Dodaj do ulubionych

Riposta ojca Piotrusia: Jestem ofiarą nagonki, ...

IP: *.centertel.pl 12.07.11, 13:43
Tu jest to samo, ale ze wspólnym zdjęciem, czyżby aktualnym?
www.dziennikbaltycki.pl/stronaglowna/425850,sprawa-piotrusia-oswiadczenie-ojca,id,t.html?cookie=1
Edytor zaawansowany
  • skarolina 12.07.11, 14:03
    gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,id,t.html#cf729d6e53fb63ac,1,3,4
    Tu jest więcej zdjęć.
  • pablo123 12.07.11, 14:55
    Dlaczego z oświadczenia wycięto, jakże istotną informację, że w sprawie o przemoc pan Krzysztof został prawomocnie UNIEWINNIONY przez sąd?

    Dlaczego link do oświadczenia nie jest na głównej stronie gazeta.pl podświetlony na czerwono, jak poprzednie materiały w tej sprawie?

    Dlaczego redaktorki zareagowały jak baby pod sklepem? Warchoły w spódnicach? Czy po prostu głupie?
  • Gość: kasiulenska IP: *.bredband.comhem.se 12.07.11, 15:41
    Jest napisane, że został uniewinniony w sprawie założonej przez byłą teściową. To są 2 różne sprawy!
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 16:06
    Wychodzi na to, że teściowa łgała. A w drugiej sprawie cały czas obowiązuje domniemanie niewinności.
  • Gość: figliodicensore IP: *.vectro.com 12.07.11, 16:33
    Manipulatorsko-cenzorskie zapały załogi Wyborczej Flotylli Wolności są zuważone i znane od dawna.

    Niech im się nie wydaje, że nikt ich nie obserwuje i nie wyciąga wniosków.
  • Gość: agi IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 20:52
    święta racja!
  • Gość: tosia IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 14:03
    Szanowny Panie Profesorze, bardzo miło,że zdecydował się Pan przemówić. Mam do Pana jedną wielką prośbę niech Pan nie nazywa swojego synka Kubuś skoro tyle lat wszyscy się do niego zwracają Piotruś. Chyba nie sądzi Pan,że uwierzymy,że Piotruś jest bardziej świadomy kolejności imion w mertyce niż tego jak sam siebie nazywa? Ta metoda,której Pan używa jest podła. Sama doświadczyłam takiego zachowania ze strony mojego ojce, gdy "walczył" o mnie z moją matką lata temu. Byłam wtedy w wieku Pańskiego Synka a i tak wszystko bardzo przykro wspominam. Najgorzej chyba jednak wspominam tę "zmianę " imienia. Powodzenia.
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 15:48
    że "wszyscy" i że "od lat" mówią Piotruś zamiast Kubuś?

    Czy to rodzina żony tu pisze, czy ona sama?
  • vaterunser 12.07.11, 16:13
    Z tym imieniem - niepotrzebnie robi Pan z tego problem, jak widzę, nawet to chce Pan obrócić przeciwko matce. I ja wychowałam dzieci i wiem, że używają swoich imion zależnie od fazy rozwoju. Tylko niech mi Pan nie mówi o tożsamości.

    Wiem, że kobiety potrafią być uosobieniem zła, szczególnie te, które pragną się zemścić za opuszczenie. Szczytem podłości jest twierdzenie, że ojciec molestował seksualnie dziecko. To jest ostatnio nawet modne...

    Ale ja sama zrobiłam też niemniej ciekawe doświadczenie. Mój były mąż miał takie niby zabawne powiedzonko "uważaj, bo TO (cokolwiek) może być przeciwko tobie użyte". Śmiałam się z tego niby dowcipu, aż poznałam o co chodzi.

    Przy wychowaniu pierwszego dziecka mąż udzielał się bardzo, jednak na wychowanie drugiego miał już mniej ochoty. Ja zaś uważałam, że drugi syn zasługuje przynajmniej na minimalną "dawkę" taty. Więc umówiliśmy się, że on będzie kąpać małego i da mu butelkę, co zapewnia kontakt i fizyczny i psychiczny. Mąż wcale nie protestował, broń Boże, nawet się mu to zaczęło podobać i uważał sią za znakomitego tatę. Ale jak przyszło za kilka krótkich lat do rozwodu, opowiadał wszem i wobec jak bardzo byłam leniwa, że dziecko to on sam wychował, bo mnie się nie chciało, że pięknie potrafię delegować zadania i tym podobne. Wszyscy, ale dosłownie wszyscy mu uwierzyli. Świat chętnie wierzy meężczyznom.

    Czyli, że każdą sytuację można opowiedzieć tak i tak. Zasadniczo bardziej wierzę matkom. Choć wiem, że istnieją nadopiekuńcze, też wręcz chorobliwie nadopiekuńcze (syndrom Muenchhausena). I to jest ten jedyny niebezpieczny przejaw nadopiekuńczości, reszta to kwestia interpretacji.
  • jar_ole 12.07.11, 18:37
    miałem inne doświadczenia niż Pani. Przez 4,5 roku musiałem walczyć z nadopiekuńczą matką (stwierdzone 2krotnie przez biegłych psychologów z sądowego ośrodka) o prawo do normalnych kontaktów z synem (tzn. bez "kurateli" matki). A to był rozwód "bez orzekania o winie". W tym czasie musiałem odpowiadać na najbardziej absurdalne zarzuty pani adwokat, nawet o zdradzenie mojej małżonki - przed ślubem!:) Sędzina wolała słuchać jednej strony, a na jednej z pierwszych rozpraw wyraźnie powiedziała, że "matka zawsze ma rację". Sąd przychylił się do moich wniosków dopiero, kiedy przesłuchał biegłe. Przez ten czas syn znacznie podupadł na zdrowiu. Ale dopiero jego fatalny stan skłonił małżonkę do respektowania postanowień Sądu. Wkrótce po przywróceniu kontaktów nastąpiło "cudowne" ozdrowienie i chłopak jest okazem witalności do dziś.
    Różnie zatem bywa. Tutaj też nie wiemy, kto ma "rację". Zapewne żadne z rodziców jej nie ma, skoro nie potrafią się dogadać (a zważywszy na ich posiadaną wiedzę - powinni).
    Niemniej jednak po przeczytaniu art "To zwykła manipulacja - komentarz dziennikarek GWT o liście ojca Piotrusia" zacząłem mieć wątpliwości, czy ta hucpa nie jest nagonką żądnej zemsty pani i jakichś jej zaprzyjaźnionych żądnych rozgłosu dziennikarek (w tym przypadku określenie trochę na wyrost:)
  • Gość: figliodicensore IP: *.vectro.com 12.07.11, 16:31
    Dosyć już tych długoletnich damskich teatrzyków "na niedobrych chłopów-potworów"..
    Wychowują dzieci bez ojców (nawet adoptują dzieci nie bedąc w związku z mężczyzną)

    Wychowują tym sposobem chłopców na kobiety-kaleki.
    Nie mają oni żadnych męskich wzorców osobowych w domu, ani męskiego przywództwa
    stawiającego męskie wymagania i pokazującego męski sposób myślenia, a potem narzekają nie wiadomo na co gdy skołowany chłopak chciałby zachować się jak mężczyzna ale nie wie jak to zrobić i zgaduje na ślepo - miotając się to tu to tam.

    Młody chłopiec ma problemy z zakceptowaniem kobiecego przywództwa.
    Gdy jednak zaakceptuje takie w domu to potem ma problemy z zakceptowaniem
    męskiego przywództwa w dorosłym życiu.

    Tworzy się w ten sposób ktoś z fałszywą świadomością - kobiecą u mężczyzny.

    Taki osobnik łatwo przejmuje seksistowskie kobiece stereotypy.
    Zaczyna dopatrywać się w mężczyznach samego zła, przytakuje damskim seksistkom,
    atakuje tatusiów, przede wszystkim swojego i powtarza wszystkie straszne historie na ich
    temat - prawdziwe i nieprawdziwe.

    Krótko mówiąc, taki mężczyzna staje się kobiecym-seksistowskim janczarem pozwalającym by kobiety-seksistki szczuły go na innych mężczyzn.

    On to oczywiście widzi jako "obronę kobiet", a siebie jako "prawdziwego mężczyznę-rycerza".

    Gdy tylko zauważy męsko-damski konflikt natychmiast reaguje agresją w stronę męskiej strony tego konfliktu.

    Śmiechu warte.

    Sporo takich przekabaconych "rycerzy" pisze dla Wyborczej.

    Spróbujcie wpisać się na ich blogi a zobaczycie ile sekund zajmie im wycenzurowanie was
    ("dla dobra uciśnionej ludzkości", oczywiście, oczywiście) i zablokowanie wszelkich waszych
    możliwych nicków i adresów.

    Zamkną wam gębę, a pozostawią odsiane postingi klakierów (ach drogi panie Janeczku, ach
    kochany panie Stasieczku!) jako wypreparowany rzekomy vox populi.


    Takie "głosy czytelników" Trybuny Ludu, po nowemu.


    Ordnung muss sein.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 18:44
    >nazywa swojego synka Kubuś skoro tyle la
    > t wszyscy się do niego zwracają Piotruś. Chyba nie sądzi Pan,że uwierzymy,że Pi
    > otruś jest bardziej świadomy kolejności imion w mertyce niż tego jak sam siebie
    > nazyw

    moja córka ma dwa imiona i jest ich świadoma, ma 3 latka,
    widzę że jak większość ludzi, łącznie paniami 'redaktorkami' nie masz pojęcia
    o małych dzieciach
    gdybyś rzeczywiście była dzieckiem z rozbitego domu nie pisała byś takich bzdetów
  • Gość: q-ku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 22:07
    albo nią jesteś

    bardzo pięknie manipulujecie sprawą wraz z gazetą

    ale wyłazi z Was to, że dziwnie wiele wiecie o tej rodzinie - nie jak każdy z nas na forum
  • Gość: nazikomunista IP: 156.48.57.* 13.07.11, 13:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: misia IP: *.amg.gda.pl 12.07.11, 14:05
    Jak zwykle walka dwóch kiedyś bliskich sobie osób ,natomiast cierpi ten, co na świat się nie prosił.Całkowite ubezwłasnowolnienie dziecka. (żal mi takich dzieci).Pan profesor nie zauważył chyba ,jak Piotruś przeżył wtargnięcie policji. Trauma!!!! (obcy,krzyki płacz harmider...)
  • jamnnik 12.07.11, 15:49
    Gość portalu: misia napisał(a):

    > Jak zwykle walka dwóch kiedyś bliskich sobie osób ,natomiast cierpi ten, co n
    > a świat się nie prosił.Całkowite ubezwłasnowolnienie dziecka. (żal mi takich dz
    > ieci).Pan profesor nie zauważył chyba ,jak Piotruś przeżył wtargnięcie policji.
    > Trauma!!!! (obcy,krzyki płacz harmider...)

    ale i tak mniejsza niż gdyby miało być świadkiem aresztowania matki w wyniku lekceważenia wyroków sądu
  • Gość: co_ja_na_to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 14:06
    Więcej zdjęć:
    www.gdansk.naszemiasto.pl/artykul/989401,sprawa-piotrusia-przeczytaj-oswiadczenie-ojca,1240713,id,t,zid.html#galeria
  • Gość: co_ja_na_to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 14:38
    I tak się wszyscy domagali wypowiedzi ojca, uznając jego milczenie za kolejny dowód jego winy. No to czemu to oświadczenie nie jest na głównej, tylko w lokalnych wiadomościach? Każda rewelacja pani Basi była najważniejszą informacją dnia, a tu proszę, wzmianka (z natychmiastowym komentarzem dwóch dziennikarek). Widzę, że Senyszyn z panią Basią maja w GW większą siłę przebicia.
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 15:50
    psychotropami zombie. A podobno ojciec miał ja w ogóle już wypatroszyć i zjeść na surowo...
  • Gość: Mb IP: *.nat0.sta.nsm.pl 12.07.11, 14:07
    Zagmatwana sprawa.
    Z jednej strony przedstawiony w prasie wizerunek ojca egoisty i satrapy, gotowego zrobić wszystko, by postawić na swoim, z drugiej wątpliwości, czy cała sprawa nie jest składową histerii nadopiekuńczej matki i "łatwego tematu" dla dziennikarki.
    Jedna wielka niewiadoma.
  • maura4 12.07.11, 14:51
    Wiadomo na pewno, że zawinili dorośli, a cierpi dziecko. Dobrze, że ojciec donosi, iż dziecko jest w dobrej w/g niego formie. Mnie jednak trudno jest uwierzyć, że tak dramatyczne wydarzenie w jego życiu przeszło bez echa. Nawet chyba dorosłemu nie udałoby się tak szybko wyjść z traumy, po jakimś porównywalnie straszym przeżyciu. Zewnętrzny spokój niekoniecznie odzwierciedla to, co dzieje się w środku. Nie wyobrażam sobie, że nie pyta o mamę. A jeżeli nie pyta ? To chyba bardzo źle. Jakimś testem tego jaki wpływ na chłopca miało to całe zdarzenie, będzie jego spotkanie z matką, bliskimi, zwierzętami. Czy podbiegnie do nich z radością, czy spokojnie będzie się im przyglądał jak obcym ? W każdym razie, jeżeli państwo psychologowie nie znajdą szybko rozwiązania korzystnego dla dziecka, to najlepszym przyjacielem chłopca, za parę lat mogą stać się narkotyki.
  • Gość: lola IP: *.centertel.pl 12.07.11, 14:38
    Coś się gazeta nie spieszy z daniem tego na główną. Tylko lokalny dodatek, hmm....
  • otgees 12.07.11, 14:43
    Pan udowadnia, że świat nie jest czarno-biały tylko biało-czarny.
    A świat ma wiele odcieni szarości.

    Natychmiastowa reakcja Pań dziennikarek i jej treść również nie świadczy o ich obiektywizmie. Niewątpliwie natychmiast skontaktowały się z matką i przekazały jej z kolei odpowiedź, podpisując własnymi nazwiskami.

    Wniosek nasuwa się tylko jeden. Nie jest możliwa ocena sprawy na podstawie publikacji prasowych. Niech rozsądzi sąd.
  • Gość: gość IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.07.11, 15:01
    A jest okropnym człowiekiem bez serca i nie zamydli nam oczu psychologicznym żargonem. Ten pan powinien mieć odebraną władzę rodzicielską, a za sceny które urządzał, psując opinię psychologom, powinien być pozbawiony stanowiska.Tu dodam, ze warto wziąć pod uwagę opinię studentów o p.profesorze, podobno jest destrukcyjny i doprowadza - jak czytałam w opiniach-" do rozstroju żołądka."
  • Gość: ANNAQ IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 15:08
    Studiuję wprawdzie pedagogikę ,ale miałam przyjemność mieć zajęcia z p.prof - nie powiedziałabym , że ma złą opinię , wręcz przeciwnie , ciekawe, rzetelne wykłady, przyjazne podejście do studenta .
    nie wiem skąd opinia o " roztroju żołądka " - chyba z palca wyssana ...
  • me.ams 12.07.11, 15:12
    mnie do rozstroju nie doprowadzil. doprowadzil zas do tego, ze nauczylam sie porzadnie neuropsychologii. jak ktos idzie na studia, zeby nic nie robic, to moze wymagajacy wykladowca doprowadza do problemow zdrowotnych, ale jesli sie studiuje, zeby sie nauczyc, to sie czlowiek nauczy, zda egzaminy i jeszcze po 9 latach bedzie pamietal czego go prof. J. nauczyl.
  • Gość: rybak IP: *.hsd1.ma.comcast.net 12.07.11, 18:06
    ojciec coz te slowa znacza ze ma takie same prawa jak matka i niewolno tego mu odmawiac jedyne co jest zle w tym wszystkim to rozglos w mediach oni powini porozumiec sie miedzy soba
  • blogfiles 12.07.11, 14:53
    "Matka na psychoterapię" - ta sugestia to nic innego jak projekcja z przeniesieniem profesorze, komu jak komu ale tobie chyba tego tłumaczyć nie trzeba?
  • Gość: Raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 15:03
    "matka na psychoterapię" - przeczytałeś/łaś to w oświadczeniu ojca, czy po samych tytułach sobie opinie wyrabiasz?
  • gdybal 12.07.11, 15:09
    trzeba mieć duży dystans zarówno do samego artykułu, jak i listu ojca. Choć trzeba przyznać, że po publikacji listu i zdjęć raczej zadowolonego dziecka, sprawa nie jest już tak jednoznaczna. Może ojciec uznał, że akcja z odebraniem dziecka będzie mniejszym złem niż pozostawienie go u toksycznej mamusi...

    Ale nagłośnienie sprawy może mieć ten pozytywny wymiar, że teraz sąd będzie musiał się przyłożyć do roboty i zbadać rzetelnie wszystkie okoliczności.

  • policjawkrainieczarow 12.07.11, 15:58
    Może ojciec uznał, że akcja z odebraniem dziec
    > ka będzie mniejszym złem niż pozostawienie go u toksycznej mamusi...

    tyle, że ojciec napisał, że dziecko rozwja sie świetnie i jest powodem jego dumy. No chyba, że się w ciągu 4 dni tak rozwinęło?

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • Gość: Politurek IP: *.centertel.pl 12.07.11, 18:03
    > Może ojciec uznał, że akcja z odebraniem dziecka będzie mniejszym złem niż pozostawienie > go u toksycznej mamusi...

    Z czego wnioskujesz, że była toksyczna? Może z tego, że pan profesor psychologii obił jej swego czasu wątrobę i z tego powodu rodzina ma założoną niebieską kartę? Pewnie te toksyny chciał z niej wypędzić :>
  • Gość: Q IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 18:14
    Na toksyczność matki są takie same dowody, jak na pobicie jej przez byłego męża - słowa zaangażowanych w sprawę stron oraz dokumenty, które z tych słów wynikają - Niebieska Karta dla ojca i opinia biegłych o matce. Ty bezkrytycznie wierzysz matce (czy też babce) podając jej słowa za pewnik, a innych krytykujesz, jak robią to samo w stosunku do ojca. Przysłowie o belce w oku dyskutant zna?
  • Gość: Politurek IP: *.centertel.pl 12.07.11, 18:23
    > Na toksyczność matki są takie same dowody

    Jakie i gdzie dowody? Opinie jakich biegłych? Sprokurowane przez żonę kolegi z uczelni?

    > Ty bezkrytycznie wierzysz matce

    Tu nie chodzi o wiarę matce, tylko o fakty. A są one takie, że kochający tatuś w imię dobra dziecka zafundował mu niezłą traumę. Pomijam już fakt, że wcześniej chciał je umieścić w rodzinie zastępczej. Też dla jego dobra. Co za wspaniały tatuńcio - i'm impressed :>
  • Gość: Q IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 18:52
    Czytaj ze zrozumieniem. Pisałeś/łaś o tym, że ojciec bił matkę, podając to jako fakt. Otóż nie ma na to dowodów, jak i nie ma dowodów na to, że matka jest toksyczna. Jedno i drugie poświadczają wyłącznie zainteresowane strony (a więc osoby nieobiektywne) oraz osoby, które wydają opinie głównie na podstawie ich zeznań. Więc, żeby było dla Ciebie jasne - ani jedno, ani drugie nie jest udowodnione, więc to, że wierzysz w jedno (zarzuty o biciu) jest dokładnie tym, co zarzucasz innym (przekonanie o toksyczności). Nie zarzucaj innym tego, co sam/a robisz.Teraz zrozumiałeś/łaś?
  • Gość: qqq IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 22:12
    Skąd wiesz, że nie ma dowodów ? Sprawa w sądzie wskazuje, że jakieś dowody są, ile warte to się okaże po wyroku.
  • laura5252 12.07.11, 15:30
    Zbrodnia doskonała. Mechanizm działania przemocy emocjonalnej - podejście poznawczo-behawioralne, Ewa Pragłowska

    Niebieska Linia, nr 1 / 2006

    Sprawcy przemocy emocjonalnej posługują się kamuflażem i często naruszając
    prawo moralne, nie naruszają prawa karnego. Swoich zachowań i przekonań nie
    ujawniają przed osobami, od których zależy ich funkcjonowanie.

    Problematyka przemocy fizycznej i emocjonalnej doczekała się już bogatej literatury przedmiotu, również w Polsce. Zwolenników tezy, że przemoc dotyczy tylko marginesu społecznego (cokolwiek to określenie oznacza) oraz, że ulegają jej jedynie osoby, które same mają zaburzenia osobowości, jest również coraz mniej. Nadal jednak, nawet w grupie psychologów czy psychiatrów, do których trafiają ofiary przemocy, można się spotkać ze stwierdzeniem: "Mnie by coś takiego nie spotkało", "Ja bym nie dała tak sobą pomiatać!" lub pytaniem "Dlaczego pozwoliła?", "Dlaczego nie mówiła nawet bliskim?".

    Odpowiedź na to pytanie wymaga opisu mechanizmów psychologicznych, jakie zachodzą między sprawcą a ofiarą przemocy. Jest on ważny z punktu widzenia pracy klinicznej i diagnostycznej. O dziwo, rozpoznanie jest utrudniane również przez same osoby doświadczające przemocy emocjonalnej. Prezentują one przekonania o sobie identyczne z przekonaniami sprawcy na ich temat, a więc paradoksalnie nie można stwierdzić żadnego konfliktu czy sprzeczności między dwoma osobami dramatu.

    Trudności diagnostyczne

    Do oddziałów szpitali psychiatrycznych często trafiają osoby (częściej kobiety) z objawami psychicznymi, które nie spełniają pełnych kryteriów zaburzeń afektywnych (w tym dużej depresji), zespołu paranoidalnego czy zaburzeń osobowości, mimo że stwierdzane są objawy z każdej z tych grup diagnostycznych. Objawy prezentowane przez te pacjentki czasem zmniejszają się po przyjęciu do oddziału, co dodatkowo może stwarzać podejrzenie zaburzeń osobowości (np. histrionicznych) lub wręcz symulacji. Bywa, że objawy nasilają się przed wyjściem na przepustkę do domu lub po wizycie męża, co czasem daje podstawę do stwierdzenia, że pacjentka ma tzw. psychologiczne korzyści z pobytu w szpitalu. Jednak pytana wprost, czy w domu są kłopoty, konflikty - zaprzecza.

    Trudności diagnostyczne nasila fakt, że tzw. wywiadu obiektywnego o pacjentce udziela sam sprawca. Często ze łzami w oczach deklaruje psychologowi lub lekarzowi swoje uczucie do żony, zaniepokojenie jej stanem, opisuje zmiany w jej zachowaniu nieobecne wcześniej, takie jak zaburzenia snu, napięcie nerwowe, irytacja, częste zmiany nastroju, zarzucanie mężowi we wszystkim złych intencji, podejrzliwość. Kiedy rozmowa odbywa się w obecności pacjentki, mąż sam często prosi, aby ta skorygowała go, jeżeli nie mówi prawdy, przeprasza, że może nie jest obiektywny.

    Ofiara pytana bez obecności męża o objawy, potwierdza je oraz to, że kiedyś taka nie była. Pacjentka albo mówi, że była inną osobą albo, że tylko myślała, że była inna, ale mąż
    wytłumaczył jej, że nigdy nie była normalna. Tendencja do opisywania siebie słowami męża, cytowanie jego wypowiedzi na własny temat albo konfrontowanie wypowiedzi o sobie z prawdopodobną w tym momencie wypowiedzią męża to jeden z częstych objawów.

    Zgodność reakcji pacjentki i męża jest również argumentem zwiększającym trafność i rzetelność diagnozy. Paradoksalnie relacja jest uważana za intymną i otwartą, co wzmacnia obraz sprawcy jako godnego zaufania.

    Czy zwiększa to prawdopodobieństwo postawienia trafnej diagnozy? Nie. Często pacjentka otrzymuje leki uspokajające, nasenne, przeciwdepresyjne, co może przynieść poprawę jej stanu. Czy to zwiększa prawdopodobieństwo trafnej diagnozy rzeczywistego problemu pacjentki? Nie. Zdarza się, że pacjentki są przyjmowane do oddziału psychiatrycznego kolejny raz lub z wcześniejszą historią leczenia ambulatoryjnego. Czy to zwiększa szansę na prawidłowe rozpoznanie etiologii objawów? Nie. Często natomiast zwiększa problem przemocy emocjonalnej.

    Czasami pierwsza wizyta pacjentki u psychiatry jest inicjowana przez sprawcę. Niektórzy sami zgłaszają się do psychiatry, przedstawiając swój problem jako problem z żoną mającą niepokojące i niezrozumiałe dla męża objawy emocjonalne. Psychiatra czy psycholog w dobrej wierze sugeruje wizytę konsultacyjną. Nie rozwiązuje ona rzeczywistego problemu pacjentki, ale stygmatyzuje ją w oczach sprawcy i dostarcza dalszych możliwości do manipulacji pacjentką i otoczeniem. Od tego momentu nawet ofiara przemocy pytana przez sprawcę, kto w ich związku leczy się psychiatrycznie (czytaj jest zaburzony), potwierdzi, że ona. To stereotypowe przekonanie, stawiające znak równości między leczeniem psychiatrycznym a chorobą psychiczną, jest bardzo powszechne. Od momentu stygmatyzacji ofiary przemocy emocjonalnej jej wiarygodność maleje, a to zmniejsza szanse uzyskania realnej pomocy.

    Następny krok to używanie przez sprawcę argumentu o ubezwłasnowolnieniu i pozbawieniu praw rodzicielskich. Z powodu małej wiedzy na temat prawa, pacjentki łatwo dają się zastraszyć.

    Ze łzami w oczach

    Na temat sprawcy przemocy, szczególnie przemocy emocjonalnej, również funkcjonują stereotypy - nawet w środowisku profesjonalistów. Sprawcy przemocy emocjonalnej to często osoby zakładające maskę normalności, zajmujące wysoką pozycję w hierarchii społecznej. Trafnie dokonują oceny sytuacji interpersonalnych. W razie konieczności potrafią udawać empatię (Davis, Millon 2005). To również zmniejsza szansę właściwego rozpoznania problemu pacjentki. Elegancki mąż, który ze łzami w oczach i drżącym głosem prosi o ratowanie ukochanej żony i przywrócenie normalności w domu, czasem zmyli nawet najbardziej wytrawnego psychologa czy psychiatrę.

    Jedna z pacjentek była przez męża pozbawiana snu przez świecenie lampą do pokoju, w którym spała. Okno jej sypialni wychodziło na balkon, więc mąż bez trudu mógł nękać ofiarę. Wcześniej czynił to wchodząc do pokoju, ale kobieta zaczęła się zamykać na klucz. Aby móc spokojnie spać okleiła okno i drzwi matową taśmą. Wtedy mąż wezwał psychiatrę i opisał dziwaczne zachowanie żony. Im bardziej kobieta zaprzeczała, tym bardziej obraz zespołu paranoidalnego stawał się prawdopodobny. Z powodu zaburzeń snu i objawów obniżonego nastroju pacjentka sama zgłosiła się do psychiatry.

    Inna kobieta, pozostająca w wieloletnim związku z mężem stosującym wobec niej przemoc emocjonalną (wcześniej korzystała z pomocy psychiatrycznej z powodu napięcia, zaburzeń snu, smutku), pewnego razu została przez niego dotkliwie pobita. Zaraz po zdarzeniu udała się na policję. Kiedy wróciła z funkcjonariuszami do domu, mąż był w piżamie i zachowywał się jak wybudzony z głębokiego snu. Widząc swoją żonę zakrwawioną, zaczął przerażony pytać, co się stało. Kiedy policja uzasadniła swoją wizytę, zaczął płakać i twierdzić, że to nieprawda, że żona wszystko zmyśliła, bo jest chora psychicznie. Kobieta potwierdziła, że leczy się psychiatrycznie.

    Jak uwierzyć pacjentce, która opowiada o tym, jak mąż jest wobec niej wulgarny, zmusza do oglądania pornografii, maltretuje emocjonalnie, kiedy cały personel oddziału widzi, jak codziennie ją obejmuje i przynosi kwiaty? Poza tym piastuje wysokie stanowisko zaufania publicznego, jest wykształcony. To niemożliwe, aby robił tak straszne rzeczy!

    Temu obrazowi często ulega rodzina pacjentki, najbliżsi przyjaciele, ona sama zaczyna wierzyć, że to, czego doświadcza, to jej przewrażliwienie. Czasem sama przekonuje dzieci, aby zrozumiały, że ojciec nie robi im nic złego. To wszystko sprzyja błędnym diagnozom i uniemożliwia rozpoznanie problemu, używając języka sądowego - z powodu braku dowodów. Dlaczego więc osoby doznające wieloletniej przemocy emocjonalnej nie współpracują w dostarczaniu dowodów? Czemu czasem zachowują się tak, jakby nie miały instynktu samozachowawczego? Czemu jeżeli już trafią do profesjonalisty, który może im pomóc, nie mówią o swoim problemie i dramacie?

    Wyjaśnienie tego wymaga opisu mechanizmów psychologicznych, jakie zostają urucho
  • me.ams 12.07.11, 15:38
    no i?
    ja tez moge znalezc art. o zonach znecajacych sie psychicznie na mezach. albo o dzieciach manipulujacych doroslymi.
  • kasia510 12.07.11, 15:36
    ten pan psycholog profesor jest śmieszny i nawet tutaj manipuluje, wydał o sobie, swoim synku, rodzinie byłej i o niej samej opinię psychologiczną - ornitologu fruwaj, sędzio wydaj na siebie wyrek, hirurgu zrób sobie operację serca albo oka. Ordynarna, wredna manipulacja - rozumiem teraz sędzina, ktura uległa jego opiniom o sobie samym. Ten pan probuje to robić teraz tutaj - obrzydlistwo
  • me.ams 12.07.11, 15:43
    obrzydliwy to jest Twoj brak znajomosci podstawowych zasad ortografii oraz brak umiejetnosci czytania ze zrozumieniem.
    on cytuje diagnoze innych psychologow, a nie wystawia swoja.
    a bronic sie ma prawo, po tym co przez kilka ostatnich dni robila GW.

    co do GW to slow mi brakuje... na Ziobre krzycza, ze wyrokami szafuje bez decyzji sadu, piszcza jak to tak nie mozna czlowieka niszczyc bez ostatecznej decyzji, a sami co robia... to jest dopiero obrzydlistwo i pelnia hypokryzji.

    od wielu lat wiernie czytalam GW i wierzylam w jako takie standardy dziennikarskie. po tej akcji, wiare stracilam.
  • Gość: Politurek IP: *.centertel.pl 12.07.11, 17:58
    Brzmisz jak kolejna kochanka pana profesora.
  • Gość: Q IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 18:06
    Komentarz na poziomie...
  • Gość: Politurek IP: *.centertel.pl 12.07.11, 18:09
    > Komentarz na poziomie...

    Mam Aspergera - walę to, co myślę.
  • Gość: sdaaa IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 21:40
    no to ubogie te Twoje myśli
  • Gość: d. IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 15:45
    Czyli ojciec dziecka nie miał prawa odezwać się , wydać opinii w swojej sprawie ???
    a mistrzostwo manipulacji to ten żałosny tekst : trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9933591,Komentarz_do_listu___To_zwykla_manipulacja_.html
  • Gość: er IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.11, 15:46
    O rany skąd się biorą tacy ludzie jak ty? Opinia psychologiczna była wydana przez biegłych sądowych powołanych przez Sąd Okręgowy w trakcie postepowania rozwodowego. Manipulacji poddałaś się sama, dzięki tendencyjnym artykułom.
  • grastep00 13.07.11, 09:13
    Do Kasia 510.
    Człowiek chory i z wysoką goraczką powinien sie leczyć.
    Jezeli stan zdrowia pozwoli KONIECZNIE WZIĄĆ nalezy słownik ortograficzny. Nie kompromituj sie dalszymi wpisami. Ani to mądre,ani poprawne merytorycznie,ani stylistycznie ,nie mówiąc o skandalicznej ortografii.
    --
    GRAŻKA
  • xyz33 12.07.11, 15:43
    na przemocy to on może się zna ale w praktyce. Jeśli chodzi o teorie to zero wiedzy - dostałby pałę u specjalisty
  • me.ams 12.07.11, 15:46
    zero wiedzy na jaki temat?
    ja jakis argument poprosze. bo ostatnio jak sprawdzalam, to nie dawali doktoratow bez egzaminow doktorskich, w tym z wiedzy z dziedziny podstawowej, a zatem w przypadku profesora J. - z neuropsychologii.
    zauwazmy: neuro. on nie jest klinicysta. nie jest terapeuta. nie jest psychologiem dzieciecym. zajmuje sie mozgiem, jego budowa i wplywem uszkodzen roznych struktur mozgu na zachowania i procesy poznawcze.
    doksztalcic sie, glaby.
  • oka-ba 12.07.11, 15:43
    Najgorzej z psychologami nie mówiąc już o profesorach są najmądrzejsi.Gdyby tatuńko tak kochał dziecko nigdy tak by nie postąpił.Chce tylko dokopać matce,że nie zgodziła się być profesorskim podnóżkiem i kopnnneła go w d. A te wszystkie parapsychologiczne wywody to kiepskie teorie żeby się usprawiedliwić.Straszne trafić w życiu na takiego podłego człowieka.
  • Gość: er IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.11, 15:48
    Czyli kochający ojciec to taki, który porzuca syna? Bardzo mądra wypowiedź.
  • policjawkrainieczarow 12.07.11, 15:49
    Mógłby pan ojciec wytłumaczyć, dlaczego uznał za konieczne odebranie dziecka matce, skoro jest ono "wspaniale rozwijającym się chłopcem, powodem jego ojcowskiej dumy"? przeciez skoro nie ukrywa, że nei mial z nim kontaktu, to matka przyczyniła się do jego wspaniałego rozwoju, z ktorego ojciec jest dumny?
    Jawna stronniczość gazety przez ostatnie dni oraz nagonka chyba przebijająca akcje z dopalaczami każe mysleć, że cos w tej sprawie jest nie tak, ale ta odpowiedź to jakieś rzewne jaja.

    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • Gość: pawelec333 IP: *.gdynia.mm.pl 12.07.11, 15:51
    Tak trzymaj gościu.Izoluj chorą babe od syna!
  • laura5252 12.07.11, 15:53
    kim jest sprawca

    w ujęciu koncepcji poznawczej i jakie ma przekonania? Jego kluczowym przekonaniem jest: "Mam prawo do wszystkiego", "Cel uświęca środki", "Moje potrzeby są najważniejsze", "Miłość nie istnieje", "Świat to miejsce dla najsilniejszych", "Żona i dzieci to w sumie obcy ludzie", "Nikt nie ma prawa mnie kontrolować", "Jestem najlepszy", "Bliscy są po to, żeby zaspokajać moje potrzeby", "Ja sam ustalam reguły w moim życiu".

    Przekonania pośredniczące to najczęściej: "Jeżeli ja nie wykorzystam kogoś, to ten ktoś wykorzysta mnie", "Jeżeli ktoś nie robi tego, czego chcę, zasługuje na karę", "Jeżeli ktoś się daje wykorzystywać, to jego wina", "Jeżeli ktoś mówi, że cierpi, to znaczy, że jest słaby", "Jeżeli ktoś chce być ze mną blisko, to znaczy, że chce mnie kontrolować". Przekonania te powodują dobór strategii behawioralnych. Są wśród nich rozbudowany system kontroli bliskich (z wykorzystaniem sfery seksualnej), wypowiedzi krytykujące i deprecjonujące, z wulgarnymi włącznie, zastraszanie, całkowity brak przyjmowania argumentów drugiej strony, egoizm w zaspokajaniu swoich potrzeb (z nieliczeniem się z ograniczeniami finansowymi), brak przyjmowania jakiejkolwiek odpowiedzialności, obarczanie innych winą za swoje życie, przekraczanie norm społecznych oraz naruszanie praw innych, w tym najbliższych.

    Najczęstsze emocje to złość, gniew, irytacja, szczególnie w sytuacjach niemożności natychmiastowego zaspokojenia swoich potrzeb.

    Sprawcy przemocy emocjonalnej posługują się kamuflażem i często naruszając prawo moralne, nie naruszają prawa karnego. Swoich zachowań i przekonań nie ujawniają przed osobami, od których zależy ich funkcjonowanie, np. szefa, współpracowników. Potrafią dokonać społecznej mimikry swoich przekonań, prezentując się w oczach innych jako układni, niezależni, a swoje kontrowersyjne poglądy uzasadniają chęcią podtrzymania dyskusji; są czarujący, dowcipni. To powoduje, że przemoc emocjonalna odbywa się w czterech ścianach, bez świadków.

    Osoby, które dokonują przemocy emocjonalnej najczęściej spełniają kryteria zaburzenia osobowości antyspołecznej. W zaburzeniu osobowości rozpoznajemy odmienność danej osoby w co najmniej dwóch z następujących obszarów: procesy poznawcze (sposób postrzegania i interpretowania rzeczy, ludzi i wydarzeń, formowanie postaw i wyobrażeń o sobie i o innych), uczuciowość (zakres, intensywność, reaktywność i dostosowanie poziomu wzbudzenia emocjonalnego), panowanie nad impulsami i zaspokajanie potrzeb, sposób odnoszenia się do innych i postępowanie w sytuacjach międzyludzkich (WHO).

    Postawa profesora J jest jasna i czytelna dla kazdej osoby ktora zetknela sie z przemoca domowa. .
    Zenujace jest powolanie sie na skompromitowany PAS, nie licuje to z wiedza profesora i pokazuje jak bardzo ten czlowiek jest ogarniety potrzeba zemsty na byłej. Jego odpowiedz jest jaskrawą i w istocie rzeczy prymitywna manipulacja faktami.
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 16:02
    To twoje postępowanie jest żenujące. Wklejasz znaleziony w necie artykulik sugerując, że dotyczy on profesora J. Manipulacja i podłość, bo J. jak na razie skazany nie został i obowiązuje w tym wypadku DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI.
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 15:54
    Jeśli dziecko jest faktycznie zdrowe, a matka wmawia otoczeniu, że jest chore, opóźnione w rozwoju itp. to prawdopodobnie mamy do czynienia z tym:

    pl.wikipedia.org/wiki/Zast%C4%99pczy_zesp%C3%B3%C5%82_M%C3%BCnchhausena
    co nie jest rzadkie u patologicznie nadopiekuńczych matek.
  • Gość: I IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 15:56
  • rozterka47 12.07.11, 16:03
    Synek jest wspaniałym, prawidłowo rozwijającym się chłopcem, powodem mojej ojcowskiej dumy. - to słowa pana profesora - sądzę , że jest to najlepsza opinia dla matki dziecka kora zajmowała sie przez ostatnie lata wychowaniem dziecka oraz uczestniczących w tym procesie jej jej najbizszych :)

    Nie mniej, co do tak szybkiej akceptacji nowego otoczenia i nowej sytuacji - oczywiśćie odzyskanie zaufania do ojca byłoby najlepszym wyjściem , nie mniej mialabym watpliwośći - dziecko nie ma nikogo przy sobie , kogo zna i komu ufa , więc byc może zadziałały psychologiczne mechanizmy obronne ; w tym wypadku pozorne przystosowanie.

    natomiast jezeli jest tak jak ojciec pisze , że dziecko w bardzo krótkim czasie zaakceptowało w naturalny sposób nowa sytację , to całe wcześniejsze zarzuty przeciw matce, że toksyczna , że uzalezniła dziecko od siebie, że nie jest autonomiczne, że boi sie obcych itp. itd.
    które podnosił pan prefesor sa o kant doopy potłuc.

    To kiedy pan manipulował Panie profesorze ?
    Kiedy szkalował Pan swoją zonę i jej metody wychowawcze , czy tera kiedy pan twierdzi jakim wspaniałym , świetnie rozwijającym i łatwo przystosowującym do otoczenia jdzieckiem jest syn. Bo przeciez w ten rozwój nie dokonał się w ciagu tych 5 dni ?



    --
    ...........................................
    Parafrazując: kto za młodu nie słuchal rocka, ten na starośc będzie świnią .
  • xyz33 12.07.11, 16:23
    rozterka47 napisała:

    > Synek jest wspaniałym, prawidłowo rozwijającym się chłopcem, powodem mojej o
    > jcowskiej dumy.
    - to słowa pana profesora - sądzę , że jest to najlepsza
    > opinia dla matki dziecka kora zajmowała sie przez ostatnie lata wychowaniem dzi
    > ecka oraz uczestniczących w tym procesie jej jej najbizszych :)
    > Kiedy szkalował Pan swoją zonę i jej metody wychowawcze , czy tera kiedy pan tw
    > ierdzi jakim wspaniałym , świetnie rozwijającym i łatwo przystosowującym do oto
    > czenia jdzieckiem jest syn. Bo przeciez w ten rozwój nie dokonał się w ciagu ty
    > ch 5 dni ?
    >
    jo
  • xyz33 12.07.11, 16:18
    za to, że dziecko się go boi jest odpowiedzialny on sam a nie matka dziecka, a ofiara porwania już po paru dniach może mieć objawy syndromu sztokholmskiego -- każdy człowiek, nawet mały, jeśli chce przetrwać musi się dostosować do najtrudniejszych warunków
  • Gość: hehe IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 16:22
    czy to pani, pani Barbaro ??
  • xyz33 12.07.11, 16:24
    Gość portalu: hehe napisał(a):

    > czy to pani, pani Barbaro ??

    hehe nie
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 16:29
    Równie dobrze można sobie wymyślić, że to syndrom sztokholmski był wtedy, kiedy dziecko wyjąc dostosowywało się do oczekiwań matki. Chociaż ja bym stawiał na zwykłe przekupstwo. Może np. matka "na pocieszenie" po tym wyciu fundowała mu lody? Parolatka można w ten sposób wytresować łatwiej niż psa. Teraz z kolei może tatuś funduje mu pizzę... Możemy tak spekulować w nieskończoność, ale lepiej odwoływać się do faktów. Czy dziecko jest zasadniczo zdrowe, czy też - jak twierdziła matka - chorowite, zapóźnione w rozwoju i wymagające pomocy neurologicznej. Na przykład to chciałbym wiedzieć.
  • syndyk.iv.rp 12.07.11, 16:24
    Że zwnowu teoria rozminęła się z praktyką.

    --
    goo.gl/QqElU
  • xyz33 12.07.11, 16:26
    do hehe czy to pani Wioletta R
  • Gość: hehe IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 17:41
    hehe to pan internauta Jacek
    Miło mi :)
  • kaktuskowo 12.07.11, 16:38
    Rozterki mną targają i emocje. Z jednej strony doświadczenia jako dziecko, a z drugiej jako obecny ojciec. Mam pecha. Byłem narzędziem manipulacji kobiety-matki mojej, a obecnie z trudnością obroniłem dziecko przed manipulacją kobiety-żony. To doświadczenie życiowe i wiedza behawioralna pozwala mi domniemywać, że uczynek Pana miał znamiona działania w stanie wyzszej konieczności. Dzikie zwyczaje żon, matek, kobiet bardzo często praźródła mają w schozofrenii, pazerności na władzę nad dzieckiem (i rodziną w ogóle), a wobec nadmiernej obecności w życiu dziecka od kołyski po grób, ze szkodą szczególnie dla chłopców, wszelkie próby doprowadzenia do uzdrowienia sytuacji : tata, mama, dziecko, kończy się manipulacją tych w spódnicy. A te ideologie feministek, dziuń sfrustrowanych, co to niby walczą o równe prawa dla płci. Jakoś nie widzę nadmiaru chętnych kobiet do kopania rowów melioracyjnych, czyszczenia szamb, czy łupania kamieni w kamieniołomach. Za to sędzie-kobiety, nauczycielki-kobiety. Podpadniesz to dziecko zmanipulowane, a sędzia wyda wyrok. Oczywiście prawomyślny jednostronnie.
    Zatem, niech opadną emocje, niech prawo zwycięży. A skoro sąd wydał wyrok czy postanowienie o zatrzymaniu i wychowaniu dziecka przez ojca, to prawo należy szanować. Amen, dooopy jedne.
    --
    ------------------------------------------

    ------------------------------------------
    To moje zdanie, tej wersji się 3-mam.
  • kasia510 12.07.11, 17:55
    własne dziecko chciał oddać do rodziny zastępczej, normalny ojciec tak nie robi ale taki popapraniec tak ma
  • ubiquitousghost88 12.07.11, 16:46
    ...Polacy już tylko jak przez mgłę przypominają sobie, kim był kiedyś w rodzinie ojciec...
    Madonny i Łazarze...
  • white_lake 12.07.11, 16:51
    Ten człowiek jest tylko ofiarą swoich własnych rodziców. Potrafi tylko ranić i poniżać innych.
    Smutne to, ale nie ma co liczyć na litość czy współczucie. Jest dorosłym, świadomym, wykształconym podobno człowiekiem i mógłby zatrzymać ten łańcuch, ale on funduje swojemu synowi taką samą traumę albo i jeszcze lepszą. I jego matce na dodatek. Skąd u tego taka pogarda dla kobiet?
    Obrzydliwy typ.
  • aaron_agorenstein 12.07.11, 17:02
    Plotek? Jak na razie został uniewinniony od pomówień rzucanych przez teściową. To akurat jest fakt.
  • Gość: a&z IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 17:45
    tak ? to ciekawe co ty byś zrobił(a) na miejscu tego człowieka ?
  • ubiquitousghost88 12.07.11, 18:03
    white_lake napisała:

    > Ten człowiek jest tylko ofiarą swoich własnych rodziców. Potrafi tylko ranić i
    > poniżać innych.
    > Smutne to, ale nie ma co liczyć na litość czy współczucie. Jest dorosłym, świad
    > omym, wykształconym podobno człowiekiem i mógłby zatrzymać ten łańcuch, ale on
    > funduje swojemu synowi taką samą traumę albo i jeszcze lepszą. I jego matce na
    > dodatek. Skąd u tego taka pogarda dla kobiet?
    > Obrzydliwy typ.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka