Dodaj do ulubionych

Bomba spada na USS Arizone

06.09.12, 07:47
W sobotę był film ,,Pearl Harbor". Widać jak był dokładnie zbombardowany ten okręt. Bomba była jak dla mnie normalna a przecież podobno Japończycy używali do bombardowań okrętów pocisków 406 ze stabilizatorami. I jeszcze spada do magazynu pocisków, gdzie robi wielkie bum. A przecież spadła w magazyn ładunków miotających.
I jeszcze jedno: Pokazano jak Japończycy zakładają na torpedę jakąś konstrukcje drewnianą aby ona się nie zanurzała w płytkiej wodzie. Ale zakładają ją na tył torpedy, więc siłą rzeczy torpeda musi stanąć na głowie. Więc chyba to nie tak było w rzeczywistości?
Edytor zaawansowany
  • maxikasek 06.09.12, 10:10
    CO do pierwszego ustepu- to w końcu film i to dośc kiepski.
    Zaś torpedy jak najbardziej właściwie pokazano- tu masz fotkę torpedy pod samolotem z drewnianym stabilzatorem:
    www.syrotiak.smtvsat.pl/strona_zaw/historia_strony/atak.na.pearl.h.html
    Którepoziomowały torpedę wcześniej, zpowodu zwiększonej powierzchni sterów.
  • speedy13 06.09.12, 13:01
    Tu zdjęcie amerykańskiej torpedy z analogicznym urządzeniem: www.navweaps.com/Weapons/WTUS_WWII.htm

    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • stasi1 06.09.12, 18:55
    Tu na zdjęciu widać wyraźnie że ten stabilizator był i z przodu torpedy, więc ona po prostu pod wpływem ciężkości nie toneła tak szybko
  • maxikasek 07.09.12, 09:11
    Bo to amerykańska- Japończycy mieli tylko z tyłu
    en.wikipedia.org/wiki/Type_91_torpedo#Introduction_of_Wooden_Tail_Stabilizers
  • speedy13 07.09.12, 09:39
    Hej

    stasi1 napisał:

    > Tu na zdjęciu widać wyraźnie że ten stabilizator był i z przodu torpedy,

    W tej amerykańskiej chodziło też o to by można ją zrzucać z większej wysokości i przy większej prędkości. I były to wartości naprawdę dość ekstremalne. Przednia osłona miała zapobiegać rozwaleniu się torpedy przy uderzeniu w wodę.
    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • bmc3i 11.10.12, 04:42
    speedy13 napisał:

    > Hej
    >
    > stasi1 napisał:
    >
    > > Tu na zdjęciu widać wyraźnie że ten stabilizator był i z przodu torpedy,
    >
    > W tej amerykańskiej chodziło też o to by można ją zrzucać z większej wysokości
    > i przy większej prędkości. I były to wartości naprawdę dość ekstremalne. Przedn
    > ia osłona miała zapobiegać rozwaleniu się torpedy przy uderzeniu w wodę.

    Chodziło niemal wyłącznie o to, o prędkość i pułap zrzutu. Nie o stabilizację. Obydwie instalacje słuzyły do amortyzacji uderzenia. Stabilizacji wręcz przeszkadzały - zwłaszcza ta konstrukcja z tyłu, przez to że nie była symetryczna. Z uwagi na nieprzystosowaną do takiej konstrukcji budowę podwozia TBD Devastator, "rufowe" stabilizatory musiały być ręcznie przycinane, aby dało się całą torpedę zamontować pod samolotem i aby nie zahaczała o pokład startowy. Skutkiem tego, ta drewniana konstrukcja na rufie pocisku nie była symetryczna, co pogarszało stabilizację torpedy w trakcie lotu. Zapewniała jednak mozliwosc zrzutu z wiekszej wysokosci i predkosci.


    --
    "...Kto ma państwo morskie, a nie używa go albo je sobie da wydzierać, wszytkie pożytki od siebie oddala, a wszytkie szkody na się przywodzi, z wolnego niewolnikiem się stawa, z bogatego ubogim, z swego cudzem" -Rozmowa kruszwicka, 1573
  • wladca_pierscienii 12.09.12, 21:00
    stasi1 napisał:

    > W sobotę był film ,,Pearl Harbor". Widać jak był dokładnie zbombardowany ten o
    > kręt. Bomba była jak dla mnie normalna a przecież podobno Japończycy używali do
    > bombardowań okrętów pocisków 406 ze stabilizatorami. I jeszcze spada do magazy
    > nu pocisków, gdzie robi wielkie bum. A przecież spadła w magazyn ładunków miota
    > jących.

    na liście błędów widnieje taki opis
    www.moviemistakes.com/film964/page6
    Factual error: In the scene showing the bomb on its way down to destroy the USS Arizona, the bomb is a conventional aerial bomb purpose-built for anti-ship use. Historical records state that the Japanese had no armor piercing bombs ready for the attack, so they modified conventional battleship shells with wooden fins instead.

    mam natomiast wątpliwość
    w filmie "Pearl Harbour" dwa razy spada bomba:
    raz w ten pancernik - w magazyn amunicji
    drugi raz na lotnisko wojskowe
    spada bomba ikręci się z tyłu niej "wiatraczek"
    jak "wiatraczek" staje - bomba wybucha

    takie samo zjawisko jest pokazane w filmie "Leningrad" ("Attack on Leningrad")
    www.filmweb.pl/film/Leningrad-2009-193611
    czy to jest realistyczne - czy fantazja/domysły scenarzysty ???

    mnie obroty takiego wiatraczka kojarzą się z odbespieczaniem bomby
    pod wpływem ruchu powietrza
    a nie z mechanizmem czasowego odpalania bomby...
  • stasi1 13.09.12, 20:42
    jest zabezpieczeniem bomby kiedy ona sobie leci w powietrzu, jak już opływu powietrza nie będzie, znaczy wiatraczek staje, bomba wybucha. Ale chyba lepszy byłby zwykły zapalnik uderzeniowy
  • speedy13 13.09.12, 22:55
    Hej

    Jak o bombach lotniczych no to się oczywiście muszę powymądrzać:

    wladca_pierscienii napisał:

    > na liście błędów widnieje taki opis
    > www.moviemistakes.com/film964/page6
    > Factual error: In the scene showing the bomb on its way down to destr
    > oy the USS Arizona, the bomb is a conventional aerial bomb purpose-built for an
    > ti-ship use. Historical records state that the Japanese had no armor piercing b
    > ombs ready for the attack, so they modified conventional battleship shells with
    > wooden fins instead.


    Uczciwie mówiąc nie pamiętam jak ta bomba wyglądała w filmie. Nie znalazłem teraz w necie zdjęcia na szybko, ale ta przeciwpancerna Typ 99 No.80 zrobiona z pocisku art. nie wyglądała jakość szczególnie niezwykle. Ba, nawet miała ten nieco archaiczny kroplowy (gruszkowaty) kształt, Japończycy stoczyli tylną część pocisku do formy zwężającego się ku tyłowi stożka, dla zmniejszenia masy. To taka rzadkość trochę, o ile bomby ppanc. z ciężkich pocisków robili też Amerykanie czy Rosjanie, to raczej nie wyczyniali takich cudów, jedynie dorabiali ogon ze statecznikami i lotniczy zapalnik.


    >
    > mam natomiast wątpliwość
    > w filmie "Pearl Harbour" dwa razy spada bomba:
    > raz w ten pancernik - w magazyn amunicji
    > drugi raz na lotnisko wojskowe
    > spada bomba ikręci się z tyłu niej "wiatraczek"
    > jak "wiatraczek" staje - bomba wybucha

    No właśnie. Coś tu jest nie halo. W ogromniej większości przypadków to zabezpieczenie wiatraczkiem działa w ten sposób, że wiatraczek, wirując pod naporem powietrza, odśrubowuje się i odpada, uwalniając jakiś element który wcześniej blokował mechanizm uderzeniowy. Faktycznie wyszperałem w literaturze jakiś taki japoński zapalnik denny (co prawda armijny, nie morski) Typ 92 B-4 w którym ten wiatraczek po wykręceniu zabezpieczenia nie odpadał, lecz zatrzymywał się, gdy gwint doszedł do końca. Niemniej tak czy siak, nie wyglądałoby to raczej tak jak na filmie. Zapalnik ten był natychmiastowy; gdyby bomba upadła w momencie gdy wiatraczek jeszcze się obracał, to albo mechanizm uderzeniowy nie był jeszcze odblokowany - a wtedy wybuch w ogóle nie powinien nastąpić - albo był już odblokowany, a więc wybuch powinien nastąpić natychmiast w momencie uderzenia, niezależnie czy wiatraczek się jeszcze kręcił czy nie.

    >
    > takie samo zjawisko jest pokazane w filmie "Leningrad" ("Attack on Leningrad")
    > www.filmweb.pl/film/Leningrad-2009-193611
    > czy to jest realistyczne - czy fantazja/domysły scenarzysty ???

    A to była rosyjska bomba czy niemiecka? Jak duża, mniej więcej? Możesz chociaż z grubsza opisać (cylindryczna czy kroplowa, jakie usterzenie)?

    >
    > mnie obroty takiego wiatraczka kojarzą się z odbespieczaniem bomby
    > pod wpływem ruchu powietrza
    > a nie z mechanizmem czasowego odpalania bomby...

    I dobrze ci się kojarzą. W ogóle nie przypominam sobie takiego mechanizmu, żeby wiatraczek robił za timer. Np. w amerykańskim zapalniku czasowym M123 (i innych z tej rodziny - M124 był w tej bombie co wybuchła ostatnio w Monachium) wiatraczek go uruchamiał po prostu. Był to zapalnik chemiczny, nie wnikając już w szczegóły budowy mechanizm uderzeniowy - iglica podparta od tyłu sprężyną - zablokowany był w nim elementem z celuloidu, który stopniowo rozpuszczał się pod działaniem roztworu acetonu (gdy się rozpuścił dostatecznie, uwolniona iglica pod działaniem sprężyny uderzała w spłonkę i bum). Obrót wiatraczka powodował w nim wkręcanie się metalowego pręta w głąb mechanizmu, pręt ten rozgniatał ampułkę z owym rozpuszczalnikiem, rozpoczynając jego działanie. Także i w tym przypadku a propos wiatraczek nie odpadał.


    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • stasi1 15.09.12, 21:45

    > Uczciwie mówiąc nie pamiętam jak ta bomba wyglądała w filmie. Nie znalazłem ter
    > az w necie zdjęcia na szybko, ale ta przeciwpancerna Typ 99 No.80 zrobiona z po
    > cisku art. nie wyglądała jakość szczególnie niezwykle. Ba, nawet miała ten niec
    > o archaiczny kroplowy (gruszkowaty) kształt, Japończycy stoczyli tylną część po
    > cisku do formy zwężającego się ku tyłowi stożka, dla zmniejszenia masy. To taka
    > rzadkość trochę, o ile bomby ppanc. z ciężkich pocisków robili też Amerykanie
    > czy Rosjanie, to raczej nie wyczyniali takich cudów, jedynie dorabiali ogon ze
    > statecznikami i lotniczy zapalnik.
    >
    >
    > >
    > To jeśli potrzebowali bombę o mniejszej wadze to lepiej chyba powinni brać pociski o mniejszym kalibrze, było by prościej.
  • speedy13 16.09.12, 11:57
    Hej

    stasi1 napisał:

    > > To jeśli potrzebowali bombę o mniejszej wadze to lepiej chyba powinni brać pociski o mniejszym kalibrze, było by prościej.

    Ale widać im wyszło z jakichś kalkulacji, że tak będzie optymalnie, że aby zagrozić amerykańskim pancernikom niezbędna jest bomba o masie około 800 kg. Wzięli więc pocisk 16-calowy (u nich miał on "metryczne" 410 mm) o wadze 1020 kg i odchudzili go. Pocisk "o numer mniejszy", 14-calowy (u Japończyków 360 mm) ważył już dużo mniej, 635-673 kg, może ocenili, że to już będzie za mało...?

    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • wladca_pierscienii 22.09.12, 23:45
    speedy13 napisał:

    > Uczciwie mówiąc nie pamiętam jak ta bomba wyglądała w filmie. Nie znalazłem ter
    > az w necie zdjęcia na szybko, ale ta przeciwpancerna Typ 99 No.80 zrobiona z po
    > cisku art. nie wyglądała jakość szczególnie niezwykle. Ba, nawet miała ten niec
    > o archaiczny kroplowy (gruszkowaty) kształt, Japończycy stoczyli tylną część po
    > cisku do formy zwężającego się ku tyłowi stożka, dla zmniejszenia masy.

    w filmie "Pearl Harbour" wyglądała tak:
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3233927,2,1,PH-01.html
    lewe zdjęcie pokazuje bombę w powietrzu
    prawe 'tą samą" ;-) pod pokładem "Arizony"


    tutaj pokazana jest japońska bomba na lotnisku:
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3233928,2,2,PH-02.html
    i "wiatraczek", który stanął tuż przed wybuchem
  • speedy13 23.09.12, 19:40
    Tutaj niewybuch pepanca Typ 99 No.80 odnaleziony na USS West Virginia
    worldwar2database.com/gallery3/index.php/wwii1416
    Widoczne są gniazda zapalników (były 2 dla pewności - a jak widać i tak nie pomogło :D), usterzenie kompletnie oderwało się w trakcie upadku.

    Tu na szybko fotka kompletnej bomby ppanc. z jakiegoś forum,
    www.network54.com/Forum/149674/thread/1279487167/1279487167/The+colors+and+markings+on++a+Japanese+bomb
    akurat dyskusja dotyczy malowania i oznakowania, ale w każdym razie zdjęcie dobrej jakości.
    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • wladca_pierscienii 15.07.17, 12:37
    wladca_pierscienii napisał:
    > w filmie "Pearl Harbour" wyglądała tak:
    > fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3233927,2,1,PH-01.html
    > lewe zdjęcie pokazuje bombę w powietrzu
    > prawe 'tą samą" ;-) pod pokładem "Arizony"
    >
    >
    > tutaj pokazana jest japońska bomba na lotnisku:
    > fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3233928,2,2,PH-02.html
    > i "wiatraczek", który stanął tuż przed wybuchem
    >

    bomba na lotnisku:
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3233928,2,13,PH-02.html
    2 bomby udające jedną uderzającą w "Arizonę":
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3233927,2,12,PH-01.html
  • speedy13 28.07.17, 15:49
    A tu rysunek oryginalnej japońskiej 800 kg bomby ppanc. Type 99 No.80 Mk.5 (za stroną Naval weapons)

    http://www.navweaps.com/Weapons/WNJAP_161-45_3ns_bomb_pic.jpg


    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • speedy13 17.09.12, 00:51
    Hej

    Jeszcze będzie komentarz do komentarza :)

    wladca_pierscienii napisał:

    > takie samo zjawisko jest pokazane w filmie "Leningrad" ("Attack on Leningrad")
    > www.filmweb.pl/film/Leningrad-2009-193611
    > czy to jest realistyczne - czy fantazja/domysły scenarzysty ???

    Zabiliście mi ćwieka tą informacją. Zadałem sobie trud i odszukałem na youtubie fragmenty tego filmu. No i znalazłem ten z bombą:
    www.youtube.com/watch?v=wUc193CTLr4&feature=relmfu około 5:00.

    (w skrócie, scena jest tam taka, że Niemcy zrzucają na spadochronie bombę z owym wiatraczkiem i z rosyjskim napisem "Sachar" - cukier. Grupka mieszkańców bierze ją za zasobnik zrzutowy, zbliżają się do niej, ktoś tam nawet zaczyna grzebać przy niej i wtedy następuje wybuch).

    Z kształtu bomba nie przypomina żadnych niemieckich. U Niemców zdarzał się pierścieniowy statecznik, ale oparty na dość długich brzechwach, nie takich jak na filmie. Ponadto niemieckie bomby miały niemal wszystkie elektryczny zapalnik boczny, który nie był odbezpieczany wiatraczkiem. Pepance miewały denny, ale też elektryczny i bez wiatraczka.

    Natomiast niewykluczone, że może to być historia oparta na jakimś autentycznym zdarzeniu (choć nigdy o takim nie słyszałem). Niemcom już w 1940 w czasie nalotów na Wlk. Brytanię zdarzało się zrzucać miny na cele lądowe. Z początku zdarzało się to przypadkowo: w czasie nalotów na porty czy kotwicowiska floty miny mogły nie trafić w morze i spaść na brzeg, szczególnie np. zrzucone ze spadochronem przy silnym wietrze czy coś. Niemieckie miny magnetyczne miały takie zabezpieczenie, że jeśli po upływie 20 s od upadku odpowiedni czujnik nie zarejestrował, że znalazły się w wodzie, to następowała samolikwidacja (wysadzenie) miny. Okazało się, że daje to nadspodziewanie dobre efekty. Miny najczęściej zawierały znacznie więcej materiału wybuchowego (rzędu 70% czy więcej) niż typowe bomby lotnicze (30-50%) i najczęściej też znacznie lepszego, mieszanek na bazie heksogenu (a w bombach był nieśmiertelny amatol Fp 60/40, lub też Fp 02 czyli TNT) i efekt burzący był o wiele potężniejszy. Kojarzę przypadek, że pojedyncza mina spadła na jakieś nadmorskie miasteczko i uszkodziła wszystkie sto ileś tamtejszych domów, bliższe burząc, z dalszych zrywając dachy lub przynajmniej wybijając okna i drzwi. Stąd Niemcy się skapnęli, że to fajny pomysł i zaczęli specjalnie dorzucać trochę min do nalotów na cele lądowe. Oczywiście marnowanie kosztownym min morskich (zapalnik magnetyczny!) na takie fanaberie było przesadą, wkrótce powstały specjalne wersje przeznaczone specjalnie do tego celu czyli ze zwykłymi zapalnikami jak w bombach, uderzeniowymi, czasowymi itd., a nawet była specjalna taka machina BM 1000 Monika, z korpusem od miny LM B czy C lecz specjalnie zaprojektowana do celów lądowych, w której od razu jeszcze fabrycznie wbudowano pułapkę (przy próbie zdjęcia tylnej pokrywy czujnik na fotokomórkę powodował wybuch). Nie była jednakowoż zabezpieczona wiatraczkiem.

    Mogło się więc teoretycznie zdarzyć, że w czasie nalotu na Leningrad (to wszak miasto nadmorskie) mina zrzucona w porcie spadła na ląd, albo i celowo została zrzucona na miasto. Nie wiem, czy Rosjanie dokonywali zrzutów żywności dla Leningradu, jeśli tak, to faktycznie mina ze spadochronem, o nietypowym wszak nieco jak na bombę kształcie może i mogłaby być omyłkowo wzięta za zasobnik zrzutowy i zaatakowana przez oszalałych z głodu mieszkańców z wiadomym skutkiem...

    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • wladca_pierscienii 29.01.13, 20:57
    speedy13 napisał:

    > efekt burzący był o wiele potężniejszy. Kojarzę przypadek, że pojedyncza mina
    > spadła na jakieś nadmorskie miasteczko i uszkodziła wszystkie sto ileś t
    > amtejszych domów, bliższe burząc, z dalszych zrywając dachy lub przynajmniej wy
    > bijając okna i drzwi.

    eee tam...
    wybicie szyb w oknach to NIE uszkodzenie budynku
    (chociaż w czasie wojny jest przykre - bo bardzo trudno kupić nowe szyby )

    >
    > Mogło się więc teoretycznie zdarzyć, że w czasie nalotu na Leningrad (to wszak
    > miasto nadmorskie) mina zrzucona w porcie spadła na ląd, albo i celowo została
    > zrzucona na miasto. Nie wiem, czy Rosjanie dokonywali zrzutów żywności dla Leni
    > ngradu, jeśli tak, to faktycznie mina ze spadochronem, o nietypowym wszak nieco
    > jak na bombę kształcie może i mogłaby być omyłkowo wzięta za zasobnik zrzutowy
    > i zaatakowana przez oszalałych z głodu mieszkańców z wiadomym skutkiem...
    >
    z książki z wydawnictwa Ospreya
    "Leningrad 1941-44. Oblężone miasto"
    wynika, że pierwszej zimy działąła jednostka lotnicza złożona
    z samolotów Li-2, któa dostarczała 600 ton zaopatrzenia tygodniowo
    podejrzewam, że na lotniska - bo radzieckie lotnictwo działało pod Leningradem

    natomiast podczas okrążenie wojsk Własowa - te były zaopatrywane przez lotnictwo
    podejrzewam, że za pomocą spadochronów

    podczas oblężenia Luftwaffe minowało okolice Kronsztadu i Leningradu
    pierwsze minowanie Kronsztadu nastąpiłow 22 czerwca 1941 !
    radziecka artyleria nie zareagowała...

    MOŻE... mieszkańcy Leningradu dostawali żywnośćz LEnd-Lease
    z napisem "for Leningrad"
    a minę morską zobaczyli z napisem "für Leningrad" ???....
  • maxikasek 30.01.13, 07:28
    lub przynajmn
    > iej wy
    > > bijając okna i drzwi.
    >
    > eee tam...
    > wybicie szyb w oknach to NIE uszkodzenie budynku
    > (chociaż w czasie wojny jest przykre - bo bardzo trudno kupić nowe szyby )
    Ale Speedy nie pisał że wytłuczono szyby, tylko wybito okna i drzwi- czyli wyrwano z futryn, albo i razem z futrynami.
  • maxikasek 30.01.13, 08:08
    > z książki z wydawnictwa Ospreya
    > "Leningrad 1941-44. Oblężone miasto"
    > wynika, że pierwszej zimy działąła jednostka lotnicza złożona
    > z samolotów Li-2, któa dostarczała 600 ton zaopatrzenia tygodniowo
    > podejrzewam, że na lotniska - bo radzieckie lotnictwo działało pod Leningradem
    >
    Jedno lotnisko, z tego co pamiętam- dla transportowców.
    Ta grupa to głównie MAGON- Moskiewskaja Awiagrupa Osobowogo Naznaczenja.- 50 maszyn PS-84. Później zwiększono ją do 64 maszyn. Straty pierwszej zimy- 69 maszyn. Dodatkowo do kwietnia 1942- 361 109t, (z czego 262 419 t żywności) drogą kołową przez Ładogę.
  • wladca_pierscienii 04.04.15, 19:40
    "Galileo" odcinek 480 - opowiadają m. in. o pracy sapera w Niemczech

    jak bomba ma zapalnik uderzeniowy to wiatrak wykręca "wrzeciono"
    i wtedy iglica trzyma się tylko na sprężynie
    jak nie wybuchnie - to wykręcenie zapalnika jest bezpieczne

    jak bomba ma zapalnik czasowy to wiatrak wkręca coś do środka
    co rozgniata ampułkę z kwasem
    próba wykręcenia zapalnika powoduje wybuch...
  • speedy13 07.04.15, 11:59
    Hej

    wladca_pierscienii napisał:

    > "Galileo" odcinek 480 - opowiadają m. in. o pracy sapera w Niemczech

    Dzięki za namiary, obejrzę sobie kiedyś w wolnej chwili.

    >
    > jak bomba ma zapalnik uderzeniowy to wiatrak wykręca "wrzeciono"
    > i wtedy iglica trzyma się tylko na sprężynie
    > jak nie wybuchnie - to wykręcenie zapalnika jest bezpieczne
    >
    > jak bomba ma zapalnik czasowy to wiatrak wkręca coś do środka
    > co rozgniata ampułkę z kwasem
    > próba wykręcenia zapalnika powoduje wybuch...

    No, to jednak jest bardziej skomplikowane. Zapalników brytyjskich i amerykańskich były dziesiątki, jeśli nie setki modeli. Np. z tych chemicznych czasowych, o których wspomniałeś, nie wszystkie miały wbudowaną pułapkę, powodującą wybuch przy wykręcaniu (chociaż te najpopularniejsze owszem miały). Szczerze mówiąc, teraz po latach to te zapalniki (w rodzaju amerykańskiego M123) najwyraźniej już wybuchają od byle czego, albo i same z siebie. Jeśli tylko mechanizm uderzeniowy nie skorodował, to blokujący go element z celuloidu nawet bez udziału rozpuszczalnika prawdopodobnie rozłożył się już niemal całkiem i może się skruszyć od najlżejszego bodźca lub w ogóle samorzutnie.

    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • stasi1 08.06.17, 09:08
    Czytałem o operacji Frantik. I było że w czasie drugiej wyprawy Niemcy zbombardowali Połtawę między innymi bombami motylkowymi. Mi się skojarzyło z takimi wiatraczkami. Bomby były małe wybuchały pod wpływem poruszenia. Likwidacja następowała w taki sposób. Żołnierz strzelał z karabinu jak został ranny zabierano go do ciężarówki i dalej szli odminowywać
  • speedy13 09.06.17, 16:14
    Hej

    stasi1 napisał:

    > Czytałem o operacji Frantik. I było że w czasie drugiej wyprawy Niemcy zbombard
    > owali Połtawę między innymi bombami motylkowymi.

    To jest coś takiego:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/87/Sd2_opened.jpg/220px-Sd2_opened.jpg
    i jeszcze z czyjegoś bloga:
    http://4.bp.blogspot.com/-swu0k1elB2w/VpT_OGvfhSI/AAAAAAAAU0U/5aMRH2GyeEY/s1600/sb%2B5.jpg

    2 kg bomba odłamkowa SD 2, nazywana Butterfly Bomb - najwyraźniej się te "skrzydełka" faktycznie kojarzyły z motylem. Zrzucana była w bombach kasetowych (AB 70 - 23 szt., AB 250 - 96, 108 lub 144 szt. zależnie od wersji) lub ze specjalnych wyrzutników zewnętrznych (wielokrotność bodajże 8 bomb) montowanych pod skrzydłami czy kadłubem (ale to do ataków z małej wysokości, więc raczej na myśliwcach czy Stukach). I jeszcze Ju 88 i Do 17 miały taki wyrzutnik na 360 SD 2 montowany wewnątrz komory bombowej.

    SD 2 miała zasadniczo trzy rodzaje zapalników:
    - (41) który można było nastawić na działanie uderzeniowe (wybuch przy upadku) lub czasowe z krótką zwłoką - bomba wybuchała wtedy w parę sekund po odbezpieczeniu czyli jeszcze w powietrzu (to właśnie służyło do ataków z małej wysokości)
    - (67) który można było nastawić na działanie uderzeniowe (wybuch przy upadku) lub czasowe z długą zwłoką - od 5 do 30 minut z 5 min interwałem (tzn. wybuch następował po upływie 5 min lub 10 min lub 15... itd.)
    - (70) - i to był ten zapalnik "minowy", który powodował że bomba odbezpieczała się i spadała na ziemię a następnie wybuchała przy jej najlżejszym poruszeniu, nadepnięciu, najechaniu przez pojazd itd. Występował też jeszcze w wersji z samolikwidatorem, detonującym minę po kilkudziesięciu godzinach.
    SD 2 użyto po raz pierszy prawdopodobnie jeszcze w 1940 w czasie bitwy o Anglię w nalocie na Ipswitch (?) ale to nic pewnego, spotyka się też wzmianki o ich użyciu jeszcze w 1939 w Polsce (raczej nie), tak na 100% pewne jest ich masowe zastosowanie w atajku na ZSRR w czerwcu 1941.

    Bomba zawierała 225 g m.w. (TNT lub amatol 40/60), przy wybuchu dawała średnio 250 odłamków większych niż 1 g. Gęstość pola rażenia wynosiła 1 odł./m2 w promieniu 8 m. Promień skutecznego rażenia niemieckie instrukcje oceniały na 10 m, natomiast poszczególne odłamki mogły zachować energię wystarczającą do zranienia na odległościach do 100 m.

    Instrukcja zalecała stosowanie w każdym ataku "miksu" SD 2 z różnymi zapalnikami i różnymi ich ustawieniami.

    Ciekawostką jest jeszcze, że amerykanie skopiowali sobie SD 2 i pod oznaczeniem M83 Butterfly Bomb produkowali i stosowali ją od 1944 na niewielką skalę na froncie włoskim i na wyspach Pacyfiku, a następnie w wojnie koreańskiej i wietnamskiej. U nich zrzucana była w bombach kasetowych 100 lb M28 (24 szt.) i 500 lb M29 (90 szt.). I jeszcze są foty takiego zasobnika Gladeye też z motylkami (prawdopodobnie 7 bloków po 20 = 140 ale to sobie oszacowałem przez policzenie na zdjęciu więc nic pewnego na 100%).



    --
    Pozdrawiam
    Speedy
  • wladca_pierscienii 11.09.13, 18:54
    stasi1 napisał:

    > I jeszcze jedno: Pokazano jak Japończycy zakładają na torpedę jakąś konstrukcj
    > e drewnianą aby ona się nie zanurzała w płytkiej wodzie. Ale zakładają ją na ty
    > ł torpedy, więc siłą rzeczy torpeda musi stanąć na głowie. Więc chyba to nie ta
    > k było w rzeczywistości?

    amerykański serial "Niewyjaśnione historie" ("Unsolved history")
    tv.wp.pl/wyszukiwanie-programy.html?query=niewyja%C5%9Bnione+historie
    ierwotnie z telewizji Discovery
    obecnie puszczają w TVS (vel T V Silesia)

    ocinek o Pearl Harbour część 1
    pokazują, że torpeda zrzucana z samlotu spadała do wody
    pod dużym kątem
    hmm... na (moje) oko pod kątem 50-60 stopni...

    drewniany stabilizator odpadał od torpedy
    po zanurzenie się w wodzie
    (jako ostatnia zanurzająca się torpedy)


    --
    Wbrew "urban legend" kot nie przyzwyczaja się do miejsca.
    Kot przyzwyczaja się do swojego opiekuna (żywiciela).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.