Dodaj do ulubionych

jak to jest z facetami cieżarnych kobiet?

25.12.03, 15:00
Witajcie tatusiowie!

Nie wiem, moze wybralam nieodpowiednie forum, ale chcialam znac Wasze
męskie stanowisko. Jak rozkladacie czas ze swoimi ciezarnymi zonami?
Czy po pracy spedzacie ten czas wspolnie z zona, czy macie czas dla
siebie np. silownia, pilka itd? U mnie jest tak,ze 3 razy w tyg moj
maz zaraz po pracy jedzie na silownie...i szczerze mowiac troche
siedze sama,( jestem w 7 miesiacu ciazy i na razie na L4 ) probuje
od niego wyegzekwowac czas dla mnie, ale bez skutku. Moze za duzo
żadam? Jak sądzicie?

Pozdrawiam

Ania
Edytor zaawansowany
  • hejkum_kejkum 25.12.03, 20:31
    Cześć

    Jak to jest ? prawie w każdej wypowidzi przychodzi mi pisać, że każdy jest
    inny wink ale taka chyba jest prawda, poczytaj te wypowiedzi
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=8164479 o faceci który chce
    spędzać czas tylko w domu i jego żona się zastanawia czy to normalne.

    Widzisz, czasem pewne rzeczy trudno pogodzić, co prawda, ciąża dziecko,
    wywracają życie do góry nogami, ale jak myślisz czy Twój maż byłby szczęśliwy
    rezygnując dla Ciebie ze wszystkich dodatkowych zajęć jak siłownia czy takie
    tam, a jeśli on nie będzie szczęśliwy to czy Ty przy niem będziesz ? Z drugiej
    strony mąż powinien się Tobą interesowąc i spędzać z Tobą czas, do tego jak
    będzie dziecko ono też wymaga poświęcanie czasu ...
    Wiec może ponegocjujcie ... ? Może niech jakiś procent tego wolnego czasu
    poświęci Tobie ?
    A czy żądasz za dużo ,,,, nie wiem ... wink w każdym razie życzę mądrego i
    satysfakcjonującego obie strony rozwiązania wink

    POzdrawiam
    Może po prost
  • ania30poz 25.12.03, 21:36
    Zawsze będą podzielone zdania na ten temat, czytalam wczesniejsze
    wypowiedzi dotyczace postu na temat zwiazku,w ktorym maz lubi przebywac
    w domu z zona i troche usmialam sie z tematu tego postu, bowiem
    wlasnie to chyba skarb miec takiego faceta. Owszem kazdy musi
    miec "swoja przestrzeń" dla siebie z wykorzystaniem tego wlasnego czasu
    tylko dla siebie, ale zazdroszcze paniom, ktore maja tego swojego męża
    cześciej w domu niz poza jak np jest w moim przypadku, kiedy czekam
    i czekam......oczekuje zainteresowania...ale w koncu kobieta w ciązy to
    troche inny "egzemplarz"..wiec trzeba to przetrwac, albo...no
    właśnie..rózne mysli przychodza mi czasami do glowy.
    W kazdym razie bylo kilka prob negocjacji..bezskutecznej.

    Ania
  • philosophus 26.12.03, 11:02
    > Witajcie tatusiowie!
    Witaj mamusiu big_grin!

    > Nie wiem, moze wybralam nieodpowiednie forum, ale chcialam znac Wasze
    > męskie stanowisko. Jak rozkladacie czas ze swoimi ciezarnymi zonami?
    Pracuje od 8 do 16. Po pracy wracam do domu z wyboru. Wszystkie wyjscia
    uzgadniam z zona biorac poprawke na jej samopoczucie [ona takze jest w 7
    miesiacu]. Staramy sie razem wychodzic - czy to do znajomych, czy do kawiarni,
    itd. Cieszymy sie soba teraz, bo pozniej, gdy narodzi sie Kubus, bedziemy
    mieli malo czasu dla siebie na wzajem.

    > U mnie jest tak,ze 3 razy w tyg moj
    > maz zaraz po pracy jedzie na silownie...i szczerze mowiac troche
    > siedze sama,( jestem w 7 miesiacu ciazy i na razie na L4 ) probuje
    > od niego wyegzekwowac czas dla mnie, ale bez skutku. Moze za duzo
    > żadam? Jak sądzicie?
    Mysle, ze jest to kwestia dogadania sie - silownia nie jest "koncem swiata" i
    mozna z niej zrezygnowac [niech np. chodzi raz w tyogdniu]. Sprobujcie wiecej
    czasu przebywac razem: moze postaraj sie mu uswiadomic, ze za 2 miesiace i tak
    bedzie musial z niej zrezygnowac, bo albo bedzie dobrym ojcem, albo bedzie
    tatuskiem niedzielnym, a przeciez niechcialby tego. Wiez z dzieckiem nawiazuje
    sie przed narodzinami, a nie po nich.

    --
    "Alteri vivas oportet, si tibi vis vivere" - Seneca
  • 1asia 05.01.04, 21:12
    O mojej ciazy dowiedzialamsie jak bylismy razem w Irlandi.Bylismy tam 3
    miesiace.Wtdeycaly czas pracowalismy.Treaz jeste w 8 miesiacu i moj
    przyszly maz wrocil niespodziewanie do mnie po 3
    miesiacach .Tzzn.zostal w irlandi a ja wrocilam bo jeszcze mam
    studia.Bylo mi ciezko bo nie moglam przezywac z nim tej ciazy.Teraz
    jak jest(a bedzie tylko 2 tyg i znowu pojedzie)chodze znim wszedzie.I to
    co ze jestem zmeczona.On nie widzial swoich znajomych 6 mcy.A ja
    chce zebe byl szczesliwy.A wiem ze on tez chce spedzac jak najwiecej
    czasu razem.Wiec chodzimy wszedzie gdzie on chce.Ale On nie zapomina o
    moim stanie i zawsze pyta jak sie czuje, czy na pewno dam rade.
    Reasumujac:Trzeba naprawde szukac kompromisu.Jesli on to naprawde lubi to
    mu pozwol.A jesli on cie kocha to niech to ograniczy i moze
    spprobujecie znalesc taka rzecz ktora bedziecie robic razem.Trzymaj sie
    i pozdrow malenstwo.smile
  • ania30poz 06.01.04, 13:24
    Muszę przyznać,ze jesteś Asiu bardzo wyrozumialą zoną. Jednak nie do
    końca zgadzam się z Toba. Wg mnie małzeństwo to zarówno partnerstwo jak i
    odpowiedzialnośc i to wielka odpowiedzialnosc w momencie kiedy pojawia
    sie owoc tego związku. Wiadomo sa różne czynniki na to wplywające,ze w
    niektorych zwiakach pary musza byc osobno przez dlugi czas. Ja niestety
    potrzebuję bliskosci, meza, na ktorym moglabym zawsze polegac nie obawiac
    sie nieczego z jego strony, a jednak w moim przypadku sa te
    obawy.Wiadomo,ze nie zamkne go w zlotej klatce, bo nie o to przeciez
    chodzi w zwiazku.Moj maz jest ze mna w jednym miejscu, nie pracuje
    zagranicą...więc wiadomo,ze fajnie byloby byc razem w tym trudnym
    okresie jakim jest ciąza. Fakt, jak ostatnio mi powiedzial" nie powiannam
    narzekac,bo ostatnio duzo czasu spędziliśmy ze soba ze wzgledu na świeta".
    I raczej masz rację, ze on kocha to co lubi i pewnie nudzi sie ze
    mna, wiec niestety nie znajde kompromisu w tym układzie. Zaczęlam myslec
    inaczej, bede miala niedlugo dziecko...i chyba na tym pozostanie mi sie
    skoncentorwac i calkowicie poświecić.

    Pozdrawiam

    Ania
  • 1asia 09.01.04, 15:21
    Wiesz co chyba zle mnie zrozumialas.Po pierwsze nie jestesmy jeszcze
    malzenstwem.Po drugie nie wiesz jak trudno jest dlam nie bycie w ciazy gdy nie
    ma przy mnie Konrada.Teraz niespodziewanie przyjechal na swieta ale juz
    niedlugo wyjezdza.A ja czuje ze dopiro z nim tak naprawde moglam cieszyc sie
    tym ze bedziemy mieli dziecko.Dopiero przy nim czulam ze moge mowic o tym ze
    dziecko mnie kopie,co czuje w zwiazku z tym i tak dalej.Naprawde wolalabym zeby
    byl przy mnie.Ale coz takie zycie.Nie chce go po prostu ograniczac.I nie uwazam
    ze maz z toba pewnie by sie nudzil.Podejrzewam ze jest ci trudno.Siedzisz sama
    w domu i naprawde rozumiem twoja potrzebe spedzania czasu z mezem.Uwiez
    mi.Chodzilo mi jedynie o to zebyscie znalezli kompromis.I to co ci powiedzial o
    swietach i wiekszej ilosci czasu uwazam za niesprawiedliwe.Nie znam cie.Twoich
    ukladow z mezem.Ale wiem ze kobieta w ciazy potrzebuje czulosci.Nie wiem co ci
    jeszcze napisac..Po prostu jestem z toba.Moze sprobuj jeszcze raz porozmawiac z
    mezem o spedzaniu czasu.Bez dozy narzekania.Wymysl co moglibyscie zrobic
    razem.Ale cos co przyniese radosc tobie i jemu.Napisz cos do mnie jak bedziesz
    potrzebowala pogadac.
  • aszyrl 14.01.04, 02:58
    > ZAKUPY
    > PRANIE
    > ZMYWANIE
    > SPRZĄTANIE

    + ... zero seksu sad

    To i tak luz w porównaniu z tzw. "POŁOGIEM", który czyha na Tatusiów potem...
  • mijuli1 15.01.04, 11:55
    Moje dziecko zostało poczęte w Londynie. Wróciłam do polski z 2-tygodniakiem w
    brzuchu, a mój mąż dołączył do nas za 5 miesiecy. Po powrocie okazało się, że
    jest mało odporny (czego nie było wcześniej) i łapie z tego powodu wszystkie
    przeziębienia, grypy i inne wirusy. Na wizytę do lekarza nie dał się zaciągnąć,
    ale zwabiłam go podstępem do gabinetu mojego ginekologa (cudowny człowiek), ten
    go zbadał smile i stwierdził...... NAPIĘCIE PRZEDPORODOWE smile
    Myślałam, że to żart. Ale faktycznie wszystko przeszło po porodzie.
    Największe napięcie miał jak zaczęłam rodzić, do tego stopnia, że zrezygnował z
    uczestnictwa w porodzie, chociaż wcześniej bardzo tego chciał.
    Mój mąż jest kochany i cudowny. Tak jak aszyrl... Pozdrawiam dzielny tatusiu
    aszyrl! Mój (bezrobotny niestety) mąż wychowuje już 8-miesięcznego brzdąca. I
    dobrze mu to idzie.
  • ania30poz 15.01.04, 17:50
    Tylko pozazdrościć.....crying
  • keith.richards 08.05.04, 23:07
    ojoj! a co sie wtedy dzieje? powiedzcie! bo czeka mnie to za pare miesiecy...
    polog mojej KOchanej Babeczki rzecz jasna
  • 1asia 15.01.04, 19:48
    Ania nie przejmuj sie.Choc wiedz ze i ja zazdroszcze mijuli.
  • 1asia 15.01.04, 19:49
    Ania nie przejmuj sie.Choc wiedz ze i ja zazdroszcze mijuli.A tak poza
    tym to zmienilo sie cos
  • 1asia 15.01.04, 19:52
    Ania nie przejmuj sie .Nie jest tak najgorzej.Ja tez zazdroszcze troche Mijuli
    no ale coz.Takie zycie.A zmienilo sie cos.
    Pozdrawiam
    P.S.
    Mam nadzieje ze cie nie urazilam listem.
  • ania30poz 16.01.04, 14:43
    Witaj Asiu!

    No staram sie nie przejmowac, tylko smutno siedziec samej w domu i
    ciagle czekac i czekac.Poza tym nawet nie o to chodzi. Zrozumialam,ze moj
    maż jest od pewnego czasu "nieugiety" w swoich postanowieniach, mimo tego,
    ze widzi jak mnie to doluje, kiedy woli wiecej czasu spedzac poza domem.
    Ale najwyraźniej czas sie pogodzic z tym, przeciez nie mozna nic
    zrobic na sile. A rozmowy juz nic nie zmienia. Szkoda...bo potem to ja
    nie bede miala dla niego czasu...bo rana zostanie..
    Nie urazilas mnie listemsmile

    Pozdrawiam

    Ania
  • kajkacherry 16.03.04, 14:18
    Ania, no to mam nadzieję, że ja Cię naprawdę pocieszę moim przypadkiem. Jestem
    w 9 miesiącu ciąży, córka ma 4,5 roku, a mój mąż po raz kolejny spędził ze
    swoimi kolegami noc przy piciu wiadomo czego. Co ciekawe przed ciążą nie
    zdażało mu się. O swoich balangach mnie nie uprzedza, komórka wyłączona, bo bym
    truła. Teraz mi przyżekł po raz kolejny, że to się nigdy nie powtórzy. A
    wszystko przez kochanych kolegów, którzy wprawdzie mają dzieci, ale w wolnych
    związkach i wmawiają mu, że jest pantoflarzem. Chyba Cię pocieszyłam myślę.
  • 1asia 16.01.04, 19:59
    To znowu ja.Bo nie piszesz jak znosisz ciaze.Czy dzidzius dobrze sie
    zachowuje.A kiedy w ogole masz terrmin?I czy nadal jestes w domu?Terraz ja
    Lacze sie z toba w bolu bo moj mezczyzna znowu wyjechal na miesiac.I tez
    ostatni miesiac spedze sama.Mam nadzieje ze zdazy na porodsmileI usmiechnij sie
    bo niedlugo bedziesz trzymac w ramionach malenstwo.A moze twoj maz nie jest
    gotowy do bycia ojcem i sie po prostu boi tego wszystkiego?Co o tym myslisz
    Pozdrawiam
    Asia
  • ania30poz 17.01.04, 17:03
    Witaj Asiu!
    Chetnie porozmawiam z Tobą na gg, więc podaje Ci moj nr, jeśli bedziesz to
    daj znaćwink 4571138

    Pozdrawiamwink
  • 1asia 17.01.04, 18:37
    Na gg jestem tylko weekendami a moj numer to 2303416.Do zobaczyskasmile
  • kongo3 22.01.04, 12:07
    Witaj Aniu
    Myślę że jesteś troszkę niesprawiedliwa pisząc iż mąż nie ma dla Ciebie czasu
    tylko dlatego że chodzi 3 razy w tyg na siłownie.Nie wiem dlaczego akurat
    miałby rezygnować z tego????Ciekaw jestem czy Ty byś zrezygnowała z jakiś
    swoich pasji tylko dlatego że twój mąż siedziałby sam w domu - ciąża w końcu to
    nie choroba.A jeżeli sama w domu się nudzisz to zrób coś pożytecznego dla
    siebie np poczytaj książkę zacznij się uczyć jakiś języków - jest wiele rzeczy
    które mogłabyś robić z pozytkiem dla siebie jednak Ty wolisz mysleć o tym jaki
    ten Twój mąż jest podły ponieważ zostawia Cię 3 razy w tyg samą w domu i idzie
    na siłownie lub piłkę.Proponuję abyś czasem też pomyślała o nim a nie tylko o
    sobie.Rozumiem ze jesteś w ciąży trzeba dbać o Ciebie jednak nie należy się
    rozczulać nad sobą . Jeżeli to jest twój jedyny problem to gratuluję wiele
    małżeństw starających się o dzieci chciałoby mieć taki problem jak Ty.Mam
    nadzieje że przemyslisz to co napisałem i spojżysz na tą siłownie męża z innej
    perspektywy i zaakceptujesz to.

    pozdrawiam
  • milha 23.01.04, 14:06
    Wydaje mi się, że to ty Kongo do konca czegos nie rozumiesz.Owszem, jak
    piszesz,ze ciaza to nie choroba,ale skoro Ania ma L4 to chyba jej gino
    mial jakies powody, ze ma siedziec w chacie.Sama to przechodzilam i
    doskonale rozumiem jej problem. Wiekszosc czasu w ciazy musialam spedzac
    sama w domu, ale tylko dlatego ,że moj mąz bardzo długo pracowal. A tu
    jak ona opisuje jest nieco inna sytuacja.Gdybym ja byla w takiej syt
    co Ania, moj mąz na pewno poświecilby wiecej czasu dla mnie i dziecka.
    Nawet nie wiesz, jakie rozterki przechodzi kobieta oczekujaca na
    dziecko.Nie chce byc niesprawiedliwa, bo są mężczyźni, ktorzy tak samo
    podchodza do tego bardzo emocjonalnie, ale jest ich niewielki procent.
    Nie mowie tutaj w sensie tego problemu o calkowitej rezygnacji ze
    swoich pasji czy przyjemności, chodzi raczej Ani o czesaciowe ich
    ograniczenie,ktore zreszta jak napisala i tak nie przynioslo pozytywnych
    rezultatow, mimo negocjacji.
    Wynika z tego,ze to jej maz mysli tylko o sobie a ona raczej nie
    rozczula sie nad soba ( jak to ująleś) lecz probuje zblizyć go do
    siebie w kryzysie.
    A tak w ogole co u ciebie Aniu?? Może teraz lepiej w Waszym zwiazku?

    smile
  • kongo3 23.01.04, 22:03
    Droga milho rozumiem doskonale co przechodzi kobieta w ciąży ; moja żona od 3 m-
    ca była na L-4 i jakoś nigdy nie ograniczała moich pasji i zainteresowań nawet
    powiem więcej sama namawiała mnie do tego abym je kontynuował więc nie dziw się
    że nie rozumiem postępowania ani30.Moim zdaniem siłownia 3 razy w tyg to nie
    tragedia tym bardziej że pewnie trwa ona nie więcej niż 1,5 godz czyli
    pozostaje jeszcze czas po siłowni lub przed nią oraz dni wolne od
    siłowni.Jednak ania30 woli skupić się na chwilach gdzie jest sama ( mąż na
    siłowni) aniżeli na chwilach zapewne miłych gdzie są razem . Rozumiem tego
    kolesia ponieważ też mam swoje pasje z których ciężko było mi zrezygnować ( w
    czasie ciąży mojej żony) jednak moja zona to rozumiała , akceptowała i
    potrafiła doskonale w tych chwilach zorganizować sobie czas aby się nie
    nudzić.Więc życzę tego samego ani30 aby to samo zrobiła i była bardziej
    wyrozumiała dla swojego męża - on dostanie swoje jak dzieciaczek się urodzi
    chodzi mi o nieprzespane noce itp a nadal będzie musiał wstawać rano do
    pracy .Więc aniu30 daj na ten czas mu spokój i pozwól mu jeszcze cieszyć się
    swoimi pasjami i zainteresowaniami.

    pozdrawiam
  • 1asia 24.01.04, 10:18
    Drogi kongo
    a zastanawiałeś się czasem jak sie zachowuje mąż Ani jak już jest w
    domu.Przecież tego nawet nie wiesz.Więc nie mów żeby sie tak nie przejmowała bo
    to ,że ty poświęcałeś swoją uwagę żonie jak już byłeś w domu nie znaczy że inni
    też tak robią.
    Pzdrawiam
    Asia
  • ania30poz 24.01.04, 14:39
    Witajcie!

    Widze,że coś się ruszyło na forum?wink))
    Wyjaśnie Ci drogi Kongo kilka kwestii:
    1) Będąc na L4 doskonale wypełniam sobie czas wolny i nawet powoli
    zaczyna mi go brakować. I pewnie tutaj stwierdzisz " to co babo
    narzekasz?"wink To nie jest narzekanie, tylko jak świetnie ujęła w
    poprzednim poście Milha chęć zbliżenia męża do siebie w pewnym
    kryzysie,jaki przechodzimy oboje.
    2) Źle mnie zrozumaiłeś-nie żądam od męża, aby zrezygnował ze swoich
    pasji,ale ograniczył je do pewnego stopnia, abysmy mogli spędzać więcej
    czasu ze sobą i móc pouzupełniać pewne sprawy, na które nie mamy kiedy
    indziej czasu.
    3) Ciekawe, jak Ty byś sie czuł siedząc w domu od rana do późnego
    wieczora ze sprawami, które nie są jeszcze zamkniete, a niestety nie
    zawsze i nie wszystko można pouzupełniać w weekendy.
    4) Trochę śmiesznie mówisz, że "dostanie swoje, kiedy dzeciaczek sie urodzi "
    zastanów sie.....nie zaprzeczam,ze to mąz bedzie pracował, ale kto wiecej
    dostanie z powodu nie przespanej nocy, prawie calodobowej opieki nad
    dzieckim, zajmowaniem sie domem? Nie ulega wątpliwości,że to maz bedzie
    chodzil do pracy i musi byc wyspany, więc zawsze moze iśc spać do
    drugiego pokoju.
    Wyszlo na to kongo,że w Twoich oczach jestem totalna heterą, nie uznająca
    kompromisów, "myślaca tylko o sobie"...Nie jest tak, jak przypuszczasz.
    Szanuje Twoje wypowiedzi na moj post, ale nie dokońca sie z Toba
    zgadzam,gdyż nie zrozumailes mnie dobrze. Doskonale rozumiem czyjeś
    zainteresowania, ja tez mam swoje pasje, z ktorych bede musiala calkiem
    sie wylączyc na jakis czas,a ja nie chce, aby moj maz z nich
    rezygnowal tylko je ograniczyl.

    A swoja drogą, ciekawe jakie byly lub są te Twoje pasje?wink

    Pozdrówki


  • ania30poz 24.01.04, 14:41
    Acha....zapomnialam! Asiu czy Twoje gg jest czynne, bo nie widze Cie, moze
    moja informacja nie doszla?

    Ania
  • 1asia 24.01.04, 18:59
    Droga Aniu troche mnie nie bylo w domu i nie moglam korzystac z gg.Teraz jednak
    bede czesciej.Ale jak patrze to i tak zawsze jestes niedostepna.Cos nie mozemy
    sie zegracsmileAle to sie zmieni
    Pozdrawiam
    Asia
  • kongo3 25.01.04, 02:01
    droga aniu30
    1)wyjasnij mi jedno jak można w takim okresie przeżywać jakikolwiek kryzys
    przecież z tego co pamiętam jest to piękny okres oczekiwania na dziecko
    planowania przyszłości we troje okres pełen zakupów niemowlęcych upominków -
    tutaj nie ma miejsca na żaden kryzys chyba że sama go wywołujesz wiecznymi
    narzekaniami.Chodzi mi o ową siłownie.
    2)aniu dobrze Cię zrozumiałem jednak wydaje mi się że Ty nie rozumiesz pewnych
    kwestii.Są rzeczy których nie mozna ograniczać ponieważ w takiej okrojonej
    wersji nie mają one najmniejszego sensu a siłownia zalicza się do nich.Nie
    ograniczaj mu tego ponieważ to co dotychczas osiągnąl straci bardzo szybko
    (skoro piszesz że siłownia to jego pasja tzn że jest niezłym cięzarowcem)
    rzadko ćwicząc do czego go nieustannie namawiasz.
    3)z tego co piszesz ćwiczy tylko 3 razy w tyg więc nie zostaja tylko weekendy
    a poza tym nie ćwiczy pewnie do późnej nocy
    4)bez komentarza - chyba sama nie wierzysz w to co piszesz

    aniu30 nie jesteś w moich oczach heterą jednak totalnie brak Ci wyrozumiałości
    jak dla mnie za dużo w Tobie egoizmu na czym tracisz Ty i wasz związek . Wybacz
    za szczerość i mam nadzieje że się nie pogniewasz.

    pozdrawaim
  • aste 25.01.04, 15:30
    witajcie
    kongo kryzysy można przeżywać zawsze a dziecko jest dużym obciążeniem dla
    większości ludzi nawet tych, którzy swoją pociechę zaplanowali.
    ja jestem tez w 7-mc meza wypycham z domu na kazda impreze jaka jest z tym ze
    na wiekszosc chodzimy razem bo ja mam to szczescie ze nie jestem przywiazana do
    łózka. ale tez chce zeby mi poswiecał jak najwiecej czasu.
    siłownia 3 razy w tyg. tez nie wydaje mi sie koncem swiata ale tak jak ktos juz
    pisał nie wiesz jak zachowuje sie maz Ani jak jest juz w domu i czy oprócz
    siłowni nie ma innych zajec dzieki którym przebywa poza domem, a to jest
    przeciez wazne.
    pozdrawiam Cie Aniu i zycze przezwyciezenia kryzysu bo to faktycznie kiepski
    okres na kryzysy.
    A.
    --
    Joanna
  • 1asia 26.01.04, 10:05
    Aniu kiedy moge cie zlapac na gg?!
  • ania30poz 26.01.04, 11:20
    Asiu !! Wlasnie cie złapalamwink))))
    Drogi Kongo! Nie znasz mnie, więc powstrzymaj sie od stawiania ostatecznych
    diagnoz typu:"sama wywolujesz go wiecznymi narzekaniami" albo.." jak dla
    mnie za duzo w Tobie egoizmu", czy to,ze chce aby mąz ograniczyl silownie
    ( nie jest ciezarowcemwink)))) to egoistyczne podejscie?Jeśli jednak tylko z
    postu potrafisz wyciagnąc tak "głęboskie" wnioski, to gratuluje.
    Mam nadzieje,ze nie urazilam Ciewink

    Pozdrawiam
  • kongo3 26.01.04, 12:34
    witam Cię Aniu
    to fakt nie znam Cię ale po tym co piszesz mogę wyciągać wnioski z tego jaka
    jesteś i właśnie piszę jakie są moje odczucia na temat Twojego
    problemu.Oczywiście masz prawo się z tym nie zgadzać tylko poprzyj to jakimiś
    sensownymi argumentami bo z tego co piszesz właśnie takie jak to
    nazwałaś "głębokie" wnisoki mi się nasuwają

    pozdrawiam
  • tora99 28.01.04, 06:55
    witam
    mam troszke podobna sytuacje do ani.. cala ciaze przesiedzialam w domu. moj maz
    oprocz tego ze duzo pracuje, 2-3 razy w tyg chodzi na hokeja, czasami w soboty
    umawia sie z przyjacielem na sniadania, raz na 100 lat spedza z nim "meski"
    wieczor i wtedy zwykle wraca do domu rano. ale jakos nigdy z tego powodu nie
    poczulam sie zaniedbywana, nie przyszlo mi do glowy zeby ograniczac mu te
    wyjscia.
    nie wiem dlaczego..
    moze dlatego ze umiem zajac sie soba i zorganizowac sobie czas?
    moze dlatego ze dlugo mieszkalam sama przed wyjsciem za maz i przywyklam do
    bycia sama i lubie to
    pewenie tez dlatego ze mam do niego zaufanie i kocham go bardzo,
    ze czuje sie kochana kiedy wraca do domu i spedzamy czas razem
    i mysle tez sobie ze jak udaje mu sie realizowac pasje, to jest duzo
    szczesliwszy, a szczesliwy facet w domu to naprawde fajna rzecz wink))

    nie wiem natomiast jak jest u ciebie aniu, kiedy twoj maz wraca z silowni. bo
    jezeli po powrocie tez nie ma dla ciebie czasu i nie czujecie sie razem
    dobrze, to zupelnie rozumiem twoj zal..

    przeterminowana kasia
  • kongo3 28.01.04, 11:16
    brawo kasia i tak powinna zachowywać się prawdziwa kochająca ufająca żona -
    nic na siłę nie ograniczać nie zachowywać się jak małe dziecko jak pępek świata
    męzowie kobiet w ciąży są myslącymi ludźmi i sami powninni wiedzieć co i ile
    można więc droga aniu30poznan przemyśl wszystko przeczytaj jeszcze raz uważnie
    co napisała Ci kasia a zobaczysz że będzie ok.

    pozdro
  • ania30poz 28.01.04, 12:46
    Widzisz droga Kasiu,to zalezy jak wczesniej mieliscie ułożone zycie z mężem.
    Z tego co piszesz długo mieszkałaś sama przed wyjściem za mąż. U nas bylo
    inaczej. Szczerze mówiąc podziwiam Cie, bo ja chyba jednak nie jestem az tak
    wyrozumiała jak Ty. Może dlatego,ze ( jak kilkakrotnie wspominałam )
    chodzilo o zamkniecie spraw nie zalatwionych, ktorych ja juz nie moglam
    zrobic, a na ktore brakowalo czasu mojemu męzowi. Dlatego kładłam taki
    nacisk, aby ograniczyl silownie.
    Teraz sytuacja sie zmienila, chyba doszliśmy do jakiegos porozumienia i
    problem sie skończyl. Maz spedza nadal czas 3 razy w tyg na silowni, ale
    tez znalazl czas na inne sprawywink

    Pozdrówki
  • karma01 28.01.04, 13:07
    Witam
    Uważam ze o wszystkim trzeba porozmawiac ze spokojem i wyjaśnic sobie pewne
    niejasności.Jednak jestem pełna podziwu Kasiu,bo chyba jestes wrecz idealna
    zona jaką moglby wymarzyc sobie kazdy mężczyzna ( spokojna, siedzaca w
    zaciszu domowym, bez kladzenia nacisku na swobode swojego lubego)
    albo..poprostu odpowiada Ci taka sytuacja. Są osoby, ktore wola przebywac
    non stop ze swoim partnetem a sa tez i takie ktorym do szczescia wiele
    nie trzeba. Zgadzam sie,ze nie mozna na sile nikomu z zwiazku czegos
    zabronic, ale czy faktycznie ania30poz chciala tego zabronic?ona
    wyraźnie postulowala o zmieniejszenie czasu spedzanego na silowni, ale jak
    piszesz chyba w koncu udalo Ci sie Aniu dojsc do jakiegos kompromisu
    z mezem skoro juz jest dobrze.
    Jednak zastanawiam sie Kasiu, czy kiedy urodzi sie dziecko, tez bedziesz tak
    tolerancyjna pozwalając męzowi na ranne powroty do domu, hokeja, czy
    sniadanka z przyjacielemwink))Naprawde podziwiam Cie, bo przy dziecku jest
    ogrom pracy i wiekszosc obowiazkow spoczywa niestety na kobiecie, ale tu
    chodzi o jakis uklad rodzicielski, kontkat obojga rodzicow z dzieckiem,a
    nie tylko wtedy kiedy maly spi.No,ale to sprawa indywidualna.Dobrze,ze
    tak ufasz męzowi i bardzo go kochasz,ale ciekawa jestem, czy on bylby
    tak tolerancyjny jak Ty, gdyby bylo odwrotnie??
    Pytanko do ciebie kongo- a jak powinien zachowywać sie prawdziwy kochajacy,
    ufajacy mąz?Jak wyglada Twoj uklad z zoną? Chyba tez musi byc bardzo
    tolerancyjna, a moze podporzadkowana?

    karina
  • kongo3 28.01.04, 14:42
    droga karino
    każdy ma swój rozum i każdy powinien postępować zgodnie ze swoimi zasadami (nic
    na siłę) tyczy się to tez kochających mężów a co do mojego układu z zoną to
    jest on bardzo elastyczny , mam bardzo wyrozumiałą żonę - ja mogę wiele
    oczywiście w granicach zdrowego rozsądku a tym samym i ona nie ma niczego
    ograniczanego no może poza małymi wyjątkami ale są to rzeczy bardzo przyziemne
    o których nawet nie warto wspominać.Żona moja jest bardzo tolerancyjna i
    wyrozumiała choć powiem szczerze że nie zawsze tak było szczególnie z mojej
    strony ale od paru ładnych latek jest tak jak powinno być i myślę że ona
    absolutnie nie czuje się podporządkowana tyle że o to trzeba by jej zapytać.

    pozdrawiam
  • karma01 29.01.04, 19:26
    Drogi kongo!

    To moze zaproponuj zonie uczestnictwo na forum. Chetnie poznalabym jej
    opinie na ten temat.

    Karina
  • kongo3 29.01.04, 19:51
    droga karino
    wszystkie moje wypowiedzi na tym forum czyta moja zonka więc pewnie za Twoją i
    moją namową napisze parę słów na ten temat jak ona to odbiera itp

    pozdro
  • panna_marianna 29.05.04, 22:33
    milha napisała:

    > Wydaje mi się, że to ty Kongo do konca czegos nie rozumiesz.Owszem, jak
    > piszesz,ze ciaza to nie choroba,ale skoro Ania ma L4 to chyba jej
    gino
    > mial jakies powody, ze ma siedziec w chacie.

    każdy ginekolog bez mrugnięcia okiem daje L4 na czas bycia w ciąży, chyba o tym
    zapomniałas
  • cruella-devil 29.01.04, 19:52
    Skarbie, oczywiście, że za dużo wymagasz. powinnaś wiedzieć, że po takim
    wysiłku na siłowni, mężczyzna powinien przynajmniej dwukrotnie odwiedzić salon
    masażu. to daje już 5 dni w tygodniu. zostają 2 dni, ale sobotę wybij sobie z
    głowy, bo przecież kiedys musi spotkać się z kolegami. no a w niedzielę chyba
    pozwalasz mu odpocząć po tygodniu pracy, zamiast dręczyć awanturami?
  • ania30poz 30.01.04, 11:40
    To jak wygospodarowac jeszcze mu czas na solarkę?wink))
  • vakoss 30.01.04, 14:01
    Fajnie czyta sie te wasze postywink))tylko szkoda ze tak malo panow
    wypowiada sie na tym forum.Moze wlasnie jestescie zajęci wychowywaniem
    swoich dzieci? Widac ze jedynie u Kongo jest jakas ugoda w domku skoro
    tak czesto tu zagladawinkChyba faktycznie masz bardzo wyrozumiala żonke i
    pewnie na ręke Ci z tym?He he.
    W moim przypadku obowiazki z zoną sa bardzo rozlozone poniewaz wiem ile
    kobieta musi znosic po urodzeniu dziecka. Tak sie sklada ze ograniczylem
    swoje hobby jakim są treningi bokserskie choc bylo z poczatku ciezko bo
    musi byc przy tego r odzaju sporcie zachowana jaks ciagnośc i regularnosc.
    Ale w momencie kiedy na swiat mialy przyjsc nasze dzieci kazda chwile
    staralem sie poswiecic zonie zarowno przed jak i po porodzie.I strasznie
    sie ciesze z tego powodu, bo dzieciaki sa super a z zona bardziej
    zblizylismy sie do siebie a i seks stal sie bardziej pikantnywink))

    Narka
  • ania30poz 31.01.04, 18:40
    Vakoss, fajny musi być z Ciebie gośćwink
  • vakoss 31.01.04, 23:22
    dzięki Aniusmile))
  • tommy011 01.02.04, 10:30
    hej!
    Też mi sie kiedys wydawało,że co tam ciaza...to przeciez nie choroba,
    tylko pewien stan fizjologiczny.Żona marudzila i marudzila, ze ciagle
    mnie nie ma w domu.Fakt, ze duzo pracowalem, mialem częste wyjazdy,
    trasy, konferencje.Jednak moglem znależć chwile dla niej, ale nie
    chcialem, poniewaz bylo mi z tym wygodnie. Zrozumialem to dopiero,kiedy
    urodzil sie nasz syn, kiedy nagle poczulem ,ze strasznie kocham swoja
    zone, dziecko ze sa dla mnie calym światem.Zawsze odbierany przez kumpli
    jako twardziel ,balem sie,ze nagle stanę sie w ich oczach zwyklym facetem,
    mieczakiem. Żaluje tego, poniewaz kiedy zona mnie najbardziej potrzebowala,
    mnie nie bylo.Niestety to chyba taka nasza natura męska.
    Niestety my nie znależliśmy wspolnego porozumienia. Zona odwrocila sie
    ode mnie, jej uczucia do mnie wygasly.Za malo chyba sie staralem, bo
    jest z innym facetem,ktory nie dosc,że ma kase, to kurwa ( sorka!!)
    wychowuje moje dziecko.
    Jak tam czytam Twoje wypowiedzi Kongo, widze swoj obraz z przeszlosci,
    takiego trepa, ktory widzi tylko swoje racje.A przeciez małzenstwo to
    partnerstwo i zaufanie.A tak nie daleko,zeby zranic druga osobe i wszycho
    rozpier..

    Tommy
  • karma01 05.02.04, 09:20
    szkoda tylko ,ze Wy faceci tak późno dojrzewacie do tego co zrobiliście
    źle.


    Karina
  • tommy011 09.03.04, 12:11
    uu...coś wyciszylo się na tym forum?a bylo tak ciekawiewink)
  • kajkacherry 16.03.04, 14:29
    Ja naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem, tego jak podchodzisz do obowiązków
    męża. Po prostu promyk nadziei w mroku, promyk, że jeszcze są normalnie myślący
    mężczyźni. Nie obraź się, ale gdzie szukać takich białych kruków jak ty, czym
    się odróżniają tych niedojrzałych do bycia mężem jakim niestety jest mój mąż.
    Przecież pewnych reakcji człowieka nie przewidzisz wcześniej bo po prostu
    takich sytuacji nie ma.
  • kajkacherry 16.03.04, 14:35
    No bardzo śmiesznie wyszło, oczywiście moje słowa podziwu skierowane są do pana
    vakossa
  • vakoss 19.03.04, 12:11
    poprostu bardzo kocham swoją żonęwinki dziękuje za słowa podziwu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.