Dodaj do ulubionych

1939 - konie a motoryzacja

12.01.09, 08:35
kontynuacja zarchiwizowanego wątku:
„Ile czolgow za konie?”
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=44446250&v=2&s=0

w 1939 roku zmobilizowana polska dywizja piechoty miała:
ok. 16,5 tys. ludzi
ok. 7 tys. koni
kilkadziesiąt samochodów

czyli na 2 żołnierzy piechoty przypadał 1 koń...

w niemieckiej dywizji piechoty
według autora książki „Anatomia boju” ( o bitwie pod Mokrą)
było 5-6 tys. koni
co przy 50 dywizjach piechoty
daje 250 tys. koni,
z którymi Niemcy ruszyli na podbój Polski
Edytor zaawansowany
  • stefan.siudalski 28.01.09, 20:57
    W czerwcu 1941 "wojskowych" koni w Wehrmachcie było 750 tysięcy
    --
    SJS
  • 1410_tenrok 31.08.09, 13:24
    Das Pferd, nicht der Panzer, prägte das Bild des deutschen Heeres während des
    Zweiten Weltkrieges: Mehr als 2,5 Millionen Pferde waren 1939 bis 1945 auf
    deutscher Seite im Einsatz. 85% des Heeres waren nicht motorisiert, sondern
    bespannt - umgerechnet kam auf drei Soldaten ein Pferd. Insbesondere an der
    Ostfront führte die Wehrmacht einen "Krieg des armen Mannes", zu dessem
    Wahrzeichen das Pferd wurde. Pferde zogen mit den Soldaten durch das riesige
    Land, durch Staub, Schlamm und Schnee. Wenn Fahrzeuge aufgrund grimmiger Kälte
    oder mangels Kraftstoff liegenblieben, waren die Truppen ausschließlich auf
    "Hafermotoren" angewiesen. Selbst in den Materialschlachten des Jahres 1944 in
    der Normandie standen den vollmotorisierten alliierten Verbänden bespannte
    deutsche Infanteriedivisionen gegenüber -

    tak opisują to sami Niemcy
  • wladca_pierscienii 12.06.09, 12:37
    dodatek do dziennika „Rzeczpospolita” z 26 marca 2009 r.
    LTS (Logistyka Transport Spedycja)
    fragmenty artykułu
    ROBERT PRZYBYLSKI – „PIERWSZY KOK PRZEWOŹNIKÓW” (Transport drogowy w przedwojennej Polsce)

    W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości autobusy i ciężarówki stanowiły rzadkość na polskich drogach. W przewozach liczyły się kolej i furmanka.

    Dopiero ustabilizowanie złotówki zachęciło przedsiębiorców do inwestycji w tabor, który początkowo był niemal wyłącznie kupowany z demobilu, a następnie importowany.

    Liczba autobusów wzrosła z 686 na początku 1926 roku do 3,5 tysiąca cztery lata później. Wolniejszy był przyrost taboru ciężarowego, który1 w tym samym okresie powiększył się ponad dwukrotnie, do 5,7 tyś. sztuk.

    Przeważały niewielkie przedsiębiorstwa z jednym, dwoma samochodami kupionymi przez kilku wspólników. W 1929 roku 2009 przedsiębiorstw autobusowych (nie wliczając przedsiębiorstw komunikacji miejskiej) na 1607 liniach o długości 25 710 km eksploatowało 3224 autobusy.

    Przeciętnie na dobę wypadało 431,1 tys. autobusokilometrów, i był to jeden z najlepszych wyników w okresie międzywojennym (...) Roczny przebieg autobusu wynosił 40 100 km.

    Kryzys ekonomiczny, który rozpętał się na przełomie lat 20. i 30., doprowadził do upadku wiele przedsiębiorstw przewozowych. Według wyliczeń inż. Eugeniusza Porębskiego w 1932 roku liczba kursujących po Polsce autobusów skurczyła się do 1410. Dzienny przelot linii zmniejszył się z 449 tyś. km w 1929 roku do 287 tyś. km trzy lata później.

