Dodaj do ulubionych

Po co wpędzać w poczucie winy?

15.05.11, 13:03
Moja przyjaciolka postanowila przestac karmic piersia, mniej przystawiala i nie sciagala tyle co zawsze jednak jedna piers zaczęła ja bolec wiec udała sie do doradcy laktacyjnego jak mądrze i bez przykrych konsekwencji przestac karmic. I co sie okazało ze zamiast jakiejs fachowej porady dostała 30 minutowy wykład ze nie powinna absolutnie przestawac karmic itp. Decyzja mojej przyjaciolki jest przemyślana i chce to zrobic na 100% tylko po tym wykladzie doszly u niej wyrzuty sumienia ktorych nie miala do tej pory. I tu moje pytanie po co wyklady umoralniajace po których kobieta dalej jest zdecydowana na przestanie kp ale z tą róznica ze ma poczucie winy i wyrzuty sumienia? Nie mozna pooprostu bez gadania pomóc przestac karmic piersią skoro kobieta jest tego w 100% pewna? Rozumiem przypadki kiedy widac ze mama nie jest jeszcze gotowa, byc moze przechodzi jakies trudnosci wtedy moze mozna przkonac mamę zeby jeszcze poczekała az bedzie gotowa odstwaic dziecko od piersi ale w tym przypadku? Szkoda mi mojej przyjaciolki bo wiem jak teraz - po tej wizycie sie tym gryzie i zadaje sobie pytanie czy jest dobra matka?
Edytor zaawansowany
  • monzdr 15.05.11, 14:13
    Jeśli jest na 100% pewna,to skąd to poczucie winy?Przecież jeszcze przed wizytą w poradni na pewno wiedziała,że lepiej dla dziecka byłoby,gdyby nadal karmiła.Może po prostu doradca wyartykułował jej wątpliwości i obawy?
    Tak niestety jest,że każda decyzja przynosi ze sobą jakieś konsekwencje,a inni ludzie jakoś nas oceniają,doradzają,komentują.Nam się wydaje,że tylko my jesteśmy w takiej sytuacji,że jesteśmy na cenzurowanym,ale tak naprawdę to dotyczy wszystkich ludzi i ich problemów.Jednym matkom radzi się,żeby dokarmiały czy przeszły na mm,innym,żeby nie odstawiały od piersi.A decyzja należy wyłącznie do matki.Jeśli Twoja koleżanka ma wątpliwości i zastanawia się,czy jest dobrą matką,to tylko dobrze o niej świadczy:)
  • matkakarmicielka 15.05.11, 15:22
    no wlasnie byla i nadal jest pewna ze chce odstawic dziecko od piersi - zreszta juz wcieliła ten plan w zycie tylko bron boze z tego powodu nie powinna sie zastanawiac ( szczegolnie po tym wykladzie) czy jest dobra matką bo to czy karmi dziecko czy nie, nie ma na to zadnego wplywu na jej milosc. Bo kochajacymi matkami są tylko te które karmią? Absurd, taka jest jej decyzja i doradca powinna to uszanowac bez zbednego wykladu typu powinna Pani czy musi karmic itp bo z tego co wiem takie slowa padały.
  • monzdr 15.05.11, 15:51
    Ależ ja nie neguję prawa Twojej koleżanki do odstawienia dziecka od piersi.Po prostu uważam,że osoba pewna swojej decyzji,mająca przekonanie o jej słuszności,nie ma raczej wyrzutów sumienia.Ale myślę,że jeśli się zastanawia,to dobrze o niej świadczy,bo nie idzie przez życie bezmyślnie i bez wrażliwości.Niestety,nie ma tak dobrze,żeby wszyscy wszystkich szanowali i dawali im pełną niezależność i wolność.Każdy ma przekonanie o swojej racji i w imię tej racji zachowuje się tak a nie inaczej.Doradca jest zapewne przekonany,że postępuję słusznie i dla dobra dziecka.
  • emesjot80 16.05.11, 16:45
    monzdr napisała:

    > Ależ ja nie neguję prawa Twojej koleżanki do odstawienia dziecka od piersi.Po p
    > rostu uważam,że osoba pewna swojej decyzji,mająca przekonanie o jej słuszności,
    > nie ma raczej wyrzutów sumienia.
    Nawet jak nie ma, to mieć zacznie...kobieta jest czasem traktowana jak bar mleczny z 24 h obsługą, lub jakby móżgsię przegrzał po ciąży :)
    Ale myślę,że jeśli się zastanawia,to dobrze o n
    > iej świadczy,bo nie idzie przez życie bezmyślnie i bez wrażliwości.
    Nie, no jasne- butelka jest tylko dla matek bezmyślnych, niewrażliwych,
    Niestety,ni
    > e ma tak dobrze,żeby wszyscy wszystkich szanowali i dawali im pełną niezależnoś
    > ć i wolność.Każdy ma przekonanie o swojej racji i w imię tej racji zachowuje si
    > ę tak a nie inaczej.Doradca jest zapewne przekonany,że postępuję słusznie i dla
    > dobra dziecka.
    No oczywiście- nie ma tak dobrze, że matka może mieć inne zdanie...doradca na pewno rozważył wszystkie za i przeciw i w ogóle dobrze postąpił besztając i umoralniając niewrażliwą :) matka powinna znać swoje miejsce w szyku- cycki na wierzch i heja do karmienia:)

    --
    Można rozdzielić sprawy na ważne i nieistotne i zajmować się tylko tymi pierwszymi. Niech te drugie same się rozwiązują...
    (B. Pawlikowska)
  • monzdr 16.05.11, 18:48
    Jesteś pewna,że odpowiadasz na mój post?
  • monzdr 16.05.11, 18:58
    Czasami mam wrażenie,że na forum nie ma sensu nic pisać,bo każdy i tak to zinterpretuje,jak mu się podoba.
    Nigdy w życiu nie napisałam,nie powiedziałam ani nawet nie pomyślałam,że kobieta ma obowiązek karmić piersią i że matka karmiąca butelką jest niewrażliwa.Osobiście jestem zwolenniczką kp,a nawet dkp i jestem przekonana,że jest to najlepsze rozwiązanie dla dziecka.Z tego zdania nie wynika moja niechęć do mam butelkowych ani nakaz,żeby wszystkie "wywaliły cyce" i zaczęły karmić.Wynika z niego po prostu moje osobiste,subiektywne przekonanie.
    O wrażliwości matki świadczy wiele różnych zachowań,między innymi to,że się waha podejmując decyzje,bo chce jak najlepiej dla dziecka.Dotyczy to sposobu karmienia i wielu innych dziedzin życia.
    Doradca laktacyjny też człowiek,ma swoje zdanie,ma też swoje słabości.Nikt nie powinien drugiego człowieka wpędzać w poczucie winy ani wywierać na nim presji.Problem w tym,że różne sprawy widzimy inaczej i to,co dla kogoś jest wpędzaniem w poczucie winy,dla kogoś innego jest obowiązkiem poinformowania.O tym,jak bardzo się różnimy i jak różnie rozumiemy te same słowa,świadczy choćby Twoja odpowiedź na mój post...
  • matkakarmicielka 16.05.11, 21:06
    monzdr napisała:

    >> Problem w tym,że różne sprawy widzimy inaczej i to,co dla kogoś jest wpędzaniem
    > w poczucie winy,dla kogoś innego jest obowiązkiem poinformowania.

    Tak tylko jest duza roznica miedzy poinformowaniem kogos a narzucaniem swojego zdania i nie przyjmowaniem do wiadomosci tego ze ktos juz podjął decyzje i nie chce sluchac wykladu umoralniajacego. MOja przyjaciolka jasno powiedziala ze chce przesatac karmic i prosi o rade jak to zrobic umiejętnie bo juz cos sie zaczyna dziac w jednej piersi bo boli to czego doradca nie zrozumiał ze za wszelka cene starala sie narzuc jej swoje zdanie wywołujac wyrzuty sumienia. Ja tez podczas karmienia piersia nieraz slyszalam te formułki powtarzane przez położne laktacyjne, ktore nie dopuszczaly innej mozliwosci jak tylko kp za wszelka cene i niestety czulam sie lekko przymuszona do kp wlasnie poprzez wywolywane poczyucie winy, smutne ale prawdziwe niestety. Przydaloby sie troche wiecej delikatnosci i wyczucia personelowi medycznemu.
  • klarci 16.05.11, 23:25

    zgodzę się z Tobą, że wykład jest nieodpowiedni w tej sytuacji - informacja o korzyściach z dalszego karmienia piersią - jak najbardziej na miejscu.

    ale wymagasz od położnych delikatnośi i wyczucia. wybacz, ale trochę się nasłuchałam różnych mam i muszę Ci powiedzieć, że ciężko wszystkim dogodzić - po prostu.
    poza tym jestem w stanie o tyle zrozumieć położną, ze podejrzewam, ze występowała w imieniu dziecka, które zapewne wolałboby być karmione piersią. i tu jestem za położną , co najwyżej możnaby mieć obiekcje co do formy rozmowy - o ile wierzyć, ze Twoja koleżanka trochę nie przeinaczyła
  • matkakarmicielka 17.05.11, 05:45
    ale wymagasz od położnych delikatnośi i wyczucia. wybacz, ale trochę się nasłuchałam różnych mam i muszę Ci powiedzieć, że ciężko wszystkim dogodzić - po prostu.


    Chcesz powiedziec ze kobiety nie oczekuja delikatnosci i wyczucia od personelu medycznego a to ciekawe bo myslalam ze wszystkie tego chcemy.
  • klarci 18.05.11, 00:48
    delikatności i wyczucia powinniśmy wymagać od wszystkich, nie tylko learzy i położnych.

    i mimo, ze mam do zarzucenia co niektórym położnym i lekarzom wiele niedelikatności, to uważam, ze to nie ich główne zadanie - to raz. dwa - napatrzyłam i nasłuchałam się oczekiwań mam i muszę Ci powiedzieć, ze na miejscu takiej położenej też nieraz bym nie wytrzymała i walnęła niezły wykładzik .... ot tyle.
  • klarci 16.05.11, 23:19
    > Nawet jak nie ma, to mieć zacznie...kobieta jest czasem traktowana jak bar mlec
    > zny z 24 h obsługą, lub jakby móżgsię przegrzał po ciąży :)

    nie, kobieta decydując się na dziecko zmienia swoje życie i hierarhię potrzeb. jeżeli nie godzi się na te zmiany, to znaczy,, ze może nie jest gotowa.

    > kobieta jest czasem traktowana jak bar mlec
    > zny z 24 h obsługą

    a dziecko jak bezwolna istota mająca sie dostosować do planu rodziców. pochrzaniło nam sie coś dokumentnie w wychowaniu. natuuralne potrzeby i pęd do pewnych etapów uważamy za nienormalne. ziecko ma przesypiać noce, zasypiać w swoim łóżeczku, nie zmieniać za bardzo życia rodziców i dostosować się do wzorca idealnego dziecka, jakie wymarzyli sobie rodzice, po obejrzeniu kilku pięknych i wzruszających reklam o idealnych rodzinach ...
  • mia_siochi 17.05.11, 17:32
    klarci napisała:


    > ziecko ma przesypiać noce, zasypiać w swoim łóżeczku,

    ??Moje przesypia noce, w swoim łóżeczku, ba! w swoim pokoju, i co z tego?

    (wiem wiem. Irytuje mnie niesamowicie demonizowanie faktu, że dziecko śpi w swoim łózku)
    --
    Kiedy wybudowano Tesco w Świebodzinie?
    5 lat przed Chrystusem.
  • monzdr 17.05.11, 20:43
    I nic z tego:) Nie zrozumiałaś chyba klarci.Chodzi o "zaprogramowanie" dziecka,żeby czasem nie śmiało przeszkadzać rodzicom w prowadzeniu takiego samego życia jak przed jego narodzinami,o wpisanie dziecka w pewien schemat:ma być tak a nie inaczej,bo ja,rodzic,tak chcę.Czasami nie trzeba wszystkiego rozumieć tak dosłownie:)
  • klarci 18.05.11, 00:56
    dzięki Mozdr :)

    bardzo zmieniłam moje podejście do wielu rzeczy po książce "W głębi kontinuum" i teraz bardziej dostrzegam jak nam sie wszystko poprzestawiało. dziecko nie jest dla nas nowym członiek społeczności, z określonymi własnymi potrzebami, tylko taką paczuszką z nieba z założonym planem na jego życie. na tvn style fajnei to uwidoczniono w angielskim dokumencie "Wyreżyserowane dzieciństwo".
    a potem jak coś nie działa jak założyliśmy to szukamy rozwiazań, często podpasowując swoje życie pod dziecko, zeby coś mu zapewnić wynagrodzić.

    mi się podoba taka myśl, że dziecko po narodzinach powinno wpisać sie w społeczność, ale nie być spełnieniem czyichś marzeń, planów. że potrzeby dziecka powinny być w pierwszym okresie na pierwszym planie, po to, żeby nauczyć dziecko jak ważne są wogóle potrzeby innych ludzi.
    nie mogę teraz tego ująć. za mało zaspokajamy potrzeby dziecka, za bardzo się na nim skupiamy - brzmi paradoksalnie, ale ten kto czytał książke i wywiady z Liedlof wie o co mi chodzi (chociaz pewnie uzna, ze nei przekazałam dobrze myśli).

    się znowu rozgadałam :P
  • mia_siochi 18.05.11, 09:30
    Zrozumiałam.
    Dlatego dodałam to, co w nawiasie :)

    --
    Kiedy wybudowano Tesco w Świebodzinie?
    5 lat przed Chrystusem.
  • klarci 16.05.11, 23:15
    widzisz, z jednej strony wykład (tak to przedstawiła zla na położną koleżanka, nie byłyśmy tam i nie znamy obiektywnej prawdy) nie jest dobrym rozwiązaniem.
    z drugiej zastanawiam się, gdzie leży granica między prawem do wyboru matki a istotą poitrzeb dziecka. dla mnie to kwestia poglądowa. jeżeli zakłądam, że to matka ma prawo decydować, to żaden wybór typu cc na życzenie, karmienie butelką, niania od 5 miesiąca życia, nie powinny nas interesować. jeżeli zakładamy jednak, ze żyjemy w społeczeństwie będącym analogią naczyń połączonych, że mamy prawo bronić słabsze jednostki przed szkodliwymi decyzjami rodziców, to mamy też prawo do reakcji.

    myślę, ze robienie wyrzutów z powodu odstawienia to nie jest dobry pomysł, ja jednak też nie pozostałabym obojętna w sytuacji, kiedy matka podejmuje decyzję z czystego egoizmu/wygodnictwa (nie pisałaś o względach zdrowotnych). osoby takie jak lekarz, położna, nauczyciel mają na sobie pewną odpowiedzialność za jakość przekazywanych informacji i pewnego rodzaju wychowywanie do zachowań pro .... jeżeli wymagamy od nich takiej roli, to bądzmy też gotowi na ich krytykę, czy pewnego rodzaju pouczanie. dopóki jest to pomoc fachowa, podyktowana dobrem pacjenta (pacjentem położnej jest nie tylko matka, ale i jej dziecko) uważam, że jest słuszna.
    mam wrażenie, ze za dużo wymagamy od innych, za mało od siebie ... :/
  • matkakarmicielka 17.05.11, 05:55
    klarci napisała:

    > widzisz, z jednej strony wykład (tak to przedstawiła zla na położną koleżanka,
    > nie byłyśmy tam i nie znamy obiektywnej prawdy) nie jest dobrym rozwiązaniem.
    > z drugiej zastanawiam się, gdzie leży granica między prawem do wyboru matki a
    > istotą poitrzeb dziecka. dla mnie to kwestia poglądowa. jeżeli zakłądam, że to
    > matka ma prawo decydować, to żaden wybór typu cc na życzenie,
    Nie no pewnie bo prawdziwa matka to taka ktorej podczas porodu pochwe rozerwalo na 4 częsci bo taka ktora sie nie namęczyla podczas cc to zadna z niej matka. Macierzynstwo musi byc okupione cierpieniem? - absurd.

    > myślę, ze robienie wyrzutów z powodu odstawienia to nie jest dobry pomysł, ja j
    > ednak też nie pozostałabym obojętna w sytuacji, kiedy matka podejmuje decyzję z
    > czystego egoizmu/wygodnictwa (nie pisałaś o względach zdrowotnych). osoby taki
    > e jak lekarz, położna, nauczyciel mają na sobie pewną odpowiedzialność za jakoś
    > ć przekazywanych informacji i pewnego rodzaju wychowywanie do zachowań pro ....
    > jeżeli wymagamy od nich takiej roli, to bądzmy też gotowi na ich krytykę, czy
    > pewnego rodzaju pouczanie. dopóki jest to pomoc fachowa, podyktowana dobrem pac
    > jenta (pacjentem położnej jest nie tylko matka, ale i jej dziecko) uważam, że j
    > est słuszna.
    > mam wrażenie, ze za dużo wymagamy od innych, za mało od siebie ... :/

    Tylko ja np nie zycze sobie zeby ktos wtrącal sie do sposobu karmienia mojego dziecka i żądam uszanowania mojej decyzji i nie umoralniania mnie z tego powodu. Co innego jest poinformowanie o czyms a czym innym jest narzucanie swojego zdania. To są moje piersi - poki co nie sa panstwowe i moje dziecko wiec sama chce o nich decyzodwac. Nie rozumiem tego zmuszania oczywiscie psychicznego do karmienia piersia a kiedy matka odstawia dziecko odrazu jest posądzana o wygodnictwo i egoizm, a moze powinno sie jej dizecko odebrac bo wszak nie jest gotowa do prawdziwych poswiecen
  • 0ldjoanna 17.05.11, 08:45
    Na miejscu tej dziewczyny zachowałabym się asertywnie i powiedziała, że przechodzimy do meritum, albo po prostu bym stamtąd wyszła.
    Pewnie koleżanka, która przyszła z konkretnym problemem, musiała jeszcze zapłacić za ten półgodzinny wykład?

    --
    Nie mam na imię Joanna i nie jestem stara ;)
  • matkakarmicielka 17.05.11, 10:16
    0ldjoanna napisała:

    > > Pewnie koleżanka, która przyszła z konkretnym problemem, musiała jeszcze zapłac
    > ić za ten półgodzinny wykład?
    >
    Tak poniewaz to bylo prywatne pogotowie latacyjne zaplacila 80zl
  • monzdr 17.05.11, 12:23
    matkakarmicielka napisała:

    > Tylko ja np nie zycze sobie zeby ktos wtrącal sie do sposobu karmienia mojego d
    > ziecka i żądam uszanowania mojej decyzji i nie umoralniania mnie z tego powodu.

    Po raz setny pytanie:a co z prawem dziecka?

    > Co innego jest poinformowanie o czyms a czym innym jest narzucanie swojego zda
    > nia.

    Czasami trudno jest się dogadać i te same słowa interpretowane są zupełnie inaczej w zależności od charakteru człowieka,stopnia wrażliwości,chęci współpracy,a nawet nastroju.Wydaje mi się,że Ty dość bojowo podchodzisz do tematu,więc nawet delikatna uwaga dla Ciebie może być już narzucaniem Ci swojego zdania.

    To są moje piersi - poki co nie sa panstwowe i moje dziecko wiec sama chce
    > o nich decyzodwac.

    Twoje dziecko,ale nie Twoja własność.I jeżeli matka (jakaś teoretyczna nieważne jak karmiąca matka) krzywdzi w jakikolwiek sposób swoje dziecko,to też może powiedzieć,że to jej dziecko i nikomu nic do tego?A krzywdzić można w różny sposób,niekoniecznie zaraz znęcać się i bić.Wolałabym wiedzieć,że ludzie dookoła nie są obojętni i zależy im na losie nawet cudzych dzieci.

    Nie rozumiem tego zmuszania oczywiscie psychicznego do karm
    > ienia piersia

    I znowu kwestia interpretacji,co nazywamy zmuszaniem.Ja osobiście z żadnym zmuszaniem się nie spotkałam,przeciwnie,byłam namawiana do karmienia mieszanego lub całkowitego przejścia na mm.Ale nie narzekam na terror butelkowy,bo po prostu jestem tak pewna swojej decyzji,że narzekać nie muszę.Robię swoje.

    a kiedy matka odstawia dziecko odrazu jest posądzana o wygodnictw
    > o i egoizm,

    A jeżeli matka odstawia dziecko od piersi,bo nie chce jej się karmić,to czym to jest?:) Jak to umotywujesz?To jest,oczywiście ŚWIĘTE PRAWO KOBIETY WSPÓŁCZESNEJ.


    a moze powinno sie jej dizecko odebrac bo wszak nie jest gotowa do
    > prawdziwych poswiecen

    Cóż za cynizm:p A jednak macierzyństwo to poświęcenie,tak samo jak małżeństwo i wiele innych ról życiowych.Chyba,że ktoś np. zdradza współmałżonka,bo uważa,że ma prawo w ten sposób zaspokajać swoje potrzeby,dlaczego nie?Co to za wyłączność?Czy ja jestem czyjąś niewolnicą???:p Decydując się na macierzyństwo,decydujemy się jednocześnie na wielkie zmiany w naszym życiu.I jak wspomniała koleżanka,jeśli nie chcemy tego zaakceptować i chcemy żyć jak w szalonych latach studenckich,to chyba komuś brakuje dojrzałości...Niestety,to choroba naszych czasów.Trzydziestolatkom wmawia się,że można być wiecznie młodym i beztroskim.
    To wszystko oczywiście moje osobiste przemyślenia,nikogo do niczego nie namawiam,nie naciskam i nie każę wywalać cyców.Ja swojemu dziecku akurat podaję pierś,więc generalnie wywalania cyców jest dla mnie zjawiskiem obcym.
  • matkakarmicielka 17.05.11, 13:07
    monzdr napisała:

    I jeżeli matka (jakaś teoretyczna nieważne
    > jak karmiąca matka) krzywdzi w jakikolwiek sposób swoje dziecko,to też może po
    > wiedzieć,że to jej dziecko i nikomu nic do tego?A krzywdzić można w różny sposó
    > b,niekoniecznie zaraz znęcać się i bić.

    No hola hola co innego jest bic, znecac sie nad dzieckiem pscyhicznie czy fizycznie a co innego jest karmic butelka a nie piersią no bez przesady. Dziecko dalej jest szczesliwe, radosne ma kochajacyh rodzicow ale jest karmione z miloscia mm i co z tego? Ja bym byla ostrozna w formulowaniu tego rodzaju tez ze karmiac dziecko mm krzywdzimy je.

    > I znowu kwestia interpretacji,co nazywamy zmuszaniem.Ja osobiście z żadnym zmus
    > zaniem się nie spotkałam,przeciwnie,byłam namawiana do karmienia mieszanego lub
    > całkowitego przejścia na mm.Ale nie narzekam na terror butelkowy,bo po prostu
    > jestem tak pewna swojej decyzji,że narzekać nie muszę.Robię swoje.


    a wlasnie i tu jest pies pogrzebany nie narzeka Pani na terror butelkowy i robi Pani swoje wiec trzeba pozwolic matkom robic swoje i karmic butelką skoro sa przekonane o slusznosci tego rozwiazania dlaczego ma sie respektowac prawa tylko jednej czesci a drugim narzucac kp a prosze mi wierzyc wiele kobiet spotyka sie z przymusem karmienia piersia to ze Pani tego nie doswiadczyla to wcale nie znaczy ze tego nie ma.


    > A jeżeli matka odstawia dziecko od piersi,bo nie chce jej się karmić,to czym to
    > jest?:) Jak to umotywujesz?To jest,oczywiście ŚWIĘTE PRAWO KOBIETY WSPÓŁCZESNE
    > J.
    Tak to jest prawo kazdej z nas i na szczescie nie ma jeszcze przymusu pod groźba kary wiezienia.

    Decydując się na macierzyństwo,decyduje
    > my się jednocześnie na wielkie zmiany w naszym życiu.

    Tak ale to nie oznacza ze MUSZE kp TO JEST MOZLIWOSC, POWATRZAM MOZLIWOSC jaką dala mi natura a nie obowiązek ale tego niekotre osoby nie potrafia za cholere zrozumiec. Tak samo jak mozliwoscia jest cc na zyczenie.

    I jak wspomniała koleżanka
    > ,jeśli nie chcemy tego zaakceptować i chcemy żyć jak w szalonych latach studenc
    > kich,to chyba komuś brakuje dojrzałości...

    to juz jest czysta fantastyka bo o tym nie pisalam ani slowa a swoja droga jakie to ciekawe ze na podstawie jednego faktu chęci odstawienia dziecka od piersi odrazu mozna zrobic komus psychoanalize i to stwierdzic ze ktos jest niedojrzały a do tego nawet cofnąc sie do szalonych czasow studenckich. Kto dal takie prawo? A jaki to ma zwiazek z kp? Niezle zdolnosci psychoanalityczne.
    Poza tym te wypowiedzi sa kwintesencja terroru lakatcyjnego. Chociaz sama karmiłam - o zgrozo odstawilam dziecko od piersi i jestem zwolennikiem kp to jak slysze takie wywody to az sie w sobie gotuje a co dopiero musza czuc matki ktore nie chca karmic.
  • monzdr 17.05.11, 13:35
    Z fanatycznym uporem przeinaczasz moje słowa:)
    Wyraźnie napisałam:NIEWAŻNE JAK KARMIĄCA MATKA.Nie napisałam,że karmienie dziecka mm jest krzywdzeniem:) Napisałam,że dobrze,gdy ludzie dookoła interesują się losem dzieci.Dobrze,gdy doradcy laktacyjnemu zależy na tym,co robi.A dlaczego dobrze?Ponieważ matki czasami mogą,nawet nieświadomie,zrobić krzywdę własnemu dziecku.Bo to nie jest tak:moje dziecko,moja sprawa.Dziecko to nie lalka,to żywa istota.
    ŚWIETE PRAWO KOBIETY do wszystkich przemawia.A prawo dziecka?Czy tylko dlatego,że jest malutkie,bezbronne i nie może powiedzieć,czego chce,to się nie liczy?
    Argumentowałaś,że karmienie mm nie wynika z egoizmu ani wygodnictwa. A z czego,w takim układzie?:) Nie piszę tu o przypadkach medycznych.Jeśli odważnie twierdzisz,że kobieta ma prawo,to równie odważnie przyznaj,że decyduje się na karmienie mm dla własnej wygody:)
    O braku dojrzałości nie świadczy karmienie mm,tylko chęć,żeby życie po narodzinach dziecka było dokładnie takie samo,jak przed.To właśnie napisałam:)
    Terror?Jaki terror?Matka karmiąca mm ma prawo do własnego zdania,ale matka kp ma siedzieć jak mysz pod miotłą,bo jej własne,osobiste poglądy to terror?A co z moim ŚWIĘTYM PRAWEM KOBIETY do głoszenia swoich poglądów?Czy ja się nie załapię?:p Dla głupio pojętej poprawności politycznej mam udawać,że myślę coś innego niż w rzeczywistości?:)
    Nie dogadamy się,bo u mnie dominuje prolaktyna,a u Ciebie - adrenalina:p
  • klarci 18.05.11, 03:08
    zgadzam sie w 100% :D
  • formulasvenc 17.05.11, 13:56
    matko karmicielko !
    dla miłośniczek kp - mleko modyfikowane jest tylko dla ratowania życia i nie istnieje coś takiego jak "wybór" mm jako sposobu karmienia. Matka, która kocha karmi piersią, tylko takie dzieci są mądre, nie kradną, nie chorują, nie mają alergii (mimo, że rzeczywistość pokazuje często coś całkiem odmiennego). Nie ma alternatywy w postaci mleka modyfikowanego (większość miłośniczek kp twierdzi, że mleko modyfikowane jest dla cieląt - choć ja osobiscie nigdy nie widziałam cielaka pijacego mm).
    Dlatego nie denerwuj się - to nie ma sensu...to teren KP:)

    A tak na marginesie - wpędzanie w poczucie winy to główne zadanie każdej położnej, pielegniarki, doradcy jak się dowiedzą że dziecko pije mleko modyfikowane lub mamy zamiar tak karmić. To jest standard postępowania.
    Twoja koleżanka ma pełne prawo wyboru, ale to nie to forum...
  • monzdr 17.05.11, 14:00
    :)
  • monzdr 17.05.11, 14:02
    Jeśli "to nie to forum",jeśli tak się tu źle,jeśli opinia mam kp jest taka straszna,to jesteście masochistkami albo męczennicami.
  • momago 17.05.11, 15:10
    > A tak na marginesie - wpędzanie w poczucie winy to główne zadanie każdej położn
    > ej, pielegniarki, doradcy jak się dowiedzą że dziecko pije mleko modyfikowane l
    > ub mamy zamiar tak karmić. To jest standard postępowania.


    Obowiązkiem doradcy laktacyjnego jest "promowanie kp jako najlepszego sposobu żywienia niemowląt i małych dzieci" (tak wynika z Kodeksu Etycznego i Zawodowego CDL)
    Jeśli oczekujesz wsparcia w zakresie karmienia mm to trzeba się wybrać do innego specjalisty.

  • formulasvenc 17.05.11, 17:03
    Momago- masz rację. Dlatego napisałam, że to jest standard postępowania. Tylko czasami to już takie męczenie kotka za pomocą młotka- wiadomo, że matka już przeszła na ciemną stronę mocy (czyli zdecydowała się na mleko modyfikowane) ale jeszcze jej się wzbudza wyrzuty/męczy...
  • kaeira 18.05.11, 08:00
    formulasvenc napisał:
    > A tak na marginesie - wpędzanie w poczucie winy to główne zadanie każdej
    >położnej, pielegniarki, doradcy jak się dowiedzą że dziecko pije mleko modyfikowane
    >lub mamy zamiar tak karmić.

    E tam.
    Już bardziej realne (choć też oczywiście przesadzone) byłoby powiedzenie, że główne zadanie każdej położnej, pielegniarki, doradcy jak się dowiedzą że dziecko pije mleko matki, to podkopywanie jej pewności siebie sabotowanie karmienia za pomocą wmawiania za niskich przyrostów, alergii, i innych takich.

    --
    "Jak się już jest w błogosławionym stanie to nie udawajmy burżuazji"
    by paulinakacperek2006
  • klarci 18.05.11, 03:27
    > No hola hola co innego jest bic, znecac sie nad dzieckiem pscyhicznie czy fizyc
    > znie a co innego jest karmic butelka a nie piersią no bez przesady. Dziecko dal
    > ej jest szczesliwe, radosne ma kochajacyh rodzicow ale jest karmione z milosci
    > a mm i co z tego? Ja bym byla ostrozna w formulowaniu tego rodzaju tez ze karmi
    > ac dziecko mm krzywdzimy je.

    nie krzywdzi się bo bezpośrednio, ale zabiera to co najlepszez własnej wygody - to po porstu nienajlepiej świadczy o stosunku matki do dziecka. nie chodzi tu o krzywdę w sensie dosłownym. położna jest od tego, żeby zareagować i przypomnieć o korzyściach kp - czego tu nie rozumiesz?

    > a wlasnie i tu jest pies pogrzebany nie narzeka Pani na terror butelkowy i robi
    > Pani swoje wiec trzeba pozwolic matkom robic swoje i karmic butelką skoro sa p
    > rzekonane o slusznosci tego rozwiazania dlaczego ma sie respektowac prawa tylko
    > jednej czesci a drugim narzucac kp a prosze mi wierzyc wiele kobiet spotyka si
    > e z przymusem karmienia piersia to ze Pani tego nie doswiadczyla to wcale nie z
    > naczy ze tego nie ma.

    ale zrozum - terror butelkowy jest i to o wiele silniejszy niż laktacyjny - widać to chociażby po tym jak wiele matek karmi piersią tylko "chwilę", bo w szpitalu podają butlę, lekarz wyżywa matke od wyrodnych bo wszystko je - ona traci pokarm itp. - jakby zrobić takie statystuki zapewniam Cię, że rzekomy 'terror laktacyjny' byłby daleko w tyle. innym problemem jest po prostu słaba opieka laktacyjna.
    a, że ktoś nie narzeka wynika z jego dojrzałości do własnych decyzji i pewnych doświadczeń i spokojnej postawy - a nie udowadnianiu, ze wszyscy sie uwzieli, bo każą rodzić naturalnie, bo robią wykłady o kp itp. dla mnei to żałosne sie robi w pewnym momencie.

    > Tak ale to nie oznacza ze MUSZE kp TO JEST MOZLIWOSC, POWATRZAM MOZLIWOSC jaką
    > dala mi natura a nie obowiązek ale tego niekotre osoby nie potrafia za cholere
    > zrozumiec. Tak samo jak mozliwoscia jest cc na zyczenie.

    nieprawda. natura dała Ci tylko konieczność karmienia piersią i porodu dołem! nie możliwość.
    mm i cc zostały stworzone do ratowania życia, bo kiedyś dzieci bez nich po prostu umierały, w drugim przypadku matki często też. możliwość mm i cc na życzenie będzie miało swoje konsekwencje w przyszłości i o tym się juz mówi, ale nie każdy chce to słyszeć.
    tak jak witamina w tabletce nie zastąpi tej naturalnego pochodzenia i nie wchłonie się tak jak naturalna (u zdrowej osoby), tak mm i cc, to rozwiązania mające pomagać, a nie zastępować.

    > to juz jest czysta fantastyka bo o tym nie pisalam ani slowa a swoja droga jaki
    > e to ciekawe ze na podstawie jednego faktu chęci odstawienia dziecka od piersi
    > odrazu mozna zrobic komus psychoanalize i to stwierdzic ze ktos jest niedojrzał
    > y a do tego nawet cofnąc sie do szalonych czasow studenckich. Kto dal takie pra
    > wo? A jaki to ma zwiazek z kp? Niezle zdolnosci psychoanalityczne.
    > Poza tym te wypowiedzi sa kwintesencja terroru lakatcyjnego. Chociaz sama karmi
    > łam - o zgrozo odstawilam dziecko od piersi i jestem zwolennikiem kp to jak sl
    > ysze takie wywody to az sie w sobie gotuje a co dopiero musza czuc matki ktore
    > nie chca karmic.

    to nie jest fantastyka, tylko pewna przerażająca tendencja społeczna, majaca swoje konsekwencje niestety. na szczęście każdy ruch rodzi kontraruch i w tym nadzieja ...
    a co do terroru - tak, tak, to jest to o czym pisze Mozdr - nie przytaknęłyśmy, nie popsioczyłyśmy na położną, tylko starałysmy się zrozumieć jej motywacje - to od razu terror. kochana, to nie terror, tylko mania prześladowcza ... :/
  • klarci 18.05.11, 03:31
    > tak jak witamina w tabletce nie zastąpi tej naturalnego pochodzenia i nie wchło
    > nie się tak jak naturalna (u zdrowej osoby), tak mm i cc, to rozwiązania mające
    > pomagać, a nie zastępować

    słyszałaś zapewne o niedożywieniu dzieci w krajach rozwiniętych - to ta sama zasada.
    wydaje nam się, że suplementy i medycyna zastąpią wszystko - bzdura.
    trzeba trochę rozsądku we wszystkim zachować, inaczej pewne ułatwienia obrócą sie przeciwko nam.
  • klarci 18.05.11, 01:04
    > Nie no pewnie bo prawdziwa matka to taka ktorej podczas porodu pochwe rozerwalo
    > na 4 częsci bo taka ktora sie nie namęczyla podczas cc to zadna z niej matka.
    > Macierzynstwo musi byc okupione cierpieniem? - absurd.

    dlaczego zakładasz, ze matkę porozrywa?
    sorki, ale dla mnei to bzdurne co piszesz. ja nei piszę o cc ze wskazań, tylko o podejściu, że matka chce dziecko, ale na jakichś tam warunkach, że cc, że butelka, że niech nikt się nie wtrąca itp. dziecko to nie zabawka, jego się nei dostaje w prezencie, ono się rodzi z własnymi prawami, nie mniej (jak nie bardziej na ten moment) ważnymi niż prawa matki.

    > Tylko ja np nie zycze sobie zeby ktos wtrącal sie do sposobu karmienia mojego d
    > ziecka i żądam uszanowania mojej decyzji i nie umoralniania mnie z tego powodu.
    > Co innego jest poinformowanie o czyms a czym innym jest narzucanie swojego zda
    > nia. To są moje piersi - poki co nie sa panstwowe i moje dziecko wiec sama chce
    > o nich decyzodwac. Nie rozumiem tego zmuszania oczywiscie psychicznego do karm
    > ienia piersia a kiedy matka odstawia dziecko odrazu jest posądzana o wygodnictw
    > o i egoizm, a moze powinno sie jej dizecko odebrac bo wszak nie jest gotowa do
    > prawdziwych poswiecen

    to co napisałam wyżej o prawach dziecka i prawach matki.

    a co do prawdziwych poświęceń - będę złośliwa, ale mnie irytująco rozbawiłaś :/
    prawdziwym poświęceniem jest oddanie życia za drugą osobę.
    kp, sn, abstynencja w czasie ciąży, spanie na podłodze przy szpitalym łóżeczku, wstawanie po sto razy w nocy do ząbkującego dziecka, niespanie po nocach, pół roku, czy rok wychowawczego, kiedy już jako nastolatek poszedł na dłuższą imprezę, albo wyjechał pod namiot - to nie są wyrzeczenia, to są naturalne elementy macierzyństwa.
    tylko to my mamy coraz większy problem i jak to się mówi "dzieci mają dzieci", tylko nie mówię teraz o nastolatkach ....
  • klarci 18.05.11, 01:13
    > zę, albo wyjechał pod namiot - to nie są wyrzeczenia, to są naturalne elementy
    > macierzyństwa.

    miało być to nie sią jak to ujęłaś "prawdziwe poświęcenia", bo małe są - czy dla męża, rodziców nigdy sie nei poświęcasz? skąd ten lęk przed małymi poświęceniami? ]
    jeszcze rozumeim matkę, która nie moze karmić bo ma z tym poważny problem, wpada w stany depresyjne - jej nie oceniam, chociaż poza położną laktacyjną powinna odwiedzić dobrego życzliwego psychologa. ale dyskusja zaczęła sie od dziewczyny, która ma pokarm, tylko sobie założyła, że przestanie karmić, bo tak - tak, to wygodnictwo, a nie brak poświęcenia.

    i na koniec - macierzyństwo nie musi być okupiopne cierpieniem - to kwestia odbioru, przygotowania na pewne konsekwencje podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka. dla mne eporód drogami natury nie był cierpieniem, bo po prostu tak tego nei odbieram, mimo, że było ciężko i bolało jak cholera. ja zapragnęłam wydać na świat dziecko i dla mnei ważne było, żeby było zdrowe, a nie mój chwilowy dyskomfort.
    macierzyństwo nie musi być okupione cierpieniem, ale cierpienie i ból jest wpisane w macierzyństwo, tak jak w całe nasze życie. problem tylko w tym, czy my jesteśmy gotowi na pewne sytuacje. podejrzewam, ze wiele mam najchętniej ominęłaby wszystkie dolegliwości i wyrzeczenia ciążowe i połogowe, miała idealnie śpiące dziecko, karmiące sie samo. zresztą tak się często dzieje - stąd rosnąca popularność surygatek i niań od pierwszych chwil życia - jak tylko kogoś stać. mnie to przeraża.
  • justysialek 17.05.11, 21:57
    Tylko czemu opisujesz to na forum i to jeszcze w imieniu innej osoby? Nie trzeba było po prostu powiedzieć tego wprost doradcy? Ewentualnie mu nie zapłacić, wyjść? Co my mamy z tym zrobić?
    --
    My pretty mouth will frame the phrases that will
    Disprove your faith in man
  • klarci 18.05.11, 01:14
    konkretnie i na temat.
    zgadzam się.
    koleżanka, skoro zdecydowana, powinna spokojnie ale stanowczo powiedzieć o swojej decyzji i jej nieodwołalności, a w razie nieskuteczności tego zabiegu - nie zapłacić i tyle.
  • klarci 18.05.11, 16:39
    inaczej, jeżeli poza informacją (wykładem) na temat kp, nie otrzymała odpowiedzi na nurtujące pytanie, to nie powinna płacić za wizytę.
  • monzdr 18.05.11, 16:49
    Właściwie to nie wiadomo,po co jest ten wątek,to kolejna próba udowodnienia,że istnieje terror laktacyjny,a mamy są zmuszane do kp.Samo to określenie "terror laktacyjny" dla mnie brzmi jak kiepski żart,bo terror dla mnie łączy się z ludzkim cierpieniem,przemocą,gwałtem.Nadużywając tego słowa wszyscy możemy się uważać za ofiary terroru,bo codziennie jesteśmy poddani jakiejś presji z każdej strony!I co,mamy się użalać nad sobą i uskarżać na ciężki los?Jeśli koleżanka nie była zadowolona z usługi,powinna była to wyartykułować i ewentualnie odmówić zapłaty,jeśli nie otrzymała pomocy,po którą przyszła.I tyle.
  • kaeira 18.05.11, 08:02
    A tak a propos, ile ma dziecko? Bo jeżeli np. poniżej 4m, to bardziej rozumiem zachowanie doradczyni, jeżeli więcej, no to niezbyt.

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • mrowka75 18.05.11, 20:21
    Po co wpędzać w poczucie winy staruszkę, która odstawia leki przeciwnadciśnieniowe, bo się lepiej bez nich czuje? Po co lekarz ciosa kołki na jej głowie? To jest też jej decyzja.


    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • motylek_82 19.05.11, 05:36
    mrowka75 napisała:

    > Po co wpędzać w poczucie winy staruszkę, która odstawia leki przeciwnadciśnieni
    > owe, bo się lepiej bez nich czuje? Po co lekarz ciosa kołki na jej głowie? To j
    > est też jej decyzja.
    >
    >
    Troche a nawet bardzo nietrafione porównanie bo leki przecizakrzepowe ratuja zycie dziecko odstawione od piersi czy nie karmione piersia wszak nie umiera od mm czyz nie tak? Inaczej spora czesc pokolenia konca lat 70-tych i poczatku lat 80-tych karmiona w duzej czesci mm chyba by powymierała a takiego zjawiska nie odnotowallam - ja i moi znajomi zyjemy i mamy sie dobrze.
  • mrowka75 19.05.11, 18:08
    nietrafione porównanie bo leki przecizakrzepowe

    pisałam o lekach hipotensyjnych, a nie przeciwzakrzepowych. Rzadko śmierć następuje po ich odstawieniu. Paradoksalnie samopoczucie staruszki się się poprawia po podwyższeniu ciśnienia.. Ich niestosowanie niesie dalekie skutki zdrowotne, a raczej brakuje wtedy działania protekctyjnego, poprawiającego parametry zdrowotne w zakresie choroby wieńcowej, a wydłużającego w dłuższym okresie czasu życie. Odzywianie dziecka mlekiem matki tez niesie skutki zdrowotne w dłuższym okresie życia i jako takie przyczyniają się niewątpliwie do wydłużenia życia, zmniejszając ryzyko różnorodych chorób. Zupenie identycznie jak stosowanie niekórych leków hipotensyjnych. Mimo to staruszka odstawia leki by [oczuć się dobrze tu i teraz , nie biorac pod uwagę,że może poprawić sobie jakość życia w dluższym okrsie czasu. I to też jest jej decyzja.
    --
    Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • motylek_82 19.05.11, 05:34
    Autorko ja wiem o co Ci chodzi bo niestety sama tego doswiadczylam, ale wywoływanien u matek nie karmiących piersia lub chcących odstawic poczucie winy i wyrzuty sumienia to jest norma i pewien schemat postepowania położnych poprzez uzywanie hasel typu "Pani dziecko zacznie chorowac albo bedzie chorwać" to jest chyba najpowszechniejszy i najbardziej działajacy slogan. Niestety to jest niejako puste haslo bo przeciez kazda z nas wie ze kp nie chroni dziecka przed chorobami ze dzieci tez choruja czasami czesciej niz dziecko na mm, tu nie ma reguły.
    Wynikiem tego jest grono matek - nawet spore ktore nie chce karmic ale robi to wbrew sobie, niejako ze złościa, gniewem ktore przelewa na dziecko bo przeciez ono to czuje zamiast ze spokojem podac juz ta butelke. Nie ma sensu w takiej sytuacji katowac siebie i dziecko. Tylko bardzo trudno o tym przekonac osoby ktore jak mantre powtarzaja masz karmic i kropka.
  • asbu 19.05.11, 07:42
    A co z hasłami o niewystarczającym mleku mamy? O głodzeniu dziecka? O karmieniu powyżej 6 m.ż. tylko dla własnej wygody, bo mleko nie ma już żadnych wartości? O kp jako przyczynie alergii (bo przecież Nutramigen jest taki super)? To wszystko usłyszałam od pediatry.
    I co - mam narzekać na terror mm? Usłyszałam, przemyślałam (a tak, bo dla dobra dziecka zastanawiałam się czy jednak nie przejść na hydrolizat), podjęłam decyzję, swoją, niezależną, w ogólnym rozrachunku dobrą (w wieku 21 mies. po alergii pokarmowej nie ma śladu). Choć okupioną wyrzutami sumienia (bo a nuż nie mam racji), długim poszukiwaniem w necie itp.
    A do autorki - ja idziesz do poradni laktacyjnej, to chyba oczywiste że będą namawiać Cię do karmienia piersią, tak jak poradnia rodzinna przy kościele do NPRu. ;)
  • ninka_mm 19.05.11, 10:24
    Poradnia laktacyjna powinna się zajmować laktacją jako zjawiskiem fizjologicznym i karmieniem piersią jako metodą karmienia dziecka. Za to kobiety płacą ekspertom z tychże poradni. Jeżeli dla Ciebie to jak poradnia przykościelna to sorry, ale określenie, że wojujący zwolennicy kp zachowują się jak sekta, a promocję kp zastępują propagandą kp i ideologią cyckową jest prawdziwe, czego Ty sama dowodzisz.

    Wiem, że ta prawda jest dla Was bolesna, ale mm nie zabija. Co gorsza - nawet nie ma praktycznie żadnych większych różnic pomiędzy dziećmi kp a mm. Dlatego kp jest wyborem a nie obowiązkiem kobiety. Jest lepszą opcją, ale mm też nie jest złą opcją.

    Ale czego tu wymagać, jak nawet forumowa pani ekspert w wątku z początku maja zachęca do zainteresowania się książką, która głosi spiskową teorię dziejów i niecnych działań koncernów robiących mm, a o samym mm pisze w niej, że co 30 sekund umiera na świecie dziecko nim karmione....

    Zapędzacie się w ślepy róg. Kobiety już mają dość. Trzeba edukacji (bo ogromna większość chce karmić piersią, przynajmniej przez pierwszy okres), a nie propagandy, która tylko odstręcza od całego tematu.

    A koleżanka powinna ujawnić publicznie, która to pani ekspert laktacyjna naciąga dziewczyny na 80 zeta.
  • formulasvenc 19.05.11, 13:24
    \
    > Ale czego tu wymagać, jak nawet forumowa pani ekspert w wątku z początku maja z
    > achęca do zainteresowania się książką, która głosi spiskową teorię dziejów i ni
    > ecnych działań koncernów robiących mm, a o samym mm pisze w niej, że co 30 seku
    > nd umiera na świecie dziecko nim karmione....
    >


    NINKA, na serio? o takim oszołomstwie jeszcze nie słyszałam:)
    Dobre, to już jest mocne :)
  • kaeira 19.05.11, 13:46
    formulasvenc napisał:
    >> co 30 sekund umiera na świecie dziecko nim karmione....
    > NINKA, na serio? o takim oszołomstwie jeszcze nie słyszałam:)
    > Dobre, to już jest mocne :)

    Nie wiem, jakie są badania/statystyki na ktorych opiera się autorka książki "Polityka karmienia piersią", i nie wiem, czy się nie myli, ale wiem, że to stwierdzenie odnosi się do krajów ubogich, rozwijających się, gdzie śmiertelność dzieci jest w ogóle bardzo wysoka, zaś śmiertelność dzieci karmionych mieszanką jest ok. 5-10 razy większa niż karmionych piersią. (z różnych powodów: głownię chodzi o brak dostępu do bezpiecznej, czystej wody, ogólny brak higieny oraz "oszczędzanie" na mieszance" , np. dawanie tylko polowy dawki.

    Zjawisko to jest dobrze znane od kilkudziesięciu lat, i spisek czy nie, głównym winowajcą jest tu promocja mieszanek przez produkujące je firmy.

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • klarci 19.05.11, 14:14
    w Chinach dzieci zmarły po podaniu mleka w proszku (czy modyfikowanego), więc wiesz - moze tak być, że są zarzuty co do jakości na świecie.
    mm nie jeste do końca bezpieczne, jak żadne pożywienie inne niż matki - i to można oczywiście zrobic niebezpeicznym.

    a dzieci kp stanowczo rzadziej chorują - możecie pisać co chcecie, ale statystyki są ;)
  • mia_siochi 20.05.11, 22:51
    klarci napisała:

    > w Chinach dzieci zmarły po podaniu mleka w proszku (czy modyfikowanego), więc w
    > iesz - moze tak być, że są zarzuty co do jakości na świecie.

    ooo tak, to wstrętne mm,to dzieło szatana, to narzędzie do mordowania niewiniątek.
    Historia jak z "Faktu": MM ZABIJA!
    (Ps. pamiętamy tę historię)

    > mm nie jeste do końca bezpieczne,

    Tak. Zabija lub powoduje trwałe inwalidztwo.


    jak żadne pożywienie inne niż matki - i to mo
    > żna oczywiście zrobic niebezpeicznym.
    >
    > a dzieci kp stanowczo rzadziej chorują - możecie pisać co chcecie, ale statysty
    > ki są ;)

    Yhy.
    Kurzą się na półkach Archiwum X.

    --
    W rzeczywistości życie zwykłego policjanta wygląda tak jak nasze. Po ciężkim dniu wraca do domu. Zdejmuje mundur. Przebiera się w szlafrok. Napuszcza wody do wanny. Bierze tomik poezji, wchodzi do wanny...i wtedy zaczyna płakać. Bo czytać przecież nie umie...
  • agnieszka_z-d 28.05.11, 20:26
    Kobieto,
    troszkę wiedzy co się dzieje w świecie. To nie historia z Faktu, to się wydarzyło naprawdę:
    wyborcza.pl/1,76842,5721010,Mleko_truje_chinskie_dzieci.html
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5695078,Skazone_mleko_w_proszku_przyczyna_smierci_dwojga_dzieci.html
    portalwiedzy.onet.pl/4868,12799,1606350,1,czasopisma.html
    --
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko? *Albert Einstein http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
  • formulasvenc 28.05.11, 20:40
    przecież napisała ze pamięta
    każdy o tym słyszał
    po co to odgrzebujesz? w jakim celu?
  • formulasvenc 19.05.11, 14:27
    czyli nie umierają z powodu mleka modyfikowanego tylko
    1. z powodu skażonej wody
    2. z powodu nieodpowiedniego przygotowania mieszanki

    Ninka bardzo dobrze to ujęła - kobiety mają dość. Ja po porodzie (z drugim dzieckiem) w szpitalu pomogłam dziewczynie na skraju załamania nerwowego. Płakała bo nie miała pokarmu, dziecko wyło z głodu, położna grzmiała laktacyjnie. Błędne koło. Poradziłam jej żeby nakarmiła dziecko trucizną czyli mm, a sama poszła spać i będzie okey. A dziewczyna była w stanie skrajnego wycieńczenia. Zrobiła tak. Nakarmiła dziecko z 4 razy mlekiem modyfkowanym +przystawiała, wyspała się. Na drugi dzień tryskała pokarmem po ścianach-taką miała laktację -a dziecko miało siłę ssać... Tak jak napisała Ninka- czasami wasza skrajna wizja niedopuszczająca mm nie jest dobra. Ile kobiet rezygnuje z kp po 3 dniach bo dziecko wyje z głodu -i spada drastycznie z wagi - co działa na wyobraźnię i skłania do podania mm -ale podać mm to niedopuszczalna sprawa.Dziecko wyje z głodu, kobieta nie śpi - hormony się chrzanią i po laktacji. Nie mówię o sobie -bo ja i tak miałam w planach po niedługim okresie przejść na mm z własnego wyboru. Ale paradoksalnie to ja pomogłam a nie wzbudzająca poczucie winy położna.....






  • kaeira 19.05.11, 14:33
    formulasvenc napisał:
    > czyli nie umierają z powodu mleka modyfikowanego tylko
    > 1. z powodu skażonej wody
    > 2. z powodu nieodpowiedniego przygotowania mieszanki

    No proszę cię... :-/
    Gdyby były karmione piersią, nie zmarłyby a więc umierają z powodu wyboru metody karmienia - karmienia mieszanką.
    Oczywiste jest, że mieszanka sama z siebie to nie trucizna, choć gorsza niż mleko kobiece.

    --
    I'm the best at what I do
  • kaeira 19.05.11, 15:16
    formulasvenc napisał:
    > Ile kobiet rezygnuje z kp po 3 dniach bo dziecko wyje z głodu -i spada drastycznie
    > z wagi - co działa na wyobraźnię i skłania do podania mm

    Nie wiem, ile kobiet tak ma.
    Ale wiem, że w bardzo wielu przypadkach kobietom wmawia się, że mają za mało mleka, źle karmią, itd a, bo dziecko "drastycznie spada z wagi". Zapominając albo częściej nie wiedząc o tym, że dzieci karmione piersią mają prawo stracić o wiele więcej niż karmione mieszanką, średnio dwa razy więcej: średni spadek to ok. 3,5 % wagi ciała u mieszankowców, a 7% u piersiaków. Maksymalny spadek u piersiaków to 10%. A ty jaki "drastyczny spadek" miałaś na myśli?

    Wiem też, że "brak pokarmu", "wyjące dziecko" i "brak snu" są zdecydowanie najczęściej spowodowane za rzadkim przystawianiem dziecka do piersi oraz brakiem pomocy przy nauce karmienia oraz ewentualnej korekcji ssania.

    --
    "Jak się już jest w błogosławionym stanie to nie udawajmy burżuazji"
    by paulinakacperek2006
  • formulasvenc 19.05.11, 15:33
    spadek powyzej 10% - taki że nie chcą wypisać ze szpitala i szukają przyczyn/badają dziecko
    ja tak miałam przy pierwszym
  • klarci 19.05.11, 18:08
    opierasz sie na jednym przypadku, który Ci pasuje.
    ja leżałam w położniczym dwa tygodnie i widziałam jak sie dziecwzyny męczyły, położna laktacyjna dobra, tylko neistety dostępna w wybranych godzinach. nikt nie truł im czym mają karmić.
    a dziewczyny, które podawały mm w pierwszych dobach - dopiero załapywały doła.

    dziewczynie, o której piszesz udało się - po prostu miała opóźnioną laktację i (o zgrozo) sama piszesz, że ją pobudziła. wiec jej nerwy po prostu były związane z jej niewiedzą, że rzadko która kobieta mleko dostaje w pierwszych dobach, szczegfólnie przy pierwszym ssaku.
    a wiele dziewczyn podaje mm i potem wychodzą już a butlą przy maluchu - takie są realia.

    ja też jestem za tym, zeby dobra położna była 24h dostępna, ale nei wiem jak to sie ma do rzekomego terroru.

    p.s. ja tez podałam synkowi jednej nocy odrobinkę mleka, żeby zasnął. ale odrobinkę i po przedyskutowaniu tego - nikt mi nie bronił - zaszłam do dyżurki, dostałam ile chciałam.
    ale wiele mam daje sie najjeść dzieciom butelką i potem często ciężko jest juz wrócić do piersi, bo się nei stymulują, a dziecko jak leniwsze, to w nosie ma ssanie.
  • momago 19.05.11, 14:46
    ninka_mm napisała:
    Zapędzacie się w ślepy róg. Kobiety już mają dość. Trzeba edukacji (bo ogromna
    > większość chce karmić piersią, przynajmniej przez pierwszy okres), a nie propa
    > gandy, która tylko odstręcza od całego tematu.


    Po pierwsze - ostrzożnie z tym wypowiadaniem się w imieniu wszystkich kobiet :-)
    Po drugie - jeśli trzeba edukacji, to na czym miałaby ona niby polegać skoro, Twoim zdaniem, doradca laktacyjny nie powinien promować kp?
    Tak jak poradnia rodzinna przy kościele nie będzie promować chemicznej antykoncepcji, tak samo doradca laktacyjny - karmienia mm. Czy to tak trudno zrozumieć? Nie ma to żadnego związku z sekciarstwem. Chodzi o pewne wartości, króre jedna i druga instytucja ma wpisane w swój statut. To tylko proste porównanie. Jeśli chcesz antykoncepcji hormonalnej - idziesz do ginekologa, chcesz karmić mm a nie piersią - proś o poradę pediatrę albo dietetyka dziecięcego.

    Dlatego kp jest wyborem a nie obowiązkiem kobiety
    Tak, oczywiście. Nie mogę się doczekać kiedy mężczyźni zaczną rodzić dzieci żeby poród był wyborem a nie obowiązkiem kobiety :-)

    co 30 sekund umiera na świecie dziecko nim karmione....
    Nie wiem, nie czytałam. Wiem, że zachłyśnięcia podczas karmienia butelką zdarzają się o wiele częściej niż podczas kp.

    A koleżanka powinna ujawnić publicznie, która to pani ekspert laktacyjna naciąg
    > a dziewczyny na 80 zeta.

    Równie dobrze powinno się ujawniać nazwiska np. lekarzy, którzy wmawiają mamom, że nie powinny karmić piersią bo mają chude mleko albo, że dziecko się nie najada i trzeba dokarmiać mm (oczywiście konkretnym, na receptę).

  • monzdr 19.05.11, 16:15
    Piszesz logicznie,konkretnie i mądrze...ale co z tego?Jeśli ktoś ma już zakodowane hasło "TERROR laktacyjny" to koniec,każde słowo zostanie zinterpretowane jako rażąca próba odebrania kobiecie WOLNOŚCI.
  • klarci 19.05.11, 18:00
    mam takie same odczucia.

    z jednej strony zostawcie nas w spokoju - z drugiej zakładanie takich wątków i uzewnętrznianie się.

    też mogłabym założyć wątek pod tym samym tytułem, na temat lekarki, która mi wmawiała, że krzywdzę ponad roczne dziecko karmiąc piersią i musze natychmiast odstawić :/ ale jestem na to już za duża..
  • klarci 19.05.11, 14:16
    > wiec udała sie do
    > doradcy laktacyjnego jak mądrze i bez przykrych konsekwencji przestac karmic.

    -

    > . I
    > co sie okazało ze zamiast jakiejs fachowej porady dostała 30 minutowy wykład z
    > e nie powinna absolutnie przestawac karmic itp.

    czy tylko ja widzę brak logiki w tym opisie
    dziewczyna poszła po poradę jak mądrze postępować - to dostała :D
  • dagmara-k 19.05.11, 21:30
    no ale czy nie jest tak, ze rzeczywiscie trudno uzyskac wiedze "jak przestac karmic?". kilkakrotnie walkowalam tu ten temat. chcialabym przestac karmic dobrze dla dziecka TERAZ. a nie dobrze dla dziecka jak skonczy 3 latka. dostalam kilka fajnych porad jak dziewczyny sobie radzily z odstawianiem w okolicy roku-1,5. ale glownie dostaje wiadomosc o tym, ze moje dziecko nie jest na to gotowe, ze ono potrzebuje tego, co chce mu zabrac, ze jak dorosnie to sie samo odstawi itp. swieta prawda. ale czy ja o nia prosze?
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • klarci 19.05.11, 23:08
    ale wchodzisz na forum o kp, a nie odstawianiu :/
    poczytaj sygnaturkę i ideę tego forum.

    jeżeli ktoś uważa, ze dziecko nei jest gotowe, to ma tego nie pisać? nei kumam. piszę to co uważam. nie pasuje Ci to, podpytaj na niemowlu, tam znajdziesz wogóle sporo "mądrych rad" samozwańczych znawców od dzieci - ja tam nie wchodzę bo nie mój klimat. ba nie mój poziom wiedzy (co do dużej częsci osób, bo wiele tam mądrych matek, walczących z wiatrakami).
    tu zaś nie ma zamiaru ukrywać tego co uważam.

    jeszcze raz to forum "Karmienie piersią"
  • klarci 19.05.11, 23:14
    a tak przy okazji widziałm mase watków z odpowiedziami pań ekspertek, gdzie pisały co i jak z odstawianiem i zmniejszaniem produkcji.
    ba, w większości tych wątków, nawet jak ktoś pisał, ze może to nie czas, to wspominał o tym co wie na temat niefizjologicznego zakańczania karmienia.
    ale jak ktróraś pisze, ze dziecko płacze i walczy, to co mamy napisać, ze jest ok - nie, nie jest :/


    i łatwiej jest zrobić kolejną awanturę o terror, niż skorzystać z wyszukiwarki.
  • dagmara-k 25.05.11, 21:08
    wlasnie dlatego szukam tu a nie na niemowlu info o odstawianiu bo forum kp z ekspertem, to forum, na ktorym powinno sie uzyskac wsparcie w odstawianiu. tak samo jak u porzadnego doradcy. a nie jak chce karmic to jest fajnie i moge dostac pomoc a jak nie chce to mam sobie szukac na niemowlu? metody typu zostaw dziecko sasiadce i idz na dyske, a rano zastaniesz odstawione mi nie przejda przez serce, dlatego o pomoc prosze tu. co robic z piersiami wiem. wprawy nie mam zadnej w odstawianiu dziecka, wiec pytam "starszych" kolezanek, ktore moze juz ze 3 dzieci odstaiwly inaczej, niz czekajac az same wyrosna. szukam konkretnych wskazowek, a nie galerii pogladow.
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • matkakarmicielka 20.05.11, 05:44
    TAK TYLKO TY!!!! Bo za wszelka cene chcesz cos znalesc i sie przyczepic ze matki ktore chca przeastac karmic są niedojrzałe, egoistyczne i do tego nielogicznie myslą.

    Tu wyraznie jest napisane: jak mądrze przestać karmic a nie co zrobic dalej karmiic czy nie karmic. Nie chciala rady w kwestii ogolnej co robic tylko w konkretnej sprawie!!!!! Nie widzisz roznicy czy tylko sie zgrywasz?
  • klarci 20.05.11, 12:09
    czyli dalej nic :/
    "mądrze przestaje się karmić" kiedy dziecko jest na to gotowe !!!!!!!!!!!!!
    czy tak trudno zrozumieć co piszemy my i co chciała powiedzieć położna.

    macie manie prześladowczą chyba i każde zdanie odbieracie jako atak na Was - stąd ten bezsensowny wątek (jak któraś z dzieczyn napisała - czego od nas oczekujesz - że do położnej zadzwonimy i 'uświadomimy ją' jaka jest niedobra?)
    zamiast się zacietrzewiać przeczytaj na spokojnie i obiektywnie (o ile to możliwe) wątek jeszcze raz. nie chcesz wyjśc z własnej perspektywy i stąd ten problem.

    i napiszę Ci jeszcze, że takie gadanie tylko mi udowadnia, ze tren wykład prawdopodobnie polegał na uświadomieniu, że kp jest lepsze w tej sytuacji - a Wy to rozdmuchałyście i uznałyście za atak na Waszą wolność.
    spokoju więcej życzę ....
    bo mnie powoli irytuje ten beton :/
  • kaeira 20.05.11, 14:19
    klarci napisała:

    > "mądrze przestaje się karmić" kiedy dziecko jest na to gotowe !!!!!!!!!!!!!

    Wcale nie.
    Są sytuacje, że dziecko nie gotowe, a matka musi albo chce przestać i nie koniecznie oznacza to, jest samolubna ani że KP jest zawsze lepsze.

    > i napiszę Ci jeszcze, że takie gadanie tylko mi udowadnia, ze tren wykład
    >prawdopodobnie polegał na uświadomieniu, że kp jest lepsze w tej sytuacji

    Udowadnia ci? Naprawdę? Mimo że nie wiesz ani jaka była motywacja matki, ani co dokładnie powiedziała położna?

  • klarci 20.05.11, 15:18
    jeżeli matka 'musi' to jest inny przypadek - nie myl tego.
    my piszemy o tym, że matka sama sobie tak ustaliła (autorka nie napisała o wieku dziecka, wiec podejrzewam, ze chodzi o malucha) - to więc nie moze być mądre odstawienie. co najwyżej skuteczne!

    tak, udowadnia. bo z tego co pisała autorka, matka po prostu złożyła sobie, że odstawi, mimo, że jak widać nawet położna uznała, ze to nie jest dobry moment - chyba, że uznamy, że położna była nipoczytalna i rzuciła wykład kobiecie, która odstawić musiała, albo wspomniała o dziecku starszym.
    motywacja matki została przedstwiona w pierwszym poście.
    a położna z tego co czytamy po prostu wyjaśniła, że dziecko nadal potrzebuje mleka z piersi - a co miała powiedzieć, skoro to jej rola?
    nie czytałam, żeby obaziła dziewczynę, wygarniała jej, ze jest niedobra, czy coś w tym stylu.

    po prostu nabrałam przekonania, że położna najzwyczajniej w świecie poinformowała matkę o korzyściach z kp, o tym, ze dziecko jest za małe na odstawienie bez wskazań medycznych, a dziewczyna sięoburzyła, bo yślała, że dostanie jakkieś tablety i po sprawie.
    jak ktoś napisał - z tym trzeba było iść do lekarza, a nie położnej, której głównym zadaniem jest wspierać kp
    tak udowadnia mi - bo nie wiem o co czepia się autorka - inaczej, nie uważam, żeby to był powód do tak wielkiego oburzenia. natomiast dziwi mnie niezrozumienie położnej w tej całej sytuacji. ale to już było wyjaśniane w tym watku kilkakrotnie.

    po prostu terror lakacyjny ... :/
    bo śmiałam stwierdzić, że oburzenie jest bez sensu. a jak dziewczyna "po wykładzie" nie uzyskała pomocy, to trzeba było odmówić zapłaty i tyle.
    na szkoel rodzenia tez masz wykład na temat kp - czyli jak ktoś nie zamierza, albo nie może z przyczyn wyszyk karmić piersią, to tez powinien robić awanturę?
    jestem po prostu za zachowaneim proporcji ....
  • klarci 20.05.11, 15:27
    a co do tego, że 'przekonało mnie'

    wypowiedzi autorki jak wspomniałam nei wskazują na to, żeby dziewczynie się 'oberwało', a wykład jak widać manię prześladowcza niektórych osób co do terroru laktacyjnego, ten "wykład" najprawdopodobniej (to już oczywiście moje domysły) polegał na tym, że położna informowała o niegotowości dziecka do odstawienia.
    jezeli pójdę do lekarza, że nie chcę szczepić dziecka, to nawet gdybym była zdecydowana, to rozumiem, ze poinformuje mnie o ewentualnych konsekwencjach i nie będzie mnie to oburzało dopóki nie zacznie mnei skłaniać, obrażać itp. - jego obowiązkiem jest poinformować matkę o konsekwencji raku szczepień i konsekwencji szczepień (z tym drugim jak wiemy jest u nas kiepsko). tak, czy inaczej prtensje do wielbłada, ze ma garby :/
  • matkakarmicielka 20.05.11, 20:36
    klarci napisała:

    > a co do tego, że 'przekonało mnie'
    >
    > wypowiedzi autorki jak wspomniałam nei wskazują na to, żeby dziewczynie się 'ob
    > erwało', a wykład jak widać manię prześladowcza niektórych osób co do terroru l
    > aktacyjnego, ten "wykład" najprawdopodobniej (to już oczywiście moje domysły) p
    > olegał na tym, że położna informowała o niegotowości dziecka do odstawienia.

    I to jest dopiero beton bo nic nie dociera. Z relacji wiem ze nie bylo to poinformowanie ( juz zreszta o tym pisalam) o niegotowosci dziecka do odstawienia tylko gadanie jak zacieta płyta ze robi Pani zle odstawiajac, pojawil sie straszak w postaci sloganu o ewentualnym zagrozeniu chorobami, naglym spadkiem odpornosci a mm to w skrocie dzieło szatana i inne ble ble ble. MOja przyjaciolka nalezy do osob "twardych" i raczej nie ma powodu zmyslac tym bardziej ze ewidentnie ja ta rozmowa - moze zasmucila to niezbyt trafne slowo ale cos w tym stylu.
  • klarci 20.05.11, 22:12
    wiesz co, nieskładne jest to co piszesz.
    jeżeli kobieta karmiła 22 miesiące, to po pierwsze ma już jakieś doświadczenie. nie raz pewnie czytała o laktacji w necie, gdzie jest masa informacji jak skutecznie bez konsekwencji odstawić dziecko.
    poza tym zalecenia WHO odnoszą się do conajmniej dwóch lat (czyli zalecenia jakby wypełnione), więc o ile dziecko nie płakało okrutnie przy odstawianiu, to nie rozumiem po co koleżanka wogóle pozwoliła kontynuować, jak to nazywasz "wykład".
    jeżeli położna laktacyjna zachowywała się, jak piszesz, jak zdarta płyta to koleżance trzeba było wyjść, 'podziękować' za odpowiedź nie na temat i nie zapłacić. i tyle.

    i powiem Ci, że rozwbawiłaś mnie teraz, bo pytana o wiek dziecka nic nie odpisywałaś (nie odpowiadałaś na pytanie), podsycając dyskusję, żeby na koniec 'zagiąć' wiekiem dziecka - nie obraź sie, ale trochę prowokacyjnie to wygląda :/

    ale Twoja sprawa.
    ciągle nie uzyskałyśmy odpowiedxi czego od nas oczekiwałaś względem położnej.
    jeżeli koleżanka poczuła się źle potraktowana, powinna to zgłosić do przełożonego położnej, i po temacie.
    i jak ktoś napisał, skoro czuje wyrzuty sumienia, to znaczy, ze nie jest pewna decyzji.

    > I to jest dopiero beton bo nic nie dociera. Z relacji wiem ze nie bylo to poinf
    > ormowanie ( juz zreszta o tym pisalam) o niegotowosci dziecka do odstawienia ty
    > lko gadanie jak zacieta płyta ze robi Pani zle odstawiajac, pojawil sie strasza
    > k w postaci sloganu o ewentualnym zagrozeniu chorobami, naglym spadkiem odporno
    > sci a mm to w skrocie dzieło szatana i inne ble ble ble.
    ręki sobie odciąć nei dam, bo aż tak dokładnie nie rejestrowałam całego wątku - ale pamiętam tylko, że pisałaś o wykładzie, a nie o tym, że "mm" to podobno dzieło sztana ...
  • matkakarmicielka 20.05.11, 20:26
    klarci napisała:

    > jeżeli matka 'musi' to jest inny przypadek - nie myl tego.
    > my piszemy o tym, że matka sama sobie tak ustaliła (autorka nie napisała o wiek
    > u dziecka, wiec podejrzewam, ze chodzi o malucha) -

    I gucio bo chodzi o dziecko ktore ma 22 miesiace.
  • kaeira 20.05.11, 21:42
    matkakarmicielka napisała:
    > I gucio bo chodzi o dziecko ktore ma 22 miesiace.

    :-o
    Żartujesz?
    No to faktycznie... nieco nawiedzona ta pani. (chyba że są są jakieś zupełnie szczególne okoliczności o ktorych nie wspominałaś)

    --
    I'm the best at what I do
  • klarci 20.05.11, 22:00
    to dlaczego tego nie napisałaś - z dwie osoby pytały?

    szczerze to trochę dziwne, ze szukała porady u położnej. dziecko w wieku 22 miesięcy to kwestia ograniczenia karmienia, alby w końcu zupełnie zakończyć.
    tylko, że takie porady (już pomijając nasze forum) znajdziesz w necie bez problemu.
    wtedy i piersi inaczej znoszą i dziecko - dziwne to wszystko...
  • matkakarmicielka 22.05.11, 09:28
    klarci napisała:

    > to dlaczego tego nie napisałaś - z dwie osoby pytały?

    Sorry nie zauwazylam widocznie

    > szczerze to trochę dziwne, ze szukała porady u położnej.

    Ona mimo wieku dziecka karmila je dosc czesto w dzien i w nocy ograniczyla ilosc karmien i to spowodowalo ze jedna piers zrobila sie bolesna przy dotykaniu stad wizyta w pogotowiu laktacyjnym bo bala sie zaplaenia czy innego cholerstwa. No wiec dokogo miala z tym isc no chyba ze nie do szewca :)
  • klarci 23.05.11, 18:29
    napisałam już, że w necie jest masa info na ten temat.
    dopiero jak te by nie pomogły poszłabym do położnej.

    ograniczenie może było po prostu zbyt gwałtowne.
    ja ograniczyłam z cycoiwania co pół godziny czasami do jednego/dwóch karmień. ale mój bardziej cycował.
    ograniczyłam ponad 3 miesiąe temu, mały w międzyczasie sam rezygnował z tego jednego karmienia. i w sumei nawet troche żąłuję, że juz kończymy (26 miesięcy zaraz będzie). fakt, że ja nei miałm nigdy nawałów, za to bardzo łatwo traciłam pokarm - wystarczyła przerwa jednodniowa dla powaznego zaburzenia laktacji.
    ale jakby piersi i dziecko tego wymagały robiłabym to po prostu łagodniej i dłużej. to chyba najlepsza metoda. do tego zioła, ewentualnie homeopatyczne granulki (temat przerabiany tu na forum wielokrotnie), zimne prysznice i ewnie nie byłoby problemów.
    rozumiem mamy na poczatku swojej drogi, przestraszone, zmartwione itp. - wtedy najlepsza jest dobra położna laktacyjna.
    wydaje mi się, że dla mamy doświadczonej, wystarczyłyby info z sieci.
    ale może to ja się mylę, bo u nas poszło tak a nie inaczej.
  • klarci 23.05.11, 18:34
    zreszta nieważne - chciała do położnej, to poszła. tylko po prostu dziwi mnie to, że zamiast zwrócić położnej uwagę, osattecznie 'podziękować' za dalszą wizytę, uskarżacie sie na położną.
    chociaż wywoływanie wyrzutów sumienia nie jest w tym przypadku godne pochwały, zresztą moża nigdy nie jest, to ja nigdy nie stanę po jednej stronie murem, póki nie byłam przy rozmowie.
    mój sceptycyzm wynika z widoczniej w niektórych watkach (w tym tez niestety) manii 'terroru laktacyjnego', która już osobiście zaczyna mi działać na nerwy :/
  • dagmara-k 25.05.11, 21:11
    a ja sie nie zgadzam, ze swiat jest czarny lub bialy. sa jeszcze odcienie szarosci i w zwiazku z tym rozne "madre" odstawianie. nie tylko madre - jak dziecko samo odejdzie i glupie - zawsze wczesniej.
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • klarci 26.05.11, 17:38
    mądre = kiedy dziecko jest gotowe fizycznie i psychicznie
    głupie = na siłę, kiedy dziecko bardzo przeżywa, lub po prostu fizycznie jest na to za wcześnie,np. po 4-6 miesiącach.

    piszę o sytuacji 'normalnej'.
    mądre ostawienie oczywiście inaczej wygląda w przypadku konieczności, bo nawet jeżeli dziecko nie jest gotowe, staramy sie mu zapewnić jak najłagodnejsze zakończenie karmienia.

    to jest moje zdanie i na nim się opieram w wypowiedziach i myślę, że podobne ma większość położnych laktacyjnych - aczkolwiek mogę sie mylić :)

    p.s. ja zaczęłam odstawiać, bo była potrzeba wyższa, ale nie zależało od tego moje zdrowie, czy życie. moje dziecko ewidentnie było na to gotowe, jakby nie było nie umiałabym 'z nim walczyc'. wtedy ważniejszy byłby on i karmiłabym nadal. po ograniczeniu, dziecko odstawiło się samo i też trochę żałuję, że nie chciał tego jednego karmienia jeszcze na kilka miesięcy ;)
    tak, czy inaczej uważam, że są sutyacje, kiedy dzieci odstawia się 'głupio' i rozumeim, że położna w takij sytucaji może wypowiedzieć swoją opinię, a nie tylko przytakiwać. zależy od konkretnego przypadku.
  • dagmara-k 26.05.11, 20:53
    ano widzisz. obstawiasz ze ja chcialam odstawic niegotowe dziecko, potem piszesz, ze glupio to odstawiac niegotowe 4-6 miesieczne. ja chce madrze odstawic 14 miesieczne. a pewnie wg teorii madrze=gotowe i bez ryku, to madrzej odstawic takiego bobasa 4 miechy, bo dostanie butle i sie nie zorientuje kiedy o piersi zapomni. a 14m juz nie wykolujesz.

    ja pod haslem "madre" mam duzo wiecej zgody na roznorodnosc. mozna moim zdaniem zdaniem odstawic madrze, nawet przy braku gotowosci dziecka. glupio to odstawiac bez wsparcia dziecka, oddajac babci na noc, smarujac sie czym gorzkim, udajac, ze nie slychac jak w drugim pokoju placze itp. jesli ktos szuka i pyta i udaje sie nawet do doradcy, to z zalozenia ja takiej babce wierze, ze chce odstawic madrze i dobrze dla swego dziecka. madra matka to tez taka ktora potarfi stawiac granice, takze tam, gdzie inni ich nie popieraja. lepiej wie matka niz utarty slogan.
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • klarci 26.05.11, 22:43
    Dagmara, niekładnie Ci wyszło, albo ja już za bardzo zmęczona jestem, zeby móc Ci odpowiedzieć.
    nie nie obstawiałam.
    po prostu dla mnie mądre odstawienie (bez wskazań) jest wtedy, iedy dziecko jest gotowe, i tyle.
    masz inne zdanie, to miej, ale mnie na siłę nie przekonujj - taka mała prośba :/

    na niemowlu - życzę powodzenia - tam wogóle poziom wiedzy o rozwoju dziecka i tym podobnych, jest na bardzo "wysokim" poziomie - ja dziękuję, mam trochę lepsze autorytety do słuchania ;)
  • klarci 26.05.11, 22:45
    > na niemowlu - życzę powodzenia - tam wogóle poziom wiedzy o rozwoju dziecka i t
    > ym podobnych, jest na bardzo "wysokim" poziomie - ja dziękuję, mam trochę lepsz
    > e autorytety do słuchania ;)
    widzisz - jednak zmęczenie moje ;)

    oki, tak, czy inaczej nie jestem zdania, że o wszystkim powinna decydować matka, bo tak sobie założyła, a inni mają jej tylko przyklaskiwać - nie w czasach, kiedy bardziej liczy się źle pojęta 'niezależność', a intuicja to w większości przypadków coś o którym ktoś słyszał ...
  • dagmara-k 27.05.11, 22:03

    >masz inne zdanie, to miej, ale mnie na siłę nie przekonujj - taka mała prośba :/
    moglabym napisac ci to samo gdyby nie to, ze ani ja ciebie ani ty mnie sila nie mozesz przekonywac, bo nie ma fizycznej mozliwosci przekonywania kogokolwiek na sile. na sile mozna kogos przesunac, zamknac w lazience, wsadzic do samochodu, ale przekonac?;) jaaakk???
    ja tylko tak jak ty pisze swoje zdanie. nie zgadzam sie z ocenianiem ze jak odstawia zanim dziecko sie odstawi to odstawia glupio.

    a o forum niemowle to chyba mnie nie zrozumialas, bo ja go nie chwale.

    nie czuje sie niezalezna matka, nie niezaleznosc dyktuje mi pomysl odstawienia dziecka. jestem chyba jedna z bardziej zaleznych matek obecnych czasow. 10 miesiecy tylko ja z dzieckiem, w tym zostawilam ja na pare godzin 3 razy, slownie trzy. potem praca na pol etatu, zeby byc z nia. karmienie na zadanie do 8 miesiaca co godzine, potem regulacja dziennych, p 12 miesiacu lekka regulacja nocnych wstawan co 2-godzinnych. zero randek, zeby nie zostawiac dziecka potrzebujacego w nocy piersi. chce odstawic z powodu bolu gryzienia i z powodu, ze mam wewnetrzna granice co do czasu, jaki moge karmic z emocjonalna korzyscia dla dziecka. dlatego wierze, ze inne matki tez maja intuicje, a nie glupia niezaleznosc. nie miejmy matek za durne kwoki, ktore w czasach o ktorych piszesz potrzebuja bata nad glowa, zeby "madrze" karmic i odstawiac swoje dzieci od piersi.

    jednak drzewiej bywalo normalniej....
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • klarci 28.05.11, 16:00
    > ja tylko tak jak ty pisze swoje zdanie. nie zgadzam sie z ocenianiem ze jak ods
    > tawia zanim dziecko sie odstawi to odstawia glupio.
    no i dlatego nasza dyskusja nei ma sensu.
    nigdzie nie napisałam tego co piszesz. przekręcasz słowa, albo po prostu nie próbujesz odczytać prawidłowo tego co piszę.

    pewnie, że nie mam zamiaru też ciebie przekonywać, ale swoje zdanie mam prawo wyrazić, w wątku o odstawieniu kogokolwiek innego też. jeżeli to danie nikogo wprost nie obraża, nie jest wycieczką personalną i opiera sie na jakichś konkretnych przesłankach a nie wymysłach własnych...
    miłego weekendu ;)
  • dagmara-k 28.05.11, 16:39
    > no i dlatego nasza dyskusja nei ma sensu.

    no i znow wychodzi jak odmienne jestesmy my dwie;) ja uwazam, ze wlasnie dlatego nasza dyskusja ma snes. i ze kazda dyskusja ma sens tylko wtedy kiedy kazdy wyraza wlasne zdanie a jeden lub drugi, a czesciej ten trzeci przysluchujacy sie, wyciaga wnioski i wyrabia sobie zdanie. czasem jedna strona druga przekona argumentami, czasem nie, czasem to czysta filozofia, a czasem po prostu intelektualna rozrywka. bezplodnie tez sie fajnie gada. szczegolnie kiedy tymczasowy najczestszy rozmowca mowi 5 wyrazow:D

    milego weekendu:)
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • klarci 28.05.11, 21:41
    dyskusja ma sens jedynie wtedy, kiedy druga strona próbuje zrozumieć co sie pisze. jeżeli przekręcasz moje słowa, wkładasz mi w usta rzeczy, których nie powiedziałam - dyskusja nie ma sensu :/

    nudzisz się?
    bo ja mam trochę ciekawsze zajęcia ...
  • dagmara-k 02.06.11, 21:40
    kurde:/ ok, ja mialam czyste zamiary. uznajmy ze jestem za tepa by dyskusja miala sens. najwyrazniej nie bylam w stanie zrozumiec co do mnie piszesz.
    --
    Stragan Autorski

    kucyki
  • justkawb 20.05.11, 22:39
    Problem, o ktorym piszesz, czesto wynika w nienajlepszych umiejetnosci komunikacyjnych. Wielu doradcow laktacyjnych nie jest szkolonych w tym, jak rozmawiac z kobietami. Uzywanie wyrazen typu "powinno sie", "nalezy" od razu zaklada hierarchie. Ktos wie, jak cos powinno wygladac, odbywac sie itp. A czesto ta sama informacja moze byc podana w zupelnie inny sposob, bez niepotrzebnego wpedzania w poczucie winy.

    Co do sytuacji Twojej kolezanki, czesto doradcy chca sie upewnic, czy decyzja matki o przestaniu karmienia wynika faktycznie z checi matki, czy z innych czynnikow. Moze byc taka sytuacja, ze do doradcy przychodzi kobieta, ktora mowi, ze chce zakonczyc kp, po czym okazuje sie, ze tak naprawde to otoczenie na nia wywiera nacisk, a ona nie chce. Ale oczywiscie dobry doradca bedzie wiedzial, jak wybadac sytuacje, bez wpedzania w poczucie winy czy podwazania decyzji matki. Jesli faktycznie Twoja kolezanka uslyszala wyklad umoralniajacy i sugerujacy, ze jest zla matka bo odstawia od kp, to tylko mozna powiedziec, ze doradca nie byl profesjonalny. I wspolczuc Twojej kolezance.
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • douglas.beauty 21.05.11, 21:27
    a po cholere szla do doradcy laktacyjnego? Juz lepiej do lekarza -ginekologa!
    Wiadomo raczej bylo, ze ten doradca bedzie plotl bzdury o koniecznosci karmienia piersia do matury dzieciecia;-)
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnf71xfsnm3wg0.png
  • malwina.okrzesik 30.05.11, 19:06
    Dłuuuuuugi wątek i goooooooorący. Podczytuję go od jakiegoś czasu i chcę dodac coś od siebie odnośnie doradztwa laktacyjnego. Dyskusja dotyczy głównie tego, czy doradca w poradni zachował się ok czy nie? Nie wiem jak to było, bo mnie tam nie było. Ważne jest natomiast, jak poczuła się cytowana mama/klientka poradni.

    Kilka osobistych uwag:
    Jest żelazna zasada poradnictwa wszelkiej maści, w tym laktacyjnego:
    kilent/matka ma wyjść z gabinetu umocniona: jak się bała wczesniej to ma się mniej bać, jak była niepewna to ma odzyskać trochę pewności, jak nie wie co robić, ma się jej rozjaśnić w jakim kierunku iść itd.
    Doradca laktacyjny promuje karmienie piersią, ale nie ocenia matki w jej wyborze. Jego zadaniem jest dostarczenie rzetelnych informacji na temat karmienia piersią, czy karmienia sztucznego, pokazanie możliwych rozwiązań zgłoszonego problemu, a matka ma dokonać wyboru.
    Matka przychodzi do poradni z konkretną sprawą do załatwienia, dlatego ważne jest, aby ją na początku zapytać w jakim celu przyszła. To pozwala uniknąć wielu nieporozumień. W centrum porady jest mama i dziecko, a nie karmienie piersią jako takie. W czasie udzielania porady trzeba myśleć nie o promowaniu karmienia piersią, a o potrzebach konkretnej mamy i jej dziecka. Jeśli ktoś patrzy tylko na KP, a nie na matkę, to takie działanie nazywa się misją a nie poradnictwem. Misja szlachetna, owszem, ale jak się czują Ci co potrzebują rady? W dobrym celu też można wiele narozrabiać :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka