Dodaj do ulubionych

sam z dzieckiem

29.09.06, 13:16
Witam, chciałbym wymienić się doświadczeniami, przeżyciami, poradami innych
facetów, ktorzy samotnie wychowują dziecko. Wiem, że pewnie nie ma ich zbyt
wielu, ale net jest chyba jednym z najlepszych miejsc, gdzie można znaleźć,
stworzyć coś na rodzaj "kącik samotnego (samodzielnego, singlowego) taty". Ja
mam 3,5 letniego syna, ktory właśnie zaczął uczeszczać do przedszkola, ktory
jest bardzo radsonym, zabawnym (czasami też upartym i nieznośnym nerwusem) i
pelnym energii smykiem i ktory jest całym moim światem.
Edytor zaawansowany
  • martinka74 29.09.06, 16:06
    Ja akurat jestem samotna mama (ktorych pewnie zaraz sporo sie odezwiesmile) wiec
    własciwie nie powinnam tu zabierac glosu, ale pomyslalam ze nie wiem czy wiesz,
    ze badania psychologiczne wskazuja na to, ze dzieci samotnych ojcow funkcjonuja
    lepiej, zniz samotnych matek. Takze pomimo, ze pewnie nie jest Ci czasem latwo,
    zawsze mozesz sie pocieszyc, ze sytuacja nie wyglada najgorzejsmile. Serdecznie
    pozdrawiam.
  • mlodytatus 01.10.06, 13:12
    > ze badania psychologiczne wskazuja na to, ze dzieci samotnych ojcow funkcjonuja
    >
    > lepiej, zniz samotnych matek.

    tak? No widzisz... trzeba to zdanie tez napisac na emamie wink

    A ty kolego sie nie martw, pewnie dajesz sobie swietnie rady i jestes swietnym
    ojcem. Dajesz duzo milosci i szczescia malemu. I tak ma byc. Ze nie wszystko sie
    uda to jase, ale u matek tez inaczej nie jest, choc sie nie lubia przyznac wink
    ciesz sie z tego co masz, bo to bardzo duzo wink
  • mlodytatus 01.10.06, 13:15
    ... a wiem o czym mowie bo ja nie mam sloneczka w domu wlasnym
  • uhu_an 05.10.06, 01:08
    odpowiem- moze i funkcjonuja lepiej pod warunkiem, ze tatuś(i tu w sumie nie ma
    róznicy, bo mamusia równiez) nie jest nadopiekuncza i traktuje wlasne dziecko
    normalnie, a nie jak "oczko" w głowie. nie mowie tu o dzieciach malych, ale juz
    powoli dorastajacych. mozna skopsac niezle psyche. tyle ode mnie.
  • p-iotr 02.10.06, 08:59
    Gratuluję pociechy i życzę dużo sił i cierpliwości. Szczególnie teraz, gdy
    zaczął się obóz przetrwania (myśle o przedszkolu) wink

    pzdr
  • tede5 04.10.06, 13:41
    Witam, no wlaśnie, chciałem slów kilka o tym "obozie przetrwania". Wydaję mi
    się, ze najgorsze mamy juz za sobą. Wprawdzie są jeszcze poranne kupki i
    mnostwo "niespokojnych żabek w brzuszku" (u taty zresztą też występujące smile),
    ale jest też uśmiech przy wychodzneiu z domu, świadomość, ze tata idzie do
    pracy a ja do przedszkola i pochwaly od pani przedszkolanki, że Kuba "zuch
    chlopak". Cholernie się cieszę, sądziłem , ze będzie dużo gorzej, tymbardziej,
    że maly nie spi juz w dzień od tzreciego roku życia. Ale przy leżakowniu jakoś
    specjalnie nie protestuje, nawet czasmi uda mu się zasnąć. Oby tak dalej,
    pozdrawiam
  • palinkaaa 04.10.06, 16:13
    Witam!
    Jestem mamą prawie dwuletniego Kubusia i chciałam pogratulować siły i wytrwałości...
    Mój mąż podczas pierwszego roku życia naszego synka również był takim "samotnym tatą" - ja studiowałam i niestety bardzo często moich chłopaków widziałam późnym wieczorem, kiedy wykończeni wspólnymi harcami słodko spali...Teraz nasz role się odmieniły - mąż wyechał za granicę "na saksy", a ja zostałam praktycznie sama z naszym maluszkiem i oczywiście studiami...
    Podsumowując - dopiero kiedy mąż znalazł się zagranicą doceniłam to jak bardzo mi pomagał - w domu i trzymając sztamę z młodym - np. cicho sza bo mama ma sesję itp. Wiem jak trudno dać sobie radę na co dzień z niesfornym bąblem i cenię każdego mężczyznę pomagającego żonie czy matce swojego dziecka ...
    Pozdrawiam
  • mafazu 03.10.06, 09:57
    No tak smile Jak jedna z pań przewidziała odezwie sie wiele samotnych matek z
    dziećmi. Jestem jedną z nich. Bardzo interesuje mnie znajomość z osobą w
    podobnej do mnie sytuacji- płci męskiej. Wspólna wymiana doświadczeń, wsparcie,
    którego czasem mi trzeba i może o ile to możliwe: pozytywny wzorzec dla mej
    córki (pisałam o tym na osobnym wątku) Pozdrawiam serdecznie- możesz być z
    siebie dumny. Myślę że z czystym sumieniem można nazwać Cię "Prawdziwym
    Mężczyzną" smile
  • ladyblue1 04.10.06, 17:07
    Polecam: www.badmofuker.blog.pl
  • qarolinqa 04.10.06, 18:20
    Jak zaspokajacie swoje potrzeby seksualne? Dlaczego nie znajdziecie sobie
    partnerow, tylko sami wychowujecie te biedne dzieci? A jezeli nie macie partnera
    seksualnego/zyciowego, to dlaczego czesci odpowiedzialnosci za wychowanie
    dziecka nie chcecie przekazac drugiemu z biologicznych rodzicow?
  • rosaliza 04.10.06, 19:09
    A może Ty masz obsesję seksualną? A może Twoi rodzice biologiczni czegoś Ci nie
    przekazali na temat komunikacji między ludzkiej? A może Ty się z choinki urwałaś?
    Proszę, tylko przypadkiem nie odpowiadaj nam tutaj na te pytania! A kysz!

    Rosa
  • d.radkowski 04.10.06, 19:13
    hehe, niezle pytanie, ale moze trzeba troche pomyslec i domyslec sie odpowiedzi,
    ze np: ktos nie zyje, albo nie chce jak to w pzypadku mojej exsmile od roku sam
    wychowuje corke - 4 lata i synka - 2 lata. od niedawna ktos mi pomaga i ...
    zobaczymy jak bedzie dalej.
    pozdrowienia dla taty, ktory zaczal watek.
    trzymaj siesmile
    d.
  • kckk 04.10.06, 19:25
    Jak widzisz radzą sobie, czasem najzwyczajniej w świecie nie ma innego wyjścia.

    > Jak zaspokajacie swoje potrzeby seksualne?
    A ty jakbyś sobie radziła bez partnera?
    Chyba każdy ma na to _swój_ sposób.

    > Dlaczego nie znajdziecie sobie partnerow, tylko sami wychowujecie te biedne
    > dzieci?
    Kiedy trafią na odpowiednich na pewno się dobiorą, poza tym nie wszyscy do tego
    dążą. A jeśli chodzi o ich dzieci sądzę, że są w lepszej formie emocjonalnej
    niż ty.

    > A jezeli nie macie partnera seksualnego/zyciowego, to dlaczego czesci
    > odpowiedzialnosci za wychowanie dziecka nie chcecie przekazac drugiemu z
    > biologicznych rodzicow?
    Skąd wiesz? Wystarczyłoby inaczej postawić pytanie, może wtedy ktoś zechciałby
    cię uświadomić, a tak zrażasz do siebie potencjalnych rozmówców, sugerując ich
    winę za zaistniałą sytuację. Kto decyduje o tym z kim dziecku będzie lepiej?
    Sąd, lub co gorsza nieubłagany los.

    W twoich pytaniach wyczuwam jakiś problem ze sobą. Każde zdanie zawiera aspekt
    seksualny. Utwórz nowy wątek i zapytaj o to co cię nurtuje, nie ma potrzeby
    podważania życiowych decyzji innych osób.
  • tede5 05.10.06, 09:07
    A kto powiedział, że zaspokajamy ...
  • mafazu 05.10.06, 10:19
    Nie podoba mi sie ton Twojej wypowiedzi- wręcz oskarżający. Nie każdy może tak
    ot, po stracie lub rozpadzie związku ułożyć sobie życie z kimś innym. Niekiedy
    nie potrafią, niekiedy nie chcą. Partner seksualny nie załatwia sprawy. Takiego
    przecież nie poznaje się z dzieckiem!!! Natomiast teraz najważniejsza rzecz: Nie
    przyszło Ci do głowy że ten drugi, nieobecny rodzic może nie chcieć przejmować-
    nawet części obowiązków?!! Ciekawi mnie Twoja historia. Nawet nie próbowałaś
    wczuć się w rolę rodziców- singli. Pozdrawiam- M.
  • karolina9711 05.10.06, 11:44

    Dlaczego uważasz, że te dzieci są "biedne"? a jeżeli biologiczny rodzic nie żyje
    lub wyjechał, to co? Chętnie przeczytam twoją odpowiedź.
  • acorns 06.10.06, 00:35
    > Jak zaspokajacie swoje potrzeby seksualne?

    Wsiadam se w Land Cruisera nówka sztuka, skóra, klima te sprawy, zarzucam jakąś
    muzę, najlepiej Manieczki, otwieram szybę, wystawiam łapę z wisiorem złotym,
    kajdan 280 gram na klacie no bo kiedy łańcuch jest na klacie, każda laska
    ściąga gacie. No i tak sobie jadę wieczorem na dicho w remizie, predkość
    patrolowa, obcinka, subwoofer daje jak trzeba. Stawiam brykę co by wszyscy
    widzieli, kupuję browarka, opieram się o Toyotkę i piję. I obcinka. Jak wylukam
    dobry towar, to krótka gadka, do wozu, jedziemy w krzaczory i kracz giry
    maleńka.

    > Dlaczego nie znajdziecie sobie
    > partnerow, tylko sami wychowujecie te biedne dzieci?

    A co? Chętna jesteś?

    > A jezeli nie macie partnera seksualnego/zyciowego, to dlaczego czesci
    > odpowiedzialnosci za wychowanie dziecka nie chcecie przekazac drugiemu z
    > biologicznych rodzicow?

    Partnerki życiowej nie miałem, Młodą wychowywałem sam. Jej biologiczna matka od
    kilku lat nie interesuje się nią w ogóle i tak naprawdę nigdy się nią
    nieinteresowała.
  • dzikoozka 26.10.06, 10:35
    łomatko ale dialekt big_grinDDDDDDDDD
    zabiło mnie smile
    --
    "Teraz możecie zazdrościć mismile))))))"
  • igorlyjak 04.10.06, 21:06
    yo tede smile

    ciekawe, jak się wątek rozwinie, ale...
    też jestem samotnym tatą, mój młody 10 listopada skończy 3 lata.
    ja mam 31.
    sam zajmuje się nim niemal dwa lata.
    znaczy: między 8 a 16 jest u opiekunki. reszta ze mną.
    cwaniak, drań, podrywacz, inteligentna bestia. to o synu smile
    co do wymiany doświadczeń...
    może nie tyle wymiana, co moje obserwacje: duuuużo czytajcie!
    mój młody zna już wszystkie litery, zaczyna czytać pierwsze proste wyrazy (opel,
    tata, ryby, itp). no i taki dzieciak ma cholerną pamięć, chłonie wszystko jak
    gąbka. dostał książke o ciele człowieka, i wie prawie wszystko: zna układ
    kostny, umie nazwać poszczególne kości, organy (wie po co serce, płuca,
    żołądek)i ciągle mówi, jeśli o tym mowa, że dziewczynki robią siusiu pupą (był
    tam taki rysunek) big_grin
    od czasu do czasu podpowiem mu jakieś angielskie słowo, łapie, choć nie ma kiedy
    stosować.
    w aucie potrafi nazwać niemal wszystko, od sprężyn przy amortyzatorach poprzez
    hamulec ręczny po relingi dachowe.
    i tak dalej, i tak dalej...
    moja rada: jak najwięcej czasu z dzieciakiem, warto!
    zajebiszcza sprawa obserwować jego rozwój i próbować się wczuć w jego myśli.
    przedwczoraj, już w łóżeczku pyta: tato, a gołębie mają krew?
    niby durne pytanie, a jak się zastanowić... ależ taki móżdżek musi pracowac, ile
    rzeczy musi przyswoić, no i jak fajnie się uczy myśleć!
    jednym słowem zalecam każdemu dzieci!
    oczywiście, bezdyskusyjnym jest fakt, że najlepiej, jakby miało oboje rodziców,
    ale...
    takie życie... a to ktoś umrze, a to odejdzie, albo trzeba walczyć w sądzie...
    życie pisze najdziwniejsze scenariusze.

    aha, jak już piszę, zapytam, a może raczej potwierdzę: niezaprzeczalnie chyba
    lepiej być tatusiem niż mamusią, co?
    znam kilka, kilkanaście samotnych mamusiek, i... mama z dzieckiem, nikt nie chce.
    a tata... fiu, fiu!!! żeby był tylko czas na .... smile

    pozdrawiam!

    --
    igoR & RaDaS
  • a10188 05.10.06, 08:27
    Zaprzeczam! mamuśki samotne też są rozrywane wink
  • tede5 05.10.06, 08:51
    witaj Igor, cieszę sie, że się odezwałeś. Co do tych "malych inteligentnych
    bestii" - to podzielam zdanie, potrafią zaskoczyc niejednym pytaniem, albo
    stwierdzeniem. Co do czytania, to Kubol miał "okres na książki", ale teraz
    najcześciej ograniczamy sie do czytania na dobranoc (jak wpsominałem mamy
    początki przedskzola więc czasu juz nie tyle co kiedyś), Twój młody z tym
    opanowaniem liter to rewelacja, Kubol swego czasu potrafił przeczytać calą
    książkę, ale to wynikało z dobrej pamięci (wiedzial po prostu co jest na danej
    stronie napisane)a nie ze znajomością liter. Z jednym tylko się nie zgodzę;
    piszesz, że lepiej byc samotnym tatusiem niż mamusią. Lepiej ... nie byc
    samotnym. Pozdrawiam smile
  • igorlyjak 05.10.06, 21:41
    u mnie odwrotnie, czytania na dobranoc nie ma i nigdy nie było. jakoś nauczył
    się zasypiać sam. zresztą... kładę go przed 21:00, i zaraz potem siadam do
    jakiegoś wieczornego żarcia i gapie się w TVN24 wink
    a książki też "czyta". zauważyłem, że dzieciaki mają cholernie dobrą pamięć.
    "Lokomotywe" nawet bez książki deklamuje, całą wink
    hah, no pewnie, że lepiej nie być samotnym, ale...
    no właśnie smile

    pozdrawiam!

    --
    igoR & RaDaS
  • dzikoozka 26.10.06, 10:38
    Myślę, że twoj syn jest wybitnie uzdolniony, z grupy przedszkolenej średniaków
    mojego syna (akurat też Igora) chyba żadne dziecko nie zna liter smile
    --
    "Teraz możecie zazdrościć mismile))))))"
  • aanimucka 04.10.06, 21:16
    jesteś prawdziwym mężczyznąsmile Pozdrawiam!
  • blacha15 05.10.06, 06:16
    Jestem samotna matka od niedawna. Moje dziecko, ktore skonczy 3 lata w styczniu
    mowi w trzech jezykach, w dwoch dobrze(moj maz byl obcokrajowcem), a wtrzecim
    bardzo duzo rozumie, czasami nawet tlumaczy filmy w telewizji. Wydaje mi sie ze
    dzieci samotnych rodzicow rozwijaja sie lepiej.
  • tuti 05.10.06, 08:46
    nie ujmujac nic Twojej teorii ani samej Tobie. ale dziwne wnioski wyciagaszwink
    Twoje dziecko nie mowi w trzech jezykach dlatego ze jestes samotna matka, tylko
    dlatego ze przez pewien czas bjego tata bylk obcokrajowiecsmile
    --
    All the ducks are swimming in the water..
    Prostując krzywą logike..
  • pedrolot 05.10.06, 07:50
    Od dwóch lat samotnie wychowuję (dziś już 6-cio letnią) córkę. Nie powiem, że jest lekko, w
    początkowym okresie pomoc najbliższej rodziny była b. dużym ułatwieniem, teraz staramy się radzić
    sobie w miarę możliwości sami.
    Muszę z ręką na sercu powiedzieć, że te dwa (już, choć zaledwie) lata wywróciły do góry nogami moje
    spojrzenie na życie. Nauczyły odpowiedzialności i zwiększyły dystans do pewnych spraw. Pozwoliły
    poznać tych prawdziwych przyjaciół i zarazem sprawdzić, na kogo nie tracić czasu.
    Przede mną jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. To ja muszę wprowadzić ją do dorosłego życia,
    podpowiadać, doradzać, zabraniać i czasem karać. A to nie jest już ugodowa na wszystko czterolatka,
    tylko mająca własne zdanie i coraz częściej starająca się je wyegzekwować kobietka. A i tak okres
    młodzieńczego buntu dopiero przed nami. Nic to, damy radę... wink
  • constelacja 05.10.06, 08:46
    I jak to było do przewidzenia odzywaja się głównie samotne matki. podziwiamy
    Cię, za to, ze tak swietnie dajesz sobie radę z wychowywaniem SYNKA. Mnie los
    również nie oszczędził i zostałam sama ze szkrabem..kiedy zmarł jego Ojciec
    miał zaledwie 4 lata. jestem przerażona, ze nie będzie miał wzorca mężczyzny,
    ze nie będzie miał pozytywnego wzorca rodziny. Kobieta samotnie wychowująca
    syna może zrobić mu krzywdę.. moze być nadopiekuńcza, zaborcza... na każdym
    kroku boję się , ze coś robię nie tak, ze za mało wymagam,, że jestem chwilami
    zbyt łagodna... Mój syn ma teraz 5 lat, chodzi do przedszkola, jest zabójczo
    inteligentny i zadaje wiele pytań,... o zycie, o śmierć również...
    Wszystkim, którym los każe samotnie wychowywać dzieci zyczę wytrwałości,
    cierpliwości i mądrości
    -----------------------------------------------------------------------------
    Nie wystarczy patrzeć , zeby widzieć
  • magdatysz 19.10.06, 11:45
    Jeśli chcesz to zapraszam Cię na forum mama - wdowa. I bardzo ciepło pozdrawiam
    Magda
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36576
  • dladla 05.10.06, 09:02
    Siemanko kolo!
    W zasadzie nie uczestniczę czynnie w podobnych forach, ale ponieważ temat
    bliski, to i ja dołożę swoje 3 grosze smile...
    Od 2 lat zostałem sam z dwiema małymi panienkami (dziś mają 5 i 10l)... i
    doskonale, że je mam, bo przynajmniej mam dla kogo żyć smile
    Pozdróweczka dla Ciebie i wszystkich facetów będących zarówno tatą jak i
    mamą...
  • emitek 05.10.06, 17:13
    chyba spoko koles z Ciebie jest...zdystansowany a przy tym czuly
    pozdrawiam
  • tede5 05.10.06, 10:00
    Witajcie, widzę, że powoli wątek się rozwija, nawet panowie się odzywają.
    Czasem dobrze człekowi zrobi jak podzieli sie swoimi odczuciami nawet z obcymi
    osobami. Ale do rzeczy; constelacja, pisalaś , ze boisz sie nadopiekuńczości.
    Ze mną było/jest podobnie. Piszę było/jest bo wydaje mi się, ze zrozumialem, że
    nauczyłem się troche też od Kuby wymagać,nakazywać i zakazywać. Wiem, że
    krzywdziłbym go gdybym na wszystko mu pozwalał, gdyby każdy placz okazywal się
    skuteczną metodą wymuszenia(a tak było). Chociaż, za każdym razem gdy zdarzy mi
    się na niego krzyknąc, zaraz zadaję sobie pytanie czy słusznie (mały potarfi
    być niezłym nerwusem, a jak juz placze to na całego, zreszta jak się śmieje to
    też na całego). Uhu-an pisał też, żeby nie traktować swoich pociuech jak "oczko
    w głowie", innym slowym, żeby traktować je na równym z innymi dziećmi (nie na
    zasadzie moje=najlepsze). Tu też muszę sie przyznać, że nieraz łapałem się na
    takiej postawie. NIedobre, dla dziecka nie dobre.
    Pedrolot pisze, ze "te dwa lata wywrociły jego spojrzenie na świat do gory
    nogami Nauczyły odpowiedzialności i zwiększyły dystans do pewnych spraw.
    Pozwoliły poznać tych prawdziwych przyjaciół i zarazem sprawdzić, na kogo nie
    tracić czasu.Przede mną jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. To ja muszę
    wprowadzić ją do dorosłego życia, podpowiadać, doradzać, zabraniać i czasem
    karać". NIc dodać nic ująć. Od momentu narodzin dziecka wszystko sie zmieania.
    Hierarchia wazności zostaje odwrocona. To co kiedyś było dla ciebie ważne dziś
    jest nieistotne(np. czemu mecze w tv zaczynają się w godzinach kapieli i
    usypiania smile) Podobnie jest ze znajomymi. Zostaje ich coraz mniej, zwłaszcza,
    jeśli do niedawna prowadziłeś podobny do nich tryb życia, to teraz zauważasz,
    ze nie pasujesz do nich. Ze jest coś ważnejszego niż spotkanie się i wypicie
    piwka. Chociaż z drugiej strony nie można też zamknąc się w domu samemu, bo
    bzik wtedy czai się tuż za rogiem. Trzeba to wszystko jakos pogodzić. Czyli
    pogodzenia, ups powodzenia smile. Pozdrawiam wszystkich
  • czerwoniec 05.10.06, 10:51
    od 14 tu lat wychowuję trójke dzieci (żona zginęła w wypadku),dwie córki i syn.
    Mam za sobą przedszkola ,szkoły teraz powoli i studia.
    W między czasie nieudany związek małżenski obecnie nowy związek (mam nadzieję -
    udany).
    Wszystkim samotnie wychowującym życzę dużo wytrwałości,męstwa i mądrości ale to
    i tak nieuchroni Was od chwil rozpaczy.
    Pozdrawiam
  • rrojka 05.10.06, 11:09

    Witam Cię , Tede.

    Ja wprawdzie ani ojcem nie jestem , a matką , nie jestem też samotnym
    rodzicem. Ale Ciebie szczerze podziwiam i życzę powodzenia, życzę go też
    wszystkim tym , którzy samotnie borykają się z życiem.
  • asienka95 05.10.06, 11:02
    Chłopaki!
    Jestem pod wrażeniem Waszych wypowiedzi. smile
    Tede5 - pięknie piszesz o wychowaniu Kuby...
    Serdeczności!
  • tede5 06.10.06, 11:43
    rzecz w tym, że to nie o pisanie w tym wszystkim chodzi ... , pzdr
  • marlena15 05.10.06, 12:04
    Święta racja nic dodac nic ując !
  • anna395 05.10.06, 13:45
    Witajcie! Pozdrowienia dla wszystkich samotnych rodziców.
    Ja nie wychowuję samotnie dziecka- mam superową drugą połówkę. Ale...mnie i
    moje rodzeństwo wychowała tylko mama. Jesteśmy teraz bardzo dorosłymi ludźmi i
    wszyscy sobie świetnie radzimy w życiu. Naprawdę można wychować dzieci samotnie
    i dobrze.
    Anna
    ps.
    Nie myślcie o sobie, że jesteście samotni. Macie swoje dzieci- największą
    miłość świata.
  • lamar32 05.10.06, 13:59
    Witam, niedługo będę chyba też w tym ,,klubie"..niestety, mój syn jest
    siedemnastolatkiem, nie do końca wiedzącym czego chce, próbujacym się odnaleźć.
    teraz , gdy zostalem z nim sam widzę jaka odpowiedzialność na mnie spoczywa,
    staram się rozmawiać, jak najwięcej rozmawiać na ,,trudne" tematy, bardzo
    obawiam się ,żeby właśnie teraz nie popełnił błędu, byłaby to moja ogromna
    porażka.Nie można stracić kontroli..zaufania..
  • lech30 05.10.06, 14:11
    A ja mam juz 16 letnią panne, z która tez od ponad dwóch lat mieszkamy bez
    mamy. I chociaz czasami bywa ciezko to jednak satysfakcja gwarantowana - jak to
    mówią w jakiejs reklamie. Oprócz normalnej pracy do której dojezdzam codziennie
    połtorej godziny w jedną stronę do niedawna jeszcze sam ciągnąłem cały dom -
    pranie, zakupy, sprzatanie, prasowanie itd itp. Ale wreszcie powiedziałem dosyć
    i od ponad miesiaca mam 2 razy w tygodniu gosposie do pomocy w sprzątaniu i
    prasowaniu i wreszcie chociaz chwile czasu dla siebie. Ale chociaz corka
    mieszka ze mną to nie moge powiedzieć ze wychowuje corke wyłącznie sam - ma ona
    z mamą bardzo dobry i praktycznie codzienny kontakt. Takze wszystkie kluczowe
    decyzje jej dotyczace staramy sie tez podejmować razem. I uwazam ze jesli tylko
    to mozliwe to wlasnie tak powinny wyglądać relacje z dzieckiem rodziców, którzy
    nie sa razem. Tak ze słuze radą i pomocą wszystkim samotnym tatusiom i
    mamusiom, szczegolnie tym od córeczek. I nie tylko w sprawach wychowawczych ale
    takze w sprawach organizacji codziennych obowiązków, ktorych niemało, oj
    niemało. Pozdrawiam wszystkich singli z dziećmi. Nie wiem tylko czy definicja
    singla jest taka ze nie ma on wyłącznie partnera ale moze mieć dzieci czy to
    całkowicie samotny, bezdzietny człowiek. Jak ktoś to wie to niech da znać.
  • mamba77 05.10.06, 14:52
    Drodzy Panowie, po prostu brak mi słów. Jedyne co mogę teraz zrobić to
    pogratulować Wam wytrwałości i życzyć innym dzieciakom takich ojców jak WY.
    Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.
  • rudaistalowy 05.10.06, 15:59
    Witam
    Mi najtrudniej było stanąć w roli ojca i matki...kiedyś byłam tą łągodną,
    przytulającą a teraz to ja muszę również krzyknąć, zmotywować, być surową a do
    kogo wtedy się przytulić!!!I te wyrzuty sumienia, że może za ostro, może mogłam
    inaczej...
    Pozdrawiam i życzę powodzenia
    M
  • zibi1965 05.10.06, 19:43
    Panowie,też sam wychowuję dwie córki w wieku 11 i 14 lat.Siedem lat temu nagle
    zostałem sam,żona zostawiła nas i nie utrzymuje kontaktu z dziećmi do dnia
    dzisiejszego.Pierwsze miesiące były ciężkie,ale przyżekłem sobie że wychowam je
    na wspaniałe kobiety.Poświęcony czas dzieciom owocuje,jestem dumny z
    córek.Piękne,mądre,wysportowane,jęz. angielski złapały w locie fenixa.W szkole
    średnia powyżej 5.Młodsz córka poszła o rok wcześniej do szkoły :przegapiłem
    zapisy do przedszkola:}i wysłałem ja do zerówki a potem do pierwszej klasy.Nie
    żałuję nawet chwili spędzonej w domu przy dzieciach ,nie bawiłem w klubach,mało
    wychodziłem tylko praca-dom-praca a wolne dni spędzaliśmy razem ucząc się jazdy
    konno,narty,łyżworolki.Córki od czterech lat trenują koszykówkę,starsza jest
    już w kadrze Mazowsza.Zawoziłem i odbierałem je z treningów po 3 razy w tydogniu
    Młodsza ma zdolności artystyczne,uczęszcza do kółka tearalnego.Nawet gdy
    uległem wypadkowi i nie byłem zdony chodzić o własnych siłach, córki byly przy
    mnie.Tylko one były dla mnie siłą i nadzieją ze wyjdę z tego i wyszedłem.Mogę
    na nie liczyć w każdej chwili ,a one na mnie.I kto jest szczęśliwy???Ja czy
    była żona.Dla niej juz w piekle jest miejsce przygotowane!A takich kobiet jest
    tyś.Dzieci są najważniejsze a kto ich nie szanuje sam nie otrzyma
    szacunku.Kazdy facet lub kobieta który/a zostawił/a dzieci z własnej winy
    musi być ...................(proszę o wpis)/, aby już nie krzywdzić dzieci. Po
    tych siedmiu latach poznałem wspaniała samotną mamę z córką,pragne ułozyć życie
    tak ,aby dzieci nie uroniły nwet jednej łzy,a było ich dużo po obu stronach
  • cyberski 05.10.06, 20:08
    Od dwóch lat wychowuję sam 6 letnią córkę i przyznać musze, że to najlepsze dwa lata mojego dotychczasowego życia smile
    No i "fuchy samotnego ojca" nie zamieniłbym na nic innego smile

    --
    Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
  • hankam 06.10.06, 00:20
    Samotna matka sie zglasza, jak bylo przewidziane. Dawno nie czytalam z taka
    przyjemnoscia zadnego watku. Bo, pomimo samotnosci, mnostwo ciepla, pozytywnego
    myslenia, satysfakcji i nadziei. Pozdrawiam wszystkich samotnych ojcow, mamy i
    niesamotnych tez.
  • friofrio 06.10.06, 05:42
    A ja nie jestem samotnym tata, ani mama. Jestem dzieckiem wychowywanym przez
    samotna Mame. Moja Mame. Ja mialem 5 lat jak tata wyprowadzil sie z domu, moje
    siostry: 9 i 8. Nawet nie pamietam, jak tata mieszkal z nami. Wlasciwie od tego
    czasu nie mial zadnego wplywu na nasze wychowanie, mieszkal w babcia,
    spotykalismy sie w domu babci, na wielkanoc, w wakacje, czasem przyjezdzal.
    Pamietam, ze bardzo sie tego wstydzilem. Ze nie mam taty. Kiedys zapytal mnie
    kolega w trzeciej klasie podstawowki: dlaczego Twoja mama z siostrami niosla
    piecyk gazowy a nie tata? Moze wszystkie dzieci wychowywane samotnie sa takie
    rezolutne, ale ja szybko wymyslilem, ze mieszka w innym miescie i opiekuje sie
    dziadkiem...
    Pamietam, ze bylo ciezko, gdyby nie pomoc dziadka, taty mojej Mamy to byloby
    bardzo trudno. Dzisiaj mam 18 lat, moje siostry 21 i 22. Mieszkamy z Mama.
    Kiedy czytalem to forum, plakalem. Waszym dzieciom bedzie trudno, beda sobie
    stawiac pytania czemu to wlasnie ja nie mam taty, beda plakac do poduszki, i
    ogladac zdjecia Mamy, moze zapytaja jaka byla. Badzcie wtedy z nimi. Przytulcie
    i powiedzcie, ze je kochacie. Prztulcie bardzo mocno. One jak nikt inny
    potrzebuja bliskosci. Waszej bliskosci...
    Poki sa male rozmawiajcie o wszystkim, pozniej, jak zaczna dojrzewac, beda sie
    wielu rzeczy wstydzic, pozniej wiele rzeczy stanie sie tabu i bedzie trudno i
    nich rozmawiac. Zacznijcie juz teraz. I kochajcie je. Po prostu.
    Pozdrawiam serdecznie, badzcie dzielni
  • dladla 06.10.06, 10:25
    ojojoj... przyznaje, ze poruszyl mnie Twoj glos, takie spojrzenie z drugiej
    strony lustra. Wiem, ze dzieci przezywaja to strasznie, ze nie maja jednego z
    rodzicow, ale nie zaszkodzi uslyszec to raz jeszcze z "pierwszej reki".
    Moje corki (dzis 5 i 10lat) od 2 lat nie maja mamy i wiem, ze jest im ciezko,
    ale nic na to nie poradze, bo przeciez nie ma racjonalnego wytlumaczenia na to
    dlaczego to akurat one nie ma juz mamy...
    Wprawdzie nikomu nie jest lekko bez jednego z rodzicow, ale mysle, ze sytuacja,
    w ktorej jedno z rodzicow zajmuje sie dzieckiem, podczas gdy z drugim dzieci
    tez maja jakis kontakt to betka w porownaniu z tym co odczuwaja male dzieci,
    ktore np nagle na zawsze traca mame...
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za Twoje slowa
  • gryfusik 06.10.06, 09:28
    Ja od 2 miesięcy jestem sam z dzieckiem. Może nie tak całkiem z dzieckiem (on by
    się obraził) ale z nastolatkiem. (Jeszcze) Żona pewnie będzie walczyła o niego,
    ale co to za matka jeśli przez ten czas odezwała się do niego kilka razy.
    Zapomniała o jego imieninach, nic od niej nie dostał na urodziny... Jeszcze nie
    mam doświadczeń ale wierzę, że sobie poradzimy! Na razie jest super. Syn ma w
    szkole bardzo dobre oceny, lepsze niż miał rodzinę. Stara się mi pomagać we
    wszystkim. Przykro, że musiał tak szybko wydorośleć, ale obiecuję, że stworzę mu
    prawdziwy dom. Ciężko będzie pewnie zastąpić matkę, tak jak ciężko jest zastąpić
    ojca, jednak zrobię wszystko co w mojej mocy aby nie odczuł braku matki.
  • goldenwomen 06.10.06, 10:09
    a sio! kreowac się mozna na forum KOBIETA smile
    --
    Mężczyzna uważa, że wie, ale kobieta wie lepiej.
  • wojtekp67 06.10.06, 10:29
    Hej. Ja od pewnego czasu jestem sam z 8-latkiem. Jest smutno ale wychodzimy na
    prostą. Wyglada ze bedzie słoneczny weekend. Moze macie jakieś pomysły na fajna
    zabawe w Warszawie i okolicach. Jakieś westernowe miasteczko,zamki czy cos w
    tym stylu. taki wyjazd na pół dnia. Bo kino, basen, rower to standard a
    chciałbym go czymś miłym zaskoczyć. Pozdrawiam
  • cyberski 06.10.06, 10:33
    Co prawda nie Warszawa tylko Pałuki, ale...
    Sporo jezior i Biskupin w pobliżu...
    Poza tym bardzo duża działka i od groma miejsca na ognisko, a zimą na kuligi...

    --
    Raz: dla forsy... Dwa: dla zabawy... trzy... bo trzy jest przed cztery.
  • kuleczka_re 06.10.06, 13:01
    moje dziecko w tym wieku uwielbiało chodzić do ogrodu zoologicznego a druga
    wersja to sale zabaw typu colorado czy jakos tak to sie nazywało: tunele,
    zjeżdzalnie, baseny z piłeczkami pod dachem i zabawa w skarpetkach big_grin Końmi
    trzeba było ja stamtąd wyciągać.pzdr
    --
    Kuleczka_re
  • dama-kanaliowa 06.10.06, 16:43
  • dama-kanaliowa 06.10.06, 16:45

    jw

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka