Dodaj do ulubionych

terror laktacyjny? (dlugie)

02.12.10, 14:16
Po lekturze kilku watkow zaczelo mnie zastanawiac, dlaczego proby pomagania mamom w karmieniu piersia sa okreslane ‘terrorem kp’. Od razu sie przyznam, ze nie wiem, jak to wyglada w Polsce, bo sama rodzilam corke w UK. Nikt nie przymuszal mnie do karmienia piersia, byla to moja i meza decyzja oraz nasza wspolna determinacja, gdyz nie obylo sie bez problemow. Uzyskalam bardzo duzo wsparcia od poloznych (choc nie wszystkie sie dobrze znaly na kp), doradczyn laktacyjnych oraz innych mam, ktore poznalam na grupach wsparcia dla mam karmiacych. Pierwszy miesiac karmienia piersia wspominam koszmarnie, wszystko mi przeszkadzalo, a najbardziej idea karmienia na zadanie, bo mialam poczucie, ze nie mam wogole kontroli nad swoim zyciem. Gdzies pewnie dopiero w czwartym, piatym miesiacu zaczelam odczuwac przyjemnosc w karmieniu corki. I choc na setki moich pytan i watpliwosci czesto otrzymywalam odpowiedzi, ktore nie zawsze mi sie podobaly, nigdy nie przyszloby mi do glowy oskarzac nikogo o terror laktacyjny.

Nie rozumiem, dlaczego tam, gdzie szukamy przyczyn problemow w karmieniu, niektorzy widza terror. Nikt przeciez nie przystawia nikomu pistoletu do glowy i nie kaze karmic piersia. Co wiecej, czesto przeciez sytuacja jest odwrotna, co widac po wielu watkach na tym forum. Na wiele problemow z kp lekarstwem ma byc mm. Gdy synek mojej kolezanki przez trzy miesiace nie przybieral na wadze, lekarz zalecal podanie mm, tlumaczac, ze matka ma malo mleka. Po trzech miesiacach okazalo sie, ze przeoczono wyniki badan. Powodem braku przyrostu wagi byla infekcja ukladu moczowego. Cale szczescie, ze w UK preznie dziala La Leche League, bo moja kolezanka otrzymala tam taka pomoc, ze nadal udanie karmi piersia juz dwulatka.

W UK w wielu szpitalach matki, ktore od razu decyduja sie na mm, dostaja gotowe butelki, gdzie nie trzeba rozrabiac mieszanki, wystarczy tylko przykrecic smoczek. Inna moja kolezanka miala problem po cesarce, bo jej corka byla odsluzowywana i nie chciala sie zassac na piersi. Polozne po trzech dniach daly jej ultimatum, ze musi sie zdecydowac, jak karmic. Oczywiscie przeszla na butelke.

Do tego postu sklonilo mnie lekkie rozgoryczenie. Szkole sie wlasnie na liderke La Leche League, chce pomagac mamom, ktore chca karmic piersia. Uwazam, ze kazdy rodzic ma prawo do rzetelnej informacji na temat kp i mm, tak aby moc podjac wybor, ktory mu odpowiada. Ale czesto widze, ze takie informacje sa kwitowane jako ‘terror laktacyjny’. Tylko, ze ja nigdzie terroru nie widze. Czy jestem slepa?

--
Przepraszam za brak polskich znakow.
forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
Obserwuj wątek
    • niebieski_ptak5 nie mam dziecka 02.12.10, 15:19
      ale podczytuję nie tylko to forum i odpowiem Ci tak ogólnie {na podstawie tez przeżyć moich koleżanek mających dzieci i takie a nie inne problemy z karmieniem}. Bardzo chcesz wierzyć, że jest tak jak piszesz i aż bije z Twojego postu jedyna słuszna droga. Nazywasz to zdziwieniem ale szkolisz się na kogoś i tak naprawdę bardziej już na wstępie leży Ci karmienie piersią! Czy potrafisz zrozumieć, że te kobiety które były wyśmiewane/poniżane i doświadczyły terroru{gadki co z Ciebie za matka -to najlepsze co może być, zabierasz dziecku przeciwciała, no jak to nie karmisz piersią, jeszcze o fochach, o tym, że się w głowie poprzewracało etc.+kupa fałszywych info itp} WIEDZĄ dokładnie o czym piszą? Ciężko to skumać? Bo Ty tak nie masz/ Twoje koleżanki albo mylisz wiedzę z chęcią dołożenia innym babkom przez zespół medyczny. Wiesz ja nie widziałam lądowania na księżycu ale nie uważam, że tego nie było tylko dlatego, że nie byłam świadkiem. I wierz mi tutejsze pani i inne te spotykane w realu POTRAfią {wbrew temu co piszesz} odróżnić kiedy mają do czynienia z tłumaczeniem/wsparciem/różnicą zdań a kiedy z terrorem, prawda panie drogie?
      • terpuka Re: 02.12.10, 15:34
        nigdy się wszystkim nie dogodzi:)
        ja czuję się ofiarą terroru butelkowego i żałuje, że na samym początku nie spotkałam kogoś propiersiowego bo byłoby mi o wiele łatwiej
        w szpitalu było bardzo dużo rodzących, generalnie wszystkie kobiety wypisywano w drugiej dobie,żeby zrobić miejsce następnym,
        aby można było je wypisać, waga dziecka nie mogła spaść więcej niż 10 % więc dokarmiamy butla żeby załapało się w widełki
        na problemy z pogryzionymi brodawkami nie było instruktażu jak dobrze przystawić tylko proszę podać butelkę i dać piersiom czas na zagojenie
        położna środowiskowa też była zdziwiona, że chce karmić tylko piersią, a co jak mleka mi braknie???
        myślę, że podstawowym problemem ogólnie jest brak rzetelnej wiedzy i wielu przypadkach brak czasu lub możliwości ( biurokracja)
        ogólnie temat ten wzbudza bardzo wiele emocji, butelkowe mamy czuja terror laktacyjny, piersiowe butelkowy
        bombarduje nas rzeka informacji, czasem sprzecznych
        uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru, ale aby dokonać wyboru trzeba mieć dostęp to informacji a z tym bywa różnie
      • justkawb Re: nie mam dziecka 02.12.10, 16:10
        Chyba sie nie zrozumialysmy. Specjalnie umiescilam watek tutaj na forum kp, bo raczej sie tu nie spotkalam z wysmiewaniem i ponizaniem kogokolwiek. I nie pisze o oczywistych przypadkach, gdzie raczej widzialabym przyklad braku wychowania. Pisze o sytuacjach, gdzie podawanie rzetelnych informacji jest porownywane do terroru.

        Nie bardzo tez rozumiem, o co Ci chodzi z jedyna sluszna droga. Nikt nie zaprzeczy, ze kp jest dla dziecka najlepsze. No i oczywiscie, ze na kp mi zalezy. Ale to nie oznacza jednak, ze jestem terrorystka, prawda? I o co chodzi z tym dokladaniem komukolwiek?
        --
        Przepraszam za brak polskich znakow.
        forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
        • niebieski_ptak5 Ty piszesz 02.12.10, 17:43
          o rzetelnym info. Ja to rozumiem tyle tylko, że w polskich szpitalach nawet o to co dokładne komu dolega/na co choruje ciężko info uzyskać. No ale my nie o tym. Z ta rzetelnością różnie bywa. Niektóre pomocne osoby mają wiedzę czerpaną chyba ze średniowiecza. Był tu już taki wątek w którym forumka pisała jakie obostrzenia były odnośnie kp i wychodziło na to, że należy żyć powietrzem bo jeść praktycznie nie można nic.
          Co do Ciebie. Robiąc taki a nie inny dyplom niejako zamykasz sama sobie i innym możliwość wyboru ponieważ ukierunkowana jesteś na jedną opcję. Normalnym jest, że inne mogą być niezbyt dokładne przedstawiane{ja Cię nie znam i nie wiem jaka jesteś, zakładanie dobrej wiary tzn. że Ty coś tam robisz i będziesz kompetentna jest moją nadzieją ale nie pewnikiem} lub sama o tym nie wiedząc możesz większy nacisk {nie tylko słowami} kłaść na kp. Ja Ci powiem, że moje koleżanki nie miały rzetelnej wiedzy ale były i takie które NIE chciały ot tak bez dorabiania ideologii karmić piersią{nie to, że coś nie wychodziło - po prostu nie} i niestety wiele osób nie okazywało zrozumienia. Ja wiem, ze to, ze kogoś coś spotkało niezbyt miłego nie przekłada się na to co spotka kogoś innego ale co zrobisz jeśli jakaś pani mówiąc jej kim jesteś{zajmujesz się} nie wyrazi nawet ochoty na wysłuchanie Ciebie albo po wysłuchaniu wybierze butelkę? I czy sama potrafisz i chcesz uszanować inne zdanie? Ja pisze tak bo naprawdę to co przeszły moje kol. to nie był TERROR ale HORROR i aż zaczynałam wierzyć, że nikt tak babce nie wkopie jak druga kobieta. Oczywiście trafiały się doradczynie z prawdziwego zdarzenia, które nie traktowały matek niczym {przepraszam za słownictwo} głupich krów/lub tylko 2 narządowych osobników no ale na gro kol. rodzących 2-3 specjalistki to trochę mało. Dlatego czasem dobre chęci to nie wszystko stąd moje pytania - bo wybacz nie znam ani Twego podejścia aniCiebie. Chodzi tez o tembr głosu/traktowanie kogoś z wyższością/byciem ślepym na inne opcje -bo wiesz co z tego dajmy na to, że powiesz ok skoro Twój przekaz niewerbalny będzie wyrażał, że wcale nie zaakceptowałaś rzeczy/odmiennego stanowiska? I naprawdę moim zdaniem{a byłam świadkiem paru scen} DA się odróżnić życzliwe podejście od właśnie tego terroryzowania. Dlatego np. ja się dziwię, że można pisać post, że takiego czegoś nie ma. Bo nie nazwałabym normalnym tego co przezyły koleżanki. Chcę wierzyć, że to rzadkość
          !
          • justkawb Re: Ty piszesz 02.12.10, 18:48
            > Co do Ciebie. Robiąc taki a nie inny dyplom niejako zamykasz sama sobie i innym
            > możliwość wyboru ponieważ ukierunkowana jesteś na jedną opcję.

            Hmm, ale czy to samo powiesz np lekarzowi, ktory robi specjalizacje z pediatrii, ze sie ukierunkowuje na jedna opcje i zamyka innym mozliwosc wyboru. Laktacja to tez dziedzina wiedzy, w ktorej na dokladke bardzo brakuje specjalistow. Szkolac sie poprzez LLL mam nadzieje, ze bede mogla przyczynic sie do poszerzania tej wiedzy.

            Normalnym jest,
            > że inne mogą być niezbyt dokładne przedstawiane{ja Cię nie znam i nie wiem jak
            > a jesteś, zakładanie dobrej wiary tzn. że Ty coś tam robisz i będziesz kompeten
            > tna jest moją nadzieją ale nie pewnikiem} lub sama o tym nie wiedząc możesz wię
            > kszy nacisk {nie tylko słowami} kłaść na kp

            Ale, zaraz chwila. Jako doradca, liderka, animatorka LLL zakladam, ze informuje osoby, ktore sa zainteresowane kp. Podobnie jest tu na forum. Sama nazwa wskazuje, ze jest to forum poswiecone kp, wiec trudno zeby pisac tu o tym jakie wspaniale sa mieszanki.

            Ja wiem, ze to, ze kogoś coś spotk
            > ało niezbyt miłego nie przekłada się na to co spotka kogoś innego ale co zrobis
            > z jeśli jakaś pani mówiąc jej kim jesteś{zajmujesz się} nie wyrazi nawet ochoty
            > na wysłuchanie Ciebie albo po wysłuchaniu wybierze butelkę?

            Jak wyzej. Nie mam parcia na zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek. Zakladam, ze jesli ktos ze mna chce rozmawiac o kp, to poszukuje informacji. Z co sobie z informacjami zrobi, jego sprawa.

            Dlatego np. ja się dziwię, że można pisać post, że takiego c
            > zegoś nie ma. Bo nie nazwałabym normalnym tego co przezyły koleżanki. Chcę wier
            > zyć, że to rzadkość

            Inne posty zgadzaja sie ze mna, ze terror laktacyjny to raczej twor internetowy. Ja na samym poczatku zastrzeglam, ze pisze o moim doswiadczeniu. I ono jest takie, ze nie ma terroru laktacyjnego, jesli juz to raczej antylaktacyjny. Oczywiscie zgadzam sie, ze jakiekolwiek przymuszanie do czegokolwiek jest oburzajace.
            --
            Przepraszam za brak polskich znakow.
            forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
          • basiak36 Re: Ty piszesz 02.12.10, 18:56
            > Co do Ciebie. Robiąc taki a nie inny dyplom niejako zamykasz sama sobie i innym
            > możliwość wyboru ponieważ ukierunkowana jesteś na jedną opcję.

            Zobacz program kursu dla konsultantow La Leche czy NCT. Wiesz czego sie ich uczy? Wiesz o tym ze musza tez umiec pomoc matce ktora musi odstawic dziecko bo ma raka i zaczyna chemie? Musza byc otwarci. Ale taka otwartosc przychodzi z wiedza i czasem i doswiadczeniem.

            y coś tam robisz i będziesz kompeten
            > tna jest moją nadzieją ale nie pewnikiem} lub sama o tym nie wiedząc możesz wię
            > kszy nacisk {nie tylko słowami} kłaść na kp
            Nie rozumiem, mialaby klasc mniejszy? Albo taki sam jak na karmienie mm?

            le były i takie które NIE chciały ot tak bez dorabian
            > ia ideologii karmić piersią{nie to, że coś nie wychodziło - po prostu nie} i ni
            > estety wiele osób nie okazywało zrozumienia.
            To juz kwestia takiego a nie innego spoleczenstwa, malo tolerancyjnego niestety. Wyksztalcona odpowiednio konsultantka laktacyjna nigdy nie podwazy decyzji matki. Da jej informacje, decyzja pozostaje matki.

            Oczywiście trafiały się doradczynie z prawdziwego
            > zdarzenia, które nie traktowały matek niczym {przepraszam za słownictwo} głupic
            > h krów/lub tylko 2 narządowych osobników no ale na gro kol. rodzących 2-3 specj
            > alistki to trochę mało.
            To chyba tez kwestia pewnej kultury osobistej lekarza/doradczyn, niestety z takim traktowaniem sama czesto spotykalam sie ze strony lekarzy w Polsce.

            Ja pisze tak bo naprawdę to co przeszły moje
            > kol. to nie był TERROR ale HORROR i aż zaczynałam wierzyć, że nikt tak babce n
            > ie wkopie jak druga kobieta.
            No niestety.. poczytaj co ciagle slysza kobiety ktore karmia dzieci ponad 12 miesiecznie i zamiast modyfikowanego daja im wlasne mleko. Czasem to horror. Tolerancja i zrozumienie konieczne sa we wszystkim.

            DA się odróżnić życzliwe podejście od właśnie te
            > go terroryzowania.
            Dokladnie, niemniej na tym forum widac jak czesto to terroryzowanie dotyczy namawiania matek zeby daly dziecku mm, z najrozniejszych powodow. Terror dosc wymyslny bo zwykle pod haslem 'glodzi pani dziecko', czyli uderzajacy w matke i jej pewnosc siebie, wiare w siebie.
          • monzdr Re: Ty piszesz 27.02.11, 22:09
            W życiu już tak jest,że trzeba się na coś zdecydować.Wychodząc za mąż decydujemy się żyć z tym jednym jedynym(no chyba,że któraś zakłada inaczej),więc tym samym decydujemy się na jedną opcję.Czy to znaczy,że trzeba być poligamistką,żeby coś wiedzieć o małżeństwie i otworzyć się na wiele opcji?Generalnie tak jest,że mamy jakieś poglądy,w coś wierzymy,coś nam się wydaje słuszne i idziemy w tym kierunku.Gdyby ludzie podchodzili do tematu jak Ty,to nikt nie miałby konkretnego zawodu(bo np.lekarz zamyka się na inne opcje,a może znachor albo bioenergoterapeuta wyleczyłby lepiej?),konkretnej religii,konkretnego światopoglądu,a wszyscy lataliby jak listki na wietrze od jednej opcji do drugiej.Jeżeli mama uważa(a ma na to bardzo mocne dowody),że kp jest dla dziecka najlepszym rozwiązaniem,to dlaczego ma jednocześnie,dla politycznej poprawności,twierdzić,że mm jest równie dobre?To jest niemożliwe,żeby coś było najlepsze,a coś innego było równie dobre!Podchodząc do tematu tak jak Ty,właściwie można zanegować wszystko,bo zawsze znajdą się ludzie,którzy mają inne zdanie.
    • blue_romka Re: terror laktacyjny? (dlugie) 02.12.10, 15:25
      Nie wiem, jak jest w UK. Ja się z określeniem terror laktacyjny spotkałam wyłącznie na forum (tym oraz np. Niemowlę). Moje doświadczenia w zakresie kp są takie, że karmiłam 14 m-cy i nieustannie wszyscy mi się dziwili, że tak długo. Mój ginekolog twierdził, że jest sens karmić tylko do 6.miesiąca. Pediatra, do którego się raz zgłosiłam z problemem z przyrostami synka bez wdawania się w szczegóły zapisał mieszankę. W szpitalu, w którym rodziłam (a jest to specjalistyczny szpital połozniczy, najwięcej porodów w Polsce) owszem, położne pokazywały jak przystawiać do piersi, każdą mamę odwiedziła raz konsultantka laktacyjna, ale jak coś szło nie tak, to podawano glukozę czy mm bez problemów. Mam wiele koleżanek, które urodziły w podobnym terminie/nieco wcześniej/nieco później i tylko jedna karmiła tak długo jak ja (jednak w sposób mieszany). Pozostałe, a naprawdę jest ich mnóstwo, albo nie karmiły wcale, albo kończyły po 1-3 miesiącach i nie mają z tym żadnego problemu. Uważam więc, że terror laktacyjny to jakiś sztuczny internetowy twór. Często traktowany jako wymówka mam, które mają "za mało pokarmu", uważają że "głodzą dzieci" itp itd. Myślę więc, że nie powinnaś się przejmować, tylko robić swoje, na pewno bardzo się przysłużysz wielu mamom i ich maleństwom. Powodzenia :)
      • justkawb Re: terror laktacyjny? (dlugie) 02.12.10, 16:17
        Dzieki blue_romka :)

        W UK jest bardzo roznie, w zaleznosci od rejonu. Generalnie butelka kroluje, choc jest coraz wiecej kampanii zachecajacych do kp. Problemem jest jednak to, ze nadal wiedza wsrod personelu medycznego jest dosyc znikoma. Plusem jest natomiast dostep do darmowego wsparcia.
        --
        Przepraszam za brak polskich znakow.
        forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
    • basiak36 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 02.12.10, 15:32

      > Do tego postu sklonilo mnie lekkie rozgoryczenie. Szkole sie wlasnie na liderke
      > La Leche League, chce pomagac mamom, ktore chca karmic piersia. Uwazam, ze kaz
      > dy rodzic ma prawo do rzetelnej informacji na temat kp i mm, tak aby moc podjac
      > wybor, ktory mu odpowiada. Ale czesto widze, ze takie informacje sa kwitowane
      > jako ‘terror laktacyjny’. Tylko, ze ja nigdzie terroru nie widze. C
      > zy jestem slepa?

      Wlasnie dlatego po 2 latach zrezygnowalam z mojego Diploma in Breastfeeding Counselling. Nie da sie tlumaczyc komus ze nie ma za malo pokarmu, jesli ktos bardzo chce wierzyc w to ze ma za malo, bo dziecko chce czesto ssac? Bo albo nie wierzy ze moze wykarmic albo po prostu ma dosc karmienia (czemu nie powiedziec wprost?), i chce przestac karmic tylko nie chce powiedziec ze juz karmic nie chce.

      Z udzielaniem informacji i rad jest tak ze sa przyjmowane pozytywnie tam gdzie dana osoba chce cos zmienic, szukac, jest otwarta na sugestie. Negatywnie, jesli ta osoba jest przeswiadczona ze i tak sie nie uda, i wtedy traktuje takie informacje jako atak, po czesci obecny jest tez strach i stres przed cala sytuacja i ewentualnymi zmianami.

      Tak naprawde, pomaganie w karmieniu ma sens tam gdzie dana osoba jest otwarta na wymiane argumentow, nie ma zarzekania sie 'bo mam male piersi i koniec, a mama miala to samo', i chce cos zmienic, dowiedziec sie. Czesto jest tak ze matki czuja sie tak zagubione w tym wszystkim, ze nie bardzo jest tutaj miejsce na racjonalne myslenie. Dochodzi brak wsparcia i wiedzy ze strony lekarzy etc, ponizanie matek, mowienie im ze 'glodza dziecko', etc.

      Koniec koncow, obojetnie co zrobisz, jesli ktos jest nastawiony negatywnie do karmienia, obojetnie z jakich powodow, zawsze bedzie zle. I niestety to jest ta trudna strona pomagania.

      Po pomaganie powinno polegac wylacznie na udzielaniu informacji, tak jak tutaj w wiekszosci dzieje sie to na forum. Czyli jest problem, zadajemy pytania, szukamy przyczyny, podajemy sugestie rozwiazan. Informowaniem tez jest podawanie faktow o pokarmie ludzkim, o tym dlaczego tak rozni sie od mieszanek, i jak robi sie mieszanki (wielu rodzicow nie wie i uznaje ze jedno i drugie to wlasciwie juz to samo i nie ma znaczenia jak karmimy).
      I na podstawie informacji rodzice sami podejmuja swoje decyzje. Wiec jesli ktos udziela matce informacji o karmieniu piersia i mieszanka, i matka podejmuje decyzje o karmieniu mieszanka, to jej prawo i juz.
      Terror to dla mnie zmuszanie kogos do czegos, szantazem, sila, kojarzy mi sie z sytuacja kiedys tu opisana gdzie polozna lapala matke za piers i wsadzala te piers dziecku do buzi. Terror ma to do siebie ze nie ma tam miejsca na rozmowe i informacje. I na pewno nie ma czegos takiego tutaj na forum.

      • dagmara-k Re: terror laktacyjny? (dlugie) 02.12.10, 20:00
        ja doswiadczylam terroru, ale nie tu tylko od przyjaciolki. dzis jej jestem wdzieczna, ale wtedy nie bylo mi do smiechu jak wyszlam ze szpitala z dzieckiem butelkowym a ona na sile chciala mnie zrobic piersiowa. czulam sie winna ze nie karmie, ze nie mam sily karmic, ze sie boje ze mi moja 2,5 kilowa corka spadnie z wagi, ze mi fajnie z butelka jak sobie odpoczywam a maz karmi.
        za to tu na forum to co innego, bo nikt mi nie "kazal" karmic, tylko pomagal kiedy chcialam karmic a nie szlo.
        jak sie ktos ksztalci na doradce karmienia to rozumiem ze chodza do niego ci co chca karmic a nie ci co nie chca wiec jaki terror????? jak ktos jest mechanikiem samochodowym to przeciez jade do niego naprawiac auto a nie on mi naprawia jak ja pytam o najblizsza restauracje albo cos tam.
        --
        Stragan Autorski

        kucyki
        • basiak36 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 02.12.10, 21:03
          > jak sie ktos ksztalci na doradce karmienia to rozumiem ze chodza do niego ci co
          > chca karmic a nie ci co nie chca wiec jaki terror????? jak ktos jest mechaniki
          > em samochodowym to przeciez jade do niego naprawiac auto a nie on mi naprawia j
          > ak ja pytam o najblizsza restauracje albo cos tam.

          Hihi dobre:))
          No ale mniej wiecej o to chodzi:) Ale chodzi tez o to ze moze jednak ten mechanik nie powinien sugerowac co jest nie tak z autem, zeby naprawiac, bo a nuz Ty nie masz ochoty naprawiac i wolisz kupic inne auto, czego mechanik nie wie skoro przyszlas do mechanika ktory auta naprawia:)) I Cie wkurzy to ze sugeruje ze cos mozna naprawic, i wtedy to bedzie terror ze strony mechanika?
          • dagmara-k Re: terror laktacyjny? (dlugie) 03.12.10, 14:50
            jesli powie:
            - laska, ta knajpa o ktora pytasz jest tam za rogiem w prawo, ale patrze ze tobie cos cieknie, moze to olej? chcesz, to zerkne.

            to nie terror.


            ale jak powie:
            - laska, ta knajpa jest tam za rogiem, ale patrze ze cos ci tu cieknie... nie pozwol zeby twoje auto bylo zaniedbane. jak sie chce, to mozna wymienic olej. troche kosztuje, ale uwierz, nikt tak dobrze nie przypilnuje poziomu oleju jak ty sama, bo jestes jedynym i njalpeszym zrodlem troski dla twego auta. nie rezygnuj z przegladu, ja ci moge pomoc, nie jedz dalej takim autem. no do knajpy pojedziesz a zostawisz go tak tylko z wygody? albo z braku wiedzy? to ja ci daje ta wiedze - cieknie ci kobieto!!! ciagle jeszcze mozesz to sprawdzic i naprawic. to nic ze kupilas juz taki - moze byc mu lepiej.

            to juz zakrawa o terror, bo ja chce tylko zjesc w knajpie, a o olej nie pytam i byc moze wcale nie chce wiedziec co tam cieknie. oddam mezowi auto to se sprawdzi;)
            --
            Stragan Autorski

            kucyki
      • asia_i_p Re: terror laktacyjny? (dlugie) 06.12.10, 16:17
        Bo albo nie wi
        > erzy ze moze wykarmic albo po prostu ma dosc karmienia (czemu nie powiedziec wp
        > rost?)
        A musi mówić wprost? Dlaczego nie może mówić tak, jak chce, tylko tak, jak ty chcesz?
        --
        Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
        że przylecą piraci bombowcem
        i bogatym zabiorą pieniądze,
        a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • turzyca Cale stado terrorow! :) 02.12.10, 21:25
      Owszem istnieje terror laktacyjny. I terror butelkowy rowniez. A najlepsze jest to, ze czasem te same osoby uprawiaja obydwa gatunki. :D I matce, ktora karmi tylko piersia wciskaja, ze trzeba dokarmiac, a na matke, ktora karmi butelka, prychaja, ze przeciez trzeba piersia, a z obydwu robi wyrodne, ktore nie kochaja swojego dziecka.
      Niedouczenie, brak zyczliwosci (czasem powodowany przemeczeniem, a czasem zwyczajna maloscia), zerowa empatia. A z drugiej strony przewrazliwienie, naturalne szczegolnie u pierworodek.
      Lekarstwo na to istnieje, ale latwe nie jest: wiedza i asertywnosc.


      A jak ktos mi nie wierzy, to niech sie skupi i zastanowi, ile razy byl krytykowany za cos i spyta sie kogos w danej dziedzinie odmiennego, czy nie bywa krytykowany. Malobiusciastym wydaje sie, ze kobiety z wiekszym biustem nie slysza przytykow, tym drugim wydaje sie, ze malego biustu nic nie krytykuje. Ja bylam krytykowana za to, ze wybralam sobie meski zawod, moi koledzy z roku slyszeli, ze poszli na babskie studia. :D Itd itp.
      --
      24 kilo klonow.
      • quilte Re: Cale stado terrorow! :) 02.12.10, 22:35
        Turzyca, świetnie to wszystko ujęłaś. Dokładnie tak jest: bardzo dużo jest takich osób, które "wiedzą lepiej" i koniecznie chcą się tą wiedzą podzielić, a czasem uprawiają "całe stado terrorów", często przeciwnych.
    • m_laczynska a może to jest trochę tak (też długie) 03.12.10, 01:33
      To ja wam opowiem jaka jest moim zdaniem "druga strona medalu". Przy pierwszym dziecku dostałam info od położnej, że mam za mało pokarmu. Dziecko faktycznie po tygodniu karmienia tylko piersią spadło z wagi. Nie chce mi się całej historii opowiadać, bo mam wrażenie, że już mi samej pamięć płata figle i nie wiem co i jak. W każdym razie byłam w poradni przy szpitalu imidz, tam obejrzeli moje dziecko o wyglądzie goluma z władcy pierścieni (bo taką miał szyję chudą po tym moim karmieniu) i zapadła decyzja, żeby go dokarmić - snsem, a jak nie to czymkolwiek, bo jak nie łyknie co najmniej 50 czegoś dodatkowego (czy ściągniętego, czy mm) to radzą z nim do szpitala. Ja raczej dostałam histerii, bo do najbardziej zrównoważonych nie należę.
      No i zaczęło się odciąganie, dokarmianie. W moim odczuciu to ja już wszystko zrobiłam, żeby mieć więcej tego mleka, łącznie z granulkami, karmi, herbatkami, jakąś przeklętą kozieradką, po której wysypało mi dziecko, nawet nawiedzona kuzynka mnie jakoś jakimiś czakramami doenergetyzowała. Cuda wianki oprócz jedynie słusznego częstszego przystawiania dziecka, które już może i lepiej ssało i dałoby jakoś lepiej radę. No ale zalecenia z poradni miałam inne - żeby odciągać. No i w tej poradni nawet powiedzieli mi, że mają taką hipotezę (ale to tylko hipoteza), że jak się za wcześnie zajdzie w ciążę po odstawieniu długoletniej antykoncepcji hormonalnej, to mleka może być za mało. No to mam za mało i koniec kropka.
      I któregoś dnia przez zupełny przypadek znalazłam to forum. A tu czytam, że nie może być za mało. Aha - bzdury piszą i już. Ja mam za mało.
      Ale ponieważ uparta bestia jestem i jak się na coś uprę to tak ma być, a na to karmienie się akurat uparłam, to walczę dalej. Niby się pogodziłam z "wyrokiem" poradni, ale działam dalej - walczę z laktatorem i swoją niewiedzą.
      Ale żeby dojść do sedna sprawy - czytam i czytam, a tu w kółko to samo - nie ma, że za mało. No kurka jak to? No i wiecie myślę sobie, że tu jest pies pochowany. Że ja tę samą informację chyba musiałam z 500 razy przeczytać, innymi słowami, od innych forumowiczek, żeby mi się jakaś ścieżka neuronalna przetarła i żebym uwierzyła, że macie rację. To naprawdę nie jest tak prosto. Bo tu w grę wchodzą straszne emocje - bezsilność, porażka, panika (moje dziecko naprawdę nie miało się najlepiej), i te stereotypy w naszym społeczeństwie, że co za matka, co głodzi, do tego jakieś historie rodzinne - babcia moja twierdziła, że tata o mało co nie umarł z głodu jak karmiła go piersią. To na prawdę nie wystarczy raz powiedzieć i kropka, bo przez te emocje to przestają być informacje przetwarzane racjonalnie.
      A konkluzja jest taka: dobra robota dziewczyny. Czasem trzeba jak zdarta płyta. Bo u mnie akurat było szczęśliwe zakończenie - starszego ze 2 tygodnie pokarmiłam samą piersią (bo potem już skończył pół roku i weszły zupki) i karmię już prawie 3 lata (bo się tak starałam, że jakoś ma to dla mnie dużą wartość) i teraz bez kłopotu karmię drugie dziecko. Choć w szpitalu spadł poniżej 10% i znowu usłyszałam, że mam za mało. Tyle, że nie dałam dokarmić, bo wiedziałam już, że nie może być za mało.
      • alfaxx Re: a może to jest trochę tak (też długie) 03.03.11, 13:22
        Jakbym czytała swoją historię:-) miałam bardzo podobnie, tez mi doradca laktacyjny kazała ściaga i dikarmia zamiast przystawia i pozwoli wisie, w rezultacie pierwszego synka nie karmiłam prawie wogóle piersią. i wmówiła mi , że mam za mało pokarmu. teraz mam 2-go synka i dopiero trafiłam na to forum gzie dziewczyny mnie naprostowywały, że muszę miec pokarm i wiszenie to normalna sprawa przy maluchu. karmię dopiero miesiąc i wciąż mi sie we łbie gdzieś tam kołacze, że może jednak mam za mało ale staram się nie poddawa i czytam to forum cały czas żeby sie utwierdzic:-) dlatego uważam, że NAJWAŻNIEJSZA jest rzetelna informacja. dobra robota dziewczyny!
    • matysiaczek.0 ja widzę terror 03.12.10, 07:20
      nie zrozumcie mnie źle..widzę terror oczami matki, która ma swoje pierwsze dziecko, które płacze non stop karmione piersią, a które uspokaja się po podaniu butelki.

      spróbujcie postawić się w jej sytuacji.

      karmie piersią - dziecko ssie, połyka, a ostatecznie okazuje się, ze słabo przybiera. co robię? szukam porad. mówią, ze zła technika - no jak zła, skoro ssie - ssanie to ssanie, nie da się lepiej lub gorzej, przecież nic mi nie boli, dziecko jednak coś połyka - tylko pewnie za mało.....i znów szukam pomocy i znów mówią,, ze mam mleko, że wykarmię, tylko poprawić to i owo trzeba....noż uparli się......tylko czemu jak podam butelkę to śpi spokojnie kilka godzin, a po piersi to za pół godziny znów domaga się....

      taka matka jak powyżej (jak moja szwagierka młoda mama) wie najlepiej (w jej przekonaniu), bo to jej dziecko i ona widzi, ze głodne, ona wie że ma mało mleka, bo dziecko nie dojada, ona dokarmi butelką, piersią też pokarmi...odrzuci pierś??? nie odrzuci bo ładnie ssie i jedno i drugie. A jak ktoś każe odstawić butelkę, to niech sam przyjdzie i posłucha płaczu głodnego dziecka...no jak nie terroryzm? Tylko teraz, po 5 miesiącach w piersiach sucho..:(


      to wszystko nie z mojej perspektywy, żeby była jasność - zdaniem szwagierki jestem terrorystką laktacyjną, choć na dobrą sprawę nawet nie zaczęłam jej pomagać.
      Potrafię spojrzeć na sytuacje oczami tej matki, ale jej zachowania nie tłumaczę. Potrafię ją zrozumieć i zrozumieć skąd bierze się pojęcie "terroru laktacyjnego". Ona nie słyszała mnie, tylko swoje płaczące z głodu dziecko...a dziecka nie przekrzyczę...



      --"Śmieszą mnie te precyzyjnie podawane słoiczki z konkretnym składnikiem przez trzęsące się młode matki i śmieszą mnie kiełbachy i "piętki" wtykane do ręki przez babcie." - by FIGRUT
      • basiak36 Re: ja widzę terror 03.12.10, 19:48
        .i znów szukam pomocy i znów m
        > ówią,, ze mam mleko, że wykarmię, tylko poprawić to i owo trzeba....noż uparli
        > się......tylko czemu jak podam butelkę to śpi spokojnie kilka godzin, a po pier
        > si to za pół godziny znów domaga się....

        To nie jest terror tylko brak wiedzy na temat karmienia, brak odpowiedniej pomocy i informacji. To ze dziecko po mieszance, ktora jest mocno ciezkostrawna, spi dluzej, nie znaczy ze taka jest norma i tak jest lepiej dla dziecka i matki. Jesli dziecko czesto ssie, mozna zasugerowac zeby mama w tym czasie korzystala i odpoczywala, a jesli ma starsze dzieci, zeby skorzystala z chusty.

        > Potrafię spojrzeć na sytuacje oczami tej matki, ale jej zachowania nie tłumacz
        > ę. Potrafię ją zrozumieć i zrozumieć skąd bierze się pojęcie "terroru laktacyjn
        > ego". Ona nie słyszała mnie, tylko swoje płaczące z głodu dziecko...a dziecka n
        > ie przekrzyczę...
        No nie, ale mozna zadawac pytania typu jak dziecko przybiera, dlaczego matka mysli ze placze z glodu, etc. Bo powod problemu zawsze jest gdzies.

        Jesli ktos traktuje podawanie czystych informacji i faktow jako terror, to juz naprawde ciezko cos z tym zrobic. Chyba ze przy tym zaznacza ze zadnych informacji nie chce i wiadomo ze ich nie szuka. Ale jesli mowi ze chce karmic, szuka pomocy, to podawanie informacji terrorem zadnym nie jest.

        Ja np ostatnio w przychodni widzialam matke ktora ewidentnie zle przystawiala (karmila w przychodni) i mowila lekarce ktora wyszla do niej ze ma pewnie za malo pokarmu bo dziecko sie szarpie i zle przybiera. Lekarka powiedziala ze widzi ze przystawia ok... a ewidentnie trzymala dziecko za daleko od piersi i pod takim katem ze meczylo sie strasznie tym ssaniem. Dostala rade zeby dokarmiac. Ja sie nie odezwalam, bo to nie moja sprawa.
    • lapwing123 Niby to wszystko takie oczywiste 03.12.10, 10:26
      Dodaję wątek do ulubionych:)

      Już kilka razy pisałam, że tylko dzięki Wam karmię. Tylko dzięki Wam nie podałam smoczka. Ale nie o tym chcę tu napisać.

      Dobrze tu basiak napisała, że karmienie na żądanie jest czasem ciężkie i łatwiej jest powiedzieć, że miałam mało pokarmu i dlatego przestałam niż się przyznać, że po prostu mi się nie chciało. Do tego oczywiście dochodzi poparcie społeczeństwa, że czasem tak jest, że braknie pokarmu. Już tysiące razy tu było pisane, że panuje ogromna niewiedza na temat laktacji. Potrzeba więcej konsultantek, doradczyń, ale czasem mam wrażenie, że to walka z wiatrakami, bo tak silnie zakorzenione są stereotypy:(

      Jak ja zgłosiłam się do poradni laktacyjnej to zostałam uznana za dziwoląga (oczywiście nie w poradni a wśród koleżanek, rodziny), bo "przecież to jest naturalne i sama powinnam dać sobie radę, metodą prób i błędów".

      Jakoś w naszym społeczeństwie nie jest przyjęte przyznawanie się do porażek, problemów, takie odnoszę wrażenie. Więc po co zgłaszać się po pomoc jak można podać mm i "po problemie".

      Mała ma teraz 6m, nadal w nocy często je- co też dzięki Wam wiem, że jest normalną i naturalną rzeczą. I wiecie co, jak ktoś mnie pyta czy przesypia noce to już się nie zagłębiam i oszukuję mówiąc, że tak. Bo jak do tej pory odpowiadałam, że nadal je minimum 4 razy to głowa mi pękała od nadmiaru porad w stylu "mało treściwy, wartościowy pokarm" itp itd. Jak próbowałam na argumenty, że dziecko tak potrzebuje, to widziałam w oczach rozmówcy, że chyba oszalałam, skoro dziecko się budzi w takim wieku znaczy, że głodne. A powinnam spróbować dać mm i zobaczyć czy będzie różnica. Takich nie przekona się żadnym argumentem.

      Kończę, bo Mała się budzi.:)

      P.S.Justka życzę powodzenia!
      --
      Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
    • gochalek82 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 03.12.10, 10:51
      O istnieniu jakichkolwiek terrorów laktacyjnych czy butelkowych dowiedziałam się z internetu i pewnie coś w tym jest. Moim zdaniem (i nie jest to prawda jedyna i objawiona :P) nigdy nie dojdziemy do konsensusu, który terror jest bardziej „terrorowaty”, bo butelkowe mamy zawsze będą widzieć laktacyjny, a piersiowe – butelkowy. Po prostu, człowiek zawsze dostrzega to, co chce. Jeśli mamę, która karmi piersią, sąsiad zapyta jak karmi, będzie to tylko wścibskie pytanie, ale zapytana o to samo mama butelkowa często poczuje się atakowana, że nie karmi piersią i to właśnie będzie dla niej terror.
      Logiczne jest więc, że JA w MOIM odczuciu spotykam się raczej z terrorem butelkowym. Nie wiem, gdzie był terror laktacyjny w szpitalu, w którym rodziłam. Czy w tym, że kiedy przynosiłam ściągnięte mleko (dziecko było na fototerapii) położne pytały, dlaczego ściągam? Nie wiem co byłoby, gdyby któraś kobieta powiedziała, że po prostu nie chce karmić piersią, ale gdybanie nie ma przecież sensu.
      A terror butelkowy - w MOIM odczuciu i zdaję sobie sprawę, że dla mam butelkowych to tylko nic nie znaczące przykłady ;)
      - zaczynając od wszelkich spisów co na wyprawkę – oczywiście smoczki i butelki, sama mam w posiadaniu kilka sztuk ;)
      - w szpitalu brak fachowej pomocy, bzdury wmawiane przez położne młodym matkom, ale przy najmniejszym problemie dokarmianie, oczywiście butelką
      - wszędzie reklamy mm z tekstem „karmiłaś piersią, kolejny krok to mleko następne” czyli wmawianie w ładnej formie, że po 6 miesiącu już tylko mm
      - nie mówiąc już o reakcjach, że karmię ponad roczne dziecię. Ostatnio nawet mój szef chciał dzwonić do żony, żeby zapytać, jakie mm dostaje ich syn i po nim tak ładnie śpi całą noc ;P
      Podsumowując: Justka, masz rację, że chęć pomocy (nie na siłę) to nie terror laktacyjny, ale pewnych ludzkich zachowań się nie przeskoczy - zawsze jest tak, że cokolwiek nie powiesz to ktoś poczuje się zaatakowany.
    • diuszesa Re: terror laktacyjny? (dlugie) 03.12.10, 12:52
      Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
      Jeśli ktoś nie chce karmić piersią, bo uważa, że to jest wszystko jedno czy się karmi piersią czy nie i jest przekonany o zaletach butelki - to, słysząc ciągle pytania: dlaczego nie piersią, a może powinnaś itp. - widzi w tym terror laktacyjny. Uważa, że podjął właściwą decyzje i niepotrzebne mu są dobre rady, traktuje je wtedy jak nagabywanie, namawianie; jeśli są one jeszcze wypowiadane z tonem sugerującym, to na pewno może się zdenerwować, słysząc je i uznać to za terror.
      Jeśli ktoś chce karmić piersią, ale sobie nie radzi (bo dziecko ma złą technikę ssania, bo ciągle płacze i się budzi itp.) i nie ma odpowiedniego wsparcia a ni rzetelnej pomocy kogoś, kto na karmieniu piersią się zna, i myśli o odstawieniu, bo jest mu bardzo ciężko i psychicznie i fizycznie - to też może zobaczyć wokół siebie terror laktacyjny.

      Mówię na swoim przykładzie. Ja nie miałam ani wiedzy ani wsparcia w kwestii kp. Mały po cc od razu w szpitalu dostał butlę (bez mojej wiedzy, zresztą, nawet wtedy nie wiedziałam o tym, że to moze popsuć mu technikę), położne niby pomagały przy przystawianiu, ale dopiero teraz widzę, że to nie była dobra pomoc - za każdym razem, gdy przyszły to okropnie boleśnie ściskały mi brodawki, żeby zobaczyć, czy płynie mleko, miętoliły je, wciskały dziecku do buzi. Potem mówiły, że jest dobrze, a ja cały czas czułam ból, w końcu już nie byłam w stanie karmić, a za każdym razem, kiedy próbowałam przystawić dziecko, czułam potworny lęk, bo wiedziałam, że będzie bolało. Byłam zniechęcona do karmienia, a parę razy zdarzyło się, że położne, widząc to, zabrały mi dziecko od piersi (dosłownie) i stwierdziły, że same je nakarmią butelką. A we mnie były sprzeczne uczucia - z jednej strony wyrzuty sumienia, że pozwoliłam sobie zabrać dziecko, z drugiej ulga, że nie muszę się już męczyć, z trzeciej strony przekonanie o własnej niemocy, że nie potrafię wykarmić swojego dziecka.
      W domu dostałam ogromnego nawału, a otoczki z brodawką były tak wielkie i nabrzmiałe, że mały nawet nie był w stanie tego utrzymać w buzi. W końcu już prawie podjęłam decyzję, że jeśli w ciągu kilku dni nic się nie zmieni, to odstawiam małego od piersi i ide po lek na zahamowanie laktacji. Trudno, tyle osób wychowało się na butelce i żyje. Zaczęłam szukać potwierdzenia słuszności swojej decyzji (chociaż wcale nie byłam z niej zadowolona), czytać artykuły o podawaniu butelki z miłością i szczęśliwej mamie=szczęsliwym dziecku. Weszłam tez na forum KP, ale szybko z niego uciekłam, bo nie znalazłam tam potwierdzenia swojej decyzji, tylko widziałam posty zachęcające do częstszego przystawiania itp. Nie miałam siły do walki, więc nie chciałam tego słuchać; wolałam sluchać tych, które pisały o zaletach karmienia butelką, bo to było dla mnie wygodniejsze, nie wymagało trudu i walki. Byłam przestraszona i zniechęcona, więc nawet nie założyłam wątku z prośbą o pomoc.
      Na szczęscie trafilam na dobra polozną na wizycie patronażowej, dzięki temu karmię juz prawie 10 mscy. Ale nie wiem, co by było, gdyby ona mi nie pomogła.

      Więc - jeśli ktoś ma wolę walki, to nie odbierze rzetelnych informacji jako terroru laktacyjnego - tylko po prostu jako sposób na poprawę sytuacji. Jeślii ktoś już się poddał - to nie będzie chciał, aby namawiano go do walki.

      A teraz pytanie za sto punktów:
      Jeśli położne w szpitalu ciągle dokarmiały butlą mojego syna, zabierały mi go od piersi, przekonywały, że nie powinnam trzymać go ciągle przy cycku, bo zrobi sobie ze mnie smoczek i obrzydzały kp, mówiąc, że ja prawie nic nie mogę jeść - to jakiego terroru ja doświadczyłam?
      Jeśli już parę osób z mojego otoczenia kategorycznym tonem powiedzało mi : koncz juz z cyckiem! To nie jest dla niego dobre takie dlugie karmienie! - to jakiego terrory ja doświadczam?


      --
      Piszę bez polskich znaków, bo mam dziecia na kolanach.
      • matysiaczek.0 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 03.12.10, 13:24
        i moje pytanie za 200pkt. Jakiego terroru doświadczyła dziewczyna leżąca ze mną na sali:
        przychodzi położna nr1: ojojoj!! ile już śpi? odp: 5 godzin. położna: ojojoj!! budzić przystawiać do piersi karmić ile się da bo pokarm zaniknie!!!
        na drugi dzień przychodzi położna nr2: ojoj!!! czemu nie śpi synek? i czemu tak popiskuje?pewnie głodny??? pewnie pokarmu ma Pani za mało!! (i tu nastąpiło ściskanie piersi) To czemu nie przychodzi po butelkę???

        po wyjściu połoznej dziewczyna zwyczajnie rozryczała się...potem trochę pogadałyśmy, mam nadzieję że odrobinę jej pomogłam
        --
        "Śmieszą mnie te precyzyjnie podawane słoiczki z konkretnym składnikiem przez trzęsące się młode matki i śmieszą mnie kiełbachy i "piętki" wtykane do ręki przez babcie." - by FIGRUT
    • enamerele Re: terror laktacyjny? (dlugie) 03.12.10, 21:02
      Terror laktacyjny istnieje, ale jest widoczny tylko dla tych, którzy nie chcą/nie mogą karmić piersią, a są do tego zmuszani, np. na porodówkach.
      --
      Teoria zgadza się z praktyką jedynie w teorii. W praktyce bywa zupełnie inaczej
      • justkawb Re: terror laktacyjny? (dlugie) 04.12.10, 12:48
        Ale czy chodzi tutaj o fizyczne przymuszenie do kp, czy raczej o sytuacje, kiedy matka jest namawiana do czegos, czego nie chce. Ja nazwalabym to raczej brakiem profesjonalizmu niz terrorem laktacyjnym. Mam poczucie, ze okreslenie terroru pojawia sie wtedy, gdy matka z jakiegos powodu nie jest do konca zadowolona ze swojego wyboru. Bo czuje, ze zawiodla, bo kp nie wyszlo, a jednoczesnie czuje sie lepiej podajac mm. Mysle, ze w ten sposob latwiej jest sobie poradzic z roznymi sprzecznymi odczuciami.

        A tak na marginesie, choc moze analogia nie do konca idealna. Czy mowi sie o terrorze antynikotynowym? Przeciez od lat prowadzone sa kampanie nt ryzyka zwiazanego z paleniem, lekarze zachecaja do rzucania palenia, w wielu miejscach palic nie mozna. Pisze to z pozycji bylej palaczki. Nigdy nie czulam sie terroryzowana przez nikogo, wychodzac z zalozenia, ze palenie to moj wlasny wybor (choc nie do konca sie z tym dobrze czulam).
        --
        Przepraszam za brak polskich znakow.
        forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
        • asia_i_p Re: terror laktacyjny? (dlugie) 06.12.10, 16:23
          Fizyczne przymuszanie to byłoby przestępstwo. Jest na pewno silny szantaż emocjonalny.
          --
          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
          że przylecą piraci bombowcem
          i bogatym zabiorą pieniądze,
          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • ol_ena Re: terror laktacyjny? (dlugie) 04.12.10, 20:31
      ja nie spotkałam się nigdy z terrorem laktacyjnym, ale z fanatyzmem już tak.
      doradzanie matce, by karmiła dziecko za wszelką cenę i wbrew logice, wbrew rozumowi (np. w przypadku takim, jak nasz - gdy niedożywienie z powodu nieefektywnego karmienia piersią zagrażało zdrowiu dziecka) to przejaw fanatyzmu - ślepego oddania idei.
      spotkałam się za to z czymś w rodzaju terroru butelkowego, kiedy podano córce mm w szpitalu. ja z niczym sobie nie radziłam, dziecko płakało, ja płakałam, a kiedy wbrew mojej woli i mimo moich protestów (choć mało stanowczych, bo nie miałam na to siły) zobaczyłam, że położna podaje dziecku butlę, to płakałam jeszcze bardziej. niby szpital poobklejany jest plakatami, że mleko matki jest najlepsze dla dziecka, niby personel też jest tego zdania, a prościej było położnej przynieść butelkę z mm, niż posiedzieć z nami i nauczyć nas przystawiania (wtedy nam to kompletnie nie szło, miałam zmasakrowane brodawki).
    • asia_i_p Re: terror laktacyjny? (dlugie) 06.12.10, 16:13
      Wiesz, ja karmiłam do 6 miesiąca tylko piersią (minus sześciotygodniowe karmienie mieszane między 3 tygodniem a 3 miesiącem), potem karmiłam nadal do prawie 3 urodzin. Więc generalnie jestem propiersiowa.
      Ale terror laktacyjny widzę. Kiedy czytałam książkę o początkach macierzyństwa, były tam rady dotyczące karmienia. W części tłumaczonej z angielskiego były utrzymane w tonie neutralnym: wady i zalety obu metod karmienia, nieliczne sytuacje, w których przeciwskazane lub niemożliwe jest karmienie piersią. Potem był dopisek polskiego pediatry - w całkowicie innym tonie. Wybór zmienił się prawie w obowiązek ("silnie zalecane jest"), niektóre przeciwskazania podane przez amerykańskiego lekarza zostały zakwestionowane zdaniem "W Polsce uważa się, że tylko (tu lista) stanowią usprawiedliwienie dla przerwania karmienia piersią". Z porad dla zainteresowanego zrobiło się kazanie.
      Dlaczego lekarz pytający, jak karmię dziecko, odczuwa nieprzepartą potrzebę, żeby mój wybór karmienia naturalnego pochwalić "To pięknie", jakbym była ośmiolatką, która właśnie powiedziała śliczny wierszyk?
      Wydaje mi się, że w Polsce inaczej niż w Anglii czy Ameryce się traktuje pacjentów i inaczej się traktuje młodych rodziców. Obu kategoriom odbierane są podstawowe prawa do intymności, stanowienia o sobie i swojej rodzinie - wszystko to w imię dobra ich lub ich dzieci. I dlatego jedni narzekają na "terror laktacyjny" a drudzy na "terror butelkowy" - po prostu u nas nikt, kto ma swoje zdanie, nie czeka, aż go o nie spytają, tylko od razu musi je wygłaszać.

      Powiem dokładnie, na co ja się jeżę:
      1. Twierdzenie, że "Każda kobieta może karmić, trzeba tylko chcieć".
      2. Załatwianie każdego problemu metodą "Częściej przystawiaj".
      3. Narzucanie, w jakiej formie matka ma mówić o swoim wyborze - nie wolno jej powiedzieć "Nie mogłam karmić" tylko musi powiedzieć "Nie chciałam karmić", nawet jeśli należałoby to rozwinąć w "Nie chciałam karmić, bo miałam grzybicę brodawek i przy każdym karmieniu płakałam z bólu".
      4. Zarzucanie kobietom, że nie karmią piersią z wygodnictwa przy równoczesnym dowodzeniu, że karmienie piersią jest znacznie wygodniejsze.
      5. Beztroskie mówienie matce "No to będziesz musiała jeszcze z diety wyrzucić marchewkę" w sytuacji, kiedy jej dieta już się składa z indyka, marchewki i ryżu.
      6. Twierdzenie, że kobieta karmiąca może jeść wszystko, chyba że dziecko jest uczulone, a wtedy na wszelki wypadek powinna zrezygnować z: i tu lista jakichś 100 produktów.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
      • lacitadelle Re: terror laktacyjny? (dlugie) 06.12.10, 16:46
        > Dlaczego lekarz pytający, jak karmię dziecko, odczuwa nieprzepartą potrzebę, że
        > by mój wybór karmienia naturalnego pochwalić "To pięknie", jakbym była ośmiolat
        > ką, która właśnie powiedziała śliczny wierszyk?
        > Wydaje mi się, że w Polsce inaczej niż w Anglii czy Ameryce się traktuje pacjen
        > tów i inaczej się traktuje młodych rodziców. Obu kategoriom odbierane są podsta
        > wowe prawa do intymności, stanowienia o sobie i swojej rodzinie - wszystko to w
        > imię dobra ich lub ich dzieci. I dlatego jedni narzekają na "terror laktacyjny
        > " a drudzy na "terror butelkowy" - po prostu u nas nikt, kto ma swoje zdanie, n
        > ie czeka, aż go o nie spytają, tylko od razu musi je wygłaszać.

        Ale to nie jest kwestia terroru laktacyjnego, tylko ogólnych tendencji do narzucania swojego sposobu na życie, o czym już wcześniej dziewczyny wspominały.

        Bo teraz weźmy lekarzy: jak karmisz do 6 miesiąca, to chwalą, później zaczynają pytać, kiedy skończysz, a jak przypadkiem zdradzisz się, że karmisz po roku, to zostaniesz dosłownie zwyzywana, posądzona o zboczenie, krzywdzenie dziecka i zaniedbywanie męża (?!) - to są tylko niektóre rzeczy, które słyszałam ja, na dwóch łącznie wizytach (internista i pediatra), potem przestałam się przyznawać. Kolejna sprawa to antykoncepcja - też wiele razy próbowano mi na siłę wcisnąć tabletki antykoncepcyjne i wyśmiewano stosowane naturalne metody, choć przychodziłam do ginekologa w zupełnie innej sprawie.
        • pamplemousse1 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 08.12.10, 23:16
          sorry nie doczytałam całego wątku...

          ja się spotkałam z terrorem karmienia mlekiem sztucznym- w drugiej dobie w szpitalu: "dokarmiamy, dokarmiamy! dzieci spadają na wadze", a tu pierworódka z bliźniakami- "nie da Pani rady, proszę dokarmiać"
          z łzami w oczach i wielkim bólem podałam chłopcom mieszankę... ale tylko raz, zawzięłam się i karmiłam 15 m-cy, ale jak się czułam na początku, jak zbity pies! po porodzie czułam, że dam radę, że mogę góry przenosić, a tu jakbym kamieniem dostała
          to się nazywa terror laktacyjny???
          --
          bliźniaki- najlepszy prezent od życia! kocham was chłopcy!
          • lato_1983 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 09.12.10, 08:28
            Ja tak jak moja przedmówczyni doznałam tylko terroru butelkowego. Córka urodziła się w świetnej formie, dossała się wzorowo i tak spędzałyśmy czas w szpitalu od pierwszych chwil. W drugiej dobie przybiegła oburzona lekarka i nakrzyczała na mnie, że nie dokarmiam jeszcze! Bo przecież waga spadła! A ja pokarmu nie mam na pewno!!! Broniłam się, ale wiadomo, jak to jest po porodzie - dół straszny. Wieczorem już nie dałam psychicznie rady, bo mała coraz bardziej była niespokojna i faktycznie można byłoby sądzić, że jest głodna. Powlokłam się do dyżurki położnych. Trafiła mi się fantastyczna kobieta, usiadła ze mną, wysłuchała, pocieszyła i, co najważniejsze, utwierdziła w przekonaniu, że dokarmianie nam niepotrzebne. Następnego dnia już zaczynał się nawał, mała przybrała minimalnie i wypisali nas do domu. Ja myślę, że w takim stanie psychicznym, jak byłam w tamtym momencie, to kogokolwiek bym nie spotkała, miałby ogromny wpływ na moją dalszą drogę z kp. Cieszę się, że trafiłam tak, a nie inaczej. Karmię z powodzeniem 8 miesiąc i nie zamierzam na razie przestawać.
            • pamplemousse1 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 09.12.10, 08:35
              dlaczego o terrorze butelkowym w szpitalach mówi się tak mało? w moim szpitalu (Karowa Warszawa) standardem było podawanie butli każdemu dziecku na każdą "dolegliwość", a rzetelnej pomocy mało...przykre
              --
              bliźniaki- najlepszy prezent od życia! kocham was chłopcy!
      • lilabe1 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 26.02.11, 18:20
        Jeśli matka ma głębokie wyrzuty sumienia, jest roztrzęsiona, płacze i szuka odpowiedzi na pytanie czy jest wyrodną matką skoro karmi/dokarmia swoje dziecko mlekiem modyfikowanym ( np z powodu dalece niedostatecznej ilości lub braku pokarmu/ przyjmowania leków, które są przeciwwskazane przy karmieniu piersią itp ) i takie zachowanie nie jest pojedynczym incydentem to znaczy , że terror laktacyjny istnieje.
        Skoro matka płacze i mówi , że cierpi bo nie obdarza dziecka dostateczną czułością/ kontaktem gdyż nie karmi bezpośrednio z piersi a odciągniętym pokarmem - i takie zachowanie to też nie dotyczy pojedynczej matki to tym bardziej znaczy , że terror laktacyjny istnieje. Jeśli matkę pozbawia się możliwości wyboru ( a tak dużo się mówi o poszanowaniu woli kobiety) i nakazuje się jej karmić tylko piersią wbrew jej woli to też jest terror laktacyjny. Spotkałam niedawno dwie matki , które karmienie piersią obrzydza i nie chcą karmić. Nie mogły one uzyskać od lekarzy zezwolenia na likwidację pokarmu . Zmuszono je do karmienia. Czy to nie jest terror ??? Wyszły ze szpitala przed terminem i przestały karmić.
        A tak w ogóle to czy pokarm kobiecy nie jest trochę przereklamowany ?
        W rodzinie mam kuzynkę , która ma dwie córki. Jedna była karmiona piersią tylko miesiąc a potem mlekiem sztucznym. Druga była karmiona piersią do roku czasu. Obie dziewczyny jednakowo zapadały na przeziębienia , obie miały alergię, rozwijały się jednakowo i jednakowo są inteligentne. Ta pierwsza - karmiona sztucznie - jest jedną z najlepszych studentek - właśnie kończy studia. Ta druga jest jedną z najlepszych w klasie LO.
        Obie córki w przyswojenie nauki wkładają podobny wysiłek. Żadnych różnic. Inna mama w mojej rodzinie karmiła dziecko tylko piersią - dziewczynka ciągle choruje i ma alergię. Wydaje mi się , że propaganda karmienia piersią zrobiła więcej złego niż dobrego. Oczywiście wypowiadam się na temat propagandy/terroru a nie na temat samego karmienia piersią , które uważam za jak najbardziej naturalne i dobre dla dziecka.
        • basiak36 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 26.02.11, 22:57

          lilabe1 napisała:

          > Jeśli matka ma głębokie wyrzuty sumienia, jest roztrzęsiona, płacze i szuka odp
          > owiedzi na pytanie czy jest wyrodną matką skoro karmi/dokarmia swoje dziecko ml
          > ekiem modyfikowanym ( np z powodu dalece niedostatecznej ilości lub braku pokar
          > mu/ przyjmowania leków, które są przeciwwskazane przy karmieniu piersią itp ) i
          > takie zachowanie nie jest pojedynczym incydentem to znaczy , że terror laktacy
          > jny istnieje.

          Porownajmy to w takim razie co ciazy. Czasem tak jest ze matka jest chora, etc, i dziecko rodzi sie przedwczesnie. Dzieki postepowi medycyny, mamy coraz lepsze inkubatory, sprzet medyczny, dzieki temu wczesniaki moga rosnac zdrowo, tak ze u wielu nie bedzie z czasem widac nawet ze urodzily sie za wczesnie, i nie byly donoszone w brzuchu matki. Wiadomo ze matka na to nie ma wplywu i nie ma tutaj czegos takiego jak terror, bo wiadomo ze gdyby mogla to by donosila. Cieszy sie natomiast ze postep medycyny pozwolil na to zeby jej dziecko roslo zdrowo.

          Mi zrobili cc w 37 tyg bo mi nerki wysiadly. Fajniej byloby gdyby dziecko moglo sobie posiedziec w brzuchu i skorzystac z tego wszystkiego co daje lozysko, porod naturalny, etc. No ale sie nie udalo, i nie czuje nigdzie terroru zwiazanego z tym ze wszedzie czytam iz lepiej dla dziecka jesli jest donoszone i urodzone naturalnie. No jest, i nie bede tego negowac tylko dlatego zeby sie lepiej poczuc:)))

          To samo ma miejsce w sytuacji kiedy matka chce karmic, ale z jakichs powodow nie moze. Wiadomo ze dla dziecka lepsze byloby karmienie jej mlekiem, tak samo jak dla wczesniaka lepsze byloby aby bylo w brzuchu mamy pokarmione dluzej. Ale zwykle w takiej sytuacji cieszymy sie z tego ze postep medycyny pozwala zastosowac produkty zastepcze ktore pozwola sie dziecku zdrowo rozwijac. Nie takie jak natura zapewnia, ale wystarczajace aby dziecko mialo sie ok. I gdzie tutaj terror?

          Zupelnie inna sytuacja jest kiedy np ktos decyduje sie na karmienie takie a nie inne z wygody, ale tutaj juz terror jakikolwiek nie ma nic do rzeczy:)
          • jagodka81 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 26.02.11, 23:36
            a u mnie był terror butelkowy. Bardzo chciałam kp, ale cała rodzina i znajomi namawiali mnie na mm, bo dziecko jest głodne, co prawda akurat przybrał tylko 110g/tydz., ale pewnie wszystko było do rozwiązania gdyby nie naciski rodziny. Nie miałam żadnego wsparcia w kp, wszyscy kazali mi dać butelke, bo dziecko jest głodne, tylko, że teraz to ja za to płacę wyrzutami sumienia...
            --
            http://lb1f.lilypie.com/qoJ0p1.png
        • mrowka75 Re: terror laktacyjny? (dlugie) 27.02.11, 00:42
          Ja doświadczyłam makabrycznego terroru butelkowego.
          Odmówiono mi dokarmiania dziecka innymi sposobami poza butelką (bebiko rtf+ smoczek z krzyzykiem - gotowiec od nutrici).
          Odmówiono mi również prawa do samodzielnego dokarmienia córki - pod pozorem obawy o zakrztuszenie dziecka - tego samego dnia w pokoju pielęgniarskim pod nieobecność pielęgniarek dwoje dzieci miało włożone do dziobów butelki z mlekiem - okręcone pieluchą tetrową, żeby nie wypadły - tu obaw o zakrztuszenie, zachłyśnięcie dziecka brak ?
          W związku z moim brakiem zgody na dokarmianie dziecka butelką byłam traktowana koszmarnie - dziecko nie było pielęgnowane, nie pozwolono mi skorzystać z pokoju laktacyjnego, odmówiono dostępu do laktatorów, odmówiono instruktażu, informacji udzielano chamskim, wyniosłym tonem - a kazada zmiana donosiła kolejnej o "trudnej" pacjentce, która czegoś żadała dla swojego dziecka. Czegoś co powinno być oczywiste. lekarze na interwencje pielęgniarek groziły założeniem dziecku zgłębnika do żołądka
          Na dokarmianie się zgodziłam (dziecko było wcześniakiem z 35 tc. - masa ciała dość niska - 2400, cukry jednak tylko 2 razy spadły poniżej normy, stan córki był rewelacyjny, tylko ta masa ciała świadczyła o wczęsniejszym urodzeniu), ale dziecko miało doskonały, wzorcowy wręcz odruch ssania nie widzę powodu by miało być dokarmiane butelką.
          Trzecie dziecko i najkoszmarniejszy pobyt na oddziale szpitala uniwersyteckiego.
          Poza przejawami terroru laktacyjngo w internecie nigdzie więcej sie z nim nie spotkałam. A z terrorem butelkowym spotkałam się w realu. jak mozesz sie domyślić matki pierworódki w czasie, kiedy byłam zmuszona do pobytu na tym oddziale nie otrzymywały nawet elementarnej pomocy przy pierwszych próbach kp. Jeśli dałam rady i mogłam chwilę im poświęcić, to tym, które chciały pomagałam przystawić dziecko do piersi.

          Odnoszę wrażenie,ze jestes położną w szpitalu, w którym urodziłam swoje trzecie dziecko.
          Masz spory zasób wiedzy jednak znakomita jej część jest dość archaiczna.

          --
          Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
        • justkawb Re: terror laktacyjny? (dlugie) 28.02.11, 22:01
          > A tak w ogóle to czy pokarm kobiecy nie jest trochę przereklamowany ?
          > W rodzinie mam kuzynkę , która ma dwie córki. Jedna była karmiona piersią tylko
          > miesiąc a potem mlekiem sztucznym. Druga była karmiona piersią do roku czasu.
          > Obie dziewczyny jednakowo zapadały na przeziębienia , obie miały alergię, rozwi
          > jały się jednakowo i jednakowo są inteligentne. Ta pierwsza - karmiona sztuczni
          > e - jest jedną z najlepszych studentek - właśnie kończy studia. Ta druga jest j
          > edną z najlepszych w klasie LO.

          Jak wiekszosc osob podajacych podobne przyklady popelniasz blad logiczny w mysleniu. To nie jest tak, ze mleko matki jest magicznym napojem, ktory rozwiaze wszystkie problemy. Mleko matki jest dostosowane do potrzeb indywidualnego dziecka i zawiera to, czego dane dziecko potrzebuje o danej porze dnia, w danym tygodniu zycia. Ale nie oznacza, ze wszystkie dzieci kp beda zawsze zdrowe. Zadne badania tego nie dowodza. One mowia jedynie, ze kp zmniejsza ryzyko (czy raczej inaczej, podawanie mm zwieksza ryzyko) roznych dolegliwosci (astmy, choroby Crohna, rotawirusow, otylosci). W przypadku, o ktorym piszesz, byc moze mogloby byc tak, ze ta dziewczynka, ktora byla karmiona kp przez rok, moglaby miec jeszcze powazniejsze problemy zdrowotne, gdyby przeszla wczesniej na mm. A ta, ktora byla kp tylko przez miesiac, byc moze uniknela by problemow, gdyby byla dluzej kp. Oczywiscie jest to tylko gdybanie, ale w ten sposob nalezy rozumiec dyskusje nt kp i mm. Oczywiscie jest to temat trudny, bo porusza najbardziej podstawowe motywacje i emocje. W koncu kazda matka (a przynajmniej wiekszosc) chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Ale fakt, ze wybor, jakiego sie dokonalo, moze budzic niewygodne uczucia, nie jest powodem, dla ktorego o pewnych sprawach nie powinno sie mowic. Czyli fakt, ze matka, ktora zdecydowala sie na mm, czuje, ze otoczenie z jakichs powodow ja krytykuje, nie jest podstawa do tego, by nie informowac o korzysciach wynikajacych z kp (lub raczej ryzyku zwiazanym z mm). Zdaje sie, ze wczesniej wspominalam juz analogie z paleniem. Palacz (narazajacy swoje zdrowie i innych) nie moze wymagac tego, by nie informowano o szkodliwosci palenia, tylko dlatego, ze mu sie niewygodnie takich informacji slucha. Doroslosc i dojrzalosc polega na tym, ze dokonujemy naszych wyborow i akceptujemy ich konsekwencje, bez obrazania sie na rzeczywistosc.
          --
          Przepraszam za brak polskich znakow.
          forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
    • pa-ti11 Nie Terror ale Horror 27.02.11, 08:29
      Karmienie piersią to HORROR (właśnie przez panujący terror laktacyjny-ale nie chce mi się powtarzać tego co wszyscy wiedzą i wiedzą na czym to polega).
      Drugie karmiłam tylko 2 tygodnie i jest super na butli!!!!
      Nie wierzę w ŻADNE PRZECIWCIAŁA!!!!!! W ciąży dziecko dostaje większość przeciwciał, a potem to bez znaczenia, bo i tak będzie się stykać z różnymi patogenami, z którymi matka nie miała do czynienia. Może wreszcie by się skończyło to wprowadzanie w błąd z tymi przeciwciałami????????????????????????????
      Rekomendacje WHO nt. karmienia piersią dotyczą raczej krajów trzeciego świata.
      Karmienie piersią to teraz TREND -tak jak i EKO-zabawki/attachment parenting (rodzicielstwo bliskości)/chustomania i inne pierdoły tego rodzaju......
      Dieta matki karmiącej to często bułki i inne produkty o zerowej wartości z powodu alergii, skaz i innych. MLEKO MODYFIKOWANE w takim wypadku jest 1000 razy bardziej wartościowe.
      ---------
      Better to bottle-feed than to breast-freak
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
      • zawsze_zielona Re: Nie Terror ale Horror 27.02.11, 10:17
        pa-ti11 napisała:

        > Nie wierzę w ŻADNE PRZECIWCIAŁA!!!!!! W ciąży dziecko dostaje większość przeciw
        > ciał, a potem to bez znaczenia, bo i tak będzie się stykać z różnymi patogenami
        > , z którymi matka nie miała do czynienia. Może wreszcie by się skończyło to wpr
        > owadzanie w błąd z tymi przeciwciałami????????????????????????????

        Jak Kopernik powiedzial, ze Ziemia sie kreci wokol Slonca, to tez mu nie wierzyli, co nie spowodowalo, ze Ziemia nagle zaamarla w bezruchu.

        > Rekomendacje WHO nt. karmienia piersią dotyczą raczej krajów trzeciego świata.

        Skad masz takie informacje? Na stronie WHO nie ma ani slowa o Krajach Trzeciego Swiata.
        www.who.int/features/qa/21/en/index.html

        > Karmienie piersią to teraz TREND -tak jak i EKO-zabawki/attachment parenting (r
        > odzicielstwo bliskości)/chustomania i inne pierdoły tego rodzaju......

        A jak nie bylo mody i mm (tak ze 100 lat temu np.), to dzieci z glodu umieraly, tak?

        > Dieta matki karmiącej to często bułki i inne produkty o zerowej wartości z powo
        > du alergii, skaz i innych. MLEKO MODYFIKOWANE w takim wypadku jest 1000 razy ba
        > rdziej wartościowe.

        Wybralas buteke i jestes zadowolna, wszyscy popra Cie w Twojej dycyzji, bo to przeciez Twoje dziecko. Jednak gdybys miala troche wiedzy o tym, jak mleko powstaje, to nie pisalabys takich glupot. Twoj komentarz opiera sie na niewiedzy, co wprowadza zamet w dyskusji
        --
        75B jest jak YETI
        NaGIE Biusty
            • pa-ti11 I co 27.02.11, 14:08
              z tego, że ktoś w abstrakcie jakiegoś papieru napisał np: " Breastfed infants have lower morbidity and mortality due to diarrhea than those fed artificially"

              A GDZIE LICZBY? Błąd statystyczny? O ile niższa śmiertelność? o 0,01%?

              To że mleko matki ma ANTIBODIES to wie każdy - Ja NIE WIERZĘ w ich cudowną moc.Amen.
              --
              http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
              • zawsze_zielona Re: I co 27.02.11, 14:36
                Wiesz co, na takim poziomie to chyba nie bede dyskutowac. Mam juz szykowac suknie na impreze w Sztokholmie z okazji Twojego Nobla za badania Twoje rewolucyjne odkrycia w dziedzinie immunologii?
                --
                75B jest jak YETI
                NaGIE Biusty
              • mrs.t Re: I co 27.02.11, 17:56

                > To że mleko matki ma ANTIBODIES to wie każdy - Ja NIE WIERZĘ w ich cudowną moc.
                > Amen.
                '

                ale kazdy normalny czlowiek wie ze mleko matki to nie zadna cudowana magiczna mikstura, o moze jeszcze szczeiponka na wszystko, wlacznie z prochnica.
                mleko matki to odpowiednie pozywienie dla Twojego gatunku, najlepsze w porownaniu z innymi dostepnymi , ba, kiedys jedyne.
                • pa-ti11 nie jedyne pożywienie 27.02.11, 19:01
                  Mleko krowie, mówi Ci to coś?
                  Wiele niemowląt w dawnych i nie tak dawnych czasach na tym przeżyło jak matka nie miała pokarmu/nie chciała/nie mogła karmić. Produkt wg niektórych obciążający organizm- zawartość sodu - ale przeżyć to przeżyły (zresztą w niektórych krajach dozwolone od 6 miesiąca życia- więc nie ma co histeryzować). A na wsiach tak właśnie było.
                  Można powiedzieć że mleko krowie niezmodyfikowane nie jest odpowiednie dla niemowląt (choć na takim mleku wiele niemowląt przeżyło). Idąc tym tropem - dorosły człowiek nie powinien pić mleka- przecież jest ono dla innego gatunku: cielaka.
                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
                  • mrs.t Re: nie jedyne pożywienie 27.02.11, 20:30

                    > Wiele niemowląt w dawnych i nie tak dawnych czasach na tym przeżyło jak matka n
                    > ie miała pokarmu/nie chciała/nie mogła karmić. Produkt wg niektórych obciążając
                    > y organizm- zawartość sodu - ale przeżyć to przeżyły (zresztą w niektórych kra
                    > jach dozwolone od 6 miesiąca życia- więc nie ma co histeryzować). A na wsiach t
                    > ak właśnie było.

                    smiem twierdzic najpierw siegano po mamke niz po krowe.


                    > Można powiedzieć że mleko krowie niezmodyfikowane nie jest odpowiednie dla niem
                    > owląt (choć na takim mleku wiele niemowląt przeżyło). Idąc tym tropem - dorosły
                    > człowiek nie powinien pić mleka- przecież jest ono dla innego gatunku: cielaka

                    brawo, ciesze sie ze raz moge napisac ze sie z Toba calkowicie zgadzam.
                    • pa-ti11 a jak dziecko 28.02.11, 06:16
                      źle tolerowało mleko krowie to sięgano po mleko kozie.
                      Wiesz, krowa i koza to takie zwierzęta, które nie pojawiły się w XX czy w XXI wieku

                      A mleko modyfikowane to mleko krowie zmodyfikowane - nic innego.
                      Na wsiach ludzie nie sięgali po żadną mamkę, buhahahahahaha:)))))))))

                      Więc nie wprowadzaj ludzi w błąd o tym JEDYNYM pożywieniu.

                      ---------
                      Better to bottle-feed than to breast-freak

                      --
                      http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
                          • monzdr Re: a jak dziecko 28.02.11, 08:58
                            Rada nie na temat.Trzech zdrowasiek nie skomentujesz?Mleko kozie nie nadaje się dla niemowląt.Mleko krowie nie jest dobre nawet dla dorosłych,zresztą wielu go nie toleruje.Fakty proszę,a nie złośliwości i uprzedzenia.
                            • pa-ti11 Re: a jak dziecko 28.02.11, 09:56
                              Kobito, choćbyś stanęła na głowie takie są fakty- tak było nie tylko na wsi. Dzieci rosły, nic im nie było po krowim czy kozim mleku. Ale Tobie nie chce się nawet zrobić małego research'u i popytać starsze pokolenie jak to było.
                              A moja babcia akurat byłaby Twoją idolką- karmiła 3 lata i to nie tylko swoją dwójkę ale także dziecko szwagra. Poza tym do pola nosiła dziecko w chuście- pełne eko-rodzicielstwo a dziecko w głębi kontinuum......
                              --
                              http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
                              • monzdr Re: a jak dziecko 28.02.11, 11:02
                                Na głowie stawać nie zamierzam,bo co by mi to dało? Ironia i złośliwość z Twojej strony też nie zmienią faktów,że karmienie piersią jest lepsze od mleka krowiego,koziego czy nawet od ptasiego mleczka.A czy coś było tym dzieciom czy nie,tego nie wiesz.Nie wiemy,jak to karmienie wpłynęło na ich zdrowie i kondycję.
                                Idoli wybieram sobie sama,ale babcię podziwiam za ciężką pracę.
                              • born_to_be_mum Re: a jak dziecko 28.02.11, 13:20
                                > Kobito, choćbyś stanęła na głowie takie są fakty- tak było nie tylko na wsi. Dz
                                > ieci rosły, nic im nie było po krowim czy kozim mleku. Ale Tobie nie chce się n
                                > awet zrobić małego research'u i popytać starsze pokolenie jak to było.

                                Starsze pokolenie powiedziało mi, że brat prababci to na pewno umarł z przyczyn niewyjaśnionych, bo to, że matka umarła po porodzie a nie było akurat mamki i dostawał krowie mleko, nie miało z tym nic a nic wspólnego.

                                > A moja babcia akurat byłaby Twoją idolką- karmiła 3 lata i to nie tylko swoją d
                                > wójkę ale także dziecko szwagra. Poza tym do pola nosiła dziecko w chuście- peł
                                > ne eko-rodzicielstwo a dziecko w głębi kontinuum......

                                A Ci Indianie od kontinuum to z braku krów latają po dżungli i doją jaguary, bo kobiece mleko to takie bezwartościowe jest. Dodatkowo dzieci się nie nosi, bo się rozbestwiają, a świat najlepiej poznają w łóżeczku gapiąc się na karuzelkę, a nie w jakiejś tam chuście. Dziecko ma znać swoje miejsce i nie zawracać matce d**y. Prawda?
                  • zawsze_zielona Re: nie jedyne pożywienie 27.02.11, 21:18
                    pa-ti11 napisała:

                    > Mleko krowie, mówi Ci to coś?
                    > Wiele niemowląt w dawnych i nie tak dawnych czasach na tym przeżyło jak matka n
                    > ie miała pokarmu/nie chciała/nie mogła karmić. Produkt wg niektórych obciążając
                    > y organizm- zawartość sodu - ale przeżyć to przeżyły (zresztą w niektórych kra
                    > jach dozwolone od 6 miesiąca życia- więc nie ma co histeryzować). A na wsiach t
                    > ak właśnie było.

                    Slyszalas o instytucji mamki?

                    > Można powiedzieć że mleko krowie niezmodyfikowane nie jest odpowiednie dla niem
                    > owląt (choć na takim mleku wiele niemowląt przeżyło). Idąc tym tropem - dorosły
                    > człowiek nie powinien pić mleka- przecież jest ono dla innego gatunku: cielaka
                    > .

                    Jeden pije mleko inny nie. A jaki to ma zwiazek z karmieniem piersia?

                    --
                    75B jest jak YETI
                    NaGIE Biusty
              • basiak36 Pogadajmy o czyms innym:)) 27.02.11, 21:58
                > To że mleko matki ma ANTIBODIES to wie każdy - Ja NIE WIERZĘ w ich cudowną moc.
                > Amen.

                Mleko matki jest zwyklym mlekiem jakie organizm matki produkuje dla dziecka. Tak samo jak zywienie dziecka przez pepowine podczas ciazy, zadnej cudownej mocy nie ma:) Jest po prostu najbardziej odpowiednim jedzeniem dla dziecka.

                Czym jest modyfikowane natomiast? Wiesz jak sie produkuje? wiesz jak sie pozyskuje skladniki, z czego i w jaki sposob? Chocby te oslawione sztucznie dodawane kwasy tluszczowe, wokol ktorych tyle teraz zametu wlasnie przez sposob ich pozyskiwania? Co wiesz o tym jak firmy produkujace mieszanki obcinaja koszty, dobierajac skladniki? Co wiesz o bledach fabrycznych?
                Tyle gadania o mleku kobiecym, szukania problemow w nim i w nas samych:)
                Tak rzadko piszemy o tym jak naprawde wyglada proces produkcji modyfikowanego.
                Ktora z was naprawde wie jak to wyglada?:)
                Wiesz cos o tym?
          • mrs.t Re: Nie Terror ale Horror 27.02.11, 17:55

            > Nie siej zamętu zielona.
            > Podaj jakieś źródło wiarygodnych badań.........

            pati, nie rozsmieszaj,
            podaj zrodla wiarygodnych badan ze ludzkosc przertwala miliony lat nie dzieki KP a dzieki mieszance krowiej, nie no wez sie;)
      • mrowka75 Re: Nie Terror ale Horror 27.02.11, 11:42
        Opowiadasz bzdury nie poparte żadnymi argumentami poza swoimi emocjami.
        Potrzebujesz dowodów, wujek google pomoże Ci wyszukać odpowiednie artykuły, jak równiez wyszukiwarka tego forum.
        Nie wyszło Ci karmienie to powtarzasz bezsensowne teksty znalezione w necie.
        Kazdy karmi swoje dziecko jak chce, ale każdy ma prawo do własnych przekonań.
        Gdybyś miała niezależną osobowość nie poddałabyś się jakiemuś terrorwi laktacyjnemu, tylko zrobiła tak jak chcesz, zamiast przychodzić tu i rzucać napastliwe teksty, których źródłem sa chyba jakieś kompleksy, choć zupełnie niepotrzebnie.
        Nie wiem kto Ci zaszkodził, ale jeśli akurat to forum, to zupełnie niepotrzebnie tu przychodzisz, czytasz i sie psychicznie katujesz.
        --
        Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
          • monzdr Re: Nie Terror ale Horror 27.02.11, 22:18
            Jest za to mnóstwo wiarygodnych badań o wyższości mm nad mlekiem matki.Podróbka przerosła oryginał!Dzieci na mm nie mają nigdy anemii,nie są niejadkami,a ich mamy są wolne i oświecone,w przeciwieństwie do mam karmiących piersią.Nie ma kontrargumentów.
      • froobek Re: Nie Terror ale Horror 27.02.11, 22:24
        Cóż, prawda jest tu jedna, nie wiem, z czym tu dyskutować. Niestety mm nigdy nie będzie w pełni bezpieczne - z definicji nie ma takiej możliwości. I każdy może się na mm z jakichś dla siebie ważnych względów zdecydować, tylko niech będzie dostępna pełna informacja o ryzykach (powinny być normalnie podane działania niepożądane w ulotce, jak przy lekach, bo to jest sztuczny preparat podawany dziecku). Dlaczego nie jest? Bo producenci mleka są bogaci i mogą odeprzeć każdą presję na ujawnienie tych informacji.

        A zaspokajanie potrzeb dziecka to oczywiście modne pierdoły :-D
        • mrs.t Re: Nie Terror ale Horror 27.02.11, 22:26
          lol laski jak tak was czytam to normalnie jakbysmy sie zmowily, kazda to samo powtarza;)
          a przeciez wiemy , w niektorych przypadkach to jak glowa w mur;)

          --
          Ściągawka karmiącej mamy , piersi pełne mlekaEDUKACJA!‼Lancs.
        • aniluap_j Re: Nie Terror ale Horror 28.02.11, 08:10
          a pierdoły piszesz normalnie szok i to w XXI wieku. Tyle dzieci wychowalo sie na mm, pokolenie lat 70-tych i 80-tych glownie jechalo na jeszcze gorszym mleku w proszku i jakos nie zauwazylam na ulicach inwazji - juz teraz doroslych okaleczonych. Sama jestem osoba wychowana na takim mleku, nie choruje, na palcach jednej reki moge policzyc ile razy bylam przeziebiona, zero alergii itp historii
          Takze zastanow sie co piszesz bo wlasnie takie wypowiedzi sa przejawem terroru laktacyjnego w mysl " musisz karmic bo mm to najgorsze co mozesz dziecku dac, a jak dasz to napewno twoje dziecko bedzie gorzej sie rozwijało" i moze jeszcze bedzie mniej inteligentniejsze? żenada
          • mrs.t Re: Nie Terror ale Horror 28.02.11, 10:04

            > a pierdoły piszesz normalnie szok i to w XXI wieku. Tyle dzieci wychowalo sie n
            > a mm, pokolenie lat 70-tych i 80-tych glownie jechalo na jeszcze gorszym mleku
            > w proszku i jakos nie zauwazylam na ulicach inwazji - juz teraz doroslych okale
            > czonych. Sama jestem osoba wychowana na takim mle

            a ja owszem ;)
          • born_to_be_mum Re: Nie Terror ale Horror 28.02.11, 13:03
            > a pierdoły piszesz normalnie szok i to w XXI wieku. Tyle dzieci wychowalo sie n
            > a mm, pokolenie lat 70-tych i 80-tych glownie jechalo na jeszcze gorszym mleku
            > w proszku i jakos nie zauwazylam na ulicach inwazji - juz teraz doroslych okale
            > czonych.

            No patrz, a ja w latach 80tych jako niemowlę tego g***a jeść nie chciałam, stąd chroniczna niedowaga i jadłowstręt na długie lata. Moja mniej wybredna siostra ma nadwagę, wyglądała po mm jak pączek.

            Sama jestem osoba wychowana na takim mleku, nie choruje, na palcach je
            > dnej reki moge policzyc ile razy bylam przeziebiona, zero alergii itp historii

            Jako dziecko łapałam wszystko, co było do złapania, pomimo tego cudownego MM. A większość znajomych w moim wieku to alergicy. Moja siostra też łapie choróbsko za choróbskiem i łatwiej jest mi wymienić, na co nie jest uczulona niż na co jest.

            > Takze zastanow sie co piszesz bo wlasnie takie wypowiedzi sa przejawem terroru
            > laktacyjnego w mysl " musisz karmic bo mm to najgorsze co mozesz dziecku dac, a
            > jak dasz to napewno twoje dziecko bedzie gorzej sie rozwijało" i moze jeszcze
            > bedzie mniej inteligentniejsze? żenada

            Kochana, z MM jest jak z cesarką - dobrze, że jest, bo w beznadziejnych przypadkach ratuje życie i zdrowie. Szkoda, że jedno i drugie jest nadużywane. Gdyby natura chciała, żebyśmy rodziły przez cc, to byśmy miały suwaki na brzuchach. A gdybyśmy wszystkie miały karmić mieszanką, to proszek rósłby na drzewach. A inne drzewa owocowałyby butelkami.

            Tak jak kocie mleko jest idealne dla kociąt a krowie dla cieląt, tak ludzkie jest najlepsze dla dzieci. Ot, natura.

            Problem jest w braku wsparcia dla młodych mam. Najpierw jesteśmy zakrzykiwane, że pierś, pierś i tylko pierś, po czym zostawiane same sobie (i to jest wg mnie terror), a na każdy problem dostajemy butlę. Osobiście panią doradcę laktacyjną widziałam przez 5 minut, i to bynajmniej nie przyszła do mnie, tylko do dziewczyny, która miała gigantyczny problem z karmieniem (wklęsłe brodawki, dziecko źle chwytało + masakryczny, długi poród zakończony cc). Po tak długim i skutecznym wsparciu ja się nie dziwię, że ona przeszła na mm. Dodam jeszcze, że butlę proponowano nam przy każdej wizycie położnych (ale wiadomo - terror laktacyjny jest, butelkowego nie ma).

            Stawiam dolary przeciwko orzechom, że 95% mam karmiłoby piersią, gdyby w szpitalu KAŻDY mówiłby im, że mleka nie może być za mało i że dziecię ma prawo wisieć non stop na piersi i jest to normalne. I gdyby ktoś obserwował jak karmią i poprawiał ich błędy (przez dłużej niż 5 minut). 5% zostawiam dla mam, które karmić nie mogą (bo albo z fizjologią jest coś nie tak, albo zwyczajnie im to karmienie nie leży - wtedy niech stawiają sprawę jasno i nikt ich nie będzie nagabywał). I umówmy się, że karmienie piersią na samym początku to nie jest sielanka, ale nie róbmy z siebie księżnych i hrabianek - jest to do przejścia. Ciekawa jestem, czy obecne butelkowe mamy tak łatwo rezygnowałyby z karmienia piersią, gdyby mm nie było.

            Przepraszam za zjadliwość, ale mam alergię na pierdoły.

            I dziękuję Wam dziewczyny, bo dzięki Waszemu "terrorowi" nie dałam sobie wmówić, że mam za mało mleka i usadzam każdego, kto próbuje wcisnąć mi butlę "no bo ona nie może tak cały czas wisieć na piersi i nie pozwalaj jej spać przy cycku".
          • froobek Re: Nie Terror ale Horror 28.02.11, 19:07
            Przepraszam, naprawdę nie słyszałaś o zgonach z powodu skażonego mleka, czy tylko udajesz na potrzeby tej dyskusji?? A bezpowrotne zniszczenie optymalnej flory w jelitach pewnie nie ma żadnego znaczenia? Sama jedz dzień w dzień syntetyczne żarcie - smacznego i na zdrowie... :-(

            Czasem trzeba dawać mm, ale to zawsze będzie bardzo liche rozwiązanie.
            • pa-ti11 Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 12:33
              1. O skażonym mm słyszeli wszyscy- przypadek w CHINACH (2008). Napisane to zostało tak jakby to się działo wszędzie. Mleka modyfikowane spełniają bardzo wysokie standardy jakości i gwarantują bezpieczeństwo ich podawania. Nie mieszaj ludziom w głowach i nie strasz.
              2. Słowo SYNTETYCZNY nie dotyczy mleka modyfikowanego, ponieważ jest to mleko krowie modyfikowane a krowy nie są syntetyczne.
              3. O florę bakteryjną się nie martw - kompozycja oligosacharydów GOS/FOS wspiera korzystną mikroflorę jelitową. Można również stosować Dicoflor 30
              4. Poza tym, ktoś powyżej wypisuje że chorował po mleku modyfikowanym a inny że nie chorował. Jeden był otyły, inny szczupły. Taka pisanina jest bez żadnego sensu - większość pokolenia obecnych trzydziestolatków była karmiona mlekiem modyfikowanym. Są wśród nich osoby szczupłe, otyłe, zdrowe, chore.....
              5. dziewczyna po cesarce pisze, że raczej pokarmi miesiąc i koniec. Oczywiście jak zdecyduje to może karmić nawet 2 lata. Ale dlaczego od razu podsuwany jest namiar na doradcę laktacyjnego? Przecież taki adres można znaleźć w internecie w 2 minuty. To jakaś nadgorliwość - ona jeszcze nie podjęła decyzji.
              6. Najnowsze zalecenia: nawet dzieciom na piersi wprowadzać pokarmy stałe po 4-tym miesiącu (anemia).

              Pozdrawiam, a tymczasem idę zbierać orzechy, bo nie mam w czym wyprać pieluch.....


              --
              http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
              • mrowka75 Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 12:42
                z pięcioma pierwszymi nie chce mi sie strzępić klawiatury, jesli chodzi o 6 -ty punkt - powtarzasz zasłyszane bzdury. Nie sa to żadne zalecenie - jedno niezweryfikowane badanie badaczy ściśle powiązanych z korporacjami produkujących żywność dla niemowląt. Żadne szanujące się Towarzystwo Medyczne, a ni polskie, ani międzynarodowe, żadna organizacja zajmujaca się medycznymi zaleceniami, nie uwzględniła w swoich wytycznych zaleceń z tego jednostkowego, różnie komentowanego badania.
                --
                Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
              • born_to_be_mum Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 13:28
                A ja trochę postrzępię ;)

                > 1. O skażonym mm słyszeli wszyscy- przypadek w CHINACH (2008). Napisane to zost
                > ało tak jakby to się działo wszędzie. Mleka modyfikowane spełniają bardzo wysok
                > ie standardy jakości i gwarantują bezpieczeństwo ich podawania. Nie mieszaj lud
                > ziom w głowach i nie strasz.

                Pati, czy Ty kiedykolwiek pracowałaś w jakiejkolwiek korporacji? Bo ja pracowałam w Nestle (było nie było - też produkują żywność dla niemowląt, między innymi MM) i teraz, kontynuując karierę poza strukturami firmy nie tykam NIC, co ta firma wyprodukowała. Dla firm produkujących żywność liczy się tylko zysk, więc tnie się koszty produkcji na czym się da. A że z produkcją i recepturami w spożywce też miałam do czynienia, to aż się boję pomyśleć, jak wygląda proces produkcji... Wiara w wysokie standardy jakości to po prostu naiwniactwo. I zdziwiłabyś się dziewczyno ile rzeczy można zatuszować za korporacyjną kasę. BTW, MOM w słoiczkach Gerbera to ta wysoka jakość?

                > 2. Słowo SYNTETYCZNY nie dotyczy mleka modyfikowanego, ponieważ jest to mleko k
                > rowie modyfikowane a krowy nie są syntetyczne.

                Ok, zmnieńmy wyrażenie na PRZETWORZONA. Zakładam, że jesteś wykształcona i oczytana i w związku z tym zdajesz sobie sprawę, że im mniej przetworzona żywność, tym zdrowsza. Jeśli nie podpytaj jakiegokolwiek dietetyka lub technologa żywności.

                > 3. O florę bakteryjną się nie martw - kompozycja oligosacharydów GOS/FOS wspier
                > a korzystną mikroflorę jelitową. Można również stosować Dicoflor 30

                Oczywiście, dużo rzeczy można stosować. Tylko po co?

                > 4. Poza tym, ktoś powyżej wypisuje że chorował po mleku modyfikowanym a inny że
                > nie chorował. Jeden był otyły, inny szczupły. Taka pisanina jest bez żadnego s
                > ensu - większość pokolenia obecnych trzydziestolatków była karmiona mlekiem mod
                > yfikowanym. Są wśród nich osoby szczupłe, otyłe, zdrowe, chore.....

                Nie zmienia to faktu, że dzieci na MM są jednak bardziej narażone na choroby, otyłość i alergię.

                > 5. dziewczyna po cesarce pisze, że raczej pokarmi miesiąc i koniec. Oczywiście
                > jak zdecyduje to może karmić nawet 2 lata. Ale dlaczego od razu podsuwany jest
                > namiar na doradcę laktacyjnego? Przecież taki adres można znaleźć w internecie
                > w 2 minuty. To jakaś nadgorliwość - ona jeszcze nie podjęła decyzji.

                Nie podjęła, ale skoro chce karmić miesiąc, to z jakiej racji ma ją boleć, skoro nie musi? Dla idei? Dla udowodnienia, że KP jest straszne? Czy uważasz, że nie wiedząc, jak to jest karmić bez bólu naprawdę jest w stanie podjąć obiektywną decyzję, szczególnie, jeśli jeszcze się waha? W internecie może znowu trafić na pseudodoradcę, nie pomyślałaś o tym?

                > 6. Najnowsze zalecenia: nawet dzieciom na piersi wprowadzać pokarmy stałe po 4-
                > tym miesiącu (anemia).

                Krzywdy raczej tym dziecku nie zrobisz, ale również nic się nie stanie, jeśli poczekasz.

                >
                > Pozdrawiam, a tymczasem idę zbierać orzechy, bo nie mam w czym wyprać pieluch..

                Tak mnie zastanawia, skąd w Tobie tyle jadu? Wyssałaś z mieszanką? ;)
                Jeżeli masz ze sobą problem, to są psychologowie, terapeuci, coache i w skrajnych przypadkach psychiatrzy. Nie podoba mi się wyżywanie się na innych ze względu na odmienne poglądy, których nikt tu zresztą na siłę Ci nie wciska, i nikt Cię nie zmusza do wchodzenia na forum o KP.
                • pa-ti11 Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 15:39

                  Po rozszerzeniu diety, mm czy też pierś staje się po prostu piciem, a 70% posiłków dnia to pokarmy stałe. Nigdy nie dowiemy się, co wpływa na zdrowie malucha. Ale o tym to już nikt nie wspomina - tak jakby do co najmniej DRUGIEGO roku życia dziecko piło tylko mleko.
                  Gerberów nigdy nie dawałam - robiłam sama zdrowe obiady.

                  Ok, zmykam stąd.






                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png
                  • born_to_be_mum Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 18:51
                    Lilabe, w którym miejscu?

                    Wiesz, jeżeli zaoferowanie nru dobrego doradcy laktacyjnego dziewczynie, która chce karmić miesiąc i cierpi przy tym katusze (a nie musi) jest fanatyzmem, to jestem fanatyczką. I terrorystką. Do tego jadowitą ;).

                    Co do badań jeszcze, o których pisała Pati a Ty na swoim blogu: sprawdzałaś na np. Elsevierze? Ból w tym, że to serwis płatny, więc google nic tu nie wyszuka.

                    I zadaj sobie jeszcze pytanie, o co chodzi z mm. Bo od razu widać, że o kasę - im więcej mam uwierzy, że ma mało pokarmu, mało wartościowy i że karmienie to sam ból, tym więcej mamony trafi do akcjonariuszy Nestle i Nutricii. Ale terror to mamy tylko laktacyjny, bo nawet o KP wspomnieć nie można, żeby nie zostać uznanym za fanatyka... eeeh.
                      • born_to_be_mum Re: Nie Terror ale Horror 03.03.11, 09:04
                        Wydaje mi się, że jednak taniej wychodzi DL :). Ja mam to szczęście, że mam dobre brodawki, chyba ze stali, i wyjątkowo kumate dziecię, więc obyło się bez doradztwa. I dużo dziewczyn tak ma, te z problemami to ułamek.

                        A z blogiem mogłam się pomylić - moje małe słoneczko zrobiło mi psikusa i musiałam wstać 4:30, więc moja spostrzegawczość trochę szwankowała ;).
                • lilabe1 Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 16:00
                  A co z faktem , że co my zjemy , nosimy na sobie , łykamy, pijemy, wdychamy - przechodzi do pokarmu kobiecego w mniejszym/większym stopniu? To znaczy , że pokarm wzbogaca się w nie zawsze pożądane składniki. Wtedy raczej zbawienny być przestaje. Mama musi więc dbać szczególnie o siebie a przez to i o dziecko np nie spożywać w tej chwili sałaty, rzodkiewki i pomidorów bo strach pomyśleć co w nich jest. Jeśli zaś chodzi o mięsa to nie są wolne od antybiotyków i hormonów. A co jest w już gotowych wędlinach ?- Horror.
                  Trzeba wybudować jakiś kurnik i obórkę na działeczce :) i samemu sporządzać przetwory by być pewnym ich czystości .
                  No i unikać żywności GMO.
                  • born_to_be_mum Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 18:38
                    Hehe, o szklarni zapomniałaś ;).

                    Wiesz, z tą dietą to bez przesady - wiadomo, że nie będziesz codziennie jeść fast foodów (ja ogólnie unikam knajp ale zdarza mi się np zjeść naleśnika w Greenwayu raz na ruski rok) ale wystarczy jeść rzeczy jak najmniej przetworzone wg mnie. Zazdroszczę tym, którzy mają łatwy dostęp do ekologicznych warzywek :). Ja na razie unikam kurczaków i wołowiny, bo to jest najbardziej nafaszerowane - zresztą mięsa tak dużo też nie jem. Odbiję Ci piłeczkę: a krowa to tą swoją trawę czy inne siano lepiej przefiltruje?;)

                    Z GMO uderzyłaś w mój bardzo czuły punkt, więc aż mnie palce świerzbią: GMO jesz codziennie, nawet z upraw ekologicznych - człowiek modyfikował genetycznie rośliny i zwierzęta odkąd powstało rolnictwo... A co do nowoczesnych metod inżynierii genetycznej - "tymi ręcyma", co to teraz piszą modyfikowałam jakieś żyto czy coś tam, nie wspominając o poczciwej bakterii e.coli. I z tego względu bez wahania podałabym mojemu dziecku pomidora z genem od świni, bo wiem, że ogonek jej od tego nie wyrośnie ;), a dzięki temu ma szansę zjeść coś bez chemii. Ale chcę zaznaczyć, że jestem zdecydowanie przeciwna działaniom koncernu Monsanto (bo śmiem twierdzić, że w przeciwieństwie do gmo, Monsanto jest naprawdę niebezpieczne).
                  • mrowka75 Re: Nie Terror ale Horror 02.03.11, 20:01
                    Problem w tym, że tym samym powietrzem i w tym samym środowisku żyje krowa. Wiesz,ze do mieszanki dodaje się różne rzeczy nikt nie pisze, czy sie ją oczyszcza, etc. A do niedawna ta sama krowa była karmiona mączką zwierzęcą, czyli swoją koleżanką - też krową.

                    Sugerujesz, zeby nie wydawać kasy na konsultację laktacyjną, lepiej tą samą kasę wydac na mleko modyfikowane - od 15 do 30 zł za puszkę..... która starcza na 2-3 dni.

                    Może jesteś położną, moze nawet dobrą przy porodach, moze nawet życzliwą dla kobiet, ale jednak przedstawiasz typowe dla przedstawicielek swojego zawodu podejście - które w wielu przypadkach jest nadal podgrzewaniem mitów na temat kp, a nie sensowną pomocą przy starcie w laktacji.
                    --
                    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
                    • lilabe1 Re: Nie Terror ale Horror 03.03.11, 17:05
                      mrowka75 :Sugerujesz, zeby nie wydawać kasy na konsultację laktacyjną, lepiej tą samą kasę wydac na mleko modyfikowane - od 15 do 30 zł za puszkę..... która starcza na 2-3 dni.

                      Nigdzie nie zawarłam takiego zdania o takim wydźwięku , że lepiej kupić mm.
                      A jaka jestem to wiem sama i kobiety , które mam pod opieką.
                      • diuszesa Re: Nie Terror ale Horror 03.03.11, 17:49
                        lilabe1 napisała:


                        > A jaka jestem to wiem sama i kobiety , które mam pod opieką.

                        Z Twoich postów niestety nie wynika, że jesteś osobą ciepłą i sympatyczną. A taką się chcesz wydawać. Nie wychodzi Ci. Zapewniasz, że jesteś wsparciem, pomocą dla kobiet; że w szpitalu, gdzie pracujesz, to niby wszystkie położnice Tobą zachwycone.
                        Tylko dlaczego na forum prezentujesz się zupełnie inaczej? Jak można być w realu życzliwą osobą, a w necie stawać się kłótliwą ignorantką, która mimo swoich prostackich i niedouczonych wypowiedzi twierdzi, że jest wsparciem dla kobiet? Jeśli człowiek jest szczery w tym, co robi, to będzie widać to w jego wypowiedziach. A po Twoich nie widać.
                        Jak dla mnie to Ty jesteś położniczym betonem, który trochę poczytał o laktacji, ale nie wie, jak z tego zrobić użytek, bo koleżanki w szpitalu nauczyły czego innego. Masz w zwyczaju stosować metody z poprzedniej epoki, ale chcesz udowodnić jak to Ty jesteś na bieżąco, więc te stare metody ubierasz w słowa najnowszej wiedzy o laktacji.


                        --
                        Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
                          • diuszesa Re: Nie Terror ale Horror 03.03.11, 20:14
                            lilabe1 napisała:

                            > A ty diuszesa to kim jesteś skoro używasz obraźliwych epitetów pod moim adrese
                            > m


                            Jestem użytkowniczką forum, która czyta ze zrozumieniem to, co jest napisane. I która wcale nie musi Cię obrażać, bo Ty sama swoimi słowami wystawiasz sobie świadectwo.


                            << Nie jesteś obiektywna.


                            A niby jak miałby się tu przejawiać obiektywizm? Wcale nie muszę być obiektywna. Forum jest m.in. od tego, żeby przytoczyć swoją subiektywną opinię, co niniejszym czynię.


                            --
                            Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
                            • lilabe1 Re: Nie Terror ale Horror 04.03.11, 18:57
                              diuszesa napisała:
                              Forum jest m.in. od tego, żeby przytoczyć swoją subiektywną opinię, co niniejszym czynię.

                              No to dlaczego ja nie mogłam czynić podobnie bez narażania się na obrażanie ?
                              Jak widać nie przykładasz do innych tej samej miarki co do siebie. Ja zdaję sobie sprawę z tego , że tacy co mają inne zdanie na jakiś temat są niemile widziani - można się nie zgadzać ale żeby od razy obrzucać obraźliwymi epitetami ? To raczej ty sama wystawiłaś sobie cenzurkę.
                              • diuszesa Re: Nie Terror ale Horror 04.03.11, 23:00
                                lilabe1 napisała:

                                > diuszesa napisała:
                                > Forum jest m.in. od tego, żeby przytoczyć swoją subiektywną opinię, co niniejsz
                                > ym czynię.
                                >
                                > No to dlaczego ja nie mogłam czynić podobnie bez narażania się na obrażanie ?

                                Ależ oczywiście, że mogłaś, i zrobiłaś to. Nikt tu nie mówi, że Ci nie wolno. I właśnie na podstawie Twoich postów piszę, że wcale nie sprawiasz wrażenia osoby sympatycznej i wspierającej, a wręcz przeciwnie - nieszczerej. Ot, i wszystko.
                                A pisze to osoba, która dotychczas nie brała z Tobą udziału w dyskusji, więc nie zdążyła się z Tobą ani zgodzić ani nie zgodzić. Po prostu - obserwuję dyskusję w tym wątku i na podstawie Twoich wpisów wydaje mi się, że nie jesteś wcale taka sympatyczna i kompetentna, za jaką chcesz uchodzić.


                                > Jak widać nie przykładasz do innych tej samej miarki co do siebie.

                                To znaczy jakiej miarki? Że ja to niby mogę wyrazić subiektywną opinię, a Ty nie? Zastanawiam się w tym momencie, czy to jest Twoje odwracanie kota ogonem w ramach obrony, czy też nieumiejętność przeczytania mojego posta ze zrozumieniem. Dlatego, gwoli scisłości, napiszę: Masz prawo do wyrażania subiektywnej opinii. Ale licz się z tym, że Twoje wypowiedzi zostaną przez użytkowników forum poddane ocenie - i jeżeli piszesz, że chcesz dawać wsparcie w kp, a następnie produkujesz wypowiedzi niekompetentne i nieuprzejme, to ktoś może zakwestionować Twoją kompetencję i szczerość.

                                Ja zdaję sob
                                > ie sprawę z tego , że tacy co mają inne zdanie na jakiś temat są niemile widzia
                                > ni - można się nie zgadzać ale żeby od razy obrzucać obraźliwymi epitetami ? To
                                > raczej ty sama wystawiłaś sobie cenzurkę.

                                A skąd wiesz, że ja się z Tobą nie zgadzam w kwestiach merytorycznych z tego wątku? Ja o tym nic nie napisałam. Ja tylko napisałam o tym, co mi się rzuciło w oczy - o twojej dwulicowości.


                                --
                                Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
                                • lilabe1 Re: Nie Terror ale Horror 06.03.11, 14:16
                                  Tak już w życiu bywa , że niektórym się ktoś wydaje sympatyczny innym nie...zależy od sytuacji. Skoro czytałaś moje posty i znasz częściowo moje zdanie a i znasz zapewne swoje to wiesz czy się ze mną zgadzasz czy nie , nieprawdaż ? A skoro się nie zgadzasz z moimi opiniami to moja osoba staje się coraz mniej sympatyczna dla ciebie i trzeba jej dowalić co pokazałaś. A tak w ogóle to w życiu i w kp są nie tylko "białe" czy "czarne" rzeczy , są też "szare " i to w różnych odcieniach - czyli , że do każdej sytuacji trzeba podejść indywidualnie a nie szablonowo.
                                  • mrowka75 Re: Nie Terror ale Horror 07.03.11, 10:27
                                    A tak w ogóle to w życiu i w kp są nie tylko "białe" czy "czarne" rzeczy , są też "szare " i to w różnych odcieniach - czyli , że do każdej sytuacji trzeba podejść indywidualnie a nie szablonowo.

                                    I dalej potwierdzasz stosowanie przez siebie podwójnych standardów. Przejrzyj swoje myślenie na temat karmienia piersią dwu- lub więcej latka. Nie podchodzisz do kwestii indyidualnie, a wręcz przeciwnie - bardzo szablonowo, stosując do kazdego tę samą zasadę: "dwulatek to nie osesek".

                                    Poza tym nie tylko na tym forum jestes znana z kategorycznych tonów w wypowiedziach, co również zaprzecza byś była osobą podchodzącą indywidualnie do kazdej sprawy, i widzącą rzeczy w odcieniach szarości. Przedstawiasz klasyczne widzenie czarno-białe, choć moze byś chciała by było inaczej.
                                    --
                                    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
                                  • diuszesa Re: Nie Terror ale Horror 07.03.11, 11:39
                                    lilabe1 napisała:

                                    > Tak już w życiu bywa , że niektórym się ktoś wydaje sympatyczny innym nie...zal
                                    > eży od sytuacji. Skoro czytałaś moje posty i znasz częściowo moje zdanie a i zn
                                    > asz zapewne swoje to wiesz czy się ze mną zgadzasz czy nie , nieprawdaż ? A sko
                                    > ro się nie zgadzasz z moimi opiniami to moja osoba staje się coraz mniej sympat
                                    > yczna dla ciebie i trzeba jej dowalić co pokazałaś.

                                    Jeśli nawet zgadzałabym się z Tobą, to i tak bym uznała, że z Twoich wpisów wyłania się obraz osoby niesympatycznej. Merytoryczna zawartość Twoich postów wcale nie ma tu aż tak dużego znaczenia, jak ton Twoich wypowiedzi. A mój post to nie jest dowalanie, tylko uświadamianie Tobie, jaką osobą możesz się wydawać (chociaż pewnie nie zamierzałaś, ale - jak to się kolokwialnie mówi - wyszło szydło z worka).


                                    A tak w ogóle to w życiu i
                                    > w kp są nie tylko "białe" czy "czarne" rzeczy , są też "szare " i to w różnych
                                    > odcieniach - czyli , że do każdej sytuacji trzeba podejść indywidualnie a nie s
                                    > zablonowo.

                                    To dlaczego nie podchodzisz indywidualnie do kobiety karmiącej dwulatka? Sama sobie przeczysz.


                                    --
                                    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
                                    • lilabe1 Re: Nie Terror ale Horror 07.03.11, 15:19
                                      Tym jak wisicie na mojej osobie też wystawiacie sobie cenzurkę. Podchodzić indywidualnie trzeba . Ale i wyrażać swoją opinię też można jeśli rzecz dotyczy wymiany opinii. Ale rozumiem , że jeśli się nie podziela cudzych opinii to się mu na forum dowala w różny sposób - beton laktacyjny? - chyba bo inaczej to nie wygląda. Obroną gdy brak argumentów bywa atak i to udowodnione w postach pod moim adresem. Dziękuję za wspólnie spędzony czas .
                                      • diuszesa Re: Nie Terror ale Horror 07.03.11, 17:00
                                        lilabe1 napisała:

                                        Ale i wyrażać swoją opinię też można jeśli rzecz dotyczy wy
                                        > miany opinii. Ale rozumiem , że jeśli się nie podziela cudzych opinii to się mu
                                        > na forum dowala w różny sposób - beton laktacyjny? - chyba bo inaczej to nie
                                        > wygląda.

                                        Określenie "beton laktacyjny", "beton położniczy" stosuje się na określenie osób, które nie są w stanie wyjść poza nieprawdziwe poglądy dotyczące karmienia i porodu, utrzymywane w naszych szpitalach; które doprowadziły do tego, że wiele kobiet przedwcześnie zakończyło przygodę z kp. Ja tu nie widzę obrażania. Jakbym napisała: Jestes tylko głupią niedouczoną położną, to wtedy to by była obraza. A tak, to tylko stwierdzenie faktu. Fakt, że dosyć dobitne, ale co - nie można komuś
                                        utrzeć nosa, jeśli wypowiada się kategorycznym i nieuprzejmym tonem?

                                        Dziękuję za wspólnie spędzony czas .

                                        I ja również.


                                        --
                                        Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
                                      • mrowka75 Re: Nie Terror ale Horror 07.03.11, 19:29
                                        Jeśli wiszeniem nazywasz wymianę poglądów i brak dalszych argumentów w dyskusji to brawo!
                                        Skrzętnie będę od tej pory omijać Twoje posty jako bezwartościowe i bezzasadne.
                                        Miłego.
                                        --
                                        Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
              • rilla_ma_rilla Re: Nie Terror ale Horror 03.03.11, 11:20
                > Mleka modyfikowane spełniają bardzo wysok
                > ie standardy jakości i gwarantują bezpieczeństwo ich podawania.

                Niestety nie spełniają. Dwa lata temu dość głośno było o przeprowadzonym w Niemczech niezależnym badaniu mieszanek dla niemowląt. Zbadano dostępne na rynku produktu, żaden nie uzyskał oceny "bardzo dobrej", mieszanki miały niższe niż deklarowane na opakowaniu zawartości witamin i składników mineralnych a zanieczyszczeń było znacznie powyżej obowiazujących norm.
    • aniluap_j Re: terror laktacyjny? (dlugie) 27.02.11, 13:36
      oczywiscie ze istnieje cos takiego jak terror laktacyjny a powierdzaja to czesto uzywane stwierdzenia "musisz karmic", "co z ciebie za matka jak nie chcesz karmic piersia", "mleko mamy to najlepsze co mozesz dac" - ja myslalam ze najlepsze co moge dac dziecku to moja bezgraniczna i bezwarunkowa milosc, tu chyba chodzi o najlepszy pokarm jaki moge dac a to zmienia juz sens tego wyrazenia, "podanie butelki z mm to najgorsze co mozna zrobic" i wiele innych. Wiele z tych okreslen uslyszalam zreszta nie tylko ja jak nie w szpitalu od poloznych to od lekarzy wiec jak to inaczej nazwac bo chyba nie wsparciem w karmieniu piersia? a wzbudzanie u kobiet nie karmiacych piersia poczucia winy jest nagminne. a co komu do tego jak kobieta karmi swoje dziecko?
      • mika_p Re: terror laktacyjny? (dlugie) 01.03.11, 22:52
        Uch, zarabisty argument w dyskusji o karmieniu: "najlepsze co moge dac dziecku to moja bezgraniczna i bezwarunkowa milosc"
        Jak kiedyś będzie dyskusja o tym, że najlepszy na ubranka jest jedwab, a bawełna to syf, to też uzyjesz tego argumentu?

        --
        tg to jest sin przez cos - ale przez co? (za bash.org)
    • monzdr to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 08:56
      Niektórzy mają już chyba taką naturę,że potrafią zawsze znaleźć dziurę w całym i szukają problemów w najmniej odpowiednich miejscach,a tam,gdzie naprawdę przydałaby się zwiększona uwaga i działanie,jakoś tej energii im brakuje.Większość kobiet ma wybór i to one decydują,jak chcą karmić.Każda decyzja niesie ze sobą pewne konsekwencje,a dorosły człowiek wie,że musi się z nimi liczyć.Najważniejsze jest to,żeby podejmując decyzje wiedzieć jak najwięcej na dany temat i znać plusy i minusy,dlatego tak ważna jest rzetelna,pozbawiona uprzedzeń informacja.I w takiej informacji na temat karmienia dzieci nie może zabraknąć stwierdzenia,że karmienie piersią jest dla dziecka najlepsze.To mleko modyfikowane podrabia mleko matki,nie odwrotnie.Każdy ssak karmi swoje dziecko i nie robi z tego problemu,nie dopisuje ideologii,nie prowadzi wojen,nie narzeka na terror.Jeśli jakaś mama nie chce karmić piersią,to jej prawo.Zastanawia mnie tylko,dlaczego za wszelką cenę próbuje umniejszyć wartość naturalnego karmienia.To chyba na zasadzie mechanizmów obronnych "kwaśne winogrona",żeby obrzydzić to sobie i innym.Może to wypływa z podświadomego poczucia winy?Przecież to lepiej brzmi:"nie karmię,bo mm jest tak samo dobre,a nawet lepsze" niż "nie karmię,bo nie chcę,choć wiem,że moje mleko byłoby dla dziecka lepsze".I tu nie chodzi chyba tylko o karmienie,ale generalnie o ludzką naturę i skłonność do negowania wartości wyznawanych przez innych,odchodzenia od natury i nazywania jej ciemnogrodem itd itp.
      • quilte Re: to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 09:57
        Moim zdaniem brak terroru (ja doświadczyłam laktacyjnego, ale na podstawie wypowiedzi innych forumowiczek wierzę, że istnieje również butelkowy) powinien wyglądać tak: przychodzi kobieta rodzić. Pytają: jak pani będzie karmić dziecko? Pada odpowiedź: "piersią". "Aha". Zero komentarza, kobieta otrzymuje wszelką pomoc i poradę, która ułatwi jej karmienie piersią. Pada odpowiedź: "butelką". Zero komentarza, kobieta otrzymuje wszelką pomoc i poradę, która ułatwi jej karmienie butelką. Zachęcanie do zmiany decyzji, próby uświadamiania, przekonywanie "a może jednak", podawanie dziecku butelki bez zgody matki, to dla mnie terror. Innej drogi nie widzę. Wszelkie próby wpłynięcia na zmianę decyzji matki są dla mnie nie do zaakceptowania.
            • quilte Re: to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 11:28
              Nie, nie jest. To jest zakładanie, że kobieta jest poinformowana. W końcu można się spodziewać, że w ciągu dziewięciu miesięcy ciąży zainteresowała się kwestiami karmienia noworodka i niemowlęcia, czyż nie? Czy większość kobiet spodziewa się posiąść tę wiedzę na porodówce? To by mnie dziwiło. Moim zdaniem wyskakiwanie z informacją - bywa, że mocno nacechowaną emocjonalnie - do kobiety na chwilę przed porodem/moment po porodzie to nieporozumienie, a nawet nadużycie. Bo kobieta jest wtedy najbardziej bezbronna i potrzebuje wsparcia. Na informowanie naprawdę było dość czasu wcześniej.
          • mrowka75 Re: to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 12:13
            Stosujesz podwójne standardy?

            Czy to nie jest wypowiedź podpadająca pod terror (jakkolwiek by go nie nazwać?)
            forum.gazeta.pl/forum/w,570,122376059,122527156,Re_Pani_Malwino.html

            --
            Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
              • mrowka75 Re: to nie o karmienie chodzi 03.03.11, 20:26
                Ależ odwracasz kota ogonem. Podwójne standardy stosujesz zarzucając namawianie do kp (nazywając je terrorem)gdy sama namawiasz do odstawienia oseska, ktory Twoim Skromnym Zdaniem nie powinien ssać mleka z piersi matki (tak - dwulatek jest oseskiem - znakomita ilość dwolatków używa smoczków i butelek - co pewnie Twoim zdaniem jest mniej niewłaściwe niż ssanie piersi) - słowo osesek pochodzi od słowa ssać.
                Podasz wiarygodne dane o tym, kiedy dziecko przestaje mieć potrzebę ssania? Na pewno przed okresem dojrzewania, to jasne. Reszta to tylko Twoje Skromne Zdanie. O zębach mlecznych - stworzonych do ćwiczenia żucia i gryzienia, ktoś już wcześniej napisał.

                --
                Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
                • lilabe1 Re: to nie o karmienie chodzi 04.03.11, 19:07
                  2-3 latek nie powinien ssać smoczka i ciągnąć butli ze smokiem.
                  Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo. Wiem , że trudno odzwyczaić od smoczka ( od cyca też bywa niełatwo ) i pewnie dlatego tak długo zwleka się z tą decyzją. Widuje się wcale nie rzadko 3- 4 letnie dzieci ze smokiem w buzi.
                  • mrowka75 Re: to nie o karmienie chodzi 04.03.11, 21:53
                    NIe odmawiam Ci rzecz jasna prawa do własnego zdanie - czym innym jednak jest stwierdzenie - do matki karmiacej dwulatka: 2-latek to nie osesek - nie powinien ssac piersi"
                    To jest terror poprzez narzucanie jej własnego zdania. Oczywiście terror w tym samym znaczeniu, w ktorym pokazywany jest terror laktacyjny. jejku mam nadzieję,ze rozumiesz co mam na myśłi, bo dziś jakoś zmęczenie nie pozwala mi związać myśłi w sensowną całość.

                    Sięgnęłaś do artykułu o Mongolii?
                    --
                    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
                  • monzdr O co Ci chodzi? 08.03.11, 09:18
                    Nie rozumiem Twojego problemu.Masz jakąś misję,żeby ustawić innych według siebie,bo Ty musisz mieć rację?Czyjeś dziecko ssie pierś w wieku dwóch lat (mój synek za 3 miesiące dołączy do tego elitarnego towarzystwa) i co z tego?W jaki sposób wpływa to na Twoje życie,na życie innych dzieci,innych ludzi,żab czy kangurów,kogokolwiek na tej planecie poza samymi zainteresowanymi:mamą karmiącą i jej dzieckiem?Uważasz,że dziecku dzieje się krzywda i trzeba zawiadomić opiekę społeczną?Nie?No to może odpuść sobie i nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy,tak jak wymagasz tego od innych,narzekając na terror laktacyjny.
        • mrowka75 Re: to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 12:08
          To znaczy, że zalecenia WHO w tym temacie też są terrorem a nie rzetelnymi wskazaniami odnośnie karmienia niemowląt? Czyli te wskazania WHO to terror, a zalecenia w innych medycznych zakresach to już są informacje?

          Niewiele jest kobiet, które podejmują świadomie decyzje,że nie będą karmić piersią - do tych żaden przekaz nie dotrze i należy im zostawić decyzję o karmieniu niemowlęcia, bez zbędnego przekonywania, czy tym bardziej oceniania. Więszość jednak kobiet nie karmiących piersią, nie karmi, bo najczęściej w najbardziej newralgicznym okresie (postporodowym) nie otyrzymały rzetelnej wiedzy i pomocy. I to nie tylko te 2-3 dni po porodzie, ale i cały okres potrzebny do stabilizacji laktacji, kiedy to najczęściej takiej pomocy potrzeba. I te kobiety zwykle sa najbardziej rozgoryczone "terrorem laktacjnym", bo pomimo wysiłków z ich strony, karmienie piersią nie wyszło i bardziej sa podatne na "terror laktacyjny". Poza tym uważam,ze to dośc subiektywne odczucie, kiedy przekracza sie informowanie i zachęcanie, a kiedy zaczyna się terroryzowanie - w skład, kórego moim zdaniem wchodzi negatywna ocena matki, rezygnującej z naturalnego karmienia niemowlęcia, która jest IMHO niedopuszczalna. Natomiast za własne osobiste odczucia, porażki, winy odpowiedzialna jest sama matka.


          --
          Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
          • quilte Re: to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 13:53
            To może ja zmodyfikuję swój poprzedni wpis. Przychodzi kobieta rodzić. Pytają ją: "czy zdecydowała pani, jak dziecko będzie karmione?" Pada odpowiedź: "tak, będzie karmione piersią". "Aha". Kobieta dostaje rzetelną wiedzę i pomoc, która maksymalnie ułatwi jej karmienie piersią. Pada odpowiedź: "tak, będzie karmione butelką". "Aha". Kobieta dostaje rzetelną wiedzę i pomoc, która maksymalnie ułatwi jej karmienie butelką. Pada odpowiedź: "nie, jeszcze nie wiem". Pada więc kolejne pytanie: "czy w takim razie chce pani uzyskać informacje o możliwych opcjach?". "Tak, poproszę." Otrzymuje. "Nie, dziękuję." Nie otrzymuje. Następujące sytuacje: podanie butelki/smoczka-uspokajacza/dokarmianie (bez konsultacji z matką) dziecka kobiety, która odpowiedziała, że dziecko będzie karmione piersią, jakiekolwiek informowanie/przekonywanie kobiety, która odpowiedziała, że dziecko będzie karmione butelką, jakiekolwiek informowanie kobiety, która powiedziała, że nie chce otrzymywać informacji jest dla mnie lekceważeniem woli matki.
            • zawsze_zielona Re: to nie o karmienie chodzi 28.02.11, 14:11
              Tak to chyba wyglada u mnie, w Danii, choc rodze dopiero w maju, wiec szczegolow dowiem sie w swoim czasie. Na razie na pierwszej wizycie u poloznej (okolo 18 t.c.) dostalismy ulotke (bardzo porzadna, bez baboli) z komentarzem "poczytajcie sobie o zaletach i wadach karmienia piersia i zdecydujcie, jak wasze dziecko bedzie karmione".
              --
              75B jest jak YETI
              NaGIE Biusty
            • justkawb Re: to nie o karmienie chodzi 02.03.11, 19:36
              A co w sytuacji, gdy kobieta odpowiada, ze dziecko bedzie karmic mm, bo jest przekonana, ze mm i kp to jedno i to samo. Czy wtedy poinformowanie jej o ryzyku zwiazym z mm jest terrorem? Odniose sie do mojej powyzszej analogii z paleniem. Czy w sytuacji, kiedy ktos pali, bo nie wie, ze palenie jest niezdrowe, mam trzymac buzie na klodke i nie poinformowac o ryzyku?
              Owszem, zgadzam sie, ze to do rodzicow nalezy decyzja o sposobie karmienia dziecka i ze nie ma jedynego slusznego sposobu opiekowania sie niemowleciem. Ale jednoczesnie uwazam, ze decyzje jest warto podejmowac w oparciu o rzetelna wiedze.
              --
              Przepraszam za brak polskich znakow.
              forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
              • monzdr rzetelna wiedza 03.03.11, 10:12
                Zakładnie,że kobieta wie wszystko o kp i mm i może spokojnie zdecydować,co woli,jest szalenie optymistyczne.Moje koleżanki karmiły piersią każda przez około 4 miesiące i każda miała problemy typu:za mało pokarmu,za chude mleko,nie najada się,bo wisi na cycu.Każda dawała dziecku smoczek.I każda uważała,że mm to po prostu to samo co mleko mamy,tyle że ze sklepu.Żadna dyskusja nie wchodziła w grę,bo po pierwsze trudno się wtrącać w tak delikatne sprawy(patrz:terror laktacyjny),a po drugie moje nieśmiałe uwagi trafiały jak grochem o ścianę.One WIEDZIAŁY,że mają rację.I jak tu jest z tą wiedzą?Może gdyby wytłumaczył im to fachowiec,przedstawiciel służby zdrowia,może gdyby to wszystko było inaczej zorganizowane,gdyby komuś rzeczywiście zależało na zdrowym,wychowanym naturalnie społeczeństwie,to do nich dotarłoby,jak bardzo się mylą?I czy to jest terror czy właśnie rzetelna informacja?
                • lilabe1 Re: rzetelna wiedza 03.03.11, 17:32
                  Rzetelna informacja nie jest terrorem.
                  A tak przy okazji - czy naprawdę w obecnych czasach jest taki trudny dostęp do rzetelnej informacji ? Porady personelu i koleżanek można porównać ze źródłami wiedzy, przetestować albo i nie a życie pokaże co i jak.
                  Same piszecie , że to forum to cud - no i mamy już jedno ok źródło informacji. Jest strona KUKP , która ostatnio trochę kuleje ( nie otwierają się niektóre zakładki np z pomocą) ale jeszcze ok roku temu tryskała mnóstwem najnowszej wiedzy nt kp i nie tylko. Jest strona FRpL - od lat i też kopalnia wiedzy - rozreklamowana , że nie ma takiego kto by o tej fundacji nie słyszał. Są poradnie laktacyjne też rozreklamowane, są szkoły rodzenia , na które coraz częściej pary uczęszczają . W szpitalach działają doradcy laktacyjni, przy niektórych są poradnie stacjonarne. A jeśli chodzi o lekarzy i położne to wcale nie jest tak , że wszyscy doradzają źle. Myślę, że takich jest mniejszość. Jest literatura dla kobiet oczekujących dziecka w wielkim asortymencie - tylko sięgnąć. A więc dostęp jest - tylko trudu trzeba sobie zadać i wejść choć na jedną stronkę, przeczytać co trzeba. Ale lepiej narzekać , że nie ma dostępu do wiedzy jak się problem pojawi i oskarżać wszystkich wkoło o złe porady.
                  • mrowka75 Re: rzetelna wiedza 03.03.11, 18:12
                    Dostęp jest, ale dzięki autorytetom medycznym, takim jak położne i lekarze (niedoszkolonych w temacie)w dziedzinie laktacji nadal są rozpowszechniane szkodliwe mity. Na każdym kroku - na słabe przybieranie - najczęściej dokarmianie mm - mało który pediatra czy położna zada sobie trud, aby dopytać jak dziecko jest karmione i czy nie warto np w nocy dołozyć jedno karmienie, albo zmodyfikować ssanie dziecka. A już na pewno mało jest takich, które posiedzą i popatrzą na to karmienie, a najlepiej na 2-3 kolejno po sobie następujące. Ale żeby to zrobić trzeba poświęcic więcej niż 10 minut, a na to brak czasu i pieniędzy (skrót myślowy). I ja tez przeczytałam książkę "Warto karmić piersią" przed porodem, a mimo to popełniłam z synem wiele typowych błędów łacznie z pomysłem,że mam za mało mleka, bo piersi stały się miękkie i odciagałam mniej niż do tej pory.... Wtedy trafiłam na mądra pediatrę i jakoś przebrnęłam przez te najgorsze 3-4 miesiące, ale położna badając mi piersi orzekła,ze nie mam w nich mleka....

                    Z córkami i z prawdziwie rzetelną wiedzą, opierając się naciskowi otoczenia (dokarmiaj) laktacja szła nadspodziewanie dobrze, choć trafiłam na równie niekompetentne położne, które np na podstawie "mrowienia piersi" orzekały - że mam mleko, ale za mało tłuste, bo dziewczynka przybierała 800-600 miesięcznie, a nie jak "powinna" około kilograma.... Nikt wtedy nie spytał, czy mała przypadkiem nie przesypia nocy - a przesypiała, a ja nie budziłam.
                    Wiedza jest coś warta wtedy, kiedy wie się, do czego dokładnie jest potrzebna, a kazda zdobyta samodzielnie, może być podważona przez autorytet... (zwłaszcza w pierwszych trudnych miesiącach po porodzie) - przychodzi położna i głosi prawdy objawione o smoczkach, kapturkach, dokarmianiu, dokarmianiu butelką a także o oznakach ilości i jakości pokarmu. Jak sie nie ugiąć takiemu autorytetowi.


                    --
                    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
                    • lilabe1 Re: rzetelna wiedza 03.03.11, 18:44
                      Jak ktoś ma ugruntowaną wiedzę to się nie ugnie.
                      Nie jest dobrze żyć z przeświadczeniem , że wokół sami źli ludzie - trochę wiary trzeba bo to , że tobie się coś przydarzyło czy paru innym paniom na forum , nie znaczy , że przydarzyło się milionom kobiet . Pzdr
                      • mrowka75 Re: rzetelna wiedza 03.03.11, 19:09
                        Czy Ty też widzisz uczącą się na pamięc kobietę w ciąży o fizjologii laktacji? Co to za tekst? Tym bardziej, że liczy się zastosowanie tej wiedzy w praktyce, gdyby sama wiedza sparawiała, że kp idzie bezproblemowo to faktycznie doradcy laktacyjni byliby niepotrzebni. według tego myśłenia również praktyki studentom byłyby zbędne, w tym uczącym sie położnym.... Po dwojgu dzieci miałam poczucie, że wiem wiele o laktacji, rzeczywiście tak było, trzecia córka nauczyła mnie jednak kolejnych rzeczy. Na przykład doświadczenie z nią pozwoliło mi (odrobinę za późno) na zrozumienie przyczyny słabszego przybierania starszej. Takie (stokroć większe)doświadczenie ma doradca laktacyjny - gdybym trafiła wtedy na takiego, który by zapytał, czy karmię w nocy... A tak słyszałam tylko o dokarmianiu mm, lub wczesnym wprowadzaniu stałego jedzenia. Pomimo,,że i tak przybierała w normie, dolnej, ale jednak. A położnej i pediatrze było za mało.

                        Masz rację, na takim forum jak to rzeczywiście najczęście słychac o problemach - więc wszędobylskie jest doradzanie, trudno przy takiej ilości postów z doradzaniem nie wyzbyć się wrażenia terroryzmu laktacyjnego. Dlatego powinnaś z przyjemnością przeczytać artykuł o kp w Mongolii, gdzie tę wiedzę faktycznie niemal wysysa sie z mlekiem matki.... Jest gdzies stosowny post o tym. Jeśli matka faktycznie nie może karmić piersią z przyczyn absolutnie obiektywnych, niechybnie znajdzie sie inna matka, która zastapi ją w krytycznych momentach, a nikt nie zaleci mm, a dzieci kończą się kp, gdy sa na to gotowe - tam doradza matka córce, ciotka siostrzenicy, nikt nie brzydzi się mleka kobiecego, nikt nie robi z kp szczególnej misji, bo kp jest wpisane w życie - u nas tę rolę spełniają niestety doradcy, niektórzy wyposażeni w wiedzę, inni w mity z czasów PRL, kiedy to dziecko trzeba było bardzo szybko wciągnąć do systemu (żłobki, w kórych niemowlęta karmione były butelką), a matkę wsadzić na traktory.
                        Nie miałam sposobności trafić na żadną położną, która miała rzetelną wiedzę, za to wiele było takich, które rozpowszechniały właśnie szkodliwe mity. No i ten brak pomocy na oddziałąch położniczych, który miałam okazję obserwować i kórego miałam okazję doświadczać.
                        --
                        Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
                      • gochalek82 Re: rzetelna wiedza 08.03.11, 16:27
                        > Jak ktoś ma ugruntowaną wiedzę to się nie ugnie.

                        A ty wciąż zakładasz, że każda kobieta, która właśnie urodziła pierwsze dziecko, jest chodzącą encyklopedią wiedzy o laktacji i mistrzynią w praktyce.

                        > Nie jest dobrze żyć z przeświadczeniem , że wokół sami źli ludzie

                        Racja, nie jest dobrze, ale trzeba też zdawać sobie sprawę, że laktacja to delikatny mechanizm, który łatwo zaburzyć i nie zawsze trafi się na właściwe osoby, które skorygują błędy. Dobrze też wiedzieć, że lekarze i położne jednak rzadko są naprawdę kompetentni w tym temacie i należy być ostrożnym.
                  • born_to_be_mum Re: rzetelna wiedza 03.03.11, 19:51
                    lilabe1 napisała:

                    > Rzetelna informacja nie jest terrorem.
                    > A tak przy okazji - czy naprawdę w obecnych czasach jest taki trudny dostęp do
                    > rzetelnej informacji ? Porady personelu i koleżanek można porównać ze źródłam
                    > i wiedzy, przetestować albo i nie a życie pokaże co i jak.

                    A w tym czasie zdążysz się już 100 razy totalnie zniechęcić, jeśli w porę nie otrzymasz właściwej pomocy.

                    > Same piszecie , że to forum to cud - no i mamy już jedno ok źródło informacji.
                    > Jest strona KUKP , która ostatnio trochę kuleje ( nie otwierają się niektóre za
                    > kładki np z pomocą) ale jeszcze ok roku temu tryskała mnóstwem najnowszej wiedz
                    > y nt kp i nie tylko. Jest strona FRpL - od lat i też kopalnia wiedzy - rozrekla
                    > mowana , że nie ma takiego kto by o tej fundacji nie słyszał.

                    Wierz mi, ostatnie o czym myślałam przez pierwsze tygodnie, to randka z googlem...

                    Są poradnie lakta
                    > cyjne też rozreklamowane, są szkoły rodzenia , na które coraz częściej pary ucz
                    > ęszczają .

                    Szkoły rodzenia głównie płatne - nie każdy ma fundusze. No i pisałaś w jednym z postów, żeby idąc do doradcy nie zapomnieć zabrać kasy - to jak w końcu?

                    W szpitalach działają doradcy laktacyjni, przy niektórych są poradni
                    > e stacjonarne.

                    Doradca w szpitalu przychodzi na 5 minut i to tylko, jak już naprawdę masz duży problem.

                    A jeśli chodzi o lekarzy i położne to wcale nie jest tak , że ws
                    > zyscy doradzają źle. Myślę, że takich jest mniejszość.

                    Ja na całą rzeszę spotkałam jedną położną i dwóch lekarzy, którzy wiedzą coś o karmieniu. Pani pediatra w szpitalu uparcie twierdziła, że człowiek jak śpi to nie je, druga (młodziutka! świeżo po studiach!) w szpitalu dziecięcym stwierdziła, że jak mała je co 1,5h, to się nie najada i dopóki nie trafiłam na to forum, to jej głupia wierzyłam... No i jeszcze gwiazda, która stwierdziła w 3 dobie, że nie mam mleka - to jak, 2 doby cycki pełne, a w 3ciej już nie? ;).

                    No i jak położna lub lekarz wspomną o KP, to jest to już terror laktacyjny :D.

                    Jest literatura dla kobi
                    > et oczekujących dziecka w wielkim asortymencie - tylko sięgnąć. A więc dostęp j
                    > est - tylko trudu trzeba sobie zadać i wejść choć na jedną stronkę, przeczytać
                    > co trzeba. Ale lepiej narzekać , że nie ma dostępu do wiedzy jak się problem po
                    > jawi i oskarżać wszystkich wkoło o złe porady.

                    Wiesz, akurat po porodzie, mimo, że lekkim, to ja nie pamiętałam, jak się nazywam, o przywoływaniu wiedzy z różnych źródeł nie było mowy. Dobrze, że mam 20 lat młodszą siostrę, to przynajmniej miałam wprawę w przewijaniu i ubieraniu.

                    I skąd mam wiedzieć, gdzie piszą pierdoły, a gdzie nie, jeśli nie trafię na to forum? Kupię Tracy Hogg i co? Umarł w butach...
                  • monzdr potrzeba szukania info 04.03.11, 09:35
                    Po pierwsze,trzeba czuć potrzebę i chęć szukania tej wiedzy,a z tego,co zaobserwowałam,mity i uprzedzenia funkcjonują sobie doskonale właśnie dlatego,że mamy nie mają świadomości,że o kp trzeba się czegoś dowiedzieć.Masz piersi,to karmisz i już.Jeśli karmienie nagle sprawia jakieś problemy,wtedy pojawia się panika i nie ma już czasu ani często wytrwałości,żeby się dokształcać.Gdy słyszy się po raz setny od rodziny czy lekarza,żeby dokarmiać,to łatwo się poddać.
                    Przed porodem czytałam wiele o kp.Potem okazało się,że w większości były to nieprzydatne akurat dla mnie porady.Samej i to zupełnie niedoświadczonej trudno mi było zdecydować,jakiej wiedzy będę potrzebowała,nie mówiąc już o jej weryfikacji.
                    A od lekarzy usłyszałam tyle głupo