Dodaj do ulubionych

Głowa państwa nie może mieć na imię Donald!

IP: *.akron.wroc.pl / *.akron.wroc.pl 03.09.05, 17:07
Przecież to niepoważne! Będą się z nas śmiali. Jak to w ogóle brzmi?!
Przykładowo: "Prezydent Donald wypowiedział wojnę Białorusi."
Czy ktoś się tam wystraszy? Pękną ze śmiechu.
Edytor zaawansowany
  • kakq 03.09.05, 17:15
    idz na wybory i głosuj na klogoś innego to może bedzie miał na imię Andzej albo
    Marek lub Maciej
  • Gość: budzik IP: *.akron.wroc.pl / *.akron.wroc.pl 03.09.05, 17:24
    kakq napisała:
    > idz na wybory i głosuj na klogoś innego to może bedzie miał na imię Andzej
    > albo Marek lub Maciej

    Zapomniałaś o Lechu! - piękne, stare piastowskie imię.
  • kakq 03.09.05, 17:31
    fakt zapomniała a raczej pisac mi sie nie chciał tylu imion:)))) Lech to piekne
    imie i ma ono znaczenie historyczne w naszym kraju
    a my kochamy historie
  • Gość: gostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 18:36
    Len o rozbieganych klamliwych oczkach sepleniacy i charchoczacy
    i nie mial na imie Donald! Wy tam na Wybrzezu kopnijcie Go w tylek
    az mu sie zdymi!
  • Gość: czytelnik2005 IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 03.09.05, 18:48
    Po wyborach i tak i tak nastąpi unifikacja Kaczora i Donalda pod
    patronatem sekciarzy z McDonalda i wszyscy zgodnie będą święta
    świętowali jak Wałęsa z Kwaśniewskim,ot co.
  • Gość: krk IP: *.interecho.com / *.interecho.com 03.09.05, 20:22
    Lepszy Donald niż Владимир Ильич Cimoszewicz
  • Gość: rollo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 13:55
    Co więcej - jak można głosować na typa który ma na imie Donald i jest kibicem
    lechii danzig ? ? Też śmierć ze śmiechu.
  • Gość: kazik IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 04.09.05, 16:19
    wy wszyscy nauczcie sie czasow w ktorych zyjemy.nigdzie na swiecie ludzie nie
    maja problemow z imionami i nazwiskami ludzi.jest to sprawa zupelnie
    normalna,ze ktos sie tak,a inny inaczej nazywa.tylko madro chrzescijanska polska
    ma takie indywidualnosci,ktore zamiast patrzec na programy danych ludzi,patrza
    na ich imiona.wielka madrosc swiatu ukazujecie.to z takich jak wy sie beda smiac
  • Gość: czytelnik2005 IP: *.ipt.aol.com 04.09.05, 22:28
    Z imonami istnieją "problemy" na całym świecie,gdyż imię i nazwisko oraz
    przyimek często mówi bardz dużo o człowieku (w Indiach określa przynależność
    kastową).W Polsce dla odróżnienia od mniej wykształconych,ci bardziej
    wykształceni dostawiają do imiona przyimek inż.,mgr.,prof.,dr.,mec,
    .ks.,dyr.,kier.,kpt.,itd.,itp.więc,ten Donald,pochodzi z klanu McDonaldów,czy
    to taki zwykły Donald bez pleców klanu Kaszubów?,więc czy to istotne pytanie w
    sytuacji,kiedy facet chce zostać nie tylko prezydentem Polaków ale również
    Naczelnym Wodzem ich armii,czy nie?
  • Gość: boni IP: *.gdynia.mm.pl 07.09.05, 08:16
    Kazik - kopnij się no do pługa albo podstawówkę powtórz bo imiona to jedno a
    wtórny analfabetyzm (trudne słowo) to drugie. I jeszcze jedno. Dla poszerzania
    Twojej miernej wiedzy: analfabetyzm nie ma nic wspólnego z seksem analnym.
  • Gość: Arka rulezzzz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 17:36
    ??????
  • Gość: kazik IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 05.09.05, 19:21
    czytelnik chyba w kraju to maja bzika na tle przyimkow.cywilizowany swiat
    patrzy na programy i co dany kandydat da dobrego miejscu gdzie mieszka wyborca.
  • leszek.sopot 05.09.05, 20:12
    Gość portalu: kazik napisał(a):

    > czytelnik chyba w kraju to maja bzika na tle przyimkow.cywilizowany swiat
    > patrzy na programy i co dany kandydat da dobrego miejscu gdzie mieszka
    wyborca.

    Donald mieszka w Sopocie, a wiec co po prezydencie Donaldzie dla Sopotu?
    Natomiastco do programu prezydenta, to jest on malo istotny, gdyz prezydent
    praktycznie moze poslugiwac sie jedynie vetem. Zobaczymy, moze Donaldowi uda
    sie przeforsowac jakas wlasna ustawe, ale do tej pory nikt chyba nie slyszal,
    ze ma takie plany.

    PS
    A jak ma na drugie imie Tusk?
  • Gość: czytelnik2005 IP: *.ipt.aol.com 05.09.05, 20:25
    cywilizowany swiat
    > patrzy na programy i co dany kandydat da dobrego miejscu gdzie mieszka
    wyborca.

    Jak ktoś spodziewa się,że cośkolwiek od kandydata dostanie,to się
    fundamentalnie pomyli,gdyż w pierwszym miejscu kandydaci nic nie posiadają,
    wiec niczego przecież rozdawać się nie da.Tu chodzi o niesprawiedliwy rozdział
    majątku narodowego,czyli państwowego budżetu z zyskiem dla swoich i stratą dla
    oponujących,taka to dzisiejsza mentalność polskich włodarzy do których
    niewątpliwie należą ubiegający się o najwyższy stołek w państwie
    Lachów.Pozatym Donald Tusk to brzmi zagranicznie,znacząco i obiecująco inaczej
    niż jakiś tam Jan Kowalski.Wiadomo przecież,że w przedostatnich wyborach facet
    z Kanady o mało nie został prezydentem,bo zagraniczny,to w mentalności wielu
    Polaków jakby ulepiony z lepszej gliny i o tym dobrze wiedzą propagandziści z
    obozu Tuska,ot co.
  • Gość: kazik IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 05.09.05, 23:45
    nie ma sie wiec co denerwowac.wiadomo,ze prezydenci umieraja,rzady upadaja,
    albo nie wywiazuja sie z danych obietnic.najlepiej isc tokiem wskazanym przez
    Boga Biblii.opowiedziec sie za rzadem Krolestwa Bozego,ktory to rzad nikogo nie
    zawiedzie i nikt go nie wymieni.zaprowadzi rzeczywisty lad i porzadek i to na
    calej ziemi.zainteresowanie tego rzadu bedzie nie tylko dotyczylo regionow
    na kuli ziemskiej,ale rzad ten bedzie zainteresowany nawet kazdym z osobna i to
    do tego stopnia,jak rzaden obecnie rzad na ziemi mimo najlepszych checi,ze
    doprowadzi do zniszczenia wszelkiej choroby,wlacznie ze zniszczeniem smierci.
    zatem czy nie lepiej i pewniej kazdemu za czyms takim sie opowiedziec?Biblia nam
    mowi,ze warto i daje temu pewna rekojme.
  • rakunica 06.09.05, 01:37
    Cd. wypowiedzi profesora Jerzego Nowaka - o Tusku:

    Szczególnie smakowitą lekturę stanowi dziś tekst wywiadu Donalda Tuska dla
    "Rzeczpospolitej" z 2 października 2000 r. Tusk, już w kilka miesięcy potem
    wchodzący wraz z Olechowskim do przywódczego grona "trzech tenorów",
    tworzących Platformę Obywatelską, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" dokładał
    Olechowskiemu, ile wlezie. Mówił tuż przed wyborami prezydenckimi w związku
    z kandydaturą Olechowskiego: Głosując na Andrzeja Olechmuskiego,
    kwestionowałbym wysiłek tysięcy ludzi, także swój własny; włożyłbym w
    ironiczny cudzysłów dwadzieścia najważniejszych lat mojego życia. Nie
    odpowiada mi żadna wersja polityki, której istotiiym elementem jest
    unieważnienie przeszłości (...). Jeśli coś mnie niepokoi w tym, co
    prezentujący tacy kandydaci jak Kwaśniewski czy Olechowski, to próba
    deformacji przeszłości. Nie mam w sobie śladu zaciekłości wobec ich
    biografii, a szczególnie wobec Oledwwskiego. Ale odczuwani osobistą
    przykrość, kiedy słyszę, że życiowy wybór Olechowskiego w latach 70. i 80. w
    jego ocenie, to była służba Polsce i patriotyzm. (...) Życiowe wybory takich
    ludzi jak Olechowski, którzy decydowali się na współpracę z wywiadem,
    pozwalaty im uzyskać paszport, awans, mieć dostanie życie, robić karierę
    etc. Nie przyjmuję do wiadomości, że był to sposób na patriotyzm.


    Zaledwie trzy miesiące później ten sam Tusk, nie bacząc na przeszłość
    Olechowskiego, w styczniu 2001 r. wraz z nim współtworzył Platformę
    Obywatelską. Zapytany przez dziennikarki "Gazety Wyborczej" z 17 lipca 2001
    r., )ak mogło dojść do tak radykalnej zmiany jego poglądów, Tusk powiedział:
    Me zmieniłem swojej oceny przeszłości i moje dwie rozmowy z Olechozoskim -
    zanim spotkaliśmy się w trójkę - dotyczyły właśnie przeszłości. To były
    trudne rozmowy. Ale też pamiętam, że miesiąc po moim wywiadzie dla
    "Rzeczpospolitej" Olechauski powiedział publicznie, że wstydzi się tamtej
    decyzji i że zabrakło mu odwagi, by być po drugiej stronie.


    Na bakier z polskością - Donald Tusk


    Do najszkodliwszych dla polskich interesów działaczy Platformy Obywatelskiej
    należy jeden z trzech jej czołowych przywódców, były wiceprzewodniczący Unii
    Wolności, wicemarszałek Sejmu Donald Tusk. Był politykiem, który od
    początku, na każdym kroku, usprawiedliwiał proceder wyprzedaży polskich
    zakładów zagraniczniakom szokująco poniżej ich wartości. Aby usprawiedliwić
    politykę prywatyzacji za bezcen, tak pospiesznie realizowaną przez jego
    kolegę partyjnego J. Lewan-dowskiego, Tusk publicznie akcentował, że rzekomo
    i tak, co sprzedajemy nie ma żadnej wartości, wyrażając skrajną pogardę dla
    możliwości polskiego przemysłu. Dawał do zrozumienia wprost, że cary polski
    przemysł jest tylko kupą bezwartościowego złomu. W wystąpieniu na spotkaniu
    z wyborcami w Starachowicach, w sierpniu 1993 r., Tusk deklarował: Mogę
    stanąć nago na głowie na szczycie Pałacu Kultury i powtarzać, że
    prywatyzacja już przyniosła Polsce biliony złotych, że polskie
    przedsiębiorstwa są mało albo nic niewarte i dlatego są tanio sprzedane
    (por. Z. Nowak "Tusk nagi", "Gazeta Wyborcza", 14-15 sierpnia 1993 r.).


    Dziś wiemy, jak wiele świetnie funkcjonujących zakładów (choćby Kwidzyn)
    zostało sprzedanych kosztem mizerii całego narodu poniżej swej wartości.
    Mimo to Tusk, jedna z osób najbardziej odpowiedzialnych za popieranie tych
    tak katastrofalnych dla Polski działań, jest wicemarszałkiem polskiego
    Sejmu.


    Inna sprawa, że takie rzeczy, jak polskie interesy, polskość (a może nigdy)
    nie rajcowały Tuska. Już w 1987 r. wystąpił na łamach "Znaku" z jednoznaczną
    koncepcją skrajnego wyobcowania z polskości. Mówił wprost: Co pozostanie z
    polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr
    niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość - to
    nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością,
    kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.


    Wyobcowanie z polskości łączy się u Tuska z wyraźną niechęcią do Kościoła
    katolickiego. Były przywódca prawego skrzydła Kongresu
    Libe-ralno-Demokratycznego Lech Mażewski oskarżał Tuska jako jedną z osób
    szczególnie odpowiedzialnych za "swoistą barbaryzację KL-D", jej odejście od
    pierwotnych nawiązań do tradycji etyki chrześcijańskiej i pojawienie się
    klerykalizmu. Jak pisał Mażewski w katolickim "Ładzie" z 17 kwietnia 1994 r.
    pod koniec 1992 r. czołowi przywódcy (D. Tusk czy J. Le-wandowski) zaczęli
    krążyć po Polsce z kagankiem oświaty seksualnej, twierdząc, że bez
    nieograniczonego prawa do aborcji nie ma prawdziwej demokracji, a jedynie
    zakamuflowana dyktatura Kościoła.


    W styczniu 1997 r. szczerze wyznał w wywiadzie dla "Głosu Wybrzeża", pytany,
    z jakiego powodu najczęściej gryzie go sumienie: Z powodu lenistwa. Mówił to
    człowiek, który sam w jednym z wywiadów pomstował na polską "próżniaczą
    klasę" polityczną. Przypomniano mu to w czasie wywiadu dla "Gazety
    Wyborczej" z 17 lipca 2001 r., pytając: Czy jednak Pan sam nie jest
    przedstawicielem klasy próżniaczej? (...). Przyznaje się Pan, że nie potrafi
    się przebić ze swoimi pomysłami, a zatem nic Pan nie wytwarzał. W wywiadach
    prasowych chwalił się Pan zamiłowaniem do drogich garniturów kupozuanych za
    senacką dietę. Czy to nie jest klasyczny przykład członka klasy próżniaczej?


    W tym samym wywiadzie z Tuskiem dla "Gazety Wyborczej" pytano: W wywiadzie
    dla "Echa Dnia" tak Pan tłumaczył swoje odejście z Unii (Wolności -
    J.R.N.): - "Me chciałem żyć w tym politycznym ciepełku, którego głóionym
    sensem jest pobieranie wynagrodzenia. Mam niewiele ponad 40 lat i jeszcze
    chce mi się coś robić". To dlaczego tak długo tkwił Pan w tym ciepełku i nie
    chciało się Panu czegoś zrobić?


    Niechęć do wartości chrześcijańskich i narodowych ściśle łączy się u Tuska
    ze skrajnym koniunkturalizmem, niebywałą łatwością zmieniania poglądów w
    zależności od sytuacji. Wspomniana przy sylwetce Ole-chowskiego skrajnie
    radykalna zmiana poglądów na jego temat ze strony Tuska była dość typowa dla
    różnych metamorfoz tego ostatniego polityka. Już 23 listopada 1991 r.
    Tuskowi przypomniano na łamach "Tygodnika Solidarność": Zofia Kuratowska i
    Piotr Nowina-Konopka stiuierdzili, że pan przynajmniej dwa razy dziennie
    zmienia opinię. Mówili to działacze z kręgózu


    Unii Demokratycznej, a więc partii, w której parę lat później, po jej
    połączeniu z liberałami (jako Unii Wolności), sam Tusk miał stać się wielce
    prominentnym działaczem.
    ---------
    Wiecej na stronie JRN

    ----------
    Znalazla Anna Kozlowska, wpisala na Forum Kraj i tutaj. Moze jeszcze gdzies
    wpisze jesli sie nie rozproszy czym innym.
  • Gość: czytelnik2005 IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 06.09.05, 20:37
    Przekonaniem wielu ludzi jest wyraźny rozdział religii od spraw świeckich jak
    administrowanie państwem,gdyż silne religie oparte są na silnej wierze,a silne
    państwo na zdrowej ekonomii opartej na znajomości przez niekoniecznie
    religijnych polityków matematyki i logiki (religia to sprawa prywatna).Pozatym
    religia obiecuje złote góry dopiero po śmierci,natomiast politycy
    obiecują sprawdzalne rezultaty ich rządenia swoim wyborcom na tej ziemi.
    Więc te ideologie są w stanie przetrwać tylko istniejąc obok siebie,gdyż
    krzyżowanie nauk ścisłych jak matematyka,fizyka,ekonomia itp. z
    teologią,odwiecznie powoduje wojny,głód,smród i ubóstwo,więc przy wyborach
    praktyczniej dla wielu byłoby kierowanie się zdrowym rozsądkiem,a nie księgą
    niedorzeczności jak często określa się Biblię
  • Gość: haha IP: *.gdynia.mm.pl 07.09.05, 08:18
    Dlatego USA rządzi debil Bush już drugi sezon. Rzeczywiście miał
    program...telewizyjny.
  • Gość: czytelnik2005 IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 07.09.05, 17:24
    Republikanie z Bushem czy bez Busha jak dorwą się do władzy to
    rabują skarb państwa,wpędzą rząd w długi,bo tylko zadłużony
    rząd przynosi zyski bankom (lichwiarzom).Po ostatnich ośmiu latach rządów
    Clintona,rząd Usa posiadał nadwyżkę kilku tryliardów dolarów.
    Republikanom po przechwyceniu władzy,zabrało tylko kilka miesięcy,żeby tą
    nadwyżkę zniwelować i następnych kilka żeby wpędzić Amerykanów w
    tryliardowe długi.Podobnie dzieje się w Polsce Kwaśniewskiego,którego po
    wyborach Bush planuje umieścić na stołku sekretarza generalnego ONZ-tu,
    a w Polsce do władzy dojdzie papet Kwaśniewskiego i będzie kontynuował
    zadłużanie Polski u tych samych bankierów co Bush i takie to prawdziwe
    oblicze polskiej demokracji,a raczej autokracji,ot co

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.