Dodaj do ulubionych

Zycie nocne faceta w ciazy

30.08.09, 15:39
Witam, oczywiście facet nie jest w ciąży, tylko ja. To juz 9 miesiąc, a ja
borykam się wciąż z tym samym problemem - mój mąż nie chce zrezygnować z życia
nocnego, chce wychodzić i wychodzi na imprezy całonocne sam, szlaja się po
różnych knajpach, pije alkohol, mówi, że tego potrzebuje. A mi w takie noce
nie chce się żyć. Nie godzę się na to od samego początku ciąży, tłumaczę, jak
bardzo mnie to niepokoi i jak bardzo się męczę. Nienawidzę tego. Bardzo się
denerwuję, nie potrafię zapanować nad destrukcyjnymi emocjami. A mąż ma to
wszystko w dupie, choć mówi, że i tak się ogranicza, bo nie lubi domu, nie
lubi w nim być i najchętniej wychodziłby codziennie. A dziecko jest DLA MNIE,
więc powinnam być szczęśliwa. Co na to panowie, mężowie, ojcowie? Jak Wy
traktujecie lub traktowaliście w ciąży swoje żony/kobiety? Powiedziałam
mężowi, że jeśli wreszcie nie przestanie naginać moich granic do swoich
potrzeb, odejdę.. I mam ochotę odejść, bo niewiele z nas tak naprawdę
zostało.. liczy się tylko on, jego potrzeby, jego wolność.. Dodam, że nie
zabraniam mu wychodzić - lubi koncerty więć ns nie chodzi, uprawia sport,
wszystkie długie weekendy w ciągu tych 9 m-cy spędził samotnie na rowerze, bo
go wspaniałomyślnie wysyłałam.. I on dobrze wie, że nie radzę sobie z jego
nieobecnością w nocy i szlajaniem się po knajpach, z odorem alkoholu rano,
kiedy wraca i jego zwłokami w ciągu weekendu, które są zajęte odsypianiem lub
siedzeniem przed kompem.. Co robic???
Edytor zaawansowany
  • wustyle 30.08.09, 19:51
    spakowac i odeslac do mamusi
  • krystyna0304 01.09.09, 12:51
    Zgadza się - spakować i odesłać .Widocznie jeszcze nie dorósł i jest mało
    prawdopodobne, że to kiedyś nastąpi. Im dłużej będziesz tkwiła w tym związku ,
    tym bardziej odbije się to na Tobie i TWOIM DZIECKU - celowo nie piszę , że na
    Waszym .
  • hegemon72 01.09.09, 17:59
    to ze ty akurat jestes w ciazy i twoj maz sie tak zachowuje nie oznacza ze on to robi ze wzgledu na twoja ciaze

    poprostu wczesniej ci to pewnie nie przeszkadzalo a na pewno nie w takim stopniu jak teraz

    rownie dobrze moglas napisac 'zycie nocne szpakowatych brunetow' jesli twoj maz jest akurat szpakowatym brunetem
  • madzior87 01.09.09, 23:07
    A co on jest? Pies? Przyzwyczaił się i inaczej nie potrafi? No bez takich... Jak
    ma jakiś rozumek to mógłby chyba zrozumieć, że w tym okresie jego żonie to nie
    odpowiada i nie ma co szukać wytłumaczenia w przyzwyczajeniu
  • hagi_no 02.09.09, 05:52
    brutalnie ale szczerze. A będzie jeszcze gorzej gdy pojawi się mały
    krzykacz - chyba nie wyobrażasz sobie że wtedy mąż nagle zacznie
    przesiadywać w domu?
  • ajfez 02.09.09, 09:22
    Oczywiście, jak to bywa w takich historiach Pani rozpoczynająca przedstawiła
    tylko część danych na których wszyscy tak chętnie opierają swoje wypowiedzi.
    Warto zwrócić uwagę na pewien drobny szczegół - "A dziecko jest DLA MNIE, więc
    powinnam być szczęśliwa.". Tutaj pojawia się pytanie, czy on rzeczywiście chciał
    dziecko ? Czy decydując się na nie zapytałaś się o jego zdanie, czy non stop
    marudziłaś, szantażowałaś, a może tak jak to na jednym forum było zrobiłaś to
    bez jego wiedzy (np. odstawiłaś tabletki?). Czy jak on powiedział, że może
    należy użyć tabletki po, ewentualnie usunąć ciąże nie stwierdziłaś - to moja
    decyzja! Wszystkich tych wspaniałych Panów i Panie od razu odsyłające do mamusi,
    chciałem poinformować, że miałem dokładnie taką samą sytuację, z tym, że to ja
    byłem ten zły. Do mamy nie ma mnie kto wysyłać, bo od 16 roku życia pracuję, a
    rodzice umarli i wieku 18 lat byłem zupełnie samodzielny, ciekaw jestem czy z
    tego faceta rzeczywiście jest taki maminsynek... Wracając do tematu: po
    urodzeniu synka przestałem wychodzić na imprezy, zawsze byłem i jestem
    odpowiedzialny, ale moja żona, może być pewna, że w okolicach jego 16 urodzin
    odejdę i nigdy nie zapomnę jej decyzji która zmieniła diametralnie moje życie, a
    nie miałem na nią wpływu.
  • granula86 02.09.09, 11:13
    A ja powiem panu tak...niezależnie od tego czy dziecko jest planowane czy nie to
    obje z rodziców powinni czuć się odpowiedzialni za taką istotę która sami
    stworzyli...Myślę że Pani nie zaszła w ciąże sama , chyba że wibratory mają
    teraz wytrysk...Kiedy dwoje dorosłych ludzi idzie ze sobą do łóżka to oboje
    biorą odpowiedzialność za to co może z tego być...Oboje się cieszą seksem i
    oboje powinni wiedzieć czym to grozi...Dorosły mężczyzna musi wiedzieć że w
    kobiecie w pewnym wieku będzie budzić się instynkt macierzyński i chęć
    posiadania dzieci, to jest mechanizm czysto biologiczny , po to żyjemy żeby
    przekazać swoje geny...Zresztą skoro mężczyzna nie chce mieć dzieci to musi o
    tym rozmawiać albo się zabezpieczać...Jeżeli zapomina się o którymś z tych
    elementów to wiadomo że będzie z tego dziecko...Z drugiej strony zastanawia mnie
    co to za miłość kiedy nie bierze się pod uwagę pragnień i marzeń swojej połówki
    ....Bo chyba z definicji miłości wynika chęć uszczęśliwienia ukochanej i
    realizacji wspólnych marzeń...Nie wyobrażam sobie takiego związku kiedy on/ona
    nie może z niczego zrezygnować wtedy powstaje pytanie po co w ogóle być razem??
    Bo jest mi tak wygodnie??A jak przestanie to się rozejdziemy...A gdzie tu
    zaufanie, ciepło, WSPÓLNE stawianie czoła problemom i miejsce na realizację
    własnych celów..nie widzę tego skoro ma się takie podejście to na prawdę nie
    wróży dobrze na przyszłość młodym pokoleniom...Bycie z kimś to przede wszystkim
    szacunek a mądry mężczyzna będący w związku stałym będzie spodziewał się że
    kiedyś takie pragnienie wyrazi jego partnerka najlepiej jeżeli się rozmawia o
    wszystkim, zresztą skoro kobieta otwarcie wyraża chęć dziecka to wiadomo że
    będzie dążyć do ciąży, wtedy facet powinien myśleć głową a nie główka i sam
    pomyśleć o zabezpieczeniu...A może to też jest za duży wysiłek??
  • 4v 02.09.09, 11:58
    1. nie ma czegoś takiego jak "instynkt macierzyński", w każdym razie na pewno
    nie PRZED poczęciem dziecka. to tylko zawoalowana presja społeczna, którą to
    społeczeństwo bombarduje ludzi by robili głupoty.

    2. jeśli Ty żyjesz po to by przekazać geny, to gratuluję niskiej samoświadomości
    oraz silnej presji genów. mną geny nie rządzą...

    3. facet, któremu odpisałaś miał na myśli to, że nie zawsze sytuacja jest
    "czysta". nie zawsze jest dziecko nieplanowane, bądź planowane. czasem jest
    planowane przez jedną stronę, drugą nie. i wtedy, ta "planująca strona" powinna
    wziąć pełną odpowiedzialność za swój czyn.

    oczywiście jak dla mnie chore jest to, że ludzie mogą przez wiele lat pozostawać
    w związku, mając tak różne poglądy na fundamentalną sprawę jaką jest posiadanie
    dzieci.... no ale cóż, ich wybór...

    4. jeśli te 86 w Twoim nicku to rok urodzenia, współczuję poglądów starej ciotki
    w wieku 23 lat... uncertain pewnie od lat miałaś starsze, dzieciate rodzeństwo, lub
    koleżanki wcześnie zaszły uncertain
  • kicia031 02.09.09, 12:10
    1. nie ma czegoś takiego jak "instynkt macierzyński", w każdym razie
    na pewno
    > nie PRZED poczęciem dziecka. to tylko zawoalowana presja
    społeczna, którą to
    > społeczeństwo bombarduje ludzi by robili głupoty.

    No popatrz, a ja czulam instynk macierzynskie w wieku, w ktorym
    spoleczenstwo wywieralo na mnie presje, bym nie miala jeszcze
    dzieci, i to jeszcze zanim zaszlam w ciaze.

    Jestes tak wypelniony nienawiscia, ze powinienies sie leczyc. O co
    masz pretensje do swiata - ze mama cie nie wyskrobala, chhoc mogla?



    --
    Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
    łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
    Nancy Mann
    Wiedzmowo
  • praktyczna 02.09.09, 11:54
    ajfez napisał:

    > Oczywiście, jak to bywa w takich historiach Pani rozpoczynająca
    przedstawiła
    > tylko część danych na których wszyscy tak chętnie opierają swoje
    wypowiedzi.
    > Warto zwrócić uwagę na pewien drobny szczegół - "A dziecko jest
    DLA MNIE, więc
    > powinnam być szczęśliwa.". Tutaj pojawia się pytanie, czy on
    rzeczywiście chcia
    > ł
    > dziecko ? Czy decydując się na nie zapytałaś się o jego zdanie,
    czy non stop
    > marudziłaś, szantażowałaś, a może tak jak to na jednym forum było
    zrobiłaś to
    > bez jego wiedzy (np. odstawiłaś tabletki?). Czy jak on powiedział,
    że może
    > należy użyć tabletki po, ewentualnie usunąć ciąże nie
    stwierdziłaś - to moja
    > decyzja! Wszystkich tych wspaniałych Panów i Panie od razu
    odsyłające do mamusi
    > ,
    > chciałem poinformować, że miałem dokładnie taką samą sytuację, z
    tym, że to ja
    > byłem ten zły. Do mamy nie ma mnie kto wysyłać, bo od 16 roku
    życia pracuję, a
    > rodzice umarli i wieku 18 lat byłem zupełnie samodzielny, ciekaw
    jestem czy z
    > tego faceta rzeczywiście jest taki maminsynek... Wracając do
    tematu: po
    > urodzeniu synka przestałem wychodzić na imprezy, zawsze byłem i
    jestem
    > odpowiedzialny, ale moja żona, może być pewna, że w okolicach jego
    16 urodzin
    > odejdę i nigdy nie zapomnę jej decyzji która zmieniła diametralnie
    moje życie,
    > a
    > nie miałem na nią wpływu.

    Nie no jak czytam takie cos to mi sie jajowody wykrecaja smile
    Jak nie miales wplywu? Kochaliscie sie oralnie i ona sie sama po
    cichu, w lazience zaplodnila czy jak?

    Jak sie wspolzyje to TRZEBA sie liczyc z tym, ze moze sie "z tego" 9
    m-cy pozniej urodzic Maluszek.
    Taka jest prawda - nie ma 100% srodkow antykoncepcji. Chyba, ze (jak
    mawiala moja pani profesor) sie przed drzwiami sypialni postawi 2
    tonowa szafe smile

    Z calym szacunkiem drogi Ajfezie - jezeli nie chciales miec dziec to
    trzeba sie bylo wysterylizowac a nie teraz plakac, ze zona/partnerka
    Cie wrobila w dziecko czy zmusila do ojcostwa.
    Nie zrozum mnie zle - chyle czola przed Twoja samodzielnoscia, przed
    poczuciem do ojcostwa i cala reszta - natomiast tracisz w moich
    oczach (choc Ci to pewnie pikustongue_out) tymi planami - co to zrobisz jak
    dziecko skonczy 16 lat.

    To na temat Twojej wypowiedzi smile

    Natomiast przeczytawszy caly watek - zastanawiam sie co ludzie
    oczekuja przedstawiajac takie problemy na forum.
    Czy chodzi o podbudowanie swoich racji i przekonan, ze jest sie
    skrzywdzonym przez partnera? Zalozycielka watku usiluje znalezc
    autorytet dla meza - halooooo - facet, ktory nie ma kolegow, nie
    czuje sie zwiazany z rodzina ma sie zmienic pod wplywem rad jakiegos
    meskiego autorytetu z forum?
    <ubawila sie strasznie>



    --
    Podawanie wysokości pensji w wartości brutto jest jak podawanie
    długości członka razem z kręgosłupem...
  • wciaz09 02.09.09, 13:46
    Natomiast przeczytawszy caly watek - zastanawiam sie co ludzie
    > oczekuja przedstawiajac takie problemy na forum.
    > Czy chodzi o podbudowanie swoich racji i przekonan, ze jest sie
    > skrzywdzonym przez partnera? Zalozycielka watku usiluje znalezc
    > autorytet dla meza - halooooo - facet, ktory nie ma kolegow, nie
    > czuje sie zwiazany z rodzina ma sie zmienic pod wplywem rad jakiegos
    > meskiego autorytetu z forum?

    Witaj praktyczna,

    kiedyś też się nad tym zastanawiałam, bo wydawało mi się, że możan sobie radzić
    w inny sposób. W tej sytuacji doprowadziło do tego poczucie absolutnej
    bezsilności i dojścia do krawędzi własnej wytzrymałości psychicznej. Jestem
    daleka od poszukiwania autorytetów dla męża, znam go zbyt dobrze, wiem, że tak
    się nie da. Zresztą ja ich też nie poszukuję, ale mam zasady, określony system
    wartości i zawsze tak było. I wiesz, trudno jest stawiać granice dorosłemu
    facetowi i kiedy on je nieustannie przesuwa i trwa to ileś tam czasu zaczynasz
    się gubić i zastanawiac, z kim tu właściwie jest coś nie tak. Chciałam
    wiedzieć,co myślą ludzie i jakie mają doświadczenia w tej sytuacji i wreszcie -
    chciałam to pokazać swojemu Jedynemu. Pokazałam, niech on się teraz zastanawia.
    mi jest o tyle lżej, że już mi nie mówi: 'nie rozumiem co Ciebie w tym, ze
    wychodze, tak denerwuje. Nie rozumiem dlaczego nie mozesz spac itd.. ". Przez te
    wszystkie wyjscia w ciągu całych 9 m-cy było jedno wielkie NIE ROZUMIEM. Może
    teraz coś zrozumiał, obiecał, że nie będzie mnie już denerwował. ALe wiem, ze w
    głębi duszy w ogóle tego nie chce.
    > <ubawila sie strasznie>
  • praktyczna 02.09.09, 19:38
    Witaj praktyczna,
    >
    > kiedyś też się nad tym zastanawiałam, bo wydawało mi się, że możan
    sobie radzić
    > w inny sposób. W tej sytuacji doprowadziło do tego poczucie
    absolutnej
    > bezsilności i dojścia do krawędzi własnej wytzrymałości
    psychicznej. Jestem
    > daleka od poszukiwania autorytetów dla męża, znam go zbyt dobrze,
    wiem, że tak
    > się nie da. Zresztą ja ich też nie poszukuję, ale mam zasady,
    określony system
    > wartości i zawsze tak było. I wiesz, trudno jest stawiać granice
    dorosłemu
    > facetowi i kiedy on je nieustannie przesuwa i trwa to ileś tam
    czasu zaczynasz
    > się gubić i zastanawiac, z kim tu właściwie jest coś nie tak.
    Chciałam
    > wiedzieć,co myślą ludzie i jakie mają doświadczenia w tej sytuacji
    i wreszcie
    > -
    > chciałam to pokazać swojemu Jedynemu. Pokazałam, niech on się
    teraz zastanawia.
    > mi jest o tyle lżej, że już mi nie mówi: 'nie rozumiem co Ciebie w
    tym, ze
    > wychodze, tak denerwuje. Nie rozumiem dlaczego nie mozesz spac
    itd.. ". Przez t
    > e
    > wszystkie wyjscia w ciągu całych 9 m-cy było jedno wielkie NIE
    ROZUMIEM. Może
    > teraz coś zrozumiał, obiecał, że nie będzie mnie już denerwował.
    ALe wiem, ze w
    > głębi duszy w ogóle tego nie chce.

    Witaj wciaz,

    naprawde chcesz zebysmy uwierzyli, ze Twoj maz po przeczytaniu tych
    roznych wypowiedzi "przetarl" oczy i stwierdzil "o rety - ale jestem
    egoistyczny gniot"?

    Ktos na dole napisal Ci zebys nie obrazala inteligencji forumowiczow
    sie tu wypowiadajacych.
    Nie gniewaj sie - ale jezeli nie jestes trollem - to masz moje pelne
    wspolczucie.
    <ubawila sie jeszcze bardziej>

    --
    Jak pchły skaczą myśli z człowieka na człowieka. Ale nie każdego
    gryzą.
  • 1onewolf 02.09.09, 10:26
    heh, jak to było? jak mąż zdradza żonę, to znaczy, że jest niedojrzały i myśli o
    własnych potrzebach, a jak żona zdradza, to znaczy, że mąż jest niedojrzały i
    myśli o własnych potrzebach smile
  • wustyle 30.08.09, 20:08
    No dobra. Zeby nie bylo, ze sie krotko na temat wypowiedzialem i nie
    mam nic wiecej do zaoferowania w kwestii pomocy.
    Jestem ojcem trojki dzieci (z czego jedno niestety nie zyje, a
    drugie niedawno otarlo sie o smierc).
    Czytam czasem takie posty, rozmawiam z kolezankami i za kazdym razem
    dziwie sie, ze kobiety pozwalaja - tak POZWALAJA swoim partnerom na
    pewne zachowania juz od poczatku zwiazkow. Mamisynkowie nauczeni w
    domach przez swoje mamusie przyzwyczajeni sa, ze wszystko od zycia
    im sie bezwzglednie nalezy (lacznie z olewaniem ciezarnej, byleby
    nie miec naruszonej wlasnej przestrzeni zyciowej).
    Otoz moja droga Wciaz09 w ciele Twojego meza kryje sie 6-latek,
    ktory za cene niezaburzonego spokoju zabawy wlasnymi klockami bedzie
    w stanie nawet zabic. Swoja droga za kazdym razem kiedy uslysze
    podobna historie i o niej juz zapomne w nadziei, ze uslyszalem juz o
    ostatnim takim palancie chodzacym po ziemi, slysze nowa.
    A co jesli w czasie kiedy on bedzie pil z kolegami i podrywal
    nastepna dupeczke (tak, tak, nie ludz sie, rower, kluby itd to
    poprostu kolejne kobiety), a Ty nie daj Boze dostaniesz krwotoku,
    albo przestaniesz czuc ruchy dziecka to co zrobisz?
    Nie bede glaskal i mowil, ze bedzie dobrze itd. Nie znam Cie i zycze
    Tobie i Twojemu dziecku jak najlepiej ale moja rada brzmi tak samo:
    spakuj go i odeslij do mamusi. I tak go nie ma przy Was, wiec niech
    przygarnie go matka i leczy mu kaca w weekendy. Ty masz teraz bardzo
    duzo do zrobienie, a z doswiadczenia wiem, ze zdeterminowana matka,
    choc samotna, zajmie sie dzieckiem lepiej niz nie do konca prawdziwa
    rodzina.
    Zycze Tobie i dziecku wszystkiego najlepszego.
  • gazeta_mi_placi 30.08.09, 22:35
    Dokładnie.Myślisz,że on pije i bawi się tylko z kolegami?
  • xezaq 02.09.09, 09:40
    A mnie zastanawia, czy ten gość zaczął łazić po tych imprezach
    dopiero jak dziecko zrobił. Tak? Bo może on tak od zawsze? No bo
    generalnie WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY i jeśli próbujesz utemperować
    imprezowicza, no to masz problem. On jest taki a nie inny i go nie
    zmienisz, jeśli on sam tego nie będzie chciał.
    Ja go nie bronię bo nie popieram takiego zachowania - jedynie zwraam
    Twoją uwagę na fakt, że może właśnie takiego chłopa sobie wzięłaś?
    Gdzie miałaś oczy?
  • wodni.k 02.09.09, 10:21
    wustyle napisał:

    > No dobra. Zeby nie bylo, ze sie krotko na temat wypowiedzialem i nie
    > mam nic wiecej do zaoferowania w kwestii pomocy.
    > Jestem ojcem trojki dzieci

    Ty się w końcu zdecyduj czy piszesz jako facet czy tak jak niżej jako
    kobieta.
  • lambert77 31.08.09, 07:56
    myślałem że tacy już wygineli jak dinozaury a tu niespodzianka ... aż strach
    pomyśleć że to dziecko odziedziczy jego geny.
    --
    Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
  • wustyle 31.08.09, 09:13
    Geny to pikus...
    Najgorsze bedzie branie przykladu z ojca (jesli takowy bedzie
    przebywal w domu).
    Wiecznie skrzywiony, jesli w domu to na bani, przed tv z piwem w
    reku...
  • 4g63 01.09.09, 14:01
    nie martwcie się nie tylko jego geny (na szczęście)
  • gregandy 31.08.09, 11:04
    Dęty frajer albo "niewybawiony" szczewik...Mój znajomy powiedziałby,
    że jest jedno lekarstwo na takie zachowanie: "dół z wapnem" smile
    Ale może nie jest jeszcze tak źle. Nie ulega wątpliwości, że gość
    czuje, że po urodzinach dziecka imprezy / rower / czas wolny ulecą
    bezpowrotnie. Może jeszcze nie zauważył jakie ma szczęście i być może
    nie zauważy jeśli ktoś go nie sprowadzi na ziemię. Ile ma lat? Jakie
    masz stosunki z jego rodzicami a szczególnie z jego ojcem? Ktoś w
    ogóle ma na niego wpływ? Być może ktoś (facet) powinien o mocno
    walnąć w głowę a jeśli to nie pomoże to trzeba go mocno kopnąć w
    tyłek bo po co Ci mały chłopiec zamiast faceta?
  • wciaz09 31.08.09, 17:29
    Wreszcie parę mocnych, męskich komentarzy..
    Oboje mamy prawie 30 lat.Facet wychodzi sam, nie za bardzo lubi z kumplami, bo
    twierdzi, ze go to ogranicza. nie ma tez żadnego kumpla, ktory moglby go czasem
    naprostowac, nie mamy wspolnych przyjaciol, nie ma zadnego 'autorytetu' w
    rodzinie. Ma znajomych z pracy, ale z nimi nie rozmawia o niczym innym niz praca
    i luzne, niezobowiazujace rzeczy. Najchętniej przebywa w otoczeniu kobiet -
    kolezanek, któych nawet nie widziałam na oczy, ponieważ poznawal je, gdy ja
    wyjeżdżałam do pracy za granicę (mniej więcej rok) lub pracowałam na
    kilkunastodniowych zleceniach w polsce. Ojciec meza byl nieobecny od mniej
    więcej 10 r. jego życia. Zostawil matke i 3 dzieci, moj maz jest najmlodszy,
    reszta rodzenstwa sporo starsza. z ojcem rozmawiają czasem przez telefon.
    Nie mam dobrego kontaktu z jego najblizsza rodziną - obwiniają mnie o to, że mąż
    przeze mnie się od nich oddalił, że nie utrzymuje z nimi tak częstego kontaktu
    jakby chcieli (głównie matka).uwazaja, ze to ja powinnam mezA przyblizyc do
    wlasnej rodziny. Kiedy pojawił się problem z piciem ryzykownym, powiadomiłam
    brata i siostrę męża i prosiłam o pomoc, żeby z nim porozmawiali. Skończyło się
    na obietnicy, ale taka rozmowa nigdy się nie odbyła.
    Tak więc nie mogę liczyć na pomoc rodziny - ani jego ani swojej. o mojej stronie
    jest ojciec niepijący alkoholik i autorytarna matka, która całe życie, do
    momentu rozpoczęcia studiów gnębiła mnie psychicznie i ograniczała wszelki
    kontakt ze swiatem zewnętrznym. Wydaje mi sie, ze bardzo chciala, zebym byla
    chlopcem, bo mojego brata traktowala i nadal traktuje zupelnie inaczej (mimo, ze
    brat pije). Tak więc trudno mi w ogóle mieć dobry kontakt z jakąkolwiek rodziną,
    a już na pewno z obcą, w której zostałam zaszufladkowana jako choleryczka i
    pieniaczka (bo w sytuacjach konfliktowych musiałam się bronić sama, mąż nie
    widział problemu).

    Cóż, nikt nie ma na njiego wpływu. Facet ma świetną pracę, szanują go i
    uwielbiają. Nikt tak na prawdę nie wie, co się u nas dzieje i działo. Też tak
    myślę, że ktoś powinien go wreszcie walnąć w łeb, bo ja juz nie mam siły. ale
    nie ma nikogo takiego.


  • wustyle 01.09.09, 07:21
    Wreszcie parę mocnych, męskich komentarzy..
    Oboje mamy prawie 30 lat.Facet wychodzi sam, nie za bardzo lubi z
    kumplami, bo
    twierdzi, ze go to ogranicza. nie ma tez żadnego kumpla, ktory
    moglby go czasem
    naprostowac, nie mamy wspolnych przyjaciol, nie ma zadnego
    'autorytetu' w
    rodzinie. Ma znajomych z pracy, ale z nimi nie rozmawia o niczym
    innym niz praca
    i luzne, niezobowiazujace rzeczy. Najchętniej przebywa w otoczeniu
    kobiet -
    kolezanek, któych nawet nie widziałam na oczy, ponieważ poznawal je,
    gdy ja
    wyjeżdżałam do pracy za granicę (mniej więcej rok) lub pracowałam na
    kilkunastodniowych zleceniach w polsce. Ojciec meza byl nieobecny od
    mniej
    więcej 10 r. jego życia. Zostawil matke i 3 dzieci, moj maz jest
    najmlodszy,
    reszta rodzenstwa sporo starsza. z ojcem rozmawiają czasem przez
    telefon.
    Nie mam dobrego kontaktu z jego najblizsza rodziną - obwiniają mnie
    o to, że mąż
    przeze mnie się od nich oddalił, że nie utrzymuje z nimi tak
    częstego kontaktu
    jakby chcieli (głównie matka).uwazaja, ze to ja powinnam mezA
    przyblizyc do
    wlasnej rodziny. Kiedy pojawił się problem z piciem ryzykownym,
    powiadomiłam
    brata i siostrę męża i prosiłam o pomoc, żeby z nim porozmawiali.
    Skończyło się
    na obietnicy, ale taka rozmowa nigdy się nie odbyła.
    Tak więc nie mogę liczyć na pomoc rodziny - ani jego ani swojej. o
    mojej stronie
    jest ojciec niepijący alkoholik i autorytarna matka, która całe
    życie, do
    momentu rozpoczęcia studiów gnębiła mnie psychicznie i ograniczała
    wszelki
    kontakt ze swiatem zewnętrznym. Wydaje mi sie, ze bardzo chciala,
    zebym byla
    chlopcem, bo mojego brata traktowala i nadal traktuje zupelnie
    inaczej (mimo, ze
    brat pije). Tak więc trudno mi w ogóle mieć dobry kontakt z
    jakąkolwiek rodziną,
    a już na pewno z obcą, w której zostałam zaszufladkowana jako
    choleryczka i
    pieniaczka (bo w sytuacjach konfliktowych musiałam się bronić sama,
    mąż nie
    widział problemu).

    Cóż, nikt nie ma na njiego wpływu. Facet ma świetną pracę, szanują
    go i
    uwielbiają. Nikt tak na prawdę nie wie, co się u nas dzieje i
    działo. Też tak
    myślę, że ktoś powinien go wreszcie walnąć w łeb, bo ja juz nie mam
    siły. ale
    nie ma nikogo takiego.


    Ale zaraz...
    Co go ogranicza? Koledzy go ograniczaja?? W zyciu takiego kitu nie
    slyszalem. Ogranicza go tylko i wylacznie egoizm oraz infantylnosc
    n-tego stopnia.

    No oczywiscie, ze ma same kolezanki, a jakze! Bezpieczny harem,
    odskocznia, gdy jest mu zle (tzn z tego co piszesz chyba caly czas).

    Niestety (albo stety) wiekszosc naszych zachowan w doroslym zyciu
    kopiujemy od naszych rodzicow gdy to oni nas wychowywali.
    Nie jestem zadnym psychologiem i nie chce sie madrzyc, ale jesli
    chcecie wszystko bylo w miare poukladane, to musicie udac sie na
    terapie. Oboje macie spory problem ze swoja przeszloscia i
    prawdopodobnie to nie pozwala Wam normalnie funkcjonowac. Nie chce
    tez uzywac jakichs ekstremalnie ciezkich oskarzen bo chetnie
    wysluchalbym i Twojego meza, zeby zobaczyc co on ma do powiedzenia
    ne ten temat.
    Jedno jest pewne. Powinien byc teraz przy Tobie, trzezwy i
    szczesliwy.

    A co do mocnego, meskiego komentarza - ciesz sie, ze takiego jeszcze
    tu nie bylo, bo pewno admin musialby go usunac.

    Milego dnia smile
  • wciaz09 01.09.09, 11:01
    Nie chce
    > tez uzywac jakichs ekstremalnie ciezkich oskarzen bo chetnie
    > wysluchalbym i Twojego meza, zeby zobaczyc co on ma do powiedzenia
    > ne ten temat.

    Rzeczowa meska rozmowa mojego meża z innym facetem o jakichkolwiek osobistych
    sprawach nalezy do świata abstrakcji i szczerze o tym marzę, żeby kiedyś
    wreszcie tak się stało.
    A co do zdania męża na ten temat - spróbuję jak najbardziej neutralnie:
    'Zachowuję się tak, bo wiem, że to moje ostatnie chwile wolności, że jak będzie
    dziecko, to już nie będę mógł wychodzić tak, jak teraz. Wiem, że to podejrzanie
    wygląda, że tak na to cisnę, ale chcę jeszcze czegoś dla siebie'.
    Pytam, dlaczego MUSZĄ być całonocne knajpy i alkohol? (przecież dałam wiele
    innych opcji) 'Bo tak lubię, potrzebuję..itp'.

    Przy całej mojej wielkoduszności nie potrafię tego usprawiedliwić, a na dzien
    dzisiejszy przyjmuję deklarację, że mąż nie będzie już teraz wychodził. Tak obiecał.

    Nie zmienia to faktu, ze nadal się boję, bo co będzie, jeśli się okaże, że stres
    dnia codziennego z dzieciem w roli głównej będzie go tak uwierał, że nastąpi
    powrót do kawalerskich nawyków?
    Z doświadczenia osób, które znam, widać że takie deklaracje nie mają pokrycia w
    rzeczywistości. Chcę wierzyć, że wyjdziemy na prostą, będziemy w tej
    mniejszości, w której facet docenia swoje szczęście i to, co ma i że poczuję się
    w tym związku wreszcie żoną swojego męża, kobietą, partnerem, chyba wiadomo co
    mam na myśli.
  • damap 01.09.09, 12:50
    Deklaracje "jak będzie dziecko się zmienię" nie mają pokrycia w
    rzeczywistości. Nie oczekuj, że będzie lepiej, prawdopodobnie
    będzie jeszcze gorzej. Znam to z autopsii. To taki typ wiecznego
    kawalera. Po awanturach i rozmowach przez jakiś czas będzie
    przykładnym mężem i rodzicem, ale po czasie powróci do swoich
    kawalerskich nawyków. Wiem tylko jedno, po urodzeniu dziecia będzie
    trudniej odejść. Mnie też jest ciężko. Żałuję, że nie zakończyłam
    tego związku dużo wcześniej i nie wychowywałam dziecka na innych
    relacjach od początku. Tak jak ktoś wcześniej napisał,
    zdeterminowana matka wychowa lepiej swoje dziecko samotnie
    niż "pełna" rodzina o chorych relacjach.
    --
    dziecko- istotka wielokształtnie przewrotna...
  • rikol 01.09.09, 17:44
    Sadzac po twoim 'pochodzeniu', masz duze szanse na wybranie niewlasciwego,
    NIEODPOWIEDZIALNEGO faceta - zreszta widac, ze do tego juz doszlo. Niestety
    ludzie powtarzaja model zycia, jaki mieli w swojej rodzinie. Mysle, ze o waszych
    problemach powinnas mowic oficjalnie, tak, zeby wszyscy wiedzieli, ze koles nie
    dba o rodzine. Zatajanie problemow spowoduje, ze wszyscy obwinia ciebie za
    rozpad zwiazku, 'bo to przeciez taki dobry facet'. Nie ludz sie, ze zmienisz
    swojego faceta; zmienic mozna tylko siebie i swoje reakcje na cudze zachowanie.
    Twoj partner cie nie szanuje i nie zacznie szanowac - czemu mialby to robic?
    Gdyby cie szanowal, to okazywalby to, bez wzgledu na ciaze itd.
  • xerocopia 01.09.09, 11:14
    przed zrobieniem nastepnego dziecka prosze zapoznac sie dokladnie z modelem
    faceta, z ktorym owo dziecko zostanie splodzone. nie bedzie gorzkich niespodzianek.
  • eps 01.09.09, 11:25
    ja w takiej sytuacji jeszcze zis spakowałabym jego (lub siebie zalezy od
    sytuacji mieszkaniowej) i zerwała facetowi wczelkie ograniczenia.
    Lepiej teraz niz później.
    jeśli sie opamieta to wróci w pokorze ale koniecznie juz na nowych warunkach,
    jeśli nie to jeszcze lepiej.
    Ale pogonić "wyzwolonego" w diabły
    --
    No i trzecie szczęście w drodze smile
  • enigm-a 01.09.09, 11:32
    Skrajny przykład egoisty. Niestety, nie wierzę, że się zmieni.
    Obawiam się, że wręcz przeciwnie. Teraz dojdzie przecież dziecko,
    które płacze, choruje, trzeba się nim zająć.
    Jeśli juz teraz wybiera wolność, bo musi odreagować, dojdzie tylko
    jeszcze jedna wymówka.
    --
    O-Qrde,co za życie!
  • lavenders27 01.09.09, 11:47
    Tylko dziecka szkoda - bo Ty akurat wiedziałaś w co się pakujesz. Skoro miałaś
    świadomość, ze związałaś się z totalnie nieodpowiedzialnym gościem, który żyje w
    haremie, to po co decydowałaś się na dziecko? Żeby i ono cierpiało? Trzeba było
    kopnąć go w cztery litery i znaleźć sobie fajnego faceta, który byłby nie tylko
    wspaniałym mężem, ale i ojcem w pełni znaczenia tego słowa. W ogóle sobie nie
    wyobrażam sytuacji, w jakiej się znajdujesz - przecież on teraz powinien być dla
    Ciebie wsparciem. Mój mąż przez całą wink ciążę nosił mnie na rękach, był do
    przesady czuły i troskliwy. Czułam się wtedy tak kochana, jak nigdy - i Ty
    własnie tak powinnaś się czuć. Pakuj go i wymieniaj zamki. Nie dla siebie, dla
    dziecka.
  • lu_kaczu_szenko 02.09.09, 08:05
    bo dziewczyna za młodu chce chłopaka imprezowego, towarzyskiego,
    fura skóra i komóra, itp. A nie myśli że po ślubie może mu ta
    imprezowość zostać i zamiast odpowiedzialnego partnera będzie miała
    nadal niewyżytego nastolatka.

    A dobrego kandydata na ojca może lepiej szukać wśród tych mniej
    imprezowych, może troche nieśmiałych...
  • wciaz09 02.09.09, 13:54
    No wlaśnie taki był!! Zanim go poznałam, odstawiałam wszystkich kandydatów na
    alkoholików i imprezowiczów. To nie był mój typ faceta. Imprezy w naszym życiu
    były w normie, przez parę ładnych lat. On właśnie jest taką ujmującą osobowościa
    - niby nieśmiały, żaden macho, spokojny, opanowany, obcych ujmuje swoją chęcią
    do pomocy. I kiedyś było tak, że czas razem spędzaliśmy na rowerze, na włóczeniu
    sie z psem po lasach, a bycie razem tak po prostu sprawiało mu przyjemność.
    Zmieniło go wielkie miasto, brak psa i brak lasó na wyciągnięcie ręki. Knajpy są
    bliżej.
  • lena2505 01.09.09, 16:27
    xerocopia napisała:

    > przed zrobieniem nastepnego dziecka prosze zapoznac sie dokladnie z modelem
    > faceta, z ktorym owo dziecko zostanie splodzone. nie bedzie gorzkich niespodzia
    > nek.

    przed zrobieniem każdego!! dziecka trzeba zapoznać się modelem faceta, a nie podkładać się byle komu
  • klaxq 01.09.09, 11:43
    Hej
    Zachowanie twojego faceta jest baardzo nieodpowiedzialne.
    On powinien być przy Tobie teraz, w tych najważniejszych momentach.
    Kurde, też jestem gościem który wyskoczy sobie na piwo z kumplem/ami,
    zabaluje czasami. Jednak powoli priorytety się zmieniają i jako
    przyszły ojciec (7 tydzień ciąży)nie wyobrażam sobie abym zostawił na
    całą noc moją żonę (przynajmniej z powodu imprezy), która (odpukać)
    może będzie potrzebowała jakiejkolwiek pomocy lub po prostu obecności
    partnera w domu.
    Przyznam iż twój przypadek jest ciężki, facet ma "gó..o" w głowie i
    nie chciałbym mieć takiego ojca (mimo iż przez większość życia nie
    miałem go). Nie wiem co Ci poradzić, bo samotna matka tez nie brzmi
    dobrze. Stanowczo zatem powiedziałbym na twoim miejscu partnerowi, że
    nie podobają Ci się takie wyjścia. Że On "MA BYĆ TERAZ PRZY TOBIE I
    DZIECKU". Stanowczo. Może do niego to dotrze. Na początek spróbuj
    rozmowy.
  • buhaj_z_rogiem 01.09.09, 11:53
    A skąd Ty go w ogóle wzięłaś i jakie były Twoje kryteria, że tak zapytam?
    Nie mogę wyjść ze zdumienia, czytając tego typu babskie skargi - przecież takiego Piotrusia Pana to nawet ja, facet, rozpoznaję po dziesięciu minutach!
  • adellante12 01.09.09, 12:04
    Jak czytam takie brednie i jeszcze te wszystkie empatyczne i pompatyczne
    komentarze to mi sie niedobrze robi.
    Jakiego sobie faceta wzięłaś takiego masz Nie dostałaś go z losowania czy
    z państwowego przydziału. Z takim sie zwiazałaś! Sam TY z WŁASNEGO świadomego
    wyboru.
    A facet jak i kobieta jak kazdy człowiek ma prawo prowadzić takie zycie jakie mu
    odpowiada. Jest demokracja, nie zyjemy w CCCP czy w ChRL gdzie obowiazuje jedyny
    słuszny model. Dopóki nie łamiesz prawa masz prawo robić co chcesz.
    Co teraz masz zrobić? Teraz zaczęłaś sie nad tym zastanawiac?!! A gdzie miałaś
    rozum jak sie z nim wiązałaś? A moze may uwierzyć że nagle tak się zmienił? G...
    prawda zawsze taki był. Ma do tego prawo - nie pochwalam ale nie krytykuje bo
    nie znam człowieka osądzać nie bedę bo nikt mu tu nie daje prawa obrony. Zaproś
    go do dyskusji wspólnej tu na forum w tym wątku Wtedy mozemy mu kołki na łbie
    pociosac...
    Podsumowujac sama jesteś sobie winna Ty i prawdopodobnie Twoje przekonanie ze
    przy Tobie się zmieni ze go sobie dopasujesz do własnej wizjii swiata. Trzeba
    było poszukac na ojca sobie człowieka który by ci pasował. A tak... masz problem.
  • fo.xy 01.09.09, 12:07
    nie wydaje mi sie by to byl problem nowy, raczej juz przed ciaza
    musialo cos byc na rzeczy.
    I raczej nie szukalabym na Twoim miejscu potwierdzenia na forum, ze
    maz nie powinien sie tak zachowywac, kiedy zona jest w ciazy - bo
    odnosze wrazenie, ze tego oczekujesz.

    > A mąż ma to
    > wszystko w dupie, choć mówi, że i tak się ogranicza, bo nie lubi
    domu, nie
    > lubi w nim być i najchętniej wychodziłby codziennie. A dziecko
    jest DLA MNIE,
    > więc powinnam być szczęśliwa.

    Dom powinien byc schronieniem, miejscem, do ktorego sie wraca, by
    odzyskac spokoj i naladowac sie pozytywna energia. Dlaczego Twoj maz
    czuje sie tam tak zle? Przeciez to wasz azyl, wam obojgu powinno byc
    tam dobrze - jesli nie jest, to juz dawno powinniscie byli RAZEM cos
    z tym zrobic.

    Dlaczego mowi, ze dziecko jest Twoje, a nie wasze? On go nie chcial?
    wpadka, wrobilas go? Roznie sie w zyciu uklada, ale zeby bylo
    lepiej, musi starac sie kazdy.

    Mysle, ze zachowanie Twojego meza to tylko skutek. Zawsze trzeba
    szukac przyczyn i od nich zaczynac naprawianie wszystkiego.

    Nie zarzucaj go tekstami typu - znow Cie nie bylo cala noc, nie
    chcesz mieszkac ze mna, to odejde od Ciebie, nie znosze odoru
    alkoholu, itp., itd. Warto zapytac, dlaczego to robi, co go do tego
    sklania. Mozliwe, ze znasz przyczyne, ale z jakiegos powodu wolisz
    chwytac sie doraznych srodkow, by lagodzic skutki. Ale w ten sposob
    problem bedzie powracal.
  • florencja29 01.09.09, 12:14
    A zanałaś tego faceta przed ciążą? Jak można zajść w ciąże z TAKIM FACETEM? Bo
    sorry, ale nie wierzę, żeby nie dawała jakichkolwiek symptomów takuego
    zachowania przed.
  • aniorek 01.09.09, 12:41
    Zdecydowalas sie na dziecko z byle kim, pewnie dlatego, zeby miec to dziecko. Typowy scenariusz. W ten sposob nieszczesliwi sa wszyscy - Ty w ciazy, uwiazany malzonek, a w efekcie i dziecko ze skloconymi rodzicami.

    Nie wiem, kto jest wiekszym egoista - on w swoim obecnym zachowaniu, czy Ty, decydujac sie na dziecko, mimo, ze facet do tego nie dojrzal.
  • wustyle 01.09.09, 12:53
    kolezanki i koledzy powiedzieli to bardziej dobitnie...
    moznaby rzec "widzialy galy co braly" ale po co...
    gdybym byl kobieta ucieklbym od goscia na koniec swiata slyszac tekst
    "ze mu sie wolnosc skonczy i musi sie wyszalec przed dzieckiem"
    no ja naprawde nie chce tego komentowac...
  • timeline1 01.09.09, 13:09
    Łatwo krytykować i dawać cenne rady jeśli samemu się jest silną, nieobciążoną
    rodzinnie osobą. Brawo dla rozsądnych i wszystkowiedzących! Moim zdaniem autorka
    posta powinna natychmiast pójść na terapię dla DDA (dorosłe dzieci alkoholików)
    bo przedstawia typowe dla takich ludzi zachowania. Tacy ludzie latami się leczą
    żeby nauczyć się być silnymi i oduczyć się złych zachowań (typu wiązanie się z
    osobą które je będzie krzywdzić i do tego pić). Czy faceta kopnąć w tyłek? Jeśli
    ma Pani taką możliwość (emocjonalno-finansową) to oczywiście TAK, być może
    pójdzie po rozum do głowy, uzmysłowi sobie co stracił i wróci (oczywiście wtedy
    na Pani zasadach). Jednak z bycia Piotrusiem Panem leczy się równie trudno co
    DDA. Jeśli Pani nic nie zmieni związek zamieni się w piekło i wyrządzicie
    krzywdę dziecku. Trudna sytuacja, szczerze współczuję.
  • wustyle 01.09.09, 13:15
    dlatego tez wczesniej radzilem zeby wybrac sie na terapie...
  • baczku 01.09.09, 13:18
    ODEJŚĆ!!! również jestem w ciąży i nie wyobrażam sobie żeby facet mnie tak
    traktował, a tekst że dziecko jest dla Ciebie to totalna przeginka, Twój facet
    najwyraźniej nie dojrzał do bycia ojcem..
    jak urodzi się dziecko to będzie jeszcze częściej wychodzil bo mu będzie
    "bachor" (przepraszam za tekst) przeszkadzał..
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/oar8pc0zgo7ql8i9.png
  • lu_kaczu_szenko 02.09.09, 08:16
    Nie rozumiem takiej postawy. Jestem ojcem 6tygodniowej córki i każdą
    noc zarywam żeby żona mogła spokojnie odespać opiekę i notoryczne
    karmienie w dzień. Nie rozumiem postawy przerośniętych chłopców
    przypadkiem będących ojcami
  • niebrzydki_jacek_kameralnie 01.09.09, 13:19
    tego gościa zupełnie. Zamiast się cieszyć,że ma żone w ciąży,że
    wszystko z tą ciążą (jak mniemam) układa się w miarę ok i jej
    pomagać jak się da oraz przy niej być koleś sobie robi jakieś
    wycieczki i bawi się w "wolność"... Małżeństwo chyba ludzie
    zawierają po to, żeby być razem, nie? Wspierać się, pomagać, chcieć
    się poświęcać dla tej drugiej osoby i dziecka. Ja tylko tyle mogę
    napisać - nie rozumiem Twojego męża. A Tobie życzę udanego porodu i
    zdrowego dziecka i żeby Ci mąż wydoroślał!smile.
  • wciaz09 01.09.09, 14:08
    Ja też tego nie rozumiem, a małżeństwo postrzegam podobnie jak Ty - jako
    wzajemne wsparcie, bycie ze sobą BARDZIEJ w okresach, w których jest trudniej,
    wyrzeczenia na rzecz wspolnego dobra.
    i pytam teraz te wszystkie osoby, które stanęły murem w obronie męskiej wolności
    i niezależności bez względu na okoliczności - czym dla was jest partnerstwo i
    odpowiedzialnosc??? 'Cucicie' mnie komentarzami typu:widzialy galy co brały nie
    myśląc ani przez chwilę, że wielu z Was być może spotka to samo... bo nie wiem
    jak Wy, ale ja jasnowidzem nie jestem i nie potrafię przewidzieć ludzkich
    zachowań, tych mojego męża w ciąży się nie spodziewałam. przyjrzyjcie się może
    swoim partnerom i zastanówcie się, czy jeśli teraz razem balujecie, pijecie,
    spędzacie upojne noce razem poza domem oznacza, że w sytuacji ciąży zostaniecie
    same, bo przecież partnera Wasz stan nie dotyczy?? Zapytajcie, idę o zakład, że
    niejedna osoba się zdziwi. .A wtedy poproszę o więcej zjadliwych komentarzy i
    wychwalanie demokracji w związku..
    A może demokratycznie będzie, jeśli po ciąży zacznę robić dokładnie to samo -
    zostawiać męza z dzieckiem na długie weekendy, chlać po nocach, wyjeżdżać i
    romansować w imię na tak długi czas utraconej wolności.. ? Tylko co to da i
    komu? Mojemu synkowi na pewno nic dobrego.
    Raz jeszcze zwracam się z prośbą do doświadczonych mężów, partnerów i innych
    życiowo doświadczonych mężczyzn o wypowiedzi, bo na nich mi najbardziej zależy z
    racji tego, że mój mąż nigdy nie był konfrontowany z męskim zdaniem.
    Mój wątek znajduje się również na forum emama, zycie rodzinne oraz kobieta -
    jeśli ktoś chce pomóc, niech zajrzy, jeśli zgnoić, niech gnoi, pewnie to kiedyś
    do niego wróci..
  • wustyle 01.09.09, 14:17
    Ale my nie odpowiemy na Twoje pytanie.
    I nikt tu raczej nie stanal w obronie meskiej wolnosci i niezaleznosci
    bo taka wolnosc i niezaleznosc nie na tym polega i dana jest ona tylko
    dojrzalym mezczyznom.
    Tak jak pisalem wczesniej, proponuje terapie, bo oboje ciagniecie za
    soba ciezki bagaz z przeszlosci. I czesto taki bagaz w doroslym zyciu
    potrafi sie otworzyc i wszystko z niego wysypuje, tylko nie jestemy
    nauczeni jak te rzeczy z powrotem do niego wlozyc i isc dalej wiesz?
  • wciaz09 01.09.09, 14:29
    Rozumiem i chciałabym, ale nie boję się odrzucenia w tej kwestii. już raz
    próbowaliśmy - nie wyszło - ja się wkurzyłam, bo wiedziałam, że potrzebujemy
    silnej perswazji, czegoś co zmusi męża do pracy, on się wkurzył, bo w ciągu 3
    spotkań nic się nie wydarzyło poza tym, ze my mówiliśmy, państwo psychologowie
    słuchali i poza kilkoma pytaniami nie było z ich strony żadnej reakcji tylko
    informacja, że czas się skończył.. Jeśli od tego kroku miałby zależeć nasz
    związek, to po tym 3 spotkaniu wszystko by zdechło.. wtedy było trudno nakłonić
    męża, a teraz to już w ogóle sobie tego nie wyobrażam.. przydałby się przyjaciel
    rodziny, facet z krwi i kości, który miałby wpływ na mojego faceta. poza tym mój
    mąż nie jest wylewny - łatwo się domyślić, że woli słuchać niż mówić o sobie i
    lata pracy kosztowało mnie przyzwyczajenie go, że ludzie ze sobą w związku MUSZĄ
    rozmawiać.
  • wustyle 01.09.09, 14:33
    No oczywiscie ze musza, to podstawa!
    A poziom terapeutow w Polsce jest... mocno sredni...
    Trzeba probowac!
  • plodny 01.09.09, 15:23
    Z tego co piszesz to Ty jestes DDA, czyli Dorosle Dziecko Alkoholika. Poszukaj w
    sieci artykulow na ten temat. Nie raz byly tez w Wyborczej. Znalazlas takiego
    meza jakiego mialas ojca. Nie wiem czy to sie da latwo rozwiazac. Zmienic sie
    musisz nie tylko maz, ale przede wszystkim Ty. Wiem, ze Ci ciezko przelknac to
    co pisze. Na pewno musisz mu wyznaczyc w domu konkretne zadania, ktore ma
    wykonywac. Jak sie dziecko urodzi, to powinien sie nim wieczorami zajmowac,
    kapac, itd. Oczywiscie bedzie gadanie, ze on pracuje, a Ty powinnas sie zajmowac
    dzieckiem. I absolutnie nie zdejmuj z niego obowiazkow.
    Jesli on juz tak solidnie ciagnie w wieku 30 lat, to za chwile moze solidnie
    wpasc w nalog. Bo tempo ma niezle.
  • zigzac1 01.09.09, 14:38
    Droga autorko watku! Ci, ktorzy mowia ci, ze powinnas sie przyjrzec wczesniej, maja racje.
    I niestety - da sie przewidziec zachowania drugiego czlowieka wczesniej. Jesli sie nie udaje ich przewidziec, nie powinno sie z nim zachodzic w ciaze.
    Jesli samemu sie nie wyroslo z wieku imprezowania i "upojnych nozy poza domem", nie powinno sie zachodzic w ciaze.
    Bo jesli caly czas interesowala was glownie zabawa i balangi, to jak? Na co liczylas? Tobie hormony pomagaja myslec o czym innym, a ciaza przeszkadza sie bawic. I tylko taka roznica.
    Ojca wlasnych dzieci sie wybiera.
    Co nie zmienia faktu, ze facet jest do kitu.
    Ale wybralas sobie meza do kitu, to go masz.
  • wciaz09 01.09.09, 17:23
    No ale czy ja powiedziałam , ze cały czas interesowała nas zabawa i balangi? No
    proszę o bardziej uważne czytanie. Nie, nie cały czas - poza tym razem długo
    podróżowaliśmy, ja pracowałam poza domem, dużo wyjeżdżałam, on pracuje
    stacjonarnie cały czas. a w tak zwanym międzyczasie były rozmowy o życiu i
    przyszłości. No nie wiem - 'normalny' rytm życia ludzi nie związanych dziećmi.
  • zigzac1 01.09.09, 17:55
    Moze wlasnie dlatego warto poczekac dluzej... JAk jestesmy po paru latach zwiazku, to wydaje nam sie, ze wszystko juz o partnerze wiemy. A to dopiero poczatek.
    Jestem zdania, ze malzenstwo powinno byc dozwolone po 30tce. Dopiero wtedy mamy jakakolwiek szanse na dobry wybor. Moze jest wieksza szansa, zeby mimoszalejacych hormonow widziec jeszcze czlowieka w obiekcie pozadania.
    A tak - widac rezultaty.
    Piszesz - normalny tryb zycia. A czy w trakcie tego normalneo trybu rozmawialiscie o sytuacji ciazy? O tym co kto wtedy? Kto zarabia? A co jesli bedziesz musiala lezec?
    Jesli nie rozmawialiscie - zbyt predko postawilas na tego pana.
    Jesli rozmawialiscie i on obiecywal, ze bedzie przy tobie kamieniem - klamal. A wiec jest klamca.
    Jesli mowil, ze bedzie chcial sie wyszalec - nie powinnas sie decydowac na dziecko.
    Tak jak mowie - wszystko trzy sytuacje wskazuja, ze twoj maz nie jest OK.
  • triss_merigold6 01.09.09, 18:12
    Doprecyzujmy:
    - prowadziliście intensywne życie pozadomowe z Twoimi licznymi
    wyjazdami podczas których pan cieszył się wolnością absolutną
    - facet pił, sama pisałaś, że przed ciążą pił bardzo dużo i robił
    rzeczy, które Ci przeszkadzały

    Wyobraź sobie, że w wielu przypadkach życie bezdzietnej pary tak nie
    wygląda. Owszem, zazwyczaj jest bardziej intensywne towarzysko ale
    praca wyjazdowa i przeginanie z alkoholem nie są stałym elementem
    wspólnego życia bezdzietnych 30-latków.
    Odnoszę wrażenie, że sama się oszukujesz myśląc, że wszyscy przed
    rozrodem balowali bardzo a potem tym dobrym ojcom przeszło jak ręką
    odjął.
  • zigzac1 01.09.09, 18:19
    Triss - dokladnie tak.
  • adellante12 01.09.09, 15:13
    Cóż, im bardziej brniesz w tym temacie tym bardziej utwierdzasz mnie w
    przekonaniu ze zalezy Ci tylko na wspólnym i gremialnym gnojeniu twojego męża i
    uzalaniu się nad twoim losem...
    Powiedziałem Ci już - zaproś go tutaj do dyskusji , pokaz mu ten watek. A
    moze jak wiekszości brakuje odwagi na to??

    Co do reszty. Jestem mężem, ojcem dwójki dzieci córka 5 i syn 2,5 roku.
    Nadal jestem za demokracją w zwiazku. A w twojej postawie, no cóż duzo żalu
    mnóstwo pretensji ale idę o zakład że znasz gros powodów dlaczego twój stary
    zachowuje sie tak a nie inaczej tylko wolisz je przemilczeć.
    Acha, jeszcze jedno , szanuj inteligencję innych ludzi i nie wciskaj tutaj
    takich banałów że jego zachowanie zaczęło się z twoją ciążą.."ja jasnowidzem
    nie jestem i nie potrafię przewidzieć ludzkich
    > zachowań, tych mojego męża w ciąży się nie spodziewałam"
  • wciaz09 01.09.09, 17:15
    Cóż, im bardziej brniesz w tym temacie tym bardziej utwierdzasz mnie w
    > przekonaniu ze zalezy Ci tylko na wspólnym i gremialnym gnojeniu twojego męża i
    > uzalaniu się nad twoim losem...
    > Powiedziałem Ci już - zaproś go tutaj do dyskusji , pokaz mu ten watek. A
    > moze jak wiekszości brakuje odwagi na to??

    Adellante, nie wiem, co chcesz usłyszeć na ten temat, czego się doszukujesz.
    Może masz na koncu języka jakiś scenariusz i czekasz tylko, żeby za chwilę
    powiedzieć - a nie mówiłem..! Jeśli czegokolwiek nie mówię, to tylko po to, żeby
    nie dolewać oliwy do ognia na korzyść lub niekorzyść którejkolwiek ze stron, nie
    rozszerzać kontekstu o inne sprawy, które w tym momencie nie mają znaczenia 9bo
    jeśli tak ma być, to zaraz zaczniemy pisać o swoim dzieciństwie, dzieciństwie
    rodziców i ich rodziców i jaki to ma wpływ itd. itp. chyba rozumiesz, co mam na
    mysli. To nie jest psychoterapia tylko forum publiczne i weź do wiadomości, że
    być może również i ta forma pomocy ma dla mnie jakieś granice..

    Co do zaproszenia męża na forum - może w każdej chwili się przyłączyć. ja nigdy
    nie pisałam o swoich problemach na forum, a ten problem wydał mi się tego wart
    ze względu na to, że nie mam w nikim oparcia i choćby z tej przyczyny pokazałam
    forum mężowi.. ALE - mogę się założyć, że tu dziś nie zajrzał, bo już pewnie
    zapomniał o całej sprawie. Widzisz, w domyśle oczekujesz bardziej pikantnego
    rozwoju akcji,a rzeczywistość jest niezmiennie szara.
  • triss_merigold6 01.09.09, 18:19
    Wiesz, rzadko się zdarza taka jednomyslność na forum i to ze strony
    OBU PŁCI. W
    Widzisz drzewa a nie widzisz lasu. Opisałaś jak jest i jak powinno
    być. Co do tego, że powinno byc inaczej to wszyscy się z Tobą
    zgodzili.
    Obojętnie z jakiego powodu (alkoholizm; złe towarzystwo;
    lekceważenie; brak miłości; zły wzorzec rodzinny etc.) jest ŹLE.
    Jest bardzo źle i mogłaś to przewidzieć skoro dostałaś przed ciążą i
    w czasie pierwszych tygodni setki sygnałów, że źle będzie. Rozmowy
    są umiarkowanie miarodajne, bo powiedzieć można wszystko i nic nie
    kosztuje a wprowadza miłą atmosferę - czysty zysk dla obiecującego.
    Czego oczekujesz? Rady dostałaś. Nie ma cudownego, magicznego
    sposobu na zmianę zachowania człowieka, który zachowania zmienić nie
    chce, pomijam tortury.
  • lia.13 01.09.09, 21:56
    Adellante prawdopodobnie myśli to samo co ja i parę innych osób piszących o
    haremie. Twój facet wychodzi na całonocne imprezy czy też na rower SAM a nie z
    kolegami, bo tak na prawdę udaje się "na łowy" czy też do regularnej kochanki.
  • yoko0202 02.09.09, 11:00
    teksty o męskiej wolności osobiście uważam za żenujące, ciekawe jak jej
    zwolennicy zareagowaliby na wolność damską, w wykonaniu świeżo upieczonej mamy,
    która niemowlę zostawia w weekendy z tatusiem i idzie w tango, żeby odreagować 9
    miesięcy z brzuchem...

    ale co do reszty:

    wciaz09 napisała:

    >czy jeśli teraz razem balujecie, pijecie, spędzacie upojne noce razem poza
    domem oznacza, że w sytuacji ciąży zostaniecie
    > same, bo przecież partnera Wasz stan nie dotyczy??

    na alkoholu i baletach związku się nie zbuduje, więc jeżeli związałaś się z
    imprezowiczem to masz męża imprezowicza, a tacy raczej się nie zmieniają

    nie jesteś pierwszą i nie ostatnią, która liczyła na cud i się nie doczekała

    aha, nie, nie uważam aby związek dwojga dorosłych ludzi, którzy lat 20 skończyli
    już dosyć dawno temu, a polegający na szlajaniu się całonocnym po knajpach w
    każdy weekend był normalny.
    dla ciebie ewidentnie był, i dlatego teraz masz problem
  • klubikowa 01.09.09, 14:01
    Myślę, że do dwóch lat będziesz po rozwodzie. Mam dwoje malutkich
    dzieci. Też słyszę, że takie maluchy potrzebują głównie matki. W
    moim małżeństwie zaistniał podobny schemat. Ponieważ mój miś nie ma
    kolegów, zaczęło się wychodzenie "na promocje" do sklepów,
    wychodzenie, bo potrzebuje wolności, odskoczni itp. bzdety.
    Oczywiście zawsze miał pełną wolność i dowolność, nigdy nie
    zabraniałam wychodzenia, nie pytałam za dużo. No to odwdzięczył się
    misio kochankami....Jesteśmy już po wykryciu romansów, obecny etap
    to rozważania: rozwód czy zgoda? Ale słabo to widzę, bo jak doszło
    do urodzenia dzieci to misio się wycofał z życia rodzinnego, uciekł
    od obowiązków do kochanek. U ciebie zapowiada się tylko gorzej, bo
    po porodzie i kilka miesięcy potem jest przemęczenie, libido raczej
    zerowe.... A twój małżonek to typ "rozrywkowicza" ucieknie jeszcze
    dalej niż teraz, tak myślę. Ale trzymaj się! Może wam się uda
    zwalczyć kryzys i mieć fajną rodzinę? Pozdrawiam.
  • wciaz09 01.09.09, 14:20
    Hmm, dziękuję, na ten dzień będziemy walczyć, bo nadal warto (a może już tak ze
    mną źle), a potem - jak doradziła p. psycholog, zobaczymy jak się mąż będzie
    zachowywał w nowej roli i zdecydujemy,co dalej.
    Najgorsze jest to, że mąż nie był typem rozrywkowicza, knajpy nie miały dla
    niego wartości tak wysokiej jak teraz. Ta tendencja narastała z czasem,
    stopniowo, nie od razu.
    A co do porodu i okresu tuż po nim - próbowałam przygotowywać męża na ten czas,
    prosiłam o czytanie artykułów, książek, bo przecież nie miał wcześniej do
    czynienia z malutkim dzieckiem i wychowywaniem, bo zapowiedziałam na początku,
    żeby się nie spodziewał, że zasłoni się pracą, a ja za niego wszystko załatwię -
    będę tatusiem i mamusią w jednym. jakoś nie bardzo to wychodziło. Dopiero silna
    perswazja teraz przyniosła taki efekt, że zaczął czytać, pewnie dla świetego
    spokoju, ale mam nadzieję, że coś z tego zostanie.
  • wustyle 01.09.09, 14:24
    trzymamy kciuki
  • gronostaj8 01.09.09, 14:11
    Syneczkowie mamusi, którzy na wszystko mieli pozwalane i wymienili matkę na żonę aby się nimi opiekowała, rozgrzeszała i a jak zachoruje to przynosiła lekarstwo do łóżka.
  • klaxq 01.09.09, 14:28
    gronostaj8 napisał:

    > Syneczkowie mamusi, którzy na wszystko mieli pozwalane i wymienili
    matkę na żon
    > ę aby się nimi opiekowała, rozgrzeszała i a jak zachoruje to
    przynosiła lekarst
    > wo do łóżka.


    A ty chyba masz jakieś kompleksy.
  • lemmy_kilmister 01.09.09, 14:26
    9 miesiąc i codziennie w knajpie to faktycznie lekka przesada.

    Wydaje mi się, że jeśli nagle mu wymusisz siedzenie w domu całymi
    dniami dostanie świra, depresji i ucieknie. Najwyraźniej prowadzenie
    domu i opieka nad dziećmi nie są tym co go kręci. Pewnie faktycznie
    myślał, że jak przyniesie kasę i zapewni byt to wystarczy i
    będziecie żyli tak długo i szczęśliwie.

    Może jakoś stopniowo go przekonywać, że w domu też jest pełno wyzwań
    godnych prawdziwego mężczyzny takiego jak on. Żeby nie traktował
    tego jak katorgi tylko jak wyzwanie.
  • wciaz09 01.09.09, 14:33
    Sprostowanie - nie siedzi codziennie w knajpie, tego nie napisałam. Regularnie
    wychodził (przez parę miesięcy 1,2 w tygodniu na całą noc, przez kolejne raz w
    tygoniu, raz na 2 tygodnie, ale wyjeżdżał na kilkudniowe wypady rowerowe sam.
    Piszę o tych wypadach, które mnie tak zdołowały - całonocne i z alkoholem. Inne
    są niegroźne - sport, koncerty, rower.
  • lia.13 01.09.09, 22:00
    czy sam czy nie-sam to tego nie wiesz. I skoro tak się niepokoisz o niego w
    czasie tej jego nieobecności, to najprawdopodobniej doskonale o tym wiesz, tylko
    wypierasz to ze swojej świadomości. Normalnie nikt się nie niepokoi, że facet na
    rower pojechał big_grin
  • wciaz09 01.09.09, 14:35
    do Sprostowanie - nie siedzi codziennie w knajpie, tego nie napisałam.
    Regularnie wychodził (przez parę miesięcy 1,2 w tygodniu na całą noc, przez
    kolejne raz w tygoniu, raz na 2 tygodnie, ale wyjeżdżał na kilkudniowe wypady
    rowerowe sam. Piszę o tych wypadach, które mnie tak zdołowały - całonocne i z
    alkoholem. Inne są niegroźne - sport, koncerty, rower. A, było też kilka
    wieczorków kawalerskich - wyjazdowych, czyli dodatkowo weekendy.
  • rikol 01.09.09, 17:52
    A czy myslisz, ze matke zmienianie zasranych pieluch kreci? Jesli tak, to mylisz
    sie. To jest frycowe, ktore sie placi na poczatku zycia dziecka. Jesli faceta
    dzieci i opieka nad nimi 'nie kreca', to nie powinien miec dzieci, proste.
  • lemmy_kilmister 01.09.09, 22:09
    Chyba trochę je kręci skoro ćwiczą od 2 roku życia wożenie lalek
    wózkiem, tychże przebieranie, mycie itd. Chłopcy rzadko kiedy się
    tym zajmuja. Oczywiście mogą się tego nauczyć, ale wymaga to trochę
    adaptacji, czasu.

    > dzieci i opieka nad nimi 'nie kreca', to nie powinien miec dzieci,
    proste.

    Dlaczego? W jaki sposób ustalasz co ludzie powinni a czego nie
    powinni? Przecież istnieje coś takiego jak podział obowiązków.
    Czasem to się opłaca. Np. tradycyjny wariant - facet zarabia kasę,
    buduje dom, wykonuje różne prace wymagające siły fizycznej, a
    kobieta opiekuje się domem, wydaje pieniądze, opiekuje się
    dzieckiem. Przecież to działało przez setki lat i może nadal
    działać, choć pojawiło się więcej możliwości.


    Poza tym nie ma dowodu, że nie będzie pomagał. Na razie główny
    problem jest z tym, że raz na 2 tygodnie wraca pijany nad ranem i
    nie wiadomo jakie głupoty robił po pijaku zanim wrócił, co niepokoi
    żonę.
  • tak-sobie 02.09.09, 12:55
    sadzisz ze 2 letnie dziecko kreci zabawa w wychowywanie i one tak
    same z siebie? w jakim ty swiecie zyjesz? a moze ktos je w ten
    sposob naprowadza na przyszle utarte spolecznie role, rodzice
    dziewczynkom kupuja takie zabawki bo nie przyjdzie im do wypranych
    mozgow pomysl ze nalezy dzieci wychowywac uniwersalnie dla ich
    wlasnego dobra, no i otumaniajaca telewizja pokazuje jakie sa role
    kobiet a jakie mezczyzn. to jest utarty socjologiczny schemat a nie
    zadne tam dyrdymaly ze natura ze kogos cos kreci.

    PS. ja sie bawilam autkami i pistolecikami do czasu jak sie urodzil
    moj brat. niestety jak podrosl to przejal MOJE zabawki autka
    pistoleciki i inne tego typu. wink
    --
    komentuję... bo mogę... smile
  • elizabetti.s 01.09.09, 14:51
    ciaza jest stanem trudnym,sama jestem teraz w 6 miesiacusmile),wiec wiem jak sie
    czuje kobieta ale i mezczyzna...moj maz siedzi w domu zawsze ze mna sport (ktory
    uprawial od 21 lat)zawiesil..na czas niokreslony aby nie tracic weekendow i moc
    je spedzac z nami,facet gdy kocha tak naprawde to nie widzi nic poza tym ze zona
    nosi JEGO DZIECKOwinki trzeba ja wspierac i chuchac i dmuchac zeby sie nie
    przemeczala bo przeciez jest w ciazy koniec cytatu.zastanow sie powaznie nad
    swoim malzenstwem,jesli dziecko jest dla ciebie jak sama napisalas,to mieszkasz
    pod jednym dachem jesynie z dawca nasienia,naprawde wspolczuje wam dziecku i
    tobie ,pewnikiem tatus bedzie zbyt zajety aby zmieniac dziecku pieluchy czy
    uczyc wiazac sznurowki,nocne zybie przeciez obliguje aby byc w formie prawda?
  • isiaisia 01.09.09, 14:58
    w takim razie ja mam szczescie. to juz 8 miesiac a moj mąż beze mnie sie nie rusza na całonocne szlajanie (ze mna tez nie), jak ma ochote wyskoczyc do baru na piwo - prosze bardzo - ale wczesniej dzwoni i pyta czy może smile
    ostatnio nawet postanowił że rzuci palenie i wieczorne picie piwa przed tv zeby było wiecej pieniążków i powietrze czystsze wokół naszego nowego skarbu
    anioł nie facet smile
  • abigail83 01.09.09, 15:26
    isiaisia napisała:

    > w takim razie ja mam szczescie. to juz 8 miesiac a moj mąż beze
    mnie sie nie ru
    > sza na całonocne szlajanie (ze mna tez nie), jak ma ochote
    wyskoczyc do baru na
    > piwo - prosze bardzo - ale wczesniej dzwoni i pyta czy może smile
    > ostatnio nawet postanowił że rzuci palenie i wieczorne picie piwa
    przed tv zeby
    > było wiecej pieniążków i powietrze czystsze wokół naszego nowego
    skarbu
    > anioł nie facet smile

    Łał, ale pomogłaś autorce wątku. Normalnie rozwiązałaś jej problem.
    Do autorki - doradzam rozwiązanie quasi-kategoryczne. Wyprowadz sie
    na jakiś czas do rodziców, rodziny, przyjaciółki. Argument - z nim w
    domu nie czujesz się bezpiecznie, gdybyś zaczęła rodzić, nie byłby w
    stanie ani cię zawieźć do szpitala ani nic. Będziesz mogła zobaczyć,
    jak zareaguje, jeśli mu na Tobie i dziecku zależu, na pewno zrobi
    wszystko, żebyś wróciła do domu.
  • wilma.flintstone 02.09.09, 20:47
    isiaisia napisała:

    > ostatnio nawet postanowił że rzuci palenie i wieczorne picie piwa
    >przed tv zeby było wiecej pieniążków i powietrze czystsze


    Wow, po 8 miesiacach narazania cie na wdychanie dymu papierosowego w
    ciazy, zdecydowal sie przestac! Ludzkie panisko! big_grin

    --
    It is now quite lawful for a Catholic woman to avoid pregnancy by a
    resort to mathematics, though she is still forbidden to resort to
    physics and chemistry.

    Tak WYGLADAM
  • nowitzka 01.09.09, 16:01
    dla mnie sprawa jest jasna: albo ma jedną babę, z którą te wszystkie wypady na
    "rower" odbywa albo miewa wiele różnych bab. Nie wróżę Wam długiego pożycia. Po
    porodzie będzie tylko gorzej. Podpisano: Optymistka
  • lemmy_kilmister 01.09.09, 16:50
    nowitzka napisała:
    > dla mnie sprawa jest jasna: albo ma jedną babę, z którą te
    wszystkie wypady na
    > "rower" odbywa albo miewa wiele różnych bab.
    Przecież może naprawdę jeździć na rowerze.


    Może facet nie wiedział przed ślubem, że będzie musiał się rozstać
    ze wszystkimi przyjemnościami. Nie dla każdego takie rzeczy są
    oczywiste. Rodzine ma jakąś problematyczną, pewnie nikt mu nie
    powiedział o co chodzi. Pewnie myślał, że małżeństwo jest po to żeby
    ciągle uprawiać seks, czy coś. Lepiej takie sprawy ustlać wcześniej,
    to albo zrezygnowałby ze ślubu albo wziął go ze świadomością co robi
    i wszyscy byliby zadowoleni
  • anais85 01.09.09, 17:46
    naprawdę bardzo nieładnie się twój facet zachowuje..nie wiem, co bym zrobiła na
    twoim miejscu, ale twój post dał mi dużo do myślenia...
  • sikor0 01.09.09, 18:14
    to ja pisze do autorki wątku...
    Jestem w identycznej sytuacji jako partner tez ok 30 l (żona w 6 mc).
    Absolutnie jestem świadom swojego charakteru - typowy wyżej opisany
    synek mamusi czyli - robie na co mam ochotę i dla nikogo/niczego z
    tego nie zrezygnuje smile
    prowadzę tryb zycia sportowo-imprezowy (z tym że od zawsze)

    no ale, opisze jak wygląda moja sytuacja:
    - sport - rower smile, wiadomo potrzeba pierwsza, odstresowuje mnie po
    pracy, trzyma w formie, także 2 popołudnia + pół dnia w weekend
    odpada
    - teraz imprezy i alkohol - wyjścia dłuższe powiedzmy do 2/4 w nocy
    3-4 razy na mc, wyjscia na piwo wieczorami min raz w tyg (na ok 2h).
    do tego często delektuję alkohol w domu (1-2 drinki) dobra whisky,
    wino itd...
    + 2 wyjazdy w góry na poczatku ciąży na 4-5 dni - narty...

    teraz przejdę do obowiązków:
    - wiadomo, do lekarza jezdzimy razem, rwmont mieszkania/pokoiku,
    cała wyprawka, szkoła rodzenia, gruntowne sprzatanie co tyd, zakupy -
    lodówka zawsze pełna itd.

    odnies szczególnie te pozytywne rzeczy do swojej sytuacji bo o nich
    w ogóle nie piszesz...
    generalnie żona wystawia mi conajmniej ocene dobrą za opiekę podczas
    ciązy, znajomi znają dokładnie nasza sytuację - uważaja za normalną
    za jednym wyjątkiem, no ale to może piszą panowie zdominowani przez
    żony tkz. ostatni pantoflarze...

    PS. panowie jak żona jest w ciąży nie zapominamy o sobie, facet nie
    Romeo żeby żyć miłością...
  • sikor0 01.09.09, 18:19
    no i oczywiście najbardzej meskie zadanie w ciąży - wybór wózka
    (opinie na forach, dyskusje z ojcami w pracy smile)
    jak sie tym nie zajął - zacznij się poważnie martwić!!!
  • triss_merigold6 01.09.09, 18:28
    A gdyby żona oczekiwała, że zwolnisz tempo i odpuścisz sobie
    cotygodniowe całonocne wyjścia to byś odpuścił?
    BTW 4x w miesiącu wyjście do2-4 rano to JEST całonocne wyjście raz w
    tygodniu.
  • sikor0 01.09.09, 23:06
    odpuszczam... ALE, jeden raz w miesiącu chciałbym muszę!!!) mieć
    czas dla siebie... wychodzę mówie gdzie i z kim, i dostaje zielone
    światło, jest dziecko - oczywiscie moge zmienić plany i pójść tyd.
    póżniej
  • eye-witness 02.09.09, 11:17
    Rozumiem, ze jesli twoja zona po urodzeniu dziecka powie ci, ze Julia tez nie
    sama miloscia zyje, nie bedzie problemu, zebys zostal np. na 2 noce w miesiacu z
    dzieckiem, podczas gdy ona pojdzie sobie potanczyc? Kobieta tez czlowiek i
    czasem potrzebuje, chce, MUSI miec czas dla siebie...
  • sikor0 02.09.09, 11:57
    ...trafiłaś w sedno
  • eye-witness 02.09.09, 11:12
    O jakich wszystkich przyjemnosciach piszesz?
    Zwiazek to nie wiezienie, ale sa momenty, kiedy trzeba pomyslec o czyms wiecej,
    niz czubek wlasnego nosa, nie uwazasz? Kobieta w ciazy, 9 miesiac, porod tuz
    tuz, a on szlaja sie po nocach. Do glowy mu nie przyjdzie, ze w tym czasie,
    kiedy on sie zabawia, ona moze potrzebowac pomocy, albo moze zaczac rodzic. Czy
    to az tak wiele, zeby byc przy kobiecie, ktorej zrobilo sie dziecko? Czy
    wystarczy sie spuscic, zaplodnic, zas dalej to juz robota kobiety?
  • bogiemslawiena 01.09.09, 18:35
    Moim zdaniem twój facet ma kochankę. Mówisz, że nie ma znajomych tej
    samej płci, że woli spotykać się z dziewczynami.
    A takie wymówki o potrzebie wolności i znikaniu w nocy znam...

    --
    www.przystanekkuchnia.blogspot.com
    =^..^=
    http://www.matkaboskamaciczna.blogspot.com
    =^..^=
  • gosc_nie_dzielny 01.09.09, 19:43
    wciaz09 napisała:

    > Witam, oczywiście facet nie jest w ciąży, tylko ja. To juz 9
    [...]
    > siedzeniem przed kompem.. Co robic???

    Wiesz, nie znam Waszej sytuacji, ale sadze, ze zachowanie Twojego partnera nie
    wzielo sie z nikad. Podejrzewam, ze przeforsowalas ta ciaze, przekonalas, ze
    wezmiesz sprawe na siebie, a teraz skamlasz...

    Ja osobiscie go rozumiem, dla mnie bachor to najwieksze mozliwe zyciowe
    nieszczescie. I miewalem juz partnerki, ktore przekonywaly mnie, ze absolutnie
    rozumieja moje stanowisko, ze same tez planuja scedowac kwestie wychowania i
    opieki nad dzieckiem na matki i babcie, ze generalnie wystarczy, zebym zrobil
    swoje i bede mial spokoj. Swiety. Bohu spasit, nie dalem sie przekonac i mam
    naprawde fajne zycie, bez niepotrzebnych bagazy.

    Jedyne, co mozesz zrobic w tej sytuacji, to sprobowac wyjasnic sytuacje i na
    tej podstawie podjac decyzje o rozstaniu. On najwyrazniej ma inne priorytety niz
    Ty, wiec po cholere sie katowac?
  • tak-sobie 02.09.09, 13:08
    > Ja osobiscie go rozumiem, dla mnie bachor to najwieksze mozliwe
    zyciowe
    > nieszczescie.

    masz racje, i masz moje pelne poparcie w tym co mowisz. zycze ci
    zebys nigdy nie przekazal swoich genow dalej wink


    --
    komentuję... bo mogę... smile
  • gosc_nie_dzielny 02.09.09, 16:17
    tak-sobie napisała:

    > > Ja osobiscie go rozumiem, dla mnie bachor to najwieksze mozliwe
    > > zyciowe nieszczescie.
    > masz racje, i masz moje pelne poparcie w tym co mowisz. zycze ci
    > zebys nigdy nie przekazal swoich genow dalej wink

    Taki wlasnie mam plan, dziekuje za zyczenia. :-p
  • ugenwillla 01.09.09, 22:42
    podkreślam słowo "miałam", bo mam już następnego i z nim dziecko a on ani w
    ciąży ani po ciąży nigdy by mi czegoś takiego jak całonocne hulanki nie zrobił.
    Niestety nie mam dla ciebie żadnych dobrych wiadomości: musisz się rozwieść, bo
    twój mąż nie jest żadnym materiałem na męża i ojca. Ja miałam łatwiej, nie
    mieliśmy dziecka, ale pojawienie się dziecka tylko zaostrzy konflikt i wtedy,
    gdy on będzie krzywdził już dwie osoby, wyraźnie dostrzeżesz, że innej opcji nie
    ma. Mój były mąż akurat nie pił i knajp nie zaliczał, ale również był osobą
    uparcie broniącą swojej wolności, czasu wolnego, pasji, hobby, zastrzegającą z
    góry że dzieci nie chce, a jeżeli już to nie będzie brał udziału w ich
    wychowaniu i ja mam się tym zająć sama, podczas gdy on będzie dalej samotnie
    wyjeżdżał, wydawała duże sumy na swoje hobby, podróże, sprzęt muzyczny, wyprawy
    alpinistyczne, rajdy samochodowe a wolnych chwilach wracał do mnie i domu. Nie
    angażował się w moje życie, mało czasu spędzaliśmy razem, bo on miał zawsze
    jakieś inne plany, ja byłam po prostu jedną z jego rozrywek gdzieś pomiędzy
    samochodem a nowym hi-endowym gramofonem i moje marudzenia o tym, że inaczej
    sobie wyobrażałam nasze małżeństwo miał głęboko gdzieś argumentując to tak, jak
    twój mąż: że potrzebuje wolności, że ja go chcę spętać i ograniczyć, że musi
    mieć własną przestrzeń i nie zamierza żyć jak drobnomieszczanin. Niesety, według
    mnie małżeństwo i rodzina nie mogą funkcjonować na zasadach wolności osobistej
    obu małżonków, którzy spotykają się w wolnych chwilach wymienić uwagi, bo to w
    ogóle nie ma sensu. On tego nie rozumiał i nie chciał nic zmienić w swoim życiu,
    więc ja niestety musiałam wymieć jego na lepszy model, bardziej małżeńsko
    przystosowany. I udało mi się, mój obecny mąż jest świetnym małżonkiem i ojcem,
    jest domatorem, praktycznie 100 % wolnego czasu spędzamy razem, czasem wychodzi
    z kolegami ale zdarza się to 3 - 4 razy w roku, nasze zainteresowania
    pozapracowe mamy wspólne, bardzo symetrycznie dzielimy się obowiązkami wobec
    dziecka, wspólnie sprzątamy, gotujemy, robimy zakupy. Oczywiście nie zawsze jest
    to mozliwe, każde z nas pracuje z różnym natężeniem, więc czasem ktoś ma wiecej
    lub mniej czasu na domowe sprawy, ale bez zgrzytów przychodzi nam ciągnięcie
    wspólnego rodzinnego wózka. To jest możliwe, ale tylko z właściwym człowiekiem.
    Twój mąż właściwy nie jest i raczej bym się nie łudziła, że po urodzeniu dziecka
    coś się zmieni - przeciwnie, wówczas to już wogóle nie będzie mu się chciało do
    domu przychodzić, bo po co? słuchać płaczu dziecka, zmieniać pieluchy, wyręczać
    swoją przemęczoną i sfrustrowaną żonę? po co, przecież można się w tym czasie
    świetnie bawić, realizować się, mieć swoje plany, rozrywki ... to po prostu brak
    empatii, ot tyle.
  • yoko0202 01.09.09, 22:43
    bo to coś w ten deseń wygląda
  • gupek_w_gaciach 01.09.09, 22:49
    -jak wróci i zaliczy zgon to zamów domową wizytę tatuażu, na czole niech mu ktoś
    napisze "Mąż Krystyny, Ojciec Zuzanki/Henryczka"....
    -jak sam nie pamieta, to mu inni będą przypominać...
    -to bedzie taki tatuaż DLA NIEGO...
    ____
    mam napisane 'gupek', to czego chcecie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.