Dodaj do ulubionych

W sprawie portalu i artykułów na e-dziecko ....

02.03.08, 22:28
Witam. Czytając wszystkie te artykuły, porady - mam wrażenie, że z facetów
robi się idiotów, kretynów, czy imbecyli, bezmózgowców etc. etc. ...Na tej
stronie ogólnie są przedstawiane porady dla kobiet, jak mają "ustawiać swoich
mężów, by im pomagali". Słowo "Pomoc" jest tutaj zastąpione w kontekście "zrób
to za mnie,wyręcz mnie, bo przecież ja jestem w ciąży,na macierzyńskim,
wychowawczym i nie mam na nic czasu"- priorytet to CIĄŻA i zrób z faceta
SŁUŻĄCEGO - przynieś zanieś, pozamiataj. Ja podkreślam jedno...Ciążą to nie
choroba,a wychowanie dziecka stanowi umowną linię podziału obowiązków między
rodzicami - i tutaj kobiety (autorki tekstów-dziennikarze) piszące artykuły
chyba nie rozumieją istoty sprawy macierzyństwa i więzi
małżeńsko-rodzicielskich. Nie można stawiać nacisku tylko na to, jak ma się
zachowywać mężczyzna - tzn. co ma robić, mówić, czynić, odbierać, czuć, itp.
itd. ...jest to egoistyczne, wręcz chamsko-skrajnie feministyczne spojrzenie
na człowieka, mężczyznę, ojca. Radzę ,by te Panie pisały również o tym, jak
Kobiety powinny zachowywać sie wobec swoich Partnerów, którzy znajdują się
(podobnie,jak Kobiety) w nowej sytuacji życiowej i emocjonalnej - ze
szczególnym RÓWNOMIERNYM naciskiem na to "co Kobieta nie powinna robić, mówić,
czynić, czuć i jak wspomóc Partnera, by czuł się, jak PARTNER"... bo
przedstawiane tutaj kwestie, na portalu, uzmysławiają Kobietom, przyszłym
matkom i rodzicielkom, że ciąża, macierzyństwo i wychowanie to WIELKI BALAST -
a nie wielka radość z posiadania potomstwa i wychowywania następnego pokolenia...
Pozdrawiam WSZYSTKIE rodziny, małżeństwa i przyszłych rodziców... smile)
Edytor zaawansowany
  • jaremax 02.03.08, 23:00
    Oooo.Jak żyję czegoś tak skomplikowanego jako ojciec i mąż nie
    czytałem wink)). Pzdr smile.
  • wandall77 02.03.08, 23:21
    jaremax napisał:

    > Oooo.Jak żyję czegoś tak skomplikowanego jako ojciec i mąż nie
    > czytałem wink)). Pzdr smile.

    Funkcja ojca nie jest skomplikowana, również męża wink))...ale właśnie to mnie tutaj, na tym portalu porusza, że próbuje się przedstawić go w sposób inny, niż powinien być w rzeczywistości... smile

    Pozdrawiam serdecznie... smile)
  • jaremax 02.03.08, 23:36
    Ty wink a ja to jestem ufo dla swojego dziecka ? wink
    Weż przestań pitolić smile
  • wandall77 03.03.08, 00:14
    jaremax napisał:

    > Ty wink a ja to jestem ufo dla swojego dziecka ? wink
    > Weż przestań pitolić smile

    wink mnie nie pytaj proszę, czy jesteś UFO dla swojego dziecka... myślę, że jesteś
    OK. wink i z pewnością wiesz,co znaczysz dla swojego potomka ...tutaj (wątek na
    forum) chciałem zwrócić uwagę na kwestię relacji Kobieta-Mężczyzna,
    małżeństwo-obowiązki,wychowanie-relacje żona,mąż,dziecko,rodzina,wychowanie...-
    stąd też mój wątek smile...
    Pozdrawiam,
    P.S To "pitolenie" smile he he he he... fajne słówko tongue_outPP ...
    jeszcze raz pozdrawiam smile)
  • babcia47 03.03.08, 03:02
    to może Ty te artykuły itd przeczytaj jeszcze raz..i zastanów się
    jaka rolę dla siebie widzisz w tej sytuacji i w tym stadle..bo
    jeżeli w takiej chwili to Ciebie żona i cały swiat maja wspierać..to
    ja przepraszam...ale po co ty jesteś potrzebny? jako ktoś kogo mimo
    własnych obciązeń ma jeszcze "niuniać"?..moze idź do mamusi niech
    ukoi twój strach i ból..ona ma i bez tego sporo nagłowie i na
    brzuchu..i sama potrzebuje wsparcia ale tu nie będę Cie edukować
    jeżeli dotychczas sam nie zadałeś sobie trudu by się cokolwiek
    dowiedzieć poza tym jak bardzo jesteś ubezwłasnowolniony przez
    sytuację której jesteś współautorem..
  • wandall77 03.03.08, 10:59
    babcia47 napisała:

    > to może Ty te artykuły itd przeczytaj jeszcze raz..i zastanów się
    > jaka rolę dla siebie widzisz w tej sytuacji i w tym stadle..bo
    > jeżeli w takiej chwili to Ciebie żona i cały swiat maja wspierać..to
    > ja przepraszam...ale po co ty jesteś potrzebny? jako ktoś kogo mimo
    > własnych obciązeń ma jeszcze "niuniać"?..moze idź do mamusi niech
    > ukoi twój strach i ból..ona ma i bez tego sporo nagłowie i na
    > brzuchu..i sama potrzebuje wsparcia ale tu nie będę Cie edukować
    > jeżeli dotychczas sam nie zadałeś sobie trudu by się cokolwiek
    > dowiedzieć poza tym jak bardzo jesteś ubezwłasnowolniony przez
    > sytuację której jesteś współautorem..

    Raczej prosiłbym Ciebie o przeczytanie jeszcze raz, co napisałem- bo wynika z
    tego, że wyciągasz tylko kwestie, co Tobie na rękę- a nie spojrzysz na meritum
    sprawy dotyczącej partnerstwa i wspólnego wychowania... to, że biadolisz, jak
    stara baba... świadczy, że nie potrafisz zorganizować sobie dnia, radzić z
    problemami codziennymi i uzgadniać spraw z partnerem - to jest Twój problem -
    scedowanie obowiązków, by było Tobie wygodnie. Nie potrafisz, nie umiesz lub nie
    wyniosłaś tego z domu, albo po prostu nie chce Ci się .... najlepiej może by
    było, żeby chłop urodził za Ciebie i podziękował, że pozwoliłaś to zrobić... nie
    zapomnij przy tym o jednym, że "współautor" (jak to określiłaś) tyczy się
    również Twojej osoby i może lepiej by było byś sama wróciła do mamusi i
    podpytała, jak to było kiedyś a jak jest teraz...z pewnością po takiej rozmowie
    by Ci ulżyło na mózgu, że masz teraz Pampersy, pralkę automatyczną,zmywarkę,
    mikrofalówkę do podgrzewania, gotowe kaszki i inne "cuda" ułatwiające zajmowanie
    się dzieckiem... a kwestia pomocy ze strony Partnera- to kwestia
    wsparcia,miłości,partnerstwa,wspierania miłością,odciążenia Ciebie od
    materialnych potrzeb związanych z założeniem rodziny, zapewnienia Tobie
    warunków do tego, byś mogła właśnie zająć się głównie dzieckiem - a nie szukania
    wyręczenia Ciebie również i z tego podstawowego obowiązku - nie uważasz, że to
    spory balast obowiązków dla Partnera i mega dawka odpowiedzialności za rodzinę ?
    Wygląda na to, że nie zrozumiałaś istoty sprawy - trudno chyba w tym wszystkim
    było by Ci się odnaleźć, stąd też Twoje dziecinne uwagi dotyczące do czego
    jesteś potrzebny... .
  • wandall77 03.03.08, 11:06
    Dodam jeszcze, że właśnie tego typu Twoje myślenie wynika chyba z czytania
    tychże artykułów zamieszczanych przez ten portal a dotyczących "wychowania sobie
    faceta pod kątem służącego a nie partnera"...
    Pozdrawiam i życzę powodzenia smile)
  • egon26 03.03.08, 12:25
    W zasadzie nie wiem o co ci chodzi - może dlatego że nie czytałem tych
    artykułów. Ale jeśli myślisz że zajmowanie się dzieckiem jest takie łatwe-
    zawsze możesz z żną się zamienić. Wygonić ją do pracy a samemu zostać z
    dzieckiem - w ogóle masz już dziecko??
    Sytuacja w której kobieta nie pracuje zarobkowo a tylko zajmuje się dzieckiem
    jest sporadyczna, najczęściej jednak pracują oboje więc pewnie i takie sytuacje
    chodziło w tych artykułach.
    Jednak z drugiej strony zajmowanie się dzieckiem przez ojca wpływa korzystnie na
    relacje między nimi. Nie wiem jak jest u ciebie ale po moim powrocie z pracy mam
    2-3 godzinki do zaśnięcia małego. Wtedy spędzamy czas razem, odpoczywam jak on
    pójdzie spać. Nikt nie mówił że bycie facetem jest łatwe a ojcem to już
    szczególnie. Nie chodzi o to by dziecko hodować, ale o to by je wychowywać. A do
    tego potrzebuje zarówno kontaktu z matką jak i ojcem.
    Mylisz się też twierdząc że dawniej kobiety miały trudniej. Łatwiej miały,
    najczęściej mieszkały w wielopokoleniowej rodzinie, gdzie babcie, siostry
    pomagały. Lub po prostu sąsiadki też były w domach i zawsze pomagały sobie
    nawzajem. Teraz kobieta zajmująca się dzieckiem najczęściej jest sama, bo
    wszyscy inni są w pracy.
    Posiedź kilka dni sam z dzieckiem zobaczysz jakie to miłe zajęcie
  • wandall77 03.03.08, 13:58
    Mam już dziecko... i u mnie jest podział obowiązków...z Partnerką uzupełniamy się, rozmawiamy, pomagamy sobie... nie wiem, ale mam wrażenie, że wszyscy czytają ten wątek powierzchownie...Czy ja mówię, piszę o tym, że bycie mężem, ojcem jest proste i przyjemne? Nie!!!Czy ja mówię, że Kobieta ma łatwiej... NIE!!! Czyż ja nie wspominam o tym, co TY o wspólnym wychowywaniu i ect. etc. i właśnie podziale tych obowiązków ... Rany...ja nie mam do żadnych kobiet,matek, mężów uwag-jest to sprawa indywidualna wszystkich którzy są razem....a ja piszę o tym, że w tych artykułach facet ma być nie wiem, co najmniej Robocopem, latać, biegać i nie wiadomo, co jeszcze...we wszystkim pomagać, rozumieć itd..Dodatkowo pracować, zajmować się domem, ogrodem, zakupami itd. itp. A w razie wątpliwości "zadzwonić do teściowej-numer telefonu na karteczce żona ma zostawić mężowi na lodówce" - cytat z któregoś z artykułów dotyczącego wyjścia kobiety i pozostawienia męża samego w domu z dzieckiem....tego i innego typu porady można znaleźć na tej stronie...mi chodzi o troszkę realnego podejścia do sprawy....przecież to, co piszą te durne dziennikarki, to po prostu chora wyobraźnia ich umysłów...nie twierdze, że wszystko jest złe chociażby fajnie zrobiony jest kalendarz ciąży......zmierzam do tego, że jest tutaj robione dużo szumu wokół ciąży a w zasadzie mało konkretów- przydatnych informacji... i tyle smile))

    Pozdrawiam
  • babcia47 03.03.08, 18:10
    mało konkretów w Twoich wypowiedziach za to sporo emocji i ocen..nie
    tylko dotyczących jakis tam informacji po przeczytaniu których się
    zagotowałeś..ale również rozmówców..przy tym chyba nie zwróciłeś
    specjalnej uwagi na mój nick..za to dałeś mi sporo rad jak mam
    wychowywac dzieci i prowadzić dom..uprzejmie donoszę, ze mam to
    wypraktykowane a wychowanie dzieci za sobą..stąd daję sobie prawo do
    wypowiedzi, mimo, że nie czytałam "tych artykułów' jednak potrafie
    się domysleć co jest tam zawarte oraz czego i w jakim stopniu
    kobieta i dziecko wymaga pomocy od silnego, zdrowego i nie
    obarczonego trudami ciązy a potem porodu (z całym dobrodziejstwem
    burzy hormonalnej i nawału pokarmu) mężczyzny.. Jezeli kobieta,
    która znalazła się w nowej dla siebie sytuacji, atakowana zmianami
    hormonalnymi (baby blues), czesto z anemia poporodową, z potomkiem
    wiszącym nieustannie u jej cyca, będąca uwiązana chyba bardziej niz
    gdyby znalazła się w więzieniu, bo czasem nie moze spokojnie wyjśc
    nawet do toalety ma dla Ciebie jako Głowy rodziny i jej filara
    stanowić oparcie i wspierac w trudnej chwili zostania tatusiem..to
    wybacz..moze jeszcze ma wziąść dzidę, upolować żarełko i obronic Cie
    przed zagrożeniem..całkowite poplatanie ról..dziwic sie potem, że
    tacy mężczyźni są spychani na margines życia rodzinnego jako
    całkowicie nieprzydatni w sytuacjach kryzysowych..
  • babcia47 03.03.08, 18:19
    PS. informacji na zasadzie "instrukcji obsługi" nie znajdziesz
    nigdzie!! Każde dziecko jest inne, kazdy dorosły inny..trzeba
    przeczytac sporo różnych informacji czy watków na forum..a potem
    zastosować stosownie do sytuacji, kierując się zarówno przeczytanymi
    poradami jak i własną intuicja i doswiadczeniami..Artykuły z zasady
    pisane są "ogólnie" i to co Ciebie irytuje (bo sam wiesz jak
    postapić w danej sytuacji) dla kogos innego moze byc nieocenioną
    wskazówką..
  • egon26 03.03.08, 20:39
    Jest takie powiedzenie: "jeśli wszyscy ci mówią że jesteś wariatem warto się nad
    tym zastanowić". Więc może zamiast kłócić się z nami i tłumaczyć nam że źle cię
    rozumiemy sprawdź czy napisałeś to w taki sposób jak chciałeś.
  • gacusia1 04.03.08, 06:17
    "a kwestia pomocy ze strony Partnera- to kwestia
    wsparcia,miłości,partnerstwa,wspierania miłością,odciążenia Ciebie od
    materialnych potrzeb związanych z założeniem rodziny, zapewnienia
    Tobie
    warunków do tego, byś mogła właśnie zająć się głównie dzieckiem - a
    nie szukania
    wyręczenia Ciebie również i z tego podstawowego obowiązku - nie
    uważasz, że to
    spory balast obowiązków dla Partnera i mega dawka odpowiedzialności
    za rodzinę ?"
    Chlopie...cos nie tak z Twoim rozumowaniem.Czy uwazasz,ze zadaniem
    meza-ojca jest TYLKO zarabianie kasy i "wspieranie" miloscia???
    Czy "podstawowym obowiazkiem" kobiety w/g ciebie jest nianczenie
    dzieci i zmywanie garow??? A co z kobietami,ktore pracuja rownie
    ciezko jak ich mezowie? A ty myslisz,ze kiedy kobieta-matka(twoich
    wyobrazen) ma miec WOLNE,tak jak ty masz weekend?Czy ktos placi
    kobietom pozostajacym w domu z dziecmi za ich prace?Za
    pranie,sprzatanie,gotowanie,prasowanie,wycieranie tylkow,zmywanie
    rzygowin z podlogi,robienie takim jak ty-egoistom-kanapek do tej
    zasranej pracy,ktora jest dla ciebie takim poswieceniem??? O
    jakim "sporym balascie dla partnera" ty tu piszesz? Chyba o tym,ze
    teraz skonczylo sie piwko z kumplami i ogladanie "swierszczykow"
    z "instrumentem" w dloni.
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • wandall77 05.03.08, 16:31
    Czy "podstawowym obowiazkiem" kobiety w/g ciebie jest nianczenie
    > dzieci i zmywanie garow??? A co z kobietami,ktore pracuja rownie
    > ciezko jak ich mezowie? A ty myslisz,ze kiedy kobieta-matka(twoich
    > wyobrazen) ma miec WOLNE,tak jak ty masz weekend?Czy ktos placi
    > kobietom pozostajacym w domu z dziecmi za ich prace?Za
    > pranie,sprzatanie,gotowanie,prasowanie,wycieranie tylkow,zmywanie
    > rzygowin z podlogi,robienie takim jak ty-egoistom-kanapek do tej
    > zasranej pracy,ktora jest dla ciebie takim poswieceniem??? O
    > jakim "sporym balascie dla partnera" ty tu piszesz? Chyba o tym,ze
    > teraz skonczylo sie piwko z kumplami i ogladanie "swierszczykow"
    > z "instrumentem" w dloni.

    przeczytaj sobie po kolei moje wypowiedzi i odpowiedzi... to może zrozumiesz...bo jak nie zrozumiesz, to z pewnością napiszesz ,że ja nie rozumie...a mnie szkoda czasu na wdawanie się głupie dyskusje...szkoda tu miejsca na to...

    Pozdrawiam
  • gacusia1 04.03.08, 06:04
    "Ja podkreślam jedno...Ciążą to nie
    choroba,a wychowanie dziecka stanowi umowną linię podziału
    obowiązków między
    rodzicami - i tutaj kobiety (autorki tekstów-dziennikarze) piszące
    artykuły
    chyba nie rozumieją istoty sprawy macierzyństwa i więzi
    małżeńsko-rodzicielskich."
    Ten tekst mowi wszystko o Tobie.Nie masz zielonego pojecia co to
    znaczy byc w ciazy.Nie masz pojecia co znaczy rodzic dziecko.
    ("Sprobuj przecisnac arbuza przez otwor wielkosci cytryny".)
    Nie masz nawet pojecie co znaczy co miesiac przez 3-10 dni krwawic
    jak swinia i do tego jeszcze udawac,ze wszystko jest super.
    Jak "umowna linia"??? Czym Ty dorownasz kobiecie
    ciezarnej,karmiacej,rodzacej? Pokaz mi sprawiedliwy podzial rol.
    Albo nie masz kobiety,albo nie masz dzieci albo jestes takim
    egoista,ze szkoda slow...
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • daaar0 04.03.08, 08:30
    ... Piszę w przerwie pomiędzy zmywaniem naczyń,a praniem więc krótko i na temat...

    Oczywiście do koronnych argumentów kobiet należą: "Nie wiesz co to być w ciąży".
    A także: "Nie wiesz co to urodzić dziecko".

    ... Sorry, mała przerwa ... młodsza ryczy bo jest głodna, muszę jej dać butelkę...

    O czym to pisałem ? Acha.
    Oczywiście, że nie wiemy i nie ma sposobu, żebyśmy się tego dowiedzieli. TO
    WSZYSTKO JEST OCZYWISTE I NIE PODLEGA DYSKUSJI.
    Proszę tylko nie nadużywać tych argumentów i nie wykorzystywać ich do
    emocjonalnego szantażu na nas facetach. To nie fair. Ponieważ faceci nie mają w
    zwyczaju biadolić rzadko pisze się o tym, że artykuły o których wspomina wandall
    coraz częściej doprowadzają do sytuacji: Ja się męczyłam w ciąży 9 m-cy i
    urodziłam to teraz twoja kolej, więc nie dyskutuj, zamknij się i zrób też coś
    przy dziecku...

    ... Napisałbym coś więcej, ale właśnie żona drze się z drugiego pokoju, że mała
    zrobiła kupę i muszę lecieć wytrzeć jej tyłek ... bo mama obcina paznokcie i
    rozmawia od godziny przez telefon z koleżanką wink.


  • wandall77 05.03.08, 15:50
    zona_mi napisała:

    > Może podałbyś link do choćby jednego tendencyjnego artykułu? Bo tak
    > bez podparcia trudno się ustosunkować, że nie wspomnę o dyskusji.
    >
    Bardzo proszę...
    www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,4858736.html?as=2&ias=2&startsz=x
    www.edziecko.pl/rodzice/1,79354,3902702.html
    wracając do wypowiedzi niektórych Pań na forum:

    cyt. babcia47 : "... to może Ty te artykuły itd przeczytaj jeszcze raz..i zastanów się
    jaka rolę dla siebie widzisz w tej sytuacji i w tym stadle..bo
    jeżeli w takiej chwili to Ciebie żona i cały swiat maja wspierać..to
    ja przepraszam...ale po co ty jesteś potrzebny? jako ktoś kogo mimo
    własnych obciązeń ma jeszcze "niuniać"?..moze idź do mamusi niech
    ukoi twój strach i ból..ona ma i bez tego sporo nagłowie i na
    brzuchu..i sama potrzebuje wsparcia ale tu nie będę Cie edukować
    jeżeli dotychczas sam nie zadałeś sobie trudu by się cokolwiek
    dowiedzieć poza tym jak bardzo jesteś ubezwłasnowolniony przez
    sytuację której jesteś współautorem...".

    Odpowiem krótko, proszę przeczytać jeszcze raz mój wątek- czy ja tam poruszyłem
    kwestię "spychologii na partnerkę? NIE !!! Chciałem zwrócić uwagę na
    tendencyjność niektórych artykułów -tj. traktowania partnera- NIE JAK
    PARTNERA... a widząc (czytając) to co mi zarzucane jest..stwierdzam, że wiele
    (nie mówię, że wszystkie) Kobiet TAK spostrzega funkcję mężczyzny w
    rodzinie...jak po prostu chciałem zamanifestować i otwarcie zaprotestować
    takiemu przedstawianiu sprawy (chłop ma pracować, pomagać, zrozumieć, wyręczać,
    robić zakupy - nie przysługuje mu prawo bycia również zmęczonym. Nie zauważalny
    jest przez takie kobiety aspekt zwiększonego nakładu sił na utrzymanie rodziny
    -mąż od momentu narodzin dziecka pracuje sam, bo żona przecież nie pracuje, a
    zajmuje się TYLKO domem i dzieckiem, więc dochód na członka rodziny maleje i
    mężczyzna nierzadko podejmuje drugi etat lub bierze nadgodziny by standard życia
    rodziny się nie pomniejszył)...
    co mnie dziwi, że zajadłość wypowiedzi Pań jest wprost atakiem na moją osobę, że
    śmiem poruszyć tą sprawę... otwarcie powiem... jestem normalnym facetem,
    poczuwam się do odpowiedzialności za rodzinę i w tej kwestii nie pozwolę sobie na
    mieszanie mnie z błotem...
    Druga kwestia, którą poruszę, to mówienie ile czasu zajmuje to wszystko...szanownej "babci" odpowiem w ten sposób: chyba zbytnio tragizujesz i być może to, co opiszę u dołu jest przykładem twojej winy i braku organizacji-stąd też taka dla ciebie była tragedia zajmowaniem się dzieckiem...
    Mój kolega jest (a raczej był) na macierzyńskim za swoją kobietę, bo ta czytając takie artykuły o ciąży (i obowiązkach z kosmosu) wolała pracować... dlaczego był? mieszkanie było wysprzątane, ugotowane, zakupy były zrobione, dziecko umyte itd. Pytanie, jak to robił? I co było źle? Chciałabyś wiedzieć... otóż, cała sprawa opierała się na organizacji czasu. Na początku wspominał, że było ciężko to wszystko mu "połapać" i nie wiedział w co ręce włożyć, była frustracja i wkurw... ale dziecko nie krzyczy co 5 minut o jedzenie, potrzebę, mycie itd. - bo wtedy to nikt by nie dał rady, on to zauważył i zaczął "kombinować z czasem"... i tak np. stwierdził, że można gotować obiad i jednocześnie nastawić pranie, posprzątać pokój i mieć jednocześnie małego "na oku", zrobić zakupy i być z małym na spacerze,...tym bardziej, że dziecko (niemowlę) sama dobrze powinnaś wiedzieć, większość dnia przesypia i woła średnio o jedzenie, co 3 godziny albo i rzadziej, nie strzela kupsztala, co półgodziny; nie myje się go, co każde karmienie; nie przebierasz go do każdego posiłku; nie sprzątasz mieszkania codziennie...jednakże, jeżeli gotujesz obiad i najpierw czekasz, aż sie zagotują ziemniaki, potem robisz sałatkę, następnie usmażysz kotlety, a na końcu dopiero nastawiasz pranie - zejdzie ci de facto na to połowa dnia- dodam tutaj jeszcze, że prania nie robi się codziennie, a obiad też można ugotować na dwa dni... nie stawiałbym tego za przykład, ale tak było....właśnie dlaczego było i było źle...? Otóż on potrafił sobie wygospodarować również czas na to, by porozmawiać z innymi Paniami na spacerze o tym, czy o tamtym wink)) tongue_outP ...nawet zacząć im doradzać, jak właśnie on sobie radzi w tej , czy innej sytuacji- co żona przyszła z pracy - dziecko było umyte,nakarmione, przebrane etc.etc., obiad podany, pranie zrobione itd. W wyniku zajmowania się domem i dzieckiem, zaprzyjaźnił się z wieloma mamusiami z osiedla (bądź, co bądź miał z nimi wspólne tematy z wiązane z dziećmi)... Znajome-mamy zapraszały go na spacery, zakupy, spotkania itp. smile) mierziło to strasznie małżonkę, która w pewnym momencie widząc, że Partnerowi odpowiada zajmowanie się dziećmi a nie pracą i zarabianiem na rodzinę smile) pogoniła go z powrotem do pracy, a sama zajęła się domem...o dziwo pytając go przy tym, jak on to robił... smile)

    Opisuję jeden, co prawda przykład - bo tylko taki znam...ale świadczy to o czymś. Świadczy mianowicie o tym, że zajmowanie się dzieckiem jest sporym obowiązkiem ...ale nie aż takim, jak co poniektóre Panie próbują przedstawić...
    Podkreślam również, że w moim wątku chodzi o sprawę PARTNERSTWA I WZAJEMNEJ POMOCY a nie wyręczaniem się z obowiązków...bo o takiej sytuacji ja tu nie piszę...

    Mam prośbę, by Panie, które zechcą się wypowiedzieć, najpierw proszę o próbę zrozumienia kontekstu wątku z perspektywy "jako Facet" a potem pisać...bądź, co bądź...strefa e-tata przewidziana jest dla Tatusiów i płci męskiej...i takie spojrzenie na sprawę - będzie mile widziane... smile))

  • babcia47 05.03.08, 16:49
    pominę tu i nie zacytuje drapieżnych opinii i kategorycznych ocen,
    które zamiesciłeś zarówno w wpisie pierwotnym jak i w odpowiedzi na
    mój (na delikatnie mówiac niegrzeczne spuszczę zasłonę milczenie)
    ale moze przeczytaj to jeszcze raz i zastanów sie skad takie reakcje
    na Twoje teksty...

    a wracając do meritum zarówno Ty jak i daar0 przytaczacie skrajne
    przykłady, Ty kiedy dziecko jest "bezproblemowe", Daar0 kiedy jego
    Pani podobnie jak Ty zinterpretowała pomoc i włączenie sie mężczyzny
    do opieki nad dzieckiem jako całkowite zastąpienie w tym kobiety.
    Co do dziecka "bezproblemowego" i uroków bycia na urlopie
    macieżyńskim, to po pierwsze o ile wiem mężczyzna moze przejąc te
    obowiązki od kobiety kiedy dziecko osiągnie 8 tygodni..i pewnie mama
    zdecydowała się na to ponieważ dziecko "chowało się" w sposób
    wzorcowy..niestety rzadko spotykany. Moja synowa jest
    praktycznie "uziemiona" przez swojego malucha, ponieważ niestety
    mały ma kolki, do tego wysypkę, której lekarze nie moga
    zdiagnozować..efekt: dziecko nie śpi!! zasypia w najlepszym razie na
    godzinę, lub obecnie na sparerku, nie da sie go zostawic marudzacego
    i zająć pracami domowymi. Dodatkowo, jak sądze, dziecko Twojego
    kolegi jest karmione butelką..wtedy faktycznie dziecko je co 3
    godziny bo sztuczny pokarm trawiony jest dłuzej..dziecko karmione
    piersią w wieku 2 miesiecy potrafi dopominać się o cyca co godzine
    i "wisieć" na nim nawet kilka godzin..wystarczy przelecieć się po
    forach i poczytać..mój wnuk jada co godzine i je 15-20 minyt..policz
    ile czasu zostaje mamie na zajecie się "domem" jeżeli jeszcze
    dziecko trzeba "odbić" (czasem tez to trwa kilkanaście minut) i
    przewinąć, bo przy karmieniu naturalnym pamper jest pełny
    praktycznie po kazdym karmieniu??? Do tego dodaj budzenia i tą samą
    procedurę 3 razy w ciągu kazdej nocy..a czasem częściej...To
    sprawia, że rano czasem wstaje "na ostatnich nogach"..sama jej
    radzę, żeby "olała" sprzątanie i inne zajecia i łapała jak najwięcej
    snu kiedy mały wreszcie zasypia..i żeby nie było, radzę przez
    internet, bo mieszka 350 km ode mnie a jej mąż, a mój syn pracuje
    poza miejscem zamieszkania i nie ma go w domu 7-10 dni. Jednak
    kiedy przyjeżdża do domu nie widzi nic uwłaczającego
    jego "męskości" w tym, że ją odciąży, zajmie sie dzieckiem,
    zaopatrzeniem czy sprzątaniem żeby ona mogła "naładować
    akumulatory". Włąśnie dlatego, że sytuacja, która opisałam powyżej
    wpływa nie tylko na zmęczenie fizyczne ale i psychiczne dodatkowo
    wspomagane burzą hormonalną..miesiąc temu przeszła klasyczny kryzys
    i było to niezależne od jej chęci czo odporności psychicznej..lecz
    zwykłej "biologii", która mężczyznie w tej roli jest zaoszczędzone..
    Ja miałam to nieszczęście, że mój pierwszy syn sprawiał identyczne
    problemy (po kimś wnuk to musi miećsmile), drugi to było dziecko takie
    jak opisujesz w swoim przykładzie..Przy pierwszym nie mogłam pójśćć
    spokojnie do wc przy drugim mogłam robic nawet poważne porządki
    mimo, że miałam juz dwoje małych dzieci..tak, że bywa różnie i w ten
    sposób należy interpretować artykuły radzące panom jak maja włączyc
    sie do pomocy mamom..Czasem niestety cały ciężar musi przejąć
    mężczyzna i nie wynika to z chęci przeniesienia ciężaru wykonywania
    wszelkich prac na niego, traktowania jak służącego, przygłupa czy
    jak to tam jeszcze nazwałeś..ale dlatego, że czasem sytuacja tego
    wymaga!! Inną rzeczą jest, że w naszej polskiej rzeczywistości
    pokutuje jeszcze b.często sztywny podział ról na zajęcia kobiece i
    męskie..Ty moze jesteś chlubnym wyjątkiem, ale niektórym panom
    trzeba tłumaczyć "jak dziad krowie na rowie", że teraz jest ten
    moment w którym mają swoja męska dume schowac do kieszeni i wesprzeć
    partnerkę dla dobra całej rodziny!!. Co do przypadku Daara0 to mam
    wrażenie, że gdzieś pogubili ze swoja pania umiejętnośc komunikacji
    i fakt, że u nich podział obowiazków przebiega nierówno jednak nie
    zależy od ogólnych "zaleceń" lecz od sytuacji w ich związku.
  • babcia47 05.03.08, 16:58
    ps...i jeszcze odnosnie tych artykułów..co do pierwszego..to
    zdziwiłbyś się co zastawałam, kiedy wracałam do domu po zostawieniu
    małego, kilkumiesięcznego dziecka pod opieką taty...co prawda
    przeżyli ale moze gdyby taki wtedy przeczytał zaoszczędziło by mu to
    wielu stresów a ja miałabym wiecej włosów, bo czasem rwałam je
    garściami z głowy..
    co do drugiego, to Daaar0 powinien go dac do przeczytania swojej
    pani..
  • daaar0 06.03.08, 07:59
    Sorry, ale jakoś ... zbyt łatwo wyciągasz pochopne (i nie do końca prawdziwe)
    wnioski z tego co czytasz. Wyjaśniam, że nie mam problemów w dogadaniu się z
    żoną co do podziału obowiązków domowych. Biorę na siebie więcej bo (tu ukłon w
    stronę wandalla) jestem lepiej zorganizowany. Takie są fakty. Żona to widzi, ma
    tego świadomość, docenia to. Czasem tylko przegina, a jak akurat trafi na mój
    kiepski nastrój to jest zgrzyt. To są skutki uboczne bycia wygodnym. Bo
    moglibyśmy "na siłę" wprowadzać równy podział obowiązków, ale wprowadziłoby to w
    nasze życie większy haos (przynajmniej na początku). Coś mi się jednak wydaje,
    że trudno Ci przełknąć i przyjąć do wiadomości fakt, że facet może być lepiej
    zorganizowany w tego rodzaju sprawach od kobiety. Typowo "babski" punkt
    widzenia. Jak facet sobie radzi to pewnie dziecko jest bezproblemowe. Jak
    kobieta sobie nie radzi to też wina dziecka.
  • babcia47 13.03.08, 23:39
    a wpadło Ci do głowy, ze czasem bywają "zgrzytliwe" sytuacje kiedy
    to kobieta cały dzień siedzi z dzieckiem a mężowi zdarzy
    sie "przegiąć"??? Mozliwe, że wyciągnęłam nieodpowiednie
    wnioski..ale zrobiłam to na podstawie tego co napisałeś..a to
    niestety mnie upoważniło, bo nie napisałeś, że ta sytuacja była
    wyjatkowa, raczej mozna było po lekturze przyjąć że to "normalne"
    relacje w Waszym zwiąku..
  • daaar0 06.03.08, 07:21
    Amen.
  • daaar0 06.03.08, 08:38
    Hmmmm. Durne strasznie te artykuły.
    Dla mnie, dla Ciebie, dla paru innych...
    Być może jednak jesteśmy marginesem ?
    Czy ogół naprawdę tak wygląda ? sad(

  • alabama8 07.03.08, 10:59
    Artykuły na e-Dziecko nie są jedyną istniejącą wykładnią życia.
    Każdy powinien spojrzec na nie nie tylko krytycznie ale również ze
    swojego punktu widzenia.
    Drugą kwestią jest kwestia rzetelności dziennikarskiej. Testy pisane
    są na zamówienie i mają poruszac określony temat. To co tak naprawdę
    myśli sam dziennikarz ma niewielkie znaczenie, ma on opracowac temat
    pod takim a nie innym kątem i już. I jeżeli arytykuł będzie miły,
    mądry i ulizany to nie będzie tematem dyskusji. Polemika i rozgłos
    pojawiają się gdy ktoś twierdzi że białe jest czarne a nie
    odwrotnie.
    Tak więc Panowie - czytajcie, ale krytycznie, swoją miarką, kilka
    pomysłów może wsrtych uwagi, reszta do kosza.


  • daaar0 07.03.08, 11:15
    Spojrzenie jeszcze pod innym kątem, z innej perspektywy.
    Cenna uwaga.
  • e-lula 07.03.08, 12:21
    Wandal masz rację! ten artykuł napisany jest tak jakby facet był
    nieprzystosowanym społecznie osobnikiem, który pierwszy raz w życiu
    zostaje sam w domu z po raz pierwszy spotkanym własnym dzieckiem!
    Żenada.

    P.S. Jeżeli ojcu trzeba mówić takie rzeczy, to jaka zdrowa na umyśle
    matka zostawiła by z nim dzicko?
  • daaar0 05.03.08, 08:51
    Nie, to zdecydowanie nie moja żona. Moja żona nie "biadoli" dlatego między
    innymi jest moją żoną smile. Obraz faceta przedstawiony w tym "biadoleniu" to
    subiektywna opinia żony na temat swego męża. Niekoniecznie musi być prawdziwa.
    Zaryzykowałbym stwierdzenie, że została udramatyzowana.
    Tak samo udramatyzowałem swoją wcześniejszą wypowiedź wink.
    Ja słyszę po kilka (co najmniej) razy na dobę jaki jestem kochany i wspaniały
    tongue_out. Niemniej zdarzają się (nawet często) sytuacje, że padam na twarz, mam do
    zrobienia jeszcze parę rzeczy, które zrobić muszę, a żona woła do mnie z
    drugiego końca domu bym przyszedł przewinąć małą bo ma kupę. Ona w tym czasie
    czyta książkę. A już rozkłada mnie zupełnie kiedy jeszcze zadaje pytanie czy
    jestem zły i dlaczego.
    Jeszcze raz dokładnie przeczytałem to co napisał wandall77.
    Rzeczywiście było by dobrze z jego strony, żeby "wrzucił" jakiś link do
    artykułów, o których wspomina w swoim tekście. Może wtedy reakcja na to co
    napisał byłaby inna. Moim prywatnym zdaniem nie zasłużył sobie na takie
    komentarze jakie go spotkały i to tu na tym forum. Ja rozumiem o co mu chodzi.
    Jeszcze jedna kwestia.
    [...] "Nie masz zielonego pojecia co to znaczy byc w ciazy. Nie masz pojecia co
    znaczy rodzic dziecko. ("Sprobuj przecisnac arbuza przez otwor wielkosci
    cytryny".) Nie masz nawet pojecie co znaczy co miesiac przez 3-10 dni krwawic
    jak swinia i do tego jeszcze udawac,ze wszystko jest super. Jak "umowna
    linia"??? Czym Ty dorownasz kobiecie ciezarnej,karmiacej,rodzacej? Pokaz mi
    sprawiedliwy podzial rol. "[...]
    Do kogo te pretensje ? Dlaczego do nas facetów? Czy to nasza wina, że Bóg was
    takimi stworzyła? No chyba, że przyjmiemy, że Bóg jest facetem wink Powtarzam:
    Zrozumienie -TAK. Szantaż-NIE.
  • gacusia1 05.03.08, 15:49
    Nie rozumiesz o co mi chodzi .-) Mnie chodzi o podejscie TYCH
    mezczyzn,ktorzy nie potrafia zrozumiec czym jest ciaza i porod,czym
    jest 24/7 opieka nad niemowlakiem(i starszakiem).Sa mezczyzni,ktorzy
    (jak Wandal) uwazaja,ze zarabianie kasy jest wszystkim co powinni
    dac swojej rodzinie.Uwazaja,ze jak raz na dzien poglaskaja zonke i
    dziecko,powiedza,ze kochaja to juz koniec ich obowiazkow(nie
    mowiac,ze glaskanie jest obowiazkiem!).
    Z Twojego opisu siebie wynika,ze nie obce Ci pieluchy i "babskie"
    zajecia.Niestety przykro mi to stwierdzic ale mnostwo jest takich
    mezczyzn,ktorzy uwazaja,ze pomimo iz splodzili potomka to zwolnieni
    sa z wszelkiej odpowiedzialnosci za rodzine.
    "-Tato,wpadlem,co mam teraz zrobic???
    -Nie uwazales,jak robiles to teraz rob,jak uwazasz"
    To tak na marginesie... ,-)))
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • wandall77 05.03.08, 16:06
    gacusia1 napisała:

    > Nie rozumiesz o co mi chodzi .-) Mnie chodzi o podejscie TYCH
    > mezczyzn,ktorzy nie potrafia zrozumiec czym jest ciaza i porod,czym
    > jest 24/7 opieka nad niemowlakiem(i starszakiem).Sa mezczyzni,ktorzy
    > (jak Wandal) uwazaja,ze zarabianie kasy jest wszystkim co powinni
    > dac swojej rodzinie.Uwazaja,ze jak raz na dzien poglaskaja zonke i
    > dziecko,powiedza,ze kochaja to juz koniec ich obowiazkow(nie
    > mowiac,ze glaskanie jest obowiazkiem!).
    > Z Twojego opisu siebie wynika,ze nie obce Ci pieluchy i "babskie"
    > zajecia.Niestety przykro mi to stwierdzic ale mnostwo jest takich
    > mezczyzn,ktorzy uwazaja,ze pomimo iz splodzili potomka to zwolnieni
    > sa z wszelkiej odpowiedzialnosci za rodzine.
    > "-Tato,wpadlem,co mam teraz zrobic???
    > -Nie uwazales,jak robiles to teraz rob,jak uwazasz"
    > To tak na marginesie... ,-)))

    Szanowna Pani...smile)
    Proszę przeczytać CO JA PISZE...bo nie podoba mi się tendencyjność z wycinania
    wątków z mojej wypowiedzi...proszę wskazać mi miejsce, gdzie ja piszę, to co
    Pani tu stwierdza....??? Po za tym, podkreślam po raz już KTÓRYŚ z kolei, że
    poruszam temat PARTNERSTWA a nie SPYCHOLOGII- bo tutaj Panie cały czas tego chcą
    i odwracają "kota ogonem"- mówię POMOCY, ale WYRĘCZANIU SIĘ Z OBOWIĄZKÓW a nie
    ukrywam mówiąc już po męsku- ze to Wasz zasr... obowiązek zajmować się
    dzieckiem, jak zasr... obowiązkiem faceta jest pracować na utrzymanie rodziny w
    momencie, kiedy kobieta zajmuje się rodziną...i po prostu brak mi sił jak czytam
    wypowiedzi Pań, które nie potrafią przeczytać do końca wątku i twierdzą, że to "
    znowu nic nie rozumiesz-stały chyba tekst wszystkich kobiet" smile))

    Pozdrawiam i proszę o umiejętne czytanie i wyciąganie wniosków... .
  • wandall77 05.03.08, 16:53
    i odwracają "kota ogonem"- mówię POMOCY, ale WYRĘCZANIU SIĘ Z OBOWIĄZKÓW
    ,...miało być mówię o POMOCY a nie o WYRĘCZANIU Z OBOWIĄZKÓW
  • babcia47 05.03.08, 18:09
    To ja jeszcze zapytam o umiejętność czytania ze zrozumieniem!!!
    Gdzie w obu artykułach masz zalecenie by mężczyzna wyręczał kobiete
    we wszystkim??? W pierwszym jest porada jak przygotować tate, który
    na codzień nie uczestniczy w obowiązkach dotyczących pielegnacji i
    opieki nad dzieckiem do sytuacji kiedy mama będzie musiała lub
    chciała raz na jakiś czas wyjść z domu!!! podkreślam RAZ NA JAKIS
    CZAS..ze zalecane jest to w przypadku osób (niezależnie od płci)
    zajmujacych sie na codzień to zadne odkrycie..zreszta mozesz o to
    zapytać Daaara0 i kilku innych na tym forum, którzy na codzień
    zajmują się maluchem..wskazane dla zdrowia psychicznego, żeby RAZ NA
    JAKIŚ CZAS oderwac się od tego kieratu..inna rzecz, że matka czasem
    MUSI wyjść sama np. do lekarza czy dentysty..i takiej sytuacji
    dotyczy ten artykuł!!
    Drugi artykuł skierowany do mężczyzn, którzy równiez na codzień
    pracują..wyjaśnia jak mozna nawiązać kontakt z małym dzieckiem..taka
    instrukcja obsługi malucha..bo ojciec, który nie zajmuje sie nim na
    codzień moze mieć obawy czy cos zrobi dobrze..identyczne artykuły
    znajdziesz dla świezo upieczonych mam. W tym artukule chodzi o
    relacje ojciec-maluch..i w jaki sposób mozna je nawiązać, jak nie
    bac sie że zrobi sie krzywdę dziecku i jak bez większych awarii nim
    się zajmować..oraz wyjaśnia sytuacje podobne jak opisałam wyzej
    kiedy wskazane jest by ojciec zajął się WŁASNYM DZIECKIEM po to by
    mieć z nim kontakt a z drugiej strony dać odsapnąć zonie ..lub
    pozwolic by zajęła się innymi obowiazkami domowymi..
    Chyba powinieneś je przeczytac jeszcze raz ..bez emocji i załozonego
    z góry przekonania..za to ze zrozumieniem!!!
  • gacusia1 06.03.08, 04:17
    Babciu47 czy wierzysz w to,ze Wandall albo inny pan jego pokroju
    przejmie sie tym watkiem?Powiedza,ze kobieta jest do kitu bo sie
    zorganizowac nie potrafi,bo zle dziecko wychowuje(buja w wozku) itp.
    Przykre...ale prawdziwe.Pozdrawiam!
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • daaar0 06.03.08, 08:16
    Ach jak trudno kobiecie przyznać czasem "mea culpa" wink.
  • daaar0 06.03.08, 08:20
    A jak w końcu uda mi się to od mojej małżonki usłyszeć to zaraz za tym jest
    "ale..." wink).
  • daaar0 06.03.08, 08:14
    No właśnie. Kobieta może mieć doła. To naturalne.
    Facet nie może sobie na to pozwolić (?)
    (Bo niby jakie my możemy mieć do tego powody?)
    Tym właśnie chyba się (m. in.) różnimy. Kobieta w takiej sytuacji "biadoli"
    (słusznie czy nie to inna bajka), facet reaguje złością.
  • gacusia1 05.03.08, 21:59
    Poprzedni post,na ktory odpowiedziales nie byl skierowany do
    ciebie.Tak wiec obawiam sie,ze nie mamy o czym rozmawiac skoro nawet
    nie potrafisz przeczytac i ZROZUMIEC tytulu postu.
    Wroc do podstawowki na lekcje czytania i lekcje "wychowanie w
    rodzinie".Powodzenia w edukacji!
    --
    -To kaczuszka? -Nie,to ptaszek Kukułka -Kółka ma?
    Josh Demolka
    Mija czas
  • le.chujarek 12.03.08, 12:20
    gacusia1 napisała:
    > Poprzedni post,na ktory odpowiedziales nie byl skierowany do
    > ciebie

    czy na pewno rozumiesz pojęcie "forum PUBLICZNE"?
    sądzisz że ktoś nie ma prawa zabrać głosu gdy sie publicznie
    dezinformuje na jego temat?
    do ataku ad personam na wandala się nie odniosę, bo żal mi tak
    napastliwej osoby jak ty. nie ma powodu bardziej cię gnębić.

    co do meritum; uczciwsze byłoby zatytułowanie takich
    artykułów "instrukcja obsługi męża/ojca".
    odwracając sytuację; czy panie nie byłyby oburzone artykułem w
    którym doradza się np "nie wymagaj od swojej żony zbyt wiele, to
    przecież istota kierująca się głównie emocjami"???

    --
    wchodzę na gazeta.pl;
    taplanie w GWnie to mój cel
  • babcia47 12.03.08, 20:59
    a nie zauwazyłeś, że w drugim z artykułów jest taki akapit?? prawie
    dokładnie taki w części dotyczącej powrotu ojca z pracy..smile)
  • le.chujarek 13.03.08, 09:11
    > a nie zauwazyłeś, że w drugim z artykułów jest taki akapit??
    na artykuły rzuciłem tylko okiem by wyrobić sobie zdanie - raczej
    takich rzeczy nie czytam. sprawa podziału obowiązków w małżaństwie z
    dziećmi czy bez, jest zbyt powazna by zostawiać ją dziennikarkom
    dorabiającym na pół etatu. każda para powinna sobie wypracować
    własne rozwiązania (na pewno nie jest to łatwe i wymaga dobrej
    komunikacji), a nie żyć wg poradników typu "10 sekretów udanego
    życia".
    po prostu wolę być partnerem niż narzędziem sterowanym za pomocą
    odpowiednich kombinacji gestów i słów.
    dziwne?
    --
    wchodzę na gazeta.pl;
    taplanie w GWnie to mój cel
  • babcia47 13.03.08, 23:05
    gdyby na poradniki i tym podobne artykuły nie było
    zapotrzebowania..to by nie powstawały..widocznie komuś to jest
    potrzebne i przydatne!! Mi niektóre książki o wychowaniu i
    pielegnacji np. Spocka czy Makuszyńskiego bardzo sie przydały..od
    innych też nie stroniłam w myśl zasady, że nie jestem wszechwiedząca
    a instrukcji obsługi dziecka w szpitalu nie wydają.. O dziwo
    dowiedziałam sie również, że istnieje depresja poporodowa i kilka
    innych reakcji psychicznych dopadajacych młode matki..i sam fakt, że
    sie o tym dowiedziałam i przestałam siebie obwiniać o "wszelkie
    nieszczęścia swiata" a pisząc powaznie, że mam prawo być czasem
    wkurzona na własne dziecko i sytuacje w jakiej sie znalazłam ..i nie
    swiadczy to o tym, że jestem złą czy wyrodna matka paradoksalnie
    pomogła mi nad tym zapanować. Wyobraź sobie, że jako osoba majaca
    wiecej czasu na grzebanie w necie czasem wyszukuje podobne artykuły
    na zadany temat swoim dzieciom, młodym rodzicom..i chyba im sie to
    do czegoś przydaje, bo jak dotychczas nie zwolniły mnie z tej
    funkcji..a im więcej informacji na jakis temat, tym większe
    prawdopodobieństwo, że człowiek nie zgubi sie w jakiejs
    sytuacji..nie dotyczy to tylko wychowania dziecka czy relacji
    pracujacy tato-mały niemowlak
  • wandall77 12.03.08, 22:08


    Myślę, że powinnaś sama... cofnąć się do "podstawówki", bo w przeciwieństwie do Ciebie nie obrażam nikogo... ponieważ chyba naprawdę nie czytasz dokładnie i grają w Tobie emocje, opisałem poniżej, specjalnie dla twojej osoby "na poziomie podstawówki" kwestie, które poruszyłem.
    By było to bardziej jeszcze przejrzyste i byśmy się dobrze zrozumieli - ja podaje artykuł na e-dziecko,napisany przez dziennikarkę - skierowany do wszystkich, mający wywołać zamierzony efekt wśród czytających - jak przedstawiany jest facet,a nie wypowiedz na forum kobiety (indywidualny przypadek, który Ty podajesz). Nie jestem przykładem, za jakiego mnie tu przedstawiasz - faceta, za którego mało mnie Ty i inne osoby by chętnie "ukrzyżowały" ( nie zajmującego się rodziną, a tylko ciężko zarabiającego)... właśnie rzecz w tym, że zbyt prostolinijnie patrzysz na wszystko i nie przestudiowałaś tematu, jaki poruszyłem... zatem spójrz na to inaczej - zastanów się, pomyśl, wyciągnij wnioski - bo już bardziej przejrzyście nie da sie napisać tego, co napiszę poniżej...
    Otóż...,
    jeżeli idziesz na macierzyński - nie pracujesz... standard życia rodziny spada - zasiłek i dodatki są zbyt małe w naszym kraju... partner Twój z pewnością przejął na siebie funkcję zarabiania "drugiej pensji", którą do tej pory Ty zapewniałaś pracując. Pojawiło się dziecko, które dodatkowo pomniejszyło Wasze dochody.... CZYTAJ TERAZ ZE ZROZUMIENIEM... chodzi mi o to, że Partner przejmuje obowiązki zarabiania na rodzinę (jest teraz rodzina tzn. troje ludzi - rodzice i co najmniej jedno dziecko) do czasu, kiedy nie powrócisz czynnie do życia zawodowego i sytuacja materialna rodziny ustabilizuje się. Stąd też, bardzo często wraca on (mąż, partner itp.) późno do domu (nadgodziny, dodatkowy etat, obowiązki itp. itd.). JEST TO DRUGI ETAT- bo TY TERAZ NIE PRACUJESZ-masz inny obowiązek- zajmowanie się dzieckiem... więc u Partnera następuje naturalne, związane z przebiegiem sytuacji, przejęcie Twoich dotychczasowych obowiązków związanych z Waszym wspólnym zarabianiem na życie - czyli on zarabia na WASZE UTRZYMANIE- MA DWA ETATY- mówiąc prościej, byś to zrozumiała. I TUTAJ sie rozmijamy w naszym myśleniu a raczej rozumowaniu w kwestii POMOCY...
    Mało kobiet to rozumie i nie chce tego naprawdę zauważyć- bo jest to wygodne i w ogóle nie biorą tego pod uwagę, gdyż mogą mieć wtedy pretekst do Partnera o to, że nic takiego nie robi dla dobra rodziny . A przecież jest to POMOC i to pomoc bardzo ważna, istotna. Stąd też nie może być traktowana marginalnie - na co próbowałem zwrócić uwagę Szanownej Koleżanki i forumowiczów.
    Dodatkowo ten sam chłop po przyjściu po pracy ( a raczej po dwóch etatach), ma przejąć obowiązki od swojej Partnerki, by ta mogła wreszcie odpocząć po "wielkich trudach dnia codziennego". To, że wraca do domu i mógłby zawiązać sznurówki u butów na stojąco, jego partnerka nie bierze pod uwagę...bo tylko ona uważa, że MA RODZINĘ I DZIECKO NA GŁOWIE- tak jest kreowana kobieta w tychże artykułach...
    Nie piszę w moim wątku na forum tego na próżno i bez powodu nie poruszyłem tego tematu dotyczącego artykułów zamieszczanych na e-dziecko przez dziennikarki (proszę Szanowną koleżankę, by nie myliła tego z wypowiedziami osób na forum i podawała subiektywne wypowiedzi lub ich żale albo radości- bo to bardzo odmienna kwestia)...jest to moje spostrzeżenie ze względu na to, że niejako artykuły tego typu kreują pewien styl i sposób patrzenia na rodzinę, wspólne wychowanie potomstwa, wzajemne podejście i rozumienie obojga Partnerów względem siebie oraz sytuacji, w jakiej się znaleźli w momencie urodzenia dziecka. I uważam, że ten sposób przedstawiania rzeczywistości i kreowania mentalności kobiet w tych artykułach - jest w moim przekonaniu zły. Dlaczego? Po prostu tendencyjność, jednostronne patrzenie w kierunku materii istnienia obowiązków kobiety względem potomstwa i obarczanie nimi mężczyzn- przedstawia ich w oczach kobiet, jako dobre narzędzie do rozwiązania problemu zajmowania się dzieckiem...pisanie w stylu "kobietą-matką się rodzi, a mężczyzna-ojciec, musi się tego nauczyć" podświadomie i dodatkowo osłabia pozycję mężczyzny w rodzinie i ukazuje pewien stereotyp wpływający na skrzywienie pojęcia i znaczenia słów MĘŻCZYZNA, RODZIC, POMOC, PARTNER itp.
    Chciałbym Szanownemu Koledze napisać, że wrażenie odniósł Pan złe smile). Moja partnerka widząc, to co robie dla rodziny nie zmusza mnie do pomocy- nie wymaga ode mnie bym wyręczał ją z obowiązków -świetnie sobie daje radę. A efekt jest zupełnie odwrotny- kiedy przyjdę z pracy i mam jeszcze siłę, sam z miłą chęcią jej pomagam i robię to, o co mnie poprosi z zadowoleniem - podkreślam, że nie mam tego obowiązku,gdyż moja partnerka zdaje sobie sprawę i rozumie, że zarabianie na całą rodzinę, to również obowiązek i ciężka praca... szanuję ją za to i wspieram, kiedy mam tylko siłę, lecz jeżeli odmówię- nie robi mi z tego powodu awantur, czy złośliwych uwag - stąd też być może dlatego moje oburzenie we wcześniejszych odpowiedziach na posty...

    Chcę napisać również o tym, że spore poparcie występuje u tego typu "nowoczesnych kobiet" za tego rodzaju poradami - co zresztą widać po ich wypowiedziach na forum, dla podparcia wcześniejszych uwag i dalszej wypowiedzi podam link do statystyk:

    www.rozwod.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26&Itemid=26
    Powiem pokrótce, jeżeli myślą Panie, by zrobić z Partnera-niewolnika i robotnika, proponuje uważnie poczytać moje wypowiedzi...żaden człowiek-mężczyzna, partner nie wytrzyma takiej presji obowiązków i naporu skarg i zażaleń ze strony partnerki, bez wzajemnego wsparcia i miłości...może czas pomyśleć o swoim Partnerze oraz dziecku i na nich się więcej skupić, niż marnować ten czas na czytanie artykułów o tejże tematyce tj. "ustawiania mężczyzn" w różnego rodzaju czasopismach i brukowcach...
    Dla zrozumienia się, by Szanowne Panie mnie nie atakowały wyjaśnię, że alkoholizm, znalezienie innej partnerki, również i brak zainteresowania rodziną, ma podłoże także emocjonalne, z reguły związane z tym wszystkim, co napisałem, dotyczy relacji "najpierw przyczyna a następnie skutek". Rozwód jest przecież konsekwencją pewnych przyczyn w skutek działania czynnika lub czynników. - a użyte objaśnienia są pojęciami tak obszernymi, że można postawić tezę, że wiele zależy również w tej materii od kobiety - ten czynnik ja osobiście uważam za bardzo ważny.
    Wdawanie się w dalszą dyskusję i dzielenie tematu na zasadzie "dzielić włos na czworo" uważam, za bicie już piany. Co bardziej uświadomionym Paniom powinno to dać do myślenia, a niestety co poniektórym, to chyba powrót do "podstawówki" i uwzględnianie interpunkcji podczas czytania już nie pomoże.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim szczęśliwych lat w związkach, w partnerstwie, zrozumieniu, miłości i partnerstwie...bo tą kwestią cały czas próbowałem się z Państwem podzielić...
  • babcia47 14.03.08, 03:53
    wszystko to w opisie szanownego pana wygląda tak idyllicznie, że aż
    zastanawiam się po co wogóle zadał sobie trud siegania po jakies
    porady..i skąd ten cały szum,bo przecież nie kazdy jest jednakowy i
    spod sztancy..być moze artykuły były pisane dla tych panów, którzy
    nie wywiązuja sie tak wzorowo ze swoich obowiazków jako mężczyzna,
    ojciec, przyjaciel, partner..Świat nie składa sie z samych ideałów,
    czasami są to ludzie dopiero do niego dążący..i moze dla nich są te
    artykuły..sam fakt, że chodzi się tylko w spodniach nie swiadczy
    jeszcze o tym, że nabyło sie wszelkiej wiedzy, są panowie, dla
    których nie wszystko jest tak oczywiste jak dla Ciebie..i
    niekoniecznie przejmują wszelkie obowiazki i obciążenia
    ("męskie")..znam to z autopsji!! Ja swoich synów nie tylko musiałam
    utrzymywać..ale równiez nauczyć grać w piłke, koszykówke..a nawet
    bić się!! Kazdy ma swój pryzmat, przez który patrzy na swiat a nawet
    na relacje mesko-damskie!!(interpunkcję, nie tyle olewam, ile po
    powaznym wypadku (wstrząs mózgu) mam z tym poważny problem na
    zasadzie analfabetyzmu wtórnego, podobno mam tak mieć przez rok
    jeszcze..trudno musisz to znieść a jak to ocenisz to mi zwisa)
  • daaar0 06.03.08, 07:17
    No to tu właśnie jest miejsce, w którym staramy się uświadomić takich
    delikwentów, że dzieci to harówa 24/24. Jeżeli wydaje się komuś, że rola ojca
    kończy się na "zarabianie -(u) kasy jest wszystkim co powinni
    > dac swojej rodzinie.Uwazaja,ze jak raz na dzien poglaskaja zonke i
    > dziecko,powiedza,ze kochaja to juz koniec ich obowiazkow(nie
    > mowiac,ze glaskanie jest obowiazkiem!)" to lepiej niech w miejscu "Ulubione
    fora" wstuka raczej "Bezdzietni z wyboru".
    Co do tego co napisał wandall77... Jeszcze raz powtarzam. Wygląda mi to bardziej
    na sytuację, którą ja opisuję. Miał facet zły humor, był przepracowany,
    przeczytał jakiś durny artykuł na e-mama, żona nadepnęła mu na odcisk... Poczuł
    się podle i postanowił sobie ulżyć.
    No, ale to ja odniosłem takie wrażenie, ktoś inny mógł to odebrać inaczej.
    Lepiej jednak jest powstrzymać się w takiej sytuacji w ogóle od komentarzy niż
    jeszcze komuś dokopać. Wiem na własnej skórze jak to boli, kiedy potykasz się o
    własny język, a żonka śle ci sms-a o treści "pośpiesz się".
  • aniluap88 13.03.08, 15:43
    witam wszystkich. od jakiegoś czasu z zainteresowaniem śledzę ten wątek i nie
    będę ukrywać, że uśmiałam się przy tym do rozpukusmile szczególnie z pełnych
    oburzenia wypowiedzi. Uważam, że forum to miejsce do DYSKUSJI, nie zaś do
    wypisywania napastliwych postów i obrażania kogokolwiek. w moim rozumowaniu atak
    jest linią obrony osób, którym już brak argumentów. ps. w nawiasie dodam, ze
    wandall77 jest bardzo troskliwym partnerem i jak każdy z nas daje z siebie co może.
  • aniluap88 13.03.08, 15:52
    ps. denerwuje mnie to, że ludzie bardzo pośpiesznie wydają osądy kompletnie nie
    znając człowieka, na którym wieszają psy. życzę im, żeby taka sytuacja ich nigdy
    nie spotkała.... i pozdrawiam wszystkich serdecznie- szczególnie daaara i
    le.ch..arka- trzymajcie się chłopaki!smile
  • babcia47 13.03.08, 23:19
    forum internetowe ma to do siebie, ze ocenia sie interlokutora po
    jego tekstach a nie "zaletach zyciowych" bywam na wielu forach ale
    tak napastliwego rozmówcę ciężko spotkać..napastliwego, ponieważ
    wystarczy przeczytać jego pierwotny wpis (bez podanialinków) i
    kategoryczna ocenę zarówno autorów artykułów jak
    i "kobiety"..proponuje przesledzić jego wpisy na całym tym
    wątku..stek obelg wobec rozmówców ustawianie się na pozycji obronnej
    zanim ktos go skrzywdził i awanturowanie sie jeżeli ktos nie
    podziela jego zdania..o wycieczkach osobistych nie wspomnę..żałuje,
    że wogóle wdałam się w dyskusję z kimś takim..szkoda klawiatury..
  • babcia47 13.03.08, 23:30
    ps. i ta "walka płci" jakby rodzina nie stanowiła jedności..jeżeli o
    tym wie to po co te wpisy i posądzanie całego rodu babskiego o chęć
    zrobienia z mężczyzn "niewolników"??? Żadna kobieta, której mąż
    wywiązuje się ze swoich "męskich" obowiązków nie będzie od niego
    wymagać "cudów"..chyba że samopoczycie panów jest lepsze niż
    faktyczne ich wykonywanie..bo z tym tez bywa różnie..samo życie!!
  • cicha_mysz 22.04.08, 15:13
    Generalnie zgadzam się z Tobą, mnie sama wkurzaja mamusie, które nie pracując zawodowo,wymagają od męża, który spędził cały dzień w pracy, że bedzie je wyręczał w różnych czynnościach, to zreszta działa tak samo w obie strony- jeżeli kobieta pracuje i zajmuje się dziećmi -facet powinien dzielić z nią obowiązki domowe po równo. Wiadomo-praca w domu to 24 godzinny etat, ale za to nie non stop- można sobie tak rozplanować czas by mieć go troche dla siebie. Co do stwierdzenia, że ciąża to nie choroba- to prawda, tyle, że faceci często zapominają, że człowiek nie raz czuje się jak chory: albo mu niedobrze i pawzia, albo go wszystkie kości bolą, nieraz nie do wytrzymania, no i jest zwyczajnie ciężko w końcowej fazie. Ale wrażliwy facet widzi, kiedy jego kobiecie źle i potrafi jej pomóc. Też nie podoba mi się ten pseudofeministyczny bełkot, który bardzo często mam okazję widzieć czy to w artykułach czy to na forum.
  • cicha_mysz 22.04.08, 15:30
    nie zrozumiała o co chodziło autorowi wątku.
  • babcia47 23.04.08, 21:09
    ja po prostu nie rozumiem jak zwykłe poradniki dla ludzi, którzy
    może, a z mojego doswiadczenia na pewno, czasem tego potrzebują
    niektórzy moga zinterpretować jako nawoływanie do zrobienia z męża
    niewolnika czy popychadłą.."Obrazić się" na takie teksty moze tylko
    ktoś kto czuje się zagrożony tym, że takie teksty powstają..być może
    autor wątku należy do tych, którzy ich nie potrzebują, ale należy
    wziąść pod uwage równiez tych, którzy czasem z nich korzystają lub
    wrecz wymagają "podetkania pod nos".. Z tego co autor pisze..w sumie
    robi to co te atrykuły zalecają..i to jest najzabawniejsze..jednak
    poczatkowo nawet nie zalinkował artykułów, które go tak bardzo
    wkurzyły..Inną rzeczą jest, że mnie nie dotykają pewne
    rzeczy..jeżeli nie czuję, że mnie dotyczą..co mnie moga obchodzić
    porady jak mam (czy nie mam) sprzątać dom jeżeli robie to bez
    szukania porad...jeżeli ktoś napisze, że mam co godzina latać z
    ścierką do kurzu..to sie co najwyżej obśmieję w duchu..być może, w
    swietle tego co gosciu napisał później moja reakcja była nie na
    miejscu..ale moim zdaniem cały ten wątek był zupełnie bez sensu
  • jaremax 23.04.08, 22:32
    Może i bez sensu, ale jakie emocje smile.Przyznam szczerze ,że czytam,
    czytam i dalej nie wiem o co chodzi autorowi wątku wink
    Ja tam robię swoje.Ojcem i mężem jestem.Jak ? Moja sprawa.Pzdr.
    Ps Małża mnie kocha , córa też smile czego od życia chcieć więcej.
  • babcia47 23.04.08, 23:45
    co nie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.