Dodaj do ulubionych

Czarna lista - nie taka czarna? Podsumowanie....

05.03.13, 21:50
Właśnie skończyłam karmić swoją drugą pociechę (odstawiłam kp) i zebrało mi się na refleksje... Już piszę, o co chodzi :)

Jestem wielką zwolenniczką kp i jestem cholernie dumna z siebie, że wykarmiłam swoje dzieci pomimo przeciwności (przy pierwszym - brak odruchu ssania, płaskie brodawki, brak mleka przez 3 pierwsze doby, mega nawał, 2 zastoje, ropień piersi - wycięcie, antybiotyk, przy drugim - wszystko z górki jeśli chodzi o kp, ale starszy 4-latek nie ułatwiał).

Dzieci karmiłam - pierwsze 12 m-cy, drugie 10 m-cy (obydwa do 6 m-ca wyłącznie pierś) i czytając forumowe opinie i przestrogi dochodzę do wniosku, że nie powinno mi się to w ogóle udać!
Dlaczego? A bo u nas w obrocie były:
- smoczki uspokajacze Nuby, Avent (pierwszy maluch od 6 tygodnia, drugi od 3 doby), głównie do zasypiania i podmieniania za pierś, jak usnęły po karmieniu
- kapturek Medeli (od początku karmienia przy obu - płaskie brodawki)
- podawanie butelki z odciąganym mlekiem (Avent, Tommee T.), (pierwszy maluch od 6 tygodnia, drugi od 6 doby)
- podawanie butelki z mm w sytuacjach, gdy nie było mleka ściągniętego, albo "pół na pół" jak ściągniętego było za mało, sporadycznie przy pierwszym, przy drugim max. 1xtydzień

Oczywiście na codzień karmienie na żądanie, również w nocy.... I dzieciaki przybierały jak szalone, w 3 m-ce podwajały wagę ur., mleka było całe mnóstwo, lało się strumieniami :)

Wniosek mój jest taki, że jeśli dziecko przybiera na wadze dobrze, to czemu utrudniać sobie życie? Smoczek - cudowny wynalazek jak dla mnie, babcie mogą podać, dzieć zadowolony ssie sobie, łatwiej zasypia. Z butelki łatwo nakarmić w parę minut, nie machasz łyżeczką godzinami... No i wyjść z domu prościej, jeśli mleka nie ma zamrożonego lub jest go mało, zawsze opiekun może podać awaryjnie mm i się nie stresuje, że dziecko głodne zostanie. Co więcej mamy wokół mnie również karmiły do 6 m-ca wyłącznie piersią i też używały smoczków i butelek (jedynie ja jako jedyna kapturki) i również kp nie ucierpiało!

Reasumując... wychodzi na to, że czarna lista forumowa, nie jest taka czarna?
Edytor zaawansowany
  • tully.makker 05.03.13, 22:18
    Ja tez moge wskazac przyklady ze swoich 63 miesiecy karmienia, ze zrobilam to czy tamto i karmieniu to nie zaszkodzilo.

    Tylko ja mysle, ze po prostu mielismy szczescie, a nie zawsze tak jest. I ze ja bylam duzo bardziej zdeterminowana od przecietnej matki.

    Po co ryzykowac, ze cos pojdzie zle?
    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo
  • lozanna_anna 05.03.13, 23:08
    > Po co ryzykowac, ze cos pojdzie zle?
    Zgadzam się, ze takie próby i ingerencje powinny wprowadzać (jeśli chcą) świadome i wyedukowane w zakresie kp mamy. Inaczej mogą zaszkodzić, jeśli w porę nie zauważą niepokojących sygnałów.
  • yumemi 05.03.13, 22:28
    Wszystko ok, tylko te typy ingerencji o ktorych piszesz, jak dla mnie, zycia nie ulatwiaja:)) Sterylizowanie, zabawa z butelkami, kapturkami, szukanie na podlodze wyplutego smoczka:))

    Plaskie brodawki to rzecz normalna, i kapturki nie sa na nie sposobem, tylko dobrze ssajace dziecko. Ale jak ktos chce to ok.
    Tak samo butelki i odciaganie, jesli ktos chce to moze, inni wola dziecko po prostu ze soba zabrac:))

    > Wniosek mój jest taki, że jeśli dziecko przybiera na wadze dobrze, to cz
    > emu utrudniać sobie życie?
    Oczywiscie ze jak przybiera to jest ok. Ale wiesz, z tego co opisujesz to mi sie wydaje to wszystko bardzo utrudnione, i moje zycie z dzieckiem ktore nie mialo smoczka - duzo prostsze:)) Czemu podanie smoczka ma ulatwiac zycie, tzn co rozumiemy pod pojeciem 'ulatwienia zycia'? Ze dziecko nic od nas nie chce?:)

    Co więcej mamy wokół mni
    > e również karmiły do 6 m-ca wyłącznie piersią i też używały smoczków i butelek
    > (jedynie ja jako jedyna kapturki) i również kp nie ucierpiało!
    To super ze sie udalo, tyle ze pozostaja w statystycznej mniejszosci:)

    Super ze Ci sie udalo karmic ile chcialas (rozumiem ze odstawilas teraz calkowicie od kp, butelek i mm?) bo wlasnie o to chodzi:)
    Niemniej nie zmienia to faktu ze butelki i smoczki i kapturki u wiekszosci kobiet powoduja problemy z karmieniem. U mniejszosci nie.

    Moje pierwsze dziecko na przyklad odstawilo sie od piersi wlasnie przez butelke, w wieku 10 mcy. A drugie dziecko po jednym podaniu butelki zaczelo mi gorzej lapac piers.
    A statystyki w nauce o laktacji podaja wyraznie ze 'wiekszosc' dzieci takowe problemy ma, niestety.


    --
    -----------------------------------------
  • lozanna_anna 05.03.13, 22:58
    > Plaskie brodawki to rzecz normalna, i kapturki nie sa na nie sposobem, tylko do
    > brze ssajace dziecko. Ale jak ktos chce to ok.

    Piszesz z własnego doświadczenia czy teorii? Bo dla mnie jedynym sposobem były kapturki - dla 2 doradczyń laktacyjnych IBCLC, które mi pomagały, także.

    > Oczywiscie ze jak przybiera to jest ok. Ale wiesz, z tego co opisujesz to mi si
    > e wydaje to wszystko bardzo utrudnione, i moje zycie z dzieckiem ktore nie mial
    > o smoczka - duzo prostsze:)) Czemu podanie smoczka ma ulatwiac zycie, tzn co ro
    > zumiemy pod pojeciem 'ulatwienia zycia'? Ze dziecko nic od nas nie chce?:)

    Mi ułatwiały, bo tak - pozwalały na chwilę odpoczynku albo częściej - na zajęcie się starszakiem. Bo nie trzeba było ganiać z piersią przy każdym kwęknieciu przez sen, bo przy przekładaniu po karmieniu dziecko się nie wybudzało, bo w foteliku samochodowym się uspokajało od razu i spało itp., itd.

    Piszesz o większości, której ingerencje szkodziły kp, ale właśnie z moich obserwacji wynika, że wszystkie znajome mamy (6-7 osób) miały podobnie jak ja, oprócz siostry, której dziecię nie znosiły silikonu w ustach i pluło smoczkiem na kilometr, wiec pozostało tylko kp. Stąd moja refleksja, że może nie taki wilk straszny...
  • yumemi 06.03.13, 18:44
    > Piszesz z własnego doświadczenia czy teorii? Bo dla mnie jedynym sposobem były
    > kapturki - dla 2 doradczyń laktacyjnych IBCLC, które mi pomagały, także.

    Doradczynie laktacyjne z odpowiednia wiedza pokazuja jak przystawiac dziecko i wiedza ze plaskie piersi to norma... Plaska piers to problem tylko tam gdzie dziecko dostalo mleko z czegos wystajacego, np butelki. Dziecko nie wie jaka ma byc piers, i przy karmieniu brodawki nie ssie, jej ksztalt jest bez znaczenia bo rola brodawki to nie cos co dziecko ma chwytac tylko transport pokarmu...

    > Mi ułatwiały, bo tak - pozwalały na chwilę odpoczynku albo częściej - na zajęci
    > e się starszakiem. Bo nie trzeba było ganiać z piersią przy każdym kwęknieciu p
    > rzez sen, bo przy przekładaniu po karmieniu dziecko się nie wybudzało
    Ja nigdzie nie gnalam, leniuchowalam z dzieckiem:) czemu musialas gdzies gnac przy noworodku, do pracy?
    Wiele z tego co piszesz to po prostu kwestia podejscia:)
    --
    -----------------------------------------
  • lozanna_anna 06.03.13, 20:18
    Czyli jednak teoria... Cóż, klawiatura zniesie wszystko...

    Bo praktyka jest taka, że wykończona po porodzie ledwo siedzisz i próbujesz dostawić dziecko, które bezsilnie łapie wielką pierś bez brodawki i mu się nie udaje ssać. I tak kilka godzin, przychodzą położne, próbują, nie udaje się, dokarmiasz po palcu, próbujesz znowu, przychodzą inne położne laktacyjne, nie udaje się... Mama się załamuje, dziecko ryczy, wszyscy spoceni i wykończeni. W końcu doradczyni mówi, spróbujmy z kapturkiem, zakładasz, dziecko się przystawia i od razu (!) zaczyna SSAĆ i PRZEŁYKAĆ :)) Mamie łzy lecą ze szczęścia, po raz pierwszy w życiu wie i czuje, jak to jest karmić własne dziecko. Do teraz ogarnia mnie wzruszenie, choć minęło 5 lat, taka to była ulga, cudowne uczucie.

    I nikt mi kurna nie wmówi, że to norma, że bez znaczenia. To jest szkodliwe gadanie, krzywdzące dla kobiet, których problem dotyczy.
    Po coś przecież natura tym kobietom sutki wystające dała. Przecież dziecko też nie wie, jakie powinno być prawidłowe wędzidełko, a może mu uniemożliwiać ssanie, tak jak pierś bez brodawek.

    Inną kwestią jest to, że potem te sutki się dzięki kapturkowi i dziecku wyciągają, można przejść na samą pierś (jak się chce oczywiście).
  • tully.makker 06.03.13, 21:47
    Doradczynie laktacyjne z odpowiednia wiedza pokazuja jak przystawiac dziecko i
    > wiedza ze plaskie piersi to norma...

    Co za bzdura. MIalam okazje ogladac dziesiatki piersi, zadne nie mialy tak plaskich brodawek jak ja, co stwierdzaly tez polozne, ginekolozki i ginekolodzy, pediatrzy oraz doradczynie laktacyjne.

    No ale ty zawsze wiesz lepiej, choc nie widzialas danej osoby na oczy.
    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo
  • yumemi 06.03.13, 22:32
    Co za bzdura. MIalam okazje ogladac dziesiatki piersi, zadne nie mialy tak plas
    > kich brodawek jak ja, co stwierdzaly tez polozne, ginekolozki i ginekolodzy, pe
    > diatrzy oraz doradczynie laktacyjne.

    Niesamowite, szkoda ze nie opisali tego w gazetach:)) Az tyle ludzi sie zbieglo?:)
    Niestety typowo trafilas na grupe specjalistow w medycynie ktorzy o karmieniu niewiele wiedza:) To mit ze brodawka ma byc wystajaca i mowic moze tak tylko ktos kto nie ma pojecia o anatomi piersi i fizjologii laktacji. Ksztalt brodawki nie ma zadnego znaczenia, jakby dziecko mialo brodawke chwytac do karmienia, z bolu bys sie nie pozbierala. Kobiety z wkleslymi brodawkami karmia, wtedy odrobina pomocy ktora bywa potrzebna. Plaskie natomiast, takie ktore przy delikatnym ucisnieciu nie uciekaja do 'srodka' to norma, sama takie mam:)))


    > No ale ty zawsze wiesz lepiej, choc nie widzialas danej osoby na oczy.
    Dobrze ze ja wiem lepiej nie Ty:) O Tobie wiadomo ze uwielbiasz personalne wycieczki:)))

    I troszke o brodawkach:)
    Babies breastfeed, not nipplefeed. I to jest podstawa, dziecko ssie piers, nie brodawke:)
    I cytaty od eksperta, pani Moniki Staszewskiej (juz nie jest ekspertem na forum ale byla cale lata)
    'Dziecko do ssania piersi potrzebuje okolic otoczki brodawki
    sutkowej, nie samej brodawki. Gdyby dziecko łapało za brodawkę to
    dociskając ją językiem do twardego podniebienia (nie mówię o łapaniu
    dziąsłami, bo takie coś w ogóle nie powinno mieć miejsca)
    uniemożliwiałoby wypływanie mleka, język dziecka pracuje więc po
    okolicy otoczki, natomiast przez brodawkę mleko tylko przepływa czy
    wypływa na zewnątrz. Dla karmienia piersią nie jest więc istotne
    jaką kobieta ma brodawkę. Jeśli tylko okolica otoczki jest
    elastyczna nie powinno być problemu z karmieniem. oczywiście o ile
    ktoś nie namiesza dziecku w technice ssania czy to poprzez
    odśluzowanie, czy badanie ze szpatułka, czy podanie smoczka
    uspokajacza lub butelki ze smoczkiem'
    forum.gazeta.pl/forum/w,570,96776876,96793839,Re_brodawki_a_karmienie_.html
    do ssania potrzebna jest okolica otoczki piersi, bo
    tam włsnie sa zatoki mleczne z których dziecie ma wyssać mleko.
    Brodawka słuzy transportowi, więc czy płaska czy nie nie ma w sumie
    większego znaczenia, o ile tylko nikt dziecku nie da najpierw czegoś
    wystającego do ssania. Dzieci przed urodzeniem nie wymieniają uwag
    ze starszym rodzeństwem czy koleżeństwem o odpowiednim kształcie
    piersi, więc taką jaką dostaną uznają za dobrą. '

    Wiec to ze nie udalo wam sie karmic z plaskimi - to raczej kwestia smoczkow i braku fachowcow od laktacji na miejscu i tyle.
    --
    -----------------------------------------
  • ma.mma.mia 06.03.13, 09:58
    Artykuł dotyczący badań nad ssaniem smoczka a karmieniem piersią.

    www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=46061&_tc=BFA833ACB33C406ABA3C618DA8D150E2

    Jeśli pomaga to po co negować mamę? Bo chce mieć chwilę wytchnienia? No straszna rzecz. Większość z Was może ma taki problem, ale są dzieci, które mają łatwość do przystosowania się do nowych rzeczy. Moje dziecko najpierw dostało butelkę (jeszcze w szpitalu), cycać cycusia też umie i ze smoczkiem zasypia, po czym wypluwa go i za żadne skarby nie weźmie na spaniu. Czyli jestem złą matką, wygodnisią i leniwcem? A może moje dziecko jest takie, że nie robi mu różnicy co w buzi trzyma? I ani razu jeszcze sutków nie pogryzł ;) Na wadze przybiera ;)
    pewnie trudno sobie niektórym mamom wyobrazić, ale nie każda chce być "żywym smoczkiem" i proszę podać jakieś naukowe wyjaśnienie że jestem gorszą mamą bo dzidzia nie wisi 20godzin na dobę przy piersi. A co do szukania smoczków po podłodze to może jak się ma jeden to rzeczywiście jest problem, ja mam 6 codziennie wysterylizowanych i nie ma problemu jak spadnie. Co do oblizywania takowych smoczków to wydaje mi się, że to dawne czasy, i każda mama powinna sobie zdawać sprawę z tego, aby nie "sprzedawać" dziecku próchnicy i innych bakterii.

  • yumemi 06.03.13, 18:53
    ma.mma.mia napisał(a):

    > Artykuł dotyczący badań nad ssaniem smoczka a karmieniem piersią.
    >
    > www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=46061&_tc=BFA833ACB33C406ABA3C618DA8D150E2
    >


    Bez emocji poprosze, negowanie smoczka nie ma nic wspolnego z negowaniem matki, po co az tak nadinterpretowac.
    Te badania nie maja wielkiego sensu bo nie oceniaja jak dlugo matki chcialy karmic, nie analizuja problemow z karmieniem itp.
    Najlepsze jest to ze w zrodlach tego artykulu sa badania ktore wyraznie udowadniaja ze smoczki moga psuc karmienie:))
    Od dawna tez wiadomo ze jest silny zwiazek miedzy smoczkami a infekcjami ucha.

    I swietnie zebrane zrodla, warto poczytac:
    kellymom.com/ages/newborn/newborn-concerns/pacifier/#confusion




    --
    -----------------------------------------
  • ma.mma.mia 06.03.13, 11:26
    Tak sobie podsumowałam:
    ściąganie pokarmu: 6 x 30 min = 3 godziny/dobę
    podgrzanie; 3 min x 6= 20 min na oko
    karmienie małej: 4-5 minut
    mycie butelek, smoczków itp 2 x 2-3 min = 4-6 min/dobę (mam 4 butelki więc nie męczę się z jedną)
    sterylizacja: 15 min tyle, że to nie ja sterylizuję tylko sterylizarot ;) więc 15 min moje ;)
    w sumie to zajmuje, powiedzmy 3,5godziny w ciągu doby.
    Jak zje to mamy bardzo duzo czasu na zabawy, spacery ;)
    A teraz przykład mojej najlepszej koleżanki, której dzidzia skończyła rok, karmiła ją do 9 miesiąca:
    Kp co 1-1,5 godziny po 45 min, w nocy co 2 godziny.
    Dziecko zasypiało przy piersi więc praktycznie to było tylko karmienie i spanie, przewijanie w trakcie karmienia (czasami 3 razy) itd. Czasu na zabawę brak - nigdy nie słyszałam jak mała grucha czy się śmieje. na spacer po 3 miesiacach wyszła.
    Liczyć nie będę ile czasu zajmowało kp ale chyba trochę dłużej niż te 3 godziny na dobę.
    I nie powiem jest dużo łatwiej jak się cyca wyjmie bez tych ceregieli z butelkami, ale jeśli najada się w ciągu 10-15 min na te 2 godz chociaż.
    Dla jednej to jest wygodne dla drugiej co innego. Długo by dyskutować.
  • mae24 06.03.13, 11:39
    Cos Ci sie cyba pomieszalo.

    >Kp co 1-1,5 godziny po 45 min, w nocy co 2 godziny.<

    To chyba o noworodku mowisz?

    > Dziecko zasypiało przy piersi więc praktycznie to było tylko karmienie i spanie<

    Normalka, ze male dziecko zasypia przy piersi, mozna je wtedy delikatnie odlozyc do luzeczka.

    > , przewijanie w trakcie karmienia (czasami 3 razy) <

    a po co? jesli dziecko wali 3 kupy przy kazdym karmieniu, to chyba ma jakies powazne problemy z jelitami.

    >Czasu na zabawę brak <

    Poczytaj sobie tu na formu posty mam, ktore sie boja, ze im sie "mleko konczy" bo dziecko ssie tylko 5min.

    >na spacer po 3 miesiacach w
    > yszła.

    To juz przegiecie Twojej kolezanki, slow mi brak.

    Prawda, ze noworodek "wisi na cycku" ale co innego ma robic? spieszy mu sie gdzies? cycek to dla niego caly swiat, wiec co sie dziwic? A jak juz zacznie widziec wiecej niz te 20cm od jego nosa, to sie zaczyna interesowac i juz nie wisi. 9mcy dziecko wiszace na piersi to nie jest normalne zjawisko.


  • siven1987 06.03.13, 12:17
    Ja z moim wychodzę na spacer od 3 tygodnia życia pomimo karmienia tylko piersią. Dzisiaj od rana ze względu na ładna pogodę jesteśmy na dworku do domu tylko jak sie obudzi, karmie, przewijam i znowu na dworek. Mały dba o moja kondycję spi tylko jak wózek w ruchu. Ja bliskości z moim dzieckiem nie przeliczania na czas
  • mann_a 13.03.13, 15:33
    Chyba dziecka powyżej 3 miesiaca zycia nie karmi się po 45 min/ jedno karmienie... I co godzinę. Dziecko kilkumiesięczne je kilka minut, owszem zdarzają się dłuższe karmienia, ale nieczęsto, nie cały czas.
    Spacer po 3 miesiącach? Obłęd jakiś.

    Co do smoczków i kapturków. Mnie kapturki na początku umożliwiły karmienie (tak, nie potrafiłam przystawic dziecka bez, albo moje dziecko nie potrafiło złapać piersi bez, nie wiem; wiem, ze udawalo sie przystawić małą raz na 50 prób, dziecko płakało, bardzo płakało..) Wiem, że teoretyccznie płaskie brodawki nie powinny w niczym przeszkodzić, tylko dlaczego moje dziecko nie potrafiło złapać piersi??? Problem wystąpił od razu, od pierwszego przystawienia. Nie, w zasadzie to inaczej, pierwsze przystawienie wyglądało tak, ze położna ścisnęła pierś (otoczkę) i nałożyła na nią dziecko. Było ok, mała ssała, połykała. Potem nie udawało mi się, w sumie to nie wiem do tej pory co robiłam źle i co powinnam robić. Zaczęłam karmić przez kapturki w 2 dobie, a dziecko zaczęło jeść. W 3 miesiącu zycia wystapił problem z laktacją, mała źle przybrała na wadze (w 1 i 2 miesiacu było ok). Odstawiłam kapturki z dnia na dzień, rozpoczęła sie praca nad laktacją, dokarmianie czasowe przez dren (SNS medeli). Po miesiącu była juz tylko pierś bez kapturków i jest do tej pory. Córa ma 8 miesięcy. Karmię teraz bez żadnych problemów, rozkoszuję się wygodą jaką daje pierś. Bez butelek, smoczków (tych nigdy nie było), bez kapturków.

    Dobrze, ze udało się pozostać przy kp ale do dziś nie wiem dlaczego ten początek musiał być z kapturkami? Dlaczego nie dałam rady bez? Córa była odśluzowana po porodzie, może to zaszkodziło. Pierwszy raz przystawiona 2 h po - może to zaszkodziło. Może z pierwszym przystawienie coś poszło źle? Żałuję, ze przed porodem nie interesowałam sie kp na tyle, by wiedzieć co robić. Ale czy dowiedziałabym sie? Nawet doradczyni laktacyjna (juz w domu, z tydzień po porodzie) nie umiała mi pomóc.
  • ma.mma.mia 14.03.13, 13:33
    No właśnie... obłęd. Większość z Was nie zastanawia się nad tym, że nie każde dziecko jest takie jak "moje". Moje je krócej, moje po 3 tyg na spacer poszło, moje tylko cyca... itd. Ale zdarzają się inne dzieci, które na spacer poszły dopiero po 3 miesiącach. Dlaczego? A dlatego, że mała ur się przed terminem, waga 2400, z wadą serca, nerek, i jeszcze innymi dolegliwościami na szczęście mniej poważnymi. Większość czasu spędziła w szpitalu. jak nie na badaniach, to z infekcjami rożnego rodzaju. Oczywiście kp, dopiero potem dokarmiana. czemu jadła tak długo? Być może mamy bardziej potrzebowała. Czemu 3 kupy? Nie wiem, z jelitami było ok, z moczem tylko problemy bo ciągle bakteria coli w moczu. A przebierać musiała bo nie jadła mając narobione w pampersa. I nie mierzmy wszystkich jedną miarą, bo nie wiemy z jakimi naprawdę problemami zmagają się osoby po drugiej stronie klawiatury. A wypowiedzi niektórych forumowiczek potrafią niestety bardziej zdołować anizeli pomóc.
  • siven1987 14.03.13, 13:39
    Oczywiste jest ze każde dziecko jest inne. Jednak wypowiedzi fachowców sa zgodne ci do podawania dzieciom smoczka. W większości przypadków to przeszkodzi. Fajnie ze sa osoby którym to ułatwiło życie ale większości nie poprawi to niczego.
  • mann_a 14.03.13, 13:41
    to trzeba było od razu pisać, że dziecko nie było zdrowe, a nie, że wyszła pierwszy raz na spacer przez karmienie piersią (i tak dalej, i tym podobnie)
    co tu w ogóle to karmienie ma do rzeczy?
  • mruwa9 05.03.13, 22:39
    bo moze gdyby nie smoczek, karmilabys jeszcze co najmniej drugie tyle, a nie odstawiala niemowlaka?
    Niektore dzieci potrafia pogodzic smoczek z karmieniem piersia, ale bardzo wielu smoczek to poczatek konca karmienia piersia. Z powodow wielokrotnie tu opisywanych.
    Ty mialas szczescie. Albo pecha (dzieci mialy moze pecha, bo mogly byc karmione jeszcze przez kolejne pol roku- rok, ale mialy szczescie, ze w ogole byly karmione piersia)
  • lozanna_anna 05.03.13, 23:06
    Odstawiłam nie przez smoczki i butelki tylko, bo podjęłam taką decyzję.
    Obecnie mała uwielbia jeść stałe jedzenie - zupy, obiady, warzywa, mięso, ryby owoce, twaróg, jogurt, je łapkami albo z miseczki karmiona łyżeczką, wodę pije z bidonu.

    No i nie bardzo podoba mi się teoria, że moje dzieci mają pecha, że mają mnie jako mamę :-/
  • arathlo 06.03.13, 10:17
    Nie martw się, nie ty jedna tak uważasz :) JEŚLI WSZYSTKO IDZIE DOBRZE i dla kogoś coś tam jest ułatwieniem ( dla mnie smoczek też jest) to ok. Jak dla kogoś smoczek jest utrudnieniem to nikt nikogo nie zmusza przecież :)

    Co do "babcia może nosić"- może nie każda może? A może też są takie dzieci (znam!) które noszone potrafią płakać bez mamy 2 godziny. A może matka musi iść po 6ms do pracy i dziecko oddać do żłobka na kilka godzin? I teraz pytanie- panie są 2-3, dzieci kilkanaście, załóżmy że świat jest idealny i żadne nie je z butelki, nie używa smoczka, bez piersi jest płacz.

    Dajmy ludziom chować dzieci jak chcą. A karmienie piersią jest nadal karmieniem piersią, nawet jeśli raz w tygodniu się poda mm albo używa się smoczka.
  • ma.mma.mia 06.03.13, 10:06
    No bardzo mądre podejście. Dziecko od 10 miesięcy ze smoczkiem i nagle jest to powodem odstawienia od piersi? Hmm... No trzeba by się zastanowić dlaczego przez te 10 miesięcy było wszystko ok a tu nagle smoczek przeszkadza? Ja rozumiem, ze najpierw cyc, żeby się nauczyło ssać a potem ewentualnie smoczek, ale jak kobita od początku daje smoczka i karmi to jakim cudem po 10 miesiącach jest to "niby" powód do odstawienia? Jeśli chciała odstawić to jej sprawa.
  • mruwa9 06.03.13, 12:57
    tak to zwykle wyglada:
    forum.gazeta.pl/forum/w,570,142987534,142995431,Re_Czarna_lista_nie_taka_czarna_Podsumowanie_.html
    W tym wieku niemowle potrzebuje piersi i potrzebuje mleka. Bezsmoczkowe dziecko w tym wieku nie odmawia ssania piersi, jak to sie stalo z dzieckiem lozanny. Ona sie cieszy, ze poszlo bezbolesnie, ale ignoruje nformacje, ze stalo sie to o co najmniej pol roku za wczesnie, biorac pod uwage potrzeby zywieniowe dziecka.
    Wiadomo. 10 miesiecy to lepiej, niz 6, a 6 miesiecy to lepiej niz 6 tygodni, ale tak czy owak to nie bylo naturalne odstawianie od piersi, tylko przedwczesne odstawienie indukowane smoczkiem. Autorka tego nie widzi.
  • mad_die 05.03.13, 23:45
    > Właśnie skończyłam karmić swoją drugą pociechę (odstawiłam kp) i zebrało mi si
    > ę na refleksje...
    No właśnie, Ty odstawiłaś. A co na to dziecko?

    Dzieci karmiłam - pierwsze 12 m-cy, drugie 10 m-cy (obydwa do 6 m-ca wyłącznie
    > pierś) i czytając forumowe opinie i przestrogi dochodzę do wniosku, że nie pow
    > inno mi się to w ogóle udać!
    Ciesz się, że karmiłaś tyle ile karmiłaś. Miałaś wielkie szczęście, że udało Ci się pomimo tych wszystkich trudności.
    A o kp to jednak możesz doczytać więcej, bo takie na przykład WHO zaleca karmienie piersią przynajmniej do 2 roku życia dziecka... albo dłużej, jeśli taka jest wola i chęć mamy i ssaka.

    smoczki uspokajacze Nuby, Avent (pierwszy maluch od 6 tygodnia, drugi od 3 do
    > by), głównie do zasypiania i podmieniania za pierś, jak usnęły po karmieniu
    Ja wykarmiłam dwójkę (no drugie to jeszcze podpija sobie ;)) i smoczków nie potrzebowałam, dzieci zasypiały na piersi i nic podmieniać nie musiałam. Jak usnęły po karmieniu to spały. Jak chciały ssać, to ssały pierś. Mowa oczywiście o niemowlakach, nie o dwulatkach ;) choć nie, dwulatek też przy piersi najlepiej zasypiał :)

    - kapturek Medeli (od początku karmienia przy obu - płaskie brodawki)
    dziękuję, postoję..... karmiłam w kapturkach córkę przez dwie czy trzy doby, co ja się naklęłam w nocy, jak mi nie daj Panie Boże gdzieś się ten silikon w pościel zawieruszył..... ło matko..... prędzej bym chyba na sztuczną paszę przeszła, niźli w tym ustrojstwie dłużej karmiła.... dlatego córka przeszła porządne szkolenie z zakresu ssania piersi i już kapturków nie potrzebowałam
    baj de łej.... moja położna odradzała mi je, tak samo jak podawanie butelki

    - podawanie butelki z odciąganym mlekiem (Avent, Tommee T.), (pierwszy maluch o
    > d 6 tygodnia, drugi od 6 doby)
    oj oj oj pamiętam te pierwsze doby dokarmiania malej, to liczenie mililitrów, patrzenie ile zjadła - osiwieć można! i potem to mycie, pamiętanie, żeby butelka była czysta do następnego dokarmiania..... łeeeeee..... przy synu poszłam po rozum do głowy, kupiłam zapas strzykawek :D i te pierwsze dni kiedy mleka było mało (bo mi laktacja ruszyła gdzieś po 4 dobie) dokarmiałam po 10-20ml strzykawką, alleluja!
    aha, odciągać to ja NIGDY nie umiałam, nie mogłam, nie wiem, więcej jak 5-10ml nie dałam z siebie, a dzieci rosły, rosną i mają się zdrowo :D

    podawanie butelki z mm w sytuacjach, gdy nie było mleka ściągniętego, albo "p
    > ół na pół" jak ściągniętego było za mało, sporadycznie przy pierwszym, przy dru
    > gim max. 1xtydzień
    na szczęście nie było takich sytuacji, że mnie nie było, a jak byłam ja, to była pierś :D i po co sztuczne?

    Wniosek mój jest taki, że jeśli dziecko przybiera na wadze dobrze, to cz
    > emu utrudniać sobie życie?
    No właśnie, po co utrudniać sobie życie? Te wszystkie smoczki, butelki, kapturki, zaparzacze, odparzacze, i tak dalej - to jest dopiero utrudnianie sobie życia i wydawanie kasy na marne!

    Smoczek - cudowny wynalazek jak dla mnie, babcie mog
    > ą podać, dzieć zadowolony ssie sobie, łatwiej zasypia.
    Smoczek? Zbędny gadżet... babcia może dziecię nosić a nie zatykać smoczkiem, dzieć może pierś ssać, i zasypiać błogo na mamie :)

    Z butelki łatwo nakarmić
    > w parę minut, nie machasz łyżeczką godzinami...
    A to zupę butelką podajesz? :P

    No i wyjść z domu prościej, je
    > śli mleka nie ma zamrożonego lub jest go mało, zawsze opiekun może podać awaryj
    > nie mm i się nie stresuje, że dziecko głodne zostanie.
    No nie wiem, moje dzieci jakieś dziwne były, bo nawet jak było sztuczne mleko na wypadek W i butelka "na wszelki wypadek" one wolały czekać na mamę :D :P wiedzą, co dobre?

    Co więcej mamy wokół mni
    > e również karmiły do 6 m-ca wyłącznie piersią i też używały smoczków i butelek
    > (jedynie ja jako jedyna kapturki) i również kp nie ucierpiało!
    Ja widzę mamy wokół mnie które karmiły 7mscy (smoczek, dokarmienie, butelki) i 8mscy (smoczek i butelki) + drugie dziecko nieco ponad roczek (smoczek, butelki, sztuczne zwykłe mleko POMIMO wyraźnej skazy....), inne to nawet nie zaczynały albo przestawały po 6mscach..... Strach patrzeć i słuchać....

    Jak ktoś chce karmić kilka miesięcy, to fajnie, niech se karmi. Ale potem przechodzenie na sztuczną paszę to jakieś nie halo jest. Dziecko mleka potrzebuje? Potrzebuje. To po co dawać mu podróbę za grubą kasę, skoro można dać swoje, najlepsze?




    --
    BadVista
  • drotka21 06.03.13, 10:14
    Heh... to moje dziecko jest całkiem normalne bo nie dało rady poczekać na mleko mamy jak musiała iść do szpitala a swojego jeszcze nie miała... A głód trzeba było zaspokoić. Tata cyca nie dał dla samego uspokojenia ;( I moje też potrafi i z butli pić i z cyca ssać i smoczkiem nie pogardzi. To jest indywidualna sprawa dla każdej mamy i nie powinno się tu negować takich zachowań. lepsze chyba kp i smoczek do 10 miesiąca niż samo karmienie piersią do 3 miesiąca?
  • lozanna_anna 06.03.13, 10:34
    Taaaak. Moja była takim żarłokiem, że żaden opiekun bez zapasowego 300 ml w lodówce nie podejmował się opieki :) No, ale 97 centyl zobowiązuje :)
  • lozanna_anna 06.03.13, 10:24
    Dzieci i dorośli są różni - dla mnie wszystkie opisane rzeczy były mega ułatwieniem, dla innych nie. To chyba nie podlega dyskusji, że może być różnie dla różnych osób?
    Samo to, że Ty nie mogłaś NIGDY ściągnąć mleka a u mnie 10 minut pracy laktatora i 180 ml w butelce świadczy, że wiecej jest barw w tym wszystkim niż czarno - biało....

    Dziecko na odstawienie nie zareagowało właściwie. Już od paru tygodni po powrocie z pracy nie chciało w dzień ssać, tylko fik, tyłek do góry i raczkowanie po łóżku, ledwo za nogę zdążyłam złapać, żeby nie spadła :) Ale na obiadek to chętnie, zwłaszcza wyjadać nam z talerza.
    W nocy było trochę ssania, ale ładnie spała, więc nie budziłam. Myślę, że czas odstawienia zbiegł się z fascynacją raczkowaniem i zwiedzaniem świata oraz apetytem na domowe jedzonko.
    Podobnie było ze starszakiem, jak miał rok odwrócił głowę i powiedział mi "nie". Dosłownie :) Oprócz "mama", "tata" i "daj" to były jego jedyne słowa, więc miał wybór :)

  • mad_die 06.03.13, 14:30
    Gdyby nie ssała nic innego oprócz piersi, to by piersią nie pogardziła w tym wieku - to po pierwsze.
    Po drugie - dzieci zrezygnowały tak wcześnie z mleka w ogóle, jako całość? Czy po prostu po tym czasie przeszłaś na sztuczne?

    --
    BadVista
  • lozanna_anna 06.03.13, 14:43
    > Gdyby nie ssała nic innego oprócz piersi, to by piersią nie pogardziła w tym wi
    > eku - to po pierwsze.

    Tego nie byłabym taka pewna, no ale w końcu to moje dziecko, co ja tam wiem...

    Starsze nie chciało w ogóle mleka sztucznego do 1,5 roku, poza tym miało przejściową nietolerancję, więc jadło jogurty, twaróg, ser żółty etc. Potem zaczęło pić Pepti, mleko HA, potem mieszane HA ze zwykłym mm i w końcu po skończeniu 3 r..ż normalne mleko z kartonu. Taki sposób zaproponował alergolog. Do dziś (5 lat) bardzo lubi mleko i co najważniejsze ono też mu służy.

    Młodsza obecnie odmawia picia z butelki (coś jej się odwidziało), ale kaszkę na mm łyżeczką bardzo chętnie, dostaje 2xdziennie, poza tym nabiał w innych formach, na szczęście żadnych alergii nie ma.
  • mad_die 06.03.13, 18:45
    Na prawdę, o wiele częściej dzieci ssące smoczki i butelki odmawiają ssania piersi przed rokiem (czasami grubo przed rokiem) niż dzieci, które mają do ssania tylko pierś.

    Myślałam, że skoro się dziecko od piersi odstawia, to znaczy, że dziecko już mleka innego (innego gatunku) nie potrzebuje (tak sie dzieje w naturze) i nie daje się już mleka do picia. A tu jak widać, po prostu zastąpiłaś swoje naturalne mleko krowim... Ghm.....

    --
    BadVista
  • drotka21 06.03.13, 10:30
    Dobrze się mówi, jak się ma tę babcię czy kogoś do pomocy. Ja niestety jestem sama od 6 rano do 17, czasami do 18. Nie ma kogoś kto by ponosił za mnie. Może temu człowiek szuka jakichś ułatwień.
  • siven1987 06.03.13, 11:21
    Ja jestem sama często dużo dłużej bo i po 24h bywa. I noszę i karmie i przewijam i kapie sama i nie szukam zamiennikow. Moja teściowa próbowała dać smoka jak raz z nim została skończyło sie pluciem na odległość smokiem i jeszcze większym rynkiem za próbę oszustwa. Nie lubi tego gumowego świństwa i trzeba sobie radzić bez. I narazie jakos sie udaje, fakt trzeba sie nagimnastykowac ale nikt nie obiecywał ze bedzie łatwo i przyjemnie.
  • lozanna_anna 06.03.13, 11:37
    A moje macierzyństwo przy drugim dziecku jest łatwe i przyjemne :)
    Sobie za to możesz pomnik postawić.

    Przepraszam za złośliwość, ale naprawdę przykro się robi, jeśli ktoś mówi językiem typu "gumowe świństwo" lub gdzieś tu padło - "podawanie paszy". Zastanawiam się skąd ta agresja słowna i pogarda dla mam i ich dzieci, które robią coś inaczej :(
  • mad_die 06.03.13, 14:33
    No cóż, niewiele Cię pociesze, ja jestem z dwójką od 8 do 18 zwykle sama, często gęsto mąż wraca wieczorem późnym, najbliższa rodzina 1200km stąd.
    i da się bez smoczka i butelki, trzeba tylko chcieć.
    Babcie i dziadków to dzieci widzą 2-3 razy do roku teraz. Wcześniej wiadomo, babcia przyjechała pomóc na tydzień i po tygodniu musiałam sobie sama poradzić.

    --
    BadVista
  • yumemi 06.03.13, 18:56
    Tez zawsze bylam sama z dziecmi, nie uwazam ze rola babci jest zajmowanie sie pelnoetatowo wnukami, babcia pracuje na emeryture i podrozuje:)


    --
    -----------------------------------------
  • monocle 06.03.13, 09:03
    Dla mnie nic, co opisałaś nie jest żadnym ułatwieniem, wprost przeciwnie, a dlaczego to już dziewczyny wyżej napisały.
    Utrudniłaś sobie życie smoczkami, butelkami i kapturkami.
    Smoczek cudownym wynalazkiem??? Dziękuję za ten cudowny wynalazek, już ja wiem jak to wygląda, bo widzę u co niektórych rówieśników syna- smoczek w paszczy na każdej fotce i tłumaczenia mamusi "dostaje tylko do zasypiania, no i czasem jak marudzi", yhyyyy...

    --
    http://img820.imageshack.us/img820/71/1678485lypv1ewxry.gifhttp://www.suwaczki.com/tickers/ukdye6ydfhzvcha8.png
  • lozanna_anna 06.03.13, 10:41
    Cieszę się, że "już wiesz" jak to u mnie wygląda...
    Smoczek cały czas w paszczy - dziecko zatykane cały czas, a płacze za piersią.
    Tylko zastanawiam się, gdzie ta ukryta kamera u mnie w domu??? ;-)

    A i dziękuję, za uświadomienie, ze utrudniłam sobie zycie.
    Ja przez cały czas głupia myślałam, że to ułatwienie. Widocznie sama nie wiem, co dla mnie dobre....

  • monocle 06.03.13, 10:59
    > Ja przez cały czas głupia myślałam, że to ułatwienie. Widocznie sama nie wiem,
    > co dla mnie dobre....
    Ależ to Ty zaczęłaś ten wątek, aby uświadomić innym mamom, jak to utrudniają sobie życie tym, że nie podają smoczka, butelki czy innych wynalazków :) Nie odwracaj kota ogonem :)
    --
    http://img820.imageshack.us/img820/71/1678485lypv1ewxry.gifhttp://www.suwaczki.com/tickers/ukdye6ydfhzvcha8.png
  • lozanna_anna 06.03.13, 11:04
    Ok - zamysł był taki, że jeśli ktoś chce i potrzebuje używać smoczków i butelek, bo czuje/wie, że mu to ułatwi życie, to niekoniecznie zaburzą te działania kp, na co ja i moje doświadczenia (podwójne) są żywym dowodem.
  • arathlo 06.03.13, 11:39
    I ja tak to też odebrałam...jesli ktoś ma sie męczyć bez, to może warto spróbować? Co nie znaczy, że każdy kto nie używa się męczy. Jest to kwestia indywidualna.
    Tak samo można dyskutować o...nie wiem...wyższości samochodu nad komunikacją czy odwrotnie. Ja wolę samochód (choć też nie zawsze), ale ktoś może powiedzieć, że to koszt i utrudnienie, stres bo mogą ukraść, naprawy, trzeba pamiętać o tankowaniu i że woli jeździć autobusem. Jak woli i mu wygodnie- to ok. Ale niech nie wmawia MI, że łatwiej mi będzie bez auta. Ot tyle.
  • yumemi 06.03.13, 19:04
    lozanna_anna napisał(a):

    > Ok - zamysł był taki, że jeśli ktoś chce i potrzebuje używać smoczków i butelek
    > , bo czuje/wie, że mu to ułatwi życie, to niekoniecznie zaburzą te działania kp
    > , na co ja i moje doświadczenia (podwójne) są żywym dowodem.

    Jestes jednym z przykladow ktore sa w mniejszosci, sa ale w mniejszosci.
    Jesli chcesz, od dzisiaj na forum KP mowimy ze smoczki i butelki nie maja wplywu na karmienie a jesli beda problemy z karmieniem, to sie nimi zajmiesz i doradzisz mamom, ok?:)
    Co doradzisz tym ktorych dzieci przybieraja ok bo matka ma nadal nadprodukcje, ale zaczynaja sie szarpac przy piersi?
    Albo tym ktore nie wiedza jak przystawic do piersi bo im wmowiono ze plaskie brodawki nie sa norma? I u wiekszosci kapturki oznaczaja poczatek konca karmienia, niestety? Co wtedy doradzisz?
    Albo te gdzie dziecko nagle nie chce ssac piersi w wieku 3, 5, 8 czy 10 mcy?
    --
    -----------------------------------------
  • arathlo 06.03.13, 12:02
    monocle napisała:
    > Utrudniłaś sobie życie smoczkami, butelkami i kapturkami.
    > Smoczek cudownym wynalazkiem??? Dziękuję za ten cudowny wynalazek, już ja wiem
    > jak to wygląda, bo widzę u co niektórych rówieśników syna- smoczek w paszczy na
    > każdej fotce i tłumaczenia mamusi "dostaje tylko do zasypiania, no i czasem ja
    > k marudzi", yhyyyy...
    >

    Aż zajrzałam na moją galerię. W galerii mojej córki od urodzenia do ok roku mam 116 zdjęć i smoczek na JEDNYM. Zdjęcia z wakacji, 11ms, nie była na piersi, jest na 23 zdjęciach w tym na 3 ze smoczkiem. Do dziś ma smoka, rzeczywiście tylko do zasypiania, no czasem na wyjścia biorę, ale staram się to ograniczać bo dażę do wywalenia dziada.

    Synu ma 500 zdjęć w galerii do 6ms i smoczek (w buzi) na jakichś 22-25, z czego powtarzają się ujęcia.

    Więc proponuję nie mierzyć wszystkich jedną miarą.
  • monocle 06.03.13, 12:14
    A Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem czy kompleks smoczkowy zamulił Ci mózg???
    Sama mnie zacytowałaś, gdzie napisałam wyraźnie "bo widzę u co niektórych rówieśników syna[/b]", więc niesprawiedliwe teksty o mierzeniu wszystkich jedną miarą daruj sobie, ok?
    A swoją drogą, smoczek na wyjścia, to do czego jest potrzebny???
    --
    http://img820.imageshack.us/img820/71/1678485lypv1ewxry.gifhttp://www.suwaczki.com/tickers/ukdye6ydfhzvcha8.png
  • arathlo 06.03.13, 12:18
    "A Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem czy kompleks smoczkowy zamulił Ci mózg??? "

    A ty potrafisz być kulturalna? Bo wybacz ale teksty o muleniu mózgu to raczej nie mieszczą się w definicji kultury.
  • monocle 06.03.13, 12:21
    Zamiast zmieniać temat i uderzać w kulturę, zacznij czytać posty ze zrozumieniem, a nie wkładać w czyjeś usta słów czy intencji, które nie padły.
    --
    http://img820.imageshack.us/img820/71/1678485lypv1ewxry.gifhttp://www.suwaczki.com/tickers/ukdye6ydfhzvcha8.png
  • lozanna_anna 06.03.13, 12:23
    Chyba nawet nie warto odpowiadać - też mi się wydaje, ze poziom dyskusji w wydaniu monocle nie na to Forum.
    Pozdrawiam serdecznie (choć ledwo widzę i piszę przez ten mój zamulony kompleksem smoczkowym mózg :-))
  • monocle 06.03.13, 12:29
    No chyba jednak trzeba mieć rzeczywisty kompleks smoczkowy, skoro aż trzeba wejść w swoją galerię i liczyć na ilu zdjęciach dziecko ma smoczka, czy czasem nie na zbyt wielu. Widocznie coś jest na rzeczy, że matka nie ma pewności czy czasem nie przesadza, szczególnie, że nie mierzyłam jedna miarą wszystkich smoczkowych dzieci wyraźnie pisząc "co niektóre" :)
    Zazwyczaj personalnie odbierają takie rzeczy osoby przewrażliwione w tym temacie.
    --
    http://img820.imageshack.us/img820/71/1678485lypv1ewxry.gifhttp://www.suwaczki.com/tickers/ukdye6ydfhzvcha8.png
  • siven1987 06.03.13, 12:41
    Dziewczyny nie o to tu chodzi zeby sie kłócić także odpuscie. Dla mojego syna smoczek to swinstwo i go wypluwa, inne dzieci lubią smoczki i ok. Jedne i drugie dzieci sa wychowywane przez kochających je rodziców i to jest najważniejsze. Grunt ze i jedni i drudzy maja przeświadczenie ze dobrze wychowują swoje dziecko. U mnie chocbym chciała to smoczek nie zda egzaminu bo mały go nie akceptuje. Butelkę z moim mlekiem kilka razy dostał jak wychodzilam bo bali sie go karmić strzykawka czy kubeczkiem. Wiem tylko ze niechętnie ssie butelkę i nie jest to proste zeby go nią nakarmić. Ja wole karmić kp ktos inny mm grunt ze każdej osobie jest wygodnie. Zawsze były rożne podejścia do wychowania. To jak z tym ze wszyscy mi mówią żebym go tyle nie nosiła bo przywyknie. Tyle ze ja lubię go nosić i tulic chociaż jest coraz cięższy. Moze mnie za mało nosili bo było podejście ze dziecko powinno leżeć w lozeczku tam spać itp. Tylko ja budze sie w nocy 2 razy do małego, a domnie czy do mojego M nasze matki wstawaly po 13razy bo plakalismy. Wszyscy sie dziwią ze młody dobrze spi a to dla tego ze czuje sie bezpiecznie ze mną.
  • tomblibusiowa 06.03.13, 22:59
    lozanna_anna podziwiam za opdpowiedzi bardzo na poziomie! Pomimo nagonki zachowałaś zimną krew i poczucie humoru, a to się tu rzadko zdaża;)
    Co do tematu to u nas też w użyciu smoczki, bo obecnie mam na stanie 9,5 mczne bliźniaki:)
    I o ile przy pierwszym dziecku obnosiłam się z transparentem "smoczki to zło" i z dumą obwieszczałam, że niunia niesmoczkowa, to przy twinsach szybko pogodziłam się ze statutem matki polki gorszej kategorii;) A na poważnie to podobnie jak ty uważam, że przynajmniej w wymienionych przez Ciebie momentach smoki są ok i póki co laktacji nie zaburzyły - dziecka ciągną jak złoto!
    Narzędzi zbrodni używam najczęściej przy kąpieli, kiedy dzieć oczekujący zaczyna się awanturować i też wieczorem po dubeltowym karmieniu, jak młody zaśnie ze szczękościskiem - gdybym nie podmieniła to nie odłożyłabym do łóżeczek, bo młody by zaraz zaalarmował sąsiedztwo, że pierś ukradli.
    Można by dużo pisać, ale clue jest takie, że może nie poświęcam się tak absolutnie jak przy pierwszym potomku, ale dzięki smoczkom mamy wszyscy więcej przyjemności z mojego momowania:)

    Pozdrawiam
    --
    Tomblibusie – trzy stworki o imionach Ooo, Eee i Unn. Mieszkają w dużym, zielonym krzewie. Grają na instrumentach oraz często myją zęby. Tomblibusie wydają dźwięk: "tombliboo".
    :]
  • lozanna_anna 07.03.13, 09:00
    Dziękuję i pozdrawiam! Z trójką to dopiero masz wesoło :)
    Z drugim, trzecim dzieckiem faktycznie jest łatwiej i mama bardziej pewna siebie, i mniej stresu ma, więc macierzyństwem się może nacieszyć. Przynajmniej u mnie tak jest.

    No i, jak to młodzież mówi, wielki szacun za kp bliźniaków!
  • arathlo 06.03.13, 13:24
    O jakaś obiektywna opinia :) Nie może być ;)

    A zajrzałam na galerię bo wiedziałam właśnie, że nie dużo :) Smoczek jest brzydki i zasłania pół twarzy :P Może popsuć zgryz i takie tam. dlatego się staram go nie nadużywać. Zresztą pierwszemu dziecko odstawiłam jak miało 7ms, ale teraz coś nie mam tyle samozaparcia.

    Nie wiem...to tak jak z zzo. Nie lubię go, boli mnie potem miejsce wkłucia, a jednak w obliczu bólu porodowego błagam o nie jak o zbawienie ;)
  • andzia8207 06.03.13, 15:13
    A ja żałuje,że mnie nikt wcześniej nie ostrzegł,że może być taka sytuacja,że nie dając dziecku w ogóle smoczka czy butelki,w pewnym momencie (gdyby się to przydało np.w mojej sytuacji-teraz),dziecko tego nie zaakceptuje.Karmiłam synka na żądanie wyłącznie piersią do 6 m(smoczka i butli nie dawałam i panicznie się bałam,bo na poczatku mieliśmy problemy z ssaniem piersi,gdyż w szpitalu,po porodzie gdy nie miałam po cc.pokarmu,piel dały butle i dzidziuś nie chciał ssać piersi,była walka ale się udało),teraz ma 6,5 i już mam dośc tego uwiązania,wszystko podporzadkowane pod piers(synek usypia tylko przy cycu,w nocy budzi się by pociumkać cucusia,nigdzie nie mogę sama na dłużej wyjsć bo się stresuję,że mały za cycem płacze,nie może spać i tp.Jak widzę koleżanki które karmią butelką,śa zadowolone,wyluzowane,maja wszystko fajnie zorganizowane i wszystko w miare przewidywalne,mogą wszędzie i na ile chcę wyjść-z dzieckiem czy bez,to im zazdroszczę,bo ja to sprawiam wrażenie takiej zmarnowanej,umęczonej Matko Polki!Nic tylko CYC!Ciągle cyc,juz mnie to nie cieszy i nie sprawia radości jak kiedyć.Chciałabym czasem dac smoka,by ktoś inny podłał mleko ale mały nie chce!
  • siven1987 06.03.13, 15:54
    Karmiac piersią tez możesz z dzieckiem na dłużej wyjść i nakarmisz piersią. Widzisz czyli tu chodzi o to zeby mieć wiecej czasu na swoje przyjemności. I brawo ze w końcu sie do tego ktos przyznaje, bo to wybór danego rodzica. Tylko ze bywają dzieci butelkowe które tez nie chcą smoka i co wtedy? Na butelkę tez sie mogą w nocy budzić tak samo jak na pierś po kilka razy. Dzieciakom zwykle chodzi o bliskość a nie tylko o jedzenie. Mój chce cycusia nie tylko jak jest głodny ale tez zmęczony, czy zeby sie poczuć bezpiecznie po szczepieniu czy wizycie u lekarza. Pewnie można tez przytulić jak dziecko jest na butli i to uspokoi. U mnie by nie podziałało. Ja świadomie wybrałam kp i mam nadzieje karmić jak najdłużej sie da. Mam nadzieje ze mały sie szybko nie odstawi. Dopiero karmie 7 tygodni ale juz w rodzinie pytają kiedy przestanę bo to takie uwiazanie. Nie mogę wyjść bez zaplanowana i zostawienia dla małego odciagnietego pokarmu, nie pije alkoholu nawet w najmniejszej ilości i sporo czasu siedzę na tyłku zeby mały sie najadl. Sprawia mi to przyjemność bo z butli mm to każdy mógłby go nakarmić a tak tylko ja i to mi daje satysfakcję. Przynajmniej mogę sie nim w nieograniczonej ilości czasu nacieszyć.
  • lozanna_anna 06.03.13, 16:01
    Rozumiem Cię, ja wprowadzałam butelki itp, bo np. karmiłam tylko na leżąco i "na mieście" nie dałabym rady z maluchem... Albo w związku ze starszakiem, którym trzeba się było zająć (jest przewlekle chory-niepełnosp.), nie mogłam sobie pozwolić na wielogodzinne cyckanie.

    Na pocieszenie powiem, że nie masz co się gryźć, że mogłaś wcześniej coś zrobić, niektóre dzieci na żadnym etapie nie akceptują silikonu czy gumy w buzi. I nic z tym nie zrobisz... Nie wiadomo jakby było, a tymczasem już niedługo zacznie się rozszerzanie diety na poważnie i część posiłków będzie niepiersiowych, więc i Ty odetchniesz.

    No a ze spaniem w nocy niestety nie ma reguły, mały po odstawieniu ok roczku, nie przesypiał nocy jeszcze do 2 lat choć potem pił mm z kaszką na noc, córka zaś ładnie śpi w nocy, nawet jak była na piersi.

    Trzymaj się, to minie, a potem satysfakcja ogromna, że się "wykarmiło"!
  • agia78 06.03.13, 16:24
    andzia - nie wiadomo czy takie ostrzeżenie coś by zmieniło...
    Co dziecko to inna sytuacja.
    Moja córeczka ma 8,5 miesiąca - karmiona jest piersią. Smoczka dostała jak miała 2-3 tygodnie, dokarmiana była też butelką (zazwyczaj moim, ale czasem też mm). Po czym - w wieku ok. 4 miesięcy odrzuciła całkowicie butelkę, a smoczek teraz służy jej tylko do zabawy... I też - mimo, że ma już rozszerzoną dietę, pierś musi być pod ręką i basta... A ja za 2 tygodnie wracam do pracy...
    I rozumiem Twoje zmęczenie....
  • yumemi 06.03.13, 19:01
    I też - mimo, że ma już rozszerzoną dietę, pierś
    > musi być pod ręką i basta...

    A tatus jak uspokaja dziecko kiedy zostaje sam z dzieckiem? W dzien czy w nocy?
    --
    -----------------------------------------
  • agia78 06.03.13, 20:23
    yuemi - dziecko wychowuję sama (po powrocie do pracy - z pomocą niani). Ojciec dziecka odszedł kiedy byłam 3cim miesiącu ciąży.
  • yumemi 06.03.13, 22:39
    agia78 napisał(a):

    > yuemi - dziecko wychowuję sama (po powrocie do pracy - z pomocą niani). Ojciec
    > dziecka odszedł kiedy byłam 3cim miesiącu ciąży.

    Dlatego pytam czy samotna mama czy nie. Samotna mama to zupelnie inna historia i kazdy sposob na karmienie sie liczy, butelka, etc
    Jesli matka ma na miejscu partnera, to cos zupelnie innego.
    --
    -----------------------------------------
  • mad_die 06.03.13, 18:53
    ,teraz ma 6,5 i już mam dośc tego uwiązania,wszyst
    > ko podporzadkowane pod piers(synek usypia tylko przy cycu,w nocy budzi się by p
    > ociumkać cucusia,nigdzie nie mogę sama na dłużej wyjsć bo się stresuję,że mały
    > za cycem płacze,nie może spać i tp.
    Możesz przecież wyjść w czasie, gdy ktoś inny daje mu zupę na ten przykład czy kaszę z owocami - zawsze to 2-3h oddechu od dziecka :)
    Mleko tez można podać bez użycia smoczka - teraz to już spokojnie kubek-kapek lub do nauki picia może być. I luzik.

    Jak widzę koleżanki które karmią butelką,śa
    > zadowolone,wyluzowane,maja wszystko fajnie zorganizowane i wszystko w miare prz
    > ewidywalne,mogą wszędzie i na ile chcę wyjść-z dzieckiem czy bez
    No z dzieckiem to Ty też możesz wyjść przecież, tam gdzie one wychodzą z dzieckiem i karmić tam gdzie one karmią - czy się mylę?
    A bez dziecka? Może na początek dostosuj porę wyjścia do dziecka (czyli na przykład w porze tego obiadku podawanego łyżeczką), a potem, za jakiś czas, będziesz mogła i na wieczór wyjść a usypianie zostawić tacie :)

    to im zazdrosz
    > czę,bo ja to sprawiam wrażenie takiej zmarnowanej,umęczonej Matko Polki!Nic tyl
    > ko CYC!Ciągle cyc,juz mnie to nie cieszy i nie sprawia radości jak kiedyć.
    A co kiedyś Cię cieszyło? I czemu teraz już nie cieszy?
    Może to nie o karmienie jako takie chodzi, ale o to, że nie masz czasu dla siebie? To tak jak mówię, wyjście na 2-3 h bez dziecia jest wskazane. A dzieć sobie poradzi :)

    Chcia
    > łabym czasem dac smoka,by ktoś inny podłał mleko ale mały nie chce!
    A po co smoczek teraz?
    Mleko to można podać bez smoczka, w kubeczku już teraz spokojnie możesz, ucz go pić z doidy.
    No i zawsze można dać zupę łyżką :) albo brokuła do rączki i kubek mleka do popicia :)


    --
    BadVista
  • yumemi 06.03.13, 19:00
    czy bez,to im zazdrosz
    > czę,bo ja to sprawiam wrażenie takiej zmarnowanej,umęczonej Matko Polki!Nic tyl
    > ko CYC!

    A gdzie w tym wszystkim jest tatus dziecka?
    KOlejny post zmeczonej (zrozumiale) matki, a slowa o tatusiu nie ma... Gdzie byl tatus od narodzin dziecka, kiedy mogl sie uczyc usypiac dziecko na swoj sposob, i teraz moglabys spokojnie wyjsc, bo tatus wiedzialby jak uspokoic 6.5 miesieczne dziecko? No chyba ze jestes samotna mama, to co innego.

    I ogolnie, patrzac na posty na forum, mam wrazenie ze to jakis syndrom matek w Polsce, gdzie ojcowie sa w odstawce i mamusia zajmuje sie wszystkim, sama w nocy wstaje do dziecka (bo pan maz musi sie wyspac) i dziecka nikt inny nie uspokoi jesli smoczka nie dostaje..
    To nie problem smoczkowy tylko zwykle partnerstwo miedzy rodzicami dziecka.

    --
    -----------------------------------------
  • arathlo 06.03.13, 20:09
    Jak znam życie to tatuś jest w pracy.
    Ja nie pracuję i nie pracowałam zarobkowo nigdy, bo zaczęłam dzieci robić na studiach ;) Teraz trzecie w drodze. No ktoś musi na to zarobić, pieniądze na drzewie nie rosną, co najwyżej gruszki na wierzbie :P
    Z jednej strony chciałabym żeby maż wstawał w nocy i takie tam, aczkolwiek z drugiej jestem na tyle wyrozumiała, że wiem, że potrzebuje się wyspać. Oczywiście- ja też. Z tym, że ja mogę zrobić to z dzieckiem, jak mój pierwszy synek się urodził to sypiałam do 12! W międzyczasie karmiąc. Teraz starszak jest w przedszkolu, 1,5roczna córcia w domu, szczęsliwie śpi po ok 2 godziny dziennie a czasem dłużej, więc jak mam ochotę to też mogę się wyspać z nią. Jak się urodzi Niuniek to pewnie też będę w tym czasie podsypiać (oby tylko on też miał ochotę w tym czasie, ale mam nadzieję, że pierś+przytulańce go będą koić przynajmniej w pierwszych miesiącach :P). Poza tym mogę się walnąć na kanapie i patrzeć co dziecko robi a nawet przydrzemać, mało jest do nabrojenia jak kuchnia i łazienka zamknięte- najwyżej narozwala zabawki, od tego się nie umiera. Tak jak się nie umiera od brudnych garów czy plamy na podłodze (choć może wkurzać), natomiast jak mój mąż będzie bezproduktywny w pracy może się to przełożyć na pieniążki a wtedy wszyscy- i ja i dzieci, odczujemy skutki.
    Choć oczywiście zazdroszczę tym matkom, których mężowie wstają w nocy, mimo że pracują- słyszałam o takich ;) Podobno istnieją, choć nikt ich nie widział- jak yeti :P
    A wyjść mogę. Wiem, że nieraz (mimo smoczka) ten czas który ja wyszłam dzieciorki spędzały na brzuchu taty. Więc jak dziecko chce się przytulić to żadna guma go nie oszuka ;)
  • drotka21 06.03.13, 20:26
    He he ;) i właśnie jednym z pozytywów ściągania pokarmu jest to, że mąż może wstać w nocy i nakarmić dzidzię ;) i mój mąż pracuje więc koleżanko droga Yeti może też istnieją ;D no ale taką jędzą straszną nie jestem więc w tygodniu robił to aż raz ;) natomiast z piątku na sobotę i z soboty na niedziele jest mamką ;D
  • arathlo 06.03.13, 20:38
    drotka21 napisała:

    > He he ;) i właśnie jednym z pozytywów ściągania pokarmu jest to, że mąż może ws
    > tać w nocy i nakarmić dzidzię ;) i mój mąż pracuje więc koleżanko droga Yeti mo
    > że też istnieją ;D no ale taką jędzą straszną nie jestem więc w tygodniu robił
    > to aż raz ;) natomiast z piątku na sobotę i z soboty na niedziele jest mamką ;D

    nie no, ja mówię, że słyszałam o takich :) nawet u kolezanek to wierzę ;) I fajnie. Grunt to żeby to pasowało obydwojgu. Ale ja...nie wiem...może za dobre dzieci mam :P ale naprawdę miałam się kiedy wysypiać ;) A on spać nie pójdzie głową na klawiaturze. Jakby sam chciał to bym skorzystała, a pewnie! ;) ale jakoś się nie kwapi. Myślę, że gdybym pracowała to chciałabym żebyśmy się dzielili po równo tym obowiązkiem. Albo gdybym chodziła na studia w weekendy to założmy ja wstaję w tygodniu a on w weekendy :) No ale cóż...na razie się złotówki nie przyłożyłam do budżetu domowego od 5 lat, więc nie pyskuję :P
  • yumemi 06.03.13, 22:41
    drotka21 napisała:

    > He he ;) i właśnie jednym z pozytywów ściągania pokarmu jest to, że mąż może ws
    > tać w nocy i nakarmić dzidzię ;)

    Na szczescie ja nie musialam bawic sie w odciaganie:) Po prostu karmilam, a maz tylko lulal dziecko:) Nie widzialam potrzeby u noworodka bawic sie z butelka kiedy mialam piers:)

    Nie rozumiem argumentu ze maz pracuje, co ma to do rzeczy, kobiety tez pracuja:)
    --
    -----------------------------------------
  • yumemi 06.03.13, 22:38
    arathlo napisała:

    > Jak znam życie to tatuś jest w pracy.

    Cala dobe? Na noc nie wraca? To bym sie martwila...
    --
    -----------------------------------------
  • undostres 06.03.13, 19:25
    w koncu jakis glos rozsadku :)
    podczytuje czasem forum, ale nie ukrywam przeszkadza mi wszechwiedzacy i karcacy ton forumowiczek...
    karmie drugie dziecko piersia, czasami zdarzaja sie problemy, zagladam po porady a tutaj tylko kategoryczne nakazy, a przede wszystkim zakazy! zamiast zyczliwosci... u nas tez jest smok i picie z butelki odciagnietego mleka. mamy rowniez MM w buteleczkach w razie draki. czasami mala zglodnieje gdy nie ma mnie w domu, mam starsza corke, ona tez potrzebuje mojego czasu. czasami sie da, po co kategorycznie zabraniac...? Kazda kochajaca mama chce jak najlepiej dla swojego dziecka, po co ja dolowac gdy okrutna poda dziecku smoczek gdy nie moze juz zniesc uwieszonego na zmaltretowanym sutku, milusinskeigo? ;) Fajnie by bylo gdyby kobiety sie wspieraly, a nie wytykaly bledy... ale, to jakos slabo nam wychodzi, a szkoda :( przeciez w takich sprawach jak karmienie piersia mozemy liczyc tylko na zrozumienie innych kobiet!
    --
    a ja jestem prosze pana na zakrecie
  • arathlo 06.03.13, 20:35
    tak czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy uważają, że jak się poda pierwszemu dziecku smoczek to od razu należy kastrować/sterylizować by nie odchować więcej nieszczęśliwych dzieci z traumą z dzieciństwa od zatykania smoczkiem
    I ja nie kwestionuję, że to może popsuć kp...ale właśnie może, a nie musi. Być może statystyki mówią co innego...ale jakoś wokół mnie większość znajomych mam karmiących piersią używała smoczka i żadnej nic to nie zepsuło. Znam jeszcze dwie co ich dzieci nie chciały, a one bardzo. Pozostałe karmią butelką z wyboru. Tylko jedną oprócz mnie znam, której kp nie wychodziło, chociaż chciała, karmiła odciąganym i mm przez 7ms.
    A tak naprawdę wszystko sprowadza się do braku odpowiedniej opieki laktacyjnej, bo trudno trafić na dobrą nawet prywatnie (ja nie trafiłam i kasa w błoto).
  • yumemi 06.03.13, 22:37
    karmie drugie dziecko piersia, czasami zdarzaja sie problemy, zagladam po porad
    > y a tutaj tylko kategoryczne nakazy, a przede wszystkim zakazy! zamiast zyczliw
    > osci... u nas tez jest smok i picie z butelki odciagnietego mleka.

    O mamo jedyna.. jesli przychodzisz na forum i dajesz butle i smoczka a dziecko wariuje przy piersi i zle przybiera, mamy poglaskac po glowie i powiedziec super, tylko tak dalej. Za miesiac juz nie bedziesz karmic, ale super:)
    Nie wiem, jakas dziwna jestem ale jesli chce karmic to chce wiedziec co zrobic jesli mam problem. Jesli boli mnie zab i mam ochote na czekolade to slucham rady dentysty ktory mowi zebym czekolade odstawila - nie mowie ze dentystka powinna byc bardziej wspolczujaca i powiedziec zebym ta czekolade jadla.
    Jesli nie masz problemow z karmieniem, to na forum KP nie przychodzisz. Jesli masz problemy, i chcesz karmic, to robisz tak zeby je rozwiazac, chyba ze Ci to obojetne czy karmisz i wtedy nie ma to wiekszego znaczenia.

    Kazda kochajaca mama chce jak najlepiej dla swojego d
    > ziecka, po co ja dolowac gdy okrutna poda dziecku smoczek gdy nie moze juz znie
    > sc uwieszonego na zmaltretowanym sutku, milusinskeigo? ;)
    Dla zmaltretowanego sutka dziecko ktore ssie smoczek moze oznaczac jeszcze wieksze zmaltretowanie i bol. Nie pojmuje jak mozna komus kto chce karmic i cierpi bolesne karmienia, zeby dalej dawal smoczek nawet jesli boli...

    Fajnie by bylo gdyby
    > kobiety sie wspieraly, a nie wytykaly bledy... ale, to jakos slabo nam wychodzi
    > , a szkoda :( przeciez w takich sprawach jak karmienie piersia mozemy liczyc ty
    > lko na zrozumienie innych kobiet!
    Czyli co, jak boli ssanie to mamy oferowac zrozumienie, ale nie pomagac rozwiazac problem, tak?:))) Troche sie pogubilam.

    --
    -----------------------------------------
  • andzia8207 06.03.13, 20:58
    U nas jest tatuś i nawet chetny do pomocy,do usypiania(do wstawania gorzej),bo pracuje i nie mam sumienia go budzić ,co i tak by nic nie dało,bo właśnie cały problem polega na tym,że mały chce tylko cycusia!z tata się pobawi,poprzytula i td ale jak przychodzi co do czego to musi być cycuś a jak nie ma to jest płacz!Nigdy nie wiem kiedy to nastąpi ,nie umiem tego przewidzieć dlatego nie mam szans na jakieś dłuższe samotne wyjście(już nie raz musiałam biegiem wracać,bo mąż dzwonił,że mały płacze).Z nim też wychodzę ale nie potrafię się przemóc z karmieniem przy innych. Na razie nie potrafie sobie wyobrazić jak to dalej będzie i czy kiedyś się skończy.Miałam wracac do pracy ale muszę wziąc trohę urlopu wychowawczego,bo nie wyobrazam sobie by synek szedł do żłobka(choć może wtedy by sie nauczył,że nie zawsze jest cycuś)ale postanowiliśmy,że jeszcze poczekamy.
    Rozszerzamy dietę ale i tak każdy posiłek jest popijany mleczkiem.Z kubeczka Diody też go uczę pic ale to na razie są próby.
    Nie wiem,nie wiem jak to będzie...Dzięki za wiele słów otuchy!!!
  • drotka21 07.03.13, 08:59
    Heh... jak byłam w ciąży to mąż mówił do mnie czasami "oso kotna" ;) po urodzeniu, że sobie "żmiję" do gniazda wziął :) oczywiście wszystko w żartach ;) ale jak tak się czyta to forum to naprawdę jak Cię nie z tej strony użądlą to z drugiej ukąszą. Strasznie dużo jadu w wypowiedziach co niektórych, czasami aż wulgarnych i świadczących wyłącznie o braku dobrego wychowania. A tak naprawdę to każda z nas swoje przeszła, miała załamki, noce nieprzespane i kto jak kto ale My baby powinnyśmy się wspierać a nie wytykać co która dała, zrobiła czy nie zrobiła swojemu dziecku. A jutro nasze święto ;D więc na "szampkę lampana" Piccolo sobie trzeba pozwolić i wypić za siebie, ze się daje radę ;)
  • ciociazlarada 07.03.13, 14:49
    Mądrze napisane. Choć moje dziecko na oczy butelki w życiu nie widziało, ani nawet strzykawki czy kubeczka, po przeczytaniu tego wątku już wiem co to jest "terror laktacyjny".

    Ciekawe co z dziećmi, które mają bardzo dużą potrzebę ssania, zapewne ignorujemy ją w imię wyższych ideałów bezsmoczkowej matki? Albo jak uspokoić takie nakarmione i chustowe dziecko na spacerze w mroźny zimowy dzień?
  • tomblibusiowa 08.03.13, 23:22
    A ja myślę, że ten terroryzm to taki ich wentyl bezpieczeństwa, no gdzieś musi ujść to całe napięcie wynikające z absolutnego poświęcenia i negowania własnych potrzeb...
    No i złamałam moją naczelną zasadę: nie oceniać! Czyżbym od tego czytania się zaraziła "najmojszą racją" ?! ;)
    --
    Tomblibusie – trzy stworki o imionach Ooo, Eee i Unn. Mieszkają w dużym, zielonym krzewie. Grają na instrumentach oraz często myją zęby. Tomblibusie wydają dźwięk: "tombliboo".
    :]
  • moniaak27 09.03.13, 11:26
    tomblibusiowa napisał(a):

    > A ja myślę, że ten terroryzm to taki ich wentyl bezpieczeństwa, no gdzieś musi
    > ujść to całe napięcie wynikające z absolutnego poświęcenia i negowania własnych
    > potrzeb...

    zgadzam się w 100% dlaczego na forum butelkowym nie ma tyle jadu złośliwości i oceniania???tylko wsparcie i dobre rady:) tu jest grupa kobiet które tylko czekają żeby wylac swoj jad i gniew na inne leniwe matki:PP moj aly jest tylko kp a ja marze zeby chciał smoka a nie chce. jest na piersi i sprawia mi to mega przyjemność ale do cholery czasem tez potrzebuje cos zrobic dla siebie i nie znaczy to ze jestem leniwa bo nie chce mi sie lezec z własnym dzieckiem. tylko ze terrorystki tego nie ogarniaja... dobrze ze dajecie rady itd ale troche zrozumienia by sie przydało...
  • mad_die 09.03.13, 12:07
    tomblibusiowa napisał(a):

    > A ja myślę, że ten terroryzm to taki ich wentyl bezpieczeństwa, no gdzieś musi
    > ujść to całe napięcie wynikające z absolutnego poświęcenia i negowania własnych
    > potrzeb...
    Nie wiem, jak Ty, ale ja się ani nie poświęcam ani własnych potrzeb nie neguję :)

    A to forum jest na temat karmienia piersią, a nie dawania smoczków i butelek.
    Jak chcę wsparcia to idę na dkp lub amc lub dzwonie do mamy :P





    --
    BadVista
  • siven1987 09.03.13, 16:13
    Uważam ze sie nie poświęcam. Wychodze kiedy chce i gdzie chce. Jezeli mały odrzucilby pierś to byłby na butelce. Póki co cieszę sie z tegoco mam. Dzisiaj mały jeździł w wózku 3 h jak byłam na wychodnym, a zajmował sie nim tatuś i dziadkowie i smok nie był potrzebny.
  • ciociazlarada 09.03.13, 19:03
    siven1987 napisała:

    > Uważam ze sie nie poświęcam. Wychodze kiedy chce i gdzie chce.

    Ja również - z dzieckiem w chuście i smoczkiem na sznurku w kieszeni.

    > Dzisiaj mały
    > jeździł w wózku 3 h jak byłam na wychodnym, a zajmował sie nim tatuś i dziadko
    > wie i smok nie był potrzebny.

    Pozazdrościć. Nie mam dziadków-opiekunów a chustowe dzieci nie akceptują zazwyczaj leżenia plackiem w wózku. Moje nie jest wyjątkiem, w wózku ryczy jak obdzierane ze skóry.

  • siven1987 09.03.13, 20:53
    ciociazlarada napisała:

    > siven1987 napisała:
    >
    > > Uważam ze sie nie poświęcam. Wychodze kiedy chce i gdzie chce.
    >
    > Ja również - z dzieckiem w chuście i smoczkiem na sznurku w kieszeni.
    >
    > > Dzisiaj mały
    > > jeździł w wózku 3 h jak byłam na wychodnym, a zajmował sie nim tatuś i d
    > ziadko
    > > wie i smok nie był potrzebny.
    >
    > Pozazdrościć. Nie mam dziadków-opiekunów a chustowe dzieci nie akceptują zazwyc
    > zaj leżenia plackiem w wózku. Moje nie jest wyjątkiem, w wózku ryczy jak obdzie
    > rane ze skóry.
    >
    Tak mam dziadków od święta. Właśnie udało mi sie przyjechać do rodziców jak wrócę do siebie to nadal będę z nim sama. Mój chusty niestety nie akceptuje. Marudzenie i ryk na każda próbę wiązania go w chuscie. Także kasa w błoto. W wózku jak zaśnie to spi i jest ok. Smoczka nie chce i go do niego zmuszać nie będę. Na sile go nie wsadze, trudno trzeba sie pogodzić z tym ze dziecko zamiennikow nie akceptuje chce byc ze mną i juz.
  • ciociazlarada 09.03.13, 22:43
    siven1987 napisała:


    > > siven1987 napisała:

    Mój chusty niestety nie akceptuje. Marud
    > zenie i ryk na każda próbę wiązania go w chuscie. Także kasa w błoto. W wózku j
    > ak zaśnie to spi i jest ok.

    Mogłabym napisać zgodnie z duchem forum, że Ci się nie chce i co z Ciebie za matka, skoro pozbawiasz dziecko należnej mu bliskości wożąc je plackiem w susbstytucie;-)

    Ale tak na poważnie - jeśli dziecko jest malutkie, to na bank źle wiążesz albo chusta marna (więc trudna w obsłudze dla początkującej), albo obydwie rzeczy na raz.
    Z chustą jak z karmieniem - jeżeli Ci nie idzie, spotkaj się z doradcą albo poszukaj lokalnego Klubu Kangura czy innej podobnej inicjatywy. Nie mówiąc już o tym, że niektóre chusty nadają się co najwyżej do noszenia ziemniaków - z taką twardą "deską" wiele nie zdziałasz.

    --
    http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/l/luz51v2rd.png
  • siven1987 10.03.13, 01:23
    Obie rzeczy sprawdzone i nadal młody chusty nie chce i juz. Nie będę go zmuszać jeslijemu to nie odpowiada. Nie wszystkie dzieci lubią chusty i nie wszystkie lubią smoczek. Mój smoka nie znosi i tak samo nie znosi chusty. Widać woli sie czasami od mnie odkleic i popac w wózku. Tak samo ze smoczkiem nie mecze go i nie wpycham na sile jezeli widzę ze od tego jeszcze bardziej płacze.
  • ciociazlarada 11.03.13, 11:02
    siven1987 napisała:

    > Obie rzeczy sprawdzone i nadal młody chusty nie chce i juz.

    Może warto w takim razie, żeby obejrzał go specjalista? Jeśli dobrze wiążesz a mimo to malutkie dziecko nie akceptuje chusty, to może to wynikać z problemów z napięciem mięśniowym/SI. Mówię serio, choć oczywiście nie traktuj diagnoz forumowych jako wyroczni.
  • siven1987 11.03.13, 12:27
    Napięcie ok. Nie każde dziecko musi kochać chuste tak samo jak nie każde ssie smoczka. Dzieci sa rożne, każde woli co innego.


  • siven1987 11.03.13, 13:29
    Cud sie stał młody zasnął w chuscie. Zwracam honor, działa.
  • lozanna_anna 09.03.13, 17:34
    > A to forum jest na temat karmienia piersią, a nie dawania smoczków i butelek.
    > Jak chcę wsparcia to idę na dkp lub amc lub dzwonie do mamy :P
    >

    A ja właśnie poprzez swój post chciałam powiedzieć, że istnieje coś takiego jak karmienie piersią i dawanie smoczków i butelek. Co więcej i to z sukcesem, gdzie dzieci przybierają na wadze i są karmione na żądanie.

    Idąc tą logiką powinno być chyba forum - kp bez smoczków, butelek do 3 r.ż., kp ze smoczkiem, kp i dokarmianie etc. etc.

    Nigdy nie sądziłam, że smoczek można traktować tak ideologicznie...
  • mad_die 09.03.13, 20:50

    > A ja właśnie poprzez swój post chciałam powiedzieć, że istnieje coś takiego
    > jak karmienie piersią i dawanie smoczków i butelek.

    No może i istnieje, ale to forum właśnie pokazuje, że dawanie smoczków i butelek utrudnia karmienie na żądanie. Ba, w ogóle karmienie...

    Co więcej i to z sukces
    > em, gdzie dzieci przybierają na wadze i są karmione na żądanie.
    No niestety, ale dawanie smoczków i butelek wyklucza karmienie na żądanie.

    >
    > Idąc tą logiką powinno być chyba forum - kp bez smoczków, butelek do 3 r.ż., k
    > p ze smoczkiem, kp i dokarmianie etc. etc.
    A po co? Wystarczy że na tym forum będzie się o karmieniu peirsią rozmawiać, a nie o tym, jak to wspaniale sobie życie można ułatwić dając smoczek-zatyczkę i butelkę...

    >
    > Nigdy nie sądziłam, że smoczek można traktować tak ideologicznie...
    Jeśli o mnie chodzi, to nie jest żadna ideologia, ot fakt - smoczek dziecku piersiowemu nie jest potrzebny. I już.


    --
    BadVista
  • mad_die 09.03.13, 12:04
    > Ciekawe co z dziećmi, które mają bardzo dużą potrzebę ssania, zapewne ignorujem
    > y ją w imię wyższych ideałów bezsmoczkowej matki?
    Wszystkie dzieci mają bardzo dużą potrzebę ssania, gdyby nie ta potrzeba to by raczej nie przeżyły.
    I nie, niczego nie ignorujemy tylko ją zaspokajamy, dając pierś.

    Albo jak uspokoić takie nakar
    > mione i chustowe dziecko na spacerze w mroźny zimowy dzień?
    No nie wiem, moje dzieci jak były nakarmione i blisko mnie to nie musiałam ich niczym uspokajać. Jak dziecko nadal chce ssać, znaczy, że posiłku nie skończyło jeszcze...

    --
    BadVista
  • lozanna_anna 09.03.13, 17:59

    > No nie wiem, moje dzieci jak były nakarmione i blisko mnie to nie musiałam ich
    > niczym uspokajać. Jak dziecko nadal chce ssać, znaczy, że posiłku nie skończyło
    > jeszcze...

    Jak się mają do tego teksty, że kp to nie tylko jedzenie, że to zaspokojenie potrzeby ssania, bliskości, chęci przytulenia, bycia blisko mamy.
    Jeśli moje dziecko było najedzone i nadal chciało ssać, to albo sobie ssało, bo mogłam sobie na to pozwolić czasowo, albo dostawało smoczka i szło spać, a ja mogłam się zająć domem, starszym dzieckiem lub porobić coś dla siebie bez dziecka u piersi. I co w tym strasznego, nadal nie rozumiem :(

    Co do najedzenia się, to moja córka była cały czas 97 centyl wagowo, więc zdecydowanie najadała się (urodziła się między 25-50), smoczek niczego tu nie zepsuł.

  • ciociazlarada 09.03.13, 18:14
    mad_die napisała:

    > Wszystkie dzieci mają bardzo dużą potrzebę ssania, gdyby nie ta potrzeba to by
    > raczej nie przeżyły.
    > I nie, niczego nie ignorujemy tylko ją zaspokajamy, dając pierś.

    To miło, że Twoje dziecko zawsze tylko chce pierś i tylko pierś je uspokaja nawet wtedy, kiedy mleko wylewa mu się nosem. A moje nie. Moje jest w stanie "ciumkać" nieodżywczo pierś dla uspokojenia się/uśnięcia jedynie wtedy, kiedy jest spokojne, a że uspokaja je tylko ssanie, to mamy tutaj węzeł lekko gordyjski...

    > No nie wiem, moje dzieci jak były nakarmione i blisko mnie to nie musiałam ich
    > niczym uspokajać.

    No widzisz, a moje potrafi nagle wydrzeć się w środku miasta bo zobaczyło np. kolorową wystawę i chce za wszelką cenę wyjść z chusty, taki wiek, pani, że w 2X i kieszonce już wkurzona, a w plecaku jeszcze przestraszona... Oczywiście mogę wyjmować, ale z założenia nie ciągnę za sobą przyczepy z podręczną przebieralnią, zimą noszę w płaszczu dla dwojga z wpinką i dziecko pod chustą jest w bieliźnie.

    Jak dziecko nadal chce ssać, znaczy, że posiłku nie skończyło
    > jeszcze...

    Twoje zapewne tak miało, moje chce ssać prawie zawsze. Gdyby ssanie łączyło się tylko z jedzeniem, żadne dziecko nie ssałoby kciuka, nieprawdaż?


  • mad_die 09.03.13, 21:04

    >
    > To miło, że Twoje dziecko zawsze tylko chce pierś i tylko pierś je uspokaja naw
    > et wtedy, kiedy mleko wylewa mu się nosem. A moje nie. Moje jest w stanie "cium
    > kać" nieodżywczo pierś dla uspokojenia się/uśnięcia jedynie wtedy, kiedy jest s
    > pokojne, a że uspokaja je tylko ssanie, to mamy tutaj węzeł lekko gordyjski...
    I tak miało od zawsze? Czy dopiero jak nauczyło się, że istnieje coś takiego co można ssać, a mleko z tego czegoś nie poleci?



    > No widzisz, a moje potrafi nagle wydrzeć się w środku miasta bo zobaczyło np. k
    > olorową wystawę i chce za wszelką cenę wyjść z chusty, taki wiek, pani, że w 2X
    > i kieszonce już wkurzona, a w plecaku jeszcze przestraszona... Oczywiście mog
    > ę wyjmować, ale z założenia nie ciągnę za sobą przyczepy z podręczną przebieral
    > nią, zimą noszę w płaszczu dla dwojga z wpinką i dziecko pod chustą jest w biel
    > iźnie.
    Czy ja dobrze rozumiem, zamiast już w takim wieku tłumaczyć dziecku, że za chwilę Cię wyciągnę/wyjmę z chusty jak w domu będziemy czy gdzie tam zmierzacie, to wolisz je smoczkiem zatkać?

    >
    > Jak dziecko nadal chce ssać, znaczy, że posiłku nie skończyło
    > > jeszcze...
    >
    > Twoje zapewne tak miało, moje chce ssać prawie zawsze. Gdyby ssanie łączyło się
    > tylko z jedzeniem, żadne dziecko nie ssałoby kciuka, nieprawdaż?
    Dziecko zaczyna ssać kciuka tak samo jak ssie piąstki, róg kocyka czy potem palce u nóg - ot poznaje otoczenie. Niektórym dzieciom zostaje ssanie kciuka jako ukojenie, głównie przez zaniedbanie rodziców, którzy tegoż kciuka z buzi nie wyjmowali i nie zajmowali się dzieckiem, nie zajmowali mu rączek - ot pewnie wychodzili z założenia, że "jejku, jaki ten nasz synek mądry i kochany, ma 4msce i potrafi się pięknie sam sobą zająć".
    I tak, z dwojga złego, jak się dziecię chce zatkać, sprawić, by było mniej absorbujące niż jesteśmy to w danym momencie znieść, to lepiej dać mu tego smoczka i mieć święty spokój.
    Ja jednak wychodzę z założenia, że ani kciuk ani smoczek nie nadaje się do ssania. Tylko pierś.

    >


    --
    BadVista
  • ciociazlarada 09.03.13, 22:12
    mad_die napisała:

    > I tak miało od zawsze? Czy dopiero jak nauczyło się, że istnieje coś takiego co
    > można ssać, a mleko z tego czegoś nie poleci?

    Nie, nie miało tak zawsze. Zanim wprowadziłam smoczek to potrafiło płakać (przy piersi, albo na klacie u ojca) i z 4 godziny przed zaśnięciem.
    >
    >
    >
    > Czy ja dobrze rozumiem, zamiast już w takim wieku tłumaczyć dziecku, że za chwi
    > lę Cię wyciągnę/wyjmę z chusty jak w domu będziemy czy gdzie tam zmierzacie, to
    > wolisz je smoczkiem zatkać?

    No i tutaj mamy zonk, bo tłumaczyć owszem, mogę, ale dziecko ma 12 tygodni. Moje umiejętności negocjacji są w tym przypadku niestety słabe. Wolę zapewnić coś, co skieruje uwagę niejako "do wewnątrz", zwłaszcza jeśli przed nami jeszcze godzina drogi do domu.
    >
    >
    > I tak, z dwojga złego, jak się dziecię chce zatkać, sprawić, by było mniej abso
    > rbujące niż jesteśmy to w danym momencie znieść, to lepiej dać mu tego smoczka
    > i mieć święty spokój.
    > Ja jednak wychodzę z założenia, że ani kciuk ani smoczek nie nadaje się do ssan
    > ia. Tylko pierś.
    >

    Mam wrażenie, że piszesz z teorii i dzieci ryczących godzinami przy piersi nocą nie miałaś. Wtedy owszem, łatwo mieć takie poglądy. Zwykle około 2-3 w nocy się wymięka, a przede wszystkim szuka wszystkich możliwych rozwiązań, aby ulżyć i pomóc jakoś czerwonemu i wrzeszczącemu na najwyższych obrotach dziecku. Podejrzewam, że niektóre forumki szukające tu pomocy (np. marcowa_aprilla), mogą być w takiej sytuacji. Szkoda, że się dowiadują z tego forum, że nie są wystarczająco dobrymi matkami - dla mnie to się właśnie nazywa terror laktacyjny, mimo że sama karmię piersią od pierwszych chwil po porodzie. No ale na forum łatwo się zapędzić.
    Ja tylko apeluję, żeby czasami ugryźć się w klawiaturę...
  • andzia8207 10.03.13, 10:59
    Zgadzam się,że rady niektórych (dotyczące dawania TYLKO piersi,zero smoczków,kciuków i tp.natychmiastowe reagowanie na każde zajęknięcie dziecka,usypianie przy piersi,na rękach,spanie z rodzicami itp) są piękne w TEORII..Ja NIESTETYnasłuchałam się i naczytałam właśnie o tym "bezstresowym wychowaniu"też zmarzyło mi się być "matką idealną"poświęcającą się całkowicie dziecku, więc wszystkich rad się konsekwentnie trzymałam,przekonywałam /zmuszałam wręcz do nich mężą-bo dla dobra dziecka,dla jego poczucia bezpieczeństwa,dla jego rozwoju i tp.a siebie totalnie zaniedbałam,postawiłam na daleki plan i w efekcie czego teraz moje dziecko ma teraz matkę w "rozsypce" bez energii zyciowej,zmęczoną,smutną,zaniedbaną,złą na cały świat albo na samą siebie(bo sama już nie wiem)i te emocje mu przekazuje w mleku z piersi.....i co to jest takie zdrowe dla niego?Nie sądze.Jak już pisałam wcześniej,znam wiele kobiet,które dawały dziecku mm, butle,smoka,dziecko było zostawiane pod opieką innych od początku i są teraz tak samo szczęśliwe,dobrze się rozwijają,nie chorują,są wesołe i tp ich matki też!!!A też tak mogłam ale posłuchałam właśnie takich"cudownych"rad i Ci co mi je na początku dawali teraz umywają ręce i argumentów już im brak!
  • siven1987 10.03.13, 11:27
    andzia8207 napisał(a):

    > Zgadzam się,że rady niektórych (dotyczące dawania TYLKO piersi,zero smoczków,kc
    > iuków i tp.natychmiastowe reagowanie na każde zajęknięcie dziecka,usypianie prz
    > y piersi,na rękach,spanie z rodzicami itp) są piękne w TEORII..Ja NIESTETYnas
    > łuchałam się i naczytałam właśnie o tym "bezstresowym wychowaniu"też zmarzyło m
    > i się być "matką idealną"poświęcającą się całkowicie dziecku, więc wszystkich r
    > ad się konsekwentnie trzymałam,przekonywałam /zmuszałam wręcz do nich mężą-bo d
    > la dobra dziecka,dla jego poczucia bezpieczeństwa,dla jego rozwoju i tp.a siebi
    > e totalnie zaniedbałam,postawiłam na daleki plan i w efekcie czego teraz moje d
    > ziecko ma teraz matkę w "rozsypce" bez energii zyciowej,zmęczoną,smutną,zaniedb
    > aną,złą na cały świat albo na samą siebie(bo sama już nie wiem)i te emocje mu p
    > rzekazuje w mleku z piersi.....i co to jest takie zdrowe dla niego?Nie sądze.Ja
    > k już pisałam wcześniej,znam wiele kobiet,które dawały dziecku mm, butle,smoka,
    > dziecko było zostawiane pod opieką innych od początku i są teraz tak samo szczę
    > śliwe,dobrze się rozwijają,nie chorują,są wesołe i tp ich matki też!!!A też tak
    > mogłam ale posłuchałam właśnie takich"cudownych"rad i Ci co mi je na początku
    > dawali teraz umywają ręce i argumentów już im brak!

    Jezeli nie miałas przekonania pełnego do takiego modelu wychowania to po co go stosowalas? To jest kwestia podejścia. Ja nie uważam ze sie poświęcam dla dziecka. Nie uważam tez ze reagowania na jego potrzeby nie uważam za bezstresowe wychowanie. Spanie z rodzicami we wczesnym dzieciństwie tez nie jest wyrzeczeniem. Moim zdaniem jezeli ktos mówi ze sie poświęca dla dziecka to to jest jakieś złe podejście. Nigdy bym nie mówiła ze sie poświęcam to tak jakbym traciła cos na rzecz posiadania dziecka a ja tylko na tym zyskuje.
  • andzia8207 10.03.13, 13:07
    he.ja na początku tez nie odbierałam tego jako poświecenia w złym tego słowa znaczeniu,byłam zachwycona ze udało mi sie wygrac walke o karmienie piersią,byłam dumna ze moje dziecko nie ma w buzi smoka jak inne dzieci,że błogo zasypia w moich ramionach,dałam się omotać teoriom "bezstresowego wychowania" "rodzicielstwa bliskości"ale każdy kij ma dwa końce i teraz to się obróciło przeciwko mnie i mojemu dziecku.Nie przewidziałam,jak to się potoczy.Ale to historia dłuuuuuga.W każdym razie dopiero teraz widzę,ze to nie jest takie dla wszystkich cudowne....a te potempiane przez niektórych 'ułatwiacze'nie są takim złem!Chce tylko powiedzieć,ze Załuje,ze je całkowicie wyeliminowałam.
  • siven1987 10.03.13, 14:18
    Ilu rodziców tyle opinii na temat wychowania dzieci nie ma sensu wzajemne przekonywania co jest lepsze. Dzieci sa rożne to co dziala na jedne nie działa na drugie. Ja nie wiem jak miałabym zmusić moje dziecko do ssania smoczka jezeli on go nie lubi. Moze przez to jest dzieckiem wymagającym wiecej czasu i uwagi ale to jest ryzyko posiadania dziecka. Moze byc i tak ze dziecko smoczkowo butelkowe tez bedzie placzliwe i bedzie potrzebowało wiecej czasu rodzicow.
  • yumemi 11.03.13, 19:30
    a przede wszystkim szuka wszystkich możliwych rozwiązań, aby ulżyć
    > i pomóc jakoś czerwonemu i wrzeszczącemu na najwyższych obrotach dziecku.

    Wiesz, tak sie sklada ze duzo podrozuje samolotami:) I to co teraz napisalas powinnas powiedziec tym mamom ktore bardzo wiele razy widuje, mamom ktore wybraly uspokajanie smoczkowe, jako przeciez ogromne ulatwienie - i sytuacje co sie dzieje kiedy dziecko wypluwa smoczek ktory po podlodze toczy sie na koniec samolotu (bo zwykle dziecko najbardziej wariuje przy starcie i ladowaniu).
    I smoczka nie ma. Na 2-3h lot. I wierz mi, przeszlam troche lotow gdzie taki super wygodny system smoczkowy tak dawal matce w kosc, ze miala dosyc za wszystkie czasy..
    Dlatego przy dzieciach wybralam moze czasem bardziej wymagajacy wyobrazni i zabiegow system bezsmoczkowy, dzieki temu w podrozy nigdy nie mialam problemu:)
    I ilekroc w samolocie widze mamy karmiace piersia i bez smoczkow - gwarantowane ze dziecko bedzie spokojne:)

    > Mam wrażenie, że piszesz z teorii i dzieci ryczących godzinami przy piersi nocą
    > nie miałaś. Wtedy owszem, łatwo mieć takie poglądy. Zwykle około 2-3 w nocy s
    > ię wymięka, a przede wszystkim szuka wszystkich możliwych rozwiązań, aby ulżyć
    > i pomóc jakoś czerwonemu i wrzeszczącemu na najwyższych obrotach dziecku. Pode
    > jrzewam, że niektóre forumki szukające tu pomocy (np. marcowa_aprilla), mogą by
    > ć w takiej sytuacji
    A czemu nie dac piersi do ssania po prostu? dziecko ktore umie ssac, zwykle bedzie ssac. Jesli nie bedzie, smoczka tez nie bedzie:))

    Z mojego punktu widzenia smoczek to zadne ulatwienie. Wrecz utrudnienie, poza chwilowymi sytuacjami kiedy chcemy dziecko gdzies odlozyc zeby grzecznie lezalo i nie ssalo naszej piersi. Ale tyle przez kilka miesiecy moglam przetrwac, za cene ogolnego spokoju, braku traumatycznej sytuacji zgubienia smoczka w podrozy itp.
    --
    -----------------------------------------
  • siven1987 11.03.13, 20:03
    Najgorsze jest wieczne wyparzanie i przymus pilnowania smoczka. Jak dziecko starsze to moze go wyrzucić a za minutę znowu ssac a tu trzeba umyć wyparzyc a dziec czeka. A pierś sie wyciąga i juz.
  • guderianka 11.03.13, 20:59
    yumeni-głupie matki to były, że na długą podróż brały tylko jeden smoczek ;)

    Smoczek to fajne narzędzie trzeba tylko z niego umiejętnie korzystać-podobnie jak z noża, podobnie jak z internetu ;)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • yumemi 11.03.13, 23:23
    Nawet jesli miały kolejny smoczek, zawsze był wrzask.
    Nie masz pojęcia ile mam dzieci ze smoczkami widziałam wrzeszczacych większa cześć lotu..
    Dziecko które ssie piers cały lot, moze sobie cały czas po troche ssac, co bardzo ładnie wyrównuje różnice ciśnień. Przy smoczku nie pije nic i zaczynaja sie schody.
    Takie tylko drobne spostrzeżenia z ponad 10 lat czestego latania samolotem :-)
    Jesli ktoś nie podróżuje, nie ma problemu:-)
    Albo nosi ileś smoczkow i ma szczescie ze np nie doskwieraja zapalenia ucha i inne.

    Ja nie mam nic przeciwko smoczkom, z rozsądnym podejściem sie czasem przydają.
    Ale nie ma co mowic ze automatycznie oznacza wielkie ułatwienie itp. Dla wielu mam jest, dla tych których dzieci przez smoczki gorzej ssaja, złe przybierają itp,
    Tak jak moje dzieci. Dla wielu mam utrudniają karmienie i ssanie, i kiedy ileś lat prowadziłam wypożyczalnie laktatorow szpitalnych, widziałam ile matek przeszły te którym smoczki i butelk ssanie psuly. Stres, i stres po prostu.
    Wiec jesli ktoś mowi ze mu sie udało karmić kilka miesięcy i to oznacza ze smoczki to takie ułatwienie, to ok ale to naprawdę mniejszość.
    Widziałam regularnie matki którym koleżanki mówiły ze smoczkami w niczym nie zaszkodzą, ze dadzą luz, ze nie ma co sie niepotrzebne męczyć i w ogole, a potem jak zaczynały sie problemy, te koleżanki którym udawało sie karmić ze smoczkami, nagle nie były w stanie pomoc.


    --
    -----------------------------------------
  • siven1987 12.03.13, 00:06
    To jak z innymirzeczmi jednym pomoże innym nie. Ja mam to szczęście ze piersi małe sieć nie mam problemu z pozycjami do karmienia, nie wstydzę sie karmic w miejscu publicznym wiec dla mnie to jest wygoda. Dla kogoś innego wygoda jest smoczek. Ktos inny powie ze dziecko mając przykryta twarz pieluszka super zasypia. Mój egzemplarz jest taki ze jemu musi cos lecieć inaczej jest awantura - smoczek odpada. Komuś moze sie trafić egzemplarz lubiący ssac na pusto wtedy ułatwi sobie życie smokiem i juz.
  • yumemi 12.03.13, 07:23
    Otóż to :-)

    Inna sprawa ze gdybym sie wyłącznie w życiu wygoda kierowała, wielu ciekawych rzeczy bym nie zrobiła :-) włącznie z odrobina poświęcenia czasem.
    --
    -----------------------------------------
  • guderianka 12.03.13, 09:24
    ja się z Tobą zgadzam zasadniczo w kwesti smoczków
    tylko podkreślam głupotę matek , które decydując się na smoczek jako ułatwiacz i umilacz nie mają zapasu. Mój Mlody np. uwielbia bawić się smoczkami-4 naraz . Zasypia z jednym w paszczy i jednym w dłoni. Przy czym ze smokiem nie śpi-gadżet ma funkcję lampki z napisem "spij" ;) Jak pies Pawłowa-ma bodziec i ma odruch ;)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • lozanna_anna 11.03.13, 21:52
    siven1987 napisała:

    > Najgorsze jest wieczne wyparzanie i przymus pilnowania smoczka. Jak dziecko sta
    > rsze to moze go wyrzucić a za minutę znowu ssac a tu trzeba umyć wyparzyc a dzi
    > ec czeka. A pierś sie wyciąga i juz.

    Rozumiem, że dla Ciebie najgorsze BY BYŁO wyparzanie etc . etc. No i fajnie, bo nikt Cie do tego nie zmusza.

    Nie rozumiem tylko skąd to generalizowanie, przecież dla jednych coś jest niewygodne, dla innych zbawienne. Czy to tak ciężko zrozumieć? Naprawdę, nie kumam. Ludzie i ich przyzwyczajenia są różni.

    Ja po pierwsze nie latałam wyparzać smoczka za każdym razem jak wypadł, bo nie jestem zwolenniczką sterylnego wychowania, po drugie właśnie wyciąganie piersi co chwilę było dla mnie niewygodne, bo a) musiałam znaleźć odpowiednie miejsce jak karmiłam na leżąco b) jeśli siedziałam na fotelu ze względu na duże piersi jedną ręką musiałam podtrzymywać pierś, drugą trzymać dziecko, bez poduszki nie było szans, c) nie karmiłam w miejscach publicznych.

    Chyba że jestem złą/wygodną/nieodpowiedzialną/leniwą (niepotrzebne skreślić) matką a powinnam była zgięta w pałąk trzymać na jednej ręce w powietrzu 8-kilowe dziecko przez 45 minut bez względu na okoliczności.
  • lozanna_anna 11.03.13, 22:00

    > A czemu nie dac piersi do ssania po prostu? dziecko ktore umie ssac, zwykle bed
    > zie ssac. Jesli nie bedzie, smoczka tez nie bedzie:))

    No tak, kolejna prawda absolutna, bo przecież wszystkie dzieci są takie same :-/

    Bo np. moje dziecko czasem wkurzało się, że mu mleko leci, a chciało sobie tylko possać. Czyli - wkurzenie, jak ssie pierś i leci mleko (odrywanie się, płacz) i uspokojenie jak dostało smoczek (sen i wypadnięcie smoka).


  • mad_die 12.03.13, 08:30
    Bo np. moje dziecko czasem wkurzało się, że mu mleko leci, a chciało sobie tylk
    > o possać. Czyli - wkurzenie, jak ssie pierś i leci mleko (odrywanie się, płacz)
    > i uspokojenie jak dostało smoczek (sen i wypadnięcie smoka).

    To jest dla mnie po pierwsze nienaturalne a po drugie zastanawiające - skąd to dziecko wiedziało, że smoczek lepszy? Musiał mu ktoś go do dzioba wsadzić. Gdyby nie wsadził, dziecko samo i z łatwością po upływie jakiegoś tam czasu nauczyłoby się obsługi piersi i żadna zatyczka czy usypiacz nie byłby potrzebny.
    Przecież dzieci nie rodzą się ze smoczkami nie?

    --
    BadVista
  • siven1987 12.03.13, 09:42
    mad_die napisała:

    > Bo np. moje dziecko czasem wkurzało się, że mu mleko leci, a chciało sobie tyl
    > k
    > > o possać. Czyli - wkurzenie, jak ssie pierś i leci mleko (odrywanie się,
    > płacz)
    > > i uspokojenie jak dostało smoczek (sen i wypadnięcie smoka).
    >
    > To jest dla mnie po pierwsze nienaturalne a po drugie zastanawiające - skąd to
    > dziecko wiedziało, że smoczek lepszy? Musiał mu ktoś go do dzioba wsadzić. Gdy
    > by nie wsadził, dziecko samo i z łatwością po upływie jakiegoś tam czasu naucz
    > yłoby się obsługi piersi i żadna zatyczka czy usypiacz nie byłby potrzebny.
    > Przecież dzieci nie rodzą się ze smoczkami nie?
    >
    Moze niektóre sie rodzą i wola smoczek. Jezeli dla kogoś to wygoda to dobrze niech mu tak bedzie. Nie każdy musi karmic. Można w każdej chwili zmienić na mm. A moze faktycznie niektórym to nie przeszkadza w kp. Nie można generalozowac.
  • arathlo 12.03.13, 22:23
    Ja karmiłam 8,5ms ze smoczkiem. Ja odstawiłam poprzez redukcję karmień, moje dziecko nawet nie mrugnęło okiem, nie było buntu i płaczu, całkiem naturalnie się to odbyło, mimo, że chętnie ssała i dziob otwierał się na widok gołego cyca, zresztą tak jak potem się otwierał i otwiera na widok jakiegokolwiek jedzenia (łącznie z MOIM obiadem :P).

    Dowodem na to, że niektórym się udaje jest też nowy wpis pt. "jak odstawić od piersi i smoczka 1,5roczne dziecko".

    A co do wyparzania...ja to nie wiem czy raz dziennie wyparzałam nawet :> Póki dziecko maleńkie to daleko smok nie poleci (wypluje w gondoli np...no to się nie ubrudzi...) a potem to i tak jeździ twarzą po podłodze ;) Nie popadam w paranoję...bakterie są wszędzie...jak tata przyjdzie z pracy to mój Boże ileż tego ma na sobie...ręce można umyć, ale przecież mało kto nim dotknie dziecka przebiera się w czyste i uprasowane ubranie :>
  • ciociazlarada 12.03.13, 22:58
    Moje dziecko jak najbardziej umie ssać nieodżywczo, zasypia najlepiej przy piersi. Ale ma problemy z rozpoczęciem jedzenia, jeśli nie jest spokojna, a uspokają ją ssanie.
    Nie będę jej przetrzymywała ryczącej dla własnego widzimisie, tylko dlatego że mam takie a nie inne wizje karmienia, moim obowiązkiem jako opiekuna jest zapewnić tak małemu dziecku komfort.

    Samolotami na szczęście latam tylko w sprawach służbowych, więc nie będę miała okazji targać malutkiego dziecka ze sobą póki co. Smoczek można umocować na przeznaczonym do tego łańcuszku z klipsem - wtedy nigdzie się nie poturla, niektóre są bardzo ładne, polecam. My mamy taki: www.haba.de/haba/produktAnsicht.htm?c=PC_P_005930&twk=TW_NEU_HK_P_Baby&hk=HK_NEU&rk=Produkte przypinam do chusty i w długą.
  • ma.mma.mia 11.03.13, 22:12
    Wiesz no nie trzeba samolotu aby takie sytuacje zaobserwować ale gdzie tu logika matki? A co to smoczek kosztuje 100 zl? To nie można mieć więcej? Moje ma 8 smoczków ;) a do samolotu wzięlabym pewnie więcej ;p i takie głupie gadanie, że po podłodze sie turla. Ja z podłogi może 3-4 razy smoka podniosłam. a poza tym z bakteriami trzeba oswajać a nie wychowywać w sterylnych warunkach. Nie mówie jak na zewnątrz wypadnie, ale w domu jak zleci na poduszkę czy prześcieradło to się nie otruje. A Ty lataj i może jeszcze coś ciekawego zaobserwujesz ;D A i jeszcze jedno: z tym karmieniem wszędzie to Ci powodzenia życzę... chyba zapalenia piersi nigdy nie miałaś
  • agu2005 11.03.13, 23:14
    normalnie też muszę się odnieść do tego wątku
    zgadzam się z autorką wątku, ze nie ma co generaliwać ze smoczki, kapturki i inne tego typu rzeczy są bleee
    pierwsze dziecko karmione piersią przez 15mcy, córa nie chciała smoka za to uwielbiała wisiec i zasypiać przy piersi , początki karmienia nie były łatwe, podejrzewam ze gdyby nie alergia to nie karmiłabym piersią
    natomiast 3 miesiące temu urodziłam drugą córeczkę i jest zupełnie inaczej
    maleństwo ładnie łapie pierś i pije, rośnie, wszystko ok, ale ona ma coś takiego ze jak jest najedzona to chce sobie possac piers ale bardzo sie denerwuje ze jej leci mleko wiec smoczek był strzałem w dziesiątkiem, potrzebuję go do zaśnięcia
    w moim przypadku smoczek nie zaszkodził kp
    Pozdrawiam
  • mad_die 12.03.13, 08:26
    > w moim przypadku smoczek nie zaszkodził kp

    Karmisz DOPIERO 3msce, życzę Ci jak najlepiej, ale pogadamy za kilka tygodni :) No chyba, że chcesz skończyć kp za 3msce, to wtedy nie ma o czym gadać.

    --
    BadVista
  • mad_die 12.03.13, 08:24
    Ja z podłogi może 3-4 razy smoka podniosłam. a poza tym
    > z bakteriami trzeba oswajać a nie wychowywać w sterylnych warunkach.
    Jedzenie tez z podłogi podnosisz? Na dworcu, ulicy, w samolocie? Super sposób na oswajanie z bakteriami :)

    A i j
    > eszcze jedno: z tym karmieniem wszędzie to Ci powodzenia życzę... chyba zapalen
    > ia piersi nigdy nie miałaś
    Zapalenie piersi bierze się ze złego/nieefektywnego ssania a nie z karmienia na świeżym powietrzu. Kłania się wiedza o laktacji, polecam poczytanie coś więcej w temacie.

    --
    BadVista
  • ma.mma.mia 13.03.13, 10:19
    Jak zawsze mad_die ma problem z czytaniem ze zrozumieniem ;) A Ty jedzenia nie podnosisz z podłogi? czyli jak spadnie to niech sobie leży? Może będą święta to posprzątam? No to nie zazdroszczę tego bałaganu i bakterii gromadzących się z każdym dniem na jedzonku ;) Czy po słowie "podniosłam" napisałam, "wsadziłam do buzi"??? Rozumiem również że Twoje dziecko sie po podłodze nie smyczy?
    A co do zapalenia to dziwnym trafem właśnie przy myciu okien mnie zawiało co było następstwem zapalenia ;( może to był tylko bodziec, ale na pewno nie wyciągnę piersi na zewnątrz, dość się nacierpiałam.
  • mad_die 13.03.13, 17:38
    Ech....

    Rozumiem również że Twoje dziecko sie po podłodze nie smyczy?
    Ja nie rozumiem tego zdania... Co to znaczy "nie smyczy"?

    A co do zapalenia to dziwnym trafem właśnie przy myciu okien mnie zawiało co by
    > ło następstwem zapalenia ;(
    I znowu nie rozumiem... mycie okien było następstwem zapalenia?

    --
    BadVista
  • ma.mma.mia 13.03.13, 20:06
    "Smyczyć się" tzn. raczkować, czołgać się po podłodze, turlać itp, jak kto woli ;)
    I zniżając się do Twojego rozumowania to nie mycie okien ale wyobraź sobie, że szyba ;p
    Czegoś jeszcze nie rozumiesz?
  • yumemi 14.03.13, 17:52
    Piers sobie zawialas? A ręki nie? Palca u nogi? Wytłumacz mi koniecznie jak działa mechanizm 'zawiania' części ciała, nie mieszkam w Polsce i tutaj takowego fenonenu nie ma.
    Bakterie powodują zapalenie, nie wiatr.

    --
    -----------------------------------------
  • ma.mma.mia 14.03.13, 20:15
    "Co do 'jadu' o dziwo najwiecej go widzę w tym wątku od mam które tak strasznie wojuja o te smoczki, i nie wiedząc jakie argumenty użyć, zaczynaja wchodzić na temat 'poświęcenia'. Bo to przecież takie straszne zrobić cos wbrew sobie czasem :-) "
    Może nie wytłumaczę tego o co prosisz ale jak masz problem ze zrozumieniem "jadu" to przeczytaj swoją wypowiedź ;)

    A poza tym napisałam, że mnie zawiało, co mogło być bodźcem do zapalenia, no ale jak się jest takim "światowcem" to trudno polski język zrozumieć. Droga Pani"wszystkie rozumy zjadłam" szkoda tylko, że ich nie przetrawiłaś.
  • yumemi 12.03.13, 08:48
    Niesamowite ułatwienie, z 8 smoczkami podróżować :-)
    Ale akceptuje to ze dla wielu to nie jest temat do rozmowy bo nie podróżują wiec o czym mowa. Podalam to tylko jako przykład.
    Plus to ze nawet z 8 smoczkami te na smoczkach zawsze najwiecej krzyczą w samolocie przez zatkane uszy, te na piersi nie. Logiczne zreszta patrząc na co co sie dzieje z różnica ciśnień w samolocie.

    Co do zapalenia piersi, owszem miałam, plus grzybice, wlasnie dzieki smoczkom przy pierwszym dziecku. Miałam super fajne koleżanki które mówiły to co autorka tego postu i wiele innych super wyluzowanych mam :-) Żadna nie była mi w stanie pomoc kiedy wyłam z bólu przez grzybice. Niestety to taka prosta i częsta zależność, dziecko zaczęło mi łapać piers jak smoczka, poranilo piers, a takie małe rany to super pozywka dla grzybicy. Plus takie gorsze ssanie często oznacza zastoje, niedokladne oproznianie piersi i zapalenie, u mnie tak było.
    Wiec ja dziękuje za taka wygodę.
    Jesli ktoś karmi bezproblemowo, dziecko pięknie przybiera, nie wariuje przy piersi, super niech sobie ssie co chce.
    Ale proszę nie wmawiajmy matkom ze tego mogą oczekiwac, bo takie sytuacje to mniejszość.

    Plus nie jest to karmienie na zadanie, jak ktoś powyżej napisał. Nie można dawać substytutow piersi i mowic ze karmimy na zadanie. Proste.

    Co do 'jadu' o dziwo najwiecej go widzę w tym wątku od mam które tak strasznie wojuja o te smoczki, i nie wiedząc jakie argumenty użyć, zaczynaja wchodzić na temat 'poświęcenia'. Bo to przecież takie straszne zrobić cos wbrew sobie czasem :-)
    --
    -----------------------------------------
  • agu2005 12.03.13, 21:31
    ok, o w takim bądź razie napiszcie mi co mi grozi za te 3 mce stosowania przez moje dziecko smoczka???nie bedzie chciala piersi??bedzie słabo przyrastać???
    to moze doradzicie co robić skoro moje dziecko jak jest najedzona to szuka piersi,jak jej daję pierś to sie wkurza ze jej leci mleko, wpada w płacz, nie może sie uspokoić, takie zachowanie miała od urodzenia????
    Pozdrawiam
  • yumemi 12.03.13, 21:48
    agu2005 napisała:

    > ok, o w takim bądź razie napiszcie mi co mi grozi za te 3 mce stosowania przez
    > moje dziecko smoczka???nie bedzie chciala piersi??bedzie słabo przyrastać???

    Poprzestane na pojedynczych znakach interpunkcyjnych:)
    Smoczki u sporej czesci dzieci powoduja jakies problemy ze ssaniem, co nie znaczy ze u wszystkich, u mniejszosci nie (ta mniejszosc sobie bez problemu ssie i piers i smoczka). U tych u ktorych problemy powoduja, objawiaja sie one tym ze dziecko zaczyna lapac piers tak jak smoczka (porownaj sobie ssajac wlasny kciuk a pozniej wlasne przedramie) i wtedy oznacza to zbyt plytkie lapanie piersi, itp, co objawiac sie moze wariowaniem przy piersi, slabszymi przyrostami itp.
    Stad jesli ktos chce koniecznie dawac smoczki, doradza sie aby lepiej poczekac do 6 tygodnia az laktacja sie unormuje, oraz zeby jednak te smoczki odstawic jesli ktores z objawow typu wariowanie przy piersi, nadmiar gazow (jesli zle ssie, czesto lyka za duzo powietrza), slabe przybory, sie pojawia.
    Jesli nie i wszystko jest pieknie - zyjemy sobie w spokoju ze smoczkiem:) Dodam ze objawy takie moga sie pojawic po 3, 6, obojetnie ilu miesiacach, nie ma reguly.

    to moze doradzicie co robić skoro moje dziecko jak jest najedzona to szuka pier
    > si,jak jej daję pierś to sie wkurza ze jej leci mleko, wpada w płacz, nie może
    > sie uspokoić, takie zachowanie miała od urodzenia????
    Ma tak od urodzenia bo na poczatku jeszcze dziecko ssac nie umialo, stad sie tak denerwowalo. Zwykle potem dziecko sie uczy ladnie ssac piers, wie ze piers mozna ssac nieodzywczo. Domyslam sie ze jesli takie objawy sa teraz, to tutaj mamy juz jednak posmoczkowe szarpanie, dziecko nie umie ssac nieodzywczo, denerwuje sie. Skad wiesz ze dziecko jest najedzone i wtedy wpada w placz? Placze kiedy piers jest juz oprozniona? Jakie sa przyrosty wagowe?
    --
    -----------------------------------------
  • agu2005 12.03.13, 22:17
    dziękuję za odpowiedź
    faktycznie płakała, denerwowała sie przy piersi, ewidentnie chciała ssać ale denerwowała się że leci jej mleko, zmieniałam piersi i pozycje karmienia, nic nie pomagało więć sięgnęłam po smoka
    biję się z myślami czy dobrze robię z tym smokiem, tym bardziej po przeczytaniu Waszych postów, przy pierwszym dziecku nie byłam zwolennikiem smoka
    czy nie jest teraz za późno dla mojego dziecka na odwyk smoczkowy??używa go do zasypiania, zwłaszcza w dzień, potrafi się juz wybudzić jak jej wypadnie,w nocy jak śpi to go wypluwa, co radzisz???
    ==========================
    waga urodzeniowa 3250g najniższa 3020g
    3tydzien życia 3850g
    8tż 4750g
    3miesiąc skończony 5570g
    Będę wdzięczna za rady
  • yumemi 12.03.13, 22:40
    Przybrala Ci srednio 820g na miesiac, na poczatku przyrosty po 180g, teraz 160, tez ok, minimum to 120-140g. Wagowo jest ok na razie i tego nie trzeba sie czepiac, ale jesli Ci wariuje przy piersi, to sprobuj zrobic tydzien bez smoczka, zamiast smoka piers i zobacz czy cos sie zmieni w zachowaniu.
    Nie bedzie tez problemu wybudzania kiedy smoczek wypadnie. Pierwsze pare dni moze byc trudniej, z usypianiem etc, wiec troche moze to byc meczace, ale jesli to faktycznie smoczek psuje, to bedzie poprawa. Jesli nic sie nie zmieni, bedzie mozna szukac przyczyn gdzie indziej.
    Daj znac w osobnym watku jesli chcesz zeby pomoc. Warto by tez bylo przypilnowac czy dobrze przystawiasz, tzn zawsze troche mozna poprawic to jak przystawiasz zeby dziecko glebiej lapalo piers - czesty problem to trzymanie dziecka przy piersi odrobine za daleko.
    Zaloz osobny watek i napisz dokladnie jak trzymasz przy karmieniu, w jakiej pozycji jest dziecko itp.
    --
    -----------------------------------------
  • moniaak27 13.03.13, 15:41
    No ja właśnie zazdroszczę wszystkim mamom tego smoczka :( miałam dziś sytuacje wymagającą uspokojenia.. moje dziecko piersiowe niestety nie smokowe.. wyszliśmy na spacerek o godzinie tej co zawsze ( mały przeważnie śpi) dobrze że blisko domu mały najedzony do pełna że tak napisze... pampersik zmieniony i nagle po 20 minutach ryk na całego... nie zwykły płacz tylko ryk... no to jazda do domu bo całe osiedle słyszalo moje dziecko a ja nie nawidze jak on płacze wiec biegiem... co sie okazało przystawiłam do piersi possał ze 2 minuty i zadowolony..czyli chiał sobie poprosru possać.. nawet nie jeść tylko ewidentnie possać albo jak już to sie napić.. no ale ani butelki ani smoka.. no a mroz na dworze wiec jak dziecko wyjąc i nakarmić na spacerze? własnie wtedy zazdroszczę tego smoka..może zatykacz ale dziecko wtedy spi spokojnie :)
  • siven1987 13.03.13, 16:34
    Jezeli chciał sie napić to i tak smok nie rozwiązalby sprawy. Sa sytuacje ze i smok nie pomoże tylko bedzie płacz i tak.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka