Dodaj do ulubionych

Smutna historia Pimpka, czyli ludzie, psy i par...

IP: *.ip.jarsat.pl 25.06.11, 16:09
Nie nawiązując nawet do tej sprawy, to powiem tylko jedno w prokuraturze i sądach siedzą jeszcze PRL-owskie DZIADY, które o demokracji gdzieś słyszeli ale nie znają jej mechanizmów. Co do przepisów prawa podobnie, wiedzą że są, ale stosują wedle intersów.
Wiem co mówię.
Edytor zaawansowany
  • fazi52 25.06.11, 16:51
    Schronisko moze sprawdzac w jakich warunkach przebywa pies.
    Na miejscu kierowniczki ,bylabym czestym gosciem u tego "prawowitego wlasciciela".
  • spokojny.zenek 25.06.11, 17:21
    fazi52 napisała:

    > Schronisko moze sprawdzac w jakich warunkach przebywa pies.

    Niby na jakiej podsatwie miałoby sprawdzać???

    > Na miejscu kierowniczki ,bylabym czestym gosciem u tego "prawowitego wlasciciel
    > a".

    Na razie będzie gościem na przesłuchaniu. I będzie się musiała gęsto tłumaczyć.

  • fazi52 25.06.11, 17:58
    Bo schronisko MA PRAWO SPRAWDZAC warunki w jakich zyje pies.
    A nie dziwi was,ze pierwszy wlasciciel godzil sie nawet na zamiane na innego "drogiego"psa???
    To gdzie tu sentyment?milosc?do spornego psa???
    Chcial go sprzedac za przyslowiowa "miske soczewicy".
    Chcial wyciagnac od obecnych wlascicieli 1000zl za tego "rasowego"psa.
    Nie udalo sie,to JA IM POKAZE KTO TU RZADZI!!!!
  • spokojny.zenek 25.06.11, 18:04
    fazi52 napisała:

    > Bo schronisko MA PRAWO SPRAWDZAC warunki w jakich zyje pies.

    Każdy pies???
    Na jakiej podstawie? Zjadłaś coś nieświeżego?


  • fazi52 25.06.11, 18:26
    Wpisz w google -Regulamin Schronisk dla Zwierzat-
    punkt 5
    < T.O.n Z. MA PRAWO do sprawdzenia warunkow w jakich znalazlo sie adoptowane zwierze>
    Jadam tylko swieze produkty.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 18:52
    Jesteś analfabetką???
    Właściciel adoptował to zwierze ze schroniska???
  • fazi52 25.06.11, 18:56
    A czy ja gdzies napisalam,ze ze schroniska?
    SPOKOJNY ZENKU,przyhamuj troche,bo Ci zylka peknie!
  • spokojny.zenek 25.06.11, 19:22
    Aha. Czyli w końcu dotarło, że Teofil nie był przez swojego właściciela adoptowany ze schroniska?
    W niczym to nie umniejsza twojej kompromitacji, ale lepiej późno, niż wcale.

    Musze przyznać, że pomysł "kontrolowania" Teofila przez tę panią (ciebie?) był niebywale kuriozalny. Tym bardziej, że w obecnej sytuacji ta pani (ty?) i tak nie mogłaby chyba temu człowiekowi spojrzeć w oczy. No ale miejmy nadzieję, że będzie musiała - w sądzie.

  • fazi52 25.06.11, 19:31
    Sluchaj SPOKOJNY zenku!
    Czy Ty nie jestes aby tym pozalsie Boze wlascicielem pieska?
    Gdzie Ty tu widzisz kompromitacje!
    Nie dociera do Ciebie,ze KAZDY ma prawo miec swoje zdanie?
    A Ty jakos tak hmhm....dziwnie sie mnie uczepiles!
    Zapamietaj ....ilu ludzi-tyle zdan.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 19:41
    fazi52 napisała:

    > Sluchaj SPOKOJNY zenku!
    > Czy Ty nie jestes aby tym pozalsie Boze wlascicielem pieska?

    Nie. Natomiast gdyby mnie ktoś próbował wyciąć taki numer, jak wy próbowaliście jemu - nie byłbym taki spokojny.

    > Gdzie Ty tu widzisz kompromitacje!

    Chciażby w bezmyślnym cytowaniu punktu regulaminu schroniska, który w oczywisty sposób nie mógł mieć zastosowania w tej sprawie, bo dotyczy zwierząt adoptowanych ze schroniska.

    > Nie dociera do Ciebie,ze KAZDY ma prawo miec swoje zdanie?

    Natomiast nikt nie ma prawa popełniać przestępstw ani pochwalać popełniania przestępstw.

  • fazi52 25.06.11, 20:06
    < .......wyciac taki numer jak wy........
    Jak "wy"tzn.kto!!
    Do mnie pijesz????
    Czlowieku!!! Ty sie za bardzo zacietrzewiles!!!!!
    Spokojnie,spokojnie!
    Nikt Ci nie chce zrobic krzywdy!
    Uspokoj sie a wszystko bedzie dobrze.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 20:09
    fazi52 napisała:

    > Do mnie pijesz????

    Twoje zacietrzewienie pozwala na wyciągnięcie dość jednoznacznych wniosków co do twojego związku ze sprawą.

  • fazi52 25.06.11, 20:18
    Wez facet sie uspokoj i nie szukaj teorii spiskowych tam ,gdzie ich nie ma.
    Przyznaj sie,ze to Ty walczysz o tego kundelka i bedzie ok.
  • Gość: hipr IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:49
    logicznie rzecz ujmując, zenek ma rację
    czasem i burak może mieć rację, i buc, a nawet taki zenek :)
    mimo to... zenek, posuń się, bo śmierdzisz.
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:37
    Zenek ma taką manię, że zawsze i wszędzie broni wszelkich urzędników, prawników,
    kuratorów itp.. Dla niego to są święte krowy a społeczenstwo to banda bluźnierców i heretyków,
    chcących te święte krowy pokalać.
  • dzikowy 26.06.11, 13:50
    Świnki morskiej, samca, którego właściciel powiedział, że albo wezmę, albo uśpi. Niczego nie podpisaliśmy, wsio na gębę i bez świadków.
    Świnki morskiej, samicy, którą porzucono w gabinecie weterynaryjnym, a który to gabinet zgłosił się do mnie. Niczego nie podpisywaliśmy, jest na gębę.
    Świnki morskiej, samicy - jej właścicielka zrzekła się jej na rzecz gabinetu weterynaryjnego, a lekarze z tego ostatniego skontaktowali się ze mną, znowu wszystko na gębę.
    Oczywiście wziąłem je w celu osiągnięcia korzyści, nie wiem tylko jakiej, bo niektóre trzeba było wcześniej wyleczyć, a pozostałe też powietrzem nie żyją.
    --
    Autor: Gość: dzikowy=ciul
    "ty pedalski cyklisto wypierdzielaj pewnie nawet pracy nie masz menelu"
    Sraczka Mózgowa
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:52
    Który z tych przypadków miałby mieć cokolwiek wspólnego z przywłaszczeniem?
  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 14:04
    Wedle tej prokuratorki każdy - jeśli tylko ex-właściciel rozmyśliłby się i napisał wniosek o wszczęcie postępowania;)
  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 14:23
    Ale oczywiście że miał prawo zgłosić się na policje. Jest właścicielem psa, który mu zaginał. Pierwsze co bym zrobił to próbował się skontaktować z policją, schroniskiem itp.

    Ten artykuł w GW to jakaś kpina. Pan redaktor przedstawił sprawę bardzo jedno stronnie. Od razu założył złą wole właściciela, prokuratury i policji. Jak tak w ogóle można. Przecież takim tekstem oczernia się właściciela, który jedyne czego chce to odzyskać swojego pieska.

    Do tego argument o ciąży jest zupełnie nie trafiony, bo idać taki tokiem rozumowania pies nigdy nie mógł by wrócić do właściciela. Bo najpierw żona w ciąży, potem przecież bedzie miała stres połogowy, potem kolejne dziecko się przywiąże do piska by w koncu nigdy go nie oddać ... no ludzie proszę.

    Właściciel odzyskał swojego psa a wy po nim jedziecie, czyli rozumiem jak wam ktoś np buchnie samochód, potem całkiem przypadkiem trafi auto do komisu i zostanie sprzedane jakiejś rodzinie z dzieckiem. To nawet po roku gdy zostanie odnaleziony, to nie będziecie się domagać jego zwrotu, bo przecież ta "nowa rodzina " się do niego zdążyła przywiązać. Przecież dzięki temu autu matka robi zakupy, wozi dzieci do szkoły a pół roku temu odbyli w nim podróż do włoch.

    Ludzie proszę was, pies wrócił do swojego właściciela a taki artykuł to czysta kpina
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:44
    Masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem i jeszcze sie tym chwalisz?
    Żaden z tych przykładów nie ma nic wspólnego z przywłaszczeniem.
  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 17:42
    Brawo Miszczu;)

    ŻADEN z tych przypadków nie ma nic wspólnego z przywłaszczeniem! Mimo to, skoro prokurator z taką zaciekłością działa w sprawie Pimpka, to w każdym z tych przypadków pewnie wszczęłaby postępowanie;)
  • spokojny.zenek 26.06.11, 20:46
    Idiotyczne gadanie. Skoro żaden z tych przypadków nie ma nic wspólnego z przywłaszczeniem, to w ŻADNYM z nich policja nie wszczęłaby dochodzenia.
  • swistak336 03.07.11, 01:07
    spokojny.zenek napisał:

    > Idiotyczne gadanie. Skoro żaden z tych przypadków nie ma nic wspólnego z przywł
    > aszczeniem, to w ŻADNYM z nich policja nie wszczęłaby dochodzenia.

    Oboje się zgadzamy, że żaden z tych przypadków nie jest przywłaszczeniem. Ale skoro wszczęto postępowanie w sprawie Pimka, to łatwo sobie wyobrazić, że postępowanie może być w wszczęte w jakiejkolwiek bzdurnej sprawie. Wystarczy trochę złej woli, a tej nigdy nie brakuje.
  • spokojny.zenek 06.07.11, 23:48
    swistak336 napisał:

    > spokojny.zenek napisał:
    >
    > > Idiotyczne gadanie. Skoro żaden z tych przypadków nie ma nic wspólnego z
    > przywł
    > > aszczeniem, to w ŻADNYM z nich policja nie wszczęłaby dochodzenia.
    >
    > Oboje się zgadzamy

    Jeśli jesteś kobietą, to oboje.

    >, że żaden z tych przypadków nie jest przywłaszczeniem. Ale s
    > koro wszczęto postępowanie w sprawie Pimka, to łatwo sobie wyobrazić, że postęp
    > owanie może być w wszczęte w jakiejkolwiek bzdurnej sprawie.

    Jeśli się ma wyjątkowo bujną wyobraźnię, to owszem. Różnica jest jednak taka, ze w sprawie Teofila (tak bowiem ma podobno na imię ten pies, o czym była tu wielokrotnie mowa) zachodziło uzasadnione podejrzenie przestępstwa, gdy tymczasem w pozostałych hipotetycznych przypadkach nie zachodziłoby jakiekolwiek.


  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:33
    No no, nie z zenkiem takie numery o prawie do swojego zdania.
    Zenek świetnie by się czuł w komunie. Każdego by do sądu podawał.
  • Gość: nostradamus IP: *.tktelekom.pl 26.06.11, 13:00
    @spokojny zenek to prokurator,sędzia albo kurator,już nie pamiętam dokładnie kto ale ma coś wspólnego z wymiarem sprawiedliwości,dlatego jest takim debilem.Myślę że pracę zaczął jeszcze za czasów PRL.
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:29
    Na podstawie n.p. umowy spisanej przy adopcji psa.

    Nie rozumiem jak człowiek na takim stanowisku jak ten prokurator nie waha się tak kompromitowac
    prezentując tak twardogłowy i kompletnie idiotyczny sposób rozumowania.

    Podziwiam za to dziennikarza i kierowniczkę schroniska, za po pierwsze, bezbłędne rozszyfrowanie sposobu myślenia i kompleksów tych dwóch demagogicznych krętaczy i po drugie za zachowanie spokoju i spokojne i celne punktowanie tych cymbałów rzeczowymi argumentami.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 21:38
    Gość portalu: głąb napisał(a):

    > Na podstawie n.p. umowy spisanej przy adopcji psa.

    Właściciel psa spisywał ze schroniskiem jakąś umowę? Przy jakiej okazji?
    Często zdarza ci się komentować nie wiedząc, co komentujesz?


  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:34
    Prokuratura ma ścigać PRZESTĘPSTWA. Nie jest organem przeznaczonym do rozstrzygania spraw cywilnych o wydanie rzeczy ani zwierzęcia.
    Z podstawowego opisu sprawy wynika, iż ewidentnie ma tu miejsce spór o własność (a co najmniej o posiadanie) zwierzęcia - między jego nabywcą w dobrej wierze a jego poprzednim właścicielem.

    Tymczasem prokuratura poszła na skróty, zabawiając się w sąd cywilny.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 20:47
    Gość portalu: ała napisał(a):

    > Prokuratura ma ścigać PRZESTĘPSTWA.

    Na przykład przywłaszczenie.


  • Gość: leon IP: *.dynamic.chello.pl 25.07.11, 20:05
    a narzeka na nadmiar spraw oraz umarza poważne sprawy o pobicie. najgorsze jest to,ze są nieusuwalni
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 22:03
    > Na razie będzie gościem na przesłuchaniu. I będzie się musiała gęsto tłumaczyć.

    Z czego - spokojny.denku?
    Z przyjęcia psa do schroniska? Na głowę upadłeś?
  • spokojny.zenek 25.06.11, 22:40
    Gość portalu: głąb napisał(a):

    > > Na razie będzie gościem na przesłuchaniu. I będzie się musiała gęsto tłumaczyć.
    >
    > Z czego

    Jeśli rzeczywiście pośpiesznie dała psa do adopcji swoim znajomym z pominięciem zwykłych procedur i przy świadomości, że właściciel go szuka ... oj będzie się miała z czego tłumaczyć ...

    Zaś twoje udawanie tępego i chamskie obrażanie są wyjątkowo podłe.

  • Gość: w1 IP: *.rev.pro-internet.pl 25.06.11, 18:33
    Zdaje się, że bywała już częstym gościem u nowych "właścicieli".
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:56
    Schronisko może sprawdzać psy, które samo wydało do adopcji a nie jakiekolwiek.
    Kierowniczka pewnie jest Ci wdzięczna za radę, ale w tej chwili ma na pewno poważniejsze problemy na głowie - choćby wytłumaczenie się z całej tej mocno śmierdzącej historii. I nawet zaprzyjaźniony pismak jej w tym nie pomoże.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 17:18
    Nie "Pimpka" lecz Teofila

    Trzeci kolejny materiał i trzecia skandaliczna manipulacja.
    Przykład haniebnego sprzeniewierzenia sie etyce dziennikarskiej.



  • Gość: Albi IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 19:29
    Nie napalaj się misiu. Jesteś młotkiem bez mózgu ale z przerośniętym ego. Takich się tępi.
  • inkwizytorek007 26.06.11, 13:28
    Zgadzam sie. Sprawa jest niejasna, a GW daje nam gotowa teze. Zenada! Dziennikarz manipuluje fakty i sugeruje, ze policja ma to gdzies, ze kobieta byla w ciazy.
  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:50
    Sprawa jest bardzo wyraźnie sporna - ale nie jest to sprawa karna, a przynajmniej nie sprawa nowej posiadaczki Pimpka.

    Co wiemy:
    1. Właściciel utracił psa.
    2. Pies podobny do utraconego trafił do schroniska.
    3. Pies został oddany do adopcji.
    4. Pies przez długi czas pozostawał w posiadaniu osoby, która go adoptowała.

    Inne okoliczności komentowane są przez dawnego właściciela psa i jego nabywcę w sposób korzystny dla siebie. Nie wiemy nawet, czy ustalono, że chodzi z pewnością o tego samego psa.

    Na podstawie tego, co WIEMY BEZSPORNIE, można stwierdzić, że - jeśli to ten sam pies - to miał dwóch długotrwałych samoistnych posiadaczy.
    Każdy z nich poczuwa się do bycia właścicielem psa.

    Kto więc powinien rozpoznać spór o własność zwierzęcia - SĄD CYWILNY.
    W postępowaniu karnym NIE WOLNO dokonywać przedsądu przez przydzielanie przedmiotu sporu jednej z zainteresowanych stron.
    Prokuratura dla czystości sprawy powinna co najwyżej zabezpieczyć sporne zwierzę przez umieszczenie go w schronisku nie będącym zaangażowanym w tą sprawę.

    W Polsce zbyt często nadużywamy prawa karnego do rozwiązywania spraw błahych, które zawierają w sobie wyjątkowo mało pierwiastka kryminalnego.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:47
    forum.gazeta.pl/forum/w,769,126448502,126468116,Re_malo_smieszne.html
    Masz rację, ze w Polsce naduzywa się drogi karnej (na przykład przy drobnych sporach na tle działalności gospodarczej), tu jednak okolicznosci sprawy wskazują, że własciciel jak najbardziej mógł się do Policji zwrócić o pomoc.
  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 18:01
    Właściciel mógł zgłosić się do Policji o pomoc - prawda.
    A Policja powinna wówczas ustalić, czy:
    1. to ten sam pies (a tego nadal z pewnością nie wiemy)
    2. czy doszło do prawdopodobieństwa popełnienie przestępstwa, a jeśli tak, to przez kogo;
    3. czy obie osoby uznające się za właścicieli wskazują, że legitymują się tytułem prawnym do niego.

    W przypadku, gdyby Policja i prokuratura ustaliły, że istnieje spór co do własności psa - a jest oczywiste, że istnieje, JEDYNYM organem właściwym do jego rozstrzygnięcia jest SĄD CYWILNY.

    To nie jest przypadek, w którym Policja łapie na gorącym uczynku złodzieja i nie ma żadnych wątpliwości co do własności.

    Tutaj wątpliwości istnieją. Pies trafił do schroniska nie dlatego, że miał właściciela, ale dlatego, że właściciel utracił posiadanie (a może i własność, jeśli sam porzucił zwierzę?).
    Następnie zwierzę zostało wprowadzone do obrotu przez profesjonalną, działającą w oparciu o przepisy prawa (miejmy nadzieję) jednostkę.
    Pies został zaadoptowany na podstawie umowy.
    Następnie po długim czasie odnalazł się pierwotny właściciel.

    W tej sprawie nie da się "na hop siup" ustalić, kto jest właścicielem. Tymczasem Policja i prokuratura zadziałały tak, jakby same chciały zabawić się w Sąd Cywilny i wyrokować o własności.

    Prokuratura jest organem powołanym do ścigania przestępstw, a nie do przysądzania własności.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 20:53


    Gość portalu: ała napisał(a):

    > Właściciel mógł zgłosić się do Policji o pomoc - prawda.
    > A Policja powinna wówczas ustalić, czy:
    > 1. to ten sam pies (a tego nadal z pewnością nie wiemy)

    Po pierwsze - oczywiście że wiemy
    Po drugie - DOKŁADNIE to zrobiła. W jakiż to mianowicie sposób miała ustalić bez oakzania tego psa? Powołać biegłego jasnowidza?

    > 2. czy doszło do prawdopodobieństwa popełnienie przestępstwa, a jeśli tak, to p
    > rzez kogo;

    To właśnie ustaliła - doszło do popełnienia przywłaszczenia przez "Arka i Ilonę"

    > W przypadku, gdyby Policja i prokuratura ustaliły, że istnieje spór co do własn
    > ości psa

    Ale nie ustaliła. Było oczywiste, ze pies należy do swojego właściela, zaś "Arek i Ilona" nabyli go od nieuprawnionego.


    > Tutaj wątpliwości istnieją.

    Według twojego dziwacznego rozumowania, jeśli na przykład złodziej twierdzi, ze znaleziona u niego skradziona rzecz jest jego własnością, policja nie może podjąć żadnej czynnosci, dopóki sąd (cywilny?) tego nie ustali. Czy zdajesz sobie sprawę ze śmieszności swoich pomysłów?

    > Pies trafił do schroniska nie dlatego, że miał właś
    > ciciela, ale dlatego, że właściciel utracił posiadanie

    Następnie szukał zwierzęcia, także w schronisku, tam jednak został okłamany, że zwierzęcia tam nie ma. Kierowniczka twierdzi, ze zrobiłą to, bo "właściciel jej sie nie podobał" (!!!), są jednak poważne powody by sądzić, że juz miała ugadaną "adopcję" - ze swoimi pociotkami.
    To może też sprawa dla sądu cywilnego???


    > Pies został zaadoptowany na podstawie umowy.
    > Następnie po długim czasie odnalazł się pierwotny właściciel.

    A czemu tak kłamiesz?


  • Gość: jo IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 17:21
    hmmm dziwny artykuł...dziennikarz powinien być niezależny a tu nie jest....nie przedstawił obiektywnie tej historii więc czyim jest znajomym????
  • spokojny.zenek 25.06.11, 17:32
    Gość portalu: jo napisał(a):

    > hmmm dziwny artykuł...dziennikarz powinien być niezależny a tu nie jest....nie
    > przedstawił obiektywnie tej historii więc czyim jest znajomym????

    To chyba oczywiste po 2 poprzednich skandalicznych tekstach.
  • land-of-sunshine 25.06.11, 18:49
    nie dość że nie jest obiektywny, to jeszcze jest agresywny.
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:38

    Boleśnie pogryzł pana prokuratora.. Buahahaha.
  • Gość: pismak IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 17:38
    zenada, dziennikarze bronia ludzi, ktorzy byc moze przywlaszczyli sobie cudzego psa;

    i choc sledztwo sie nie zakonczylo, to "gw" juz wie, kto ma racje i jaki powinien byc wyrok
  • spokojny.zenek 25.06.11, 19:25
    Gość portalu: pismak napisał(a):

    > zenada, dziennikarze bronia ludzi, ktorzy byc moze przywlaszczyli sobie cudzego
    > psa;

    Nie "być może" lecz na pewno. Nawet jeśli przygarnęli Teofila w dobrej wierze ze schroniska (chciałbym w to wierzyć) to w chwili, gdy odmówili (zresztą wielokrotnie) oddania go właścicielowi dopuścili się przywłaszczenia w "podręcznikowej" postaci.

    Chyba, ze to "być może" było z racji domniemania niewinności - jeśli tak, to OK.


  • Gość: hipr IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:46
    to, że ktoś wygrał w sądzie albo w prokuraturze, nadal nie oznacza, że jest człowiekiem
  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 14:02
    "Na pewno przywłaszczyli" - na pewno, to spór o własność zwierzęcia może rozstrzygnąć sąd.
    W tej chwili nie wiemy nawet, czy spór dotyczy tego samego zwierzęcia.
    Ponadto nie można postawić zarzutu przywłaszczenia komuś, kto w dobrej wierze nabył własność zwierzęcia, a to jest właśnie istotą sprawy. Osoba fizyczna nabyła na podstawie umowy własność zwierzęcia od podmiotu profesjonalnego uprawnionego do dokonywania umów tego typu.

    Założyłeś, że przywłaszczenie jest ewidentne, bo pies jest własnością poprzednika. Tymczasem właśnie to jest istotą sporu.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:13
    Gość portalu: ała napisał(a):

    > W tej chwili nie wiemy nawet, czy spór dotyczy tego samego zwierzęcia.

    Podziękuje żurnaliście za taka relację, że "nie wiecie". Kto sprawę śledzi ten wie.

    > Ponadto nie można postawić zarzutu przywłaszczenia komuś, kto w dobrej wierze n
    > abył własność zwierzęcia, a to jest właśnie istotą sprawy.

    Jak widać, mylisz kradzież z przywłaszczeniem. Istotą przywłaszczenia jest właśnie to, że w posiadanie weszło się "legalnie", ale np. potem bezprawnie odmawiało oddania właścicielowi - jak w tej konkretnej sprawie.


    Osoba fizyczna nabył
    > a na podstawie umowy własność zwierzęcia od podmiotu profesjonalnego uprawnione
    > go do dokonywania umów tego typu.

    Jest oczywiste, że NIE nabyła własnosci, schroniska bowiem nie mogło przenieść skutecznie prawa, które mu nie przysługiwało.


  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 18:25
    Kolego, nadal pozostajesz w błędzie, bo uznajesz, że poprzedni właściciel psa z pewnością jest jego właścicielem.

    Na tym właśnie rzecz polega, że tej pewności nie ma. Wchodzą tu w grę dwie konstrukcje prawne:
    1. wyzbycia się własności rzeczy (tu zwierzęcia) przez jej porzucenie; jeśli właściciel porzucił psa, utracił bezwzględnie i nieodwracalnie prawo własności - pies stałby się wówczas rzeczą niczyją;
    2. nabycie rzeczy ruchomej od nieuprawnionego - w tym przypadku od schroniska, które nie miało prawa rozporządzać rzeczą;
    W tym przypadku nabywca uzyskuje własność rzeczy nabytej od osoby, która nie ma prawa do dysponowania nią, z chwilą objęcia jej w posiadanie, tylko jeśli działał w dobrej wierze. Sąd Najwyższy uznał, że w sprawach dotyczących nabycia od osoby nieuprawnionej do dysponowania daną rzeczą zasadnicze znaczenie ma precyzyjne ustalenie dobrej albo złej wiary nabywcy - wola i wiedza poprzedniego właściciela nie wpływają na skuteczność nabycia.

    Cały czas uważasz, że istotą sprawy jest to, że pierwotny właściciel psa JEST NADAL jego właścicielem. Stąd próbujesz wyprowadzić konstrukcję karną przestępstwa przywłaszczenia.

    Tymczasem istotą sprawy jest istnienie SPORNYCH tytułów własności. Sprawa własności tego psa wcale nie jest jednoznaczna, więc bez przesądzenia, kto jest właścicielem psa, nie można mówić w ogóle o bycie przestępstwa przywłaszczenia.
    Stąd właściwym organem dla rozstrzygnięcia tego sporu jest sąd cywilny.


  • spokojny.zenek 26.06.11, 20:58
    Gość portalu: ała napisał(a):

    > Kolego, nadal pozostajesz w błędzie, bo uznajesz, że poprzedni właściciel psa z
    > pewnością jest jego właścicielem.

    Tu nie ma nic do "uznawania", bo - jeśli nie ma czegoś o czym nie wiemy - jest to okoliczność niesporna w tej sprawie.

    > 1. wyzbycia się własności rzeczy (tu zwierzęcia) przez jej porzucenie; jeśli wł
    > aściciel porzucił psa, utracił bezwzględnie i nieodwracalnie prawo własności -
    > pies stałby się wówczas rzeczą niczyją;

    Stałaby się, ale to są rozważania czysto teoretyczne - nic w tej sprawie nie wskazuje na to. Zaś wysiłki nakierowane na odnalezienie zwierzęcia wykluczają takie przypuszczenie.

    > 2. nabycie rzeczy ruchomej od nieuprawnionego - w tym przypadku od schroniska,
    > które nie miało prawa rozporządzać rzeczą;

    To raczej pewne.

    > W tym przypadku nabywca uzyskuje własność rzeczy nabytej od osoby, która nie ma
    > prawa do dysponowania nią, z chwilą objęcia jej w posiadanie, tylko jeśli dzia
    > łał w dobrej wierze. Sąd Najwyższy uznał, że w sprawach dotyczących nabycia od
    > osoby nieuprawnionej do dysponowania daną rzeczą zasadnicze znaczenie ma precyz
    > yjne ustalenie dobrej albo złej wiary nabywcy - wola i wiedza poprzedniego właś
    > ciciela nie wpływają na skuteczność nabycia.

    Dlatego też tak ważne jest to, czy rzeczywiście adopcja przez pociotków kierowniczki była ukartowana - jak piszą osoby znające sprawę i z nią związane. W każdym razie faktem jest, ze kierowniczka okłamała właściciela, ze psa nie ma w schronisku - tu rozbieżność dotyczy tylko tego, czy zrobiła to - jak twierdzi "bo właściciel jej sie nie podobał", czy może ...


  • swistak336 03.07.11, 01:22

    > Gość portalu: ała napisał(a):
    >
    > > Kolego, nadal pozostajesz w błędzie, bo uznajesz, że poprzedni właściciel
    > psa z
    > > pewnością jest jego właścicielem.
    >
    > Tu nie ma nic do "uznawania", bo - jeśli nie ma czegoś o czym nie wiemy - jest
    > to okoliczność niesporna w tej sprawie.

    WŁAŚNIE TO JEST OKOLICZNOŚĆ SPORNA W TEJ SPRAWIE!!

    JEŚLI DAWNY WŁAŚCICIEL PORZUCIŁ PSA, TO PRZESTAŁ BYĆ WŁAŚCICIELEM

    JEŚLI NOWY WŁAŚCICIEL NABYŁ W DOBREJ WIERZE OD NIEUPRAWNIONEGO, TO DAWNY WŁAŚCICIEL TEŻ PRZESTAŁ BYĆ WŁAŚCICIELEM
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:51
    GW prezentuje swoją opinię, do której ma prawo.
    Nieważne, że dla części głabowiatych ludzi wygląda to jak przestępstwo.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 22:35
    Gość portalu: głąb napisał(a):

    > GW prezentuje swoją opinię, do której ma prawo.

    Nie prezentuje żadnej "opinii" lecz prowadzi wyjątkowo intensywną, skrajnie jednostronną kampanię na rzecz osób przeciwko którym prowadzone jest postępowanie karne.

    > Nieważne, że dla części głabowiatych ludzi wygląda to jak przestępstwo.

    Tu nie ma nic do "wyglądania". Jeśli rzeczywiście przez kilka miesięcy odmawiali oddania Teofila właścicielowi, to jest to niewątpliwie przestępstwo przywłaszczenia - niezależnie od tego, czy ty to potrafisz pojąć głąbie.
  • Gość: buuu:( IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 03:45
    czternaście dni, to za nadto na wizytę w schronisku i odebranie stamtąd psa. Najwyrażniej Teofil był właścicielowi obojetny.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:36
    Problem bierze się stąd, że uczestnicy dyskusji dość powszechnie utożsamiają zarzucane przywłaszczenie z wzięciem zwierzęcia ze schroniska - nie rozumieją, że przywłaszczeniem jest odmowa oddania zwierzęcia gdy właściciel tego zażądał (i ukrywanie go przez długi czas).

    Inna sprawa, ze to dosyć dziwne - chyba trudno przypuszczać, że nie mają świadomości naganności takiego zachowania. Tymczasem wygląda, ze dla niektórych zwrot tego Teodora czy jak mu tam jest kwestią dobrej woli a nie obowiązku prawnego i moralnego.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 12:21
    Teofila, nie Teodora.
    Tak, jak napisałem w poście na końcu - tu nie ma żadnego "sporu" jak niektórzy by chcieli. Wiadomo czyj jest pies, wiadomo, że musiał wrócić do swojego właściciela i w końcu wrócił. Z punktu widzenia psa i właścicieli - sprawa skończyła się happy endem. Miejmy nadzieję, że nie skończy sie happy endem dla tych, którzy go przetrzymywali i dla kierowniczki schronu (jeśli się okaże, że prawdą jest to, co piszą internauci o kulisach całej sprawy) - ale to juz całkie inna historia.
  • Gość: rgkk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:15
    Nawet jeśli, to walcząc o prawo własności do psa prokuratura ryzykowała skrzywdzeniem nienarodzonego dziecka (trzeba być idiotą lub ignorantem, by nie wiedzieć, że stres dla ciężarnej jest znaczącym niebezpieczeństwem). Pies był już "przywłaszczony" od roku - dodatkowy miesiąc nikomu by nie zaszkodził. Ale prawo jest ważniejsze od zdrowego rozsądku.
    Mam wrażenie, że w całej tej sprawie wszystkie strony (i właściciel, i prokuratura, i schronisko i nowi posiadacze psa) grają nieczysto.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:19
    Gość portalu: rgkk napisał(a):

    > Nawet jeśli, to walcząc o prawo własności do psa prokuratura ryzykowała skrzywd
    > zeniem nienarodzonego dziecka (trzeba być idiotą lub ignorantem, by nie wiedzie
    > ć, że stres dla ciężarnej jest znaczącym niebezpieczeństwem).

    Żenujące jest chwytanie się takich pseudoargumentów.

    > Pies był już "prz
    > ywłaszczony" od roku

    A czem kłamiesz?

    > Mam wrażenie, że w całej tej sprawie wszystkie strony (i właściciel, i prokurat
    > ura, i schronisko i nowi posiadacze psa) grają nieczysto.

    To, że posiadacze i schronisko - bez wątpienia. Czy właściciel też? Bardzo możliwe. Ale tego sie niestety nie dowiemy z żadnego z materiałów prasowych poświęconych tej sprawie w GW.

  • Gość: rgkk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.11, 13:51
    Co w tym jest pseudoargumentem? Fakt, ze stras szkodzi zaawansowanej ciąży? Nawet jeśli to małżeństwo jest winne, to nastąpiło jakieś zagrożenie życia dziecka. Wg Ciebie przestrzeganie prawa jest ważniejsze od życia dziecka? Tak odbieram Twoje słowa w tym momencie. Jeśli tak to ok, mamy po prostu inne priorytety i nie ma szans na przekonanie siebie nawzajem.

    Tutaj nie było przestępstwa w którym nastąpiła fizyczna napaść, przemoc i zbrodnia - była co najwyżej szeroko rozumiana kradzież. Nie widzę przesłanek za koniecznością wymierzania sprawiedliwości w trybie natychmiastowym bez względu na koszty.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:56
    Gość portalu: rgkk napisał(a):

    > Co w tym jest pseudoargumentem? Fakt, ze stras szkodzi zaawansowanej ciąży?

    Pomysł, ze policja miałaby się kierować takimi pomysłami.
    Może jeszcze powiedz, że złodziejki sklepowej w ciązy nie wolno nawet słowa powiedzieć, no bo stres szkodzi ciąży?

    > . Wg Ciebie przestrzeganie prawa jest ważniejsze od życia dziecka?

    Według m,nie niedopuszczalne (i niemoralne) jest używanie takich pseudoargumentów.

    > Tutaj nie było przestępstwa w którym nastąpiła fizyczna napaść, przemoc i zbrod
    > nia - była co najwyżej szeroko rozumiana kradzież.

    Była.

    > Nie widzę przesłanek za koni
    > ecznością wymierzania sprawiedliwości

    Jakiego znowuż "wymierzania sprawidliwści"???????
    Dostała wezwanie do sądu? Ktoś chciał ją zatrzymać albo tymczasowo aresztować??? Chodziło o oddanie psa właścicielowi, na wymierzanie sprawieldiwosci czas jeszcze - miejmy nadzieję - przyjdzie.

