Dodaj do ulubionych

Przekręty w gdańskiej archidiecezji

04.12.02, 13:25


Jak się pasie arcypasterz

Gdyby Kuria Metropolitalna w Gdańsku była spółką prawa handlowego, a prezesem
jej zarządu abp Gocłowski, to właśnie przeciwko niemu byłby skierowany do
sądu akt oskarżenia o działanie na niekorzyść spółki.

Kuria nie jest spółką, a Gocłowski prezesem, więc przewał na kilka milionów
złotych ujdzie mu na sucho. Jeśli ktoś pójdzie siedzieć – co zawsze może się
zdarzyć – to nikt z kuriewnych. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła
zarzuty Brunonowi S., szefowi gdańskiego oddziału Agencji Własności Rolnej
Skarbu Państwa oraz Edmundowi P. z Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Za to,
że bezprawnie przekazali parafii katolickiej pod wezwaniem bł. Siostry
Faustyny Kowalskiej w Rotmance spod Gdańska 14,76 ha gruntu o wartości –
według aktu oskarżenia – 11 mln zł, leżącego w miejscowości Lublewo, także
niedaleko Gdańska.

Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego z 1989 r. mówi, że każda
nowo powstała parafia na tzw. ziemiach zachodnich i północnych ma prawo
dostać od państwa do 15 ha gruntów rolniczych na założenie gospodarstwa.
Ustawa miała w zamyśle zadośćuczynić Kościołowi kat. za straty, jakie poniósł
w latach 50., gdy państwo (zwane stalinowskim) odbierało mu tysiąchektarowe
latyfundia.

Więc samo przekazanie było OK i nie tego czepił się prokurator. Problem w
tym, że urzędnicy przekazali proboszczowi z Rotmanki nie ziemię rolniczą,
tylko atrakcyjne działki, które w planach zagospodarowania przestrzennego
gminy od wielu już lat widniały jako tereny budowlane. W swej bezduszności
prokurator uznał to za działanie na szkodę skarbu państwa. Każdemu z
urzędników grozi do 10 lat więzienia.

Afera ta (opisywała ją również "GW") jednak nie jest jedną z wielu tego typu,
a prokurator najwyraźniej zapomniał oskarżyć wszystkich winnych.

Gruntowny wzrost ceny gruntu

8 listopada 1999 r. Pomorski Urząd Wojewódzki w Gdańsku wydał decyzję o
przekazaniu parafii katolickiej pw. św. Faustyny Kowalskiej w Rotmance 14,76
ha gruntów na podstawie ustawy o stosunku Państwa do Kościoła.
W marcu 2000 r. proboszcz parafii darował ten grunt Kurii Metropolitalnej w
Gdańsku. 26 kwietnia 2000 r. dyrektor ekonomiczny kurii, ks. prałat Albin
Potracki sprzedał darowaną ziemię trzem osobom fizycznym – trzem panom za 1
mln zł. Dzień później, 27 kwietnia 2000 r., wczorajsi nabywcy ziemi sprzedali
grunt Bałtyckiemu Towarzystwu Inwestycyjnemu z Gdyni za 5,6 mln zł.

W dokumentach Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Gdańsku znajdują się
świątobliwe pisma świątobliwych mężów z września 1998 r. i października 1999
r. wskazujące dokładnie, jaką ziemię chcą otrzymać.

Mało tego. Trzech panów, którzy zapragnęli od gdańskiej kurii kupić 15 ha
gruntu, nie miało całej kwoty, czyli miliona zł. Co zrobili? Pożyczyli – 900
tys. zł – od Bałtyckiego Towarzystwa Inwestycyjnego. BTI z kolei pożyczyło od
Banku Ochrony Środowiska. Bank zaś udzielając kredytu jako zabezpieczenie
otrzymał zastaw na hipotece... kościelnego gruntu w Lublewie.

Akty kupna-sprzedaży pomiędzy kurią a nabywcami oraz oświadczenie o
ustanowieniu hipoteki sporządzał ten sam notariusz, tego samego dnia, w tym
samym miejscu: na plebanii, której proboszczem jest ks. Albin Potracki,
dyrektor ekonomiczny archidiecezji gdańskiej.

Akt notarialny dalszej odsprzedaży ziemi, już ostatecznie w ręce BTI,
podpisano dzień później już u innego notariusza i w innym miejscu.

Wygląda na to, że kuriewni urzędnicy doskonale wiedzieli od początku, jakiej
ziemi chcieli, komu ją opylą i za ile. A pierwsi w łańcuszku kupujących byli
figurantami.

Dawniej przywłaszczenie sobie rzeczy
nazywano kradzieżą.
Otrzymywało się rozgrzeszenie, gdy zwróciło się rzecz skradzioną i krzywdę
naprawiło.
Dziś kradzież jest rzadkim słowem, zbyt prostym, aby oddać skomplikowane
machinacje.

Mówi się o zagarnianiu, wyłudzaniu, niegospodarności, defraudacji, korupcji,
oszustwie finansowym, o aferze. Ile słów oddaje to, co było treścią
kradzieży, jako przekroczenia przykazania

"Nie kradnij"? – pytał prymas Józef Glemp.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku nie próbowała w całym śledztwie zadać sobie
pytania, jak to się stało, że Kościół ofiarowaną ziemię sprzedał tak
niekorzystnie komuś, kto dosłownie w chwilę potem uzyskał kilkakrotnie wyższą
cenę. Prokuraturę zainteresowało jedynie przestępstwo urzędnicze. A jako
beneficjenta tej decyzji wskazała proboszcza z Rotmanki. Nie wzywano więc
ludzi kurii: ani ks. prałata Albina Potrackiego, ani tym bardziej ks. abp.
Tadeusza Gocłowskiego. Nie był przesłuchiwany także ówczesny wojewoda Tomasz
Sowiński, katecheta z zawodu, totumfacki Gocłowskiego z charakteru. A
przecież zgodnie z ustawą to wojewoda formalnie przekazuje ziemie Kościołowi.

Kościołowi gdańskiemu ani jego głowie abp. Gocłowskiemu nikt nic nie zarzuca.
Dostał darmo ziemię, a ponieważ nie była mu potrzebna, to ją sprzedał. A że
kupiec sprzedał ją drożej? Cóż, prawo rynku. Nawet nie można się przyczepić
do pomysłu, że do całej transakcji kuria zaangażowała pośredników, aby
zapłacić opłatę skarbową od mniejszej kwoty. Kościół nie oszukał skarbu
państwa, bo nie płaci podatków wcale. Ani od większych, ani od mniejszych
kwot.

Cała sprawa ma jedynie wydźwięk moralny. Ten, kto o tym pisze, to kłamca i
bezbożnik. Zresztą widział kto, aby arcybiskup zajmował się handlem?

Cudowni winni

Całą winę wzięli na siebie urzędnicy. I nie jest to wcale głupie z ich
strony. Osiem lat temu na koncercie rockowym w hali Stoczni Gdańskiej śmierć
poniosło 7 osób, 248 zostało poparzonych lub rannych. O stratach materialnych
nie ma co wspominać, bo przy tak wielkiej tragedii ludzkiej są niczym.
Koncert zorganizowały przydupasy i ulubieńcy abp. Gocłowskiego z Agencji
Reklamowej FM Katolickiej Rozgłośni Archidiecezji Gdańskiej Radio Plus
(pisaliśmy o tym przez kilka lat, ostatnio "NIE" nr 37/2002). Pomimo
sporządzonego aktu oskarżenia sprawa utknęła. Ciągle coś przeszkadza.
Ostatnio sędzia prowadzący musiał się zmienić, bo prowadził nie tylko sprawę,
ale też pojazd mechaniczny nie w takim stanie jak trzeba.

W Trójmieście wszyscy są zgodni, że Gocłowski dość skutecznie odgrywa rolę
obrońcy posiłkowego w tej sprawie. O ulubieńcach nie zapomina. Chłopcy z
Agencji FM i ówczesny naczelny Radia Plus (związany z agencją FM kapitałowo
poprzez żonę) poszybowali na bardziej eksponowane stanowiska w rozgłośni Plus
do centrali w Warszawie. Jeden z nich – oskarżony Tomasz T. – został
dodatkowo kawalerem maltańskim z tytułem "Kawalera Honoru i Dewocji".

Brunon S. i Edmund P. – oskarżeni przez prokuraturę o rozporządzenie gruntem
na rzecz Kościoła ze szkodą skarbu państwa – mogą więc raczej spać spokojnie.
Sprawa się może ślimaczyć. Za chwilowe niedogodności, jakimi są rozmowy z
prokuratorem, a potem łażenie do sądu na rozprawy – zyskują nieocenionego
protektora – ważnego arcybiskupa.

Cudowna liczba pomyłek

Podobnych spraw, które zbadała gdańska prokuratura jest więcej. Wszędzie
mechanizm jest taki sam: urzędnik państwowy się myli, atrakcyjna ziemia,
której nie powinna dostać żadna parafia, trafia w ręce proboszczów, ci, jak
na komendę, oddają darmo grunt do centrali, czyli Gocłowskiemu, kuria ziemie
sprzedaje, nabywca odsprzedaje ją z zyskiem.

Prokurator powinien więc postawić sobie pytanie: jak to jest możliwe, żeby
urzędnicy tyle razy się pomylili? Niedorozwinięci jacyś? Zwłaszcza że
poszkodowanych w tej sprawie jest o wiele więcej niż tylko skarb państwa.
Poszkodowany jest sam Kościoł katolicki jako wspólnota wiernych. Jeśli bowiem
ziemię wartą ok. 6 mln zł przedstawiciel Kościoła sprzedał za 5 razy mniejszą
kwotę, to działał na niekorzyść tej wspólnoty. Oszukani mogą się czuć więc
parafianie z Rotmanki, których proboszcz ziemie otrzymał i oddał.

Po
Edytor zaawansowany
  • maaax 05.12.02, 15:47
    i tak sprawie ukręca łeb - czarni są w Polsce ponad prawem - dlatego tez ich
    większośc tak boi sie Unii
  • Gość: gras IP: *.ipartners.pl 05.12.02, 19:47
    Pięknie wykiwał na ładnych parę (nascie) milionów były dyrektor Stelli Maris.
    Ciekawe czy komornikom uda się sciągnąć pieniadze.
  • Gość: zakonnik IP: *.bc.hsia.telus.net 09.12.02, 04:14
    Jak dlugo jeszcze my Polacy bedziemy tolerowali tych skurwieli w sutannach.To
    pazerne bydlo ma tyle wspolnego z Bogiem co ja z islamem.Ja osobiscie jestem
    katolikiem ale chodze do kosciola kiedy jest w nim pusto nie moge zniesc widoku
    tych cwanych palantow udajacych niewinnych apostolow
  • Gość: piff IP: 80.48.246.* 09.12.02, 11:47
    WSZYSCY DOBRZE WIECIE,ŻE GOCŁOWSKI MIAŁ KILKUDZIESIĘCIU KOCHANKÓW-UPRZEJMIE
    PROSZĘ WIĘC O ODROBINĘ ZROZUMIENIA DLA POTRZEB FINANSOWYCH WIELKOPAŃSKIEGO
    GAYA.
  • Gość: piff IP: 80.48.246.* 09.12.02, 11:47
    WSZYSCY DOBRZE WIECIE,ŻE GOCŁOWSKI MIAŁ KILKUDZIESIĘCIU KOCHANKÓW-UPRZEJMIE
    PROSZĘ WIĘC O ODROBINĘ ZROZUMIENIA DLA POTRZEB FINANSOWYCH WIELKOPAŃSKIEGO
    GAYA.
  • Gość: piff IP: 80.48.246.* 09.12.02, 11:52
    WSZYSCY DOBRZE WIECIE,ŻE GOCŁOWSKI MIAŁ KILKUDZIESIĘCIU KOCHANKÓW-UPRZEJMIE
    PROSZĘ WIĘC O ODROBINĘ ZROZUMIENIA DLA POTRZEB FINANSOWYCH WIELKOPAŃSKIEGO
    GAYA.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka