Dodaj do ulubionych

Jak wychować syna na mężczyznę ?!

23.06.07, 01:01
Tak się zastanawiam nad tym tematem - sam mam syna, ojca za dużo nie miałem i
jeden z miłych kolegów stwierdził że będę miał z tym problem. Nie żebym się
wystraszył ale ciekaw jestem też jego opinii bo niedawno dowiedzieliśmy się że
też ma syna. Jakiś tam plan na to wychowanie jest, ale chciałbym poznać wasze
pomysły- później się też dołączę. Więc jak to jest:
Jak z takiego małego berbecia *wyhodować* mężczyznę ??
Edytor zaawansowany
  • adellante1 23.06.07, 08:49
    Jesli odpowiedzi na TAKIE pytanie szukasz na internetowym forum ... to naprawde
    jesteś z góry skazany na porażkę.
    Czy Ty myslisz że wychowywanie dziecka to plan nauczania? rozpisany na dni i
    godziny?
  • egon26 23.06.07, 09:13
    Oczywiście że nie ale ty twierdzisz że dzięki temu że wychowywał cię twój ojciec
    masz większą wiedzę na temat tego jak powinno wyglądać wychowanie dziecka
    ,chłopaka. Więc napisałem ten wątek byś mógł pochwalić się swoją wiedzą w tym
    temacie. To trochę jak z pracami przy domu: ogólnie wiadomo co trzeba zrobić i
    jak to zrobić ale lepiej posłuchać kogoś doświadczonego/wyuczonego bo można
    dowiedzieć się ciekawych *szczegółów* które ułatwią prace. Takie złote myśli.
    Więc słucha, wiem że uwielbisz dzielić się swoja dużą wiedzą na temat
    samochodów, remontów, więc tym razem też chętnie cię wysłucham.
  • adellante1 23.06.07, 23:15
    Może zamiast pisac ci poradnika napisze Ci czym wzbudził sobie podziw i za co
    uwielbiałem mojego Starego
    - uratował mi zycie gdy tonałem w wieku 5 lat
    - bez wahania zaryzykował zyciem wyciagając mojego brata spod kół jadacego
    traktora
    - podarował mi pierwszy scyzoryk
    - nauczył mnie rozrózniac płaski-oczko od nasadowego
    - pokazał czym różni się buk od klonu
    - wytłumaczył ze strach jest ostrzezeniem przed niebezpieczeństwem ale nie
    wolno go nigdy nikomu pokazać
    - jak zacząłem nauke j. rosyjskiego co wywołało ogromny bunt wytłumaczył mi że
    jak niemcy się zjednoczą to związek się rozpadnie a wtedy to bedzie dla mnie
    bardzo wazny język... (tak na wiele lat przed tymi wydarzeniami)
    - Był dla mnie uosobieniem siły (dwukrotny mistrz polski w trójboju siłowym)
    lecz nie tylko tej fizycznej
    - Nigdy nie pokazał mi zadnej słabości
    - pokazał mi swiat,ten mały i ten wielki
    - nauczył ze "... na wolnosci tylko frajer chodzi bez pieniedzy.."
    - ze najgorszym rozwiazaniem kazdego problemu jest proszenie o pomoc
    - że w zyciu ma się tylko dwóch przyjaciół (jeden to kolega z piaskownicy drugi
    to pies)
    - przekonał ze pewność siebie to najwazniejsza z zalet bo z niej wyrasta wiara
    w siebie a wówczas nie ma rzeczy niemozliwych.
    - nauczył mnie ze w kazdej dziedzinie zycia trzeba przynajmniej miec jakieś
    pojecie bo ignorantem zostaje sie tylko raz....
    - nauczył nigdy nie pokazywac zadnych słabości
    - "...musisz bys wiekszy szybszy i silniejszy od ojca bo ja znam wszystkie
    twoje słabe punkty..."
    - "sprzedać sie zawsze mozesz, ale wówczas zawsze też bedzieśz godny pogardy..."
    - " człowiek który pyta wstydzi się raz , ten który sie nie pyta musi wstydzic
    sie całe życie"

    Tak podziwiałem go. Miałem za co. Nigdy nie okazywał mi zadnej zbednej
    czułosci. od tyego była matka. Zawsze wszyscy wiedzieliśmy ze jestesmy dla
    niego najważniejsi.
    Wiesz bardzo biedni sa ci którzy tego nie znają.

  • etato1 23.06.07, 23:59
    > Wiesz bardzo biedni sa ci którzy tego nie znają.

    Nie zgodzę się z tobą

    Wymieniłeś kilka cech ktore nie budzą u mnie szacunku
    a raczej kojarzą mi się bardzo negatywnie
    a wręcz sam jesteś niespójny w tym co piszesz

    najpierw piszesz że nie można okazać słabości i że najgorsze to jest poprosić
    kogos o pomoc
    a potem piszesz ze dobrze się jest zapytać jak się czegoś nie wie ....

    To jest po prostu niespójne

    co mnie najbardziej razi w twojej wypowiedzi to powatrzane kilkakrotnie
    jakiegos takiego kultu siły, twardosci itd

    ja np. w ludziach cenię pokorę
    cenię ich za to co zrobili i osiągnęli
    cenię za bezinteresowność i chęć pomocy
    i za wiele innych rzeczy ktorych nie ma na twojej liscie

    a brak okazywania słabości to jest wg mnie gra, udawanie, teatrzyk
    predzej czy pozniej w życiu bedzie sytuacja ktora pokaze ci twoja słabość

    dla mnie człowiek pewny siebie tez potrafi przyznać sie do błędu
    nie udaje, nie gra przed sobą i przed swiatem
    bo zna swoją wartosc i wie ze popelnienie błędu tej wartosci nie zmieni !

    Ja mam dwójke chłopaków i będę ich zgoła inaczej wychowywał
    na razie wychowuję ich na ludzi
    dorbych, wrażliwych, z rowiniętą empatią i którzy potrafią wspołzyc z innymi
    przy pomocy kompromisów a nie przy pomocy siły
  • egon26 25.06.07, 01:12
    Po tych punktach wydaje mi się że ty masz większy problem ze swoim ojcem niż
    twierdzisz że ja mam ze swoim. Jedno pytanie: Czy chcesz tak wychować swojego
    syna?? Takie wychowanie było słuszne - niestety kilkaset lat temu. Gdyby wszyscy
    byli wychowywani na myślących tylko o sobie egoistów widzących w każdym wroga -
    dalej bylibyśmy w średniowieczu.

    > - uratował mi zycie gdy tonałem w wieku 5 lat
    > - bez wahania zaryzykował zyciem wyciagając mojego brata spod kół jadacego
    > traktora
    Rozumiem że chciałeś podkreślić męstwo twojego ojca. Ale myślisz że któryś z
    etatów by się zawahał?? - ty byś się zawahał ?? gdy byłem dzieckiem mój ojciec
    też by się nie zawachał.

    > - podarował mi pierwszy scyzoryk
    No tu nie wiem o co ci chodzi. We mnie ojciec nieświadomie też wzbudził miłość
    do białej broni - okoliczności był mniej przyjemne - ale pasja została do dziś,
    choć ojciec nawet o tym nie wie.

    > - nauczył mnie rozrózniac płaski-oczko od nasadowego
    > - pokazał czym różni się buk od klonu
    Z męskich zajęć zabijaliśmy z ojcem króliki na pasztet - do dziś nie jem królika

    > - Nigdy nie pokazał mi zadnej słabości
    > - ze najgorszym rozwiazaniem kazdego problemu jest proszenie o pomoc
    To są chyba główne przyczyny samobójstw u dorosłych mężczyzn- i nasza wielka
    ułomność w stosunku do kobiet. Z natury jesteśmy tacy- ale pogłębianie w nas
    jeszcze tego przekonania nie jest dobrym pomysłem. Pomaganie, otrzymywanie
    pomocy zaciska więzi miedzy ludźmi - ja tobie, ty mi - to chyba z wojska
    powinieneś wiedzieć. Ja nie byłe w wojsku ale tego jednego nauczył mnie mój
    ojczym- pułkownik . Oczywiście wychodzenie z założenia że lepiej nic nie robić
    tylko się upominać jest błędne. Państwo nie dało mi pracy. Państwo nie dało mi
    mieszkania. itd - szlak mnie trafia jak słyszę takie hasła.

    > - nauczył ze "... na wolnosci tylko frajer chodzi bez pieniedzy.."
    Zabrzmiało grozą, czyli wszystko by mieć kasę ?? A jak znajdziesz frajera to
    oskubać go do suchej nitki - to już chyba zakrawa na sprzedawanie się.

    Twój ojciec zapomniał nauczyć cię:
    * tolerancji - i to nie tej *ogromnej* w stosunku np. do gejów - ale po prostu
    do innych poglądów.
    * szacunku do innych ludzi - wiem ze twierdzisz że na szacunek trzeba sobie
    zasłużyć- ale w ten sposób stracilibyśmy życie udowadniając każdemu napotkanemu
    oslowi że jesteśmy warci szacunku - nie tędy droga.
    * okazywania miłości - choćby do własnych dzieci- po sześciu tygodniach raczyłeś
    pochwalić się że masz syna. A o córce wiemy że nie zabija pszczół- od dzieci
    ważniejsi jesteśmy my i *prostowanie* naszego *chorego* spojrzenia na świat.
    * że z ludźmi więcej załatwisz po dobroci niż siłą - taka niestety nasza natura
    na atak przyjmujemy pozycje obronną.
    * chyba życia dla samego siebie, dalej próbujesz mu/sobie udowodnić jaki to
    twardziel z ciebie - choć chyba osiągnięciom sportowym ojca nie dorównujesz.
    * pokory- ale nie wobec ludzi ale wobec życia które jakoś ci się tam ułożyło -
    podobno dobrze. Ale gardzisz ludźmi którzy mają gorzej.

    Niestety bycie wielkim sportowcem, politykiem, nauczycielem, psychologiem itd.
    nie gwarantuje wcale bycia dobrym ojcem. Odnoszę wrażenie że strasznie wybielasz
    swojego staruszka i na siłę szukasz w nim ideału.
  • adellante1 25.06.07, 09:11
    > Zabrzmiało grozą, czyli wszystko by mieć kasę ??

    Nie . Wszystko by nie byc frajerem. proste.

    > * tolerancji - i to nie tej *ogromnej* w stosunku np. do gejów - ale po prostu
    > do innych poglądów.

    nauczył. Toleruję zarówno innych jak i inaczej myslących w przeciwieństwie do
    ciebie. Zauważyłeś ze jestes najbardziej agresywnie nastawiony na tym forum do
    kazdego kto ma inne poglady niz ty? Jeszcze niech tylko ktoś się odwazy
    spróbować cie skrytykowac.... A kazdego faceta który nie chce byc ojcem paliłbyś
    na stosie najchetniej . Więc powiem ci jak Starybrat Giertychowi - "Roman
    przestań piep...yć" bo nie masz pojęcia czym jest tolerancja.

    > od dzieci
    > ważniejsi jesteśmy my i *prostowanie* naszego *chorego* spojrzenia na świat.

    Dziećmi zajmuję się w domu nie na forum. Robie to dla mnie i dla nich nie dla
    uznania forumowiczów. Co chcesz mi zarzucić ze nie jestem dumny ze swoich
    dzieciaków? Czy udowodnic ze Ty jesteś lepiej i bardziej dumny??

    Napisałem ci gdybyś zauwazył za co PODZIWIAŁEM Starego koniecznie starsz się to
    zdyskredytować zarzucić ze wybielam. Widzisz, z moim ojcem pokłóciłem się tylko
    raz w życiu jak miałem 17 lat. Tylko raz.
    Zazdrość o te przezycia zabije cie kiedyś.

    Nie rozumiesz i raczej nigdy nie zrozumiesz więzi jaka łączy ojca z synem. Jest
    wielu facetów którzy mieli wspaniałych ojców, którzy potrafili i potrafia nas
    kochac, być z nami blisko spedzać z nami czas uczyć wielu rzeczy których nie
    uczyła matka. Potrafił ni z tego ni z owego przyjechac do mnie setki kilometrów
    tylko dlatego ze się za na stesknił i chciał spedzic ze mną weekend....
    Tak jak napisałem nie zrozumiesz ze ojciec nie jest matka i uczy zupełnie innych
    rzeczy i pokazuje zupełnie inną stronę swiata niz matka.
    Głupie zdarzenie ze scyzorykiem jest dla ciebie wydarzeniem nie do pojecia. Dla
    ciebie to biała broń dla mnie gest wydarzenie, zufanie, uznanie że przestałem
    byc dzieckiem i zaczałem być chłopakiem. Rozumiesz czy narysować?


    btw.
    Osiągnięciom ojca dorównałem juz w szkole sredniej zdobywajac mistrzostwo polski
    juniorów w boksie w kategorii do lat 17tu. Spokojnie trenowałem dla siebie nie
    dla niego.
  • egon26 25.06.07, 09:55
    Trochę dyskutuje się z tobą jak z rządzącą partią;P Totalne zakłamanie i
    wmawianie komuś jakim według nich jest. Z tego co pamiętam to ostatnio
    ucieszyłeś się z wypowiedzi znikad - że w końcu ktoś normalny jest tutaj, bo
    wszyscy inni to coś tam - może i ojciec uczył cię tolerancji - ale chyba
    przespałeś tą lekcje.

    > Widzisz, z moim ojcem pokłóciłem się tylko raz w życiu jak miałem 17 lat.
    Tylko raz.
    Normalni ludzie się czasem kłócą, nie wieże w to że będąc nastolatkiem zawsze
    zgadzałeś się ze zdaniem ojca. Wiec albo jesteś totalną dupą wołową - ale na to
    nie wygląda. Albo dyskusja z ojcem była nie dopuszczalna.

    > Co chcesz mi zarzucić ze nie jestem dumny ze swoich
    > dzieciaków? Czy udowodnic ze Ty jesteś lepiej i bardziej dumny??
    Widzisz na forum pojawiłeś się jakieś 6 tygodni temu (nie chce mi się tego
    sprawdzać ale tak mi wychodzi) czyli wtedy gdy urodził się twój syn- pewnie
    chciałeś się nam nim pochwalić, ale zobaczyłeś że moderatorką jest kobieta, więc
    zacząłeś od tego, potem ja broniłem zony wiec uznałeś że jestem totalnym osłem i
    zacząłeś śledzić moje wypowiedzi, analizować je pod kątem relacji z ojcem i
    dopie.. się do nich, nie mogąc pojąć że ktoś taki może chodzić po świecie. Część
    chłopaków chwali się dziećmi jak im test wyjdzie pozytywnie. Nie chce ci nic
    zarzucać, ale popatrz jak to wygląda.
    Swoją drogą dalej nie podoba ci się że zona_mi tu sprząta ??
  • egon26 25.06.07, 10:44
    adellante1 napisał:
    > Nie . Wszystko by nie byc frajerem. proste.

    A kim jest frajer według ciebie ?? Nauczycielem uczącym twoje dzieci za marne
    grosze. Pielęgniarką opiekującym się chorymi. Wolontariuszami którzy pracują w
    hospicjach, schroniskach dla zwierząt. I wiele innych zawodów które ktoś musi
    wykonywać by społeczeństwo funkcjonowało normalnie, a jak na razie nie mają
    godziwych wynagrodzeń.
    Gdzieś pisałeś że od rodziców nic nie dostałeś na start, no i tu mnie
    zastanawia. Czy dlatego że twoi rodzice nie mieli pieniędzy - czyli według
    ciebie byli frajerami. Czy pomoc dziecku uważali za zbędną - z tego co widzę ty
    tak nie uważasz.

    > Potrafił ni z tego ni z owego przyjechac do mnie setki kilometrów
    > tylko dlatego ze się za na stesknił i chciał spedzic ze mną weekend....
    Ty za nim nie tęskniłeś, a może brakował ci czasu by spędzać go więcej z
    rodzicami ??
  • adellante1 25.06.07, 12:45
    > Ty za nim nie tęskniłeś, a może brakował ci czasu by spędzać go więcej z
    > rodzicami ??

    W szkole skoszarowanej i zmilitaryzowanej gdzie na wyjscie na miasto trzeba mieć
    przepustke jakos nie bardzo można jachac do mamusi spódniczki kiedy się chce.

    Rozumiesz róznice pomiedzy słowami "kłótnia" a "dyskusja"?
    Wiesz na czym polega konstruktywne podejście do problemu? Nie sadzę.

    Nie dostałem nic na start. Dlaczego ? Sorry ale jak to napisałes wczesniej o
    prywatności pieknie itd...Tylko widzisz jak zawsze wychodzi z ciebie taki typowy
    "kołtun" z Dulskiej. Mnie nie wolno ale ja mam prawo....
    Szukasz na siłę pyskówki bo zacząłem krytykowąc twa boskośc wszechwiedzę i
    wykładniczą zarozumiałość.... nadal bedę bo jestes jaki jesteś i jak widzisz
    toleruje cię smile)))
  • egon26 25.06.07, 13:47
    > Rozumiesz róznice pomiedzy słowami "kłótnia" a "dyskusja"?
    Rozumiem, ale kłótnia z ludźmi z którymi się żyje jest naturalną sprawą - raz na
    jakiś czas. Chyba że jedna strona jest zastraszona.

    > Nie dostałem nic na start. Dlaczego ?
    Oczywiście masz prawo nie odpowiedzieć - nie widzę bym gdzieś napisał inaczej.

    Już dawno powinienem przestać dyskutować z tobą, bo nie ma to sensu- wszystko
    przekręcasz, nie opierasz się na faktach tylko na swoich domysłach, próbujesz
    wyciągać jakieś prywatne mniej lub bardziej ważne dla mnie sprawy. Szkoda mi
    czasu na Ciebie- choć twoje podejście do innych dalej mnie denerwuje. Ale myślę
    że wszyscy się ucieszą jak wpisze sobie Ciebie na listę ignorowanych - z tego co
    wiem już na kilku takich listach jesteś.
    A co do udowadniania kto jest lepszym tatą - to już kiedyś nasze dzieci
    rozstrzygną - choć może być remiswink.
    Pozdrawiam. Życzę dużo szczęścia, radości, zdrowia dla dzieci, dla ciebie i
    rodziny. PAPA
  • lucius_dwulicus 23.06.07, 10:01
    Ja mam taki plan: za jakiś czas (bo mały jeszcze dużo za mały) zaaplikuję
    synowi częste wycieczki, może jakieś harcerstwo (za moich czasów były fajne
    obozy i harcerki ;-P) i trochę sportu. Osobiście preferuję sporty kontaktowe,
    ale jak wybierze coś innego to też się nie pogniewam. Byle nie balet, bo
    skakanie w tych obcisłych rajstopach jest dla mnie trochę dziwne wink
  • znikad 23.06.07, 15:03
    Powaznie? Bo czasem sobie zartujemy ... smile
    Corke mam i 2 chlopaczkow. Ich, ze tak powiem, plciowosc jest dla mnie
    elementem marginalnym, z ktorym Oni sami musza sobie jakos tam radzic. Ja sie
    staram Ich wychowywac na fajnych, sensownych ludzi z naiwnym moze przekonaniem,
    ze meskosc lub kobiecosc w tej ogolnie "humanistycznej" fajnosci zmieszcza sie
    bez moich specjalnych zabiegow. Moi chlopcy to blizniaki - tacy sami na
    powierzchni, kompletnie rozni w duszach. Czy beda "prawdziwymi" Mezczyznami
    przez powazne "M"? Sam nie wiem czy moglbym zdefiniowac te prawdziwosc wink
    Sport, podroze, campingowanie, wspolne sprzatanie i gotowanie, przyszywanie
    sobie guzikow i rabanie drzewa (moi chlopcy jeszcze troche na to akurat za
    mali) gdy jestesmy pod namiotem to zajecia dla dziewczyn i chlopakow po rowno.
    Nie jestem przekonany czy to CO robimy definiuje meskosc lub kobiecosc. To
    chyba raczej kwestia stosunku do swiata, sposobow na rozwiazywanie problemow...
    Kobiety, z ktorymi bylem dotad zwiazany uwielbialy np. rozmawiac o uczuciach i
    takie tam rozne "powiedz mi o czym teraz myslisz". Podobne sklonnosci
    dostrzegam juz u mojej corki - nikt Jej tego nie uczy, Ona to jakby ma sama z
    siebie. Moi chlopcy chociaz rozni we wrazliwosci i w zainteresowaniach, maja
    typowo-meskie nawyki zbieracze, ktore ja sam pamietam z wlasnego dziecinstwa.
    Tez Ich przeciez nie uczylem zbierac srubek czy innych zardzewialych
    scyzorykow wink Gdzies tam to jest w Nich czy ja sie o to staram, czy nie. Wiec
    ja sie raczej staram skupiac na wychowywaniu calej trojki na tzw. porzadnych
    ludzi. I to jest taki moj plan minimum smile
  • egon26 23.06.07, 23:24
    znikad napisał:
    > Powaznie? Bo czasem sobie zartujemy ... smile

    Jasne że poważne. Chce tu mieć zbiór dobrych pomysłówwink Niestety *męstwo* też
    różnie jest postrzegane. Ale ciekaw jestem co z tego wyjdzie.
    Chłopcy od dziewczynek na pewno się różnią, tyle że wydaje mi się że też
    podświadomie/wyuczenie zachowujemy się inaczej w stosunku do jednych i drugich i
    może to też powoduje późniejsze różnice w zachowaniu u starszych.
    Może się nam pochwalisz w końcu jakie stare te twoje dziec- ciężko czasem z tobą
    prowadzić dyskusje nie wiedząc o wieku dzieci - mój ma 16 miesięcy wink Choć w
    zasadzie w dzisiejszych czasach warto by nauczyć tego samego synów i córki.
  • etato1 24.06.07, 00:09
    wg mnie chłopcy są bardzo różni miedzy sobą
    może być przeciez chlopak ktory ma talent do rysowania i od małego pieknie rysuje
    jest bardzo wrażliwy itd. i co ? bedziesz go zmuszał do tego aby gral w pilke,
    chodzil na silownie, bo to takie męskie
    a rysunek to niemięski jest

    Oglądaliście film "Billy Eliot" ? Mysle ze po tym filmie nikt nie stwierdzi ze
    Balet to nie jest męski.
    A gotowanie to jest męskie ? Powiedz to zawodowemu kucharozwi.

    Wg mnie dzieci mają różna wrażliwosć i może byc tak ze majac dwójke dzieci
    chłopak bedzie sie interesował sztuką, literaturą pisał wiersze
    a dzieweczyna będzie uwielbiała sport, grała w pilke nożną itd.

    I co wtedy ?
    Przeciez kompletnym bezsensem jest na siłe zmuszac chlopaka do sportu a
    dziewczynę do ksiązek.

    Ja patrze na swoich chłopaków i ciekaw jestem co u nich zobacze, jakie
    predyspozycje, jakie talenty, co ich bedzie pociągało i intersowało.
    Zawsze jest pokusa aby w dzieciach zrealizować własne marzenia.
    Ale dzieci to nie przedmioty tylko mają własną wolę i własne życie i włąsne wybory.

    Myslę ze jednym z najważniejszych rzeczy w wychowaniu jest właśny przykład.
    Tego jak sie zachowuje facet chłopaki będą uczyc sie patrząc przede wszystkim na
    mnie. Myslę ze to będzie bardzo ważne.

  • lucius_dwulicus 24.06.07, 13:25
    Trudno twierdzić, że rysunek jest niemęski – wystarczy zapoznać się z historią
    sztuki. Pytam też, czy jak ktoś jest wrażliwy, to automatycznie musi być
    przeciwko piłce, czy innym formom aktywności fizycznej? Oczywiście trudno
    zmuszać kogokolwiek np. do sportu, bo raczej osiągnie się przeciwny do
    zamierzonego cel, ale próbować zainteresować to chyba co innego. Nie twierdzę,
    że jak dzieciak powie, że nie chce np. grać w siatkę, to mu dam szlaban na coś
    co lubi. W końcu to mają być jego zainteresowania. Ale warto zapisać go choćby
    na kilka lekcji tej siatkówki, żeby miał szansę przekonać się czy ją lubi, czy
    nie. O balecie napisałem „z przymrużeniem oka”. Dla porządku dodam, że córkę
    wychowywałbym tak samo jak syna za wyjątkiem prowadzenia rozmów o
    dziewczynach wink
  • etato1 25.06.07, 23:22
    Dla porządku dodam,
    > że córkę
    > wychowywałbym tak samo jak syna za wyjątkiem prowadzenia rozmów o
    > dziewczynach wink

    i tu sie zgadzamy
  • lambert77 25.06.07, 10:49
    sam się nad tym zastanawiam smile
    Czy jeżeli będę utrzymywał w domu dyscyplinę to wychowam mężczyzne czy pedanta
    zakochanego w wojskowej mustrze
    Czy jeżeli wpoję mu elementarne zasady szacunku dla kobiet to spowoduję że
    wyrośnie mi prawdziwy facet czy ciepła klucha która będzie ustępować zawsze
    swojej partnerce.
    Czy jeżeli od początku będę cisnął na samodzielność to czy się załamie w
    połowie czy może jednak wyrośnie na samodzielnego faceta który nie spali chaty
    próbując ugotować wodę na herbate smile
    --
    Maksymilian Gabriel moja Duma - nowa galeria !!!
  • foxterier 25.06.07, 11:15
    tak sobie czytam te posty...
    dla mnie z perspektywy 3 lat z synkiem podstawa jakiegokolwiek wychowania jest konsekwencja.
    poczucie bezpieczenstwa malucha rodzi sie stalosci swiata w jakim przebywa. jasno wiec trzeba nakreslic sensowe reguly i potem ich przestrzegac.
    i te reguly musza dotyczyc wszystkich w rodzinie - maly natychmiast lapie podzial na równych i równiejszych.
    dzieci sa rozne tak jak my jestesmy rozni.
    dla mnie bycie mezczyzna jest kwestia odpowiedzialnosci. odpowiedzialnosc za to co sie robi rodzi szacunek.
  • etato1 25.06.07, 23:19
    > dla mnie bycie mezczyzna jest kwestia odpowiedzialnosci. odpowiedzialnosc za to
    > co sie robi rodzi szacunek.

    Piszesz tak jakby kobiety nie były odpowiedzialne ...
  • foxterier 26.06.07, 13:42
    masz racje - chyba nie ujałem tego najtrafniej wink

    pozostane przy konsekwencji...
  • zaholec 30.06.07, 19:29
    Pamiętaj o takim czymś wychowując syna:
    Żyj i wychowuj tak aby był dumny z Ciebie, każdego dnia i pod koniec swego
    życia.


    pozdrawiam
    --
    takie są fakty, takie jest życie....,to co piszę to moje prywatne zdanie.
  • remerk 30.06.07, 21:41
    egon26 napisał:

    > Tak się zastanawiam nad tym tematem - sam mam syna, ojca za dużo nie miałem i
    > jeden z miłych kolegów stwierdził że będę miał z tym problem.


    czy to że nie miałem rodziców skazuje mnie na porazkę jako rodzica? NIE bo
    ucząc swoje dzieci przekazuje im to co dla mnie jest wartościowe. Myśle ze
    najwazniejsze to to by wychować dziecko na dobrego człowieka umiejącego
    okazywac uczucia,wrazliwego na krzywde innych, potrafiącego sie dzielic i chyba
    najwazniejsze by mogło byc szczesliwe to musi sie nauczyc doceniac i cieszyć z
    tego co ma .
  • egon26 30.06.07, 22:13
    remerk napisał:
    > czy to że nie miałem rodziców skazuje mnie na porazkę jako rodzica? NIE

    Też uważam że to bzdura ale padły takie słowa na tym forum więc postanowiłem
    zapytać. To co napisałeś jest bardzo ważne. Dobrze też jest wychować dzieciaka
    na optymistę wtedy bardziej będzie próbował zrobić coś ze swoim życiem i mniej
    zniechęcał się nie powodzeniami.
  • remerk 30.06.07, 22:57
    widzisz sa ludzie ktorzy za ewentualne bledy wola obarczac rodzicow tzn.
    twierdza nie dostałem wiec nie potrafie dać tak jest najprościej i bez wysiłku
  • jaad33 02.07.07, 01:19
    Nie wiem. I nie znalazłem w tym wątku odpowiedzi niestety, a juz wkrótce będę jej pilnie potrzebował wink

    Wiem tylko tyle, że bycie mężczyzną nie kończy się bynajmniej na byciu twardzielem. Bardzo bym nie chciał, aby mój syn został żołnierzem, z różnych powodów oględnie mówiąc. Można uprawiać boks albo sztukę walki, strzelectwo, nurkowanie, wspinaczkę, to nie ma znaczenia. Można tańczyć, pisać wiersze, śpiewać i czytać książki, to też nie ma znaczenia. To nie są cechy, które świadczą o byciu mężczyzną. Czasy się zmieniły i trwanie na siłę w starych stereotypach może (aczkolwiek wcale nie musi) czasami przynieść więcej szkody niż pożytku.

    Nie powiem, że siła fizyczna się nie liczy, bo ona się zawsze liczy. Ale to nie wszystko. Jest jeszcze umiejętność podejmowania właściwych decyzji w różnych sytuacjach, lojalność wobec każdego, komu jesteśmy ją winni, mądrość (nie mylić z wykształceniem) i pewność siebie, radość z wygranej i trzymanie klasy gdy się przegra (oj, niewielu to potrafi), własne zdanie a jednocześnie nie trzymanie się go kurczowo wbrew wszelkim rozsądnym argumentom. Czułość i wrażliwość na piękno, romantyczność (której zaskakująco częściej brakuje kobietom) i nawet to, że czasem facet zapłacze. I ta obca całkiem płci przeciwnej skłonność do odrobiny szaleństwa, zdziecinnienia, zwariowania, dostania nagłego szwungu i nieodpartego pragnienia zrobienia czegoś kompletnie nierozsądnego i szalonego. I na koniec prawdziwy mężczyzna musi wiedzieć, co jest ważne a co mniej ważne oraz co jest dobre a co złe.

    Tylko JAK to zrobić? Oto jest wyzwanie. Ktoś wie?
  • kckk 02.07.07, 16:23
    Wiem smile
    Najprościej ukształtować psychikę czytając dziecku mądre bajki ze zrozumiałym
    morałem smile))


    --
    FILIP! Nie skręcaj tym ślimakiem !!!
  • lucius_dwulicus 04.07.07, 11:02
    Nie chcę cię rozczarować, ale odpowiedzi na pytanie jak wychować mężczyznę, to
    raczej na żadnym forum nie znajdziesz. Ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat
    (tak jak ja), ale brać je za pewnik, to byłaby przesada. Z postów wynika jedno –
    ojcowie mają różne wyobrażenie o tym co to męskość i dla tego żadna odpowiedź
    nie zadowoli wszystkich. Choć na cud zawsze można liczyć wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.