    Przedsiębiorcy zmagali się nie tylko z problemami finansowymi, ale i technicznymi. Stan dróg był tak zły, że samochody już po dwóch, trzech latach pracy nadawały się do kapitalnego remontu. Zniszczone autobusy były częściowo demontowane i zamieniane na zakryte wozy konne.

    Dróg bitych było zaledwie 46 tyś. km i niemal ich nie przybywało.

    Kryzys doprowadził do spadku liczby zarejestrowanych samochodów w Polsce, ale nie zmniejszył ruchu samochodów ciężarowych na drogach państwowych.
    Wręcz przeciwnie: w 1934 roku w stosunku do 1926 roku wzrósł o 166 procent, natomiast konny o 12 procent.
    Jedynie lokalny ruch samochodów ciężarowych na drogach samorządowych spadł o 31 procent, gdy konny wzrósł o 6 procent.
    Na szosach spotykało się głównie furmanki - ruch konny mierzony tonokilometrami w skali kraju był o 2,36 razy większy od samochodowego.

    Dla województw poznańskiego i pomorskiego stosunek był bliski jedności, dla tarnopolskiego przekraczał 11 na niekorzyść motoryzacji.


    (...)
    W 1938 roku jeżdżące po Polsce autobusy obsługiwały 972 linie, eksploatowane przez 248 przedsiębiorstw dysponujących 1734 autobusami.

    Przeciętnie na dobę wypadały 224 tys. autobusokilometrów (w 1937 roku 179 tys.)(...) a przeciętna opłata wyniosła 7 gr/km (7,1 w 1937 roku).

    Według ówczesnych specjalistów przewozy ciężarówkami były niekonkurencyjne względem kolei, a nawet furmanek. Fachowcy wyliczali, że 2-tonowy chevrolet kosztował (z zapasowymi oponami) 10 tyś. zł, zaś za 2,5-tonowy wóz konny zaprzężony w parę koni trzeba było zapłacić 2600 zł.

    Koszt tonokilometra wozu wynosił przy przebiegu dziennym 30 km 23,8 grosza. Dla przebiegu dziennego 10 km koszt wzrastał do 71,2 grosza.
    (Władca_Pierścieni: konie mają niestety tą wadę, że efektywny przebieg konia wynosi jakieś kilkadziesiąt kilometrów dziennie- bo inaczej „koń się zatrze”)

    Z konnym transportem mogły konkurować pod względem kosztów tonokilometra jedynie ciężarówki pięciotonowe lub cięższe, których cena wynosiła co najmniej 16 tys. zł. Jednak to przewozy samochodowe, a nie kolei i furmanek, rosły. Współcześni tłumaczyli to zjawisko szybkością i wygodą dostaw od drzwi do drzwi. (...)

    W 1936 roku tabor zwiększył się o 553 ciężarówki, w 1937 roku o 1551, a w następnym o 2073. W przypadku autobusów flota wzrosła w 1936 roku o 252. w 1937 roku o 490 sztuk i w kolejnym o 576. Popyt był tak duży, że Państwowe Zakłady Inżynierii - główny producent podwozi autobusowych i ciężarowych - nie nadążał z dostawami w 1938 roku i klienci czekali po kilka miesięcy.

    Produkowane w PZInż podwozia uchodziły za solidne. Przedsiębiorcy narzekali natomiast na słabe zawieszenie chevroletów.


    --
    "Gdy nie ma części zamiennych,
    nawet pozytywne myślenie nie pomoże."
    film "Złoto dla zuchwałych" ("Kelly's heroes")
  • wladca_pierscienii 31.01.11, 18:43

    zeszyt z serii Typy Broni i Uzbrojenia TBiU nr 45
    Andrzej Konstankiewicz, Wiesław Słupczyński - Armata przeciwpancerna wz. 36
    +++++++++++++++++++++
    (...)

    Armata ppanc. wz. 36 była holowana przez zaprzęg konny. W piechocie używano 2 koni, a w kawalerii 3. Konie doczepiano do przodka. W celu przystosowania przodka do zaprzęgu używanego w kawalerii należało uzupełnić go dodatkową orczycą oraz dwoma dyszlami, aby umożliwić zaprzęganie trzech koni.


    W celu zwiększenia ruchliwości armat ppanc. już w sierpniu 1936 r. przeprowadzono pierwsze próby zastosowania ciągu motorowego do holowania armat wz. 36. Przeprowadzono je w Centrum Wyszkolenia Piechoty (CWPiech.) w Rembertowie w dniach od 26 do 31 sierpnia, a jako ciągnik został zastosowany samochód Polski Fiat 508/518. Przeprowadzone próby (długość trasy 763 km, w tym 150 km po drogach gruntowych) wykazały przydatność tego typu ciągnika do holowania armat. Ponieważ użyty do prób ciągnik 508/518 nie miał odpowiednio przystosowanego nadwozia, zdecydowano, że do prowadzenia dalszych badań zostaną wypożyczone do artylerii ciągniki typu 302 T (odpowiednio przystosowane samochody PF 508/518). Były to wozy do przewożenia sprzętu optyczno-mierniczego baterii. Należało jedynie przerobić w nich haki holownicze. Do l sierpnia 1937 r. ciągniki miały być skierowane na ćwiczenia letnie 10 BK. Oprócz tych ciągników w lipcu 1937 r. w Państwowych Zakładach Inżynierii w Warszawie wykonano modelowy ciągnik kołowy typu PZInż. 302 dostosowany całkowicie do holowania armat wz. 36. Konstrukcja ciągnika oparta była na zespołach samochodu Polski Fiat 508/518 a nadwozie dostosowano do transportu 4 ludzi obsługi, 13 skrzyń z amunicją (65 sztuk naboi) oraz wyposażenia specjalnego.
    (...)

    Przeprowadzone próby motoryzacji armat ppanc. wykazały, że sprzęt wymaga pewnego dopracowania technicznego. Przede wszystkim armaty nie wytrzymywały holowania. Nadesłane po letnich manewrach do Pruszkowa egzemplarze (33 sztuki) przebyły od 1000 do 1800 km (w tym jedna aż 2877 km). We wszystkich armatach występowały uszkodzenia zawieszenia, nadmierne zużycie czopów, panewek i prowadnic, a w jednej pękło łoże górne (armata nr 594). Okazało się więc, że działka nie były dostosowane do holowania za ciągnikiem i wobec tego należało je odpowiednio przekonstruować. W tym celu Departament Uzbrojenia MSWojsk, zarządził wzmocnienie łóż górnych według projektu Zakładów SMPzA w Pruszkowie, a ponadto na wniosek Instytutu Badań Uzbrojenia ograniczono szybkość holowania armat wz. 36 do 20 km/h (maksymalna dopuszczalna 30 km/h). Przeprowadzone, po dokonaniu przeróbek, próby po średnich i złych drogach wykazały, że łoża nie ulegały już uszkodzeniom, natomiast ciągle nie dopracowane było zawieszenie, które przy holowaniu ze średnią szybkością 35 km/h ulegało uszkodzeniom co 1000 km. Polepszenie konstrukcji zawieszenia i zwiększenie jego wytrzymałości zostało także opracowane przez zespół konstruktorów z Zakładów SMPzA w Pruszkowie.
    (...)

    W marcu 1939 r. wykonany został nowy ciągnik kołowy oznaczony jako PZJnż. 303. Projekt opracowano w Biurze Studiów PZInż. pod kierunkiem inż. Jerzego Wernera. Nowy ciągnik był konstruowany z myślą o zastosowaniu go do holowania armat wz. 36, a także do holowania 20 mm nkm wz. 38 na podstawie kołowej (nieco zmodyfikowane łoże armaty wz. 36, (...). Kilka nowych ciągników PZInż. 303 otrzymała w maju 1939 r. 10 BK. (..). Na rok budżetowy 1939/40 zostało zamówionych w PZInż.
    100 sztuk ciągników, a na następny 400.Miały one być także wykorzystane jako wozy zwiadowcze, dowodzenia itp.
    (...)
  • stasi1 27.02.11, 15:36
    koro te działa zawsze holowano z szybkością 20km/h to trudno wymagać aby były przystosowane do 2 krotnie większej prędkości. I to nie chodziło tylko o stan dróg
  • wladca_pierscienii 17.03.13, 19:12
    > W celu zwiększenia ruchliwości armat ppanc. już w sierpniu 1936 r. przeprowadzo
    > no pierwsze próby zastosowania ciągu motorowego do holowania armat wz. 36.
    > (...)
    > Przeprowadzone próby motoryzacji armat ppanc. wykazały, że sprzęt wymaga pewneg
    > o dopracowania technicznego. [b]Przede wszystkim armaty nie wytrzymywały holowa
    > nia.

    obecnie wychodzi wydawnictwo kolekcjonerskie
    "Wielki Leksykon Uzbrojenia Wrzesień 1939"

    w zeszycie: Tom 4 "Armata BOFORS wz.1936"
    allegro.pl/listing.php/search?string=wielki+leksykon+uzbrojenia+1939+bofors&category=0&description=1
    na jednej z ostatnich stron widać zdjęcie polskiej armaty Bofors
    37 mm na "pace" brytyjskiej małej ciężarówki w Afryce Północnej




    w zeszycie wydawnictwa Osprey
    allegro.pl/listing.php/search?string=wojna+na+pustyni+1940&category=7
    "Wojna na pustyni 1940 Operacja "Compass" "
    też jest podobne zdjęcie armatki ppanc 37 mm na "pace" małej ciężarówki

    podali tam nazwisko oficera, który to wymyślił

    wymyślił to do transportu armatki (zamiast holowania),
    ale Brytyjczycy używali tego w czasie walki
    - sylwetka takiego "zestawu" była wysoka - nie zapewniała maskowania,
    ale za to była duża manewrowość armatki w czasie walki
  • maxikasek 26.03.13, 08:02
    > podali tam nazwisko oficera, który to wymyślił
    >
    > wymyślił to do transportu armatki (zamiast holowania),
    Nie czasem por. Gillson? Jeśli tak to podobnie jak w dowcipie, że Rosjanin wynalazł rower- u Niemca na strychu ;-)
    Taki sposób przewożenia/walki armaty nazywa się porté(e) i wpadli na to Francuzi podczas IWŚ. Mieli wtedy nawet całe pułki portee- łącznie z haubicami 155mm. Oczywiście tylko do transportu. Do walki musiały to być małe armaty- ppanc i plot. Francuzi produkowali nawet specjalne zestawy portee z armatami ppanc przed II wojną. Brytyjczycy mieli swoje portee w latach 20-tych, do walki użył takich pojazdów BEF już w 1940 roku.
    Oczywiście pierwszy "portee" była chyba taczanka z maximem ;-)
    Teraz widzisz jak jest z wiarygodnością Ospreya ;-)
  • wladca_pierscienii 13.04.13, 13:05
    maxikasek napisał:

    > Oczywiście pierwszy "portee" była chyba taczanka z maximem ;-)

    ale pierwowzorem taczanki jest starożytny rydwan bojowy

    nastąpiła tylko zamian łucznika na ckm z obsługą

    i zmiana uprzęży dla konia na bardziej przyjazną dla konia
    (w starożytności stosowano uprząż taką jak dla wołów
    pociągowych - ta podduszała konia -
    przez co nie można było w pełni wykorzystać jego siły)



    --
    "Jak chcecie, aby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo i wy"
    Jezus Chrystus (Ewa. Łukasza 6:31; Mateusza 7:12)
  • wladca_pierscienii 16.07.11, 08:46
    oglądałem dziś film dokumentalny
    "od suszy do powodzi"

    opowiadali m.in. o afrykańskim kraju Niger
    (nie mylić z sąsiednią Nigerią)

    z powodu suszy miejscowi chłopi zaęli się handlem
    "oficjalnie proso i sól"

    do handlu używają wielbłądów

    samochód to w tym kraju rzadkość
    bo mimo że kraj jest 2 razy większy od Francji
    to jest w nim tylko 4 tysiące kilometrów dróg
    o utwardzonej powierzchni


    --
    "HONOR I GNIEW" - Lech Makowiecki & ZAYAZD
    www.youtube.com/watch?v=vr9G2gjgI8A
  • wladca_pierscienii 29.08.12, 00:02
    informacje z wydawnictwa "Osprey": "Polska 1939. Blitzkrieg"
    jest to pierwszy zeszyt z serii "Wielkie Bitwy II Wojny Światowej"
    ale kupiłem dopiero niedawno

    niemiecka dywizja piechoty miała wg. etatu 5375 koni, 938 samochodów i 530 motocykli
    polska dywizja: 6937 koni i 76 pojazdów mechanicznych
    przed wojną w niemczech było około 1,4 mln pojazdów mechanicznych
    a Polsce jedynie 33 tys.
  • maxikasek 29.08.12, 10:36
    W Polsce ciutkę więcej pewnie- sporo pojazdów było niezarejestrowanych (podatek). Przeiwja się wątek tu i ówdzie odkrywanie przez RKU w poszukiwaniu "niezmobilizowanych" pojazdów takich właśnie "nieoficjalnych".
  • wladca_pierscienii 14.11.12, 00:14
    wladca_pierscienii napisał:

    > informacje z wydawnictwa "Osprey": "Polska 1939. Blitzkrieg"
    > (...)
    > przed wojną w Niemczech było około 1,4 mln pojazdów mechanicznych
    > a Polsce jedynie 33 tys.

    pismo "Inne Oblicza Historii nr 4/2012 (wyd. Wiedza i Życie)
    temat numeru: "Podbić Rosję?" - o problemach logistycznych armii napoleońskiej w 1812 r.
    i armii niemieckiej w 1941 r.

    w chwili rozpoczęcia II Wojny Światowej
    w armii niemieckiej było 625 tysięcy koni - tylko o 100 tys. mniej
    niż w sierpniu 1914 roku

    Francja miała w 1935 roku zarejestrowanych 2 mln 306 tys. pojazdów mechanicznych
    Niemcy 937 tysięcy
    ZSRR 180 tysięcy
    Polska - 24 820
    Czechosłowacja 4 razy więcej niż Polska
  • spidder 12.04.10, 08:54
    Za pózno zaczeliśmy modernizacje WP
    --
    www.jkozakowski.pl/?tag=gmina-tykocin
  • woynowski1 30.04.11, 20:23
    To chyba nie kwestia motoryzacji armii, ale całego kraju. Brak cywilów z motoryzacyjnym wykształceniem, brak zaplecza warsztatowego i bazy paliwowej, brak kierowców itd.
    Jednostki kawaleryjskie nie chciały być /tak jak na całym świecie/ przekształcane w jednostki zmotoryzowane. Doświadczenia wojny Hiszpańskiej nie zachęcały do masowego użycia czołgów. Nikt poza Niemcami i Frankistami nie wiedział że winę za klęski masowego użycia czołgów ponosiła V-ta kolumna nie same czołgi i ich złe użycie. Rosjanie z tego powodu rozwiązywali swe korpusy, a inni nie spieszyli się w tworzeniu związków pancernych, z wyjątkiem Niemców.
    Francja mając cały prawie rok na analizę przyczyn klęski wrześniowej nie zmieniła nic a nic w strukturze armii i nadal nie maila żadnej dywizji pancernej, choć sprzęt i motoryzacje miała dobrze rozwinięto. USA przystępując do wojny nie miały odpowiedniego czołgu. A w tych co mieli montowali często prowizorycznie silniki zupełnie do tego nie przystosowane. ITD.
    Jedynie naprawdę zmotoryzowana armia II-giej wojny to armia Amerykańska. Innym generalnie brakowało sprzętu.
  • maxikasek 04.05.11, 09:15
    > Francja mając cały prawie rok na analizę przyczyn klęski wrześniowej nie zmieni
    > ła nic a nic w strukturze armii i nadal nie maila żadnej dywizji pancernej, cho
    > ć sprzęt i motoryzacje miała dobrze rozwinięto.
    A DLM-y to co? 1.DLM utworzona w 1938. W 1940 niestety z powodu tworzenia nowych dywizji pancenrych i braku czołgów ich etaty drastycznie spadły. Ale zawsze zostały namiastki- w postaci DCR- mimo nazwy w sumie były to brygady pancerne.
  • stasi1 03.05.11, 13:00
    kawalerii a na koniec wojny 6 dywizji! Ale myśle że dlatego że juz silników nie mieli
  • 1410_tenrok 13.09.11, 13:21
    1 Dyw Kawalerii - następnie 24 DPanc (od 1941)
    3 Dyw Kaw powstała koniec 1944 jako 3 Brygada Kawalerii, w 1945 przekształcona w 3 Dyw Kawalerii
    4 Dywizja Kaw powstała pod koniec 1944 jako 4 Bryg Kaw, w 1945 przekształcona w 4 Dywizję Kawalerii.
    Te po prostu nie miały już szans na sprzęt motorowy.

    w latach 139-1940 większość pułków kawalerii rozwiązano i przekształcono w pułki rozpoznawcze, wyposażone oczywiście w sprzęt motorowy.

    Niemcy tworzyli jednostki kawalerii na froncie wschodnie, ponieważ:
    a. mieli dużo kozaków..........
    b. potrzebowali osłony szlaków kolejowych i drogowych przed partyzantami.
  • maxikasek 14.09.11, 10:51
    Do tego cztery dywzije kawalerii w Waffen-SS.
    W 1939 każdy niemiecki pułk piechoty miał pluton rozpoznawczy kawalerii, a w dywizji był szwadron.
  • profes79 04.09.12, 00:01
    Kawaleria była bardziej mobilna niż piechota i potrzebowała mniej zasobów o charakterze przemysłowym. Do działań o charakterze osłonowym i zwalczania partyzantki była idealna. Na froncie już się nie sprawdzała i to pokazał już Wrzesień 1939.

    Jak nie było jednostek zmotoryzowanych to i kawaleria się sprawdzała w działaniach rozpoznawczych ale to bardzo szybko okazało się ryzykowne (kawaleria była bardzo wrażliwa na ogień broni maszynowej; Niemcy podają przykłady kiedy to w 41 roku Sowieci pędzili do ataków dywizje kawalerii i z jakim efektem).
    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • adalberto3 11.09.12, 17:57
    Glownym problemem Niemcow bylo kiepskie zaopatrzenie w paliwo. Produkowali benzyne syntetyczna, ale jej ciagle bylo za malo. W tym okresie 93% znanych zasobow ropy naftowej bylo kontrolowanych przez Aliantow. Piloci, ktorzy rozpoczynali sluzbe w okresie wojny z tego powodu nigdy nie przechodzili pelnego szkolenia. Niemiecki front wschodni to w duzej czesci
    zolnierze piesi lub na koniach.
  • d.mar-r 15.11.12, 15:54
    Można by tu jeszcze dodać że generalnie kawaleria polska w 1939 r. była dość dobrze wyszkolona i zorganizowana i panowała obawa że po ew. jej szybkiej likwidacji lub znacznemy ograniczeniu pozbędziemy sie jako tako wartościowych oddziałów a nowych nie zdążymy sformować a przed wszystkim wyszkolić je i zgrać.
    Wszak brygada Maczka długo była uważana za jednostkę eksperymentalną i co gorsze przed objęciem przez niego dowództwa uważano ten eksperyment za nieudany, głównie wskutek nieudolnego dowodzenia i rozważano nawet likwidację brygady.
    Poza tym kawaleria w warunkach wojny z Rosją w pewnych warunkach mogła sie przydać, np. ruch jednostek zmotoryzowanych na poleskich błotach czy bezdrożach byłby na pewno trudny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka