Dodaj do ulubionych

Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II

21.03.02, 12:03
Moi Kochani:)))))) Zakładam drugą część wątku bo tamten trudno i długo się
otwiera a tu łatwiej będzie się wpisać!!!!!! Pytałam się o zdanie ale prawie
nikt mi nie odpowiedział więc sama zdecydowałam!!! Pozdrawiam:))))))) lucy
Obserwuj wątek
    • petelka Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 21.03.02, 12:08
      lucy_z napisał(a):

      > Moi Kochani:)))))) Zakładam drugą część wątku bo tamten trudno i długo się
      > otwiera a tu łatwiej będzie się wpisać!!!!!! Pytałam się o zdanie ale prawie
      > nikt mi nie odpowiedział więc sama zdecydowałam!!! Pozdrawiam:))))))) lucy

      I bardzo dobrze Lucy, bo tamten to juz prawie nie chciał się otwierać.
      Pozdrawiam:)))
        • petelka Re: do Gieni 25.03.02, 09:28
          Cześć Gieniu! Lucy podała mi twój adres i próbowałam napisać do Ciebie, ale nie
          chciało przejść. Jak bedziesz miała ochotę to napisz bezpośrednio na mój adres.
          Ja mieszkałam na Marynarki Polskiej, między hotelowcami a Morskim Domem Kultury.
          Pozdrawiam
          petelka
      • Gość: les1 Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.mweb.co.za 25.03.02, 01:20
        Z ust mi to wyjales! Cholera, co ja tutaj robie?
        Tam w Gdansku bylbym, przynajmniej ze "swoimi"! Wspaniali ludzie!( ktorych znam
        i znalem )Tych, ktorych jeszcze nie poznalem, na pewno tez sa wspaniali, bo
        tacy w wiekszosci sa,... Gdanszczanie!
        Pytano mnie: dlaczego nie wracasz? Boje sie!!!! Naprawde sie , boje!!!!
        Przywyklem do czegos innego, moze nie lepszego ale po prostu - innego!
        Urzedniczka w magistracie ma wykonywac swoja prace a nie pokazywac
        swoje "widzimisie"! Policjant, musi byc wpierw; pomocny, usluzny i przyjazny a
        dopiero gdy zajdzie tego potrzeba, "stanowczy"!. Sprawa osob emerytowanych, nie
        powinna byc "uciazeniem", tylko, przywilejem dla tych, ktorzy nas poprzednio
        utrzymywali i doprowadzili do tego czym Polska dzisia, jest. A, ze jest NICZYM,
        to w cale nie jest ich wina, tylko tych, ktorym, zawierzyli!!! To jest, prosty,
        wierzacy Narod, ktory myslal, ze ci, u wladzy ( tej nowej) bedzie lepszy.....
        Popatrzmy tylko w w historie tego Kraju?
        Co jest nowego?
        To samo, co przed wiekami!!!
        Swawola, rozpusta i prywata!!!
        Tak, bylo, jest i bedzie!!!
        No, chyba, ze 20-mil. emigrantow wroci do Polski, wyrznie polowe,tych
        zkorumpowanych sk....w i reszte nauczy podstaw porzadku i demokracji ( na pewno
        nie tej, niby "hamerykanskiej")
        Koncze, bo nalezy powrocic z "Alice in Wonderland"
        Musze tutaj dopracowc do mojej, prawdziwej, emerytury!!!
        Dopiero wtedy, jak mawia moja zona, powinienem sie martwic, gdzie chce te
        pieniadze ulokowac!(jesli sie ona na to - sadownie - zgodzi)
        P.S. Zawsze cos mi mowilo (15-cie lat temu) abym, lepiej sie z nia rozwiodl!
        Wiara w siebie samego mnie gubi! Myslalem, ze z cwieka zrobie ( przez obcowanie
        i przyklad ) cos lepszego. Wydawalo mi sie, ze jestem na dobrej drodze!
        Doputy, dopuki mnie nie namowila na sciagniecie, brata, mamusi i reszty!!!
        Ktokolwiek to czyta!!!!! Nie zgadzajcie sie na taki uklad albo tym podobne
        sprawy!!! Kopnijcie w DUPE zawczasu, bo gdy bedziesz mial dziecko, to
        jestescie "ugotowani"! Placicie za wszystko ( nawet nie wasze) i nic do was nie
        nalezy (wylaczajac splaty rat do banku) Nawet twoje dziecko nie jest Twoje!!!
        Ostatni w lini!!! Ja mam to szczescie, ze moj syn poznal mojego Ojca, tuz przed
        jego smiercia, i wzial sobie do serca, ta stara tradycje,ze potomkowie zawsze
        szanuja swoich przodkow! Jest tradycja w jego "nowym" Kraju,ze na poczatku
        roku szkolnego, nalezy opisac, co sie robilo w czasie wakacji.
        Opisal, jako 12-latek, swoja pierwsza wizyte u dziadka, swoje zaskoczenie na
        zgodnosc; upodoban, pogladow itd. Porownywal, to co "bylo"(z fotografi) i co
        zastal w posiadlosciach noszacych do dzisiaj godla jego ojcow!
        Do dzisiaj, mowi o dziwnej, w jego mniemaniu, reakcji ludnosci na jego mazwisko
        ( szczegolnie tych starszych ) Mysleli,ze wracamy i znowu porzadek bedzie.
        Na pewno nie za moich czasow! Majatki oddaja ale tylko tym ktorym sie to
        niezbyt nalezy! 114Ha (mojego ojca) dal Walesa ( jak to by bylo jego wlasne),
        biskupowi, bo niby przed II-gim rozbiorem, to do nich nalezalo!
        Nasze roszczenia (tylko 56-lat stare) sa pomijane z usmiechem na ustach!
        Prawdopodobnie, syn, stajennego mojego dziadka zasiada w tej "komisji" lub
        sadzie!
        No, ale na pewno wiedza jak oddac cos lukratywnego w obce rece, za prawie
        darmo!! N.P. Telekomunikacja, Rurociagi, Petrochemia, Siarka, Chemikalia,
        Kopalnie, Stocznie itd, itp.
        Przynajmniej dostana dobre "poreczenie" (slowa mojego dziedka gdy uczyl mnie o
        pazernosci chamow)
        Prawdopodobnie 90% z was, jest zadowolona z mojej rodzinnej sytuacji; ale
        wierzcie mi, ze na pewno, zarabialibyscie +- 2x tyle (co najmniej!)ile placa
        dzisiaj w Polsce! Dziwne? Nie dla wszystkich! Zaddowolony pracowik jest warty
        5x tyle co etatowy! "Doradcy" zagraniczni, sami sie zglosza ( za darmo) jesli
        zaklad zdobedzie renome i zaczyna byc "konkurencyjny". Wcale nie trzeba
        wielkiej reklamy do promowania swoich produktow lub servisu. W "kolach" imie
        samo sie rozchodzi. Robisz cos dobrego? Inni, sami sie toba zainteresuja!
        Jesli jestes za dobry to wielkie Koncerny beda sie staraly ciebie zniszczyc
        albo kupic! I tutaj zaczyna sie sedno, czystej Polskiej sprawy!!!!
        Zniszczyc cos, co ma dobra marke jest bardzo kosztowne!
        Pozostaje wiec kupic dana Firme!
        Ale to jest Firma Panstwowa!
        No problem! Przeciez to sa Polaczki! Kupimy sobie caly ich Rzad! Albo,
        przynajmniej wiekszosc w glosowaniu! W czym jest problem, oni sa tacy tani
        +_$100 000,oo! Przyjemnie sie to czyta?
        Nawet w Niemczech, rozpoczeto dochodzenie w spawie niekonstytucyjnych ( w
        ramach prawa niemieckiego) praktyk co niektorych kartelow, w dziedzinie
        nabywania na "specjalnych" ukladach przedsiebiorstw w Polsce!
        Ekipa Buzka i reszty Solidarnosciowych-Zlodziei byla tym bardzo zaniepokojona!
        Coz, kosztowalo troche wiecej niz przewidywali (zwolnili w trybie pracy
        coniektore Urzedy Sprawiedliwosci)ale dotrwali do konca kadencji!!!
        To sie liczy! "Rozdalismy" wszystko a teraz niech sie ta reszta motlochu martwi
        co dalej!
        Tak nam to latwo poszlo! Oczekiwalismy troszeczke wiecej oporu ze strony
        motlochu! Myslelismy, ze sa bardziej inteligentni! Gdybysmy wiedzieli, ze sa
        takimi tumanami to jeszcze bysmy im (motlochowi spolecznemu) ich wlasne
        mieszkanie spoldzielcze i morgi z gospodarstw malorolnych sprzedali na Zachod (
        bez ich wiedzy) Tylko nas "czarni" o tym na wczas nie poinformowali. Glemp,
        znowu zaspal! A bylo by o tyle bogaciej! Nie reawdaz, kumie?


    • Gość: Macko74 Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 21.03.02, 19:22
      lucy_z napisał(a):

      > Moi Kochani:)))))) Zakładam drugą część wątku bo tamten trudno i długo się
      > otwiera a tu łatwiej będzie się wpisać!!!!!! Pytałam się o zdanie ale prawie
      > nikt mi nie odpowiedział więc sama zdecydowałam!!! Pozdrawiam:))))))) lucy

      Powodzenia w kontynuacjii (JA BYLEM I JESTEM ZA CIAGNIECIEM WATKU) + dzieki
      luzy_z ze to juz teraz .
      Pozdrawiam .
      Macko.
    • Gość: Carioca Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.02, 20:21
      lucy_z napisał(a):

      > Moi Kochani:)))))) Zakładam drugą część wątku bo tamten trudno i długo się
      > otwiera a tu łatwiej będzie się wpisać!!!!!! Pytałam się o zdanie ale prawie
      > nikt mi nie odpowiedział więc sama zdecydowałam!!! Pozdrawiam:))))))) lucy


      To prawda, pierwsza część już miała troche wpisów i długo się otwierała.
      Dzięki tej ilości wpisów ( utrudniających też otwieranie ... ) ludzi z całego
      swiata, temat ten miał swój urok.
      Obawiam się, że z czasem część pierwsza znajdzie się na dalszym...dalszym planie
      i pójdzie w zapomnienie.
      Nie sądze, żeby ktoś szukał uparcie pierwszej części.
      Lucy_z nie zadowolisz wszystkich, postanowiłaś/zrobilaś to co uważalaś za słuszne.
      Powodzonka w kontynuacji tematu !!!.


      • Gość: flybylot Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 22.03.02, 06:43
        No, jesli o mnie chodzi, to bede pamietal tamten watek, przyzwyxczailem sie niejako. A zreszta, przeciez ten jest
        kontynuacja tamtego, wiec o co chodzi?
        Osobiscie boje sie, ze nie wszyscy (a zwlaszcza nowi) beda lapac o co tu chodzi. Moze dobrze byloby, LUCY,
        dawac przed kazdym watkiem odrobine wprowadzenia. Ponadto wydaje mi sie, ze nalezy uczulic admina na
        wystepy oszolomow, zboczencow i prowokatorow (jak np. Artur w watku GRASS, GDANSZCZANIE, NIEMCY) i
        ucinac ich wystepy po 2-3 wypowiedziach. Uwazam, ze nasze FORUM jest dla ludzi kulturalnych i potrafiacych
        dogadac sie z innymi na kazdy temat.
        Nie znosze plucia na innych tylko dlatego, ze sa inni (to w nawiazaniu do Artura, nie do Was, Kochani). Mierzi
        mnie nazywanie kogos "tym wstretnym zydlakiem", "hitlerowcem", "meksykiem" czy "kasztanem" bo nie jest
        Polakiem i porozumiewa sie w innym jezyku, ktorego mysmy sie akurat nie nauczyli. Nie liczmy na to, ze inni
        naucza sie polskiego, bo to jezyk trudny i - w sensie ogolnoswiatowym - marginalny. Wiem, ze chrzanie od
        rzeczy i nie na temat, ale takie mysli przyszly mi do glowy po zwiedzeniu kilku 3-miejskich watkow. Wiem, ze u
        nas tego nie ma (jak dotad), ale dmucham na zimno.
        Bardzo mi sie podobala ostatnia wypowiedz Macka, ktory dal mi nawet swoj numer telefonu (Maciek, zadzwonie
        w weekend, pracuje w takich wariackich godzinach, ze w tygodniu nie ma mowy bez lamania konwenansow -
        mam nadzieje, ze spotkamy sie na jakiejs wodeczce i przegadamy pare tematow). Ja nie mam pretensji, on tez nie
        i tosie liczy. Gdanszczanie na Obczyznie, trzymajmy sie! I piszcie o sobie, tak, jak zrobil MACKO. To wazne i
        potrzebne zebysmy znali swoje odczucia, przezycia, doswiadczenia :)))
        Pozdrawiam Was Wszystkich serdecznie
        Piotr
        • Gość: Ania Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: 138.26.136.* 09.05.02, 17:30
          W Stanach mieszkam juz dwa lata, systematycznie czytam Gazete Wyborcza, ale
          dopiero teraz zorientowalam sie, ze mozna skontaktowac sie z rodakami droga
          internetowa, wlasnie poprzez serwis tejze Gazety. Jednak tak jak pisales, nie
          wiem za bardzo o co tu chodzi i bardzo prosilabym o male wyjasnienie. Mieszkam
          w Birmingham w Alabamie, mieszka tu moze 20 Polakow, ale niestety nie trzymamy
          sie razem. Wielka szkoda, bo bardzo czuje sie samotna, choc mam tu rodzine.
          Czekam na odpowiedz, Ania
      • Gość: flybylot Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 22.03.02, 07:39
        No, jesli o mnie chodzi, to bede pamietal tamten watek, przyzwyxczailem sie niejako. A zreszta, przeciez ten jest
        kontynuacja tamtego, wiec o co chodzi?
        Osobiscie boje sie, ze nie wszyscy (a zwlaszcza nowi) beda lapac o co tu chodzi. Moze dobrze byloby, LUCY,
        dawac przed kazdym watkiem odrobine wprowadzenia. Ponadto wydaje mi sie, ze nalezy uczulic admina na
        wystepy oszolomow, zboczencow i prowokatorow (jak np. Artur w watku GRASS, GDANSZCZANIE, NIEMCY) i
        ucinac ich wystepy po 2-3 wypowiedziach. Uwazam, ze nasze FORUM jest dla ludzi kulturalnych i potrafiacych
        dogadac sie z innymi na kazdy temat.
        Nie znosze plucia na innych tylko dlatego, ze sa inni (to w nawiazaniu do Artura, nie do Was, Kochani). Mierzi
        mnie nazywanie kogos "tym wstretnym zydlakiem", "hitlerowcem", "meksykiem" czy "kasztanem" bo nie jest
        Polakiem i porozumiewa sie w innym jezyku, ktorego mysmy sie akurat nie nauczyli. Nie liczmy na to, ze inni
        naucza sie polskiego, bo to jezyk trudny i - w sensie ogolnoswiatowym - marginalny. Wiem, ze chrzanie od
        rzeczy i nie na temat, ale takie mysli przyszly mi do glowy po zwiedzeniu kilku 3-miejskich watkow. Wiem, ze u
        nas tego nie ma (jak dotad), ale dmucham na zimno.
        Bardzo mi sie podobala ostatnia wypowiedz Macka, ktory dal mi nawet swoj numer telefonu (Maciek, zadzwonie
        w weekend, pracuje w takich wariackich godzinach, ze w tygodniu nie ma mowy bez lamania konwenansow -
        mam nadzieje, ze spotkamy sie na jakiejs wodeczce i przegadamy pare tematow). Ja nie mam pretensji, on tez nie
        i tosie liczy. Gdanszczanie na Obczyznie, trzymajmy sie! I piszcie o sobie, tak, jak zrobil MACKO. To wazne i
        potrzebne zebysmy znali swoje odczucia, przezycia, doswiadczenia :)))
        Pozdrawiam Was Wszystkich serdecznie
        Piotr
        • iwa.ja Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 22.03.02, 09:17
          Piotr, od jakiegos czasu czytam Cię z dużą przyjemnością (co nie znaczy, że wcześniej czytałam bez
          przyjemności - po prostu nie czytałam, bo nie zauważyłam). Bardzo podoba mi się, jak w taki wyważony sposób
          piszesz o naszych biało - czerwonych problemach. Cóż, mam jednak wrażenie, że człowiek siedząc w samym
          środku tej naszej Polski własnie nie zawsze może zachować sangwinizm. W naturze Polakow jest chyba
          walczyć - wszystko jedno, z kim. Jak nie ma wroga prawdziwego, zawsze znajdzie się urojony. I to zarowno na
          poziomie calego kraju, jak i regionu, miasta, ulicy, domu, osobnika.
          Czy Ty wiesz, jakie corridy odbywają się na zebraniach spółdzielni mieszkaniowych na przykład? Jeżeli ktoś
          mysli inaczej (czyli niekoniecznie źle, albo niekoniecznie inaczej, tylko publiczność go nie zrozumiała), to
          natychmiast znajdą się głosy wdeptujące daną osobę w błoto, bo: jest Żydem, żyje bez ślubu z sąsiadką, za
          często wyjeżdza za granicę (bo niby po co?), miesiąc temu wrócił taksówką do domu nad ranem (chociaż ma
          samochód, zresztą - za co go w ogóle kupił?)...Jeden sprawny umyslowo inaczej na Forum to dawka,
          powiedziałabym, dyscyplinująca do reakcji obronnej organizmu. Do dalszego doskonalenia się w precyzyjnym
          formułowaniu myśli, do pogłębiania własnej wiedzy. Więce niż jeden to już, niestety, katastrofa.
        • Gość: Casey Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.proxy.aol.com 22.03.02, 16:50
          Gość portalu: flybylot napisał(a):

          . Moze dobrze byloby, LUCY,
          > dawac przed kazdym watkiem odrobine wprowadzenia. Ponadto wydaje mi sie, ze nal
          > ezy uczulic admina na
          > wystepy oszolomow, zboczencow i prowokatorow (jak np. Artur w watku GRASS, GDAN
          > SZCZANIE, NIEMCY) i
          > ucinac ich wystepy po 2-3 wypowiedziach. Uwazam, ze nasze FORUM jest dla ludzi
          > kulturalnych i potrafiacych
          > dogadac sie z innymi na kazdy temat.
          > Nie znosze plucia na innych tylko dlatego, ze sa inni (to w nawiazaniu do Artur
          > a, nie do Was, Kochani). Mierzi
          > mnie nazywanie kogos "tym wstretnym zydlakiem", "hitlerowcem", "meksykiem" czy
          > "kasztanem" bo nie jest
          > Polakiem i porozumiewa sie w innym jezyku, ktorego mysmy sie akurat nie nauczyl
          > i. Nie liczmy na to, ze inni
          > naucza sie polskiego, bo to jezyk trudny i - w sensie ogolnoswiatowym - margina
          > lny.

          Piotrze. Chcialbym dodac od siebie ze tego rodzaju osobnicy nie zdaja sobie
          sprawy ze swymi glupimi wypowiedzeniami publicznie jak na tym forum sami pakuja
          sie w klopot.
          Niewiele sie o tym mowi, ale kilka krajow w tym USA, Anglia, Australia maja
          systemy satelitarne szpiegowskie, poprzez ktore kontrolowane sa rozmowy
          telefoniczne i internetowe na calym swiecie. Computer wychwytuje zakodowane
          pojedyncze slowa i taka rozmowa jest zarejestrowana. A dana osoba moze znalezc
          sie na liscie podejrzanych i wprowadzona do odpowiednich rejestrow. Takie
          informacje moga byc zawsze wykorzystane gdy zachodzi potrzeba. Ilez to bylo
          wypadkow gdy ktos w zartach, lub z glupoty uzyl slowa zabic, lub ze ma bombe a to
          zostalo uznane za akt terrorystyczny. Mamy przyklad z 11 Wrzesnia, ze sluzby
          bezpieczenstwa maja i studiuja tego typu informacje z wielu lat. Nie ma wiec co
          sie dziwic, gdy ktos na granicy zostanie zatrzymany za niewinnosc, i spedzi w
          areszcie jakis czas, dopoki sie sprawa nie wyjasni.
          Pozd.
          Casey
          • Gość: fulmar Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: 64.154.26.* 23.03.02, 06:26


            > Gość portalu: flybylot napisał(a):
            >
            > . Moze dobrze byloby, LUCY,
            > > dawac przed kazdym watkiem odrobine wprowadzenia. Ponadto wydaje mi sie, z
            > e nal
            > > ezy uczulic admina na
            > > wystepy oszolomow, zboczencow i prowokatorow (jak np. Artur w watku GRASS,
            > GDAN
            > > SZCZANIE, NIEMCY) i
            > > ucinac ich wystepy po 2-3 wypowiedziach. Uwazam, ze nasze FORUM jest dla l
            > udzi
            > > kulturalnych i potrafiacych
            > > dogadac sie z innymi na kazdy temat.
            > > Nie znosze plucia na innych tylko dlatego, ze sa inni (to w nawiazaniu do
            > Artur
            > > a, nie do Was, Kochani). Mierzi
            > > mnie nazywanie kogos "tym wstretnym zydlakiem", "hitlerowcem", "meksykiem"
            > czy
            > > "kasztanem" bo nie jest
            > > Polakiem i porozumiewa sie w innym jezyku, ktorego mysmy sie akurat nie na
            > uczyl
            > > i.

            Pozwole sobie, Piotrze, nie zgodzic sie z Toba. Formula forum opiera sie na tym,
            ze jest ono dla wszystkich. Nie tylko dla bialych lub czarnych, kulturalnych lub
            niekulturalnych itp. itd. Na szczescie. Mamy tutaj ten komfort, ze nie musimy
            polemizowac z tymi, z ktorymi polemizowac nie chcemy lub rozmawiac z nimi sie nie
            da. Uwazam jednak, ze mozliwosc zapoznania sie ze skrajnie roznymi opiniami i
            pogladami jest bardzo pozyteczna. Cos na zasadzie, ze dobrze jest znac jezyk
            swojego wroga. Poznanie jego mysli i przekonan pozwala na "rozpoznanie i
            lokalizacje sil przeciwnika";-). Oczywiscie trudno uznac to forum za
            reprezentatywne dla naszego spoleczenstwa, ale wiele watkow i wypowiedzi
            uczestnikow jest dla mnie, hmmm... intrygujace. Nie mozemy sie zasklepiac w
            jakichs zamknietych grupach, bo wtedy latwo o wypaczenie wizji otaczajacej nas
            rzeczywistosci. Chwale sobie forum za ta mozliwosc, ze nie musze z niektorymi
            ludzmi stawac twarza w twarz, kultura osobista nie pozwala mi lekcewazyc
            rozmowcy, jaki by on nie byl i czasami stawia mnie to w nieprzyjemnej sytuacji.
            Tato kiedys mi powiedzial - "Pamietaj, synku, nie kloc sie z glupimi, bo ludzie
            moga nie dostrzec roznicy". Swiete slowa wypowiedziane z wielka poboznoscia
            :-))). Ja tez nie znosze plucia na innych, nawet jezeli sa to tacy "inaczej
            myslacy" jak Artur. Nie ma chyba sensu przekonywac "nieprzekonywalnych" i tu
            zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci - nie dyskutowac, bo robi sie z tego
            pyskowka. Ale w celach poznawczych posluchac (poczytac) ich warto.
            Pozdrawiam.




            • Gość: flybylot Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 23.03.02, 07:55
              Fulmar, chapeau bas! Nie sposob sie z tym nie zgodzic. Mam po prostu zle doswiadczenia z polskimi (i polonijnymi)
              czatami, gdzie roi sie od pokreconych malolatow, skinow, dresiarzy czy tez "zwyklych" opetancow, na ktorych
              nie ma rady, a uniknac sie ich nie da.
              Bylo takie forum ( moze jeszcze jest) czlowieka z Niagara Falls, gdzie pojawiala sie masa wspanialych ludzi, w
              tym takze z Gdanska (m.in. bywal tam znany zapewne wielu z Was Chrabja). Ale w pewnym momencie tworca i
              wlasciciel strony zaczal zapraszac jakies ludzkie dziwolagi. Jedni obrazali uczucia religijne, inni drwili z uznanych
              autorytetow, jeszcze inni potrafili ze wszystkiego zrobic kupe, gowno, ekskrementy. Nie dalem rady, wypisalem
              sie, chociaz zostala tam spora grupa fajnych ludzi.
              A nawiasem mowiac internet potrafi fajnie laczyc ludzi. Gdy odkrylismy (a bylo to na czacie Wirtualnej Polski pare
              lat temu), ze jest nas sporo z Chicago, postanowilismy sie spotkac. Taka zbiorowa randka w ciemno. Bylo
              tajemniczo, ale fajnie. Pozawiazywaly sie przyjaznie, romanse, powstalo nawet cykliczne szantowe spiewanie,
              gdy sie okazalo, ze Pawel z Lodzi i ja jestesmy kopnieci na tym tle.
              I tu zmierzam do najwazniejszego: w takich spotkaniach uczestnicza wylacznie ci, co nie klamia. Nie udaja
              pieknych 18-letnich blondynek bedac 40-latkami o homoseksualnych sklonnosciach, ani przystojnych az strach
              playboyach bedac de facto trzesacymi sie staruszkami. Idac na spotkanie internautow wiesz, ze nie poudajesz,
              bo nie da sie.
              Pewnego razu zrobilem test. Malo przyzwoity, ale czego sie nie robi dla dobra nauki. Wszedlem na czat WP z
              innego kompa, pod innym (a bardzo egzotycznym) nickiem i zaczalem pytac "w ciemno" co slychac w
              Warszawie, bo ja tak bardzo daleko, 16 godzin roznicy, a stolicy wyspiarskiego kraju (jedynego miejsca godziwej
              rozrywki) nie widzialem od miesiecy bo siedze nad arcyciekawa laguna, gdzie prowadzimy badania niezwykle
              rzadkich dla oceanologa gatunkow meduz. I ta patentowana bujda chwycila! Wprawdzie jeden z bardziej
              wprawnych nautow zapytal dlaczego pisze ze jestem na Tonga, skoro mam adres amerykanski, ale wyjasnilem,
              ze adres mam swoj wlasny, a do Nowej Zelandii zostalem zwyczajnie oddelegowany z San Francisco. Doszlo do
              tego, ze jedna z nautek zaczela mnie wielbic. Zrobilo mi sie glupio, "wyjechalem" z Tongatapu do USA, a potem
              przestalem sie na tym czacie pod tym nickiem pokazywac. Okazalo sie, ze klamac jest latwo, za latwo... A siec
              przyjmuje wszystko.
              Ale ja Was pewnie zanudzam, aczkolwiek z rozmyslem, bowiem za tym wszystkim stoi pytanie - czy macie
              podobne doswiadczenia z netu? Bardzo jestem ciekaw, ale nowego watku nie otworze, bo na tym gdanskim jest
              tak sympatycznie...
              Pozdrowionka
              Piotr
            • Gość: Casey Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.proxy.aol.com 23.03.02, 16:38
              Gość portalu: fulmar napisał(a):

              > Tato kiedys mi powiedzial - "Pamietaj, synku, nie kloc sie z glupimi, bo ludzie
              >
              > moga nie dostrzec roznicy". Swiete slowa wypowiedziane z wielka poboznoscia
              > :-))).

              Podoba mi sie. A tato mial racje,"SWIENTA". ):-)

              Ja tez nie znosze plucia na innych, nawet jezeli sa to tacy "inaczej
              > myslacy" jak Artur. Nie ma chyba sensu przekonywac "nieprzekonywalnych" i tu
              > zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci - nie dyskutowac, bo robi sie z tego
              > pyskowka. Ale w celach poznawczych posluchac (poczytac) ich warto.
              > Pozdrawiam.
              >

              Ja tez.
              Casey


    • Gość: Hadar Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: 62.211.238.* 23.03.02, 14:24
      Pozdrawiam Wszystkich moich "wspòlmieszczan" z Italii !!!!!!
      Czasem ciezko jest mieszkac na obczyznie,tak ze robi sie lepiej na duszy
      wiedzac,iz sa inni,ktòrzy takze zostawili Piekne i Wspaniale Tròjmiasto
      (osbiscie jestem z Gdanska)! Nic nie jest w stanie zastapic Tròjmiasta! Nawet
      teraz - malo obchodzi mnie slonce i letnia pogoda,jaka widze za
      oknem;oddamlabym wiele,zeby byc,wlasnie teraz u nas i wlasnie w tym
      wietrze,deszczu i 4° !!!!!!!!
      • Gość: flybylot Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 26.03.02, 06:55
        Zima byla byle jaka, ale za to w pierwszych dniach wiosny dokopalo nam zdrowo. Nasypalo nieduzo, ale jest
        snieg i zimno jak nieszczescie. Podobno we Wloszech, na poludniu, tez nasypalo, a w Tatrach az 1,5 metra. I to
        na tydzien przed Wielkanoca... A w Gdansku jak? Tez zimno?
        Aura plata dziwne psikusy. Jako malolat widzialem Zatoke zamarznieta hen, az po statki unieruchomione na redzie
        gdanskiego portu; potem - a chodzilem wtedy do "jedynki" w Sopocie - plywalo sie na krach w okolicach
        "boczniaka" na molo; przed moim wyjazdem z Polski bywal lod waskim paseczkiem przy samiutkim brzegu, a
        teraz? Jak jest teraz? Kiedys lata bywaly mizerne, zaledwie 20-23 C, a czesto deszcze. Teraz slysze o letnich
        upalach ponad 30 C. Prawda to?
        Kiedy przyjechalem do Chi zima byla straszna. Wszystko zasypane po dachy samochodow. Teraz bywa snieg
        2-3 razy do roku (chociaz w 2001 przywalilo raz, a dobrze - moj samochod utknal 100 metrow od garazu i tak
        zostal na 3 dni). Czyzby to mityczne ocieplenie, ktore z jakiegos powodu nie tyka Antartyki? I jeszcze jedno
        pytanie - czy ktos wie, gdzie dryfuje ta gora lodowa wielkosci 1/2 woj. swietokrzyskiego, co to sie urwala
        Antarktydzie w zeszlym tygodniu?
        Pozdrawiam
        Ciekawski Piotr
        • iwa.ja Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 26.03.02, 09:23
          Do Jedynki, Piotrek? Ja też! Po krach, mówisz? Ja też! Kiedyś odpłynęłam prawie na krze na Hel, ale mnie
          uratowali. A potem oberwałam w cztery litery od wszystkich dorosłych, którzy wcześniej, kurcze, bez biletów
          wstępu, kibicowali mi na plaży...Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...
          Jak brzmi dopełniacz liczby mnogiej od "kra"? kier? kr?
              • Gość: flybylot Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 27.03.02, 06:23
                Iwa, kry byly super! Albo mialo sie taka mala, jak kajak, mocno juz rozmiekla, w ktora nogi wpadaly i trzeba bylo
                ostro wioslowac kawalkiem deski, albo wielka, twarda. Ta wielka, gdy szla wieksza fala, zachowywala sie jak
                prawdziwa tratwa, taka lodowa Kon-Tiki.
                Raz, a bylo to gdzies miedzy Sopotem a Jelitkowem, dopadl nas WOP. My na krze, a oni na brzegu; my z kry na
                kre, a oni w te i nazad po plazy. A na koniec tez nam wlali i powiedzieli, ze jestesmy glupie szczeniaki i ze
                moglismy sie potopic. Dzis przyznam, ze mieli racje.
                A z "jedynka" bylo tak, ze mieszkalismy w Sopocie, na Bieruta, dawniej Bismarcka, a dzis Haffera, Hafnera czy
                jakos tak (kto to jest, moze mi ktos wyjasni?), prawie na rogu Majki, no i rodzice zapisali mnie do 11-latki TPD na
                Ksiazat Pomorskich. Potem przeprowadzilismy sie do Oliwy; konczylem podstawowke nr. 35, ale do liceum znow
                wrocilem do "jedynki", gdzie dotrwalem do poczatkow klasy maturalnej. W rezultacie jednak "bledow mlodosci"
                konczylem edukacje juz w II LO we Wrzeszczu przy Pestalloziego. Ech, lza sie w oku kreci...
                Calusy
                Piotr
                  • Gość: Hadar Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: 62.211.56.* 27.03.02, 16:32
                    We Wloszech,na Poludniu (gdzie mieszkam),w weekend padal snieg,wial bardzo
                    silny wiatr i bylo ok.0°C !!! Nietypowa pogoda jak na te tereny! Ale ogòlnie
                    bylo milo - przypomnialo mi to troche nasza,polska pogode! Tak naprawde,to to
                    ciagle slonce (w lecie - silniejsze;zima - slabsze) naprawde moze sie znudzic!
                    Nie wspominajac o jesieni,ktòra tutaj nie istnieje,a w Polsce jest tak
                    piekna,ròznokolorowa,puszysta,slodko-melancholijna... Niby Europa,a tak
                    ròzna...-pod wzgledem pogody,jedzenia,usposobienia ludzi.Wiele jest tych
                    ròznic.Mieszkajac w jednym z europejskich krajòw,slyszac na codzien o Unii
                    Europ.,unifikacji,byciu Europejczykiem,etc,czlowiek nawet nie spodziwa sie,ze
                    tak naprawde Europa jest bardzo odmienna!
                    Szczerze mòwiac,to nie moge sie juz doczekac,kiedy wròce po studiach do kraju...
                    • Gość: Do HADAR Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: 24.83.56.* 27.03.02, 18:49
                      Mam na imie MAREK 17lat mieszkam w Canadzie,ludzie twierdza ze jestes krotkim
                      emigrantem to tesknisz,a ja jednak chociaz jestem dlugo,czesto odwiedzam
                      POLSKE w Canadzie jest mi dobrze wciaz tesknie za naszym krajem i czesto
                      przykro mi jest jak POLACY tak reaguja -co to mnie obchodzi-a mnie POLSKA
                      wlasnie bardzo OBCHODZI. Obcych obywatelstw mozesz mniec kilka ale ojczyzne
                      jedna Szacunek dla Ciebie ze tak reagujesz na POLSKE.Z pozdrowieniami Marek
                      • lucy_z Do Hadar i Marek 27.03.02, 18:55
                        Gość portalu: Do HADAR napisał(a):

                        > Mam na imie MAREK 17lat mieszkam w Canadzie,ludzie twierdza ze jestes krotkim
                        > emigrantem to tesknisz,a ja jednak chociaz jestem dlugo,czesto odwiedzam
                        > POLSKE w Canadzie jest mi dobrze wciaz tesknie za naszym krajem i czesto
                        > przykro mi jest jak POLACY tak reaguja -co to mnie obchodzi-a mnie POLSKA
                        > wlasnie bardzo OBCHODZI. Obcych obywatelstw mozesz mniec kilka ale ojczyzne
                        > jedna Szacunek dla Ciebie ze tak reagujesz na POLSKE.Z pozdrowieniami Marek

                        Pięknie tu napisaliście!!!!! Ściskam Was mocno Lucy

                        • Gość: flybylot Re: Knapinska? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 28.03.02, 07:11
                          Polonistka? Za dyrektorowania Narudzkiej? Ze mna do klasy chodzil Jacek Turek, taki maly ale b. wysportowany
                          oraz obecny naczelny (amoze juz byly) "Zycia" Tomek Wolek. Pamietam jeszcze nazwisko Libon i to chyba
                          wszystko. Mialem taka milutka i okraglutka lacinniczke i ulubionego geografa (nazwisk dzis nie pomne). Do naszej
                          budy uczeszczal tez Komar (ten playboy - kulomiot) ale chyba troszke wczesniej...
                          Iwa, to byly piekne dni, naprawde piekne dni, a ja bylem notorycznym wagarowiczem...
                          Pozdrawiam
                          Piotr
                          • iwa.ja Re: Knapinska? 29.03.02, 22:50
                            W rzeczy samej, za zakładu Narudzkiej. To były czasy, kiedy dzieciom
                            wystarczylo 7 klas szkoly podstawowej (następne pokolenia były głupsze, więc
                            musiały studiować 8 lat). A geograf to Ludynia (miałam u niego piątkę, ha!). A
                            łacinniczka? Nie znam. Za moich czasów....(jak to zgrzybiale brzmi) nie było
                            łaciny. Moze sie do tego w częsci przyłozyłam, bo - chociaż rodzina mi kazała -
                            nie napisałam w podaniu o przyjęcie do liceum, że chcę łaciny. A ten inny
                            facet, to Limon, bożyszcze dziewczyn (nie mój). A jeszcze był Waldemar
                            Kownacki, przystojny jak cholera, ale kiepski aktor. Za to były mąż Gabrieli
                            Kownackiej. No i agent Marian Zacharski. Kochałam sie w jego starszym bracie,
                            takim mózgowcu, który stał w poczcie sztandarowym. A jeszcze był Wojtek
                            Rutkowski...hmmm. Teraz, podobno wzięty architekt w USA. Generalnie, Górny
                            Sopot...
                            • Gość: Basia Re: Knapinska? IP: *.ab.hsia.telus.net 09.04.02, 02:31
                              Milo poczytac o szkolnych czasach. Knapinska mnie akurat nie uczyla ale byla w
                              tym czasie zastepca. Natomiast wspominam Piegze,nasza polonistke, ktora
                              wyciskala z nas wszelkie soki. Najmilej jednak wspominam czasy podstwowki.
                              Chodzilam do osemki za czasow Golca. I to byly naprawde super czasy. Nasza
                              klasa najpierw za panowania Szczepanskiej a potem Pilatowej byla bardzo
                              zgrana. Z nikim nie mam teraz kontaktu. Napiszcie. A tak w ogole to serdecznie
                              pozdrawiam z Calgary moj kochany Sopot, najpiekniejsze miasto na swiecie. Basia
                              • iwa.ja Re: Knapinska? 09.04.02, 10:33
                                No to wynika z tego, że sie plasowałam gdzies między Piotrem a Basią. Piegża, powiadasz? Kiedyś oparla się
                                łokciami o parapet w klasie tak, że zjechala na tyłek i pokazała bieliznę. Jakie to było wielkie przezycie, nikt nie
                                zrozumie, kto jej nie znał. A mieszkała nad sklepem na IV piętrze z widokiem na szkołę. Przechlapane!
                                A Golec w Osemce? To było, jak juz podstawowke wyrzucili z jedenastolatki.
                                A od Szczepanskiej rozpoczelam edukacje w pierwszej klasie. Okropna baba! I w kilka lat pozniej byla ona moja
                                wychowawczynia na koloniach. Malo tego, mieszkala m.in. ze mna w jednym pokoju!
                                I minelo wiele lat...Ostatni raz z kilkunastu osobami z moje klasy widzialam sie w 1988. Czy to jakas prawidlowosc
                                I LO, ze wiekszosc zyje po drugiej stronie Oceanu?!
                                • bakied Re: Knapinska? 11.04.02, 07:03
                                  To prawda ze Piegza byla bardzo ciekawa i zawsze cos tam znalazla albo w nosie
                                  albo gdzie indziej. Szczepanska bardzo faworyzowala niektorych uczniow
                                  (szczegolnie takich ktorych rodzice zaopatrywali ja w dobra doczesne)i dlatego
                                  nigdy jej nie lubilam. Ale klasa byla bardzo fajna. Z dziewczyn dwie Ewy,
                                  Goska, Anka, Justyna, a z chlopakow Rysiek, Irek, Grzesiek, Jacek, Marek.
                                  Pamietam nasze prywatki, zawsze oczywiscie z tancami, a potem wieczorem
                                  biegiem trzeba bylo wracac do domu zeby sie nie spoznic. Mam zamiar odwiedzic
                                  Polske to moze spotkam kogos z dawnych ludzi. Czy Ty mialas jakis zjazd klasy
                                  lub szkoly? Pozdrowionka Basia
                        • Gość: flybylot Re: Do Hadar i Marek IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 28.03.02, 07:13

                          > > Mam na imie MAREK 17lat mieszkam w Canadzie,ludzie twierdza ze jestes krot
                          > kim
                          > > emigrantem to tesknisz,a ja jednak chociaz jestem dlugo,czesto odwiedzam
                          > > POLSKE w Canadzie jest mi dobrze wciaz tesknie za naszym krajem i czesto
                          > > przykro mi jest jak POLACY tak reaguja -co to mnie obchodzi-a mnie POLSKA
                          > > wlasnie bardzo OBCHODZI. Obcych obywatelstw mozesz mniec kilka ale ojczyzn
                          > e
                          > > jedna Szacunek dla Ciebie ze tak reagujesz na POLSKE.Z pozdrowieniami Mare
                          > k

                          Brawo! Tak trzymaj!
                          Piotr
                                    • Gość: flybylot Re: Życzenia Wesołych Świąt IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.03.02, 06:35
                                      Przylaczam sie do zyczen. Wszystkim, w kraju i za granica Wesolych Swiat!
                                      W Ameryce jest dla nas wprawdzie tylko jeden dzien - niedziela, ale i tak swietujemy. Najpierw
                                      uroczyste sniadanie, obowiazkowo z szynka i jajami, potem do kosciola, no a potem wiekszosc
                                      zalega brzuchem do gory przed telewizorem, a ja do pracy.
                                      Amerykanie maja lepiej, bo w tradycji protestanckiej najwazniejszy jest Wielki Piatek, dzien smierci na
                                      krzyzu (tylko dlaczego oni to nazywaja Good Friday?), wiec w sumie maja 3 dni wolne od pracy. Ja
                                      mam sobote (sprzatanie, zakupy, sprzatanie, swiecenie, sprzatanie - moja zona pracuje) i pol
                                      niedzieli, ale co se pojem to se pojem, hej!
                                      Naj, naj, naj! Alleluja!
                                      Piotr
                                      • iwa.ja Re: Życzenia Wesołych Świąt 29.03.02, 08:41
                                        U mnie też śniadanie bardzo uroczyste (zresztą, czy może być inaczej?). Ale głownym daniem, poza jajkami,
                                        będzie żurek. Ta cała celebrancja z gotowaniem żurku zaczyna się dzisiaj. Więc najpierw wszystkie skrawki
                                        wędlin, jakie są w domu plus biała kiełbasa plus jakaś wędzonka plus dużo czosnku dokładnie roztartego z solą
                                        plus majeranek plus chrzan...Oj, rozmarzyłam się...I życzę Wszystkim, żeby do tego żurku mieli uśmiechęte
                                        twarze swoich najbliższych. No, i niech sobie leżą przed telewizorem.
                                      • kasia_57 Ja też! 31.03.02, 09:43
                                        Pozdrawiam WSZYSTKICH Trójmiastowiczów, gdziekolwiek są. I wszystkim zyczę
                                        wiosennego nastroju, nie tylko podczas tych radosnych świąt. :))
                                        • Gość: fulmar Re: Ja też! IP: 64.154.26.* 31.03.02, 10:02
                                          flybylot, ja tez w robocie dzisiaj i jutro, z tym, ze ja z dala od rodziny. O
                                          swiatecznych specjalach moge tylko poczytac (iwa.ja, dzieki!). Wszystkim zycze
                                          Wesolych Swiat, a tym co pracuja - tak wesolych na ile to mozliwe. Pozdrowienia
                                          z Morza Polnocnego.
                                          • Gość: flybylot Re: Ja też! IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 01.04.02, 04:56
                                            fulmar, a wiec Ty w morzu? No to stopy wody, nie wiecej niz 3 w skali Beauforta i najlepszego!
                                            Pojechalem do pracy i okazalo sie, ze niezle narozrabialem - w sobote wieczorem postawilem caly dom na nogi,
                                            kazalem zmieniac czas na letni, a tu okazalo sie, ze to tylko w Europie, ze w USA dopiero za tydzien, hehehe!
                                            Zasugerowalem sie polska tv i tyle.
                                            No wiec juz po swietach. U nas, bo mamy tylko Niedziele. Jutro wszyscy do roboty, dzieci do szkoly, jako ze
                                            wakacje wiosenne szkoly publiczne maja tez za tydzien.
                                            Piotr
                                                • troy-der-1 Poswiateczny kryzys :-( 02.04.02, 10:25
                                                  Dwa tygodnie ferii minely brutalnie szybko.
                                                  Siedze w biurze przy kolejnyj kawie i
                                                  mi oczy sie same zamykaja,eeee...
                                                  jak pomysle o zajeciach i nauce to mi sie
                                                  juz zupelnie wszystkiego odechciewa :-/
                                                  Jak wyjsc z takiego paskudnego nastroju???
                                                  • iwa.ja Re: Jedynka 02.04.02, 19:35
                                                    Czyli ciut wcześniej niż ja. A może chodzileś do klasy "e" dla młodzieży
                                                    specjalnej troski? Wszyscy im zazdrościli...
                                                  • Gość: flybylot Re: Jedynka IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 02.04.02, 19:42
                                                    Nie, ja chodzilem najpierw do "a", a potem chyba do "d". Moja pierwsza wychowawczynia byla taka pulchniutka,
                                                    starsza pani, lacinniczka, a potek wlasnie K. "Chyba" przy "d" bierze sie stad, ze zaistnialem tam na kilka miesiecy
                                                    zaledwie, karnie przeniesiony za pewien glupi kawal jaki zrobilem panu od zajec praktycznych. No a stamtad
                                                    ojciec przeflancowal mnie do Dwojki we Wrzeszczu. Tej drugiej szkoly tez nie pamietam (od konca listopada do
                                                    matury) i w rezultacie dopiero studia utkwily mi lepiej w pamieci.
                                                    Piotr
                                                  • iwa.ja Re: Jedynka 02.04.02, 21:02
                                                    To był pan profesor Kułak. Jakie zgrabne nazwisko! A facet sam się prosił, żeby
                                                    mu robić numery. Moi koledzy wiecznie go zamykali w męskim WC, bo Kułak
                                                    wietrzył dymki z papierosów. Sam się prosił! A wiesz, że po odejściu prof.
                                                    Ludyni to on właśnie uczył geografii?! Uczył, to za dużo powiedziane,
                                                    bo...patrz wyżej. Zawsze coś się działo na jego lekcjach. A w 3mieście
                                                    pobierałeś nauki wyższe?
                                                  • Gość: flybylot Re: Jedynka IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 03.04.02, 07:35
                                                    Konczylem historie i robilem magisterium na UG w roku 1971... nie klamie, w 1972... u prof. Cieslaka. Czego ja tam
                                                    zreszta nie robilem! Byl i egzamin wstepny na medycyne (na szczescie nie zaliczylem), byly dwa lata ekonomiki
                                                    h.z. w Sopocie ( o tyle slawne, ze podzialalem w kabarecie Metro Goldwyn Maciejewicz wraz z Piotem
                                                    Nowina-Konopka), byly dwa lata geografii i 3 semestry architektury na PG. A od 1974 jestem dziennikarzem.
                                                    Pisywalem dla "Morza", "Czasu", "Wybrzeza", ale zaczynalem w "Politechniku". Zeby bylo smieszniej, za grzechy
                                                    marca'68 skazano mnie na niebyt i we wszystkich tych pismach istnialem marginalnie. Najzabawniejsze, ze lubil
                                                    mnie drukowac (ale to juz w latach emigranckich, po 1985) "Dz.Baltycki". Wczesniej, w 1981, bylem wydawca
                                                    pisemek kombatanckich i emer.-renc. NZSS "S" i urzedowalem w hotelu "Baltyk". Oczywiscie do 13 grudnia...
                                                    Ale kawal historii...
                                                    Pozdrowienia
                                                    Piotr
                                                  • Gość: flybylot Re: Jedynka IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 03.04.02, 07:42
                                                    Oczywiscie, Kulak! My zrobilismy mu numer nastepujacy: na moj rozkaz zaczelismy rzucac gwozdziami, srubami
                                                    itp w blachy stojace za jego plecami. Kulak sie wsciekal i wypadal z salij. Wtedy my hyc, przez otwarte okna, na
                                                    zewnatrz (pamietasz, to byla w zasadzie suteryna). Tam przyczajalismy sie pod oknami. Kulak wracal i widzac,
                                                    ze klasa znikla, gnal do Narudzkiej. Wtedy my hop i pilnie pracujemy przy warsztatach. Dyrektorka wkracza,
                                                    patrzy i mowi - "Co pan, panie profesorze...". Po czym numer sie powtarzal, ale Narudzka drugi raz juz nie
                                                    przychodzila, a my na wagary na plaze...
                                                    Oj, lza sie w oku kreci...
                                                  • iwa.ja Re: Jedynka 03.04.02, 09:02
                                                    Taaaa...Jeden z najlepszych numerow, jaki zapamietalam z Jedynki, zdarzył sie był z profesorką od angielskiego.
                                                    Teraz sie kajam, bo rzeczywiście sporo od niej wyniosłam (tzn. wiedzy), ale wtedy... Osoba lubiła się bardzo
                                                    drzec i w ogóle była nerwowa. Więc było to tak. Angielski mielismy na I pietrze, okna wychodziły na boisko, a za
                                                    oknem było jakieś drzewo. Tzw. gabinety były zamykane na klucz. Po przerwie jakiś dyżurny wziął klucz i
                                                    wpuścił ludzi. I zamknął drzewi od środka. Profesorka nie mogła się dostać do środka, ale wiedziała, że jesteśmy,
                                                    bo z "gabinetu" dobiegały głosy i dość nieprzystojne żarty na jej temat. Zaczęla być nieprzyjemnie natarczywa i
                                                    domagać się, coby ją wpuścić. Oczywiście, ze polecenia nie wykonano. Więc pognała po woźną. W tzw.
                                                    międzyczasie społeczeństwo klasowe myk, myk, myk po drzewie i ustawiało się przed drzwiami, równie
                                                    oburzone, że nie może wejść do klasy. No, i jak w końcu woźna drzwi otworzyła wśród wiwatów zgromadzonej
                                                    już całej klasy, okazało się, że w środku nikogo nie ma...
                                                    Nie wiem, czy po latach to jest śmieszne, ale wtedy...!!!
                                                  • troy-der-1 Re: Jedynka 05.04.02, 08:35
                                                    iwa.ja napisał(a):

                                                    > Taaaa...Jeden z najlepszych numerow, jaki zapamietalam z Jedynki, zdarzył sie b
                                                    > ył z profesorką od angielskiego.
                                                    > Teraz sie kajam, bo rzeczywiście sporo od niej wyniosłam (tzn. wiedzy), ale wte
                                                    > dy... Osoba lubiła się bardzo
                                                    > drzec i w ogóle była nerwowa. Więc było to tak. Angielski mielismy na I pietrze
                                                    > , okna wychodziły na boisko, a za
                                                    > oknem było jakieś drzewo. Tzw. gabinety były zamykane na klucz. Po przerwie jak
                                                    > iś dyżurny wziął klucz i
                                                    > wpuścił ludzi. I zamknął drzewi od środka. Profesorka nie mogła się dostać do ś
                                                    > rodka, ale wiedziała, że jesteśmy,
                                                    > bo z "gabinetu" dobiegały głosy i dość nieprzystojne żarty na jej temat. Zaczęl
                                                    > a być nieprzyjemnie natarczywa i
                                                    > domagać się, coby ją wpuścić. Oczywiście, ze polecenia nie wykonano. Więc pogna
                                                    > ła po woźną. W tzw.
                                                    > międzyczasie społeczeństwo klasowe myk, myk, myk po drzewie i ustawiało się prz
                                                    > ed drzwiami, równie
                                                    > oburzone, że nie może wejść do klasy. No, i jak w końcu woźna drzwi otworzyła w
                                                    > śród wiwatów zgromadzonej
                                                    > już całej klasy, okazało się, że w środku nikogo nie ma...
                                                    > Nie wiem, czy po latach to jest śmieszne, ale wtedy...!!!

                                                    :-))))) Ale numer!!! Pewnie facetka dostala okropnego szalu!
                                                    sorry,ze sie wtracam w dyskusje,czy "stukacie" o "jedynce",czyli
                                                    LO nr 1 w Gdansku ?
                                                    To szkole konczyla moja mama i ja zawsze wspomina z sentymentem.
                                                    Musze sie jej zapytac,czy i oni robili jakis numery :-))

                                                  • petelka Re: 1981 03.04.02, 11:49
                                                    Gość portalu: flybylot napisał(a):

                                                    Wczesniej, w 1981, bylem wydawca
                                                    > pisemek kombatanckich i emer.-renc. NZSS "S" i urzedowalem w hotelu "Baltyk". O
                                                    > czywiscie do 13 grudnia...

                                                    Witaj Piotrze! Całkiem możliwe, że moglibyśmy znaleźć wspólnych znajomych, bo mam
                                                    przyjaciół, którzy pracowali w Zarządzie Regionu "S".
                                                    Serdecznie pozdrawiam:)
                                                    Pętelka
                                                  • Gość: flybylot Re: 1981 IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 04.04.02, 08:30
                                                    Byloby super, bo ja stracilem wszelkie kontakty. Moim najblizszym kontaktem wowczas byl szef wykonawczy
                                                    Kola Kombatantow (honorowym byl gen, Boruta-Spiechowicz, a rzeczywistym plk. Heda "Szary"), pan Zbigniew
                                                    Mazur, a szefowa Emerytow i Rencistow "S" byla Elzbieta Gruszkowa, przez Walese nazywana "Matka"
                                                    Solidarnosci - szczerze mowiac nie wiem dlaczego).Mialem tez bliski kontakt z pp. Gwiazdami i Mariuszem
                                                    Wilkiem. Potem, tuz przed stanem wojennym, poznalem Jana Zapolnika z ROPCiO. Razem odbylismy glupawa
                                                    podroz do Bydgoszczy o 6 rano 13 grudnia 1981 i w ten sposob uniknelismy natychmiastowego internowania.
                                                    Pamietam, ze kilkanascie nastepnych nocy spedzilem w krzesle na klatce schodowej (bo okno wychodzilo na
                                                    ulice) czekajac na esbekow. Nie przyszli. Przyslali zwyczajne wezwanie na Okopowa w polowie lutego, co bylo
                                                    o tyle smieszne, ze nikt sie wowczas nie spodziewal internowania. Wzieli mnie jak prosiaka i wywiezli do Zarow.
                                                    A potem zaproponowali wyjazd...
                                                    Piotr
                                                  • petelka Re: 1981 04.04.02, 09:35
                                                    Cześć Piotrze. Pana Zapolnika poznałam na ślubie moich następnych przyjaciół.
                                                    Ale było to już trochę później, bo w 1984 r. Natomiast dzisiaj będę u tych,
                                                    którzy pracowali w Zarządzie Regionu - jeżeli pozwolisz to wspomnę im o Tobie.
                                                    Może akurat gdzieś tam zbiegły się Wasze drogi.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Petelka
                                                  • flybylot1 Re: 1981 05.04.02, 08:21
                                                    Uzupelniam:
                                                    oczywiscie walnalem. Oprocz Janusza jest (chyba najbardziej znany wsrod emigrantow-opozycjonistow)
                                                    Andrzej Czuma, jest Ewa Sulkowska-Bierezin, byla zona Jacka Bierezina i pare innych osob (np. znana
                                                    dysydentka ...Kasia Sobczyk) ale z ZR moze jeszcze tylko Andrzej Jarmakowski, historyk, organizator I Zjazdu
                                                    Krajowego "S" w Hali "Oliwia" we wrzesniu 1981. Wiesz cos o nich?
                                                    Sciskam, Piotr
                                                  • petelka Re: 1981 05.04.02, 08:50
                                                    Cześć Piotrze. Z wymienionych przez Ciebie osób pamiętam jedynie polskiego
                                                    Murzyna. I to nie znałam go osobiście, ale sporo o nim słyszałam. Wspominałam
                                                    wczoraj o Tobie moim znajomym. Nie bardzo kojarzą, ale przecież było Was tam
                                                    sporo a poza tym to już ponad 20 lat. Niemniej jeżeli masz ochotę na próbę
                                                    skontaktowania się z nimi mogę przesłać Ci na skrzynkę namiary do nich.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Pętelka
    • Gość: jo_jo Pozdrowienia z Oslo IP: *.chello.no 07.04.02, 14:45
      Pozdrawiam poswiatecznie z Norwegii, dokad wlasnie wrocilam (jak to dziwnie
      brzmi!) z... Gdanska.

      Wyjazd do Polski byl dosc spontaniczny, choc w scislym zwiazku ze swietami
      Wielkiejnocy, ktore w Norwegii trwaja nadzwyczaj dlugo. Wielka Sroda jest
      bowiem ostatnim dniem roboczym, ktory w wielu miejscach konczy sie juz ok.
      1300. Miasta zreszta zaczynaja wyludniac sie juz w piatek przed niedziela
      Palmowa, gdyz Norwegowie tradycyjnie spedzaja Påske (Wielkanoc) w gorach (a w
      kazdym razie blizej natury). Jakkolwiek ostatnio zaczyna sie to troche
      zmieniac - Oslo z roku na rok wydaje mi sie w tych dniach coraz mniej bezludne.
      Alternatywa dla gor, nart i sniegu staja sie tez coraz czesciej wyjazdy za
      granice - na cieple plaze albo do "miast Europy"... Mozna by wlasciwie spytac,
      co to wlasciwie ma wspolnego z Wielkanoca i swietowaniem, poza faktem, ze to
      duzo wolnego od pracy czasu...
      Postaram sie to zglebic z czasem. Poki co znow byl Gdansk i polska Wielkanoc.

      A w Gdansku - rodzina, przyjaciele i... wiatr. Wiele zmian na lepsze, ale
      (niestety!) wiele rowniez na gorsze. Na przyklad - kolej miejska. Pomyslec, ze
      pare lat temu obrzydzenie budzila we mnie wiekszosc stacji metra w Oslo. Wydaly
      mi sie strasznie obskurne. Zdemolowane i brudne. Od tego czasu w Oslo zmienilo
      sie (poza remontem stacji przy dworcu centralnym) niezbyt wiele, a w
      Gdansku...?!!! Przejazd SKM to doznanie, ktorego w miare mozliwosci staralam
      sie unikac nawet kosztem znacznego nadlozenia drogi i wydluzenia czasu podrozy.
      Stacje kolejki i trojmiejskie dworce, to temat na naturalistyczna powiesc. Oslo
      nagle wydalo mi sie czyste, choc nadal nie jest.

      Mimo wszystko jak zwykle bylam w Gdansku szczesliwa i juz teraz ciesze sie, ze
      za pare miesiecy znow tam jade.
      Pozdrawiam
      :0)
      • flybylot1 Re: "S" 08.04.02, 06:35
        Kochana Petelko!
        Opowiem okolicznosci mej ostatniej bytnosci z Jasiem Zapolnikiem. To byla checa! Otoz 12 grudnia
        1981 wyszedlem z ZR okolo 23.30. Na Grunwaldzkiej stala suka, a za jej okratowanymi oknami
        dostrzeglem liczne glowy w helmach. Ale ktozby zwracal na takie "glupstwa" uwage. Pojechalem na
        Zaspe, do domu, zeby sie wyspac, bo o 6-tej rano bylem umowiony wlasnie z Zapolnikiem i z...
        nazwiska nie pomne... ze stoczni KP w Gdyni. Umowilismy sie na stacji we Wrzeszczu, by pojechac
        na I Krajowy Zlot Gniazd Sokolich (bylem zalozycielem "Sokola" w Gdansku), ktory wyznaczylismy
        sobie w ZR "S" w Bydgoszczy. Do Bydgoszczy dojechalismy spokojnie, nic nie wiedzac o tym, co sie w
        kraju wyrabia. Przed dworcem zapytalismy stojkowego milicjanta jak dojechac na Brdyujscie,
        wsiedlismy w tramwaj i... Dopiero pod budynkiem ZR Kujawsko-pomorskiego cos zajarzylo. Stal tam
        spory tlumek i cos skandowal. Przepchnelismy sie, pokazalismy w drzwiach nasze identyfikatory,
        wpuszczono nas, a zaraz potem rzucila sie na mnie jakas lokalna pieknosc z zapytaniem, czy to
        prawda, ze "krajowke" aresztowali. Ja jej na to, ze "krajowka" obraduje w Stoczni, a wziac Stocznie to
        nie byle szysz. I podjelismy obrady, bo przed nami dotarly "Sokoly" z Poznania, Krakowa i Warszawy
        oraz kilku mniejszych osrodkow. Niestety, o godz. 12-tej wkroczyli do sali chlopcy z ROMET-u i kazali
        opuscic, bo jest jakoby "wojna". Wyszlismy wiec, dotarlismy (nadal nic nie wiedzac) na dworzec i tam
        postanowilismy sie posilic. W trakcie jedzenia w bufecie dotarla do nas informacja z glosnikow:
        "podroznych udajacych sie za granice uprasza sie o powrot do miejsc zamieszkania". To byl szok.
        Prawde poznalismy dopiero w pociagu, ktory wlokl sie dobre 6 godzin. W Gdansku wyjrzelismy przez
        okno - cisza i spokoj - wiec wysiedlismy we Wrzeszczu, gotowi biec do ZR (przedtem wymienilismy
        adresy i kontaktowe numery telefonow).
        Na peronie bylo spokojnie, natomiast w tunelu stali... tarcza przy tarczy, pala za pala... W domu
        zastalem zaplakana zone (myslala, ze mnie juz wzieli) i dopiero z tv dowiedzialem sie o "stanie
        wojennym" itd. Jasia juz wiecej nie spotkalem. Ani w Internacie, ani na wolnosci, zreszta w grudniu
        1983 "zaproponowano" mi wyjazd.
        Takie to bylo moje powitanie Grudnia.
        Pozdrawiam
        Piotr
        • petelka Re: Grudzień 08.04.02, 09:41
          Cześć Piotrze. Też mieszkałam (i nadal mieszkam) na Zaspie a pracowałam w
          niezbyt licznym, choć prężnie działającym przedsiębiorstwie mieszczącym się w
          Nowym Porcie. Jak tylko zorientowałam się, że coś się dzieje pobiegłam szybko
          do N. Portu. Zajrzałam najpierw do rodziców, gdzie zastałam już zdenerwowaną
          siostrę, której męża własnie w nocy zagarnęli. A potem poszłam zobaczyć, co
          słychać w zakładzie ... i tam też zostałam do 18-tego grudnia, kiedy to o 3-
          ciej w nocy "zapukano" do nas i "poproszono" o opuszczenie zakładu. Na
          marginesie, to członkowie Komisji Zakładowej "S" z naszego zakładu pracy
          dostali jedne z najwyższych wyroków zasądzonych w stanie wojennej (zaraz po
          Wyższej Szkole Morskiej).
          A siostra z mężem i córką też wyjechała w 1983r. I też wylądowała w USA, tylko
          że w okolicach Philadelphi.
          Pozdrawiam
          Pętelka
          • flybylot1 Re: Grudzień 09.04.02, 06:21
            Mieszkalem na Dywizjonu 303, pod "jedenastka", 5 klatka...
            Ale nas rozwialo po swiecie! Janusz Majewski organizuje w Chicago biegi maratonskie, Andrzej
            Piotrowski (jacht "Solidarnosc") regaty i plywanie po Karaibach, Elzbieta Kochanowska (aktorka z
            T."Wybrzeze") Kolo Milosnikow Trojmiasta Neptun. Mamy swoje grupy szantowe, jest (wymierajaca)
            grupa z Kola Gdanszcza - tych przedwojennych, byl nawet - przez czas jakis - Klub Gdanskich
            Naturystow...
            I dlatego najmilej wspominam niektore piosenki Kaczmarskiego, np. "Co sie stalo z nasza klasa".
            Eh... zycie!
            Pozdrawiam, Petelko
            Piotr
            • petelka Re: "Co się stało z naszą klasą" 09.04.02, 09:53
              Cześć Piotrze. No to byliśmy w tamtym czasie sąsiadami z tej samej ulicy.:)))
              Tylko, że ja mieszkałam bliżej kolejki, pod "3". I nawet nie bardzo pamiętam,
              gdzie była "11", ale nic to, przechodząc tamtędy sprawdzę.:)))
              Piotrze, a mógłbyś zdradzić jakie było Twoje pierwsze spotkanie i wrażenia po
              przybyciu do Stanów?
              Pozdrawiam:)))
              Petelka
              • flybylot1 Re: Wrazenia ze Stanow 10.04.02, 06:48
                Witaj Petelko!
                Najpierw przyznaje sie do pomylki - to bylo Dywizjonu 303/5c m.11, a ja napisalem odwrotnie!
                Wrazenia... Hmmm... pierwsze byly okropne.Dlugie kolejki do stanowisk "immigration" i ten czarny,
                ktory wyszedl i gwizdnal na palcach, zeby pokazac, ze otwiera sie nowe okienko. Potem dlugie godziny
                czekania na Kennedym (bo to nyl Nowy Jork) i podroz jakims vanem na Manhattan. W drodze widok
                samochodu w przerdzewiala na wylot maska i oponami samochodowymi na lancuchach zamiast
                zderzakow (jak kutry rybackie w Jastarni) oraz czarnego policjanta w rozerwanej na lokciu kurtce.
                Potem byla noc w hotelu pelnym pluskiew i koszmarny lot do Chicago. Tam czekal na nas juz
                przyjaciel (wylecial z Polski po nas, ale dolecial wczesniej), pierwsze mieszkanie w ukrainskiej
                dzielnicy i ostra chicagowska zima. Pierwsza praca przy malowaniu sufitow (rece mdlaly) i pierwszy
                samochod - Oldsmobil Cutlass Super Sport z 1974 roku, ktoremu zaraz przy pierwszej wizycie w myjni
                odpadl jeden z blotnikow. Pierwsze zakupy w supermarkecie "Jewel", gdzie wydalismy ponad sto
                dolarow, bo trzeba nam bylo wszystkiego, od lyzeczki, soli i cukru poczynajac. A potem, po paru
                dniach, zakladanie telefonu... Koszmar, kiedy ja, znajacy angielski, zorientowalem sie, ze nie
                rozumiem ani slowa z tego, co mowi przez telefon urzedniczka. Zalamanie. Nie rozroznialem wtedy
                jeszcze murzynskiego akcentu...
                Potem poszlo lepiej, bo lokalna gazeta zechciala mnie zatrudnic i to od razu na stanowisku sekretarza
                redakcji. Pracowalem tam dwa lata, rzucilem i bylo roznie - raz pod, raz na wozie przez lat 10, ale w
                koncu wrocilem do zawodu... i znow jestem w tej samej gazecie na tym samym stanowisku. Inaczej
                moja zona, ktora jest z wyksztalcenia fotografikiem, a ktorej przyszlo zostac najpierw szwaczka, a
                pozniej brygadziska w kolejnych fabrykach. Dzis nadzoruje szycie poduch i kolder i bardzo cierpi, ale
                do Polski jej nie ciagnie. Boi sie. 4 lata po przyjezdzie kupilismy dom (mieszkamy w nim do dzis i do
                dzis prawie nie znamy swoich sasiadow) i jakos wroslismy. Mamy dwoje dzieci - syna Krystiana
                (urodzony w Polsce, teraz robi magisterke) i corke Sare (w 4 klasie podstawowki), ktore dobrze
                mowia po polsku i czuja sie Europejczykami (no, o Sarze jeszcze cokolwiek trudno powiedziec, ale
                ostatnie wakacje w Polsce wspomina bardzo milo).
                Stany to taki dziwny kraj - moj pierwszy landlord (wlasciciel domu w ktorym mieszkalem) mawial:
                "Panie, to jest dziki kraj, dzikie prawa, dzicy ludzie" i z perpektywy lat przyznaje mu racje, ale nie do
                konca. Tu da sie zyc, ale pierwsze dwa lata granicza z katorga. Ten kto przetrwa i zrozumie bedzie zyl,
                wegetowal, udawal nawet Amerykanina, ale w rzeczywistosci dopiero 3 pokolenie wrosnie i ulegnie -
                nie zawsze - asymilacji. Mysle, ze odpowiedzialem wyczerpujaco...
                Pozdrawiam z nieco smutnym usmiechem
                Piotr
                  • flybylot1 Re: Wrazenia ze Stanow 11.04.02, 06:33
                    Ja mysle, ze wrazenia wszystkich sa podobne, bo ten kraj nie przypomina niczego, co znamy,
                    kochamy, podziwiamy.
                    Nasza, polska fascynacja Ameryka bieze sie glownie z wysokiej technologii, mitycznego bogactwa,
                    karier "z pucybuta milioner" no i zdecydowanie antykomunistycznej postawy przez caly okres istnienia
                    PRL-u. Ameryke traktowalismy jako dalekiego, ale wspanialego sojusznika, jedyne panstwo, ktore
                    nie wahalo sie mowic Moskwie "nie".
                    Tylko ten, kto spedzil w tym kraju co najmniej kilka lat (i to nie na cieplej placowce lub goscinnie na
                    uniwersytecie), poznal przecietnych ludzi i zaznal przykrosci zycia doczesnego, moze powiedziec cos o
                    bytowaniu w USA.
                    Pamietam, w roku bodaj 1997, w jednym z pism kobiecych w kraju ukazal sie Reportaz" z USA pt.
                    "Ameryka chodzi w spandeksach". Spadlem wowczas ze stolka, bo w zyciu o zadnych spandeksach
                    nie slyszalem, a z tresci wynikalo, ze kobiety i mezczyzni, starzy i mlodzi, niscy i wysocy, chudzi i grubi
                    wbijaja sie w owe spandeksy (doszedlem w koncu do tego, ze chodzi o trykoty do jazdy na rowerze lub
                    lyzwach) i szpanuja po ulicach.
                    Tymczasem ulice wielkich miast (a to one winny - zdawaloby sie - kreowac mode) nadal zapelniali
                    przedstawiciele uniseksu w czapkach baseballowych daszkiem do tylu, za duzych podkoszulkach,
                    dzinsach i gym-shoes (czyli adidasach). Spandeksow ani na lekarstwo. Przeprowadzilem sledztwo i
                    rzeczywiscie znalazlem owe spandeksy (w sladowych zreszta ilosciach) na sciezkach do biegania
                    wokol nowojorskiego Central Parku i nad Jeziorem w Chicago. Napisalem wiec do owego pisma -
                    nazwy nie wymienie, bo hadko - i zaproponowalem rzetelne, oparte na realiach, reportaze z USA.
                    Zbyto mnie milczeniem, a panienka, ktorej piora byla rzecz o spandeksach wysmarzyla kolejna
                    kosmiczna bzdure "z Ameryki".
                    No coz, samo zycie...
                    Pozdrawiam Cie, Petelko
                    • Gość: kazik Re: Wrazenia ze Stanow IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 07:18
                      ten problem zniksztalconej znajomosci ameryki,dotyczy wszystkich przyjezdnych,z
                      wszystkich stron swiata.i nie jest on nowy,a zaczal sie od powrotu do
                      portugalii,americo vaspuci[chyba sie tak jakos nazywal],podroznika.on rozpoczal
                      bajki o nowym swiecie,i to sie ciagnie do dzis.wracajac do ludzi polskich,ilu z
                      nich,wracajac do polski,po wakacyjnych latach pracy,opowiadalo znajomym jak tu
                      naprawde zyli?kazdy widzial tylko przez nich przywiezione pieniadze,a oni sami
                      nic o sobie nie chcieli mowic[sam osobiscie znam wielu,co powiedzieli,ze nigdy
                      nie powiedza co przeszli i co nie raz przezyli].
                      z drugiej,jednak strony,ten kraj jest piekny.kto mieszka w ameryce,to polecam
                      mu zwiedzanie tego kraju,i nie samolotem,ale najlepiej wlasnym samochodem.
                      wziasc do reki drogowy atlas aaa i samemu,bez czyjejs porady,wytyczac sobie
                      drogi i miejsca pobytu urlopowego.podroze krztalca,i duzo mozna sie nauczyc i
                      poznac rowniez z innych stron ten kraj i ludzi.zycze radosci i powodzenia w usa.
                • bakied Re: Wrazenia ze Stanow 11.04.02, 07:11
                  Czesc, czytajac Twoje wrazenia to mam uczucie jakbym czytala o sobie. Nie
                  jestem w Stanach tylko w Kanadzie ale wrazenia sa bardzo podobne. Czesto
                  zastanawiam sie czy warto bylo i mysle ze tak. Pozdrawiam, Basia
                  • flybylot1 Re: Wrazenia ze Stanow 12.04.02, 07:38
                    Czy warto bylo? No coz, zyje sie. Polacy stanowia tutaj (w Chicago) najliczniejsza grupe etniczna grupe
                    wlascicieli nieruchomosci.
                    Kazik ma racje - jest to piekny kraj i ogromnie ciekawy. Ma racje rowniez w tym, ze powracajacy z Ameryki
                    rodacy najczesciej klamia (a jesli nawet mowia prawde, nikt im nie wierzy). Ilez to razy czytalismy w prasie o
                    artyscie co to wrocil do Polski "po pelnym sukcesow turnee po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie". Nie wiemy,
                    ze spiewal do "kotleta" w polonijnych lokalach w Chicago, a dla dorobienia paru dolarow wiecej przybijal pape na
                    dachach lub sprzatal lokale po wlasnych wystepach...
                    Rodacy w kraju nie wiedza, ze te setki dolarow i te paczki slane przez krewnych w USA to krwawica, to
                    odbieranie sobie od pyska, byle kochana rodzina miala na pobudowanie chalupy lub wykup na wlasnosc
                    spoldzielczego mieszkania. Nie wiedza, ze ow krewny z Ameryki pije odtluszczone mleko, zre bulki i banany oraz
                    kurze skrzydelka, bo to najtansze, ze mieszka wprawdzie w "willi", ale w piwnicy, ze ma samochod, ale to wrak,
                    ktory wymaga ciaglych napraw - na szczescie zna Ziutka, a Ziutek naprawi za "ucho", czyli 1.75 litra gorzaly...
                    Dosc tego, bo pomyslicie, zem fatalista...
                    Pozdrawiam
                    Piotr
                    • Gość: Do Was Re: Wrazenia ze Stanow IP: 24.83.56.* 12.04.02, 08:09
                      To co opisuje PIOTR i KAZIK jest pelna prawda i szanuje ich za to ze sie z tym
                      nie kryja Mala dokladka z mojej strony,gdy bedac na wizycie w Polsce prawde
                      czesto im ukazywalem o ZACHODNIM "MIODZIE" to mnialem takie wrazenie ze wcale
                      mnie nikt nie slucha Po pierwsze napewno ty jestes nieudacznik.A po drugie jak
                      tak mozesz "niszczyc nam mit o ZACHODNIM-RAJU.Przeciez mieszkasz w Ameryce a od
                      tamtad juz "wieje" zielonymi POZDROWIENIA dla WSZYSTKICH -Marek-Canada
                      • flybylot1 Re: Wrazenia ze Stanow 13.04.02, 07:25
                        Marku! Swieta PRAWDA!
                        Pamietam - a bylo to w latach 70-tych - do mego dziadka przyjechal z wizyta mieszkajacy w USA jego
                        brat. Obaj byli bardzo wiekowi i obaj bardzo sprawni. I ten dziadka brat zrobil numer od ktorego
                        zagotowalo sie w nas wszystkich (no bo z Ameryki przeciez przyjechal) - oto wzial na kolana
                        najmlodszego z wnukow, siegnal do kieszeni i wyciagnal jednodolarowy banknot. "Ja czebie daje -
                        powiedzial z mocnym akcentem - eden amerykansky dollar. To jest bardzo duzo pieniadza. Ty tego
                        nie gub..."
                        W tamtych czasach 1 dolar = ok. 100 zl - inaczej butelce spirytusu w "Baltonie". A mogl dac sk... (tak
                        wowczas myslelismy) 100, no, powiedzmy 50... a on $1. A kiedy sam przyjechalem w roku 1990 z
                        pierwsza wizyta do Polski zlapalem sie na tym, ze swoim bratankom nie dalem nic... Zlapalem sie na
                        tym gdy wrocilem do Stanow i bylo mi wstyd, ze wzialem wtedy ze soba tylko 300 i nie bylo mnie stac
                        na rozdawnictwo.
                        Bo prawda jest tez i to, ze zyjac w USA zwolna zaczynamy myslec po amerykansku, a wiec przede
                        wszystkim o sobie. Jestesmy (ze nawiaze do Sapkowskiego) niepoprawnymi altruistami i chcemy
                        czynic dobro, ale wiedzac, ze wszystkich ludzi na calym swiecie nie uszczesliwimy, czynimy dobro dla
                        swego najblizszego otoczenia...
                        I was tez to czeka, przyszli Europejczycy...
                        Pozdrawiam
                        Piotr
                        • Gość: kazik Re: Wrazenia ze Stanow IP: *.proxy.aol.com 13.04.02, 08:17
                          no i mamy kolejna prawde,ze tu za darmo nic nie daja.na wszystko trzeba
                          zapracowac,a przedewszystkim,na wszelke oplaty i ubespieczenia,morgecie i taksy.
                          tak to juz dawno temu dziadka brat,wiedzial jak rozumiec to,czego trzeba sie
                          niestety nauczyc samemu,mieszkajac w najpotezniejszym kraju swiata.a czego
                          nadal wiekszosc w starym kraju do wiadomosci nie chce przyjac,ze wzgledu na
                          wieloletnich czarno-wakacjuszy,ktorzy wielokrotnie wstydza sie powiedziec
                          prawde o swych pobytach,wspomnianych tylko polowicznie w powyzszych wpisach.
                            • Gość: les1 Re: Wrazenia ze Stanow IP: *.mweb.co.za 14.04.02, 20:07
                              Opowiem cos zabawnego...
                              Znajomy niemiec wola przez radio, ze jadac na skroty bocznymi drogami, urwal
                              kolo i jest w tarapatach. Jechal na lotnisko (+-360km) odebrac rodzicow i
                              rodzenstwo, ktorych zaprosil na wizyte (2-tyg)do Afryki! Czas nagli, wiec prosi
                              mnie o przysluge. Nie ma problemu...pojechalem, odebralem i wioze ich do
                              naszego obozu.. Tylko jego siostra mowi po angielsku ale fajnie jest, jak jest..
                              Oczywiscie pogaduja sobie po niemiecku, ze polak ich wiezie blablabla...
                              Po drodze stajemy "za potrzeba"... ja robie to na przednie kolo a reszta,
                              komentujac polska kulture - pedzi w wysoka, zolta trawe.... Krzycze "halt!!!" i
                              kaze to robic - panie z tylu a panowie z przodu samochodu...i pozostawic drzwi
                              otwarte!!!.
                              Patrza jak na wariata ale jednak to zrobili. Jedziemy dalej i pytam sie
                              niewinnie czy wiedza jaki kolor ma siersc lwa (nie iwa!)i pokazuje w jedno
                              miejsce...Oni niczego nie widza!!! Staje, na poboczu i znowu pokazuje a oni sie
                              smieja, ze niby chce ich nastraszyc...no bo oni nic nie widza!!!
                              No to ja skrecam z drogi, wciskam klakson i po 5-6-ciu metrach zrywaja sie z
                              trawy dwie lwice, nie uciekaja tylko pokazujac zabki, powoli odchodza...
                              Nadal niewinnie obracam sie i pytam czy teraz rozumieja dlaczego kulturalnie i
                              czysto po polsku robie to na swoje wlasne kolo?
                              Przez nastepne 200km nikt sie do mnie slowem nie odezwal...
                              Musieli koledze cos na ten temat powiedziec bo slyszalem jak sie "cholerowal" i
                              zaraz do mnie z butelka przylecial a ja udawalem , ze naprawde nie wiem o co
                              jemu chodzi? Zjadlem kolacje i poszedlem wykonac zalegla (dzienna) prace...
                              Ok. godz.23-ciej, przyszedl jego ojciec z butelka czegos tam morelowego i
                              zaczal mi w pracy "pomagac". Nie powiem po tej pierwszej... zaczalem
                              przypominac sobie moj niemiecki a po drugiej on zaczynal mowic po polsku...
                              Na drugi dzien musialem cala prace zaczynac od poczatku...i wszyscy teraz
                              wiedza,ze bardzo ladnie umie spiewac na dwa glosy (i to w paru jezykach) hahaha.
                              Po 2-ch tygodniach nie bylo nawet mowy, ze ja ich nie odwioze na lotnisko...
                              Postoje tez odbywaly sie na zasadzie...juz teraz dla nich normalnej...
                              Pozdrawiam
                              les1

                          • Gość: bakied Re: Wrazenia ze Stanow IP: *.ab.hsia.telus.net 14.04.02, 20:04
                            No coz na pewno poczatki emigracji nie sa latwe i zaden kto tego nie
                            doswiadczyl to nigdy nie zrozumie naszych odczuc. Jesli chodzi o wizyty w
                            Polsce i to oczekiwanie na datki od bogatej cioci z Ameryki to zgadzam sie
                            calkowicie z Waszym zdaniem. I wiecie co, przy pierwszych wizytach kiedy
                            jeszcze nie mialam kasy bardzo sie tym przejmowalam i chcialam kazdego
                            zadowolic swoimi prezentami,ale zawsze bylo malo(oczywiscie dla tych
                            obdarowanych),a ja, nie oni, ciezko zasuwalam. Teraz mam to w nosie, Ameryka,
                            i tu znowu zgadzam sie z Wami, nauczyla mnie myslec o sobie. Ustawilam sie, i
                            choc moge nie zalezy mi na byciu dobra ciocia, zalezy mi na byciu soba, na
                            spotkaniu z coraz starszymi rodzicami, na spedzeniu czasu wlasnie z nimi,
                            wspolnym odwiedzeniu miejsc dziecinstwa. Emigracja to olbrzymi wysilek, kazdy
                            moze go podjac i zaryzykowac zamist oczekiwac na manne z nieba no moze nie z
                            nieba tylko od tej dobrej cioci. A swoja droga to forsa naprawde tu rosnie na
                            drzewach!
                            • flybylot1 Re: Wrazenia ze Stanow 15.04.02, 06:36
                              Les1 - super opowiesc! Okazuje sie, ze ten slynny "Polnische Wirtschaft" moze miec swoje pozytywne
                              strony, hehe!
                              Bakied - slowem - mamy, nieczuli kapitalisci z Zachodu, pewna wspolna ceche, ktorej nie moga
                              pojac nasi Kochani z kraju. Otoz my nie mamy ZUS-u, nie wiemy co nas czeka w przyszlosci, a nie
                              kazdy decyduje sie wracac z bardzo wielu powodow. Pierwszym z nich sa zazwyczaj dzieci, ktore
                              wybraly zycie w kraju osiedlenia (urodzenia, niepotrzebne skreslic), drugim obawa przed ta Polska,
                              tak kochana, a tak jednoczesnie inna i nieznana. Tu podam klasyczny przyklad: Boguslaw
                              Ustaborowicz, legendarny "Zar", wywiadowca "Parasola", ktory rozpracowywal oprawcow z Gestapo -
                              Brueckla i Kretschmanna - i ktory jako 17-latek trafil do Auschwitz ("zwiedzil" kilka hitlerowskich
                              obozow), moglby wrocic w latach 90-tych do Polski i do swej ukochanej Warszawy. Nie wrocil, zmarl w
                              Chicago, bo zwyczajnie bal sie nieznanego...
                              Pozdrawiam
                              Piotr
                                • Gość: PIOTR Re: Wrazenia ze Stanow IP: 24.83.56.* 16.04.02, 08:51
                                  Pamietam Twoje wspomnienia z"Raju na ziemi". Troche ja opisze moja emigracje
                                  jak w ladnej bajce.Kiedys jeszcze w Gdyni ukonczylem tak to sie szumnie
                                  nazywalo Technikum Rybackie.Bo przeciez podroze i geografia to moje prywatne
                                  hobby.Troche popracowalem w Porcie.W miedzy czasie ozenilem sie.No i
                                  zdecydowalem sie "troche poplywam"bedzie nam lzej chociazby finansowo.Nie
                                  zaprzeczam plywajac na trawlerach "zobaczylem" troche swiata.Jest rok 85 moj
                                  statek ma "postoj" w Vancouver i troche zal bo ja sam go opuszczam z kims
                                  zawsze razniej.Nooooo i teraz zaczyna sie.Moj poziom angiel.byl
                                  bardzo "wysoki"ze lepiej nie mowic.Oficer emigracji zachowuje sie ladnie i kaze
                                  mi sie ukryc i przeczekac az statek opusci port.Bo prawnie powinni mnie cofnac
                                  na statek.Wszystko sie skonczylo dobrze.W mniedzy czasie pracowalem gdzie sie
                                  dalo...i w zakladach meblowych miesnych nawet plywalem na kanadyjskich kutrach
                                  prawie za "zupe". W 87 otrzymalem staly pobyt dojechala zona z synem.Syn
                                  konczy studia.Stan dzisiejszy obydwoje pracujemy w City hall.I nie jest
                                  zle.Moze Powiecie ze wydziwiam ale ja wciaz tesknie za POLSKA.No chyba narazie
                                  skoncze ten "artykul". Pozdrowienia dla Was i POLSKI. Marek-Canada
        • jo_jo Re: Pozdrowienia z Oslo 03.05.02, 13:59
          Przykro mi, nie znam. Moze sprobujesz przez dzial konsularny ambasady polskiej w
          Oslo, jesli sprawa jest wazna. Mozesz tez napisac do "Kroniki" - polskiego
          czasopisma w Norwegii. Adres internetowy: www.kronika.no

          Powodzenia. Pozdrawiam.

      • Gość: flybylot Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.04.02, 06:41
        No, a Ty dlaczego tak szybko i latwo rezygnujesz? Jesli juz weszlas i rozmawiasz, nalezysz do paczki,
        to samo przez sie zrozumiale. A czy to wazne kto i ile czasu tu jest? Popatrz na moje pierwsze wpisy -
        ja tez jestem prawie nowy na tym Forum. Laczy nas jedno - umilowanie naszego cudownego miasta.
        Miasta, ktore - wbrew logice i wobec wypedzenia jego rdzennych mieszkancow - zachowalo swoj
        genius loci. Wierz mi, niewiele jest takich miast w Polsce. To miasto zyje i oddycha. Te mury maja
        wciaz swiezy oddech. Dlatego, ze istnieja takie osobniki jak Zoppoter lub Rudi Sch., ale takze Kasia,
        Petelka, Lucy, ze innych (przepraszam) z pospiechu nie wymienie, oraz ja i Ty. Bo jestesmy czastka
        tej wspanialej zbiorowosci, ktorej na imie MIESZKANCY TROJMIASTA.
        Pozdrawiam serdecznie
        Piotr
        • Gość: bakied Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.ab.hsia.telus.net 17.04.02, 06:42
          Dzieki Piotr ze mnie wsparles, bo juz chcialam zrezygnowac. W sumie fajnie
          pogadac o tym co kochamy, co nas meczy i co nas laczy. Jak to jest ze czlowiek
          tak bardzo potrafi tesknic do miejsc? Wiesz jak ja jestem tu to tesknie tam a
          jak jestem tam to tesknie tu. Bardzo lubie Kanade i nie mam na co narzekac ale
          nasze Trojmiasto to naprawde kocham. Bardzo tez tesknie za morzem, za zapachem
          morskiego powietrza, za szumem fal, za spacerami do Orlowa, czy tez Jelitkowa.
          Tutaj mam gory i narty do upadlego, ale nie ma to jak wlasnie te mury majace
          dusze czy nasze kochane morze, nie wspomne o naszym zatloczonym latem
          Monciaku. Zawsze po przyjezdzie do Polski mam wrazenie ze zaraz ktos wskoczy
          mi na plecy, ale potem juz ten tlok mi nie przeszkadza. Nie wiem jak by to
          bylo na dluzej. Pozdrawiam Basia
            • bakied Re: zoppoter 18.04.02, 03:16
              Sorki ze na Twoj list odpowiedzialam do Lucy, cos pokrecilam. W kazdym razie
              to nie ta Basia ale tez z kochanego, najpiekniejszego na swiecie Sopotu.
              Pozdrowionka
              • zoppoter Re: zoppoter 18.04.02, 08:45
                bakied napisał(a):

                > Sorki ze na Twoj list odpowiedzialam do Lucy, cos pokrecilam. W kazdym razie
                > to nie ta Basia ale tez z kochanego, najpiekniejszego na swiecie Sopotu.
                > Pozdrowionka

                Wiem. Tak tylko wspomnialem, bo mi się skojarzyło. Inne rzeczy się nie zgadzały, zresztą w Sopocie było
                wiele Baś, w Kanadzie pewnie też...
                • bakied Re: zoppoter 19.04.02, 07:48
                  Napisz mi Zoppoter czy urodziles sie w Sopocie.Dlaczego pytam, bo wiekszosc
                  sopocian urodzila sie w Gdyni lub Gdansku. Ja sie urodzilam w Sopocie. A tak
                  swoja droga, czy Sopot dalej nie ma szpitala gdzie moglyby sie rodzic sopockie
                  dzieci?
                  • zoppoter Re: zoppoter 22.04.02, 09:50
                    bakied napisał(a):

                    > Napisz mi Zoppoter czy urodziles sie w Sopocie.Dlaczego pytam, bo wiekszosc
                    > sopocian urodzila sie w Gdyni lub Gdansku. Ja sie urodzilam w Sopocie. A tak
                    > swoja droga, czy Sopot dalej nie ma szpitala gdzie moglyby sie rodzic sopockie
                    > dzieci?

                    Niestety ja też urodziłem sie w Gdyni... Spóźniłem się o ładnych kilka lat. I w dalszym ciągu nie ma w
                    Sopocie izby porodowej.
          • Gość: Tara Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.prem.tmns.net.au 17.04.02, 13:44
            Od prawie miesiaca czytam wszystkie listy i jestem zaskoczona ze prawie wszyscy
            sa z USA albo Kanady, czyzby polacy z innych zakatkow swiata nie mieli
            intrtnetu alo nie wchodza na polskie strony. Mieszkam w Zachodniej Australii w
            Perth juz 22 lata, czytajac wspomienia o pocztkach zycia w Ameryce to tak
            jakbym ogladala film o swoich poczatkach tutaji to samo dotyczy moich wrazen
            jesli chodzi o przyjazd na wakacje do Polski (na poczatku presenty, pieniadze
            itd, teraz mysle tylko o moim czasie spedzonym tam i moich przyjemnosciach, bo
            bez wzgledu na to ile dam wciaz bedzie za malo). Do Polski jazdze co dwa lata
            ze wzgledu na urlopy i na finanse bo chce jak najwiecej czasu spedzic z
            rodzina , no i oczywiscie tesknie okropnie za Trojmiastem. Mam nadzieje ze
            zawsze bede w stanie finansowac nasze wypady do Trojmiasta bo powrot na stale
            nie jest mozliwy. Pozdrawiam wszystkich milosnikow Trojmiasta rozsianych po
            swiecie.
            • lucy_z Re: Do Tary :))))) 17.04.02, 15:38
              Gość portalu: Tara napisał(a):

              > Od prawie miesiaca czytam wszystkie listy i jestem zaskoczona ze prawie wszyscy
              >
              > sa z USA albo Kanady, czyzby polacy z innych zakatkow swiata nie mieli
              > intrtnetu alo nie wchodza na polskie strony. . Pozdrawiam wszystkich milosnikow
              Trojmiasta rozsianych po
              > swiecie.

              Taro!!!!! Tu ludzie wpisują się nie tylko z USA i Kanady. Tak się jakoś złożyło,
              że w tym wątku rzeczywiście. Ale jest jeszcze jeden wątek o podobnym tytule, w
              którym wpisali się ludzie z jeszcze innych rejonów świata. Gdybyś zechciała się
              cofnąć trochę we wcześniejsze wątki to znajdziesz. Ostatni wpis z 23.03.br.
              Serdecznie pozdrawiam:)))
              • jo_jo Re: Do Tary :))))) i Lucy 17.04.02, 18:46
                Najmocniej przepraszam, ale Oslo (w kazdym razie to, z ktorego pozdrawialam)
                nie lezy ani w USA, ani w Kanadzie...
                Wyglada na to, ze.. "rozmylam sie" w tlumie ;)

                Pozdrawiam raz jeszcze
                J.
                • lucy_z Re: Do Tary :))))) i Lucy 17.04.02, 19:19
                  jo_jo napisał(a):

                  > Najmocniej przepraszam, ale Oslo (w kazdym razie to, z ktorego pozdrawialam)
                  > nie lezy ani w USA, ani w Kanadzie...
                  > Wyglada na to, ze.. "rozmylam sie" w tlumie ;)
                  >
                  > Pozdrawiam raz jeszcze
                  > J.

                  Oczywiście, że nie rozmyłaś się;))))) Ja napisałam tak ogólnie. I w tym wątku
                  wpisali się ludzie z innych stron niż USA i Kanada;)))

                  Pozdrawiam Cię serdecznie:)))))
            • bakied Re: Do Tary))) do Lucy 18.04.02, 01:45
              Fajnie Tara ze napisalas. Nasi kochani rodacy z Trojmiasta sa naprawde
              rozsiani po calym swiecie. Mam troche znajomych w Australii, w Adelidzie.
              Bardzo chwala sobie tamtejszy klimat. Mysle ze wlasnie klimat to duzy plus
              Australii. U mnie tutaj w Calgary zima jest bardzo uciazliwa, prawie nie ma
              wiosny, nagle rozpoczyna sie lato i trwa do nastepnej zimy. O jesieni nie
              wspomne. Brakuje mi tych por przejsciowych. A jak to jest jak nie ma zimy?
              Pozdrawiam Basia

              Lucy, raczej nie jestem ta Basia o ktorej wspominasz. Wyjechalam z Polski
              troche pozniej i nie jechalam przez Holandie. W jakim miescie Kanady jest
              Twoja kuzynka? Pozdrawiam, Basia
              • flybylot1 Re: Do Tary))) do Lucy 18.04.02, 06:02
                Basiu, cos chyba pobeltalas. To Zoppoter pisal o kuzynce z Sopotu! A nawiasem mowiac milo, ze
                udalo mi sie Ciebie osmielic.
                Zauwazylem na tym watku, ze rozpoczynamy rozmowe na jakis temat i wowczas glos zabiera kilka
                osob - powiedzialbym pasjonatow - a inni milkna. Ale przychodzi taka chwila, ze odzywa sie ktos taki
                jak Ty czy Tara i znow odzywaja sie ludzie ze wszystkich katkow swiata.
                Tyle, ze to nie jest latwe. Ja trafilem na gdanskie forum przez zupelny przypadek surfujac sobie tu i
                tam. Zwykle korzystam z wirtualnej Polski, interii lub onetu. Na strone gazety wszedlem szukajac
                czegos zupelnie innego i nagle zobaczylem, ze jest regionalne forum. Wszedlem i akurat trafilem na
                ten watek. Czy wyobrazacie sobie ilu na te strony, na to forum, na ten watek nigdy nie trafi?
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr
                  • flybylot1 Re: duza kasa 18.04.02, 06:25
                    A co mi tam! Zalapalem sie na 100 i na 101, wiec niech bedzie na sto dwa!
                    Wczoraj bylo ciagnienie Big Game - bagatelka 325 mln zielonych - no wiec zagralismy, ile nas bylo w
                    redakcji po dolarku, a wiec inwestycja wyniosla $8. Zdecydowalismy, ze kupimy nieduza wyspe na
                    Morzu Egejskim, hehe!
                    Oczywiscie wygrali inni, 3 osoby z Georgii, New Jersey i z Burbank na przedmiesciach Chicago -
                    dostana (jesli wezma wszystko hurtem) po "zaledwie" 40 mln. A wlasciciel stacji benzynowej w
                    Burbank dostal 1% z 1/3, co wynioslo 1,100,000, tez bym chcial, a marzenie za jednego dolara moze i
                    wiecej warte niz ten przwdziwy szmal...
                    Piotr
                    • bakied Re: duza kasa 19.04.02, 07:36
                      Szkoda ze sie nie udalo ale moze nastepnym razem wygrasz te pare niezlych
                      groszy. Ja nigdy w zyciu, z wyjatkiem jednego razu, nic nie wygralam. A ten
                      jeden raz to byla zamrazarka-i tak cieszylam sie jakby to bylo cos extra. Kto
                      nie ma szczescia w grach ten ma szczescie w ...? Pozdrowionka, Basia
                      • Gość: maciek Re: duza kasa IP: *.chcg3.il.corecomm.net 19.04.02, 15:56
                        ostatecznie 3 osoby wziely po $58,900,000 .stawka kumulowala sie przez 18
                        losowan (od lutego). losy zostaly zakupione w georgii, illinois i new yersey.
                        w ostatnich godzinach przed losowaniem w tym ostatnim sprzedawano 8,000 losow
                        na minute. najwyzsza w historii usa wygrana padla w 2000 roku $363 mil.
                        podzielono na dwoch szczesciarzy.
                        (wg. kurier codzienny 04.18.02)
                        to taka ciekawostka.
      • Gość: Carioca Re: chattroom IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.02, 20:45
        Gość portalu: wilma_z napisał(a):

        > nie pomysleliscie, zeby zalozyc pokoj czatowy na onecie? pozdrawiam wszystkich

        Hej ! Ja z taka wypowiedzia bylam szybciej od Ciebie !.
        Nie kopiujesz ty mnie ? ;-)
        Takie bylo moje pierwsze wrazenie, ale zauwazylam, ze cos w tym jednak jest !
        Sama sobie dziwie sie, ze dalam sie wciagnac i to zaczelo mnie bawic - sprobuj
        sie wlaczyc...
        Pozdrawiam



      • lucy_z Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 21.04.02, 00:02
        Gość portalu: bakied napisał(a):

        > Co taka cisza? Nikt nie chce nawet pogadac. Pewnie powyjezdzaliscie na
        > weekend. A w Calgary nareszcie cieplo (jesli temperarure +8 mozna nazwac
        > cieplem)! Pozdrowionka, Basia

        Basiu:)))) Witam Cię!!! U nas dzisiaj było bardzo ciepło. Nie wiem jak w
        Gdańsku ale tam gdzie mieszkam było w cieniu 21 stopni. Prawie lato.
        Prawdopodobnie nasi koledzy rzeczywiście gdzieś się porozjeżdżali. Pozdrawiam lucy
        • bakied Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 22.04.02, 03:40
          Lucy, zazdroszcze Ci tego ciepelka. U mnie mimo ze temperatura niska to
          wszyscy biegaja w krotkich spodenkach i podkoszulkach. Ja sie chyba nigdy nie
          przezwyczaje do tych temperatur. +21 ojej!!! Dzieki ze napisalas. Basia

          Marku, w Vancouver to juz chyba wiosna na dobre. A wydawaloby sie ze to tak
          blisko Calgary. Dziela nas tylko gory Skaliste. Vancouver jest rzeczywiscie
          piekny, a trasa przez gory jest wprost bajkowa. Bylam kilka razy. Klimat chyba
          troche bardziej przyjazny niz tutaj u mnie. Pierwszy raz jak jechalam przez
          Golden to mialam naprawde stracha kierowac przy tych przepasciach. W koncu
          jestem znad morza! Pozdrowienia.
          • flybylot1 Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 22.04.02, 06:06
            Basiu, pozdrawiam. Juz jestem w domu; dwa dni balowalem z okazji 25 rocznicy naszych znajomych,
            a potem przyszlo poleczyc to i owo. A tak nawiasem - nie narzekaj, bo Calgary tez sliczne miejsce! A
            marynarze slyna z tego, ze lza jak najeci! Mam przyjaciela, ktory najpierw mieszkal 10 lat w Australii
            (Melbourne), a teraz w Vancouver. I jak wpadl do mnie z wizyta do Chicago, to zglupial z wrazenia - u
            nas tez jest slicznie!
            Calusy! Piotr

            Maciek, przepraszam! Numer telefonu lezy przede mna, a ja nie mam kiedy zadzwonic. W jakich
            godzinach jestes w domu? Bo ja wychodze do roboty ok. 12 w poludnie i wracam 9-10 wiecz. W
            Grace pozdrawia N Luna. Czesc!
            Byla zima, bylo lato, teraz mamy listopad, ale to sie zmieni i bedziemy tesknic do chlodku!
            • Gość: maciek Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.chcg3.il.corecomm.net 22.04.02, 16:09
              Piotr!
              W Grace to Irving/Addison i co?
              W domu jestem praktycznie caly czas bo w domu pracuje.
              Co prawda nie jestem marynarzem (kiedys chcialem nim zostac), tylko troche
              zegluje ale twoja uwaga o klamczuchach troche mnie zabolala. A mamy jeszcze
              kolege co sie buja po polnocnym.
              Przy okazji. Nasza kolezanka z Trojmiasta Mariola Cichon (to po mezu panienskiego
              nie znam) od roku podrozuje samotnie na .....crossowym motocyklu po obu amerykach.
              Mozecie ja odwiedzic na jej stronie www.globeriders.net Polecam ,duzo
              dobrych zdjec.
              Pozdrowienia.
            • bakied Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 23.04.02, 06:00
              Milo slyszec Ciebie Piotrze w dobrym humorze po weekendzie. Jednym slowem
              impreza udana. A jesli chodzi o Calgary to narzekam tylko i wylacznie na ta
              niekonczaca sie zime. Wyobraz sobie ze dzisiaj znowu pada, co? Snieg!!! Hura!!!
              Cieple pozdrowionka, Basia

              Marek, wiem ze nie pisales wywodow na temat piekna Vancouver. Nie chodzi mi o
              porownywanie piekna, bo to jest sprawa indywidualna. Po prostu mam w tym roku
              dosyc tej zimy, ktora nie chce nam dac spokoju i chwilowo zazdroszcze
              wszystkim ktorzy mieszkaja w cieplejszych miejscach. A swoja droga wyprawa w
              Twoje stony byla naprawde super. Trzymaj sie, Basia
      • flybylot1 Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 23.04.02, 06:29
        Ojejku jej! Ja nie chcialem nikogo urazic, a ZWLASZCZA MARYNARZY, ktorych co najmniej kilku mam
        w rodzinie. To byl zarcik, moze niezbyt udany... Sam tez ciut pozeglowalem, mam nawet sternika
        jachtowego morskiego po kursie w Jastarni w roku 1967. Tyle tylko, ze mil nigdy nie wyplywalem, bo
        dane mi bylo tylko krecic sie po Zatoce i raz - w 1971 - pozeglowac do Oslo. Ale to zamierzchla
        przeszlosc. Nie wiem, czy bym dzis zdolal poprowadzic lodz z Gdyni do Gorek Zach... No, moze bym
        potrafil, ale rumpla pod lapa nie mialem ze 25 lat, zas na pokladzie bylem goscinnie dwa lata temu,
        ale nie w celach zeglarskich, a raczej wodecznych.
        Maciek, tak, to jedyny stop na odcinku Addison - Irving Park, a jak pojedziesz po Laramie i skrecisz na
        wschod, to moja chalupa 5 po lewej. Dobra, zadzwonie jutro przed praca.
        Basiu, u nas tez nie lepiej - mamy 6 miesiecy zimy, 1 miesiac jesieni i 5 miesiecy lata, a wiosna
        przypada z czwartku na piatek ok. godz. 12.30, hehehe. A gdy latem dowali 90 stopni F i wilgotnosc
        95%, to nie wiadomo - wyc, czy spac w wannie. Tegoroczna zima byla wyjatkowo lagodna, ale
        zeszlego roku moje bardzo niskie auto (Dodge Avenger) utknelo 150 krokow od garazu na skos
        posrodku alley i musialem je tak zostawic na 2 dni, bo plugi nie docieraly.
        Pozdrowienia
        Piotr
        • Gość: maciek Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: *.chcg3.il.corecomm.net 23.04.02, 07:37
          Jak nie chciales urazic to O.K. wypadki w pracy sie zdazaja. Masz sternika !Wooow!
          Ja nie mam ,ale mam lodke 22' (przepraszam kolezenstwo z forum, ze tak sobie
          gadamy), mam ja na "chain lakes" dokladnie w Fox Lake. Zapraszam na poklad. Cele
          wodeczne sa czescia zeglarstwa a raczej "yachtingu" (ktory uprawiam z
          zamilowaniem).
          Stop na Laramie jest przy szkole (czesto tamtedy jezdze), czyli nie mamy do
          siebie daleko. No to daj "dzwonek" cobysmy nie zanudzali ludzi na tej stronie.
          Pozdrowienia,
          m





            • Gość: Do Was Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II IP: 24.83.56.* 26.04.02, 07:13
              Juz dwa dni ciszy NIKT nie chce sie odezwac.....No temacik zainteresowania a
              moze z muzyki.Juz bedac malym chlopcem lubilem NIEMENA zreszta do tej pory.No i
              kogo jeszcze.E.Bem,K.Pronko,H.Banaszak,M.Grechuta...Nie wiem czy ktos z Was
              pamieta Wande Warska chocby taki Jej utwor "W Veronie"kiedys swego czasu
              tworzyla z Niemenem a kogo Wy lubicie.Odpowiedzcie prosze.Pozdrowionka.MAREK
                • flybylot1 Re: Mieszkańcy cz. II Moskal w Senacie 27.04.02, 08:38
                  Prezes Kongresu Polonii Amerykanskiej Edward Moskal zostal zaproszony ( i jedzie) do Senatu RP
                  na obrady w sprawie Polonii. Pojawily sie glosy protestu, glownie ludzi, ktorzy byli kiedys zwiazani z
                  KPA - dzis nie sa. A co Wy o tym? Ciekawym
                  Piotr
                  • Gość: maciek Re: Mieszkańcy cz. II Moskal w Senacie IP: *.chcg3.il.corecomm.net 27.04.02, 15:03
                    flybylot1 napisał(a):

                    ....zostal zaproszony ( i jedzie) do Senatu RP na obrady w sprawie Polonii....

                    To wszystko zalezy ,kto prezesa zaprosil. Senat czy jakis oszolom senator. Po
                    wielu "wystepach" prezesa ta wiadomosc brzmi niewiarygodnie. Dla mnie prezes
                    reprezentuje ludzi zwiazanych (finansowo-etaty)z KPA i jego przybudowkami (ZNP,
                    dziennik zwiazkowy itp.). Zreszta co senat na temat Polonii "wyobraduje" ?
                    Pozdrowienia
                  • bakied Re: Mieszkańcy cz. II Moskal w Senacie 27.04.02, 17:34
                    Moskal jedzie, co to da czy zmieni. Osobiscie bez wrazenia. To juz nie te same
                    czasy jak nawet kilka lat temu. A przy okazji dobrze byloby zmienic to
                    zarzadzenie ze polacy do Polski moga wjezdzac tylko na paszporty polskie.
                    Tak przy okazji to ja tez jade - moze spotkam Moskala, to go zapytam po co tak
                    naprawde jedzie. Pozdrowionka Basia
              • bakied Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 27.04.02, 17:45
                Czesc Marku, Niemena tez zawsze lubilam i lubie, ale dotyczy to tych starszych
                piosenek. Potem probowal zablysnac w nowej wersji ale to mi sie nie podobalo.
                Sadzac po Pronko czy Bem to lubisz nute jezzowa. Lubie tez Pod Buda, kiedy
                chce odpoczac. A tak w ogole to lubie rytmy poludniowe, gitare np. uwielbiam
                Oskara Lopez i nie odpuszczam zadnego jego koncertu jak tu jest. Czesc Pa Basia
                  • bakied Re: Mieszkańcy Trójmiasta na obczyźnie cz. II 01.05.02, 04:47
                    Czesc Marku, napisz mi czy w aktualnej polskiej muzyce masz orientacje.
                    Ostatnio troche sobie odpuscilam i teraz nie wiem w czym szukac najlepiej.
                    Podobaja mi sie utwory Ich Troje. W zeszlym roku jak odwiedzilam latem Sopot
                    to ich piosenki lecialy doslownie wszedzie i bardzo mi przypadly do gustu.
                    Bylam nawet na ich koncercie na Zaspie, ale to akurat nie bylo udane, bo
                    ludzie nie sluchali tylko pili i bili. A wracajac do Lopeza to zachecam Ciebie
                    do pojscia na jego koncert, super, pobudza kazdy zmysl. Czesc, Pa Basia
                    • jo_jo Polska muzyka, aktualnie... 01.05.02, 18:24
                      Przykro mi, Basiu, ze sie wtracam, tym bardziej, ze nie dziele Twej fascynacji
                      zespolem "Ich troje".
                      Pobyty w Polsce wykorzystuje raczej na poszukiwanie utworow z "krainy
                      lagodnosci" i jej okolic. Przywyklam, ze slowa w piosence moga miec sens...
                      zapraszac do refleksji. Dawni ulubiency sa teraz przeslicznie wydawani na nowo -
                      niedawno przywiozlam sobie kilka plyt z pieknej serii z piosenkami Grechuty,
                      plyty Magdy Umer, nagranie koncertu na Gorze Szybowcowej itp. itd.
                      Z nowosci polecam raczej refleksyjna Anne Marie Jopek, albo zabawna Golec
                      lOrkiestre - jesli ktos woli skoczniej. Czy chocby Arke Noego, w ktorej
                      zakochane jest moje dziecko.
                      "Ich troje"...?! Nie polecam.

                      Z drugiej jednak strony - de gustibus non disputandum... Niech juz raczej
                      kazdemu to, co mu sie podoba.

                      Pozdrawiam
                      J.