Dodaj do ulubionych

Nie chcę żeby żona rezygnowała z pracy !

15.07.08, 22:57
Czy jestem jedynym facetem, który nie chce żeby żona korzystała po
macierzyńskim z urlopu wychowawaczego ??? A może to nie jest aż
takie niezwykłe, że chcę mieć żonę pracującą i żyjącą pełnią życia,
zadbaną, partnera do rozmowy o wszystkim a nie tylko pieluszkach i
zajmującą się dzieckiem i domem ?? Stać nas na to żeby żona nie
pracowała ale w sytuacji kiedy dzieckiem może zająć się babcia nie
widzę powodu aby żona miała rezygnować z dobrej i dobrze płatnej
pracy. Dla mnie kobieta jest partnerem i nie wyobrażam sobie żony
zajmującej się tylko domem. Znajomi, rodzina twierdzą że to jakiś
zupełnie dziwaczny i niespotykany pogląd, czy faktycznie ???
Edytor zaawansowany
  • johnnysixcannons 15.07.08, 23:13
    Nie to nie dziwaczny pogląd.Nie wydaje mi się jednak,żeby urlop
    macierzyński(który nie trwa wiecznie)zrobił Ci z żony kurę domową.3
    miesiące to nie wieczność.Cyba,że się boicie utraty pracy.Ale jeśli
    nie to zwróć uwagę na to,że to Wasze dziecko,a nie babci-tu mogą
    wystąpić później tarcia.
    --
    Żona mówi,że brak mi hobby.Otóż mam:
    ...a
    wychowanie przez wędrowanie
  • purpurowa_komnata 15.07.08, 23:25
    A jak by babci nie było? też byś miał takie podejście czy odmienne?
    Wg mnie to decyzja obu stron. Wg mnie bez sensu zmuszać kobietę aby
    poszła do pracy zawodowej jeśli ona chce iść na urlop wychowawczy -
    jak również zabraniać kobiecie pójścia do pracy jeśli ona ma
    potrzebę pracy- nie znaczy to przecież,że mniej dziecko kocha.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • purpurowa_komnata 15.07.08, 23:28
    A i jeszcze jedno-dla mnie nie jest naistotniejsze czy w tym czasie
    potomstwem zajmuje się bacia czy ktoś inny-więzy krwi niekoniecznie
    gwarantują właściwą opiekę i brak kłopotów
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • egon26 16.07.08, 00:34
    Praca to nie tylko część życia "towarzyskiego" ale także i niezależność
    finansowa, współpraca między partnerami itd. Jednak dziecko warto jest
    wychowywać samemu, szczególnie na początku gdy buduje się pewne podstawowe
    zachowania. Moja żona przez 22 miesiące pracowała w domu i zawodowo i "rodzinne"
    dzięki czemu sami wychowywaliśmy sobie dziecko. Ja kończyłem prace zajmowałem
    się dzieckiem, żona szła do swojej. Dzięki takiemu układowi dziś mamy dziecko
    dokładnie tak wychowane jak chcieliśmy i z tego co widzę jest to dziecko
    najlepiej wychowane z wszystkich które znam- choć tu akurat nie jesteśmy
    obiektywni.
    Wydaje mi się że jeśli macie jakąś wizje jak wasze dziecko powinno być
    wychowane, to powinniście zrobić to sami. Babcie z zasady mają więcej
    cierpliwości do dziecka niż rodzice przez co rozpieszczają je bardziej, co w
    efekcie psuje dziecko. Więc jeśli macie możliwość by wychowywała żona to lepiej
    niech ona to robi. Jednak faktycznie w dzisiejszych czasach jest to straszne
    poświęcenie i ograniczenie. Ale mi się wydaje że jest to gra warta świeczki.
  • zonka77 16.07.08, 20:10
    wychowania dziecka. Córkę mojego męża wychowywała w większości babcia i efekty
    są krótko mówiąc niefajne. Babcie zazwyczaj rozpieszczają dzieci do granic
    możliwości. Chyba że masz wyjątkowo rozsądną babcię do dyspozycji big_grin

    Z pracy też bym nie zrezygnowała. Natomiast zwolniłabym tempo jeśli to byłoby
    możliwe. Naszą starszą córką zajmowała się opiekunka przez 2,5 roku ale ja o 16
    byłam codziennie w domu. Opiekunka trzymała się zasad przez nas wytyczonych,
    dziecko rozwinęło się super i jest naprawdę dobrze wychowana i fajna. Teraz mam
    tą super możliwośc że pracuję w domu. Do dziecka ktore przyjdzie na świat w
    październiku tez będzie opiekunka, tylko na krócej i jeszcze bardziej pod moim
    "nadzorem"
    Zostanie bez pracy na dwa lata dla mnie byłoby katastrofą pod każdym względem
    (nie chodzi o finanse)
    --
    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
    niemożliwe"
  • jodi20l 16.07.08, 12:11
    nie wiesz co piszesz chyba. poszłam do pracy zaraz po macierzyńskim oczywiście
    pierwsze dziecko, pierwszy wnuk babci: ależ oczywiście pomogę, zajmę się itd.
    Zgrzyty po 5 miesiącach, poza tym zastanawiam się jak moja matka mogła wychować
    me na ludzi skoro moją córkę rozpuszcza jak cholera, w każdym najgorszym tego
    słowa znaczeniu
  • titta 16.07.08, 13:57
    Zona pracujaca, to niekoniecznie "zadbana, zyjaca pelnia zycia".
    Oczywiscie moze tak byc, ale w duzej mierze zalezy to od jej potrzeb
    i charakteru. Rownie dobrze moze byc, ze bedzie rozerwana pomiedzy
    domem, a praca, z wyrzutami sumienia, ze nie spelnia sie ani tu ani
    tu. Czasem dobrze moc sie poswiecic jednemu wyzwaniu. Oczywiscie
    zalerzy to od konkretnej osoby.
    A poglad wcale nie jest dziwaczny. Mnostwo facetow tak mysli, tyle,
    ze czesto ich wizja sprowadza sie do oczekiwan, ze zona bedzie miala
    owocne zycie zawodowe, bedzie wspaniala matka, ksztaltujaca malego
    czlowieczka wedlug oczekiwan, bedzie czula i cierpliwa partnerka,
    majaca dla nich mnostwo czasu, swietna kochanka itd. A niestety
    wszystkiego naraz sie nie da. Szcegolie jesli facet swojego wkladu w
    tym nie widzi.
  • e.logan 16.07.08, 15:53
    A czego chce Twoja zona?? Bo o tym nic nie piszesz.

    A tak odemnie to jesli twoja zona jest"orlem" to nie stanie sie
    nigdy kura domowa i odwrotnie. Z kury domowej nigdy nie zrobisz
    orła.smile)
  • jaremax 16.07.08, 21:33
    logan trafił według mnie w dychę smile Ja podejrzewam , że Ty boisz się
    utraty dochodów z dobrze płatnej pracy żony.Cóż - kłania się stara
    prawda. Pieniądze to nie wszystko i Twoja żona pewnie tak myśli.Tak
    sądzę. Pzdr.
  • ania313 16.07.08, 22:17
    Może...
    Tata mojego dziecka chciał abym wróciła do pracy po macierzyńskim,
    abym zostawiła mu 3-miesięczne dziecko 500 km od domu, gdyż miałam
    dobrą pracę,dużo lepszą od niego, ale daleko, więc kasa by leciała.
    To on chciał iść na wychowawczy a ja miałabym przyjeżdżać do nich co
    tydzień i jeszcze wymyślił, że miałabym zarazem rozkręcać
    działalność gospodarczą w weekendy podczas odwiedzin.
    Tylko ciekawe kiedy widziałabym sie z Córeczką...

    I zgadzam się z wypowiedzią Egona.
  • diin 16.07.08, 22:41
    a ja zgadzam się z poglądem autora - baaa nawet śmię twierdzić że
    każda kobieta "powinna" po macierzyńskim wrócić do pracy. ale u mnie
    to "powinna" bardziej wynika z sytuacji jakie codziennie widzę i
    które mnie drażnią - jak to kobiety "sukcesu" spędzające całe dnie z
    łopatką w piaskownicy patrzą na mnie z pogardą gdy wracam z pracy -
    ciągnę na plecach tony zakupów, laptopa i dziecię moje przylepione
    do nogi - "skrzywdzone" bo żłobek go wychowuje.. wg nich zabieram mu
    dzieciństwo a wg mnie tak usprawiedliwiają własne "lenistwo".

    ps: pogląd na ten temat mogę mieć skrzywiony, bo nie lubię ludzi
    niepracujących z własnej wygody, ochoty czy tam lenistwa..
    --
    Każdego dnia budzę się piękniejsza , ale dzisiaj to już
    przesadziłam tongue_out
  • diin 16.07.08, 22:51
    a poza tym co w dzisiejszych czasach znaczy "stać nas" nas to chyba
    tylko do rozwodu bo potem wątpię, żeby mamę po wychowawczym było
    stać..
    uważam, że każda mama (i nie ważne w jak pięknym, kwitniejącym
    miłością związku) powinna dążyć do niezależności finansowej.. a z
    resztą co to teraz w naszych ciężkich czasach płacowych przykład dla
    dziecka? siedzenie w domu i wychowywanie - bzdura jakaś - dla mnie
    to lenistwo do potęgi ntej
    --
    fidijowo.blogspot.com/
  • jaremax 16.07.08, 23:03
    Owszem. Egon i jego żona znależli rozwiązanie idealne. Ja z moją
    małżą również, ale to tak na marginesie -smile.Żona Piotra chyba
    najzwyczjniej nie może wybrać naszej opcji.Nie może pracować w domu!
    Dziwne ? Co wy z tą pracą w domu ? Dzwonią do mnie z roboty bywa,
    powtarzam BYWA że, kilkanaście razy dziennie bo coś tam, a mam
    wolne. Ku..ca mnie bierze gdy mi dziecko przez telefony głupieje,
    bo nie wiem z kim gadać. Wybrała to co napisałem wcześniej -
    pieniądze to nie wszystko.
  • jaremax 16.07.08, 23:14
    diin -smile czemu takie rozdrażnienie ? Jesteś przed ?
    Rozwód to ostateczność.Tak sądzę.Pzdr.
  • diin 16.07.08, 23:22
    jaremax napisał:

    > diin -smile czemu takie rozdrażnienie ? Jesteś przed ?

    jaremax wtórne dziewictwo grozi mi już tongue_outtongue_outtongue_out
    smile


    --
    picasaweb.google.pl/joasiaqsterster
  • piotr2800 17.07.08, 12:32
    Dinn dziękuję za te wpisy. Już myślałem, że większości kobiet do
    szczęścia wystarczy tylko dziecko, domi pieluchy. Moja żona jeszcze
    do niedawna prezentowała podobny pogląd tzn bycia niezależną
    finansowo. Teraz im bliżej powrotu do pracy zaczyna zagadywać, że
    może jednak poszłaby na macierzyński. Tutaj nie chodzi wyłącznie o
    dochody żony bo chociaż żona zarabia nieźle to moje dochody są
    zdecydowanie większe. Chodzi w ogóle o sytuację pozostania w domu i
    tego wszytskiego co się z tym wiąże. Tzn nie chciałbym nikogo urazić
    ale obserwując znajomych, sąsiadów śmiem twierdzić, że w
    zdecydowanej większości przypadków kobiety, które przestają
    pracować, przestają również dbać o siebie w sensie fizycznym i
    intelektualnym, uwsteczniają się. To jedno ale też nie ukrywam bo
    był bym hipokrytą, że przy wynagrodzeniu żony powyżej przeciętnej
    kwestia utraty dochodów również nie pozstaje bez znaczenia. Co do
    sprawy opieki przez babcię to też chyba nie można od razu zakładać,
    że każda babcia jest taka sama i będzie tak samo bezgranicznie
    rozpuszczała dziecko. Zresztą znam wiele mam, które rozpuszczają
    swoje dzieci wielokrotnie bardziej niż babcie.
  • purpurowa_komnata 17.07.08, 14:34
    > Dinn dziękuję za te wpisy. Już myślałem, że większości kobiet do
    > szczęścia wystarczy tylko dziecko, domi pieluchy.
    Piotrze- ja mam zupełnie inne spostrzerzenia- mężczyźni w moim
    otoczeniu twierdzą, MUSI I MA WYSTARCZAĆ TYLKO dziecko, dom i
    pieluchy- tak więc łatwo nie jest. Tylko patrząc po sobie kobieta
    będąć matką nie przestała być również człowiekiem-pracownikiem.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • wjw2 17.07.08, 18:03
    > to też chyba nie można od razu zakładać,
    > że każda babcia jest taka sama i będzie tak samo bezgranicznie

    Podobnie nie można zakładać, że każda kobeta na urlopie wychowawczym
    przestaje dbać o siebie i się uwstecznia. Ty sam znasz swoją żonę
    najlepiej i wiesz, jak sprawa wygląda.
    Z tego co piszesz, żona jest juz na urlopie maicerzyńskim jakiś
    czas, i co? Jest zaniedbanym babonem, który tylko o kupkach, papkach
    dziecięcia rozmawiać potrafi???

  • lambert77 18.07.08, 08:18
    > zdecydowanie większe. Chodzi w ogóle o sytuację pozostania w domu
    i
    > tego wszytskiego co się z tym wiąże. Tzn nie chciałbym nikogo
    urazić
    > ale obserwując znajomych, sąsiadów śmiem twierdzić, że w
    > zdecydowanej większości przypadków kobiety, które przestają
    > pracować, przestają również dbać o siebie w sensie fizycznym i
    > intelektualnym, uwsteczniają się<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

    ahh to Cię boli smile To całe gadanie o ambicjach szanownej małżonki o
    świetnej pracy o tym, że babcia może się zająć dzieckiem... a babcia
    tak na marginesie o tym wie że ma się zająć twoim potomkiem??... to
    tylko dym w oczy stary nic więcej. Boli Cię co znajomi powiedzą jak
    Ci się żona zmnieni w kurę domową no bo z kim porozmawiasz kim się
    przed kolegami pochwalisz smile oj cycu cycu malinowy... otrzeźwiej.
    Nie rób krzywdy dziecku i żonie. A skoro tak dobrze zarabiasz po co
    obarczać dzieckiem babcie zatrudnij mamke jak to dawniej w pańskich
    dworach bywało a potem w wieku osiemnastu lat dasz dziecku dłoń do
    ucałowania i w świat poślesz a ono będzie Cię Panem Ojcem tytułować.
    Stary macierzyński zleci jak z bicza strzelił nawet się nie
    obejrzysz kiedy będzie po wszystkim.
    A może ty idź na macierzyński smileumocnisz więź z dzieckiem poczujesz
    czym jest matkowanie niemowlakowi i zajmowanie się wszystkim a może
    nie stać Cię na to i jaj nie maszsmile???
  • faq 19.07.08, 15:09
    > Dinn dziękuję za te wpisy
    zastanow sie czy takie dosc.. no jadowite uwagi, spodobalyby Ci sie na co
    dzien.. bo jesli zona bedzie robic cos wbrew sobie to mozesz liczyc na
    wzrastajacy poziom frustracji, nie zaleznie od decyzji.
    Masz strasznie czarnobiale widzenie swiata. Wychowawczy moze trwac dodatkowy
    miesiac dwa niekoniecznie dwa lata, sa rozwiazania posrednie. Jakis obraz
    niezrozumienia miedzy Wami sie wylania. Moze lepiej porozmawiac o swoich
    potrzebach, zwlaszcza, ze takie schematyczne widzenie kobiet domowych i
    generalizowanie nie sprzyja porozumieniu. Troche wiary w malzonke smile
    i pytanie na koniec
    Babcia to czyja mama? Twoja czy zony?
  • aaaneta 15.03.09, 20:45
    A ja mimo świetnej i bardzo interesujacej pracy zostalam w domu. Jakos nie
    mogłam zostawic malej, teraz ma 6 miesiecy. Znalzlam natomiast czas na inne
    rzeczy, na ktore z racji pracy zwiazanej z czestymi i dlugimi wyjazdami,
    brakowalo czasu. Nadrabiam naukę jezykow i robie studia doktoranckie, uprawiamy
    z mezem sporty, wlasnie wrocilismy z nart, chodzimy na imprezy i do kina /
    teatru przy tym jestem spelnona matką na macierzynskim. Do pracy moze wroce we
    wrzesniu.
    Jak trzeba mała zostaje z babcia, ale babcia jest zdyscyplinowana, robi tak jak
    jej powiemy, a ktos musi dziecko porozpuszczac, skoro my tego nie robimy wink
  • e.logan 17.07.08, 18:41
    Diin a moze tej kobiecie bylo Cie zal? Moze litowala sie nad toba
    objuczona zakupami i laptopem , za ganiana wtedy gdy ona moze
    spedzac czas nawet an durnych babkach.Ale moze jest szczesliwa?

    Nie masz zdolnosci czytania w myslach wiec interpretacja jej miny
    nie musi byc taka jak przedstawilas.


    A tak juz prywatnie to wpracy to ja mam labe w porownaniu z
    obowiazkami domowymi.
  • daga_1 16.03.09, 10:10
    Nie kazdy lubi być pracoholikiem. Ty nazywasz to lenistwem a ja uważam, że
    kobiety które "uciekają" do pracy są leniwe. Oddasz dziecko do żłobka i
    odpoczywasz sobie od niego w pracy. Tylko nie mów, że zajmujesz się nim po
    pracy, bo to nie to samo. Cóż to za zajmowanie się przez dwie, trzy godziny
    dziennie. A potem wyrastają takie potworki z problemami emocjonalnymi.
  • lucusia3 16.03.09, 14:24
    Daga - problemy emocjonalne a i zdrowotne zazwyczaj, to mają dzieci wychowane przez babcię. Czapeczka do połowy czerwca -"ah, te zdradliwe wiatry", "daj nóżke, to babcia ci zawiąże bucika", "zjedz jeszcze łyżeczkę za mamusię", "buraczki są zdrowe i musisz zjeść, bo babci będzie smutno", "absolutnie nie wychodź za płot i nie baw się z tymi brudnymi dziećmi, bo ci zabiora zabawki" itp - to standardy w wykonaniu babć. No i wychodzą samotne, egocetryczne, absolutnie niesamodzielne i z zaburzeniami pokarmowymi (upasione albo chroniczne "niejadki") ofiary. Na tym tle, te przedszkolne i żłobkowe dzieci to geniusze społeczne, samodzielnie wybierające to co lubią, a nie co chciała mamusia czy babcia.
  • zefirekk 17.07.08, 17:28
    a ja trochę współczuję Twojej żonie. Zakładasz, że zostając w domu uwsteczni się, przestanie o siebie zbać itp. Przynajmniej taki pogląd tu prezentujesz. Przecież na wychowawczym nie musi siedzieć całe 2 lata, ale kilka miesięcy na przykład. Może ona nie czuje się gotowa, żeby iść do pracy i zostawić innej osobie dziecko.
    Nie piszesz też nic o argumentach żony - dlaczego ona chce zostać w domu? Jeśli ma taką potrzebę, czemu chcesz jej to odebrać?
    Ktoś już wyżej pisał o tym, że jeśli jest się "orłem" to nagle się nie zmieni na coś przeciwnego. I to święta racja.
  • e.logan 17.07.08, 18:37
    To czy zona na wychowawczym/macieynskim sie uwsteczni zalezy w takim
    samym stopniu od niej jak i od Ciebie. Wiekszosc facetow ktorzy
    wlasnie narzejaka ze ich zony nie dbaja o siebie , nie rozwijaja sie
    to typowi leniwce kanapowi. Pracuja w pracy i na tym koniec ich
    wkladu. Jesli wrocisz do domu i bedziesz ja wspieral w pracach
    domowych,inicjowal wyjascia do domu, muzeum lub na wernisaze, to nie
    mamocnych .Zacznie laknac towarzystwa, bedzie dbala o siebie chodzby
    po to by brylowac w towarzystwie.

    Ale widzisz jak dla mnie to wszystko co pisze nie ma dla Ciebie
    znaczenia bo Ty poprostu nie szanujeszkobiet ktore zyja na swoj
    sposob , nawet jesli sa szczesliwe.

    MAsz jakis swoj obrazek i wciskasz w nia kobiety bez zrozumienia na
    indywidualnosc ludzkiej natury.
  • care5 18.07.08, 15:49
    CZyli zebys ja szanowal musi pracowac.No niezly szacunek .
  • male_piwo 18.07.08, 22:39
    piotr2800 napisał:

    > Czy jestem jedynym facetem, który nie chce żeby żona korzystała po
    > macierzyńskim z urlopu wychowawczego ???

    Całkiem możliwe i pewno jesteś w mniejszości. Mając możliwości powinieneś WYBÓR
    zostawić żonie, bo ważne czego ona chce!

    U nas od początku była opcja powrotu do pracy po macierzyńskim, choć pojawiały
    się wątpliwości. Urlop można wziąć na żądanie praktycznie z dnia na dzień, więc
    warto spróbować.

    Wbrew pozorom, chyba
  • bj32 19.07.08, 16:05
    "Czy jestem jedynym facetem, który nie chce żeby żona korzystała po
    macierzyńskim z urlopu wychowawaczego ???"
    Nie. Jest mrowie mężczyzn, którzy uwarzaja, ze kobieta powinna
    pracować zawodowo nie w celu zdobywania dóbr materialnych, tylko
    żeby nie zdziczała, bo musi mieć kontakt z ludźmi, blebleble. Mój
    teść też tak uważa, na szczeście nie muszę z nim gadać.
    "chcę mieć żonę pracującą i żyjącą pełnią życia, zadbaną, partnera
    do rozmowy o wszystkim a nie tylko pieluszkach i zajmującą się
    dzieckiem i domem ??"
    Zwyrodniały i kwitnacy bujnym kwieciem pogląd, jakoby kury domowe
    były z założenia głupie i zaniedbane jest w dużym stopniu winą
    kobiet wykazujących się lenistwem umysłowym i po "udomowieniu"
    zapadających w stan psychicznej hibernacji.
    Mozemy pogadać o polityce, religii, filozofii, literaturze
    [czytujesz Łysiaka?], poezji Safony, historii, niektórych aspektach
    psychologii, fotografii [częściowo] i naprawie autobusów. Oraz o
    paru innych rzeczach. A jestem kurą domową. Nie łążę w rozwleczonych
    drsiskach i z tłustym łbem, nie oglądam "Mody na sukces", nie
    zażeram sie wiśniami w czekolanie, nie jestem roztyta i zaniedbana.
    Nie pracuję, bo nie chcę. I mój mąż też nie chce, zebym pracowała.
    Dodatkowo mamy niepełnosprawną córkę, z którą chodzę na
    rehabilitację [o niedosłuchu też mozemy pogadać].
    "dzieckiem może zająć się babcia"
    Człowieku dobry, jak już ktoś powyżej napisał - to nie jest dobry
    pomysł. To rodzice sa od wychowywania dzieci, nie babcia. Poza tym
    babcia nie ma obowiązku zajmowac się Twoim dzieckiem. Pierwsze trzy
    lata są najważniejsze dla dziecka i ono wtedy potrzebuje rodziców
    [obojga], nie babci czy niani.
    "Dla mnie kobieta jest partnerem"
    A jak poszłaby na macierzyński, to przestałaby być?
    "nie wyobrażam sobie żony zajmującej się tylko domem."
    A co zona na Twoje wyobrażenia?
    "Znajomi, rodzina twierdzą"
    Nie, to często spotykany pogląd. Tak jak i twierdzenie, że kobieta,
    która nie pracuje zawodowo "tylko siedzi w domu". Jaaaasne. Wstaje
    rano, idę do kibelka, wracam, stawiam na środku pokoju fote, siadam
    i siedzę. Sprząta się i gotuje samo. I tak dalej. W dodatku jeśli
    kobieta musi najpierw iść na 8 godzin do pracy [czyli formalnie w
    domu nie mam jej około godzin dziesięciu], wraca zajechana jak koń
    szmaciarza i jeszcze musi sprzatnąć, ugotować, wyprać, wyprasować,
    dopilnować dziecka [żeby się nie zdziwić, że już ma 18 lat i kiedy
    to zleciało]... No, chyba, ze macie gosposię... Czyli dwa etaty i
    tylko jeden płatny, bo panu mężowi sie zdaje, że jak 2 lata czy trzy
    posiedzi na maciarzyńskim, to jej mózg zaniknie i stanie się godnym
    pogardy warzywem gadającym wyłącznie o zupkach i kupkach.
    --
    Poddaszewink
    Ani policja, ani CBA, ani ABW... Nikt nie wie o Tobie tyle, ile Twój Admin.
  • melindap 19.07.08, 16:42
    Po części potrafię zrozumieć tego Pana, potrafię też zrozumieć
    małżonkę.
    Pan chce, aby żona pracowała, żona pracować nie chce, pytanie:
    kto powinien ustąpić?
    I skąd założenie, że żona, która pracuje wraca do domu i ma 2 etat?
    Może małżonkowie sprawiedliwie dzielą się obowiązkami?
  • care5 19.07.08, 18:16
    A skaz założenie ze żona uwsteczni sie po wychowawczym? Obserwacja
    jej dotychczasowej degradacji towarzyskiej?

  • bj32 20.07.08, 00:36
    "Po części potrafię zrozumieć tego Pana"
    Ja też. Często widuję kobiety, które faktycznie zajmujac się
    wyłącznie domem zaniedbują się pod każdym względem. Pisałam o
    tym. "Wychodzenie do ludzi" poniekąd obliguje do dbania o siebie. Co
    nie znaczy, ze "niewychodzenie" automatycznie powoduje zaniedbanie.
    "pytanie: kto powinien ustąpić?"
    Sztuka kompromisów jest trudna. A trzy lata to nie wieczność.
    Kobiety działają bardziej intuicyjnie i instynktownie, jeśli chodzi
    o dzieci [przynajmniej powinny]. A Pan założył, że żona na
    macierzyńskim zidiocieje i dlatego powinna wrócić do pracy.
    "I skąd założenie, że żona, która pracuje wraca do domu i ma 2 etat?"
    Z obserwacji. Ja z mężem też sie stosunkowo sprawiedliwie dziele
    obowiązkami. Ale czasem mam chęć szczerą kopnąć go w piszczel, kiedy
    nie pomaga w sprawach, w których powinien, bo zamiast, na ten
    przykład, pomóc w rehabilitacji lezie do piwnicy podłubać przy
    rowerze. A rehabilitacja jest nie tylko moim obowiązkiem. A ile
    widzę w sąsiedztwie sytuacji w stylu: mąż wraca i zajmuje sie
    własnymi sprawami, żona wraca i zajmuje się domem... W naszej cud-
    krainie zazwyczaj dalej pokutuje poglad, ze to żona jest od
    pilnowania domowego ogniska.
    Pozwole sobie podać za przykład właśnie teściów [chociaż to starsze
    pokolenie]: teść na rencie, teściowa jeszcze pracowała, a on sam
    sobie nawet rosołu nie umiał odgrzać. Jego znajomość zadań w kuchni
    ograniczała sie do herbaty i kawy. I znam kupę mężczyzn około
    trzydziestoletnich, którzy mają tak samo. W kuchni czy przy innych
    sprawach domowych bez mapy, latarki i psa przewodnika się gubią.
    Zgadnij, kto im pierze, prasuje i gotuje? Bo raczej nie mamy.
    --
    Poddaszewink
    Ani policja, ani CBA, ani ABW... Nikt nie wie o Tobie tyle, ile Twój Admin.
  • melindap 21.07.08, 13:48
    > Pozwole sobie podać za przykład właśnie teściów [chociaż to
    starsze
    > pokolenie]: teść na rencie, teściowa jeszcze pracowała, a on sam
    > sobie nawet rosołu nie umiał odgrzać. Jego znajomość zadań w
    kuchni
    > ograniczała sie do herbaty i kawy. I znam kupę mężczyzn około
    > trzydziestoletnich, którzy mają tak samo. W kuchni czy przy innych
    > sprawach domowych bez mapy, latarki i psa przewodnika się gubią.
    > Zgadnij, kto im pierze, prasuje i gotuje? Bo raczej nie mamy.

    Abstrahując od głownego tematu: to świadczy o inteligencji tych
    mężczyzn, którzy nic w domu nie potrafią zrobić i o inteligencji
    kobiet, które takich mężczyzn obsługują.
  • selavi2 19.07.08, 23:29
    Piotrze.
    Wedlug mnie to nie jest dobry pomysl, zwlaszcza jesli zona chce zostac z maluchem.
    Jestem mama dwojki juz prawie doroslych dzieci i bylam przez ostatnie 7 lat niania.
    Uwazam, ze miejsce dziecka jest przy matce, a matki przy dziecku.
    Dzieci najwiecej korzystaja wtedy psychicznie i emocjonalnie.
    Lepiej sie rozwijaja.
    Dziecko powinni wychowywac rodzice a nie najlepsza nawet babcia.
    Dal mnie w tej sytuacji najwazniejsze jest to, co chce zona.
    Przeciez nie zmusisz jej do pojscia do pracy i do tego, by stlumila instynkt
    macierzynski.
    Dla mnie to bardzo egocentryczne podejscie.
    Wazne jest to, jakiej TY zony nie chcesz miec.
    Bulwersuje mnie fakt, ze nieistotne jest dla Ciebie dobro Twojego dziecka, wazne
    jest tylko Twoje chcenie.
    Po co bylo Ci dziecko, jak nie troszczysz sie o nie a nawet chcesz mu zaszkodzic?
    Wiesz, takie maluskie dzieciatko ma swoje potrzeby emocjonalne i to szczegolne.
    Zona rowniez.
    Nie wyczulam w tym, co piszesz troski o nich.
    Wytlumaczeniem Twojej postawy bylby fakt, ze dzieciatko jeszcze sie nie
    urodzilo. Dopóki sie nie pojawi na swiecie latwo jest robic plany, biorac pod
    uwage tylko swoj punkt widzenia.
    Ale przypominam, ze za dobrostan psychiczny dziecka sa odpowiedzialni oboje rodzice.
    Tym bardziej, jesli sytuacja finasowa Was nie zmusza do tak drastycznego kroku,
    jak zostawienie malucha pod opieka innej osoby niz mama.
    Wedlug mnie rodzice powinni zapewnic dziecku jak najlepsze warunki do rozwoju,
    nie tylko materialne ale i uczuciowe i emocjonalne.
    Ty zachowujesz sie tak, jakby dziecko chcialo Ci odebrac zone.
    Nie pozwalasz zonie byc rowniez matka i mam wrazenie, ze sam nie dorosles do
    tego, by byc tatą. Szkoda, bo opieka nad dzieckiem moze byc frajda i dawac wiele
    radosci a nie prowadzic do odmozdzenia matki i otoczenia.
    Pierwszy rok zycia dziecka to budowanie wzajemnych wiezi uczuciowycj i
    emocjonalnych. Ciezko to zrobic, kiedy malucha sie widzi od 16.00 do 20.00.
    Dla mnie pelnia zycia bylo RÓWNIEŻ codzienne obserwowanie jak maluchy rosna,
    ucza sie nowych rzeczy. To tez sa wielkie wydarzenia.
    Ale mam wrazenie, ze Ty traktujesz zone jak zabawke a dziecko jak zwierzaczka,
    ktoremu wszystko jedno, kto mu zmienia pieluche i daje jesc.
    Mam nadzieje, ze jak sie juz maluch urodzi, to tak, jak w Twojej zonie obudzil
    sie juz instynkt macierzynski i slusznie czuje opor przed pozostawieniem
    3-miesiecznego dziecka i pojsciem dopracy, tak w Tobie obudzi sie TATO i
    bedziesz wspieral i rozumial zone w stwarzaniu jak najlepszych warunkow dla
    Waszego potomka.
    Czego Ci z calego serca zycze.

    --
    Dno jest po to, żeby było sie od czego odbić.
  • jaremax 20.07.08, 18:17
    selavi smile)) napisałem to samo tylko krócej smile. Pzdr.
    P.s. Może za krótko ? smile.
  • selavi2 20.07.08, 23:32
    Moze cos z tej naszej pisaniny trafi do...serca?
    Kto wie...smile))
    --
    Dno jest po to, żeby było sie od czego odbić.
  • skoobus 22.07.08, 14:34
    Chciałabym takie męża smile Mój wolałby abym siedziała w domu i nie traktuje moich
    zainteresowań, potrzeb poważnie. Ja też chcę się rozwijać a nie tylko "wąchać"
    pieluchy małego.
  • lambert77 22.07.08, 14:41
    trzeba znaleźć dobre rozwiązanie dla trzech stron - kobiety,
    mężczyzny i dziecka. Ciągnięcie z uporem maniaka każde w swoją
    stronę jest szkodliwe dla tego najmniejszego.... A zresztą co ja
    będę gadał wasz cyrk wasze małpy smile
  • purpurowa_komnata 22.07.08, 14:54
    > trzeba znaleźć dobre rozwiązanie dla trzech stron - kobiety,
    > mężczyzny i dziecka. Ciągnięcie z uporem maniaka każde w swoją
    > stronę jest szkodliwe dla tego najmniejszego....
    Lambert przykro mi- z moich obserwacji wynika,że tak najprawdę
    części facetów obchodzi ich własna wygoda- bo wyprane, ugotowane, no
    i mają władzę nad kobietą, bo oni zarabiają pieniądze- a dziecko to
    tak naprawdę jest tylko pretekst aby mieć kobietę domową. Nie
    generalizuję -bo byłoby to niesprawiedliwe-tylko nie podoba mi się
    takie podejście,że niby dla dobra dziecka kobieta musi się poświęcić-
    tak samo zresztą jak to,że jeśli kobieta nie zamierza
    współzarobkować to niby też dla dobra dziecka wymusza na mężu
    wzięcie dodatkowego etatu.Przymus rodzi poczucie krzywdy i
    frustruje. Jak dla mnie rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Jak
    ktoś uważa,że ta druga strona jest od ułatwiania drugiemu życia a
    sobie od utrudniania to się nie uda. Niektórzy pewnie nigdy nie
    zrozumieją,że należy zaspokajać potrzeby całej rodziny a nie tylko
    swoje...
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • lambert77 23.07.08, 08:01
    dla dobra dziecka ktoś się musi poświęcić. Żyjemy w świecie w którym
    nie musi tego robić kobieta może i mężczyzna kwestia dogadania się.
    A autor postu poprostu dramatyzuje.Macierzyński to pare miesięcy
    przecież wychowawczego nikt nie każe brać.
  • purpurowa_komnata 23.07.08, 10:38
    Lambert-ja nie pisałam o macierzyńskim (bo to nie wiem kim trzeba
    być aby go komuś odmawiać) tylko przymusowym wychowawczym-
    kiedy:żłobek-facet się nie zgadza, opiekunka-facet się nie zgadza,
    babcia-nie ma szans z różnych względów- on na wychowawczy się nie
    zgadza-a kobieta chce pracować zawodowo z różnych względów-facet się
    nie zgadza-bo wg niego ona musi iść na wychowawczy. To ja się pytam-
    gdzie tu dobro dziecka-gdzie dobro rodziny?To był przykład z
    najbliższego mojego otoczenia. Jak oboje mają dziecko ,to oboje się
    tak dogadują aby zapewnić dziecku opiekę i jakoś było znośnie w
    związku.A jak słyszę o poświęceniu to mi się smutno robi- bo jak
    ktoś traktuje wychowywanie jako wielkie poświęcenie to ja bardzo
    dziękuję. To bez sensu.Rozwiązań sytuacji jest wiele,trzeba tylko
    aby obie strony chciały.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • lambert77 23.07.08, 12:06
    Ja jestem z tych co to bez problemu posłałby swojego do żłobka sam
    się wychowałem we złobie żyje jestem normalny więc i mojemu nic by
    się nie stało. Niestety nie miałem takiej możliwości bo
    najzwyczajniej w świecie w moim mieście ich nie ma. Opiekunki ... w
    sumie mieliśmy ich chyba pięć ... ostatnia narazie trzyma się
    najdłużej ale one to też temat rzeka zawsze coś jest nie tak. Babcia
    do opieki to już zupełnie inna historia.
    W Polsze w wielu przypadkach to nadal facet zarabia więcej więc
    jeżeli trzeba z różnych powodów skorzystać z wychowawczego wiadomo,
    że nie weźmie go ten który ma najwięcej kasy.
    Inną sprawą jest wychowanie różnej maści kolesi, którzy wzorem ojców
    swych uważają, że żona jest w domu na etacie niańki, gosposi i
    sztucznej pochwy tudzież całej gumowej lali. I nie wyobrażają sobie,
    że ich żona mogłaby pracować a jeżeli już pracuje to na dwóch
    etatach bo przecięż jego gacie i skarpety same się nie wypiorą smile...
    Smutne to ale mam nadzieje, że z czasem będzie takich kolesi coraz
    mniej wyginą jak dinozaury.
  • purpurowa_komnata 23.07.08, 12:16
    Lambert mnie przeszkadza właściwie jedno-obojętnie czy u kobiet czy
    u mężczyzn"wszystko się da zrobić jeżeli robisz to ty" i jeszcze
    dorabianie ideologii,że to dla czyjegoś dobra ta druga osoba MUSI
    ZROBIĆ.Więc byłoby miło gdyby takich skrajnych egoistów było coraz
    mniej.Gdzie się kocha tam dba się o tą swoją drugą połówkę a nie
    tylko o siebie.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • lambert77 23.07.08, 12:29
    miłość wygląda różnie ... dla niektórych to dzielenie się
    obowiązkami pracą radościami itd dla niektórych to codzienne
    przydzwonienie połówce w zęby za chęć do życia i miłość dla ojczyzny
    lub poprostu dla jej dobra. Skrajne przypadki?? I owszem ale to te
    skrajności wpływają sposób postrzegania całości.
    Na szczęście świat się zmienia może powoli ale się zmienia
    dziewczynkom wypada już się bawić zabawkami innymi niż lalka i
    zestaw kuchnia odkurzacz smile a chłopców uczy się że nie urodził się
    niepełnosprawny i ugotować, uprać i posprzątać też może smile. Ja
    przynajmniej tego uczę swojego przy okazji wpajam mu szacunek do
    płci piękniejszej bo nie chcę żeby kiedyś przyszła synowa została
    pobita bo zupa była za słona... Chcę wychować samodzielnego młode
    mężczyzne, który w tym chorym świecie będzie miał jakieś zasady
    nawet gdydy było to śmieszne. Narazie udało się spowodować, że nie
    atakuje dziewczynek na widok ich zabawek... mam tylko inny problem
    chce się bawić wózkami dla lalek uncertain nie wiem jak moje męskie ego to
    przeżyje.
  • osa551 25.07.08, 16:02
    Nie jesteś jedynym facetem, który tak myśli ale jest ich faktycznie niewielu.
    Najważniejsze jest, żebyście z żoną doszli do porozumienia w tej kwestii i żeby
    żadne z Was nie czuło się pokrzywdzone. Ja wróciłam do pracy po urlopie
    macierzyńskim, teraz znowu będę wracać po drugim macierzyńskim. Ja jestem typem,
    który nie potrafiłby siedzieć z dzieckiem 3 lata w domu. Mój mąż o tym wie i mu
    to nie przeszkadza.

    Pytanie brzmi: Czego chce Twoja żona?
  • born.again.atheist 15.03.09, 18:03
    Drogi Piotrusiu. Czy spytales zone co ona woli? Czy spytales babcie, czy chce
    wziac na siebie obowiazek zajmowania sie wnukiem na caly etat? No i w koncu,
    czy spytales partnera babci, co on woli? Byc moze, partner babci, chcialby miec
    w domu kobiete zadbana, oczytana i interesujaca (teraz gdy dzieci odchowane
    babcia w koncu ma czas na swoje zainteresowania), a nie czyjas gosposie domową.

    ---------------------
    piotr2800 napisał:

    > Czy jestem jedynym facetem, który nie chce żeby żona korzystała po
    > macierzyńskim z urlopu wychowawaczego ??? A może to nie jest aż
    > takie niezwykłe, że chcę mieć żonę pracującą i żyjącą pełnią życia,
    > zadbaną, partnera do rozmowy o wszystkim a nie tylko pieluszkach i
    > zajmującą się dzieckiem i domem ?? Stać nas na to żeby żona nie
    > pracowała ale w sytuacji kiedy dzieckiem może zająć się babcia nie
    > widzę powodu aby żona miała rezygnować z dobrej i dobrze płatnej
    > pracy. Dla mnie kobieta jest partnerem i nie wyobrażam sobie żony
    > zajmującej się tylko domem. Znajomi, rodzina twierdzą że to jakiś
    > zupełnie dziwaczny i niespotykany pogląd, czy faktycznie ???
  • aaaneta 15.03.09, 20:45
    A ja mimo świetnej i bardzo interesujacej pracy zostalam w domu. Jakos nie
    mogłam zostawic malej, teraz ma 6 miesiecy. Znalzlam natomiast czas na inne
    rzeczy, na ktore z racji pracy zwiazanej z czestymi i dlugimi wyjazdami,
    brakowalo czasu. Nadrabiam naukę jezykow i robie studia doktoranckie, uprawiamy
    z mezem sporty, wlasnie wrocilismy z nart, chodzimy na imprezy i do kina /
    teatru przy tym jestem spelnona matką na macierzynskim. Do pracy moze wroce we
    wrzesniu.
    Jak trzeba mała zostaje z babcia, ale babcia jest zdyscyplinowana, robi tak jak
    jej powiemy, a ktos musi dziecko porozpuszczac, skoro my tego nie robimy wink
  • nangaparbat3 15.03.09, 21:26
    z tego co piszesz, to według mnie wynika dosc jasno, ze ani zony nie kochasz,
    ani dziecka. Potrzeby dziecka w ogole sie nie pojawiaja w Twoich wypowiedziach,
    co do zony - potrafisz tylko wyliczac, czego Ty od niej oczekujesz. Jakie Twoje
    ambicje i potrzeby ona ma zaspokajac.
    I żonę, i dziecko traktujesz przedmiotowo - wiec pewnie i siebie samego podobnie.
    W najlepszym razie zasługujesz na wspolczucie.
    Byc moze sie myle, w postach nigdy nie wypowiada sie wszystkiego, więc nie
    wykluczam, ze nie jest az tak beznadziejnie, jak to wynika z wątku.
    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • a.bc 16.03.09, 13:57
    Ty nie liczysz się z uczuciami żony ani dziecka- liczysz się tylko
    ty.
    Pewnie w komplecie masz już mieszkanie,odpicowaną brykę teraz
    dziecko no i tę cudnie zadbaną lalkę- żonę.
    Z tego co piszesz nie intereseuja cie rozmowy o pieluchach ani
    postępach dziecka ale zawsze bedziesz usatysfakcjonowany
    opowiesciami zony o wizycie u kosmetyczni i intrygach w jej pracy?
    Jak to przeczytałam, to stwierdzam,że nie chciałabym być na miejscu
    twojej żony - ona została postawiona pod ściana a jak zacznie
    protestować roztrzelasz ja?
  • wysoki.brunet 16.03.09, 14:37
    > Jak to przeczytałam, to stwierdzam,że nie chciałabym być na miejscu
    > twojej żony - ona została postawiona pod ściana a jak zacznie
    > protestować roztrzelasz ja?

    Nie, wymieni na model który daje to czego partner oczekuje i potrzebuje, a nie tylko myśli o potrzebach swoich i dziecka.
    Chyba na tym polega równouprawnienie że OBIE strony mają prawo oczekiwać zaspokojenia swoich oczekiwań?
  • nangaparbat3 16.03.09, 15:17
    wysoki.brunet napisał:

    > Nie, wymieni na model który daje to czego partner oczekuje i potrzebuje, a nie
    > tylko myśli o potrzebach swoich i dziecka.
    > Chyba na tym polega równouprawnienie że OBIE strony mają prawo oczekiwać
    zaspokojenia swoich oczekiwań?

    Ostatnio dwie moje zmajome pozbyły sie starych modeli - jeden dostal mieszkanie
    i samochód, drugi samochod, komputer i duzo (cokolwiek to znaczy - podejrzewam
    ze wartosc połowy domu) pieniedzy.
    Zdaje mi się, ze jedna ma na oku nowy model, a druga dosc jakichkolwiek modeli,
    nawet najnowszych.
    Jak rownouprawnienie, to rownouprawnienie.
    Masz szanse, ze zostaniesz kiedys wymieniony.


    --
    "W Chinach dziewczynki nadal otrzymują takie imiona jak Zbyt Wiele lub Mała
    Pomyłka, żeby odzwierciedlic ich wartosc, ale kiedyś były warte jeszcze mniej".
    Steve Jones
  • wysoki.brunet 16.03.09, 17:05
    > Ostatnio dwie moje zmajome pozbyły sie starych modeli - jeden dostal mieszkanie
    > i samochód, drugi samochod, komputer i duzo (cokolwiek to znaczy - podejrzewam
    > ze wartosc połowy domu) pieniedzy.
    > Jak rownouprawnienie, to rownouprawnienie.
    > Masz szanse, ze zostaniesz kiedys wymieniony.

    ciekawe czy któryś w ramach równouprawnienia miałby szanse na alimenty. prędzej na wyśmianie w sądzie

    ha, ha, ja już byłem kiedyś wymieniony. na nowiuki słodziutki i malutki model. smile

    Ale uczę się na błędach. Staram się być w cenie na swój wiek. I drugim razem wybrałem sobi wspólniczkę dużo lepiej.
  • editta78 22.03.09, 16:18
    a może zamiast myśleć jedynie o końcu własnej dupy , pomyslisz czy
    twoje kilkumiesięczne dziecko będzie szczęśliwe w żłobku , z
    opiekunką lub czy uszczęśliwiona będzie babcia ,tyrką przy
    niemowlaku jeśli oczywiście na nią się zgodzi

    co za żenada...
  • editta78 22.03.09, 16:22
    a żona ? pytałeś czego chce , czy nie masz w zwyczaju ?
  • inguszetia_2006 28.03.09, 10:15
    Witam,
    Żona ma naturalne prawo zostać z dzieckiem w domu i cieszyć się
    najpiękniejszymi chwilami związanymi z macierzyństwem. Ty chciałbyś
    jej to zabrać, bo nie identyfikujesz się z rolą ojca. Przyjdzie na
    to czas, ale narazie, jak widzę, ta rola przerasta cię emocjonalnie.
    Dziecko staje się zagrożeniem, bo żona przestaje być lalką do
    zabawiania ciebie i zaspakajania twoich egocentrycznych potrzeb i
    wchodzi w rolę matki. Takiej żony nie znasz i tego się boisz. Tak
    bardzo się boisz, że nie rozumiesz, iż dziecko musi zmienić twój
    świat. I zrobi to, nawet jak będziesz się zapierał nogami i rękami.
    Chciałbyś, by żona pracowała, bo wtedy świat będzie wyglądał choć
    trochę po staremu... Niestety, to tylko złudzenie.
    Rozumiem twój strach, ale nadszedł czas, by stawić czoło problemowi
    i spojrzeć prawdzie w oczy. Nie jesteś już małym chłopczykiem.
    Jesteś tatą.
    Pzdr.
    Inguszetia


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka