Dodaj do ulubionych

Gdy mężczyzna zostawia kobietę w ciąży..

06.12.08, 19:36
Kim jest taki człowiek?
Jak poradzić sobie z bólem.
Co musiałoby się stać zebyscie panowie zostawili żone/partnerke w
ciąży..
..gdy sie slyszy ze to juz koniec, nie ma szans, 'zlozysz wniosek o
alimenty i bedzie po sprawie '

pozdrawiam, j u z sama.. mama w 28 tc
--
md.lilypie.com/gucKp1.png
Edytor zaawansowany
  • 06.12.08, 20:12
    > Kim jest taki człowiek?

    jest człowiekiem, ze wszystkimi słabosciami jakie ma kazdy z nas, tylko zycie mu
    sie inaczej potoczyło, moze ma problemy z podejmowaniem decyzji, i podejmuje je
    zbyt póxno, nie znamy jego motywów i okolicznosci...człowiek po prostu

    > Jak poradzić sobie z bólem.
    czas cas czas.....nic lepszego nie ma, zajecia przyjaciele rodzina

    teraz to pewnie dla ciebie mało istotne, ale moze to co sie stało, to najlepsza
    zecz jaka mogła cie spotkać...bo jak żyć z człowiekiem, który potrafi zostawic
    kobiete w ciązy, gdzie jego poczucie odpowiedzialnosci?...
    --
    "jesteśmy więźniami tego w co wierzymy"
  • 30.06.09, 14:01
    cie powaznie

    ale tylko i wylacznie jako substytut wlasnej prawicy

    aczkolwiek u wielu mezczyzn odpowiedzialnosc nie pozwolilaby na takie calkowite odciecie sie od kobiety

    masz po prostu pecha, wybralas nie wlasciwego faceta i jeszcze z nim wpadlas

    duzo wody w rzece musi uplynac zanim sie z tym pogodzisz i nauczysz z tym zyc i nic z tym zrobic nie mozesz

    pomoc moze tylko zdanie sobie z tego sprawy i zaakceptowanie tego
    łudzenie się ze cos mozna zmienic i doszukiwanie sie winy we wlasnej osobie/dzialaniu tylko moze tylko zaszkodzic i przedluzyc proces wychodzenia z tego bagna
  • 30.06.09, 15:38
    hegemon72 napisał:

    > cie powaznie ale tylko i wylacznie jako substytut wlasnej prawicy

    Ależ ty mądry i cyniczny. jakby tak było to by się lepiej
    zabezpieczał.

    > masz po prostu pecha, wybralas nie wlasciwego faceta i jeszcze z
    nim wpadlas

    Jasne, jak wybierała to wiedziała, ze on tak zrobi i własciwie to
    jej wina, bo powinna była lepiej się mu przyjrzeć. Skąd ty sie
    urwałes z takimi frazesami?

    > duzo wody w rzece musi uplynac zanim sie z tym pogodzisz i
    nauczysz z tym zyc i nic z tym zrobic nie mozesz

    Takiego wała! Myślisz, ze będzie płakać za takim dupkiem? Chciałbyś.
    Na razie to ona jest w szoku, jak on mógł, jak ona sobie poradzi.
    Jak się otrząsnie to mu posle krzyz na drogę i sie ucieszy, że
    lepiej teraz, niz jakby miała trójkę dzieci. A zrobic da się bardzo
    duzo, zeby sie lepiej poczuc. nawet nie wiesz jak nam kobietom
    pomaga zmiana fryzury, dobry makijaz i nowa bluzka.

    >doszukiwanie sie winy we wlasnej osobie/dzialaniu tylko moze tylko
    >zaszkodzic i przedluzyc proces wychodzenia z tego bagna

    Winy? Dobrze się czujesz? facet zostawia kobietę w ciąży i mamy się
    w tym jej winy doszukiwać? W nielicznych tylko wypadkach uznałabym
    ją za winną - np. uprawianie seksu zbiorowego w zaawansowanej
    ciąży...mało kobiet raczej tak robi...
  • 30.06.09, 16:27
    > > cie powaznie ale tylko i wylacznie jako substytut wlasnej prawicy
    >
    > Ależ ty mądry i cyniczny. jakby tak było to by się lepiej
    > zabezpieczał.

    masz lepsze wytlumaczenie??

    bo skoro sie z tym nie zgadzasz tzn ze dostrzegasz tu jakies istniejace uczucia z jego strony, tyle ze potem co?? na zlosc mamie i jej postanowil odmrozic sobie uszy??


    > masz po prostu pecha, wybralas nie wlasciwego faceta i jeszcze z
    nim wpadlas

    Jasne, jak wybierała to wiedziała, ze on tak zrobi i własciwie to
    jej wina, bo powinna była lepiej się mu przyjrzeć. Skąd ty sie
    urwałes z takimi frazesami?

    hmm to po prostu stwierdzenie faktu, widze ze masz problemy z interpretacja tekstu pisanego

    > duzo wody w rzece musi uplynac zanim sie z tym pogodzisz i
    nauczysz z tym zyc i nic z tym zrobic nie mozesz

    Takiego wała! Myślisz, ze będzie płakać za takim dupkiem? Chciałbyś.
    Na razie to ona jest w szoku, jak on mógł, jak ona sobie poradzi.
    Jak się otrząsnie to mu posle krzyz na drogę i sie ucieszy

    hmm: gdybym mial traktowac twoje slowa powaznie to wogole by jej niebylo zal bo w koncu parafrazujac twoje slowa: NIC SIE NIE STAŁO, prawda?

    > >doszukiwanie sie winy we wlasnej osobie/dzialaniu tylko moze tylko
    > >zaszkodzic i przedluzyc proces wychodzenia z tego bagna
    >
    > Winy? Dobrze się czujesz? facet zostawia kobietę w ciąży i mamy się
    > w tym jej winy doszukiwać?

    hmm naprawde masz problem ze zrozumieniem tekstu pisanego w jezyku ojczystym(a moze nie ojczystym?)
    ja jej zadnej winy nie przypisuje, ale opisuje mechanizm w jakim dziala porzucony czlowiek ktory nie rozumie dlaczego tak sie stalo, w pierwszej chwili doszukuje sie winy u siebie na przekor faktom, zwlaszcza dotyczy to kobiet (co nieznaczy ze kazdej to dotyczy, byc moze ciebie nie)

    i na koniec: niedenerwuj sie tak kobieto, zlosc pieknosci szkodzi
  • 30.06.09, 16:43
    Na forum Etata dostałeś ochrzan za to, że jesteś facetem i się
    odezwałeś zapytany. Dobrewink
    A.
  • 01.07.09, 10:52
    hegemon72 napisał:

    > masz lepsze wytlumaczenie??

    Można całą listę podać - od nagłej paniki, że sobie nie poradzi, po
    to, że zdał sobie sprawę, że jest gejem chciał dziecko i żonę dla
    pozorów, ale zdał sobie sprawę, że nie da rady żyć w obłudzie...

    > > masz po prostu pecha, wybralas nie wlasciwego faceta i jeszcze z
    > >nim wpadlas

    > hmm to po prostu stwierdzenie faktu, widze ze masz problemy z
    >interpretacja tekstu pisanego

    Nie nie mam. Świetnie wynajduję również ukryte znaczenia.
    Pisząc "źle wybrałaś" sugerujesz, że ona wogóle miała obowiązek
    wybierać i to wybierać dobrze. Nie spisała się.
    To ja ci powiem tak - mogę się nałykać specyfików i bzyknąć z
    największym panem z wiejskiej dyskoteki, zachowujacym się jakby
    swieżo z dżungli wyszedł. Z seksu biorą się dzieci, antykoncepcja
    zawodzi, mogę zajść w ciążę. Mężczyzna powinien się liczyć z tym, że
    każdy stosunek z kobietą (nawet z tą z toalety w dyskotece) może
    zakończyć się ojcowstwem. to nie oznacza, ze ma zaraz slub brać -
    ale odpowiedzialnośc ponosi. Jak chciał mieć dziecko z królową
    piękności, albo z cnotliwą skromnisią - to powinien takie własnie
    bzykać.

    > hmm: gdybym mial traktowac twoje slowa powaznie to wogole by jej
    >niebylo zal bo w koncu parafrazujac twoje slowa: NIC SIE NIE STAŁO,
    >prawda?

    Stało się tyle, że będzie sama wychowywac dziecko. To nie tragedia.
    Nie powód do rozpaczy. A u ciebie to brzmi jak kara za zły wybór
    partnera

    > > >doszukiwanie sie winy we wlasnej osobie/dzialaniu tylko moze
    tylko zaszkodzic i przedluzyc proces wychodzenia z tego bagna

    Zobacz na to co piszesz w podtekstach, źle wybrałas, zrobił tak bo
    cię nie szanował, trzeba było lepiej, teraz tylko płacz i zgrzytanie
    zebów, jestes w "bagnie". Jakie bagno, że dziecko się urodzi? Sama
    radość.

    > ja jej zadnej winy nie przypisuje, ale opisuje mechanizm w jakim
    dziala porzucony czlowiek ktory nie rozumie dlaczego tak sie stalo,
    w pierwszej chwili doszukuje sie winy u siebie na przekor faktom,

    Przeczytaj jeszcze raz post tytułowy - na jakiej podstawie sądzisz,
    że ona szukała w sobie winy?

    >zwlaszcza dotyczy to kobiet

    stereotyp

    > niedenerwuj sie tak kobieto, zlosc pieknosci szkodzi

    Ja jestem spokojna. Zawsze.
  • 07.09.09, 14:47
    chyba naprawdę trochę za dużo sobie dodałaś w tym co napisał hegemon72

    Też jestem kobietą a jednak nie widzę tego wszystkiego smile
    To fakt że przy rozstaniu często się szuka winy w sobie, czasem ją znajduje. W
    tym wypadku rada była: nie szukaj. i tyle.
    Wybrała niewłaściwego faceta - to też fakt. Nikt jej nie wini, nikt nie mówi że
    wiedziała. Po prostu to fakt - jest to niewłaściwy facet i tyle.

    > Stało się tyle, że będzie sama wychowywac dziecko. To nie tragedia.
    > Nie powód do rozpaczy.

    No jednak można zrozumieć że chwilowo to może być powód do rozpaczy, tym
    bardziej że w ciąży hormony szaleją i ja potrafiłam ryczeć i rozpaczać o byle
    co. Porozpacza dziewczyna i przejdzie. Jeśli jest mądra to poukłada sobie życie
    lepiej niż z facetem który zostalby "dla dziecka" I jeżeli on nie jest ostatnim
    dup.kiem to będzie ojcem dla dziecka i będzie uczestniczył w wychowaniu czasowo
    i finansowo.


    --
    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
    niemożliwe"
  • 30.06.09, 17:38
    moja bogini... jesteś wielka smile
  • 30.06.09, 20:23
    TZN,że zamierzalaś za niego wyjść, on nie chciał, zaszłaś i
    przelicytowałaś.
  • 01.07.09, 10:56
    jed67 napisał:

    > TZN,że zamierzalaś za niego wyjść, on nie chciał, zaszłaś i
    > przelicytowałaś.

    No własnie, jed67 wyraził otwarcie, to o czym niektórzy panowie są
    przekonani wewnętrznie, tylko boją się jasno napisać. I tak woalują:
    źle wybrałaś, smutno ci pewnie teraz...



  • 03.07.09, 22:39
    jed67 napisał:

    > TZN,że zamierzalaś za niego wyjść, on nie chciał, zaszłaś i
    > przelicytowałaś.
    boli, ale prawda. real i fakt
  • 07.07.09, 16:58
    jed67 napisał:

    > TZN,że zamierzalaś za niego wyjść, on nie chciał, zaszłaś i
    > przelicytowałaś.

    brawo,chyba najtrafniejsza opinia!
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 07.07.09, 16:46
    twojabogini napisała:

    > Jasne, jak wybierała to wiedziała, ze on tak zrobi i własciwie to
    > jej wina, bo powinna była lepiej się mu przyjrzeć. Skąd ty sie
    > urwałes z takimi frazesami?

    słyszałaś o odpowiedzialności za własne decyzje? fakt, facet zachował się jak
    ostatni dupek (nazwałbym dosadniej,ale po co...)
    jednak wiążąc się z kimś "na serio" może jednak należy używać mózgu,zanim
    użyje się d..y?

    żaden frazes,powinna się była mu lepiej przyjrzeć. i mów co chcesz,ale mam
    rację. pewne zachowania można dostrzec nawet przez różowe okulary.

    > Takiego wała! Myślisz, ze będzie płakać za takim dupkiem? Chciałbyś.

    rozróżnijmy pojęcia: nie powinna płakać,bo to dupek jednak znając życie
    myślę,że niestety,ale będzie płakała-może nie tyle z tęsknoty,co nad swoim
    losem. jednak łzy będą. i na to potrzeba duuużo czasu...

    > A zrobic da się bardzo duzo, zeby sie lepiej poczuc. nawet nie wiesz jak nam
    kobietom pomaga zmiana fryzury, dobry makijaz i nowa bluzka.

    przemawia przez ciebie głupota czy tylko bezmyślność? kobiecie w sytuacji takiej
    jak opisana poprawi humor fryz,bluzka???? załamałaś mnie tą opinią... nowa
    bluzka to pomaga nastoletnim siksom,albo gdy dowiesz się,że koleżanka ma
    lepszego gacha.

    > Winy? Dobrze się czujesz? facet zostawia kobietę w ciąży i mamy się
    > w tym jej winy doszukiwać?

    i tu,na koniec w pełni się z tobą zgodzę. nie może doszukiwać się winy u
    siebie
    . albo facet jest mężczyzną,albo dupkiem,który nie ma za grosz honoru
    (choćby czekając do rozwiązania... nie wiem,to tylko wolna myśl).
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 07.09.09, 14:53
    > jednak wiążąc się z kimś "na serio" może jednak należy używać mózgu,zanim
    > użyje się d..y?


    a jednak czasem mózg jest przytłumiony przez coś co może jest Ci obce i nie
    rozumiesz - przez duże uczucie. Ja tam jak poznałam męża to jego wady były
    nieistotne a każdą uwagę na jego temat traktowałam jak atak. Potem te swoje wady
    wzajemnie zobaczyliśmy ale nadal uczucie było silniejsze. I w naszym przypadku
    dobrze bo do dziś jesteśmy razem szczęśliwi ale bywało różnie i parę razy każde
    z nas się zastanawiało czemu u licha nie widzieliśmy pewnych rzeczy na początku.
    No tak po prostu jest, kochasz tak bardzo że nie widzisz. Potrafię to zrozumieć.
    Tylko potem trzeba się wziąść za bary z rzeczywistością. Jak pisałam - nam się
    udało ale gdyby nie bylo chęci z obu stron to też mogłabym być samotną mamą i
    nie chciałabym slyszeć że trzebabylo d. nie dawać. Tym bardziej że z tego
    dawania mam ukochaną córkę (nawet dwie ale druga to już "legalna" małżeńska hehe)
    --
    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
    niemożliwe"
  • 16.03.10, 12:25
    "słyszałaś o odpowiedzialności za własne decyzje?"

    Ja na przykład słyszałam. Ale ten facet na pewno nie słyszał.

    "jednak wiążąc się z kimś "na serio" może jednak należy używać mózgu,zanim
    użyje się d..y
    "

    Parafrazując :

    jednak wiążąc się z kimś "na serio" może jednak należy używać mózgu zanim użyje
    się ch*ja

  • Gość: Henia IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 07.09.09, 20:43
    Rzucasz się. Niepotrzebnie. Twój przedmówca przedstawił tylko powszechne
    mechanizmy,jakie rządzą zachowaniem kobiety po takim przeżyciu. Rzeczywiście
    często dochodzi do samoobwiniania w którymś momencie (podobnie zresztą jak u
    kobiet zgwałconych)i rzeczywiście dużo wody upłynie, zanim ta biedaczyna będzie
    w stanie z czystym sumieniem powiedzieć, że to był dupek i dobrze się stało
    zarówno dla niej, jak i dla dziecka. Choć nie wiem...dla dziecka nigdy nie
    będzie już w 100% dobrze.
  • 30.06.09, 15:26
    bea.bea napisała:

    > > Kim jest taki człowiek?
    >
    > jest człowiekiem, ze wszystkimi słabosciami jakie ma kazdy z nas,

    Nie mam takich słabosci i wielu ludzi z którymi się na codzień
    spotykam także nie. Każdego oburza takie zachowanie. Co ty piszesz?
    Trzeba być niezłym dupkiem żeby tak zrobić. Nieodpowiedzialnym, bez
    żadnych wartości...
  • 07.07.09, 19:43
    pewnie, że to być może dobrze się stało. Nieraz tacy
    nieodpowiedzialni faceci potrafią znęcać się nad rodziną bo kobieta
    niby go wrobiła. Chociaż oboje jesteście winni. Po co chodzić do
    łóżka bez poznania dobrze i długo faceta, a także po ślubie
  • Gość: Henia IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 07.09.09, 20:39
    Nazwijmy rzecz po imieniu,bez usprawiedliwień typu "jest człowiekiem ze
    słabościami" (zresztą to żadne usprawiedliwienie) - taki typ jest zwykłym
    egoistycznym sku...synem. Prawdę mówiąc nie chce mi się w tej chwili bardziej
    rozwodzić na ten temat. Po prostu sku...syn i tyle.
  • 08.12.08, 10:24
    natalia_81 napisała:

    > Kim jest taki człowiek?

    Raczej nie forumowiczem na forum e-tata...
    "Error 404", droga Natalio.
    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • 09.12.08, 09:30
    > Kim jest taki człowiek?

    Gó...arzem po prostu. Fizycznie zdolny do zostania ojcem ale niezdolny
    emocjonalnie do zostania tatą.

    > Jak poradzić sobie z bólem.

    Skupić się na maleństwie i być otwartą na to by znaleźć kogoś dla siebie a przy
    okazji dla maleństwa.

    > Co musiałoby się stać zebyscie panowie zostawili żone/partnerke w
    > ciąży..

    To nie do końca pytanie do nas - etatusiów. Możemy tylko pogdybać.

    > ..gdy sie slyszy ze to juz koniec, nie ma szans, 'zlozysz wniosek o
    > alimenty i bedzie po sprawie '

    Tylko nie zgódź się na alimenty na poziomie 300 zł . Od razu tyle by się
    skubaniec rozejrzał za porządną pracą. Sędziowie już nie chcą słuchać tłumaczeń
    niealimenciarzy, że nie ma pracy więc 500 zł to za dużo. Pozdrawiam
  • 30.06.09, 18:09
    ve1ociraptor napisał:

    > > Kim jest taki człowiek?
    >
    > Gó...arzem po prostu. Fizycznie zdolny do zostania ojcem ale niezdolny
    > emocjonalnie do zostania tatą.

    Pieprzysz - gdzie było napisane, że nie chce zostać ojcem?
    Odchodzi tylko od macicy.

    >
    > > Jak poradzić sobie z bólem.
    >
    > Skupić się na maleństwie i być otwartą na to by znaleźć kogoś dla siebie a przy
    > okazji dla maleństwa.

    To prawda, jeśli nie pomoże - zgłosić się do OIK, tam na pewno pomogą.

    >
    > > Co musiałoby się stać zebyscie panowie zostawili żone/partnerke w
    > > ciąży..
    >
    > To nie do końca pytanie do nas - etatusiów. Możemy tylko pogdybać.

    Dużo rzeczy mogłoby się stać. W takim momentach zadaje się pytania, na które nie
    ma odpowiedzi.

    > > ..gdy sie slyszy ze to juz koniec, nie ma szans, 'zlozysz wniosek o
    > > alimenty i bedzie po sprawie '
    >
    > Tylko nie zgódź się na alimenty na poziomie 300 zł . Od razu tyle by się
    > skubaniec rozejrzał za porządną pracą. Sędziowie już nie chcą słuchać tłumaczeń
    > niealimenciarzy, że nie ma pracy więc 500 zł to za dużo. Pozdrawiam

    Bo ku.wa nie ma pracy, w niektórych rejonach kraju zwyczajnie jej nie ma. Sędzia
    w takim rejonie to na pewno uwzględni.
  • 01.07.09, 10:01
    > > Tylko nie zgódź się na alimenty na poziomie 300 zł . Od razu
    > tyle by się skubaniec rozejrzał za porządną pracą. Sędziowie już
    >nie chcą słuchać tłumaczeń niealimenciarzy, że nie ma pracy więc
    >500 zł to za dużo. Pozdrawiam

    the_gust napisał:
    > Bo ku.wa nie ma pracy, w niektórych rejonach kraju zwyczajnie jej
    > nie ma. Sędzia w takim rejonie to na pewno uwzględni.

    jasne, tatusbiedny, rejon biedny, tatus pracy sobie znaleźć nie
    może, ale matka z małym dzieckiem musi. czy ty sobie zdajesz sprawę
    z tego co piszesz? Jak sąd zasądza 300 zł alimentów od ojca, to
    znaczy, że pozostałe 1000 zł zasądza od matki.
    Wysokość alimentów powinna być ustalana tak:
    Ustalenie kosztów utrzymania dziecka na średnim poziomie miesięcznie
    np. 1000 zł
    Podział tej kwoty na oboje rodziców: mniej powinna płacic osoba,
    które na stałe będzie opiekowac się dzieckiem (bo będzie brać
    chorobowe - 80% pensji, pokrywac na bieżąco koszt rzeczy zgubionych,
    uszkodzonych, zachcianek typu gazetkę, komiks, batonika, no i
    ponieważ ma obnizona zdolność zarobkowania, brania fuch itp.)
    I tak obowiązek mamusi ustalamy na 450 a tatusia na 550 zł.
  • 09.12.08, 10:22
    Bucem jest i co tu będziemy ukrywać, p... egoistą i tyle. Tylko powiedz mi czy
    tego nie było widać wcześniej?! Mam kumpla który chodził z pewną dziewczyną,
    ogólnie była wredna upierdliwa, chamska- jemu na początku to imponowało. Potem
    była wpadka na 99% zaplanowana przez nią, ślub- druga wpadka, po 2 latach rozwód
    bo kumpel stwierdził że nie da się z nią żyć. Faktycznie ciężko mu musiało być.
    Tylko po co mu było w to brnąć?! Teraz jest dwójka małych dzieci z
    rozwiedzionymi rodzicami, kumpel się stara odwiedza, zabiera do siebie, ale z
    matką często się kłócą, w całą sprawę włączyła się jeszcze teściowa która
    buntuje dzieci przeciwko ojcu oczerniając go w ich oczach. Totalna porażka.
    Szkoda dzieci, szkoda też rodziców, ale trzeba wiedzieć z kim się do łóżka wchodzi.
  • 09.12.08, 10:31
    trzeba wiedzieć z kim sie chodzi do łóżka.. - trzeba beczke soli zjesc by poznac
    czlowieka..
    czy był egoista? moze masz racje, tak, czasami się to przejawialo w jego zachowaniu.
    był różny, tak jak i ja, czasem sie sprzeczalismy, ale w kórym związku to się
    nie zdarza?
    ostatecznie odszedł, nie zniósł mojej hustawki nastrojów, płaczu, obaw, stresu.
    zabrakło zrozumienia.
    minął miesiąc odkąd NAS nie ma.
    a jeszcze tak niedano mowil ze kocha..........
    a teraz zostałam okrzyknięta najgorszą z mozliwych.
    wybaczcie. dziekuje za wszystkie odpwoiedzi

    --
    md.lilypie.com/gucKp1.png
  • 09.12.08, 13:42
    natalia_81 napisała:

    > minął miesiąc odkąd NAS nie ma.
    > a jeszcze tak niedano mowil ze kocha..........

    To pewnie zabrzmi jak banał niestety, ale napiszę tak:

    Do dopiero miesiąc - wszystko się jeszcze zdarzyć może...
    Chyba, że sama już nie chcesz?

    Trzynmaj się! smile

    --
    "Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie
    samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."

    Król Salomon
  • 09.12.08, 13:43

    --
    "Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie
    samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."

    Król Salomon
  • 09.12.08, 15:00
    natalia_81 napisała:
    > a teraz zostałam okrzyknięta najgorszą z mozliwych.

    Nikt cię tutaj nie okrzyknął najgorszą, nie o to chodzi. Każdy z nas
    interpretuje tego typu sytuacje po swoich doświadczeniach i tyle. Inna sprawa że
    jest część ludzi którzy uważa że ciąża uratuje już sypiący się związek. Niestety
    jest to bzdura. Moim zdaniem ciąża i małe dziecko to najprostszy gwóźdź do
    trumny "umierającego" związku. Mnie w całej tej twojej sytuacji irytuje hasło o
    alimentach: wynika z niego że ma w nosie kontakty z dzieckiem i ograniczy się
    tylko do tego ile wymaga od niego prawo, zwalając na ciebie całą
    odpowiedzialność za dziecko. To jest wkurzające. Niestety dziecko to duże
    obciążenie nie tylko finansowe, ty tak jak on masz prawo ułożyć sobie teraz
    życie z kimś innym. Niestety ty masz mniejsze szanse bo przy zajmowaniu się
    dzieckiem wcale to łatwe nie będzie. Na twoim miejscu trochę podstępem
    zaproponował bym mu by to on zajął się dzieckiem po urodzeniu a ty mu chętnie
    będziesz płacić alimenty. Może to mu bardziej uświadomi że dziecko to nie tylko
    kasa którą trzeba na niego wybulić.
  • 09.12.08, 15:20
    to On mnie okrzyknął najgorszą z mozliwych.
    nasz związek miał się dobrze gdy zaszłam w ciąże, chociaz, niestety euforii z
    jego strony wielkiej nie bylo, ale mowil,ze sie cieszy...

    --
    md.lilypie.com/gucKp1.png
  • 26.06.09, 19:52
    Ty się na sobie skup a nie na panu. Cóż, trudno, zadbaj o finanse.
    Młoda jesteś więc masz duże szanse na ułożenie sobie życia nawet z
    dzieckiem.
  • 01.07.09, 11:12
    egon26 napisał:

    >Niestety dziecko to duże obciążenie nie tylko finansowe, ty tak jak
    >on masz prawo ułożyć sobie teraz życie z kimś innym. Niestety ty
    >masz mniejsze szanse bo przy zajmowaniu się dzieckiem wcale to
    >łatwe nie będzie.

    Co za głupota. Po pierwsze: porzucona kobieta nie musi na gwałtu
    rety szukać sobie partnera i układać z nim życia. Da sobie radę
    sama.
    Po drugie: po urodzeniu dziecka kobiety nie mają dużych potrzeb
    seksualnych, albo wcale, więc nie są zainteresowane płcią przeciwną.
    Po trzecie: kobieta z dzieckiem nie ma mniejszych szans na
    znalezienie partnera, skąd taki pomysł?
    Wychowuję sama syna od prawie 10 lat. Odkąd zainteresowałam się na
    nowo mężczyznami jakoś nie narzekałam na brak chętnych. Zawsze z
    kimś się spotykałam, miałam parę romasów i parę związków. Czasem
    byłam szczupła, czasem nie, czasem radosna, czasem nie, czasem
    miałam kasę i ładne ubrania a czasem donosilam po kuzynkach i
    koleżankach. Nie jestem bardzo piękna, ani wybitnie mądra. Po prostu
    jestem kobietą.
  • 08.07.09, 13:36
    Zdajesz sie bagatelizowac sprawe, ze dziecko najlepiej wychowuje sie
    w pelnej rodzinie. Czym innym dla mezczyzny jest romans z kobieta
    ktora ma dziecko, a czym innym zwiazanie sie na reszte zycia z nia i
    wychowywanie jej potomstwa. Gdyby bylo tak latwo jak mowisz to pewnie
    mialabys juz meza. Co nie znaczy, ze nie jest to mozliwe.

    Co do popedu u kobiet po porodzie - piszesz glupoty. Moja zona po
    cesarce liczyla dni do seksu, bo bardzo jej go brakowalo.

    Przyzwyczailas sie do takiego trybu zycia i mam wrazenie, ze za
    wszelka cene probujesz go bronic
  • 07.09.09, 15:07
    z tymi potrzebami seksualnymi to przesadziłaś. Jedne nie mają a inne mają. Poza
    tym zainteresowanie płcią przeciwną wcale nie musi koncentrować się na seksie.
    Niektóre kobiety potrzebują kogoś bliskiego do paru innych rzeczy.
    Co do związania się z kobietą z dzieckiem to się zgadzam, sporo koleżanek które
    miały wcześnie dziecko i większość ma fajnych mężów (nie ojców pierwszego
    dziecka) dziecko jakoś nie przeszkodziło smile
    --
    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
    niemożliwe"
  • 26.06.09, 15:12
    Ja jestem w takiej samej sytuacji.
    Tez mnie zostawil 2 tyg temu.
    A mowil ze kocha, ze cieszy sie z dziecka, ze zamieszkamy razem i bedziemy
    szczesliwi. a pozniej NAS zostawil. Do mnie jeszcze to nie dociera.
    NIe pojmuje. NIe rozumiem.
    Straszne uczucie.


    natalia_81 napisała:

    > trzeba wiedzieć z kim sie chodzi do łóżka.. - trzeba beczke soli zjesc by pozna
    > c
    > czlowieka..
    > czy był egoista? moze masz racje, tak, czasami się to przejawialo w jego zachow
    > aniu.
    > był różny, tak jak i ja, czasem sie sprzeczalismy, ale w kórym związku to się
    > nie zdarza?
    > ostatecznie odszedł, nie zniósł mojej hustawki nastrojów, płaczu, obaw, stresu.
    > zabrakło zrozumienia.
    > minął miesiąc odkąd NAS nie ma.
    > a jeszcze tak niedano mowil ze kocha..........
    > a teraz zostałam okrzyknięta najgorszą z mozliwych.
    > wybaczcie. dziekuje za wszystkie odpwoiedzi
    >


    --
    gg 7817437
  • 30.06.09, 14:05
    Wychowałam trójkę wspaniałych dzieci, najstarsze bez tatusia. Wierz mi, lepszy
    chłop żaden niż byle jaki. Wyszłam za mąż po trzydziestce, jesteśmy dobrym
    małżeństwem. Trzymaj się, oby wspierała Cię rodzina a tego ciapciaka olej.
  • 07.07.09, 16:56
    hmm,a może trzeba było tę beczkę zjeść,a nie leźć do łóżka? brutalnie
    powiedziane? ok,ale szczerze.

    a podobno to faceci myślą tylko o łóżku. zrobiłaś mu test odmawiając seksu?
    wtedy przekonałabyś się kto zacz. chyba,że w wieku 25 lat byłaś już
    zdesperowana,by "być w związku"...
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 30.06.09, 15:52
    egon26 napisał:

    >Tylko powiedz mi czy tego nie było widać wcześniej?!

    Co za głupie pytanie. Miał na czole napisane "zrobię ci dziecko, a
    jak juz będziesz w w zaawansowanej ciąży to cię zostawię".

    Mam kumpla który chodził z pewną dziewczyną,ogólnie była wredna
    upierdliwa, chamska- jemu na początku to imponowało. Potem
    > była wpadka na 99% zaplanowana przez nią, ślub- druga wpadka,

    ...jasne, bo on nie wiedział skąd się dzieci biorą i tak raz po raz
    wpadał...i mu się odwidziało,dzieci płakały, więc zwalił na to, ze
    juz ma dośc jej charakterku...

    po 2 latach rozwód bo kumpel stwierdził że nie da się z nią żyć.
    Faktycznie ciężko mu musiało być.

    No, biedaczek...dugie dziecko machnął i dopiero się namyslił...

    > Tylko po co mu było w to brnąć?! Teraz jest dwójka małych dzieci z
    > rozwiedzionymi rodzicami,

    No teraz rozsądniej gadasz...

    > kumpel się stara odwiedza, zabiera do siebie, ale z matką często
    >się kłócą, w całą sprawę włączyła się jeszcze teściowa która
    > buntuje dzieci przeciwko ojcu oczerniając go w ich oczach. Totalna
    >porażka.

    On swięty a one wiedxmy, juz to widzę...

    > Szkoda dzieci, szkoda też rodziców, ale trzeba wiedzieć z kim się
    do łóżka wchodzi.

    Bijesz sam siebie. Bo to akurat jestes w stanie
    przewidzieć...Pewno...Bo tamta panna mogła przewidziec, ze jak mu
    odpowiadała przed slubem i przed pierwszym i drugim dzieckiem to
    potem nagle mu się odwidzi. I ta kobieta tez mogła przewidzieć...Nie
    rozsmieszaj mnie.
  • 30.06.09, 16:53
    twojabogini, co z Tobą jest nie tak?

    Czepiasz się ludzi zupełnie nie wiadomo, o co - nikt tu nie miał nic
    złego na myśli, a Ty wyrywkowo jedziesz po wypowiedziach niektórych
    facetów, jakby to oni byli winni zaistniałej sytuacji i jakby swoimi
    wypowiedziami tylko potwierdzali swoją winę i się coraz bardziej
    pogrążali. Wyluzuj. Trochę to wygląda, że wylewasz swoją nienawiść do
    mężczyzn na zupełnien bogu ducha winnych osobach. Nie wiem, co Cię w
    życiu spotkało, ale ilość jadu wylewająca się z Twoich postów jest
    zatrważająca.
  • 01.07.09, 10:32
    sowa_lipcowa napisała:

    > twojabogini, co z Tobą jest nie tak?

    Wkurzają mnie faceci, którzy między wierszami dają znać, że jak
    facet zostawił kobietę, to ona tak trochę sama sobie winna bo mogła
    lepiej wybierać i tak łatwo w ciąże nie zachowdzić. I że teraz to
    jej został płacz i zgrzytanei zębów.

    > Czepiasz się ludzi zupełnie nie wiadomo, o co - nikt tu nie miał
    >nic złego na myśli, a Ty wyrywkowo jedziesz po wypowiedziach
    >niektórych facetów.

    Napisanie kobiecie, że ojciec jej dziecka "uważał ją za przedłużenie
    ręki" jest wulgarne i raniące. A skąd on to wie? Rozmawiał z nim?
    czepiam się tych, których wypowiedzi mnie bulwersują.


    >Trochę to wygląda, że wylewasz swoją nienawiść do
    > mężczyzn na zupełnien bogu ducha winnych osobach.

    Mężczyzn uwielbiam w całej rozciągłości, a kilku z nich kocham.
    Nieznoszę gó...arzy i "facetów".

    >Nie wiem, co Cię w życiu spotkało, ale ilość jadu wylewająca się z
    >Twoich postów jest zatrważająca.

    Nauczyłam się odróżniac facetów od mężczyzn i jestem szczęsliwa. Jad
    jest potrzebny aby zwiększyć wyrazistość wypowiedzi. Bo faceci to
    tak subtelnie i z troska radzą i oceniają, a jad i stereotypy sączą
    się spomiędzy wierszy...
  • 10.12.08, 22:27
    Wiesz...
    Jeśli cię zostawił.. to też postaraj się go zostawić.. emocjonalnie.. uwolnij się od myśli o przeszłości.. masz przed sobą całą przyszłość i na niej powinnaś się skoncentrować..
    Kim jest taki facet... nie wiadomo... i nie jest to już ważne..
    Pytasz jak poradzić sobie z bólem.. jedynie czas jest w stanie zaleczyć rany.. skup się teraz na dziecku.. i na sobie.. bądź piękna i uśmiechnięta..
    Pomyśl, może wreszcie uwolniłaś się od kogoś, kto nie był stworzony dla ciebie..
    Skoro domaga się wniosku o alimenty.. złóż takowy.. ale od razu dopisz siebie do tego wniosku.. są sytuacje kiedy pan były-mąż utrzymuje i dziecko i żonę..

    polecam forum "samodzielna mama":
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
    --
    .... wielokropek....
    abcslubu.pl/suwak/11_10_2007_11_2_1999_66.png
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;54;122/st/20071224/e/sie+zareczylismy.../k/21db/event.png
  • 26.06.09, 19:55
    ja wiem, że to trudne... sama byłam w sytuacji, że w poprzedniej ciąży naprawdę
    nie układało mi się z partnerem. do tego stopnia, że to ja postanowiłam się
    wyprowadzić - to było jego mieszkanie. w koncu wszystko się jakoś ułożyło, ale
    długo to trwało.

    jedno co wiem, to że chyba warto docenić szczerość takiego osobnika. bo
    najgorsze co można zrobić to być z kimś tylko ze wzgledu na dziecko. jeśli to
    nie wynik waszych chwilowych nieporozumien, a decyzja partnera podjęta w oparciu
    o długofalowy konflikt, czy brak uczucia w związku, to moim zdaniem im wcześniej
    tym lepiej to zakończyć. w tej chwili samotna matka nie jest już na szczęście
    skazana na ostracyzm. Więc głowa do góry. Będzie dobrze niezależnie od tego, czy
    do siebie wrócicie, czy to faktycznie nowy etap twojego życia.
  • 28.06.09, 01:25
    Ja jestem w takiej sytuacji również.
    I nie wiem co jeszcze zrobię...
    Zarabiam 5razy mniej niż ex i umówmy się, że mniej mnie stać na dziecko. A
    alimenty w wysokości nawet 1tys niech sobie w sadzi w...
    Spoko faceci się chcą ustawić... Za marne grosze chcą kupić sobie wolność i
    beztroskę.
    Właśnie być może zrobię według sugestii jednej z osób.
    I zostawię dziadowi dziecko. Będę tak zwaną mamą dochodzącą.
    Tylko jak na to się będzie zapatrywało otoczenie?
    Wyrodna matka? Pewnie tak... Taka mentalność ludzi.
  • 28.06.09, 22:25
    rybka2009 napisała:

    > Ja jestem w takiej sytuacji również.
    > I nie wiem co jeszcze zrobię...
    > Zarabiam 5razy mniej niż ex i umówmy się, że mniej mnie stać na dziecko. A
    > alimenty w wysokości nawet 1tys niech sobie w sadzi w...

    zartujesz??? moja znajoma zarabia 1300zl netto i alimentow ma niecale 400zl na
    dziecko! i ja jakos stac na utrzymanie dziecka

    --
    ... forum dla mam z mielca i okolic ...
  • 30.06.09, 15:20
    ja też uwazam, ze jesliby chciala dziecka, to by jej w niczym nie
    przeszkadzaly slabe zarobki
    --
    Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem smile)
  • 01.07.09, 11:18
    kiniak22 napisała:

    >> rybka2009 napisała:
    >>A alimenty w wysokości nawet 1tys niech sobie w sadzi w...

    > zartujesz??? moja znajoma zarabia 1300zl netto i alimentow ma
    >niecale 400zl na dziecko! i ja jakos stac na utrzymanie dziecka

    Jakoś sobie daje radę. Za to tatuś zarabia pewnie koło trójki, skoro
    takie "wysokie" alimenty dostał. I ma swobodę, moze robic nastepne
    dzieci, może jeszcze na trójkę dać po 300 zł i też wyżyje - nadal na
    lepszym poziomie, niz jego dzieci.
    Jakby sądy uczciwie zasądzały mężczyznom połowę kosztów utrzymania
    dziecka, to panowie - mówiąc dosadnie - zaczęliby wyciągać w porę.
  • 01.07.09, 23:40
    Biedny tatuś obecnie zarabia 5tys, w najbliższym czasie będzie miał dokładnie
    2razy więcej.
    Dlatego uważam, że alimenty w wys. 1tys są śmieszne w tym przypadku.
    Mając takie dochody stać go na zapłacenie więcej za swoją wolność, swobodę i
    dalsze poczucie beztroski i kawalerskie życie.
  • 06.07.09, 17:00
    rybka2009 napisała:

    > Biedny tatuś obecnie zarabia 5tys, w najbliższym czasie będzie miał dokładnie
    > 2razy więcej.
    > Dlatego uważam, że alimenty w wys. 1tys są śmieszne w tym przypadku.
    > Mając takie dochody stać go na zapłacenie więcej za swoją wolność, swobodę i
    > dalsze poczucie beztroski i kawalerskie życie.


    Hmm... a co powiesz wielodzietnym matkom, ktore nie pracuja, a maz ich (nie taki
    "wyrodny") zarabia 1000zl na reke? Przeciez 1000zl to g**no i o kant d*py, nie?
    Jak dla mnie jestes po prostu zachłanna. Sorry, ale jesli sie nie umieliscie
    dogadac, to teraz nie placz, ze dostalas "tylko" ilestam zlotych. Do tanga
    trzeba dwojga. Wydaje mi sie, ze po prostu nie chcesz, zeby on mial, bo uwazasz,
    ze to "on" zrobil to dziecko... a Ty co? Stalas z boku i sie przygladalas?
    Rozumiem rozgoryczenie, ale takie gadanie, ze 1000zl (a jak patrzysz na rodziny
    wielodzietne, ktore maja wlasnie tyle na caly miesiac!) to malo, to dla mnie
    najzwyczajniej w swiecie glupie gadanie zazdrosnej babki, ktorej sie zdaje, ze
    jak juz rozlozyla nogi, to moze teraz żądać wszystkiego. Gdybyś to ujęła inaczej
    i stwierdziła, że uwazasz, ze przy jego zarobkach spodziewalabys sie wiekszego
    udzialu w wychowaniu dzieci, to juz co innego. Ale rzucanie kwotami, ze to malo,
    a to se moze wsadzic, to juz przegiecie. Materialistka.
  • 29.06.09, 16:51
    rybka2009 napisała:
    Właśnie być może zrobię według sugestii jednej z osób.
    > I zostawię dziadowi dziecko. Będę tak zwaną mamą dochodzącą.
    > Tylko jak na to się będzie zapatrywało otoczenie?
    > Wyrodna matka? Pewnie tak... Taka mentalność ludzi.

    Mentalność społeczeństwa??A dziecko??Jego nie bierzesz pod uwagę??
    Jego szczęście i dobro??Wasze szczęście!
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1868477,2,7.html
  • 29.06.09, 17:20
    A ktoś bierze pod uwagę moje dobro?
    Gdzie znaczy się mam z tym dzieckiem iść? Pod most?
    A niestety dłużej na kurestwo męża patrzyć nie dam rady.
    Nadal mieszkamy razem i on chociaż pieniędzy ma mnóstwo (mamy rozdzielność
    majątkową) powiedział, że z mieszkania sie nie wyniesie.
    Rozumiem więc, że dla dobra dziecka mam być z facetem, który swoim babiarstwem
    mnie upokarza.
    Dobre...
  • 30.06.09, 10:15
    > Rozumiem więc, że dla dobra dziecka mam być z facetem, który swoim babiarstwem
    > mnie upokarza.
    > Dobre...

    Dobrze rozumiesz. Decydując się na dziecko, trzeba założyć, że jego dobro będzie
    wazniejsze od naszego. W końcu ono się na ten świat nie pcha, to my je sprowadzamy.
    --
    Psycholog Wrocław
  • 01.07.09, 11:45
    gh83 napisał:

    > Dobrze rozumiesz. Decydując się na dziecko, trzeba założyć, że
    >jego dobro będzie wazniejsze od naszego.

    Tylko co z robić z dziećmi, na które się nie decydowało? Usuwać?
    Dlaczego dobro mojego syna ma być ważniejsze od mojego? Ja tam w
    pierwszej kolejności dbam o siebie. Jak jestem silna psychicznie i
    fizycznie, to mogę i dziecku zapewnić zaspokojenie jego potrzeb. Jak
    siebie zaniedbam - to i z dzieckiem kicha.

    >W końcu ono się na ten świat nie pcha, to my je sprowadzamy.

    I dlatego w błędnym rozumieniu "dobra dziecka" powininnismy tkwić w
    popieprzonych związkach, oraz przedkladać potrzeby dziecka nad
    potrzeby matki? Tak się wychowuje osby z nerwicami, zaburzeniami
    osobowości oraz egoistów.

  • 01.07.09, 23:42
    Najgorsze jest to, że się z tym zgadzam...
    Nieszczęśliwa matka nie wychowa szczęśliwego dziecka.
  • 06.07.09, 17:03
    Jak chcesz byc taka szczesliwa, to zainwestuj w tabletki, albo zmus faceta, zeby
    sie zabezpieczal (albo sterylizacja). Od tego powstaja dzieci i juz. A bedac
    matka (tak samo ojcem, nie smiem twierdzic, ze odpowiedzialnosc spoczywa tylko
    na jednym rodzicu!) poswiecasz sie dla dzieci. I juz. Bo jak byliscie w lozku,
    to nie stalas z boku, tylko "bawilas" sie calkiem chyba niezle. Opanuj troche
    hipokryzje, bo zaraz zaczniesz rzucac haslami, jak z Seksmisji. Az czekam na
    "Samiec twoj wrog!"
  • 30.06.09, 10:44
    A ja uważam, że jeśli jest możliwość zostawieniu jemu dziecka, a Tobie i dziecku
    zapewnienia godnego życia to nie ma się nad czym zastanawiać.
    Czemu niby dziecko ma być NIESZCZĘŚLIWE z tatą??
    Czemu to ZAWSZE dzieci zostają z matkami??
    A co? Ojciec to nie rodzic? To, że ma ptaka między nogami sprawia, że nie
    potrafi zająć się dzieckiem?
  • 30.06.09, 16:48
    Mam propozycję racjonalizatorską: może niech osobnik z ptakiem i ten
    drugi bez ptaka napierniczają się dalej a dziecko dać komuś kto
    będzie umiał je pokochać?
    A.
  • 01.07.09, 11:55
    alfalfa napisał:

    > Mam propozycję racjonalizatorską: może niech osobnik z ptakiem i
    ten drugi bez ptaka napierniczają się dalej a dziecko dać komuś kto
    > będzie umiał je pokochać?

    Jasne, bo jak matka mysli czy zostawić dziecko ojcu, to już go nie
    kocha. Tak na odległość to tylko mężczyźni kochają...
  • 06.07.09, 14:46
    Krótko wyjaśniam: nie ma dla mnie znaczenia płeć, specjalnie użyłem
    słowa "osobnik" żeby "odpłcić" wypowiedź. Nie ma dla mnie znaczenia
    jaki to związek, moga być dwaj faceci - jak zaczynają się przepychać
    z dzieckiem jako argumentem to widzę szkodę tego dziecka,
    nieprzygotowanie do roli rodziców tych "osobników", brak ich
    miłości. Teraz jaśniej?
    A.
  • 01.07.09, 11:53
    delayla napisała:

    > Czemu niby dziecko ma być NIESZCZĘŚLIWE z tatą??

    Hm..Bo oragnem niezbędnym do wychowania dziecka jest najwyraźniej
    macica, ewentualnie piersi i łechtaczka. Mężczyźni tego nie mają,
    więc się nie nadają. Jak można przewinąć niemowlę nie posiadając
    warg sromowych mniejszych? A przygotować mieszankę mleczną bez
    dużych dawek progesteronu w organiźmie? Sama natura to wyklucza.
    Naprawdę nie rozumiesz?

    > Czemu to ZAWSZE dzieci zostają z matkami??

    Bo one organy niezbędne do wychowania mają.

    > A co? Ojciec to nie rodzic?

    Nie, mężczyźni nie wiedzą skąd się biorą dzieci. Kobiety podstępnie
    kuszą ich na seks, który ich bardzo boli i cierpią katusze tydzień
    przed, w trakcie i miesiąc po. Potem jeszcze wredne kobiety, po
    takim poswięceniu, domagają się wspólnej opieki nad dzieckiem i
    związku.

    >To, że ma ptaka między nogami sprawia, że nie potrafi zająć się
    >dzieckiem?

    Penis czyni mężczyznę wrażliwym na zapachy - więc nie może zmieniać
    pieluszek. Do tego posiadając ten kłopotliwy narząd mężczyzna nie
    może wstawać do dziecka w nocy, bo ma duże zapotrzebowanie na sen.
    Mężczyzna nie może też chodzić na wywiadówki, bo ma penisa, a
    nauczycielki są teraz często młode i atrakcyjne. Jeszcze skandal by
    wybuchł. Nie można tak dziecku szkodzić.
  • 08.07.09, 10:08
    Niby mial byc sarkazm, a wylazlo z Ciebie cos bardzo nieapetycznego...
  • 30.06.09, 12:10
    Wasze szczęście napisałam w sensie, Twoje i dziecka.
    Nie chcę tu moralizować, ale czy bierzesz pod uwagę też dziecka
    dobro w tych kalkulacjach??Ono się na ten świat nie prosiło..Czy to
    miał być taki prezent dla dziadków...
    Skoro mówisz, że nie masz z nim się gdzie podziać to gdzie bez niego
    się zatrzymasz??
    No i właśnie i czy poinformowałaś o swych planach mężą...
    Sorry ale nie rozumiem takiego zachowania...odpłacić pięknym za
    nadobne tym bardziej, że nie chodzi tylko o Was.
    Dziecinada.Chcesz postapić tak samo jak osoba, którą mieszasz z
    błotem...
    A poza tym myslisz, że męża to obejdzie co zrobisz tak naprawdę
    skoro teraz się z Tobę - zdaje się -, że zbytnio nie liczy??Czy
    tylko dziecko na tym ucierpi??
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1868477,2,7.html
  • 01.07.09, 12:02
    super-mikunia napisała:

    > Wasze szczęście napisałam w sensie, Twoje i dziecka.

    Bo tatuś z dzieckiem to nie może stworzyć szczęśliwego duetu.

    > Skoro mówisz, że nie masz z nim się gdzie podziać to gdzie bez
    niego się zatrzymasz??

    Dziecko będzie bezpieczne z kochającym tatą w mieszkaniu. Mama może
    w tym czasie odbyć podróż życia stopem po Europie, abo zacząć
    zwiedzać swiat - regularnie śląc kartki i pieniądze. Albo wynająć
    pokój z trzema koleżankami za psie pieniądze. Zamieszkać u kochanka
    za darmo. Z dzieckiem tego nie zrobi.

    > No i właśnie i czy poinformowałaś o swych planach mężą...

    A mężowie to zanim zostawią babę w ciąży, albo z trzódka dzieci, to
    najpierw piszą listy intencyjne...

    > Sorry ale nie rozumiem takiego zachowania...odpłacić pięknym za
    > nadobne tym bardziej, że nie chodzi tylko o Was.

    Jak mój przyszły mąż zostawi mnie z dzieckiem/dziecmi to z pewnością
    zostanie samotnym tatą. Decyduję się z nim założyc rodzinę, za która
    i on będzie odpowiedzialny. Nie widze powodu dla którego to ja mam
    zostac obciążona dlatego, ze to on się nie wywiąże. Z dziećmi
    kontakt utrzymam, kasę będę dawac. Matka pracująca spędza często
    mniej czasu z dzieckiem niż matka dochodząca.

    > A poza tym myslisz, że męża to obejdzie co zrobisz tak naprawdę
    > skoro teraz się z Tobę - zdaje się -, że zbytnio nie liczy??Czy
    > tylko dziecko na tym ucierpi??

    Zły partner nie oznacza złego ojca. Stereotyp.
  • 30.06.09, 12:15
    > A ktoś bierze pod uwagę moje dobro?
    > Gdzie znaczy się mam z tym dzieckiem iść? Pod most?
    > A niestety dłużej na kurestwo męża patrzyć nie dam rady.

    a zanim zaszlas w ciaze to moglas?

    > Rozumiem więc, że dla dobra dziecka mam być z facetem, który swoim babiarstwem
    > mnie upokarza.

    Dla dobra dziecka nie powinnas sie w ogole na dziecko decydowac.



    --
    hedonistyczne psiekrwie
  • 01.07.09, 11:39
    rybka2009 napisała:

    > A ktoś bierze pod uwagę moje dobro?

    Żartujesz? Kobieta w ciąży, a potem matka to już tylko niania i
    służąca. Nie ma żadnych praw.

    > Gdzie znaczy się mam z tym dzieckiem iść? Pod most?

    Absolutnie. Masz natychmiast zacząć zarabiać jak najwięcej, kupić
    mieszkanie na kredyt, koniecznie z osobnym pokojem dla dziecka, żeby
    mu zapewnić dobre warunki, bo biedactwo ojca nie ma. W nagrodę
    wieczorami, jak dziecko zaśnie mozesz sobie po cichu popłakać w
    kąciku.

    > A niestety dłużej na kurestwo męża patrzyć nie dam rady.
    > Nadal mieszkamy razem i on chociaż pieniędzy ma mnóstwo (mamy
    rozdzielność majątkową) powiedział, że z mieszkania sie nie wyniesie.
    > Rozumiem więc, że dla dobra dziecka mam być z facetem, który swoim
    babiarstwem mnie upokarza.
    > Dobre...
    Ano, jakby był narkomanem lub alkoholikiem, też powinnas z nim byc
    dla dobra dziecka, bo podstawa wychowania to zdrowe relacje rodzinne.
    Olewaj takie bzdury, szkoda czasu.
  • 01.07.09, 11:33
    rybka2009 napisała:

    > Ja jestem w takiej sytuacji również.
    > Właśnie być może zrobię według sugestii jednej z osób.
    > I zostawię dziadowi dziecko. Będę tak zwaną mamą dochodzącą.

    Masz pełne prawo do tego, kto powiedział, że w dobie butelek,
    wózków, pieluszek jednorazowych, mieszanek mlecznych, smoczków i
    nianiek mężczyzna nie jest w stanie zająć się własnym dzieckiem?

    > Tylko jak na to się będzie zapatrywało otoczenie?
    > Wyrodna matka? Pewnie tak... Taka mentalność ludzi.

    Jak będziesz dziecko wychowywać sama, też będą się czepiać. Wtedy
    będzie, że źle wybrałas mu ojca i je skrzywdziałaś. Jak zaczniesz
    się z kimś umawiać, to będziesz ta wiesz...najgorsza. W Polsce
    romans może mieć mężatka albo panna. Samotna matka nigdy - ona ma
    pokutować i rozpaczać latami, że źle ojca wybrała i słuzyć dziecku,
    które skrzywdziła i tyrać, tyrac tyrac, bo tatuś nie moze pracy
    znaleźć wink A jak ktoś się nią interesuje to przecież i tak tylko dla
    seksu, bo kto by sobie głowę dzieciata zawracał wink Nie przejmuj się.

    Ja chciałam mieć dziecko, więc sobie je wychowuję. Ale nie ma nic
    złego w tym, że ojciec zajmuje się dzieckiem - zakladając
    oczywiście, że jest odpowiedzialny, nie jest nałogowym alkoholikiem
    czy narkomanem.
  • 30.06.09, 10:45
    Tak się kończy jak się bryka bez zabezpieczenia. Ale przecież ksiądz
    nie pozwala, więc może poradź się teraz księdza.
  • 01.07.09, 12:06
    przylga napisał:

    > Tak się kończy jak się bryka bez zabezpieczenia. Ale przecież
    >ksiądz nie pozwala, więc może poradź się teraz księdza.

    Jasne, ksiądz mężczyznom gumki sciąga tuż przed stosunkiem, a jak
    nie zdąży, to modli się żeby pękły i bóg go wysłuchuje.
    Kościół naucza, że nie powinno się mieć stosunków przedmałżeńskich,
    a w małżeństwie trzeba być otwartym na mozliwość zostania rodzicem.
    Jak widac ma sporo racji.Jjak ktoś postępuje inaczej, to naraża się
    na komplikacje w zyciu. Przyszłe dzieci również.
  • 30.06.09, 11:24
    n/t
  • 30.06.09, 11:28
    ale zdziwienie mnie ogarnęlo, że mój stary ( choć nadal aktualny
    niestety) wątek znalazł się na głównej stronie gazety, "wow"

    cóż..
    nie wrócił
    mój syn skończył cztery miesiące, jest cudowny
    a co u mnie ?
    nadal boli, nadal płaczę, nadal............ nie mogę w to wszystko
    uwierzyć.

    a on ?
    płaci. ale sprawę o alimenty zalozylam, czekamy na wyznaczenie daty..

    nie jest lekko.

    --
    suwaczki.maluchy.pl/li-30287.png
  • 30.06.09, 21:12
    dasz rade, na pewno dziecko daje Ci wielkę siłę. Powodzenia!
    --
    [imgtiny.pl/669t/img]
  • 01.07.09, 12:14
    natalia_81 napisała:

    mój syn skończył cztery miesiące, jest cudowny

    Gratulacje smile

    > a co u mnie ? nadal boli, nadal płaczę, nadal............ nie mogę
    w to wszystko uwierzyć.

    Nie martw się, z czasem wszystko łagodnieje, emocje się tonują.
    Dajesz sobie radę juz cztery miesiące, razem z tymi najtrudniejszymi
    czasami zaraz po porodzie. Z czasem jest coraz łatwiej...

    > a on ? płaci. ale sprawę o alimenty zalozylam, czekamy na
    wyznaczenie daty...

    Jakbyś potrzebowała porady pisz na mojego maila.

    > nie jest lekko.

    No nie jest. Ale można czerpać dużo satysfakcji z tego, ze wbrew
    wszystkiemu dajesz sobie radę. Ja po prawie 10 latach jak napotykam
    na trudności, to mam takie poczucie pewności - dawałam sobie radę
    wcześniej to i teraz dam. No i dziecko daje dużo radości smile
    Pamiętaj, zeby dbac o siebie i swoje potrzeby. Rób raz dziennie coś
    dla siebie - tak żeby pamiętać, ze i ty jesteś wazna i się liczysz.
    Pomaga.
    Trzymaj się ciepło smile i powodzenia
  • 30.06.09, 11:37
    a co powiedziec gdy kobieta w ciąży zostawia faceta?
  • 30.06.09, 12:05
    Upiekło ci sie chłopie !! Ciesz się. No a tak powaznie, myślę że
    jeżeli kobieta nie chce mieć nic wspólnego z ojcem swojego dziecka,
    to najpewniej własnie pod wpływem ciązy oprzytomniała i zauwazyła,
    że na chłopaka, do zabawy to może sie nadawał, ale nie na męza i
    ojca. Pewnie juz go nie kochała i tylko jeszcze nie dojrzała do
    rozstania. Ciąza to wymusiła.
  • 30.06.09, 12:31
    pewnie...ale teraz bez tego biednego faceta laska sie obejsc nie moze... wez do
    siebie dziecko bo ja cos tam musze..zawiez nas do lekarza, nie mowie juz o tym
    ile to on sie nasluchal o sobie jaki zly niedobry, niedojrzały.Laska i jej
    rodzina nie zostawili na nim suchej nitki. a teraz po tym jak dziewczyna zostala
    sama i na pomoc jej wspanialej zapracowanej i kochajacej sie rodziny nie ma co
    liczyc , okazalo sie ze on jest niezastapiony ...taki do rany przyłóż...
  • 30.06.09, 12:59
    Oczywiste jest, ze dziewczyna ma oczekiwania w stosunku do ojca dziecka. To w
    koncu tez jego dziecko i on ma wobec tego dziecka obowiazki. Jesli nie mieszka z
    dzieckiem, to moze przynajmniej sie nim zajac w sytuacjach awaryjnych,
    odprowadzac do przedszkola itp.
  • 30.06.09, 12:06
    to trudna sprawa. jednak ja wiem z doświadczenia, że czasami jest lepiej jak
    facet odejdzie. mój szwagier gdy się dowiedział, że zostanie ojcem od miesiąca
    nie był z matką dziecka, a miał już nwą partnerkę z którą był bardzo szczęśliwy.
    od razu całą rodzina zaczęła ostro naciskać na niego był wziął śłub ze soją
    "byłą", ona sama również naciskała żeby się zeszli. no, i uległ. teraz są 10 lat
    po ślubie, mają 2 dzieci i są totalnie nieszczęśliwi. oboje się ze sobą męczą
    niemal od pierwszego dnia ślubu.
    myślę że gdyby wtedy nie zdecydowali się zejść ze sobą, to oboje byliby teraz w
    szczęśliwych związkach, szwagier płaciłby alimenty na dzeicko, ale przynajmniej
    nie mieliby zrujnowanego życia.
    dlatego myślę, że jeśli on chciał odejść, to dobrze ,że go nie zmusiłaś do
    zostania z tobą. bo pużniej byłoby tylko gorzej. w prawdzie nie da się ukryć, że
    z twojego byłego jest totalny frajer, a ty będziesz teraz cierpieć, jednak w
    przyszłości będziesz jeszcze szczęśliwa.
  • 01.07.09, 12:20
    anaisanais96 napisała:

    > z twojego byłego jest totalny frajer, a ty będziesz teraz
    >cierpieć, jednak w
    > przyszłości będziesz jeszcze szczęśliwa.

    Co wy z tym cierpieniem wszyscy? Jest żal, rozczarowanie i ból, ale
    bez przesady. Jest też radość z narodzin dziecka, niezależnośc w
    podejmowaniu decyzji, przyjaźnie, rodzina, kino, film, masturbacja,
    czekoladki, fryzjerzy, mężczyźni, flirty, ksiązki, teatry, góry,
    lasy i jeziora. Świat się nie zawala jak mężczyzna odchodzi. Tylko
    jak wszyscy mówią "rozumiem, pewnie cierpisz" to ciężko się
    pozbierac. Lepiej jak ktoś powie - jedź na wakacje i odpocznij.
    Ciesz się życiem.
  • 30.06.09, 12:15
    Bardzo was przepraszam, dziewczyny, ale czemu wybieracie sobie do łóżka i życia:
    - narcyzów
    - Piotrusiów Panów
    - krańcowych materialistów
    - "spoko kolesi", dla których życie jest jedną wielką "imprą"?

    Jest sporo normalnych facetów, zapewniam Was. Część z nich została porzucona
    przez swoje damy dla takich właśnie kolesi bo ci byli tacy..."interesujacy"...
  • 30.06.09, 13:55
    W moim przypadku trudno mówić o wpadce, bo małżeństwem jesteśmy 7lat.
    Na dziecko zawsze trudno się było mnie zdecydować właśnie przez babiarstwo i
    kawalerskie życie męża. No i zdecydowałam się myśląc, że coś się zmieni. Owszem
    zmieniło się, na gorsze. Ja teraz jestem w 8mcu ciąży i siedzę w domu a on? 4raz
    w ciągu 3mcy jest na tygodniowym wyjeździe z kochanką...
    Tak więc proszę mi nie pisać, że trzeba się zastanawiać z kim się idzie do łóżka.
    I jeszcze jedno: samej mogę mieszkać nawet z ojcem alkoholikiem czy pokątnie u
    znajomych. Ale dziecku tego zafundować nie mogę.
  • 30.06.09, 15:08
    rybka2009, wybacz , ale właśnie ty powinnaś pomyśleć zanim zdecydowałaś iść po
    raz klejny do łóżka ze swoim mężem. jeśli sama twierdzisz , że jest kobieciarzem
    powinnaś już dawno z nim się rozwieść, no, a na pewno nie powinnaś mieć z nim
    dziecka. na prawdę myślałaś, że twoja ciąża go zmieni.
  • 30.06.09, 18:01
    Rybka2009 trzymaj się i nie bierz do siebie tych komentarzy. To nie
    twoja wina, że trafiłaś na takiego drania. Tego na czole nie mają
    wypisane przed ślubem.
  • 01.07.09, 17:18
    ewelinaph napisała:

    > Rybka2009 trzymaj się i nie bierz do siebie tych komentarzy. To
    nie
    > twoja wina, że trafiłaś na takiego drania. Tego na czole nie mają
    > wypisane przed ślubem.


    zgadza się, to nie jej wina.
    Ale TYLKO I WYŁACZNIE ona jest odpowiedzialna za podjęcie błednej
    decyzji o powołaniu na swiat dziecka z tym własnie facetem. Bo ju z
    wtedy dokładnie wiedziała jaki jest.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • 01.07.09, 12:40
    texeira napisał:

    > Bardzo was przepraszam, dziewczyny, ale czemu wybieracie sobie do
    łóżka i życia:
    > - narcyzów
    Bo są bardzo zadbani. Mają świetną kondycję, więc można z nimi
    uprawiac wielogodzinny seks. Jako narcyzi musza byc we wszystkim
    najlepsi, więc i partnerkom dogadzaja, bo lubią słuchac zachwytów na
    swój temat.
    > - Piotrusiów Panów
    Bo swietnie się z nimi bawi i nie sa sztywniakami. Mają odjechane
    pomysły i mozna z nimi polatać.
    > - krańcowych materialistów
    Hm..Z upodobania do luksusu?
    > - "spoko kolesi", dla których życie jest jedną wielką "imprą"?
    Z upodobania do imprez?

    Kazdy z tych typów moze tez byc zabójczo przystojny i mieć w sobie
    to coś...co wywoluje pragnienie...

    > Jest sporo normalnych facetów, zapewniam Was. Część z nich została
    >porzucona przez swoje damy dla takich właśnie kolesi bo ci byli
    >tacy..."interesujacy"...

    Pewnie byli do niczego po prostu i zasłaniali się "normalnością". To
    własnie ci normalni często pękają, albo kryją tajemnice. To i
    znalazły lepszych.



  • 01.07.09, 12:43

    > Pewnie byli do niczego po prostu i zasłaniali się "normalnością". To
    > własnie ci normalni często pękają, albo kryją tajemnice. To i
    > znalazły lepszych.
    >

    A teraz placzą, po tych lepszych.
    --
    frisky2
  • 30.06.09, 12:27
  • 30.06.09, 14:04
    Ja nie uchylam się od odpowiedzialności za wychowanie dziecka.
    Całą wyprawkę łącznie z wózkiem skompletowałam sama, mąż nie miał na to czasu bo
    za dużo schodzi mu na siedzeniu na Skype z kochanką.
    Myślę, że to on zachowuje się niehonorowo. Bo skoro ma inną babę, o której
    ciągle mi przypomina, skoro ciągle słyszę, że być ze mną nie chce bo mnie nie
    kocha, skoro jest inna, na której jak mi powtarza bardzo mu zależy to on
    powinien się wyprowadzić. To on jest odpowiedzialny za rozpad małżeństwa.
  • 30.06.09, 14:23
    Rybko2009, dziecko drogie... przez 7 lat nie zorientowałaś się się z kim masz do
    czynienia? Naprawdę? A może jednak było coś, co sprawiało, ze szłaś za nim jak w
    transie? Powiesz pewnie "miłość". Sorry - nie wierzę w miłość jeśli się tak
    człowiekiem poniewiera - chyba że jest się masochistką. Naprawdę liczyłaś , że
    dziecko coś zmieni? Czy może chciałaś je mieć trochę dla siebie, żeby mieć dla
    kogo żyć
    Pomyśl teraz o dziecku; niestety dla jego dobra powinnaś teraz odciąć się od
    tego chorego związku...niezależnie od kosztów.
  • 30.06.09, 14:28
    Jestem masochistką i kobietą naiwną. Myślałam, że się zmieni.
    Niestety widziały gały co brały...
    A teraz? Owszem chcę się odciąć od tego chorego związku, ale nie będę się z
    dzieckiem poniewierać jemu zostawiając wielkie, urządzane przez 6lat mieszkanie.
    On tylko na to czeka.
  • 30.06.09, 14:35
    PODZIAŁ MAJĄTKU!!! Jedyne wyjście. Owszem, to trwa. Owszem, wyroczek jeden,
    drugi, potrzebny będzie tytuł egzekucyjny.. ale - jeśli Twój małżonek nie jest
    gangsterem i jest mu wszystko jedno, to szybko sobie uprzytomni, ze ścigająca go
    nieustępliwie po wszystkich pracach małżonka zepsuje mu opinię i karierę. I
    pęknie...Tobie nie jest potrzebne samoumartwianie. Tobie potrzebny jest DOBRY
    adwokat. I pamiętaj - nie wolno Ci przedkładać "wielkiego, pięknie urządzonego
    mieszkania" nad dobro dziecka. Bo inaczej, od pierwszych chwil życia będzie ono
    rosło w takim klimacie że wyrośnie Ci bandyta albo świr... Cyba nie o to ci chodzi?
    rybka2009 napisała:

    > Jestem masochistką i kobietą naiwną. Myślałam, że się zmieni.
    > Niestety widziały gały co brały...
    > A teraz? Owszem chcę się odciąć od tego chorego związku, ale nie będę się z
    > dzieckiem poniewierać jemu zostawiając wielkie, urządzane przez 6lat mieszkanie
    > .
    > On tylko na to czeka.
  • 30.06.09, 14:35
    No coż różnie bywa. Można i tak decydować się na dziecko przez 7 lat
    i w końcu zdecydować się chyba w najgorszym momencie swojego
    życia...gdy mąż ma kogoś innego...
    Ale dziecko wiele zmienia. Mam nadzieję, że wynagrodzi Ci to co ktoś
    inny Ci zabrał.
    Z domu raczej nie może Was wyrzucić. Sam też nie musi się z niego
    wyprowadzić...Czemu po prostu się nie rozejdziecie i unormujecie
    wszystkie sprawy...On ma kogoś, Ty też możesz sobie jeszcze kogoś
    znaleźć.Na nim się świat nie kończy.
    Będąc w takiej sytuacji olałabym takiego faceta i skupiłabym się na
    sobie i dziecku.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1868477,2,7.html
  • 30.06.09, 14:51
    On mnie nie wyrzuca.
    Ale upokarza swoim zachowaniem i powtarzaniem o innej!
    Na domiar złego dla mnie jest bardzo przykry i złośliwy.
    To ja chcę się wyprowadzić bo nie mam już sił na dalsze znoszenie jego zachowania.
    Mój problem to nie to, że nie chcę mu zostawić mieszkania bo jestem chciwa tylko
    to, że NIE MAM SIĘ GDZIE Z TYM DZIECIĄTKIEM PODZIAĆ.
    A na wynajem, utrzymanie siebie i dziecka, po prostu mnie NIE STAĆ.

  • 30.06.09, 15:13

    O Boże...Matka? Ojciec? Dalsza rodzina? NAPRAWDĘ nie masz dokąd pójść ??

    rybka2009 napisała:

    > On mnie nie wyrzuca.
    > Ale upokarza swoim zachowaniem i powtarzaniem o innej!
    > Na domiar złego dla mnie jest bardzo przykry i złośliwy.
    > To ja chcę się wyprowadzić bo nie mam już sił na dalsze znoszenie jego zachowan
    > ia.
    > Mój problem to nie to, że nie chcę mu zostawić mieszkania bo jestem chciwa tylk
    > o
    > to, że NIE MAM SIĘ GDZIE Z TYM DZIECIĄTKIEM PODZIAĆ.
    > A na wynajem, utrzymanie siebie i dziecka, po prostu mnie NIE STAĆ.
    >
  • 30.06.09, 15:24
    Nie mam. I nie będę się już z tego dłużej tłumaczyć.
    Ani bliższej ani dalszej.
    Poza tym nie widzę powodów dlaczego mam poniewierać dzieckiem skoro na miejscu
    ma stworzone doskonałe warunki.
    Rozumiem, że z całym bagażem typu łóżeczko, wózek, ciuszki itd dla dobra dziecka
    mam się plątać od płota do płota.
  • 30.06.09, 15:45
    Nie, ale przecież można się rozwieść i żyć dalej w tym mieszkaniu,
    tym bardziej, że dziecko będzie wkrótce tam zameldowane.
    A, dlaczego się nim przejmujesz okaż mu, że nic dla Ciebie on już
    nie znaczy i daj mu tą upragnioną wolność.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1868477,2,7.html
  • 30.06.09, 16:08
    Jaki więc sens rozwodu?
    Nie rozumiem.
    Poza tym mnie na rozwodzie nie zależy wcale.
    Ja potrzebuję się od niego uwolnić emocjonalnie.
    A biorąc z nim rozwód i nadal mieszkać pod jednym dachem problemu nie rozwiąże.
    Ja wymagam tylko KONKRETNYCH ODPOWIEDZIALNYCH DECYZJI.
    Nie chce ze mną być, ok, na siłę go trzymać nie będę.
    Ale niech podejmie jakieś działania bo w ten sposób będziemy się bujać do końca
    życia. Bo jemu tak wygodnie...
    Brak dojrzałości emocjonalnej za swoje czyny i tyle.
    Mówi mi, że mnie nie kocha (a jednocześnie cały czas ze mną mieszka i nie myśli
    o wyprowadzeniu) i to wg niego rozgrzesza go i tłumaczy jego angażowanie się w
    drugi związek.
  • 30.06.09, 16:27
    No właśnie taki byś mu przesłała komunikat, gdybyś wnioskowala o
    rozwód...Jestem niezależna od Ciebie, już Cię nie potrzebuję...
    Podniosłabyś się sama na duchu, że Cię na to stać i nie będziesz
    tkwiła w takim toksycznym związku.On może by się ocknął...A tak
    myśli, że może zrobić z Tobą wszystko, a Ty i tak pokornie będziesz
    to znosić.
    Na razie jesteś sama, ale jak pojawi się dziecko, będzie patrzyło na
    godzącą się na takie traktowanie matkę, złą, smutną,
    zrezygnowaną...Co mu przekażecie, jakie wartości.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1868477,2,7.html
  • 30.06.09, 17:08
    wreszcie ktoś choć w minimalnym stopniu pojął gdzie tkwi problem...
  • 01.07.09, 17:25
    > Poza tym mnie na rozwodzie nie zależy wcale.
    > Nie chce ze mną być, ok, na siłę go trzymać nie będę.
    > Ale niech podejmie jakieś działania bo w ten sposób będziemy się
    bujać do końca
    > życia. Bo jemu tak wygodnie...
    > Brak dojrzałości emocjonalnej za swoje czyny i tyle.
    > Mówi mi, że mnie nie kocha (a jednocześnie cały czas ze mną
    mieszka i nie myśli
    > o wyprowadzeniu)

    Dokładnie wszystko, co powyżej Twój maż mogłby napisać o Tobie.
    Pasuje jak ulał.



    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • 01.07.09, 23:54
    I dlatego ja się wyprowadzam.
    Ale dziecko zostawię...
    Podjęłam więc decyzje.
  • 30.06.09, 14:35
    Buhaj rozpłodowy.

    Nie mam odpowiedzi na Twoje pytanie, bo nie czuję się adresatem. Jak tak nie
    zrobiłem. Szczerze współczuję.
  • 30.06.09, 15:24
    natalia_81 napisała:

    > Kim jest taki człowiek?

    Trudno powiedzieć, ale na pewno nie jest mężczyzną. Za to lepiej, że
    odchodzi, niż miałby niszczyć życie tobie i dziecku.

    > Jak poradzić sobie z bólem.

    Ja rozstałam się w ciąży z mężem. To ja go zostawiłam, ale to on nie
    zachowywał się wcześniej w porządku. Dwa dni płakałam. A potem
    zajęłam się sobą i maleństwem. Pojechałam na wakacje. Wszystko się
    ułożyło. Nie martw się. Tobie też się ułoży.

    'zlozysz wniosek o alimenty i bedzie po sprawie '

    Troszkę bardziej skomplikowane. Jesteście małżeństwem? Jeśli nie
    pozostaje kwestia uznania dziecka. Po drugie mozesz żądać alimentów
    już teraz - na siebie i zwrotu części kosztów poniesionych w związku
    z ciążą. Także utrzymania przez trzy miesiące po porodzie.
    Jeśli chcesz skorzystać z takich uprawnień, a jesteś w trudnej
    sytuacji materialnej - daj znać na mojego maila gazetowego. Pomogę
    ci napisać odpowiednie pisma do sądu.

    > Co do partnera, który odszedł. Już tak spokojnie: wszystko się
    jeszcze może ułożyć. Oni czasem nie wytrzymują presji, nie radzą
    sobie z nową rolą. Są dupkami. Potem dojrzewają - czasem.

    Tak czy siak - przeszłam sama macierzyństwo i poradziłam sobie. Nie
    było łatwo, ale ogólnie byłam szczęśliwa. Kobieta-matka to istota o
    niemal boskich zdolnościach adaptacji i przetrwania oraz siły
    zyciowej. Dasz sobie rady. Znajdź wokół siebie życzliwych,
    kochających ludzi. Czyjaś obecność pomaga.

    Pozdrawiam,
  • 30.06.09, 15:45
    Jeżeli to jeszcze możliwe, spróbuj zatrzymać go do urodzenia dziecka. Na
    przykład pytaniem: "Nie chcesz zaczekać tych głupich kilku tygodni, zeby poznać
    własnego syna/własną córkę?" (pewnie już znasz płeć). Jest pewna szansa, że mu
    się odmieni, że gdy zobaczy Małe, nagle poczuje się tatą. Znam takie przypadki.
  • 30.06.09, 21:44
    Obraczki juz byly kupione , po radosnej nowinie ze bedziemy mieli dzidziusia (
    bardzo sie z tego ucieszylem ) naturalnym bylo moje pytanie - w ktorym miesiacu
    jestes ? - tu panna zaczela sie jakac .
    Czasu nie mozna naciagnac i gdybym mial zostac szczesliwym ojcem ciaze
    nalezaloby wpisac do ksiegi Guinessa jako trwajaca 11 miesiecy .
    Suma sumarum puscila sie na prywatce organizowanej przez kolezanki z pracy (
    poszla sama , ja w tym czasie bylem zajety tworzeniem pracy magisterskiej w
    miescie na drugim koncu Polski ).


    Pozniej pytalem sam siebie , co czulaby majac swiadomosc zdrady ( gdyby nie
    zaszla w ciaze ) wypowiadajac slowa przysiegi ... i slubuje Ci milosc , wiernosc
    i uczciwosc malzenska ?.
  • 01.07.09, 12:57
    swistak-1 napisała:

    > Obraczki juz byly kupione, po radosnej nowinie ze bedziemy mieli
    dzidziusia (bardzo sie z tego ucieszylem ) naturalnym bylo moje
    pytanie - w ktorym miesiacu jestes ? - tu panna zaczela sie jakac.

    > Czasu nie mozna naciagnac i gdybym mial zostac szczesliwym ojcem
    ciaze nalezaloby wpisac do ksiegi Guinessa jako trwajaca 11 miesiecy.

    Jak ty liczyłeś? Jeśli 11 miesięcy do rozwiązania ci wyszło to
    znaczy, że w trakcie rozmowy nie była jeszcze w ciąży! Poczytaj o
    fizjologii ciązy - trwa niecałe 10 miesięcy. Jakby już była w ciązy,
    dajmy na to 3 miesiąc (w czwartym i slepy się zorientuje) to ciąża
    wypadałaby ekspresowo krótka - 6 miesięcy.
    Są kobiety, które tak robią: rodza się wtedy bardzo zdrowe 6-7
    miesięczne wczesniaki. Niektóre idiotki popalają w ciązy, zeby
    zmniejszyc mase urodzeniowa dzieka - mniej podejrzane jest
    wtedy "wczesniejsze roziązanie".

    A ty nie ściemniaj bo nieładnie!!!

    > Pozniej pytalem sam siebie , co czulaby majac swiadomosc zdrady
    wypowiadajac slowa przysiegi ... i slubuje Ci milosc , wiernosc
    > i uczciwosc malzenska ?

    A moze "naszalałam się" to i juz mi sie nie chce. Czas się
    ustatkować...

    A tobie czas nauczyć się liczyć, dowiedziec się jak przebiega ciąża,
    oraz znaleźć sobie dziewczyne, zeby nie pisac głupich
    wyimaginowanych historii na forach...
  • 02.07.09, 01:30
    twojabogini napisała:


    > Jak ty liczyłeś? Jeśli 11 miesięcy do rozwiązania ci wyszło to
    > znaczy, że w trakcie rozmowy nie była jeszcze w ciąży!


    Od ostatniego wspolnego bara-bara ( wyjezdzalem na 4 miesiace ) do urodzenia dziecka minelo 11 miesiecy a powinno 9 gdybym mial byc tatusiem . Nietrudno wydedukowac ze panna zaskoczyla 2 miesiace po moim wyjezdzie .


    P.S. Radze skonczyc choc podstawowke ( mozesz zaocznie ) i zdobyc umiejetnosc liczenia do np. 100 .
  • 02.07.09, 14:10
    swistak-1 napisała:

    > twojabogini napisała:
    > > Jak ty liczyłeś? Jeśli 11 miesięcy do rozwiązania ci wyszło to
    > > znaczy, że w trakcie rozmowy nie była jeszcze w ciąży!

    > Od ostatniego wspolnego bara-bara ( wyjezdzalem na 4 miesiace ) do
    >urodzenia dziecka minelo 11 miesiecy a powinno 9 gdybym mial byc
    >tatusiem . Nietrudno wydedukowac ze panna zaskoczyla 2 miesiace po
    >moim wyjezdzie.

    Tylko jak to wydedukowałeś przed urodzeniem dziecka? Prorok?
    Nie twierdzę, ze nic takiego ci się nie przytrafiło, ale zdolności
    klarownego przekazywania informacji to raczej nie posiadasz. Do
    szkoły cię nie wysyłam, bo to albo się ma albo nie ma.

    > P.S. Radze skonczyc choc podstawowke ( mozesz zaocznie ) i zdobyc
    umiejetnosc liczenia do np. 100 .

    Posiadam wykształcenie. Liczyć umiem. Dlatego twój post mnie
    zastanowił. I nadal mi wychodzi, że jedyna opcja to że dziewczyna ci
    się od razu przyznała w którym jest miesiącu ciąży - w tym przypadku
    mniejszej niż sądziłeś. To jak przyznanie się. Albo uczciwa, albo
    mało inteligentna...
  • 30.06.09, 22:11
    Widocznie miał powód. Żeby ocenić trzeba znać wersję obydwóch stron.
  • 30.06.09, 22:19
    ..że miał powód,ja byłam powodem wink
    zła kobieta byłam, no wiadomo! pff...

    nie czuję potrzeby kontynuacji zwierzeń..
    każdy ma prawo myśleć co chce..

    bardzo dziękuję za słowa wsparcia.
    nikomu nie życzę emocji tak wielkich i tak zgniatających.
    amen.

    --
    suwaczki.maluchy.pl/li-30287.png
  • 01.07.09, 11:01
    Kim? GNOJEM!

    Jak sie nie chce miec dzieci, albo nie z dana kobieta, naklada sie gume. A jak
    nie mysli sie powaznie, nie zawraca sie kobiecie glowy (ani, za przeproszeniem,
    dupy).

    Ktos tu pisal o tym, ze facet nie byl gotowy, wystraszyl sie, ale zupelnie nie
    pomyslal o tym, co czuje kobieta, ktora nosi JEGO dziecko.

    Mam nadzieje, ze sie facet opamieta, i jesli nie bedzie w stanie byc z Toba,
    bedzie przede wszystkim OJCEM dla WASZEGO dziecka.
  • 01.07.09, 11:12
    A kiedy zostawia kobietę w ciąży i chorą na raka?
    Nie żebym chciała Cię pocieszać w tak okrutny sposób, no ale.
    Kobita żyje i powoli zaczyna się uczyć jak przestać nienawidzić wszystkich wokół.

    natalia_81 napisała:

    > Kim jest taki człowiek?
    > Jak poradzić sobie z bólem.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
  • 01.07.09, 11:19
    Facet zostawiający kobietę w ciąży… żonę, matkę już kilkuletniego
    dziecka… niby łatwo potępić, ale mam w rodzinie taką sytuację.
    Żaden przypadek nie jest taki sam, każdy jest inny oraz każdy ma
    swoje powody. Oczywiście, kobieta z dwójką dzieci, w tym jedno w
    drodze, a właściwie już szczęśliwie prawie roczne (sprawa rozwodowa
    w toku od niemalże początku ciąży do teraz). Obserwując z lekkiego
    dystansu widzę, że winne są obie strony, ale najwięcej kobieta
    (jednak), po prostu permanentnie od kilku lat generowała nieustanny
    konflikt, o byle co, w zasadzie było kwestią czasu, kiedy facetowi
    puszczą nerwy. Ja bym ją dawno zostawił, tak krzykliwej, nastawionej
    na konflikt, roszczeniowej i zwyczajnie głupiej osoby, jak ona,
    jeszcze nie poznałem.
    Ta ciąża to (ależ to banalne i głupie) miała być szansą na
    podtrzymanie i uratowanie związku, nie była. Od razu uprzedzę
    ewentualne pytania, nie, kochanki nie było… Ciągnie się sprawa o
    alimenty, kwoty brane z księżyca, stronniczość sędziny, wyskakujące,
    niczym diabeł z pudełka, zarzuty o bicie, molestowanie, pedofilię,
    co wizyta u dzieci to policja, bo inaczej się nie da wyegzekwować
    widzenia… On alimenty płaci, mieszkanie wynajmuje, bo dom musiał
    opuścić…
    Ich wspólny błąd to ciąża, jego, że wcześniej nie odszedł, jej, że
    wpadła na taki pomysł (ciążowy), jego, że dał się przekonać… Jej
    duża wina, że postanowiła go wdeptać w ziemię i wykorzystuje
    wszystkie możliwości ku temu…
    Tak więc kobiety, rozumiem waszą solidarność, ale nie zawsze faceta
    należy odsądzać od czci i wiary, bo nie zawsze jest winien. Owszem,
    zawsze kobieta zostaje z dziećmi i przynajmniej należy jej się
    materialna rekompensata i wsparcie, bo dzieci kosztują, a wychowanie
    nie jest sprawą lekką, łatwą i przyjemną. Zresztą, to też jego
    dzieci i ma wobec nich oczywiste obowiązki. Jednakże, drogie
    kobiety, niech kasa i chęć odwetu, nie zaćmiewają wam umysłu.

    --
    Kaczyzm obalony ! smile
  • 02.07.09, 00:06
    Jakby to napisać...
    Obecna kochanka to była przyjaciółka byłej kochanki...
    Faktycznie przez te 7lat mało miałam cierpliwości, że wreszcie wydorośleje.
    Zawsze ważniejszy był komputer/internet (niech szlak trafi wszystkie GG, Skype,
    Fora Dyskusyjne i kij wie co jeszcze) bo tam coraz to ciekawsze znajomości i tematy.
    A żona?? Tylko zrzędzi: choć raz w tygodniu połóż się do łóżka przed północną,
    choć czasami w weekend nie śpij do 14, chodźmy na spacer, czy zróbmy cokolwiek
    wspólnie.
    Ale nie... Ty żono nic nie wymagaj, nic nie oczekuj, ale też i nie staraj się
    odmawiać (trudno nawet o 2 w nocy mieć ochotę na sex z kimś, kto przez cały
    wieczór z częścią nocy nawija z kochanką przez Skype).
    Kobiety to z natury złe osoby bo szukają partnera do życia, szukają wsparcia i
    liczą na pomoc.
  • 02.07.09, 11:28
    Rybko... sęk w tym, że z reguły nic niejest ani buiałe ani czrne...
    szare najczęściej...

    Tam akurat nie byłko kochanki, internetu... była jego praca
    zagranicą, bo w kraju niestety, niska pensja i wymagania małżonki
    kosmiczne, a przy okazji jej całkowita niezdolność do pracy,
    wynikająca z charakteru (są typy uważające, że zawsze mają we
    wszystkim rację). Te jego wyjazdy zdecydowabie wydłużyły czas
    małżeństwa, a on rzadko przyjeżdżał do Polski, bo po co, po kolejną
    porcję pretensji i kłótni ?! Zrobiła z niego maszynkę do pieniędzy i
    worek treningowy dla rozładowania swoich frustracji... jestem
    zaskoczony, że są jeszcze takie cielęta-faceci, co dla świętego
    spokoju to przyjmują, by eksplodować w najdziwniejszym momencie...

    Cóż, dla mnie i żony to dobra lekcja poglądowa, jak nie może
    wyglądać małżeństwo, jeśli ma odnieść sukces...

    A swoją drogą, faceci chyba jednak nie przepadają za godzinnymi
    dyskusjami o wszystkim i niczym wink jesteśmy prości i konkretni, i to
    was drażni wink)
    --
    Kaczyzm obalony ! smile
  • 02.07.09, 12:30
    q_vw napisał:

    > Rybko... sęk w tym, że z reguły nic niejest ani buiałe ani czrne...
    > szare najczęściej...
    >
    > Tam akurat nie byłko kochanki, internetu... była jego praca
    > zagranicą, bo w kraju niestety, niska pensja i wymagania małżonki
    > kosmiczne, a przy okazji jej całkowita niezdolność do pracy,
    > wynikająca z charakteru (są typy uważające, że zawsze mają we
    > wszystkim rację). Te jego wyjazdy zdecydowabie wydłużyły czas
    > małżeństwa, a on rzadko przyjeżdżał do Polski, bo po co, po kolejną
    > porcję pretensji i kłótni ?! Zrobiła z niego maszynkę do pieniędzy i
    > worek treningowy dla rozładowania swoich frustracji... jestem
    > zaskoczony, że są jeszcze takie cielęta-faceci, co dla świętego
    > spokoju to przyjmują, by eksplodować w najdziwniejszym momencie...
    >
    > Cóż, dla mnie i żony to dobra lekcja poglądowa, jak nie może
    > wyglądać małżeństwo, jeśli ma odnieść sukces...
    >
    > A swoją drogą, faceci chyba jednak nie przepadają za godzinnymi
    > dyskusjami o wszystkim i niczym wink jesteśmy prości i konkretni, i to
    > was drażni wink)


    Nie zgodzę się z Tobą.
    Mój małżonek godzinnych, bezsensownych dyskusji o niczym nie lubi i nie lubił tylko ze mną. O czym można nawijać przez gg czy z Skype, z koleżankami często młodszymi o 10lat przez całą noc? Głupie pieprzenie. Nie raz miałam się okazję o tym przekonać.

  • 02.07.09, 12:47
    To ja przepraszam, jeszcze oberwę za jego winy wink

    A swoja drogą, za te internetowe romanse (nie wiem czy w realu też)
    powinnaś mu wsadzić komputer tam, gdzie słońce nie dochodzi... z
    wtyczką oczywiście wink
    --
    Kaczyzm obalony ! smile
  • 02.07.09, 00:08
    i najważniejsze...
    dla niektórych czarne jest czarne a czasem białe.
    w zależności jak wygodniej w danej sytuacji...
  • 06.07.09, 18:53
    mnie też zostawił,oj mało powiedziane rzucił przez telefon,nawet prosto w oczy nie umiał powiedzieć ,że mnie już nie kocha...crying boli jak nie wiem cosad
  • 07.07.09, 00:18
    Dla mnie taki ktoś jest okrutną, samolubną, emocjonalnie rozbitą ciotą i tyle.
    Szkoda by ktoś taki wychowywał Twoje dziecko
    Natalio: Szukaj oparcia w rodzinie. No i mam nadzieję że pocieszy Cię fakt, że
    nigdy w życiu nie będziesz żałowała tego że masz dziecko smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.