  • Gość: gość IP: *.aster.pl 06.07.11, 12:45
    A od kiedy to ciężarne są poza prawem? Nie wolno ciężarnej przesłuchać, wezwać na policję ???
    No to nowość jakaś!! Nie ośmieszjcie się ludzie. On ile wiem ,to ciężarne także trafiają do więzienia, jeśli mają wyrok,
  • Gość: tutejszy IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 19:34
    Wykorzystał cwaniaczek prokuraturę do przywłaszczenia legalnie adoptowanego psa. Na pewno z chęci zysku. Teraz go opyli za 1000 złotych.
  • Gość: gość portalu IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 19:55
    Ładnie redaktor pojechał z nadętym prokuratorkiem, który smętnie broni kolesi.
    Oczekuję monitorowania przez redakcję dalszego ciągu - jak prokuratorek jeden z drugim będzie oskarżał o przywłaszczenie, a kierowniczkę schroniska o współudział. Niezłe jaja będą. :)

    A tak na poważnie - może jakieś nadrzędne organy sprawdziłyby gdzie prokuratorzyny dyplomy studiów kupili, bo że normalnie skończyli to wierzyć się nie chce. Przecież człowiek po wyższych studiach nie może być takim idiotą...

  • Gość: kt IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:31
    a może nie wszystko jest takie jak to przedstawiono w tym artykule...dziennikarz to nie wyrocznia,fakty powinien za to podawać, FAKTY.Brak relacji poprzedniego własciciela pieska mówi sam za siebie :/
  • Gość: gląb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:40
    Jeśli dostał się na studia na podstawie testu DNA na ojcostwo to może.
  • Gość: Janusz IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 20:39
    Historia ta tylko udowadnia jak chore jest u nas prawo. Przywłaszczyli psa?! Ktoś tu na głowę upadł! Jeżeli tak się mają sprawy, to właściwie nie powinno być możliwości zabrania psa ze schroniska dopóki nie minie określony czas od jego znalezienia się w ośrodku, aby nie być posądzonym o przywłaszczenie. Totalny absurd!

    Uważam, że teraz państwo Ilona i Arek powinni zrobić wszystko aby maksymalnie uprzykrzyć życie pierwszemu właścicielowi. Powinni domagać się od niego zwrotu kosztów jakie ponieśli z tytułu utrzymania Pimpka, jego szczepienia, ewentualnych wizyt u weterynarza itp.

    Prokuratura chyba nie ma co robić, skoro zajmuje się takimi sprawami. Zastanawiam się też kim jest pierwotny właściciel, że postawiono na nogi taką machinę i jak udowodnił, że to jego pies.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 20:48
    Gość portalu: Janusz napisał(a):

    > Historia ta tylko udowadnia jak chore jest u nas prawo. Przywłaszczyli psa?! Kt
    > oś tu na głowę upadł! Jeżeli tak się mają sprawy, to właściwie nie powinno być
    > możliwości zabrania psa ze schroniska dopóki nie minie określony czas od jego z
    > nalezienia się w ośrodku, aby nie być posądzonym o przywłaszczenie.

    Co ma jedno z drugim wspólnego? Chyba nie myślisz, że komukolwiek przyszłoby do głowy nazywanie przywłaszczeniem wzięcia w dobrej wierze psa ze schroniska! Przecież jest najzupełniej oczywiste, że nie może być wówczas mowy o przywłaszczeniu.

    > Uważam, że teraz państwo Ilona i Arek powinni zrobić wszystko aby maksymalnie u
    > przykrzyć życie pierwszemu właścicielowi. Powinni domagać się od niego zwrotu k
    > osztów jakie ponieśli z tytułu utrzymania Pimpka, jego szczepienia, ewentualnyc
    > h wizyt u weterynarza itp.

    Oczywiście, ale tylko za okres do chwili, gdy dowiedzieli się, że Teofil ma właściciela, któremu musi być zwrócony. Te koszty określa się mianem "nakłady". Od momentu natomiast, gdy bezprawnie Teofila przetrzymywali, żaden zwrot nakładów im się nie należy.

    > Prokuratura chyba nie ma co robić, skoro zajmuje się takimi sprawami.

    Prokuratura nie ma prawa do wybierania sobie spraw, którymi ma ochotę się zająć. Jeżeli policja dowiedziała się o odmowie oddania Teofila, miała obowiązek wszcząć dochodzenie, zaś prokuratura - jak wynika z k.p.k. - objęła to dochodzenie swoim nadzorem. Nic w tym niezwykłego - tak ma być. Po to między innymi istnieje policja i prokuratura. Gdyby to Twojego psa dotyczyła ta smutna historia, sam byś to najgłośniej krzyczał i byłbyś słusznie oburzony, gdyby policja nie chciał Ci pomóc.


  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:42
    > Zastanawi
    > am się też kim jest pierwotny właściciel, że postawiono na nogi taką machinę i
    > jak udowodnił, że to jego pies.

    Przeprowadził mu test DNA na ojcostwo.
  • Gość: ironia IP: *.adsl.inetia.pl 25.06.11, 20:41
    sprawa jakiej nie powinno byc bo jest załosna po prostu ,prokurator i tp
    jezeli pies jest drogi i z rodowodem powinien miec papier ,skoro pisal powinien miec to na poczcie
    panstwo traci swoja energie na pierdoły a nie zajmuje sie sprawami ktore utrudniaja innym zycie

    jest sąd i niech sie saduja reszcie nie wiele do tego mnie tez ,ruch machiny by zaspokoic czyjąś ambicje
  • ewa9823 25.06.11, 21:16
    decyzja prokuratury to jakiś absurd.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 21:39
    jaka decyzja?
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:49
    Zajmowania się tą sprawą, idioto.

    Nie miał żadnych realnych przesłanek, wskazujących na przywłaszczenie, czyli nie miał sprawy.
    Sam sobie tą sprawę zrobił na podstawie konfabulacji swoich i tego drugiego idioty.

    Takich jako oni powinno się kierować na badania psychiatryczne.

    Niech idzie rowy kopać, a ty zanim, przygłupie, łopatę mu czyścić.

    Narażaja państwo na koszty prowadzenia kretyńskich spraw, chcąc w ten sposób popisac się sprawnością, podczas gdy sprawy o poważne przestępstwa ciągną się tak długo, aż się przedawniają, z powodu ich nieudolność i innych dziwnych okoliczności, plączących im ręce i nogi.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:54
    Gość portalu: głąb napisał(a):

    > Nie miał żadnych realnych przesłanek, wskazujących na przywłaszczenie

    Nie odmawiali przez cztery miesiące zwrotu psa właścicielowi?
    Rzeczywiście - powrót do podstawówki i nauka czytania ze zrozumieniem są konieczne.
  • ewa9823 25.06.11, 21:17
    Gość portalu: slaw napisał(a):

    > Nie nawiązując nawet do tej sprawy, to powiem tylko jedno w prokuraturze i sąda
    > ch siedzą jeszcze PRL-owskie DZIADY, które o demokracji gdzieś słyszeli ale nie
    > znają jej mechanizmów. Co do przepisów prawa podobnie, wiedzą że są, ale stosu
    > ją wedle intersów.
    > Wiem co mówię.

    chyba masz rację
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 21:53
    Ich wiedza o prawie i demokracji jest taka jak kury o nurkowaniu.
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 21:49
    Kierowniczka Ciapkowa chyba czuje ciepło skoro tak ściemnia.

    Pies wygląda jak japoński chin (czyt. czin) - szczeniaki po 2000-3000 pln.
    Gdyby adopcji było 100 miesięcznie to po dwóch/trzech dniach wszystkie klatki byłyby puste (łącznie z kocimi).
    Ktoś (znający widać sprawę) w komentarzu (24.06.11, 22:26) do poprzedniego artykułu napisał, że właściciel chciał kupić Yorka w ramach 'zadośćuczynienia' tej rodzinie.
    Burdel w ciapkowskich papierach jest taki, że "specjalny katalog z telefonicznymi zgłoszeniami zaginionych zwierząt" to chyba właśnie tworzą na potrzeby tej sprawy, o bazie danych zwierząt nie wspominając. Swoją drogą ciekawe ile znajomi kierowniczki zapłacili za adopcję tego 'kundla'.
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 25.06.11, 22:01
    > Pies wygląda jak japoński chin (czyt. czin) - szczeniaki po 2000-3000 pln.

    "Wygląda jak ..", nie znaczy, że jest. Przyniósł jego rodowód i w ogóle wymieniał nazwe rasy?
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 22:15
    No to powiedzmy "w typie rasy", a wtedy cennik adopcyjny już jest wyższy.
    Gdyby 'dziennikarz' pofatygował się do drugiej strony sporu - właściciela, to pewnie dowiedzielibyśmy się więcej i to zapewne zupełnie innych rzeczy.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 22:27
    Gość portalu: głąb napisał(a):

    > > Pies wygląda jak japoński chin (czyt. czin) - szczeniaki po 2000-3000 pln
    > .
    >
    > "Wygląda jak ..", nie znaczy, że jest. Przyniósł jego rodowód i w ogóle wymieni
    > ał nazwe rasy?

    A co to miałoby mieć do rzeczy?
    Przywłaszczenie przestałoby być przywłaszczeniem, gdyby nie znał nazwy?
    Musisz z siebie robić kretyna? To tak z zamiłowania, czy za pieniądze?
  • spokojny.zenek 25.06.11, 22:23
    Gość portalu: MD napisał(a):

    > Kierowniczka Ciapkowa chyba czuje ciepło skoro tak ściemnia.

    Oj czuje czuje - przecież to widać, choćby po tej akcji na forum (bluzgi pisane pod wieloma nickami itd)

    Jeśli ktoś bierze udział w tej hecy z przekonania, to jest to przerażające. Pokazuje, jak niesamowicie łatwo zmanipulować ludzi. Przerażające jest też, jak silnie ugruntowana w ludziach jest ta złodziejska mentalność.

  • Gość: gość portalu IP: *.dynamic.chello.pl 25.06.11, 22:26
    Owszem, wygląda. A pies mojego sąsiada WYGLĄDA jak jamnik. Jednak jest (zgodnie z przyjętymi ponad pół wieku temu przez ZKwP zasadami) mieszańcem, bo nie posiada metryki (i co dalej - rodowodu), nie można udowodnić jego pochodzenia.
    Tutaj wygląda na to, że znajomy prokuratorki uniósł się dumą i postanowił na siłę odzyskać psa. Może lepiej by było, gdyby (jeśli pies jest tak wartościowy jak podaje) porozmawiał z nowymi właścicielami, nawet w obecności osoby bezstronnej i wyjaśnił, czemu pies (ten konkretnie) jest dla niego taki ważny.

    Nasuwa się więcej pytań:
    - jeśli pies jest rasowy, to gdzie dowód w postaci rodowodu?
    - jeśli szukał wcześniej psa, to czemu prokurator tak mętnie o tym wspomina?
    - bez względu na wartość finansową psa, czy naprawdę nie można było po prostu po ludzku wziąć pod uwagę stanu kobiety ciężarnej i uczuć dzieci tych państwa? naprawdę??

    Miałam przez lata psy, rasowe i nierasowe, wystawowe championy, które faktycznie warte były dużo, ale dużo więcej znaczyła dla mnie ich bliskość, przyjaźń, nie zaś medale i potencjalna kasa, jaką mogłam mieć z hodowli. Dlatego zrozumiałabym, gdyby pierwszy właściciel przedstawił dowody w postaci przywiązania, miłości do psa, ale finansowe? Taki ktoś w ogóle nie powinien mieć żywych zwierząt. Niech się otoczy BARDZO DROGIMI sztucznymi. Albo wypchanymi.


    P.S. "Dziennikarzom" z Wyborczej również życzę nieco więcej obiektywizmu, a przede wszystkim - zanim coś napiszą, niech dokładnie sprawdzą wersje OBU stron. Tego uczy się na studiach dziennikarskich. Tego mnie uczono.
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 22:56
    Tak mi się jeszcze nasunęło.
    Pies "odbył szczepienia i kwarantannę" a nic nie jest wspomniane o kastracji, która powinna być przeprowadzona.
    Jeżeli nie było, to sugerowało by to pseudohodowlę i jednak psinkę w mocnym typie rasy - z rozpłodowca można niezłą kaskę mieć.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 23:02
    W poprzednim wątku była informacja, że pies był kastrowany jeszcze u właścicieli i właśnie dlatego znalazł się na ulicy - gdy złodzieje połapali się, że nie nadaje się na reproduktora. Wtedy był znaleziony przez jakąś kobietę (wypowiadała się), która zaniosła go do schroniska.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 23:06
    spokojny.zenek napisał:

    > W poprzednim wątku była informacja, że pies był kastrowany jeszcze u właściciel
    > i i właśnie dlatego znalazł się na ulicy - gdy złodzieje połapali się, że nie n
    > adaje się na reproduktora. Wtedy był znaleziony przez jakąś kobietę (wypowiadał
    > a się), która zaniosła go do schroniska.

    Tu masz link

    forum.gazeta.pl/forum/w,904,126228368,126393877,Re_Pies_Pimpek_jak_dzialacz_opozycji_za_komuny.html
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.11, 23:17
    Dzięki. Ten post trochę wyjaśnia i wszystkim sugeruję przeczytanie.
  • spokojny.zenek 25.06.11, 23:25
    Gość portalu: MD napisał(a):

    > Dzięki. Ten post trochę wyjaśnia i wszystkim sugeruję przeczytanie.

    Wyjaśnia to, co najistotniejsze a czego oczywiście próżno szukać w skrajnie jednostronnych materiałach trójmiejskiego dodatku.

    Przeczytać też warto i to:

    forum.gazeta.pl/forum/w,904,126228368,126404321,Re_Pies_Pimpek_jak_dzialacz_opozycji_za_komuny.html
  • Gość: głąb IP: *.dualrack.com 26.06.11, 01:07
    Gdy zebrać do kupy was dwóch szajbusów to można dojść do wnisku, że złodzieje go złapali,
    porzucili bo się nie nadawałna reproduktora, a potem znów wzięli ze schroniska, by "niezłą kaskę mieć" z reprodukcji.

    Jeden przygłup drugiego popiera: "Tak jest panie przygłupie, tak jest".
  • Gość: modliszka IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 08:21
    Głabie, proponuje Ci cofnąć się do szkoły podstawowej i nauki czytania ze zrozumieniem. Może wtedy będziesz potrafił wyciągnąć konstruktywne wnioski z czytanego tekstu.

    Nie od dziś wiadomo, że GW pomaga w ogłaszaniu zwierzaków ze schronisk aby znaleźć im nowe domy. Ale ten artykuł oraz poprzednie to jakaś kpina i żenada, opisująca konflikt jednostronnie. Kierowniczka zadziałała bo boi się odpowiedzialności za swoje przewałki?
    pewnie tak :)
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 08:42
    Zapewne dowody są bardzo mocne, - stąd ta histeryczna akcja gazety i napuszczanie ludzi na właściciela.
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 13:25
    Byłoby po "ptakach" i były właściciel już by go nie chciał, skoro chodzi mu tylko o dochód. Ta sprawa jest bardzo dziwna ze względu na nadzwyczajne zaangażowanie policji i prokuratury, która powinna byłego właściciela odesłać do sądu cywilnego, zamiast prześladować tę rodzinę.
    Byłemu właścicielowi ewidentnie nie zależy na zwierzęciu, bo inaczej w ciągu 2 tygodni by psa w schronisku znalazł, a wygląda na to, że go nie szukał.
    Dziwne jest też, że taki cenny dla byłego właściciela pies nie miał czipa.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:58
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Byłoby po "ptakach" i były właściciel już by go nie chciał,

    Przecież juz wczoraj zostało wyjaśnione (wystarczy przeczytać), ze pies BYŁ WYKASTROWANY jeszcze u właściciela - i że zapewne właśnie dlatego złodzieje porzucili go na ulicy, gdy sie zorientowali, że nie nadaje się na reproduktora.

    > Byłemu właścicielowi ewidentnie nie zależy na zwierzęciu, bo inaczej w ciągu 2
    > tygodni by psa w schronisku znalazł

    Jak miał znaleźć, skoro jego maile pozostawały be odpowiedzi a gdy był osobiście, słyszał, że psa tam nie było?

  • Gość: zygmunt IP: *.morag.vectranet.pl 25.06.11, 23:26
    >- Są przesłanka za taką wersją. Np. kierowniczka schroniska jest prywatnie znajomą tych państwa.-mówi prokuratorzyna .
    A ja powiem,ze są przeslanki ,ze prokuratorzyna jest prywatnie znajomym tego typka co się upomniał o psa.

    >Są przesłanki ,o przywałaszczeniu tego psa.-mówi prokuratorzyna .
    A ja powiem ,że są pezesłanki ,że prokuratorzyna powinien sie leczyć psychicznie.



  • Gość: gbr IP: *.pyskowice.jotanet.pl 26.06.11, 02:49
    Najwyraźniej policjanci się obrazili za ostry ton (zapewne nastawiony na obronę psa) drugiego właściciela. A prokurator myśli że będzie grał idiotę i ludzie nie widzą jaki cwaniaczek - tego nie widzi, tamtego nie widzi. Zwolnić bandę mściwych patałachów.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 08:38
    Gość portalu: gbr napisał(a):

    > Najwyraźniej policjanci się obrazili za ostry ton (zapewne nastawiony na obronę
    > psa) drugiego właściciela.

    Jakiego "drugiego właściciela"? Pies miał i ma jednego właściciela. Policjanci nie mieli się zaś za co "obrażać" - po prostu stwierdzili popełnienie przestępstwa i podjęli stosowne czynności. Jak długo mieli jeszcze prosić tego osobnika o łaskawe oddanie tego psa?
  • Gość: bolo IP: *.net.stream.pl 26.06.11, 03:19
    ależ sie wykazała prokuratura. podziwiam.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:03
    Jasne. Właściciel i jego dzieci mieli czekać kolejne cztery miesiące, aż ta wesoła rodzinka się w końcu opamięta...
    Mam nadzieję, że gdy Ty będziesz kiedyś potrzebować jakiejś pomocy od policji albo prokuratury, ujrzysz wielkiego "wała". I nie będziesz się wtedy skarżyć i płakać na forum.

  • Gość: buuu:( IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 03:35
    Pies nie trafia do schroniska zabrany z domu. Trafia tam, gdy właścicel go zaniedba. W przypadkach losowych, wszystkich zagubionych zwierząt zaczyna sie szukać od schroniska. To jakiś absurd z odbieraniem psa adoptowanego. Adopcja nie odbywa się na drugi dzień, lecz zawsze upływa jakiś czas. Pierwszy właściciel, nie dość że porzucił zwierze , to jeszcze go nie szukał. Pies nie jest rzeczą. Przywiązuje sie do ludzi. Szczególnie w ty przypadku, gdy w domu jest dziecko , które najprawdopodobniej z tym psem było najbardziej zżyte. Szkoda jest podwójna. Trauma dla dziecka które traci przyjaciela.
    Czy ktokolwiek nad tym się zastanawiał?
    Ponadto rzadkiej rasy pies nie kosztuje tysiąca złotych, tylko kilka tysiecy, a jeśli to był kundelek, to tym bardziej sprawa wygląda smierdząco. Wygląda na chęć wyłudzenia. Piesek wróci do dzieciaka , jak zapłacicie mi równowartość psa.
  • Gość: w1 IP: *.rev.pro-internet.pl 26.06.11, 09:16
    > Pies nie trafia do schroniska zabrany z domu. Trafia tam, gdy właścicel go zani
    > edba.
    Bzdura, zwierzęta gubią się z różnych powodów.

    > W przypadkach losowych, wszystkich zagubionych zwierząt zaczyna sie szuk
    > ać od schroniska. To jakiś absurd z odbieraniem psa adoptowanego. Adopcja nie o
    > dbywa się na drugi dzień, lecz zawsze upływa jakiś czas. Pierwszy właściciel, n
    > ie dość że porzucił zwierze , to jeszcze go nie szukał.

    Adopcja odbyła się bardzo szybko, bo po 14 dniach, co wskazuje, że pies jednak był coś wart i nie był to jakiś zarobaczony kundel. A właściciel szukał go i pytanie, czemu kierownictwo schroniska zaprzyjaźnione z adoptującymi przemilczało fakt odnalezienia psa, a później odmawiało podania ich danych. Należałoby się przyjrzeć adopcjom zwierząt w Ciapkowie, mogą wyjść jeszcze inne takie kwiatki, gdzie lepsze sztuki jednym giną i zaraz odnajdują się u znajomych pani kierownik schroniska.

    > Ponadto rzadkiej rasy pies nie kosztuje tysiąca złotych, tylko kilka tysiecy, a
    > jeśli to był kundelek, to tym bardziej sprawa wygląda smierdząco. Wygląda na c
    > hęć wyłudzenia.

    Raczej na handel zwierzętami pochodzącymi z przestępstwa.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:24
    Od pewnego czasu widać takie przykre zjawisko - rację ma ten, kto pierwszy załatwi sobie "dojścia" do prasy. Gdyby tę historię opisać równie jednostronnie, ale z punktu widzenia tego okradzionego właściciela, te same osoby na forum ciskałyby gromy na kierowniczkę schroniska, zaś tych sprawców przywłaszczenia posyłałyby do więzienia. Jeden tylko element byłby stały - wieczne pretensje do policji i prokuratury. Tyle że byłyby to pretensje, że płaczące dzieci właściciela tyle czasu musiały czekać na swojego ukochanego Teofila, złośliwie ukrywanego przez jakichś złych ludzi.
  • Gość: modliszka IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 09:48
    Powinno się bardziej przyjrzeć "działalności" kierowniczki schroniska, może takich "adopcji" jest więcej? albo innych wstydliwych spraw skutecznie tuszowanych przez kierownictwo placówki? Nie byłabym zdziwiona. Niestety w takich miejscach pracują "tylko ludzie" , nie zawsze nastawieni na dobro zwierzaka a jedynie na własne korzyści. Smutne ale prawdziwe.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:50
    To niestety nie pierwsza tego rodzaju afera w tym środowisku a sposób działania i zaangażowanie prasy sugerują, że coś chyba musi być na rzeczy.
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:02
    Na rzeczy jest kończąca się umowa OTOZu na prowadzenie gdyńskiego schroniska. ;)
    Ciekawe czy wygrają przetarg na kolejne cztery (chyba) lata.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:05
    Jeśli prawdą jest cała ta afera i to, co piszą niektórzy o innych poczynaniach tej kierowniczki, to chyba jest oczywiste, że byłby to skandal.
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:12
    OTOZ ma 'chody' nie tylko w Gazecie ale i Urzędzie Miejskim więc wcale bym się nie zdziwił gdyby tak się skończyło. :/
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:17
    Przybliż mi tę sprawę - komuś mogłoby zależeć na osłabieniu pozycji OTOZ-u przed przetargiem? To by mogło znaczyć, że sprawa ma jeszcze "trzecie dno".
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:26
    Wątpię coby właścicielowi psinki zależało na osłabieniu OTOZu.
    To raczej OTOZ próbuje pokazać jacy to są wspaniali i pro-zwierzęcy, a wszyscy inni im tylko kłody pod nogi.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:31
    Wspaniali i prozwierzęcy tolerują takie skandale w swoich schroniskach? Dla myślącego czytelnika cała ta sprawa jest oczywistą antyreklamą. Po czymś takim każdy rozsądny siedziałby cicho i modlił się, żeby "przyschło". To raczej robota tej rodzinki - chyba zdają sobie sprawę, co im grozi.
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:39
    Dla myślącego jak najbardziej. Widać jednak po komentarzach, że większość ma z tym spore kłopoty.
  • Gość: modliszka IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:19
    Pani kierownik ciapkowa rządziła również schroniskiem na Oruni. Ciekawe czy to jej zdolność manipulowania faktami i ludźmi utrzymuje ją tak długo na stołku czy też klapki na oczach OTOZu?
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 10:26
    Nie znam panujących i Was stosunków, ale widzę, ze to musi być jakaś niezmiernie wpływowa osoba, chyba, że akurat lokalny dodatek "Wyborczej" postanowił urządzić jakąś "kampanię społeczną" i akurat się przypadkiem "załapała". Albo chodzi przede wszystkim o próbę obrony przed odpowiedzialnością tej wesołej rodzinki od przywłaszczonego psa.
  • Gość: modliszka IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 10:13
    O zgrozo, jeśli tak prężnie działające stowarzyszenie ma tak kiepskiego kierownika placówki to chyba coś musi być nie tak. W końcu to również pracownicy wystawiają wizytówkę swojej "firmie".
  • Gość: Yossarian IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 05:46
    Dzisiaj życie pisze nową, znacznie mniej ciekawą: "Martwi ludzie i paragrafy". Bez serc, bez ducha szkieletów ludy (a raczej ludziska) wyzierają z historii, którą śledzimy od kilku tygodni. O porzuconego kundelka upomina się w całym swym majestacie Państwo Polskie. To samo państwo, które w Strasburgu przegrywa proces za procesem, tylko dlatego że prokuratorzy i sędziowie pracują jak pracują - bez serc i bez ducha.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 08:45
    To, że w tak jasnej pod prawnym i faktycznym względem sytuacji aż cztery miesiące zajęło im odzyskanie tego pieska i oddanie właścicielowi nie jest jeszcze powodem, żeby im zarzucać że są "bez serc bez ducha". Raczej zwykłą nieudolność.
  • Gość: w1 IP: *.rev.pro-internet.pl 26.06.11, 09:06
    Poczytaj artykuły, ten i poprzednie. Nowi "właściciele" nie chcieli psa oddać, ani nawet pozwolić na okazanie go prawowitemu właścicielowi. Było ukrywanie psa, ignorowanie wezwań, zasłanianie się ciążą itp. A kiedy w końcu prokuratura i policja postanowiły zakończyć tę zabawę w kotka i myszkę odbierając przymusowo psa, to sprawcy przywłaszczenia polecieli z płaczem do gazety. To nie nieudolność, tylko powściągliwość, powinni byli po pierwszym zignorowanym wezwaniu wejść z drzwiami i skończyć tę farsę.
  • Gość: sk IP: *.gemini.net.pl 26.06.11, 09:19
    W gruncie rzeczy zgadzam się z tym, co piszesz. Dlatego nie bardzo mogę zrozumieć co kieruje kilkoma osobami (niektórymi najwyraźniej o wielu nickach) które w tej dyskusji tak chamsko opluwają właściciela, prokuratorki nadzorujące sprawę i policjantów. Przecież ta sprawa jest jednoznaczna zarówno pod względem prawnym (niewątpliwe przywłaszczenie popełnione w chwili odmowy oddania tego psa właścicielom) jak i pod względem faktycznym. Trudno o bardziej jednoznaczną sprawę, a jednak tyle osób albo nie potrafi czytać ze zrozumieniem, albo bezkrytycznie nabiera się na tanie chwyty. Widać, że właściciel bardzo starał się odnaleźć tego psa, w schronisku został najprawdopodobniej okłamany. Gdy pies się odnalazł, proponował różne "polubowne" rozwiązania, choć przecież wcale nie miał takiego obowiązku. Policja "powściągliwie" - jak piszesz dawała szanse na opamiętanie tym ludziom przetrzymującym psa. Wszystko na nic. A mimo to i tak czytelnicy forum biorą stronę tych wyjątkowo nagannie i niemoralnie zachowujących się ludzi, właściciela i policję obrzucają zaś najgorszymi obelgami. Nie nastraja to optymistycznie.
  • Gość: Yossarian IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 12:56
    a nie tylko wąsko przez paragraf. Dbałość prokuratury o prawo cieszy, tylko skąd tyle przedawnień w sprawach nie mniej oczywistych, a daleko bardziej istotnych z punktu widzenia ładu społecznego? W tej sprawie widać dobitnie, że najłatwiej odebrać rodzinie małego pieska. Gdy jednak sprawa dotyczy bandytów, to już zupełnie inna sprawa. Nie ma wątpliwości, że ta sprawa poprawi statystyki organów ścigania, ale jaki jest jej odbiór społeczny?
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:16
    Gość portalu: Yossarian napisał(a):

    > a nie tylko wąsko przez paragraf. Dbałość prokuratury o prawo cieszy, tylko ską
    > d tyle przedawnień w sprawach nie mniej oczywistych, a daleko bardziej istotnyc
    > h z punktu widzenia ładu społecznego?

    Jakich znowu przedawnień i co ma piernik do wiatraka?

    > W tej sprawie widać dobitnie, że najłatwi
    > ej odebrać rodzinie małego pieska.

    W tej sprawie widac dobitnie, że bardzo TRUDNO oebrać przywłaszczonego pieska sprawcom przywlaszczenia. Za to Tobie jakoś tak dziwnie łatwo udawać, że nie widzisz, iż to odbieranie trwało CZTERY MIESIĄCE.

    > ale jaki jest jej odbiór społeczny?

    Ano niestety taki, jak sposób zrelacjonowania w prasie. Gdyby sprawę opisano z zachowaniem minimum przyzwoitości, szacunku dla faktów i prawdy, to odbiór byłby jednoznaczny - włascicielowi udało się wreszcie odnaleźć utraconego (prawdopodobnie skradzionego) psa u jakichś ludzi, ci jednak zaczęli sobie z niego kpić i nie oddawali psa. A policja potrzebowała aż CZTERY miesiące, żeby psa wreszcie odebrać i przekazać właścicielowi. Ocena policji byłyby zapewne krytyczna, ale nie z powodów, jakich sobie byś życzył.
    Na tym właśnie polegałoby "spojrzenie z szerszej perspektywy" - uwzględnieniu faktów, że w rodzinie właściciela też są dzieci, które tęskniły za psem. Na uwzględnieniu faktu, że taki pies najmocniej przywiązuje się do pierwszego własciciela. Na uwzględnieniu faktu, że odmowa oddania psa w sytuacji, gdy było juz jasne, kto jest jego właścicielqwem była zachowaniem bardzo złym.
    Na pewno nie jest "uzględnieniem szerszej perspektywy" proponowane przez Ciebie spojrzenie przez pryzmat interesów i zachcianek jedenej ze stron konfliktu, i to strony, która zachowała się z pewnością nagannie i jeszcze zaangażowała po swojej stronie prasę.




  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:12
    Piszesz;
    "włascicielowi udało się wreszcie odnaleźć utraconego (prawdopodobnie skradzionego) psa u jakichś ludzi"

    Otóż to, kluczowe jest tu słowo prawdopodobnie. Skoro nie ma dowodów, że to była kradzież, właściciel powinien psa próbować odzyskać go na drodze cywilnej, a policja i prokuratura nie miały prawa się w to angażować, bo tu nie ma mowy o przywłaszczeniu! Nie ma czegoś takiego jak "kradzież nieumyślna", nawet paserstwo nieumyślne tu nie wchodzi w grę, bo ci ludzie psa wzięli ze schroniska, więc mieli prawo uznać, że pies został porzucony. Policyjna akcja odebrania psa jest bezprawna, a za zaangażowanie w sprawę policji i prokuratury ktoś powinien beknąć.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:20
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Piszesz;
    > "włascicielowi udało się wreszcie odnaleźć utraconego (prawdopodobnie skradzion
    > ego) psa u jakichś ludzi"
    >
    > Otóż to, kluczowe jest tu słowo prawdopodobnie. Skoro nie ma dowodów, że
    > to była kradzież, właściciel powinien psa próbować odzyskać go na drodze cywil
    > nej,

    To czy psa mu skradziono czy mu uciekł nie ma tu oczywiscie nic do rzeczy. Przecież nikt nie zarzuca tym ludziom, że to oni ukradli psa od właściciela - wręcz przeciwnie - na 100% można powiedzieć, że nie oni.

    > a policja i prokuratura nie miały prawa się w to angażować, bo tu nie ma m
    > owy o przywłaszczeniu!

    Jak to "nie ma"? Wezwani do oddania psa właścicielowi odmówili a potem zaczęli psa ukrywać i stosowac rózne inne kombinacje. Czyli sobie psa przywłaszczyli. GFdzie tu jakaś wątpliwść?

    Co innego, gdyby rzeczywscie była istotna wątpliwść co do właśnosci. Wtedy byłaby to oczywiscie spraw cywilnoprawna - do rozstrzygnięcia przez sad cywilny - a angażowanie w nią policji byłoby niedopuszczalne. Z tekstów jednak można wyczytać, że wątpliwosci co do statusu Teofila nie było.


    Nie ma czegoś takiego jak "kradzież nieumyślna", nawet p
    > aserstwo nieumyślne tu nie wchodzi w grę, bo ci ludzie psa wzięli ze schroniska

    Gdyby jednak prawdą było to, co pisze się na forach, ze kierowniczka okłamała właściciela, ze Teofila u niej nie ma (a nie musi to być prawda), zaś adoptujący są jej rodzina lub bliskimi znajomymi (co też niekoniecznie jest prawdą), to akurat paserstwo nieumyslne jak najbardziej w grę by mogło wchodzić.

  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 14:31
    Ale o czym ty mówisz. W pełni popieram Zenka.

    Właściciela rozpoznał swojego psa, zgłosił się do schroniska, Które wyparło się mu pomóc bo jak stwierdziła kierowniczka nie spodobał sie jej właściciel.

    Właściciel uzyskał dane rodziny która aktualnie przechowuje psa i zgłosił się do nich po odbiór, rodzina zlekceważyła jego roszczenie, więc ten zgłosił się na policję i do prokuratury.

    Na policji po wysłuchaniu wersji właściela, wszczęto jak najbardziej normalne postępowanie. Wezwano "nowego właściciela do okazania psa. Nowy właściciel przez 4 miesiące migał się od okazania. Więc stwierdzono konieczność wszczęcia działań operacyjnych zmierzających do zabezpieczenia psa. Normalny tryb

    Ja tu nie widzę niczego złego, nie rozumiem tylko czemu ta nowa rodzina nie chciała współpracować. Zamiast skontaktować się z policją , zdecydowali się ją lekceważyć.

  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:36
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:18
    > Właściciela rozpoznał swojego psa, zgłosił się do schroniska, Które wyparło się
    > mu pomóc bo jak stwierdziła kierowniczka nie spodobał sie jej właściciel.
    > Właściciel uzyskał dane rodziny która aktualnie przechowuje psa i zgłosił się d
    > o nich po odbiór, rodzina zlekceważyła jego roszczenie, więc ten zgłosił się na
    > policję i do prokuratury.

    A co schronisko mogło zrobić? Schronisko nie ma możliwości odebrać zaadoptowanego psa. Nie miało nawet prawa podawać byłemu właścicielowi danych osoby, która psa zaadoptowała. To, że były właściciel takie dane zdobył, już oznacza, że ktoś złamał prawo o ochronie danych.

    > Na policji po wysłuchaniu wersji właściela, wszczęto jak najbardziej normalne p
    > ostępowanie. Wezwano "nowego właściciela do okazania psa. Nowy właściciel przez
    > 4 miesiące migał się od okazania. Więc stwierdzono konieczność wszczęcia dział
    > ań operacyjnych zmierzających do zabezpieczenia psa. Normalny tryb


    To nie jest normalny tryb. Ani policja, ani prokuratura nie są od rozstrzygania sporów cywilnych. Są od ścigania przestępstw. Spór o tego psa powinien rozstrzygnąć sąd cywilny. W tej sprawie nie wiadomo nawet czy ten pies został skradziony, mógł właścicielowi po prostu uciec. Policja i prokuratura powinny odmówić zajmowania się tą sprawą, bo nie ma żadnych dowodów na to, że zostało popełnione jakiekolwiek przestępstwo.


    > Ja tu nie widzę niczego złego, nie rozumiem tylko czemu ta nowa rodzina nie chc
    > iała współpracować. Zamiast skontaktować się z policją , zdecydowali się ją lek
    > ceważyć.

    Rodzina się obawiała i, jak widać słusznie, nadużycia władzy przez policję i prokuraturę. Skoro pies został nabyty przez nich legalnie (nie kupili go od złodzieja!), sprawę własności powinien rozstrzygać sąd cywilny, a nie prokurator czy policjant.
  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:29
    Pan nowy właściciel popełnił przestępstwo/wykroczenie gdy odmówił okazania psa policjantom ew. prokuraturze.

    Policja jak najbardziej jest od zajmowania się takimi sprawami, bo tylko ona jako taka ma środki które można zastosować przy tego typu sytuacji. Z tego co tu napisano , pan nowy właściciel odmówił okazania psa właścicielowi ( wspomina o tym pani kierowniczka schroniska ) więc ten udał się do prokuratury ze sprawą o podejżenie przetrzymywania psa, którego wartość przekracza 200 Zł ( cena 1000 zł zadeklarowana przez właściciela) .


  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:34
    Dlaczego 200?
    Z tego, co pisano na forum, taki pies wart jest nawet 3000 zł.
  • bamber0 26.06.11, 15:39
    3 tysiące? Czyli właściciel Teofila to dość majętny człowiek, tak? To by wiele wyjaśniało...
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:45
    Czyli "ilona i Arek" nie czcieli oddac psa za 3000. To by wiele wyjaśniało...
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:43
    Nowi właściciele tylko bronili się przed bezprawnymi działaniami prokuratury i policji. Problem polega na tym, że nie było żadnych podstaw do zajęcia się tą sprawą przez policję i prokuraturę, a więc nie było podstaw do wydawania nakazów okazania!
    Nowy właściciel nie miał obowiązku pokazywania psa komukolwiek, a zwłaszcza dawnemu właścicielowi, bo psa nabył legalnie! Legalnie! Niech to wreszcie do Was dotrze! Ta rodzina nie popełniła żadnego przestępstwa!
    Dawny właściciel, zamiast na policję, powinien wnieść sprawę do sądu cywilnego! I sąd cywilny mógł zażądać od nowych właścicieli nie tylko okazania tego psa, ale nawet oddania go byłemu właścicielowi. Ale sąd! A nie prokuratura! Bo ci ludzie nie są przestępcami! Nie ukradli tego psa, nie kupili go od złodzieja. Nabyli legalnie!!! Zrozumcie wreszcie to!
    Policja i prokuratura powinny odmówić wszczęcia takiej sprawy!

    Nie rozumiem, dlaczego tak bronicie postępowania prokuratury i policji. Przecież tego typu bezprawne działania mogą być skierowane przeciw każdemu z nas!
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:49
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Nowi właściciele

    NIE MA zadnych "nowych własścicieli". Jest jeden właściciel - cały czas ten sam.

    > ylko bronili się przed bezprawnymi działaniami prokuratury i
    > policji.

    Już ci kilka osób tłumaczy, ze NIE BYŁO żadnych "bezprawnych" działa policji i prokuratury.

    > Problem polega na tym, że nie było żadnych podstaw do zajęcia się tą s
    > prawą przez policję i prokuraturę

    Już ci kilka osób tłumaczyło, że BEZSPORNIE BYŁY.

    > Nowy właściciel

    NIE MA żadnego "nowego włąściela".


    nie miał obowiązku pokazywania psa komukolwiek, a zwłaszcza daw
    > nemu właścicielowi, bo psa nabył legalnie! Legalnie! Niech to wreszcie do Was d
    > otrze! Ta rodzina nie popełniła żadnego przestępstwa!

    Rodzina nie popełniła. Jej członkowie popełnili - PRZYWŁASZCZENIA.

    > Dawny właściciel

    NIE MA żadnego "dawnego włąściciela". Jest WŁAŚCICIEL.

    > , zamiast na policję, powinien wnieść sprawę do sądu cywilnego!

    to TAKŻE ci juz tłumaczono.

    > Policja i prokuratura powinny odmówić wszczęcia takiej sprawy!

    Już ci wyjaśniono, że NIE MIAŁY PODSTAW do takiej odmowy.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:32
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > A co schronisko mogło zrobić? S

    Przecież to oczywiste ODDAĆ właścicielowi.

    > chronisko nie ma możliwości odebrać zaadoptowane
    > go psa.

    Aaaaaa... Czyli przyznajesz, ze pise juz wtedy był "zaadaptowany"? No ładnie...


    > To nie jest normalny tryb. Ani policja, ani prokuratura nie są od rozstrzygania
    > sporów cywilnych. Są od śc

    To jest najzupełniej normalny, prawidłowy tryb.


    igania przestępstw. Spór o tego psa powinien rozstrz
    > ygnąć sąd cywilny.

    Ale tu nie ma sporu. To, kto jest jego włąścielem nie budzi wątpliwości.


    > W tej sprawie nie wiadomo nawet czy ten pies został skradzio
    > ny, mógł właścicielowi po prostu uciec.

    To NIE MA NIC DO RZECZY dla oceny zachowania polegajacego na odmowie oddania.

  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:34
    Napisałeś:

    > Gdyby jednak prawdą było to, co pisze się na forach, ze kierowniczka okłamała w
    > łaściciela, ze Teofila u niej nie ma (a nie musi to być prawda), zaś adoptujący
    > są jej rodzina lub bliskimi znajomymi (co też niekoniecznie jest prawdą), to a
    > kurat paserstwo nieumyslne jak najbardziej w grę by mogło wchodzić.

    Sorry, ale anonimowe wypowiedzi na forach, to żaden dowód. Działania prokuratury są bezpodstawne i są nadużyciem prawa. Właściciel psa (zakładam w tym miejscu, że to rzeczywiście jego pies), kiedy posiadacze psa (nowi właściciele) odmówili wydania psa, powinien wnieść sprawę do sądu cywilnego i w sądzie udowodnić, że to jego pies, zwrócić posiadaczom koszty, które na utrzymanie psa ponieśli. Ponieważ pies jest (jak twierdzisz) kastrowany i nie jest to pies pracujący, posiadacze zysku z niego żadnego nie mieli. Właściciel psa zwyczajnie nie chciał ponosić kosztów sądowych, zwracać kosztów posiadaczom i sięgnął po znajomości, załatwiając sprawę niezgodnie z prawem. Za taką prywatę prokurator powinien wylecieć z pracy!

  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 14:44
    Ale o czym ty mówisz ? Właściciel psa ma jak najbardziej prawo do skorzystania z pomocy policji. Jest obywatelem tego , i przysługuje mu pełna pomoc prawna. To czy skorzysta z drogi cywilnej czy karnej zależy od kwalifikacji czynu, i tej kwalifikacji dokonuje uprawniony prokurator. Rozumiem że jest osobą bardziej kompetentną od prokuratora tak ?

    Po za tym jakie domniemanie niewinności, przecież w tej konkretnej sprawie nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Prokurator zażądał okazania psa, nowy właściciel nie zrobił tego, więc prokurator zmuszony był użyć pomocy policji w celu doprowadzenia do okazania psa.

    Gdyby pan nowy właściciel, sam dobrowolnie zgodził się na okazanie psa, w ogóle całej interwencji by nie było.

    Pytanie brzmi dlaczego nowy właściciel nie chciał okazać psa? ale to jest już przedmiotem całkiem innego sporu
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:02
    Napisałeś:


    > Ale o czym ty mówisz ? Właściciel psa ma jak najbardziej prawo do skorzystania
    > z pomocy policji. Jest obywatelem tego , i przysługuje mu pełna pomoc prawna. T
    > o czy skorzysta z drogi cywilnej czy karnej zależy od kwalifikacji czynu, i tej
    > kwalifikacji dokonuje uprawniony prokurator.

    A na jakiej podstawie prokurator mógł zakwalifikować tę sprawę jako karną? Przecież nawet nie wiadomo, czy ten pies został przez kogoś skradziony, czy po prostu uciekł! A nowi właściciele nabyli go drogą jak najbardziej legalną!

    > Prokurator zażądał okazania psa,
    > nowy właściciel nie zrobił tego, więc prokurator zmuszony był użyć pomocy poli
    > cji w celu doprowadzenia do okazania psa.

    Na jakiej podstawie prokurator żądał okazania psa? Gdzie tu zostało popełnione przestępstwo? Nie ma żadnego dowodu, że pies właścicielowi został skradziony. Ktoś psa znalazł i oddał do schroniska. Ktoś inny legalnie(!) go z tego schroniska zabrał.
    Jeżeli były właściciel, twierdzi, że to jego pies, to powinien wnieść sprawę cywilną o wydanie psa przeciw obecnym właścicielom.
    Jeżeli w tej sprawie nie zostało popełnione jakieś przestępstwo, a nic nie wskazuje na to, że zostało popełnione, to prokuratura nie powinna się sprawą zajmować. I to jest sedno tej całej sprawy.


  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:14
    jak to nie ma podstaw,:

    1)skoro w artykule wyraźnie stwierdzono że nowy właściciel rozpoznał psa,
    2)co więcej data zaginięcia psa jest zbieżna z datą adopcji psa, oraz odnalezienia przez schronisko
    3) nowy właściciel unika okazania psa przez uprawniony urząd ( prokuraturę ew. policje),która chcę sprawę wyjaśnić

    Ja tu widzę całkiem niezły ciąg przyczynowo - skutkowy, a zainteresowałem się sprawą jakaś 1 godzinkę temu.

    Prokuratura sprawą zajmuje się już 4 miesiące jak wynika z artykułu, więc chyba wie co robi. Do tego skoro nowy właściciel nie ma sobie nic do zarzucenia to dlaczego unikał policji ?

    Co dla ciebie było by wystarczalnym dowodem ? Pies miał wyszczekać nazwisko starego właściciela, czy może powinien przebiec jak w historii Lessi pół kraju do swojego starego właściciela ?
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:24
    Nie każdy spór o własność jest skutkiem przestępstwa. Tu akurat nie ma dowodów, że ktoś przestępstwo popełnił. Wszyscy działali zgodnie z prawem:
    1. ktoś znalazł psa i oddał go do schroniska
    2. schronisko zgodnie z prawem przetrzymało go 2 tygodnie
    3. zgodnie z prawem pies został oddany nowym właścicielom
    Nie ma przestępstwa! Prokuratura zajmuje się wyłącznie ściganiem przestępstw. Nie miała prawa wchodzić w cywilny spór między dwoma właścicielami jednego psa!
    I to to chodzi, a nie o to, czyj powinien być pies.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:29
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Nie każdy spór o własność jest skutkiem przestępstwa.

    To oczywiste.

    > Tu akurat nie ma dowodów,
    > że ktoś przestępstwo popełnił.

    Jak to nie ma? Nie ma dowodów, że przez CZTERY miesiące odmawiali oddania psa właścicielowi? Komus sie to przysniło?


    Wszyscy działali zgodnie z prawem:
    > 1. ktoś znalazł psa i oddał go do schroniska
    > 2. schronisko zgodnie z prawem przetrzymało go 2 tygodnie
    > 3. zgodnie z prawem pies został oddany nowym właścicielom

    No a jakie to miałoby mieć znaczenie dla oceny PÓŹNIEJSZEGO zachowania sprawców?

    > Nie ma przestępstwa!

    DLaczego uporzczywie udajesz, ze nie wiesz co zarzuca sie tym ludziom? Dlaczego swoją wyliczanką kończysz na momencie adpcji?


  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:38
    Wszystko fajnie ale zgodnie z kodeksem karnym, okres po którym nabywając rzecz zgubioną stajemy się właścicielami to 3 lata, w przypadku kradzieży wogole nie nabywamy do takiego mienia własności.

    Uzywanie wiec terminu że to spór 2 właścicieli jest nadużyciem. Wystarczy przeczytać wywiad z panem prokuratorem który zaznacza że ten pan od adopcji nie jest właścicielem tego psa.

    Właścicielem psa w świetle praw jest pan numer 1 , który rozpoznał psa i chce go odzyskać . Plus fakt że daty zgubienia, miejsce zgubienia i tak samo data i miejsce znalezienie są do siebie dziwnie zbieżne. Pan numer 1 próbował polubownie odzyskać psa, proponując zadośćuczynienie w postaci pieniędzy lub nowego psa. jednak państwo numer 2 zlekceważyli jego roszczenie. Wiec w sprawę została zaangażowana policja, która po wstępnej kwalfikacji czynu zdecydowała się na okazanie psa na komendzie, które w skutek braku współpracy przez państwa nr 2 odwlekło się o 4 miesiące.

    nadużyciem jest więc też stwierdzenie że pies po roku został odnaleziony bo stało się to wedle tego artykuły po 9 miesiącach - 4 miesięcy utrudnień ze strony pana numer 2 i wychodzi nam ze pies został odnaleziony po 5 miesiącach i gdyby nie opieszałość pana numer 2 już wcześniej wrócił by do prawowitego właściciela
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 16:03
    > Wszystko fajnie ale zgodnie z kodeksem karnym, okres po którym nabywając rzecz
    > zgubioną stajemy się właścicielami to 3 lata, w przypadku kradzieży wogole nie
    > nabywamy do takiego mienia własności.

    > Właścicielem psa w świetle praw jest pan numer 1 , który rozpoznał psa i chce g
    > o odzyskać . Plus fakt że daty zgubienia, miejsce zgubienia i tak samo data i m
    > iejsce znalezienie są do siebie dziwnie zbieżne. Pan numer 1 próbował polubowni
    > e odzyskać psa, proponując zadośćuczynienie w postaci pieniędzy lub nowego psa.
    > jednak państwo numer 2 zlekceważyli jego roszczenie. Wiec w sprawę została zaa
    > ngażowana policja, która po wstępnej kwalfikacji czynu zdecydowała się na okaz
    > anie psa na komendzie, które w skutek braku współpracy przez państwa nr 2 odwle
    > kło się o 4 miesiące.

    To wszystko prawda, ale nowi właściciele (wg prawa posiadacze) nie mieli żadnego obowiązku załatwiać sprawy polubownie - nie chcieli, ich sprawa. Mieli prawo odmówić. A dawny właściciel miał prawo podać ich do sądu cywilnego, jakby przegrali, musieliby może jeszcze koszty na prowadzenie sprawy mu zwrócić.
    Problem w tym, że policja ani prokuratura nie jest od rozstrzygania sporów cywilnych! Czy nie możecie tego zrozumieć? Policja powinna temu panu poradzić, żeby wytoczył nowemu właścicielowi sprawę cywilną.

    > nadużyciem jest więc też stwierdzenie że pies po roku został odnaleziony bo st
    > ało się to wedle tego artykuły po 9 miesiącach - 4 miesięcy utrudnień ze strony
    > pana numer 2 i wychodzi nam ze pies został odnaleziony po 5 miesiącach i gdyby
    > nie opieszałość pana numer 2 już wcześniej wrócił by do prawowitego właściciel
    > a

    To, czy to był rok czy 9 miesięcy czy 5 miesięcy nie ma żadnego znaczenia. Nowi właściciele bronią się przez bezprawnymi działaniami prokuratury i policji i mają do tego prawo. Właśnie o to chodzi, że pan nr 2 nie ma obowiązku oddawać tego psa bez wyroku sądu cywilnego i tego właśnie nie możecie zrozumieć. A zmuszanie go do tego działaniami prokuratora jest zwykłym nadużyciem prawa przez prokuraturę.

    PS. Usunęłam z cytatu część Twojej wypowiedzi, bo z całym cytatem portal nie chciał przyjąć mojego postu. Ja nie kwestionuję prawa własności pierwszego właściciela.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 16:08
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > To wszystko prawda, ale nowi właściciele (wg prawa posiadacze) nie mieli żadneg
    > o obowiązku załatwiać sprawy polubownie - nie chcieli, ich sprawa.

    No i nie załatwili. A sprawa z punktu widzenia prawa cywilnego jest zamknięta.
    Zaś z punktu widzenia prawa karnego - jeszcze wszystko przed nami. I bardzo dobrze :-)))))


    > Problem w tym, że policja ani prokuratura nie jest od rozstrzygania sporów cywi
    > lnych!

    Nie jest. I nawet nie próbowała :-)))

    > To, czy to był rok czy 9 miesięcy czy 5 miesięcy nie ma żadnego znaczenia.

    Ano nie ma. Juz pierwsza odmowa wyczerpywała znamiona przywłaszczenia - późniejsze zachowanie ma najwyżej wpływ na wymiar kary :-))))))


    > Nowi właściciele

    Nie napisano ci juz kilka razy, ze NIE MA czegoś takiego?


    > PS. Usunęłam z cytatu część Twojej wypowiedzi, bo z całym cytatem portal nie ch
    > ciał przyjąć mojego postu. Ja nie kwestionuję prawa własności pierwszego właści
    > ciela.

    Skoro tak, to dlaczego sie upierasz, że posiadacze mieli rzekomo prawo odmówić oddania mu przetrzymywanego psa?


  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 16:08
    I w tym miejscu moim zdaniem nie masz racji, bo świadome przetrzymywanie mienia innej osoby jest przestępstwem i tutaj policja ma jak najbardziej prawo interweniować. Właśnie do takich spraw została powołana.

    Oczywiście pan miał prawo założyć sprawę cywilną, jednak wolał załatwić to w ramach kodeksu karnego. Do czego miał prawo, to był jego wybór.

  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 17:19
    > I w tym miejscu moim zdaniem nie masz racji, bo świadome przetrzymywanie mienia
    > innej osoby jest przestępstwem i tutaj policja ma jak najbardziej prawo interw
    > eniować. Właśnie do takich spraw została powołana.

    Nieprawda. Po pierwsze: prawo cywilne rozróżnia pojęcia właściciela i posiadacza. Posiadacz też ma pewne prawa do rzeczy. Najczęściej właściciel jest jednocześnie posiadaczem. Ale czasem są to dwie różne osoby. Jeżeli ktoś w posiadanie rzeczy wszedł legalnie, to nie można mu jej tak po prostu zabrać. Posiadacz psa nie popełnił przestępstwa, więc prokuratura i policja nie powinny się w tę sprawę angażować. Gdyby pies był przez tych ludzi kupiony od złodzieja albo pasera, to tak, bo byłaby to sprawa karna. A ta nie jest karna! To normalny cywilny spór o własność rzeczy.

    To są pewne prawne niuanse, których nie rozumiecie. Ale szkoda mojego czasu. Stańczyk twierdził, że najwięcej jest w Polsce lekarzy, a ja widzę, że najwięcej jest prawników.
  • Gość: Alxoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.11, 17:35
    To bądźmy szczerzy do końca, opinię o zasadności interwencji podjął prokurator.

    Nie wiem jak ty ale ja nie mam podstaw zakładać że działał w złej wierze czy jak można się wywnioskować z twojej wypowiedzi jest nie kompetentny.

    Pan nr 1 zgodnie z prawem stawił się u prokuratora ( ew. na policji) a oni stwierdzili zasadność podjęcia czynności wyjaśniających, a skoro tak to znaczy że były ku temu podstawy. W tym wypadku wybacz ale prokurator jako organ państwa polskiego miał prawo do wezwania pana nr 2 do okazania psa, pan nr 2 zlekceważył organ państwowy ( wezwanie ), więc prokurator użył przysługujących mu praw do wydania decyzji zajęcia psa i doprowadzenia do okazania przy użyciu przymusu bezpośredniego ( policjantów). Pan nr 2 co najwyżej mógł zgłosić skargę na działania prokuratury ( o zasadności wydanej decyzji ) i działań policji ( o użyciu siły ). co chyba nie nastąpiło bo w artykule brak jakiejkolwiek wzmianki na temat brutalności tego zatrzymania.

    Pies został wyceniony przez właściciela nr 1 na 1000 zł , wiec tutaj mamy sytuacje działania w oparciu o czyn noszący znamiona przestępstwa więc policja mogła i nawet powinna zadziałać
  • Gość: qwerty IP: *.internetia.net.pl 26.06.11, 17:36
    Niestety mylisz się. Co prawda właściciel może domagać się za pomocą powództwa o wydanie rzeczy, zwrotu psa, ale w tym wypadku nie musi. Po pierwsze, własciciel może zgłosić zaginięcie rzeczy na policji lub jej kradzież, jeżeli ma przesłanki, żeby ją podejrzewać, a policja w przypadku ustalenia miejsca w którym dana rzecz jest przechowywana, może ją zarekwirować i po rozpoznaniu oddać prawowitemu właścicielowi. Fakt, że tymczasowy posiadacz nabył rzecz z pozoru legalnie nie ma tutaj najmniejszego znaczenia, bo jak widać nabycie było nieważne (obarczone poważną wadą prawną).

    Musimy pamiętać, że rzecz znalezioną należy zwrócić policji, czasami konduktorowi, motorniczemu albo innej instytucji. Inaczej wchodzi niestety odpowiedzialność za przywłaszczenie. W tym wypadku nie ma oczywiście żadnej możliwości, żeby rodzina odpowiadała za przywłaszczenie, ale możliwe jest ukaranie ich za odmowę wydania psa...
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 18:09
    Właściciel może zgłaszać, ale ani prokuratura, ani policja nie powinny się nią zajmować, bo nowy właściciel nie popełnił przestępstwa! I nie ma żadnych podstaw, żeby uznać, że jakiekolwiek przestępstwo zostało popełnione - pies mógł po prostu uciec.
    Nowy właściciel nabył psa legalnie, ze schroniska (schronisko nie jest złodziejem ani paserem). Nowy właściciel nie musi oddawać psa komuś, kto twierdzi, że jest jego właścicielem. Niech facet to udowodni w sądzie cywilnym.
    Policja i prokuratura nie są od orzekania o czyimś prawie własności.

    To nie jest tylko moje zdanie. Cytat z wcześniejszego artykułu:

    Adwokat Roman Nowosielski, sędzia Trybunału Stanu: - Wedle prawa cywilnego pies jest rzeczą ruchomą. Skoro nie minęły trzy lata od zguby, pierwszy właściciel nie utracił prawa własności. Ani schronisko, ani ludzie, którzy z dobrego serca psa przygarnęli, nie nabierają do niego praw. Ale dlaczego tą sprawą zajmuje się prokuratura? Powinien odbyć się normalny proces cywilny. Pierwotny właściciel musiałby udowodnić, że pies był jego własnością i że nie pozbył się go z własnej woli.

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9799763,Czy_Pimpek_jest_rzecza_.html
  • Gość: Alxoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.11, 18:26
    A skąd wiesz że prokuratura wydała wyrok ?

    =======
    Śledztwo nadzoruje prokurator Katarzyna Ryś. - Poprzedni właściciel psa złożył zawiadomienie o przywłaszczeniu jego własności. Mamy obowiązek wszcząć postępowanie - tłumaczy. - Chodzi o prawo własności. Nie minęły trzy lata od straty psa, więc właściciel ma prawo domagać się zagubionej rzeczy. A ci państwo zupełnie z nami nie współpracują. Mam poważne wątpliwości, czy nabyli psa w dobrej wierze. Oni go przed nami ukrywają.
    =====

    Wyraźnie jest napisane że śledztwo się toczy, a pies został zabezpieczony przez policje i oddany właścicielowi, bo były poważne przesłanki ku temu że druga rodzinna utrudnia dostęp do mienia pana nr 1. Zresztą pani nr 2 sama stwierdziła:

    ===
    Ilona: - W życiu nie oddam im Pimpka.
    ===

    Źródło : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9799763,Czy_Pimpek_jest_rzecza_.html
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:24
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    >
    > A na jakiej podstawie prokurator mógł zakwalifikować tę sprawę jako karną?

    To jest akurat jasne. Na podstawie tego, ze odmowa wydania właścicielowi odpowiada - uczenie mówiąc - znamionom typu czynu zabronionego określonego potocznie jako "przywłaszczenie". Zaś art. 10 par. 1 k.p.k. nakazuje w takiej sprawie wszcząć postępowanie.
    Możemy oczywiscie długo i wytrwale dyskutować, czy właściciel powinien był korzystac w tej soprawie z drogi karnej, ale że miał takie prawo jest niestety poza sporem. Miał i skorzystał.

    > Prze
    > cież nawet nie wiadomo, czy ten pies został przez kogoś skradziony, czy po pros
    > tu uciekł!

    No ale cóż to ma do rzeczy? Jakie to miałoby mieć znaczenie? UKradli go, uciekł, porwali go kosmici albo trąba powietrzna. Nieważne. Istotne jest to, że się po pewnym czasie znalazł a jego posiadacze uporczywie odmawiali oddania właścicielowi.

    > A nowi właściciele nabyli go drogą jak najbardziej legalną!

    Gdyby nabyli drogą nielegalna, za to by odpowiadali karnie. Z że nabyli drogą legalną, nikt im nielegalnego nabycia nie zarzuca. O co Ci właściwie chodzi?

    > Na jakiej podstawie prokurator żądał okazania psa?

    Na takiej podstawie, ze skoro istniało uzasadnione podejrzenia popełnieni aprzestęstwa, to jedyna sensowną drogą sfalsywikowania albo umocnienia tego podejrzenia było okazanie psa właścicielowi,żeby sie uperwnić, czy to t=rzeczywiscie ten pies, czy może jakiś całkiem inny.
    Kurczę, czego tu można nie rozumieć???

    > Gdzie tu zostało popełnione przestępstwo? Nie ma żadnego dowodu, że pies właścicielowi został skradziony.

    No ile razy to jeszcze powtórzysz?

    > Jeżeli były właściciel, twierdzi, że to jego pies, to powinien wnieść sprawę cy
    > wilną o wydanie psa przeciw obecnym właścicielom.

    Powinien. Mógł też niewątplwiie wystąpić bezpośrednio do nowego posiadacza, a jeśli ten odmawia wydania, zgłosić to olicji. I tak zrobuił. Nie Twoja i ni emoja rzeczą ocenianie, czy ładnie się zachował, czy nie. Jestem natmiast na 200% pewny, że gdybyś to Ty miała taki problem, od razu poszłabyś na policję. A gdyby policja nie chciała Ci pomóc, założyłabyś wątek na forum i podzieliła się z wszystkimi swoim oburzeniem.

    > Jeżeli w tej sprawie nie zostało popełnione jakieś przestępstwo, a nic nie wska
    > zuje na to, że zostało popełnione

    Jak mozesz tak pisać wbrew najoczywistszym faktom?
    Nie odmówili wydania Teofila właścicieowi? Nie ukrywali go przez cztery miesiące? Nie kpili sobie z wszystkiego i wszystkich?


  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 13:42
    Prokuratura i policja nie powinny się w to angażować! Ci ludzie psa nie ukradli, tylko legalnie wzięli go ze schroniska. Sprawa byłaby karna, gdyby poprzedni właściciel psa w schronisku szukał, a tam by go przed nim ukryto! A nic na to nie wskazuje.
    Problem w tym, że w sądzie dawny właściciel musiałby udowodnić, że to jego pies! Musiałby opłacić koszty sądowe i czekać na rozpoznanie sprawy. Gdyby sprawę wygrał, musiałby zwrócić nowym właścicielom koszty utrzymania psa i wszelkie inne niezbędne nakłady. Wolał skorzystać ze znajomości i poszczuć nowych właścicieli policją i prokuraturą. I to jest skandal.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:05
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Prokuratura i policja nie powinny się w to angażować! Ci ludzie psa nie ukradli
    > , tylko legalnie wzięli go ze schroniska.

    Czy przywłaszczenie polegało na tym, ze wzięli ze schroniska? To im ktoś zarzuca?

    Sprawa byłaby karna, gdyby poprzedni
    > właściciel psa w schronisku szukał, a tam by go przed nim ukryto!

    Wiele wskazuje na to, ze tak właśnie było.
    Tyle, ze to by była spraw akarna przeciwko KIEROWNICZCE schroniska. Jeszcze inna.

  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:22
    Sam napisałeś w jednym z postów, że pies był prawdopodobnie skradziony, czyli nie ma żadnych dowodów nawet na to, że to była kradzież! To gdzie tu masz sprawę dla policji i prokuratury? Działania policji i prokuratury w sprawie tego psa to zwykłe nadużycie prawa. Ja się domyślam, że teraz prokurator będzie starał się udowodnić, że kierowniczka zrobiła jakiś przekręt z tym psem, bo prokurator może ponieść konsekwencje za nadużycie stanowiska, jeżeli nowi właściciele psa będą konsekwentnie i z uporem skarżyć się na działania policji i prokuratury.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:25
    Przeież tak naprawdę ani Ty ani ja nie znamy sprawy. A z materiałów GW nie dowiemy się tego, co istotne, bo stanowia one tylko i wyłącznie przedsatwienie stanowiska jednej strony. O nic innego mi nie chodzi, jak tylko o minimum rzetelności.
    Nie wiem, czy kierowniczka ukryła psa czy nie. Skąd miałbym to wiedzieć?
  • Gość: w1 IP: *.rev.pro-internet.pl 26.06.11, 14:54
    > Prokuratura i policja nie powinny się w to angażować!

    Niestety, u nas nie ma tak łatwo, że prokuratura czy policja mogą sobie wybierać, czym się zajmują, a czym nie. Jak jest zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, to się muszą tym zająć. Nawet głupim sporem o psa.

    >Wolał skorzystać ze znajomości i poszczuć nowych właścicie
    > li policją i prokuraturą. I to jest skandal.

    Nie ściemniaj, w artykule nie mam mowy o znajomościach właściciela z policją, tylko o znajomości kierownik schroniska z ludźmi, którzy psa adoptowali.
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 15:30
    > Niestety, u nas nie ma tak łatwo, że prokuratura czy policja mogą sobie wybiera
    > ć, czym się zajmują, a czym nie. Jak jest zawiadomienie o podejrzeniu popełnien
    > ia przestępstwa, to się muszą tym zająć. Nawet głupim sporem o psa.

    Prokuratura może odmówić wszczęcia sprawy, jeżeli nie widzi podstaw. I tak powinna w tej sprawie zrobić. (Zakładając, że mamy wszystkie dane)

    > Nie ściemniaj, w artykule nie mam mowy o znajomościach właściciela z policją, t
    > ylko o znajomości kierownik schroniska z ludźmi, którzy psa adoptowali.

    Nie ściemniam, w poprzednim artykule na ten temat było, że to jakiś ustosunkowany facet - biznesmen, były radny.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:35
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Prokuratura może odmówić wszczęcia sprawy, jeżeli nie widzi podstaw.

    W tym stanie faktycznym nie sposób byłoby mówić o braku podstaw.

  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 15:53
    Ale tu mamy podstawy :

    1) pies został rozpoznany przez starego właściciela
    2) miejsce w którym pies zgnał i został odnaleziony znajduję się w obrębie 1 powiatu
    3) czas adpocji i zaginięcia psa są ze soba bezpośrednio skorelowane, różnica kilku tygodni
    4) stary właściciel kontaktuje się ze schroniskiem, które odmawia mu pomocy
    5) stary właściciel trafia na ślad nowej rodziny i psa
    6) nowi właściciele odmawiają współpracy ze starym właścicielem mimo prób polubownego załatwienie ( oferowano zarówno pieniądze jak i innego psa )
    7) stary właściciel udaje się na policje , która po wstępnym zakwalifikowaniu czynu jako zabroniony wszczyna postępowanie
    8) stary właściciel ocenia wartość psa na 1000 zł ( niska szkodliwość jest poniżej 200 zł )
    9) policja wzywa nowego właściciela do okazania psa, które z powodu braku współpracy przez nowego właściciela przeciąga się już 4 miesiące
    10) prokurator decyduję się na siłowe doprowadzenie do okazania
    11) pies zostaje rozpoznany i przekazany właścicielowi

    Wszystko chyba odbyło się zgodnie z prawem, prawda.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 15:59
    Gość portalu: Alxoo napisał(a):

    > 8) stary właściciel ocenia wartość psa na 1000 zł ( niska szkodliwość jest poni
    > żej 200 zł )

    Skąd to wziąłeś???

    > Wszystko chyba odbyło się zgodnie z prawem, prawda.

    Niewątpliwie, ale zacietrzwionych nie przekonasz. Musiliby sie przed samymi sobą przyznać, jak koszmarnie dali sie zmanipulować.


  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 16:03
    Czy ty w ogóle przeczytałeś powyższy artykuł, przecież to jest stwierdzenie prokuratora. Stwierdził to w drugiej odpowiedzi na pytanie redaktora :

    Jakiego przestępstwa? Przecież ci ludzie wzięli psa ze schroniska, w dobrej wierze.

    - To jest ich wersja. Wielokrotnie byli wzywani do przekazania nam psa w celu okazania i ewentualnego rozpoznania przez prawowitego właściciela. Lekceważyli to. Tymczasem, według właściciela pies wart jest ok. tysiąca złotych, jest rzadkiej rasy. Za przywłaszczenie grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

    Więcej... trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35635,9838549,Smutna_historia_Pimpka__czyli_ludzie__psy_i_paragrafy.html#ixzz1QOHdmtVb


    Najpierw może przeczytaj artykuł uważnie i dopiero podejmuj się obrony jedenej ze stron
  • spokojny.zenek 26.06.11, 16:10
    Dlaczego ten post kierujesz do mnie???
  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 16:11
    Przepraszam Zenek źle zrozumiałem twoją wypowiedź, mea culpa

    tak jak napisałem powyżej cenę podał pan prokurator
  • spokojny.zenek 26.06.11, 16:12
    OK, to jeszcze mi powiedz, skąd wziąłeś to 200 złotych i co to takiego ta "niska szkodliwosć".
  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 16:20
    Gdzieś czytałem o tym, że policjant któremu zgłosić zaginięcie mienia do 200 zł , może sprawę w ogóle umorzyć ze względu na znikomą szkodliwość czynu. Dla tego często drobni rabusie w marketach kradną tylko rzeczy do 100 zł paru złotych by w razie złapania łatwiej wywiną się od odpowiedzialności


    Więcej na ten temat chocby tutaj:
    www.poradaprawna.pl/porady/co-to-jest-niska-szkodliwosc-spoleczna-kiedy-jest-orzekana-oraz-do-jakiej-kwoty-moze-byc,131466.html
  • spokojny.zenek 26.06.11, 16:26
    Gość portalu: Alxoo napisał(a):

    > Gdzieś czytałem o tym, że policjant któremu zgłosić zaginięcie mienia do 200 zł
    > , może sprawę w ogóle umorzyć ze względu na znikomą szkodliwość czynu. Dla teg
    > o często drobni rabusie w marketach kradną tylko rzeczy do 100 zł paru złotych
    > by w razie złapania łatwiej wywiną się od odpowiedzialności

    To Ci sie chyba pomyliło z granica między przestęstwem a wykroczeniem - ale to jest 250 złotych i ze stopniem spolęczej szkodliwości czynu nie ma zwiazku.


    >
    >
    > Więcej na ten temat chocby tutaj:
    > www.poradaprawna.pl/porady/co-to-jest-niska-szkodliwosc-spoleczna-kiedy-jest-orzekana-oraz-do-jakiej-kwoty-moze-byc,131466.html
  • Gość: Alxoo IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 16:46
    Byc może masz racje, tak jak mówię to była zasłyszana informacja.

    Chodziło mi o to że w przypadku przestępstwa ( powyżej 250 zł ) działania prokuratury są bardziej intensywne
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 17:31
    Obejrzeli parę kryminałów i będą kazusy rozstrzygali. Umrę ze śmiechu.
  • Gość: Alxoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.11, 17:41
    Nie ja nie rozstrzygam , ja tylko formułuje swoja opinie.

    Od rozstrzygnięcia tej sprawy jest sąd.

    PS nigdzie w tej dyskusji nie stwierdziłem że jestem alfą i omegą prawa w Polsce
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 18:22
    > Od rozstrzygnięcia tej sprawy jest sąd.

    To właśnie cały czas powtarzam. Niestety ta sprawa została już rozstrzygnięta przez policję, która porwała psa i oddała poprzedniemu właścicielowi. To ma być państwo prawa?
    Tu prawo własności wcale nie jest tak oczywiste, bo może dawny właściciel tego psa się pozbył, co w świetle jego wypowiedzi o tym, że kupił już nowego psa (yorka) i chętnie go odda za tamtego, jest całkiem możliwe.

  • Gość: Alxoo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.11, 18:27
    Policja zabezpieczyła psa, a nie porwała to raz

    Dwa wydała go na czas śledztwa właścicielowi

    Trzy skąd założenie że nie będzie w tej sprawie rozprawy sadowej
  • Gość: demon IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 09:07
    polska o dzicz nad dzicze a prokura to jakas shizofrenia i nieduczoni analfabeci,- słowem prostactwo!!
  • Gość: gdna IP: 89.204.153.* 26.06.11, 09:35
    -jak zwykle w prokuraturze zamiast normalnych prawnikow stojacych na strazy prawa- siedza PRZESTEPCY interpretujacy i naginajacy przepisy dla wlasnego "widzimisie"
  • Gość: buuu:( IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 10:56
    Po przeczytaniu reodpowiedzi na forum odnoszę wrażenie że większość stworzyła ta sama osoba, pod różnymi nickami, być może druga strona konfliktu, której bardzo zależy na oczernieniu kierownictwa schroniska.
    Być moze scenariusz zaginięcia pieska był taki.
    Rodzic kupił dzieciom psiaka, bo wierciły dziure w brzuchu. Piesek to problem, trzeba sie nim opiekować cały rok. Nadeszły wakacje , atrakcyjny wyjazd na wakacje szlag trafia bo na 2 miesiące trzeba znaleźć opiekę do pieska. Najprościej jest wywieźć daleko od domu, a dzieciom powiedziec ze zginął. Takiego psa sie nie szuka. 14 dni to aż nadto na znalezienie , jeśli sie chce znaleźć. Dzieci wróciły z wakacji , nadal teskniły za pieskiem. Sąsiad, starszy o kilka lat kolega pomagał im w poszukiwaniach i trafił na zdjecie w necie. Nie pozostało nic innego jak zabrać pieska i wykazać sie przed dziećmi jakim jest sie wspaiałym ojcem.
    Jeśli tak było, to jest ta osoba debilem bez krzty empatii. Pies też czuje, jest jak małe dziecko, pomimo że w sietle ludzkiego prawa jest rzecza ruchomą, mającą właściciela.
    Człowieku , wyrządziłeś krzywdę własnym dzieciom, psu i ludziom którzy go przygarnęli. Jesteś jak szkodnik, co idzie i wszystko niszczy.
  • Gość: MD IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.11, 11:30
    Być moze scenariusz zaginięcia pieska był taki.
    Pan żonaty poznał zamężną panią. Romans był burzliwy i upojny. Spotykali się ukradkiem do czasu, gdy to okazało się, że pani jest w ciąży. Zdecydowali się rozstać i powrócić na łono swych rodzin. Pani jednak chciała dostać pamiątkę po swym kochanku. Wybrała jego umiłowanego pieska. Cóż miał pan czynić? Jak wytłumaczyć rodzinie zniknięcie psiny? Razem uknuli tą intrygę. Pani skontaktowała się ze znajomą kierowniczką schroniska. Pan poprosił znajomą żeby psa wypuszczonego, niby jak zwykle, na siusiu do ogródka, zabrała i odstawiła do schroniska. Pani zabrała rodzinkę do Ciapkowa i jak to kobiety potrafią, niby przypadkiem, wypatrzyła tę jedną jedyną, najśliczniejszą wśród tłumu, bez której żyć już nie będzie w stanie dłużej. Kierowniczka szybko i sprawnie załatwiła formalności. Wszyscy żyli by dalej długo i szczęśliwie gdyby nie kolega córki pana. Wypatrzył na jakimś ciapkowskim zdjęciu biedną psinę. Powiadomił koleżankę i się zaczęło. Ponieważ pan uparcie twierdził, że to co prawda podobny, lecz jednak nie ten sam piesek, żona pana wzięła sprawy w swoje ręce. Mając znajomą w prokuraturze wystarczył jeden telefon...
    Resztę sprawy znamy z opisu dziennikarza - znajomego męża pani. :-)))
  • spokojny.zenek 26.06.11, 12:12
    Gość portalu: buuu:( napisał(a):

    > Po przeczytaniu reodpowiedzi na forum odnoszę wrażenie że większość stworzyła
    > ta sama osoba, pod różnymi nickami, być może druga strona konfliktu, której b
    > ardzo zależy na oczernieniu kierownictwa schroniska.
    > Być moze scenariusz zaginięcia pieska był taki.

    Dlaczego tak sie angażujesz w oczernianie tego człowieka? W imię czego to robisz? Niedopuszczenia do siebie myśli, że sie dałaś koszmarnie zmanipulować?

    Ze strzępów informacji, które można uzyskac z kilku dyskusji zwiazanych ze sprawą wynika, że między domniemaną kradzieżą psa z posesji tego człowieka i jego odnalezieniem na ulicy minął zdecydowanie zbyt długi czas, by można było zakłądac prawdziwość Twojej wersji. Taki pies, tej rasy, nie mógl po prostu tak długo błąkac się po ulicy i być ciągle w dobrej formie.
    Wiadomo też, że psa szukał - rozwieszał ogłoszenia, mailował do schroniska, podobno był tam również osobiscie. I dowiedział się, ze takiego psa tam nie było i nie ma, co okazuje się kłamstwem.
    A gdy już było jasne, że pies jest jego i ma do niego wrócić, jego nowi posiadacze (dziwnym trafem znajomi albo nawet krewni kierowniczki) nie chcieli psa okazać a potem zaczęli go ukrywać, przez wiele miesęcy drwiąc z właściciela i policji z urzędu zajmującej sie tą sprawą.
    Dlaczego tu nie wymyślasz jakichś fantastycznych wersji? Dlaczego nei przeszkadza Ci tak absolutnie jednostronne i rażąco sprzeczne z zasadami etycznymi i profesjonalnymi dziennikarstwa naświetlanie tej sprawy? Dlaczego dołaczasz się do dehumanizacji tego człowieka i jego rodziny, którym dziennikarz nawet głosu nie oddał?
    Dlaczego kończysz swój kuriozalny post prostackimi obelgami pod adresem tego człowieka, którego zapewne nawet nie znasz i nie masz ządnych podstaw (poza swoimi wymysłami) do oskarzania go o cokolwiek? Dlaczego to robisz?




  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:01
    Jeżeli były właściciel był w schronisku, a psa przed nim ukryto, to racja jest po jego stronie. Problem w tym, że nie ma żadnych dowodów na to, że tak było. Nie ma też żadnych dowodów na intensywność poszukiwania psa. Nie wiadomo nawet, czy kradzież miała miejsce - pies mógł zwyczajnie uciec z posesji.
    Wersja byłego właściciela mnie nie przekonuje z prostej przyczyny, nie ma żadnych dowodów na to, że naprawdę tego psa intensywnie szukał (gdyby mój pies zginął, byłabym w schronisku osobiście codziennie, wzięłabym urlop na szukanie psa, dałabym ogłoszenia do prasy - chyba właściciel tego nie zrobił, skoro nie ma o tym mowy).
    Niestety, pies wg naszego prawa jest rzeczą i jeżeli to jest pies tego pana, to sąd cywilny(!) może zmusić nowych właścicieli do oddania mu tej "rzeczy", natomiast zaangażowanie w sprawę policji i prokuratury jest po prostu nadużyciem prawa.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:23
    Wręcz przeciwnie. Nie zakładam, ze właściciel mówi prawdę (i cały czas to w swoich postach podkreślam). Chodzi mi tylko o to, że do wyrobienia sobie jakiegokolwiek zdanai o sprawie tzreba znać argumenty obu stron i twierdzenia obu stron. Tymczasem kolejne materiały ukazujące się w GW w ostatnich dniach są absolutnie jednostronne - tak jednostronne, jak tylko być mogą. I tylko m o to chodzi.
  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 14:44
    Cały czas lansujesz tu teorię, że to jest sprawa dotycząca przywłaszczenia psa, chociaż (z tego co wiemy, zakładam, że nie masz jakichś informacji bezpośrednio od osób zaangażowanych w sprawę) nie ma cienia (!) dowodu na to, że pies został ukradziony, ani cienia dowodu na to, że pies przez nowych właścicieli został zabrany w złej wierze, nie ma także dowodów na to, że w schronisku psa ukryto przed byłym właścicielem.
    Jeszcze raz powtarzam: to nie jest sprawa karna! I zaangażowanie się w nią prokuratury i policji jest nadużyciem!
    W tej sprawie są dwa problemy:
    1. nieuprawnione działania policji i prokuratury
    2. złe prawo uznające, że zwierzę jest tylko rzeczą
    Błędem nowych właścicieli i dziennikarzy jest skupienie się na punkcie 2. Atakować problem trzeba było w punkcie 1.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:51
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > Cały czas lansujesz tu teorię, że to jest sprawa dotycząca przywłaszczenia psa,

    Nie lansuję żadnej teorii, lecz stwierdzam fakt. To, ze adoptujący odmówili wydania psa właścicielowi jest tu niesporne.

    > chociaż (z tego co wiemy, zakładam, że nie masz jakichś informacji bezpośredni
    > o od osób zaangażowanych w sprawę) nie ma cienia (!) dowodu na to, że pies zost
    > ał ukradziony, ani cienia dowodu na to, że pies przez nowych właścicieli został
    > zabrany w złej wierze

    Ani jedno ani drugie nie ma nic do rzeczy. Nigdzi eteż nie zarzyucałem (choc wielu zarzucało) że nie wzięli w dobrej wierze.
    Dla kwestii przywłaszczenia ani jedno ani drugie nie ma znaczenia.

    > W tej sprawie są dwa problemy:
    > 1. nieuprawnione działania policji i prokuratury
    > 2. złe prawo uznające, że zwierzę jest tylko rzeczą

    Prawo jasno i wyraźnie stanowi, ze zwierze NIE JEST rzeczą.
    Natomiast w takich kwestiach, jak własność rzeczywiście stosuje się odpowiednio przepisy i rzeczach, no ale jakie niby inne miałoby się stosować? O władzy rodzicielskiej???


  • Gość: kocham psy IP: *.dynamic.mm.pl 26.06.11, 16:51
    > Nie lansuję żadnej teorii, lecz stwierdzam fakt. To, ze adoptujący odmówili wyd
    > ania psa właścicielowi jest tu niesporne.

    To że nowi właściciele odmówili wydania psa, to nie znaczy, że go przywłaszczyli. Nabyli go w sposób legalny i są legalnymi posiadaczami! W prawie cywilnym są dwa pojęcia: właściciel rzeczy i posiadacz rzeczy. Najczęściej to jest jedna osoba, ale nie zawsze. I tu mamy właśnie taki przypadek. Posiadacz rzeczy też ma pewne prawa. Ci państwo nabyli psa w sposób legalny (nie ukradli go, nie kupili od złodzieja czy pasera), więc są legalnymi posiadaczami, a legalnemu posiadaczowi rzecz może odebrać tylko sąd cywilny! I o to tu cały czas chodzi. Oni nie muszą dobrowolnie poprzedniemu właścicielowi oddawać tego psa! Nie mają takiego obowiązku! Bo nabyli go legalnie! Tę sprawę powinien rozsądzić sąd cywilny. Ci ludzie mają prawo do tego, żeby sąd stwierdził, kto jest prawnym właścicielem tego psa! Bo może być tak, że były właściciel nie zdoła udowodnić, że to jego pies.

    > Ani jedno ani drugie nie ma nic do rzeczy. Nigdzi eteż nie zarzyucałem (choc wi
    > elu zarzucało) że nie wzięli w dobrej wierze.
    > Dla kwestii przywłaszczenia ani jedno ani drugie nie ma znaczenia.

    Pisząc "ani jedno ani drugie" odniosłeś się do mojego twierdzenia, że nie ma dowodu na to, że pies został ukradziony, i że nowi właściciele nabyli go legalnie.
    Ależ to jest podstawą do stwierdzenia, czy nastąpiło przywłaszczenie! Gdyby znaleźli psa na ulicy, nie szukali właściciela, a potem nie chcieli właścicielowi go oddać, to byłoby przywłaszczenie rzeczy znalezionej. Ale oni wzięli bezpańskiego psa ze schroniska (gdy go brali pies był bezpański, bo przez 2 tygodnie właściciel się nie znalazł). Więc nie ma przestępstwa. Nie ma przywłaszczenia! Tłumaczyłam już, że nie ma takiego przestępstwa jak "nieumyślne przywłaszczenie".
    I tak samo, jak właściciel psa ma prawo żądać w sądzie cywilnym jego zwrotu, tak samo ci państwo jako posiadacze tego psa mają prawo do tego, żeby sąd rozstrzygnął, czyj jest pies.

    > Prawo jasno i wyraźnie stanowi, ze zwierze NIE JEST rzeczą.

    To akurat nie do końca prawda. W świetle prawa cywilnego zwierzę jest rzeczą, tyle że rzeczą specyficzną. Nawet ustawa o ochronie zwierząt mówi, że: w sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.
    Powiem więcej, gdyby zwierzę wg polskiego prawa nie było rzeczą, to były właściciel miałby jeszcze mniejsze szanse na odzyskanie tego psa, bo sąd musiałby w pierwszym rzędzie rozstrzygnąć u kogo psu będzie lepiej, ale niestety sąd się tym nie będzie zajmował, jeżeli ta sprawa trafi do sądu cywilnego, to sąd będzie miał na uwadze wyłącznie prawo własności, a nie dobro psa.

    PS. Nie mam czasu na dalszą dyskusję. Zresztą to trochę przypomina rozmowę ze ślepym o kolorach. Nie rozumiecie prawnych niuansów, wydaje Wam się, że to, że ktoś ma prawo własności, wszystko załatwia, a tak nie jest.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 21:01
    Gość portalu: kocham psy napisał(a):

    > > Nie lansuję żadnej teorii, lecz stwierdzam fakt. To, ze adoptujący odmówi
    > li wyd
    > > ania psa właścicielowi jest tu niesporne.
    >
    > To że nowi właściciele odmówili wydania psa, to nie znaczy, że go przywłaszczyl
    > i. Nabyli go w sposób legalny i są legalnymi posiadaczami!

    A ktoś temu przeczy, że są legalnymi posiadaczami?


    > Ależ to jest podstawą do stwierdzenia, czy nastąpiło przywłaszczenie! Gdyby zna
    > leźli psa na ulicy, nie szukali właściciela, a potem nie chcieli właścicielowi
    > go oddać, to byłoby przywłaszczenie rzeczy znalezionej. Ale oni wzięli bezpańsk
    > iego psa ze schroniska (gdy go brali pies był bezpański, bo przez 2 tygodnie wł
    > aściciel się nie znalazł)

    Znalazł znalazł. Tylko został okłamany przez kierowniczkę, że psa nie ma.


    > To akurat nie do końca prawda. W świetle prawa cywilnego zwierzę jest rzeczą, t
    > yle że rzeczą specyficzną. Nawet ustawa o ochronie zwierząt mówi, że: w sprawac
    > h nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyc
    > zące rzeczy.

    Gdyby było rzeczą, niepotrzebne byłoby poddawanie reżimowi przepisów o rzeczy.


    > Powiem więcej, gdyby zwierzę wg polskiego prawa nie było rzeczą, to były właści
    > ciel miałby jeszcze mniejsze szanse na odzyskanie tego psa, bo sąd musiałby w p
    > ierwszym rzędzie rozstrzygnąć u kogo psu będzie lepiej, ale niestety sąd się ty
    > m nie będzie zajmował, jeżeli ta sprawa trafi do sądu cywilnego, to sąd będzie
    > miał na uwadze wyłącznie prawo własności, a nie dobro psa.
    >
    > PS. Nie mam czasu na dalszą dyskusję. Zresztą to trochę przypomina rozmowę ze ś
    > lepym o kolorach. Nie rozumiecie prawnych niuansów, wydaje Wam się, że to, że k
    > toś ma prawo własności, wszystko załatwia, a tak nie jest.
  • Gość: gościo IP: 91.192.78.* 26.06.11, 11:48
  • spokojny.zenek 26.06.11, 12:17
    A co chciałbys rozstrzygać? Tu nie ma żadnego sporu. Nie ma wątpliwości, czyją pies jest właśnością, nie było wątpliwości, że musi do własciciela wrócić, co się w końcu stało. Pozostaje aktualna kwestia odpowiedzialności karnej jego chwilowych posiadaczy, którzy przez kilka miesięcy bezprawnie odmawiali oddania psa, być może także kierowniczki schroniska, jeśli rzeczywiscie okłamała właściciela, że psa u niej nie było, ale to całkiem inna kwestia.
  • Gość: ana IP: *.toya.net.pl 26.06.11, 12:50
    ma myslec. Super komentarz. Powinien go kazdy prokurator przeczytac.
  • Gość: canis IP: *.centertel.pl 26.06.11, 13:30
    Czytam co poniektóre komentarze i po prostu żal się robi.
    Zwłaszcza jeśli są sugestie o szybkiej adopcji- bo to podejrzane.
    Pracowałam w schronisku i widziałam jak to wygląda.
    Wbrew pozorom czasem łatwiej wydać do rodziny psa, który jest świeżo po kwarantannie i schronisko jeszcze nie wpłynęło na jego psychikę.
    Mieliśmy wiele adopcji po okresie kwarantanny- i o dziwo w grę wchodziły także zwykłe pospolite kundelki.
    W grę wchodzi też coś innego, dla wielu psów taka adopcja jest ratunkiem przez powrotem do pseudohodowców! Jak ktoś nie widział wyeksploatowanej porodami suki, trzymanej w klatce przez całe życie to nigdy nie zrozumie o czym mowa.

    Ta historia opisana w artykule jest dziwna z prostej przyczyny. Mieliśmy podobny przypadek. Chodziło o brązowego pudelka (bez rodowodu ale widać było, że kwiat polskiej pseudohodowli) Znaleźliśmy psu dom po około 1,5 miesiąca. Dobry dom, sprawdzonych ludzi.. slowem idealnie. Po roku przypadkiem przyjechała zapłakana pani i poinformowała, że rok wcześniej zgubił jej się pudelek. Wypuszczała go luzem a on po spacerku wracał sam.
    Nie odnotowaliśmy wczesniejszych poszukiwań psa. Nie wiadomo skąd nagłe zainteresowanie psem po roku. Oczywiście domagała się zwrotu psa, straszyła policją, sądami.
    I co? Nic. Nie było żadnych podstaw aby zabierać psa nowym właścicielom tylko dlatego, że po roku pojawiła się nieodpowiedzialna właścicielka i przypomniała sobie, że pies zniknął.

    Nie powinno też niektórych dziwić, że są psy (rasopodobne), które szybko po kwarantannie znajdują dom. Były przypadki, ze ludzie czekali czy zgłosi się właściciel a potem po ustawowych 14 dniach zabierali psa. Niestety ale coś raspodobnego ma czasem wiecej szczęścia, chociaż Dogo Canario czekał na swoje szczęście aż rok (ludzie bali się tej rasy i szukaliśmy kogoś kto się zna a nie fanatyka psiej urody)

    Nie zamierzam bronić żadnej ze stron bo może są jeszcze jakieś niuanse w tej sprawie ale dziwi mnie zachowanie poprzedniego właściciela. Jeśli komuś jego pupil jest bliski to stanie na rzęsach aby odnaleźć zgubę, bywali ludzie, którzy co 2-3 dzień pojawiali się w schronisku licząc,że znajdzie się ich pies.

    A cały absurd tkwi gdzie indziej- zaangażowanie policji, prokuratora (o którym intelekcie nie zamierzam się wypowiadać) w taką w sumie błahą sprawę- a tam gdzie katuje się psy, wykorzystuje seksualnie (zoofilia- za gwałt na małej suczce właściciel dostał zaledwie 500 zł grzywny i tekst o niskiej szkodliwości społecznej czynu, suczka miała połamaną miednice, uszkodzone narządy wew. i doznała paraliży tylnych kończyn)- tam nie ma naszych stróżów prawa i moralności!!! To jest po prostu kpina.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:37
    Gość portalu: canis napisał(a):

    > Czytam co poniektóre komentarze i po prostu żal się robi.
    > Zwłaszcza jeśli są sugestie o szybkiej adopcji- bo to podejrzane.
    > Pracowałam w schronisku i widziałam jak to wygląda.
    > Wbrew pozorom czasem łatwiej wydać do rodziny psa, który jest świeżo po kwarant
    > annie i schronisko jeszcze nie wpłynęło na jego psychikę.

    Zwłaszcza, kiedy piesek jest "przytulaśny" a adoptującymi - rodzna kierownczki. Wtedy nawet etycznie jest okłamać szukającego włąściciela, ze pieska nigdy w schronisku nie było...



    > Nie odnotowaliśmy wczesniejszych poszukiwań psa. Nie wiadomo skąd nagłe zainter
    > esowanie psem po roku. Oczywiście domagała się zwrotu psa, straszyła policją,
    > sądami.
    > I co? Nic. Nie było żadnych podstaw aby zabierać psa nowym właścicielom tylko d
    > latego, że po roku pojawiła się nieodpowiedzialna właścicielka i przypomniała s
    > obie, że pies zniknął.

    Tu natomiast poszukiwania podobno były i właśność wątpliwości nie budziła. Na jakiej więc podstawie mieli ci nowi posiadacze odmówić oddania psa? Że dzieci się przywiązały? A w tamtej rodzinie nie ma dzieci, które też sie przywiązały i tęskniły za psiekiem?

    > Nie zamierzam bronić żadnej ze stron bo może są jeszcze jakieś niuanse w tej sp
    > rawie ale dziwi mnie zachowanie poprzedniego właściciela. Jeśli komuś jego pupi
    > l jest bliski to stanie na rzęsach aby odnaleźć zgubę

    No ale skoro sama piszesz, ze nie znasz sparawy, to sąd to założenie, ze nie stawał na rzęsach? Ja też sprawy ni eznam, tym bardziej mnie więc oburza ta niesamowita jednostronność jej opisania. Zaś frmułowanie tak daleko idących zarzutów nawet do głowy by mi nie przyszło.


    > A cały absurd tkwi gdzie indziej- zaangażowanie policji, prokuratora (o którym
    > intelekcie nie zamierzam się wypowiadać) w taką w sumie błahą sprawę

    Błaha nie błaha - przywłaszczenie nie jest błahym przestęstwem zaś zajmowanie się sprawami nie jest (na szczęście) kwestią dobrej woli policji lecz jej obowiqzkiem za który bierze pieniądze z naszych podatkjów. Gdyby mnie coś takiego spotkało - żądałbym żeby policja robiła co do niej nalezy. Ty nie?


  • Gość: canis IP: *.centertel.pl 26.06.11, 13:53
    Słuchaj zenus, nie wiem ile czasu spędziłeś w schronisku, jaki miałeś kontakt z BYŁYMI właścicielami.
    Dla mnie sprawa jest prosta- prosze przedstawić rodowód psa, można uzyskać bilingi z rozmów tel. (można sprawdzić czy właściciel dzwonił do schroniska, bo tekst z mailem jest śmiechu warty) Każdy średnio rozgarnięty człowiek pierwsze co robi to informuje schronisko o zaginięciu psa. Jeśli ów ex właściciel tego nie zrobił- to chciałabym wiedzieć dlaczego? i skąd po takim długim czasie przypomniał sobie o psie. proste.

    Skąd ta obsesja w przywłaszczeniu psa. Schronisko znalazło psa? czy ukradło?
    Tyle w temacie
    Żegnam

    PS.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:03
    No ale po co to piszesz? Czy w tej konkretnej sprawie jest wątpliwość co do tego, że osoba podająca sie za właściciela jest rzeczywiscie właścicielem? Czy tego dotycyz konflikt?
    Na jakiej podsatwie twierdzisz, że się nie kontaktował ze schroniskiem? Na jakiej podsatwie zarzyucasz kłammstwo tym wszystkim, któzy piszą, że rozwieszął plakaty i ogłoszenia? Dlaczego i na jakiej podsatwie zarzucasz mu, ze sobie niby "przypomniał"? Dlaczego tak bardzo się angażujesz po jednej stronie i zakłądasz, ze druga strona na pewno we wszystkim kłamie?
    Często w życiu tak postęoujesz? Bo ja nie.

    > Skąd ta obsesja w przywłaszczeniu psa.

    Jaka "obsesja"? Nie obsesja, lecz stwierdzenie faktu. Jeśłi w sytuacji, gdy właśnosć psa była niesporna, posiadacze odmawiają (przez cztery miesiące!!!) oddani apsa właścicielowi, to jest to z punktu widzeni aprawa przywłaszczenie, czy Tobie i mnie się to podoba, czy nie.

  • konwalka 26.06.11, 13:02
    Ale najfajniejszy jest ton pytań tego najbardziej obiektywnego dziennikarza świata, kiedy pohukuje na chłopa, że powinien sie ulitować nad kobietą "w wysokiej ciąży", która tęże "wysoką ciążę może poronić"(sic!)
    No, a potem połóg, depresja, ząbkowanie
    Zostawmy Matkę -Polkę i jej Pimpusia
    Nawet, jesli pismak angażuje się w sprawę emocjonalnie, co jest zaprzeczeniem idei obiektwnego, prawdziwego dziennikarstwa, to powinien jechac na warsztaty, gdzie nauczą go jak udawac, że jest obiektywny i bada opinię dwóch stron
    PS. zostałam swego czasu zmuszona przez red nacz do babrania sie w sprawach lokalnego schroniska dla zwierząt
    Takich przekrętów na kasie, jak tam sie dzieją, to ze świecą szukać w spółkach handlowych
    wiadomo, psy nie wyszczekają...
    --
    Bo nie zna życia ten, kto choć raz nie rzygał albańską wódką
  • krakowiaczek_z_importu 26.06.11, 12:55
    Prokuratora na badania razem z Kaczyńskim i Ziobrą...
  • superjacenty 26.06.11, 13:49
    e wydaje ci się, że aktualnie nad prokuraturą to już nie PiS ma władzę . Albo coś przeoczyłam albo jednak rządzi w Kraju PO...? To może ich wyślij na badania..
  • bronimir 26.06.11, 12:56
    Za to na siłę robi się z ludzi przestępców. Świr może być szefem partii, choć nie może mieć psa.
  • Gość: magik IP: *.klodzko.hypnet.pl 26.06.11, 13:09
    od kogo to wyłudzone, cwaniaku? Rydzyk w przeciwieństwie do złodziei rządowych nie zabiera nikomu nic siłą, a oszołomem jesteś sam, wydając bezpodstawne wyroki o ludziach, rodakach, a której to partii szefem jest świr? Bo o ryżym wszyscy wiedzą, psychopatyczna osobowość mści się na narodzie każdego dnia, kiedy bez pytania odbiera się ludziom wszystko, od pieniędzy na kosztowne loty osobiste do prawa do wolności i swobody wypowiedzi.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:22
    bronimir napisał:

    > Za to na siłę robi się z ludzi przestępców.

    Ktoś im kazał przywłaszczać sobie tego psa a potem szukać ratunku u dziennikarzy???
  • Gość: kat IP: *.xdsl.centertel.pl 26.06.11, 13:48
    lecz się zenek na nogi bo na łeb już za późno.wzieli psa ze schroniska(bo pewnie poprzedni go wyrzucili) mieli go prawie przez rok i maja go oddawać.takiego wała!niech im zwrócom koszty utrzymania pieska

    ps.obrzydliwy ten kundel
  • spokojny.zenek 26.06.11, 14:28
    Nie przez rok, lecz przez dziwięć miesięcy. To i tak zresztą nie ma nic do rzeczy - gdyby mieli przez rok, też nie staliby sie jego włascicelami.
    Co do zwrotu kosztów - oczywiscie tak - należy im się zwrot, ale z zupełnie oczywostych powodów tylko do chwili, gdy właściciel zwrówił się o zwrot psa. Czyli - jeśli gazeta czegos nie pokręciła - za 5 miesięcy. Za okres, gdy psa ukrywali, złośiliwie odmawiając oddania - oczywiscie zaden zwrot za nakłady nie moze im sie należeć.

    PS: Czemu jesteś taki chamski? Przeszkadza ci to w życiu, czy raczej pomaga?


  • Gość: psiara IP: *.is.net.pl 26.06.11, 12:58
    Trudna sytuacja -uważam,że nowa rodzina Pimpka powinna spokojnie porozmawiać z ex-właścicielem pieska.Mozliwe jest porozumienie ,piesek ma nowa kochającą rodzinę ;a ex- mógłby go odziedzać. Włąsciciel nie szukał przecież Pimpka-czy nie był mu obojętny?
    Mielismy podobna sytuację -nasz pupil -pies uciekł na spacerze /suczki miały cieczki / i nie wrócił,przygarnęła go miła rodzina ,my tęsknilismy ,przez ogłoszenie odnalezliśmy naszego psa ! :)
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:24
    Gość portalu: psiara napisał(a):

    > Trudna sytuacja -uważam,że nowa rodzina Pimpka powinna spokojnie porozmawiać z
    > ex-właścicielem pieska.

    Jaka "nowa rodzina"??? Jaki "ex-właściciel"? Co to za nowomowa?
    Pies ma właścicela, już do niego wrócił. Jeśli mieliby o czymś rozmwaiać, to najwyżej o kwestii odpowiedzialnosci za przestępstwo, którego ta "nowa rodzina" sie dopuściła złośliwie odmawiając oddania Teofila właścicielom!


  • Gość: canis IP: *.centertel.pl 26.06.11, 13:40
    zenek
    z twojej pokrętnej filozofii wynika, że każdy właściciel psa ze schroniska powinien robić w gacie ze strachu! Bo możliwe że po latach znajdzie się pierwszy właściciel i będzie się domagał swoich praw.
    Mam psa ze schroniska i jestem jego właścicielem. A BYŁY właściciel może mi naskoczyć! I lepiej aby nigdy nie pojawił się w pobliżu MOJEGO psa bo nie ręczę za siebie- za to jak maltretował zwierze.
  • spokojny.zenek 26.06.11, 13:46
    Gość portalu: canis napisał(a):

    > zenek
    > z twojej pokrętnej filozofii wynika, że każdy właściciel psa ze schroniska powi
    > nien robić w gacie ze strachu! Bo możliwe że po latach znajdzie się pierwszy w
    > łaściciel i będzie się domagał swoich praw.

    A może prześledź wcześniejsze dyskusje o tej sprawie i nie kompromituj sie taką pisaniną?


  • Gość: w1 IP: *.rev.pro-internet.pl 26.06.11, 14:18
    > z twojej pokrętnej filozofii wynika, że każdy właściciel psa ze schroniska powi
    > nien robić w gacie ze strachu! Bo możliwe że po latach znajdzie się pierwszy w
    > łaściciel i będzie się domagał swoich praw.

    Podobnie jest z nabywcami używanych samochodów - jeśli numer VIN jest przebity, to kiedy w ciągu 3 lat od nabycia przy kontroli to wyjdzie i ustalą, że samochód jest kradziony, wtedy trzeba go oddać. Można się oburzać i szaty rwać, że psa się jak rzecz traktuje, ale kiedy chodzi o prawa do niego, to i pies i samochód są częściami majątku. A to, że zwykle poprzedni właściciel się o adoptowanego zwierzaka nie upomina, to nie znaczy, że nie może się upomnieć, tak jak to zrobił w tej sprawie. I prawo jest po jego stronie, a czy wybierze proces cywilny czy zawiadomienie o przestępstwie to jego wybór.
  • tia666 26.06.11, 12:59
    marna prokuratorzyna, zapewne esbecka szkola
    --
    wszyscy co sie urodzili za pontyfikatu Lecha Kaczynskiego powinni bez wzgledu na plec zmienic imie i nazwisko na Lech Kaczynski - tego wymaga przyzwoitosc ludzka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka