Dodaj do ulubionych

Gorbaczow grzebie Jaruzelskiego

23.09.12, 09:50
Wprost - wywiad z Gorbaczowem
To, że Gorbaczow chwali Jaruzelskiego nie dziwi wszak generał całe swoje dorosłe życie poświęcił na budowę ustroju dla idiotów i bezgranicznie był oddany w swoich działaniach CCCP kosztem Polski zresztą
Tyle że Gorbaczow chwaląc Jaruzelskiego grzebie go jednocześnie bo zdecydowanie twierdzi, że sowiety nie planowały interwencji czyli obala główny argument generała co do groźby interwencji.
Ale już bezczelnością jest ze strony Gorbaczowa zdziwienie, że Polacy nie uważają wręcz za bohatera Jaruzelskiego.
Europa
Średniej wielkości kraj i w czterdzieści lat po wojnie władze z nadania moskiewskiego:
- wprowadzają kartki na prawie wszystko co potrzebne aby żyć i tłumaczenie, że kartki to pomysł robotników - bo jak władza przez całe lata nie chciała czy też nie umiała zapełnić półek w sklepach to oczywistym jest, że na poziomie robotnika kartki są jedynym słusznym działaniem władz, pokonane Niemcy nie przeżyły takiego upokorzenia,
- zakazują lub maksymalnie utrudniają kontakt z zagranicą i to dotyczyło zarówno podróży jak u handlu, co ciekawe działało to także w demoludach /mniej/,
- co kilka, kilkanaście lat władze strzelają do bezbronnej ludności a Jaruzelski przynajmniej w 1970 i 1981 jest tego sprawcą, tego nie doświadczył żaden naród w Europie,
- pilnuje aby Polacy nie mieli tak jak w innych krajach /nawet socjalistycznych - z nazwy/ dostępu do studiów - w 1989 roku mieliśmy najniższy procent ludzi a wyższym wykształceniem /poza Albanią/
- władze aresztują, internują zastraszają i ich funkcjonariusze mordują opozycjonistów i to przez cały czas od 1939 -45-89,
a na dodatek w 2012 roku czyli jak by nie liczył prawie 70 lat po wojnie w Polsce dostęp do broni jest najbardziej restrykcyjny w Europie
Nie zdziwiła mnie wypowiedź Gorbaczowa o przyjaźni z Wałęsą - prawie tak samo chwali Jaruzelskiego i Wałęsę co tylko zwiększa pewność co do Bolka
a wszystko jest tu
Wprost
i jeszcze przypisywanie Papierzowi słów pochwały dla Jaruzelskiego to już przesada
Edytor zaawansowany
  • maxikasek 24.09.12, 08:40
    > Tyle że Gorbaczow chwaląc Jaruzelskiego grzebie go jednocześnie bo zdecydowanie
    > twierdzi, że sowiety nie planowały interwencji czyli obala główny argument gen
    > erała co do groźby interwencji.
    Nie obala, a potwierdza. Przeczytaj dokładnie, a nie to co chesz widzieć ;-)
    > - co kilka, kilkanaście lat władze strzelają do bezbronnej ludności a Jaruzelsk
    > i przynajmniej w 1970 i 1981 jest tego sprawcą, tego nie doświadczył żaden naró
    > d w Europie,
    Czy ja wiem- 1926 i Piłsudski pochłonął więcej ofiar niż obydwie masakry. Zaś Franco i jego duktatura- więcej niż reżim komunistyczny w Polsce przez cały okres.
    Zaś władze II RP średnio co rok-dwa strzelały do "bezbronnej ludności".
    > - pilnuje aby Polacy nie mieli tak jak w innych krajach /nawet socjalistycznych
    > - z nazwy/ dostępu do studiów - w 1989 roku mieliśmy najniższy procent ludzi a
    > wyższym wykształceniem /poza Albanią/
    To akurat bzdura- ale jeśli nawet to chwała mu za to. Dzięki temu dyplom uczelni coś znaczył, a nie był kursem gotowanie na parze- jak w dzisiejszych uczelniach. Ale zgodnie z teorią leninowską- że plany trzeba wykonywac i przekraczać- wskaźnik ludzi z "wyższym" wykształceniem cały czas rośnie. Niedługo będzie obowiązkowe- tak jak dowód osobisty ;-)
    > - władze aresztują, internują zastraszają i ich funkcjonariusze mordują opozycj
    > onistów i to przez cały czas od 1939 -45-89,
    I znów analogia do II RP.
    > i jeszcze przypisywanie Papierzowi słów pochwały dla Jaruzelskiego to już przes
    > ada
    A to dziwne bo o tym samym mówi -powołując się na swoje spotkania z papieżem prawicowy włoski polityk Jas Gawroński.
    Wałęsa też- ale co tam on to wszak "Bolek" więc wykonuje tylko polecenia Moskwy ;-)
    Więc albo cała trójka źle rozumie słowa JP II, albo ten potrafił docenić generała, który nie wybrał jednak drogi Causescu.
  • bmc3i 11.10.12, 05:01
    maxikasek napisał:

    > Czy ja wiem- 1926 i Piłsudski pochłonął więcej ofiar niż obydwie masakry. Zaś F
    > ranco i jego duktatura- więcej niż reżim komunistyczny w Polsce przez cały okre
    > s.


    Wojska wierne Piłsudskiemu nie strzelały do nieuzbrojonej ludnosci cywilnej, a w Hiszpanii mielismy do czynienia za regularną wojną domową, w której żadna ze stron nie była lepsza od drugiej.



    > Zaś władze II RP średnio co rok-dwa strzelały do "bezbronnej ludności".
    > > - pilnuje aby Polacy nie mieli tak jak w innych krajach /nawet socjalisty
    > cznych
    > > - z nazwy/ dostępu do studiów - w 1989 roku mieliśmy najniższy procent lu
    > dzi a
    > > wyższym wykształceniem /poza Albanią/
    > To akurat bzdura- ale jeśli nawet to chwała mu za to. Dzięki temu dyplom uczeln
    > i coś znaczył, a nie był kursem gotowanie na parze- jak w dzisiejszych uczelnia
    > ch.


    Tak, rzeczywiscie chwała. Dzieki temu po 60 latach socjalistycznego szkolnictwa wyższego, jedynie 15% ludnosci rozumie wiadomosci czytane w telewizyjnym serwisie informacyjnym, 75% ludnosci nie rozumie instrukcji obsługi żelazka, a 95% ludności nie potrafi odróżnić lampki do wina białego od lampki do wina czewonego, a tylko 8 procent wie jakie wino do czego sie podaje.




    --
    "...Kto ma państwo morskie, a nie używa go albo je sobie da wydzierać, wszytkie pożytki od siebie oddala, a wszytkie szkody na się przywodzi, z wolnego niewolnikiem się stawa, z bogatego ubogim, z swego cudzem" -Rozmowa kruszwicka, 1573
  • maxikasek 11.10.12, 10:12
    > Wojska wierne Piłsudskiemu nie strzelały do nieuzbrojonej ludnosci cywilnej,
    Rozumiem , że wszystkie kobiety i dzieci z listy zabitych i (listy rannych nigdzie nie opublikowano) to były uzbrojone? Chociaz być może - piłsudczycy rozdawali broń cywilom, w tym dzieciom.
    > Tak, rzeczywiscie chwała. Dzieki temu po 60 latach socjalistycznego szkolnictwa
    > wyższego, jedynie 15% ludnosci rozumie wiadomosci czytane w telewizyjnym serwi
    > sie informacyjnym, 75% ludnosci nie rozumie instrukcji obsługi żelazka, a 95% l
    > udności nie potrafi odróżnić lampki do wina białego od lampki do wina czewonego
    > , a tylko 8 procent wie jakie wino do czego sie podaje.
    Te dane to z głowy, czyli zniczego? ;-) Wybacz, ale gross tzw. niekumatych to absolwenci uczelni po 1990/2000 roku. Sam pracuję na jednej i widzę jak coraz gorszy "miot" przychodzi na uczelnie. Niektórzy "za moich czasów" nie powinni nawet skończyć szkoły średniej. Tzw. reformy czyli urawniłowka w dół , która od 20 lat następuje- ładnie wygląda pewnie w statystykach, ale jakość jest na poziomie już praktycznie dna. Jedyne co się poprawiło- to nauczanie języków, ale tez podejrzewam głównie dzięki prywatnym lekcjom.
    A tak przy okazji- to pięknie wpisujesz się w nową dyskusję czy studia mają szkolić specjalistów czy ludzi o wyższej ogładzie, którzy będą wiedzieli do czego jaki widelec- ale dalej nie będą kminić instrukcji do żelazka ;-)
  • bmc3i 15.10.12, 01:27
    maxikasek napisał:

    > > Wojska wierne Piłsudskiemu nie strzelały do nieuzbrojonej ludnosci cywiln
    > ej,
    > Rozumiem , że wszystkie kobiety i dzieci z listy zabitych i (listy rannych nig
    > dzie nie opublikowano) to były uzbrojone? Chociaz być może - piłsudczycy rozdaw
    > ali broń cywilom, w tym dzieciom.


    Masz jakies dowody celowego strzelania przez jedną czy drugą stronę zamachu do nieuzbrojonych cywilów? Jakeis źródła?


    > > Tak, rzeczywiscie chwała. Dzieki temu po 60 latach socjalistycznego szkol
    > nictwa
    > > wyższego, jedynie 15% ludnosci rozumie wiadomosci czytane w telewizyjnym
    > serwi
    > > sie informacyjnym, 75% ludnosci nie rozumie instrukcji obsługi żelazka, a
    > 95% l
    > > udności nie potrafi odróżnić lampki do wina białego od lampki do wina cze
    > wonego
    > > , a tylko 8 procent wie jakie wino do czego sie podaje.

    > Te dane to z głowy, czyli zniczego? ;-)


    Nie, z publikowanych w polskich mediach wyników badań.


    Wybacz, ale gross tzw. niekumatych to a
    > bsolwenci uczelni po 1990/2000 roku. Sam pracuję na jednej i widzę jak coraz go
    > rszy "miot" przychodzi na uczelnie. Niektórzy "za moich czasów" nie powinni naw
    > et skończyć szkoły średniej.


    Tak? To czym sie rózni współczesna szkola podstawowa czy srednia, od szkoly sredniej za czasów Gierka czy Jaruzelskiego, poza wprowadzeniem dzisiaj bryków z jednej strony, a komputerów z drugiej?




    Tzw. reformy czyli urawniłowka w dół , która od 20
    > lat następuje- ładnie wygląda pewnie w statystykach, ale jakość jest na poziom
    > ie już praktycznie dna.

    Jest dokladnie taka sama jak za komuny, a owe badania o 75% nie rozumeijacych instrukcji obslugi z 8 roczników ukonczylo wowczas szkołe, od 1989 roku.

    Poza tym, chcesz pwoedziec, ze za komuny przecietny maturzysta, czy pani przed 50-tką, potrafili odroznic lampke do Cabernet Savignon, od lampki do Chardonnay?




    Jedyne co się poprawiło- to nauczanie języków, ale tez
    > podejrzewam głównie dzięki prywatnym lekcjom.
    > A tak przy okazji- to pięknie wpisujesz się w nową dyskusję czy studia mają szk
    > olić specjalistów czy ludzi o wyższej ogładzie, którzy będą wiedzieli do czego
    > jaki widelec- ale dalej nie będą kminić instrukcji do żelazka ;-)


    Caly system edukacji, powinien szkolic ludzi z klasą, to znazy co najmniej majacych podstawową wiedzę ogólna o świecie ożywionym i nieozywionym oraz znających przynajmniej podstawowy kanon kulturowy naszego kręgu kulturowego, co oznacza m.in. nie zakładanie skarpetek do sandałów.

    Tymczasem, w PRL-owskim systemie oswiaty, jesli ktoś nie zakladal skarpetek do sandalow, to wyniósł to z domu, bo szkola dawała tylko kanon kulturowy chlopo-robotnika. Stąd prawdziwe były (i dalej są) powedzenia, ze inteligentem jest sie dopiero w 3 pokoleniu, ktore ukończyło studia, albo dopiero wnuczek który wychował się w bibliotece dziadka.




    --
    "...Kto ma państwo morskie, a nie używa go albo je sobie da wydzierać, wszytkie pożytki od siebie oddala, a wszytkie szkody na się przywodzi, z wolnego niewolnikiem się stawa, z bogatego ubogim, z swego cudzem" -Rozmowa kruszwicka, 1573
  • maxikasek 15.10.12, 09:14
    > Masz jakies dowody celowego strzelania przez jedną czy drugą stronę zamachu do
    > nieuzbrojonych cywilów? Jakeis źródła?
    Liczba ofiar ci nie wystarczy? A użycie artylerii w mieście? A rozdanie broni cywilom w tym nastolatkom?
    > Nie, z publikowanych w polskich mediach wyników badań.
    Chętnie bym się zapoznał z nimi- zwłaszcza z wielkością grupy badanej i metodą?
    > Tak? To czym sie rózni współczesna szkola podstawowa czy srednia, od szkoly sre
    > dniej za czasów Gierka czy Jaruzelskiego, poza wprowadzeniem dzisiaj bryków z j
    > ednej strony, a komputerów z drugiej?
    Np tym, że ja miałem po 2 godziny fizyki i po 4-6 godzin matematyki tygodniowo przez 5 lat w technikum. Obecnie w ramach kolejnej reformy dzieciak na I roku szkoły średniej mmusi się określić co będzie zdawał na maturze i to będzie miał poszerzone a reszta kombo.
    serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/590664,kolejna_reforma_szkolnictwa_pozegnanie_z_liceum_ogolnoksztalcacym.html
    I tak już od lat, już na początku lat 90-tych zaczęło sie obcinanie godzin i likwidacja kół.
    > Poza tym, chcesz pwoedziec, ze za komuny przecietny maturzysta, czy pani przed
    > 50-tką, potrafili odroznic lampke do Cabernet Savignon, od lampki do Chardonnay
    Nie. Ponieważ poza zblazowanymi typami to nie ma większego znaczenia. Tak samo jak picie whisky z colą- jeśli komuś tak smakuje to psinco innym do tego. Po drugie to były tak rzadkie zjawiska za komuny (owe wina i kieliszki) że skąd miał wiedzieć?
    Tak samo mało który "wykształcony człowiek zachodu" wie , że Żubrówki się nie pije czystej- bo to specyfika nasza i na Zachodzie więcej jest podróbek tej wódki niż oryginałów. Jak rownież to że wbrew temu co piszą różni "znafcy" wódki się nie mrozi- bo to zabija jej smak i bywa zabójcze dla organizmu (łatwo przedawkować). Zresztą w Niemczech nagminnie nawet na imprezach towarzyskich ichnie "małpeczki" pija się z gwinta- i to głównie młodsze pokolenie.
    > Caly system edukacji, powinien szkolic ludzi z klasą, to znazy co najmniej maja
    > cych podstawową wiedzę ogólna o świecie ożywionym i nieozywionym oraz znających
    > przynajmniej podstawowy kanon kulturowy naszego kręgu kulturowego, co oznacza
    > m.in. nie zakładanie skarpetek do sandałów.
    Tez uważamto za "wieśniactwo" - ale co ma zrobić człowiek z delikatną skórą ? Biegać całe lato w półbutach? Ja jak miałem porządne firmowe skórzane sandały to musiałem kilka dni rozchodzić je w skarpetach "po domu" (żeby wiochy nie robić) na początku sezonu- bo inaczej pęcherze gwarantowane. A nie mam delikatnej skóry. CO cieakwe szmaty z hipermarketu za 20 zł można nosić bezproblemowo
    Tymczasem, w PRL-owskim systemie oswiaty, jesli ktoś nie zakladal skarpetek do sandalow, to wyniósł to z domu, bo szkola dawała tylko kanon kulturowy chlopo-robotnika. Stąd prawdziwe były (i dalej są) powedzenia, ze inteligentem jest sie dopiero w 3 pokoleniu, ktore ukończyło studia, albo dopiero wnuczek który wychował się w bibliotece dziadka.,
    MAsz rację. Boz a PRL pierdołami się nie zajmowano, za to szkolono specjalistów - i co ciekawe w szerszym niż na Zachodzie zakresie. Tzn. absolwent zachodniej politechniki pos kończeniu stawał od razu przy maszynie/ taśmie i wiedział co ma robić ale trudno go było przestawić na inny profil. Nasz nie miał doświadczenia ale bezproblemowo się uczył obsługi kolejnych maszyn. Bo siłą rzeczy musiał znać się na wszystkim- i na naprawie samochodu, i na wymianie kranu w domu.
    Ze swojego doświadczenia- jak 12 lat temu zaczynałem pracę ze studentami- student który nie potrafił czytać schematu elektrycznego wylatywał do biblioteki (studentki traktowałem ulgowo, ale facetów dla ich własnego dobra "męczyłem"). Ale wtedy wracali po kilku godzinach i potrafili już połączyć układ. Z błędami drobnymi ale to już im darowałem.
    Obecnie połączyłem układy na stałe- bo życia mi nei starczy, zanim taki geniusz po ogólniaku odkryje znaczenie tych kółek i kresek. Ale pewnie wie w jakim kieliszku pije się wino białe (choć wątpię ;-) ). Choć obecnie nawet nie musi chodzić do bilbioteki, wdychac kurzu i pytać się co to są te dziwne papierowe rzeczy na półkach. Ale łatwy dostęp do informacji zabija dziwnym trafem zdolnośc jej zrozumienia.
  • bmc3i 22.10.12, 05:30
    maxikasek napisał:

    > Chętnie bym się zapoznał z nimi- zwłaszcza z wielkością grupy badanej i metodą?


    Nie zapoznasz sie bo to było lata temu juz - druga polowa lat 90., a poza tym nie ma nawet takiej potrzeby - bo bylo glosno o tych badaniach we wszystkich mediach w Polsce. Na pewno wiec i do ciebie dotarły. A że mechanizm wypierania działa skutecznie ...:)

    > Np tym, że ja miałem po 2 godziny fizyki i po 4-6 godzin matematyki tygodniowo
    > przez 5 lat w technikum. Obecnie w ramach kolejnej reformy dzieciak na I roku
    > szkoły średniej musi się określić co będzie zdawał na maturze i to będzie miał
    > poszerzone a reszta kombo.

    Ja w latach 80.tych w liceum mat-fiz, mialem tyle samo, a to przeciez bylo tylko liceum, a nie technikum. Powinienem z tego powodu pogardzac poziomem technikum?

    > Nie. Ponieważ poza zblazowanymi typami to nie ma większego znaczenia.


    Owszem, ma. Bo jak w towarzystwie nalejesz sobie w restauracji czerwonego wina az po brzeg lampki, to kulturalny czlowiek z Twojego towarzystwa spali sie ze wstydu przed innymi z przy sasiednim stoliku. "Poza zblazowanymi typami" - to bardzo cholera polskie.....


    Tak samo
    > jak picie whisky z colą- jeśli komuś tak smakuje to psinco innym do tego. Po dr
    > ugie to były tak rzadkie zjawiska za komuny (owe wina i kieliszki) że skąd miał
    > wiedzieć?


    Ze szkoły.

    > Tak samo mało który "wykształcony człowiek zachodu" wie , że Żubrówki się nie p
    > ije czystej- bo to specyfika nasza


    no i sam sobie odpowiedziales.

    > > m.in. nie zakładanie skarpetek do sandałów.

    > Tez uważamto za "wieśniactwo" - ale co ma zrobić człowiek z delikatną skórą ? B
    > iegać całe lato w półbutach?


    Kupić sobie klapki.



    Ja jak miałem porządne firmowe skórzane sandały to
    > musiałem kilka dni rozchodzić je w skarpetach "po domu" (żeby wiochy nie robić
    > ) na początku sezonu- bo inaczej pęcherze gwarantowane.


    No widzisz, jak ktos chce szuka sposobu, jak ktos nie chce szuka powodu.



    > Tymczasem, w PRL-owskim systemie oswiaty, jesli ktoś nie zakladal skarpetek do
    > sandalow, to wyniósł to z domu, bo szkola dawała tylko kanon kulturowy chlopo-r
    > obotnika. Stąd prawdziwe były (i dalej są) powedzenia, ze inteligentem jest sie
    > dopiero w 3 pokoleniu, ktore ukończyło studia, albo dopiero wnuczek który wych
    > ował się w bibliotece dziadka.,
    > MAsz rację. Boz a PRL pierdołami się nie zajmowano, za to szkolono specjalistów


    Tak, i wlasnie dlatego ulice pełne są specjalistów, a chamów w gębie i obyciu. Jak sie przyjeżdza do Polski, to autostrady juz sa fajne, komunikacja miejska nowoczesniejsza niż na Zachodzie, ale chamstwo z przyśpieszonego awansu społecznego jak panowało tak nadal panuje. Cywilizacja maxi i kultura, to nie umiejetnosc obliczenia w pamieci liczby Pi do 10 miejsc po przecinku, lecz uśmiech na twarzy do przypadkowego przechodnia na ulicy, ktorego niegdy wiecej w życiu nie zobaczysz.


    > - i co ciekawe w szerszym niż na Zachodzie zakresie. Tzn. absolwent zachodniej
    > politechniki pos kończeniu stawał od razu przy maszynie/ taśmie i wiedział co
    > ma robić ale trudno go było przestawić na inny profil.


    Jestes tego pewny, czy tak Ci sie wydaje, albo znajomy opowiadal Ci urban legends? Bo "był i widział"?



    Nasz nie miał doświadcze
    > nia ale bezproblemowo się uczył obsługi kolejnych maszyn. Bo siłą rzeczy musiał
    > znać się na wszystkim- i na naprawie samochodu, i na wymianie kranu w domu.
    > Ze swojego doświadczenia-


    to absolwenci Politechnik po przyjsciu do pierwszej pracy mają obslugiwac imadła i tokarki?



    jak 12 lat temu zaczynałem pracę ze studentami- stude
    > nt który nie potrafił czytać schematu elektrycznego wylatywał do biblioteki (st
    > udentki traktowałem ulgowo, ale facetów dla ich własnego dobra "męczyłem"). Ale
    > wtedy wracali po kilku godzinach i potrafili już połączyć układ. Z błędami dro
    > bnymi ale to już im darowałem.
    > Obecnie połączyłem układy na stałe- bo życia mi nei starczy, zanim taki geniusz
    > po ogólniaku odkryje znaczenie tych kółek i kresek. Ale pewnie wie w jakim kie
    > liszku pije się wino białe (choć wątpię ;-) ). Choć obecnie nawet nie musi chod
    > zić do bilbioteki, wdychac kurzu i pytać się co to są te dziwne papierowe rzec
    > zy na półkach. Ale łatwy dostęp do informacji zabija dziwnym trafem zdolnośc je
    > j zrozumienia.


    Jak to maxi zachodnie szkoly wyzsze kiepsko kształca.... Tylko ze dziwnym trafem, najlepsze polskie Politechniki nigdy nie dostaly sie do pierwszej 300-tki najlepszych szkół wyzszych na swiecie.


    --
    "...Kto ma państwo morskie, a nie używa go albo je sobie da wydzierać, wszytkie pożytki od siebie oddala, a wszytkie szkody na się przywodzi, z wolnego niewolnikiem się stawa, z bogatego ubogim, z swego cudzem" -Rozmowa kruszwicka, 1573
  • maxikasek 22.10.12, 10:33
    > Nie zapoznasz sie bo to było lata temu juz - druga polowa lat 90., a poza tym n
    > ie ma nawet takiej potrzeby - bo bylo glosno o tych badaniach we wszystkich med
    > iach w Polsce. Na pewno wiec i do ciebie dotarły. A że mechanizm wypierania dzi
    > ała skutecznie ...:)
    Matrek litości- myślisz że chłonę każdą pierdołę? ;-) Ale jakoś nie zauwązyłem aby 75% społeczeństwa biegało w pogniecionych ubraniach- musiała ta ćwiartka sporo się naprasować ;-)
    > Ja w latach 80.tych w liceum mat-fiz, mialem tyle samo, a to przeciez bylo tylk
    > o liceum, a nie technikum. Powinienem z tego powodu pogardzac poziomem techniku
    > m?
    Nie myśmy pogardzali wami ;-), bo mieliśmy oprócz tego kilkanaście godzin tygodniowo zawodowych przedmiotów. Pamiętasz skrót MPO- Młodzież Po Ogólniaku ;-) Osobiście dziwię się teraz- my mieliśmy po blisko 40 godzin tygodniowo lekcji , do tego zadania domowe (na fizyce robiliśmy 400 zadań rocznie-taki limit sobie wyznaczył nasz fizyk). A obecnie młodziez po 25 (?) godzin i jęczy jacy to oni biedni.
    "Poza zblazowanymi typami" - to ba
    > rdzo cholera polskie.....
    Bo i taka jest prawda. Jak ktoś chce to sam się tego nauczy, jak nie to i po 4 godzinach savouir-vivre'u tygodniowo wyjdzie z niego prostak. Uczyli Cię w szkole że kobiety się przepuszcza, starszym ustępuje miejsca itp? Bo ja takiego przedmiotu sobie nie przypominam. A jednak każdy z nas (prawie) z tego pokolenia tak robił/robi. Po prostu takie rzeczy wynosi się z domu a nie ze szkoły- no chyba że nuworysz ;-)
    > no i sam sobie odpowiedziales.
    No i tak samo picie wina- to nie nasza tradycja. U nas pijało się nalewki, albo alkohole wysokoprocentowe. Wina głównie z pucharka- vide nasz ostatni król- SAP, ale on pewnie po prostu był prostakiem ;-)
    > Kupić sobie klapki.
    Aha. Sandały tylko dla wybranych. ;-) DO czasu aż któryś z "kreatorów" nie stwierdzi, że skarpetki do sandałów sa trendy i wtedy, Twoje ulubione słowo, lemingi zaczną nosić je ;-)
    Ja już pamiętam tyle rzeczy, które potem okazywały się modne i dzięki czemu zostawałem prekursorem mody ;-) Jak wojskowe buty, plamiaki z demobilu czy modne w tym sezonie -flanelowe koszule w kratę (o czym ostatnio Zień mówił). A przedtem był to strój traktorzysty czy tokarza ;-)
    Cywilizacja maxi i kultura, to nie umiejetno
    > sc obliczenia w pamieci liczby Pi do 10 miejsc po przecinku, lecz uśmiech na tw
    > arzy do przypadkowego przechodnia na ulicy, ktorego niegdy wiecej w życiu nie z
    > obaczysz.
    W takim razie za PRL-u była na bardzo wysokim poziomie i co gorsza wśród niewykształconych ludzi ;-) Nie odnoszę się do miasta- bo wiadomo człowiek ze wsi wyjedzie ,odwrotnie nigdy ;-) Ale na wsiach za PRL znałem wszystkich sąsiadów, obecnie po 10 latach nie znam nawet swoich na klatce. Dzieci podrzucało się sąsiadce, jak trzeba było załatwić coś, dom można było zostawić otwarty- sąsiad przypilnował a i kradzieże były incydentalne- bo swoi nie kradli "w swoim gnieździe" a obcych szybko zauważano.
    Ostatnio moja znajoma stwierdziła, że żyjemy w chorych czasach-bo ją matka zostawiała w wózku przed sklepem spokojna, że nic się nie stanie. Teraz boję się puścić samą córkę na plac zabaw.
    > Jestes tego pewny, czy tak Ci sie wydaje, albo znajomy opowiadal Ci urban legen
    > ds? Bo "był i widział"?
    Przepracował kilka lat "za komuny" na "zgniłym Zachodzie", więc stawiam że wiedział co mówi.
    > to absolwenci Politechnik po przyjsciu do pierwszej pracy mają obslugiwac imadł
    > a i tokarki?
    Nie musi, ale jak nie będzie miał pojęcia- to robol będzie go robił w wała ;-)
    Zaś obecnie ma do wyboru -kasa w Biedronce albo budowa ;-) Jak się robi "studentów" więcej niż rynek jest w stanie wchłonąć-to nic dziwnego. ;-)

    "Jak to maxi zachodnie szkoly wyzsze kiepsko kształca.... Tylko ze dziwnym trafem, najlepsze polskie Politechniki nigdy nie dostaly sie do pierwszej 300-tki najlepszych szkół wyzszych na swiecie."
    Wszystkie rankingi zależą od kryteriów. ;-) Mozna ustawić takie, że żaden renomowany zachodni uniwersytet nie wejdzie.
    Pamiętasz może ranking najlepszych liceóww Polsce? Kilka lat była to XIII-tka ze Szczecina. Wiesz jak to wyglądało? Od kilku lat pracę ustawiono pod ranking- ponieważ głównie liczono olimpijczyków- nacisk był na produkcję olimpijczyków. Reszta uczniów nie liczyła się. I udało się- liceum zostało "najlepsze" a dyrektor dostał się do parlamentu.
    Ostatnio jedna z pedagożek szkolnych opowiedziała mi historię trzech swoich absolwentów.
    Wszyscy starali się o przyjęcie do jakąś renomowaną brytyjską uczelnię- kryteria brane pod uwagę- wyniki w nauce, sporcie i wolontariat. Dwóch przeciętnych skorzystalo z usług firmy rekruterskiej, która przygotowała ich do rozmowy kwalifikacyjnej (co mówić, jak podciągnąć sobie wolontariat itp). Trzeci wybitny- same szóstki, olimpijczyk- ale kiepski w sporcie i praktycznie zero wolontariatu. Stwierdził tez że nie potrzeba mu usług rekruterów.
    Jak łatwo przewidzieć, tamci się dostali nasz geniusz nie. Poszedł na UJ czy UW.
    Tak przy okazji- politechnika obecnie to jeden z niższych poziomów uczelni. Obecnie politechniki "przerabiają" się na uniwersytety ;-)
  • bmc3i 23.10.12, 06:24
    maxikasek napisał:


    > Matrek litości- myślisz że chłonę każdą pierdołę? ;-)


    Pewni nie, ale wyniki tych badań były takim szokiem, ze wszystkie media mowily o nich na okraglo, i przez kolejne pol roku nie schodzily z tapety. Po raz pierwszy bowiem w rpzeprowadzonych na szeroka skale badach okazało sie ze Poalcy wcale nie sa tak wyedukowani, jak o sobie mysla. Wtedy wlasnie zaczeto mowic o wysokim poziomie analfabetyzmu funkcjonalnego w Polsce.

    Ale jakoś nie zauwązyłem
    > aby 75% społeczeństwa biegało w pogniecionych ubraniach- musiała ta ćwiartka sp
    > oro się naprasować ;-)

    A kiedy czytales instrukcje obslugi żelazka? Umiesz prasowac, bo mama kiedyś cie tego nauczyla, ale mało kto w rzeczywiostosci czyta jakiekolwiek instrukcje, zwłaszcza do rzeczy tak prozaicznych jak żelazko. Ale kiedys po prostu dano grupie badanych instrukcje do przeczytania i przeegzaminowano ich jakos, co z tego z rozumieli.



    > Nie myśmy pogardzali wami ;-), bo mieliśmy oprócz tego kilkanaście godzin tygod
    > niowo zawodowych przedmiotów. Pamiętasz skrót MPO- Młodzież Po Ogólniaku ;-)


    Spoko, w ogólniakch za to miano Was za jedynie nieco tylko lepszych od uczniów zawodówek ;) Że to niby uczycie sie tylko nieskomplikowanej pracy fizycznej, zas wiedze ogólna to nabywacie pro forma jedynie i w ograniczonym zakresie.



    Os
    > obiście dziwię się teraz- my mieliśmy po blisko 40 godzin tygodniowo lekcji , d
    > o tego zadania domowe (na fizyce robiliśmy 400 zadań rocznie-taki limit sobie w
    > yznaczył nasz fizyk). A obecnie młodziez po 25 (?) godzin i jęczy jacy to oni b
    > iedni.


    Tez mialem 40 godzin, po 8 dziennie, ale za to mialem 3 godz tygodniowo prawdziwego "Przysposobienia Wojskowego" z rzucaniem prawdziwymi granatami obronnymi F-1 prosto w linię okopów i strzelaniem z ostrych AK47, zamiast jednej godziny tygodniowo biegania w maskach w ramach PO.


    > "Poza zblazowanymi typami" - to ba
    > > rdzo cholera polskie.....
    > Bo i taka jest prawda. Jak ktoś chce to sam się tego nauczy, jak nie to i po 4
    > godzinach savouir-vivre'u tygodniowo wyjdzie z niego prostak. Uczyli Cię w szko
    > le że kobiety się przepuszcza, starszym ustępuje miejsca itp? Bo ja takiego prz
    > edmiotu sobie nie przypominam. A jednak każdy z nas (prawie) z tego pokolenia t
    > ak robił/robi. Po prostu takie rzeczy wynosi się z domu a nie ze szkoły- no chy
    > ba że nuworysz ;-)


    E tam. Niezrecznie mi w tej dyskusji mówic, kto i dlaczego najczesciej posluguje sie argumentem o zblazowanych.


    > No i tak samo picie wina- to nie nasza tradycja. U nas pijało się nalewki, albo
    > alkohole wysokoprocentowe. Wina głównie z pucharka- vide nasz ostatni król- SA
    > P, ale on pewnie po prostu był prostakiem ;-)

    Jesli tradycja polska, to powinno byc miód. A kto dzis pija w Polsce miody? A mylisz sie, czerwone wina byly bardzo popularne w Polsce - zaraz obok miodów. Tyle ze w karczmach pilo sie je z drewnianych kufli.



    > > Kupić sobie klapki.
    > Aha. Sandały tylko dla wybranych. ;-)


    Nie, dla wiekszosci, bo wiekszosc nie ma problemów z noszeniem sandałów, choc wiekszosc mezczyzn akurat, chyba raczej nie przepada za sandalami.

    DO czasu aż któryś z "kreatorów" nie stwi
    > erdzi, że skarpetki do sandałów sa trendy i wtedy, Twoje ulubione słowo, leming
    > i zaczną nosić je ;-)


    Raczej niepredko, bo skarpedy do sandalów sa passe nie dlatego ze ktos sobie tak arbitralnie wymyslil, lecz ze kurzą się i wchłaniaja pot - a wiesz co się z tym wiąże. I tym wlasnie "syfem" świeci sie na ulicy innym przed oczyma, noszac je do sandałów.


    > Ja już pamiętam tyle rzeczy, które potem okazywały się modne i dzięki czemu zos
    > tawałem prekursorem mody ;-) Jak wojskowe buty, plamiaki z demobilu czy modne w
    > tym sezonie -flanelowe koszule w kratę (o czym ostatnio Zień mówił). A przedte
    > m był to strój traktorzysty czy tokarza ;-)

    Co innego chwilowe mody, a co innego ponadczasowy synonim bezguścia i powód obciachu.



    > W takim razie za PRL-u była na bardzo wysokim poziomie i co gorsza wśród niewyk
    > ształconych ludzi ;-) Nie odnoszę się do miasta- bo wiadomo człowiek ze wsi wyj
    > edzie ,odwrotnie nigdy ;-) Ale na wsiach za PRL znałem wszystkich sąsiadów, obe
    > cnie po 10 latach nie znam nawet swoich na klatce. Dzieci podrzucało się sąsiad
    > ce, jak trzeba było załatwić coś, dom można było zostawić otwarty- sąsiad przyp
    > ilnował a i kradzieże były incydentalne- bo swoi nie kradli "w swoim gnieździe"
    > a obcych szybko zauważano.

    Ja pisze o usmiechu do nieznajomych na ulicy, ktorych nigdy wiecej nei spotkasz. Po to, aby ludzi byli bardziej przyjazni dla siebie, gdy sie nie znaja. A nie aby jeden byl wilkiem dla drugiego, choc nigdy go wczesniej nie spotkal i nic złego sobie nigdy nawzajem nie zrobi. To ejdna z tych rzeczy, ktore od razu sie zauwaza, gdy przyjezdza sie do Polski z zagranicy. Ze obcy ludzie są wredni wobec siebie nawzajem. Od tak, dla samej wredoty.

    > Ostatnio moja znajoma stwierdziła, że żyjemy w chorych czasach-bo ją matka zost
    > awiała w wózku przed sklepem spokojna, że nic się nie stanie. Teraz boję się pu
    > ścić samą córkę na plac zabaw.


    Ta roznice tez zauwazylem. Ja tez nie zostawie 6 letniego syna ani na chwile samego w domu, kiedys moj trzyletni ojciec sam pilnowal swoją 0,5 roczna siostre przez pól dnia. Ale to przede wszystkim kwestia zmądrzenia wspólczesnych rodziców i ich wiekszej świadomości, jak sadzę. Dzisiaj szklane przystanki autobusowe sa powszechne, kiedys szklo ne ostawało sie w całości wiecej niz 24 godziny.

    > Przepracował kilka lat "za komuny" na "zgniłym Zachodzie", więc stawiam że wie
    > dział co mówi.

    To sa takie opowiesci drzewa sandałowego opowiadane czesto przez Polaków wracajacych z zagranicy, jacy to my jestesmy smart, a ci obcokrajowcy to jełopy ktore nic nie potrafią.


    > Nie musi, ale jak nie będzie miał pojęcia- to robol będzie go robił w wała ;-)

    No znalem kiedys takiego jednego, skonczyl Politechnike Sląską w 97 roku, wydzial elektryczny, poszedl do kopalni na dół, to go przeniesli back do góry, z powodu mobingu ze strony starych pracowników. Bo mgr inzynier elektryk nic nie potrafil zrobic z urzadzeniami elektrycznymi na dole.


    > "Jak to maxi zachodnie szkoly wyzsze kiepsko kształca.... Tylko ze dziwnym traf
    > em, najlepsze polskie Politechniki nigdy nie dostaly sie do pierwszej 300-tki n
    > ajlepszych szkół wyzszych na swiecie."
    > Wszystkie rankingi zależą od kryteriów. ;-) Mozna ustawić takie, że żaden renom
    > owany zachodni uniwersytet nie wejdzie.


    dobrze ze dodałes to "oczko" ;)

    > Pamiętasz może ranking najlepszych liceóww Polsce? Kilka lat była to XIII-tka z
    > e Szczecina. Wiesz jak to wyglądało? Od kilku lat pracę ustawiono pod ranking-
    > ponieważ głównie liczono olimpijczyków- nacisk był na produkcję olimpijczyków.
    > Reszta uczniów nie liczyła się. I udało się- liceum zostało "najlepsze" a dyrek
    > tor dostał się do parlamentu.

    A kto robił ten ranking? MEN, kuratorium oswiaty czy prywatna firma audytorska? Ja pamietam, ze w latach 80., najlepszym liceum we Wrocławiu była "14-ka", z ktorej niemal wszyscy ktorzy zdali maturę, dostawali sie na jakie studia chcieli


    > Jak łatwo przewidzieć, tamci się dostali nasz geniusz nie. Poszedł na UJ czy UW
    > .
    > Tak przy okazji- politechnika obecnie to jeden z niższych poziomów uczelni. Obe
    > cnie politechniki "przerabiają" się na uniwersytety ;-)

    Ja już tego na swoją odpowiedzialność nie biore


    --
    "...Kto ma państwo morskie, a nie używa go albo je sobie da wydzierać, wszytkie pożytki od siebie oddala, a wszytkie szkody na się przywodzi, z wolnego niewolnikiem się stawa, z bogatego ubogim, z swego cudzem" -Rozmowa kruszwicka,
  • maxikasek 23.10.12, 10:52
    > A kiedy czytales instrukcje obslugi żelazka? Umiesz prasowac, bo mama kiedyś ci
    > e tego nauczyla, ale mało kto w rzeczywiostosci czyta jakiekolwiek instrukcje,
    Chodzić też się nauczyłem bez instrukcji ;-)
    Ale kiedys po prostu dano gru
    > pie badanych instrukcje do przeczytania i przeegzaminowano ich jakos, co z tego
    > z rozumieli.
    Jeśli to były instrukcje z lat 90-tych tłumaczone na translatorze - to się nie dziwię ;-) Ale zmartwię CIę- obecnie jest jeszcze gorzeji to bez badań widać. SPada czytelnictwo, a bez tego nie da się czytać ze zrozumieniem- kiedy człowiek cały wysiłek na skałdanie literek poświęca ;-)
    > Spoko, w ogólniakch za to miano Was za jedynie nieco tylko lepszych od uczniów
    > zawodówek ;)
    I tak tradycja w narodzie kwitła ;-) Szkoda tylko, że teraz technika zawodowe spadły na pysk a licea zawodowe to faktycznie zawodówki.
    z rzucaniem prawdziwymi granatami obronnymi F
    > -1 prosto w linię okopów
    Oj poniosło chyba CIę- albo rzucaliście ćwiczebnymi F1 z ładunkiem pirotechnicznym albo bojowymi RG-42. Nawet w wojsku rzadko rzuca się bojowymi F1- raz z uwagi na koszty, dwa z uwagi na ryzyko. Nie wiem jak musiałbym być pijanym isntruktorem aby wpuścić dzieciaki na rzutnię z bojowymi F1 ;-)

    zamiast jednej godziny t
    > ygodniowo biegania w maskach w ramach PO.
    Ja miałem dwie, w czasie którym nauczyciel, były trep, stwierdził, że nioe będzie nas uczył bzdur- czyli musztry, OC, OP-1 itp.- bo kto pójdzie do wojska to i tak go nauczą, a kto nie pójdzie- temu na nic. Tylko rzeczy potrzebnych- pierwsza pomoc, wszystkie zwrotki hymnu na blachę i na wyrywki, barwy i symbole narodowe- a dla chętnych strzelectwo sportowe. CO po latach przyznaję, że miał rację.

    "Jesli tradycja polska, to powinno byc miód. A kto dzis pija w Polsce miody?"
    Niewielu, bo po prostu nie są zbyt smaczne. Sam mam kilka butelek, ale jakoś nie przepadam za nimi. Wolę usiąść ze szklaneczką wina własnej roboty wieczorem na dworze czy dobrym piwem.

    " A mylisz sie, czerwone wina byly bardzo popularne w Polsce - zaraz obok miodów. Tyle ze w karczmach pilo sie je z drewnianych kufli."
    Tylko, że to nie jest polska tradycja. Zobacz skąd sprowadzano je- najpierw głównie węgrzyny, póxniej wina włoskie (za Bony) a następnie reńskie. Pito też piwa i okowity (czyli wódki)- a teraz zrób badania co najczęsciej ;-)

    "Raczej niepredko, bo skarpedy do sandalów sa passe nie dlatego ze ktos sobie tak arbitralnie wymyslil, lecz ze kurzą się i wchłaniaja pot - a wiesz co się z tym wiąże."
    trekkingowe nie wchłaniają potu ;-) Zaś goła stopa w sandale usyfiona po przejściu kilku km- też pięknie nie wygląda.

    "Ja pisze o usmiechu do nieznajomych na ulicy, ktorych nigdy wiecej nei spotkasz. Po to, aby ludzi byli bardziej przyjazni dla siebie, gdy sie nie znaja. A nie aby jeden byl wilkiem dla drugiego, choc nigdy go wczesniej nie spotkal i nic złego sobie nigdy nawzajem nie zrobi. To ejdna z tych rzeczy, ktore od razu sie zauwaza, gdy przyjezdza sie do Polski z zagranicy. Ze obcy ludzie są wredni wobec siebie nawzajem. Od tak, dla samej wredoty."
    Ale ja o to tez miałem na myśli. Za PRL ludzie chętniej sobie pomagali (poza urzędnikami-to osobny rodzaj ssaka), zabierali autostopowiczów (teraz boją się bandziorów), pomagali sobie na drodze (raz ja tobie, drugim razie ktoś mi pomoże)- teraz a dzwoń sobie na serwis, ja się spieszę- albo stać cię na taaaką furę tio i na serwis ;-)
    Obecnie ludzie nawet nie mają czasu dla własnych dzieci- i to nie jest problem wykształcenia czy wychowania- tylko znak dzisiejszych czasów- wyścigu szczurów. Ale za jakiś czas tak jak na Zachodzie , skończy się ten raczkujący kapitalizm i znów wróci socjalizm jak na Zachodzie ;-)
    "A kto robił ten ranking? MEN, kuratorium oswiaty czy prywatna firma audytorska? "
    Rzepa i PErspektywy pod patronatem MEN. Po czterech zwycięstwach pod rząd zmieniono kryteria i już nie olimpijczycy byli najwazniejsi, a zdawalnośc matur i oceny wystawiane przez wyższe uczelnie liceom- i XIIII spadła na 4. miejsce.

    "Ja już tego na swoją odpowiedzialność nie biore"
    Nie wymagam ;-) To bzdurne decyzje urzędników, którzy psują tradycjne nazwy. I tak zamiast znanej już marki PAM mamy PUM, zaś także zamiast znanej w Polsce POlitechniki Szczecińskiej- ZUT. I to mimo protestów studentów,którzy woleli mieć dyplom PS niż jakiegoś ZUT.
    Tak przy okazji anegdota, opowiedziana przez jednoego z profesorów z Wrocławia na konferencji (nie wiem czy prawdziwa). We Wrocku padł pomysł połączenia Politechniki i Akdemi ROlniczej. Największe problemy- oprócz podziału "gronostai" było wymyślenie nowej nazwy, która nie faworyzowałaby żadnej ze stron a odnosiła się od obu. Powielu deliberacjach wymyślono : Dolnośląski Uniwersytet Przemysłowo-Agrarny. Wszystko było ponoć ok, dopóki ktoś nie napisał tego skrótem ;-)
  • 99venus 14.10.12, 20:54
    Tak, rzeczywiscie chwała. Dzieki temu po 60 latach socjalistycznego szkolnictwa wyższego, jedynie 15% ludnosci rozumie wiadomosci czytane w telewizyjnym serwisie informacyjnym, 75% ludnosci nie rozumie instrukcji obsługi żelazka, a 95% ludności nie potrafi odróżnić lampki do wina białego od lampki do wina czewonego, a tylko 8 procent wie jakie wino do czego sie podaje.

    ustawowo stwierdzono ustami pewnej aktorki,że socjalizm się skończył 4 czerwca 1989 roku.
    demokratyczne szkolnictwo działa więc już 23 rok.
    ale argument z winem przyjmuję z uznaniem.
    --
    Paranoja i Schizofrenia.dziki kraj

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka