Dodaj do ulubionych

Snajperzy, Celowniki Optyczne itd.

05.02.09, 14:49
początek nowego wątku:



w piątek w TVP1 o godz. 23.40
będzie rosyjski film wojenny "Kukułka"

początek filmu:

rok 1944

fińscy żołnierze przykuwają swojego kolegę
żelaznym łańcuchem do głazu

fiński musiał przebrać się w mundur esesmana

dostał:
- kanister wody
- trochę konserw
- trochę naboi
- karabin snajperski

karabin dostał rozłożony na części,
by jego koledzy zdążyli uciec w krzaki



PS.
film jest nazwany jako "wojenny",
ale słychać w nim chyba jeden strzał
i chyba jeden wybuch bomby lotniczej
Obserwuj wątek
    • wladca_pierscienii 1939 - polski strzelec wyborowy 03.03.09, 08:31
      Przed wojną w WP byli strzelcy wyborowi

      ale była to na razie funkcja czysto tytularna

      w planach było uzbrojenie ich w karabiny z celownikami optycznymi

      parę lat temu przeglądałem jakieś pismo z artykułem,
      w WP pracowano nad celownikiem optycznym opartym na celowniku ZEISS-a

      ktoś na Forum Militaria wspomniał, że na celowniki optyczne czekało
      ok. 1100 wyselekcjonowanych pod względem celności karabinów

      ale jakoś przed wojną nasi wojskowi nie zdążyli


      książka: Andrzej Wilczkowski – „ANATOMIA BOJU” (podtytuł: „Wołyńska
      Brygada Kawalerii pod Mokrą 1 Września 1939”) Wydawnictwo Łódzkie,
      Łódź 1992


      „Drugie wydarzenie miało miejsce pod lasem w rejonie wsi
      Kamieńszczyzna. Zajął tam pozycje szwadron por. Gumińskiego, wsparty
      działkiem ppanc. i plutonem ckm por.r. Stanisława Rżanka. Pan
      Stanisław (już kolejny) stał ze swym luzakiem na skraju lasu, kiedy
      ukazał się na polu przed nim niemiecki motocykl. Porucznik skrył się
      za sosnę, a jego luzak Kubik wykonał „padnij". I tak, sami
      niewidoczni, obserwowali zachowanie Niemców. Motocykl stał z
      pracującym silnikiem, oficer z przyczepki lornetował przedpole.

      Ułan Kubik - zresztą krajan porucznika Rżanka spod Piotrkowa - był
      strzel¬cem wyborowym. Nosił z tego powodu na ramieniu wyróżniający
      go sznur, który był powodem żartów pana Stanisława. „Zwisają ci z
      ramienia dwa kutasy, a sam jesteś trzeci" - mawiał.

      Tym razem porucznik docenił znaczenie sznura i postanowił
      wykorzystać umiejętności strzeleckie Kubika. „Pokaż, co umiesz".
      Kubik był chłopcem inteligentnym. Najpierw wziął na cel kierowcę.
      Padł strzał, Niemiec zwalił się z siodełka. Jego kolega z tyłu
      usiłował dorwać się do kierownicy, ale Kubik zdążył wcześniej
      zarepetować broń. Był rzeczywiście strzelcem wyborowym. Oficer z
      przyczepki nie czekał na kulę. Wyskoczył z kosza, ale i to go nie
      uratowało.

      Ponieważ motocykl stał daleko, a od Rębielic Królewskich pokazali
      się Niemcy, nie próbowano nikogo wysłać po cenną zdobycz, jaką mogły
      być mapy wiezione przez zwiadowców. Wyglądało zresztą na to, że
      pozycje por. Gumińskiego staną się wkrótce obiektem natarcia.

      W kilka lat później Kubik doczekał się od swego dowódcy
      niespodziewanej nagrody. Pan Stanisław był wówczas leśniczym i
      rozdzielał drewno gos¬podarzom - tak jak nakazywały rodzielniki,
      każdemu po metrze. Tylko Kubik, który był również klientem, dostał
      cztery. Skarżącemu się na tę niesprawiedliwość gospodarzowi pan
      Stanisław odpowiedział: „Kubik dostał tak samo metr jak wy. A te
      trzy to przydziały na każdego z Niemców, co ich ściągnął pierwszego
      dnia wojny".
      Kiedy ułan Kubik zarabiał na swoje drewno, dochodziła dziesiąta.”
      • browiec1 Re: 1939 - polski strzelec wyborowy 12.03.09, 23:33
        Bardzo fajna historia,moglbys czesciej takie rzeczy zamieszczac:) I
        fajnie by bylo jakbys sie dogadal z Panzerem,zeby tu swoje
        histryczne opowiesci zamieszczal bo na FM czesto nie ma czasu ich
        poczytac bo czasu zawsze brak(a i dlugie sa),a tu bylyby w jednym
        miejscu:) Pozdro.
        • wladca_pierscienii Re: 1939 - polski strzelec wyborowy 20.04.09, 15:15
          browiec1 napisał:

          > Bardzo fajna historia,moglbys czesciej takie rzeczy zamieszczac:)

          polecam książkę:
          Marek Czerwiński - "Pojedynki snajperskie. Historia, technika,
          współczesność."
          wyszła w tym roku
          (przy okazji dowiedziałem się, co to jest "kukułka" - to fiński
          snajper - mieli zwyczaj strzelać po dwa szybkie strzały - co się
          kojarzyło z "ku-ku" kukułki)


          > I
          > fajnie by bylo jakbys sie dogadal z Panzerem,zeby tu swoje
          > histryczne opowiesci zamieszczal

          problem w tym, że:
          a) nie mam mu nic do zaoferowania
          b) nie ma tu licznika - więc nie wiadomo ile osób czyta, więc nie
          wiadomo, czy warto tu pisać
            • wladca_pierscienii Re: film "Kukułka" 11.05.09, 12:05
              browiec1 napisał:

              > A tak w ogole czemu ci Finowe tak zostawili swojego kumpla?

              w filmie nie jest to wyjaśnione

              podejrzewam, że zostawili go w ramach "działań opóźniających"

              a przykuli go, do rozumiał konflikt interesem między snajperem a rmią

              dla snajpera jeden strzał jest bezpieczny - każdy następny to ryzyko wykrycia jego stanowiska

              a dla armii najlepiej jest, gdy taki "snajper opóźniający" strzela jak najdłużej
              • stasi1 Re: film "Kukułka" 12.03.15, 22:01
                Ja ostatnio ogladałem to ale nie od samego początku. Zastałem akcję jak juz był przykuty. Z dalszej akcji wyszło że go zakuli za to że uważał że jest koniec wojny i trzeba zmywać się do domu. Z wojennych aspektów jest atak samolotu radzieckiego na jakiś patrol radziecki, awaria PO2 i postrzał kukułki przez radzieckiego żołnierza( w zasadzie to mozna powiedzieć że jego jeńca-kukułki)
      • wladca_pierscienii Re: 1939 - polski strzelec wyborowy 14.05.11, 10:53
        wladca_pierscienii napisał:

        > Przed wojną w WP byli strzelcy wyborowi
        >
        > ale była to na razie funkcja czysto tytularna
        >
        > w planach było uzbrojenie ich w karabiny z celownikami optycznymi
        >
        > parę lat temu przeglądałem jakieś pismo z artykułem,
        > w WP pracowano nad celownikiem optycznym opartym na celowniku ZEISS-a
        >
        > ktoś na Forum Militaria wspomniał, że na celowniki optyczne czekało
        > ok. 1100 wyselekcjonowanych pod względem celności karabinów
        >
        > ale jakoś przed wojną nasi wojskowi nie zdążyli
        >
        dziwię się, że nasi wojskowi nie zdążyli przez kilka lat
        przecież te ok. 1100 celowników optycznych z montażem
        to byłby jak szacuję koszt [około jednego miliona złotych

        tyle co 2 "Łosie" czy ok. 4 7TP

        a najeźdźców zabiłyby wiele więcej niż 2 bomvbowce czy 4 czołgi...

        +++++++++++++++++
        zeszyt z serii „Typy Broni i Uzbrojenia”
        TBiU nr 91 Roman Matuszewski, Ireneusz Wojciechowski: „Karabin Mauser wz. 1898”
        (…)
        W latach 1904—1908 w firmie Mausera opraco­wano karabinek wz. 1898 o lufie skróconej do 600 mm, przeznaczony dla kawalerii, artylerii i służb, ozna­czony jako kbk wz. 98a. (…) Był to pierwszy niemiecki karabin powtarzalny, do którego zastosowano nabój z, nowym pociskiem w kształcie ostrołuku., oznaczony jako „S" (Spitzgeschoss). Pocisk ten pod względem bali­stycznym nie był udany, szybko wytracał prędkość, posiadał nieregularną celność i zdolność rażenia celu. Dopiero w okresie pierwszej wojny światowej opracowano ulepszony pocisk oznaczony ,,sS" (schwerer Spitzgeschoss — ciężki ostrołukowy).
        (…)
        POLSKIE KARABINY MAUSERA
        (…)
        Wprowadzony do uzbrojenia oddziałów piechoty kara­binek miał gorsze od karabinu długiego właściwości balistyczne, lecz był bardziej poręczny w użyciu. Potrzeba, indywidualnej broni strzeleckiej o niewielkich gabary­tach wynikała z przyjętych w latach dwudziestych zasad prowadzenia działań wojennych. Duże znaczenie przypisywano wtedy manewrowi zarówno w natarciu, jak i w obronie. Pododdziały piechoty, najliczniejszy w armii rodzaj wojsk, uzbrojono w karabinki. Zgodnie z ówcze­snymi poglądami w zakresie taktycznego wykorzystania indywidualnej, powtarzalnej broni strzeleckiej, karabinek, spełniał zadania stawiane piechurowi podczas prowadze­nia ognia do celów przeciwnika, na odległościach do 300-400 m.
        Pierwsza połowa lat trzydziestych, wraz z rozwojem różnorodnych środków walki, przyniosła zmiany w tak­tyce, a tym samym zmiany w poglądach na użycie powta­rzalnej broni strzeleckiej. Zmiany w taktyce polegały przede wszystkim na głębokim ugrupowaniu wojsk w na­tarciu i obronie, wspólnym ataku (natarciu) piechoty i czołgów, obezwładnianiu piechoty, czołgów i artylerii nieprzyjaciela na całej głębokości ugrupowań bojowych, zastosowaniu desantów powietrznych i masowym wyko­rzystaniu zapór minowych w obronie. Na podstawie: doświadczeń i założeń teoretycznych wydłużono odle­głość zwalczania celów nieprzyjaciela przez strzelców, uzbrojonych w powtarzalną indywidualną broń strzelecką. Zgodnie z założeniami, żołnierz piechoty zwalczał cele przeciwnika na odległościach do 400-500 m, natomiast strzelec wyborowy, zaopatrzony w karabin z lunetą celowniczą, na odległościach do 1000 m. Ogniem zbiorowym niszczono cele na odległościach 800-1000 m, a w wyją­tkowo sprzyjających warunkach do 1200 m.
        Takie wymagania nie mogły być realizowane przez piechotę za pomocą posiadanych karabinków. Piechuro­wi należało dać do ręki broń o lepszych właściwościach balistycznych. Odpowiednie uchwały w tym zakresie zapadły w 1934 r.,w myśl których żołnierze oddziałów i pododdziałów piechoty, przeznaczeni do prowadzenia walki przy użyciu indywidualnej broni powtarzalnej, mieli być uzbrojeni w karabiny. Karabinki natomiast pozostawały indywidualnym uzbrojeniem żołnierzy obsłu­gi karabinów maszynowych oraz pododdziałów funkcyj­nych. Przezbrajanie żołnierzy pododdziałów piechoty rozpoczęto od wyposażenia ich w karabiny pochodzące z zapasów magazynowych. Do ponownej produkcji ka­rabinu wz. 98 przystąpiono w 1936 r. Ponieważ w porównaniu z kb wz. 1898 różnił się on budową celownika, otrzymał oznaczenie kb wz. 1898a. Celownik stosowany do poprze- dniego karabinu posiadał krzywiznę w ramieniu, nato­miast do karabinu nowej wersji w podstawie. Celownik ten przystosowany był do amunicji z pociskiem typu, „sS”.
        • speedy13 Re: 1939 - polski strzelec wyborowy 22.01.13, 10:15
          Hej

          Jak ktoś już ruszył po latach ten stary wątek, to może i ja coś napiszę, dla odmiany nieco bardziej w temacie

          wladca_pierscienii napisał:

          > +++++++++++++++++
          > zeszyt z serii „Typy Broni i Uzbrojenia”
          > TBiU nr 91 Roman Matuszewski, Ireneusz Wojciechowski: „Karabin Mauser wz.
          > 1898”
          > (…)
          > W latach 1904—1908 w firmie Mausera opraco­wano karabinek wz. 1898 o lufi
          > e skróconej do 600 mm, przeznaczony dla kawalerii, artylerii i służb, ozna­czon
          > (…)
          > założeń teoretycznych wydłużono odle­głość zwalczania celów nieprzyjaciela
          > przez strzelców, uzbrojonych w powtarzalną indywidualną broń strzelecką. Zgodni
          > e z założeniami, żołnierz piechoty zwalczał cele przeciwnika na odległościac
          > h do 400-500 m, natomiast strzelec wyborowy, zaopatrzony w karabin z lunetą cel
          > owniczą, na odległościach do 1000 m.
          Ogniem zbiorowym niszczono cele na
          > odległościach 800-1000 m, a w wyją­tkowo sprzyjających warunkach do 1200 m.
          > Takie wymagania nie mogły być realizowane przez piechotę za pomocą posiadanych
          > karabinków. Piechuro­wi należało dać do ręki broń o lepszych właściwościach bal
          > istycznych.

          Szczerze mówiąc uważam, że ta analiza była błędna. "Karabinek" z 600 mm lufą na przeciętny 7-8 mm nabój pełnej mocy ma zupełnie wystarczające właściwości balistyczne do prowadzenia efektywnego ognia na odległość rzędu 1000 m. Na wielu forach o broni strzeleckiej wypowiadał się o tym niejednokrotnie np. kolega o nicku Razorblade, strzelec-praktyk. Jego zdaniem główną trudność w celnym strzelaniu z karabinków Mauser czy Mosin czy jakichkolwiek innych na odległość większą niż 400 m sprawiają mechaniczne przyrządy celownicze. Na tę odległość rozmiar kątowy (szerokość) muszki jest większa niż szerokość typowego celu (sylwetki stojącego człowieka) i przysłania ona pole widzenia. Rozwiązaniem jest tu zastosowanie celownika optycznego, a poprawa balistyki nic jakby nie pomoże.

          Warto zwrócić uwagę, że lufa o długości 600 mm jak na dzisiejsze standardy jest raczej długa i typowa dla broni wyborowej. Współczesne karabiny na nabój pełnej mocy kal. 7,62 mm są zwykle krótsze. Np. HK G3 ma standardowo lufę długości 450 mm; HK 417 - 500 mm; rosyjski SWD - 620 mm; FN FAL - 533 mm; M14 - 556 mm. Wszystkie one, w wersjach snajperskich, z celownikiem optycznym, są w stanie, jak się uważa, prowadzić efektywny ogień na odległość rzędu 1000 m. A w dodatku strzelają nabojem 7,62x51, który jest nieco słabszy od mauserowego 7,92x57 (poza SWD, który korzysta z rosyjskiego naboju 7,62x54R, o mocy porównywalnej z tym mauserowskim)
          --
          Pozdrawiam
          Speedy
    • wladca_pierscienii Snajper - dyplom czy talent ? 15.03.10, 21:10
      www.rp.pl/artykul/68342,445382_Za_tatuaz_do_cywila_.html
      Szpecące rysunki na ciele przerwały karierę świetnego snajpera –
      ustaliła „Rz”

      – To jeden z najzdolniejszych snajperów, takich umiejętności nie
      można się nauczyć. Trzeba mieć talent, a on ma –
      opowiadają
      przełożeni strzelca wyborowego z Wojsk Lądowych. Boleją, że odszedł
      z armii z tak banalnego powodu jak tatuaż.

      Snajper miał jechać na misję do Afganistanu. Dlatego stawił się
      przed komisją lekarską. Ta uznała, że jest niezdolny do służby
      wojskowej poza granicami kraju, choć stan jego zdrowia jest dobry.
      Powód? “Stwierdzono bardzo liczne, rozległe, szpecące tatuaże
      obejmujące praktycznie poza twarzą znaczną powierzchnię ciała”. W
      uzasadnieniu lekarze piszą, że służba w Afganistanie wymaga dużej
      odporności psychicznej i fizycznej. A – jak twierdzą – wytatuowany
      wojskowy nie wzbudzałby zaufania i szacunku wśród miejscowej
      ludności, która mogłaby dostrzec rysunki pod letnim mundurem. Według
      komisji tatuaże mogą też budzić skojarzenia z przeszłością
      kryminalną, więzienną recydywą lub zaburzeniami emocjonalnymi.
      • jujitsu-kid Re: snajperzy na kanale "Discovery" 30.05.11, 13:43
        Co za bezsens, nie dopuścić snajpera z powodu tatuażów. Bzdurne tłumaczenie, że nie wzbudzi zaufania ludności, która i tak nie ufa żadnym stacjonującym wojskom, a po za tym snajper nie chodzi sobie ot tak z oddziałem tylko gdzieś się maskuje i czeka. Czy nie tak?
        • wladca_pierscienii Re: snajper z nadmiarem tatuży 04.06.11, 12:41
          jujitsu-kid napisał:

          > Co za bezsens, nie dopuścić snajpera z powodu tatuażów. Bzdurne tłumaczenie, że
          > nie wzbudzi zaufania ludności, która i tak nie ufa żadnym stacjonującym wojsko
          > m, a po za tym snajper nie chodzi sobie ot tak z oddziałem tylko gdzieś się mas
          > kuje i czeka. Czy nie tak?

          ale w Polsce też to źle wyglądałoby
          jakby spod letniego munduru z krótkimi rękawami
          wystawałyby tatuaże

          nie jest to przyjęte w polskiej tradycji

          tak samo żołnierz-homoseksualista
          może być bardzo dobrym zołnierzem
          ale bardzo źle by wyglądało, jakby żołnierz w mundurze
          całował się publicznie z innym mężczyzną

          --
          forum.gazeta.pl/forum/w,539,91168632,,Problem_ze_snajperami_w_Wojsku_Polskim.html?v=2
    • wladca_pierscienii Libia 2011 - snajperzy z Białorusi i Ukrainy 03.11.11, 19:36
      "postradzieckie" armie Białorusi i Ukrainy
      wyszkoliły na tyle dobrych snajperów/strzelców wyborowych
      że nadają się na najemnych żołnierzy...

      +++++++++++++++++++
      "Rzeczpospolita ze środy 2 listopada 2011 r.:

      www.rp.pl/artykul/629442,743059-Libijscy-najemnicy-zza-Buga.html

      Libijscy powstańcy od dawna przekonywali, że fanatyczny opór wojsk Muammara Kaddafiego to w dużej mierze zasługa najemników. Początkowo mówiono jedynie o żołnierzach pochodzących z czarnej Afryki. Później pojawiły się jednak także informacje o broniących dyktatora wschodnich Europejczykach.

      Niezależny białoruski portal Karta'97 ujawnił wczoraj, że część z nich pochodziła z Białorusi. W trakcie walk libijscy powstańcy mieli zabić dziesięciu obywateli tego kraju, a 20 kolejnych wzięli do niewoli. Informacje te potwierdziły nowe władze Libii. Większość zatrzymanych Białorusinów to snajperzy, którzy siali przerażenie w szeregach rebeliantów podczas walk w miastach.

      (...)

      Zdaniem Pawła Kozłowskiego, ministra obrony Białorusi w latach 1992 – 1994, obecność białoruskich najemników w Libii jest bardzo prawdopodobna. – Dobrze wyszkoleni byli białoruscy żołnierze już wcześniej walczyli w różnych odległych konfliktach. Abchazji czy Górskim Karabachu. Dlaczego więc nie mogliby się zaciągnąć do armii Kaddafiego? – powiedział "Rz" Kozłowski.

      (...) Pojawiły się bowiem informacje, że obok Białorusinów w Libii po stronie Kaddafiego walczyli także najemnicy ukraińscy.

      – Płacono nam po 4 tysiące dolarów – powiedział gazecie "Kommiersant-Ukraina" jeden z żołnierzy, Wołodymyr Lachowycz. Ujawnił, że zwerbowała go firma z Odessy.

      Wymagania? – Przede wszystkim dobre zdrowie – oświadczył Lachowycz. Jego zdaniem Kaddafi potrzebował zwłaszcza snajperów i dowódców pododdziałów. Lachowycz poleciał do Libii z pięcioma innymi najemnikami. Na miejscu skierowano go do wojsk zmechanizowanych. Otrzymał dokumenty na cudze nazwisko, obiecano mu nawet 10 – 15 tys. dolarów miesięcznie, gdy "zrobi się naprawdę gorąco".
      (...)
    • wladca_pierscienii 200 słów kontra jedno słowo 31.12.11, 17:31
      ostatnio puszczali w telewizji reklame telefonii komórkowej (Plus ?)

      padło tam twierdzenie,
      "Jakie wąsy ? Albańczycy znają 200 słów na okreslenie wąsa."

      kiedyś oglądałem film, jak dorosły Amerykanin postanowił nauczyć się pływać
      na desce surfingowej
      jego kolega podczas nauki rozpoznawania fali
      dogodnej do surfowania powiedział:
      "Eskimosi mają 200 słow na określenie śniegu,
      podobnie Hawajczycy mają 200 słów na określenie fali"

      --
      Wbrew "urban legend" kot nie przyzwyczaja się do miejsca.
      Kot przyzwyczaja się do swojego opiekuna (żywiciela).
      • wladca_pierscienii Re: 200 słów kontra jedno słowo 21.01.13, 21:48
        oglądałem "Wiem co jem i co kupuję"
        odcinek o kuchni chińskiej i stanikach

        okazuje się - że dla Chińczyków nie istnieje coś takiego
        jak "kuchnia chińska"
        Chiny to ogromny kraj z 8 regionami
        i jest tam osiem kuchni regionalnych

        dla nas jest "ryż"
        a Chińczycy rozróżniają kilkanaście gatunków ryżu

        "kapusta pekińska" nie pochodzi z Pekinu
        lecz z północnych Chin

        makaron ryżowy jest zrobiony z ryżu
        ale makaron sojowy nie jest zrobiny z soi, lecz z fasoli mung
    • wladca_pierscienii książka: Brandon Webb – "Czerwony krąg" 18.04.13, 20:57
      "Kawa czy Herbata" 17 kwietnia 2013
      Brandon Webb –autor książki "Czerwony krąg" opowiada o tej książce
      www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/kawa-czy-herbata/wideo/brandon-webb-byly-snajper-navy-seals/10773060?start_rec=8
      Brandon Webb, były snajper Navy SEALs, stworzył najtrudniejszy program szkoleniowy dla przyszłych snajperów. Spod jego skrzydeł wyszło ponad 300 znakomitych strzelców, między innymi Chris Kyle, autor bestsellerowego „Celu snajpera”.



    • wladca_pierscienii strzał na 2,4 km = 78 metrów w górę 15.03.14, 12:17
      (...) Strzelcy wyborowi są zabójczy nie dlatego, że potrafią naprowadzić krzyżyk na głowę celu, ale dlatego, że potrafią obliczyć, jak daleko krzyżyk powinien się od celu znajdować. Jak wyliczają autorzy bloga Built on Facts Rob Furlong, słynny kanadyjski snajper, który trafił we wroga z odległości 1,5 mili (około 2,4 kilometra) musiał celować 78 metrów ponad głową ofiary (pocisk leciał do celu długie 4 sekundy).


      --
      dzisiaj TV4 godz. 20;00
      film dokumentalny "Snajperzy"
      ("Sniper: Bulletproof", USA 2011 )
      o prawdziwych akcjach snajperów
    • wladca_pierscienii celownik optyczno-laserowo-komputerowy 03.03.15, 23:02
      serial "Amator kontra mistrz" ("Man V Expert")
      odcinek 3 (powtórka Discovery niedziela 19:00)

      pokazali tam karabin z nowoczesnym celownikiem optycznym

      ma w sobie dalmierz laserowy, który mierzy odległość od celu,
      oblicza poprawkę na odległość od celu i na wiatr
      i wskazuje strzelcowi w który punkt musi celować, by trafić

      od człowieka wymagane jest tylko naciśnięcie spustu...
        • speedy13 Re: celownik optyczno-laserowo-komputerowy 16.03.15, 10:58
          stasi1 napisał:

          > Ciekawe czy ma też stabilizator? Co z tego że wiesz gdzie masz trafić jak w żad
          > en sposób nie możesz ustawić tego krzyżyka na celu? To tylko w filmach obraz ni
          > e drga(chyba)

          Karabin wyborowy z reguły jest dość ciężki i stabilny, ponadto zwykle do strzału opiera się go o coś.
          Dodam, że taki celownik i specjalny karabin (WSG 2000) firma HK próbowała zrobić już w 1987 roku:

          http://www.militaryfactory.com/smallarms/imgs/heckler-and-koch-hk-wsg2000.jpg

          Wydaje się, że trochę za duży rozpęd wtedy wzięli. Mam wątpliwości, czy tak skomplikowany celownik (z dalmierzem i kalkulatorem balistycznym i jeszcze opcjonalną termowizją) dałoby się sensownie zrobić w ówczesnej technologii.

          Ponadto sam karabin był trochę przekombinowany. W wymaganiach miał też zapisane możliwości przeciwsprzętowe, czyli niszczenie nieopancerzonych/lekko opancerzonych pojazdów i sprzętu takiego jak samoloty na lotniskach, anteny i urządzenia radiowe i radarowe, cysterny z paliwem itp. itd. Z drugiej strony Niemcy nie chcieli przegiąć z masą i ostatecznie to się poniekąd udało (wyszło niecałe 8 kg, czyli wartość jeszcze w miarę OK dla jakiegoś takiego super-karabinu wyborowego). Nie mogli więc zastosować wielkokalibrowego naboju w rodzaju 12,7x99 i musieli wymyślić własny, specjalny 9x90 MEN, z 22 g pociskiem o prędkości pocz. 1050 m/s. Balistycznie to on był nawet więcej niż OK, ze zrobieniem jakiegoś pepanca też powiedzmy dałoby radę, natomiast pytanie czy w tak małym pocisku zmieściłby się efektywny ładunek wybuchowy/zapalający, niezbędny do owych przeciwsprzętowych historii. Ostatecznie program przerwano po 1989, gdy skończyła się zimna wojna i cięcia budżetowe dotknęły wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

          Tu jeszcze artykuł na stronie HK Pro:
          www.hkpro.com/index.php?option=com_content&view=article&id=100:wsg2000&catid=11:rare-prototypes&Itemid=5
          --
          Pozdrawiam
          Speedy
    • wladca_pierscienii artykuł: "Licencja na niewidzialność" 21.03.15, 16:29

      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Licencja-na-niewidzialnosc-czyli-jak-wyglada-sluzba-strzelcow-wyborowych,wid,17367599,wiadomosc.html?ticaid=1148c1
      (...)

      Dobre oko to za mało

      Wyszkolenie dobrego snajpera zajmuje minimum pięć lat. - Chodzi o to, aby oddać jak najcelniejszy strzał, z jak najdalszej odległości i w jak najtrudniejszych warunkach - tłumaczy Przemek.

      Do celnego strzelania na dużą odległość nie wystarczy tylko dobre oko. Strzelec musi znać matematykę i fizykę, wiedzieć, co się dzieje z pociskiem podczas strzału (to balistyka wewnętrzna), po opuszczeniu przewodu lufy (balistyka zewnętrzna) oraz gdy dotknie on celu (balistyka końcowa). Te obliczenia są ważne, bo przy strzale na odległość kilometra wiatr może kilkakrotnie zmienić tor lotu kuli. - Lot pocisku zależy też od jego wagi, temperatury i wilgotności powietrza. Im cięższy pocisk, tym bardziej płaski lot. Lżejszy najpierw wznosi się do góry, a potem opada. Gdy jest cieplej, pocisk leci dalej - tłumaczy Przemek. Uważa, że dziś jest łatwiej o takie obliczenia, bo strzelcowi pomagają także stacje meteorologiczne, komputery i dalomierze, a wiele karabinów ma wkomponowane w lunetę komputery balistyczne.

      (...)

      Ale nie tylko na oddaniu celnego strzału polega praca strzelca wyborowego. Dziś jest on głównie zwiadowcą, który musi rozpoznać i namierzyć nieprzyjaciela. Strzelcy dysponują sprzętem fotograficznym, nawigacyjnym, meteorologicznym, kierują ogniem, wskazują cele lotnictwu czy artylerii. Strzał, jeśli w ogóle pada, jest na końcu. Zadanie nie zawsze musi polegać na likwidowaniu żołnierzy przeciwnika, można zniszczyć celownik czołgu czy anteny nadajników.

      Snajper musi być mistrzem kamuflażu, wtopić się w tło. Zdemaskować może go najmniejszy ruch lub cień. W byciu niewidocznym pomagają siatki maskujące oraz mundury we wzorze MultiCam - łączące siedem różnych odcieni zieleni, brązu i beżu. Kształt i kolory mają oszukiwać mózg ewentualnego obserwatora i wtopić osobę w otoczenie. - Człowiek w MultiCamie, siedzący w bezruchu, między skalami jest niewidoczny - zapewnia Przemek.

      Snajper musi umieć niepostrzeżenie wejść na teren nieprzyjaciela, dowiedzieć się, jak są rozmieszczone jego siły (gdzie znajdują się pojazdy, a gdzie magazyny czy stanowiska dowodzenia), a potem równie niepostrzeżenie się wycofać. Wtedy do akcji mogą przystąpić regularne oddziały, uzbrojone także w wiedzę o siłach przeciwnika.

      Skryte podejście

      W 2009 roku Przemek ukończył sześciotygodniowy kanadyjski kurs strzelców wyborowych. Jego instruktorem był między innymi snajper armii kanadyjskiej, który brał udział w wielu operacjach w Mogadiszu, Iraku, Afganistanie i na Arktyce.

      (...)

      - Zazwyczaj strzelcy wyborowi nie podchodzą na tak krótki dystans, ale gdy nauczymy ich podejścia do celu na 200 m, to potem na polu walki podejście na 600 m nie będzie żadnym wyzwaniem, bo zdobyli już licencję na niewidzialność - mówi Przemek. - Dzięki temu w Afganistanie wiedziałem, co mnie może zdemaskować i jaki kamuflaż mam dobrać do zadania - dodaje.

      (...)

      Nie każdy żołnierz może zostać strzelcem wyborowym. Dawniej wyznaczano do tej roli tych, którzy dobrze strzelali. Dziś są sprawdzane też predyspozycje psychiczne. Nie wystarczy dobre przygotowanie fizyczne i orientacja na polu walki. Potrzebna jest zimna krew.

      Przemek podkreśla, że strzelcy powinni być spokojnymi i pogodnymi ludźmi, mieć poukładane życie prywatne. Nie nadają się palacze, bo zapach tytoniu może zdradzić pozycję strzelca i jest nienaturalny na przykład w lesie, a brak nikotyny dekoncentruje. Odpadają też żołnierze, którym marzy się kariera Rambo, a także pieniacze i osoby mało odpowiedzialne.

      (...)

      Małgorzata Schwarzgruber, "Polska Zbrojna"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka