Dodaj do ulubionych

Prawa ojca

22.08.07, 09:41
wiadomosci.wp.pl/kat,48996,wid,9132049,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
przeczytajcie artykuł.
Jeśli komus sie nie chce to pokrótce styreszczę. Prawa ojca po rozwodzie nie
maja w Polsce zadnego znaczeniea, jak wychodzi z sądów i opinii Fundacji
Helsińskiej Polska nie ma zadnego prawnego instrumentu który mógłby
wyegzekwować prawa ojca. Zdarza się często ze mamusie wyjeżdżają, zmieniaj
adres bez powiadomienia, powiadamiaja policje o uprowadzeniu dziecka 15 minut
po tym jak przekazała dziecko ojcu...
Sprawy te zazwyczaqj prowadzą sędziny prawie nigdy sedziowie. Szczytem
wszystkiego jest dla mnie traktowanie ojców przez sędziny :

"Nie dawała mi dojść do głosu, przerywała i krzyczała na mnie. Przeżyłem szok.
Na którejś z rozpraw powiedziała nawet, że sama pozbawiła swojego byłego męża
prawa do opieki nad dzieckiem"
To relacja jednego z bandytów ojców .

Znam kilka przypadków osobiscie. Powiedzcie mi dlaczego nie ma u nas
demokracji gdzie prawa do opieki byłyby równe. Czyli rodzice mieliby równe
szanse na przyznanie opieki nad dzieckiem??
Kiedyś jeden facet od rozwodów powiedział mi o swojej obserwacji :
"obecnie odpuszczenie sobie jakichkolwiek norm obyczajowych przez kobiety jest
spowodowane ich poczuciem bezkarnosci i z góry zawsze wygranej pozycji"
Krótko mówiąc - cokolwiek kobieta matka nie zrobi to zawsze facet bedzie tym
"złym", na dodatek bedzie miał zabrane dzieci, do tego jeszcze dostanie
alimenty do płacenia - ze na dzieci to rozumiem, ale coraz częściej płaca na
kobiety bo im się pogorszyło....
Gdzie jest pytam się demokracja skoro tylko niecałe 4% przypadków ojciec
dostaje opieke nad dzieckiem.??!!
Edytor zaawansowany
  • egon26 22.08.07, 10:32
    adellante1 napisał:
    > Gdzie jest pytam się demokracja skoro tylko niecałe 4% przypadków
    > ojciec dostaje opieke nad dzieckiem.??!!

    Przewrotnie powiem ci że demokracja właśnie jest w tym co piszesz. Pierwsza
    definicja demokracji którą pamiętam to: "Demokracja jest o władza ludu". Lud
    niestety często jest po prostu ciemnym motłochem, bardzo ograniczony,
    postrzegającym wszystko w najprostszej formie lub dającym się manipulować.
    Zmierzam do tego że pewnie większość ojców nie chciała by mieć dzieci na stałe i
    pewnie gdyby ktoś zrobił badania mały byłby odsetek tych co by chcieli.
    Przypuszczam też że gdyby pytać ludzi na ulicy "z kim powinny zostać dzieci??"
    przerażająca większość odpowiedzi była by że z matką. W przekonaniu społecznym
    matka jest zawsze dobra a ojciec swoje przywiązanie do dziecka niestety musiałby
    udowadniać. A to że cześć kobiet (sędzin) ma jakiś żale do mężczyzn i patrzy na
    nich przez pryzmat doświadczeń z młodości lub może wcześniejszych rozprawa -
    większość przestępców to jednak mężczyźni- to już inna sprawa. Niestety walczyć
    z tym można tylko poprzez ujawnianie i nagłaśnianie takich przypadków. Na
    sędziego chyba też można wnieść zażalenie, wiec może za przykładem naszych
    polityków - w kieszeni zawsze powinien być dyktafon- by w razie problemów mieć
    dowodywink Niestety bez walki się nie obędzie i obawiam się że ci którzy teraz
    walczą bardziej robią to dla kolejnych niż dla siebie.

    Przy okazji chciałem zadać tobie i innym pytanie.
    Z kim wasze dzieci powinny zostać gdybyście się rozwiedli??
    Moja odpowiedź - chyba raczej z żona, choć spędzał by z dzieckiem każdą wolną
    chwilę. Kocham malca nad życie ale chyba bardziej tęskniłby za żoną niż za mną.
  • tata_tomek 22.08.07, 12:21
    egon26 napisał:

    > Przy okazji chciałem zadać tobie i innym pytanie.
    > Z kim wasze dzieci powinny zostać gdybyście się rozwiedli??

    Ze mną
  • adellante1 22.08.07, 12:30
    > Z kim wasze dzieci powinny zostać gdybyście się rozwiedli??
    > Moja odpowiedź - chyba raczej z żona, choć spędzał by z dzieckiem każdą wolną
    > chwilę. Kocham malca nad życie ale chyba bardziej tęskniłby za żoną niż za mną.

    Wolałbym aby zostały ze mną. Dlaczego?
    Po pierwsze z egoizmu własnego.
    Po drugie jestem w stanie zapewnic lepsze warunki niż zona dzieciakom.
    Po trzecie na pewno nie byłoby z mojej strony sytuacji jakiegokolwiek
    utrudniania nie kontaktu ale bycia razem.
  • egon26 22.08.07, 14:18
    A toście mnie panowie zaskoczyliwink Czyli wychodzi na to że ja jeden zły ojciec
    albo ufam żonie że by mi tych kontaktów nie utrudniaławink Naprawdę bardzo bym się
    zdziwił gdyby moja m. ograniczała ten kontakt bo wiem że w tych sprawach
    kierowała by się raczej dobrem dziecka a nie własnymi odczuciami do mojej osoby.
  • kckk 22.08.07, 21:16
    Ja mógłbym próbować się dzielić, po jednym dziecku dla każdego rodzica, choć też
    mam obiekcję czy to dobre rozwiązanie. Lepiej byłoby gdyby maluchy nie zostały
    rozdzielone.

    --
    FILIP! Nie skręcaj tym ślimakiem !!!
  • egon26 22.08.07, 21:41
    Dzielenie się to pomysł z księżyca - swoją drogą tak sobie teraz przypomniałem
    że jak się rozwodzili to bałem się by ojciec nie dostał opieki,albo by nas nie
    rozdzielili.
    Najlepiej to się nie rozwodzić czego wszystkim życzę.
  • kckk 22.08.07, 22:07
    Nie wiem czy z księżyca. Wiem za to, że w pewnym wieku ok. 4l dzieci ciągną do
    rodziców odmiennych płciowo, a z biegiem czasu pojawiają się u nich preferencje
    wyboru z kim chcieliby przebywać. Można przecież to wykorzystać w uzasadnionych
    przypadkach?

    --
    FILIP! Nie skręcaj tym ślimakiem !!!
  • egon26 22.08.07, 22:27
    Ja w sumie nie powinienem się wypowiadać bo nie jestem obiektywnywink
    Ale rozdzielanie dzieci moim zdaniem jest złe. Dzieci nie są jakimś dobrem które
    można podzielić. Myślę że kiedyś gdy zabraknie rodziców dobrze by było by miały
    kogoś z rodziny (rodzeństwo) na tym świecie i dobrze z nim żyły.

    No dobra odpowiedzi są różne, to zadam jeszcze jedno pytanie.
    Czy dziecko może decydować ?? Powiedzmy do 12 roku życia.
    Dziecku może bardziej podobać się model rozpieszczania a mniej wychowania- więc
    może wybrać źle.
  • arienne07 22.08.07, 21:45
    kckk napisał:

    > Ja mógłbym próbować się dzielić, po jednym dziecku dla każdego
    rodzica, choć te
    > ż
    > mam obiekcję czy to dobre rozwiązanie. Lepiej byłoby gdyby maluchy
    nie zostały
    > rozdzielone.
    >
    A jak niektórzy mają trójkę, to po półtora?smile

  • emdzej72 23.08.07, 09:57
    egon26 napisał:

    > Przy okazji chciałem zadać tobie i innym pytanie.
    > Z kim wasze dzieci powinny zostać gdybyście się rozwiedli??

    Niedawno rozważaliśmy taką opcję. Było z tym trochę kłopotu bo jak podzielić
    trzy przez dwa? smile Odpowiedź znalazłem poniżej, tylko że to nie rozwiązuje problemu.
    Uważam pomysł z podziałem opieki nad dziećmi (bo dzieli się obowiązki a nie
    ludzi)za całkiem logiczny. Jeśli rodzice mieszkają niedaleko siebie i dzieci
    mogą z jednego i drugiego domu chodzić równie bezpiecznie do szkoły, bawić się
    na tych samych podwórkach, mieć tych samych kolegów to wydaje mi się, że nie ma
    większego znaczenia gdzie dziecko będzie jadło, spało itp. Ważne jest, aby
    rodzice "nie rozgrywali" dziećmi rozwodów. By potrafili mimo, niechęci do siebie
    zauważyć te istoty, które niczemu nie winne najczęściej płacą największą cenę za
    nieporozumienia starszych.
    To prawda, że "nasze" sądy często mylą pojęcia i "dobro dziecka" jest jedynie
    frazesem uzasadniającym kontrowersyjne decyzje. Jedyne co mi się nasuwa aby to
    zmienić, to mówiąc każdemu i każdej "Tata to brzmi dumnie" podkreślać własną
    świadomość bycia ojcem.
    Może z czasem z 4% zrobi się więcej...
    --
    Bo kochać to znaczy powstawać ...
  • zablockinamydle 18.09.07, 21:09
    Na opisanie głupoty sędziów zużyto górę papieru i morze atramentu i my nie
    jesteśmy pierwszymi których "dla dobra dziecka" wyrolowano, okradziono i
    zgnojono w babińcu zwanym sądami rodzinnymi. Tak będzie do czasu aż jakiś
    doprowadzony do ostateczności ojciec zabije na sali sądowej taką zdeprawowaną
    sędziowską gnidę i wtedy być może zacznie się o tym głośno mówić. Zdarzyło się
    ,że jeden odpalił granat na sali sądowej bez większych szkód, a inny walnął w
    zakłamaną gębę taką mendę w todze, która nakłoniła faceta do niekorzystnej ugody
    a potem zaczęła się z niego śmiać. Już teraz co niektóre zasłużone wychodzą z
    sądu tylnym wyjściem a wieczorem boją się wyjść na ulicę.
    Zbiór artykułów w tym temacie można znaleźć w internecie a ja
    dodatkowo umieszczam jeden z nich sprzed 8 lat, który jest jak najbardziej
    aktualny do dzisiaj.


    C i p a pod togą

    MACIEJ WIŚNIOWSKI
    NIE 4/99


    Chłopy to kutasy, złamane zresztą. Biorą sobie za żony niewinne dzieweczki po to
    tylko, by je katować, obrzucać ku..mi i robić im dzieci, bacząc na aspiracje
    osobiste człowieka, jakim bez wątpienia jest kobieta. Potem, burasy jedne
    zapite, rozwodzą się, w dupie mając boskie przykazania i jeszcze żądają
    bezczelnie prawa widywania się z napłodzonymi przez siebie dziećmi, niewinnymi
    ptaszynami. Niekiedy swoim zachowani doprowadzają do tego, że udręczone żony
    same zmuszone są wystąpić o rozwód i szukać pomocy oraz ochrony pod skrzydłami
    sądu, który robi w ludzkiej mocy, by im i ich dzieciom tę ochronę zapewnić.

    Weźmy na ten przykład Krzysztofa Wolińskiego, technika samochodowego. Żona -
    nie mogąc znieść jego koszmarnej osobowości - odeszła od niego w 1995 roku, po
    trzech latach nieustającej udręki, której rezultatem była dwójka dzieci.
    Argumentowała słusznie, że jest jeszcze zbyt młoda, by marnować sobie życie przy
    jednym facecie.

    Krzysztof Woliński nie dość, że zatrzymał przy sobie dzieci, to jeszcze uzyskał
    wyrok sądu w Grodzisku Mazowieckim, nakazujący żonie płacić mu alimenty na
    dzieci. Jakby nie mógł ich sam utrzymać. Po dwóch latach, gdy nieszczęsna
    kobieta doszła do siebie po strasznym doświadczeniu, jakim było małżeństwo z
    technikiem, wystąpiła do sądu o oddanie dzieci pod jej opiekę. Sąd Wojewódzki w
    Warszawie, z przyczyn kompletnie dla nikogo niezrozumiałych, przyznał jednak
    miejsce pobytu dzieci u ojca, a matka uzyskała prawo codziennego widywania ich i
    zabierania na spacery.

    Nie dziwota zatem, że matka zaskarżyła tę krzyczącą niesprawiedliwość do Sądu
    Apelacyjnego w Warszawie. Ten na szczęście wiedział, co to sprawiedliwość, i
    uchylił postanowienie Sądu Wojewódzkiego. Orzekł, że na czas sprawy rozwodowej
    dziateczki, pozbawione do tej pory matczynego ciepła, winny zamieszkać u
    rodzicielki. Motywacja byle jasna; Ponieważ dzieci od początku procesu o rozwód
    przebywają pod opieką ojca, należało orzec wydanie dzieci matce.

    Głęboki sens tego zdania nie trafił do ojca, który zażądał, by Sąd Apelacyjny
    uzasadnił swoje postanowienie. Sąd Apelacyjny w Warszawie, w składzie jedna pani
    sędzina, druga pani sędzina i trzecia pani sędzina, na posiedzeniu niejawnym 6
    listopada 1997 roku, postanowił Odmówić sporządzenia uzasadnienia
    postanowienia. Wyrok Sądu Apelacyjnego otrzymał klauzulę wykonalności, ale
    adwokat Wolińskiego odwołał się od niego, co, jak się wydaje, powoduje
    zawieszenie tejże.

    Matka, niesyta uczuć swych dzieci, które nie wiadomo dlaczego nie
    kwapiły się wrócić do niej, postanowiła pomóc im w podjęciu właściwej decyzji i
    wpadła na chwilę szkoły w towarzystwie pani Przyborowskiej z Centrum Praw Kobiet
    i jednego pana o barytach szafy gdańskiej z lustrem. Dziateczki zostały
    przytulone do mamy i Pana ochroniarza oraz wywleczone ze świetlicy. Prawda,
    przez nieuwagę pan ochroniarz wykręcił ręce 13-letniej córce państwa Wilońskich,
    a mamusia, oszalała ze szczęścia wreszcie widzi swego 7-letniego syna, ciągnęła
    go po korytarzu froterując nim podłogę, ale przecież to nieumyślnie... Dzieci
    (darły się jak obdzierane ze skóry, lecz zapewne to była tylko taka krotochwila.
    Napatoczył się ojciec, który chciał przeszkodzić rodzinnemu
    szczęściu i skoczył parę razy twarzą na pięść pana ochroniarza, po czym brzuchem
    przyłożył się do jego obuwia i z radosnego spotkania matki z dziećmi wynikła
    awantura. Mama, ochroniarz i pani z Centrum Praw Kobiet wyszli ze szkoły przez
    okno, by nie powodować zbędnego zamieszania. Niestety, pojawiła się policja,
    która wzięła całe towarzystwo za twarz i porwaniu zapobiegła. Okazało się, że
    pani z Centrum Praw Kobiet ma prawie 0,8 promila alkoholu we krwi. Nie trafiło
    do nikogo tłumaczenie, że była pijana ze szczęścia, iż może pomóc potrzebującej
    matce.

    Potem okazało się, że opinię lekarską o swoim byłym mężu, stanowiącą jeden z
    koronnych argumentów w postępowaniu przed Sądem Apelacyjnym, pani żona
    sfałszowała, ale to nie spowodowało żadnych zmian stanowiska wymiaru
    sprawiedliwości.

    Dzieci nadal mieszkają u tego drania, ojca, i nie chcą słyszeć o
    przeprowadzce do mamusi. Ani chybi, facet przymusza je takich oświadczeń. Nic
    dziwnego, że nie uwzględnił propozycji, żeby 13-letnia młoda Wolińska złożyła
    przed nim oświadczenie woli, z kim chce mieszkać. Niby ma ona do tego prawo, ale
    i tak wiadomo, sąd wie lepiej czego ona chce, gó..ara.

    Z 7-letnim synem nikt nie gada i słusznie, skoro raczej nie nadaje się do
    rozmowy, bo po próbie przejęcia go przez mamusię ma objawy zaawansowanej
    nerwicy, z napadami duszności włącznie. Sądzimy, że sprawa potoczy się po myśli
    mamusi i gó..arze zostaną odebrani ojcu, bo jasne jest, że faceci do niczego
    się nie nadają.

    Zresztą pani Przyborowska, która tak dzielnie stawała w szkole przeciwko
    wyrodnemu ojcu, da sobie radę: w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie złożony został
    opis, jak przed salą instruuje świadków, co mają mówić przed sądem i jakie dawać
    świadectwo. Przy takim wsparciu tatuś nie ma żadnych szans.

    Faceci to nie tylko kutasy, ale i świry. Mamy na to mocne dokumenty. Żona pana
    Tadeusza Kamienia opowiedziała przed sądem, że mąż ją katuje, a w wolnych
    chwilach czasem przetrąci dziecko, żeby mu się nie pałętało pod nogami.

    RODK - Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny - wydał opinię korzystną
    dla Tadeusza Kamienia, jeśli chodzi o jego kontakty z dzieckiem. Badał go długo
    i uporczywie, bo ponad 6 miesięcy. Mamusia twierdziła wszakże, że to wszystko
    mydlenie oczu, że trzeba jednak męża zbadać, bo on się kamufluje, że jest
    normalny, podczas gdy trzeba go pozbawić praw rodzicielskich.

    Sąd Rejonowy zatem, nie zawracając sobie głowy opiniami jakiegoś RODK,
    skierował Kamienia na badanie u biegłej sądowego, Krystyny Glinki, psychologa
    dziecięcego. Miała ona ustalić aktualna więź emocjonalną małoletniej Barbary
    Kamień z obojgiem rodziców, dla określenia kontaktów ojca z córką. Paru
    psycholog ucięło sobie pogawędkę z małą Basią w towarzystwie mamusi i dziadka.
    Po czym odbyła się rozmowa z Tadeuszem Kamieniem, bez córki jednak, bo nie
    wiadomo przecież, co mu może strzelić do łba. Może dla lalka nie do końca jest
    jasne, jak można ustalić więź emocjonalną i kontakty córki z ojcem badając
    samego ojca bez córki, ale naukowcy wiedzą lepiej.

    Na tej podstawie pani Glinka wydała opinię. Wynikało z niej jasno: pani Kamień
    jest cudowna, zaś pan Kamień to podejrzane indywiduum. Pani psycholog sięgnęła
    głęboko do dzieciństwa ojca dziecka, stwierdzając u niego osobowość narcystyczną
    i obficie ją opisując za pomocą długich cytatów. Jedno jest jasne: nie dość, że
    kopnięty, to jeszcze może być agresywny, ma trudności w nawiązywaniu kontaktów,
    a o sobie ma wysokie mniemanie. Jest jasne, że z taką opinią to cud, że Kamień
    chodzi jeszcze po ulicach, zamiast zażywać wywczasów w psychiatrycznym zakładzie
    zamkniętym.
  • zablockinamydle 18.09.07, 21:11
    Opinia pani Glinki została w jej najważniejszych punktach podważona przez
    Przewodniczącą ZG Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz przez
    Przewodniczącego Sekcji Psychologii Sądowej PTP. Obie uznają zgodnie, że glinka
    przekroczyła swoje uprawnienia, a jej opinia grzeszy podstawowymi błędami
    metodologicznymi.

    Przerażony Kamień na wszelki wypadek chciał sprawdzić, czy aby nie jest
    szurnięty w rozumek i poddał się dobrowolnie dwóm badaniom, które wykazały coś
    zupełnie przeciwnego niż opinia pani Glinki. To i tak nie miało wpływu na sąd,
    który uznał, że z takim facetem dziecko nie może widywać się częściej niż raz w
    miesiącu.
    Ale matka swoim sercem czuje przecież lepiej niż sąd, więc aby nie mógł się
    widywać, ukryła się wraz z dzieckiem przed papą, który szuka teraz córki, na
    szczęście bez skutku.

    Zawsze jednak, nawet gdy wszystko sprzysięgnie się przeciw
    sercu matki, może ona liczyć na sądy rodzinne. Tam można składać do upojenia
    różne kwity.

    Tak jak Marcin Ł., który sądził, że zamydli oczy sędzinie sądu wojewódzkiego,
    posyłając jej papiery, że jest pedagogiem zatrudnionym w placówce
    leczniczo-wychowawczej, że ma kurs PCK w zakresie opieki nad małym dzieckiem,
    więc ma przygotowanie do pełnienia tejże, podczas gdy jego żona leczyła się
    psychiatrycznie i ma zaburzenia osobowości.

    Ale nie z sądem takie numery – pani sędzina nie dała się nabrać i orzekła, że
    ojciec ma prawo widywać potomka tylko raz w tygodniu.

    Na wszelki wypadek orzeczono mu podwyższenie alimentów, bez powiadamianie go o
    tym, i nakazano ich ściąganie przez komornika, co oznacza, że do tego dochodzą
    koszty działań komornika właśnie. To prawda, że nic nie nakazywało, by ściągnąć
    forsę aż tak brutalnie, skoro do tej pory Marcin Ł. wszystkie alimenty płacił w
    terminie. Ale ma wiedzieć; kto tu rządzi.

    A rządzi, oczywiście, babski sojusz. Nie mam zamiaru twierdzić, że sfeminizowane
    do szaleństwa sądownictwo rodzinne W Polsce składa się wyłącznie z kobiet, które
    pozwalają, by na ich orzeczenie odbijały się ich osobiste przejścia z facetami,
    którzy porzucili je, bo są np. brzydkie, np. grube i np. wredne. Z całą
    pewnością istnieją sędziny, które są w stanie wydać wyrok korzystny dla faceta,
    choćby miały świadomość, że podsądny reprezentuje ten sam gatunek co Jej mąż w
    śmierdzących skarpetkach, na którego widok od dawna dostaje wymiotów. Niemniej
    czytając dokumenty niektórych spraw trudno oprzeć się wrażeniu, że część pań w
    togach sędziowskich nie potrafi oddzielić swojego życia osobistego od życia
    swoich podsądnych.

    I oto jedyny ratunek dla mężczyzn: uczynić życie kobiet-sędziów czarownym,
    choćby to były baby stare, pokraczne, zębów i włosów nie miały, a brodawki i owszem.

    Niektóre nazwiska zmieniono.
    Stowarzyszeniu Obrony Praw Ojca dziękuję za udostępnienie materiałów
  • babe007 22.08.07, 15:34
    > Gdzie jest pytam się demokracja skoro tylko niecałe 4% przypadków
    ojciec
    > dostaje opieke nad dzieckiem.??!!


    Czy są to 4% tych, którzy sie starają o opiekę, czy odsetek
    WSZYSTKICH "przyznań opieki" przy rozwodach. Bo to zasadnicza
    różnica. Osobiście nie znam ani jednego ojca, który przy rozwodzie
    starał się o opiekę nad dziećmi. Co więcej, nie znam osobiście ani
    jednego, który by takiej opieki chciał. Wiekszości panów jest raczej
    wygodniej być tzw. "ojcem weekendowym". Bo codzienne wychowywanie
    dziecka to duży obowiązek i (nie oszukujmy się) ciężka praca...
  • adellante1 22.08.07, 17:03
    jest to tylko 4% z wszystkich wystepujących o przyznanie im opieki.
    A co do wiekszości panów to nie gadaj takich sakramenckich głupot.
    najpierw zapytaj. Popatrz na mężczyzn którzy stracili zony (wypadek)
    a sąd przyznał opieke teściom!!! (mam taki przypadek w firmie)
    Kuriozum polega na tym ze równolegle do wniosku teściów złozyli swój
    wniosek jego rodzice. Sad w uzasadnieniu przyznał że wieksze prawo
    maja biologiczni rodzice matki....
    Oto polska* właśnie.

    *wyraz polska zgodnie z przekonaniami autora nie zasługuje na wielka
    literę. Przynajmniej do czasu odejścia PIS od władzy.
  • babe007 22.08.07, 18:01
    adellante1 napisał:

    > jest to tylko 4% z wszystkich wystepujących o przyznanie im opieki.
    > A co do wiekszości panów to nie gadaj takich sakramenckich głupot.
    > najpierw zapytaj.

    Przecież nie napisałm, że takich nie ma, ja poprostu takich nie
    znam. Zresztą mam przykład z prywatnego podwórka, kiedy to na
    informację, że "to już koniec" padło stwierdzenie "możesz się
    wynieść choćby dzisiaj, tylko NATYCHMIAST zabieraj ze sobą dzieci".

    A swoją drogą czy wiesz (nie jest to złośliwe pytanie, tylko
    autentyczne szczere zainteresowanie tematem)jaki odsetek ojców
    występuje w sądzie o przyznanie im opieki?

    PS. Przykład z wdowcem zaiste bulwersujący. Chciaż życie pisze różne
    scenariusze. Znam osobiście ojca, który cudownie, z wielką miłością
    i poświęceniem zajmuje sie swoimi dwiema córeczkami (bliźniaczki),
    których mama zmarła przy porodzie. Znam też syna, którego ojciec po
    nieszczęśliwie zakończonym (śmiercią matki) porodzie oddał na
    wychowanie swojej siostrze i do tej pory (prawie 40 lat) nie chce
    mnieć z nim żadnego kontaktu.

    PS2. Ja osobiście jestem za opieką naprzemienną (w Polsce chyba nie
    praktykowaną).
  • egon26 22.08.07, 21:04
    adellante1 napisał:
    > jest to tylko 4% z wszystkich wystepujących o przyznanie im opieki.
    Nie wiem nie znalazłem tych danych na wstroneojca, a z artykułu jasno to nie
    wynika. Mojemu ojcu nawet nie przyszło do głowy by o nas walczyć a pomimo ze nie
    miał ograniczonych godzin odwiedzin, odwiedzał nas bardzo rzadko. Kilku
    rozwiedzionych znajomych też o tym nie pomyślało. Ja bym walczył o dziecko w
    sytuacji gdyby ex była złą matką i zaniedbywała dziecko. Jednak teraz w sytuacji
    gdy ona spędza z dzieckiem 8-9 a ja 3-4 godziny dziennie to faktycznie byłby to
    egoizm.

    > Kuriozum polega na tym ze równolegle do wniosku teściów złozyli swój
    > wniosek jego rodzice. Sad w uzasadnieniu przyznał że wieksze prawo
    > maja biologiczni rodzice matki....
    Jeżeli możesz rozwiń tą sytuacje. Bo nie rozumie. Facet nie chciał tych dzieci i
    dlatego dziadkowie się procesowali ?? Czy odebrali mu dziecko i dali dziadkom ??
    > Oto polska* właśnie.
    Nie przesadzaj PiS rządzi 2 lata i ich łapska/ustawy do spraw rodzinnych chyba
    jeszcze nie dotarły - bardziej bym winił tych wcześniejszych ;P
  • kckk 22.08.07, 21:12
    Za piękne oczy dzieciaków nie przyznają, trzeba się o nie wystarać i coś sądowi
    udowodnić (dlatego 4% zainteresowanych, nie wszystkich).

    --
    FILIP! Nie skręcaj tym ślimakiem !!!
  • adellante1 23.08.07, 10:07
    Facet chciał i che dzieci.
    Po smierci zony teściowie wystapili do sądu o przyznanie im opieki nad wnukami.
    Sad odebrał ojcu przyznał tesciom. odebrali mu je w asyscie policji.
  • egon26 23.08.07, 10:40
    To coś jak w filmie "tato" z Lindą.
    Sytuacja dziwna i straszna zarazem. Jak by dziecko było tylko kobiety. W sumie
    dobrze mówią że człowiek nie żeni się tylko z żoną ale i z całą jej rodziną.
    Szkoda że przez głupotę i ograniczenie dorosłych cierpią dzieci. W zasadzie
    jedyne co można zrobić to tylko zainteresować się sytuacją ojców ze strony
    wstrone ojca i wspierać ich inicjatywy.
    Tyle że ja mam jeszcze mały nie smaczek bo przypuszczam że część walczących
    ojców może to robić też z zawiści, by jeszcze dopier... ex ty, że zabierze jej
    dzieci. Krokodyle łzy i opowieści jak strasznie tęskni za dziećmi mogą też być
    udawane- wiem z własnego podwórka wink Niestety zawiść ludzka potrafi człowieka
    totalnie zaślepić.
  • madzik744 23.08.07, 18:11
    A dlaczego ma być sprawiedliwie - adellante1? Jeśli kobieta nie jest
    psychicznie chora, nie zaniedbuje dziecka, nie jest alkoholiczką to dlaczego ma
    nie opiekować sie swoim dzieckiem? W końcu to ona nosi je w brzuchu, rodzi w
    cierpieniach, tyje i ma rozstępy ( i znosi, że tacy jak Ty jej to wytykają!!). I
    ma z dzieckiem więź, której Ty niestety nie zrozumiesz nigdy. Współczuję Twojej
    żonie.
  • kalik303 23.08.07, 21:07
    Witam.Przeczytałem wszystko jednym tchem i czułem wewnątrz mnie wszystkie
    sytuacje kture opisaliście.Nie wiem co bym zrobił,gdyby po "nie daj BOżE"
    śmierci żony,sąd zabrał mi moją niunie małą i dał teścią.Mam świetnych teściów i
    złego słowa nie dam powiedzieć,ale racja,"nienawiść oślepia" i bym
    pozabijał,poszedł siedzieć i wolał bym żeby obcy wychował.KU..WAale bredze
    głupoty.Tak właśnie się wczuwam w takie chistorie i poprosze
    grzecznie(jeszcze),żeby pani ktura tak śmiele wyraża na męskim forum
    seksistowskie poglądy,stonowała swe wypowiedzi.owszem.ziarnko prawdy w tym co
    piszesz jest,ale jesteś jak te sędziny opisane w postach.nie dopuszczasz myśli
    że są faceci na świecie tacy jak ja,mażący o dziecku,przeżywający całą ciążę
    razem z kobietą(a potraficie być wtedy okropne),ja rozmawiałe z córeczką całe 9
    m-cy.żona mówiła "jeszcze tam nic nie ma,za wcześnie"ale mnie to g..o
    interesowało,perwsze dwie godziny życia mała spędziła w moich ramionach,i
    pierwszy uśmiech też był do mnie.ryczała od rana,ja wracam z pracy,otwieram
    drzwi,a mała przestaje ryczeć,odczekuje chwile i puszcza jeden kwęk.ja stoje i
    nawet nie oddycham(żona pokazała żebym był cicho),drugi dłuższy kwęk.mała czuje
    że tata już jest,ona mnie tak wołała,nawet w nocy.najpierw ryk do cyca,a potem
    kwęk po tate.więc nie mów proszę że ojcowie nie mają takiej więzi jak matki.mogę
    polemizować.i posunę się do stwierdzenia że mam więż nie tylko emocjonalną z
    córką,ale i telepatyczną chyba też.kończąc(bo się ciut ,?:@#$%)pozdrawiam ciebie
    i wszystkie kobiety myślące jak ty,staroruskim powiedzeniem "won sabaki".
    OJCOWIE GóRą,ZAWSZE. Nie dajcie się etaty,do boju o godność i dumę,.pieśń
    --
    kali303,alias PAWEł
  • adellante1 24.08.07, 09:53
    > A dlaczego ma być sprawiedliwie - adellante1?


    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • tata_tomek 24.08.07, 09:53
    madzik744 napisała:

    > Jeśli kobieta nie jest
    > psychicznie chora, nie zaniedbuje dziecka, nie jest alkoholiczką to dlaczego ma
    > nie opiekować sie swoim dzieckiem?

    Dlatego, że brak choroby psychicznej, prawidłowe karmienie i ubieranie dziecka i
    unikanie alkoholu nie znaczy jeszcze, że kobieta jest dobrą matką. Jest jeszcze
    kilka innych "drobiazgów", np. postępowanie matki w stosunku do innych członków
    rodziny, postawa moralna, itp.

    > W końcu to ona nosi je w brzuchu, rodzi w
    > cierpieniach, tyje i ma rozstępy

    O to możesz wnosić pretensje do matki-natury a nie ojców. Chociaż... medycyna
    czyni cuda i postępy, może doczekasz się, że twój wnuk zajdzie w ciążę...

    > ma z dzieckiem więź, której Ty niestety nie zrozumiesz nigdy.

    Również ojciec (oczywiście dobry i odpowiedzialny ojciec a nie miotacz
    plemników) ma z dzieckiem więź, której Ty Madziku niestety nie zrozumiesz nigdy.
  • madzik744 26.08.07, 14:31
    Postępowanie matki w stosunku do innych członków rodziny nie ma nic wspólnego z
    tym, kto ma wychowywać dziecko. Przepraszam za ton, ale denerwują mnie takie
    wypowiedzi jak miał Adellante ( na tym i innych forach). Traktuje kobiety
    przedmiotowo i chamsko - niestety. Oczywiście najlepiej, aby dziecko miało pełną
    rodzinę i uważam, że ten kto doprowadza do rozbicia nie powinien mieć praw i
    zwykle ich nie ma - stąd takie wyroki sądów. W doskonałej większości ( ale nie
    całkowitej) przyczyną rozpadów jest zdrada męża ( i nie tłumaczy tego - tak jak
    twierdzi Adellante - cellulit po ciąży), albo jego brak zainteresowania rodziną.
    Ale są też takie sytuacje, w których to ojcowie stają na wysokości zadania. Sama
    mam kilku kolegów, którzy brali urlopy wychowawcze i to oni mają zdecydowanie
    lepszy kontakt z dzieckiem. Pracuję też od wielu lat z dziećmi z rozbitych
    rodzin i miałam wielu wychowanków, którzy byli z ojcami. Jedni sie sprawdzali,
    inni nie. Niestety w 8 na 10 przypadków nie. Nie będę jednak generalizować -
    wiele matek też się nie sprawdza. Zatem bez emocji Panowie. I pozdrawiam Egona -
    musisz być dobrym człowiekiem.
  • tata_tomek 27.08.07, 09:25
    > Postępowanie matki w stosunku do innych członków rodziny nie ma nic wspólnego
    > z tym, kto ma wychowywać dziecko. (...)

    To dlaczego postępowanie ojca ma mieć coś wspólnego?
    Sugerujesz, że jeśli to matka rozbija małżeństwo to nie powinno to być brane pod
    uwagę przy decydowaniu przy kim zostawić dziecko, natomiast jeśli to ojciec jest
    winny, to będzie to miało znaczenie?

    > ten kto doprowadza do rozbicia nie powinien mieć praw i
    > zwykle ich nie ma - stąd takie wyroki sądów.

    Przypominam ci, że wg orzeczeń sądowych:
    = nawet odebranie praw rodzicielskich nie jest równoznaczne z odebraniem prawa
    do widywania dziecka
    = nawet jeśli któreś z rodziców zostanie uznane wyłącznie winnym rozpadu
    małżeństwa, to sąd _może_ ustalić miejsce pobytu dziecka przy tym rodzicu (choć
    jest to zdaje się rzadkie)

    Czy w ogóle zrozumiałaś artykuł który tak wstrząsnął autorem wątku?
    Przypomnę:

    tiny.pl/5k5m
    Zasadniczo dotyczy on nie tego przy kim zostanie dziecko po rozwodzie, ale tego,
    że matki po rozwodzie utrudniają ojcom kontakty z dzieckiem, choćby takowe były
    ustalone przez sąd. W sytuacji gdyby dziecko zostawało przy matce ale ojciec nie
    miał problemów z kontaktami z nim, nie byłoby problemu.

    > Nie będę jednak generalizować -

    I tak trzymaj

    > I pozdrawiam Egona - musisz być dobrym człowiekiem.

    Pewnie, że musi. Nei ma wyjście, inaczej już by mu żona dała w kość smile))
  • egon26 27.08.07, 10:44
    tata_tomek napisał:
    > > I pozdrawiam Egona - musisz być dobrym człowiekiem.
    > Pewnie, że musi. Nei ma wyjście, inaczej już by mu żona dała w kość

    Tu się akurat myliszwink Bo na forum prezentuje tylko swoje poglądy- niektóre z
    nich też się jej nie podobają. A dała by mi w kość gdybym prał tu nasze brudy,
    ale sam też prać ich publicznie nie lubię wink

    Nie powinno być tak jak koleżanka napisała że odbiera się prawa rodzicielskie
    winnemu, niestety to są dwie różne kwestie i to że ojciec lub matka zawinili nie
    powinno oznaczać że karmy też dziecko. Skok w bok wcale nie musi oznaczać że
    rodzic nie kocha dziecka- bardziej że ma słaby charakter i nie przewiduje
    konsekwencji. Choć z drugiej strony kiedy można znaleźć sobie kochankę ?! Chodzi
    mi o to że pracując normalnie i zajmując się dzieckiem porostu nie ma czasu na
    spotkania z innymi paniami. A ojciec który po 8-9 godzinach w pracy leci na 2-3
    godzinki do kochanki może sugerować że mało się tym dzieckiem interesuje. I sąd
    też może to tak odbierać.
  • tata_tomek 27.08.07, 10:54
    egon26 napisał:

    > Chodzi
    > mi o to że pracując normalnie i zajmując się dzieckiem porostu nie ma czasu na
    > spotkania z innymi paniami.

    Kochany, jeżeli ma się normalną rodzinę, się normalnie pracuje i normalnie
    zajmuje dzieckiem, to po prostu nie szuka się spotkań z innymi paniami. Nie z
    braku czasu czy możliwości - po prostu z braku potrzeby.

    Cos mi to przypomina stary dowcip o sporze kilku kolegów, czy lepiej mieć żonę
    czy kochankę. Biznesmen twierdził, że o wiele lepiej kochankę, bo to brak
    związku, swoboda itp. Robotnik twierdził, że tylko żonę, bo to związek, uczucia,
    wartości chrześcijańskie itp. Natomiast inteligent powiedział, że najlepiej i
    żonę i kochankę. Zdumionym kolegom wyjaśnił: Kochanka myśli, że jestem z żoną,
    żona - że z kochanką, a ja wreszcie mogę w spokoju posiedzieć w bibliotece smile)
  • egon26 27.08.07, 11:31
    tata_tomek napisał:
    > Kochany, jeżeli ma się normalną rodzinę, się normalnie pracuje i normalnie
    > zajmuje dzieckiem, to po prostu nie szuka się spotkań z innymi paniami. Nie z
    > braku czasu czy możliwości - po prostu z braku potrzeby.

    Zgadzam się z tobą tyle że często też ta *normalna* rodzina wymaga od nas bardzo
    wiele wyrozumiałości, by normalna była. Dużo małżeństw się rozpada bo po
    porodzie kobieta nie jest już tak namiętna i chętna. Tylko jak by jeden dupek z
    drugim pomyślał że młoda mama ma na głowie dużo obowiązków i sytuacja też czasem
    ją przerasta i może też dochodzi do tego odczucie że jest mało atrakcyjna.
    Zamiast myśleć tylko że mu się chce. To też by fajnie było.
  • madzik744 27.08.07, 10:52
    tato_tomku - postępowanie ojca w stosunku do innych członków rodziny też nie ma
    nic wspólnego z tym, kto ma wychowywać dziecko. W obydwu przypadka piszę jednak
    o postępowaniu innym niż rozbijanie rodziny. Jeśli matka rozbija, zdradza, pije
    itp. - to oczywiście ojciec powinien być uprzywilejowany. Pisząc o wyrokach
    sądów mam na myśli przywilej mieszkania i bezpośredniego bytowania z dzieckiem,
    a nie odbierania praw, bo temu jestem przeciwna ( chyba,że rodzic stanowi
    zagrożenie dla dziecka). Nie ważne, czy mężczyzna, czy kobieta - ważne uczynki.
    Moje wyolbrzymione i nieco złośliwe wypowiedzi były skierowane do autora wątku,
    a wywołane jego brakiem szacunku i skrajnymi poglądami na temat kobiet . Pozdrawiam
  • tata_tomek 27.08.07, 11:18
    madzik744 napisała:

    > postępowanie ojca w stosunku do innych członków rodziny też nie m
    > a
    > nic wspólnego z tym, kto ma wychowywać dziecko.

    Takie postępowanie _jest_ wychowywaniem, bo dziecko patrzy na to i się uczy, że
    to normalka, że mamusia mówi na tatusia 'debil' i 'kretyn' a/lub tatuś na
    mamusię 'kretynka' i 'idiotka' (o ile oboje nie wytoczą jeszcze cięższych armat,
    tych na ch..., k... itd.)
  • adellante1 27.08.07, 11:35
    > Moje wyolbrzymione i nieco złośliwe wypowiedzi były skierowane do autora wątku,
    > a wywołane jego brakiem szacunku i skrajnymi poglądami na temat kobiet .

    Po raz kolejny powiem to samo kolejnej osobie.
    Szacunek nie jest czymś co się nalezy z definicji ze wzgledu np na płeć lub siwe
    włosy. Szacunek jest czymś na co każdy indywidualnie musi sobie zasłuzyć.

    Skrajne poglady nie dotycza kobiet jak usiłujesz zgeneralizować lecz przejawów
    jaskrawej głupoty szeroko rozpowszechnianej przez uzytkowników róznych for.
    Zareczam cię ze głupota z natury jest bezpłciowa.
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • adellante1 24.08.07, 10:01
    > A dlaczego ma być sprawiedliwie
    No właśnie. Dlatego ze to właśnie kobiet tak się drą zawsze o tą sprawiedliwość.

    > ma z dzieckiem więź, której Ty niestety nie zrozumiesz nigdy.

    To stwierdzenie jedyne co przekazuje w swej formie to fakt olbrzymiej
    niedojrzałości emocjonalnej i kompletna pustke międzyuszną. Jesli ktoś zasługuje
    na wyrazy współczucia to nieszczęśnik wykorzystany do twojego kobieto
    zapłodnienia. To właśnie jest typowy przykład na lanie jadu z powodu
    macierzyństwa. Wierz mi ze gdyby potencjalni ojcowie zamiast dajmy na to nauk
    przedmałżeńskich mieli obowiązkowe pół roku z lektura e-mamy to spadłby nam
    przyrost naturalny przynajmniej o 50%.
    Sam się przyznam ze gdybym ja to przeszedł to chyba nigdy bym sie nie odwazył
    nie tylko na małżeństwo a na dzieci to chyba nigdy.
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • egon26 26.08.07, 13:08
    Może zacznę od ciekawostki wink - wcale nie jest tak źle było kiedyś gorzejwink Mój
    teść który niezbyt lubi pracować, poczuł się dobrym ojcem gdy moja żona jako
    dziecko zachorował i poszedł z nią do lekarza. Dostał 5 dni chorobowego do
    opieki nad dzieckiem. Okazało się jednak że chorobowego mu nie wypłacili...
    dlaczego ?? Pisał pismo do centrali w Krakowie i dostał wyjaśnieniewink w którym
    było napisane że gdyby jego żona w tym czasie była w delegacji, on mógłby
    zajmować się dzieckiem. Jednak skoro żona była na miejscu ona mogła wziąć
    chorobowe z pracy ;DD Dobre wink

    Druga sprawa - no niestety trzeba partnerki wybierać mądrze i przy rozwodzie
    myśleć o dobru dziecka i by one też o tym myślały. Rozwód bez ograniczania
    żadnej ze stron jest najlepszym rozwiązaniem - moi rodzice się nie znoszą ale
    nigdy nie było żadnych ograniczeń ze strony matki. Ciężko jest mi powiedzieć jak
    sprawa wygląda przy starszych dzieciach, ale przy małym dziecku zabieranie go od
    motaki jest moim zdaniem okrucieństwem. Ja spędzam z malcem każdą wolną chwilę a
    i tak gdy zdarzy mu się ała gdy jest mama woli iść do niej.

    Trzecia sprawa wink Adek tak się zastanawiam nad tym twoim pracownikiem - gnębi
    mnie to trochę. Czy to nie jest tak że on jest kierowcą u ciebie i często ma
    długie wyjazdy?? Nie dyskryminuje go to jako ojca ale sąd mógł uznać że większą
    stabilizacje dziecku da przebywanie ciągłe z dziadkami niż z ojcem parę dni w
    tygodniu. Czemu wybrali rodziców żony, nie wiem.
  • chalsia 10.10.07, 23:17
    > długie wyjazdy?? Nie dyskryminuje go to jako ojca ale sąd mógł
    uznać że większą
    > stabilizacje dziecku da przebywanie ciągłe z dziadkami niż z ojcem
    parę dni w
    > tygodniu. Czemu wybrali rodziców żony, nie wiem.

    Czemu rodziców żony? Bowiem udowodniono w dużych badaniach, iż
    przeżywalność dziecka, jego zdrowie, rozwój są dużo lepsze, gdy
    przebywa pod opieką babci ze strony mamy niż babci ze strony taty.
    A tegoż powód? Bardzo prosty biologiczny - babcia od strony mamy ma
    100% pewności, iż wnuczę jest jej, co się przekłada w staranność
    poczynan i dbałość o dziecko.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • johnnysixcannons 08.10.07, 11:47

    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • czarny_szczupak 23.08.07, 22:43
    powiem ci kolego ze tak to juz u nas jest chore na maxa myslenie.
    ludzie nie potrafia zrozumiec ze niektóre dzieci wolą być z ojcem!
    a sąd przyznaje opieke matce(to jest cholernie chore).
    a po rozwodzie prawa do dzieci powinny być takie same , no chyba ze
    facet sie nie interesuje badz nie placi alimentów to wtedy wara
  • ojczym2007 24.08.07, 01:46
    A ja po rozwodzie mam pełne prawa rodzicielskie. Sąd przyznał obojgu rodzicom
    wykonywanie władzy rodzicielskiej z miejscem zamieszkania syna przy matce. Nie
    mam żadnych widzeń wyznaczonych i syn jest u mnie kiedy on czy ja tego chcemy.
    Oczywiście z pełnym poszanowaniem jego matki. Nie szarpiemy się o to, kto i
    kiedy opiekuje się dzieckiem. Wszystko sobie ustaliliśmy razem - dla dobra
    dziecka. Jeśli nie potraficie się dogadać, to żaden sąd za was tego nie zrobi.
    Sąd nic oprócz miejsca zamieszkania nie wskazał, jeśli chodzi o opiekę nad
    dzieckiem.
    Przykro czytać, że dorośli ludzie często przy pomocy niewinnego dziecka
    rozgrywają swoje sprawki zamiast temu dziecku ułatwić przejście przez
    traumatyczne przeżycie jakim jest rozwód, czy też rozstanie rodziców.
    Chciałoby się zaapelować do dorosłych - bądźcie dorośli!


    -----
    Ojczym

    www.ojczym.pl
  • kedrok1 27.08.07, 13:50
    to jest chyba najlepsza możliwość.
    --
    spadam
  • kedrok1 27.08.07, 08:39
    dokładnie.
    jak facet zdradza to sukinkot, jak kobieta do widocznie facet był do dupy....

    Takie jest podejście. Chore podejście.
    --
    spadam
  • znikad 18.09.07, 21:26
    Bo myslec trzeba przed. Przed slubem i przed zrobieniem
    dziecka/dzieci. Ja sie ozenilem i rozwiodlem z bardzo fajna kobieta.
    Z Nia tez mam 3 dzieci. Gdy nam juz bylo nie po drodze, bywalo
    trudno i bez lez sie nie obylo ale nigdy zadne z nas nie zapomnialo
    o tym, ze po mimo wszystko kazde z nas z osobna jest fajnym
    czlowiekiem i dobrym rodzicem. Trzeba bardzo uwazac na to, z kim sie
    ma dzieci smile
    Po rozwodzie, moja ex wyjechala do drugiego kraju. Dzieci byly z Nia
    3 lata, potem 3 ze mna, teraz znow sa na kolejne 3 lata z Nia, we
    wrzesniu 2010 wroca do mnie. Widuje Je czesto, tak czesto jak moge
    sobie pozwolic na weekendowy lot do Nich. Przyleca do mnie na
    kanadyjski Thanksgiving (miesiac wczesniej niz amerykanski), spedza
    ze mna 2 tygodnie w zimie i March Break, potem czesc wakacji. Im
    dluzej jestesmy rozwiedzeni, tym lepsze mamy kontakty i tym lepiej
    jest dzieciom. Ale niech sie nikt nie osmieli pomyslec, ze to
    wszystko taka prosta sielanka. To jest duzy wysilek nas obojga,
    naszych dzieci i naszych obecnych partnerow a takze dziadkow w
    Polsce, zeby to wszystko hulalo w miare bezbolesnie.
    Mowiac szczerze, ja osobiscie to mam w nosie prawa ojca czyli moje
    jak rowniez prawa matki czyli mojej ex. Przy rozwodzie, podstawowe i
    nadrzedne powinny zawsze byc prawa dziecka/dzieci. I nawet
    najmniejsze dzieci potrafia latwo zakomunikowac czy jest Im gdzies
    dobrze, czy zle. Trzeba tylko chciec sie skupic na dzieciach a nie
    na prawach doroslych. Dorosli, nawet najbardziej wzajemnie
    pokrzywdzeni, sami te krzywde na siebie tak lub inaczej sciagneli
    najczesciej przez bledne decyzje. Dzieci w podejmowaniu tych decyzji
    nie mialy zadnego udzialu dlatego trzeba Je chronic przed ujemnymi
    ich skutkami.
    Rzeklem smile Howk!
  • tata_tomek 19.09.07, 08:20
    znikad napisał:

    > Ja sie ozenilem i rozwiodlem z bardzo fajna kobieta.

    Oplułem monitor ze śmiechu smile)

    > ja osobiscie to mam w nosie prawa ojca czyli moje
    > jak rowniez prawa matki czyli mojej ex. Przy rozwodzie, podstawowe i
    > nadrzedne powinny zawsze byc prawa dziecka/dzieci.

    Tak. Ale jednym z nich jest prawo do kontaktu z _obojgiem_ rodziców. Jeżeli (tak
    jak w poruszonym artykule) matka po rozwodzie ogranicza bezprawnie kontakty
    dziecka z ojcem, to łamie nie tylko prawo ojca do widywania dziecka, ale też
    prawo dziecka do kontaktu z ojcem.
    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • tata_tomek 19.09.07, 08:23
    "Dziennik" z 18.09.07:

    tiny.pl/1g1z
    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • lineczkaa 22.09.07, 21:50
    Może stąd, że pozostanie dzieci przy ojcu, po rozwodzie rodziców, nie mieści się
    jeszcze w społecznej świadomości.
    Jeśli opieka nad dziećmi trafia na salę sądową jako powód w sprawie to już jest
    źle. Bo to, że mama nie ma już męża, nie znaczy, że dziecko nie ma taty. I
    odwrotnie. Takie sprawy powinny być załatwiane między rodzicami w domu, a nie na
    sali sądowej.
    A że są? To wina i matek i ojców, że nie potrafią sie dogadać. Może nawet
    częściej matek, które upokorzone rozwodem (statystycznie inicjowanym częściej
    przez mężczyz) postanawiają zemścić się na mężu utrudniając lub uniemożliwiając
    mu kontakty z dziećmi.

    --
    Młoda wschodząca gwiazda szuka sponsora.
  • samotny.tata 04.10.07, 18:08
    Dla mnie jako ojca (mimo, że kocham swojego Syna nad życie) zawsze
    wydawało się, że dziecko zawsze powinno być przy matce. Ale to co
    potrafią kobiety (mam nadzieję, że nie wszystkie) zrobić aby
    oddzielić ojca od dziecka jest po prostu przerażające. Sam fakt, że
    jakakolwiek kobieta próbuje utrudnić czy uniemożliwić ojcu widzenie
    z dzieckiem jest naganny i powinien mieć zawsze odzwierciedlenie w
    ustawie karającej takie zachowanie! Niestety nie ma skutecznego
    instrumentu prawnego egzekwującego nie tyle nasze prawo jako ojców
    ale przede wszystkim PRAWO DZIECI do normalnego i nieograniczonego
    kontaktu z odseparowanym rodzicem (Europejska Konwencja Praw Dziecka
    ratyfikowana przez Polskę). Przecież kobieta utrudniająca takowy
    kontakt przede wszystkim krzywdzi dziecko i o tym powinny cały czas
    trąbić media i już od dawna powinien istnieć przepis regulujący tą
    chorą sytuację, która jest nagminna!!! Na wstępie napisałem, że do
    pewnego momentu myślałem że dziecko powinno być przy matce, ale co
    to za matka która uniemożliwia widzenie z dzieckiem? Czy taka matka
    zasługuje na pełnię władzy rodzicielskiej, na opiekę? Od pediatry,
    psychologa, psychiatry takie podejście do sprawy będzie przez tych
    ludzi negowane. Niestety steerotypy cały czas funkcjonują i uważają
    ojców za podgrupę - gorszą podgrupę, która nie jest w stanie zająć i
    wychować dziecko. Stanowczo temu zaprzeczam ale jak do tej pory walę
    głową w mur! U mnie przypadek jest do tego stopnia paranoją, że
    jakakowliek oznaka uwielbienia mnie przez Syna jest natychmiast
    karana przy następnej wizycie, z resztą mimo zabezpieczenia
    powództwo w związku z widzeniem dziecka te kontakty są skutecznie
    uniemożliwane przez żonę! Jestem już dorosły, chciałem mieć spokojną
    rodzinę, a tu nie dosyć że bezzasadny rozówd (niemała zasługa
    teściowej) to jeszcze nie mogę kontaktować się z WŁASNYM SYNEM!!!
    Jak nazwać kobietę która ucieka się do kłamstw, aby uniemożliwić mi
    kontakt z Synem??? Nie ma chyba nic gorszego co może kobieta zrobić
    mężczyźnie - czyli wykorzystać do tego dziecko!!! Pozdrawiam i
    zapraszam na stronę www.tata.bydgoszcz.pl (strona w trakcie
    rozbudowy) Starałem się tam w sposób mimo wszystko optymistyczny
    (dający nadzieję) zachęcić ojców do zrobienia wszystkiego aby nie
    utracić więzi ze swoim dzieckiem. Ja będę to robił mimo kłód które
    podstawia mi życie pod nogi bo... byłem jestem i będę najlepszym
    ojcem dla mojego Syna! Powodzenia.
  • alabama8 05.10.07, 14:09
    To ja jeszcze swoje 3 grosze do dyskusji dodam.
    Nie ma znaczenie większego czy dzieckiem opiekuje się osobnik z
    biustem czy bez biustu. Rodzic to rodzic. Jednakowoż widzę wielkie
    różnice w zaangażowaniu w życie rodzinne pomiędzy osobnikami z
    biustem i tymi bez biustu smile
    To biuściaste wiedzą:
    1. jak nazywa się pediatra i kiedy przyjmuje
    2. gdzie jest proszek do prania
    3. kiedy skończy się masło
    4. gdzie jest książeczka zdrowia dziecka
    5. kiedy i na co trzeba je zaszczepić
    6. kiedy kolejna wizyta u dentysty
    7. ile trzeba wybulić za komitet rodzicielski
    8. jaki pociecha ma numer buta
    9. co dziś na obiad
    10. jak ugotować zupę ogórkową
    11. jakie leki dzecko brało przy ostatniej chorobie
    12. co ma z polskiego na półrocze
    13. to one idą na zwolnienie podczas choroby
    i kurcze sto innych rzeczy. Mam nadzieję że są bezbiuściaści którzy
    wiedzą choć połowę z tego. Którzy potrafią bez mrugnięcia okiem
    zastąpić matkę i nie będą musieli w tym celu przejść długiego
    szkolenia.


  • egon26 05.10.07, 14:47
    alabama8 napisała:
    > Mam nadzieję że są bezbiuściaści którzy wiedzą choć połowę z tego.

    BA no pewnie że są i to ilu, sam słyszałem o paru, a mi tylko jednego punktu
    brakuje ;PP
    To o czym piszesz to kwestia ustalenia obowiązków, ludzie bardziej lgną do
    obowiązków z którymi jest im łatwiej. Duża liczba które wymieniłaś łatwiej
    przychodzi kobietą, nie wymieniłaś ani jednego *męskiego* obowiązku, ot jak
    siedzenie przed telewizorem z gazetą i piwem - wiesz jak to ciężka praca ?? ;D
  • cyborgus 06.10.07, 23:53
    alabama, to sa rzeczy, ktorymi na ogol zajmuja sie kobiety, wiec
    facet nie musi ( a ty naprawiasz odkurzacz?) Ale ja wychodze z
    zalozenia, ze moj maz ma wystarczajace IQ aby te rzeczy opanowac,
    jesli bedzie musial.

    A tak przy okazji - nie wyobrazam sobie utrudniania mu kontaktu z
    nasza coreczka w razie rozwodu (odpukac...)- oni szaleja na swoim
    punkcie, nadaja na tych samych falach. Czasem musze po prostu
    patrzec z boku i lekko zazdroscicsmile))

    --
    "Unattended children will be given a shot of espresso and a free
    puppy" .......
  • adellante1 08.10.07, 09:46
    1. dr. Sobocińska przyjmuje pn-pt 10-17
    2.W kacie za pralka. w pojemniku przeważnie 10 kg który kupuję w DE
    3. Ja robię zakupy
    4. W witrynie na najwyzszej półce
    5. wg terminarza z ksiązeczki
    6. szef nie ma zębów córa jeszcze nie ma wizyt
    7. tylko opłaty za przedszkole stałe co miesiąc i za złoba
    8. Ja kupuje córce buty i zawsze mierzę. wg numeracji 26 szef jeszcze nie nosi
    9. To co zrobię. Dzisiaj Ogórkowa i bitki wp w sosie grzybowym
    10 Patrz pkt 9
    11. Jedynie syrop prawoślazowy
    12. nie chodzi do szkoły
    13, akuratnie tutaj ostatnio padło na mnie.
    ...
    14. To niebiuściaste wiedzą jakie ubrania córce kupić
    15 niebiuściaste przestawiają na jedzenie pokarmów stałych
    16. Niebiusciaste organizuja urodziny i inne imprezy
    17. niebiusciaste potrafia przygotowac tort
    18. niebiuściaste potrafia tylko zakroplić nos, podać gorzki syrop
    19. niebiusciaste potrafia uzywać gruszki do nosa

    Z tą jedna różnicą ze niebiuściaste nie sieja propagandy w rodzinie i na
    zewnątrz ze sami zajma się dzieckiem zawsze lepiej a biusciaste zrobia
    wysszystko źle...





    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • alabama8 08.10.07, 10:21
    Drodzy Panowie,
    już sam fakt, że piszecie na forum etata dyskwalifikuje was w
    ubieganiu się o tytuł bezbiuściastego oboboka. Bardzo mi przykro.
    Forum to opanowane jest przez bardzo egzotyczne stworzenia które
    mimo bycia bezbiuściastymi są stuprocentowymi rodzicami.
    Czasami bardzo bym chaciała żeby to "stuprocentowe ojcostwo" było
    chorobą zakaźną i żeby was tak w Polskę wypuścić watachą!
  • egon26 08.10.07, 10:37
    Adek może jednak zerknij czy ci ten biust nie wyrósł ;DD
  • adellante1 08.10.07, 20:17
    Oj ty sie kiedys doigrasz..... Wyglada jakby facet chciał dostac w
    dziób i nie wiedział jak o to poprosic wink)))
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • egon26 09.10.07, 00:17
    adellante1 napisał:
    > Oj ty sie kiedys doigrasz..... Wyglada jakby facet chciał dostac w
    > dziób i nie wiedział jak o to poprosic wink)))

    I powiedz tu takiemu komplement. Przepraszam!!! więcej NIE BĘDĘwink)
  • adellante1 09.10.07, 21:29
    w jednym watku ze mnie dziadka robi w drugim mnie cycki przyprawia...
    Czuje sie skomplementowany smile))))))))
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • tata_tomek 10.10.07, 14:31
    alabama8 napisała:

    > To biuściaste wiedzą:
    > 1. jak nazywa się pediatra i kiedy przyjmuje
    Zwłaszcza gdy przepisują dziecko do innej przychodni bez wiedzy bezbiuściastego

    > 2. gdzie jest proszek do prania
    2 szafki, 2 proszki, nie ma problemu ze znalezieniem

    > 3. kiedy skończy się masło
    2 półki w lodówce, nie ma problemu ze sprawdzeniem

    > 4. gdzie jest książeczka zdrowia dziecka
    Wiedzą zwłaszcza gdy same zamknęły ją na klucz wraz z innymi ważnymi dokumentami
    dziecka, potrzebnymi np. przy jego ubezpieczeniu

    > 5. kiedy i na co trzeba je zaszczepić
    nie dotyczy (z powodu wieku dziecka)

    > 6. kiedy kolejna wizyta u dentysty
    patrz pkt 1.

    > 7. ile trzeba wybulić za komitet rodzicielski
    O, o tym bezbiuściaści zazwyczaj wiedzą, bo wtedy biuściaste najchętniej
    przypominają im o obowiązku uczestnictwa w życiu dziecka

    > 8. jaki pociecha ma numer buta
    31 - 33; A zresztą po co ta wiedza, skoro numeracja nijak się ma do
    rzeczywistości i buty i tak trzeba zawsze przymierzać?

    > 9. co dziś na obiad
    Kotlecik z ukochaną przez dziecko marchewką

    > 10. jak ugotować zupę ogórkową
    Dziecko jej nie je a dla siebie zupy nie gotuję bo się nie opłaca

    > 11. jakie leki dzecko brało przy ostatniej chorobie
    Wiem ale nie powiem - tajemnica lekarska, i co mi zrobisz? smile)

    > 12. co ma z polskiego na półrocze
    Jeszcze nie ten wiek

    > 13. to one idą na zwolnienie podczas choroby
    Chyba, że zadzwonią do bezbiuściastego do pracy za pięć czwarta z rozkazem "na
    jutro masz mieć wolne bo dziecko musi zostać w domu a ja muszę do pracy"

    To może dla równowagi propozycje szkoleń dla biuściastych, krążące tu i ówdzie

    ************
    Trzydniowe intensywne "Warsztaty tylko dla kobiet!" - wstęp wolny

    DZIEŃ PIERWSZY

    1. BIEG NA ORIENTACJĘ - Jak pójść do sklepu najprostszą drogą i kupić tylko to,
    co potrzebne. Zajęcia z wykwalifikowanymi instruktorami.

    2. MASKOWANIE SIĘ W TERENIE - jak zrobić normalny makijaż w czasie PONIŻEJ
    jednej godziny.

    3. ŻELAZNA PSYCHIKA - wysłuchanie opowieści naocznych świadków twierdzących, że
    w TV są NIE TYLKO SERIALE!. Zajęcia grupowe, wieczorne.

    DZIEŃ DRUGI

    1. SILNA INACZEJ - Dyskusja i grupa wsparcia dla uzależnionych od telefonu. Jak
    żyć bez słuchawki?

    2. ĆWICZENIA PAMIĘCIOWE - Praca w grupach. Słuchacie i powtarzacie co
    słyszałyście. Zaliczenie ćwiczeń już przy 10% zgodności.

    3. WSPÓŁCZESNE ZAGROŻENIA - Uwaga! Logika jest blisko Ciebie!

    DZIEŃ TRZECI

    1. WSTRZĄSAJACE ODKRYCIA - Wykład z ilustracjami. "Twój pies i Twój mąż to
    naprawdę nie to samo".

    2. SPORTY EKSTREMALNE - parkowanie w mieście. Jak zająć samochodem mniej niż 1
    km2. Ćwiczenia w symulatorze.

    3. BYĆ PARTNERKĄ - zajęcia dla prawdziwych twardzielek. "Jak powiedzieć o co mi
    chodzi za pomocą co najwyżej jednego zdania". Praca z psychoterapeutami.

    *********************
    Zajęcia dodatkowe:

    1. Cisza, Ostateczna Granica: Czego Żadna Kobieta Jeszcze Nie Osiagnęła.

    2. Nieznane Strony Bankowości: Posiadanie Oszczędności.

    3. Imprezy: Wychodzenie Bez Nowych Strojów.

    4. Zarządzanie Mężczyzną: Prace Domowe Mogą Poczekać Do Zakończenia Meczu.

    5. Etykieta Łazienkowa I: Meżczyzna Również Potrzebuje Miejsca w Szafce.

    6. Etykieta Łazienkowa II: Jego Maszynka do Golenia Jest Jego
    (lub specjalna wersja: Jego Maszynka do Golenia Nie Jest do Golenia).

    7. Umiejętności Komunikacyjne I: Łzy - Ostatnia Deska Ratunku, Nie Pierwsza.

    8. Umiejętności Komunikacyjne II: Myślenie Przed Mówieniem.

    9. Umiejętności Komunikacyjne III: Osiąganie Celu Bez Brzęczenia.

    10. Bezpieczne Prowadzenie Samochodu: Umiejetność, którą MOŻESZ nabyć.

    11. Umiejętności Telefoniczne: Jak Odłożyć Słuchawkę.

    12. Wprowadzenie do Parkowania.

    13. Zaawansowane Parkowanie: Parkowanie Tyłem.

    14. Zatrzymywanie Wody: Fakt czy Tłuszcz.

    15. Gotowanie I: Powrót do Bekonu, Jajek i Masła.

    16. Gotowanie II: Otręby i Tofu Nie Służą do Konsumpcji Przez
    Ludzi.

    17. Gotowanie III: Jak Nie Narzucać Swojej Diety Innym Ludziom.

    18. Komplementy: Przyjmowanie z Wdzięcznością.

    19. Taniec: Dlaczego Mężczyzni Tego Nie Lubią.

    20. Strój Klasyczny: Noszenie Strojów, Które Już Masz.

    21. Kurz: Nieszkodliwe Zjawisko Dostrzegane Tylko Przez Kobiety.

    22. Integracja Prania: Pranie Wszystkiego Razem.

    23. Olej i Paliwo: Twój Samochód Potrzebuje Obu (nie tylko odświeżaczy powietrza).

    24. Pilot do TV: Tylko Dla Mężczyzn.

    25. Przygotowanie do Wyjścia: Zacznij Dzień Wcześniej.

    Mam nadzieję że są biuściaste które poznały już choć połowę z tego big_grin

    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • romertoamio 11.10.07, 12:48
    Kilka dni temu zauważyłem nowe forum na smyku- PRAWA OJCA-polecam tym którzy
    mają problemy porozwodowe.Sam założyłem tam wątek.
    Mam problem którego nie umiem rozwiązać. Trace córkę… Rok temu się rozwiodłem,
    jestem ojcem nastolatki. Córka pod wpływem babci znienawidziła mnie. Kiedyś
    mieliśmy ze sobą świetny kontakt, dziś nie chce odbierać ode mnie telefonów.
    Działanie teściowej i kobieta sędzia= facet nie ma szans.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka