech tego balona gdzieś znajdzie. Nagrodą za dobre zachowanie może być basen, sala zabaw, zrobienie dziecku jakiegoś przebrania. To działa. Kara cielesna to najgorsze rozwiązanie. Wyobraża Pan sobie, że stoi przed salonem samochodowym wzdycha do jakiegoś auta i ktoś Pana za to bije? Okropne prawda? Życzę cierpliwości i wyrozumiałości. Pozdrawiam.
  • katriel 15.12.14, 17:25
    > A bicie uważam za konieczne kiedy np. płacze na widok samochodu z wystawy.

    ??? Nie wierzę.

    A tak zapytam:
    powiedzmy, że jesteś z żoną w centrum handlowym, idziecie kupić coś do domu. Mijając butik żona zatrzymuje się, patrzy tęsknie na wystawioną torebkę, jeszcze tęskniej na metkę z ceną (trzy twoje pensje) i wzdycha "jejku, cudna, jak bym ją chciała mieć!" Nie płacze oczywiście, bo jest dorosła, ale ewidentnie wyraża dokładnie to samo uczucie, które wasz syn wyraża płaczem.
    Czy uważasz wtedy za konieczne zbicie żony?
    A jeśli nie, to dlaczego (czym ta sytuacja się rózni od sytuacji z synem) i co robisz zamiast tego?


    --
    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
    (G.K.Chesterton)
  • kckk 27.05.15, 07:40
    Zaprowadzić synka z dziadkiem do salonu jaguara i pokazać mu auto jakim tatuś chciałby poszaleć. Następnie wyjść z siebie i obserwować sytuację z perspektywy sufitu.
  • molik28 05.10.16, 15:04
    No trudno niech ryczy. Wychowanie i dorastanie to nie jest bezbolesny proces. A co by pan zrobił gdyby żona ryczała przed każdą wystawą sklepową z butami? A może tak spróbować? Niby żartuję ale w sumie to ja poważnie. Dziecko to człowiek bardzo rozumny tylko mniejszy.
  • problemywychowania222 14.01.15, 10:45
    A co jeśli takie dziecko potem będzie myślało że może wszystko bo rodzice go nie bili? Z Pana opisu wnioskuję, że dziecko przyzwyczaiło sie do kupowania mu czegoś jak tylko jest w sklepie.
    To tylko pogarsza sprawę, bo dziecko wie, że płaczem w końcu wymusi to co chce- szczególnie w miejscu publicznym. Bicie dzieci jest złe, ale dawanie klapsa za złe zachowanie może uświadomić malcowi, że np płacz czy wrzask nic nie da.
  • czechowka 28.03.15, 15:25
    Płacz czy wrzask nic nie da, jeśli rzeczywiście nic nie da - a dziecko będzie miało okazję się o tym przekonać. Wg problemywychowania222 dawanie klapsa to taki rodzaj "profilaktyki" czy rodzaj "kary"? Bo nie rozumiem - złe zachowanie czyli wrzask, czy złe zachowanie czyli np. okładanie brata łopatką?
    Wrzask dziecka to jeszcze nie przekroczenie granicy, to testowanie i wyrażanie negatywnych emocji. Za to mam dawać klapsa?
    I wreszcie: "Bicie dzieci jest złe, ale...". Nie ma "ale". Bicie dzieci jest złe.
  • pietia503 27.03.15, 11:18
    Po pierwsze - nie chodzić za każdym razem całą rodziną na zakupy, robić je bez udziału dziecka . Świat sklepowych półek jest ostatnim ze światów, które powinno poznawać dziecko ( lepszy jest las, zoo itp.)
    PO drugie - stawiać dziecku zadania i prace drobne do wykonania - narysuj coś sam, ułóż coś sam, itp. posprzątaj zabawki sam - wtedy dostaniesz małą nagrodę
    Po trzecie - jak tylko syn urośnie do tych 6-7 lat - zapisać go na jakiś sport ( sam to z moimi dziećmi przećwiczyłem). Jego uwaga odwróci się wtedy od tej " komercyjnej" strony życia.
    Wpisz swoją odpowiedź
  • el_elefante 30.11.14, 21:29
    W jakim wieku jest chłopak?
    Jakie jeszcze zachowania oprócz scen w sklepie powodują, że nie dajecie rady?
    Więcej szczegół

    --
    Nie o to chodzi, o co idzie, ale o to, żeby dobrze szło.
  • zlotonaiwnych 03.12.14, 20:49
    Przestać chodzić z dzieckiem do sklepu. W moim przypadku pomogło.
  • clavier12 19.02.15, 02:54
    faktycznie żal tych dzieci ,które zamiast bawić się, spędzają czas na nudnych zakupach.
    I jeszcze samochodu nie kupią , zgredy wink
    Można podzielić się z mężem/żoną i robić zakupy bez dziecka, przynajmniej od czasu do czasu.
  • gzesiolek 04.12.14, 14:11
    Sorki, ale Pana posty brzmia jak prowokacja...

    Takiego zagniezdzenia stereotypowego ojca-Polaka sie nie spodziewalem w zyciu spotkac.

    Jakbym mial dac rade to tylko jedna: cierpliwosc i konsekwencja.
    Jak przez miesiace czy lata bylo tak, ze syn ma wszystko o co z wami zawalczy, to teraz musi przez te miesiace sie tego oduczyc... Nie trzeba bic, wystarczy, ze dziecko ma swiadomosc, ze jak zachowuje sie wbrew wczesniej ustalonych zasad to czeka ich konsekwencja (np. natychmiastowe zakonczenie zakupow...)
    Nalozylo wam sie lekkie rozpuszczenie malego, z buntem i testowaniem ile moze na rodzicach wywalczyc... Nie dajcie sie nerwom i tylko tyle, albo az tyle.
    A jak trzeba to w rozmowie z psychologiem nie ma nic zdroznego... Tylko sami musicie wiedziec co chcecie a nie podchodzic jak do tego co chce z was zrobic ulomnych...

  • bombalska 05.12.14, 00:56
    Na płacz w sklepie jest jedna prosta metoda: dziecko wyje, rzuca się na podłogę. Wtedy rodzic wychodzi ze sklepu i chowa się tak, żeby widzieć malucha, aż ten ostatecznie zdecyduje się podążyć za rodzicem.

    Ale pomijając to mam jeszcze inny pomysł do zaproponowania, który u mnie się świetnie sprawdził właśnie w takich sytuacjach. Otóż syn ma powieszoną w pokoju dużą kartkę przedzieloną na 2 połowy. Jedna jest na plusy, druga na minusy. Plusy dostaje za dobre zachowanie, wykonywanie obowiązków bez mojego gadania, robienie coś ponad obowiązki. Minusy za złe zachowanie, za niewykonywanie obowiązków, brzydkie wyrazy itp. Minus kasuje plusa. Plusy można wymieniać na nagrody: przedmiotowe, czas przed komputerem, wycieczki itp. Ja to liczę, że plus to ok. 2 zł. Tak więc nasze wizyty w sklepie wyglądają następująco:
    - Mama, chcę loda/gazetkę/jajko niespodziankę!
    - Nie ma sprawy, co tylko chcesz. A plusy masz?
    - Nie.
    - No to jak to? Ja Ci z miłą chęcią kupię co tylko chcesz. Ale to czy masz plusy czy nie, to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

    Zdarzyła się już kilka razy sytuacja, że syn miał w rączce jakąś rzecz do kupienia, ale jak pomyślał, że wyda na nią kilka plusów, to odkładał, bo wolał je wydać na coś innego.

    Świetna metoda, działa, motywuje i powoduje, że bez strachu można z dzieciakiem przejść przez dział zabawkarski smile

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • lia.13 12.12.14, 19:28
    prawda wink
  • zebra12 05.12.14, 07:02
    Nie ma innej rady jak konsekwencja. Umówić się w domu z dzieckiem, że nie będziemy niczego kupować w sklepie. I trzymać się tego. Będzie płacz na początek, ale z czasem minie. Nie ma magicznej różdżki.

    --
    http://2.bp.blogspot.com/-uznAu7jDqXc/UTlAAG8ZYgI/AAAAAAAAO8E/iK4aGVpqEKQ/s1600/Zebrinha+animada.gif
  • problemywychowawcze999 05.12.14, 16:23
    oczywiście że wszystkie podane przeze mnie przykłady to dla Pana kwestia wypracowania w czasie, nic nie ma "na pstryknięcie" wink zgadzam się z niektórymi opiniami i radami wink

    zapomniałam Panu dodać coś ciekawszego z literatury wink osobiście czytałam książkę Moniki Białej, Przedszkolaki- co każdy nauczyciel i rodzić wiedzieć powinien. Super lekturka do poczytania w wolnym czasie, szczególnie dla rodziców, którzy mają dziecko w wieku przedszkolnym i chcą trochę poczytać o jego rozwoju- ale nie w sposób typowo naukowy, bez oparcia o przykłady. Książka zawiera też testy z przykładami czynności, które dziecko w Państwa przypadku powinno a przynajmniej zaczynało robić wink być może pozwoli to na wspólną naukę przez zabawę? wink hmmm?
    Z literatury typowo dziecięcej- do poczytania do poduszki macie Państwo mnóstwo pozycji np. "Cudowne baśnie" D. Fic z wydawnictwa Papilon, z których sama korzystam lub bardzo ciekawą do oglądania dla dzieci- z ruchomymi zwierzętami: "Świat zwierząt" wyd. ROOSSA wink książka robi furrorę wśród trzylatków wink
    POZDRAWIAM I ŻYCZĘ POWODZENIA I MIŁEJ ZABAWY Z DZIECKIEM! wink

  • i.am.somewhere.else 06.12.14, 18:11
    Jesteście bardzo niedojrzałymi ludźmi!
    Zdecydowaliście się na dziecko, ale nie macie dla niego czasu i jeszcze na dodatek każecie go za to, bijąc go kiedy domaga się tego do czego Wy go przyzwyczailiście.
    Mało tego, do psychologa po pomoc nie pójdziecie, bo coś tam, tylko szukacie złotych rad na forum.
    Biedne dziecko!!
  • porannakawa01 06.12.14, 18:43
    Na starość liczcie się, że nasra wam na głowy.
    To jest sprawdzone.

    --
    A poza tym uważam, że Jarosław Kaczyński "Wyłudzone trzy stówy" powinien odejść, a jeśli sam z własnej woli nie odejdzie, to powienien zostać postawiony przed właściwym sądem za sponiewieranie godności Rzeczypospolitej, za insynuacje polityczne, za niszczenie autorytetu najwyższych instytucji państwa polskiego, za przyczynianie się do utraty wiarygodności Polski w Europie...
  • a_weasley 06.12.14, 18:49
    Zapowiedzieć, że nie będziecie kupować zabawek, jeśli z góry nie było ustalone, że i jaką zabawkę idziecie kupić.
    I dotrzymywać słowa. Jeśli krzyczy - wynieść ze sklepu. Jeśli nie idzie hałasu wytrzymać - używać stoperów. W końcu zachrypnie i przestanie.

    --
    Wszyscy na PO głosujmy znów,
    Wszyscy na Platformę, bracia mili!...
    Jeszcze jeden rok, a byłbym zdrów,
    Ale mnie za wcześnie wypuścili.
  • problemywychowawcze999 08.12.14, 22:52
    nie wydaje mi się żeby sopery w uszach przy własnym dziecku były odpowiednim zachowaniem rodzica- na ulicy włożę stopery w uszy? w autobusie? w sklepie? uncertain pisałam o "ignorowaniu" takich zachowań jak płacz itp ale najpierw proszę to "wytrenować" w domu i dopiero zabierać dziecko na zakupy a nie zabrać dziecko w histerii i wkładać stopery ;p
  • straszny.upal 06.12.14, 20:47
    Pieknie, tak wlasnie rodzi sie patologia, jak bedzie starszy, przylozy Wam maczeta
    Kolejni ktorym sie wydaje ze wszyscy naokolo sa od wychowywania a nie oni - owszem, kiedys ktos na ulicy silniejszy da mu w twarz i tak wlasnie bedzie odbywalo sie wychowanie
    Kto nie slucha ojca matki poslucha psiej skory
    --
  • danutagerwel 11.12.14, 22:44
    Trzyletnie dziecko potrafi wiele zrozumiec i nalezy mu tlumaczyc dlaczego jego zadanie nie moze byc spelnione. Kluczowa jest tu konsekwencja w postepowaniu z dzieckiem. Nie raz powiedziane nie moze byc zmienione.Ponadto prosze zaproponowac dziecku w zamian ciekawe zajecie np, wspolne wyjscie do ZOO, ale prosze w tym ZOO z dzieckiem rozmawiac na temat tego co wspolnie widzicie. Dziecko musi czuc, ze rodzice spedzaja z nim czas chetnie i z zaangazowaniem i ze jest ono czescia rodziny kochana i zaslugujaca na uwage, a nie klopotem. Materilne nagrody jako rekompensata za brak czasu przynosi wlasnie takie skutki jak Pan opisal. Prosze rowniez angazowac dziecko do zajec domowych, oczywiscie tych dla niego mozliwych i pamietac o tym, ze odpowiedzialnosc i obowiazek wychowania spoczywa na rodzicach, a nie przedszkolu szkole czy innej instytucji. Wychowalam sama dwoch wspanialych synow, z ktorych jestem dumna, co nie znaczy, ze wszystko szlo jak po masle. Pozdrawiam i zycze powodzenia. Matka i pedagog z 30 letnim doswiadczeniem zawodowym
  • misiana 11.12.14, 10:46
    Proszę pamiętać, że bicie dzieci jest karalne, a biciem jest także klaps. Proszę się nie zdziwić, jeżeli kiedyś ktoś wezwie do pana w tej sytuacji policję lub odwiedzi Państwa MOPS. Kilkukrotnie już zgłaszałam takie sytuacje.
  • a_weasley 12.12.14, 10:12
    Bo nieważne, co ma sens, ważne, że się kapuś może napatoczyć.

    --
    Po co komu latarnia morska na kółkach?
  • misiana 12.12.14, 11:49
    Lepszy kapuś niż rodzic-przemocowiec.
  • clavier12 19.02.15, 02:57
    nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu
  • lewania 11.12.14, 10:50
    Niestety dziecko przyzwyczailo sie do zworca, ze idziemy do sklepu to dostane cos. jak nie dostane, to zrobie awanture i wtedy dostane cos. Niestety trzeba przerwac ten zly cykl. Nie kupowac dziecku nic w sklepie. Jak bedzie sie awarturowal to mmu pozwolic. Nie wstydzic sie. Przyszedl czas poniesienia konsekwencji za zaniedbanie jakim bylo rozpuszczenie dziecka. W dobrej wierze, ale jednak. Dzieci wiedza jak przeciagac strune. Testuja rodzicow na kazdym kroku.

    Moge od razu powiedziec, ze bedzie ciezko. szczegolnie na samym poczatku. Jednak dziecko dojdzie samo do tego, ze awantury nie pomoga. a kiedy zacznie przynosic to skutki, nagrodzic dziecko slowami wychodzac ze sklepu. a potem mozna nagrodzic w domu jakims przysmakiem wczesniej kupionym i czekajacym w szafce.

    --
    Pozdrawiam
  • el_elefante 11.12.14, 11:21
    I pamiętać aby podawać przysmak na otwartej dłoni tongue_out
    Może zamiast tresować dzieci i toczyć z nimi bezsensowną wojnę o ... no właśnie nie wiem o co, zaczniemy z dziećmi rozmawiać, ucząc się ich słuchać i rozumieć, dzięki czemu będziemy w stanie traktować je tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

    Pomijając już, że cały ten wątek mocno zalatuje prowokacją... smile

    --
    Nie o to chodzi, o co idzie, ale o to, żeby dobrze szło.
  • inemuriam 11.12.14, 12:26
    Jezu ludzie po co tyle hejtu. Czlowiek prosi o porade wiec i tak jest z nim lepiej niz z wiekszoscia. Nie popieram bicia dzieci, nie lubie jak rozwydrzony dzieciak sie miota po sklepie i drze jape, ale od razu tak czlowieka zmiesac z blotem, porownywac do kogos kto chce oddac dziecko do domu dziecka?? Czy wyscie na glowe upadli?
  • insidelia 12.12.14, 09:04
    Zgadzam się! Mam wrażenie, że co niektórzy nie mają w ogóle dzieci, a się wypowiadają. Jak na razie, obserwując otoczenie, widzę że to bezstresowe wychowanie tylko przyczynia się do rozwydrzenia dzieci. Mnie rodzice - jak byłam mała - dawali klapsa i nie uważam, żeby postępowali źle.
  • straszny.upal 12.12.14, 10:19
    A dzisiaj jakas uprzejma osoba by na nich uprzejmie doniosla i by wyladowali na komisariacie. Takie czasy panie, za klapsa to na komisariacie, a menele katuja dzieci na smierc i nikt tam nie zaglada, bo sie boi.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3yx8dea0fnhcn.png
  • ptr0 11.12.14, 22:52
    Przede wszystkim trzeba spędzać czas z dzieckiem być z nim na co dzień a nie od święta. Co to znaczy że sytuacja rodzinna was zmusiła? fajna wymówka....
  • lia.13 12.12.14, 19:31
    facet spędza dzienie ze swoim dzieckiem 3h dziennie, CZYNNIE. A w weekendy cały dzień. To mało Twoim zdaniem?
  • jacek226315 13.12.14, 08:04
    ptr0 napisała:

    > Przede wszystkim trzeba spędzać czas z dzieckiem być z nim na co dzień a nie od
    > święta. Co to znaczy że sytuacja rodzinna was zmusiła? fajna wymówka....
    I zwolnic sie z pracy
  • mazoko 12.12.14, 13:07
    mam to samo i walczę z tym, na początek polecę książkę "Mały tyran" - kończę czytać , warto było zaczynać .
    Teraz przed świętami zaczęła się akcja z zabawkami no i mój sposób to poinformowanie po co idziemy do sklepu co kupie dziecku np soczek, bułkę , przy akcji po prostu zostawiam zakupy i wychodzimy tłumacze że jak nie umie się zachować to zakupy zrobię sama a on niech siedzi w domu - u nas pomaga tylko raz musiałam wrócić do domu bez zakupów wink syn ma 3 lata i 4 miesiące . wiem że łatwo nie będzie ale my staramy się być nieugięci i uczymy się konsekwencji....wynik w postaci zachowania poprawnego dziecka niestety często uzależniony jest od dnia i jego samopoczucia. Życzę cierpliwości.

    --
    Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.
  • ann.k 12.12.14, 21:20
    A ta książka ma jakieś specjalne porady dla samotnych rodziców? Bo jak ja powiem synowi, że zostawiamy i wychodzimy, to sobie co najwyżej strzelę w kolano wink Nie mam możliwości wyjścia sama na zakupy i on o tym doskonale wie.
  • winky1 12.12.14, 23:13
    jestem mamą trzylatki (samotną), praktycznie od urodzenia chodzi ze mną na zakupy, wszędzie ze mną jeździ i jeszcze nigdy (tfu tfu) nie miałam takich akcji, o jakich piszą przedmówcy...przy okazji pobytu w Smyku czy innym markecie córka owszem powie, że chce to i tamto ale na tym się kończy, czasem chwyci do ręki, poogląda, pobawi się chwilkę ale zawsze odłoży jak ją o to poproszę. czasami zdarzają się akcje (jak to u dzieci), że koniecznie musi mieć to i tamto i próbuje wymusić na mnie miną lub pseudo płaczem, ale na moją stanowczą prośbę przestaje i nastaje spokój. owszem udaje, ze nie słyszy i dalej chce ale po którymś tam razie odkłada i leci dalej hihi...jak to osiągnęłam? po prostu nie rozpieszczam dziecka, nie pozwalam sobie wejść na głowę, nie pozwalam rządzić sobą i innymi osobami..dodam, że pracuję, dziecko chodzi do przedszkola, popołudnia spędza z dziadkami gdy mnie nie ma więc da się nie zniszczyć dziecka przy takim trybie zycia..i nie uznaję wogole obecnych trendów wychowawczych, owszem dziecka ma prawo do samostanowienia o sobie ale w granicach rozsądku, powinno wiedzieć, co mu wolno a czego nie wolno, powinno znać swoje granice, powinno wiedzieć jak się odezwać i zachować w różnych sytuacjach i ma prawo do zachowawywania się odpowiednio do swojego wieku, do szaleństwa, wygłupów ale pod kontrola nas, dorosłych.bo jeśli my mu tego nie pokażemy to skad będzie wiedzieć, jak ma się zachować? a autorowi pierwszego postu na forum życzę dużo cierpliwości w prostowaniu swoich błędów..przedszkole wam dziecka nie wychowa, to wy jako rodzice jesteście autorami księgi jego zycia i od was zależy, jka ona dalej będzie wypełniania...powodzenia życzę - konsekwencja, cierpliwość i stanowczość i będzie dobrzesmile
  • problemywychowawcze999 13.12.14, 22:39
    popieram Pani wypowiedź, pozdrawiam ciepło. wink
  • warwara9 19.02.15, 23:40
    Wreszcie konkretna,rzeczowa wypowiedź. Bez moralizowania, fikcji i podlizywania się "nowoczesnym trendom " wychowawczym. Co się psuło przez lata nie naprawi się w tydzień. Mam wszakże 2 uwagi: każde dziecko jest inne, jedno reaguje i chociaż słucha co do niego się mówi, inne ma to w NOSIE.
    Niejeden rodzic przyzna,że postawienie dziecka w kącie daje taki efekt, jak zabranie alkoholikowi kieliszka ! Druga sprawa, nie jestem zwolennikiem tłuczenia dzieci, jednak gdy wszystkie możliwe metody zawodzą, tylko pas na pupę może pomóc. Wielu z was to przepracowało z pewnością, ale przecież nie można się do tego przyznać, bo fe, to nie jest trendy. Bo tak nie wolno, bo godność, bo opinia itp. Jakoś godność, opinia biorą w łeb gdy dzidziuś 11-12 letni a nawet młodszy się upija, ćmi papierosy czy ćpa, kradnie , rabuje? Może też postawić go do kąta?
    Ach, jeszcze jedno: największe problemy z dziećmi ma niestety większość psychologów... Skąd to się bierze? Słynna niania z TV...Pozdrawiam.
  • clavier12 19.02.15, 03:00
    podzielcie się czasem zakupami i odpuście te zakupy dziecku. W tym czasie jedno z was może z nim robić coś fajnego.
    Dzieciak może domagać się nagrody za tę wielogodzinną nudę w sklepach.
  • kopalnie 13.12.14, 00:45
    Cały ten " case" to jedna, wielka USTAWKA. Nie komentujcie tego, bo jeszcze "nieprawomyślnych" odpowiedzi trafią jako dowód w sprawie.
  • kopalnie 13.12.14, 00:53
    Nóż kurna czytelnicy Wybiórczej. W dobie, kiedy jest ostracyzm krzyczących na dzieci, podstawiony gostek pisze "otwarcie":
    "A bicie uważam za konieczne kiedy np. płacze na widok samochodu z wystawy. Co w takim razie innego poleci nam pani? Proszę o konkretne przykłady..."
    A czytelnicy odpowiadają na lipę. Gdzie Wasze mózgi?
  • ann.k 13.12.14, 11:01
    No żebyś się nie zdziwił(a). Są tacy ludzie. Mój były mąż. On mógłby ten post napisać, nie zdziwiłabym się. Nie dalej jak przedwczoraj przyprowadził mi dziecko z zajeć sportowych. Okazało się, że młody robił aferę o zakupy w jakimś sklepie z zabawkami i coś tam w końcu mu ojciec kupił. Jak mu zwróciłąm uwagę (po raz milionowy), żeby nie ulegał jego każdej zachciance, były wściekle odpowiedział: no to albo będę go lał albo przestanę się z nim w ogóle widywać.

  • kopalnie 13.12.14, 00:57
    Kurna zgłoszę to do sądu jako wyłudzenie klikania internetowego poprzez właścicieli Wybiórczej, którzy dopuścili fałszywy wpis na forum.
  • trustno111 13.12.14, 07:29
    Porządny wpie...załatwi sprawę, polecam
  • tygrysio_misio 14.12.14, 22:30
    ja jestem partnerką 30latka już ciut ponad nawet... choć wszystko wskazuje na to, że jeszcze niedługo

    wychowany został zagłaskiwaniem go przez kółko wzajemnej adoracji... starszą siostrę, matkę i babcie.. z kolei "średnia" siostra jest "jakaś dziwna"

    jego matka musiała brać pożyczki żeby spłacić pożyczki, bo on pierwszą pożyczkę na opłacenie studiów wydał na wycieczkę zagraniczną... ale na każdy telefon kupowała w osiedlowych sklepach co dzień soczki dla synka 20 letniego nieroba po 5zł i pizze co 2-3 dzień...

    teraz jak jesteśmy w sklepie i on czegoś chce.. co jest kompletnym kretyństwem.. musi to mieć... nie da się go przekonać żadnymi argumentami... po prostu chce to zrobi awanturę na cały sklep... kiedyś poddawałam się, bo jestem taka, że publicznie nie zachowuje się jak jebnięta.. ale od pewnego czasu mam dość i ostro mówię mu co myślę... choć co prawda z początku związku mam pełno rzeczy, których nie potrzebujemy lub są dla mnie nieodpowiednie/on ich nie używa ale chciał takie (np nie takie noże, nie takie tarki do warzyw i tym podobne)

    zachowuje się jak kompletny bachor.. chce to musi mieć i nie ważne, że w sklepie koło domu coś kosztuje 2 razy taniej... do tego robi wszystko na odwrót, wystarczy, że powiem "choć szybko" to nagle ma 100 spraw do załatwienia przed wyjściem (np wyrzucenie recyklingu, którego nie mógł wyrzucić od tygodnia)... zawsze uważa, że wszystko powinno być inaczej niż ja proponuje... nie ma do nikogo szacunku, nie zrobi nic dla nikogo jeśli nie ma z tego bezpośredniej i szybkiej korzyści... ciągle bada granicę do której może się posunąć

    jego relacje ze starszą siostrą to pindrzenie się 10letniej dziewczynki z 3letnim braciszkiem, którego dostała na święta zamiast lalki... łącznie z pisaniem do niego "kochanie" (jak to odkryłam to mało nie zwymiotowałam).... matka ratuje go z każdej opresji i chyba nigdy za nic go nie ukarała.... a babcia uważa, że jej wnusio jest najlepszy na świecie i wszyscy inni są źli ...

    to tak w ramach przestrogi dla rodziców niewyznaczających granic dla swoich dzieci i za bardzo rozczulających się nad nimi... robicie im wielką krzywdę... ale jeszcze większą dla ich partnerów (jeśli trawią się tacy naiwni jak ja, którzy nie dostrzegą ich oblicza od razu i będą chcieli się z nimi poważnie związać)

    a i odnośnie bicia... dopóki nie poznałam swego faceta tak na prawdę dobrze... uważałam, że dzieci bić nie można... teraz powtarzam, że gdybym była jego matką tłukłabym go dzień w dzień...
  • jacek226315 15.12.14, 11:20
    i co mamy Ci wspolczuc "tygrysuio_misio"-na co czekasz,uciekaj z tego zwiazku i to szybko
  • ann.k 15.12.14, 15:57
    Ja poszłam o krok dalej, bo za takiego wyszłam za mąż i urodziłam mu syna. Wymiksował się z rodziny przy pierwszej okazji, bo takie tematy jak odpowiedzialność i dojrzałość okazały się ponad jego możliwości. I rok po rozwodzie nadal udowadnia swoim zachowaniem, że nic się nie zmieniło. Bo tu się nic nie zmieni. To jest dziecko w skórze dorosłego. Od takich trzeba się trzymać z daleka. Jakby cudowni nie byli (a potrafią być przesłodcy, jak długo mogą brać dla siebie - ten mechanizm mają opracowany do perfekcji).
  • gzesiolek 15.12.14, 16:45
    1) Jak powiesz "chodź szybko" może zrozumie...
    2) W Twoim poście jest tyle toksycznych myśli, że moim zdaniem problem tkwi w was obojgu, ale nie znam was, więc na waszym miejscu udałbym się do specjalisty...
    3) Lanie nie jest lekiem na rozpieszczanie...
  • x-troll 19.03.15, 01:52
    I TY nadal z nim jesteś?!
    Dziewczyno - ogarnij się.
    Zostaw go i poszukaj kogoś lepszego.
    Też jestem facetem ale jak takie coś czytam to śmiech mnie ogarnia,że jeszcze są takie głupie kobity.
    Pomóż mu jeszcze nos wysmarkać,załóż pieluchę ...........
    Czy podczas seksu nie dzwoni do mamusi i nie pyta jak najlepiej to robić?
  • acek2004 16.12.14, 10:52
    po prostu wychodzicie bez zabawki.. ewentualnie nei wchodzcie do sklepow z zabawkami...

    mam wrazenie, ze komplikowanie sobie zycia to hobby niektórych...
  • ann.k 16.12.14, 15:28
    A masz dzieci? One widzą zabawki w wielu miejscach, nie tylko w "sklepie z zabawkami". Problem nie leży w sklepie, do którego idą.
  • missandei 19.12.14, 10:29
    Żonę też pan bije?
    To nie wy macie problem z dzieckiem, tylko ono z wami.


    --
    Ryś
    bobo#2
  • jacek226315 19.12.14, 18:40
    missandei napisała:

    > Żonę też pan bije?
    > To nie wy macie problem z dzieckiem, tylko ono z wami.
    >
    > Jak maz nie bije to jej watroba gnije
  • 2psycholog 30.12.14, 22:44
    W żadnym wypadku nie stosować kar cielesnych! To jest karalne od jakiegoś czasu. A poza tym ma przykre konsekwencje w przyszłości. Także nie słuchać idiotów, którzy mówią: "Mnie bili, i dlatego wyrosłem na porządnego człowieka". Taki ktoś stosuje tylko mechanizmy obronne i nie widzi negatywnych, a najczęściej wręcz dramatycznych konsekwencji takich metod. Bezstresowe wychowanie to też porażka z drugiej strony, a w dodatku źle rozumiana. Trzeba zrównoważyć jak to ja zawsze mówię cholerną miłość z cholerną konsekwencją. A teraz konkrety z Twojej sytuacji - w sklepach przede wszystkim WYZBYĆ SIĘ WSTYDU!!! Nie ulegać dziecku, nie ulegać swoim emocjom, tylko uświadamiać je sobie. Robi sceny - trudno. Z czasem zobaczysz różnicę. Być z dzieckiem jak najczęściej, to też ważne, ono potrzebuje CIEBIE, a nie gier i batoników.
  • odnawialna 08.01.15, 13:26
    psycholog, bo dziecko płacze/drze się za zabawką w sklepie? chyba w kraju brakłoby psychologów smile

    Jak postępować?
    1. Zapowiadamy dziecku, że dziś w sklepie nie kupujemy zabawek. Osobiście staram się uzyskać potwierdzenie od dziecka: jaka jest umowa? nie kupujemy zabawek.
    2. Tłumaczymy dokładnie, co będziemy kupować. Można spróbować zaangażować dziecko w zakupy, niech ma swój udział i poszuka regału z makaronem, wybierze rodzaj napoju, pieczywa, przypraw, czy co tam akurat kupujemy.
    3. Na wszelki wypadek zabieramy małą zabawkę z domu, taką, która się jeszcze nie znudziła.
    4. W sklepie na prośby o zakup zabawki odpowiadamy najpierw pytaniem: Jaka była umowa? nie kupujemy zabawek. I dalej zdecydowanie: nie, nie kupię, była umowa. Zabawki masz w domu.
    Pewnie na początku skończy się płaczem. Wtedy wyciągamy przygotowaną zabawkę z domu (może uda się odwrócić uwagę smile )
    5. W przypadku dalszego uporu i płaczu dziecka, bierzemy dziecko za rękę i załatwiamy zakupy, nadal konsekwentnie odmawiając.
    6. W przypadku wrzasków, rzucania się na podłogę, innych skrajnych agresywnych zachowań, bierzemy dziecko pod pachę i wynosimy ze sklepu (pamiętajmy, że nie wszyscy klienci muszą słuchać wrzasków naszego dziecka, a chcą spokojnie zrobić zakupy). NIE WYCHODZIMY SAMI, NIE CHOWAMY SIĘ dziecku. To komunikat: rodzice mnie zostawili.
    Teraz przyda się druga osoba, która kontynuuje zakupy. Jeśli jej nie ma, to w zalezności od sytuacji, albo sprawnie płacimy, albo zostawiamy wózek przy wyjściu tłumacząc obsłudze, że wrócimy, gdy dziecko się uspokoi.
    7. Pozwalamy dziecku wyładować złość, ale tak, by nie zrobiło sobie krzywdy. Może wrzeszczeć i płakać, czasem trwa to nawet kilkadziesiąt minut. Trudno, trzeba przeczekać. Kontynuujemy zakupy z uspokojonym dzieckiem.
    8. Chwalimy dziecko, jeśli udało mu się dotrzymać umowy i zrobiliśmy zakupy bez zabawek. Nie roztrząsamy sprawy, jeśli się nie udało. Próbujemy kolejny raz.

    I tyle. Gwarantuję, że za gora 3-4 razem dziecko załapie o co chodzi.

    BARDZO WAŻNE: Nie przejmujemy się ludzkimi uwagami, potępiającymi spojrzeniami itp. Zresztą, każdy rodzic w sklepie zrozumie o co kaman smile Idziemy do sklepu z nastawieniem, że będzie awantura, ale nie damy się wyprowadzić z równowagi. Meliski proszę sobie wypić i założyć, że zakupy mogą potrwać dłuuugo. smile
    Nasze konsekwentne działanie jest dla dobra dziecka. Dzieci czują się bezpieczniej, gdy znają zasady postępowania, a rodzice mają sytuację pod kontrolą.
  • mama.1991 02.02.15, 18:50
    witam,
    wiem, że dla rodzica jest to sytuacja trudna, gdyz z jednej strony chciałoby się, aby dziecko czuło, że jest kochane, ale jednocześnie ciężko jest znaleźc granicę pomiedzy miłością a uleganiem i podporządkowywaniem się dziecku.
    Ja osobiście kilka razy miałam okazje być świadkiem sytuacji w supermarketach, w których dziecko wymusza na rodzicach i uważam, że najskuteczniejszym, choć trudnym, sposobem jest kategoryczne przeciwstawienie sie dziecku i KONSEKWENCJA.
    Najczęstszą przyczyną ulegania dziecku jest obawa przed reakcja społeczeństwa. Boimy się, że ludzie pomyślą o nas, że nie kochamy swoich dzieci, jesteśmy "wyrodnymi" rodzicami. NIEPRAWDA! Tylko rodzic zna sytuację i to ona najlepiej wie, co powinien zrobic w danej sytuacji. Sama jestem mama 4-letniej Hani i znam te wszystkie sytuacje. Moje porady poparte są doświadczeniami z życia.
    Polecam spróbować i spróbowac wytrzyac w soim założeniu.
    Powodzenia! wink
  • ministrant15 14.01.15, 12:00
    Sz. Panstwo, lekarstem jedynym i natychmiast skutecznym jest noszenie z soba sznura od zelazka i uzywanie go kazdorazowo ( w celach medycznych) jezzeli dziecko zacznie przejawiac oznaki "chorobowe". Lekarstwo to nalezy stosowac wylacznie w dolne czesci ciala. Skutek gwarantowany.
    Z powazaniem dr Rurke.
  • minerwamcg 15.01.15, 14:23
    Przyczyna całej tej chorej sytuacji nie tkwi w dziecku. Ono reaguje prawidłowo - wadliwie, ale prawidłowo, logicznie. Przyczyną jest Wasze toksyczne poczucie winy i od początku złe sposoby radzenia sobie z nim. Rozumiem, że możecie czuć się winni, że poświęcacie dziecku zbyt mało czasu. Możecie myśleć, że robicie mu tym krzywdę (co wcale nie musi być prawdą, dziecko w wieku przedszkolnym wchłonie każdy czas poświęcony mu przez rodziców i zawsze będzie go za mało). Ale niestety na jedną "krzywdę" (piszę w cudzysłowie, bo jest to krzywda z Waszego punktu widzenia) znaleźliście radę w postaci drugiej krzywdy, tym razem pisanej bez cudzysłowu, bo jest to krzywda realna i obiektywna - jaką było uleganie zachciankom dziecka. Zamiast wynagrodzić mu brak Waszej obecności tym intensywniejszą obecnością kiedy już jesteście (zajmowanie się nim, może niedługo, ale z należytym zaangażowaniem), poszliście po linii najmniejszego oporu, oszukując i swoje sumienie i - niestety - dziecko.
    Moim skromnym zdaniem pierwszym krokiem do przywrócenia zdrowych układów jest odkłamanie wzajemnych relacji. Bycie z dzieckiem i dla dziecka - bez poczucia winy, jest jak jest, ile jesteśmy z sobą, tyle jesteśmy, ale pilnujmy bardzo, żeby tego bycia razem nie marnować. Dawanie dziecku tego, co potrzebuje, nie to, czego się domaga.
    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • jazz_iq24 22.01.15, 12:57
    Tego typu zachowania trzeba zwalczać w zarodku. Dziecku trzeba zdecydowanie powiedzieć NIE. Jeżeli to nie pomoże to dać mu w pupę. Ważne jest, żeby oboje rodzice mieli wspólne stanowisko. Dziecko kilka razy popłacze, ale w końcu się przyzwyczai i zaakceptuje taki stan rzeczy. Podstawową cechą psychiki dziecka jest zdolność do szybkiego adaptowania się do nowej sytuacji i przyjmowanie jej jako normę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.