Dodaj do ulubionych

karmienie piersia w Mongolii (ang.)

15.02.11, 23:28
Niech Was tytul nie zwiedzie - bardzo fajny artykul, choc troche dlugi. Moze ktos z Was juz go czytal, a jak nie to polecam.
www.momzelle.com/blog/inspiration/breastfeeding-in-mongolia/
Edytor zaawansowany
  • pompi-dompi 16.02.11, 16:16
    Bardzo ciekawy artykuł! Dzięki za linka :)
  • alicez 16.02.11, 18:51
    Kiedyś oglądałam taki program o Mongolii i zaskoczyła mnie informacja, że tam przysmakiem jest kobyle mleko. Później znalazłam informację, że kobyle mleko jest bardzo zbliżone skaldem do mleka kobiecego. I teraz wszystko jasne ;-)
  • aphoper1 16.02.11, 21:23
    Bardzo ciekawy link, dzięki.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/wnid15nm603j2egc.png
  • matka_karmiaca 16.02.11, 22:28
    W Mongolii jest często cytowane powiedzenie, że najlepszych zapaśników karmiono piersią do 6 roku życia. Poważna zachęta w kraju, w którym zapasy są sportem narodowym.

    Tu, w Mongolii, dzieci są wiecznie okutane w kilka warstw grubych koców i związane sznurkami jak szynki. Kiedy taka paczuszka tylko zakwili, wtyka się jej w usta brodawkę. Dzieci rzadko się przewija i nigdy nie podnosi się ich do odbijania. Nie mają wolnej rączki, którą mogłyby złapać grzechotkę. Nie ma kładzenia na brzuszku. Dzieci przez co najmniej trzy miesiące pozostają zawinięte, a na każdy dźwięk podaje się im pierś.
    To ciekawe. Trzymiesięczniaki w Kanadzie mają już różne zajęcia, nawet basen. Niektóre uczy się "samemu uspokajać". Sądziłam, że dziecko może płakać z wielu powodów, a moim zadaniem jest odkryć ten powód i zastosować odpowiednie rozwiązanie. W Mongolii, mimo że dziecko może płakać z wielu powodów, rozwiązanie jest zawsze jedno - nakarmić piersią.

    Kiedy karmiłam w parku, babcie opowiadały mi historie o wykarmionych przez nie tuzinach dzieci. Kiedy w taksówce - kierowca pokazywał mi uniesiony kciuk w lusterku i zapewniał, że wykarmię wielkiego zapaśnika. Kiedy niosłam ssącego syna przez targ, sprzedawcy robili mi miejsce na swoich straganach i kazali maluchowi porządnie się napić. Ludzie nie odwracali wzroku, tylko pochylali się i cmokali Caluma w policzek. A kiedy w odpowiedzi odrywał się i odwracał, pozostawiając moją tryskającą pierś kompletnie odsłoniętą, nikt się nie gapił ani nie odwracał - tylko śmiali się i ocierali mleko z nosów.

    Jeżeli "odstawienie" znaczy, że nie pije się już kobiecego mleka, to Mongołowie nie odstawiają się nigdy - i to zaskoczyło mnie najbardziej. Jeśli piersi są przepełnione, a dziecka nie ma pod ręką, kobieta proponuje kilka łyków dowolnemu członkowi rodziny, bez względu na wiek i płeć. Czasem żona podaje mężowi miskę mleka jako przysmak albo wstawia butelkę do lodówki, żeby każdy mógł się poczęstować.

    Wartość kobiecego mleka jest tak uznawana i uświęcona w ich kulturze, że nie jest ono uważane za coś tylko dla dzieci. Używa się go szeroko w medycynie, podaje seniorom jako "lek na wszystko" i stosuje do leczenia infekcji oczu, ponoć nawet czyni białko oka bielszym, a tęczówkę ładniejszą.
  • diuszesa 16.02.11, 22:49
    Dziękuję, matko karmiąca, za to tłumaczenie!
    Poniewaz mój angielski nie jest za dobry, to akurat zastanawiałam się, o co chodzi w tym fragmencie z przepełnionymi piersiami i z tymi czlonkami rodziny i lodówką. Teraz juz wiem i kompletnie mnie to zaskoczyło.
    Mnie moje mleko nie smakuje, ale myślę, ze to jest kwestia przyzwyczajenia do smaku - na pewno byloby inaczej, gdybym była karmiona parę lat.
    Fajnie tam u nich pod tym względem. U nas młode matki są tak niepewne siebie w kwestii karmienia. Kobiety w ciąży na pytanie, czy będą karmic piersią w wiekszości odpowiadają niesmiało: jak się uda.... A ta, ktora obwieści to pewnym siebie tonem od razu zostanie sprowadzona do parteru przez wszystkowiedzące doradczynie: Nie bądż taka pewna, zobaczysz jeszcze, co ci dzieciak z cyckami zrobi. Ja tak miałam... i dalej wyliczanie problemów (powstałych z niewiedzy).
    Smutne. Całe szczęście świadomośc na temat kp coraz badziej się zmienia.


    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • mrowka75 17.02.11, 14:53
    ech... moznna prosić o więcej? To dość długi artykuł :)
    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • czerwcowa_anulka 17.02.11, 16:27
    O jejku.... Niesamowite rzeczy! :) Wielkie dzięki za tłumaczenie, nie byłam pewna czy dobrze rozumiem.

    Ostatnio się zastanawiałam czemu z mleka się leków nie robi. Na podrażnione spojówki działa genialnie :)
  • alicez 17.02.11, 20:53
    Ostatnio gdzieś się natknęłam na artykuł opisujący badania, które doprowadziły do powstania leku, maści na poważne problemy dermatologiczne zawierającej właśnie kobiece mleko.
  • kaeira 16.02.11, 22:45
    united_kingdom napisała:
    > Niech Was tytul nie zwiedzie


    No ale co znaczy "nie zwiedzie" - przeciez to niewątpliwie jest o karmieniu piersia w Mongolii. :-)
    Bardzo fajne, dzięki.

    --
    "Jak się już jest w błogosławionym stanie to nie udawajmy burżuazji"
    by paulinakacperek2006
  • united_kingdom 17.02.11, 12:53
    Faktycznie zle to ujelam, ale bylo juz pozno. Mialam na mysli to, ze Mongolia jest uznawana w Polsce za kraj zacofany, a jednak mozna sie czegos od nich nauczyc.
  • mrowka75 17.02.11, 14:56
    niestety, opis KP w Mongolii tylko utwierdzi w przekonaniu nieprzekonane,że to zacofany kraj.



    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • luliluli 17.02.11, 19:34
    ich strata, za to nam dostarczy ciekawej wiedzy;)

    Przyłączam się do próśb o dalsze tłumaczenie, bo morduje mnie czytanie po angielsku, niestety:(
    --
    Mamo_sapiens
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6i09kmp6y0nq9.png
  • dzieckoziemi 18.02.11, 17:26
    Przeczytałam i jestem zafascynowana. :) Bardzo dziękuję za podesłanie linka. :)
    --
    "Szczęście to takie nic, które może być wszystkim"
  • dzieckoziemi 20.02.11, 20:40
    Tłumaczenie moje własne, bardzo kulawe, ale ogólny sens chyba da się złapać. :P

    "W Mongolii jest często cytowane powiedzenie, że najlepszymi zapaśnikami są ci karmieni mlekiem z piersi przez co najmniej 6 lat - poważna zachęta w kraju, którego sportem narodowym są zapasy.

    Wyjechałam do Mongolii, gdy moje pierwsze dziecko miało 4 miesiące, i mieszkałam tam do czasu, aż skończyło ono 3 lata.Wychowywanie syna przez te wszystkie lata w miejscu, gdzie podejście do karmienia piersią jest tak totalnie różne od większości północnoamerykańskich norm, otworzyło mi oczy na całkowicie inną wersję tego, jak można to robić.

    Mongołowie nie tylko karmią piersią przez długi czas, robią to także z większym entuzjazmem i mniejszymi zahamowaniami niż jakakolwiek znana mi osoba. W Mongolii mleko z piersi nie jest tylko dla niemowląt, nie służy tylko jako pożywienie, i z całą pewnością nie jest czymś, nad czym trzeba zachować dyskrecję. W końcu na tym wyrósł Dżingis Khan.

    Jak wiele świeżo upieczonym mam, nie zajmowałam się jakoś specjalnie kwestią karmienia piersią zanim urodziłam dziecko. Ale tuż po tym jak mój syn, Calum, przyszedł na świat, przyssał się i przez kolejne 4 lata wyglądało na to, że nie zamierza przestać. Miałam szczęście, ponieważ pod wieloma względami karmienie piersią przyszło mi łatwo - nie miałam popękanych brodawek, rzadko nabrzmiałe piersi. Ale psychicznie nie szło już tak dobrze. Pomimo tego, że kochałam swoje dziecko i łączącą nas poprzez karmienie piersią więź, bywało to chwilami ponad siły. Nie byłam przygotowana na ogrom mojej miłości do synka i na jego ogromną potrzebę bycia blisko mnie i mojego mleka. "Nie daj z siebie robić ludzkiego smoczka", powiedziała mi kanadyjska położna tuż po narodzinach Caluma, gdy ssał godzinami. Ale sprawdziłam już długą listę prawdopodobnych przyczyn jego płaczu - kolka? ma mokro? za mało bodźców? za dużo bodźców? - i w większości przypadków kończyłam i tak karmiąc go ponownie. Zastanawiałam się czy postępuję słusznie.

    Potem wyjechałam z Kanady do Mongolii, gdzie mój mąż prowadził badania przyrodnicze. Tam dzieci są ciągle zawinięte w zwoje grubych koców, obwiązane sznurkiem jak paczki, których nie chcesz zgubić w przesyłce. Kiedy tylko taka paczuszka zakwili, do ust wsadza się jej sutek. Dzieci nie są zbyt często przewijane, nigdy się ich nie "odbija". Nie mają nawet wolnej rączki, do której można by włożyć grzechotkę. Nie ma żadnych smoczków. Dzieci są tak zawinięte przez co najmniej 3 miesiące, i za każdym razem, gdy tylko pisną, są karmione piersią.

    To było interesujące. Trzymiesięczne niemowlęta w Kanadzie prowadzą już życie towarzyskie, mają zajęcia z pływania. Niektóre są uczone "samodzielnego uspakajania". Zakładałam, że dzieci mogą płakać z wielu powodów, a moim zadaniem jest odgadnąć powód płaczu i zaproponować stosowne rozwiązanie. Ale w Mongolii, choć dzieci mogą płakać z mnóstwa powodów, jest tylko jedno rozwiązanie - mleko z piersi. Postanowiłam robić tak samo.

    KARMIĄCY CYCEK WYCHODZI NA ULICĘ

    W Kanadzie na temat karmienia piersią ciągle jest sporo mistycyzmu. W rzeczywistości nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Karmienie piersią zdarza się w domach, w grupach z dziećmi, sporadycznie w kawiarni - rzadko widuje się je w miejscach publicznych, no i z całą pewnością nie posiadamy żadnych świadomych wspomnień, jak sami byliśmy karmieni piersią. Ta intymna czynność pomiędzy matką a dzieckiem jest witana ściszonym głosem i dyskretnie odwróconymi oczami, i traktowana prawie tak samo jak publiczne mówienie o intymności pary: niby nie tabu, ale jednak temat mało komfortowy i grzecznie ignorowany. A kiedy ten cichy, słodki noworodek wyrasta na aktywne dziecko, które chce wszystkim pokazać co ono właśnie robi... cóż - wtedy oczy odwraca się jeszcze szybciej, czasem z uniesionymi [ze zdziwienia] brwiami.

    W Mongolii, zamiast zostać zepchnięta do sekcji "tylko dla matek", karmienie piersią spowodowało, że stałam się centrum zainteresowania. Generalnie karmi się wszędzie, zawsze, a bliskie sąsiedztwo, w jakim żyją Mongołowie sprawia, że wszyscy są doskonale obeznani z widokiem karmiącego cycka. Byli bardzo zadowoleni widząc, że robię to dokładnie tak, jak oni (czyli w słuszny sposób).

    Gdy karmiłam w parku, babcie raczyły mnie opowieściami o tuzinach dzieci, które wykarmiły. Gdy karmiłam na tylnym siedzeniu taksówki, kierowca unosił w górę kciuki i zapewniał mnie, że Calum wyrośnie na wielkiego zapaśnika. Kiedy szłam przez rynek niosąc mojego ssącego syna na rękach, sprzedawcy robili mi miejsce na swoich straganach i zachęcali go, by pił dużo. Zamiast odwracać wzrok, ludzie podchodzili bliżej i całowali Caluma w policzek. Jeśli się odessał, by sprawdzić, co się dzieje, zostawiając moją tryskającą pierś na całkowitym widoku, nie działo się nic wielkiego. Nikt się nie gapił ani nie odwracał spojrzenia - po prostu ludzie śmiali się i wycierali swoje nosy mokre od mleka.

    Odkąd Calum skończył 4 miesiące do momentu aż skończył 3 lata, wszędzie słyszałam to samo: Karmienie piersią jest najlepszą rzeczą dla twojego dziecka i dla Ciebie. Te stałe pochwały sprawiały, że czułam, iż robię coś ważnego, co ma znaczenie dla wszystkich - czyli dostałam dokładnie taką dawkę społecznej aprobaty, jakiej potrzebuje każda młoda matka.

    TAJEMNA BROŃ LENIWEJ MATKI

    W drugim roku życia Caluma w pełni zdałam sobie sprawę, jak wygodne może być karmienie piersią. Nic nie usypia dziecka tak szybko, uwalniając od nudnej, długiej jazdy samochodem, i nic nie uspakaja przy silnym wzburzeniu tak skutecznie jak trochę ciepłego mleka mamy. To najlepsze remedium leniwej matki i jak dotąd sądziłam, że wykorzystuję je na maxa. Ale Mongołowie poszli o krok dalej.

    W czasie mongolskich zim, spędzałam popołudnia w jurcie mojej mongolskiej koleżanki, Tsetsgee, uciekając przed kłującym mrozem. Porównanie naszych różnorodnych rodzicielskich metod wychowawczych było bardzo odkrywcze. Kiedy między naszymi dwuletnimi synkami dochodziło do bójki o jakąś zabawkę, moją pierwszą reakcją było przywrócenie spokoju poprzez odwrócenie uwagi Caluma i skierowanie jej na inną zabawkę, tłumacząc po drodze na czym polega dzielenie się. Ale zajmowało to trochę czasu, no i było skuteczne tylko w ok. 50%. W pozostałych przypadkach, gdy Calum nie chciał już się uspokoić i jego frustracja osiągała poziom zenitu, brałam go na ręce i karmiłam.

    Tsetsgee miała inne podejście. Jak tylko usłyszała pierwsze szmery niezgody, podnosiła bluzkę i wymachiwała piersią radośnie, wołając: Chodź do mnie, syneczku, patrz co mama dla Ciebie ma!". Jej syn spoglądał sponad zabawek w samo "oko cyklonu" jej piersi i podchodził do matki.

    Skuteczność? 100%.

    Żeby nie zostać w tyle, zaadaptowałam tą metodę. I tak siedziałyśmy, dwie matki wymachujące swoimi cyckami jak zawodowe striptizerki, próbujące przypodobać się klientowi. Jeśli dziadkowie byli w pobliżu, przyłączali się do całej scenki. Biedne dzieci nie wiedziały, gdzie oczy podziać - na ulubione, pełne piersi matki, oklapłe "naleśniki" babci, ukazujące całą swą historię, czy na dziwny kawałek skóry, który dziadek ściskał na piersi, zazdroszcząc biustu. Może ktoś umie, ale ja kompletnie nie mogę sobie wyobrazić podobnej sceny na spotkaniach La Leche League.

    cd. zaraz :P
    --
    "Szczęście to takie nic, które może być wszystkim"
  • dzieckoziemi 20.02.11, 21:00
    KIEDY JUŻ CHODZĄ I MÓWIĄ... I ZDAJĄ EGZAMINY?

    W szkole rodzenia w małym kanadyjskim miasteczku, gdzie urodził się Calum, karmienie piersią przedstawiono za pomocą filmu, na którym wysportowana Szwedka karmiła starsze dziecko w trakcie wyjazdu na narty. Po sali przeszedł pomruk: "No tak, to bardzo dobre dla dziecka, no ale żeby tak karmić dziecko, które już mówi i chodzi...?" I to było całe podsumowanie tematu. Nie odezwałam się.

    Zostałam jednak zaskoczona, gdy moja mongolska znajoma powiedziała mi, że była karmiona piersią do 9 roku życia. Było to tak niesamowite, że w pierwszym momencie sądziłam, że sobie żartuje. Biorąc pod uwagę, że mój syn skończył przygodę z karmieniem gdy miał 4 lata, trochę się teraz wstydzę mojego niedowierzania. Owszem, 9 lat to dość długo jeśli chodzi o karminie piersią, nawet wg standardów mongolskich, ale to nie jest koniec skali.

    Chociaż rozmowy na temat samodzielnego odstawienia od piersi nie zawsze były możliwe z Mongołami, ze względu na barierę językową, karmienie do pewnego wieku stanowiło normę. Nigdy nie spotkałam kobiety karmiącej dwoje dzieci, co mnie zaskoczyło, ale ponieważ różnice wieku między kolejnymi dziećmi są dość spore, większość dzieci kończy karmienie piersią gdzieś pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia.

    Wg danych UNICEF z 2005 roku, 82% dzieci w Mongolii było nadal karmionych piersią w wieku 12-15 miesięcy, 65% nadal karmiono w wieku 20-23 miesiące. Ostatnie dziecko matki ssało najdłużej, nawet do 9 lat - i, jeśli wierzyć mądrości mongolskiej, zostawało świetnym zapaśnikiem.

    Gdy Calum miał 3 lata, nadal ssał z zapałem noworodka i zastanawiałam się, kiedy nastąpi odstawienie. Zastanawiałam się, co skłania mongolskie dzieci do samodzielnego odstawienia. Niektóre matki mówiły, że ich dzieci po prostu straciły zainteresowanie ssaniem piersi. Inne sądziły, że presja rówieśnicza miała pewne znaczenie (słyszałam, jak mongolskie nastolatki wyzywają się słowami: "Chcesz pierś swojej matki!" tak samo, jak kanadyjskie dzieci wyzywają się od "mamisynków"). COraz częściej, to praca powoduje wcześniejsze odstawienie dziecka, niżby to miało miejsce w innym wypadku; dzieci często spędzają lato na wsi a matki zostają w mieście, by pracować, i w związku z długą przerwą mleko w piersiach wysycha. Moja koleżanka Buana, 20 lat, opowiadała mi o swojej medalowej przygodzie z karmieniem: "Wychowywałam się w jurcie na wsi. Mama zawsze mówiła mi, żebym piła mleko [z piersi], że to jest dla mnie dobre. Myślałam, że wszystkie dziewięciolatki tak robią. Kiedy poszłam do szkoły, przestałam." Spojrzała na mnie z łobuzerskim błyskiem w oku. "Ale nadal czasem lubię je sobie wypić".

    PODAJ MLEKO, PROSZĘ

    Dla mnie odstawienie od piersi oznaczało jasno zdefiniowany proces. Zawsze oczekiwałam, że w pewnym momencie, karmienie piersią się zmniejszy i będzie maleć aż ustanie całkowicie. Moje mleko zaniknie i to będzie koniec. Bar zamknięty.

    W Mongolii tak się nie dzieje. Kiedy rozmawiałam o karmieniu piersią z moją znajomą, Naraą, zapytałam ją, kiedy jej córka, wtedy mająca 6 lat, się odstawiła. "Jak miała 4 lata", powiedziała, "Było mi smutno, ale już nie chciała ssać piersi". Potem Naraa opowiedziała mi, jak w tydzień później jej córka wróciła z długiego pobytu na wsi u dziadków i chciała possać pierś, a Naraa jej pozwoliła. "Chyba po prostu strasznie za mną tęskniła - powiedziała. I to było miłe. Oczywiście nie miałam już mleka, ale jej to nie przeszkadzało."

    Lecz jeśli "odstawienie" oznacza, że już nie pijemy mleka z piersi, to Mongołowie nigdy nie są do końca "odstawieni", i to właśnie było dla mnie najbardziej zaskakujące, jeśli chodzi o karmienie piersią w Mongolii.

    Jeśli piersi kobiety są przepełnione a jej dziecka nie ma w pobliżu, po prostu zaproponuje mleko z piersi komuś z rodziny, bez względu na wiek czy płeć. Często kobiety ściągają mleko dla męża jako poczęstunek, albo zostawiają w lodówce na wypadek,gdyby ktokolwiek chciał się poczęstować.

    Chodź pewnie wszystkie próbowałyśmy własnego mleka z piersi, może dawałyśmy naszym partnerom do spróbowania, może nawet dolałyśmy trochę do kawy, gdy nic innego nie było pod ręką, to nie sądzę, by ktokolwiek z nas tak naprawdę pił je zbyt często. Ale każdy Mongoł, z którym o tym rozmawiałam, mówił mi, że on czy ona lubi mleko z piersi.

    Mleko z piersi jest tak celebrowane, tak silnie zakorzenione w ich kulturze, że nie jest ono przeznaczone tylko dla dzieci. Mleko z piersi często stosuj się jako lek, podawany jako panaceum na wszystko, pomagające w infekcjach oczu, a także (ponoć) wybielające białko oka i dodające głębi ciemnej tęczówce.

    Ale chyba najbardziej chodzi o to, że Mongołowie po prostu lubią smak mleka z piersi. Moja zachodnia koleżanka odciągnęła sobie mleko w pracy i zostawiła butelkę w lodówce firmy, by następnęgo dnia znaleźć ją do połowy opróżnioną. Śmiała się: "Tylko w Mongolii mogę podejrzewać kolegów z pracy, że wypili moje mleko z piersi."

    Życie w innej kulturze zawsze wymusza przewartościowanie swojej własnej. Naprawdę nie wiem, czy lubiłabym karmić mojego synka piersią przez te lata, gdybyśmy mieszkali w Kanadzie. Lawina pozytywnego nastawienia do karmienia piersią, z jakim zetknęłam się w Mongolii, i całkowita akceptacja publicznego karmienia piersią u wszystkich Mongołów, po prostu oszołomiła mnie, dała mi wolność do wychowania mojego dziecka w sposób, który wydawał się naturalny. Jednak w związku ze wszystkimi małymi różnicami w naszym postrzeganiu karmienia piersią, tego jak często i jak długo karmić, uznałam, że nasze style wychowania dzieci jednak bardzo się różnią.

    W Ameryce Północnej tak bardzo cenimy sobie niezależność, że jest ona we wszystkim, co robimy. Cały czas mówi się o tym, co twoje dziecko już je, jak ograniczyć mu ssanie piersi. Nawet jeśli to nie ty zadajesz te pytania, trudno jest uciec od ich wpływu. Sprzedaje się tak wiele przedmiotów zaprojektowanych po to, by pomóć dziecku zająć się sobą i żeby potrzebowało Cię mniej, że przekaz jest dość jasny. Ale w Mongolii karmienia piersią nie postrzega się w kategoriach zależności, a odstawienia jako jej końca. Oni wiedzą, że dzieci i tak dorosną - w rzeczywistości przeciętny mongolski pięciolatek jest znacznie bardziej samodzielny niż jego zachodni rówieśnik, karmiony piersią czy też nie. Nie ma żadnego pośpiechu w odstawianiu dzieci od piersi.

    Prawdopodobnie największą zaletą wychowywania mojego synka w Mongolii był fakt, że zdałam sobie sprawę, że są miliony możliwości, z których mogę korzystać wg uznania. Przez całą "piersiową" karierę mojego syna zmagałam się z różnymi problemami, wybierałam i porzucałam sporo pomysłów i praktyk, by w końcu znaleźć własny styl. Cieszę się, że karmiłam syna piersią tak długo, jak się dało - a w sumie wyszły cztery lata. Myślę, ze karmienie piersią było najlepszą rzeczą dla mojego syna i że będzie to miało trwały wpływ na jego osobowość i naszą więź.

    A jak już zdobędzie złoty medal olimpijski w zapasach, mam nadzieję, że mi podziękuje. " ;)
    --
    "Szczęście to takie nic, które może być wszystkim"
  • mrowka75 21.02.11, 00:01
    Super artykuł, ciekawa jestem jak tam wobec tego wygląda rozszerzanie diety. Pewnie nie spieszą sie z tym, a może własnie odwrotnie?

    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • mrowka75 21.02.11, 00:02
    dzieckoziemi, to bardzo miło z Twojej strony,że poświęciłaś czas na przetłumaczenie tego artykułu. Dzięki.
    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • dzieckoziemi 21.02.11, 10:34
    Nie ma sprawy. :) Ktoś poprosił o tłumaczenie, a ja i tak nudziłam się wieczorem w domu, jak młody już poszedł spać. ;) Poza tym artykuł jest interesujący i wart tego, żeby więcej osób mogło go przeczytać i zrozumieć. :)
    --
    "Szczęście to takie nic, które może być wszystkim"
  • kaeira 21.02.11, 11:16
    Jesteś super :-) wielkie dzięki.

    PS. Jakie tam kulawe! To pisałam ja, tłumaczka :-)

    --
    I'm the best at what I do
  • luliluli 21.02.11, 20:07
    dzięki za tłumaczenie:) chętnie poczytałabym o KP w innych krajach, bardzo pouczające:)
    --
    Mamo_sapiens
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6i09kmp6y0nq9.png
  • diuszesa 21.02.11, 13:42
    Dzieckoziemi, wielkie dzięki!

    Ja w ogóle uważam, że ten artykuł powinien być podlinkowany na KP i DKP. Dzięki niemu można inaczej spojrzeć na proces karmienia.

    Jakis czas temu na KP lub DKP była dyskusja, czy dawać pierś juz odstawionemu dziecku (5 czy 6 letniemu). - Jedna z forumek urodziła bliźniaczki odstawiony starszak tez chciał się na nowo przysysać. Ciekawe, jak ten problem rozwiązałaby mongolska mama.
    nasze dziewczyny radziły nie dawać, ale ja wcale nie jestem pewna,czy bym nie dała ... ;-)
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • misior_biorn 22.02.11, 16:11
    diuszesa napisała:

    > Dzieckoziemi, wielkie dzięki!
    Też dziękuję, napracowałaś się przy tłumaczeniu :)

    > Ja w ogóle uważam, że ten artykuł powinien być podlinkowany na KP i DKP. Dzięki
    > niemu można inaczej spojrzeć na proces karmienia.
    >
    > Jakis czas temu na KP lub DKP była dyskusja, czy dawać pierś juz odstawionemu d
    > ziecku (5 czy 6 letniemu). - Jedna z forumek urodziła bliźniaczki odstawiony st
    > arszak tez chciał się na nowo przysysać. Ciekawe, jak ten problem rozwiązałaby
    > mongolska mama.
    Myślę, że nie pomyślałaby nawet że to problem albo żeby kogoś pytać o zdanie :) Tylko dała pierś :)

    Artykuł super, szczególnie rozbawił mnie fragment z wabieniem dwulatka na "oko cyklonu". Z tej perspektywy patrząc ile rzeczy sobie utrudniamy w tej naszej zachodniej kulturze "bo to dziwaczne" i "nie wypada"...

    Niesamowite też dla mnie nastawienie do picia mleka ludzkiego przez dorosłych. Ja sama jeszcze przed ciążą czułam się dziwnie otwierając lodówkę w pracy gdzie stało odciągnięte mleko koleżanki, jakoś uważałam za niestosowne (niehigieczne? gorszące?) że ono tak stoi w ogólnodostępnej lodówce. Dziś może inaczej na to patrzę, bo sama karmię, ale wydaje mi się że w większości przypadków taki a nie inny przekaz kulturowy siedzi w naszych europejskich głowach. Trochę zazdroszczę tego ich podejścia.
  • alicez 22.02.11, 16:39
    diuszesa napisała:


    > Jakis czas temu na KP lub DKP była dyskusja, czy dawać pierś juz odstawionemu d
    > ziecku (5 czy 6 letniemu).

    U mnie starszy synek (5 lat) też chciał, jak brat, pić mamine mleko. Nakapałam mu kilka razy do kubeczka :-)
  • mrowka75 23.02.11, 12:08
    Jak miałam nadmiary mleka to moje dzieci przed szkołą i po kubku mojego mleka z rozpuszczalnym kakao wypijały ze smakiem. 5-latka wypijała i bez kakao, starszy wolał z kakao. Nie widze nic w tym dziwnego.
    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • bajkolubka 23.02.11, 07:39
    Wychodzi na to, ze plynie we mnie mongolska krew, bo kiedy dziecko plakalo zawsze najpierw probowalam uspokoic je piersia;) Zreszta, do teraz to praktykujemy - ma 8,5m. Ale czesto spotykalam sie z poradami typu: moze mu pospiewaj, pobujaj etc. a jednak wyszlo na moje - piers najlepsza!
  • mrarm 26.02.11, 19:07
    8,5 metra? To nieźle urosło! :)
  • sonique 10.06.11, 18:21
    o rany, jaki cudny artykul:-) Dopiero teraz na niego trafilam, ale ciesze sie, ze go przeczytalam:-)
    --
    Juleczka
    Ninka
  • mrs.t 10.06.11, 19:18
    i super ze podrzucilas do gory, dla kolejnych mam:))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.