Dodaj do ulubionych

Mieszkania dla sopocian

24.03.04, 21:37
Wspaniałe tempo zbudowania domu(!?) i nie ma teraz chętnych na wolne
mieszkania? A ponoć w Sopocie tak wiele domów nadaje się do rozbiórki,
rodziny wielodzietne nie maja gdzie mieszkać - może dostały te mieszkania po
tych, którzy większe zamienili na mniejsze. Czy znowu jakieś mieszkaniowe
machloje, o których tylko jakieś głupie ploty po Sopocie krążą?
--
"w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się,
że wynik zmagań ich dotyczy"
Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
Edytor zaawansowany
  • Gość: niewidzialna ręka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 12:24
    Jak to możliwe, że urząd czeka aż zgłoszą się chętni na 11 wolnych mieszkań, to
    jakieś żarty? W Sopocie nie ma kolejki oczekujących na mieszkania komunalne? Co
    to za przedziwna informacja, przecież to miał być dom z mieszkaniami socjalnymi
    i dla mieszkających we wspólnych mieszkaniach. Co ten Jakubowski znów
    wymyślił!!! Znowu jakieś mieszkania zarezerwowane dla krewnych i znajomych
    królika?
  • leszek.sopot 25.03.04, 21:56
    Jakie bystre wypowiedzi na temat budownictwa socjalnego w Sopocie. Czyżbyście
    wszyscy byli za wyrzucaniem biednych do getta w hotelu robotniczym w Straszynie?
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • Gość: jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 20:15
    Skandal! Ludzie czekają latami na mieszkania komunalne, a oni nie maja
    chętnych? Po co zbudowali dom za 3 mln, czy tylko dla ludzi, którzy tam
    wcześniej mieszkali? A resztę mieszkań kto dostanie!!! Samowola urzędasów i
    prezydentów Sopotu jest wkur...ca
  • zoppoter 27.03.04, 08:06
    ...że szanowni przedmówcy nie przeczytali tego artykułu. Wszak odpowiedzi na
    ich "retoryczne" pytania są w nim zawarte... Chodzi tylko o to, żeby dowalić
    ratuszowi w Sopocie?

    Zlituję się i powtórzę treść artykułu:
    1. W budynku są mieszkania o powierzchni 30 - 40 metrów kw. Kilka jest na
    sprzedaż, kilka zajęły rodziny uprzednio mieszkające w baraku stojącym w tym
    miejscu. Pozostałe są przeznaczone dla osób, które dobrowolnie oddadzą swoje
    KWATERUNKOWE znacznie większe mieszkania w starych kamienicach w zamian za małe
    nowe i tańsze w utrzymaniu mieszkania w nowym domu. I to właśnie takich
    chętnych wciąż brakuje. To wszystko jest wyraźnie napisane w komentowanym
    artykule!!! A za pomysł umieszczenia na 30 - 40 metrach kwadratowych
    wielodzietnych rodzin należą się najszczersze gratulacje. Towarzysz Gomułka do
    pięt pomysłodawcy nie dorasta.

    2. Nie słyszałem wcześniej, żeby przeznaczenie tych nowych mieszkań było inne
    niż opisane powyżej. Co najwyżej była ogólna mowa o tym, że będą to po prostu
    mieszkania komunalne.

    Co do "getta biedy" w Straszynie. Nie wiem, czy akurat w Straszynie czy gdzie
    indziej. Szczerze mówiąc nie słyszałem wcześniej o takim pomyśle.
    Ale jeśli alternatywą są zasyfione, obsmarowane sprayami, zdewastowane,
    śmierdzące uryną kamienice, bramy i podwórka, paradujący po ulicach i dworcu
    śmierdzący pijacy żebrzący o pieniądze, menele zajmujący wszystkie ławki koło
    fontanny w sezonie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby powstało dla tych
    ludzi getto, jak najdalej od Sopotu. Bo to natym własnie polega owa bieda w
    Sopocie. Oni są biedni, bo TAK IM WYGODNIE. I tu jest mowa o osobach obydwu
    płci, a także o całych rodzinach. Wystarczy JEDNA taka rodzina w kamienicy lub
    bloku, żeby skutecznie zatrć życie kilkunastu lub kilkudziesięciu normalnie
    funkcjonującym rodzinom. Dla mnie owi pseudobiedacy (mnie jakoś nie stać na
    papierosy i wódę, ich stać...) NIE SĄ WAŻNIEJSI od rodzin normalnych.

    Wbrew temu, co tu zaraz będzie ogłoszone, nie jestem ani rzecznikiem, ani
    pracownikiem Urzędu Miasta w Sopocie. Jestem tylko mieszkańcem Sopotu. Tylko
    tyle i aż tyle.

    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 27.03.04, 10:30
    zoppoter napisał:

    > 1. W budynku są mieszkania o powierzchni 30 - 40 metrów kw. Kilka jest na
    > sprzedaż, kilka zajęły rodziny uprzednio mieszkające w baraku stojącym w tym
    > miejscu. Pozostałe są przeznaczone dla osób, które dobrowolnie oddadzą swoje
    > KWATERUNKOWE znacznie większe mieszkania w starych kamienicach w zamian za
    > małe nowe i tańsze w utrzymaniu mieszkania w nowym domu. I to właśnie takich
    > chętnych wciąż brakuje. To wszystko jest wyraźnie napisane w komentowanym
    > artykule!!!

    Zagadka: w kamienicy jest 39 mieszkań. 11 jest jeszcze wolnych. 10 jest
    przeznaczonych na sprzedaż. Czyli do zamiany pozostało 1 mieszkanie czy też z
    pozostałych 18 coś jest jeszcze wolne czy też te wszystkie 18 są zasiedlone?
    Rzeczywiście jest to wyraźnie napisane.

    A za pomysł umieszczenia na 30 - 40 metrach kwadratowych
    > wielodzietnych rodzin należą się najszczersze gratulacje. Towarzysz Gomułka
    > do pięt pomysłodawcy nie dorasta.

    Z artykułu wynika, że te mieszkania o pow. 30-40 m2, za które rozdajesz
    gratulacje im. tow. Gomułki, są na ostatnim piętrze przeznaczone do sprzedania.
    Z tekstu nie wynika, że wszystkie mieszkania w tym bloku są tej samej wielkości.

    > 2. Nie słyszałem wcześniej, żeby przeznaczenie tych nowych mieszkań było inne
    > niż opisane powyżej. Co najwyżej była ogólna mowa o tym, że będą to po prostu
    > mieszkania komunalne.

    Jak to nie było mowy! Budowa tego domu była reklamowana jeszcze za poprzedniej
    kadencji rady miasta jako początek budownictwa komunalnego. Przecież w Sopocie
    od 15 lat miasto nie zbudowało żadnego mieszkania. I dom ten miało stanowić
    alibi, że jednak miasto coś w tej sferze robi.

    > Co do "getta biedy" w Straszynie. Nie wiem, czy akurat w Straszynie czy gdzie
    > indziej. Szczerze mówiąc nie słyszałem wcześniej o takim pomyśle.

    Ten pomysł został już zrealizowany za prezydentury Jana Kozłowskiego. Wówczas
    zdecydowano, że miasto kupi budynek po byłym hotelu robotniczym w Straszynie.
    Przekwaterowano tam całe rodziny, które miały kłopoty z zapłatą za czynsz.

    > Ale jeśli alternatywą są zasyfione, obsmarowane sprayami, zdewastowane,
    > śmierdzące uryną kamienice, bramy i podwórka, paradujący po ulicach i dworcu
    > śmierdzący pijacy żebrzący o pieniądze, menele zajmujący wszystkie ławki koło
    > fontanny w sezonie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby powstało dla tych
    > ludzi getto, jak najdalej od Sopotu.

    Co za wrażliwość społeczna. Byli już tacy co getta budowali, na szczęście wojnę
    przegrali. Jak to możliwe, że teraz takie myślenie się odradza. Jesteś za
    zamykaniem biednych w gettach, lub też za wyrzucaniem z Sopotu by ci nie psuli
    estetycznych wrażeń? Najgorsze jest to, ze wyrzucono tam także małe dzieci,
    które w Sopocie miały szansę na wyrwanie się z tego zamkniętego kręgu biedy i
    braku wykształcenia. Sopot pokazał innym gminom: nie pomagajcie, ci ludzie na
    pomoc nie zasługują lecz ich wyrzucajcie by nie psuli nam krajobrazu i nie
    odstraszali turystów.

    > Bo to natym własnie polega owa bieda w Sopocie. Oni są biedni, bo TAK IM
    > WYGODNIE.

    To tak jak mówienie o kulawym, że jest kulawy bo mu tak wygodnie. Nie
    rozumiesz, że tu nie chodzi o wygodę lecz o to, że nie potrafią być inni bo
    kiedyś ktoś w odpowiednim czasie nie podał im ręki. Jak trzeba być durnym by
    twierdzić, że np. ludzie są głodni bo chcą być głodni, są chorzy bo chcą
    chorować, są biedni bo chcą być biedni a do tego bo tak jest im wygodnie. Co za
    bystre spostrzeżanie.

    > I tu jest mowa o osobach obydwu płci, a także o całych rodzinach. Wystarczy
    > JEDNA taka rodzina w kamienicy lub bloku, żeby skutecznie zatrć życie
    > kilkunastu lub kilkudziesięciu normalnie funkcjonującym rodzinom. Dla mnie
    > owi pseudobiedacy (mnie jakoś nie stać na papierosy i wódę, ich stać...) NIE
    > SĄ WAŻNIEJSI od rodzin normalnych.

    Jeżeli są rodziny "skutecznie zatruwające życie" "normalnym rodziną" to są
    odpowiednie przepisy, które mogą takie osoby powstrzymać od dalszego "trucia".
    Pewnie, że te osoby nie są ważniejsze, ale mają takie same prawa jak my. Nie są
    zwierzętami by zamykac je w klatkach. Nie stać cię na papierosy i wódę a na
    internet i telefon tak?

    > Wbrew temu, co tu zaraz będzie ogłoszone, nie jestem ani rzecznikiem, ani
    > pracownikiem Urzędu Miasta w Sopocie. Jestem tylko mieszkańcem Sopotu. Tylko
    > tyle i aż tyle.

    To byłeś zapewne na hipodromie podczas wizyty Papieża. Czy zapamiętałeś
    cokolwiek z tego co on mówił o ludziach biednych, nie dających sobie rady we
    współczesnym świecie, czy też te słowa, przeleciały ci koło głowy?

    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 29.03.04, 08:39
    leszek.sopot napisał:

    > Z artykułu wynika, że te mieszkania o pow. 30-40 m2, za które rozdajesz
    > gratulacje im. tow. Gomułki, są na ostatnim piętrze przeznaczone do
    > sprzedania.
    > Z tekstu nie wynika, że wszystkie mieszkania w tym bloku są tej samej
    > wielkości

    Jeżeli dom ma 4 kondygnacje (parter i 3 piętra), jest w nim 39 mieszkań, czyli
    średnio 10 na kondygnację, 10 mieszkań na ostatniej kondygnacji ma po 30 - 40
    metrów, a poszczególne kondygnacje mają porównywalna powierzchnię, to
    oczywistym jest, że mieszkania sa podobnej wielkości.

    > Jak to nie było mowy! Budowa tego domu była reklamowana jeszcze za
    poprzedniej
    > kadencji rady miasta jako początek budownictwa komunalnego.

    No więc o tym własnie napisałem. Że była mowa o mieszkaniach komunalnych.
    Mieszkanie komunalne to nie jest to samo, co mieszkanie socjalne.


    >
    >
    > Co za wrażliwość społeczna.

    Owszem. Jestem wrażliwy na potrzeby spokojnej większości terroryzowanej syfem i
    chamstwem przez zapiojaczoną mniejszość.

    > Byli już tacy co getta budowali, na szczęście
    > wojnę
    > przegrali. Jak to możliwe, że teraz takie myślenie się odradza.

    Jeśli dobrze pamiętam, wówczas chodziło o eksterminację na tle
    nacjonalistycznym. A nie o usuwanie menelstwa.

    > Jesteś za
    > zamykaniem biednych w gettach, lub też za wyrzucaniem z Sopotu by ci nie
    > psuli
    > estetycznych wrażeń? Najgorsze jest to, ze wyrzucono tam także małe dzieci,
    > które w Sopocie miały szansę na wyrwanie się z tego zamkniętego kręgu biedy i
    > braku wykształcenia.

    Jeżeli Ty sądzisz, że te dzieci miały lub maja jakąkolwiek szansę na wyrwanie
    się z zaklętego kręgu wychowując się w takich a nie innych rodzinach to
    gratuluję optymizmu. Lokalizacja w Sopocie nie ma tu znaczenia. Ile znasz
    przypadków, że dzieci z menelskich domów wyszły na ludzi tylko dlatego, że
    mieszkały w pryzwoitym miejscu?

    > To tak jak mówienie o kulawym, że jest kulawy bo mu tak wygodnie. Nie
    > rozumiesz, że tu nie chodzi o wygodę lecz o to, że nie potrafią być inni bo
    > kiedyś ktoś w odpowiednim czasie nie podał im ręki. Jak trzeba być durnym by
    > twierdzić, że np. ludzie są głodni bo chcą być głodni, są chorzy bo chcą
    > chorować, są biedni bo chcą być biedni a do tego bo tak jest im wygodnie. Co
    > za
    > bystre spostrzeżanie.

    Między pijaństwem, menelstwem, brakiem higieny, a inwalidztwem czy chorobą jest
    istotna różnica. Nikt nie postuluje usunięcia z miasta ludzi chorych, którzy
    nie zatruwaja życia innym ludziom.

    >
    > Jeżeli są rodziny "skutecznie zatruwające życie" "normalnym rodziną" to są
    > odpowiednie przepisy, które mogą takie osoby powstrzymać od
    > dalszego "trucia".

    Ty chyba zapomniałeś w jakim kraju żyjesz. Niby JAK mozna ich powstrzymać?
    Wezwać policję? To zapewnia spokój na te kilka minut, kiedy policja u nich
    jest. Po kilku takich wezwaniach policje przestaje w ogóle przyjeżdżać. Pisać
    pisma do ratusza? Przepisy są akurat takie, że kompletnie nic to nie daje.
    Przepisy mówia to co ty: oni są biedni, nie maja dokąd pójść, mają małe dzieci.
    A że te dzieci dewastują dom albo samochody sąsiadów? Zdjęcia im nie zrobiłeś,
    zresztą i tak nie podlegają sciganiu z racji młodego wieku...

    > Pewnie, że te osoby nie są ważniejsze, ale mają takie same prawa jak my.

    Obowiązki też mają takie same, ale olewaja to z góry na dół.


    > Nie stać cię na papierosy i wódę a na
    > internet i telefon tak?

    Zanim kupie telefon i internet, najpierw karmię rodzinę, opłacam czynsz i inne
    opłaty związane z mieszkaniem, zaopatruję rodzine w odzież. A nie odwrotnie.
    Owi "głodni biedacy" nie mają co jeść, nie mają na czynsz, ale ZAWSZE maja na
    alkohol...

    > To byłeś zapewne na hipodromie podczas wizyty Papieża. Czy zapamiętałeś
    > cokolwiek z tego co on mówił o ludziach biednych, nie dających sobie rady we
    > współczesnym świecie, czy też te słowa, przeleciały ci koło głowy?


    Ani nie byłem wtedy na hipodromie, ani nie mam obowiązku wypełniać zaleceń
    papieża. To raz. Ludzie biedni i nie dający sobie rady we współczesnym siwecie
    nie są tożsami z pijakami, menelami itp. To dwa.


    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 29.03.04, 13:11
    1. Widocznie jesteś dobrze poinformowany. Ja nie wiedziałem, że dom ma 4
    kondygnacje. Na zdjęciu widać 4 balkony i parter. Muszę podjechać i sprawdzić,
    jeśli oczywiście znajdę miejsce na postawienie samochodu :)
    2. Rzecznik miasta mówi o 11 wolnych mieszkaniach. Skąd wiesz, że 10 ma być
    jeszcze sprzedanych, a 11 to te wolne dla chętnych na zamianę (może jednak w UM
    pracujesz, lub masz b. bliskie kontakty)?
    3. Mieszkania komunalne to nie to samo co mieszkania socjalne. Napisałem, że to
    jest to samo (choć i jedne i drugie są własnością gminy)?
    4. Niezaobserwowałem by "syfem" i "chamstwem" terroryzowała mnie "zapijaczona
    mniejszość". Gdyby tak było już dawno wspólnie z sąsiadami demostrowalibyśmy za
    wyrzuceniem Karnowskiego z prezydenckiego stołka.
    5. Ostatnie getta dla mniejszości społecznych istniały w RPA, które to państwo
    przegrało wojne z międzynarodową opinią społeczną. Ostatnią taką wojnę
    przegrali też Słowacy, którzy próbowali budować getta dla cyganów.

    Na marginesie: getta nie rozwiązują problemu, ich powstawanie sprzyja tylko
    spokojowi zamożnych estetów. By rozwiązać ten problem trzeba likwidować
    przyczyny a nie skutki.

    6. Oczywiście, że zam wiele przykładów by dzieci wyrwały się z kręgu patologii
    rodzinnej. Zapewne ty też, ale niepotrzebnie dla potrzeb tej polemiki,
    przeczysz oczywistej prawdzie.
    Pomyśl przez chwilę. Dla wyrwania się z patologii rodzinnej środowisko musi dac
    dziecku maksymalnie wiele bodźców pozytywnych. W Sopocie od wielu lat miasto
    daje dużo pieniędzy na rozwijanie zajęć pozalekcyjnych w szkołach. Można u nas
    także znaleźć wiele innych ofert kulturalnych i sportowych dla młodzieży. Także
    poziom nauczania jest zapewnie wyższy niż gdzieś na wsi. W Straszynie, czy
    jakimkolwiek innym miejscu, te dzieci nie mają żadnych szans. Nie wierzę byś,
    mimowolnie zapewne, popierał tendencję, że bogatsi maja być coraz bogatsi a
    biedniejsi coraz bardziej biedni. Lokalizacja Sopotu i charakter naszego miasta
    ma oczywiście bardzo duże znaczenie.
    7. Upierasz sie za usuwaniem z Sopotu ludzi, którzy zatruwają tobie życie.
    Różni ludzie potrafią zatruć życie, najczęściej nie są to te twoje ulubione
    zapijaczone chamy. Częściej zazdrośni, wścibscy sąsiedzi.
    8. Nie zapomniałem w jakim kraju żyję. Są odpowiednie przepisy, które wyraźnie
    mówią co można robić z osobami ustawicznie utrudniającymi mieszkanie w jednym
    budynku. Sprawy trochę trwają, ale sądy mogą wydać nakaz eksmisji. Od miasta
    tylko zależy czy taki nakaz będzie wykonany - od tego, czy ma lokale socjalne.
    Dlatego dobrze by było gdybyś popierał ich budowanie.
    9. Piszesz o bezkarności dzieci. To prawda, że z niektórymi są problemy. Sopot
    jest miastem wielu pokus, tu latem zjeżdża sie element nieciekawy, u nas też
    jaskrawo widać różnice społeczne. Moim skromnym zdaniem dlatego należy do tych
    dzieci stale wyciągać rękę z pomocą. Ważne jest by był i kij i marchewka (kij
    chyba jest, nie twierdzisz przecież, że w Sopocie panuje bezprawie?).
    10. Niestety to prawda, że "owi głodni biedacy" mają zawsze na alokohol -
    dlatego, że są chorzy na alkoholizm, to uzależnienie z którego nie mogą się
    wyrwać. Najczęśćiej właśnie alkohol spowodował, ze stoczyli się na dno. Nikt im
    w odpowiednim czasie ręki nie podał.
    11. Nikt nie ma obowiązku wypełniac zaleceń Papieża, ale nad jego słowami warto
    się zastanowić. Chyba nie musze cię przekonywać, że to mądry człowiek, może
    jedyny autorytet dla Polaków, którego nauczanie jest trudno zlekceważyć.
    Szkoda, że cię wtedy nie było w Sopocie. Był to jeden z najpiękniejszych dni -
    także dlatego, że całkowicie wstrzymano w mieście ruch kołowy. Cisza, spokój,
    brak smrodu spalin. Szkoda, ze nie jest tak codziennie.
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 29.03.04, 14:43
    leszek.sopot napisał:

    > 1. Widocznie jesteś dobrze poinformowany. Ja nie wiedziałem, że dom ma 4
    > kondygnacje. Na zdjęciu widać 4 balkony i parter. Muszę podjechać i
    sprawdzić,
    > jeśli oczywiście znajdę miejsce na postawienie samochodu :)

    W poblizu jest pusty parking koło cmentarza. Ale stamtąd trzeba zrobic
    kilkadziesiąt kroków...

    > 2. Rzecznik miasta mówi o 11 wolnych mieszkaniach. Skąd wiesz, że 10 ma być
    > jeszcze sprzedanych, a 11 to te wolne dla chętnych na zamianę (

    Patrz mój dodatkowy post sprzed południa.

    > 3. Mieszkania komunalne to nie to samo co mieszkania socjalne. Napisałem, że
    > to
    > jest to samo (choć i jedne i drugie są własnością gminy)?

    Sugerowałeś, że była mowa o jakims innym przeznaczeniu mieszkań w tym budynku
    tudzież o biedakach. Jesli źle zrozumiałem to przepraszam.

    > 4. Niezaobserwowałem by "syfem" i "chamstwem" terroryzowała mnie "zapijaczona
    > mniejszość".

    A ja owszem. Jestem zmuszony do znoszenia smrodu ich odchodów w bocznych
    uliczkach i na podwórkach, do nieprzyjemnych rozmów z nachalnymi żebrzącymi
    pijakami we wszystkich mozliwych okolicznościach, jestem pozbawiony mozliwości
    skorzystania z ławek koło fontanny Jasia Rybaka, jestem zmuszony słuchać ich
    pijackich wrzasków i "spiewów" po nocy, jestem zmuszony mieszkać w mieście
    pełnym wyrzuconych przez nich puszek, petów i potłuczonych butelek, przed
    którymi muszę cały czas przestrzegac małe dziecko.
    Jeśli Ciebie to wszystko omija, to zazdroszczę.

    > 5. Ostatnie getta dla mniejszości społecznych istniały w RPA, które to
    > państwo
    > przegrało wojne z międzynarodową opinią społeczną. Ostatnią taką wojnę
    > przegrali też Słowacy, którzy próbowali budować getta dla cyganów.

    Cały czas mówisz o dyskryminacji na tle narodowosciowym albo rasowym. A ja
    niczego takiego nie proponowałem.


    > Na marginesie: getta nie rozwiązują problemu, ich powstawanie sprzyja tylko
    > spokojowi zamożnych estetów. By rozwiązać ten problem trzeba likwidować
    > przyczyny a nie skutki.

    Zapewne. Ale przyczyn nikt przez ostatnie pół wieku nie usunął, więc teraz
    musimy usuwać zarówno przyczyny jak skutki.

    >
    > 6. Oczywiście, że zam wiele przykładów by dzieci wyrwały się z kręgu
    > patologii
    > rodzinnej. Zapewne ty też,

    Ja znam tylko jeden taki przykład. Przy czym miejsce zamieszkania owej osoby
    nie miało kompletnie żadnego znaczenia.

    > Dla wyrwania się z patologii rodzinnej środowisko musi dac
    > dziecku maksymalnie wiele bodźców pozytywnych. W Sopocie od wielu lat miasto
    > daje dużo pieniędzy na rozwijanie zajęć pozalekcyjnych w szkołach. Można u
    > nas
    > także znaleźć wiele innych ofert kulturalnych i sportowych dla młodzieży.

    Mhm. I dzieci z patologicznych rodzin masowo z tych ofert korzystają, co? Zejdź
    na ziemię Leszek. Te dzieciaki zbierają (w różny sposób) w tym czasie pieniądze
    na gorzałę dla tatusia, a nie chodzą na próby chóru. Rodzice tych dzieci po
    prostu nie pozwalają im sie wyrwać.

    > Także
    > poziom nauczania jest zapewnie wyższy niż gdzieś na wsi.

    Zapewne. Tyle, że szanowni rodzice maja gdzieś jak się uczą ich dzieci. W
    związku z czym te ostatnie nie uczą się wcale. I co tu pomoże poziom nauczania?

    > Nie wierzę byś,
    > mimowolnie zapewne, popierał tendencję, że bogatsi maja być coraz bogatsi a
    > biedniejsi coraz bardziej biedni. Lokalizacja Sopotu i charakter naszego
    > miasta
    > ma oczywiście bardzo duże znaczenie.

    Ja nie jestem od popierania lub niepopierania tendencji. Ja tylko stwierdzam
    fakty. Charakter Sopotu nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia
    resocjalizacji dzieci z patologicznych rodzin.

    > 7. Upierasz sie za usuwaniem z Sopotu ludzi, którzy zatruwają tobie życie.
    > Różni ludzie potrafią zatruć życie, najczęściej nie są to te twoje ulubione
    > zapijaczone chamy. Częściej zazdrośni, wścibscy sąsiedzi.

    Zazdrośni wścibscy sąsiedzi nie wykonują czynności, o których pisałem w punkcie
    4. Bywają wkurzający, ale da sie życ nie zwracając na nich uwagi.

    > 8. Nie zapomniałem w jakim kraju żyję. Są odpowiednie przepisy, które
    > wyraźnie
    > mówią co można robić z osobami ustawicznie utrudniającymi mieszkanie w jednym
    > budynku. Sprawy trochę trwają, ale sądy mogą wydać nakaz eksmisji. Od miasta
    > tylko zależy czy taki nakaz będzie wykonany - od tego, czy ma lokale
    > socjalne.
    > Dlatego dobrze by było gdybyś popierał ich budowanie.

    Zazdroszczę Ci wiary, że w tym kraju można cokolwiek dobrego zrobić drogą
    przewidziana przez prawo.

    > 9. Piszesz o bezkarności dzieci. To prawda, że z niektórymi są problemy.
    > Sopot
    > jest miastem wielu pokus, tu latem zjeżdża sie element nieciekawy, u nas też
    > jaskrawo widać różnice społeczne. Moim skromnym zdaniem dlatego należy do
    > tych
    > dzieci stale wyciągać rękę z pomocą.

    Ich rodzice nie chcą dla nich tej pomocy. A ponieważ mają ustawową władzę
    rodzicielską, to owa pomoc z reguły trafia w próżnię.

    > Ważne jest by był i kij i marchewka (kij
    > chyba jest, nie twierdzisz przecież, że w Sopocie panuje bezprawie?).

    Bezprawie? Na pewno nie większe niż w reszcie Polski. Ale to nie jest pozytywny
    obraz.

    > 10. Niestety to prawda, że "owi głodni biedacy" mają zawsze na alokohol -
    > dlatego, że są chorzy na alkoholizm, to uzależnienie z którego nie mogą się
    > wyrwać. Najczęśćiej właśnie alkohol spowodował, ze stoczyli się na dno. Nikt
    > im
    > w odpowiednim czasie ręki nie podał.

    A ktoś im kazał chlać i popadać w alkoholizm? Też nikt. Popadli w alkoholizm z
    własnej nieprzymuszonej woli.
    Niech każdy sam odpowiada za swoje czyny.
    Zresztą alkoholicy mają mozliwość wyleczenia się, funkcjonują odpowiednie
    placówki i programy. Niektórzy z tego korzystają, ale większość tego po prostu
    NIE CHCE!. To z jakiej racji miałbym do nich wyciągać rękę?

    > Szkoda, że cię wtedy nie było w Sopocie.

    Kto powiedział, że nie byłem wtedy w Sopocie?

    Nie byłem na hipodromie. W Sopocie byłem, w końcu tu mieszkam...



    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 29.03.04, 15:39
    Ad. 4
    Widocznie masz pecha, że mieszkasz w dolnym Sopocie, ja mam to szczęście, że
    mieszkam w górnym, gdzie to zjawisko występuje w b. małym zakresie i nikomu nie
    wadzi (hm..., ty tylko dolny Sopot zaliczasz do "właściwego Sopotu"?). Tu
    gorszym chamstwem jest wykorzystywanie okolicznego lasu do wysypywania śmieci,
    które nieraz przywożone są niezłymi samochodami. Moim zdaniem za ten bałagan
    odpowiadają w równej mierze bywalcy dyskotek i wszelkiego typu imprez w dolnym
    Sopocie. Chyba za utrzymanie porządku powinni też odpowiadać właściciele
    tych "przybytków rozpusty". Przy fontannie Jasia Rybaka ja nie zauważam jakiego
    nalotu pijaczków. Czasem się trafi jeden bądź drugi, ale żeby twierdzić, że
    jest ich tam cały tabun, to przesada.
    Ad. 5
    Próby izolowania biedoty to też dyskryminacja ze względów społecznych
    Ad. 6
    A ja znam takie przykłady z Sopotu. Oczywiście z tych dzieci nie wyrosły jakieś
    znakomitości sportowe czy intelektualne, ale pracują uczciwe i mają porządne
    rodziny. Różnie to się w życiu układa. Pewnie, że masowo nie korzystają, bo
    czerpią w przeważającej części wzory zachowań od swych rodziców. Ale jeśli
    chociaż kilkoro da się wyciągnąć ze złej drogi, to warto próbować. A uwierz mi,
    że dzieci zbierają najczęściej butelki po to by kupić sobie batonik lub colę.
    Przeczysz oczywistym faktom twierdząc, że nie ma znaczenia dla resocjalizacji
    liczba pozytywnych ofert kierowanych do nich przez środowisko. Ja uparcie będę
    twierdził, że w Sopocie te dzieciaki mają większe szanse na edukację i poprawę
    w przyszłości swych warunków życia, niż gdzie indziej.
    Ad.8
    Nie wolno jedynie wierzyć (co mi przypisujesz), że w naszym kraju prawo może
    znaczyć prawo - tego trzeba się także domagać na codzień i pilnowac by prawo
    było przestrzegane. Ja staram się tak reagować (stąd m.in. mój "podziw", że
    miasto w 3 lata zbudowało 4- czy 3-piętrową kamienicę z tak mizernym skutkiem
    dla tych, którzy naprawdę w Sopocie nie maja gdzie mieszkać).
    Ad. 10
    Jak ci się podobał ten dzień w Sopocie bez samochodów. Kiedys już proponowałem,
    że najlepszym sposobem dla uczczenia wizyty Papieża byłoby organizowanie raz w
    roku dnia bez samochodu.

    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 29.03.04, 15:52
    leszek.sopot napisał:

    > Próby izolowania biedoty to też dyskryminacja ze względów społecznych

    Nie chodzi o biedotę jako taką, tylko o MENELSTWO. Cały czas wyraźnie o tym
    piszę.

    > Ad. 6
    > A ja znam takie przykłady z Sopotu. Oczywiście z tych dzieci nie wyrosły
    > jakieś
    > znakomitości sportowe czy intelektualne, ale pracują uczciwe i mają porządne
    > rodziny.

    No to super, ale czy tym ludziom udało sie akurat dlatego, że mieszkali w
    Sopocie?


    > Przeczysz oczywistym faktom twierdząc, że nie ma znaczenia dla resocjalizacji
    > liczba pozytywnych ofert kierowanych do nich przez środowisko. Ja uparcie
    > będę
    > twierdził, że w Sopocie te dzieciaki mają większe szanse na edukację i
    > poprawę
    > w przyszłości swych warunków życia, niż gdzie indziej.

    Te dzieciaki nie mają mozliwosci decydować o tym co robią.

    > Ad.8
    > Nie wolno jedynie wierzyć (co mi przypisujesz), że w naszym kraju prawo może
    > znaczyć prawo - tego trzeba się także domagać na codzień i pilnowac by prawo
    > było przestrzegane.

    Tylko w moim osobistym życiu w ciagu ostatnich trzech lat miałem kilka okazji,
    żeby przekonac się, że prawo nie ma zadnego znaczenia dla takich instytucji jak
    policja, prokuratura, czy sąd grodzki. To ostatnie dotyczy akurat Gdyni, ale ja
    mówie o prawie w Polsce a nie tylko w Sopocie.

    > Ja staram się tak reagować (stąd m.in. mój "podziw", że
    > miasto w 3 lata zbudowało 4- czy 3-piętrową kamienicę z tak mizernym skutkiem
    > dla tych, którzy naprawdę w Sopocie nie maja gdzie mieszkać).

    Skutek nie byłby tak mizerny, gdyby władza zmusiła samotnych najemców
    zajmujących duże mieszkania do zamiany na te nowe małe. W ten sposób
    odzyskanoby dwadzieścia parę duzych mieszkań. Ale co bys mówił o poszanowaniu
    prawa, gdyby rzeczywiście ci najemcy byli do takiej zamiany zmuszani?

    > Ad. 10
    > Jak ci się podobał ten dzień w Sopocie bez samochodów.

    Ani sie podobał ani nie podobał.

    > Kiedys już proponowałem,
    > że najlepszym sposobem dla uczczenia wizyty Papieża byłoby organizowanie raz
    > w
    > roku dnia bez samochodu.

    Nie ma powodu, żeby miasto lub państwo miało corocznie czcić wizyty papieża.

    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 30.03.04, 00:21
    Rozumiem, że tzw. menelstwo chciałbyś przegonić do innej gminy. Ciekawe jakiej?
    A może jednak to getto dla menelstwa urządziłbyś w Sopocie?
    We współczesnej Polsce na razie tworzą się takie getta dla bogaczy. Na pewno
    zwróciłeś uwagę na wybudowane tu i ówdzie osiedla eleganckich domków ogrodzone
    murem lub jakimś innym solidnym parkanem z bramami pilnowanymi przez
    strażników. Ciekawe są to obrazki. Ja sobie nie wyobrażam, by z Sopotu stowrzyć
    takie wielkie ogrodzone getto i wpuszczać do niego tylko tych co nie śmierdzą.
    Twierdzisz, że dzieciaki nie mają możliwości decydowania o swoich działaniach.
    To prawda, każde dziecko w ograniczonym stopniu jest w stanie decydować o swoim
    rozwoju, dlatego łatwiej jest im pomóc niż dorosłym.
    Twoje zniechęcenie wobec tzw. państwa prawa oznacza, ze także i ty być może
    olewasz prawo. Przypuszczam jednak, że nie. Jednak wielu ludzi myśli, że prawo
    w Polsce nic nie znaczy. To przekonanie przekłada się na ich postępowanie w
    codziennym życiu. Łamią więc różne "duperelowate" przepisy, niektórzy
    dopuszczają się też łamania poważniejszych zakazów. W podobny sposób do swych
    obowiązków moga podchodzić miejscy urzędnicy i członkowie zarządu miasta. Bo co
    to znaczy, ze pewnym łysym osobnikom w mieście nikt ze straży nie podskoczy.
    Straż podlega prezydentowi, niech więc prezydent baczy na to jak ta straż
    funkcjonuje. Jeśli twoim sąsiadem jest jakiś menel mieszkający w komunalnym
    mieszkaniu, to miejskiego urzędnika jest obowiązkiem by odpowiednio reagował.
    Ale być może on też tak jaki i ty uważa, że to i tak nic nie da i dlatego nic
    nie robi.
    Ty chciałbyś aby gmina na siłę zmusiła najemców do przeprowadzenia się do
    mniejszych mieszkań? Przedziwny pomysł. Nikogo nie można zmusić, a gmina
    mogłaby do tego zachęcić - być może np. wysokością czynszu. W Gdańsku wpadli na
    lepszy pomysł. Zaproponowali najemcą kupno najmowanych lokali za 5 proc.
    wartości. Może to spowodowac masowy wykup mieszkań i ożywienie na rynku
    nieruchomości wraz ze spadkiem cen mieszkań.
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 30.03.04, 09:08
    leszek.sopot napisał:

    > Rozumiem, że tzw. menelstwo chciałbyś przegonić do innej gminy. Ciekawe
    > jakiej?

    Chcę się ich pozbyć z miasta. A dokąd to juz nie moja sprawa, moja sprawą jest
    Sopot.

    .
    > Twierdzisz, że dzieciaki nie mają możliwości decydowania o swoich
    > działaniach.
    > To prawda, każde dziecko w ograniczonym stopniu jest w stanie decydować o
    > swoim
    > rozwoju, dlatego łatwiej jest im pomóc niż dorosłym.

    Nieprawda. Te dzieci sa pod usankcjonowana prawem władzą rodziców. Nic nie
    można dla nich zrobic bez zgody tych rodziców. A rodzice pomocy dla dzieci
    niechcą.

    > Twoje zniechęcenie wobec tzw. państwa prawa oznacza, ze także i ty być może
    > olewasz prawo. Przypuszczam jednak, że nie. Jednak wielu ludzi myśli, że
    > prawo
    > w Polsce nic nie znaczy. To przekonanie przekłada się na ich postępowanie w
    > codziennym życiu. Łamią więc różne "duperelowate" przepisy, niektórzy
    > dopuszczają się też łamania poważniejszych zakazów. W podobny sposób do swych
    > obowiązków moga podchodzić miejscy urzędnicy i członkowie zarządu miasta. Bo
    > co
    > to znaczy, ze pewnym łysym osobnikom w mieście nikt ze straży nie podskoczy.
    > Straż podlega prezydentowi, niech więc prezydent baczy na to jak ta straż
    > funkcjonuje. Jeśli twoim sąsiadem jest jakiś menel mieszkający w komunalnym
    > mieszkaniu, to miejskiego urzędnika jest obowiązkiem by odpowiednio reagował.
    > Ale być może on też tak jaki i ty uważa, że to i tak nic nie da i dlatego nic
    > nie robi.

    Co do usuwania menelstwa z kamienicy. Owszem, mogę doprowadzić do tego droga
    urzędową. Kłopot w tym, że wtedy powstanie pustostan, który natychmiast
    zostanie zasiedlony. A kto dostanie przydział? Następny menel, oczekujący w
    kolejce na mieszkanie. Dostanie, bo ma dziecko, a raczej całą ich czeredkę.
    Więc mu się należy. Takie mamy prawo w tym kraju.

    A co do wypełniania obowiązków przez państwowe lub miejskie słuzby. Kilkanascie
    razy zgłaszałem policji lub starzy miejskeij rozmaite zjawiska. ZAWSZE bez
    skutku, a nawet bez reakcji. A jednym z owych zgłoszeń było zagrozenie życia
    mojej córki zawinione przez administratora budynku (opadające fragmenty balkonu
    z góry). Policja i prokuratura przez pół roku po zgłoszeniu nie przysłały
    zadnego rzeczoznawcy do oględzin, po czym dostałem zawiadomienie o umorzeniu
    śledztwa z powodu... niemożności dokonania oględzin. Bo po tym półrocznym
    oczekiwaniu (niezależnie od mojej sprawy) wykonano remont całego budynku...

    Masz jeszcze jakieś uwagi co do moich pogladów na tę karykature państwa, w
    której zyjemy?

    > Ty chciałbyś aby gmina na siłę zmusiła najemców do przeprowadzenia się do
    > mniejszych mieszkań? Przedziwny pomysł.

    Przeczytaj jeszcze raz, co ja na ten temat napisałem. Nie mam ochoty udowadniac
    że nie jestem wielbłądem.


    > Nikogo nie można zmusić, a gmina
    > mogłaby do tego zachęcić - być może np. wysokością czynszu.

    No to przecież czynsze w tym nowym domu są niższe niż w duzych mieszkaniach w
    centrum!!!

    > W Gdańsku wpadli
    > na
    > lepszy pomysł. Zaproponowali najemcą kupno najmowanych lokali za 5 proc.
    > wartości. Może to spowodowac masowy wykup mieszkań i ożywienie na rynku
    > nieruchomości wraz ze spadkiem cen mieszkań.

    Prawo mówi, ze wykupic mozna mieszkanie samodzielne. W starym Sopocie,
    mieszkania samodzielne są w mniejszości. To przecież są pojedyncze pokoje ze
    współnymi korytarzami, wydzielone po wojnie z dawnych dużych mieszkań.

    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 30.03.04, 14:04
    Chcesz "menelstwa" pozbyć się z miasta, ale nie wiesz jak to zrobić i nie
    zamierzasz o tym myśleć bo to nie twoja sprawa. Domagasz się zrobienia czegoś
    co nie może być wykonane i zapewne dalej będziesz krytykował za to miasto.
    Skąd wiesz, że rodzice (nie wiem tylko czy biedni czy już ci, których
    zaliczyłeś do menelstwa) nie chcą pomocy dla swych dzieci? Ja zaobserwowałem co
    innego, czasem jest wręcz odwrotnie, choć wielu wstydzi się po prostu przyjść
    prosić o pomoc.
    Nie jest chyba regułą w Sopocie, że na miejsce eksmitowanego menela jest
    meldowany nowy menel? Może jednak twoje przypuszczenie jest trafne, ja nie mam
    pojęcia.
    Co do sprawy balkonu. Pełna zgoda. W Sopocie niestety i administracje domów i
    wydział lokalowy pod nadzorem Czarka Jakubowskiego pracują kiepsko, czasem po
    prostu fatalnie. Nagminne jest olewanie prostych próśb i interwencji
    mieszkańców. Ale wynika to chyba z filozofii naszej miejskiej władzy: wspólnoty
    mieszkaniowe mają się same o siebie troszczyć. Jeżeli rozpadający się balkon
    przynależał do mieszkania komunalnego, to nie dziwię ci się, że byłeś bezradny.
    Znam w Sopocie o wiele gorsze przykłady arogancji urzędników lokalówki.
    To prawda, ze w piętą achillesową Sopotu są wspólne mieszkania. Jak jednak mało
    lub praktycznie nic miasto nie robi by to zmienić. A przecież to w wyniku
    decyzji administracyjnych Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Sopocie w latach
    50. następowało tzw. zagęszczanie. Jeśli miasto kiedyś podjęło takie decyzje,
    to nie jest teraz winą najemców, że mieszkają we wspólnych mieszkaniach. Winą
    za tę sytuację ponosi miasto, które musi teraz znaleźć wyjście z tej sytuacji.
    Dlaczego nie rezerwuje (a może to robi, tylko ja tego nie wiem) kilku małych
    mieszkań za każdym razem gdy zezwala na budowę nowych osiedli mieszkaniowych
    lub warunkuje zgodę na ich budowę od zakupu na rzecz miasta kilku kawalerek.
    Możnaby też znaleźć jakiś inny pomysł...
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 30.03.04, 14:23
    leszek.sopot napisał:

    > Chcesz "menelstwa" pozbyć się z miasta, ale nie wiesz jak to zrobić i nie
    > zamierzasz o tym myśleć bo to nie twoja sprawa. Domagasz się zrobienia czegoś
    > co nie może być wykonane i zapewne dalej będziesz krytykował za to miasto.

    Za myslenie płacę władzom miasta i państwa. I to horrendalne sumy płacę. Płacę
    i wymagam.

    > Skąd wiesz, że rodzice (nie wiem tylko czy biedni czy już ci, których
    > zaliczyłeś do menelstwa) nie chcą pomocy dla swych dzieci? Ja zaobserwowałem
    > co
    > innego, czasem jest wręcz odwrotnie, choć wielu wstydzi się po prostu przyjść
    > prosić o pomoc.

    No wiec moje obserwacje sa inne.

    > Nie jest chyba regułą w Sopocie, że na miejsce eksmitowanego menela jest
    > meldowany nowy menel? Może jednak twoje przypuszczenie jest trafne, ja nie
    > mam
    > pojęcia.

    Takie nieoficjalne ostrzeżenie dostałem w wydziale lokalowym...

    > Co do sprawy balkonu. Pełna zgoda. W Sopocie niestety i administracje domów i
    > wydział lokalowy pod nadzorem Czarka Jakubowskiego pracują kiepsko, czasem po
    > prostu fatalnie.

    Ja pisałem o postepowaniu PROKURATURY I POLICJI!!!! Co prawda wcześniejsze
    próby interwencji w lokalowym tez pozostały bez echa. Ale wymijających
    odpowiedzi z wielka wprawą udziela tam jakiś kierownik Ryszard Cośtamdalej, a
    nie C.Jakubowski.

    > To prawda, ze w piętą achillesową Sopotu są wspólne mieszkania. Jak jednak
    > mało
    > lub praktycznie nic miasto nie robi by to zmienić. A przecież to w wyniku
    > decyzji administracyjnych Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Sopocie w
    > latach
    > 50. następowało tzw. zagęszczanie. Jeśli miasto kiedyś podjęło takie decyzje,
    > to nie jest teraz winą najemców, że mieszkają we wspólnych mieszkaniach. Winą
    > za tę sytuację ponosi miasto, które musi teraz znaleźć wyjście z tej
    > sytuacji.

    No zdaje się, że wtedy to były decyzje centralne, razem z centralnym prawem
    lokalowym. Równiez teraz sa jakieś ogólnopolskieprzepisy dotyczące tych spraw.

    > Dlaczego nie rezerwuje (a może to robi, tylko ja tego nie wiem) kilku małych
    > mieszkań za każdym razem gdy zezwala na budowę nowych osiedli mieszkaniowych
    > lub warunkuje zgodę na ich budowę od zakupu na rzecz miasta kilku kawalerek.
    > Możnaby też znaleźć jakiś inny pomysł...

    A podzieliłes sie tymi pomysłami z Ratuszem?

    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 30.03.04, 14:44
    Mógłbyś mi wyjaśnić w jaki sposób miała zareagować policja lub prokuratura -
    przecież oni mogą reagowac tylko wtedy gdy jest popełnione przestępstwo. Sprawa
    balkonu powwinna jeszcze zainteresować Powiatowego Inspektora Nadzoru
    Budowlanego. Nie wiedziałem prawdę mówiąc, że w sprawie fatalnego stanu budynku
    może interweniować policja czy prokuratura. Wiem, że ludzie w takich sprawach
    interweniują w urzędzie miasta i twierdzą, że to bicie głową w mur.
    Za pracę lokalówki odpowiada Czarek Jakubowski. Wiadomo, że nie on podejmuje
    decyzje, ale odpowiada za jego pracę. A w lokalówce mistrzem od wymijająco-
    zbywających odpowiedzi jest naczelnik Ryszard Witkowski.
    Co do mieszkań wspólnych - to nie w Warszawie podpisywano umowy najmu lecz w
    Sopocie. Wówczas ten kto miał lepsze chody (partyjne i policyjne) w urzędzie to
    wymigał się od dokwaterowania mu współlokatora. Była więc możliwość
    niestosowania obowiązującej wówczas ustawy. To od decyzji urzędników zależało
    gdzie i ilu lokatorów dokwaterują. W tym względzie władze miasta miały
    możliwość swobody.
    Z tym czy też innymi pomysłami dzieliłem się z tzw. ratuszem. Przekonuję się
    jednak, że im dalej w las tym gorzej. Łatwiej było rozmawiać o sprawach miasta
    na początku lat 90. niż teraz.

    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 30.03.04, 14:58
    leszek.sopot napisał:

    > Mógłbyś mi wyjaśnić w jaki sposób miała zareagować policja lub prokuratura -
    > przecież oni mogą reagowac tylko wtedy gdy jest popełnione przestępstwo.

    Leszek, zacznij uwaznie mnie czytać. Ja nie mam czasu na powtarzanie sie.
    Powstało zagrożenie zycia!!! Kilkukilogramowe kawały betonu spadły z 3,5 metra
    obok mojej rocznej córki. Zgłosiłem to jako przestepstwo ze strony
    administracji (sprowadzenie zagrozenia dla życia i zdrowia przez zaniedbanie).
    Organa scigania olały sprawe z góry na dół!

    > Nie wiedziałem prawdę mówiąc, że w sprawie fatalnego stanu budynku
    > może interweniować policja czy prokuratura.

    Nie w sprawie stanu budynku, tylko w sprawie konkretnego zdarzenia.

    > Za pracę lokalówki odpowiada Czarek Jakubowski. Wiadomo, że nie on podejmuje
    > decyzje, ale odpowiada za jego pracę. A w lokalówce mistrzem od wymijająco-
    > zbywających odpowiedzi jest naczelnik Ryszard Witkowski.

    O własnie. Witkowski. Mam nawet kilka jego wiekopomnych dzieł...
    A swoja drogą jesteś z Jakubowskim na "ty"? Bo ja o obcym mi facecie
    powiedziałbym raczej Cezary...

    > Co do mieszkań wspólnych - to nie w Warszawie podpisywano umowy najmu lecz w
    > Sopocie.

    Nie umowy najmu, tylko przydizały. Zgodnie z ustawa autorstwa władz
    centralnych. Owa ustawa wskazywała normę metrażu na osobe. Czyz nie?

    > Wówczas ten kto miał lepsze chody (partyjne i policyjne) w urzędzie
    > to

    > wymigał się od dokwaterowania mu współlokatora. Była więc możliwość
    > niestosowania obowiązującej wówczas ustawy. To od decyzji urzędników zależało
    > gdzie i ilu lokatorów dokwaterują. W tym względzie władze miasta miały
    > możliwość swobody.

    Mówisz tu o układach korupcyjnych. Rzeczywiście stanowiły one normę w Polsce.
    Od zawsze.

    > Z tym czy też innymi pomysłami dzieliłem się z tzw. ratuszem. Przekonuję się
    > jednak, że im dalej w las tym gorzej. Łatwiej było rozmawiać o sprawach
    > miasta
    > na początku lat 90. niż teraz.

    Ale mnie posyłasz na beznadziejne pielgrzymki w sprawie Straży Miejskiej?


    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • leszek.sopot 30.03.04, 15:20
    Nie jestem z Cezarym po imieniu, ale jakoś mi tak łatwiej idzie pisać Czarek.
    Może dlatego, ze mam kolegę o tym imieniu jeszcze ze studiów.
    Posyłam cię, bo sam mimo wszystko staram się interweniować - choć teraz to już
    tylko od czasu do czasu.
    O Witkowskim i jego wydziale (i jeszcze o p. Oszczygieł!) też bym mógł sporo
    poopowiadać. Aż dziw, że miasto dostało certyfikat ISO. Za pieniądze widać
    można wszystko.

    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • zoppoter 30.03.04, 15:24
    leszek.sopot napisał:

    > Aż dziw, że miasto dostało certyfikat ISO. Za pieniądze widać
    > można wszystko.

    Niekoniecznie pieniądze. ISO to procedury postępowania. Które teoretycvznie
    służą wysokiej jakosci usług, ale rzeczywistych efektów sie nie sprawdza.
    Sprawdza się wypełnianie owych procedur i na tym koniec.


    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325
  • zoppoter 29.03.04, 08:44
    leszek.sopot napisał:

    > Zagadka: w kamienicy jest 39 mieszkań. 11 jest jeszcze wolnych. 10 jest
    > przeznaczonych na sprzedaż. Czyli do zamiany pozostało 1 mieszkanie czy też z
    > pozostałych 18 coś jest jeszcze wolne czy też te wszystkie 18 są zasiedlone?
    > Rzeczywiście jest to wyraźnie napisane.

    Owszem. Oto cytat z artykułu:
    "...Czekamy na kolejne TAKIE osoby, jest jeszcze 11 wolnych mieszkań - mówi
    Paweł Orłowski, rzecznik sopockiego magistratu.

    POZOSTAŁE dziesięć lokali na najwyższym piętrze (o pow. ok. 40 mkw.) zostanie
    sprzedana"

    Owe TAKIE osoby, to ludzie którzy oddadzą duże mieszkania w starych domach w
    zammian za małe w nowym domu. To zostało opisane we wcześniejsych zdaniach.

    Znaczenie słowa "POZOSTAŁE" jest chyba jednoznaczne?


    --
    Zoppoter
    forum o zabytkowej motoryzacji:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16325

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka