Dodaj do ulubionych

Czy jest coś, co irytuje Was w Waszych kobietach?

01.09.09, 23:48
Drodzy emężczyźni, ponieważ kilku z Was wypowiedziało się w podobnym
wątku na emamie, proponuję poutyskiwać trochę również na Wasze
kobiety.
Co Was denerwuje w Waszych partnerkach? Takie drobiazgi,
przyzwyczajenia, słowa, które wprawiają Was w stan lekkiego
poirytowania?
Bardzo jestem ciekawa, mam nadzieję równie ubawić się cztając ten
wąteksmile
Edytor zaawansowany
  • sntx 02.09.09, 07:07
    kręcenie włosami doprowadza mnie do szału !!!



    --
    www.bialekozaczki.pl

    Szkarlatyna! Wiozę dzieci ze szkarlatyną! – To może mógłbym pomóc, ja jestem
    pediatrą... – A ja chirurgiem. Wypier...aj!
  • emma_ja 06.09.09, 13:51
    sntx napisał:

    > kręcenie włosami doprowadza mnie do szału !!!
    >
    >
    >

    a nam kobietom sie wmawia, ze facteow to pociaga!! taki zalotny gest wink
  • nemo80 07.09.09, 02:48
    zależy, którymi włosami kręcicie wink
  • aniadmowska 14.01.10, 16:57
    A moj maz lubi moje włoski krecicbig_grinbig_grin
  • lambert77 02.09.09, 08:17
    Ale chyba najbardziej mnie irytuje pewien rodzaj niestabilności emocjonalnej
    który każe jej strzelać focha o byle głupotę smile Syn nie ma lekko bo lubi być w
    centrum uwagi więc często żona krzyczy i to też mnie denerwuje. Chociaż ja też
    czasami krzyczę ale staram się jakby mniej. No nieważne irytują mnie jej fochy smile
    --
    Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
  • zdziwik 02.09.09, 08:24
    ona sama
  • demonii.larua 02.09.09, 08:39
    Nie jestem poukładana za bardzo, to czasem irytuje mojego męża smile
    --
    Kapusta na krótko
  • kckk 02.09.09, 08:45
    Wiem... ale nie powiem wink
  • ve1ociraptor 02.09.09, 08:52
    Mnie irytuje jak:
    I. ciągle coś gubi - nie potrafi nad tym zapanować. Szczytem jest, jak jedziemy
    samochodem a ona trzyma wszystko w otwartej torebce na kolanach i ciągle coś jej
    z niej wypada. Czasami już nic nie wspominam i po prostu wysiadając z auta
    zachodzę z jej strony by podnieść :rękawiczki, apaszki, okulary, kosmetyki,
    kartki etc. Eh.
    To samo w domu - ciągle czegoś szuka bo ciągle ogarnia pomieszczenia wkładając
    przedmioty w idiotycznych miejscach zamiast każdy na swoje miejsce.

    II. Inna irytująca sprawa - są sfery w których totalnie polega na mnie -
    komputer, samochód, sprawy urzędowe - czasami wystarczyłoby przeczytać komunikat
    wyświetlony na monitorze. Ma wyłączony zwój w mózgu albo coś - z 15 razy
    [pokazywałem jak wrzucać foty do galeri w picasie i niiic.

    III. Wisi na telefonie (darmowe wieczory i weekendy) i gada z mamusią i koleżankami.

    IV. Kłopoty z podejmowaniem decyzji. Wszystkie próby zaplanowanie czegoś kończą
    się na: "zobaczymy".

    V. Mogłaby ciągle kupować nowe ubrania i torebki. No i oczywiście jak zapytać to
    ciągle nie ma porządnej torebki.

    Ale najważniejsze jest to, że ją kooocham i już.
  • jednorazowy3 06.09.09, 13:47
    parę lat i Ci przejdzie "kochanie"
    poki laska jest mloda i w miare ladna to czlowiek wiele znosi, pozniej jest juz tylko gorzej
  • ve1ociraptor 07.09.09, 08:46
    Śmiem się nie zgodzić. Znam wiele przykładów ludzi już zdecydowanie w podeszłym
    wieku, którzy nadal mocno się kochają. A że znam moją żonkę nie od dziś - to co
    czuję, to już z pewnością nie jest żadna fascynacja lub zakochanie i tak po
    prostu sobie nie przejdzie. Temat wątku dotyczy tego co nas irytuje, a nie
    doprowadza do pasji i jest powodem do kłótni, bo tu bym napisał że "nic". Możesz
    sobie przykładać swój szablon do innych - ja zdecydowanie do niego nie pasuje.
  • aleksandra-sz 06.09.09, 20:34
    mam tak samo jak Pańska żona smile
    Wiem, że wynika to z tego, że jako mama dwójki dzieci stale mam coś na głowie,
    nie zapomnieć wziąć kubeczka do picia, po drugą koszulkę na zmianę itp... rzeczy
    do zapamiętania dot. dzieci jest mnóstwo a reszta, jak apaszki i rękawiczki...
    no cóż, mniej istotne... smile
  • olafowamama 20.08.10, 22:05
    Nr IV to to co najbardziej wkurza mnie w... moim mężu big_grin
  • jaad33 02.09.09, 09:06
    Rano myje zęby chodząc po całym domu ze szczoteczką w ustach smile
    --
    "Ciekawe że ślimaki chodzą tak wolno a zdążają."
  • heniahenkowska 07.09.09, 00:03
    A czy Ty wiesz, że mój mąż robi identycznie?! Nie tylko rano zresztą - za każdym
    razem jak myje zęby. I też mnie to irytuje smile))
  • ala.81 08.09.09, 08:10
    jaad33 napisał:

    > Rano myje zęby chodząc po całym domu ze szczoteczką w ustach smile

    mój mąż też tak robi - doprowadza mnie to do szału wink
  • majka-9 27.04.10, 06:47
    tez tak robie czesto, ale juz nie przy mezu, w miedzyczasie wlaczam
    czajnik i sciele lozka,taka w pospiechu,bo nie wiem jaki bede miec
    dzien za niecala godzinesmile
  • rethymnon1 03.09.09, 10:27
    Moja ogląda do bólu przewidywalne, gejowsko-pantoflarskie seriale w
    TVP typu 'm jak miłość'. Najgorsze jest to, że ten chłam nadają
    wtedy kiedy jej zmęczony małzonek wraca z pracy i jedyne czego nie
    chciałby słuchać to 'mientkie' dialogi Mroczków z Cichopek na
    poziomie pierwotniaka i widok Małgoski, która wszystkim daje dupy
    (zeby jeszcze jakies obrazki na ten temat pokazali, ale nieeewink
  • super-mikunia 05.09.09, 20:33
    heh zapytała sie męża smile

    -ciągle coś rozlewam, ulewam siebie i dziecko przy okazji i ponoć
    jestem przy tym taka beztrorska wink jak spadnie mi ketchup na kanapę
    to to nie jest najogorsze ponoć gorszy jest, mój komentarz -
    beztroskie "ooo spadło mi" wink

    hmm może gdyby mąż nie musiał słuchać tego tekstu przynajmniej raz
    dziennie to go tak bardzo by go nie irytował wink

    -ponoć wkurza go bardzo jak siedzę przy kompie on coś do mnie mówi,
    prosi o coć a ja bez odrywania się od ekranu do niego "już,
    już..."
    i tak może prosić do usranej... wink
    --
    www.youtube.com/watch?v=Jh9OFd9LWxE
  • justyna302 05.09.09, 21:48
    uper-mikunia napisała:
    >
    > -ponoć wkurza go bardzo jak siedzę przy kompie on coś do mnie mówi,
    > prosi o coć a ja bez odrywania się od ekranu do niego "już,
    > już..."
    i tak może prosić do usranej... wink

    O to to, jakbym czytała o sobie!! smile)) Ale nie tylko komputera to dotyczy.
    Przede wszystkim porannego wstawania - bo w rodzinie to ja jestem śpiochem - a
    zatem gdy alarm w komórce zadzwoni, wyłączam go po omacku i śpię dalej w
    najlepsze. Mąż, który teoretycznie powinien spać dłużej, oczywiście budzi się i
    denerwuje czemu ja nie wstaję, szarpie mnie, prosi "No wstawaj", bo wie, ze jak
    nie wstanę od razu to potem:
    1) Latam jak szalona,
    2) Nic nie mogę znaleźć
    3) Wszystko mi wypada z rąk, drzwi jakoś same trzaskają, hałasuję
    4) Przeklinam ( jedyna właściwie sytuacja, kiedy zdarza mi się rzucić mięsem )
    5) Autobus ucieka mi sprzed nosa
    A zatem szarpie mnie, a ja na to mam jedną odpowiedź "Zaraz..", albo "No
    przecież wstaję.." i oczywiście drzemię dalej. Na to on w końcu wkurza się,
    mówi: rób jak chcesz, odwraca plecami i zasypia. Za moment do mojej świadomości
    dociera co nieco, zerkam na komórkę, krzyczę "O Jezu!" wyskakuję z łóżka i
    oczywiście: hałasuję, biegam, przeklinam, gonię autobus, itd..

    Męża drażni też moje ogólne grzebulstwo przy wychodzeniu gdziekolwiek, które
    sprawia, że zawsze na mnie czeka od dawna gotowy, ale to chyba przypadłość
    wszystkich mężczyzn.

    Nie cierpi robić ze mną zakupów, bo nie rozumie tego że można pochodzić tylko
    dla przyjemności i pooglądać, spokojnie i bez pośpiechu. Zakupy muszą być
    konkretne i błyskawiczne: wiemy co musimy kupić, kierujemy się tylko do tych
    stoisk gdzie stoją potrzebne rzeczy, żadnego zbaczania z kursu. Moje próby
    wyciągnięcia go w inne rejony sklepu wywołują jęczenie i błagania typu "Ojej, no
    to przyjdziesz sobie kiedyś tutaj sama, teraz chodźmy już".

    No i straszliwie drażni go mój bałagan w torebce, co prawda nie zagląda mi tam,
    ale widzi ile czasu zajmuje mi znalezienie czegokolwiek. To fakt. Nigdy nie mogę
    znaleźć rzeczy aktualnie potrzebnej, a zawsze natrafiam na tę której nie
    potrzebuję, a której nie mogłam np. znaleźć ostatnio. "Dlaczego nie nosisz
    komórki w kieszonce!" - biadoli mąż, kiedy znowu nie zdążę odebrać jakiegoś
    telefonu. Od czasu do czasu odgraża się, że zrobi mi porządek w torebce i
    powyrzuca wszystkie jego zdaniem niepotrzebne śmieci, a resztę powkłada do
    odpowiednich przegródek. Oczywiście na pogróżkach się kończy smile
    Myślę, że taka żona jak ja to jeszcze nie koniec świata smile
  • o-kurde.pl 06.09.09, 12:57
    Ja jestem taka wspaniała, tolerancyjna, wyrozumiała, ciepła,
    dowcipna, i na dodatek piękna, i dużo zarabiam, że niczym, ale to
    niczym nie irytuję mojego męża.
    --
    O-Qrde co za życie !
  • the_mariska 16.08.10, 16:56
    O matko, jesteś chyba moją zaginioną siostrą bliźniaczką, mam dokładnie
    tak samo wink Jak to dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna smile Tyle, że
    mojego faceta na szczęście zakupy nie irytują (przynajmniej przez
    pierwsze 2 godziny), a przy tym jest dla mnie najlepszym doradcą w
    ciuchowych kwestiach. Koleżanki się nie umywają wink
    --
    "Szklanka nie jest ani do połowy pełna, ani do połowy pusta - ona jest dwa razy za duża." smile
  • olakociak 06.09.09, 13:31
    he Michała denerwuje to ,że ja jakoś kiepsko słyszę i co chwilę pytam: co? w
    końcu przestaje mi odpowiadaćsmilei za cholerę nie da się z niego wyciągnąć co
    powiedziałsmileco mnie znowu strasznie wkurzasmilea pozatym szału dostaje jak mamy coś
    kupować ,bo ja 15 razy chcę jeździć do tych samych sklepów ,bo może jednak tam
    coś fajnego przeoczyłamsmilei nienawidzi mojej pasji do podróżysmileo losie ile ja się
    nagadam,żeby gdzieś pojechał- a po co a to daleko a dlaczego ale przecież
    byliśmy tak pół roku temusmileheh no a w pasję wpada jak słyszy ,że na wycieczkę ma
    wstać o 6 rano w sobotęsmilehehehe ale kilka buziaków i się łamiesmile święty
    chłopak:p no i kupowanie ze mną butów to koszmarsmile
  • praktyczny_pan 06.09.09, 14:07
    Zamartwianie się czymś na zapas - wiecznie muszę Ją uspokajac.
    Panika i histeria na sama mysl o zrobieniu na komputerze czegos wiecej niz odebranie poczty czy uruchomienie przegladarki - najprostsze czynnosci tlumaczone np przez telefon musze poprzedzic 5'cio minutowym tlumaczeniem ze komputer nie wybuchnie Jej w twarz czy nie wywoła 3ciej wojny światowej wiec nie warto płakać na dzien dobry - potem idzie jak z płatka!
    I wiele wiele innych przejawów paniki i histeri w kazdej dziedzinie zycia smile
    Nie mniej strasznie Małą kocham i nie zamieniłbym 'na inny model' smile
  • pesteczkaija 13.03.10, 05:50
    a mój lubi ze mną zakupy i ja z nim wink
    i też latam z szczoteczka do zębów po całym domu hehe wink
    --

    http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=2510
  • free_tybet666 06.09.09, 14:26
    nigdy nie spuszcza wody w toalecie po tym jak zostawia tam ladunek...
  • dominikanders 06.09.09, 17:50
    1. Jeśli dziecko płacze gdy ja się nią zajmuję, to oczywiście moja wina bo nie
    umiem się nią zająć, ale jak płacze przy niej to ja jestem opieprzany że jej nie
    pomagam w uspokojeniu dziecka.
    2. Denerwuje mnie postawa i stanowisko mojej żony iż dziecku nie wolno pozwolić
    płakać - chociażby nie wiem co. Więc oczywiście jest z tego masa kłótni - patrz
    punkt 1.
    3. Ponieważ istnieje punkt 2 - to denerwuje mnie ustępowanie we wszystkim i
    negocjowanie z dzieckiem 2-letnim wszystkiego - Ania (córka) nie chce jeść w
    kuchni w foteliku i zaczyna płakać to żona oczywiście ją przenosi przed
    telewizor - ja uważam że wychowuje sobie potwora - za parę lat córka jej się w
    ogóle nie będzie słuchała. Ja trzymam dyscyplinę i Ania wie że na mnie spazmy
    nie działają. Ale jak tylko mama wejdzie do domu - dziecko się zmienia o 180
    stopni - od razu postawa roszczeniowa i krzyk.
    4. Brak konsekwencji: Ponieważ chcemy oduczyć Anie używania smoczka, a istnieje
    punkt 2, to oczywiście wystarczy że Ania zawyje za smokiem i już go ma.
    5. Denerwuje mnie jej drobiazgowość - zrobię 99 rzeczy dobrze ale jedną źle - i
    oczywiście słyszę że uwaga! NICZEGO nie umiem dobrze zrobić.
    6. Seks to porażka chyba największa.
  • e-maniaczka 06.09.09, 18:36
    a czemu seks jest beznadziejny?
    Dlaczego ona o tym nie wie, a jak wie, to dlaczego nie poprawiacie?
    Czekasz az Ci przejdzie czy znajdziesz sobie inna, taka ktora lubi ***???
    --
    Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą du*ę!
  • dominikanders 06.09.09, 20:23
    Moja żona wychodzi z założenia że wystarczy jak się rozbierze, wskoczy pod
    kołdrę i rozłoży nogi. A cała reszta to ja. Nie przyjmuje do wiadomości
    istnienia różnych form współżycia seksualnego poza misjonarzem. Żeby było
    gorzej, nie lubi jak masuje/dotykam jej piersi bo ją to łaskocze i nie lubi się
    całować. Jeśli ja nie staję na wysokości zadania to (a trudno czasami o to przy
    braku mini gry wstępnej) nawet jej do głowy nie przyjdzie aby trochę mnie
    pobudzić. Jest tylko, "skoro nie dziś to innym razem". Albo "idź do lekarza".
    Chyba zacznę płacić za porządne sesje.....
  • theorema 06.09.09, 21:33
    O zesz, cholera...juz mialam napisac, ze to powinno byc w forum-humorum
    umieszczone...a tu Twoj post. A Ty w ogole jeszcze kochasz swoja zone, a ona
    Ciebie? Nie musiz mi odpowiadac, ale odpowiedz sobie. Bo taki stek pretensji, to
    nie sa drobiazgi tylko zarzuty ciezkie jak kula armatnia...
  • muczacza7 07.09.09, 07:25
    hehe, skąd ja to znam....
  • minia0000 09.09.09, 23:29
    Może nie lubi się z Tobą całować, bo masz (wybacz) nieświeży oddech?
    Czy palisz papierosy??? Przy papierosach nawet i mycie zębów nie
    pomaga -niestety!
  • i_love_my_babies 21.09.09, 23:11
    i jeszcze kochanki nie znalazłeś???

    ja bym z taką żoną nie wytrzymała...

    wiem, bo miałam kiedyś takiego faceta: misjonarz+kołdra+zgaszone
    światło+zero gry wstępnej+5 minut i po krzyku...

    koszmarrrr
  • mini-menstruacja 27.04.10, 14:30
    uuuuuu.....niedobrze

    do seksuologa, ale to już !
    Może ona ma jakieś inne preferencje, o których nie śmie mówić a "zwykły" seks
    jej nie podnieca ?
  • olifra 22.09.09, 07:19
    wyrazy współczucia z naciskiem na punkt 5 i 6 sad
  • kaja954 13.08.10, 05:09
    przykre jest to co piszesz,a punkt 2 w ogole przewrazliwiony.
  • glothis 06.09.09, 22:02
    mnie irytuje to że nie moge nic złego powiedzieć o mojej żonie, bo zaraz sie obraża na mnie, nawet jak mówie prawde po prostu.
    a pisanie na forum o czymś takim to zbrodnia karana bezseksiem...
    zatem ja nie narzekam, a ona uważa że wszystko gra smile
  • cegielka612 07.09.09, 08:31
    Ja się przyznaje, że ciągle szukam kluczy do domu i do samochodu.
    Jakoś co rano nie mogę ich znaleźć, bo zawsze gdzieś się zawieruszą.
    Chociaż staram się odkładać do torebki, to później po coś pójdę do
    auta, albo wyjdę na sparcer z dzieckiem i już ich nie ma.
    Co do dziecka, to też jestem ta słaba strona, co nie może znieść
    łez. Tym niemniej staramy się być konsekwentni i jak nie wolno to
    nie wolno, chociaż mnie ciężko od małego coś egzekwować jeśli
    rozpacza.
    Mąż mi wtedy przypomina "Balladę o Januszku" smile
    Oboje jesteśmy bałaganiarze, z tymże ja co jakiś czas sprzątam i
    wtedy zaczynają się pytania - a gdzie jest... bo przecież położyłem
    na stole w kuchni - a 99% wszelakich dóbr tam ląduje, a gdzieś
    trzeba jeść...
  • kochanka_dorna 07.09.09, 11:11
    nie lubię kiedy nie myje po sobie wybiratorów
  • bartekjamajka 07.09.09, 15:25
    a mnie irytuje ze moje Sloneczko non stop swidruje palcem w nosie, a na dokladke
    szkrabie i dusi syfy z dekoltu ... gdy sie namietnie kochamy ...
  • lambert77 07.09.09, 15:38

    --
    Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
  • marektatojakuba 09.09.09, 21:08
    1. Nie zgniata i nie wyrzuca do śmieci plastikowych butelek po
    wodzie, kartonów po mleku, sokach itp. Wszystko misternie ustawia na
    blacie w kuchni, bo wie, że wychodząc ze śmieciami nie wytrzymam i
    sam to pozgniatam i wyrzucę. Gdy chce coś zrobić w kuchni, to zwykle
    trącam jedną z tych butelek powodując efekt domina i wszystko ląduje
    na podłodze. Doprowadza mnie to do szału, bo mam do wyboru albo to
    wyrzucić do śmieci, albo złośliwie poustawiać z powrotem na blacie.
    Złośliwie dla siebie, bo ona tego i tak nie wyrzuci, a ja przy
    następnej okazji znowu poprzewracam.

    2. Nie powie wprost, że czegoś ode mnie chce, tylko zadaje durnowate
    pytania w stylu A co robisz w piątek, Jakie masz plany na
    sobotę?
    . Gdy mnie tymi podchodami już wkurzy i w końcu wściekły
    pytam o co chodzi, to oczywiście słyszę że już nic. I
    oczywiście foch gotowy. A jakże!

    3. Po kilka razy muszę pytać czy czegoś chce, ale nawet jak chce to
    i tak nie przyzna wprost, że chce, tylko krąży na około. Powyższe
    nie dotyczy lodów z McDonalda - te zawsze chce.

    I wiele, wiele temu podobnych dupereli. Małych spraw, które wkurzają
    nie tylko same z siebie, ale przede wszystkim dlatego, że ich
    wyeliminowanie nie kosztowałoby zbyt wiele wysiłku.
  • mini-menstruacja 27.04.10, 09:19
    "2. Nie powie wprost, że czegoś ode mnie chce, tylko zadaje durnowate
    pytania w stylu A co robisz w piątek, Jakie masz plany na
    sobotę?
    . Gdy mnie tymi podchodami już wkurzy i w końcu wściekły
    pytam o co chodzi, to oczywiście słyszę że już nic. I
    oczywiście foch gotowy. A jakże!

    3. Po kilka razy muszę pytać czy czegoś chce, ale nawet jak chce to
    i tak nie przyzna wprost, że chce, tylko krąży na około. Powyższe nie dotyczy
    lodów z McDonalda - te zawsze chce."


    He he, to bardzo typowe ale i socjologicznie i psychologicznie uzasadnione.
    Kiedy mówię, że dziewczynki i chłopcy są zupełnie inaczej wychowywani i ma to
    ogromny wpływ na dorosłe życie to mało kto bierze to na poważnie.
    A tu właśnie widać jak na dłoni efekt podświadomego, niezamierzonego ale wciąż
    aktualnego oczekiwania aby dziewczynki nie wyrażały WPROST swoich potrzeb.

    Dziewczynka, w naszym społeczeństwie ma być miłą, miękką, uśmiechniętą
    dyplomatką. Mówienie wprost o co chodzi jest traktowane jako tak samo
    niedelikatne jak używanie wulgaryzmów.

    Zresztą obejrzyj lub poczytaj bajki dla dziewcząt.
    Czy księżniczki walą prawdę między gały ?
    Czy używają w dyskusji chłodnych, racjonalnych, logicznych argumentów ?
    Czy wypada takiej księżniczce domagać się swoich praw, przyznania racji albo
    bezpośrednio wyrażać swoje oczekiwania ?

    Otóż nie. Obowiązkiem księżniczki jest być piękną i subtelną a animowani księcia
    spełniają w lot wszystkie jej zachcianki. Sami się oczywiście domyślają czego
    ta księżniczka może chcieć i na tym, głównie, skupia się ich aktywność życiowa.


    Gdy tak, trochę feministycznie, protestuję przeciwko takiemu wychowywaniu dzieci
    ( swojej córce nie wyświetlałabym takich głupich bajek ) to atakują mnie nie
    tylko mamusie ubierające swoje pociechy w różowe falbanki na wzór owych
    księżniczek ale też tatusiowie w których sam zwrot "feminizm" budzi agresję i złość.

    Gdy na jakiejś imprezie wdałam się w dyskusję i, o zgrozo, używałam twardych
    argumentów zamiast dyplomacji ( a potrafię być waleczna i seriozna ) i zamiast
    rozładowywać atmosferę wdzięcznym uśmiechem używałam chłodnej logiki to pewien
    pijany facet powiedział mi tak
    "jak będziesz jak rumak a nie jak kobieta to nawet tak pięknej dziewczyny za
    żonę nikt nie będzie chciał
    " ( sic!)

    Kiedyś spokojnie, zupełnie bez złości za to chłodno i logicznie wykładałam
    mojemu małżonkowi że coś nie spodobało mi się w jego zachowaniu i w punktach
    wymieniłam swoje oczekiwania co do zmiany tych zachowań.
    Przez przypadek świadkiem tej rozmowy stała się moja koleżanka. Odciągnęła mnie
    potem na bok i rzekła :
    "Miękko. Bardziej miękka musisz być. Jak chcesz dopiąć swojego musisz być
    bardziej miękka w relacjach z mężczyznami
    "

    Nie muszę wspominać, że jej argumenty w relacji z mężem polegają na łzach,
    uśmiechach, fochach, kokietowaniu, udramatyzowanych pozach, modulowanym głosie i
    seksie w odpowiedniej sytuacji ( nie dlatego, ze go w danej chwili pożąda ale
    dlatego, że w ten sposób osiąga swój cel )
    Jednym słowem: MANIPULACJI a nie MÓWIENIU WPROST.

    Sami wybieracie sobie kobiety. Może rzeczywiście takie "miękkie" manipulantki
    bardziej wam odpowiadają. Ale po odejściu od ołtarza reklamacji nie przyjmuje się.

    Pozdrawiam



  • kaja954 13.08.10, 05:02
    podpisze sie
  • tata_tomek 11.09.09, 11:22
    i_love_my_babies napisała:

    > Co Was denerwuje w Waszych partnerkach? Takie drobiazgi,
    > przyzwyczajenia,

    - wyrywanie mi talerza spod kanapki, bo "on był mój zanim się pobraliśmy"
    - ciągłe dzielenie jedzenia w lodówce na "moje" i "twoje" - córka głupieje od takich tekstów
    - ciągłe przeganianie mnie od komputera ("zużywasz prąd!") w momencie gdy wysyłam którąś z kolei ofertę pracy (szukanie pracy przez internet jest jednak bardziej efektywne od gazet), co w połączeniu z następnym punktem daje efekt schizofreniczny
    - marnowanie prądu (zamiast dogrzewać się farelką można by założyć skarpetki na bose nogi ale po co...)
    - przyzwyczajenie do zamykania części mieszkania na klucz przy jednoczesnym wyrażaniu nadziei, że jak ona przyjdzie i otworzy, to ja jej tam posprzątam (takiego wała...)

    Ot, takie "drobiazgi, przyzwyczajenia"...

    > słowa, które wprawiają Was w stan lekkiego poirytowania?

    "Kretyn", "głupek" "idiota" używane w stosunku do mnie również w obecności naszego dziecka

    > mam nadzieję równie ubawić się cztając ten
    > wąteksmile

    Ubawiłem cię?

    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • dorisw1978 21.09.09, 23:07
    średnio wink

    spięty jakiś jesteś? wink


    tata_tomek napisał:

    > "Kretyn", "głupek" "idiota" używane w stosunku do mnie również w
    obecności nasz
    > ego dziecka

    żartujesz chyba...
  • oryginal23 22.09.09, 10:43
    Wiecznie rozładowany telefon komórkowy,kiedy naładowany i tak nie
    odbiera,bo schowany w torebce i nie słyszy sygnału.
    Oszaleć można!
    23.
  • tata_tomek 24.09.09, 09:29
    dorisw1978 napisała:

    > tata_tomek napisał:
    >
    > > "Kretyn", "głupek" "idiota" używane w stosunku do mnie również w
    > obecności nasz
    > > ego dziecka
    >
    > żartujesz chyba...

    Nie, nie żartuję. To raczej ja bym nazwał żartami czyjeś narzekanie, że jego żona czy dziewczyna kręci włosami albo ma bałagan w torebce. Swoją drogą - trochę zazdroszczę takiemu, choć to nieładne uczucie, ale chciałbym mieć tylko takie zmartwienia

    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • b.wicia 24.09.09, 20:37
    To jest przykre co piszesz. Nie powinno się tak traktować najbliższej Nam osoby.
    A jeśli tak myśli, to czemu ułożyła sobie życie z Tobą? na dodatek to całkowity
    brak pedagogicznego podejścia, przezywać ojca w towarzystwie dziecka, dla
    którego w tym wieku, ojciec czy matka to autorytet, a ich słowa prawie jak
    biblia! Jeśli nie chcesz, żeby w przyszłości tak samo traktowało Cię Twoje
    dziecko, musisz koniecznie porozmawiać z żoną, że nie życzysz sobie tego.
    Przepraszam, bo o poradę nie prosiłeś, ale jakoś tak mnie uderzyło zachowanie
    Twojej żony. Pozdrawiam.
    --
    ...daj mi chwilę, chociaż tyle, ale nie zostawiaj nigdy już...
  • erin7 29.01.10, 20:49
    Qurcze, myslalam ze sie posmieje i wyciagne troche wnioskow (choc w
    sumie wyciagnelam) a tu watek troche depresyjny wyszedl. Za to
    podnioslam sie troche na duchu ze chyba az tak toksyczna nie
    jestemsmile
  • joanna1982 01.02.10, 22:34
    ja nieśmiało tylko chciałam napisać że mój mąż to wielki szczęściarz bo ja
    (dziwna kobieta jestem) nie posiadam torebek i nie noszę ich na codzien a co za
    tym idzie niczego nie szukam nie gubie i nie przewracam.
    A moje męża może napewno irytować moja impulsywność i nerwowość w niektórych
    przypadkach
  • shaba 10.03.10, 21:41
    tak dla odswiezenia tematu, bo ciekawy jestsmile

    my jestesmy malzenstwem od dopiero roku i jeszcze pare rzeczy musimy sobie, ekhem, wyjasnic... a generalnie denerwuje mnie np., ze w pracy notorycznie poprawia mi rekawy od koszuli (lubie je podciagac) smile

    oprocz tego bardzo szybko traci cierpliwosc i musze czasem huknac, ale nie dzieje sie wystarczajaco czesto, zeby bylo irytujace;

    a, no i zapomnialbym wieczne 5-6 par butow rozwalonych po calym domu, ale to juz sily nie mam i przestalem reagowacsmile

    --
    Jacek: www.naszemalenstwo.pl/child/18
  • rika_91 05.07.10, 19:11
    A ja śmiem powiedzieć, że jestem żoną idealną smile Dlaczego?
    1. urodziłam mężowi dziecko
    2. Nie biorę od niego pieniędzy na tzw nowe kosmetyki, kosmetyczki, fryzjerki,
    masażystki
    3. Razem oglądamy mecze i pijemy piwo
    4. Razem chodzimy na imprezy (chwilowo nie bo mała jest za mała)
    5. Załatwiam mu sprawy w urzędach kiedy on nie może
    6. Nie mówię mu co ma robić, nie wtrącam się
    7. Zawsze stoję po jego stronie
    8. Gotuję obiady, prasuję, sprzątam, piorę
    9. Chodzę po piwo do sklepu jak on grzebie przy samochodzie
    10. Seks... tu mąż nie narzeka bo zawsze jestem chętna (nawet po porodzie) żeby
    zrobić mu dobrze
    Czego chcieć więcej?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ccwa1i3ngjmko.png
  • rachela180 20.07.10, 22:51
    Zapytałam swojego:
    - ciągle czegoś zapominam. Szczyt to zadzwonienie z banku z tekstem
    "Kooochaaaanieeee, na stoliczku jest karteczka z numerem wypisanym
    czerwonym długopisem, możesz mi go podyktować?"
    - ciągłe sprzątanie torebek i wywalanie z nich kwitków z bankomatu,
    paragonów ze sklepu za dwa piwa etc.
    - wracanie do sklepu po tym, jak się z niego wyszło
    - niemożność znalezienia drobiazgu, który akurat jest potrzebny
    ("Kochanie, nie widziałeś tej spinki do włosów z brązowym wzorkiem?
    Jak to której?" albo "Kochanie, nie widziałeś tego wisiorka z
    wilkiem? Jak to którego?")
    - wymaganie, by rozróżniał moje szminki i jeszcze się zachwycał, że
    zmieniłam odcień
    - zadręczanie pytaniem, czy nie widać odrostów
    - kupowanie np. nowego tuszu do rzęs ("Ale po co ci jeszcze jeden? W
    zeszłym roku kupiłaś przecież" - mówione w lipcu!)
    big_grin
    --
    "Boże, patrzysz na moją niewinność!" - Ludwik Dorn
  • hulanka123 16.08.10, 11:47
    Witam ojców!!!

    Mnie bardzoooo irytuje wyraźne pogorszenie racjonalnego myślenia,
    szczególnia zauważalne po urodzeniu dziecka. Nie znoszę histerii jak
    się mała wywróci, nie znoszę mani kupowania wszystkiego czego dziecko
    nie ma, nie znoszę brania na ręcę jak tylko zaczyna corka płakać i
    wielu innych!.Hej
  • ania02225 16.08.10, 14:18
    racja z rodzicielstwem tez nie mozna przeginac.Ja mojego miska nie zmuszam do
    niczego wrecz przeciwnie gdy mala zaplacze to on pierwszy leci i wogule jest
    przewrazliwiony na punkcie naszej cureczki ale nie narzekam jest przykladnym
    mezem ojcem i kochankiem czego chciec wiecej
  • elfkabezhaltera 24.08.10, 13:19
    1 - ogląda dużo TV
    2 - ogląda prawie wszystkie Polskie seriale - niektóre po raz enty - np. Dom
    (*%^#*%^%&*^ ile razy można!?!)
    3 - wstaje później niz ja - ja wstaje 6-7 rano, ona śpi ile wlezie - może do
    południa ...
  • shaba 24.09.10, 16:36
    Oto lista, co to mi przez 5 min. do glowy przyszlosmile
    1. "Oh nie, smietnik znow jest pelny" - sposob w jaki prosi/wymaga zrobienia czegos jest zamaskowany, zamiast prosto powiedziec, ze trzeba smieci wyniesc; a najlepiej jak sie sam domysle (no, kwestia domyslow co do smieci to moze zly przyklad, bo to akurat nie zostawia za duzo pola do interpretacjismile
    2. Potrzebuje pomocy, a czesto wychodzi, ze tylko mojej obecnosci jak robi cos, np. w kuchni (dodam, ze dzielimy sie obowiazkami w miare porownotongue_out)
    3. Moja ma taka maniere, ze jak skonczy jesc z talezem w reku (powiedzmy, ciastko), to szuka mnie, zeby mi go podac... - generalnie nie reaguje na to, ale irytujace czasem jestwink

    Ale, jak to ktos kiedys powiedzial: kocha sie nie za cos, lecz pomimo czegos!

    --
    Jacek: www.naszemalenstwo.pl/child/18

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.