Dodaj do ulubionych

Karmienie piersią - oszukana "Promocja"

09.10.09, 22:56
Wiele razy słyszałam, że karmienie piersią jest wygodne, proste, przyjemne a
przede wszystkim tanie w porównaniu do karmienia butelką.
Co za wierutna bzdura, myślę teraz...

Podsumujmy:
1. Laktator elektryczny medeli 450 zł
2. Poduszka do karmienia 50 zł
3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł
4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł
5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł
6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60 zł
7. podgrzewacz do butelek 200 zł
8. krem do brodawek Mustela 45 zł
9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł

tak więc wydałam już 1905 zł, a czeka mnie jeszcze zakup nowych staników,
ponieważ ciągle zmienia mi się rozmiar piersi, a te staniki od ciągłego
odpinania rozciągają się a na cyckach co jak co to mi zależy, zakup nowych
butelek dostosowanych do wieku dziecka, nowe torebki do mrożenia pokarmu,
wkładki laktacyjne...
Jestem przekonana, że kiedy Kuba będzie miał 6 miesięcy moje tanie naturalne
karmienie zamknie się na poziomie 2500-2700 złotych

Bardzo jestem ciekawa ile wydałabym przez 6 miesięcy jako mama butelkowa?

Oczywiście naturalne karmienie byłoby tańsze gdybym nie zdecydowała się na
szereg gadżetów wspomagających naturalne karmienie, ale czy było by wtedy
równie proste i wygodne, nie sądzę...
Czy karmienie byłoby przyjemne gdybym nie miała laktatora i nie mogła nigdzie
się ruszyć przez pół roku?
Czy zdecydowanie się na tańszy laktator np ręczny i machanie rękami przez
godzinę by ściągnąć 30 ml byłoby wygodniejsze?
Czy zaoszczędzenie na stanikach i wyciąganie piersi przez zwykły stanik byłoby
prostsze?

--
http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
Edytor zaawansowany
  • mama9908 09.10.09, 22:59
    to podpucha czy Ty tak na serio? skoro tyle wydałaś to chyba Cię
    stać.Moim zdaniem zdrowo przesadziłaś.
  • martekle 09.10.09, 23:28
    żadna podpucha, nie jest to post w stylu pokłóćmy się...
    bardziej jestem ciekawa jak radzą sobie inne dziewczyny
    czy wydały mniej czy więcej?
    Można pomyśleć ze mnie stać skoro kupiłam
    ale nie kupiłam tego hurtem w ciągu jednego dnia
    tylko systematycznie to się nawarstwiało
    i jak podejmowałam decyzję o kupnie czegoś droższego jeśli był tańszy
    odpowiednik to rezygnowałam z tańszej wersji w obawie ze będę żałować
    to moje pierwsze dziecko, pierwsze doświadczenia w karmieniu
    a łatwo nie było...

    a najgorsze jest to, żeby to się zamortyzowało
    to powinnam karmić jak najdłużej
    a ja mam już dość i modle się by dociągnąć do 6 miesiąca...
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • morekac 15.10.09, 23:19
    i jak podejmowałam decyzję o kupnie czegoś droższego jeśli był
    tańszy
    > odpowiednik to rezygnowałam z tańszej wersji w obawie ze będę
    żałować
    > to moje pierwsze dziecko,

    Niestety, takie przekonanie-że jak coś droższe to musi być lepsze.
    Przecież żadna mama nie odmówi swojemu dziecku najlepszych rzeczy,
    bo będzie czuła się matką wyrodną... A i tak wszystko produkowane
    jest w Chinach.
    Następne pułapki, które na was czekają to zabawki edukacyjne...
  • mika_p 09.10.09, 23:17
    Podsumujmy.
    1. Laktator - przy pierwszym dziecku miałam ręczny i odciągałam sporadycznie,
    przy drugim odciągałam bez laktatora, w pewnym momencie regularnie (codziennie
    wieczorem do porannej kaszki), 80-90 ml w pół godziny.

    2. Poduszka do karmienia - nie miałam, karmiłam na poduszce z kanapy.

    3. staniki - uświadomienie stanikowe boli :( Jako nieuświadomiona, kupowałam
    takie po 3 dychy. Nie karmiąc, kupuję poniżej setki na wyprzedażach. Ale, kura,
    schudłam ostatnio iw łaściwie powinnam wymienić zawartość szuflady.

    4. wkładki - złotówka za parę.

    5. woreczki do mrożenia - nie miałam, w zapasie miałam 2-3 porcje mleka, mrożone
    w szklankach od nutelli (z wieczkiem), czyli gratis.

    6. butelki do podania odciągniętego pokarmu - 1, marki babyono, max 15 zł

    7. podgrzewacz do butelek - garnek z ciepłą wodą.

    8. krem do brodawek - bepanthen

    9 herbatki lakatcyjne - nie piłam.

    Nakupiłaś gadżetów, i masz pretensje, że wydałaś pieniądze. A przy karmieniu
    butelką też byś wydała na staniki, bo rozmiar piersi po ciąży się zmienia, więc
    te 6 stów by poszło. Podgrzewacz byś kupiła, butelek byś miała jeszcze więcej, a
    zamiast herbatek laktacyjnych kupowałabyś herbatki do przepajania niemowlęcia. I
    więcej butelek i smoczków do herbatek. I jeszcze smoczki uspokajacze. Laktator i
    nadwyżkowe staniki zamortyzują się w 3-4 miesiące (licząc po 2 stówy na mleko
    miesiecznie, kiedyś tak dziewczyny pisały na Niemowlu).

    Ile byś wydała w pół roku jako mama butelkowa?
    1800 zł na mleko.
    120 zł na herbatki (pudełko za 15 zł na miesiąc, nie wiem, ile idzie, rybką lecę)
    600 zł na staniki.
    200 zł butelki.
    200 zł podgrzewacz.
    Wcześniejsze niż u piersiowego rozszerzanie diety, niech będzie 3 zł w pierwszym
    miesiącu i 5 zł w drugim, dziennie, to 90+150, 240 zł.

    Koło 3200 zł. Wychodzi 5 stów do przodu. Stać cię na karmienie piersią i 5
    bluzek :))

    --
    Nieprawosławne pisanie prosimy e-wiciami do piastunów wnijścia słać! :-)
  • magdaksp 10.10.09, 23:10
    1800zl na mleko?askad taka kwota?ja karmie dosyc drogim mlekiem(35zl za puszke)i
    wg moich wyliczen wynika,ze przez 26 tygodni czyli pół roku wydalam ok 900zl na
    mleko.
    600zlna staniki?kupilam 3 i wydalam 200zl(w uswiadomionym rozmiarze:))
    120zl na herbatlki? po co , ja daje wode, czasem herbatke,ale jedno opakowanie
    starcza m na ok miesiac.czyli 90zl.
    podgrzewacz kupilam w mothercare za 100zl ale sprzedalam bo wystarczylami
    mikrofalowka. wiec ty chyba takze troszke przesadzasz z kosztami.
    buteli smoczki-kupowane na allegro, ok 17 zl za jedna butelke ze smoczkiem.mam
    ich 4. mi wyszlo ok 1300zl za pół roku karmienia butelka.a nie 3200pln
    --
    bagladyshop.blogspot.com
    Nie wiedziałem że jest tylu idiotów dopóki nie wszedłem do Internetu - Stanisław Lem
  • artdesign84 14.10.09, 01:50
    mi po podliczeniu wyszło 1000 zł za pół roku karmienia butlą ...
    (staników nie kupowałam nowych, nie potrzebowałam)nie korzystałam ani z
    podgrzewacza, ani z mikrofalówki
  • kinga_owca 09.10.09, 23:21
    wystarczy "ruszać się" z dzieckiem i nie trzeba tyle kasy wydawać
    ale jak ktos chce to przeciez zabronić mu nie można ;-)
    tylko wtedy reklamacji się nie uwzględnia...
    --
    wierzę, że skoro coś się stało, to jest w tym jakiś cel...
    Aniołek XII 2004, Aniołek VII 2005
    Tomek (ur. 14.03.2008 r.) - mój marcowy cud
  • martekle 09.10.09, 23:33
    cudowna rada...
    rozumiem, że można się ruszyć okazyjnie z dzieckiem do sklepu
    ale nie wyobrażam sobie ciągania dzieciaka ze sobą po sądach, supermarketach i
    siłowniach
    często muszę tez wyjść wieczorami
    nie zabiorę śpiącego synka w nosidełko i w drogę
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • kinga_owca 11.10.09, 14:41
    wiesz, wszystko zależy od podejścia
    ja nie chodziłam z dzieckiem na siłownię ani do supermarketu
    na siłownię nie musiałam, bo karmienie piersią + noszenie w chuście
    dało u mnie rezultaty diety cud ;-)
    po zakupy chodził mąż
    gdy mały się urodził mieliśmy remont, kupowaliśmy farby, drzwi,
    meble - wszystko z dzieckiem w chuście
    fotel np. wybierałam karmiąc malego - bo do tego mial służyć więc
    wypróbowałam od razu ;-)

    a co do zakupów
    laktator miałam ręczny - używałam tylko w czasie nawału
    poduszka do karminienia u nas się sprawdziła
    wkładki - cała masa, do tej pory mi cieknie a to już 19 miesięcy
    staniki - na początek miałam zwykłe "bawełniaki" bo inne mnie
    gryzły, teraz mam kilka lepszych no i ładniejszych prz tym
    butelki - 2 szt, nie używałam, potem przerobiłam na niekapki
    podgrzewacz tez mam - używałam do słoiczków
    reklama robi swoje ;-)

    kupiłam tez pojemniki na pokarm i woreczki, ale nigdy niemiałam tyle
    zapału, żeby ściągać - wolałam zabrać małego ze sobą, serio
    --
    wierzę, że skoro coś się stało, to jest w tym jakiś cel...
    Aniołek XII 2004, Aniołek VII 2005
    Tomek (ur. 14.03.2008 r.) - mój marcowy cud
  • mruwa9 09.10.09, 23:51
    Teraz moje podsumowanie:
    1. laktator- zaden. odciagalam recznie, jesli byla taka potrzeba.
    Koszt - 0 zl.
    2. Zadnej poduszki nie uzywalam, zbedny bajer. Koszt- 0 zl.
    3. staniki do karmienia, 3 sztuki, a i tak musialabym kupic,
    niezaleznie od formy karmienia.
    4. nie potrzebowalam stosun wkladek laktacyjnych, przypadla paczka
    lub dwie na dziecko, po ok. 10zl opakowanie, ale gdybym miala az
    tak ogromne potrzeby wkladkowe, pewnie zainwestowalabym w
    wielorazowe, wydatek jednorazowy.
    5. Woreczki mozna, jesli sie chce, u mnie swietnie zdawaly egzamin
    szklane sloiczki po koncentracie pomidorowym czy innych produktach
    spozywczych, a 200ml, koszt - 0 zl .
    6.butelki - wystarczyl jeden kubek (kilkanascie zlotych)
    7. Podgrzewacz - niepotrzebny, w razie koniecznosci byl garnek z
    woda.
    8. Kremow do brodawek nie uzywalam, 0 zl,
    9. herbatek takoz, to placebo - 0 zl.


    tak wiec moje calkowite koszty zwiazane z karmieniem piersia
    oscylowaly w okolicach 20zl na dziecko. Jesli ktos lubi otaczac sie
    gadzetami (poduszki, laktatory, podgrzewacze), to gornego limitu
    wydatkow nie ma, ale to raczej kwestia fanaberii niz rzeczywistej
    koniecznosci. Gdybys poglowkowala, pokombinowala, Twoje koszty tez
    moglyby spasc do kwot nieistotnych dla budzetu rodziny.
  • malgos_30 10.10.09, 00:06
    mruwa9 napisała:

    > 9. herbatek takoz, to placebo - 0 zl.
    Nie zgadzam się, że to placebo. U mnie dawały istotną poprawę laktacji.
    Zaprzestałam picia herbatek, jak zaczęły robić mi się zastoje, bo młody nie
    nadążał wysysać. ;)

    --
    listopadowy Julek - 2008 :)
  • martekle 10.10.09, 10:48
    jedyna moja fanaberia to może podgrzewacz i stos staników, które i tak bym
    pewnie kupowała nawet bez karmienia tylko inne
    niestety wszystkie inne rzeczy były mega niezbędne i bez tego karmienie piersią
    w moim wypadku w ogóle by nie wyszło
    nie chce mi się rozpisywać i zanudzać was tłumaczeniem dlaczego
    pokrótce powiem ze synek był i jest trudnym dzieckiem do karmienia, miedzy
    innymi dlatego ze ma wzmożone napięcie mięśniowe i od cycka to się odpycha,
    wygina głowę do tylu puszcza sutek, pręży się itp
    tak wiec poduszka do karmienia to nie bayer, w zasadzie to mam nawet dwie bo
    testowałam która będzie lepsza żeby w końcu z trudem nakarmić dziecko
    a odciąganie mleka ręcznie do butelki - wybacz, ale uznaje za nie możliwe...
    szczególnie ze musiałam na początku odciągać takie ilości by nakarmić małego z
    butelki, z czasem przeszliśmy tylko na pierś

    a jak wcześniej szukałam pomocy z karmienie bo nie wiedziałam co się dzieje, to
    słyszałam tylko jedna głupkowatą radę
    "a smoczek jest w użyciu? wyrzuć smoczek!"
    dobrze ze nie posłuchałam bo już bym była mamą butelkową
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • malgos_30 10.10.09, 00:00
    Skoro to ciekawość, to podliczę siebie :)

    Podsumujmy.
    1. Laktator - przy pierwszym dziecku - 100 zł używana Medela Mini Elektric.
    Kupiony od koleżanki

    2. Poduszka do karmienia - dostałam od koleżanki, ale wygodniej mi na poduszce z
    kanapy.

    3. staniki - może ze 400 zł wydałam. Po zakupie tanich laktacyjnych
    stwierdziłam, że to do bani i kupuję teraz zwykłe z miękką miseczką i drutem.
    Obecnie mam rozmiar 70E/F i płacę po około 60 zł za sztukę.

    4. wkładki - kupiłam kilka paczek chyba ze 150 zł mi poszło, ale teraz używam
    wielorazowych - dostałam w prezencie.

    5. woreczki do mrożenia - nie mam, w zapasie miałam 2-3 porcje mleka, mrożone
    butelkach medeli - 6 szt po 6 zł razem 36 zł.

    6. butelki do podania odciągniętego pokarmu i kaszek i wody do picia - 3 szt.
    Lovi - razem 60 zł

    7. podgrzewacz do butelek - garnek z ciepłą wodą.

    8. krem do brodawek - bepanthen 38 zł za 100 ml

    9. herbatki lakatcyjne - 150 zł.

    Razem: 934 zł, ale zaokrągliłabym do 1000 zł w ciągu 10 miesięcy.
    No, to nie jest źle :)
    --
    listopadowy Julek - 2008 :)
  • basiak36 10.10.09, 00:14
    WOw, a moje jedyne wydatki to poduszka do karmienia z przeceny za 4 funty:))
    I chusta,dzieki temu nie bawilam sie w odciaganie mleka i zabieralam dziecko
    wszedzie ze soba.
    Krem Lansinoh dostalam za darmo w probkach.
    Staniki kupilam ze 3, a chyba po roku zaczelam uzywac zwyklych:)

    Powaznie az 6 stanikow do karmienia kupilas??
    --
    ------------------------------------------
  • martekle 10.10.09, 10:58
    chustę dostałam w prezencie w ogole mi sie nie sprawdziła :(

    na poczatku kupiłam 2 staniki i to jeden za 30 zł
    gowno takie ze od razu przestałam uzywac
    mam duze piersi wiec w kiepskim staniku od razu mam je do brzucha

    poza tym staniki sie szybko rozciagaja
    to nie jest tak ze uzywam sobie teraz 6 stanikow bo mam takie widzimisie
    aktualnie chodze tylko w 2 i piore na zmiane, reszta juz rozciagnieta i za duża...
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • wilma.flintstone 11.10.09, 15:11
    basiak36 napisała:

    > I chusta,dzieki temu nie bawilam sie w odciaganie mleka i
    zabieralam dziecko
    > wszedzie ze soba.

    To musisz miec kregoslup z zelaza, a nie kazdy tak ma. A poza tym co
    to oznacza, ze dziecko niemal caly czas bylo przyssane do Twojej
    piersi? Ja bym odpadla. Mnie to po prostu BOLI, a juz kilka
    doradczyn laktacyjnych ocenilo, ze dziecko ma prawidlowa technike
    ssania. A ssac chce non-stop, wiec gdyby nie smoczek wysiadlabym
    psychicznie, bo nawet po calodobowym muskaniu piorkiem piers zacznie
    bolesnie doskwierac.

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • kasiale73 10.10.09, 01:03
    ja kupiłam laktator za 20zł - nie przydał się, 2 biustonosze (i tak bym kupiła) i faktycznie stosy wkładek laktacyjnych - i to wszystko!
    dziecko kp, uwiązana do niego nie byłam:)
    --
    Lena
    http://s2.suwaczek.com/200710161765.png
    Lilla
    http://s3.suwaczek.com/200909074865.png
  • agasobczak 10.10.09, 09:24
    Totalna podpucha :) przy pierwszej corce jakoś się jeszcze wygłupiałam z
    wkładkami itp ale teraz? Kupilam aventu wielorazowe i jade na nich a staniki? I
    tak trzeba kupowac co jakis czas wiec to mala roznica czy normalny czy do
    karmienia :) ABSOLUTNIE nic nie kupuje z powyzszej listy
    Ciekawe jakim sposobem karmily babki ze 100 lat temu kiedy nie bylo "takich
    udogodnien"

    Jesli kogos stac to niech kupuje bo sluzy to napewno wygodzie ale jak dla mnie
    strata kasy :) Uwazam ze teraz dla mnie karmienie jest rzeczywiscie tanie jak
    barszcz


    --
    Misiakowa
  • biza7 10.10.09, 10:59
    Też sobie pokupowałam różne udogodnienia, ale do głowy by mi nie
    przyszło, żeby te wydatki traktować jako koszty karmienia
    piersią..... Bo tak naprawdę niewiele z nich było naprawdę niezbędne.

    Kupiłam laktator elektryczny Medeli, kiedy walczyłam o zwiększenie
    laktacji zaburzonej przez smoczek - bo wydawało mi się, że będzie
    lepszy niż ręczny którego wcześniej używałam, no i użyłam go może
    kilka razy, a potem piersi mi się "uodporniły", i jak próbowałam
    odciągać żeby zamrozić, to okazało się że nie idzie, za to dużo
    lepiej ściąga się ręcznie (i nie jest to tak męczące jak z
    laktatorem ręcznym). Ale wydatek ten potraktowałam na zasadzie "wolę
    wydać i żeby nie był potrzebny", no i tak się właściwie stało;)

    Poduszkę jedną do karmienia mam pożyczoną od koleżanki, a do tego
    używam trzech zwykłych poduszek z kanapy (córcia woli się karmić
    spod pachy).

    Kupiłam na początku chyba dwa wielkie opakowania wkładek (może w
    sumie jakieś 60 zł) z czego ponad połowę oddałam kuzynce, która
    rodziła pół roku po mnie...

    Staniki kupiłam jak dotąd cztery (karmimy się 9 miesięcy), w sumie
    nie kosztowały chyba więcej niż 200 zł...

    Butelek nie kupowałam, od piątego miesiąca próbowałam uczyć córcię
    pić z kubeczka Medeli (koszt 5 zł). Kosztów łyżeczki Medeli i
    zestawu SNS (w sumie ok. 150 zł) raczej nie można wliczać do
    normalnych kosztów KP, bo to było na czas walki o utrzymanie
    karmienia piersią, kiedy trzeba było przez krótki czas dokarmiać
    małą bo denerwowała się na pierś... ALe te kłopoty sama sobie
    zafundowałam podając wcześniej smoczek, więc....;)) Teraz picie daję
    z kubeczka niekapka, który i tak pewnie bym kupiła, więc do kosztów
    KP raczej nie można zaliczać.

    Podgrzewacza żadnego nie kupowałam, mleko do dokarmiania i obecnie
    jedzonka podgrzewam w miseczce z gorącą wodą.

    Kupiłam też woreczki do przechowywania pokarmu - chyba ok. 30 zł za
    30 sztuk, i większości nie zużyłam, bo miałam też jeszcze 30 szt. od
    koleżanki. Kupiłam też jeden zestaw woreczków Medeli - drogie jak
    diabli, nie pamiętam dokładnie ile ale dużo kosztowały - i zużyłam
    może dwa;))

    W sumie, wychodzi mi że naprawdę potrzebnych kosztów związanych
    TYLKO z karmieniem piersią (czyli nie licząc wydatków, które i tak
    bym musiała ponieść) było dotychczas (przez 9 miesięcy)ok. 300 zł, a
    dodatkowe ok. 800 - 900 zł to gadżety, które kupiłam, ale bez
    których też dałabym radę, plus moja lekka rozrzutność polegająca na
    bezsensownym kupowaniu "na zapas" oraz kupowaniu droższych rzeczy
    zamiast tańszych, jak np. woreczki na pokarm (na szczęście miałam
    się z kim podzielić nadwyżkami wkładek, maści na brodawki itd.;))

    Moim zdaniem co do zasady karmienie piersią naprawdę jest tanie w
    porównaniu do karmienia mieszanką - bo tak naprawdę laktator nie
    jest niezbędny (nawet jeżeli chce się odciągać pokarm - sama się
    przekonałam, że ręcznie odciąga się zupełnie fajnie, tylko
    potrzebowałam czasu żeby samą siebie do tego przekonać), zamrażać
    pokarm można nie tylko w firmowych drogich woreczkach, poduszki
    można używać zwykłe...

    Natomiast jeżeli kogoś stać (mnie było stać) i ma się z tym poczuć
    lepiej, to jasne że może kupować różne "ułatwiacze", i równie jasne
    jest że będą one kosztować. Ale to nie są moim zdaniem koszty
    karmienia piersią, tylko koszty mojego "wygodnictwa", bo z tymi
    gadżetami było mi (albo myślałam że będzie) łatwiej. A potrzebowałam
    tych 9 miesięcy, żeby się przekonać, że tego czego naprawdę
    potrzebowałam, było bardzo mało;)) No ale przynajmniej przy drugim
    dziecku będę mądrzejsza;)


    --
    Po 10 latach czekania nareszcie - Klaudusia urodziła się 2 stycznia;)
  • martekle 10.10.09, 11:01
    jakie wkładki wielorazowe polecacie?
    i na czym to polega
    piorę je normalnie w pralce?

    mam cycki gejzery, zwykle wkładki zmieniam ze 4 razy na dobę
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • beakarp 10.10.09, 18:19
    hej
    u mnie ten sam problem:/
    podczas karmienia używam plastikowych muszli laktacyjnych / avent ma
    bardzo dobre/, super zbierają co tam z wolnej piersi wypływa:)
    Wielorazowe wkładki najlepsze z medeli , i tez z aventu. Piorę
    mydełkiem dziecięcym, i suszę na słoneczku/kaloryferze. 2 pary
    wystarczą, pod warunkiem stosowania tych plastikowych ustrojstw, bo
    to podczas karminia największe gejzery, prawda?
    --
    73/101 matka karmiąca;)

    http://www.suwaczki.com/tickers/relg6iyeo3vvaa83.png
  • martekle 10.10.09, 20:36
    no wlasnie, ja mam tak, ze jak maly ssie z jednej piersi to nagle one sie
    ukatywniaja na maxa, synek zaczyna się krztusić a druga piers przeciaka na maxa
    w te wkladki
    praktycznie po kazdym karmieniu powinnam wymieniac te wkladki
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • gioseppe 10.10.09, 18:52
    avent ma fajne wielorazowe, pakowane po 6szt, pierzesz w pralce

    --

    www.szajnar.pl - makijaż Kraków
    http://lilypie.com/pic/2009/09/21/VKe9.jpghttp://lb1f.lilypie.com/1GGdp2.png


    http://s2.pierwszezabki.pl/015/0153699c0.png?9303
  • ursus_arctos 10.10.09, 11:09
    az z ciekawosci policze:

    1. Laktator elektryczny medeli 450 zł - nie mam, nie uzywam
    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł - mam, tez cos 50pln, ale bez niej tez dalabym rade
    > 3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł - 3 staniki, 400 pln
    > 4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł - kupilam wielorazowe,
    100 pln
    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł - nie mam, nie mroze
    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60 zł - nie
    mam ani pol butelki w domu, po co?
    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł - nie mam
    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł - dostalam lansinoh w szpitalu i potrzebny
    byl przez jakies dwa tygodnie
    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł - pilam na poczatku, dlatego
    ze mi smakowaly :)

    czyli lacznie 580, z czego wiekszosc to staniki, ktore i tak musialabym kupic,
    bo uzywalam ich w ciazy. wiekszosc to niepotrzebne gadzety moim zdaniem.
    ale ja pokarmu nie odciagam, po prostu wszedzie chodze z dzieckiem. aha, czyli
    moglabym do "karmiacych" wydatkow dodac chuste ;)

    --
    http://www.alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/5/548776.png
  • mama-emilki 10.10.09, 12:57
    Kupiłam laktator-ręczny -przydał się 2 razy. Butelki-2 sztuki, dobrze sprawdziły
    się do odmierzania wody do kaszki ;-) jak już córka była starsza. Podgrzewacza
    nie miałam, poduszki do karmienia nie miałam, staniki-2 sportowe, koszt 30 zł za
    sztukę bo wszystkie inne "gryzły" mnie w piersi. Wkładki laktacyjne-jedno
    pudełko, z resztą zużyłam tylko połowę zawartości. Karmiłam 13 miesięcy.
    Myślę, że jakieś 200 zł w sumie :-)
    --
    Emilka (12.05.2007)
  • mama-emilki 10.10.09, 13:41
    Aaa, przepraszam-jeszcze jedna tubka bepathenu (na spółkę z córą ;-) ) i jedno
    opakowanie torebek do mrożenia pokarmu, tylko nie wiem, po co je kupiłam, bo
    zużyłam może 5? A propos, polecam przejść się do hurtowni opakowań plastikowych
    i zakup pojemniczków z przykrywkami, takie, w jakich kupuje się surówki na wagę.
    Są różnych kształtów i pojemności, mają atest do kontaktu z żywnością. Ja takich
    używam do mrożenia porcji obiadu dla Emilki, sprawdzają się super. A kosztują
    jakieś śmieszne grosze.
    --
    Emilka (12.05.2007)
  • pamplemousse1 10.10.09, 13:08
    to i ja policzę przy bliźniakach, z ciekawości :)

    Karmię bliźniaki prawie pół roku:
    1. Laktator elektryczny medeli - 300zł (użyty parę razy)
    2. Poduszka do karmienia (bliźniąt) - pożyczona a i tak nie używałam
    3. staniki do karmienia - kupiłam 3, łącznie 200 zł
    4. stos wkładek laktacyjnych- uzywałam przez 3,5 m-ca, ale tylko jak
    wychodziłam gdzieś do ludzi, w sumie ze 100 zł
    5. woreczki do mrożenia pokarmu - zbyteczne
    6. butelki- zbyteczne, kupiłam w tym m-cu pierwszy niekapek
    7. podgrzewacz do butelek - nie podaję mleka w butelce
    8. krem do brodawek Mustela - kobiece mleko wystarczy na obolałe
    sutki lub podkradam dzieciom bepanten :)
    9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy - zbyteczne, na początku
    piłam bo mi świadomość pomagała:), ok. 40 zł wydałam na nie

    czyli = ok. 600 zł

    Medelę zamierzam odsprzedać, herbat nie liczę bo jak nie laktacyjne
    to kupowałabym inne dla własnej przyjemności; podobnie jak bielizny,
    bo chyba każda kobieta lubi sobie kupić coś nowego niezalenie od
    tego czy karmi :)
    nie chcę wiedzeć ile wydałabym na mieszanki i butelki przy
    bliźniakach!:)
    a pozatym zdrowie dzieci- BEZCENNE :)
  • mad_die 10.10.09, 13:17
    Bo jak nie to nie wiem co myśleć...

    Podsumujmy pierwsze dziecko:
    > 1. Laktator elektryczny - wypożyczyłam od poloznej na dwa pierwsze
    tygodnie, koszt - w sumie chyba 10euro
    > 2. Poduszka do karmienia - pożyczyłam od kolezanki
    > 3. staniki kupuje po 12 euro za sztuke (czasami taniej jak jest
    wyprzedaz) i jak sie rozciagaja to je wywalam, na dzien dzisiejszy chyba ich w
    sumie około 10 zuzylam (21mscy karmienia) - no to niech bedzie 120euro
    > 4. wkładek laktacyjnych - 0
    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu - 0, nie mroze i nie odciagam, a z
    dzieckiem wszedzie chodzilam i chodze
    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu - mialam jedna gratis
    z jakiegos promocyjnego pakietu
    > 7. podgrzewacz do butelek - woda w garnku
    > 8. krem do brodawek - Medela za 6 euro
    > 9. herbatki laktacyjne - nie piłam, to ściema

    Wynik? 136 euro

    Podsumujmy drugie dziecko w drodze (ale wredna jestem, jeszcze sie chłop nie
    urodzil a ja juz mu rachunki wystawiam :P):
    > 1. Laktator elektryczny - BRAK
    > 2. Poduszka do karmienia - 50euro
    > 3. staniki mam na razie te same :P
    > 4. nie zamierzam kupowac
    > 5. nie zamierzam mrozic
    > 6. nie zamierzam dokarmiac ani dawac swojego mleka butelka
    > 7. woda w garnku zamiast podgrzewacza
    > 8. krem do brodawek za 20zl
    > 9. herbatki laktacyjne TO ŚCIEMA!!

    Wynik: okolo 220zl

    Robie postepy :)

    A jak widze cene mleka modyfikowanego na polce w sklepie, to mnie dreszcze
    przechodza - minimum 12 euro za puszke... A swoje mam GRATIS, pieknie opakowane,
    w pieknych pojemnikach, najlepsze, nie wymagajace podgrzewaczy :P

    Jak ktos chce wydawac, niech wydaje. Ja tam duzo do szczescia nie potrzebuje,
    podobnie moje dzieci :)
    A jeszcze chuste sobie kupilam za 250zl, co by w domu i poza nim z maluchem u
    piersi i ruchliwa 2latką jakos funkcjonowac.

    A tak w ogole to czemu nie podliczyc, jakie tez dzieci w ogole są drogie, nie?
    No bo ubranka i jak szybko z nich wyrastaja, no bo lożeczka, przewijaki,
    PIELUCHY!!!!!! Mój Boże, tyle kasy wywalam niepotrzebnie.....

    > Czy karmienie byłoby przyjemne gdybym nie miała laktatora i nie mogła nigdzie
    > się ruszyć przez pół roku?
    Dla mnie ściąganie było mało przyjemne i wolałam posiedzieć z dzieciem dłużej na
    piersi niż potem się babrać z butelkami... A wychodzić z domu wychodziłam i
    jakoś się dało wszystko pogodzić. Ba! Przy dwójce też się da.

    > Czy zaoszczędzenie na stanikach i wyciąganie piersi przez zwykły stanik byłoby
    > prostsze?
    Na pewno byłoby tańsze :P


    --
    my_Flickr
    Mary_Lu
    BadVista
  • agasobczak 10.10.09, 13:41
    Mad die :) zgadzam sie - przy następnych się człowiek wyrabia :)

    Wkładki wielorazowe to wkładki z materiału - wcale nie są do d... tylko do
    piersi :) Pierze sie je w pralce - w woreczku albo nie. Przy pierwszym dziecku
    (w moim przypadku) nie spelnilyby sie (chyba) bo mi lecialo melko na okraglo ale
    teraz sa super - od 9 meisiecy nie kupuje wkaldek jednorazowych i zyje.
    Znam jednak dziewczyny ktore wychowaly 4 dzieci i nie znaly W OGOLE uczucia
    zalewania pokarmem wiec to z tym bywa roznie. Ale poradzic sobie mozna nawet bez
    kasy (jesli ktokolwiek by bral pod uwgae co tansze aby karmic - watpie czy ktos
    tak mysli...)
    Jesli nie mialabym kasy uszylabym z pieluch takie wkladki - zwykla rzecz.
    Naprawde uwazam ze karmienie piersia bez wszystkich "niezbednych" ulepszaczy
    jest mozliwe i nie jest to zaden hardcor - nawet pracujac zostawiajc dziecko z
    niania itp.
    Ale pyatnie moje jest takie... rzeczywiscie KTOS bierze pod uwage w karmieniu
    piersia ze jest TANSZE (drozsze)??? to dla mojej ciekawosci - bo ja kierowalam
    sie przede wszystkim tym, ze jest naturalne i dobre dla mojego dziecka...ooo i
    tym co moeg mojemu dziecku bez problemu (lub czasem z problemem) ale dac

    --
    Misiakowa
  • fiamma75 10.10.09, 13:44
    €żywałam wkładek wielorazowych z Aventu - po 1 karmieniu były już
    mokre, czyli całe op. 6 szt. nie starczyłoby mi na dzień. Do piersi
    (moich) się więc nie nadają.
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • agasobczak 10.10.09, 15:05
    A ja w ramach oszczednosci po porstu wkladalam pieluche w czasie karmienia i nie
    narzekam na wkladki wielorazowe i to taka roznica.
    --
    Misiakowa
  • fiamma75 10.10.09, 15:35
    robiłam tak w nocy i co - pielucha i koszula nocna przemoczona -
    żadna oszczędność
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • fiamma75 10.10.09, 13:30
    > Podsumujmy:
    > 1. Laktator elektryczny medeli 450 zł
    ręczny Avent - dużo się namachałam, wtedy 120 zł

    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł

    przy I dziecku tyllko poduszki z kanapy,kupiłam używaną przy II 20
    zł -strzał w 10tkę

    > 3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł

    5 staników koszt ok. 500 zł (jako uświadomiona nie włożę na sibie
    typowego badziewia do karmienia a w dobrze dopasowanym staniku
    nieprzystosowanym do karmienia to się trzeba odpinać - mało wygodne
    i praktyczne)
    > 4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł

    chyba nawet więcej- jestem "cięknąca" - przy córce przez 1,5roku. A
    wielorazowe wkładki są do d...

    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł

    wydałam przy I dziecku wiecej i to żaden bajer czy podpucha,
    wracałam szybko do pracy i mroziłam na zapas (i całe szczęście, bo z
    bieżącego odciagania kiepsko by było)

    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60


    były w zestawie
    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł

    używany za 100 zł, świetny do grzania słoiczków, wiec nie uwazam
    tego za gadżet do karmienia

    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł

    bepanthen, sporo tańszy
    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł

    kupuję jeśli już to dla smaku więc nie liczę

    KP tak do końca tanie nie jest - zależy tez pewnie od modelu piersi
    (staniki, wkładki), czasu ew. powrotu do pracy (laktator, woreczki),
    posiadanego czasi (podgrzewacz). Ale KB jest droższe :-)
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • martap_87 10.10.09, 13:43
    wybacz ale wierutna bzdura jest dla mnie to co piszesz:/
    1. a po co ci taki laktator? laktatora przy karmieniu uzywa sie bardzo sporoadycznie, w okreslonych sytuacjach, wiec mysle ze zwykly np. Aventa reczny spokojnie starcza (koszt ok 100zl)
    2. a po poduszka do karmienia?
    3. jezeli kupujesz staniki z firmy Triumpf, to spoko i na kazdy dzien tygodnia inny.
    4. tu sie zgodze, na poczatku idzie sporo wkladek, ale po ok 2 mc laktacja sie na tyle normuje ze wcale nie sa potrzebne, no chyba ze ktos wlaczy z laktatorem miedzy karmieniami, to piersi nigdy sie nie unormuja.
    5. woreczki, spoko tylko czy ich uzywasz?
    6. butelki zawsze musza w domu byc, wiec tego jako koszty karmienia piersia nie licz.
    7. a po co kupowac podgrzewacz? podejrzewam ze masz mikrofalowke, nie ma zadnych badan dowodzacych ze podgrzewanie w mikrofali szkodz.
    8. jest extra krem do brodawek Bepatnen za nie cale 20 zl
    9. herbstki pijesz tylko po to zeby wiecznie sciagac nawal pokarmu laktatorem.

    wieszkosc towich wydatkow jest z czystej niewiedzy.
    --
    * * * MaJciA * * *
    ...moja największa miłóść...
  • fiamma75 10.10.09, 14:52
    martap_87 napisała:

    3. jezeli kupujesz staniki z firmy Triumpf, to spoko i na kazdy
    dzien tygodnia
    > inny.

    kobieta uświadomiona stanikowo nie marntorawi pieniędzy na triumpha.
    A tak rpzy okazji na mój rozmiar biustu nie dostanę żadnego noweg
    karmnika w cenie <100 zł.
    > 4. tu sie zgodze, na poczatku idzie sporo wkladek, ale po ok 2 mc
    laktacja sie
    > na tyle normuje ze wcale nie sa potrzebne, no chyba ze ktos wlaczy
    z laktatorem
    > miedzy karmieniami, to piersi nigdy sie nie unormuja.
    A to jest czysta bzdura.
    Wytłumacz mi proszę czemu używałać wkładek musiałam przez pierwsze
    1,5 roku karmienia (mimo że od dawna laktatora nie używałam) przy
    idealnie unornowanej laktacji? Przez następne 1,5 roku już nie - ot,
    taka ciekawostka. Akurat "cieknące" "niecieknące" piersi to kwestia
    indywidualna - i jednek mogą oszczędzić w tym temacie a inne -
    niestety nie.
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • turzyca 10.10.09, 18:01
    > kobieta uświadomiona stanikowo nie marntorawi pieniędzy na triumpha.
    > A tak rpzy okazji na mój rozmiar biustu nie dostanę żadnego noweg
    > karmnika w cenie <100 zł.

    A to akurat rowniez bzdura. O ile moge sie zgodzic z czescia o Triumphie, o tyle
    z cenami stanikow - niekoniecznie. Bardzo dobre staniki do karmienia w szerokiej
    rozmiarowce produkuje Melissa - ich najtanszy karmnik kosztuje 74 zlote, a
    produkowany jest w standardzie do odpowiednika brytyjskiej miseczki J czyli
    polskiej O. Na zamowienie robia karmniki do brytyjskiego KK czyli polskiego R.

    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
  • fiamma75 10.10.09, 20:58
    jak sprawdzałam ostatnio ich ceny to najtańszy był >90 zł +
    przesyłka = >100 zł
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • akaef 11.10.09, 18:44
    A właśnie, że do d... są staniki Melissy. W ciągu m.w. miesiąca w
    każdym łamały mi się zapięcia przy miseczkach. A miałam trzy.
    W Triumphie przynajmniej nic mi się nie złamało, a ich miękki,
    sportowy stanik do karmienia kosztuje 58 zł. Tyle, że fakt,
    rozmiarówkę tych staników do karmienia to triumph też ma raczej do
    d...

    --
    syn nr 1
    syn nr 2
    karmię syna nr 3
  • merci77 11.10.09, 13:26
    kazda z nas ma swoje zdanie,ale uwazam,ze niekotre gadzety sa
    zbedne,albo mozna kupic taniej cos.
    U mnie
    laktator reczny avent-uratowal mi "zycie" nawal pokarmu,kamloty w
    cyckach,bolesne masaze,udraznianie kanalikow-udalo sie,gdyby nie
    laktator to czarno to bym widziala.Teraz sciagam sporadycznie
    mleko,bo mała ma 3,5 mc spi do 5-6 rana i wowczas mam cyc wielki z
    nadmiarem-karmie jedną piersią,druga strajk ma od dawna) mała nie
    zje wszytskiego i czesc sciagam.a w sumie w kilka minut 125 ml

    poduszka do karmienia-dla mnie super sprawa,wygodnie bardzo.

    wkladki laktacyjne johnsona-jak dla mnie tez przydatne,bo nie
    odznaczaja sie sutki pod bluzką

    staniki do karmienia,jak dotad 5 sztuk-1 triumpha juz za duzy
    uzywalam na poaczatku,2 esotiq przydał sie po nawale pokarmu,bo jest
    mniejszy,potem sie rozciagnał i kupiłąm drugi tez ciut mniejszy,ale
    znowu sie rozciagnal,wiec juz tego g...nie kupilam po raz kolejny,a
    za to staniki ALLES na alelgro 55 zl,uwazam je za super,wygladać
    mozna w staniku dla karmiacyh tez seksownie,bo one takie są
    wlasnie,nie tam zadne bawalniaki zwykle.

    butelki-mam te z kompletu od laktatora avent,mała zjadła moze kilka
    razy z butli,gdy my z mezem na zakupy jechalismy i zostawala moja
    mama z dzieckiem


    smoczki mam-ale moje dziecko nie uzywa bo nie lubi.

    krem na brodawki bepanthen-uzywalam na paoczatku,mialam malą tubke i
    jeszcze zostalo

    herbatki laktacyjne-piłam z poczatku wiecej,ale w sumie nie wiem czy
    one tak do konca dzialaja...ostatnio nie pilam i i tak mleka tyle
    samo.

    podgrzewacz mam od kolezanki,ale ani razu nie uzylam,a i tak
    sadze,ze gdybym nie dostala to bym nie kupila,gar z woda starczy.







  • liwilla1 12.10.09, 14:41
    hahahaha po prostu wymiękłam :)
    dziewczyna to gadżeciara. ja - włączajac laktator aventu, wkladki, staniki (dwa
    na zmiane - ktos mi wytlumaczy po kiego wala wiecej??) triumfa, kilka paczek
    bocianka (bardzo dobra herbatka laktacyjna tak na marginesie, IMO najlepsza)
    jedna masc na pokaleczone brodawki wydalam z 350/400 zł. to chyba niewiele jak
    na dwojke dzieci (pierwsze karmilam do 11 miesiaca, core karmie teraz 10 miesiac).
    cala reszta gadzetow jest TOTALNIE zbedna :D
    --
    http://img35.imageshack.us/img35/8054/62280874.gif
  • kropkaa 10.10.09, 14:21
    1. Laktator - kupiłam zwykły, za parę zeta z aptece, tylko na
    wypadek nawału. Użyłam kilka razy, odciąganie wyraźnie mi nie szło.
    9 zł powiedzmy kosztował.
    2. Poduszka do karmienia - nie kupiłam.
    3. Staniki do karmienia - i tak jakieś bym musiała kupić, nie liczę
    jako dodatku ekstra.
    4. Wkładki laktacyjne - kupiłam jedną paczkę, zużyłam kilka, kilka
    wydałam, kilka do tej pory leży i zajmuje miejsce. Nie pamietam ile
    kosztują J&J bodajże, chyba 12 zł w promocji płaciłam.
    5. Woreczki do mrożenia pokarmu - użyłam jakiś słoiczków wyparzonych.
    6. Butelki - nie kupiłam, bo nie zamierzałam używać. Na te 3 razy,
    kiedy była potrzebna wystarczyła taka czeska, szklana - gdzieś u
    mamy się zachowała. Koszt smoczków - 3 zł.
    7. Podgrzewacz do butelek - na 3 razy wystarczył ten po nas, jak i
    butelka - od mamy. Gdybym nie miała, podgrzałabym w garnku.
    8. Krem do brodawek - przed porodem, na wszelki wypadek, kupiłam
    zioła z nagietka, 5 zł?
    9. Herbatki laktacyjne - nie wierzę, nie kupiłam.

    Suma - mniej niż 30 zł. Jak na prawie 2,5 roku karmienia to chyba
    nie jest porażająca kwota.
    Jak Cię stać na takie wydatki i gadżety, to kupujesz, jakbyś nie
    mogła wydać takich pieniędzy, to być nie wydała. Kupowałam ostatnio
    piersi z kaczki, 37 zł/kg, i mówię gościowi, że strasznie drogie, a
    on na to: jak kogos stać, to kupuje, a jak nie, to kupuje karkówkę
    po 11 zł/kg w promocji. Czyż nie miał racji? Dodam, że piersi z
    kaczki kupiłam w ramach protestu, bo miałam dość jedzenia pod kątem
    żelaza, które wciąż mi spada, i na złość wynikom postanowiłam zjeść
    kaczkę w pomarańczach!
  • reabek 10.10.09, 14:49
    jak dla mnie karmienie jest mega tanie :)

    lakatator medeli ręczny mam jeszcze po porzednim synku,a 3 lata temu
    wydałąm na niego nie więcej niż 50 zł

    poduszek do karmienia nie używam

    staniki kupuje i tak co jakiś czas więc wogóle tego nie liczę,tym
    bardziej,że biust mi nie urósł więc kupuje normalnie a nie te do
    karmienia - kupowałabym je także wtedy gdy bym nie karmiła

    wkładki kupiłam przy poprzednum synku wielorazowego użytku 3 lata
    temu,ale nie pamiętam ile za nie zapłaciłam - zresztą dość szybko
    unormowała mi sie lakatacja i mimo,że mały ma 3 mce dawno już ich
    nie używam,no może sporadycznie

    nie odciągam pokarmu za zapas,nie zamierzam mrozić,więc woreckzó nie
    kupuje

    podgrzewacza nie mam - w razie czego garnek i ciełpła woda :)

    kremowałam brodawki tylko przez pierwszych pare dni póki się nie
    zahartowały i smarowałąm bepanthenem któego używałam do pupy małego
    więc wydatek żaden bo i tak był w domu

    herbatki popijam od czasu do czasu ale nie wiem ile na nie wydaję

    jak dla mnie karmienie to czysta oszczędność :)

    --
    Pozdrawiam
    Edyta
    mama Szymonka (24.01.2006) i Mateuszka (3.07.2009)
  • nini6 10.10.09, 17:22
    Laktator dostałam od siostry - reczy Avent - i od kuzynki - eczny Baby Ono.
    Ściągam pokarm sporadycznie, przez 3 miesiące może 5 razy. Pod katem powrotu do
    pracy rozglądałam się za elektrycznymi, żeby nie "machać" ręcznie - na Ebayu
    można kupić Medelę za 20 funtów.
    Stanik do karmienia - też mam spory biust, kupiłam kilka typowych do karmienia,
    głównie Freye - beznadzieja, szybko sprzedałam i nawet na nich zarobiłam. Został
    mi jeden typowy karmnik - Melissa - dałam za nią 70 zł z przesyłką. Najlepiej
    sprawdzają się - dobrze trzymają i są ładne, seksowne - moje normalne staniki,
    do których doszyłam zapięcia do ramiączek. Nie zamieniłabym nawet na Hot Milka
    gdyby szyli w moim rozmiarze... :)
    Wkładki do stanika - na razie dwie paczki - razem 30 zł.
    Woreczki do karmienia - dostałam z laktatorem - nie użyłam ani jednego, podobnie
    jak poprzednia właścicielka. Do mrożenia używam pojemników Aventu, gdzyby ich
    nie było jakiegoś szklanego pojemnika typu słoik.
    Herbatka laktacyjna Hipp - jedna, teraz piję na dobre trawienie, lubię ten smak :)
    Butelka jedna - dołączona do laktatora.
    Maści do brodawek nie używam. Podobnie jak poduszki do karmienia, wystarczała mi
    na początku zwykła.
    Ja tam wierzę, że udane karmienie piersią jest w mojej głowie, nie w gadżetach.
    Stać cię, są gadżety to kupujesz. Jakby nie było albo nie maiłabyś kasy - nie
    kupiłabyś, proste.
    Eryk to moje drugie dziecko, pierwsze tez karmiłam piersią ale 17 lat temu nie
    było herbatek laktacyjnych, jednorazowych wkładek do stanika, poduszek do
    karmienia i innych elementów rozbuchanegop marketingu żerującego na
    niedoświadczonych rodzicach... ;)

    --
    http://www.alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/8/815223.png
  • nini6 10.10.09, 17:23
    Podgrzewacz do butelek = kran z gorąca wodą :))
    --
    http://my.lilypie.com/iiWup2/.png
  • kropkaa 10.10.09, 17:45
    A propos ostatniego zdania - cieszę się, że już nigdy nie będę tak
    marketingowo naiwna jak przy pierwszym dziecku. Te "niezbędne"
    gryzaki po prawie 30 zł, nie użyte ani razu... Byłam ostatnio
    w "Świecie dziecka", oglądałam te cuda plastiku, te łyżeczki po
    naście zł za szt., komplety plastikowje zastawy "renomowanych" firm
    wykonanych przez Schina, po kilkadziesiąt zł za komplecik, śliniaki
    po 3 dychy, całe wieszaki pojemników, pojemniczków, butelek,
    buteleczek, kubeczków, niekapków, kapków, bidonów i nie wiadomo
    jeszcze czego. I gdy myślałam, że już żadne badziewie nie zrobi na
    mnie wrażenia, zobaczyłam... plastikową skrzynkę na butelki. Coś
    takiego, jak w sklepie na piwo czy oranżadę, tyle, że miniaturka. Za
    ponad 50 zł! Przyznaję: oniemiałam!
  • kropkaa 10.10.09, 17:48
    >...17 lat temu nie było herbatek laktacyjnych, jednorazowych
    wkładek do stanika, poduszek do karmienia i innych elementów
    rozbuchanego marketingu żerującego na niedoświadczonych
    rodzicach... ;)

    To było do tego, tyle, że w drzewku obsunęła się gałąź.
  • maiwlys 10.10.09, 17:48
    Mnie karmienie piersia nie kosztuje tyle co ciebie. Staniki mam 3,
    piore je czesto co prawda, ale sa trzy a nie 6 i tansze niz twoje, i
    dobre, rewelacyjne. Krem na brodawki Bepanthen 18 zł, poduszki mam w
    domu, nie potrzebuje specjalnej ktora w nazwie ma do karmienia,
    laktator mi nie potrzebny bo siedze w domu, herbatek nie pijal bo
    mam tyle pokarmu ile mala potrzebuje i widze ze dosc bo pieknie
    przybiera. Wkladki to mam narazie drugie opakowanie, prawd emowiac
    nie potrzbuje ich az tak czesto, nie mam podgrzewacza, butelek
    woreczkow bo siedze w domu i karmie wtedy kiedy mala chce jesc.
    tak wiec w moim przypadku jak narazie karmienie piersia wychodzi
    bardzo tanio :) ale zobaczymy czy powiem tak za trzy miesaice.
    --
    mój suwaczek

    Frania, 18.09.2009 r. :)
  • mama.zagatka 10.10.09, 20:06
    Ja przy moim roztrzepaniu, gdybym miała karmić butelką, musiałabym
    doliczyć jeszcze ekstra koszt paliwa, gdyby nagle w nocy zabrakło
    mleka, albo nie zabrałabym mleka jadąc do rodziców - wtedy kolejna
    paczka. A tak mam swoje, zawsze przy sobie, zawsze podgrzane,
    odpowiednio wstrząśnięte:)
    Do kosztów KP doliczam wizytę u doradcy - 60zł - najlepiej wydane
    pieniądze przy dziecku!
    --
    Zagatka w sieci
    Małe ręce mogą więcej
  • martekle 10.10.09, 20:57
    no trudno, wyszłam na wariatkę, bo widzę, że nie znalazła się taka trzepnięta
    jak ja.
    Kupowałam to wszystko jak oszalała troche ze strachu ze nie bede miala a na
    pewno sie przyda, ktos tez powiedzial, ze z niewiedzy
    to chyba trafna uwaga, no i druga uwaga, ze marketingowy wyścig zgarniający
    nieświadome mamuski (takie jak ja) robi swoje

    Ale to naprawde wszystko mi sie przydało i przydaje i jest mi z tym wygodnie,
    aprzede wszystkim robiłam to wszystko po to by karmic piersia a to chyba
    najwazniejsze, prawda?

    pocieszam sie ze ubranka kupuje uzywane,
    no i wyrowna sie przy drugim dziecku gdzie juz nie wiele bede musiala dokupic

    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • mad_die 10.10.09, 21:09
    raczej nadgorliwa ;)
    i może mało doświadczona ;)
    i zbyt ufająca reklamom :D mama :D


    --
    my_Flickr
    Mary_Lu
    BadVista
  • nini6 10.10.09, 21:13
    Kochana, nie wyszłaś na wariatkę, no co Ty :))
    Tak, jak napisałaś: > Ale to naprawde wszystko mi sie przydało i przydaje i
    jest mi z tym wygodnie,
    > aprzede wszystkim robiłam to wszystko po to by karmic piersia a to chyba
    > najwazniejsze, prawda?


    PRAWDA!

    I sama napisałaś, ze przy drugim już niewiele będziesz kupować bo masz. I na
    pewno będziesz odporniejsza na marketing dzieciowy, nie tylko w termacie
    akcesoriów do karmienia piersią ;))
    --
    http://my.lilypie.com/iiWup2/.png
  • kropkaa 10.10.09, 21:15
    Lepiej, że masz kilka kurzołapów i brak problemów niż odwrotnie;)
    Przy pierwszym dziecku większość z nas wydaje na marne całkiem
    niezłe sumki; Ty wydałaś na akcesoria laktacyjne, kto inny na inne,
    zupełnie zbędne, cuda-ulepszacze. W końcu po coś ci marketingowcy
    są... A jak jeszcze jesteś zadowolona, to nie ma co się przejmować!
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • basiak36 11.10.09, 15:06
    martekle napisała:

    > no trudno, wyszłam na wariatkę, bo widzę, że nie znalazła się taka trzepnięta
    > jak ja.
    > Kupowałam to wszystko jak oszalała troche ze strachu ze nie bede miala a na
    > pewno sie przyda, ktos tez powiedzial, ze z niewiedzy

    Zadna wariatka, powinnas byla widziec ile ja nakupilam rzeczy przy pierwszym
    dziecku:))
    Najwazniejsze ze kupilas bo uznalas ze potrzebne i mialas za co:)
    Ja sobie tez kupilam fajne staniki do karmienia Elle Macpherson, mimo ze drogie,
    ale sliczne:) I fajne bluzki do karmienia o ktoryfch zapomnialam napisac
    wczesniej. Nadprogramowo:)
    --
    ------------------------------------------
  • malwes 11.10.09, 17:25
    martekle napisała:

    > no trudno, wyszłam na wariatkę, bo widzę, że nie znalazła się taka
    trzepnięta
    > jak ja.

    Żadną wariatką nie jesteś a podobnie "trzepnięta" jestem ja. Tylko
    ja bym to wszystko inaczej podsumowała. Nie zgodzę się z
    twierdzeniem, że karmienie piersią dużo kosztuje (zwłaszcza w
    porównaniu z karmieniem butelką) bo wszystkie te wydatki nie są
    konieczne. Ale z drugiej strony - jeśli Cię stać, do dlaczego nie?
    Przecież pieniądze z nieba nie spadają - są wynikiem ciężkiej pracy
    i masz prawo swój wysiłek spożytkować na przedmioty ułatwiające
    karmienie. Poza tym, to sprawa indywidualna - dla jednych dana rzecz
    jest niepotrzebna a dla innych niezbędna. To się nawet zmienia z
    dziecka na dziecko - przetestowałam na sobie.

    Jeśli chodzi o wydatki to i ja wydałam niemało (9m-cy) ale skoro
    mogłam sobie na to pozwolić to dlaczego mam nad tym ubolewać?



    Podsumujmy:
    1. Laktatory to miałam aż dwa :) - ręczny Avent Isis (140zł)
    elektryczny Swing Medeli - 450 zł. Isisa miałam przy pierwszym
    dziecku i był super (w przeciwieństwie do Medeli Mini Electric
    której dźwięk mnie wykańczał nerwowo). Tym razem Aventem nie mogłam
    ściągnąć nic kompletnie nic. Kupiłam więc Swinga i to najlepiej
    wydane pieniądze w moim życiu - mój maluch miał silne problemy z
    laktazą, silne kolki (suplementacja enzymów i hormonów trzustki
    nawet była), z przyrostami - był m-c gdzie nie chciał jeść nic.
    Ściągałam mleko i podawałam kubeczkiem Medeli - jak wyszło 6 zebów
    zaczął wcinać jak dziki i problem się skończył. Dodatkowo Medelka
    super służy w pracy - mam swój pokój i ciach ciach mleko ściągnięte
    i do lodóweczki. Młody je kaszki na moim mleku i radośnie cycka
    nocami. Isis już sprzedałam za 80zł a Swinga po karmieniu też z
    pewnością sprzedam.
    2. Poduszka do karmienia 50 zł - też miałam bo było mi wygodnie.
    Już sprzedana za 30zł.
    3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy - je też coś koło
    900zł wydałam. Miałam Melissę ale ich staniki, mimo, że świetne
    jakościowo, to mają fiszbiny niekompatybilne z moimi piersiami.
    Freya, Panache, Vanity Fair - to staniki które noszę (poluję na
    wyprzedaże na brastop'ie) nie robią łatwo dostępnych karmników, ani
    nie ma ich na wyprzedażach - więc zaczęłam nosić koszulki Alles, nie
    staniki - i te mi się sprawdziły świetnie choć podtrzymanie może nie
    jest rewelacyjne ale mam mały i jędrny biust, mimo 2 dzieci. Zresztą
    koszulka Mama Binanca akurat ma fiszbiny i w niej było mi mega
    wygodnie. Staniki Alles są świetne jeśli chodzi o wzornictwo ale ja
    potrzebuję 65tek a oni nie robią nawet 70tek - chyba, że na
    zamówienie.
    4. wkładki laktacyjne - 22zł (Lanshinoh). Okazały się zupełnie
    zbędne bo praktycznie w ogóle nie przeciekałam przy tym dziecku.
    Oddałam koleżance.

    5. woreczki Lanshinoh - do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 26zł
    (za 30szt) - są rewelacyjne. Nie zużyłam jeszcze całej paczki - ale
    trochę zapasów zawsze robię. Zresztą zamroziłam też w nich zupki z
    warzyw ekologicznych i królika.
    6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 0zł -
    moje dziecko butelki nie zna. Pije z kubeczka Medeli - mam ich 6
    (6x5zł = 30zł)
    7. podgrzewacz do butelek 0 zł - szybciej mi w gorącej wodzie.
    Używałam przy starszym synku a teraz mleko ogrzewam w ciepłej wodzie
    a zupki w mikrofali.
    8. krem do brodawek Lansinoh 45 zł - miałam też Bepanthen ale
    akurat ta lanolina najbardziej mi podpasowała.
    9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł - też czasem piję
    bo lubię ich smak. Efektów szczególnych nie zauważyłam ale na
    początku trochę pomagały.
    10. Ja jeszcze mam sterylizator do mikrofali Avent - 109zł -
    sterylizuję tylko i wyłącznie laktator przed mrożeniem mleka
    bo o ile inne rzeczy już dawno przestałam (i tak raczkujące dziecko
    już je wszystkie pająki spod szafy) o tyle laktator, zwłaszcza w
    pracy wg mnie i lekarza powinien być sterylny aby zamrożony pokarm
    nadawał się na długie przechowywanie.

    I mój wniosek jest taki - bez wszystkich tych rzeczy pewnie bym się
    obyła - choć Medela Swing to mój najlepszy zakup dziecięcy. Ale one
    wszystkie ułatwiły mi życie i skoro mogłam sobie pozwolić na zakup
    to dlaczego miałam tego nie zrobić? Ja tam jestem zadowolona -
    zwłaszcza, że większość z tych gadżetów jest nadal w super stanie,
    część już poszła w inne rece a część pójdzie - na pewno posłużą
    jeszcze innej mamie a ja odzyskam część wydatków.

    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • ciociacesia 10.10.09, 22:14
    laktator medeli - 300zl
    potem drugi - tez 300, z tym ze jeden na pewno sprzedam z niewielka strata -
    wrócił z naprawy gwarancyjnej
    butelka ze smoczkiem - 20 zl
    2 dodatkowe butelki do przechowywania medeli - 20zl
    jeden tragiczny stanik do karmienia 60zl
    drugi koszmarny stanik do karmienia - 20zl
    freya arabelka 165zl
    arabelka z drugiej reki przerobiona na karmnik - 70zl
    arabelka przerobiona na karmnik 40zl
    ledwie napoczete opakowanie wkladek - 20zl
    purelan na brodawki 40zl
    kubeczek do nauki picia - 20zl
    to chyba tyle

    --
    Gdyby doral rzeczywiście chciała Was urazić, to byście z przerażenia wiarę zmieniły.
  • ciociacesia 10.10.09, 22:17
    50zl - ale amortyzuje mi sie bo spi tylko na niej
    i herbatkach - wypiłam ze smakiem
    --
    Gdyby doral rzeczywiście chciała Was urazić, to byście z przerażenia wiarę zmieniły.
  • jutycha 12.10.09, 10:48
    Jedyny koszt jaki poniosłam przy karmieniu to krem na brodawki-bephanten, choć w
    moim przypadku najlepiej sprwadzał sie krem Bambino, i wkładki laktacyjne.
    Laktatora nie kupowałam, stwierdziłam że kupię w razie potrzeby- okazał się
    niepotrzebny. Jak dziecko ma być na piersi to było na piersi, żadne butelki,
    smoczki,woreczki do pokarmu,podgrzewacze do butelek i tego typu cuda nie były mi
    potrzebne.
    No i jako jeszcze nieuświadomiona stanikowo kupiłam kilka staników za 30-40 zł.
    Wiec w moim przypadku karmienie jest i było wygodne, proste, przyjemne i tanie.
  • budzik11 12.10.09, 14:33
    martekle napisała:

    > Podsumujmy:
    > 1. Laktator elektryczny medeli 450 zł

    kupiłam ręczny Aventu za ok. 170zł

    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł
    nie mam

    > 3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł
    nie mam

    > 4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł
    nie mam ale o ile wiem, to karmiąc butelką też się ich używa, przynajmniej na
    początku, mleko tak samo się leje z piersi? No chyba, że karmiąc butelką mówimy
    piersiom o tym i one mleka nie produkują?

    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł
    nie mam, mroziłam w małych, szklanych słoiczkach

    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60 zł
    nie kupowałam specjalnie, były w zestawie z laktatorem

    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł
    nie mam

    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł
    miałam Bephanten za ok. 20zł, który w większości zużyłam do smarowania dziecku tyłka

    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł
    nie mam, bezsensowny wydatek

    No więc wyszło mi ok. 200zł - a mam dwoje dzieci, obydwoje karmieni piersią,
    wydatki więc dzielę na 2, czyli stówka na 1 dziecko.

    >
    > Oczywiście naturalne karmienie byłoby tańsze gdybym nie zdecydowała się na
    > szereg gadżetów wspomagających naturalne karmienie, ale czy było by wtedy
    > równie proste i wygodne, nie sądzę...

    To zależy od tego, czy uzależniasz przyjemność karmienia od posiadania różnych
    gadżetów - ja ich nie mam i nie narzekam, nie mam potrzeby posiadania tego
    wszystkiego.

    > Czy karmienie byłoby przyjemne gdybym nie miała laktatora i nie mogła nigdzie
    > się ruszyć przez pół roku?

    Ja wprawdzie mam laktator, ale nie zostawiałam z nikim dziecka przez pół roku, a
    nawet przez 2 lata, bo nie mam z kim, a mimo to zdarza mi się wychodzić z domu ;-)

    Nie mam pojęcia, ile kosztuje mleko od noworodka do starszaka, ale na 100%
    więcej niż mleko z piersi, nie wiem, ile kosztują butelki (nie kupowałam żądnej,
    młodszy syn nigdy nie pił z butelki), ale na 100% więcej niż pierś. Dla mnie w
    ogóle nie ma porównania.

  • budzik11 12.10.09, 14:38
    I jeszcze dodam, że twoja "Oszukana promocja" jest dla tych, co się dają
    oszukiwać. Dają sobie wmówić, że niezbędne są specjalne poduszki do karmienia,
    specjalne biustonosze, specjalne bluzki, podgrzewacze, butelki, smoczki,
    szczoteczki do butelek, sterylizatory, ręczniczki z kapturkiem, śpiworki,
    specjalne nocne lampki, baldachimy, specjalne kosmetyki, fikuśne buciki dla
    leżących niemowląt; że nie można wychować dziecka bez maty edukacyjne, karuzelki
    na łózko, wózka, siedziska do wanienki, leżaczka-bujaczka itp. tysiąc
    kosztownych a zbędnych bzdetów. A potem opowiadają, ile to tysięcy kosztuje
    dziecko...
  • eli-mama 12.10.09, 15:13
    oszukiwać...A potem opowiadają, ile to tysięcy kosztuje dziecko...

    Budzik wyjęłaś mi to z ust!

    Ja nie kupiłamwiększości tych gadżetów i moje dzieci żyją i mają się świetnie:)
    Wydałam natomiast pieniądze na super staniki z Triumpha, bo nasłuchałam się, że piersi mi obwisną itp i były to pieniądze wyrzucone w błoto, nie sprawdziły się kompletnie.
    Swego czasu po pierwszym porodzie zainwestowałam w bepanten, bo miałam wrażliwe brodawki i często mi pękały.
    Jak dla mnie karmienie piersią jest super tanim i zdrowym sposobem żywienia moich dzieci.



    --
    "Nie ma nic gorszego dla dziecka niż idealna matka." by verdana
  • martekle 12.10.09, 16:31
    tak się składa, że tylko gadzety z karmieniem pochlonely tyle mojej uwagi i
    uwazam ze naprawde byz nich nie dałabym rady, nie tylko fizycznie ale i psychicznie!
    Ok, moze mam dwie lewe rece do karmienia dziecka, ciezko mi to szlo

    ale nie kupilam
    maty edukacyjnej - mam koc o pare zabawek
    lezaczek bujaczek dostalam nie zamierzalam kupowac
    spiworek to moim zdaniem nie gadzet - uzywam na spacerku nie rozpokuje sie tak
    jak z kocyka

    ale nie jestem szajbnieta mamuska ktora przeklada atrakcje nad wygode dziecka,
    moje dziecko nie spi pod zakurzonym baldachimem, nie "chodzi" w adidaskach, i
    nie zakladam mu sztywnych dzinsow i koszulek
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • budzik11 12.10.09, 21:03
    martekle napisała:

    > tak się składa, że tylko gadzety z karmieniem pochlonely tyle mojej uwagi i
    > uwazam ze naprawde byz nich nie dałabym rady, nie tylko fizycznie ale i psychic
    > znie!
    > Ok, moze mam dwie lewe rece do karmienia dziecka, ciezko mi to szlo


    No wiesz, jeśli tobie poduszka do karmienia, specjalne biustonosze, wkładki,
    laktator elektryczny i inne tego typu gadżety poprawiały samopoczucie i pomagały
    - to ok, twoja sprawa - ale nie siej demagogii, że "niskobudżetowość" karmienia
    piersią jest "oszukaną promocją". Kto chce, to kupuje, kto nie chce - nie kupuje
    i tyle, większość karmi bez tych wszystkich drogich "pomagaczy". A butelką
    dziecka wykarmić się nie da bez butelek, smoczków, mleka w proszku itp. choćby
    nie wiem co, więc nie ma co porównywać. Przy karmieniu piersią masz wybór, przy
    karmieniu butelką po prostu MUSISZ kupować różne rzeczy.
  • moofka 12.10.09, 17:20
    niezle :)
    niektorzy kupia i gowienko na patyczku, jezeli bedzie tam napisane 'dla
    karmiacych' :D
    nie mialam ani jednej z tych rzeczy
    i wykarmilam z powodzeniem dwoje dzieci
    a moze dlatego wlasnie

    --
    http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
  • gyokuro 12.10.09, 22:58
    Ja przy pierwszym dziecku kupiłam parę rzeczy, ale to dopiero jak potrzeba
    przyszła...
    Czyli, laktator z butelkami, woreczkami i smoczkami w komplecie kupiłam Aventu,
    ręczny - nieco przed powrotem do pracy (Julek miał 4,5 miesiąca jak wróciłam).
    Woreczki się nie przydały. W sumie w ogóle nie mroziłam mleka, tylko co dzień
    ściągałam. Ręcznie nie dawało rady, laktatorem szło ekspresowo.
    Podgrzewacz miałam używany, potem oddałam siostrze.
    Poduszkę do karmienia uważam za zbędną. Mnie wręcz przeszkadzała. Przy Julku nie
    miałam, przy Lusi pożyczyła mi koleżanka, ale szybciutko jej oddałam. W ogóle mi
    nie odpowiadała.
    Staniki karmniki - tego nie liczę, bo czy się karmi, czy nie, to staniki i tak
    mieć trzeba
    Wkładki laktacyjne - o, tak, tego używałam dużo, z Julkiem więcej niż z Lusią
    teraz, bo z nim jakoś bardziej wyciekałam...
    Krem - Bepanthen dziecięcy, tylko na samiutkim początku.
    Herbatki laktacyjne - z Julkiem piłam, al to chyba jakaś autosugestia jest. Tzn.
    kwestia uwierzenia w siebie i swoje zdolności do produkcji mleka. Z Lusią nie
    piłam wcale, a pokarm jest.

    Niezależnie od ilości kupionych rzeczy, i tak uważam, że mniej to wychodzi niż
    jak się karmi butelką...
    --
    Kasia, mama Juliusza (15.04.2003) i Laury (10.05.2009)
    http://www.szipszop.pl/tickers/24805.gif
    http://www.szipszop.pl/tickers/24806.gif
  • kamelia04.08.2007 13.10.09, 02:52
    martekle napisała:

    > 1. Laktator elektryczny medeli 450 zł

    kupiłam reczny aventu z 6 butelkami w zestawie, 50 euro.
    Wydatek potrzebny, tylko gdy ma sie konieczne wyjścia zaplanowane,
    jesli nie mozna sie obyć.


    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł

    w normalnych przypadkach mozna sobie darować. W moim przypadku
    musiałm bardzo długo karmic na lezaco, bo kosc ogonowa mnie tak
    bolała, ze nie mogłam siedzieć. Koszt poduszki 60 euro


    > 3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł

    mam 3 staniki firmy anita (czyli ok. 50 euro/sztukę) i w zupełnosci
    wystarcza, koszt ok. 120 euro. Zreszta karmienie czy nie
    karmienie stanik i tak tzreba kupic.


    > 4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł

    no, tu mnie drozej wyszło, bo ze 40 euro, uzywam do tej pory,
    ale mam za to jeszcze spry zapas


    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł

    nie kupiłam, mroże w butelkach do karmienia


    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60


    nie wiem ile kosztuje, bo butelek mam z 11 (duzo za dużo), dokupiłam
    tylko jden potrójny zestaw małych nuków i jeden potrójny zestaw
    duzych nuków. Wcale nie trzeba było tyle kupować.


    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł

    mam najtanszy za 30 czy 40 euro. Mozna równie dobrze podgrzac
    w garnku z wodą. Wydatek niekonieczny


    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł

    dostałam pare próbek innego kremu w szpitalu, nawet nie zuzyłam
    wszystkich.


    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł

    a to to jest czyste placebo i pic na wode fotomontaż. Wyciaganie
    kasy tylko. Nie kupiłam ani jednej.


    Mi wyszło ok. 350 euro na 9 i pół miesiaca. Na
    nastepna progeniture bede potrzebowała tylko wkładek, wiec koszt na
    miesiąc, na dziecko wyjdzie minimalny.



    > Jestem przekonana, że kiedy Kuba będzie miał 6 miesięcy moje tanie
    naturalne
    > karmienie zamknie się na poziomie 2500-2700 złotych

    to ty jestes mało gospodarna i tyle. Z drugirej strony dla
    marketingowców z firm produkujących akcesoria dla dzieci to jestes
    kura znosząca złote jakja, kupisz wszystko co wyprodukują.


    > Bardzo jestem ciekawa ile wydałabym przez 6 miesięcy jako mama
    butelkowa?

    pewnie kilka razy tyle, co na karmienie naturalne.
    Kilka rodzajów sztucznego mleka, zeby sie dopasować, płatne wizyty u
    prywatnego lekarza, bo problemy żoładkowe, kupa kasy zostawiona w
    aptece. nastepnie znowu płatne wizyty u prywatnego lekarza, bo
    dziecko by ci mogło zachorowac (bo butelkowe są mniej odporne, bo
    nie dostaja przeciwciał), do tego znowu kasa zostawuiona w aptece na
    leki.
    Kupe butelek, sterylizatory, specjalna wode mineralną, sztuczne
    mleko, podgrzewacza do butelek, szczotki do butelek.
    Płatne wizyty u prywatneho ginekologa, bo by ci sie cos babrało z
    piersiami, albo połóg by szedł gorzej, lekarstwa do tego naturalnie.

    Staniki i wkładki tez by ci były potrzebne.
    Poduszke do karmienia tez bys kupiła.

  • hedonistka 14.10.09, 17:10
    Kamelia, bzdury gadasz w związku z karmieniem butelką.
    Ja karmię dziecko butelką od urodzenia. Mam Bebilon Pepti na receptę, więc
    miesiecznie idzie na to 110 zl. Wolnosc jedzenia tego na co mam ochotę -
    bezcenna. Koszt na 6 m-cy to bedzie 660 zl. No, mozemy zaokrąglic do 700 zl, na
    poczatku kupowalam normalne mleko.
    Podgrzewacz - zbedny, uzywam czajnika elektrycznego.
    Sterylizator - zbedny, na początku butelki przelewalam wrzątkiem z czajnika,
    teraz tylko myję.
    Woda - uzywam przegotowanej kranowki, czesto dolewam prosto z butelki zywca.
    Troche tego schodzi, ale karmiąc piersią ja bym musiała wiecej pic, skąds to
    mleko by sie musialo brac - koszt pomijam.
    Butelki - 2 male aventu i 2 duze lovi. Z dodatkowymi smoczkami niech bedzie 100 zl.
    Wkladki - zuzylam pol pudelka za 3 zl.
    Szczotka do butelek - nie pamietam, niech bedzie 10 zl. :P
    Tak więc podsumowujac przewidywany koszt na 6 mcy bedzie to jakies 810 zl.

    Na pewno wiecej bym wydala karmiąc piersią.

    "Staniki i tak trzeba by kupic" - argument ktory czesto sie tu przewija. Nikt
    nie kupowałby sobie normalnie udziwnionych stanikow do karmienia, ktore po
    zakonczonym karmieniu i tak trzeba zamienic na rozmiar mniejsze, tak wiec
    wydatek ten ponoszą wylącznie kobiety karmiące piersią.
    Laktator sporo osób uważa za zbędny wydatek, ja bym go musiala kupic - nie
    jestem typem matki-polki ktora przez pol roku albo i dluzej nie rozstaje sie z
    dzieckiem, musze miec czas dla siebie i wyjsc na rower albo isc na trening dla
    psychicznego i fizycznego zdrowia.

    kamelia04.08.2007 napisała:
    > płatne wizyty u
    > prywatnego lekarza, bo problemy żoładkowe

    Bullshit, nie wydalam grosza na lekarza, żadnych problemow żoładkowych u dziecka
    z powodu karmienia butelka nie ma.

    > nastepnie znowu płatne wizyty u prywatnego lekarza, bo
    > dziecko by ci mogło zachorowac

    Jak na razie okaz zdrowia. 0 zl, jakby co to dobry pediatra jest w panstowej
    przychodni obok.

    > Płatne wizyty u prywatneho ginekologa, bo by ci sie cos babrało z
    > piersiami, albo połóg by szedł gorzej, lekarstwa do tego naturalnie.

    Bzdura, w szpitalu dostalam darmowy bromergon, moje cycki w wyniku niekarmienia
    nie babraly sie nawet przez sekunde w przeciwienstwie do kolezanek karmiacych
    naturalnie. Aha, i oszczedzilam na poradni laktacyjnej - w szpitalu przy
    problemach z dostawianiem zaproponowano mi skorzystanie z platnej poradni
    laktacyjnej (sic!).

    Tak więc widzisz kamelia, nawet jak przez rok mialabym jechac wylacznie na
    butli, to i tak wydam mniej niz te twoje 350 euro.

    Uprzedzając ew. atak na moja wypowiedz - caly wątek jest wyłącznie o MATERIALNEJ
    wyższości jednego karmienia nad drugim i tylko o tym tu rozmawiamy.
  • kamelia04.08.2007 14.10.09, 18:11
    mylisz sie (czy tez bzdury gadasz) w zwiazku z karmieniem piersią bo:

    1. karmiąc piersia jesc moge sobie co chcę, nikt tu mnie wolności
    nie pozbawił. Istotnie, alkoholu nie mozna pić, no ale ja nie nalezę
    do tych, którzy nie moga wytrzymac bez picia

    2. karmiąc piersia nie trzeba pic jak smok. To jest jeden z tysiaca
    przesądów nt. karmienia piersią

    3. staniki i tak i tak trzeba kupic, chocby dlatego, że w ciąży
    biust zmienia rozmiar. Jak już jedziemy na zaproponowanym przez
    ciebie programie "oszczednosć" (bez złośliwosci zupełnie), to można
    kupic od razu do karmienia i w nich przejechac przez ciąże i
    karmienie, cena ta sama.

    Twój program był minimum i w dodatku gdy jest miło, lekko i
    przyjemnie oraz bez problemów (a przeciez tak nie jest zawsze).
    Przyrównałas to do karmiacych piersia z problemami i w szególnych
    sytuacjach oraz do programu maximum założycielki wątku. Mój program
    tez jest nietani, bo uwzglednia sytacje nietypowe oraz moje problemy
    zdrowotne zwiazane z porodem (cholernymi siłami natury).

    Jak mamy jechac na zaproponowanej przez ciebie wersji oszczednej, to
    ja, jako piersiowa, musze tylko kupic wkładki (choć i to jest wersja
    luksus, bo przecież wystarczy pociąc wkładki do majtek i tez bedzie
    dobrze), choc jest wiele matek piersiowych, które w ogóle tego nie
    potrzebują. Ty zaś musisz kupic mleko, butelki, smoczki itd.

    Widzisz hedonistka, jakbys była matka piersiowa to bys zaoszczedziła
    te 810 zł za drobne przyjemności.


    Ps. 350 euro było na 9 m-cy, a podejrzewam, że dojde tak do 2 lat.
    Twoje 810 zł jest na pół roku, zobaczymy jak bedziesz wygladała po
    dwóch latach od urodzenia dziecka (bo po skonczeniu roku tez sie
    podaje mleko modyfikowane, a nie zwykłe krowie z kartonu)

    Ps. 2. oczywiście, że cały czas mówimy o finansach bezposrednich
  • hedonistka 14.10.09, 20:54
    Przede wszystkim na temat karmienia piersią ogólnie się nie wypowiadalam, bo
    tego nie robiłam, odnosiłam się tylko do twojego stwierdzenia że skoro autorka
    wątku wyda przez pol roku okolo 2400 zl na karmienie piersią, to karmiąc butelką
    wydała by kilka razy tyle. No litości, jak??

    Karmię dziecko bebilonem pepti, ktory jest mlekem dla dzieci z uczuleniem na
    białko krowie. Nie moglabym więc jesc nabialu, pisałam o sobie i swojej wolności
    odzywiania się.

    Obiektywnie musze tu przyznac, ze gdybym karmila zwyklym mlekiem modyfikowanym,
    wydawala bym wiecej - okolo 200 zl miesiecznie, wiec po pol roku poszlo by
    jakies 1200 zl. Jednak wciaz ktos tak karmiacy dziecko nie wydal by tyle co autorka.

    Nie chcę na siłe udowadniac, ze karmienie butelką jest tansze, bo na polroczne
    karmienie butelką bez zbednych gadzetow trzeba wydac te 800 zl, a przy idealnym
    ukladzie przy karmieniu piersią wydaje się tylko na wkładki laktacyjne. Idealny
    = karmienie wyłącznie piersią, nie odciąganie, przebywanie z dzieckiem non-stop,
    brak problemow z laktacją, nie używanie specjalnych stanikow.

    Jednak nie znam w moim otoczeniu żadnej kobiety karmiącej piersią, która nie
    kupiła by elektrycznego laktatora za min. 450 zl i tych przyslowiowych 3
    stanikow do karmienia za kolejne 450 zl. Nie licząc tych nieszczesnych wkladek i
    pojemnikow do mrozenia mleka.
    I nie piszę tu o "karmieniu piersią z problemami" tylko o takim zwykłym. Bo
    większość z nich potrzebuje albo musi wychodzic regularnie bez dziecka i nie
    widze w tym nic niezwyklego.

    Moim zdaniem pol roku karmienia niezaleznie butelka czy piersia wychodzi
    przecietnej kobiecie finansowo tak samo, oszczednosci zaczynaja sie pozniej.
    Ale po tym pol roku wiekszosc wraca do pracy i roznie bywa z ta laktacją. A
    dlużej niz rok to juz naprawde tylko jakis niewielki procent karmi piersią.

    To powyżej to rozważania natury ogolnej. A co do:

    > Widzisz hedonistka, jakbys była matka piersiowa to bys zaoszczedziła
    > te 810 zł za drobne przyjemności.

    Jakbym miala pol roku nie jeść nabiału, o alkoholu jako czysto hedonistycznej
    przyjemnosci juz nie wspomne, nie jeździc na rowerze, nie móc uprawiac mojego
    hobby - szermierki, i jeszcze do tego pokazywać cycki w miejscach publicznych to
    żadne 810 zl by mi tego nie wynagrodziło. :P



  • mlodamamaszymka 14.10.09, 21:21
    karmie piersią 8 miesięcy, niekiedy korzystam z laktatora recznego,
    staniki kupiłam sobie sportowe bo wszystkie do karmienia wpieniały
    mnie przy przymiarce (wyszło po 20 zł za sztukę a posiadam 4),
    pojemniczków do mrozenia nie mam bo nie odciągam na potem, jedynie
    do kaszek, kleikow na bieżąco, wkłądki były potrzebne na początku
    gdy laktacja była nie ustabilizowana, obecnie nie uzywam. Karmienie
    piersią jest wyborem, zapewne jest sporo kobiet ktore nie
    zrezygnowały by z pasji, zajeć ktore kochaja na rzecz karmienia
    piersią i wyłącznego siedzenia z dzieckiem i jesli dobrze sie z tym
    czują to bardzo dobrze. Mi dobrze jest z myslą ze daje mojemu
    dziecku to co najlepsze. Moje karmienie nie jest zbyt kosztowne, no
    chyba zeby podliczyc moja djete bo musi byc zbilansowana i
    odpowiednia ale nawet gdybym musiała wydac wiecej z jakies przyczyn
    nie licytowała bym sie z kwestią czy butelkowe karmienie jest
    tańsze. Tu raczej chodzi o to co jest własciwsze dla dziecka.
    Autorka wydała sporo, pisze ze to przy pierwszym dziecku... taka
    jest cena za nieweidze :) przy drugim bedzie inaczej :) Łatwiej,
    sprawniej. A co do dociągnięcia do 6 miesiecy... moze sie okazac ze
    jak synek zacznie wołac o wiecej i trzeba bedzie rozszerzyc diete i
    rozszerzanie osiągnie taki poziom że dań typu zupka, obiadek, deserk
    bedzie na tyle sporo ze dziecko o piers nie bedzie juz tak czesto
    wołać mamie zrobi sie smutno :) Ja tez zastanawiałam sie w chwilach
    kryzysu czy dam rade do 6 miesiąca. Dałam i poszło dalej a teraz
    zamarwiam sie że synek za mało pije z piersi bo wcina obiadki,
    deserki na potęgę.
    Z mojego doswiadczenia karmienie piersią jest mniej kosztowne niż
    butelkowe ale mi odpowiada moja organizacja życia :)
    Pozdrawiam Autorkę postu
  • mruwa9 14.10.09, 21:45
    obiektywnie patrzac, to polowe Twoich kosztow karmienia niemowlecia
    oplaca polski podatnik, mam nadzieje, ze masz tego swiadomosc, ze w
    rzeczywistosci az tak tanio to nie jest, tyle, ze nie z Twojej
    kieszeni.
  • hedonistka 14.10.09, 22:09
    mruwa9 napisała:
    > obiektywnie patrzac, to polowe Twoich kosztow karmienia niemowlecia
    > oplaca polski podatnik, mam nadzieje, ze masz tego swiadomosc, ze w
    > rzeczywistosci az tak tanio to nie jest, tyle, ze nie z Twojej
    > kieszeni.

    Przecież napisałam powyżej, że gdybym karmiła zwykłym modyfikowanym to wydawała
    bym 200 zl/mc. Więc mam świadomość. I czuję się z nią rozkosznie: po 11 latach
    pracy i bulenia podatków wreszcie coś z tego mam.
  • nini6 14.10.09, 22:10
    mruwa :)))))
    --
    http://www.alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/8/815223.png
  • kamelia04.08.2007 15.10.09, 10:09
    hedonistka napisała:


    > odnosiłam się tylko do twojego stwierdzenia że skoro autorka
    > wątku wyda przez pol roku okolo 2400 zl na karmienie piersią, to
    karmiąc butelk
    > ą
    > wydała by kilka razy tyle. No litości, jak??

    w jaki sposób by jej wyszło więcej, już opisałam



    > Karmię dziecko bebilonem pepti, ktory jest mlekem dla dzieci z
    uczuleniem na
    > białko krowie. Nie moglabym więc jesc nabialu, pisałam o sobie i
    swojej wolnośc
    > i
    > odzywiania się.

    napisałaś "wolnosc jedzenia czego sie chce - bezcenna", bez
    szczegółów. Napisałas też, ze musisłabys pic wiecej wody mineralnej
    jako karmiąca, a jest to nieprawdą. Z tego wnioskuje, że chodziło ci
    o restrykcje nijakiego jedzenia, bo niby wszystko szkodzi i uczula



    > Obiektywnie musze tu przyznac, ze gdybym karmila zwyklym mlekiem
    modyfikowanym,
    > wydawala bym wiecej - okolo 200 zl miesiecznie

    o tym nie wspominałam, o czym napisała mruwa. Traktuje to jako twoje
    zaoszczedzenie bez zadnych podtekstów (tym sie nie zajmujemy, bo
    mówimy o bezposrednich finansach).



    > Jednak wciaz ktos tak karmiacy dziecko nie wydal by tyle co aut
    > orka.

    istotnie wydała bardzo dużo, już to matki piersiowe skomentowały. To
    była po czesci jej niewiedza, po czesci gadzeciarstwo, a przede
    wszystkim dlatego, że tyle pieniedzy po prostu ma. Zawsze można
    kupic wiecej i drożej (np. wózek - gondolę można miec taką:
    www.familyshop.com.pl/towar.php?id_tow=865 )



    > Jednak nie znam w moim otoczeniu żadnej kobiety karmiącej piersią,
    która nie
    > kupiła by elektrycznego laktatora za min. 450 zl i tych
    przyslowiowych 3
    > stanikow do karmienia

    laktator kupiłam ręczny avent w zestawie razem z butelkami - 50
    euro. Laktator
    elektryczny byłby po pierwsze zbyteczny na jedno (długie wprawdzie)
    wyjscie w tygodniu, po drugie bezuzyteczny: znajdź kibel w miejscu
    publicznym (np. restauracja, szkoła) z gniazdkiem elektrycznym



    > I nie piszę tu o "karmieniu piersią z problemami" tylko o takim
    zwykłym.

    no, wiec ci mówie, ze większośc kobiet nie ma problemów z
    karmieniem, ja sie do nich zaliczam tez. Tak na prawde, to na
    poczatku w ogóle bym nie mogła karmic butlą, gdybym nawet chciała
    (chyba, ze sie da nakarmic na leząco lub na stojaco), juz opisywałam
    dlaczego.
    Kwestia staników, pojemników była juz skomentowana.
    Karmienie sztucznym mlekiem tez może byc problematyczne, tez
    opisałam dlaczego.



    > Ale po tym pol roku wiekszosc wraca do pracy i roznie bywa z ta
    laktacją. A
    > dlużej niz rok to juz naprawde tylko jakis niewielki procent karmi
    piersią.

    z tym powrotem do pracy róznie bywa. Jest sporo kobiet, które
    utrzymuja laktacje powyzej roku, kwestia dobrej woli. Po prostu tego
    nie widzisz.



    > Jakbym miala pol roku (...) nie jeździc na rowerze, nie móc
    uprawiac mojego
    > hobby - szermierki, i jeszcze do tego pokazywać cycki w miejscach
    publicznych

    to co wyrzucone juz było skomentowane. Nie bardzo rozumiem co stoi
    na przeszkodzie w jeżdżeniu rowerem i uprawianiu szermierki.
    Piosenkarka Kayah nagrywała płyte i karmiła piersią, a piosenkarka
    Górniakówna "straciła" pokarm, bo jej ktos zrobil zdjecie. Kwestia
    podejścia i checi.

    Co do pokazywania owych cycków, to jest to czysta hipokryzja, bo
    pokazywanie cycków na plazy, czy chodzenie w lecie z dekoltem do
    pasa po mieście jest ok, a nakarmienie dziecka piersia, gdy tego
    cycka tak na prawde w opgóle nie widac to jest nie-ok. Wczoraj moją
    młodą karmiłam w metrze (w pociągu konkretnie) i NIC nie było widać.
  • ciociacesia 15.10.09, 10:16
    > cycka tak na prawde w opgóle nie widac to jest nie-ok. Wczoraj moją
    > młodą karmiłam w metrze (w pociągu konkretnie) i NIC nie było widać.
    a mnie sie zawsze subiektywnie zdaje ze widac :) nie przykrywam sie niczym od
    góry, i moze dlatego
  • hedonistka 15.10.09, 10:49
    > w jaki sposób by jej wyszło więcej, już opisałam

    No i właśnie tłumacze Ci że za Chiny nie wyjdzie wiecej niż u autorki! To
    zupelnie bezpodstawny zarzut. To tak jakbym ja się upierała, że karmienie
    piersią kosztuje milion zł bo TRZEBA kupić do tego poduszkę wysadzaną brylantami!

    > elektryczny byłby po pierwsze zbyteczny na jedno (długie wprawdzie)
    > wyjscie w tygodniu, po drugie bezuzyteczny: znajdź kibel w miejscu
    > publicznym (np. restauracja, szkoła) z gniazdkiem elektrycznym

    A po co? Ideą laktatora elektycznego jest chyba to, że odciąga się mleko na
    zapas W DOMU.

    > to co wyrzucone juz było skomentowane. Nie bardzo rozumiem co stoi
    > na przeszkodzie w jeżdżeniu rowerem i uprawianiu szermierki.

    To było napisane w kontekście tego, że karmiąc piersią zaoszczędziła bym te
    swoje 810 zl. Otóż karmiąc piesią bez używania dobrego i wydajnego laktatora nie
    mogłabym zrobić takiego zapasu mleka, żeby spokojnie wyjsc bez dziecka na
    trening. Więc albo bym nie zaoszczędziła, albo nie wyszła.

    A koniecznosc kupna specjalnych stanikow zależy od wiekości posiadanych cyckow.
    Przed ciążą miałam 85 D, w ciąży 85 F, w nawale pokarmu chyba 85 H albo i
    lepiej. Teraz mam 85 E. Do karmienia pewnie potrzebowała bym F. :P
    Przy takich balonach jak nie kupisz stanikow porzadnej firmy, mocno trzymających
    to przy truchcie cyce zęby ci wybiją.
  • ciociacesia 15.10.09, 11:17
    > A po co? Ideą laktatora elektycznego jest chyba to, że odciąga się mleko na
    > zapas W DOMU.

    idea jest taka ze jak gdzies wychodzisz na tyle długo ze dziecko musi pic mleko
    odciagane w tym czasie to ty musisz sobie 'ulzyc' i mleka utoczyc, chyba ze
    wyjscia sa regularne i piersi 'nauczone' ze o danej porze zapotrzebowanie jest
    mniejsze

    i offtop:
    > A koniecznosc kupna specjalnych stanikow zależy od wiekości posiadanych cyckow.
    > Przed ciążą miałam 85 D, w ciąży 85 F, w nawale pokarmu chyba 85 H albo i
    > lepiej. Teraz mam 85 E. Do karmienia pewnie potrzebowała bym F.
    a nie zwiekszył ci sie obwód w ciazy? bo mnie miła ani wytłumaczyła ze w ciazy
    to dziecko bebechy w gore wypycha w klata rosnie, a wraz z nia obwód - u mnie
    sie sprawdziło czesciowo - 65f w ciazy scskało mnie niemiłosiernie, a teraz bywa
    za luźne
  • kamelia04.08.2007 15.10.09, 11:31
    hedonistka napisała:

    > Ideą laktatora elektycznego jest chyba to, że odciąga się mleko na
    > zapas W DOMU.


    przepraszam cie bardzo, ale pojecia o w tym temacie to
    nie masz za bardzo. Po to odciagam w domu wczesniej, by dzieciak
    miał co jeśc jak mnie nie bedzie przez kilka godzin. W czasie tych
    kilku godzin jak jestem na mieście, to w cycu gromadzi sie jedzenie
    i sie staje nabrzmiały. Cyc nie wie, ze jestem na mieście. Po to
    odciagam laktatorem recznym w kiblu (niestety), zeby mi poczuc ulge
    w owym cycu.

    > karmiąc piesią bez używania dobrego i wydajnego laktatora ni
    > e
    > mogłabym zrobić takiego zapasu mleka, żeby spokojnie wyjsc bez
    dziecka na
    > trening. Więc albo bym nie zaoszczędziła, albo nie wyszła.

    wystarczy laktator ręczny. Mi wystarczył na 8/9 godzin nieobecnosci
    raz w tyg. Nie wiem ile masz tego treningu, ale skoro jest to hobby,
    to chyba nie codziennie wiele godzin.
    A nawet cudownym elektrycznym za niewiadomo ile kasy tez nie
    odciagniesz pół litra w piec minut. To nie dojarka, a ty nie krowa
    dojna. Zapas jedzenia przygotowujesz przez kilka dni, wsadzasz do
    zamrazarki i git. Gdybym miala wychodzic nawet codzinnie na te
    treningi, to tez by sie dało przygotowac zapas jedzenia laktatorem
    recznym. To co mówisz, to cudowanie, a nie upraszczanie.

    > A koniecznosc kupna specjalnych stanikow zależy od wiekości
    posiadanych cyckow.

    przed ciażą 85E (miara francuska, czyli po naszemu 70E), w ciaży 85F
    (czyli 70F), w nawale wiecej, ale trwało to kilka dni, wiec musialam
    przezyc w 85F (zreszta i tak bym nie dała rady mieć ich w tak
    krótkim czasie, bo nawał zastał mnie w szpitalu).
    Teraz mam tez 85F, tak czy owak cięzko mi kupić, bo rozmiar jest
    nietypowy, bo w takim obwodzie to tylko zerówki wystepują. Cena
    stanika-karmika jest ta sama jak zwykłego.
  • ciociacesia 15.10.09, 11:34
    a próbowałas na lobby biusciastych kupowac? ja ostatnio pare perełek nabyłam w
    jakze nietypowym 65f :)
  • martekle 16.10.09, 23:29
    dokładnie!!!! chyba nie zaznaczyłam ze mam cyce jak donice!
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • martekle 19.11.09, 23:02

    > A koniecznosc kupna specjalnych stanikow zależy od wiekości posiadanych cyckow.
    > Przed ciążą miałam 85 D, w ciąży 85 F, w nawale pokarmu chyba 85 H albo i
    > lepiej. Teraz mam 85 E. Do karmienia pewnie potrzebowała bym F. :P
    > Przy takich balonach jak nie kupisz stanikow porzadnej firmy, mocno trzymającyc
    > h
    > to przy truchcie cyce zęby ci wybiją.

    tadam! witaj w klubie balonów :)

    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • grudzien2007 14.10.09, 22:15
    woreczki do karmienia, butelek do ściągania więcej wkładi
    osłaniające etc. i setki zlotych na doradów laktacyjnych - ich
    wizyty w domu i jeszcze w szpitalu kilka razy - każda 100 zł, a
    miałam ich o conajmniej 10, bo byłooo sporo problemów i gdyby nie
    pomoc nie udałoby mi sie karmic na 100%.
    Mi tez się wydaje, ze jak chce sie dłużej karmić, to kupując
    porządne rzeczy trzeba liczyć się z wydatkiem ok 2 tys. zł. niestety.
    Ale zdrowia na pieniądze nie przliczysz, wiec ja totalnie tą kwestie
    pomijałam, jest dla mnie nie istotna i jeśli taniośc karmienia
    piersią jest głuwnym argumentem za karmieniem, hmmm nie wiem jak to
    ująć, poprostu najprościej osobiście tego nie rozumiem, bo to moze
    byc jeden z argumentów, ale nie najwazniejszy.
    Generalnie potwierdzam wygodne karmienie naogół nie jest super tanie
    (nie znaczy ze dorższe od sumy wydawanej na mleko modyfikowane), ale
    nie to powinno być glówna przesłanką za karmienien piersią.
  • budzik11 15.10.09, 10:44
    grudzien2007 napisała:

    >> Mi tez się wydaje, ze jak chce sie dłużej karmić, to kupując
    > porządne rzeczy trzeba liczyć się z wydatkiem ok 2 tys. zł. niestety.

    Karmię drugie już dziecko > 2 lata, i naprawdę: na całe 2 lata kupiłam 1
    Bephanten i 1 paczkę wkładek laktacyjnych, których nie zużyłam, bo okazało się,
    że nie potrzebuję. I tyle mnie ta "impreza" kosztowała.
    Przy starszej córce miałam więcej wydatków (a konkretnie koszt zakupu laktatora
    i to nie elektrycznego, a ręcznego za 170zł) bo wróciłam do pracy jak córka
    miała 3,5 m-ca a karmiłam ją piersią 14 m-cy (z czego do końca 6 m-ca była
    wyłącznie na moim mleku, modyfikowane dostała dopiero jak skończyłam ją karmić
    piersią). Ale gdybym karmiła ją sztucznie, kosztowałoby mnie to o wiele więcej -
    mleko kosztowało ok. 15zł - 1 paczka na tydzień co daje 60zł. miesięcznie x 10
    m-cy (które "zaoszczędziłam" na karmieniu piersią przez ten okres) daje 600zł.
  • martekle 19.11.09, 23:06
    jest chociaż jedna, która mnie przebiła :) dziekuję!
    a ile za woreczki?
    ja kupuje Lansilnoha - 26 zł za opakowanie (25 woreczków)
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • misior_biorn 20.11.09, 09:52
    > jest chociaż jedna, która mnie przebiła :) dziekuję!
    > a ile za woreczki?
    > ja kupuje Lansilnoha - 26 zł za opakowanie (25 woreczków)

    O kurcze, ja kupilam w tesco, firmy tesco, nie pamietam dokladnie po
    ile, chyba 15 zl za 40 sztuk. Wczesniej mrozilam w sloiczkach po
    przecierze.
    Moje inne koszty to te wkladki (teraz 2 na dzien, wczesniej 4-6 na
    dzien), laktator moglam kupic tanszy ale kupilam medele mini electroc
    (260 zl nowe na allegro), 1 butelke "na zapas" za 6 zl i 4 staniki -
    2 bawelniane w ktorych spalam na poczatku za 30 zl kazdy i 2
    ladniejsze z alles za ok 50 zl kazdy. Na szczescie mam bardzo
    ekonomiczny rozmiar biustu :D

    W sumie wyjdzie jakies 600 zl moze...
    --
    "The baby will talk when he talks, relax. It ain't like he knows the
    cure for cancer and he just ain't spitting it out."
    http://twitter.com/shitmydadsays
  • mloda_mama79 15.10.09, 11:40
    Toż to niektóre z Was krocie wydają.
    Ja karmię naturalnie 11 m-cy i cały wydatek z tym związany to:
    1. laktator elektryczny ale to dopiero po 7 m-cach jak do pracy
    wrócić musiałam a uparłam się, żeby podczas mojej nieobecności moje
    mleko dostawał synek (z całą pewnością gdybym miała więcej czasu i
    wprawy to ściągałabym ręką albo ręcznym laktat.),
    2. biustonosze zakupione juz w czasie ciąży.
    Poduszki, wkładek, kremów/maści itp. nie potrzebowałam.
    Ale prawdą jest, że przy pierwszym dziecku wydaje się znacznie
    więcej niż przy kolejnym (ja to zauważyłam w temacie ubranek i
    innych zbędnych bibelotach:-)
  • morekac 15.10.09, 23:10
    Dawno temu to było, ale nie kupiłam następujących rzeczy
    Podsumujmy:
    > 1. Laktator elektryczny medeli 450 zł
    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł
    >> 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł
    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60

    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł
    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł
    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł

    Kupiłam tylko
    Podsumujmy:
    > 1. Laktator elektryczny medeli 450 zł
    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł
    > 3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł
    > 4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł
    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł
    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60

    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł
    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł
    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł
    Podsumujmy:
    > 1. Laktator elektryczny medeli 450 zł
    > 2. Poduszka do karmienia 50 zł
    > 3. 6 staników do karmienia na dzień dzisiejszy 900 zł
    > 4. stos wkładek laktacyjnych na dzień dzisiejszy 120 zł
    > 5. woreczki do mrożenia pokarmu na dzień dzisiejszy 50 zł
    > 6. butelki do podania odciągniętego pokarmu na dzień dzisiejszy 60

    > 7. podgrzewacz do butelek 200 zł
    > 8. krem do brodawek Mustela 45 zł
    > 9. herbatki laktacyjne na dzień dzisiejszy 30 zł

    Kupiłam tylko staniki do karmienia (ale i tak mniej) i trochę
    wkładek laktacyjnych.
  • mala220 16.10.09, 12:06
    ja karmie dopiero miesiac, ale:
    laktator reczny LAKTA- 25 zl (moim zdaniem sie sprawdza)
    poduszki nie kupowałam, radze sobie bez niej
    staniki do karmienia kupiłam na bazarze po 10 zł, w sklepach dzieciecych były po
    50 zl
    zamiast podgrzewacza uzywam cieplej wody w kubeczku
    wkładki laktacyjne owszem- troche ich idzie
    herbetki laktacyjne- też kupiłam
    krem do brodawek- bephanten (dla mnie i dziecku do pupy)

    Mysle ze bez wielu rzeczy można sie obejsc.
    --
    mójsuwaczek
  • bweiher 16.10.09, 15:35
    Ja przez pół roku(bo taki okres jest tu omawiany) nie wydałam tyle
    na butelkowe BLIŹNIAKI niz niejedna z was na jedno piersiowe
    dziecko.
    Po co Wam tyle niepotrzebnych rzeczy?
    Karmiłam pierwsze dziecko piersią ale nie używałam połowy z tych
    rzeczy co wy.

    Syn piersiowy:
    Laktator-owszem był ale odkupiony od siostry za 20 zł(Aventa).

    Poduszka do karmienia-po co?Mi wystarczyła zwykła poduszka.

    Staniki do karmienia- kupiłam 2.Jeden czarny drugi biały,żeby były
    pod kolor ubrań.Wydałam na każdy 25 zł w Akpolu.

    Podgrzewacz-nie potrzebny.Woda w garnuszku ewentualnie.

    Mała butelka-jedna Aventa za 20 zł

    Wkładki-tego akurat dużo.Nie pamiętam dokładnie ile.

    Herbatki-nie piłam żadnych wydziwianych.Piłam wodę i soki z
    piwnicy mojej mamy.

    krem-Bephanten,ale i tak był potrzebny do dupki młodego a więc się
    nie liczy.

    A więc wydałam ok 200 zł.Trochę zawyzyłam,bo nie pamiętam ile tych
    wkładek no i za wodę też musiałam płacić.

    Bliźniaki butelkowe:

    bez laktatora

    bez poduszki

    bez staników-piersi mi się nie zmieniły a więc mogłam nosić
    swoje "stare" ew coś nowego za 10-15 zł

    bez podgrzewacza-mam czajnik z wodą lub mikrofala

    bez wkładek laktacyjnych

    bez herbatek-dzieci piły wodę

    butelki-razem 4 szt(ze smoczkami).2 średnie na początek i 2
    później czyli razem ok 50 zł

    no i mleko.Tego akurat szło dużo bo x2. Bebilon duża puszka
    starczała mi na 1,5 dnia.No ale liczmy że codziennie ta puszka za
    32 zł czyli 30dnix32złx6mies= ok 570zł
    Co jest oczywiście zawyżone i to ostro bo jak już pisałam nie
    zużywałam puszki codziennie a i później dzieci piły mniej.

    Czyli razem gdzieś tak 700-800zł bo dochodzi jeszcze ta nieszczęsna
    woda.Podzielić to na 2 czyli wychodzi góóóóra 400 zł na łeb.


    A wy tu o tysiacach mówicie???
    --
    butelkowy.blox.pl/html
    O mleku modyfikowanym bez uprzedzeń,o mleku matki bez emocji...
  • bweiher 16.10.09, 16:24
    Coś mi dziwnie tanio wyszło to karmienie butelką.A więc jeszcze raz:
    bweiher napisała:

    Bebilon duża puszka
    > starczała mi na 1,5 dnia.No ale liczmy że codziennie ta puszka za
    > 32 zł czyli 30dnix32złx6mies= ok 570zł

    Nie 500zł tylko 5 tyś !
    I to podzielić na 2-bo dwoje dzieci to jakieś 2,5 tyś. Samego mleka
    na pół roku.

    Zgadzam się że jesli chodzi o samo karmienie to piersiowe jest o
    wiele tańsze.Bo za mleko płacić nie trzeba.

    Ale nadal wydaję mniej niż autorka wątku.A jesli kupowałabym jakiś
    Nan,który jest o wiele tańszy od Bebilonu to wydałabym na jedno
    dziecko jakieś 2 tyś( na pół roku).


    --
    butelkowy.blox.pl/html
    O mleku modyfikowanym bez uprzedzeń,o mleku matki bez emocji...
  • verenne 16.10.09, 20:57
    Karmię ponad rok, od ponad pół roku znowu pracuję. W zasadzie jedyne
    moje "koszty karmienia" to wkladki laktacyjne (wciąż miewam "wylewy" ;)
    ale wkładek używam tylko w pracy, żeby z plamami nie paradować) i 2
    staniki do karmienia, ale i tak używam również zwykłych staników.
    Laktatora nie mam, żadnych butelek, podgrzewaczy, poduszek, herbatek i
    innych cudów na kiju ;)
    Dla mnie karmienie piersią jest super ekonomiczne i wygodne :)
  • gonia28b 17.10.09, 08:05
    martekle napisała:

    > Wiele razy słyszałam, że karmienie piersią jest wygodne, proste,
    przyjemne a
    > przede wszystkim tanie w porównaniu do karmienia butelką.
    > Co za wierutna bzdura, myślę teraz...

    Bo niestety, ale nie u wszystkich kobiet karmienie piersią jest
    wygodne, przyjemne i w ogóle cud miód orzeszki...
    Dla mnie były to przede wszystkim łzy i depresja.
    Szybko przeszliśmy na butelkę, nie chce mi się liczyć ile mnie to
    kosztowało. Walka o karmienie piersią kosztowało mnie zdrowie
    psychiczne - nie życzę nawet wrogowi. A argument o
    taniości "karmienia piersią" jest dla mnie najmniej istotny - ja
    się cieszę, że stać mnie było
    na sztuczną mieszankę..
    --
    ... i jak tu nie o-CiP-ieć ;)
    KLIK, który pomoże nakarmić głodne dziecko
    GG: 6196468
  • agar2208 19.10.09, 09:55
    Skoro karmisz piersia, to po co Ci butelki, podgrzewacz, woreczki do pokarmu,
    laktator???
    Mój synek ma 17 mc i z tego co wypisałaś używam tylko biustonoszy do karmienia
    (zakupiłam 2 szt, bo teraz używam zwykłych biustonoszy)i wkładek laktacyjnych (
    tez nie jakichś kolosalnych ilosci jak karmię jedna piersia, to do 2 mam wkładkę).
    Butelki nigdy nie uzywałam ( bo po to własnie zdecydowałam sie na karmienie
    piersią). Poduszki do karmienia tez nie miałam ( czego na początku żałowałam) i
    tyle.
  • kai_30 19.10.09, 12:25
    He, ja nie używam nawet wkładek, bo nie przeciekam :)

    U mnie koszt karmienia wyniosl 0zł (słownie: zero).

    Bo tak: laktator (ręczny) pożyczyłam od koleżanki, a i tak użyłam dwa razy na
    wyjście do fryzjera, a dziecko odciągnięte mleko miało w nosie. Teraz w czasie
    moich zajęć dostaje warzywka. Staniki i tak kupowałam już w ciąży, bo przytyłam
    sporo. Jem normalnie, karmię bezproblemowo i bez "wspomagaczy" typu herbatki czy
    poduszki. Nie kupowałam też żadnych butelek - jedną dostałam od dziadków,
    przerażonych wizją umierającego z pragnienia niemowlęcia ;)

    Pewnie, że nie zawsze jest tak różowo. Ale da się karmić za darmo, a butelką się
    nie da. A jak ktoś ma skłonności do gadżeciarstwa, to będzie wydawal niezależnie
    od rodzaju karmienia ;)
    --
    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10750;443/st/20090511/n/Antos/dt/7/k/7c62/s-age.png
  • martekle 19.11.09, 23:12
    to rozumiem, że przez pierwsze pol roku albo nie ruszalas sie na krok z domu,
    albo bralas wszedzie dziecko ze soba?
    po to mi ten laktator i butelki i w ogole
    zeby moc czasem wyjsc bez dziecka
    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • mama.zagatka 20.11.09, 09:39
    Trochę dziwnie to brzmi.
    Ale... wystarczy mieć babcię, która tak mocno nie wierzy w
    powodzenie karmienia piersią, że założy się o to, że się uda.
    U nas inicjatywa wyszła od babci, kwota też (wystarczy na kilka
    szczepionek) zakład jest o to, że do pół roku młody będzie tylko na
    piersi.
    Ja sobie myślę, że za wygrane w zakładzie pieniądze babcię wyślę na
    wycieczkę z przykazem, że po powrocie ma głosić, jak to można
    wykarmić dziecko, nawet jeśli duże.

    A jescze do martekle. Przedwczoraj byłam u dentysty i fryzjera,
    musiałam przemieścić się autobusem, wszystko z dzieckiem, bo jakoś
    sobie nie wyobrażam, żeby miał zostać sobie gdzieś na ten czas.
    --
    Zagatka w sieci
    Małe ręce mogą więcej
  • martekle 20.11.09, 10:50
    mama.zagatka napisała:

    > A jescze do martekle. Przedwczoraj byłam u dentysty i fryzjera,
    > musiałam przemieścić się autobusem, wszystko z dzieckiem, bo jakoś
    > sobie nie wyobrażam, żeby miał zostać sobie gdzieś na ten czas.

    Mój by zwariował u fryzjera od zapachów, suszarek, gadających bab w autobusie od tłoku ludzi też, bardzo źle reaguje na otoczenie, jak jest nadmiar bodźców od razu ryk, poza tym nie wyobrażam sobie, żebym miała go męczyć i zabierać ze sobą wszędzie, wolę zostawić go z moją mamą i zapasem mleka


    --
    http://lb1f.lilypie.com/HCLIp2.png
  • mama.zagatka 20.11.09, 11:54
    To ja w takim razie mam cierpliwy egzemplarz (a myślałam, że jest
    inaczej), bo u dentysty nawet zajrzano mu w zęby i ogólnie musiał
    się prezentować.
    A fryzjer to już całkiem hardcore był, bo mam znajomą fryzjerkę
    (karmiła 3 lata:), która uczy w szkole i byliśmy w pracowni, cała
    klasa na zajęciach, suszarka niejedna, hałas, zapachów dużo nie było
    (obawiałam się, że się nawdycha, ale ok).
    Babci nie mamy w pobliżu, więc radzimy sobie inaczej.
    Wczoraj poznałam też mamę, która mając niespełna 5 miesięczne
    dziecko chodzi do pracy, gdzie dziecko zabiera ze sobą, a jak już
    zabrać nie może, to zostawia z babcią. I z rozmowy wynikło, że
    gadżetów specjalnie też nie posiada. To jest coś.
    --
    Zagatka w sieci
    Małe ręce mogą więcej
  • f-olka 20.11.09, 20:53
    wszystko się da zorganizować bez wydawania takiej koszmarnej ilości pieniędzy.
    Ja mam dwoje dzieci, włosy obcięte, zęby całe itd. Od czegoś jest tata, który w
    czasie wizyty tu i tam może dzieci zająć czy wziąć na spacer. Wszystko to
    kwestia chęci i pomysłowości.

    Boże w życiu bym tyle pieniędzy na siebie nie wydała :). 9 staników, a widzę, że
    Twój dzieciak ma nieco ponad 4 miesiące. Po co Ci 9 staników do karmienia? :)

    Mnie przy pierwszym synu wystarczyły 2 biały i czarny, przy drugim na początku
    używałam tamtych dwóch, potem jak piersi zmalały kupiłam sobie mniejsze dwa. Mam
    jeden wyjściowy Panache nie karmnik, który dostałam w prezencie.

    Za to po odstawieniu starszego, który przeszedł na Bebilon pepti wydaliśmy masę
    pieniędzy na mleko, butelki, ustniki i takie tam. Teraz nie ma problemu. Mleko
    jest z piersi, woda z kubka i święty spokój :D
    --
    Ola mama Franklina :) i wrześniowego
    P(s)tasia :)
  • ewrzostar 21.01.10, 02:07
    Matko boska! Karmilam piersia i nigdy w zyciu nie wydalam tyle forsy. Jakim cudem?
    Poduszka do karmienia - nigdy nie uzywalam, dla mnie to taki bajer jak
    wiatraczek do wozka czy wiadro do mycia glowy.
    Wkladki - tanie jak barszcz a i tak uzywalam moze tylko przez pierwsze trzy
    miesiace. Potem laktacja sie wyregulowala.
    Staniki - dwa na zmiane, po dwoch miesiacach nowe dwa na zmiane. A jak komus
    dalej za drogo, to gdzies tu jest opisany patent na domowe przerobienie stanikow
    na karmniki w domu. Da rade.
    Inna sprawa, ze ja z tych uswiadomionych - wiec nawet jakbym nie karmila, to i
    tak kupowalabym sobie niekarmnikowe Freye za duza forse.
    Bepanthen, ktory i tak bym kupila, bo dobry na odparzenia pupy.
    Laktator reczny, ktory uzylam moze raz i sprzedalam.
    Aktualnie dziec starszy, nie piersiasty wiec wydaje na: mleko, butelki, bidon.
    To wszystko. Z tego mleko najdrozsze.
    Nie mam nawet podgrzewacza.
  • falka32 22.01.10, 23:53
    > to rozumiem, że przez pierwsze pol roku albo nie ruszalas sie na krok z domu,
    > albo bralas wszedzie dziecko ze soba?
    > po to mi ten laktator i butelki i w ogole
    > zeby moc czasem wyjsc bez dziecka

    Ja już ci mówię, jak ja zrobiłam. Bardzo niepolitycznie :) Nie miałam laktatora,
    bo przy unormowanej laktacji nie było mowy o wyciśnięciu więcej, niż 20 ml na
    godzinę. Dojenie przez 3 godziny, żeby zawalczyć o 2-godzinne wyjście - nie i nie.
    Zamiast laktatora kupiłam puszkę mleka w proszku. Czas oszczędzony na odciąganiu
    i babraniu sie z mrożeniem - bezcenny. Jak wychodziłam z domu bez dziecka,
    dostawało mleko w proszku. Jak zabradziażyłam za długo na mieście, zawsze mogłam
    sobie ulżyć w toalecie ręką - to wystarczało do przeżycia.
    Laktacji nic się nie stało. Ale - ja nie byłam początkująca i umiałam swoją
    laktację monitorować.

    Nie wydałam zatem na laktator, woreczki i inne takie. Butelka była jedna.
    Wydałam na mleko w proszku, ale używane tylko w czasie wyjść, więc jak na
    miesiąc schodziła jedna mała puszka, to i tak było dużo.
    Rozmiar biustu mam mikry, więc nie licytuję się na staniki, bo moje się nie
    rozciągały i wystarczyły dwa na początek i potem dwa na unormowaną laktacje w
    mniejszym rozmiarze.
    Wkładki - nie pamiętam, kupowałam najtańsze, ale przy okazji zaoszczędziłam na
    podpaskach :P
    Herbatek i maści nie używałam. Zamiast herbatek stosowałam analogowe,
    mechaniczne rozwiązanie polegające na częstszym przystawianiu, jeżeli była
    potrzeba, np. skok wzrostu. Zamiast maści - mleko własne plus pilnowanie, żeby
    się nie dać zmasakrować.
    --
    Zajebiście Istotne Pytanie: czy gdybyś miała swoje własne 2 mln dolarów, to czy nadal byś z Nim była?
  • ewrzostar 23.01.10, 22:45
    falka32 napisała:



    > Jak zabradziażyłam za długo na mieście, zawsze mogłam
    > sobie ulżyć w toalecie ręką - to wystarczało do przeżycia.

    Padlam! ;)))
    Czy tutaj tylko ja mam skojarzenia?


  • nini6 24.01.10, 00:59
    :))))
    ja też :))
    --
    http://s12.rimg.info/cc186908a8fa667e105de182e110d
5e0.gif
  • ma-rysia78 23.01.10, 07:48
    To moje podsumowanie...
    Dziecko (6 m-cy) karmione wyłącznie moim mlekiem... tylko, że odciągniętym (z
    butelki):
    1. Laktator elektryczny Medela Swing (używany) 300 zł + lejki silikonowe, które
    się zużywają przy wyczynowym ściąganiu 100 zł
    2. Poduszka do karmienia 0 zł (dobrze, żer się wstrzymałam z tym zakupem)
    3. 3 staniki do karmienia (freya, hotmilk - mam gigantyczne piersi więc takich
    za 30zł używać nie mogę a poza tym jestem "uświadomiona") ok 500 zł
    4. wkładki laktacyjne (2 opakowania) 60zł
    5. woreczki do mrożenia pokarmu 50 zł
    6. butelki 120 zł
    7. podgrzewacz do butelek 100 zł
    8. kremu do brodawek nie używam
    9. herbatek laktacyjnych nie używam
    SUMA: 1230 zł rozłożone w czasie na 2-3 miesiące. Wcale nie uważam, że drogo.
    Więcej pieniędzy by mi poszło na karmienie mm. Poza tym w perspektywie mam
    dalsze "karmienie piersią" przynajmniej jeszcze pół roku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka