Dodaj do ulubionych

Moja stara planuje...

06.11.07, 22:38
Domowy poród.Jestem... w szoku jestem.Jeszcze tego nie
przemyslałem,ale na razie jestem na nie.Wiem,że kiedyś rodziło się
tylko w domu o ile ktoś dom posiadał.Ale też i przeżywalnosc była
mniejsza.Jestem weterynarzem,odbieram porody ale do cholery nie u
naczelnych.Za dobrze wiem ile rzeczy moze pójśc nie tak.Mam
nadzieje ,że starej przejdzie.Poprzedni poród nie był taki znowu
łatwy.
--
Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
...a
wychowanie przez wędrowanie
Edytor zaawansowany
  • matijas77 06.11.07, 23:43
    po akcjach warszawskich szpitali sam bym był namawiał żonę do porodu
    domowego, niestety miała konieczne cesarskie, czego w domu raczej
    nie da rady zrobić wink ... no i okazało się, że dzidzia miała
    pępowinę dwa razy okreconą wokół szyi i gdyby był grany poród
    normalny, to mielibyśmy spory problem;
    szpital to katastrofa, chyba że się ma kasę na prywatną klinikę;
    poród w domu, czemu nie? teraz to zaczyna być modne, chyba.
  • egon26 07.11.07, 00:08
    matijas77 napisał:
    > poród w domu, czemu nie? teraz to zaczyna być modne, chyba.

    Modne nie zawsze znaczy wygodne i bezpieczne, jak widzę 16 z gołymi brzuchami
    przy temperaturze -10, doceniam ich zamiłowanie do mody ale obawiam się o ich
    zdrowiewink

    johnny - widać twoja żona ufa ci bezgraniczniewink Zresztą z taką opieką też
    czułbym się bezpiecznie, w końcu duża część ssaków ma ciąże mnogie, więc jak
    sobie dajesz rade z kilkoma to co tam z jednymwink
    Pośmiać się można ale ja bym nie ryzykował i na pewno nie dla mody. Mój syn
    urodził się w szpitalu i nic mu nie brakuje kolejnych kilka też będzie w szpitalu.
    Swoją droga ile to sprzątania musi być i przed i po.
  • m.matkowski 07.11.07, 23:16
    Zdziwiłbyś się, Egon, że wcale nie trzeba aż tak niesamowicie sprzątać, ani
    przed, ani po.
    My nasz poród domowy:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=60293326&a=60293326 wspominamy
    bardzo miło, bo cały czas byliśmy razem. Pomijając chwile samego porodu (co
    trafnie wyłapałeś analizując godzinę urodzenia się Krzysia i mojego postu na
    forum ;o)
    Świeżo po urodzeniu się Młodego rozmawiałem z kobietą w wieku mojej mamy, która
    powiedziała, że ona i jej bracia urodzili się domu, bo po stracie w szpitalu
    (!) - być może niekoniecznie z tego powodu - pierwszego dziecka, nie dała się ta
    kobieta zaciągnąć do rodzenia w szpitalu.
    Skojarzenia:
    Szpital = choroba
    ciąża = szczęście (co prawda z mojej perspektywy)
    Jak widać szpital i ciąża (poród) nie do końca do siebie pasują. W USA są
    podobno specjalne domy rodzenia, tzn. ośrodki, gdzie jest fachowa opieka i
    warunki domowe. I na pewno nie trafi ci się student na praktyce.
    Wiele lat podnoszono rwetes, że późne macierzyństwo to coś strasznego, a dzisiaj
    na głównej stronie gazeta.pl jest artykuł na temat, że późne macierzyństwo jest
    nawet bardziej bezpieczne, bo kobieta bardziej o siebie dba w ciąży, itd.
    Porody domowe w np. DE to coś normalnego - nie traktuje się tego w kategorii
    patologii. "Co, dziecko, gdzie się urodziło?" Zresztą lepiej w domu niż np. w
    samochodzie podczas jazdy do szpitala ;o)
  • egon26 07.11.07, 23:31
    m.matkowski napisał:
    > Zdziwiłbyś się, Egon, że wcale nie trzeba aż tak niesamowicie sprzątać, ani
    > przed, ani po.
    > My nasz poród domowy:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=60293326&a=60293326
    wspominamy
    > bardzo miło
    No tak mi się właśnie wydawało że to tywink No nic moje zdanie znacie a tych
    którzy mają inne niż ja... niestety usunąć mi nie wolno ;D
    Kiedyś miałem jaja do przygody wink Ale z dzieckiem bym nie zaryzykował bo gdyby
    się coś stało obwiniałbym się do końca życia... a w mojej rodzinie
    dłuuuuuuuuuuuugo żyją wink

    matkowski jak piwo - wysłałem ci kiedyś maila, niestety ta poczta działa tu jak
    poczta Polskawink
  • titta 28.11.07, 14:32
    A gdyby sie stalo wlasnie dlatego ze rodzila w szpitalu?
    Stres = zatrzymanie akcji = oksytocyna i inne atrakcje.
    A u niektorych juz samo slowo szpital wywoluje stres (pbcy, zimni
    ludzie, bezduszne procedury, choroba i w ogole). Dochodzi jeszcze
    sepsa (choc to baaardzo zadkie).
    Najlepszym rozwiazaniem wydaje ni sie izba porodowa ale w Polsce jak
    na razie chyba jest tylko jedna.
  • mmkam 21.04.08, 11:43
    Pięknie się wyrażasz o swojej żonie - "stara".... Cóż, tylko pogratulować!
  • johnnysixcannons 21.04.08, 22:29
    łapki opadają,wątku nie czytałam,ale napisałam co wiedziałam.Swoja
    drogą zobacz kochanie ilu masz obrońców.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • egon26 21.04.08, 23:53
    Oj lubią się czepiać internauciwink Współczuje i życzę powodzenia.

    Do obrońców "starej": dajcie ludziom wolność nazywania swoich najbliższych tak
    jak im się to podoba- jeśli im to nie przeszkadza to nie wasza sprawa.
  • m.matkowski 07.11.07, 21:32
    Moja żona tak właśnie rodziła. Nota bene był o tym mój pierwszy wątek na tym
    forum - pół godziny po tym jak stałem się tatą "dziecka, które jest już na
    powierzchni". Możesz znaleźć ten wątek (data założenia 05.04.2007).
    Wiąże się z tym taka nasza mała rodzinna anegdotka: żona się pyta:
    - co robiłeś, kiedy rodziłam?
    - czytałem etatę?
    - czytałeś forum, kiedy ja rodziłam !?!?!?!?
    - a co miałem robić, kiedy ustaliliśmy, że nie będę bezpośrednio przy porodzie?
    - w sumie masz rację.
    A potem moja mama (babcia Krzysia), nie uwierzyła w to, że już się Krzyś
    urodził, bo miał się urodzić tydzień później, a na dodatek na telefonie
    wyświetlił się jej nasz nr domowy, a przecież dzieci się rodzą w szpitalach.
    Dopiero jak Młody zapłakał przy jej którymś telefonie z wymówkami, że sobie
    robimy jaja, to uwierzyła.
    Eh! To były czasy.

    Poród odbierała Ewa Janiuk (ekspert na forum Dobry Poród:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548)
    Ja byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego, ale żona się uparła i
    odpowiednio to umotywowała podpierając się literaturą fachową (również i
    zagraniczną, gdzie to jest bardziej powszechne).
    Jeżeli żona chce się czegoś więcej dowiedzieć, napisz do mnie na priva to
    podeślę ci e-maila do "mojej lepszej połowy".

    Generalnie, nie ma się czego bać. Nawet gin nie był przeciwny - nie namawiał do
    zmiany zdania, itd. chociaż mu się to nie podobało, bo podobno w tym środowisku
    nie jest zbyt dobrze widziane.
  • johnnysixcannons 07.11.07, 22:18
    Dzięki za link przestudiuję ,zaraz napisze na priva.
    Jest za jest przeciw.Już nieco ostygłem.
    Boję się ,że :w razie kłopotów cesarka opóźni sie o godzinę,grozi
    nam niedotlenienie,powikłania,nie bedzie znieczulenia ,ja to
    odchoruję,a już na pewno nie popiję&wink
    natomiast stara bedzie miała komfort , że to jej łóżko,jej
    łazienka , reczniki.
    Nie jesteśmy czubami,poczekamy co powiedza lekarze.Mamy sporo
    czasu.Na pewno nie zgodę się na pakowanie w kłopoty z zagrożoną
    ciążą.Musze to gruntownie przemyśleć i poczynić przygotowania.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • jaremax 07.11.07, 22:40
    Johny ja to może trochę z innej beczki smile

    Moja małża jest pielęgniarką i bywało , że wałkowaliśmy takie
    tematy.
    Mówiła - rodzą w domu a urodziny dziecka urządzają w McDonaldzie smile
    Moda ?
  • m.matkowski 07.11.07, 22:56
    My na pewno nie urządzimy urodzin Młodego w MC, chociaż frytki mi akurat tam
    smakują.
    Żona właśnie chciała tego komfortu, jakiego nie da żaden szpiatl, choćby nie
    wiem ile serduszek w różnych akcjach pozdobywał.

    Podstawa to niezagrożona ciąża, zgoda (a przynajmniej brak zdecydowanego
    sprzeciwu, ale merytorycznego sprzeciwu, tzn. sprzeciw "nie, bo nie" to nie jest
    argument) i położna z doświadczeniem w porodach (w tym domowych).
    Niestety na razie nie możemy liczyć na refundowane przez NFZ zabezpieczenie
    medyczne (tzn. czekająca pod telefonem karetka - tak na wszelki wypadek).
  • burza4 07.11.07, 22:55
    johnnysixcannons napisał:

    > Jest za jest przeciw.Już nieco ostygłem.

    no tak, ale argumenty przeciw są poważniejsze - jak sam piszesz w
    przypadku nagłych komplikacji (a tego nikt nie przewidzi) każda
    minuta zwłoki może dać tragiczny rezultat.

    na szali kładzie się życie i zdrowie - na drugiej - teoretyczny
    komfort własnych ścian. Teoretyczny - bo dla mnie komfort przy
    porodzie to np. znieczuleniesmile i brak strachu o to, co może się
    wydarzyć w przypadku komplikacji.

    Nawet zdrowa i dobrze przebiegająca ciąża nie gwarantuje
    prawidłowego przebiegu porodu.

  • m.matkowski 07.11.07, 23:19
    sad but true
    ale szpital nie gwarantuje ci tego również, np. ostatnie przypadki zakażenia
    gronkowcem, lekarz może być pijany, itd.
    Jak we wszystkim trzeba rozważać ZA i PRZECIW wszystkich rozwiązań.

    Idę spać!
  • m.matkowski 07.11.07, 23:23
    jeden kamyczek a propos szpitali:
    miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4651989.html
    Z drugiej strony wiem, jak może być (mógłby być) niebezpieczny poród domowy. Ale
    ja staram się zawsze rozważać PLUSY i MINUSY.

    Idę naprawdę spać! Cześć!
  • johnnysixcannons 27.11.07, 03:08
    Poród sie zbliza na razie małymi kroczkami,ale wygląda na to ,że
    poród domowy to było chwilowe zauroczenie.
    Poczytałem na temat porodu i złapałem się na tym ,że sam sie do tego
    pomysłu zaplam.Sek w tym,ze to nie ja rodzę.Tak czy inaczej chę być
    przy porodzie,bo porzednio okazłam się pomocny.Poza tym wziąć swój
    mały skarb w ręce -po prostu bezcenne.........
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • samwieszkimjestem 22.01.08, 00:03
    Jonny,
    nie wymiękaj, tylko przeczytaj książkę. Janet Balaskas "Poród
    aktywny". W bibliotece znajdziesz i na Allegro. Tam znajdziesz
    DOKŁADNE dane statystyczne, dotyczące porównania bazpieczeństwa przy
    porodzie szpitalnym i domowym. Co tu się będziemy pluc wink Jest tak
    wiele czynników... Zdjęc możesz nie oglądac - ale pokaż Żonie.
    Tylkio jedno powiem - jeśli ciąża jest fizjologiczna, to poród
    domowy jest lepszy.

    Pomyśl - wolałbyś rodzic wśród obcych, świecących reflektorem między
    twoje nogi i wymądrzających się, kiedy cię wszystko boli, czy może u
    siebie, z fachową pomocą, we własnej wannie czy też na własnym
    łóżku, z muzyczką w tle, bez krzyków innych kobiet i opryskliwych
    pielęgniarek?

    Mówi się, że nawet najbardziej prawidłowy poród potrafi skomplikowac
    spanikowana kobieta. A czy znasz taką, która będzie panikowac we
    własnych czterech kątach? O zarazkach w szpitalu nie wspomnę. MOja
    krewna miała jeden poród szpitalny i potem dwa domowe - domowe
    rządzą!!! Powodzenia.
    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • titta 28.11.07, 14:38
    A masz gwaracje ze w szpitalu bedzie anestezjolog?
  • titta 28.11.07, 14:36
    Zadna polozna nie zaryzykuje z zagrozana ciaza. A komfort poza tym
    ze to "jej lozko" jest jeszcze taki, ze nikt jej na tym lozku nie
    kaze rodzic.
  • leokadia206 27.11.07, 18:47
    ja bym odradzala, sama przechodzilam ciaze wzorowo, wszystkie usg ok
    a dziecko urodzilo sie w ciezkiej zamartwicy, dostal 2 pkty w
    pierwszej minucie!!! gdyby nie pediatrzy, anestezjolog i inni
    lekarze ktorych nagle znalazlo sie mnoswo wokol mnie dzicko nie
    mialo by szans. Teraz po kilku latach z dzieckiem jest wszystko w
    porzadku ale ile lekarzy odwiedzilismy.... odradzam tekie
    experymenty
  • arienne07 27.11.07, 21:30
    Ja bym się nie zdecydowała po akcji której mimowolnie byłam
    świadkiem; mianowicie kiedy ja już od pół godziny męczyłam się na
    łóżku porodowym, za ścianką obok zaczęła rodzić kobieta-wieloródka
    (paskudnie to brzmi, tak jak stara pierwiastka w moim przypadku)-
    ona sprawę załatwiła w niespełna 5 min! ale okazało się, że pękła
    jej macica. Nagle zaroiło się od lekarzy i natychmiast przewieziono
    ją na blok operacyjny- po 2 dniach biegała jakby nic się nie stałosmile
    Bardzo mnie ta cała historia przeraziła i policzyłam czas od
    wezwania karetki do domu- do przyjazdu do szpitala: 60min! Ja
    rodziłam w lutym, więc jeszcze musiałabym się modlić, żeby drogi
    były przejezdnesmile)
    Dlatego wolę być najstarszą pierwiastką na całym oddziale, ale mieć
    święty spokójsmile
  • johnnysixcannons 27.11.07, 21:45
    Dziewczyny macie rację.To do mnie przemawia.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • yennefer79 13.12.07, 16:10
    Ja mam jeszcze jedna okropna historie w zanadrzu. Dziecko mojej
    znajomej urodzilo sie martwe. Rano czula ruchy, wieczorem skurcze (w
    terminie porodu), na izbie przyjec KTG i wyrok - brak tetna plodu.
    Gdyby rodzila w domu, moglaby myslec, ze to przez nia, ze czegos
    zaniedbala - myslalaby, ze w trakcie porodu, a nie doslownie tuz
    przed albo na poczatku (lekarze nie ustalili przyczyny). Nie
    wybaczylaby sobie do konca zycia.

    Nie jestem fanka szpitali. Pierwsze dziecko urodzilam tak
    bezproblemowo, ze tez sobie pomyslalam przez chwile, ze moze by tak
    drugie we wlasnej lazience...
    Ale nie. Teraz sie na pewno nie zdecyduje.
  • drugijasmina24 28.11.07, 12:51
    Odwazna decyzja ale sie jej nie dziwie po tym co przeszlam w szpitalu w
    rzeszowie ,nikomu nie zycze,sama nie wiem czy bym sie na takie rozwiazanie ni
    zdecydowala.dodam ze moja ciocia 13 dzieci powila w domu.Pozdrawiam.
  • sineira 14.12.07, 21:26
    Jestem absolutną przeciwniczką takich rozwiązań. Fakt, w szpitalach różnie bywa,
    ale z drugiej strony nigdy nie można wszystkiego przewidzieć... U mnie lekarz
    prowadzący nie przewidywał żadnych problemów - moja budowa, wielkość dziecka i
    stan zdrowia wskazywały, że wszystko będzie ok. No i nie było. Skończyło się
    porodem kleszczowym. Tylko szybkiej interwencji lekarzy zawdzięczamy, że nasze
    dziecko jest żywe i zdrowe.
    --
    Gryzilepek
    Twierdza
    "Life has a way of finding you. No matter how artistic a sneak you are." (Thief)
  • mamamonikiiizy 02.01.08, 12:35
    .....??????
  • m.matkowski 02.01.08, 19:49
    nie ma co - wpis na temat ;o)

    --
    Sam zjem swoją kaszkę!
  • walker22 06.01.08, 00:26
    ja będąc w ciąży mieszkałam w Holandii, tam porody domowe są na
    porządku dziennym (zresztą w szpitalu i tak nie ma lekarza, tylko
    położne, a lekarz na telefon..) i mimo wszystko zdecydowałam się
    przyjechać do Polski, żeby rodzić w szpitalu.. Moja ciąża była
    podobno podręcznikowa, wszystko było ok, ja byłam sprawna, zdrowa, w
    Holandii zakwalifikowano mnie do porodu domowego. Podczas porodu w
    pl, w szpitalu dziecko nagle zaczęło tracić tętno, ja dostałam maskę
    tlenową, przygotowywano nawet w pewnym momencie cesarkę.. Pod koniec
    porodu szczęśliwie naturalnego gdyby nie interwencja lekarza (po
    prostu wypchnął dziecko z mego brzucha) miałabym poród kleszczowy...
    Strach pomyśleć jakbyśmy to przeszły w Holandii...
  • titta 06.01.08, 19:06
    W Holandi dostala tez bys tlen i kazano by ci zmienic pozycje (co
    najprawdopodobniej zwolnilo by ucisk pepowiny). Polozna w razie
    czego tez potrafi wydostac dziecko.
  • kaskazuza 06.01.08, 20:45
    Szczerze mowiac, gdybym miala teraz rodzic trzecie dziecko i nie mialabym
    zadnych przeciwwskazan to powaznie rozwazylabym porod domowy, oczywiscie w
    towarzystwie doswiadczonej poloznej. Przy pierwszym dziecku za nic, ale drugi
    porod bylby dla mnie jeszcze bardziej udanym zdarzenie gdyby nie bylo lekarza.
    --
    To ja ...
    Piszę o: Zu - październik2002, Tymek - grudzień 2005
    ...Głupi piniondz bo tonie...
  • ropuszka3 07.01.08, 13:20
    Witam. zdecydowanie odradzam. U mnie przy skurczach partych okazało
    sie, że dziecko jest zaplątane w pępowinę. Gdyby nie natychmiastowa
    cesarka udusiłoby się. Dlatego uważam, że lepiej być na miejscu. Nie
    można przewidzieć co będzie się działo podczas porodu dlatego
    namawiam jednak na poród w szpitalu.
  • kon-kon 07.01.08, 18:24
    A ja nie odradzam zdecydowanie, bo sami sie nad tym zastanawiamy i co tu dużo mówić niełatwo nam podjąć jakąkolwiek decyzję. Musimy to przeanalizować.

    Ale panowie mam kolejną zagwozdkę-poród rodzinny. Moja żona bardzo chciałabym żebym był przy porodzie, ale aja jednak nie jest taki skory. To znaczy jak najbardziej, chciałabym ją wspierać, ale nie wiem czy to dobry pomysł.
    --
    Pan Kon-Kon w krainie barbarzyńców
  • m.matkowski 07.01.08, 21:00
    Moim zdaniem nie ma co się zmuszać do porodu rodzinnego. Porozmawiaj z żoną o
    swoich wątpliwościach i bądź z nią, ale jeżeli nie chcesz to niekoniecznie
    asystując przy samym porodzie.

    --
    Sam zjem swoją kaszkę!
  • kon-kon 09.01.08, 10:03
    To nie do końca jest tak, że nie chciałbym, bo to musi być niesamowite patrzeć
    jak rodzi się TWOJE dziecko, ale trochę sie boję co będzie potem.

    Rozumiesz, te sceny, czy one nie będą nam później przeszkadzać.
    --
    Pan Kon-Kon w krainie barbarzyńców
  • miacasa 09.01.08, 10:35
    kon-kon, sami najlepiej wyczujecie co dla Was będzie najlepsze, mój mąż obawiał
    się całej tej fizjologicznej otoczki porodu ale o dziwo nie był świadkiem
    niczego "drastycznego", poród to czasami wiele godzin rozwierania się szyjki i
    to najbardziej dłużący się i nudny okres porodu i wtedy będziesz żonie
    najbardziej potrzebny (nie zobaczysz niczego wstrząsającego w tej fazie,
    będziesz z nią spacerował po korytarzu, podasz wodę, pomorzesz pójść pod
    prysznic, poprosisz położną o podłączenie/odłączenie czegoś co akurat będzie
    "podpięte")
    w fazie aktywnego parcia partner stoi przy głowie rodzącej, najczęściej
    wystarczy szeptać do ucha, że świetnie sobie radzi, że jeszcze troszeczkę, że da
    radę, że bardzo ją kochasz, że jest wspaniała... i że właśnie urodziła
    najpiękniejszą na świecie istotę
    później ojciec idzie do pokoiku, w którym waży się i mierzy maluszka, a w tym
    czasie personel medyczny pomaga urodzić łożysko, szyje, sprząta krew (której Ty
    raczej nie zobaczysz, bo pojawia się jak już maluch się urodzi), przebiera mamę
    w czystą koszulkę i zaprasza Ciebie i dzidziusia do umęczonej ale szczęśliwej
    Mamy, która bynajmniej nie odstrasza wyglądem i jest już zupełnie "schludna"
  • kon-kon 09.01.08, 16:52
    Fajnie, że to tak przedstawiasz, dobrze by było, żeby tak było, ale jak sobie
    czytam wszędzie to właśnie nie jest w większości przypadków. Kończy sie to źle,
    na przykład tu:
    smyk.com/index.php?option=com_forum&action=post&id=2074&Itemid=0 bardzo
    nie chciałbym, żeby coś takiego się u mnie stało, dlatego mam tyle wątpliwości.
    --
    Pan Kon-Kon w krainie barbarzyńców
  • miacasa 09.01.08, 17:30
    Tamten post jest dramatyczny, bardzo współczuję tym ludziom...
    My też mieliśmy duże wątpliwości, mój mąż widoku krwi się boi, nogi robią mu się
    miękkie jak się skaleczy a krwi pobrać mu nie można, bo ze strachu przestaje mu
    lecieć smile
    Byliśmy na kilku zajęciach w szkole rodzenia razem, na kilku byłam sama , trochę
    poczytałam, mężowi "streściłam" bo nie bardzo chciał się wczytywać w szczegóły i
    niedaleko terminu porodu umówiliśmy się, że zaczniemy razem i zobaczymy jak
    będzie i nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, jeśli skończymy osobno. Osoba
    towarzysząca przy porodzie jest bardzo potrzebna choćby po to by być rzecznikiem
    rodzącej (nieco ubezwłasnowolnionej przez okoliczności) i "patrzeć personelowi
    na ręce" (w przenośni oczywiście), by nic złego nie spotkało mamy i dziecka.
    Pamiętaj, że poród odbiera położna, Ty przez cały poród możesz nie oglądać żony
    krocza, wystarczy, że będziesz stał przy głowie (nic nie widać, kobieta ma na
    sobie koszulkę i duży brzuch, który wszystko zasłania). Mój mąż nie odcinał
    pępowiny bo nie chciał, córeczka urodziła się czyściuteńka, położyli ją na mnie
    i popłakaliśmy sobie ze szczęścia. Wspólny poród w żaden sposób nie zaszkodził
    naszej więzi erotycznej ale zdecydowanie umocnił łączące nas uczucia. Rodziłam
    ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, Twoja żona też nie musi tak cierpieć jak
    tamta dziewczyna, wystarczy, że się dobrze przygotujecie.
  • samwieszkimjestem 22.01.08, 00:17
    A czy nie możesz po prostu wyjśc na te najbardziej drastyczne
    kilkanaście minut? Przecież ona potrzebuje wsparcia przez dobre parę
    godzin wcześniej!
    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • samwieszkimjestem 22.01.08, 00:15
    Może by się udusiło, ale nie sądzę. Położne "domowe" potrafia
    poznac, że się dziecko zaplątało, i wtedy mogą prędko naciąc
    kobietę, żeby szybciej się urodziło, i najnormalniej w świecie
    luzują tą pępowinę. KObieta zostawiona sama sobie podświadomie
    wykonuje odpowiednie ruchy, żeby się odplątało. ALe musi to bys
    kobieta, która podąża za swoim instynktem, słyszy go. Jeśli jest
    oderwana od natury i w głębi duszy marzy o cesarce (nie mówię tu o
    Tobie, tylko ogólnie), to lepszy dla niej szpital. Szpital jest
    dobry dla każdej pani, która boi się porodu w domu. Bo w czasie
    porodu strach jest bardzo niezskazany...
    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • olgakw 08.01.08, 13:03
    a co jeśli dziecko będzie wymagało resuscytacji?? a co, jeśli Twojej
    żonie nie odklei się całkiem łożysko?? wyłyżeczkujesz ją bez
    znieczulenia w domu?? a co, jeśli po porodzie nie będzie się
    obkurczać macica?? a co, jeśli pęknie??
    zostawcie dla medyków co medyczne i nie zwiększajcie ilości zgonów
    okołoporodowych..
    --
    Olcia
  • m.matkowski 09.01.08, 22:30
    "zostawcie dla medyków co medyczne i nie zwiększajcie ilości zgonów
    okołoporodowych ..." Zacznę zaczepnie. Jakieś statystyki?

    Poród domowy oznacza, że odbywa się w domu, a nie w szpitalu.
    A oprócz lekarzy są jeszcze położne. I ty, jako kobieta, powinnaś to wiedzieć
    lepiej.

    Żona dobrze rozpoznała temat i zajmuje się tym coraz więcej "osób z branży
    medycznej" (lekarzy i położnych - rzecz jasna). A w Europie Zachodniej jest to
    niemalże standardem i to finansowanym z budżetu (ubezpieczenia zdrowotnego). W
    Polsce trzeba za to zapłacić.
    BTW Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad wprowadzeniem porodów domowych do
    standardowych usług medycznych - finansowanych przez NFZ (czytałem to jakiś czas
    temu gdzieś na gazeta.pl).

    --
    Sam zjem swoją kaszkę!
  • olgakw 10.01.08, 09:39
    Słuszna uwaga, nie poparłam tego żadną statystyką, ale trochę
    dlatego, że wcale nie jestem tendencyjna i nie mam wyrobionej w 100%
    opinii na ten temat. Z tego co słyszałam na temat porodów na
    tzw "zachodzie" od koleżanek tam właśnie rodzącyh, jeśli nie odbywa
    się to w szpitalu to raczej w izbach porodowych, gdzie są stworzone
    odpowiednie warunki. Z pewnością trzeba rozważyć wszelkie za i
    przeciw, ale moim zdaniem nie ma nic ważniejszego niż poród
    bezpieczny. Jakoś trudno mi uwierzyć, że można takie zabezpieczenie
    uzyskać w polskich warunkach w domu, ale może się mylę. Dla własnego
    komfortu nie zaryzykowałabym bezpieczeństwa noworodka i własnego
    zresztą też. A jednego nie trzeba popierać danymi statystycznymi,
    żeby stwierdzić to z całą pewnością- czasem w sytuacji zagrożenia
    liczy się czas, każda minuta, której w domu może zabraknąć.
    Czy to warto?
    --
    Olcia
  • m.matkowski 11.01.08, 15:19
    statystycznie (niestety nie przytoczę danych, bo to tylko ze słyszenia od pani
    pediatry, która badała mojego synka po porodzie domowym) w szpitalach częściej
    zdarzają się jakieś zakażenia (np. dróg moczowych), infekcje (zapelenie płuc),
    itp. sprawy właśnie ze względu na to że jest to szpital.
    Jak pogrzebałabyś na tym forum, to znajdziesz mój wątek z 5.04.2007 nt. tego jak
    się urodził Krzyś. A w tym wątku gdzieś powyżej powinien być link do forum
    "dobry poród". A zresztą - proszę bardzo:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548
    Dowiesz się więcej.
    Żona skorzystała z takiej możliwości i było wszystko ok. Aha, ja byłem tym "złym
    policjantem" który starał się ją odwieźć od tego pomysłu. Rozsądna argumentacja
    i kontakt z położną, która ma w tym zakresie doświadczenie, wiele może zmienić.
    Jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy. Bardzo fajne jest.

    --
    Sam zjem swoją kaszkę!
  • kryzysowa_narzeczona75 17.01.08, 11:00
    az musze cos dopisac mimo, ze watek ma juz pare dni...
    Osobiscie odradzam, jako swiezo po porodzie. Moja ciaza przebiegala ksiazkowo, a
    w efekcie... przez 30 godzin na patologii wywolywano mi skurcze na wszelkie
    mozliwe sposoby, bo dziecko pchalo sie na swiat, a rozwarcia prawie zero.
    Urodzilam dzieki zastrzykom, kroplowce (nawet dosc szybko, bo tylko 4 godziny),
    ale mala byla owinieta pepowina wokol szyjki dwa razy. Na szczescie pepowina jej
    nie dusila.
    Niby to prawda, co pisal matkowski o zarazkach w szpitalu i braku komfortu, ale...
    1. sprobuj dostac sie z dzieckiem do szpitala, gdy okaze sie, ze poziom
    bilirubiny jest za wysoki i trzeba dziecko poddac fototerapii. Ciezka sprawa, bo
    najpierw trzeba pobiegac po lekarzach rodzinnych, wziac skierowanie, jechac do
    szpitala dzieciecego. Pomijam fakt, ze aby byc przy dziecku, to najpewniej za
    lozko dla siebie trzeba bedzie zaplacic, a wiadomo, ze matka szczegolnie ta
    karmiaca przy dziecku musi byc. A po porodzie w szpitalu malec jest pod stala
    opieka.
    2. zapalenie pluc u dziecka. Nawet ksiazkowa ciaza nie da tobie gwarancji, ze
    maluch nie bedzie przechodzil. Wystarczy przeziebienie matki, czy inna infekcja.
    I tak jak powyzej - maluch trafia do szpitala.
    3. Pierwsze szczepienia. Nie wiem, moze przy porodach domowych, robi sie je w
    domu. Mam nadzieje, bo ja sobie nie wyobrazam tachac dziecka w dobe po urodzeniu
    po to, zeby je zaszczepic.
    4. Przesiewowe badanie sluchu - podobnie jak przy zoltaczce. Zanim je zrobisz,
    musisz biec do lekarza rodzinnego po odpowiednie skierowanie, a potem umawiac
    sie z laryngologiem i czekac. W szpitalu masz to na miejscu.
    I jeszcze slowo do matkowskiego: rodzilam na Kamienskiego i sam porod (warunki),
    opieke, polozna odbierajaca mi porod oceniam wzorowo. Gdybym chciala skakac
    podczas porodu podejrzewam, ze bym mogla, wiec czytajac twoj watek o porodzie w
    domu, bylam troche zaskoczona, kto ci takich bzdur naopowiadal, ze tylko w
    pozycji lezacej smile
    Co do oddzialu dla noworodkow, to sie zgadzam - syf totalny, zero komfortu. Ale
    przy tym wszystkim gdybym miala rodzic kolejny raz, to tylko w szpitalu. Jakby
    nie patrzec mam pewnosc, ze dziecko bedzie o wiele bezpieczniejsze (mimo ryzyka
    zakazenia w szpitalu np. gronkowcem). Btw. umowmy sie, ze wiekszosc zarazkow
    przynosza ze soba odwiedzajacy, wiec ja bym bardzej apelowala do kobiet, ktore z
    radoscia przyjmuja wizyty gosci, niekoniecznie w ilosc max. 2 sztuki.
  • m.matkowski 17.01.08, 18:37
    potraktujcie, proszę, poród domowy jako wynik głębokiego rozważania wszystkich
    za i przeciw, a nie tak jak to pewnie większości przychodzi do głowy, jak patologię.
    Oczywiście, że szczepi się dziecko tak jak należy - czyli w odpowiednim terminie
    i w domu. Przychodzi pediatra (oczywiście nie na NFZ - bo to się na razie nie
    mieści w głowach tego środowiska) i szczepi. A do porodu jest położna (tak jak
    zapewne w większości szpitali, gdzie lekarz jest od tego, że jest, jak będzie
    musiał rzeczywiście interweniować).

    --
    Sam zjem swoją kaszkę!
  • kryzysowa_narzeczona75 18.01.08, 08:01
    toz nie mowie, ze to totalna glupota, ale jak dla mnie lekko ryzykowne. Sama
    pare razy sobie pomyslalam, ze moze fajnie byloby urodzic w domu. I cale
    szczescie, ze nie zarazilam sie do tego pomyslu. Komfort komfortem, ale w razie
    komplikacji (mimo wszystko zawsze jest taka obawa) wolalam byc w szpitalu, a nie
    pedzic do niego na zlamanie karku (szczegolnie, ze mieszkam na peryferiach
    Wroclawia). A dyskomfort odczuwa w szpitalu matka, a nie dziecko, dla ktorego
    najwazniejszy jest cyc jeden badz drugi.
    No i powiedzmy sobie szczerze - porod w domu to calkiem spory wydatek finansowy,
    wiec kalkulujac na chlodno (hehehe) wole to przeznaczyc na szczepienia nie
    refundowane przez NFZ.
    I jeszcze mi cos przyszlo do glowy - mieszkam w bloku, niewielkim, ale sasiadow
    posiadam i wiadomo, ze sciany nie zaglusza wszystkich odglosow. Jakos
    stresowalabym sie rodzic w domu i krzyknac sobie od czasu do czasu wiedzac, ze
    za sciana moze mnie uslyszec sasiad. Moze i glupie, ale myslac o porodzie w
    domu, to byl jeden z argumentow przeciw smile
  • budyniowatowe 24.01.08, 17:34
    kryzysowa_narzeczona75 napisała:

    > 3. Pierwsze szczepienia. Nie wiem, moze przy porodach domowych,
    robi sie je w
    > domu. Mam nadzieje, bo ja sobie nie wyobrazam tachac dziecka w
    dobe po urodzeni
    > u
    > po to, zeby je zaszczepic.

    Dziecka wcale nie trzeba szczepic zaraz po porodzie. Moje dzieci
    pierwsze szczepienia mialy jak skonczyla dwa miesiace.

    > 4. Przesiewowe badanie sluchu - podobnie jak przy zoltaczce. Zanim
    je zrobisz,
    > musisz biec do lekarza rodzinnego po odpowiednie skierowanie, a
    potem umawiac
    > sie z laryngologiem i czekac. W szpitalu masz to na miejscu.

    Moje dzieci badanie sluchu mialy w wieku 3 tygodni. Zaden problem.

    Btw. umowmy sie, ze wiekszosc zarazkow
    > przynosza ze soba odwiedzajacy,

    he, he ,he, kto Ci to napopowiadal.
  • samwieszkimjestem 22.01.08, 00:05
    A pozatym, Jonny, miej szacunek do kobiecego instynktu... W czasie
    ciąży objawia się on w całej krasie. Przy nim lekarze są co najwyżej
    uczniami podstawówki... Co oznacza, że potrafią uratowac życie i za
    to im chwała, zarazem jednak powinni trzymac się z dala od
    prawidłowej fizjologii.
    --
    Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
  • johnnysixcannons 24.01.08, 22:54
    Tak mam zaufanie do instynktu mojej żony tym bardziej,że odpuściła
    poród domowy.Rodzimy w szpitalu tak jak poprzednio.Z ta samą położną
    co poprzednio.Mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze.
    Nie sądziłem,że wątek tak sie rozrośnie.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • silije.amj 27.01.08, 14:56
    Rodziłam w domu z mężem trzecie nasze dziecko pół roku temu.
    Najpiękniejsze wydarzenie naszego życia opisane w całości tutaj:
    dobrzeurodzeni.pl/index2.php?id=relacje_kobiet.domowe_narodziny.htm
    Jestem wdzięczna mężowi, że nie tracił energii na wybijanie mi pomysłu z głowy,
    tylko był przy mnie cały czas, wspierał i cieszył się razem ze mną, dziś jest
    absolutnym zwolennikiem porodów domowych w przypadku braku przeciwskazań.

    Statystyki są w internecie na stronach anglojęzycznych i jasno wykazują, że
    podór w domu nie przysparza większych komplikacji i zgonów okołoporodowych niż
    porody szpitalne, raczej odwrotnie.
    Ważnymi czynnikami podnoszącymi ryzykowność porodu są: sztuczna oksytocyna,
    pozycja leżąca, stres, rózne rodzaje znieczuleń, a w trzecim okresie wyciskanie
    łożyska - tego nie ma w domu!
  • nekomimimode 02.02.08, 19:01
    twojej żonie/partnerce,że ma takiego chłopa który określa ją
    jako "moja stara"
  • johnnysixcannons 02.02.08, 23:14
    dziękuję za tą miłą uwagę i proponuję powrót na emamę.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • johnnysixcannons 01.04.08, 20:59
    Z domowego porodu nic nie wyszło.Jesteśmy 5 dni po terminie i jutro
    idziemy indukować poród.Może do wieczora się uwiniemy.Tak czy
    inaczej szpital rules.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • babcia47 01.04.08, 21:39
    szpital czy w domku ale 3mam kciuki!!! Powodzenia, oby szybko i na
    temat!!
  • egon26 01.04.08, 22:08
    A ja mam dylemat czy to sobie jaja robisz z okazji święta czy mówisz poważniwinke-
    mój brat bratową na każde nabiera że ktoś z ich znajomych w ciążywink No nic
    trzymam kciuki... wódka już się chłodzi.
  • johnnysixcannons 02.04.08, 22:04
    Przykro mi,że trzymam was w niepewności,ale po kilku godzinach
    bezowocnych oczekiwań odesłali nas do domu.Jutro znowu ....Zabrałem
    starą do kina dla relaksu.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • uny 02.04.08, 22:33
    polecam RAMBO 4 -jak nie urodzi z nudów to zwracam za bilet.
    pzdr i 3mam co sie da
    --
    Post ten wyraza opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie moze on byc
    wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym
    nastepujacym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany
    pogladów, bez podawania przyczyny.
  • miacasa 02.04.08, 23:06
    raczej weź ślubną na dłuuugi spacer jeśli myć okien i podłóg nie chce bo jeśli
    konieczna będzie oksytocyna to tylko współczuć mogę, powodzenia
  • egon26 03.04.08, 00:06
    U nas był 2 dni po terminie, zresztą porody najczęściej zaczynają się w nocy
    więc śpij czujnie wink Może jutro przyniesiesz nowinę.
  • m.matkowski 03.04.08, 07:20
    I co? i co? i co?

    --
    Sam upolowałem!
  • babcia47 03.04.08, 12:30
    trzymam te kciuki i trzymam..mógłby dać znac co tam..bo zagłodzę
    małża..jak gotować z zacisniętymi kciukami?smile
  • johnnysixcannons 03.04.08, 20:45
    Niewiele,znowu nas odesłali.Jutro stara kładzie sie w szpitalu,ja do
    roboty,a Draka u babci.Taki trójkąt o boku 30km,szkoda,że już nie
    mam tego motoru bo samochodem zesr.. się przyjdzie w stolycy.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • egon26 03.04.08, 22:45
    Spoko stary będzie dobrze, u nas było podobnie niby nie mieszkamy w stolicy ale
    miedzy domem a szpitalem jest pierońska góra przez którą przejechać w zimie bywa
    trudno. Ale się udało. Trzymajcie się.
  • zales239 03.04.08, 23:39
    Chętnie Was czytam chociaż jestem emamą,macie fajne poczucie humoru
    i nie tylko....trzymam kciuki za dzidziusia pozdrawiam znad morza!
  • babcia47 04.04.08, 00:14
    to trzymam dalej..a małż niech idzie do knajpy..powodzeniasmile)
  • m.matkowski 04.04.08, 20:07
    Jak się urodzi jutro, to będzie dokładnie rok po Krzysiu :o)
    Jak ten czas leci, nie?

    ---
    Sam upolowałem!
  • miacasa 04.04.08, 22:03
    no, no... czas leci ale widzę, że Krzyś go nie marnuje i robi użytek ze swoich
    siekaczy smile, trzeba będzie zaległe składki w kole łowieckim uregulować
  • johnnysixcannons 05.04.08, 14:03
    11:15 4050 g 58 cm 35 i 35 (obw gł i kl piersiowej),śliczna
    szatynka,10 pk naturalną drogą,Boże jaką mam dzielną kobietę!Stara
    kocham Cię i idę się upić zarzadzam totalne pijaństwo na e-tacie!
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • purpurowa_komnata 05.04.08, 14:13
    Gratulacje- wszystkiego dobrego wink
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • zales239 05.04.08, 14:23
    Gratulacje dla Ciebie etato i rodzinki pozdrawiam znad morza!
  • egon26 05.04.08, 17:21
    Duża dziewucha i pomyślała o ojcu by w korkach nie stał ;D GRATULACJE !!! To ja
    dzisiaj piję jej i wasze zdrowie- imię jakieś macie ??? Może nawet żonę na mówię
    - abstynentka wink
  • m.matkowski 05.04.08, 19:36
    GRATULACJE! Przede wszystkim dla żony. Spora dziewczynka.
    Co do "pijaństwa" to postaram się coś niecoś spożyć za zdrowie twoich pań.
    BTW w tych pięknych okolicznościach (nomen omen) przyrody pochwalę się, że
    właśnie dziś Krzyś skończył swój pierwszy rok życia.

    --
    Sam upolowałem!
  • egon26 05.04.08, 19:39
    No popatrzcie jak to dzieci sobie dobrze zaplanowały - jedno się urodziło w
    sobotę, drugie ma pierwsze urodziny w sobotę i panowie... możemy pić bez
    przeszkód;DD
    Swoją droga mój syn pierwsze urodziny też miał w sobotę - nam to się niezbyt
    podobało bo była wtedy impreza i goście, a my chcieliśmy spędzić ten dzień razem
    w trójkę.
  • uny 06.04.08, 01:41
    o żesz ty! no ładne cacko. gratuluje chłopie (mamie już
    pogratulowałem). szkoda że moich leków nie można mieszać z napojami
    wyskokowymi, bo bym się dzisiaj oddał ulubionej rozrywce moich
    rodaków. ale co sie odwlecze to nie uciecze. UP TOO KALINA!
    --
    Post ten wyraza opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie moze on byc
    wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym
    nastepujacym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany
    pogladów, bez podawania przyczyny.
  • redmiss 06.04.08, 09:49
    Gratulacje! smile i wszystkiego dobrego smile
    --
    Michaś
    "...nothing as it seems..."
  • babcia47 06.04.08, 12:35
    kawał "baby"!! gratulki dla Żony i dla Ciebie a dla małej buziaczek
    w pietkę smile)
  • johnnysixcannons 06.04.08, 15:45
    Dzięki za rzyczenia!Kalina zdrowa,żona ma się nie najgorzej.Odwołuję
    pijaństwo !Wracamy do pracy.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • egon26 16.04.08, 10:09
    Jak się wam układa w czwórkę??.
    Jak mała mała??
    Jak znosi to większa mała??
    Jak ty to znosisz??
    I jak znosi to żona ??
    Jakie są odczucia, czy kocha się tak samo, czy korci was by porównywać, co wam z
    tych porównań wychodzi, czy to prawda że drugie dzieci są przeciwieństwem
    pierwszychwink
    Czekam na obszerną relacje, bo za twoją poradą też przerzuciliśmy się na
    kalendarzyk małżeński ;DD
  • malwus 16.04.08, 23:54
    Jesteśmy 11 dni po porodzie.Jest nieźle.Na 3 dzień odebrałem żonę z
    córą.Poszedłem z Darką po mamę.Nie bardzo mi wierzyła,że mamy
    dzidzię,ale jak ja zobaczyła to była zadowolona.W domu jest
    fajnie ,więcej obowiązków i spanie jak się da,ale ...bo ja wiem?
    Niektórzy ze starej wiary wiedzą,a Wy reszto zobaczycie.Poza tym
    mamy Darkę do pomocy przy małej(zawsze pieluchę przyniesie,coś
    poda).Poza tym dzidzia wyraźnie ją śmieszy,ale się podoba.Już nie
    martwi się,że dzidzia płacze,bo często płacze.Staram się jej
    okazywać maksymalnie dużo zainteresowania,chodzimy razem na
    zakupy,basen,nadprogramowe prezenty(oczywiście konie).
    Co do żony(potocznie zwanej "starą")to była dzielna w szpitalu i
    jest dzielna w domu.Trochę niedospana i czsem zła bywa,ale nie
    wymagajmy za dużo.Byliśmy wszyscy na spacerze rodzinnym.Wielkie
    święto,bo nigdy mie nie ma.Fajnie było.Jakoś we czwórkę raźniej.
    Obecnośc maleństwa pozwoliła mi zauważyć jak daleką drogę przeszła
    moja starsza córa,która mając 3 lata jest już bardzo samodzielna.A
    tu powrót do pieluch,karmienia piersią butelką,nawet jak zgubi
    smoczek,to trzeba wstać i poprawić...no masakra.Ale własnie
    zauwarzyłem ,że kocham to najmniejsze.To nie przychodzi od
    razu,tylko postępuje znienacka i oplata człowieka,usidla i odbiera
    rozum.Takie małe śliniące,włochate,rozdarte,a takie kochane.Życie
    cudem jest...
    --
    córa rośnie
    druga babeczka
  • johnnysixcannons 16.04.08, 23:56

    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • doral2 19.04.08, 00:15
    widać miałeś jakiś cel żenić się z emerytką...
    emeryturka cię skusiła?? czy spadek po starej?? a może to objaw nekrofilii??

    nie rozumiem, jak można tak pogardliwie wyrażać się o kimś, z kim płodzi się
    dzieci, dzieli łoże i stół.....
    --
    do wyjaśnienia....
    zamknięte!
  • babcia47 19.04.08, 01:58
    jeżeli "ony" sie wyraża pogardliwie o swojej małżonce..to ja też tak
    kcem..jak zwał tak zwał ważne jest jak ktos sie do partnera odnosi i
    jak o niego dba..reszta to pozory..mozna o kimś mówić moja Kicia..i
    zastanawiać się na jaka trutke zareaguje..
  • miacasa 19.04.08, 17:48
    e no co Ty, nie rozumiesz?
    ja do swojego mówię per "dziadu" ale my dzieci nie płodziliśmy i nie dzieliliśmy
    łoża, my się bzykaliśmy na materacu wink
  • johnnysixcannons 20.04.08, 00:00
    Nie zamierzam się tłumaczyć.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • cicha_mysz 22.04.08, 14:49
    He he a u mnie odwrotnie, to mój mąż wpadł na ten pomysł i ja musiałam go od niego odwodzić !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka