Dodaj do ulubionych

Panowie - jak rozkochac w sobie Zonę

26.09.07, 14:34
Witajcie,

Jestem w zwiazku 5 lat, mam cudowną zone i córkę. Niestety
zawaliłem sprawę na całej długości, Byłem nie miły, upierdliwy,
zrzedliwy i powiedziałem swojej zonie ze nie chce drugiego dziecka.
Walczyła długo. Mysłałem ze moje uczucie juz nie istnieje, ze
wypaliło sie, ze do siebie nie pasujemy, było tyle "wazniejszych
spraw" ze nie potrafiłem sie w porę otrzasnąć. Pewnej nocy obudziłem
sie i długo patrzyłem na zonę spiacą obok i zrozumiałem, ze jest
kochaną, najcudowniejszą kobietą. Zaczeliśmy rozmawiać ja słuchać,
walczyć. To co usłyszałem bardzo boli, choc wiem ze podobnie
postepowałem a moja zona zamykała sie w sobie. Zona sie otworzyła
powiedziała co mysli. Sam nie moge uwierzyć jak mogłem tak ją
skrzywdzić. Ja mówie o zmianach ale juz w nie nie wierzy, prosze o
szanse, mówie ze juz mi je dawała.
Powiedziała,ze mamy dziecko, kredyt, wspólne problemy, itp. wiec
mozemy być razem. Jesli ja chce to moge odejść zona sie juz
przyzwyczaiła. Nie widzi juz szansy na miłość. Mówi nie pasujemy do
siebie i juz sie z tym pogodziła.
Mimo złych słów i paru trudnych rozmów zaczelismy być dla siebie
bardziej czuli, całujemy sie w przelocie, przytulamy, kochamy ze
soba, udalo sie nam wspólnie kompać, kolacja przy swiecach, wyjscie
do restauracji itp. Wczesniej zaniedbałem potrzeby swojej kobiety.
Kupowałem kwiaty i myslałem ze to wystarczy. Mimo tych miłych gestów
ton wypowiedzi zony sie nie zmienia sad
Kocham ją, nie wiem czy potrzebuje czasu, czy chce zobaczyć ze
rzeczywiscie sie zmieniłem i jak bardzo ja jej potrzebuje i pragne i
jak mi zalezy na jej miłosci i szczesciu i ze chce z mieć nią drugie
dziecko z miłosci do niej.
Jesli macie jakieś pomysły jak okazać miłość Zonie to chetnie sie
czegoś naucze. Kwiaty, bizuteria, bielizna, zajmowanie sie
dzieckiem, sprzatanie pranie i gotowanie, przygotowanie kompieli,
róze do pracy, czekoladki kolacja przy swiecach, wyjscie do
restauracji juz było. Szukam czegoś poza standartem.

Dzieki za pomoc

Pozdrawiam


Edytor zaawansowany
  • lambert77 26.09.07, 14:52
    To teraz to samo co tu napisałeś powiedz jej smile nie ma co mędrkować
    na kolana padaj o zmiłowanie proś chwilową niepoczytalnością i złą
    kondycją psychiczną się tłumacz ... całuj ziemie po której stąpa a
    może jej minie smile
    --
    Maksymilian Gabriel moja Duma - nowa galeria !!!
  • egon26 26.09.07, 15:05
    lambert77 napisał:
    > całuj ziemie po której stąpa a
    > może jej minie smile

    Może lepiej by od razu się pochlastałwink albo przynajmniej coś sobie odciął w
    dowodzie zaangażowaniawink Można też zgolić głowę, przywdziać na siebie worek
    pokutny, na szyi zawiesić pochwę od miecza (jak nie ma mogę wynająć 15 pln/dobę)
    i na kolanach do Częstochowy wink
  • egon26 26.09.07, 14:55
    No nie wiem czy nasza zona(_mi) będzie zadowolona z takich podstępówwink Mówią że
    łatwiej jest zapobiegać niż później leczyć, choć o tym zapobieganiu człowiek
    czasem może zapomnieć. Codzienność bywa mało romantyczna i pamięć o pielęgnacji
    uczucia zawodzi.
    Ja bym nie pytał żony o miłość bo może w tej sytuacji wyglądać to tak jak byś
    sprawdzał czy już naprawiłeś i czy możesz już przestać się starać. Ja ci mogę
    doradzić byś znalazł wam jakieś wspólne hobby, coś co pozwoli wam spędzać mile
    wspólny czas, bez lub z dzieckiem, może lepiej bez. Co to będzie zależy od was.
    My z żoną kiedy można wychodzimy w góry i spacerujemy po szlakach trzymając się
    za ręce. Możesz też przypomnieć sobie czemu twoja żona cię pokochała i stać się
    znowu tym człowiekiem - czy się da nie wiem wink
  • zona_mi 27.09.07, 11:07
    tytuł tego wątku.
    Bardzo.
    wink
    --
    - Fajny ten spacer... O, drzewo. O, ile tu drzew! Ojej, zapomniałem
    coś wziąć z domu...
    - Co?
    - Piłę...
  • lineczkaa 26.09.07, 21:40
    Wysłać żonę samą, albo z przyjaciółką na kilka dni w jakieś miejsce o którym
    marzy. W ramach rozsądku oczywiście, bo jak marzy jej się Nowa zZelandia to
    kiepsko wink. Z kasą na zakupy. Bez dziecka. Wróci jak nowo narodzona.
    --
    Młoda wschodząca gwiazda szuka sponsora.
  • kubala81 27.09.07, 00:48
    Npisz wiersz piosenke...piosenka pomaga!Falszuj wyj ale spiewaj od
    serca! DZIAŁA!
  • kamire12 27.09.07, 09:33
    podziwiam i zycze wytrwalosci. moze ona tylko mysli, ze to chwilowe
    i daltego nic sie nie zmienia....
    wiesz jak jest zle, to walczysz, jak nadal jest zle, to zaczynasz
    sie przyzwyczajac i nagle musi sie cos stac, zeby sie zmienilo.
    jesli bylo zle, a potem walczyla i pare razy bylo lepiej, a potem
    znowu zle, to za kazdym razem takie "zle" jest glepsze i za kazdym
    razem wychodzi sie z tego trudniej. teraz czeka kiedy znowu bedzie
    zle......
    ale idziesz w dobra strone!
    moze po prostu trzeba czasu....
    mysl pozytywnie i nawet jesli cos by sie wydarzylo, klocilibyscie
    sie lub nie wiem co, to sie nie daj i podejdz do niej i powiedz:
    "i tak Cie kocham...."
  • adellante1 27.09.07, 09:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • m.matkowski 28.09.07, 18:46
    ależ mnie zaciekawiło, co takiego musiał napisać stały bywalec, że go
    moderatorka wycięła?
  • adellante1 28.09.07, 22:28
    napisałemj zeby podał namiary na zonę, mozemy ją rozkochać i
    powiedzieć autorowi watku co podizałało.
    Ciekawi mnie bardzo :
    1. Czym złamałem netykietę?
    2. Czym złamałem regulamin?
    3. Czym kogoś obraziłem?

    Co za mało romantyczny do watku jestem???
    Gdzieś mam romantyzm jak facet obcych ludzi pyta jak własną żonę
    uwodzić.
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • adellante1 28.09.07, 22:54
    Zamiast cichaczem usuwać post który tu był, wystarczyło
    odpowiedzieć. Przyznanie się czasem do błedów powoduje ze nawet u
    moderatorów mozna czasem dostrzec ludzkie oblicze.
    Ale przyzanie się do błędów wymaga odrobiny odwagi i samokrytyki.
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • zona_mi 29.09.07, 16:40
    Zamiast szukać dziury w całym, po zauważeniu postu niezgodnego z
    regulaminem wystarczyło kliknąć w "kosz", albo napisać wprost do
    mnie, czy do forum@.
    Dziękuję za zwrócenie uwagi, kontrowersyjny post został
    ocenzurowany, ten w którym został zacytowany - usunięty.
    Z resztą ewentualnych problemów zapraszam na priv.

  • adellante1 29.09.07, 20:26
    klikałem.. i co??? dopiero wczoraj jak zacytowałem pomogło. Co
    oflagować sie jeszcze mam?
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • zona_mi 29.09.07, 23:20
    Myślę, że powinienieś zdać sobie sprawę z tego, że admini i
    moderatorzy nie siedzą na forum 24 godziny na dobę, oraz że
    wszystkich postów nie są w stanie przeczytać, gdyż są ludźmi, a nie
    cyborgami.
    W takiej sytuacji liczymy raczej na współpracę użytkowników
    zauważających nieprawidłowości, nawet jeśli sami należą do
    tworzących je, dla odmiany, w innych wątkach.
    Następnym razem napisz wprost do mnie - będzie szybciej.
  • adellante1 02.10.07, 08:52
    Nie napiszę. Obraziłem sie na ciebie! I koniec. Nie gadam z Tobą.
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • zona_mi 04.10.07, 12:36
    Kurdę, idę sobie podciąć żyły...

    --
    - Fajny ten spacer... O, drzewo. O, ile tu drzew! Ojej, zapomniałem
    coś wziąć z domu...
    - Co?
    - Piłę...
  • adellante1 04.10.07, 17:30
    tylko na monitor mnie nie nachlap. Nie lubie widoku rozmazanej krwi.
    Utrudnia czytanie wink
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • m.matkowski 28.09.07, 18:47
    tak jak to już ktoś wyżej napisał, musisz stać się tym człowiekiem, którego
    twoja żona przed laty pokochała.
    Jeżeli ci zależy i rzeczywiście tego chcesz, to się uda. Pewnie nie będzie łatwo
    i będzie to trochę trwało, ale na pewno się musi udać.
  • remerk 28.09.07, 19:57
    Jeśli macie ślub kościelny możesz iść do księdza i poprosić o
    odnowienie przysięgi małżeńsiej (tylko ty z żoną + ksiądz ). Twoja
    żona niemoże o niczym wiedzieć. Wyciągasz ją z domu pod innym
    pretekstem. Potem kolacja i spacer życze powodzenia nawet jak nie
    wykozystasz tej podpowiedzi smile
  • egon26 29.09.07, 20:27
    remerk napisał:
    > Twoja żona niemoże o niczym wiedzieć. Wyciągasz ją z domu pod innym
    > pretekstem.

    Większej głupoty nie było. Równie dobrze może podziurawić prezerwatywy i jak
    żona w końcu zajdzie w ciąże powiedzieć jej "Niespodzianka!!!" - wmanewruje ją w
    kolejne oświadczenie miłości w chwili gdy ona nie jest jej pewna, ja bym
    sprzedał kopa za coś takiego.
  • agkr 30.09.07, 22:57
    egon26 napisał:

    wmanewruje ją
    > w
    > kolejne oświadczenie miłości w chwili gdy ona nie jest jej pewna,
    ja bym
    > sprzedał kopa za coś takiego.

    sprzedal bys kopa bo jestes mezczyzna i myslisz inaczej niz kobiety
    mysle ze sie mylisz i to bardzo a dodatkowo nie rozumiesz kobiet.
    zona powiedziala mu kilka ostrych slow i gdyby to byl koniec ich
    milosci to nie sadze by zdobywala sie na tego typu rzeczy tu
    cytuje ''Mimo złych słów i paru trudnych rozmów zaczelismy być dla
    siebie
    bardziej czuli, całujemy sie w przelocie, przytulamy, kochamy ze
    soba, udalo sie nam wspólnie kompać, kolacja przy swiecach, wyjscie
    do restauracji itp.'' twoim zdaniem na takie rzeczy mialaby ochote
    gdyby go nie kochala? moim zdaniem kobieta slowami ktore
    wypowiedziala ''sprowadzila''faceta zatraconego w codziennosc na
    ziemie a teraz widzi to jak bardzo maz sie stara o jej wzgledy i
    jestem tego pewna ze to docenia tylko czy mu o tym powie...?
  • egon26 02.10.07, 00:36
    agkr napisała:
    > sprzedal bys kopa bo jestes mezczyzna i myslisz inaczej niz kobiety

    Otóż mylisz się, sprzedał bym kopa gdybym był kobietą, moja żona w takie
    sytuacji na pewno by tak zrobiła i możesz ją spytać. To czy ona go kocha czy
    nie, nie jest ważne w tym momencie. Owszem widzi że się stara i sam też chce się
    starać by wszystko się ułożyło i to jest w tym piękne, ale stawianie człowieka
    przed faktem dokonanym w sytuacji gdy ma wątpliwości jest nie w porządku. I
    wywiera się na tą osobę presje, bo co przy księdzu mu powiedzieć że nie odnowi
    ślubów. W świecie seriali było by to idealne rozwiązani, w rzeczywistości jego
    żona musiał by być naprawdę ciepłymi kluchami by mu to przeszło płazem.
  • agkr 02.10.07, 09:15
    egon26 napisał:

    To czy ona go kocha czy
    > nie, nie jest ważne w tym momencie.

    czlowieku co ty piszesz jak to nie jest wazne? wlasnie sens mojej
    wypowiedzi jest taki ze cytat ktory przytoczylam ukazuje to ze maz
    nie jest jej obojetny a to ma istotne znaczenie!!! ale widocznie nie
    zrozumiales tego.

    > ale stawianie człowieka
    > przed faktem dokonanym w sytuacji gdy ma wątpliwości jest nie w
    porządku. I
    > wywiera się na tą osobę presje, bo co przy księdzu mu powiedzieć
    że nie odnowi
    > ślubów.

    nikt nie napisal ze to ona ma odnawiac te sluby a nawet jakby tak
    mialo byc to co? przypomni sobie slowa ktore kiedys wypowiedziala.
    nikt jej nie mowil ze malzenstwo jest rozowe czasami jest monotonia,
    szara codziennosc w ktorej zapomina sie o uczuciach(nie pisze tu o
    przypadkach w ktorych to maz tlucze zone to tak dla jasnosci). w
    przysiedze sie mowi slubuje ci milosc..... i nie opuszcze az do
    smierci. slubuje ci milosc to znaczy ze bede cie kochac to nie jest
    to samo co powiedzenie czlowiekowi kocham cie. takie slowa maja jej
    przypomniec to co kiedys slubowala i nawet jesli zagubila swoja
    milosc do niego to powinna postarac sie ja odnalesc jesli przysiega
    nie byla dla niej tylko tekstem do powtorzenia podczas mszy.
    > żona musiał by być naprawdę ciepłymi kluchami by mu to przeszło
    płazem.

    a co powinna mu zrobic awanture za to ze przypomnieli sobie oboje to
    co kiedys obiecali? najpierw on ja olewal a ona sie starala a teraz
    jest na odwrot. tak to ma wygladac ze jeden naskakuje drugiemu az mu
    sie nie znudzi? moim zdaniem pomysl remerka jest dobrym poczatkiem
    tego by to oboje odnalezli dzisiaj siebie z przed paru lat.
  • egon26 02.10.07, 10:09
    agkr napisała:
    > egon26 napisał:
    > To czy ona go kocha czy
    > > nie, nie jest ważne w tym momencie.
    > czlowieku co ty piszesz jak to nie jest wazne?

    Tak w TEJ SYTUACJI nie jest ważne- w życiu jak najbardziej.

    > nikt nie napisal ze to ona ma odnawiac te sluby a nawet jakby tak
    > mialo byc to co?
    Właśnie to że przysięgała facetowi który kiedyś był inny. Jasne że małżeństwo to
    nie sielanka, niestety miłość też może zaniknąć gdy się jej nie pielęgnuje. A w
    sytuacji gdy ona nie jest pewna co czuje, zrobienie takiego *spektaklu* i to
    jeszcze z zaskoczenia, jest próbom wymuszenia na kimś uczuć, współczucia. To
    jest bardzo tani teatralny gest dla mnie. Miłość udowadnia się przez całe życie
    a nie w kilku gestach. Widzisz mój ojciec jak go odwiedzam, wita mnie przed
    blokiem, przytula mnie całuje w policzki, żonę całuje po rękach. Czasem nawet z
    łezką w oku - tak by sąsiedzi widzieli. I wygląda to jak by nas strasznie
    kochał- niestety jest jednak inaczej. Bo całokształt zachowania wygląda zupełnie
    inaczej: po urodzeniu mojego syna-pierwszego wnuka, odwiedził nas po miesiącu,
    teraz małego nie widział 7 miesięcy mimo że mieszka 6 km dalej. Przykładów można
    by mnożyć.
    Jeśli ktoś chce odnawiać śluby - proszę bardzo, ale nie przez zaskoczenie. Bo to
    trochę taka sytuacja jak by chłopak w momencie gdy związek się psuje i
    dziewczyna nie jest pewna co dalej z nimi będzie, postanowił się oświadczyć w
    obecności całej jej lub jego rodziny. Bez sensu. Można powiedzieć: tak Cię
    kocham że chcę odnowić śluby już załatwiłem wszystko z księdzem może pójdziesz
    ze mną w czwartek" - tak to może być ale nie przez zaskoczenia.
  • agkr 02.10.07, 10:35
    odpisujesz mi a odnosisz sie do tego co napisal remerk. ja sie
    odnosilam do faktu odnowienia slubow a nie do tego czy przez
    zaskoczenie czy nie. napisales ze pokochala ''innego'' faceta ok tu
    sie zgadzamy ale przeciez ona tez sie pewnie zmienila nikt nie jest
    ciagle taki sam. dlaczego uwazasz ze odnowienie slubow jest
    wymuszeniem na kims uczuc? przeciez oni juz sobie slubowali to i ta
    przysiega ciagle jest aktualna nie anuluje sie tego. wazne by na
    codzien o tym pamietac a jesli tak nie jest to czy nie warto to
    sobie przypomniec? przeciez ten slub nie byl by czyms nowym tak jak
    w przypadku chlopaka i dziewczyny o ktorych piszesz.
  • egon26 02.10.07, 13:42
    Agkr skoro tak to się zgadzam, jak najbardziej jeśli ktoś chce może namawiać, ja
    przeciwko takim odnawianiom nic nie mam. Mi chodziło tylko o takie
    *niespodzianki*. Z drugiej strony 1/3 małżeństw się rozwodzi więc ta przysięga
    już często nie jest traktowana tak poważnie.
  • redmiss 04.10.07, 12:20
    równie dobrze mogą sobie zapodać film ze ślubu w jakis romantyczny
    wieczór... żeby sobie przypomnieć.... nie muszą osób trzecich
    angażować (ksiądz)
    ja bym się poczuła "zdradzona" w pewien sposób, ze facet angażuje w
    sprawy intymne (kłopoty małżeńskie) osoby postronne...
    --
    Letni Michał
    "...nothing as it seems..."
  • agkr 04.10.07, 14:14
    redmiss napisała:

    > równie dobrze mogą sobie zapodać film ze ślubu w jakis romantyczny
    > wieczór... żeby sobie przypomnieć.... nie muszą osób trzecich
    > angażować (ksiądz)

    hehe romantyczny wieczór przed telewizorem? no cóz dla mnie to malo
    romantyczne, ale ile ludzi tyle propozycji i opinii
  • bj32 27.10.07, 13:45
    "sprzedal bys kopa bo jestes mezczyzna"
    No to ja chyba też jestem mężczyzną... Jakby mi facet wykręcił taki
    numer, że zawlókłby mnie do kościoła na powtórną przysiegę cokolwiek
    znienacka, to też bym mu dala kopa. I to takiego, zeby mu tyłek na
    plecy przeskoczył. Musiałby się potem jeszcze bardziej
    rehabilitować. Za pogłębienie głupoty.
    --
    "Męczą mnie noce. Mam sny, piękne sny, które można nazwać koszmarami"
  • remerk 01.10.07, 00:43
    szkoda że uważasz że wyznanie miłości przed sobą i Bogiem jest
    największą głupotą. Nikt jego żony nie zmuszałby do takiego wyznania
    jeśli nie byłaby na to gotowa (taką ewentualność można uzgodnić z
    księdzem) ważne by to ona się przekonała jak bardzo mu zależy a taki
    czyn nie jest tym samym co kolejny kwiatek czy zwykły spacer.
  • johnnysixcannons 28.09.07, 22:42
    Podałeś złą kolejność.Zajmowanie się dzieckiem powinno być na
    pierwszym miejscu.Myślę,że to klucz do poprawy waszych
    stosunków.Reszta to takie miłe gierki.Nie powinien łączyć Was tylko
    kredyt , wspólne dziecko.Nad uczuciem trzeba pracować .Dobrym
    pomysłem jest wyjechać razem na wakacje.We trójkę.W Twoim życiu nie
    może brakować córki i żony.Myślę,że żona to zauważy i wtedy Wasze
    relacje się odmienią.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • adellante1 29.09.07, 20:34
    A moze ten tekst.. To cos jak z Freuda, podswiadomość przemówiła...
    Moze faktycznie gdzieś podświadomie uważa że ma żonę zamiast męża,
    sprząta pierze gotuje, ze wszystkim schodzi z drogi... Nawet przy
    tym cho.lernym serialu nie postawił na swoim!!
    Może chce abyś wreszcie zachował się jak dziki samiec pierd.. reka w
    stół i pokazał jej ze ma jednak zwierza w domu.
    Kobiety czasem tak mają.
    A freud zawsze mówił że nie ma czegoś takiego jak przejezyczenie. To
    słowa wyrwane spod kontroli swiadomego ego..
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • adellante1 29.09.07, 20:35
    no troszku nie w tym watku... ale się mnie pozajączkowało...
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • tom72.live 01.10.07, 16:54
    adellante1
    Przeczytałem kilka twoich odpowiedzi troche psychologii, troche
    meskiego no własnie czego? Powinieniem Ci podziekować za pomoc i
    cheć odpowiedzi jednak nie wiem czym sie kierujesz. Szukałem
    podpowiedzi nie konfrontacji. Jakoś mi trudno uwierzyć ze chcesz
    pomóc. A twoja postepowość z której jesteś taki dumny to raczej nie
    mój styl. Nie jest nam po drodze szczescia zycze.
  • adellante1 02.10.07, 12:33
    Co do psychologii to jak bys nie zauważył to uzmysłowie - post jest wynikiem
    pomyłki, nie dotyczy twojego wątku..
    Psychologie rozpoznałeś - bravo. To meskie czego nie znasz to moze byc na
    przykład meski punkt widzenia, męskie postrzeganie sytuacji, meska odmienność.
    Bycie mężczyzną jest fajne. Polecam...
    Jesli dostałes odpowiedzi inne niz spodziewane to tłumacze iż jest to forum
    DYSKUSYJNE a dyskusja ma to do siebie ze nie ogranicza się li jedynie do
    wzajemnego drapania sie po plecach. W dyskusji często biora udział osoby o
    zupełnie odmiennym zdaniu niz twoje. taki urok dyskusji...
    Nie musisz wierzyc nie ma takiego obowiazku.

    Co do postepowosci która tak bardzo cie ubodła to zauwaz ze w jezyku ojczystym
    zdanie zawarte w cudzysłowiu oznacza cytat. A widzisz cytat ten został
    zapozyczony z wypowiedzi jednego z bardzo słynnych mężów w historii Polski. Jest
    forma szyderstwa i ironii ale jak widac niektórym trzeba by to jeszcze opisać.

    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • tom72.live 01.10.07, 16:56
    Dziekuje za odpowiedzi i podpowiedzi miałem nadzeje na ciekawostki.
    Podoba mi sie pomysł z Czestochową smile)).
    Czasem jak Wam na czym zalezy szuka sie pomocy wszedzie gdzie tylko
    mozna .
    pozdro ...
  • anula291 04.10.07, 12:04
    Byłam kiedyś w podobnej sytuacji.Z tym ,że to ja zawaliłam a nie
    móju partner.Zachowywałam się ozięble, wszystko mnie denerwowało,
    nie czulam nic( był to straszny okres nie tylko dla moje go partnera
    ale i dla mnie.Bylam zagubiona , odbilo sie to strasznie na naszym
    związku.Gdy sie otrząsnęłam bylo już bardzo żle , z rozmowy z moim
    partnerem wynikalo ,że on juz sam nie wie co w obecnym momencie do
    mnie czuje.Mamy wspólnie synka i to może nas zmobilizowalo do próby
    ratowania tego związku.Zdawałam sobie sprawe,że to ja muszę sie
    bardziej starać i tak też było, malymi kroczkami odbudowaliśmy nasz
    związek.Nie potrzebowaliśmy do tego jakiś wielkich czynów, ale każdy
    ma inne sposoby.Nie pomoglam Ci ale chcialam opisac również swoją
    historie może tak ku przestrodze dla innych aby dbali o swoje związki

    ps. Jestem również kobietą po przejściach z pierwszego małżeństwa
    mam 3 nastoletnich dzieci.Mój partner jest spokojnym, skrytym i
    malomównym facetem, ja odwrotnie,czasem to powoduje we mnie
    flustracje ,, ale chyba nie zamieniłabym go na innego
  • rauxa 04.10.07, 21:30
    dla kochanki sexi sa slowa.. dla zony tylko czyny..
    powodzenia zyczesmile
    --
    ...a zwaszcza chapie wezow waszych mezow hahaha...
  • titta 23.10.07, 17:08
    Kazdy ma inny "jezyk" wyrazania milosci. Tak z grupsza jest piec
    sposbow: czyny(typu zajecie sie dzieckiem, umyscie samochodu), slowa
    (w tym "przepraszam" wazna tez tonsmile, pieszczoty, prezenty i tez
    czyny ale raczej rodzaju artystycznego (taaaka sliczna kanapka tylko
    dla ciebie).
    dla kazdego ktoras grupa jaest wazniejsza. dla kobiet chyba zwykle
    slowa (choc np. ja do nich nie naleze i jesli za slowami nie ida
    czyny, to mozna je sobie w ogole darowac).
    Ale to nie odpowiedz na post. Badz dla zony po prostu mily, sluchaj
    jej potrzeb i ...daj jej czas. Nie musisz wychodzic z siebie,
    kupowac futer i niewiadomo czego, bo to nie o to chodzi. Czasem rany
    sa glebokie i powoli sie goja. Badz po prostu cierpliwy. A co masz
    jeszcze zrobic, to chyba najlepiej zapytaj zony smile
  • adellante1 23.10.07, 23:17
    "...taaaka sliczna kanapka tylko dla ciebie"

    U mnioe jest tak że rano ja robię sniadania, to do pracy równiez.
    załozę się ze gdybym podał mojej "kanapeczki" do pracy z takim
    okresleniem to wzięłaby je w dwa palce i przez cały dzień pewnie
    brzydziłaby się je zjeśc...
    smile))) Normalnie rano chyba zrobię test
    Wyniki opiszę.
    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • titta 24.10.07, 16:12
    To byla tylko ilustracja. Chodzi o to, ze sa ludzie, ktorzy wyrazaja
    milosc w sposob "artystyczny" - te wszystkie serduszka w listach,
    laurki z kwiatuszkami, serwetki i bukiety na stole, misternie
    ozdobione salatki i desery itp. Do wielu facetow to nie przemawia
    (nie widza tego) ale wiele kobiet tak. Sa takie, ktore wrecz tego
    potrzebuja i warto o tym wiedziec. (rowniez po to zeby dostrzec i
    docenic, ze te wszystkie "bzdury" to z milosciwink.
    Wazny jest sposob aranazacji.
    Powodzenia z kanapkami dla zony smile
  • egon26 26.10.07, 01:01
    A ja wam powiem że to nie jest głupie, wczoraj machnąłem żonie z ogórków
    serduszka na kanapkach i co ?! reakcja mnie zaskoczyła ;DDD Ale warto było, choć
    z takimi sercami roboty jest trochę.
  • adellante1 26.10.07, 09:04
    egon26 napisał:

    > (...) wczoraj machnąłem żonie z ogórków
    > serduszka na kanapkach(...)

    Serduszka z ogórków?
    Cokolwiek bym nie próbował wystrugać z ogórka zawsze wychodziło to
    samosmile))))))))) Na pewno nie przypominało to serduszka big_grin

    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu po pysku
    przylac mogę!"
  • bj32 27.10.07, 13:52
    Tak to ujmę: rób to co robisz i sie nie spiesz. Jak jej dobrze
    zalazłeś za skórę, to wcale sie nie dziwię, że tymczasowo jej zwisa,
    czy jesteś, czy Cie nie ma. Nosem jej wyszły Twoje sztuki i sobie
    odpuściła. Na to, zeby znowu Ci zaufała, potrzeba czasu. To nie ma
    tak, że przez 5 lat szarpałeś jej nerwy, a potem w dwa miechy
    odpracujesz wszystko. To potrwa. Moze rok, może trzy. Wszystko
    zależy od stopnia jej zniechęcenia i Twojej desperacji. Też bym po
    takiej jeździe nie wiezryła, ze to trwała zmiana.
    Niemniej życzę powodzenia.
    --
    "Męczą mnie noce. Mam sny, piękne sny, które można nazwać koszmarami"
  • lyla1 16.11.07, 12:08
    Fajnie, ze wogóle napisałeś ten post. Fajnie, ze zrozumiałeś, że
    możesz coś stracić. Niestety niewielu mężczyzn otwiera w końu oczy.
    Wiesz, kobiety z regóły mają sporo obowiązków domowych. Może
    spróbujesz zrobić jej niespodziankę i wyręczyć ją w czymś. Albo
    załatwisz opiekę dla dzieci, i porwiesz żonę z pracy na obiad, do
    kina. Zrobisz coś spontanicznego, coś co ja zaciekawi i oderwie od
    codzienności. Rozumiem twoją żonę. Jestem w podobnej sytuacji.
    Przestaje mi zależeć na małżeństwie, bo mój mąż nie znajduje już
    czasu dla naszej rodziny. Zawsze jest coś ważniejszego niż my. Ja
    nauczyłam się już sama sobie radzić w życiu i mąż przestaje mi byc
    potrzebny, a włąściwie tylko mi przeszkadza.
  • adellante1 16.11.07, 23:41
    lyla1 napisała:

    > Przestaje mi zależeć na małżeństwie (...) zawsze jest coś
    ważniejszego niż my. Ja
    > nauczyłam się już sama sobie radzić w życiu i mąż przestaje mi byc
    > potrzebny, a włąściwie tylko mi przeszkadza.

    A pomyslałaś skąd to się mogło wziąc? Normalnie zastanawia mnie
    dlaczego kobiety tak łatwo podchodza do takich tematów beztrosko
    wine za wszystko zwalając na mężów... tak jakby faceci wracając z
    pracy łapali wirusa rozkładu małżeństwa. A moze to jest reakcaj na
    akcje z Waszej strony?
    Zawsze po przeczytaniu n-tego postu z tymi samymi żalami widzę ze
    fora sa przepełnione niewinnymi pokrzywdzonymi bez skazy...

    --
    =============
    "...bo ja postepowy i nowoczesny jestem!! Babie tak samo jak chłopu
    po pysku przylac mogę!"
  • lyla1 21.11.07, 17:44
    Ciekawe jakie mogą być te akcje z mojej strony, jeśli żadko się
    widujemy, bo mój mąż jest ciągle w pracy? A jak nie jest w pracy to
    siedzi w Internecie i też brakuje mu czasu choćby na rozmowę.
    Człowieku tu nikt nikogo nie oskarża, tylko stwierdza fakty. Podobno
    do facetów trzeba mówić otwarcie, ale na mojego nawet to nie działa.
    Jedynym rozwiązaniem jest po prostu nauczyć się żyć samemu we dwoje.
    Ale skoro tak, to po co tkwić w małżeństwie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka